Ten wątek od dawna nie był taki ożywiony 😁 weszłam z ciekawości, a tu takie cuda. O sprawach sercowego nie mam co pisać, ale o jedzeniu jak najbardziej 😀
Z keczupem to jadłam tylko na kaca odmrazane w mikrofalowce 😁 Profanacja.
A tam, nie znacie się! 😁 😜 Idę się umówić z Infantil na gołąbki i płasko rozgniecione kulki z masy kalafiorowo-jaglanej. 🤣 galopada, o pardon, ja nawet napisałam o sprawach sercowych, ale żarcie wygrało! 😂 Zresztą nie dziwię się, żarcie jest cudoooowneeeee. 😍
U nas się układa gołąbki w garnku i gotuje. A sos jest do polania gołąbkow już na talerzu. Zapiekane były u nas parę razy, ale sos podawany tak jak przy tych z garnka 😀
U mnie jak u galopady, farsz ryż+mięso, zawinięte w liścia, polane sosem na talerzu. I myślałam, że tylko i wszędzie je się tak samo, ble, z ziemniorem to bym nie chciała :P Za to zdziwiło mnie w małopolsce jedzenie pierogów ruskich - ja od zawsze wyłącznie ze śmietaną, a tutaj tylko cebulka i każdy się dziwi, że śmietanię.
Zaraz nas moderator pogoni 😁 to ja tak żeby się wpasować w temat wątku i nie dostać ostrzeżenia to napisze tylko, że sobie rzygamy tęczą po 10 latach i razem te gołąbki jemy. Gotowane w garnku, polewane sosem, z kaszami, ryżem, grzybami i mięsem zawinięte w kapustę 😁 ciekawe ile razy je już jedliśmy razem 😁 😜
JARA, knedle? No wiadomka, że roztopione masło z bułka tartą a na to trochę cukru 😀
Ruskie z cebulką i skwarkamki. Śmietana tylko do owocowych 😀 (z jagodami mniam :kocham🙂
budyń, no, my sobie robimy ruskie z cebulką, P je takie a ja dokładam śmietany :P smakował ale mu nie podeszło.
Za to pokochałam słowaków, jadłam pierogi z bryndzą. Nie dość że była cebulka to jeszcze skwareczki ze słoniny i WIEEEELKA porcja śmietany :P
JARA, knedle od święta ale tez śmietaną. I cukrem. Ale ja nie lubię knedli więc ilością sacharozy zabijam posmak ciasta :P Za to kluski na parze ze śliwką to jak w Austrii, sosem budyniowym
za nami na razie jedno 'wspólne' Boże narodzenie (spędzone oddzielnie) ale zaczynam się obawiać różnic xD (tak, żeby trochę wrócić do tematu :P) Na wielkanoc brakowało mi zabielonego żurku :<
JARA, taaak, jesteśmy już jak bliźniaki które wiedzą co ma w głowie ten drugi 😉 telepatia haha Jeździć potrafi w trzech chodach, załapał szybko i na pierwszej jeździe galopował, na drugiej go zabrałam w teren. ale to nie jego "konik". Tak jak ja się nauczyłam jeździć na nartach, ale bawi mnie to przez jeden weekend w roku 😉
edit. i idziemy do jednego szpitala do pracy. Będę jego stażystką przez chwilę. No polscy Meredith i Derek 😁
najnowsze zdjecie jakie mamy. jakoś z maja albo i dawniej 😁
[quote author=galopada_ link=topic=148.msg2810820#msg2810820 date=1537467528] edit. i idziemy do jednego szpitala do pracy. Będę jego stażystką przez chwilę. No polscy Meredith i Derek 😁 [/quote] Ej, racja! Nawet typy urody macie bardzo zbliżone do pierwowzorów. 😁
smartini, temat różnic na stołach wielkanocnych i bożonarodzeniowych to w ogóle bajka! Okazuje się, że 50-100 km już ma znaczenie.
galopada_, urocze!!! Ascaia, no właśnie Wielkanocne potrawy wydają mi się takie 'luźniejsze' i jest więcej różnic, mi było tęskno do domu to zrobiłam dla nas dwojka śniadanie po domowemu (no i... na 7 rano bym się na pewno nie dała wyciągnąć 😁 u nas do śniadania wielkanocnego siadało się koło 11 przy dobrych wiatrach) ale na Boże Narodzenie to chyba zaciągnę P. do Torunia, bo serce mi pęknie bez grzybowej mamy i pierogów z kapustą i grzybami ;D
Co Wy wiecie o różnicach na stołach Wielkanocnych i Bożonarodzeniowych. Ja na Święta miałam przy stole Włocha 😁 A sama spędzałam Wielkanoc przy włoskim stole. To jest dopiero ciekawe doświadczenie 😜
smartini ja już zapowiedziałam M, że jak dostane wolne na wigilię, to jedziemy do moich rodziców, bo kolejny raz tej profanacji barszczu wigilijnego w wykonaniu jego mamy nie zniesę :P
A co do gołąbków - jestem z południa, u mnie w domu klasycznie z dużą ilością mięsa w farszu, zawinięte w kapustę, w sosie pomidorowym. Na stołówce szkolnej zawsze sam farsz+sos+puree z ziemniaków. W mojej okolicy w barach mlecznych popularne są gołąbki z sosem pieczarkowym.
