Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

poprzednia następna
Strony: 1 ... 2096 2097 [2098] 2099 2100 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania  (Przeczytany 2517385 razy)
busch
Skąd: zewsząd.


Mad god's blessing.


WWW
« #62910 : Listopad 25, 2019, 19:46:29 »
Odpowiedz cytując
magda, ja też nie ogarniam jak można ćwiczyć 5x w tygodniu albo więcej. Ja mam trening siłowy 3x w tygodniu i nie wyobrażam sobie częściej, może co 2 dzień bym dała radę (czyli średnio 3.5/tydzień), ale więcej to dla mnie abstrakcja. Zwłaszcza że teraz przy progresji ciężarów mam zakwasy po _każdym_ treningu, pytanie tylko jak duże i jak długo się utrzymują. Bywało tak że wchodziłam po schodach i schodziłam ze schodów tyłem, bo tak sobie skatowałam czwórki lol. Na szczęście mam trening dobrze rozpisany, więc daję radę robić trening z zakwasami z poprzedniego treningu, inaczej nawet 3 razy w tygodniu byłoby ciężko spiąć lol. Po prostu jako osoba się wolno regeneruję no i jestem ambitna, więc często daję sobie w palnik lol

Na rowerze jeżdżę do pracy, to jest 15 min w jedną stronę (30 min w sumie), czyli bardziej taka przebieżka, jakoś bardzo mnie to nie męczy, a dobrze wpływa na psychikę.
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #62911 : Listopad 25, 2019, 20:12:53 »
Odpowiedz cytując
Nie buduję już żadnych mięśni, nie potrzebuję tego dla wyglądu, więc nie robię treningów siłowych aż takich, żeby mieć zakwasy.
A kiedy odpuszczam treningi, to przestaję się dzielnie trzymać, bo u mnie wszystko siedzi w głowie. A że całe życie kocham jeść, to tyję.
Robiąc trening co dzień rano ( a wcale nie robię co dzień, bo pracuję i nie zawsze mogę) czuję że jestem aktywna, że cały czas jestem " w procesie", że walczę i chce mi się trzymać dietę.
Nie wiem...może dla kogoś kto patrzy z boku, moje treningi są mocne. Dla mnie nie są. Ja czuję że dla mnie są akurat. Czasami, kiedy zacznę robić jakieś totalnie nowe ćwiczenie to zakwasy mam. Ale nigdy w całym ciele. Jeśli jednego dnia oberwie klata i barki i je czuję, to następnego porobię dużo na brzuch i np na plecy. I jest ok.
Mi tak najbardziej pasuje. Gdyby nie robota, robiłabym sobie treningi co dzień. Bo tak lubię i wtedy czuję się dobrze.
Kiedy wypadnie przerwa 3,4 dni to mi się odechciewa i muszę się do treningu zmuszać.
Tak mam i już.

Hardcorowe treningi to ja miałam z trenerem personalnym na siłce. No i wtedy budowaliśmy ostro.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
flygirl
Skąd: Szczecin/Stavanger.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #62912 : Listopad 25, 2019, 20:44:04 »
Odpowiedz cytując
Averis, kolebka sporo tej teorii okołobiegowej mam do przyswojenia, jak widzę. duży uśmiech kwiatek

kolebka no właśnie teraz czekam, aż przestanie mnie to boleć po dniu pracy, teraz to już raczej nawet nie ból, ale lekki dyskomfort, mimo to wolę już przeczekać aż zniknie całkowicie.

