Forum konie »

Zdjęcia z wypadów w teren. Reaktywacja tematu!

Hypnotize jakie masz piękne tereny  😜 😜 😜!!!
Freddie
Tylko na stepa bo ogierro ponosi nawet w kłusie. W terenie włacza mu sie tryb lecimy, a ja za długo pracowałam nad tym zeby sie na pysku nie uwalał i nie chce sie  z Nim szarpać. Zreszta bałabym sie spaść żeby wrócił do stajni, bo nie zostanie przy mnie na pewno.
Poza tym nadzwyczajniej w świecie się boję galopowac w terenie.Niekontrolowany kłus tez mnie przeraża.
A żałuje bo tereny do galopowania i kłusowania mamy idealne.

okwiat
Hehe tez sie z tego ciesze. Wczesniej mielismy bury, zasmiecony las, drogi dookoła, hałdy i tory kolejowe.
Kurcze, to niedobry ogierro! Mojemu tez wlacza sie czesto tryb turbo w terenie, ale np teraz w zimie po prostu daje mu sie zmeczyc i w koncu sam sie zatrzymuje, a gleboki snieg i tak go spowalnia. No i spasc w 3 puchowych kurtkach do metrowego sniegu tez nie jest tak zle  😁 a probowalas go porzadnie zmeczyc przed terenem, na lonzy na przyklad? Tez dziala. Jak sie dobrze spoci to pozniej nie ma juz fizycznie sily ponosic.
Hypnotize zdjęcia obłędne 😍
My w czasie burzy śnieżnej. Wprawdzie już dałam do ZWK ale myślę, że tutaj się też nadaje😉
solusiek, super fota!
Burza ślicznie dziękujemy :kwiatek:
Freddie,
Ale po co mam tak robić? Mnie nie zalezy na terenie z kłusem czy galopem. W teren jade dla relaksu, kon zjada liscie, krzaczki,choinki i jest zadowolony. Jedziemy sobie praktycznie na luźnej wodzy i nie ma podkłusowywania czy caplowania. Nie jest nerowowy, nie spala sie nie ciagnie. Wiesz na prawde za duzo pracy włozyłam w jego pysk i przebudowanie miesni szyi, zebym teraz zepsuła to checią zaszalenia sobie w lesie i siłowaniem sie. Ja waze 40 kg, chocbym nie wiem jak sie starała i Go zmeczyła to i tak mnie zciora 🙂
Na dokładke w terenie chamsko bryka w galopie. Jak spadne i poleci do stajni, a ktos bedzie jeździł na ogrodzonym sznurkiem maneżu to skonczy sie to krzywda któregos konia i nie daj Boże człowieka.

Solusiek
Czemu takie małe?  😜


A ja dziś w końcu wsiadłam.  💃 Po prawie 2 miesiąca niejeżdżenia. W końcu !!

Koń szedł jakby w ogóle przerwy nie było. Dawał się ładnie ustawiać, elastyczny, grzeczny, choć mega mega do przodu.
Gdybym mu pozwoliła to by chyba przegalopował cały teren.   😁  Całą drogę czekał tylko na łydkę do galopu. Gdyby koniom się mogła gęba śmiać, to się założę że mojemu właśnie by się dziś śmiała od ucha do ucha.

Będąc w lesie spotkaliśmy kulig za traktorem. Więc przyłączyliśmy się na trochę do kuligu.