infantil, hm.... włoskie jedzenie to bym była gotowa przyjąć :P DeJotka, u nas też czasem z pieczarkowym się jada, ale ja grzybów nie lubię (prócz tej grzybowej na święta, no nie pytajcie, nikt nie rozumie :P) więc nigdy ani mama ani babcia nie robiły
Ja też zaadoptowałam bycie karmioną kuchnią Włoską. Co do różnic kulturowych - moi teściowie są kolejno z Kolumbii i Sri Lanki, a to za uprzedzenia mojej mamy muszę się wstydzić, mimo że w przeciwieństwie do mnie zna włoski 😉 A rozchodzi się o to, że jak mam nie-polskiego chłopaka, to jej nadzieje na mój powrót do Polski spadają do 0, mimo że wie, że moje ewentualne romanse, to drugoplanowy powód mojej emigracji...
Przepraszam, muszę, bo się uduszę. I w ogóle łączę tematu. Tylko bierzcie to z przymrużeniem oka. Ciekawe co by Włoch powiedział na pizzę z cukinii. 😉
A wracając do tego wątku, to chcę wrócić do poruszonej wcześniej kwestii: fin, niby ok, niby nie, jak dla mnie to Twoja przyszła teściowa wygląda troche na wampira energetycznego.. brr. 🙁
desire jak dla mnie to zdecydowanie za ciężki zarzut. Doskonale wiem jakie takie zachowanie może być męczące, bo syndrom Matki-karmicielki to w mojej rodzinie norma. Ale one (mamy i babcie) naprawdę nie robią tego w pełni świadomie, a już na pewno nie ze złej woli. To jest z jednej strony troska, a z drugiej potrzeba bycia potrzebną i docenioną.
Aż się muszę udzielić, bo gołąbki to moja ulubiona potrawa i zawsze w domu były z mięsem i ryżem, sos i gniecione ziemniaki 😍 I te ziemniory z sosem to były w tym wszystkim najlepsze! Dopiero jak kiedyś jadłam z koleżanką w takim miejscu z żarciem na gramy i wzięłam taki właśnie zestaw to koleżanka spojrzała na mnie spod uniesionej brwi, że po co mi ziemniaki, jak w środku jest już ryż 😁 I że tego tak się nie je 😀 Później zdarzyło mi się jeszcze zamówić tak samo z premedytacją w restauracji, kelner chyba nie miał zbyt dużego doświadczenia, bo jeszcze go ludzka fantazja dziwiła i pytał mnie dwa razy czy na pewno chodzi mi o podanie ziemniaków na jednym talerzu do gołąbka. Oczywiście patrząc na mnie przy tym jak na debila 😀 A gołąbki z kapustą w środku też w pewnym momencie wjechały u mnie w domu jako unowocześniona wersja - choć jak dla mnie smakują inaczej, bo je się jednak najpierw smaży a dopiero potem obgotowuje. Ale też są pyszne i też je kocham bardzo, tak nawiązując do tematyki wątku 😀
A ja jadłam chyba każdą odmianę gołąbków o której piszecie i wszystkie są pyszne 😍 Nie można zamykać swojego myślenia na gołąbki! 😜 Kocham je wszystkie bardzo!
A żeby było w temacie to galopada wy jesteście parą jak z filmu więc i ta zbieżność ze szpitalem pasuje 🙂
galopada_, no oboje śliczni jak 150! 😍 Mój na konia wsiadł raz na Kubie, nawet galopował bidula, myślę, że mu starczy na następne 10 lat, zwłaszcza, że on się koni boi. 🤣
O dziewczyny, a co się odpierdziela na szwedzkiej Wigilii to jest dopiero poezja. Oni jedzą podsmażane parówki... Serio, parówki na święta. 😂 🤔
emptyline, parówki?... o matko, serce by mi pękło, zamknęłabym się w sobie i umarła w środku :< nie jestem jakąś skrajną tradycjonalistką, 12 potraw mi nie trzeba ale jednak moje uwielbienie do gotowania i wykwintnej świątecznej kolacji ucierpiałoby przez te parówki ;D Mój też na Budynia wsiadł, jechał we wszystkich chodach ale to chyba nie jego bajka jednak ;D
Ascaia, a mi nie chodzi o to czy postna, czy nie, ale sam fakt parówek. No w mordę serio? 🤣 smartini, serio, przysięgam! I to jest zwyczajowa potrawa, nie to, że tylko w rodzinie Alexa. 😂 No i oczywiście nieśmiertelne klopsiki. Klopsiki, niczym piosenka, są dobre na wszystko. 🤣