Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Rak, nowotwór (i inne poważne choroby) w rodzinie/u bliskich

poprzednia następna
Strony: 1 ... 17 18 [19] 20 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Rak, nowotwór (i inne poważne choroby) w rodzinie/u bliskich  (Przeczytany 70214 razy)
Mrowak


« #540 : Sierpień 01, 2018, 21:52:06 »
Odpowiedz cytując
Umieszczenie w jakimkolwiek domu pomocy/zakładzie nie wchodzi w grę. (przynajmniej na razie) Sytuacja na dzień dzisiejszy jest taka, ze mój TZ od dwóch tygodni nie mieszka w domu, siedzi non stop z mamą, bo jego siostra chodzi do pracy (on ma wakacje z racji bycia wykładowcą). Jednocześnie siostra wybrała już przysługujący 14-to dniowy urlop na opiekę. A ja pracując przez wakacje kilka dni w tygodniu kursuję w tę i z powrotem zawożąc i przywożąc na weekendy dziecko, które w tygodni siedzi z tatą u babci. Już na łeb dostaję od tej logistyki!
#link
pestka



« #541 : Sierpień 01, 2018, 22:39:20 »
Odpowiedz cytując
Mrowak nie pocieszę, w naszym kraju nikt się takimi osobami nie interesuje, jak pójdziesz do opieki to będą się od Ciebie odganiać jak od natrętnej muchy.  Przeżyłam bardzo podobny problem, babcia leżała i nie współpracowała (nie przez nowotwór) jej synusiowie umyli rączki i nie widzieli problemu, i cała opieka spadała na moją pracującą mamę. Mama nie chciała swojej mamy umieścić w zakładzie, więc przez pierwsze 2 lata zajmowała się nią sama z naszą pomocą, braciszkowie wpadali tylko na kawkę raz w miesiącu na godzinkę, a potem, żeby się nie wykończyć wcześniej od babci padło na opiekunkę z za wschodniej granicy, całość utrzymania babci kosztowała ok 5tys miesięcznie (opiekunka, leki, pampersy, żywienie obu i utrzymanie mieszkania)
Wyjścia są tylko dwa, albo się zarżnąć (u nas pielęgniarka środowiskowa nie chciała przyjść nawet założyć wenflon, czy lewatywę zrobić bo przecież na recepcji w przychodni musi siedzieć) albo umieścić w zakładzie, oczywiście pod warunkiem, że taka osoba ma odpowiednio wysoką emeryturę bądź rentę, bo jak za niska to nie przyjmą takiej osoby. Jedyna wyżebrana pomoc jaką się udało uzyskać to 50% dopłata do zakupu pampersów w ilości szalonej 30szt na miesiąc, babcia zużywała znacznie więcej.

No cóż taki kraj w którym liczą się tylko dzieci poczęte, a po narodzinach radź sobie sam, a jak jesteś stary, chory to już najlepiej żebyś znikł i nie zawracał nikomu gitary  ehh
#link
Bessa ['] 20.08.2000-10.08.2013 - taki pies trafia się raz w życiu...
Hamburg ['] 10.01.1995-17.05.2018 - do końca wyjątkowy...
branka
Skąd: Wrocław.




« #542 : Sierpień 01, 2018, 23:03:57 »
Odpowiedz cytując
Myśmy też mieli straszny problem z opieką szczególnie po tym jak babcia mialą stomie, no nikt nie chciał się podjąć wtedy opieki (na początku była opiekunka z mopsu, ale potem zrezygnowła z pracy i już nikogo nie umieli nam znaleźć). W koncu się udało kogos znaleźć, pomogło hospicjum, bo dało namiary na jakieś 30 osób, z których jedna zgodziła sie przychodzić (3 razy w tyg na 8 godzin - za bardzo duże pieniądze, na szczęście moich rodziców było stać). A tak to z babcią siedzieliśmy my, czyli rodzina, zmieniając się. O tyle łatwiej było, że rodzice wzięli babcie do siebie, u niej w mieszkaniu jakby to miało być, to sobie tego nie wyobrażam.

