A ja jestem z mojego konia dumna. Misiek z niego. 😍
Dziś siadła na niego koleżanka, która na koniu siedziała dziś 3-ci raz w życiu. Więc jechać umie tylko stępem. 😀 A mój misiek grzecznie ją przewiózł terenowo po lesie. Ja naginałam na piechotę z aparatem, a ona wierzchem. I udzielałam porad typu " żeby zwolnić konia pociągnij za obie wodze. A żeby skręcić za jedną." No bo co innego można powiedzieć takiej osobie?
I ten biedny koń, najpierw nie bardzo wiedział o co nam chodzi, ale załapał te prymitywne metody komunikacji jeźdźca z nim. 😁

Pojechaliśmy na drugie śniadanie do jadłodajni. 😡

I chyba najsłodsza fotka z tego terenu. Jeszcze resztki z jadłodajni w pysku zostały.