powiem tak, na pewno bylo warto, bardzo ciekawe doswiadczenie, z mojego punktu widzenia porozmawianie i mozliwosc chwilowej pracy i wysluchania uwag bylo bardzo mile i bardzo podbudowalo mnie jako jezdzca. zabraklo mi michala rapcewicza i kasi milczarek, z punktu widzenia jezdzcow. a tak poza tym to byl wewnetrzny zjazd trenerow z calego swiata, nie zgrupowanie dla polakow. polska byla tylko organizatorem miejsca, IDTC - International Dressage Trainers Club(sprawdz w necie) samo robi spotkania. jestem pod wrazeniem kilku osob 👍, kilka wolalabym pominac milczeniem (np. tych ktorzy nie wiedzieli, ze jest takie miasto jak warszawa)
Lostak tak się składa, że doskonale wiem co to jest IDTC 😉 zgrupowaniem nazwałam, bo było mi prościej 😉 Jestem bardziej ciekawa jaki był temat przewodni i jakie problemy były rozpatrywane podczas zjazdu, kto poza Tobą z osób jeżdżących brał udział i którzy Ploscy trenerzy brali w tym udział?
nie bralam udzialu w "królikowaniu", jezdzcow podawal juz dressage.pl. z polski byli wlasciwie wszyscy czolowi trenerzy. nie bylo jednego tematu przewodniego, troche o sedziowaniu kirow, troche o pracy z mlodymi konmi, troche o pracy z mlodymi jezdzcami, z konmi na poziomie malej rundy i GP. mieli duzo uwag, ale tez pozytywnych komentarzy.
ja dla mnie najciekawsze bylo to co w przerwach, poznanie trenerow i czas, ktory mi poswiecili poza oficjalnymi spotkaniami. niektorzy z nich to prawdziwi trenerzy - nauczyciele. nawet jesli kompletnie cos nie bylo przedmiotem spotkania, przychodzili do nas na rozprezalnie i dawali rady jak pracowaliby z konmi. troche tak jakby nie mogli wytrzymac bez pomagania, uczenia 😉. i to bylo naprawde genialne. a juz absolutna bohaterka byla szefowa sedziow ujezdzeniowych, ktora jeszcze na 10 min przed odjazdem na lotnisko wpadla na hale, zeby pokazac cos przemkowi na safirze. po prostu super postawa! :kwiatek:
No to naprawdę super podejście 😉 no i dla Was super przeżycie. Na dressagu faktycznie jeźdźcy byli wymienieni, ale Ciebie nie było, więc pomyślałam, że może ktoś jeszcze mógł uczestniczyć, a wymieniony nie został 😉 Byłoby fajnie gdybyś jeszcze napisała czego głownie dotyczyły uwagi zwłaszcza przy młodych koniach :kwiatek:
zeby zmieniac kierunki na prostych, zeby zmieniac noge na ktora sie anglezuje pod koniec przekatnej, zeby zmieniac tempo chodow na kolach, zeby zagalopowywac na kolach w literkach m, k, h, f. o tym jaka kon ma miec postawe ciala, jaka praca zadu jest wskazana. i o tym zeby jezdzic w kasku 🙂 Jean Bemelmans jest specjalista od pracy z mlodymi. Bardzo dobrze wspominal Klaudyne, ktora byla u niego przez 7 lat w stajni.
Super sprawa, to Wasze uczestnictwo. A jest jakaś nowa tendencja? Mój trener np. wspominał, że na podobnym spotkaniu dla trenerów skoczków mówiono o nowym trendzie w rozprężaniu: dać koniowi czas, nie ingerując specjalnie np. w ustawienie, nie zaczynać od razu od korygowania, które odbiera koniowi pewność siebie.
Mam pytanie 🙂 nie jeżdżę od prawie dwóch miesięcy z powodów ciążowych i jeździ trener. Trener jeździ regularnie, sześć razy w tygodniu, ale jazdy nie są długie, max godzina, czasem 35 minut. Kobył jeździ podstawy, trochę po drągach, trochę łopatek, ciągów, także w galopie, kontrgalopy, proste zmiany. W tereny też jeździ. Jak jeździłam ja, to wiecie - można było bryknąć, ponieść, wyryić się, albo się powiesić, generalnie z jeźdzca sobie jaja zrobić. Teraz tak nie ma. I widzę, jak kobył gaśnie. Ewidentnie jej te jazdy nie pasują, jest ciągle zła i chudnie (jest stuprocentowo zdrowa). Dodam, że pracowana jest naprawdę spokojnie, trener jeździ bez bata nawet i w zasadzie bez kar. Trener każe się nie przejmować, sam widzi, że kobyła źle znosi, że musi teraz cały czas pracować bez opieprzania. No ale co mam zrobić? Innego konia sobie kupić? Przeczekać fochy? Wszystko było dobrze dopóki kazali jechać prosto, problem zaczął się, gdy kazali jechać w bok - no jak tak można! Czy Wasze konie też tak ostro protestowały? Czy po prostu zmiana sytuacji z możliwości opierniczania się na kompletną niemożliwość jest aż taka stresująca? Bo przetrenowaniem raczej ciężko to nazwać. Chyba, że psychicznym?