Strach się bać co nas czeka na starość. Co jak ktoś nie ma żadnej rodziny, niską emeryturę. Jest to straszne wszystko. Opieka dla starszych kosztuje grube pieniądze i jest niewystarczajaca tak czy tak.


A w ogoe dzięki dziewczyny za mile słowa  kwiatek
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2018, 23:17:31 wysłane przez branka » #link
'It's funny how your dreams change as you're growing old,
you don't wanna be no spaceman you just want gold.
All dream stealers are lying in wait,
But if you wanna be a spaceman it's still not too late!!'
Mrowak


« #543 : Sierpień 02, 2018, 15:30:40 »
Odpowiedz cytując
pestka, branka, to jest straszne, co piszecie... cisną się na usta pytania na co do cholery idą pieniądze z ubezpieczenia zdrowotnego? Na to, żeby i tak latać po prywatnych lekarzach? Gdybym wczoraj nie poszła prywatnie do dentysty (jakoś udało mi się wcisnąć na ostatnią chwilę), to bym się z bólem zęba bujała jeszcze 2 miesiące! Gdyby mnie dzisiaj cudem lekarka nie przyjęła w przychodni na 10 minut przed zakończeniem pracy, to z obrzydliwym zapaleniem gardła chodziłabym minimum do poniedziałku (a dziś rano nie byłam już w stanie mówić, a po południu miałam 38,2 gorączki). Co z tego, że jutro była jedna jedyna wolna wizyta w całej przychodni skoro ja właśnie jutro jadę po tę chorą osobę 30 km stąd żeby ją przywieźć do mojego miasta do szpitala na konsultację, po czym ją odwieźć i wrócić do domu? I to wszystko miałabym robić w gorączką ponad 38?

Do endokrynologa? Bardzo proszę- za 2 miesiące. PRYWATNIE! A do tej pory cholery dostanę z moją szalejącą tarczycą i chyba nie do końca dobrze dobraną dawką leku.

#link
Meise



« #544 : Listopad 20, 2018, 16:31:21 »
Odpowiedz cytując
Kochani, odkopuję ten przykry wątek...

... ale poszukuję wszelkich informacji nt. walki z rakiem trzustki. Wszelkich informacji nt. osób, które wygrały walkę z tym wydawałoby się niemożliwym do pokonania przeciwnikiem... Mogą być zagraniczne strony, cokolwiek. Metody alternatywne, medycyna konwencjonalna, itp.

Również Wasze doświadczenia (aczkolwiek mam nadzieję, że nie...).

#link
lenalena


Moje ogłoszenia
« #545 : Listopad 20, 2018, 23:23:33 »
Odpowiedz cytując
Meise, nanoknife, jeśli nie uda się zakwalifikować w Polsce, a są możliwości finansowe, to próbować za granicą. To jest operacja, tylko b precyzyjnym i specyficznym "narzędziem". Ale to lekarz onkolog na pewno podpowie i pokieruje jak się da.
#link
Meise



« #546 : Listopad 21, 2018, 12:10:43 »
Odpowiedz cytując
lenalena, tak, o tym już czytałam, dziękuję. Chora znajduje się w Niemczech.

Bardzo przydałyby mi się historie osób, które wygrały z tym cholerstwem...

