bobek

Konto zarejstrowane: 16 grudnia 2010
Ostatnio online: 19 maja 2021 o 18:45

Najnowsze posty użytkownika:

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 13 marca 2021 o 15:58
Atea, bardzo bardzo mi przykro 🙁 Trzymaj się  :kwiatek:
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 12 marca 2021 o 12:07
Atea, wpadam po stu latach, a tu taki news. gratulacje. Co do TSH miałam niedoczynność we wszystkich trzech ciążach, byłam pod opieka endokrynologa (wizyty i dopasowanie dawki leków co miesiąc) i wszystko było ok. Po porodzie miałam zalecenie zejścia z leków i kontroli TSH. Po trzeciej ciąży wykryli w końcu przeciwciała i orzeczono, że mam Hashimoto, mimo tego do tej pory TSH mam w normie i tarczyce w dobrym stanie. Tak, że dobry endokrynolog i wszystko będzie dobrze. Edit: jeszcze co do dawek, to moja endo ładowała od razu z grubej rury dawki ponieważ uważała, że kobiety w ciąży tolerują dobrze te nagle zmiany hormonów, w przeciwieństwie do osób niebrzemiennych 😉 i faktycznie nie miałam żadnych skutków ubocznych czy problemów jakichkolwiek.

Kenna ale Milan wielki się zrobił, chyba jak był młodszy to nie był tak wysoko w centylach? A Jeremi malutki z kolei. Dalej ma takie problemy z jedzeniem?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 06 grudnia 2020 o 07:23
Atea, gratsy!
Koronawirus
autor: bobek dnia 30 listopada 2020 o 14:15
tunrida, duuuużo zdrowia i żeby nie przeszło na teściową
Koronawirus
autor: bobek dnia 22 listopada 2020 o 16:38
kittajka, na cukrzycę to wystarczy glukoza na czczo, czy to jakieś bardziej skomplikowane badania?
Koronawirus
autor: bobek dnia 22 listopada 2020 o 13:56
W przypadku COVID chodzi o wyłącznie o otyłość, czy nadwaga też już podpada pod czynniki ryzyka?
Koronawirus
autor: bobek dnia 21 listopada 2020 o 20:31
tunrida, na poprzedniej stronie jest wklejony cały tekst.
Koronawirus
autor: bobek dnia 21 listopada 2020 o 16:13
Przepraszam za post pod postem ale tak będzie czytelniej.
Wklejam pierwszy tekst tego Reszki, co napisał tekst o narodowym. Włos się jeży na głowie. Ciekawe ile szpitali w PL tak działa.

Dlaczego umierają

„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii)

Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!

Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?

Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej.

Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.

„Redaktorze,
telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.
Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.
Wieszasz kartkę i już
Wiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.
Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.
To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.
Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.

                                            ***

Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:
– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.
– Ja też nie.
– Może w tych kartonach.
– Może.
Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.
– Co to za pacjent?
Milczenie.
– Jakie ma obciążenia?
Milczenie.
Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!
Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.

                                            ***

Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.
– Jaki lekarz prowadzi?
Nikt nie wie.
– Dobra, pani musi tak leżeć.
Po kilku godzinach łapie mnie internistka.
– Pan reanimował moją pacjentkę?
– Ja? Chyba nie…
– Taka starsza pani na internie.
– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.
– O nią chodzi.
– Co z nią?
– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...
Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.

                                                ***

Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.
O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!
Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?
Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.
Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.
                                                  ***

A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?
Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!
– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.
– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!
Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.
Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.
Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.
Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli Lombardię
Tlenu nie ma, nikt nie powiedział
Dlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!
Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.

                                              ***

Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.
Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.
Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.
Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.

                                                  ***

Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.
Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.
Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!
Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.

                                              ***

Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.
Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?
Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.
Pozdrawiam
P.”

relacja też na polityka.pl
fot. Paweł Reszka
Koronawirus
autor: bobek dnia 21 listopada 2020 o 15:59
Karla🙂, rozumiem, że nieaktualne, reszty nie rozumiem 😉 tam są też zalecenia do domowego wspomagania i wymieniana jest witamina D, witamina C, melatonina, kwercetyna i leki przeciwbóle i sp. To może być Względnie aktualne?