Mimo tego, że był jak mała torpeda, to jak mówiłam- grzeczny jak zawsze. Choć tu akurat spod byka zerka.  😉



I nie wiem jak u Was, ale u nas podłoże w lesie super. Miękkie. To co było zamarznięte pod spodem już puściło chyba, bo naprawdę mięciutko. 
U mnie tez podłoze super 🙂 Zreszta jeździmy sobie teraz po polanie i tez nie narzekam 🙂 Fajne zdjecia.
Mnie jutro czeka kulig z pochodniami 🙂 Mam nadzieje na jakies fajne zdjeica 😀 biore meża😉
Hypnotize Zdjęcie małe bo skanowane, a że ja się nie znam to i tak cud, że wogóle udało mi się je wgrać 😁
Konie troszkę nam świrowały, także ledwo udało się je cynkąć, dlatego tak z daleka. Ale powiem, że to  nie zapomniane przeżycie: jazda w czasie burzy śnieżnej. Nic nie widzieliśmy, śniegu było chyba metr. Nawet nie dało się kłusować bo było za dużo śniegu😉
Kulig z pochodniami! Wow !! To jest coś. Czekamy na fotki !  😀

(hm... ciekawe czy koń by zniósł psychicznie gdybym tak postanowiła jechać na nim z pochodnią w ręku? Czy jednak skończyłoby się szybkim rzutem pochodnią w śnieg?  :hihi🙂 Mam głupawkę z radości po dzisiejszym terenie.  😜 Głupio i chamsko by było wrócić do stajni i jechać w teren drugi raz z rzędu tego samego dnia, nie?  😜
tunrida
Ja to jestem ciekawa jak moj by zniósł widok koni przy saniach 😀 Nigdy nie widzial... a jak kiedys zobaczył konia przy wozie to w zyciu nie widziałam u Niego takiej paniki... 🙂 Dobrze ze mu podkowa spadła bo moze chciałabym wierzchem pojechać, a tak to przynajmniej bedzie miał spokój 😉
A to Ty w saniach będziesz? To nie zrozumiałam. Myślałam, że wierzchem. I nawet się właśnie zdziwiłam, bo pamiętam, że Twój to taki z tych "elektrycznych", jak ja to nazywam.  A nie ze spokojnych miśków 🙂 A taki kulig z saniami, pochodniami, masą śmiechu, dzwonków, chichotu, rzucaniem się śniegiem, zamieszaniem itd itp to jednak spore wyzwanie.
Spoko.,.ja tam wierzę, że i w siodle kiedyś pojedziecie na kulig.  😀
tundira, znam konia (koń dempsey), który z pochodnią galopował do tyłu... (ale nie przy okazji kuligu, tylko palenia wioski  :hihi🙂

Ja bym wrzuciła zdjęcia, bo ciągle jeżdżę w tereny, ale że jeżdżę sama, to nie ma mi kto robić zdjęć...
Ostatnio sama sobie zrobiłam o takie (czarno białe, bo siwy koń zimą jest żółty)
[img]http://lh4.ggpht.com/_NJvCH3mgKPw/S0NFNfszzfI/AAAAAAAAAo4/vb2LeuRG1aI/s800/20100104(004).jpg[/img]
[url=http://lh4.ggpht.com/_NJvCH3mgKPw/S0NFNfszzfI/AAAAAAAAAo4/vb2LeuRG1aI/s800/20100104(004).jpg]http://lh4.ggpht.com/_NJvCH3mgKPw/S0NFNfszzfI/AAAAAAAAAo4/vb2LeuRG1aI/s800/20100104(004).jpg[/url]

jakieś starsze:



na kuligu to chyba tysiąc lat temu byłam....


tunrida
Elektryczny? Mój? w życiu. Toż to mułek i misiek. Elektryczny to on był miesiac po przeprowadzce do nowej stajni, ale teraz wrócił stary dobry Pinio i jak bryknie to sie ciesze 🙂 Jedyna elektrycznosc u niego to ponoszenie w terenie 🙂 a tak to dzieciaki mogą jeździć.

