Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Nie przesadzałbym z tymi "osobami o słabych nerwach" - chyba, że to taki chwyt marketingowy.  😉

Zaskakująco zgodne komentarze jak na filmik umieszczony w internecie. 😲
Bodajże tylko jeden "naturals" się wpisał, że to ma sens, koń jest zrelaksowany i szczęśliwy, a ci co się oburzają, nie oglądali całości filmiku, nie znają się i nie patrzą gdzie powinni.  🙂
Ciekawe co z tego wyniknie.
Pewnie kolejny pokaz zdjęć koni na zaciągniętych munsztukach i motywem przewodnim - "klasyka" i tak jest gorsza.
ta kobieta to jest chora.  😲

😲  😲  😲  😲
co to ma na celu? co ta mala zawzieta osoba chce zeby kon zrobil?? ja nie mam dzwieku  🤔
W jakim celu wszystkie konie z filmu podlinkowanego przez ElęPe -są osiodłane?  😂
Wydaje mi się, że chce, żeby się na niej skupił i nie rozpraszał otoczeniem. Dlatego za każdym razem, kiedy spojrzy w inną stronę, dostaje po pysku. Nie ma to jak przyjazne, naturalne sposoby WSPÓŁPRACY z koniem.
doprawdy, prawdziwa "pasja" szkoleniowa  😫

czy to naprawdę jest fragment DVD "2007 Level 1" wydanego przez Parellich?
To jak temat odgrzebany podlinkuję ciekawy artykuł na jaki ostatnio przypadkiem trafiłam: http://www.enlightenedhorsemanship.net/tag/american-veterinary-society-of-animal-behavior/

A na filmik patrzy się naprawdę przykro.
Ogladając ten filmik nasuwają mi sie tylko myśli w stylu: O żesz kur*!!!! Co to ma byc?  😤
Masakra!!!  😤
Stąd też chyba tytuł filmu:
horse-man-shit ?
Na tyle na ile się znam, to widzę na filmiku czwartą fazę i czwartą fazę i czwartą fazę stosowaną początkowo u konia, który w ogóle nie rozumie o co chodzi. Pod koniec filmiku koń łapie o co chodzi, ale ta czwarta faza jest bardzo szybko stosowana, strasznie szybko.

Co mi się nasuwa na myśl?
-żeby było super miło, najpierw koń musi zajarzyć i niestety bywa niemiło (to jestem w stanie zrozumieć, w końcu koń to tylko koń-zwierzę duże, które trzeba ułożyć)- tu akurat niemiło jest nadużywane
-ale czemu naturalsi zarzucają klasykom złe podejście do konia, brak zrozumienia jego psychiki, zbędną agresję, bla, bla, bla, skoro sami pokazują takie metody szkoleniowe?
Takie mi przychodzą do głowy myśli po objerzeniu.
ja-człowiek oglądam i nie wiem o co tej pańci (Lindzie) chodzi i czego ona chce od konia
jakby mnie obrano w kantar sznurkowy i tą linka potrząsało i prało z lewa i prawa  zachowując totalną niemą ciszę - ani słów pochwały ani przygany - w życiu bym się też nie domyśliła - i nadal nie wiem

a co dopiero kon ma powiedzieć

może jacyś nasi naturalsi skomentują?
Się ma cofać. To jest 4 faza ( najostrzejsza) która ma pokazać, że koń ma się cofnąć. Nie cofał się na fazy delikatniejsze (sygnał sugestią, ciałem ruchem liny delikatnym, mocniejszym), to zastosowała ostatnią fazę- mocne ruchy liną. A że koń właził w jej strefę ( na nią właził) to obrywał tą liną i go odganiała (chyba). I ustalała kto tu rządzi.
Na koniec widać, że koń reaguje cofaniem na lekkie ruchy liną na boki.
Ale nie jest to ładny obrazek. A ja nie jestem natural, tyle że poczytuję sobie to i owo z ciekawości.
w pewnym momencie Linda coś mówi do właściciela że ten kon ma na niej uwage skupić a nie się wgapiać gdzieś

No....jak się zagapi gdzieś i przestanie na nią zwracać uwagi, to na pewno nie zareaguje na delikatne ruchy liną.
Fajnie..ciekawa jestem, czy zawsze AŻ TAK to musi wyglądać, zanim przeciętnie inteligentny i przeciętnie ciekawski i współpracujący koń zajarzy, że ruch liną coś tam znaczy. Może nie. Może jeśli koń inny, (bo rozumiem że Linda już specjalistą jest i nie ma co szukać lepszych) to obeszłoby się bez takich akcji.

