Mam problem z tym co zrobił lekarz a raczej czego nie zrobił, bo miesiąc temu spadłam dość poważnie z konia. Wałach, miał być spokojny ale wierzgnął. Mnie podrzuciło, wypadłam z siodła, ale noga została w strzemieniu. Pociągał mnie chwilę i stanął. Bałam się żeby mnie nie kopnął kopytem. Dobrze, że trener był niedaleko i skoczył do mnie. Dalej nic nie pamiętam. Obudziłam się w szpitalu z nogą w gipsie. Złamanie kostki.Trzy miesiące dochodziłam do siebie z kostką, teraz jeszcze rehabilitacja. Ale to nie koniec bo lekarz rozpoznał tylko złamanie kostki, a dokładnie była ostro pogruchotana. w międzyczasie puchła piszczel i mówili że to normalne bo promieniuje od kostki.Okazało się, że leczyli mi kostkę a piszczeli nie, bo też jest złamana. Ogólnie jestem w trakcie rehabilitacji która może potrwać z pół roku jak nie lepiej. Koleżanka mi podpowiada żeby pozwać lekarza za zaniedbanie ale nie wiem czy warto. Ktoś z Was walczył z lekarzami w ten sposób?
Współczuje Ci pewnie jeszcze długa droga przez Tobą z dojściem do zdrowia. Ja nieraz spadłem z konia, ale na szczęście z tych najcięższych potłuczeń to miałem zwichnięty obojczyk. Też strasznie boli.A co do Ciebie to z tego co piszesz lekarz pewnie się nie przyzna i pewnie się już zasłania że to nie on że to wyszło podczas leczenia itd. ale powinnaś iśc po poradę do prawnika od prawa medycznego. (ciach) Sporo spraw o błąd w sztuce albo błąd medyczny ma za sobą. Tak więc jak pójdziesz to trafisz do specjalisty bo jest też dr.Weź ze sobą całą dokumentację szpitalną i wszystko co masz związane z tym leczeniem i trzymam kciuki.Daj znać jak poszło
Za ten post użytkownik otrzymał: Ostrzeżenie Komentarz moderatora: reklama