Aktualności: UWAGA! Niedługo zostanie uruchomiona nowa wersja forum, lepiej przystosowana do obecnych czasów wink
Nastąpi zmiana sposobu logowania, od teraz będzie trzeba używać adresu e-mail do logowania.
Proszę sprawdź swój adres w linku profil, aby uniknąć problemów z logowaniem!
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Depresja.

poprzednia następna
Strony: 1 ... 66 67 [68] Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Depresja.  (Przeczytany 293688 razy)
mundialowa
Skąd: Rzeszów.



WWW
« #2010 : Październik 19, 2020, 10:15:32 »
Odpowiedz cytując
Zarejestrowałam się...
#link
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #2011 : Październik 19, 2020, 10:22:39 »
Odpowiedz cytując
Trzymam kciuki! ;*
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
magda



« #2012 : Październik 19, 2020, 11:07:33 »
Odpowiedz cytując
mundialowa, super! Jak masz jakiekolwiek pytania czy coś to pisz pw wink
#link
buyaka



« #2013 : Listopad 09, 2020, 22:03:22 »
Odpowiedz cytując
Mundialowa, jak tam Twe samopoczucie?  kwiatek
#link
mundialowa
Skąd: Rzeszów.



WWW
« #2014 : Listopad 10, 2020, 11:51:38 »
Odpowiedz cytując
buyaka, dzięki, że pytasz. kwiatek Jestem po wizycie, która trwała szalone 10, może 12 minut. Lekarka przeprowadziła turbo szybki wywiad, nic konkretnego nie powiedziała, dostałam jedynie receptę na Servenon. Biorę po pół tabletki szósty dzień i pewnie sobie wkręcam, ale jakoś mi lżej. Nawet zapisałam się na wirtualną sztafetę maratońską oraz myślę nad podjęciem współpracy z trenerką. Pewnie to placebo i ani ta wizyta nie mogła pomóc, ani tabletki tak szybko nie mogły zacząć działać, ale był to jakiś punkt polepszenia sytuacji. Zobaczymy tylko, na jak długo starczy mi sił.
#link
Lotnaa
Skąd: Bayern München.


I'm lovin it! :)



« #2015 : Listopad 11, 2020, 09:57:48 »
Odpowiedz cytując
mundialowaprzytul a psycholog? Terapia pomaga, spróbuj kogoś znaleźć, chociażby online.
#link
mundialowa
Skąd: Rzeszów.



WWW
« #2016 : Listopad 11, 2020, 11:21:00 »
Odpowiedz cytując
Lotnaa, tak, zapomniałam wspomnieć - 25 listopada mam mieć kontrolę u psychiatry, a 8 grudnia wizytę u psychologa.
#link
buyaka



« #2017 : Listopad 11, 2020, 13:22:04 »
Odpowiedz cytując
Mundialowa, super wiesci! Ekstra, ze masz juz ustalona wizyte u psychologa! Idziesz jak burza  konik
Ciesze sie niesamowicie, ze tak szybko czujesz poprawe!
Moga to byc same leki, ja obstawiam, ze to i leki, i swiadomosc, ze w koncu jestes na dobrej drodze  wink

#link
Meise


WWW
« #2018 : Listopad 19, 2020, 17:06:58 »
Odpowiedz cytując
Dostałam znowu leki od lekarza. 3 różne do jednoczesnego stosowania (jeden wprowadzony nowy). Poczytałam trochę i ogarnął mnie lęk, bo opis i działania niepożądane brzmią dość hardkorowo... Nie chcę podważać kompetencji mojego lekarza, ale czy ktoś mający rozeznanie zechciałby zerknąć na to okiem?
#link
"Spólnik mych przygód, przyjaciel stary,
Drogi mój rumak, rumak mój kary,
Lżejszy nad wiatr, niż zamieć burzliwa [...]"
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #2019 : Dzisiaj o 19:28:56 »
Odpowiedz cytując
Słuchajcie, jak sobie radzić z okresami obniżonego nastroju, płaczu z byle czego czy rozdrażnienia...  icon_rolleyes  co Wam pomaga?

Nie mam depresji, nie leczę się i nie chodzę na żadne terapie ale ostatnio mój nastrój mnie samą irytuje. Ogólnie rok ciężki, dużo zmian (przeprowadzka, pandemia, stres, kilka nieciekawych sytuacji w rodzinie w tym jedna gruba akcja która sprawia, że trochę na siłę jeżdzę do domu rodzinnego...) - jakoś nie mogę się z tym ogarnąć.
Mało rzeczy mnie cieszy, na szczęście biegam i mam fajnego faceta plus psa, wiec jakoś mnie to trzyma, ale często jadę do pracy i np. chce mi się płakać bo tak, bo wszystko mnie przytłacza i się nakręcam... ukłon
NIGDY tak nie miałam, ja ogólnie zawsze byłam postrzegana jako turbo twarda, nic mnie nie rusza, nigdy nie płaczę itp i dlatego mnie to wkurza!
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

infantil
Skąd: Warszawa.