Ja mam podobnie jak tunrida. Jak nie mam nic do roboty po pracy, to kończąc około 16-17 siadam przed laptopem i tak siedzę. I jem, a raczej żre. Mam czas, ale obiadu nie ugotuję, prania nawet nie chce mi się rozwieszać, ogólnie taka niemoc na mnie spływa. I tak siedzę, kładę się do łóżka i nie mogę zasnąć. W efekcie wychodzi, że nie robię nic jakieś 7-8h i z dnia na dzień czuję się coraz gorzej i kąpać mi się nawet nie chce. Ale za to jak już się ruszę i np. pobiegam, to wracam do życia, obiad nawet ugotuje, zrobię to pranie i rozwieszę od razu, podjadę do sklepu i jeszcze położę się do łóżka znacznie wcześniej i zasnę. Dlatego trochę mi nie w smak teraz jakieś shin splintsy duży uśmiech bo się boję, że znowu zapadnę w taki letarg i ciężko mi będzie się z niego wykaraskać, ech.
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
busch
Skąd: zewsząd.


Mad god's blessing.


WWW
« #62913 : Listopad 25, 2019, 21:25:03 »
Odpowiedz cytując
Moja psychika działa w przeciwną stronę, myślę że bym sobie nie bardzo psychicznie poradziła z ćwiczeniem codziennie, miałabym wrażenie że nic innego nie robię, tylko ćwiczę. Tak samo reaguję jak mam długi trening, 1,5 godziny na siłce to nie dla mnie. Lubię mieć takie poczucie że może dzisiaj cisnę i potem prąd mi odetnie, ale za to jutro będę mieć cały wieczór dla siebie uśmiech. No ale tunrida nigdy chyba nie ma takich luzów, więc w sumie rozumiem że to zupełnie inny tryb życia tak naprawdę wink
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #62914 : Listopad 25, 2019, 23:30:32 »
Odpowiedz cytując
Myślę że na siłce ze względu na obecność ludzi ćwiczyłabym ostrzej. Bo jestem taki głupi typ. I pewno bym się zajechała i przetrenowała szybko. W domu kiedy ćwiczę sama a mi się nie chce, to robię trening taki np 45 minut, w ogóle się nie spiesząc w trakcie. I po takim byle jakim treningu uważam że mięśnie to tylko co dostaną bodźce żeby pamiętały że są.
Natomiast te codzienne treningi są potrzebne mojej głowie. Bo głowa wtedy wie, że jest dziś sens trzymać dietę.
Tyle że przez to, że jednak jestem wysportowana, wydolna i wytrzymała, to mogą się te moje treningi wydawać komuś ostre. A moje ciało tak tego nie odbiera.
Jeden rano wstanie, porozciąga się przy oknie, porobi 10 pompek i tak rozrusza ciało. A ja se muszę strzelić trening, żeby cokolwiek odczuć bardziej.

Ostatnio zabraliśmy się z mężem za kije. W sumie to ze względu na niego. Kije super, bo mi uda w ogóle nie puchną. Na początku zasuwałam ostrym tempem, robiąc kółka wokół męża, bo jest wolniejszy. I tak godzinkę. I czułam ze mam aeroby. Teraz nawet waląc kółka wokół niego nie jestem usatysfakcjonowana, bo tętno za małe i wysiłku nie czuję. A mamy robić to RAZEM. No to sobie kupiłam obciążniki na nadgarstki.  hihi I liczę że to spowoduje że będę mogła zasuwać z nim i czuć że coś mi te kijki dają. Zmęczę górę ciała obciążnikami.
Ktoś z boku popatrzy, że " powaliło babę" ale co ja poradzę że zwykłe godzinne szybkie kije, to jednak za mało dla mojego ciała.

No. A od 3 dni żrę i to dodatkowo te słodycze, co to je rzuciłam, nie jadłam i których miało mi się już nie chcieć. Tak więc ten teges...bez komentarza. Gdybym ja umiała trzymać się swoich mądrych założeń, to byłabym laska nie z tej ziemi.
A tak to ciągła walka od kilku lat i bujanie się z tymi samymi problemami.
W zasadzie mam dwa.
1) co zrobić by nie żreć wieczorami w domu? I problemem nie jest głód, ale głowa.
2) co zrobić by nie żreć słodyczy jak opętana?
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2019, 06:43:34 wysłane przez tunrida » #link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #62915 : Listopad 26, 2019, 07:21:29 »
Odpowiedz cytując
tunrida, ja wiem, że dla osoby z Twoim stopniem wytrenowania tak to po prostu działa. Bardziej chodziło mi o spokojny rytm tych treningów. Z moją wrodzoną nerwowością nie dałabym rady  kukunamuniu muszę naparzać z ostrą intensywnością, bo inaczej nic z tego. Może jakbym popracowała z trenerem inaczej bym na to patrzyła, ale na razie wolę wydawać na psiego trenera jednak, a nie stać mnie, bardziej czasowo niż finansowo, by ciągnąć obie sprawy. O. Głupia głowa  zdrówko
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

