Do mnie np te pękające lakiery w ogóle 'nie mówią' ;-)
A co do Inglotów, które kocham miłością wielką :P - Wolę wodniste lakiery które da się równo rozprowadzić (ja pierwszą warstwę zawsze dość cienką nakładam, byle równo i żeby nie było zacieków, drugą grubszą, żeby było widać dobrze kolor i nigdy nie miałam żadnych smug) niż "gluty", w dodatku z kijowym pędzelkami.
Wczoraj mama kupiła ładną czerwień wpadającą w pomarańcz Joko - Malując, myślałam, że szlag mnie trafi, pędzel za gruby, zakończony na okrągło, w dodatku sam lakier za gęsty...
Efekt:
(komórkowa fota, nie chce mi się wyciągać aparatu :P)