A my dziś równo 2 tygodnie po pechowym najechaniu na gałąź ruszyliśmy znów w las. ( koń nie kuleje nic a nic)

Koń miodzio. 😍 Gdyby mógł to by przegalopował cały las. 😉
Uwielbiam to!!
Galop na maksa. Zimne powietrze wyciska łzy z oczy, tusz do rzęs się rozmazuje i skleja powieki, gile w nosie zamarzają, gdzieś tam głęboko wewnątrz lekki strach, bo jednak pęd jest zarąbisty. Ale gęba się śmieje od ucha do ucha i nie straszny mróz i kask co się nasuwa na oczy. Eeee..tam... olać. Tylko się kłaść na zakrętach. I łyda, łyda. Heja do przodu. Ech....jednak najbardziej kocham szalone tereny. 😍
Po drodze spotkaliśmy sowę !!

Na koniec fotka mojego kochanego zwierza terenowego.