Słyszałyście o tym leku methadon? Na fb jest grupa D-L METHADON- Mój partner w walce z rakiem. Macie jakieś doświadczenia z nim?
#link
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #547 : Marzec 06, 2019, 10:39:08 »
Odpowiedz cytując
Milla, jak mama się czuje?
Moja siostra dziś ma chemię czerwoną. Ma raka chemioopornego więc dostaje leki potęgujące działanie chemii.
Ma przerzuty na wezły chłonne, znaleźli coś na tarczycy /dziś też miała biopsję/ i z markerów wyszło coś z jelitami.
Siostra ma 39 lat i dwójkę małych dzieci.
Życie jest, podłe, niesprawiedliwe.
Wszystkich staram się pocieszyć, a sama chyba nie wierzę, że będzie dobrze smutek
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #548 : Marzec 06, 2019, 10:44:09 »
Odpowiedz cytując
matko Boska....tajna, strasznie współczuję. A pierwotnie rak z jakiego narządu wyszedł?
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #549 : Marzec 06, 2019, 10:44:38 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, a jak siostra znosi chemię? Strasznie trudna sytuacja dla całej rodziny. Ale z drugiej strony rodzina daje dużo siły i motywacji, żeby się nie poddawać. Człowiek, który ma dla kogo żyć, potrafi zdziałać niewiarygodne rzeczy
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #550 : Marzec 06, 2019, 12:35:05 »
Odpowiedz cytując
tunrida, pierś.
vanille, Dziś ma dopiero pierwszy raz, właśnie w tej chwili robią jej wlew.
Ma mieć scyntygrafie kości jeszcze, ale nie wiem czy dziś czy kiedy.
Dobrze, że mam konie, mogę głowę zająć czymś innym, bo idzie zwariować.
Jej mąż ma chorą mamę, którą się opiekuje, taki wspaniały człowiek, przysposobił jej jedno dziecko z poprzedniego związku.
A taki wodospad nieszczęść na nich spływa. Do tego malutkie dzieci nie mające o niczym pojęcia.
Masakra.
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #551 : Marzec 06, 2019, 12:39:50 »
Odpowiedz cytując
Będę się modlić ( nic innego nie mogę) Niesprawiedliwe okrutnie !!!!
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #552 : Marzec 06, 2019, 12:40:01 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, a były u Was takie historie w rodzinie? Jakieś kobiece nowotwory? Też się może powinnaś przebadać dla świętego spokoju?
Moja siostra właśnie była w zeszłym tygodniu u ginekologa na USG, bo jej po karmieniu został guzek. Lekarz pooglądał i stwierdził, że trzeba zrobić biopsję. Statystycznie większość takich rzeczy to jakieś łagodne zmiany ale też się tym trochę stresuje, co jej tam wyjdzie.
Trzymam mocno kciuki, jest wiele inspirujących historii kobiet, które sobie z rakiem piersi poradziły i zyją normalnie. Trzeba czerpać z nich siłę i nadzieję, że się uda.
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
Meise



« #553 : Marzec 06, 2019, 13:00:17 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, dodaj się do grupy na fb: D-L METHADON- Mój partner w walce z rakiem.
Koleżanka ma raka trzustki z przerzutami do wątroby i węzłów chłonnych.
Bierze wraz z chemią ten lek. Cuda się dzieją....

Poczytaj historie ludzi. Doświadczenia. Wysyłają dokumentacje medyczne z reemisją.

Ja sama myślałam, że to jakiś szarlatański kolejny wynalazek. Ale ten lek jest tani. Nie ma jeszcze badań klinicznych, ale wyniki badań autentycznych ludzi (ciężko chorych, nieraz beznadziejnie) dają nadzieję.

Trzymaj się i nie trać nadziei  kwiatek
#link
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #554 : Marzec 06, 2019, 13:11:03 »
Odpowiedz cytując
vanille, babcia zmarła na raka piersi. Ja się badałam ostatnio, robiłam też cytologie i wszystko OK.
Siostra wie, że musi dać radę. Musi i koniec, nie ma innej opcji.

Meise, Kochana, dziękuję. Chwytamy się wszystkiego! Już wysłałam zaproszenie do  grupy.

tunrida Dziękuję  love
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2019, 13:13:00 wysłane przez tajnaa » #link
ewuś