Psi blog
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #62916 : Listopad 26, 2019, 07:33:33 »
Odpowiedz cytując
Mam podobne zapędy do ciebie. Też napieprzałam na 100 procent. Aż do kontuzji.  uśmiech Tyle że u mnie to już długie lata treningów. Bez dłuższych przerw. Pewno z 7 lat będzie. Bo wątek ma już 7 lat.  8|   I po latach, zaczyna tego zapału brakować.
Ja to wszystko cały czas widzę tak, że po prostu każdy jest inny. I na to jak, co, dlaczego trenujemy ma wpływ tyle czynników, że hoho.
Wspólne jest to, że treningi są przydatne.
Ja po latach mam opracowaną swoją taktykę postępowania. Zarówno z treningami jak i dietą.
I problemem nie jest taktyka, tylko głowa. Na ile mogłam to głowę zmieniłam, więcej nie dam rady.
Efekt tego wszystkiego jest taki, że od kilku lat nie mam efektów jojo i według osób z boku jestem szczupła i wysportowana. Według mnie- nie zawsze. Bo 2,3 kilo mam ruchome. Zależne od tej głowy i jej niedostatków. Ale to jest 2,3 kilo które na ogół widzę tylko ja i tylko mnie one wkurzają kiedy wpadną.
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2019, 07:36:39 wysłane przez tunrida » #link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
magda



« #62917 : Listopad 26, 2019, 08:21:17 »
Odpowiedz cytując
Mi się zdarzało ćwiczyć serio za dużo i robić za mało przerw, ale teraz wydaje mi się że jest optymalnie a wręcz mogłabym dołożyć jeszcze aeroby... no ale... organizm się buntuje i jednak nie mogę. Wczoraj na jodze czekałam tylko do końca zajęć ehh Do tego wczoraj dumnie wzięłam do pracy zdrowy obiad (warzywa pieczone, cieciorka i quinoa, posypka z orzechów włoskich), po czym mój brzuch tak zastrajkował że nadal mam wstręt do warzyw wszelakich  ke a przecież codziennie jem dużo warzyw, więc to nie była zmiana o 180 stopni  icon_rolleyes dobrze że chociaż nie uległam pokusie i nie poszłam po nic słodkiego, bo to jedyne na co miałam chęć i czułam że by się przyjęło.
#link
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #62918 : Listopad 26, 2019, 08:28:51 »
Odpowiedz cytując
Mnie sie zdarza 5 treningów w tygodniu, ale to różna aktywność, np. w tym tygodniu:
poniedziałek: wybieganie 7km (miałam wiecej ubiegać, ale coś mnie kurde w udzie boli...)
środa: trening obwodowy, ogólnowzmacniający na sali gimnastycznej
czwartek: trening biegowy, technika i siła
sobota: wybieganie pewnie z 6-7km
niedziela: start w zawodach po górkach na 3.7km

Jak nie mam zawodów, to w sobotę robię mocniejszy trening np.zabawa biegowa, w niedzielę luźne bieganie.

Tyle że ja mam pracę siedzącą i muszę coś robić po pracy, jak mam mało ruchu to mnie bolą plecy; poza tym mam to samo co wy, kładę się i leżę duży uśmiech nawet nie jem, ale oglądam jakieś głupoty i czas tracę...
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

kenna
Skąd: Nowa Górka.



