mi we frenczach nie podoba się tendencja do optycznego skracania paznokcia (tej części różowej) przez malowanie na biało powyżej linii wystawania paznokcia albo malowanie strasznych wcięć po bokach.. :P
a ja na razie super hiper zadowolona z moich pazurów 🙂 stajnia super, poza stajnią full elegancko, nic nie odpryskuje, lakier się nie łupie, no kosmos 🙂😉)) Od wczoraj mam czerwone :P tylko musze kupic jakiś wysuszacz do lakieru, bo jednak dłużej niż na normalnej płytce schnie...
słuchajcie mam pytanko. Paznokci moich nie cierpię szczerze. Są straszne, ale to sprawa uroczych genów. W każdym razie wyglądają strasznie i nie da się nic z tym zrobić, dermatolog powiedział, że sorry, muszę się przyzwyczaić. Ogólnie są strasznie słabe, łatwo się łamią, zarywają, ostatnio ich ulubionym zajeciem jest rozdwajanie się. Więc zaczęłam sie zastanawiać nad żelem. i tu mam parę pytań: - czy da się żel zrobić na pofałdowanych paznokciach? ja mam taki myk, że są pofałdowane poziomo - czy po żelu będą jeszcze słabsze niż są obecnie?
Strzyga obawiałabym się, że po żelu będą jeszcze gorsze, więc chyba lepiej inwestować w odżywki (np. takie wybielające są, widzę, że troche żółte te twoje paznokcie, choć sama tych wybielających nie stosowałam) niż w żel 😉 Mi się osobiście ich stan poprawia, jak zupełnie nie maluję, nawet tymi niby utwardzającymi emaliami 😉
szepcik, ale moje paznokcie już ładniejsze nie będą. to jest max ich możliwości. Ale skoro po żelu jeszcze się osłabią to już kicha kompletna, bo w ogóle nie będę ich miała.
Strzyga z tego samego powodu zrobilam sobie zele i teraz normalnie plakac mi sie chce za kazdym razem, jak tylko na nie spojrze, bo teraz lamia sie jeszcze glebiej, niz przed zelem i nie moge ich nawet na 1 mm zapuscic... probuje wlasnie emalie utwardzajaca, ale z tego, co widze, nic to nie daje... 😵
W zeszłym roku bardzo często robiłam sobie żele i nawet po ich ściągnięciu - moje paznokcie były w porządku. Ostatni raz miałam robione na studniówkę (luty) i od czasu ich ściągnięcia nie mogę się z nimi uporać 😵 jeszcze nigdy nie miałam takich poniszczonych 🤔 tak jak Anka - nie ma mowy o zapuszczeniu ich choćby na 1mm, bo zaraz i tak się łamią 🤔 postanowiłam swoje przecierpieć, nie inwestuje w nie żadnych specyfików, jedynie przejadę lakierem, posmaruje skórki odżywką i tyle. Już sporo widzę zrdowego paznokcia, ale jeszcze troche im zostało niestety. Żele - fajna sprawa,nie trzeba się babrać co chwile z lakierami, są piekne zdobienia i można mieć na nich co dusza zapragnie, ale na dzień dzisiejszy jestem na NIE 😉
Mi tam po żelach, gdy już ta zniszczona matowieniem część paznokcia odrosła, to paznokcie zrobiły się lepsze. Tzn. wytrzymalsze, mniej łamliwe, twardsze, łatwiejsze do zapuszczenia, ecetra.
Ale fakt, czas dopóki nie zrosły mi te zjechane paznokcie spod żelu pamiętam jako koszmar tłuków. Normalnie jakbym grządki gołymi rękami uprawiała. Wstyd było ręce pokazywać. Dlatego zainwestowałam w wapno budujące (kumpela kosmetyczka mi poleciła i mnie w to ustrojstwo zaopatrywała). Efekt stosowania tej odżywki przerósł moje najśmielsze marzenia.
Ponieważ efekt żelowego polepszenia moich paznokci minął, chyba sobie zrobię znów żele na jakiś rok. 😉
Mi po żelach też sie lepsze paznokcie zrobiły. Przede wszystkim są twardsze. Znaczy były bo teraz burza hormonów je osłabiła. Ale zaraz po żelach były super moim zdaniem.