Czy Wasze konie też tak ostro protestowały? Czy po prostu zmiana sytuacji z możliwości opierniczania się na kompletną niemożliwość jest aż taka stresująca?
tak i tak 🙂 niestety - po prostu musi się nauczyć pracować i pogodzić z tym. zdaje mi się, że każdy koń inaczej na to reaguje, ale każdy jest z tego w jakimś stopniu niezadowolony 😉
pokemon, przeczekaj, mój miał okres, że zgasł, bałam się, że go przetrenowałam z trenerką (chociaż w sumie niby czym 🤔 ). Po pewnym czasie minęło. Teraz jest w drugą stronę, na padokach szaleje, ale na treningach jest bardzo chętny i o dziwo łatwo jest mu się skupić.
Mój wciąż się uczy pracy. Od protestowania w stylu: "nie, bo nie!", zatrzymywania się, oddawania na bata, chodzenia i robienia bokami, brykanie w miejscu, "wożenie mnie" (czyli poniesienie i odbicie się od najbliższej ściany lub konia), pływania i chowania przeszedł tak gruntowną metamorfozę, że teraz w ramach buntu mam: czasem jakieś małe bryknięcie, czasem mi coś popyskuje kontaktem (tryb: 0 i 1), czasem zrobi arabskie oko i będzie furczał na... krzaczek (tryb: ojciec -> arab, matka -> andaluz, u mojego młp/śl).
Szło to etapami: od katatonii do ekstrawertyzmu, teraz koń już trochę nauczył się pracy i praca jest przyjemnością. Ba! Teraz terroryzuje mnie, jak wsiadam nie tak regularnie jak zawsze 😁 I jak mogłam kiedyś kiedyś nie jeździć tygodniami, wsiadałam i miałam osiołka, tak teraz jak mi jeden dzień wypadnie... i potem wsiadam... cóż, wesoło jest, oj wesoło. 😁
Także weź to na spokojnie, przeczekaj. Daj jej czas, aby nauczyła się tego nowego schematu i tempa pracy 😉
a co to zdjęcie ukazuje, oprócz zrolowanego konia?
ono nawet zrolowanego konia nie pokazuje 🤣 to tylko uchwycony arabo-andaluzo foszek 🤣
fotki z arabskim oczkiem u mojego nie-araba nie wrzucałam, ale kto sie z tym spotkał ten wie o czym mówię 😉
...a tak swoją drogą - zastanawia mnie kiedy ludzie nauczą się, że nie każde zdjęcie/filmik, na którym koń ma pysk za pionem jest ilustracją zrolowania. ja już nawet nie mówię o "rolowaniu" jako "metodzie treningowej", tylko o tym głupim połączeniu: koń ma opuszczony łeb = o mój Boże! zrolowano go! 🤣 jakby to było istotą "rolowania"...
nie chodzi o to, że koń ma opuszczony łeb tylko o to, że jego pysk jest blisko klatki piersiowej, mogę powiedzieć np, że jest schowany (jego nos jest poza pionem) jeśli bardziej Ci to odpowiada
Szecherezada, oglądam zdjęcia caroline i czytam o jej pracy z jej koniskiem od dłuższego czasu i mogę Ci zagwarantować, ze ta osoba wie co robi z tym koniskiem, widać kawał dobrej pracy i ROZSĄDKU z jej strony... :kwiatek:
szecherezada, a co ty mi próbujesz udowodnic? bo nie mogę dojść tego twojego celu 🤣 napisałam ci - chyba dość jasno - na fotce jest złapana chwila "fochowania" - koń robi co chce, a ja sobie na nim siedzę i czekam aż skończy się foszek, żebyśmy mogli już wrócić do jakiejś pracy. myślisz, że ma dla mnie jakiekolwiek znaczenie (i wtedy i obecnie) czy jest schowany czy nie? 🤣
i znowu kwestia "merytoryczna": czy każdy nos poza pionem oznacza "schowanie"? czym jest schowanie? zdaje się, że znowu pojęcia zostały co najmniej niewłaściwie użyte... i znowu mnie to zastanawia - kiedy ludzie zaczną te pojęcia odróżniać?
Caroline, dla niektórych mądrych, którzy przeczytali książkę ujeżdżenie w weekend, tylko ustawienie nos w pionie jest poprawne, jak koń idzie jakkolwiek inaczej, to na kiełbasę z nim.
a w sumie jestem tu, bo chciałabym spytać, co sądzicie o takim obrazku: jest to jedno z nielicznych zdjęć na którym siedzę du** w siodle i wyglądam w miarę przyzwoicie. Cały czas staram się ogarnąć w ćwiczebnym i pożądnie wyprostować (lubię kulić ramiona :icon_rolleyes🙂