Moje ogłoszenia
« #555 : Marzec 06, 2019, 13:46:33 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, Bardzo mocno trzymam kciuki!  kwiatek
Pomyśl o badaniach genetycznych. Moja mama takie badania robiła ze względu na historię nowotworową w rodzinie (moja Babcia i wujek zmarli na raka).
#link
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno...
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #556 : Marzec 06, 2019, 14:37:43 »
Odpowiedz cytując
Zrobię na pewno badania genetyczne. Tylko  co zrobić jak wyjdą pozytywnie? odjąć sobie obie piersi? Może lepiej badać się co pół roku? 
#link
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #557 : Marzec 06, 2019, 14:56:07 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, chyba nie ma co tak daleko wybiegać w przyszłość, bo zachorowania na raka piersi wciąż są w większości 'spontaniczne', a nie oparte o rodzinne mutacje genetyczne. Ale na pewno warto wykonać takie badanie, żeby wiedzieć na czym się stoi.
Z tego co wiem profilaktyczna mastektomia ma być refundowana (albo już jest od tego roku?), bo wcześniej nie była. Taka decyzja na pewno jest pozostawiana pacjentce i wcale nie musi się na to decydować. Dla lekarza taki wynik to jednak ogromna pomoc bo wiedząc, że pacjentka ma takie predyspozycje na pewno jest dużo częściej badana i wszelkie zmiany są szybko brane pod lupę.
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #558 : Marzec 06, 2019, 15:08:21 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, chyba nie ma co tak daleko wybiegać w przyszłość, bo zachorowania na raka piersi wciąż są w większości 'spontaniczne', a nie oparte o rodzinne mutacje genetyczne.
No właśnie, mi lekarz powiedział, że to zaledwie 4% szans. Ja bardziej w tatę poszłam i mam nadzieję, że tego cholernego genu w sobie nie noszę.
#link
Meise



« #559 : Marzec 06, 2019, 15:12:09 »
Odpowiedz cytując
Ja tylko powiem, że akurat dzisiaj znajoma miała konsultacje po ostatniej chemii.

Cuda się zdarzają uśmiech

tajnaa, zobaczysz, siostra wygra! Jak chcesz coś więcej pogadać to na PW uśmiech
#link
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #560 : Marzec 06, 2019, 15:14:28 »
Odpowiedz cytując
tajnaa, dlatego nie ma co się denerwować póki się tego wyniku w ręku nie ma, bo to jakiś niewielki procent zachorowań. Ale jeśli babcia miała i siostra ma to na pewno jest to już jakieś uzasadnione wskazanie, żeby sobie takie badanie wykonać.
Póki co trzymam kciuki za siostrę, mając takie wspaniałe wsparcie na pewno będzie jej dużo łatwiej przejść przez trudy leczenia. kwiatek
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
Milla
Skąd: Łódź.



Moje ogłoszenia
« #561 : Marzec 06, 2019, 15:26:38 »
Odpowiedz cytując
Tajnaa, strasznie współczuję smutek
Moja mama w trakcie czerwonej czuła się fatalnie. Nigdy nie widziałam jej w tak złym stanie fizycznym i psychicznym. Trzymam kciuki abyście przetrwały ten czas  kwiatek
Natomiast u mojej mamy wyszedł rak potrojnie ujemny więc wiemy jakie są prognozy i jak to może dalej wyglądać...
Regularnie chodzi na badania i 'odpukac' nie ma przerzutów. Niestety 2 jej koleżanki z leczenia od razu miały przerzuty i już ich z nami nie ma smutek tak szybko to wszytko się stało...
Cuda się zdarzają, słyszy się historie ze nawet po tych najgorszych prognozach ludzie żyją nadal.
Nie poddawajcie się! Twoje nastawienie też dużo pomoże siostrze.
#link
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #562 : Marzec 06, 2019, 15:52:14 »
Odpowiedz cytując
Ona na jest w ogólnie dobrym stanie psychicznym, ale szczerze boję się, że ona tej chemii nie skończy. Jest bardzo mało odporna na ból.
Zaczytuję się na temat leczenia metadonem, rozmawiałam z nią o tym, ale nie chce na razie robić nic bez konsultacji z lekarzami. Wrzuciłam jej na fb ling do grupy i filmik o metodzie wspierania chemii metadonem.

Póki żyje, puty nadzieja. Niestety mieszkamy daleko od siebie i nie mogę często być z nią, ale codziennie rozmawiamy przez telefon, gadamy o pierdołach. Śmiejemy się nawet jeszcze.
Najgorzej jednak jak przychodza myśli, że może zostawić dzieci. Dla mnie to nie jest do ogarnięcia.

Dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre słowa.
#link
Kopyciak
Skąd: z beznadzieji.