Osłabiają się przez to, że są potraktowane pilnikiem przed nałożeniem żelu, a potem gdy są uzupełniane też są piłowane. Niestety trzeba czekać do całkowitego odrośnięcia płytki, żadne odżywki w tym nie pomogą. Także strzyga nie decyduj się na to. Ja mimo twardych silnych paznokci po żelach miałam delikatne jak piórko i co odrosły na milimetr to zaraz się łamały. Także albo bawić się w to cały czas, albo dać sobie spokój 😉
Osłabiają się przez to, że są potraktowane pilnikiem przed nałożeniem żelu, a potem gdy są uzupełniane też są piłowane. Niestety trzeba czekać do całkowitego odrośnięcia płytki, żadne odżywki w tym nie pomogą. Także strzyga nie decyduj się na to. Ja mimo twardych silnych paznokci po żelach miałam delikatne jak piórko i co odrosły na milimetr to zaraz się łamały. Także albo bawić się w to cały czas, albo dać sobie spokój 😉
stuknął mi pierwszy tydzień z akrylami 🙂 uwielbiam je absolutnie, pomimo tego, że nagle banalne czynności życia codziennego stały się nieoczekiwanie trudne 😁 przy koniach dają radę, parę razy się walnęłam i zabolało to już uważam 😁 gorzej w robocie, nie umiem w tym ustrojstwie otwierać igieł i strzykawek więc ogólnie wszyscy mają ze mnie polew 😡
Gillian, mi stuknęły 2....po 4 letniej przerwie 😉 trudności - otwieranie zatyczki w komórce od ładowarki i monety na płaskich powierzchniach,tydzień temu przy pierwszych 3-4 koreczkach miałam problem z gumkami. jeżdżę w rękawiczkach,wszystkie żyją,tylko wczoraj mocno podważyłam jednego,lądując po skoku palcem w grzywie...jutro idę na uzupełnienie 😉
trudności - otwieranie zatyczki w komórce od ładowarki i monety na płaskich powierzchniach, Zabawne - całe życie nie umiałam podnosić monet z podłogi z powodu moich koszmarnie wygryzionych paznokci. Teraz nie umiem tego robić ze względu na tipsy :oczopląs:
Chyba jestem po prostu skazana na trochę odżywczego przeklinania za każdym razem, gdy 5 złotych mi upadnie 😁
z drobnymi mam to samo 👿 😁 ja nadal zakochana w swoich akrylach 💘 jeszcze 2 tygodnie i zrobię już sam akryl na swoich paznokciach, bo tipsy już mam na samych końcówkach 🏇
to otwarcie tej zatyczki jest w ogóle realne z pazurami? 😵 nie jest,w pracy używam spinacza,w aucie skrobaczki do szyb,a w domu czekam na wrotka,budząc jego śmiech. 🤣
Chyba jestem po prostu skazana na trochę odżywczego przeklinania za każdym razem, gdy 5 złotych mi upadnie 😁
ja już nauczyłam się bezczelnie podtykać rękę do sprzedawcy przy wydawaniu reszty,poza ty,jeżeli tylko mam wybór,płacę kartą.serio 🤔wirek:
a mi sie taki ksztalt wyjatkowo nie podoba.... Sama robie sobie frencha na moich naturalnych, srednio dlugich i mocnych paznokciach- ale wole pilowanie na kwadratowo, na lopatke- o wiele ladniej to wyglada. A i nie znosze glebokich "usmiechow'. Za to lubie proste. Ot , taka dziwna jestem. 😉
Jak dla mnie twoje poprzednie pazurki były o niebo ładniejsze. Też mi się wydaje, że za głęboka linia uśmiechu i za bardzo szpicowate już są. Ale wzorek śliczny 🙂
Ja od jakiegoś czasu nie obgryzam (niestety mimo smarowania odzywka i systematycznego piłowania łamią się bardzo), ale mam problem z pofałdowanymi płytkami. Najgorzej jest z kciukiem.
Nie chciałam już kwadratowych, dlatego są te. Może faktycznie za bardzo szpiczaste, ale "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby". Poza tym z tym kształtem będzie mi łatwiej wykonywać moją pracę, z kwadratami jest ciężej.
ja już nie obgryzam, mam swoje paznokcie na wszystkich palcach długie i kształtne 😉 a to wszystko dzięki tipsom, które zdjęłam we wrześniu. To co było pod spodem mnie zadowalało - zmiana kosmetyczki to był strzał w dziesiątkę. Po poprzedniej moje własne paznokcie szczątkowe w zasadzie nie istniały, rozchodziły się jak masło. Jedynie wczoraj zaliczyłam wpadkę, bo ułamałam spory kawał, zagapiłam się i... zeżarłam 🤔 kurde, to serio jest jak alkoholizm, nie pijesz i jest ok, ale weź łyka i koniec... :/
i tu mam parę pytań: - czy da się żel zrobić na pofałdowanych paznokciach? ja mam taki myk, że są pofałdowane poziomo - czy po żelu będą jeszcze słabsze niż są obecnie?
Da się🙂 Bez problemu. Po żelu na pewno będą słabsze. Ja się przez to wyleczyłam z żeli. Miałam koszmarne paznokcie - odrastały strasznie długo, rozdwajała się nawet płytka, łamały się, były kruche i bardzo miękkie. Ale musze przyznać że żelki bardzo ładnie wyglądają, i super się błyszczą😀 No ale never ever - chyba ze na ślub.