ja mowie kobyla/ kobylka na wszystkie klacze. wrecz wkurza mnie klaczka, w odniesieniu do np 10 letniej kobyly, chocby i nie miala zrebakow.
Ja tez uzywam tych nazw wymiennie, co nie zmienia faktu, ze jezeli ktos sie zapyta "Czy to klacz czy kobyła" to nie polece z sensacja do watku o wpadkach laikow tylko domysle sie, ze pyta czy miala juz zrebaki.
Albo że ma chorobę sierocą - to już przynajmniej bliższe prawdy 😁 Ostatnio wymieniali nam poidła w stajni, więc było trochę zamieszania z przeprowadzaniem koni do innych boksów. Jakaś paniusia widząc ogiera tańcującego, szarpiącego się i furczącego do nowej kobyły zaczęła piszczeć radośnie i tłumaczyć dzieciom, że konik się cieszy 😵
Z klaczą i kobyłą to przyznam się bez bicia, że nie wiedziałam, mimo, że wychowałam się na wsi i terminy jałówka, krowa, pierworódka itd. nie były mi obce. Spotkałam się za to ze stwierdzeniem, że kobyła to nazwa potoczna na klacz. Macie jakieś źródła w literaturze, które mówiłyby jednoznacznie, że klacz to kobyła, która jeszcze nie rodziła?
To zmień w Wikipedii 🤣 jak uczą w szkole to pewnie mają rację, ojciec zootechnik to się go jutro dopytam, może akurat będzie pamiętał gdzie można znaleźć.
Jak dorwę któregoś językoznawcę albo pana od rozwoju języka polskiego, to na pewno się dopytam, bo z zajęć pamiętam jedynie, że etymologia kobiety i kobyły jest ta sama 😵
Wszystkie konie na padokach jakby się zmówiły i na raz zapadły w drzemkę. Przyszedł pan z synkiem, popatrzył, popatrzył i w końcu nie wytrzymał: -przepraszam, dlaczego te konie tak stoją?
Zapytałam mamy i taty, kończyli odpowiednio ATR w Bydgoszczy(rolnictwo) i ATR w Szczecinie(zootechnika), kilkadziesiąt lat w zawodzie, ojciec praktykował w stadach ogierów i stadninach koni, nadal ma styczność z koniarzami z różnych zakątków Polski. Obydwoje zgodnie orzekli, że kobyła to potocznie o klaczy, a słyszeli jedynie o tym, że roczne, dwuletnie klacze nazywa się źrebicami. Może należy zapytać się jakiegoś akademickiego specjalisty??? Macie dostęp?W technikum też może być używana nazwa potoczna.
Ktoś podejmuje wyzwanie? Gdzie sie tego dowiedzieć na 100%???
Nasz nowy stajenny, który nie za dobrze zna się na koniach wykonywał jakieś prace koło padoku. W tym czasie wypuściłam 2 konie, by sobie pobiegały. Za chwilę stajenny przybiega do mnie i krzyczy: - Szybko, biegiem, z końmi jest coś nie tak! - Co jest nie tak? - One są... jakieś psychiczne! - Jak to - psychiczne? - Bo one tak razem biegają i wierzgają!
Innym razem pyta się: - Dlaczego te konie są takie smutne? - Smutne? - No bo one wcale nie rżą!
Ostatnio rozmowa z kolegą o klaczy, którą dostałam pod opiekę 😉 Kolega: Ale to jest klacz czy koń? Ja: Nie ma klaczy i koni. Są klacze, ogiery i wałachy K: A co to jest wałach? A nie, czekaj, WIEM, to jest taki co nie pracuje, tylko.. no..się rozmnaża? 😀 Kurcze, chciałbym być wałachem...
Ostatnio pogoda kiepska, nastroje też czasem szwankują... Idziemy z kumplem przez kampus UW i coś tam gadamy, że kijowo, że beznadziejnie... A on w pewnym momencie do mnie: to chyba na pocieszenie musisz sobie kupić nowy CZARPACZEK, nie? No myslałam, że się przewrócę ze śmiechu....