Tylko szkoda, że takich filmików się nie pokazuje. I ludzie często mają mylne pojęcie o naturalu. Myślą, że natural jest taki pacyfistyczny i taki milusi dla konisiów. A klasyka to samo zło.

Znajdą się panienki, które se kupią kantar sznurkowy, pocałują konia w pupkę, pomachają parasolem nad głową, pojeżdżą kilka razy na kantarku a potem nagle zdziwienie i płacz, bo koń ją kopnął/podeptał/cokolwiek jeszcze innego.
Tylko szkoda, że takich filmików się nie pokazuje.

tzn ten filmik był częścią większej całości na CD szkoleniowym Level 1. Czyli oficjalnie otwarcie ludzi się instruuje i zachęca do czegoś takiego.
To ja myślę, ze trzeba poczekać na któregoś z naszych naturalsów. Chętnie przeczytam jak filmik zostanie zinterpretowany. Bo to, że Linda stosuje ostatnią fazę- to widać. To, że musiała ją zastosować, to też moim zdaniem widać.
Ale czy to nie było ZBYT AGRESYWNE? Czy nie nadużywała tej agresji? Tego to już nie wiem.
EluPe a gdzie jest napisane, że ten koń ma jedno oko? Chyba, że coś przeoczyłam 😉 To materiał jest do starego L1.
Mnie się tak mocna faza 4 nie podoba i jako takiej jej nie stosuję. Zaś sam fragment filmu od dawna wzbudzał i wzbudza kontrowersje. Mnie się on nigdy nie podobał, bo nie widzie sensu wywierania tak ogromnej presji na koniu, którego jedyna 'winą' jest fakt, że jest zdezorientowany.
tunrida, nie, nie musi. Mój dość inteligentny, bardzo uparty koń łapał bardzo szybko. Gorąco było jedynie wtedy, gdy był jeszcze ogierem i był po prostu niebezpieczny dla otoczenia, ale to inna para kaloszy.
edit: to była odpowiedzi odnośnie tego, czy szkolenie musi tak wyglądać, by koń załapał o co chodzi 😉
brakuje mu oka lewego - to widać. Też w ktorymś z komentarzy kilkakrotnie o tym wspominano, nawet ktos sie zgłośił kto osobiście zna i konia i właściciela i to potwierdza jak najbardziej że ma 1 oko.

A więc wiemy że faza 4 - ale nadal nie wiadomo co ten koń miałby robic albo czego nie robić.
Elu- on ma się cofać. (widzę, ze mi nie ufasz uf uf 😉) Najpierw na sugestię ciała, jeśli nie reaguje- to na delikatne ruchy liną- takie właśnie wężowate na boki. Na koniec filmiku widać, że cofa się na te ruchy. Czyli efekt został w sumie osiągnięty. Tyle że może jednak zbyt dużym kosztem.
Ja swego czasu jak byłam mocniej zainteresowana naturalem to zaopatrzyłam sięw płytki szkoleniowe Stacy Westfall(to ta pani co tak jeździ pokazy na karej klaczy bez siodła i ogłowia) - i dokładne przeanalizowanie ich skutecznie odstraszyło mnie od tego całego nurtu. Co prawda są rzeczy, które mnie w tym podejściu interesują, ale cała idea dominacji(ubrana w piękne słowa) do mnie nie trafia. Stacy np 'przekonuje' dwulatka by nie biegał po koralu w lewą stronę tylko prawą okładając go z całej siły batem do lonżowania, gdy ten biegnie w lewo. Nazywa to stworzeniem dyskomfortu. Dla mnie okładanie batem z całej pary przestraszonego konia, jest okładaniem batem z całej siły przestraszonego konia i niczym więcej... Dyskomfortem to można nazwać, nie wiem, nabranie wodzy, trącenie bacikiem - ale lanie? W klasycznym jeździectwie przynajmniej nikt nie owija w bawełnę, jak używa silnie bata to mówi, że to kara i tyle.
Poza tym dobrzy trenerzy klasyczni jak używają bata(ci gorsi najczesniej używając bata się wyżywają jak im nie idzie) to robią to tak, że koń wie, że ma przestać robić to co robi i przestaje(taki jest sens kary, przerwanie złego zachowania, zauwazcie że dobrzy trenerzy nigdy nie karzą wtedy kiedy wiedzą, że przegrają, bo koń jest np w amoku i i tak nie zareaguje w porządany sposób) - na tym filmiku o którym pisze czy na tym tu podlinkowanym z Lindą konie nie mają pojęcia o co chodzi. Z czasem się uczą, że trzeba stac jak trusia i to z dystansem do człowieka, bo inaczej leją. Gdzie tu jest to słynne przewodnictwo człowieka, o którym się ciągle słyszy?