Pocieszające w tym wszystkim, że można przejść chorobę łagodnie. Mój wuj 84 lata bardzo schorowany, co kilka tygodni musi mieć transfuzję, zaraził się COVIDEM od synowej-nauczycielki. Wzięło go pogotowie bo było z nim nieciekawie. Rodzina wiadomo co myślała 🙁 W szpitalu przez 3 doby mieli trudności ze zdobyciem krwi dla niego ( :O) kiedy w końcu mu przetoczyli okazało się, że jest w świetnej formie, wszystkie objawy były chyba przez brak przetoczenia. Niedługo ma być wypisany 🙂
Koronawirus
autor: bobek dnia 21 listopada 2020 o 08:27
Karla🙂, ale jest data: 02.11.2020
Koronawirus
autor: bobek dnia 15 listopada 2020 o 18:50
drabcio, ja znam patenty nurkowe: napluć (serio) rozmnażać palcem, spłukać czystą wodą, wysuszyć. Lub to samo coca-colą.
Koronawirus
autor: bobek dnia 14 listopada 2020 o 15:08
tunrida, to prawda 🙁
Siły dla ciebie i zdrowia.
Koronawirus
autor: bobek dnia 14 listopada 2020 o 14:42
Scottie, moja teściowa też chyba leczy się w tym samym centrum. Mówi, że wszystko bez problemu, nie czeka na żadne świadczenia bo wszystko od ręki. Ale, że jest z grupy ryzyka to wszystkie badania, których nie mysi wykonywać w centrum stara się robić prywatnie w małych przychodniach gdzie nie ma tłumów, żeby ograniczyć szanse zarażenia bo myślę, że byłby to wyrok dla niej. Możliwe, że wiele osób ma takie podejście, a wiele wręcz bardziej boi się korony niż np nawrotu nowotworu i odwleka wizytę w centrum.
Koronawirus
autor: bobek dnia 08 listopada 2020 o 17:02
[quote author=galopada_ link=topic=103024.msg2951650#msg2951650 date=1604693691]
Akurat mój niemąż pracuje w centrum urazowym na Podkarpaciu i mają przyjęcia na ostro bez mrugnięcia okiem 😉
[/quote]
A gdzie to jest? Warto wiedzieć takie rzeczy.

szemrana, prawo młodości. Pamiętam dokładnie, że jak miałam 15 lat to myślałam, że najdalej po studiach człowiek jest już stary, wszystko się kończy i nie ma po co żyć.
Koronawirus
autor: bobek dnia 06 listopada 2020 o 18:35
Jednakże po czasie (chyba po 2 dniach) zrozumiałam że to nie to samo. Tutaj nastąpiła całkowita utrata. Włożony pod nos zmiętolony liść bazylii był kompletnie bez zapachu, tak samo intensywnie próbowałam wąchać perfumy, zero. W smaku rozróżniałam jedynie czy coś jest mega słodkie (kieliszek wody z dużą ilością cukru) i mega słone (kieliszek maggi) ale bez możliwości wskazania dokładnie co to jest.

Ja mam takie wrażenia przy co drugim katarze, czyli kompletny brak węchu i wszystko smakuje jak tektura ale jendak mam wtedy zawsze solidny katar więc jest jakaś przyczyna, a kuleżanka która przechodziła COVID nie miała żadnych innych objawów "odnosowych".

Co do urazów, to znajoma mojej siostry (na Podkarpaciu) już tydzień temu nie mogła znaleźć dla swojej mamy, z prawdopodobnie złamaną nogą, pomocy. Była w 3-ch szpitalach i nic, w jednym tylko obejrzał ją młody ortopeda ale nie mógł nawet zlecić RTG bo coś tam. Tak, że trzeba na siebie uważać bo jak nie umierasz to mogą nie przyjąć. Zresztą jak umierasz to też może być już różnie jak widać.

W szpitalu w miasteczku mojej mamy, tyż na Podkrpaciu w namiocikach przed wejściem ludność kontrolowało właśnie wojsko. Podobno super sobie radzili "Pani do tych drzwi, Pan tutaj, proszę zachować odstęp" itd. Może faktycznie mogliby pracować na oddziałach opiekować się chorymi, robić jakieś pierdoły?

BTW widzieliście pomysł Słowaków na testy? Wytestowali mneij więcej wszystkich dorosłych 2x, w odstępie kilku dni ale tymi testami na pzeciwciała. Wyszło ca 1% pozytywnych i ci wszyscy na kwarantannę, reszta normalnie funcjonuje. Kpsztowało to 52 mln, u nas trzeba by wydać z 7 x tyle ale gdyby u nich się ta strategia sprawdziła to byłoby to i tak o wiele taniej niż te wszystkie lockdowny.
edit: widzę, że espérer, też o to pytała.
Koronawirus
autor: bobek dnia 30 października 2020 o 09:03
efeemeryda, Jak policja wyczuje, że kombinujesz to po prostu wystawi ci mandat, im za błąd niewiele grozi. Ty jak nie przyjmiesz to będziesz mieć sprawę w sądzie i wtedy to już nie ma problemu, żeby ci cokolwiek udowodnić - byłaś zbyt daleko od miejsca zamieszkania to byłaś. Myślę, że po prostu na takiej zasadzie może to działać.

U nas w okolicznych wsiach COVID był już w prawie każdej szkole, łącznie z małymi kameralnymi. W szkole najstarszej córki, miało już dziecko w oddziałach przedszkolnych i dziecko z 3-cieJ klasy, dyrka nie może się skontaktować z SAMEPIDEM więc tylko pisze do nas maile z informacjAni jak się sprawy mają - każdy może sam zdecydować czy dziecko wysyłać. Nie pozwala też przychodzić do szkoły nauczycielom z jakimikolwiek objawami. Zawsze to jakieś zabezpieczenie.