m4jek
Ja nigdy...  😡 😡 😡
Ja tam marzę o ukrytym fotografie w leśnych krzakach.
Mój koń w terenie, w lesie tak pięknie pracuje dupcią, grzbiecikiem, nóżkami że szok. Uzyskanie takiego efektu na ujeżdżalni wymaga masę cierpliwości i potu. A i tak mi nie wyjdzie tak jak w lesie.
A gdyby tak ktoś siedział w tych krzakach miałabym taaakie śliczne zdjęcia !!  😀
Ale niestety...fotografa brak, tereny też mam zwykle samotne i na zdjęciach są albo uszy, albo sam koń beze mnie. M4jek- jaki uśmiech.  😀
Hypnotize- pisząc elektryczny miałam na myśli płochliwy, skory do płoszenia się, taki z takim "dużym okiem" na wszystko wokół i uszkami jak 2 radarki. Tak go do tej pory odbierałam z Twoich postów.  🙂

ps. M4jek- mogłoby być ciężko z tą pochodnią, bo przypomniałam sobie, że mój koń boi się światła latarki. Kiedy świecę latarką przed nim to się cofa. A jak próbuję nakierować światło na niego, to jest ciężko przerażony. Uspokaja się po czasie, ale po kilku dniach znów zapomina i się boi.
tunrida
On sie nigdy nie spłoszył powaznie. Predzej ja umieram ze strachu niż On. Ja mam stan przed zawałowy jak nam ptak wyskoczy albo coś, a on sie gapi i zaraz szuka choinki do obgryzienia. Pod tym wzgledem to jest bardzo pewny koń. Jesli juz czegos sie boi to przez chwile patrzy, wzdycha i idzie dalej. Zero wariacji, odskakiwania, cofania sie czy uciekania. Ja sie boje płochliwych koni... wiec gdyby taki był,to pewnie bym na Nim nie jeździła. On jest taki ze ludzie czasem mówią ze nie ma życiowej energii w ogole bo nic dziwnego nie robi.
Mój ojciec zawsze sie pyta kiedy bedzie brykał, bo tak to jest nudno... 😉
tundira... moje nauczone chodzenia z latarką na naczółku. 
m4jek, to Faust na drugiej focie?
Jeden z najgorszych terenów w moim życiu !!!!

Najpierw zakopałam się samochodem w drodze do stajni, bo droga nie była odśnieżona. Były tylko koleiny po traktorach ( okoliczna ludność przemieszcza się dziś tylko traktorami) Wjechałam i samochód mi osiadł podwoziem  na ubitym zamarzniętym śniegu który jest między koleinami na drodze. Na kolanach wygrzebywałam śnieg spod auta. Faceci mnie jakoś wypchnęli i poszło.

Zostawiłam więc samochód pod sklepem i pozostały kilometr do stajni pokonałam na piechotę. W mokrych spodniach.

Z tego wszystkiego postanowiłam jechać w teren.
Tak na pocieszenie.

Teren zapowiadał się tak niewinnie.



W lesie koń wlazł na gałąź i twardy kawał grubości małego palca wbił mu się między strzałkę a rowek strzałkowy.
Krew mu leciała, kulał.
Sterczał mu z tej podeszwy taki gruby wbity kawał gałęzi.
Nijak tego nie szło wyciągnąć.

Zaczęłam wyciągać to zębami, bo niczym innym nie można było tej gałęzi uchwycić.  Poszło !! Razem z zębem !! Cała górna dwójka upierdzieliła się przy samym dziąśle.

Konia na piechotę doprowadziłam do stajni. Z tych nerwów zostawiłam gdzieś w lesie mój ulubiony bacik, nowe nauszniki.
Nie wiem co mi dentystka wymyśli teraz na tę dziurę. Nie wiem czy tam zostało choć tyle, by na gwinta zęba zrobić.
Że nie wspomnę o kasie i ewentualnych komplikacjach z końskim kopytem.

