Moja kuta i niestety nie ma jeszcze podkładek. Jeżdżąc terenowo nie powiedziałabym, że nie narzeka. Dyskomfort często całkowity. Zsiadam, ba kopystkę mam ze sobą i już tęsknie za wizytą kowala.
Mam pytanie, jako, że to będzie nasza pierwsza zima w podkowach (niestety konieczność) i w związku z tym jeszcze nie bardzo wiem co i jak. Podkułam konia za namową swojego kowala na wkładki hoof grip. Kobyła wychodzi normalnie na padok na cały dzień ze stadem i nie ma żadnych związanych z tym problemów, ale dość często jeździłyśmy w tereny i stąd moje pytanie: czy mogę normalnie jeździć w teren z innymi końmi na samych wkładkach czy koniecznie potrzebuję haceli? Czy kobyła bez nich będzie się bardziej ślizgać niż inne konie (bose)? Dzięki za każde info :kwiatek:
Avis To zalezy od konia - musisz zobaczyc, jesli ma dobra rownowage to sobie bedzie w miare radzil bez haceli. Jesli nie wyjezdzac na drogi zamarzniete tak ze slisko, to po sniegu w ogole ok. (mialam zime bez hali, konie kute na 4 chodzily codziennie w teren, i nie wkrecalam). A sa tez takie konie ze sie wywroca i nie przejda 5 metrow od stajni, tak ze ogolnie niby lepiej w hacelach bo w podkowach jednak jest inaczej.
Nic specjalnego, tylko jak mialam dwa konia do ruszenia po ciemku po calym dniu pracy i na codzienne wkrecanie i wykrecanie haceli w 8 nog po prostu nie bylo szans. No i zreszta potrzeby nie bylo, jezdzilam klusem, galopem po sniegu i sie nie slizgaly.
dziewczyny- najlepiej wkręcać 4hacele, nie dwie jak to jest przyjęte, unikniecie w ten sposób ustawiania konia na palcu. No i koniecznie wykręcajcie 😉 Znajomej w tym roku kowal przyspawał takie krótkie 🤔 straszna porażka jak dla mnie, bo strzałka lewituje. Znam konia, po którego strzałkach nie było śladu po zimie spędzonej non stop w podkowach. Jeśli się jednak kuje na zimę a koń z tych ślizgających się to hacele obowiązkowe, bo o kontuzję łatwo 🙁 Niektóre również na padok mogą potrzebować haceli....
jak mój kuty w zeszłą zimę, to w teren tylko na hacelach. Wg mnie niebezpiecznie bez nich wychodzić na kutym koniu w teren gdzie podłoże może być różne - raz miękko, a zaraz twardo i ślisko. I wkładki obowiązkowo. W zeszłym roku się zgapiłam, zima bez śniegu więc do stycznia było ok. A jak napadało to przez miesiąc koń stał, nawet na padoku bardzo ciężko mu się chodziło, dużo śniegu nabijało się w podkowy. W tym roku drugi koń przy przekuciu (na dniach) dostanie wkładki. Podsumowując - wkładka i wkręcanie haceli zimą obowiązkowo.
Ja rozkuwalam konia w tamta zime ,konia z kontuzja siegien i to byl moj blad 😵 kon na wiosne po puchniete nogi a zima chodzila sporadycznie i bylo naprawde ok,ja bronilam sie przed tymi podkowami bo nie twierdzilam ze podkowy z na stale wkreconymi hacelami tak dobrze wplywaja na sciegna mojego konia.Teraz kon chodzi w takich podkowach caly rok po kontuzji nie ma sladu ja uwierzylam ze to cos jednak daje teraz tylko kowal wsadzil gumy(wlasnej roboty grube czarne) I smigamy ja złe 😀
Ja rozkuwam na zimę - mój wystarczająco mocno ślizga się bez. U mnie w stajni są konie, które w sumie niewiele robią, kopyta zdrowe, zaleceń co do kucia brak a na zimę okute na 4. Ostatnio prowadziłam jednego na wybieg - tempo żółwiowe, cały czas mu się dupsko rozjeżdżało
Kurcze, a ja się zgapiłam i nie mam wkładek do podków, a wizyta kowala wypada jakoś dopiero za 2-3 tygodnie i teraz nie wiem jak sobie poradzić ze śniegiem nabijającym się w kopyta. Gdzieś czytałam, żeby smarować wazeliną ale oczywiście to nic nie daje. Są jakieś inne metody? Bo trochę nie widzi mi się po 3 tygodniach ponownie wzywać kowala. Ale jak mus to mus.. 😉
Chyba na filmiku na stronie Arpavu przez chwilę widać, że w jednej podkowie są 4 hacele. Mam konia z trzeszczkami i staram się unikać stawiania go na palcu - a chyba hacele to prowokują (poprawcie mnie proszę bo się kompletnie nie znam). Dodatkowo kowal podkuł mi konia na jakieś podkowy odciążające przód kopyta - takie ze ściętym przodem - bez dziur na hacele, a przekuwałam ją dwa tygodnie temu dopiero, dlatego się pytam czy dam radę jeździć bez. Na pastwisku kobyła nie ma żadnych problemów, w ogóle się nie ślizga, specjalnie dzisiaj sprawdzałam.
katija Robia po 4 tez. Moj kaszlak, jak kiedys jak startowal wyszej na trawie mial 4 dziurki, ale to jeszcze w 2006 bylo. Teraz malo na trawie konie startuja, to nie ma potrzeby tyle dziur wiercic pewnie.
Avis 😉 moje wlasnie we dwojke caly dzien na padoku i biegali i brykali w podkowach i ok. sprobuj, sama zobaczysz jak kon bedzie radzil sobie, po cos te hacele wymyslono i na pewno sa bardzo pomocne.
Mgła nie wiem, nam pomagal bardzo tlusty smar do kopyt, mozesz sprobowac.
Avis, zeszłej zimy miałam też konia podkutego na NBSy, chodził na padok i po zaśnieżonym placu, ale w życiu nie pojechałabym bez haceli w teren: lekkie nierówności mogą wystarczyć, żeby koń się poślizgnął, nie mówiąc już o lodzie pod cienką warstwą śniegu. Wg mnie to bardzo ryzykowne. Poproś kowala, żeby następnym razem nawiercił dziurki na hacele w podkowach.
hahahah nie slyszalam o czyms takim. Wiertarka wierci dziury, glosno 🙂 Ale mozna podkowe zdjac, zrobic dziury i zalozyc z powrotem, to nie jest jakis duzy problem. No chyba ze sa jakies kiepskie kopyta mocno i lepiej nie kombinowac do przekucia.
Czyli pewnie nie ma 😀 chciałabym mimo wszystko uniknąć robienia następnych dziur w kopytach. Pogadam ze swoim kowalem - napadnę go w sobotę bo będzie u koleżanki. Jeszcze raz wielkie dzięki za oświecenie mnie chociaż trochę w sprawach podków/zimy/haceli :kwiatek:
Arimona, no niby bywaja takie podkowy, wiem o tym, jednak kto je ma i uzywa? standardowo dziury sa dwie w ramionach i tyle. w dodatku nie wyobrazam sobie wkrecania np 1,5 cm szpilek w przod. co do stawiania konia na palcu- nie wiem jak wy, ale ja jezdze raczej po miekkim. i hacele zaglebiaja sie. wiec kon staje normalnie. Avis, kowal wywierci i nagwintuje otwory przed przybiciem podkowy 🙂