Behemotowa, współczuję 🙁

Kotbury, ile trwa ta twoja infekcja? Uważaj na siebie, jeden lekarz z Hiszpanii pisał, że w 8-9 dobie może być jeszcze pogorszenie. Opisy z frontu przednie 🙂 może nakupię chili na zaś, ogólnie nie daje rady z ostrym więc może skorzystam z okazji i jak mnie dopadnie też zrobię sobie szutrową terapie 😀
Koronawirus
autor: bobek dnia 19 października 2020 o 13:47
galopada_, ile czasu potrzeba na ogarnięcie czegoś takiego? Podobno pielęgniarki powinny się szkolić 3 miesiące, a lekarz?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 19 października 2020 o 13:42
espérer, odstawienie często pomaga Ale nie jest to reguła. Ja mam trójkę, pierwsze 2 odstawiałam jak miały dokładnie 2 lata i 2 miesiące. Starsza ryk pierwszej nocy ale zasnęła utulona i potemjuż nigdy więcej nie chciała cyca, natychmiast zaczęła też przesypiać całe noce. Drugą odstawiłam bo musiała mieć takie badanie do którego to było konieczne. Nic to nie zmieniło w spaniu, dalej budziła się x razy w nocy, tylko technika usypiania się zmieniła. Teraz ma prawie 6 i dalej potrafi się w nocy czasem obudzić. Trzecia ma prawie 2 lata i też po kilka pobudek w nocy, tylko, że jej zęby późno wyszły (po pierwszym roku) i czekam, aż się zębowe problemy skończą, żeby ocenić co dalej.

No wąteczek jak się patrzy. Moje trzy gwiazdy też tu były bohaterkami i parę stron się o nich spisałam, strasznie dużo się tu nauczyłam i dostałam wsparcia. Dzięki kobitki i chłopy okazjonalnie  🏇
Koronawirus
autor: bobek dnia 19 października 2020 o 13:21

Jak zimą ogrzeją stadion?  🤔

Można postawić specjalne kontenery na płycie, ogrzewanie czegoś takiego nie jest problemem. W mediach były zdjęcia takiego szpitala gdzieś w Europie ale chyba koniec końców nigdy go nie uruchomiono. Natomiast taki duży szpital tylko na koronę był chyba w Hiszpanii i obsadę w nim zapewnili lekarze z zamkniętych oddziałów zakaźnych w innych szpitalach, co miało tę zaletę, że nie było ryzyka przeniesienia zakażeń na inne oddziały. Natomiast ciary przechodzą na myśl, że stłoczyliby 2000 chorych w jednym miejscu i np niewystarczajacą ilość personelu. Z drugiej strony może działołoby to wszystko sprawniej?
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 22 maja 2020 o 12:15
pati12318, gratulacje 🙂

Bizon, przewijanie w biegu 😉 na pewnym etapie dużym ułatwieniem mogą być pieluchy na gumie, które wkładasz jak majtki.

Co do słońca, to uważam, że zrobiła się z tego lekka histeria. Jasne, że trzeba dbać, żeby nie oparzyć skóry ale ogólnie słonko jest zdrowe i potrzebne 🙂 Mój patent jest taki, że staram się trzymać w cieniu (jak jest cień lub pochmurno nigdy nie smaruje). Po słońcu starszakom pozwalam chodzić trochę bez filtrów, w ten sposób opalają się powoli i skóra sama zabezpiecza się stopniowo. Jak już bardzo praży i długo są eksponowane, to smaruje. Niemowlakowi od 5 minut na słońcu też nic noe będzie, chyba że jakiś wrażliwy typ ale np w lipcu o 14, piętnaście minut na słońcu już nie jest myśle bezpieczne dla takiego malucha. Świetny patent to ubrania z długim rękawkiem i nogawkami, z PŁÓTNA lnianego albo mieszanki lnu z bawełną albo samej bawełny. Dziecko się w tym nie opali, w słońcu jest mu mniej gorąco niż gdyby było gołe i nie martwisz się czy krem działa, czy się nie starł i nie smarujesz w kółko (tylko buzia i dłonie np). Testowane na moich niemowlakach w takich miejscach jak Seszele, Kanary czy Bułgaria. Nie lubimy też tych ubrań UV do wody bo dziecku jest w nich zimno, tu już wole wysmarować dokładnie, czapa na głowę i heja. No chyba, że pianki do wody, w tych jest ciepło i są fajne zwłaszcza jak wiatr wieje.