« #2020 : Dzisiaj o 19:30:28 »
Odpowiedz cytując

Nie mam depresji
Ale mówisz tak, bo byłaś u specjalisty i dostałaś diagnozę w postaci braku diagnozy, czy tak mówisz, bo tak czujesz?

Jeżeli to drugie, to zaczęłabym pomoc sobie od rozmowy ze specjalistą. Bo permanentnie obniżony nastrój, brak chęci i radości oraz nakręcanie się jest alarmujące.
Nie mówię o depresji, ale jednak może najlepiej poradzić sobie z tym przy pomocy kogoś, kto wie jak radzić sobie z takimi rzeczami?  uśmiech
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 19:32:16 wysłane przez infantil » #link
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #2021 : Dzisiaj o 19:38:02 »
Odpowiedz cytując
infantil
Nigdy nie byłam u specjalisty, bo przecież ja taka twarda, nic mi nie jest, wszystko spływa po mnie jak po kaczce, nic mnie nie rusza, każdy może się gorzej czuć itp ukłon  serio całe życie tak myślałam!
Jestem zdrowa, mam fajną pracę, w końcu się wyprowadziłam, zarabiam fajne pieniądze - jak ja mogę czuć się źle icon_redface
A przyznaję, że jak dzisiaj się rozpłakałam będąc w domu, bo siostra i babcia zwróciły mi uwagę o pierdołę, no to zaczęłam się zastanawiać czy wszystko jest okej. A taki stan niestety wraca do mnie falami od jakiegoś czasi, raz jest lepiej, a raz na maxa źle...
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

Averis
Skąd: Warszawa.


Czarny charakter



« #2022 : Dzisiaj o 19:40:43 »
Odpowiedz cytując
Mogę tylko doradzić bazując na własnym doświadczeniu, ale po sobie wiem, że:

1. Nie można być całe życie twardym, nie płakać i brać wszystko na klatę. W koncu psychika się podda.
2. Nic dziwnego, że płacz i poczucie bezsilnosci Cię wkurza, skoro całe życie było się siłaczką.
3. Bezilność, przygnębienie i brak sił to nie jest problem do przepracowania ani wyleczenia (edit: tutaj niefortunnie ujęłam - powinnam napisać - wyeliminowania, bo jeśli są objawem depresji, to ją samą oczywiście trzeba leczyć. Ale samych stanów nie da się na zawsze wyeliminować z życia na zawsze, chodzi raczej o ich chorobliwe natężenie), tylko oznaka, że jest się tylko człowiekiem i widocznie po prostu potrzebuje się pomocy i wsparcia.

A odpowiadając na to wszystko - mnie na to wszystko pomogła terapia. Aby ją rozpocząćnie trzeba mieć depresji. Wystarczy po prostu brak zadowolenia i poczucie, że życie nie wygląda do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i nie potrafimy znaleźć źródła takiego stanu rzeczy. I nie trzeba chodzić lata. Czasami wystarczy terapia krókoterminowa, która pozwoli popatrzeć na daną sytuacje z innej perspektywy. Podkreślam - nie znam Cię i mówię tylko bazując na własnym doświadczeniu. U mnie lata bycia kobietą ze stali i przekonanie, że zawsze muszę być twarda i nie potrzebuję niczyjej pomocy zaprowadziło w bardzo smutne miejsce. Z którego wychodzę, ale musiałam zderzyć się ze ścianą.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 19:46:38 wysłane przez Averis » #link
‎'Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,
Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,
Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,
A nóg białych polotem błyskawice ciska.'


przesadnik.pl blog o podróżach z kobiecej perspektywy
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #2023 : Dzisiaj o 19:46:34 »
Odpowiedz cytując
Mogę tylko doradzić bazując na własnym doświadczeniu, ale po sobie wiem, że:

1. Nie można być całe życie twardym, nie płakać i brać wszystko na klatę. W koncu psychika się podda.
2. Nic dziwnego, że płacz i poczucie bezsilnosci Cię wkurza, skoro całe życie było się siłaczką.
3. Bezilność, przygnębienie i brak sił to nie jest problem do przepracowania ani wyleczenia, tylko oznaką, że jest się tylko człowiekiem i widocznie po prostu potrzebuje się pomocy i wsparcia.

A odpowiadając na to wszystko - mnie na to wszystko pomogła terapia. Aby ją rozpocząćnie trzeba mieć depresji. Wystarczy po prostu brak zadowolenia i poczucie, że życie nie wygląda do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i nie potrafimy znaleźć źródła takiego stanu rzeczy. I nie trzeba chodzić lata. Czasami wystarczy terapia krókoterminowa, która pozwoli popatrzeć na daną sytuacje z innej perspektywy. Podkreślam - nie znam Cię i mówię tylko bazując na własnym doświadczeniu. U mnie lata bycia kobietą ze stali i przekonanie, że zawsze muszę być twarda i nie potrzebuję niczyjej pomocy zaprowadziło w bardzo smutne miejsce. Z którego wychodzę, ale musiałam zderzyć się ze ścianą.