nie wiem, czy to tu kiedyś pisałam, ale mój ojciec w sklepiej jeździeckiem, kiedy chciał mi kupic pod choinkę palcat, poprosił o "przyrząd do walenia konia". sprzedawczyni miała podobno niezłą minę 😁
zawody, rozprezalnia. kobyl zasuwa na dwoch nogach inie chce przestac. swieczka, trzy kroki, swieczka. przy barierce pani z aparatem.kobyl sie wzglednie opanowal, a pani: moze pani tak jeszcze raz??? zdjecie zrobie! 😀 😵
nie wiedziałam, że rozpętam taką burzę {mózgów rzecz jasna.} 🤬 przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi, po czym przeglądnęłam swoje książki jeździeckie, zarówno te niemieckie jak i te polskie. jedyne, co znalazłam, to to, że klaczka to samica konia poniżej 3 roku życia, a klacz to samica konia powyżej. o kobyłach nic nie było, choć dla mnie osobiście jest to dosyć hmmm... nieładne określenie. przepraszam za 🚫
coby sobie przypomnieć parę historyjek.
ostatni hubertus, wszyscy w trakcie jedzenia i picia, ja zawędrowałam na chwilę do stajni. patrzę... a tam o zgrozo, facet X karmi konia owsem! podchodzę szybko do niego i mówię, że zabronione jest karmienie koni, dostają posiłki o regulaminowych godzinach, że konie się uczą gryźć jak się im daje z ręki itp itd. Facet X mi na to: Przez żołądek do serca! 🤔
jedziemy w terenie, nagle widzimy babulinkę z rowerem. ona grzecznie na jedną stronę drogi, my na drugą. przejeżdżamy obok niej. -nie chcielibyście grzybów? -nie, nam niepotrzebne ^_^' -ale ja się co do koni pytam...
stajnia na obozie, wchodzą 2 malutkie niemki, właścicielki jednego kucyka. obydwie podobno mówią po polsku. podchodza do niego, witają się z nim, zakładają mu kantar który przywiozły, lecz po chwili stwierdzają, że nie mają uwiązu. podchodzą do mnie i pięknym polskim: -ma pani może smycz? 😍
Anegdota, którą zawsze mi wypominają wszyscy koledzy z klasy z liceum.
Lekcja niemieckiego. Pani przyniosła "czytankę" na temat Ulli Salzbeger i Rusty'ego. Ja cała happy, najpierw przeczytałam tekst po niemiecku, potem pani tłumaczyła na polski. Nagle wyskoczyła z tekstem: "Słynna niemiecka dżokejka Ulla..." Nagle ja - cicha, szara myszka, kujonka, ulubienica nauczycieli, jedyna w klasie, która nie sprawiała problemów - drę się na cały głos: DRESAŻYSTKA!!!!
Pani nagle miała minę: 🤔 + 🤔zok:
I do dzisiaj, jak ktoś z klasy zaczepi mnie na gg, to się śmieją: "Jak tam twoja dresażystka?"
W naszej wiosce 😉, obok miejsca gdzie mieszkam, jest ośrodek prowadzący różne kursy dla "miastowych" - wiecie, takie psychologiczne: poznaj samego siebie, weekend na wsi, kształtowanie osobowości etc. 😉 I prawie codziennie spotyka się grupki kilku osób wychodzących na spacery. Oczywiście na widok konia robią 😲, nierzadko wchodzą w krzaki, tudzież w kałuże 🙄 Często robią zdjęcia 😀 Dziś akurat wyprowadzałam pierwszego konia na padok i mijała mnie grupa 4 osób. Jedna pani zapytała: - a ten koń miał już przebieżkę? Ja na to: - 😲 Ja... jaką prze..bieżkę? (nie wiem, może na wyścigach są rano przebieżki, czy coś?) - No, miał już przebieżkę, czy dopiero idzie na pastwisko? - Pani na to. Nie wiedziałam, o co chodzi, więc zgodziłam się tylko: - Dopiero idzie na pastwisko 🙂
Słowo przebieżka w rozumieniu potocznym oznacza spacer po terenach zielonych takim kurc-galopkiem w wykonaniu ludzkim. Czyli jogging. Czyli najprawdopodobniej pani chciała wiedzieć czy koń już dzisiaj pracował i wyprowadzasz go na zasłużony odpoczynek. Tak mi się wydaje.
BTW nie mieliście na WF-ie przebieżek wokół boiska?
No jak to, nie wiecie? Oczywiście, że każdy koń musi mieć swoją przebieżkę, najlepiej ją zmieniać codziennie i konserwować masłem orzechowym, może Wasze konie nie mają tego szczęścia, ale Felixowi przebieżki bardzo smakują!
A tak na serio, nigdy nie potrafię odpowiedzieć na najczęściej zadawane mi pytanie: Ile koń może biec... ❓ Może powinnam zapytać w "kąciku żółtodzioba" 😁