Koronawirus
autor: bobek dnia 04 maja 2020 o 12:36
jkobus, ogólnie to jest tak, że Polska pustynnieje od dawna. Poziom wód gruntowych obniża się stałe od conajmniej 20-25 lat, mówię o mojej wiedzy. I to mówiono o tym przed kampanią o zmianach klimatycznych. Więc nie jest to tylko efektem braku deszczu od kilku lat. Niezależnie czy to proces częściowo naturalny (a może i tak być, podobno w średniowieczu więcej pływano u nas czółnami niż chodzono czy jeżdżono konno), czy nie, nie jest dla nas korzystny i nie byłoby w tym nic złego, żeby to przyjąć do wiadomości i zacząć go hamować jakoś, zamiast przyspieszać.

szemrana, ja mieszkam na terenie zmeliorowanym. U mnie jakakolwiek ingerencja w te systemy musi być poprzedzona zgodą „organów”.
Koronawirus
autor: bobek dnia 03 maja 2020 o 17:32
Jest jeszcze jeden fajny sposób osuszania kraju. Stawianie na kanalizację, tam gdzie ekonomiczniej i rozsądniej byłoby stawiać na oczyszczalnie przydomowe. Taka kanalizacja w warunkach polskich to drenaż jest. Do nieszczelnych studzienek dzień i noc przesączają się wody gruntowe. Na osiedlu znajomego po wybudowaniu kanalizacji wyschły wszystkie studnie. Gminy biorą kasę z UE na rozbudowę, zawsze jest to cześć kasy, na resztę trzeba często wziąć kredyt. No ale władza może się pochwalić, że tyle i tyle kasy wyciągnęła z Unii, przy wykonaniu zarobią przy okazji krewni i znajomi. Potem do takiej kanalizacji przymusowo włącza się tych którzy mają oczyszczalnie przydomowe bo Unia stawia wymogi w postaci ilości podłączonych użytkowników. A woda zamiast być zawracana do obiegu w oczyszczalniach przydomowych spływa sobie do morza.
Koronawirus
autor: bobek dnia 30 kwietnia 2020 o 19:34
kittajka, chodzi ci o to?

Jestem ciekawa co powiecie na to.
Pierwszy link to wskaźnik śmiertelności w Europie na przestrzeni wielu lat, bardzo dokładne dane.
Nie ma żadnej zwiększonej liczby zgonów.
Jest tyle samo co zwykle, w tych samych okresach roku.

https://www.euromomo.eu/

Nie wiem co było wcześniej w tym linku bo wtedy nie miałam czasu wejść ale teraz na wykresach masz wyraźnie wskazaną zwięszoną śmiertelność w porównaniu do lat wcześniejszych.

Tutaj bieżący artykuł na ten sam temat w Fincial Times

bobek, - no cóż, mam akurat inne doświadczenia, bo wcześniej się udawało załatwić doraźną pomoc. Nie udawajmy proszę, że ta epidemia nie utrudnia dostępu do opieki medycznej i nie usprawiedliwiajmy, że wcześniej też było źle, więc to jest w sumie ok. Nie było dobrze, ale jest jeszcze gorzej niestety.

Masz rację, że nie można trywializować tego problemu ale wydaje mi się ważne zwrócić uwagę, że służba zdrowia działała tragicznie w tej akurat działce na długo długo przed epidemią.

Dla równowagi: wykonawca uszkodził oko w piątek. Żołądek podszedł mi do gardła na myśl, że nigdzie nie przyjmą w obecnej sytuacji. Ale nie. O dziwo wszędzie dało się dodzwonić, pokieorwano mnie bez problemu na dyżur okulistyczny. Pielęgniarka od triagu wyłuskała go natychmiast z kolejki i jeszcze zanim zdążył podać pesel już był na łóżku zabiegowym.

Koleżanka natomiast zawiozła wczoraj dzieciaka do szycia rozbitej głowy na SOR i też wszystko bez najmniejszego problemu, różnica taka, że wszyscy w "kostiumach", a ma porównanie bo tenże łeb był już szyty 2 x przed koroną 😉