Branka- no bo jak inaczej ułożyć konia jeśli nie przy użyciu dyskomfortu/przemocy? (wiem, wiem- klikerem 😉) Czasami trzeba pokazać kto tu rządzi i tyle. Koń to koń. Tyle, że faktycznie- po co to owijać w bawełnę?
To rzeczywiście byłych z materiałów do poziomu 1. O ile pamiętam, fragment bynajmniej nie wzbudził ogólnego entuzjazmu wśród parellistów. Gdzieś na forum spnh były o tym dyskusje, ale dokładnie gdzie, to nie pomnę. O ile rozumiem: L.P. przeprowadza zdecydowanie nieprzyjemne "sprowadzanie na ziemię", przerywanie nakręcenia się rozemocjonowanego konia (RBE?). Mimo że nie uważam, że wszystko przy koniach musi być mysiu-pysiu, to nie widzę uzasadnienia dla szarpania stwora za łeb (zwłaszcza powtarzającego się / trwającego dłużej - bo jakaś awaryjna sytuacja zawsze może się zdarzyć). Faza 4 ponawiana jest tu raz za razem, co w sumie przeczy nawet "podstawowym zasadom" PNH (takim, że faza 4 jeśli się pojawia, to ma być efektywna i nie wymagać częstych powtórzeń). Jak coś nie działa, to warto rozważyć zmianę metody a nie powtarzać, powtarzać. Nie wiem, dlaczego taki fragment pojawił się w materiałach edukacyjnych. Jak byłam, tak jestem na co do tego fragmentu. Ale nie jestem "czysty naturals", jako "prawdziwy".

W PNH zwykle stosuje się kolejno fazy (różnej długości co prawda) 1 - 2 - 3 - 4. Ale jest sytuacja, kiedy uzasadnione jest przejście od razu do 4: albo bezpośrednie zagrożenie, albo wtedy, kiedy koń przestaje myśleć, przechodzi do bezmyślnego reagowania, wpada w nakręcenie. Wtedy mówi się o tym, żeby przerwać nakręcenie takim "halo! tu ziemia! tu ziemia!" (a im bardziej koń odleciany, tym większa intensywność tego wołania jest potrzebna, żeby koń je zauważył), a potem, jak tylko koń skupi się na moment na człowieku - dać mu jakieś zadanie do wykonania, żeby miał się na czym skupić. Pewnie fragment z filmu coś takiego ma przedstawiać. No ale to wołanie nie działa najwyraźniej. I się robi długa kotłowanina. Brzydka.
Branka- no bo jak inaczej ułożyć konia jeśli nie przy użyciu dyskomfortu/przemocy? (wiem, wiem- klikerem 😉) Czasami trzeba pokazać kto tu rządzi i tyle. Koń to koń. Tyle, że faktycznie- po co to owijać w bawełnę?


Moim zdaniem można konia wyszkolić bez lania go przez kilka minut(a może dłużej tylko reszte wycięli?) jak biegnie po okręgu. Dla mnie po prostu to jest działanie bez sensu, tylko zastraszające konia.  Jeśli się szkoli przy użyciu dyskomfortu to faktycznie przychodzi kiedyś moment kiedy trzeba zadziałać silniej, ale adekwatnie do sytuacji, w sposób prosty i czytelny dla konia, a dla mnie działanie zarówno Lindy jak i Stacy jest mało czytelne.