Moje ogłoszenia
« #62919 : Listopad 26, 2019, 09:03:46 »
Odpowiedz cytując
kolebka, czym się charakteryzuje wybieganie? Albo jeszcze taki termin używany przez biegaczy - "podbiegniecia" (ale nie chodzi przecież o takie, jak do autobusu, tylko właśnie nie wiem, co oznacza)??
#link
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #62920 : Listopad 26, 2019, 09:04:29 »
Odpowiedz cytując
magda, jak jestem zdrowa - zdrowa to bez problemu robie 3-4x w tygodniu panel i 2x konie (tak treningowo, nie wozenie d.... w kolko). Ale jak cos nie gra z odpornoscia, snem, jedzeniem, albo jak siedzialam w dolku z napadami paniki - to po 1 czy 2 wyjsciach na scianke odcina mi prad. Wiec rozumiem kwiatek

Btw robiac fizycznie (stolarka, drzwi i okna :p ) wychodzilo mi wspinanie lepiej, niz po 40h siedzenia w biurze. Praca biurowa to zuo!
#link
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #62921 : Listopad 26, 2019, 09:37:43 »
Odpowiedz cytując
kenna  wybieganie to jest po prostu luźny bieg - wychodzisz i biegniesz  hihi  bez spiny, na luzie, typowo aerobowy trening, budujesz bazę tlenową uśmiech albo rozruch po zawodach, ogólnie biegniesz sobie na spokojnie, ma być miło i bez zawału po 1km ani po 5km. Ogólnie najważniejsza jednostka tak naprawdę, wiele osób nie lubi bo... jest nudna. Klepiesz sobie kilometry, nic się nie dzieje.

Podbiegnięcia ? Nie wiem w sumie hmm, są przebieżki i rytmy, może coś takiego ?
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

tereska


Moje ogłoszenia
« #62922 : Listopad 26, 2019, 12:30:34 »
Odpowiedz cytując
Kenna może podbiegi?
#link
kenna
Skąd: Nowa Górka.



Moje ogłoszenia
« #62923 : Listopad 26, 2019, 12:51:41 »
Odpowiedz cytując
kolebka, oo dzięki, to ja to robię chyba przez większość czasu  hihi Chociaż oczywiście trochę walczę ze sobą, staram się biec aktywniej, coraz szybciej albo skuteczniej, komunikaty z Endomondo mnie motywują, ale generalnie najbardziej lubię po prostu wyjść i biec. I wcale mi się nie nudzi, a biegam bez muzyki, bo nadal nie ogarnęłam jak zrobić, żeby równocześnie działało Endomondo i muzyka z telefonu..
Tereska, może i podbiegi? Nie pamiętam kontekstu, ale na pewno nie chodziło o tą szybka część interwałów, tylko nie wiem...może jak ktoś wychodzi przebiec jakiś krótki dystans, w stylu 2-3km, jako część szerszego treningu w ciągu dnia?
#link
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #62924 : Listopad 26, 2019, 12:55:53 »
Odpowiedz cytując
kenna  hmm zaawansowani biegacze robią czasem dwa treningi dziennie, ale to zawsze są długodystansowcy: rano robią np. mocny trening interwałowy/zabawa biegowa/bieg z narastającą prędkością itp, a wieczorem wybieganie np. 20km  hihi

2-3km to po bułki do sklepu wink
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

kenna
Skąd: Nowa Górka.



Moje ogłoszenia
« #62925 : Listopad 26, 2019, 13:13:02 »
Odpowiedz cytując
kolebka, wiesz... można i po bułki, zależy jak się to robi. Pewnie są ludzie, którzy umieją uczynić z tego jednostkę treningową  duży uśmiech
 Niedawno biegłam z wózkiem, który miał jedno koło bez powietrza, 3,5km do stacji benzynowej, po czym okazało się że nie da się napompowac, więc zrobiło się 7 wraz z drogą powrotną. Ciekawe, jak to nazwać - trucht pchając 20kg skręcający kolebiący się wózek i to na czas, aby zdążyć do domu po samochód w celu odebrania starszego że szkoły.  hihi
Wygooglalam sobie podstawowe terminy biegowe.
#link
kolebka
Skąd: Kraków.