Koronawirus
autor: bobek dnia 30 kwietnia 2020 o 14:27
kittajka, ja mam dokladnie odwrotne informacje, może się mylę. Może powinnismy powklejać linki skąd bierzemy info i spróbować coś wywnioskować.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 30 kwietnia 2020 o 14:18
FurryMouse, to wszystko normalne!!! To uczucie, że sobie nie radzisz i beczenie też. Otaczaj się ludźmi, którzy maja cierpliwość i zrozumienie, z czasem będzie lepiej i któregoś dnia nakryjesz sama siebie patrząca na Maleństwo z tym mamuśkowym bezmyślnym uśmiechem na twarzy jak na największy cud na świecie 😉
Koronawirus
autor: bobek dnia 30 kwietnia 2020 o 14:08
Megane, no to prosty wniosek, że wirus leczy skoro ludność przestała ni z tego ni z owego umierać 😉 Ja bym nie brała opinii pana Iksińskiego jako prawdy objawionej, a tym bardziej, że ten pan wygłasza teorię, że liczba zgonów rośnie kiedy rośnie liczba zabiegów planowych bo to one dostarczają umrzyków, do ceremonii pogrzebowych... zwróciłabym też uwagę na to, że mowi, że liczba pogrzebów spadła w NIEKTÓRYCH regionach Polski. Natomiast wygląda na to, że epidemia jeszcze się u nas nie rozkręciła z jakiegoś dziwnego powodu. Liczby zgonów nie są znacząco wyższe niż te w zeszłym roku. Zgadza się to tez z rządowymi statystykami i chociaż chyba wszyscy uważamy ze są zaniżone, to nawet gdyby je tam pare razy pomnożyć, to wciąż są niskie. Natomiast nie dotyczy to krajów w których już jest jazda na całego, jak będzie chwila to podlinkuje wykresy tak różnych krajów jak USA, Ekwador czy Szwecja gdzie widać ten wzrost mega wyraźnie.
Koronawirus
autor: bobek dnia 27 kwietnia 2020 o 17:56
keirashara, to ja tylko napisze, bo to już kolejny tu opisywany taki przypadek, że do przewlekłe chorej osoby nie dało się doprosić nikogo ani z prywatnej ani państwowej służby zdrowia również przed epidemią. Niestety Polska służba zdrowia wyglada tak również w stanie całkowicie normalnym. Piszę z doświadczenia mojej najbliższej rodziny.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 26 kwietnia 2020 o 15:24
FurryMouse, kciuki!
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 23 kwietnia 2020 o 13:42
zabeczka17, to ona już dużo rzeczy je, tak że, spoko nie denerwuj się 🙂 Moja Jagoda do końca 7-mego miesiąca nic nie jadła, ani jednego produktu. Ja bym podążała za dzieckiem w takiej sytuacji, dawała różne rzeczy i sprawdzała czy podchodzi. Co do jajka to na twardo może być ciężko strawne (ja u swoich dzieci nie zauważyłam ale inni tak) więc poza tą formą też powinno być ok.
Koronawirus
autor: bobek dnia 22 kwietnia 2020 o 19:10
Duda nawolywal, aby Ci co nie potrzebują, nie pobierali 500+.Już się rozpędziłam.

Bardzo, bardzo, a na pewno dużo bardziej niż covid w obecnej chwili martwi mnie susza. Gmina wystosowala apel, aby nie podlewać, nie myć samochodów, bo braknie. Juz to widzę, jak ludzie się stosują...

Nasze wodociagi też taki apel wystosowały. Na lokalnej grupie dyskusja, że jak to nie umyć auta co drugi dzień jak drogi takie zakurzone i do klienta brudnym autem nie pojedziesz. Inni panu odpisują, że chyba czytać nie umie, że jak nie będzie mniejszego zużycia to wody w ogóle może nie być. W poprzednim roku były w niektórych wsiach problemy, a rok był przecież o wiele mniej suchy póki co. To co mnie jeszcze przeraża, to że kwitną mi wszystkie drzewa owocowe i jeden smutny trzmiel na nich dzisiaj latał. Nei będzie owoców w tym roku... dziwi mnie tylko że tak dużo mam ptaków, nie wiem co one jedzą. Musi być jakieś inne robale gdzieś siedzą ale zapylaczy nie ma.
Koronawirus
autor: bobek dnia 21 kwietnia 2020 o 08:14
kotbury, to ulga słyszeć, że nawet osoby z grupy ryzyka mogą przejść koronę łagodnie.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 21 kwietnia 2020 o 07:02
Bizon, myślę, że najlepiej być autentycznym w stosunku do dziecka. Z czasem zauważy, że na zewnątrz się zasłaniany i zacznie się wstydzić przy obcych.
FOODPORN
autor: bobek dnia 19 kwietnia 2020 o 19:59
bobek, już wiem, to było to: bułeczki z hotelu Parker House. Rzeczywiście po słodkiej stronie...

o dokładnie te 😀 tam ostatnią fazę wyrastania zalecałaś w nocy w lodówce robić, a z rana ziuuu do pieca i gotowe 🙂
Dzięki 🙂
Koronawirus
autor: bobek dnia 17 kwietnia 2020 o 21:33
Aga_Leming - znasz jakiegoś bardzo majętnego człowieka, który zapracował na ten majątek? Mam do czynienia w pracy z bardzo bogatymi ludźmi. Mogliby usiąść na tyłkach i liczyć odsetki. Majątku starczy dla prawnuków ich wnuków. Ale zarabianie i pomnażanie pieniędzy to ich życie. Wciąż inwestują, ryzykują, zawierają nowe kontrakty, zakładają nowe spółki, rozszerzają działalność. Ja się im dziwię, bo bym właśnie odpuściła. Ale to dlatego oni sa bogaci a nie ja :-) to oczywiście apropo pewności, że miliarder już teraz to tylko szlachetnie chce zbawiać świat - "podśmiewuję się" :-P