Dziękuję Ci za ten post, jakbym czytała o sobie. To cała ja - zawsze twarda, nie potrzebuję pomocy, sama ogarnę wszystko plus wysokie ambicje i wymagania. Dlatego ten aktualny stan mnie po prostu wyprowadza z równowagi i nie potrafię tego ogarnąć ukłon  najtrudniej jest chyba zrobić pierwszy krok i przyznać się do słabości... ?
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

infantil
Skąd: Warszawa.




« #2024 : Dzisiaj o 19:47:22 »
Odpowiedz cytując
kolebka
to brzmi jak świetny materiał na naprawdę otwierającą oczy i świadomość terapię.
I zgadzam się z tym, co napisała Averis. Są terapie krótkoterminowe, tzn. interwencji kryzysowej - to jest terapia na 10-20 sesji.
Żyje się lżej, gdy nie trzeba być siłaczem całe życie i można sobie pozwolić na ludzkie słabości. Słabości, które nie mają negatywnego znaczenia. Powodzenia  kwiatek
#link
Averis
Skąd: Warszawa.


Czarny charakter



« #2025 : Dzisiaj o 19:55:13 »
Odpowiedz cytując
kolebka oczywiście, że tak. Dla mnie nie było nic trudniejszego, niż stwierdzić, że nie daję rady. I wciąż mam z tym duży problem i wciążmnie irytuje, gdy na terapii mówię o tym, że coś mnie zraniło albo czegoś się boję. Tylko okazało się, że nie da się wyprzeć wybranych emocji. Jak się nie ma dostępu do tych trudniejszych, typu strach, złosć, lęk, to też przestaje się mieć dostęp do radości i szczęścia. I ja też mam super pracę, przyjaciół, konia i sporty. I co z tego, skoro moja skala emocji zamiast od 1 do 100 aktualnie oscyluje od 1 do 3. A zaznaczę, że ja już z depresji wyszłam, po prostu wciąż odgruzowuję emocje. Ale pracuję nad tym - Ty też możesz.

Mnie moje siłowanie się z samą sobą doprowadziło do depresji. Na szczęście w porę zaczęłąm się leczyć. Ale ta choroba (nie licząć rzutów wywołanych traumą) nie pojawia się z dnia na dzień. Ona się rozwija, dlatego warto działać jak najszybciej, bo naprawdę nie ma co się męczyć. Nie trzeba "zasłużyć" na terapię jakimś hardcorowym stanem. Na pomoc i wysłuchanie zasługuje każdy, kto czuje, że ich potrzebuje.
 
Wysyłam masę wsparcia <3
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 19:57:40 wysłane przez Averis » #link
‎'Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,
Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,
Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,
A nóg białych polotem błyskawice ciska.'


przesadnik.pl blog o podróżach z kobiecej perspektywy
Cricetidae



« #2026 : Dzisiaj o 21:12:22 »
Odpowiedz cytując
Ja przeszłam w tym roku terapię w kryzysie, moja trwała 10 spotkań. Sama terapeutka powiedziała mi kiedy koniec - jak jej zdaniem miałam już narzędzia do samodzielnego radzenia sobie z różnymi sytuacjami. U mnie czynnikiem, który mnie na terapie skierował było kilka sytuacji w pracy, ale ostatecznie o pracy były dwa spotkania, a potem zeszlo na zupełnie inne tematy. Dzięki temu jak przyszedł prawdziwy kryzys życiowy pod koniec terapii ja umiałam sobie z tym poradzić i wyszłam bez szwanku póki co, chociaż to wszystko jeszcze trwa, ale myślę, że bez terapii byłabym autodestrukcyjna wobec siebie i mój perfekcjonizm by mnie zeżarł. Tak samo to ciągle bycie silnym. Ja teraz ciągle mam jakieś słabości i w ogóle się tego nie wstydzę,nie boję i uważam za normalne. Każde emocje trzeba się nauczyć przeżywać, nas uczą ukrywania słabości, smutku, niepewności, bezradności, a potem właśnie jest tak że człowiek płaczę po kątach albo zaczyna być agresywny. Uważam że to ogromny problem w naszym społeczeństwie, ja się spotkałam z agresją klientów wobec mnie, mimo że mojej winy nie było. Teraz rozumiem że agresją ludzie po prostu maskują inne emocje, których się wstydzą albo nie potrafią okazać.

Nie mam depresji, nie mam traum, mam normalne życie, kochanego męża, wspaniała rodzinę, super pracę, hobby ale potrzebowałam tego i to była najlepsza inwestycja w siebie. Trafiłam tez na super terapeutę, w nurcie który bardzo mi pomógł. Zresztą zawsze mogę wrócić na jedno czy kilka spotkań o być może za jakiś czas będę tego potrzebowała.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 21:27:17 wysłane przez Cricetidae » #link
Strony: 1 ... 66 67 [68] Odpowiedz Drukuj 

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Depresja.

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.17 sekund z 19 zapytaniami.