Mam ochotę powtórzyć za osłem ze Shreka- "Niech mnie ktoś przytuli !!"  😕 😕


tunrida :przytul:. Współczuje, ale mam nadzieje że będzie dobrze
tunrida trzymaj się ! Mam nadzieje,że i Ty i koniuch szybko wrócicie do formy.
Dziś taki piękny śnieg,że też zastanawiałam się nad terenikiem.Tylko u nas wczoraj lał deszcz,w nocy przymarzło a teraz zasypało i wolałam sama nie jechać.Poczekam na towarzystwo  😉
tunrida a matko, umarłam jak przeczytałam Twoją historię 😵 Niestety nigdy nie wiadomo co pod tym śniegiem się trafi :/ Co do zęba, pewnie skończy się wkładem koronowym, albo koroną protetyczną...
Raven- wiesz...nawet nie mogę sobie zarzucać, że popełniłam jakiś błąd. Bo gdybym wjechała w stertę śmieci, puszek pokrytą śniegiem, to mogłabym sobie pluć w brodę, że "po co jechałam skoro nie widziałam po czym jadę, nie?"
Ale jechałam po leśnej ścieżce po której jeździmy ZAWSZE i wbiła nam się kurde zwykła gałąź !  🤔
Latem przecież też nie omijamy wszystkich gałęzi i patyczków leżących na ścieżce jadąc przez las.

Mam ku.wa dość terenów. Jakoś mi się odechciało. 😤
Tunrida- To co piszesz to jakaś masakra  🙄 Naprawdę strasznie Ci współczuję.  Pech jak nic :/
tunrida, będzie dobrze, współczuję zęba 🙁
Tundria, az sie zlapalam za szczeke, jak przeczytalam o tym zebie! KU*WA ale pech  😤 😕 👿
Bolalo bardzo? Okropne!
Freddie-byłam w takim szoku, że nawet nie zauważyłam kiedy pękł ( był wcześniej leczony kanałowo, więc ząb nie bolał, dziąsło potem bolało)

Ale co miałam zrobić? Wyobraź to sobie. Sama w lesie. Podnosisz kopyto a tam wbity gruby na palec kawał drewna. Wiesz już ( po studiowaniu wątków kopytowych), że kopyto to coś więcej niż końcówka nogi, którą zajmuje się kowal.
Krew cieknie na śnieg. Wystaje tylko mała końcówka drewna. Łapiesz za nią, ciągniesz, ciągniesz z caluśkich sił i NIC. Ani drgnie. Nie ma jak za nią dobrze złapać, wyślizguje się z rąk.
Nie ma jak wezwać pomocy, bo niby masz komórkę, ale wiesz, że są takie zaspy po drodze, że samochód nie przejedzie.
Konia nigdzie nie doprowadzisz, bo za każdym krokiem masz wrażenie, że drewno będzie się wbijało.
MUSISZ je wyjąć tu i teraz.
Rękoma nie da rady, bo się wyślizguje i w ogóle nie idzie.
Nie masz nic by zrobić dźwignię ( nawet patyka, bo wszystko zasypane śniegiem, zresztą musiałby być z kamienia chyba, żeby nie pękł)
Masz tylko zęby. No to łapiesz zębami i ciągniesz ile sił.
Przynajmniej wtedy się ta końcówka nie WYŚLIZGUJE. Badyl zaczyna drgać. To ciągniesz mocniej. Kto by tu myślał o zębach gdy krew kapie widzisz że koń cierpi i wiesz, że MUSISZ.
Ja dopiero jak go wyjęłam to poczułam, że nie mam zęba.
Zaczynasz prowadzić konia- idzie- nie kuleje, to zapierdzielasz z nim jak najszybciej do stajni zostawiwszy gdzieś w lesie ulubiony palcat i nowe nauszniki. Dobrze, że komórki nie zostawiłam.

A to sprawca. Kreską zaznaczyłam ile było wbite.

Żeby nie było strasznego of topa to napiszę- UWAŻAJCIE W TERENACH !! Pod śniegiem czyhają takie chamy.




tunrida, jesteś dzielna! 🙂
Mój mąż powiedział, że głupia.  😁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się