Dokładnie.
Koronawirus
autor: bobek dnia 17 kwietnia 2020 o 18:22
Lotnaa, wszyscy udostępniają co mają za darmo bo w ten sposób zdobywa się klienta i/lub wycina konkurencje. Dosłownie wszyscy, edukacyjne grupy na fejsie zdominowane są obecnie przez darmowe oferty youtuberow, blogerów, gier, aplikacji, portali, Librus - oprogramowanie dla szkół nagle za darmo, oczywiście w ramach walki z wiruskiem, znajoma której firma szyje takie lepsze kiecki i głupia opaska do włosów kosztuje u niej 80 zeta, teraz walczy z wirusem i sprzedaje różowe fancy maseczki za 5, a zasięgi rosną. A z tym Microsoftem za darmo chodzi o konkurencję na poziomie mocarstw ponieważ chiński Zoom miał miliony pobrań z dnia na dzień w związku z kwarantanną. No to nagle się okazało, że hakerzy pokazują hamerykanskim dzieciom pornografię na Zoomie i szkoły w Stanach patriotycznie przeszly na Microsoft.
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: bobek dnia 16 kwietnia 2020 o 20:57
keirashara, co to jest ceramika?
FOODPORN
autor: bobek dnia 16 kwietnia 2020 o 13:19
bobek, to może być chleb "daktyla". Jeden z etapów można rozciągnąć i zostawić na noc w lodówce, zamiast pozwolić na wyrastanie godzinę w ciepłym pomieszczeniu.

Nie ten ale to właśnie chyba ty podałaś ten przepis, „bułeczki z hotelu jakiegośtam” nie pamietam całej nazwy 🙂 tylko, że to ciasto było trochę za bardzo jak drożdżówki, a ja chciałam coś bardziej w stylu zwykłej bułki. W każdym bądź razie wypróbuje ten daktyla, wyglada obiecująco. Dzięki  :kwiatek:

Edit: zastanawiam się, czy takich zwykłych okrągłych bułek nie da sie wyrosnąć przez noc w lodówce? ja mam taką wielką, że spokojnie zmieszczę cała blachę 🙂
FOODPORN
autor: bobek dnia 13 kwietnia 2020 o 09:02
Był tu kiedyś podawany przepis na bułeczki, które się odrywało jedna od drugiej, a piekło się je w foremce keksówce. Robiło się je wieczorem, wyrastały przez noc w lodówce, rano cała forma szła do pieca i voila 😉 Tylko one były takie typowo drożdżowe i jakiś niespecjalnie mi podeszły.
M jak mieszkanie czyli wszystko o urzadzaniu:)
autor: bobek dnia 13 kwietnia 2020 o 07:11
Lotnaa, mogę ci podpowiedzieć tyle co sama zauważyłam. Bezpośrednio przy blatach miałam płytki ale tam gdzie mam stół jadalniany, którego ze względu na małą kuchnie czasem używałam do gotowania, przy którym przede wszystkim jadła w sposób katastrofalny dwojka maluchów, to lakier sprawdził się dobrze w tym sensie, że po prostu myjesz to jak płytki, żeby coś się z tym stało to musiałoby się rozpiąć sporo płynu i postać np całą noc, parę łyżek wody wyschnie po prostu i nic drewnu nie zrobi. Natomiast lakier koszmarnie się rysuje, przy dzieciach jeżdżących zabawkami po nim to raczej słabo. I jak już jest rysa, to nic z tym nie zrobisz. Z kolei jeśli chodzi i inne wykończenia typu wosk, to jeszcze nie mam śle w sklepie nam mówili, że tu jest gorzej. Lepiej nie przegapić żadnego zabrudzenia typu kuchennego bo będzie widać, z tym że część zabrudzeń, a zwłaszcza rys można usunąć przy kolejnym woskowaniu. Moja kumpela kupiła podłogę warstwową chapel właśnie woskowaną, ma w domu malucha i podłoga w okolicy kuchni już jest gdzieniegdzie poplamiona i to w taki nieciekawy sposób, że są na niej jaskrawe pomarańczowe plamy od jakichś sosów nie wytartych natychmiast.
FOODPORN
autor: bobek dnia 13 kwietnia 2020 o 06:48
[quote author=smartini link=topic=100826.msg2918786#msg2918786 date=1585137111]

do mnie idzie bilbia chleba  😜


Zadowolona? Zastanawiam się nad zakupem. Znalazłem przepis „60% żytni” chyba z tej książki i mam zamiar od niego zacząć (jak tylko dojdzie mąka żytnia  :icon_rolleyes🙂. Na jutro szukam przepisu na bułki śniadaniowe, lekkie i chrupkie. Może te jogurtowe safie,?
[/quote]
Serio robicie te bułki na śniadanie? Wstajecie półtorej godziny przed, czy stosujecie jakieś uproszczenia? A może macie jakiś przepis na dobre bułki, które bez godzinnych przygotowań wjadą od razu do pieca?
Koronawirus
autor: bobek dnia 12 kwietnia 2020 o 20:19
W szpitalu w Kaliszu zmarła 7-letnia dziewczynka  😕

Masz jakiś link?
Koronawirus
autor: bobek dnia 11 kwietnia 2020 o 22:31
Lekarze też mowią, że „brak testów”, czy może im chodzić o to, że brak zestawów do pobrania wymazu?