(Co do klikera - to nie samym klikerem można wyszkolić ile wzmacniajac pozytywne zachowania odpowiednio oczywiście (wiem wiem, użyłaś skrótu myślowego  😉 zresztą wzmocnienia pozytywne są stosowane i w klasycznym szkoleniu, czy to pogłaskanie konia czy danie smakołyka po skoczonym parkurze, czy pochwalenie spokojnym głosem, zejście z niego i zakończenie jazdy jak zrobi coś wyjątkowo dobrze itd).
jak inaczej ułożyć konia jeśli nie przy użyciu dyskomfortu/przemocy?

to pytanie to na poważnie czy to taki rzart jakiś?

teo: a dlaczego temu koniu pani Lidda nie mówi głosem nic a nic? Przecież głos mówiący dobrze czy źle jest podstawową i logiczną pomocą w pracy ziemi?
Elato taki wielki skrót myślowy. Mówiąc układanie miałam na myśli ogólne zasady wychowania konia, a nie ujeżdżenie go.
Chodziło mi o to, że podczas wychowywania konia, układania swoich relacji z nim, bycia z nim nie ustrzeżemy się sytuacji w których koń będzie próbował podominować, być niegrzeczny itd itp. I wtedy albo stosujemy dyskomfort, ale krótko mówiąc- przemoc. Nie mam na myśli nawalania konia batem.  🤔 Szarpnięcie za kantar, klepnięcie ręką, postraszenie go sobą ( ciałem), szturchnięcie go nogą w nogę ( nie kopanie po nogach) to też rodzaj przemocy i tyle.
Myślę, ze teraz już jasno.  🙂
Bo Pani Linda uważa, że nadużywanie głosu przez człowieka prowadzi do niedoużywania mowy ciała przez tegoż. I dla dobra całokształtu komunikacji człowiek powinien zamknąć paszczę i działać. Być może jest to wylanie dziecka z kąpielą, ale dobre strony takie podejście też ma: ludzie naprawdę mają skłonność do rozgadywania się, mówienia zamiast robienia, mącenia i gubienia się w słowach. A powinno być prosto. Gorzej, jeśli nie ma ani jasności wypowiedzi słownej, ani mowo-cielnej 😉
ta, świetne pomysły - nie mówić do konia 🤔

u niej, guru ponoć jeździeckiego dla całej masy ludzi, to ja nawet  mowy ciała zrozumiałej nie widzę

widzę wkur.. pancię co to w swym wkur.. się tak zapędza że chwilami przystaje i się zastanawia co by tu jeszcze koniowoi zrobić niemiłego
Dlatego napisałam, że jasna mowa ciała jest nie do przecenienia...
A na filmie jej nie widzę. Zresztą napisałam wcześniej, że byłam i jestem na nie.

ta, świetne pomysły - nie mówić do konia 🤔
Spróbuj kiedyś, serio. Choćby w ramach przyglądania się swoim nawykom. Jak człowiek sam sobie odetnie ten kanał komunikacji, to siłą rzeczy skupia się mocniej na innych. Czasem też zauważa, że np. nawykowo cmokał - trochę jak ci, co wpadli w nawyk dawania łydki co krok, czy potrzeba, czy nie. Różnie bywa, ale dzień bez porozumiewania się z koniem paszczą może być mieć ciekawe strony.

BTW klikerowcy też nie gadają do zwierząt w trakcie nauki, kształtowania zachowania (bo że słowo może być sygnałem, to inna sprawa). Przynajmniej niektórzy, bo w sumie to zróżnicowana banda. W ogóle trochę niegadaczy na świecie jest. Nic bulwersującego w tym nie widzę.

widzę wkur.. pancię co to w swym wkur.. się tak zapędza że chwilami przystaje i się zastanawia co by tu jeszcze koniowoi zrobić niemiłego

ja tez. zawzietosc az z niej bije, i tyle wlasnie jestem w stanie odczytac z jej mowy ciala- wsciek i zawzietosc...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się