« #563 : Marzec 06, 2019, 22:21:00 »
Odpowiedz cytując
tajnaa trzymam mocno kciuki za siostrę  kwiatek Może warto, żeby siostra znalazła jakąś grupę wsparcia na fejsie? Mi taka grupa dawała olbrzymie wsparcie  w najgorszych momentach, a na początku nadzieję, że jednak tyle kobiet z tego wyszło i żyje.  kwiatek jestem (nadal)żywym przykładem,że z inwazyjnego też się czasem uda wyjść

#link
Yeah, I was out of touch.
But it wasn't because
I didn't know enough.
I just knew too much.
Does that make me crazy?
sanna
Skąd: Ireland.




« #564 : Marzec 07, 2019, 08:13:03 »
Odpowiedz cytując
Tajnaa, trzymam kciuki z całych sił za Siostrę, będzie dobrze, musi być!
#link
Good girls go to Heaven, bad girls follow their cats...
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #565 : Marzec 07, 2019, 08:33:19 »
Odpowiedz cytując
Wczoraj po pierwszej chemii, dziś ma iść na jakiś zastrzyk niby chroniący szpik. Po tym podobno jest bolesność kości i stawów jak przy grypie.
Musi być dobrze, bo nie obrażam sobie inaczej.
Jeśli chodzi o grupę wsparcia to namawiam ją na zalogowanie się na forum amazonek, na razie tylko czyta. Ale dobre i to, bo kto inny tak ja zrozumie jak chory tak samo.
Tę chemię ma teraz co dwa tygodnie i stopniowo zwiększają jej konsystencje, później ma mieć 12x raz w tygodniu. Oby dała radę  smutny
Ta w czerwonym to moja siostra. Proszę o modlitwę smutek
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2019, 08:37:15 wysłane przez tajnaa » #link
KonieAMI



« #566 : Marzec 07, 2019, 10:04:58 »
Odpowiedz cytując
tajnaa - ja też na początku tylko czytałam to forum, ale po paru dniach zdecydowałam się napisać i bardzo się cieszę. Dziewczyny tam są baaardzo życzliwe i one naprawdę rozumieją co przeżywa chory. Dzięki ich pomocy trafiłam do dobrych lekarzy i chirurgów. Najbardziej mi pomogło nastawienie zadaniowe; gromadzę wiedzę, wybieram lekarzy, wybieram którąś opcję, robię, sprawdzam. Tylko w takim trybie dało się w ogóle myśleć.
#link
tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #567 : Marzec 07, 2019, 22:47:06 »
Odpowiedz cytując
Ona jak na razie czuje się powiedzmy - nieźle, nawet je w miarę normalnie. Dziś u niej byliśmy zawieźć środki do dezynfekcji, maseczki, rękawiczki jednorazowe itp. Humor w miarę dopisywał, nawet jeszcze potrafi się śmiać.
Ale to dopiero 1 dzień po chemii.
#link
lardia
Skąd: SKJ Syców.




« #568 : Marzec 12, 2019, 07:06:09 »
Odpowiedz cytując
Tajnaa moja mama wczoraj zaczęła druga chemię więc wiem co czujesz... u nas przez rok chodzila po lekarzach z bolami brzucha, badali i twierdzili ze to przepuklina. W grudniu tydzień po tym jak dowiedziała sie ze bedzie miala wnuka znalezli przerzuty na wątrobie.  Potem operacja, usuniecie fragmentu jelita grubego, stomia. Straszne to ;(.
#link

tajnaa
Skąd: okolice Trzebiatowa.




« #569 : Marzec 12, 2019, 10:15:54 »
Odpowiedz cytując
Straszne, straszne.
Siostra pierwszą chemię zniosła bardzo dobrze. Mówi, że nawet dostała Powera. Dopiero po południu bierze ją na spanie. Poza tym żadnych nudności, wymiotów, bólów kości i mięśni. Nic. Oby tak do końca uśmiech
#link
Strony: 1 ... 17 18 [19] 20 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Rak, nowotwór (i inne poważne choroby) w rodzinie/u bliskich

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.051 sekund z 19 zapytaniami.