„Tomasz Ozorowski, szef zespołu kontroli zakażeń i szef sztabu kryzysowego w poznańskim szpitalu, konsultant woj. mikrobiologii :

Walka o maski, testy, rękawiczki. Każda rozmowa z Ministerstwem Zdrowia i Urz.Woj.wygląda tak samo: pytamy, kiedy będą maski, słyszymy: "Nie wiemy. Złóżcie zamówienie". Składamy. Zamiast 50 tys. przychodzi 50 szt. Zużywamy je w godzinę. Nie mamy testów, albo się kończą. Ministerstwo nie chce kupić nowych. Walczymy sami. Próbujemy kupić testy na własną rękę. Wydajemy na nie bajońskie sumy, zadłużamy się… Minister zdrowia? Zbywa, kluczy, milczy. Zero pomocy, zero informacji. Jesteśmy pozostawieni sami sobie.”*

*z fejsa, opatrzone zdjęciem lekarza więc chyba nie fejk.
Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym
autor: bobek dnia 11 kwietnia 2020 o 20:59
lazuryt00, gratulacje!
Koronawirus
autor: bobek dnia 11 kwietnia 2020 o 14:33
O testach serologicznych Paweł Grzesiowski, też twitter:
„Bezwzględnie do wykrywania ostrej fazy infekcji mamy na razie tylko testy genetyczne PCR. I jest to złoty standard. Szybkie testy serologiczne są tylko dla ozdrowieńcow, i to najlepiej w klasie IgG. Przeciwciała IgM są bardzo niespecyficzne i mogą dawać fałszywie dodatnie wyniki.

Nie ma w tej chwili możliwości weryfikacji czułości ani specyficzności testów serologicznych, które są na rynku. Wymaga to co najmniej kilku tygodni badań powtarzalnych w różnych układach i grupach  pacjentów. Przygotowujemy z zespołem takie badani, ale producenci nie mają testów.”

Czyli to raczej wyciąganie pieniądzy na ten moment.
Koronawirus
autor: bobek dnia 11 kwietnia 2020 o 13:18
efeemeryda, może skrót myśliwy albo w ogóle nie wie o co chodzi i mówi żeby dobrze wyglądało, jak to politycy.

Wklejam z Twittera lekarza Pawła Doczekalskiego:

„Mazowiecki Szpital Wojewódzki w Radomiu.Powiem wam jak jest. To mała Radomska Syria. Każdy komentuje, obserwuję, ale nie ma żadnej reakcji. Obok gruzu(bo tam trwał remont) leżą worki z materiałem biologicznie niebezpiecznym. Dwa metry obok czysta pościel, bo nie ma jej kto włożyć w bezpieczne miejsce, bobrakuje rąk do pracy. Średnia umieralność na oddziale neurologii 2 worki /dobę. Zostało 3 lekarzy. Wwiększość pielęgniarek zakażona. I wiadomość od męża: Kolejny dzień dramatu Pacjentów i personelu mazowieckiego szpitala w Radomiu. Praca w warunkach totalnego skażenia biologicznego, bez należytego zabezpieczenia. Kończą się nam środki ochrony osobistej. Od wczoraj kolejne 2 zgony. Nie mam już siły płakać. To jest drugie Kosowo, któremu przygląda się świat. Błagam o pomoc, nie dla siebie, tylko dla tych, o których zapomniał kraj. Polsko! Gdzie jesteś?!
To apel mojej koleżanki ,która tam pracuje czy ktoś wreszcie coś zrobi?”

No, a nie zbliżyliśmy się jeszcze nawet do szczytu zachorowań, bardzo źle to  wyglada.
Koronawirus
autor: bobek dnia 11 kwietnia 2020 o 13:05
Sonkowa, do tego co powiedział ten polityk się nie odniosę ale lekarz na Twitterze tłumaczył, że taki test to precyzyjna robota jest. Potrzebny jest sprzęt i diagności, a diagności w PL traktowani są jak reszta służby zdrowia, przez lata maksymalna oszczędność i dociskanie. Powoli się to miało rozkręcać i rozkręcało tak ze 2 tyg temu, dołączały kolejne laboratoria gotowe wykonywać te testy. Jak jest obecnie sytuacja to nie wiem ale gdzieś się doczytałam, że zwykle szpitale też już testują, czyli możliwości chyba się stale zwiększają.

Perlica, ile czekania na taki test?
Koronawirus
autor: bobek dnia 09 kwietnia 2020 o 23:12
[quote author=mitery0322 link=topic=103024.msg2922504#msg2922504 date=1586464825]

BTW znacie jakieś skuteczne środki przeciwko parowaniu? Internet wypluwa masę pozycji, ale nie chcę zamawiać w ciemno (w końcu w obliczu kryzysu każdy grosz się liczy).