Dream-maker



« #62926 : Listopad 26, 2019, 13:28:51 »
Odpowiedz cytując
kenna to się nazywa trening z obciążeniem wtedy  wysmiewa  +100 do skilla!
#link
Jakby mnie ktoś poderwał na liścia albo kasztana to poszłabym jak dzik w żołędzie  lol

faith
Global Moderator
Skąd: Szczecin.



Moje ogłoszenia
« #62927 : Listopad 26, 2019, 21:21:58 »
Odpowiedz cytując
A ja dzis trzepnelam pierwsze 5km w zyciu, wohoooooooo konik hurra! tanczacalinka

W sensie biegania duży uśmiech no na biezni i w dziadowskim tempie aleeeeeeeeee!!
mam radoche!
#link
magda



« #62928 : Listopad 26, 2019, 21:32:05 »
Odpowiedz cytując
To se chyba odpocznę  zemdlal wygląda na to że znów ścięgna okolicy nadgarstka protestują  emot4 trzymajcie kciuki by szybko przeszło...
#link
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #62929 : Listopad 27, 2019, 08:00:07 »
Odpowiedz cytując
magda, a rozgrzewasz nadgarstki przed ćwiczeniami?
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

Psi blog
magda



« #62930 : Listopad 27, 2019, 08:21:19 »
Odpowiedz cytując
Tak! Rozgrzewałam naprawdę dokładnie wczoraj, ostatnio czułam że zaczynają dokuczać i naprawdę przykładałam się do rozgrzewki, rozciągania po wysiłku i dużą wagę przykładałam do uważnej pracy na treningach. Byłam niedawno z barkiem u fizjoterapeuty i zaczynało wszystko grać to się co innego musiało schrzanić ehh Ręka dziś boli przy pewnych ruchach, więc wszelkie aktywności odwołuję bo tylko spacery mi zostają  emot4
#link
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #62931 : Listopad 27, 2019, 08:29:11 »
Odpowiedz cytując
Marsze w dobrym tempie też są spoko wink Ja właśnie ze względu na nadgarstki nie jestem w stanie robić nic jogo-podobnego. Pompki robię tylko na uchwytach (pomagają milion), ale tak, to sporo musiałam odpuścić z tego co chciałam robić smutek
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

Psi blog
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #62932 : Listopad 27, 2019, 09:38:44 »
Odpowiedz cytując
A ja się bujam z kontuzją kolana ze 3 miesiące już. Długo se jeszcze nie pobiegam.
USG nie ma sensu robić, bo żadna rehabilitacja sprzętem i tak nie wchodzi w grę. Bo po nowotworze jest zabroniona.
A operować się i tak nie będę nawet gdyby ktoś to zalecił. Zresztą...aż tak źle to raczej nie jest.
Tak więc czekam i staram się oszczędzać kolano.
Bieganie, podskoki, wszelkie zginania nogi z obciążeniem odpadają.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
magda



« #62933 : Listopad 27, 2019, 11:20:15 »
Odpowiedz cytując
To mi właśnie bieganie i podskoki i ogólnie na nogi ćwiczenia zostają. Fizjo kazał odpocząć 3 dni i potem robić kilka ćwiczeń na rękę (specyficzne dla wspinaczy), a jak nie będzie lepiej jak trochę poćwiczę i wrócę do wspinania, to dopiero przyjść na terapię. Fizjo też wspinacz więc zna specyfikę ruchów na ściance. Zastanawiałam się nad nordic walkingiem, ale to też nadgarstek obciąża ehh
#link
Pandurska
Skąd: Kassel.