Stary patent nurkowy, choć nie wiem czy się przyda w tej sytuacji epidemiologicznej 😉 napluć, rozsmarować i spłukać wodą. Działało równie dobrze jak fachowe mazidła. Może w łazience by się dało przynajmniej dopóki nie przyjdzie coś lepszego?
[/quote]
Potwierdzam, przy nurkowych maskach się sprawdza. Druga nurkowa metoda, to polać coca-colą, rozetrzeć, spłukać wodą.
Koronawirus
autor: bobek dnia 08 kwietnia 2020 o 17:20
jkobus, ale przecież nie da się tego tak przeliczać, że ale fajnie nie wypłacimy emerytur. To czy ludzie mają poczucie bezpieczeństwa, czy są jakieś wartości obok kasy, czy państwo ma coś więcej do zaproponowania niż Sparta, to wszystko ma znaczenie. Również dla gospodarki (jeżeli już się upierać przy tym myśleniu), dla przepływów ludności z kraju do kraju, optymizmu, chęci podejmowania ryzyka itd. Ostatecznie wszyscy będziemy starzy albo chorzy, nasi najbliżsi będą. Czy nam odpowiada taki świat, który w obliczu zagrożenia części społeczeństwa wzrusza ramionami bo to tylko ci co co paszę żrą, a mleka nie dają? No nie i dlatego, nie można było postawić lagi na tych ludzi i niech umierają, a my róbmy biznes. Oczywiście jest też gdzieś granica „poświęcenia” bo jeść trzeba i przedsiębiorczości ludzi na dłuższa metę zatrzymać się nie da.

Jeszcze a propos teorii spiskowych, śmiertelność chyba nie jest tak duża żeby się koniec końców okazało, że jakieś wielkie oszczędności mamy na zmarłych emerytach, co obala teorie spiskową, że to specjalnie zaprojektowany wirus „depopulacyjny”, no chyba że się twórcom tak bardzo nie udał 😉

tunrida, zgadzam się w całej rozciągłości.
Koronawirus
autor: bobek dnia 08 kwietnia 2020 o 11:32
Julie, w jakim sensie manipulowani? W sensie, że obrazki z Włoch i Hiszpanii nie są prawdziwe? Chodzi mi o te dodatkowe kostnice, okupowane szpitale. To wszystko kłamstwo, efekt paniki? Lekarze i grabarze kłamią wszyscy? No nie wiem, nie jest wg mnie możliwe skonstruowanie takiego teatru. Albo jest możliwe ale po co? Myślę, że gdyby trzeba było to są tańsze i prostsze spodoby na manipulowanie społeczeństwem. To ze śmiertelność nie jest ekstremalnie wysoka to wiemy już od dawna, dlatego też na początku śmieszyła mnie panika wokół tej epidemii. Ale teraz juz wiem, ze nie tylko chodzi, tu o śmiertelność ale ilość hospitalizacji, to już nie jest podobne do grypy i powoduje problemy ze służba zdrowia, o której tu mówimy.

Moim zdaniem problem polega tez na tym, że przy takich ekstremalnych zdarzeniach ludzie mogą przestać zachowywać się ok. To jest rola państwa żeby na te okoliczność przynajmniej udawało, że panuje nad wszystkim. Wiec nie chodzi tu tylko o utrzymaniu władzy przez jakaś tam klikę w Chinach, czy wygranie wyborów (pije tu do teorii jkobus) ale utrzymanie w ryzach całego państwa. Nawet jeżeli nie ma pewności dokąd te ruchy prowadzą bo chyba nikt tego nie wie (teorie ze trzeba zarazić 80% społeczeństwa to tylko teorie, do tej pory bywały epidemie które się samoograniczaly). Ma to przynajmniej tą zaletę ze kupujemy czas, chociaż niestety obawiam się ze i tak zostanie zmarnowany.

Co do tego linku jeżeli to prawda to dziwne ale nie będę wyciągać pochopnych wniosków, na podstawie jednej danej. Jest wiele sprzeczności, których „manipulowanie przez media” jak dla mnie nie wyjaśnia.

Marysia, no można pokolorować kartki. Pytanie nie, czy można, ale czy trzeba 😉 ja uważam, że nauczyciel to taki zawód gdzie trzeba jednak ogarniać problemy wszystkich dzieci, a te mają teraz naprawdę różnie w domach, rodzice mogą mieć teraz naprawdę poważne problemy. Dlatego podoba mi się twoje podejście, z tymi materiałami.

Jeszcze na marginesie wszyscy psioczą tak jakby uważali, że wystarczyłoby zrobić to czy tamto żeby to wszystko się „odstało", a co jeżeli nie da się nic zrobić? Tak jak przy trzęsieniu ziemi albo wybuchu wulkanu.

Edit: Julie, nawet w tym wątku były wklejane dane, że śmiertelność owszem wzrosła np w Bergamo była wielokrotnie wyższa, to są te sprzeczności o których pisałam. No niestety nie mam czasu ani możliwości wszystkiego prześledzić, co jest bardziej wiarygodne albo jak rozumieć taką czy inna statystykę.
Koronawirus
autor: bobek dnia 08 kwietnia 2020 o 10:23
Julie, tak na szybko, statek wycieczkowy w żaden sposób nie jest reprezentacyjny
dla normalnej populacji. Na pewno są to osoby bogatsze i zdrowsze niż przeciętna. Mnie np nie stać na taką imprezę, a nie jeżdżę na tanie wakacje. Ile np polskich 80-letnich babć udałoby się na taka wycieczkę?