« #62934 : Listopad 27, 2019, 16:11:46 »
Odpowiedz cytując
madmaddie Tak z pozycji nauczyciela- to nie bezposrednio  nadgarstki ci strajkuja od jogi ( domyslam sie glownie "psy" czaturangi itd.),tylko niestety slabosc obreczy barkowej i miesni brzucha. Tez bujalam sie dlugo z nadgarstkami,bo ze mnie jest tami typowy wiotko-slabawy typ,ale odkad sie powzmacnialam, nie mam zadnych problemow,a praktykuje Ashtange 5-6 razy w tyg.ok 2h dziennie.
 No i technika sie tez bardzo liczy. Suma sumarum- nie zostawiaj jogi,tylko popatrz,co mozesz zrobic lepiej wink

tunrida Dalabym sie zoperowac,jak to nawraca. Znam na peczki przypadkow osob,ktore sie wzbranialy b.dlugo i na koniec musialy poddac sie takiemu czy innemu zabiegowi. Wszyscy zadowoleni i pukaja sie w glowe,ze czemu nie zdecydowali sie wczesniej. Z alternatywnych metod totalnie polecam akupunkture!
#link
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #62935 : Listopad 28, 2019, 08:12:28 »
Odpowiedz cytując
Pandurska, tak myślę, że to kwestia techniki. Ostatnio mam problem z angażowaniem core, ale tak naprawdę, nigdy nie podnosiłam się z takiej nadwagi i kiepskiej kondycji. Jogę i pochodne robiłam jak nie miałam na nic siły, raczej preferuję high-impact, ale tu też sporo takich różnych dla nadgarstków ciężkich. Nie wszystko jestem w stanie na uchwytach zrobić.
Takie:

czy takie pompki:

jakbym próbowała to chyba bym została bez zębów. :P
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

Psi blog
Pandurska
Skąd: Kassel.




« #62936 : Listopad 28, 2019, 10:34:31 »
Odpowiedz cytując
madmaddie Znam Insanity- tez swojego czasu robilam, ale dla mnie to nuda w porownaniu z joga wink Niemniej jednak sprobuj akurat takie cwiczenia robic na postawionej piesci lub/i stabilizowac nadgarstki ochraniaczami lub bandazem elastycznym. Ofkors musisz miec pod reka jakas mate czy cos podobnego dla ochrony kostek. Mi uchwyty tylko przemiescily problem w obrebie nadgarstka. Pamietam, ze totalnie sie skontuzjowalam robiac serie stan na rekach wlasnie na uchwytach w kombinacji ze slaboscia barkow+core. Brr! Na szczescie mam nadzieje miec juz ten problem za soba.
#link
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #62937 : Listopad 28, 2019, 10:52:16 »
Odpowiedz cytując
ja jestem zbyt nerwowa na jogę hihi Teraz trzaskam Insanity Max 30, jest jak zwykłe, tylko każde ćwiczenie praktycznie z wyskokiem emoty327
kupię sobie ochraniacze, dzięki! kwiatek
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

Psi blog
Lotnaa
Skąd: Bayern München.


I'm lovin it! :)



« #62938 : Listopad 29, 2019, 17:49:18 »
Odpowiedz cytując
magda, kup sobie wysokiej jakości kolagen, ponoć pomaga na takie kontuzje. No i szukaj trigger points i znęcaj się nad nimi, żeby rozładować napięcia.
A co do zmęczenia, to może coś z dietą nie teges? Jakieś niedobory?
#link
smarcik

dni są piękne i niczyje, kiedy jesteś włóczykijem.



« #62939 : Grudzień 02, 2019, 07:18:55 »
Odpowiedz cytując
Madmaddie to drugie zdjęcie to są pompki? Znaczy on opierając się na jednej nodze i jednej ręce jeszcze schodzi do pompki?
#link
Domeną ludzi głupich jest utożsamianie krytyki swoich poglądów z krytyką własnej osoby.

Strony: 1 ... 2096 2097 [2098] 2099 2100 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.071 sekund z 19 zapytaniami.