Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

poprzednia następna
Strony: 1 ... 2035 2036 [2037] 2038 2039 ... 2048 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania  (Przeczytany 2338119 razy)
flygirl
Skąd: Szczecin/Stavanger.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #61080 : Marzec 15, 2019, 12:21:31 »
Odpowiedz cytując
Meise ha piona, ja też mogę zejść wszystko i nic mi nie jest. Przykładowo właśnie zjadłam makaron spaghetti, który w lodówce chyba leżał 3 albo 4 dni z resztką jogurtu greckiego. Tak w ramach bycia kreatywnym i jednocześnie dojadania resztek. wysmiewa Teraz przynajmniej mam prawie że pustą lodówkę i mogę dzisiaj jechać na tour po sklepach i zobaczyć, czy mój plan zakupowy wypali. duży uśmiech

Zastanawiam się, czy już w marcu zacząć z Sylwią, czy przeczekać do maja jednak. Cały kwiecień w zasadzie będę w rozjazdach, może i dietę jakoś dałabym radę ogarnąć (chociaż szczerze wątpię), ale poza tym nie opłaca mi się płacić za siłownię w kwietniu. A tak od maja mogłabym zacząć na poważniej, bo będziemy jeździć na krótsze zawody już, a do domu też dopiero w sierpniu będę jechać, więc na spokojnie mogłabym tutaj dłubać. Ale miotam się, bo nie wiem, czy to nie podświadome odpuszczanie sobie kolejny raz. kukunamuniu
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
Anaa


WWW
« #61081 : Marzec 15, 2019, 12:27:33 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, właśnie ostatnio wpadła mi do głowy przeprowadzka do Amsterdamu i zastanawiam się ile trzeba zarabiać, żeby żyć na fajnym poziomie uśmiech Podpowiesz mi może coś na priv? duży uśmiech
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #61082 : Marzec 15, 2019, 12:27:46 »
Odpowiedz cytując
Odpuszczanie. Chcesz być szczupła, chuda, zgrabna? To jest to praca CODZIENNA. Dzień w dzień, miesiąc w miesiąc.
To nie jest praca do wykonania " w maju, bo wtedy będę miała lepszy czas". No dobra...w maju będziesz miała i tę pracę wykonasz. A w czerwcu? Chomik ci zdechnie, rękę zwichniesz, w pracy cię nakrzyczą i już będzie zły czas? I dasz ciała?
No...spójrz na to w ten sposób.  diabeł
Czas na nowe podejście do życia jest zawsze i wszędzie.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #61083 : Marzec 15, 2019, 12:30:49 »
Odpowiedz cytując
flygirl, całe życie tak w zasadzie wygląda, że się na nic nie ma tyle czasu ile by się chciało. Czekając na idealny moment można go nigdy nie doczekać. Zawsze coś nowego będzie wyskakiwać, jakieś nowe przeszkody będą się pojawiać. Ja bym zaczęła od razu
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
tulipan
Skąd: Wrocław.



WWW
« #61084 : Marzec 15, 2019, 12:31:39 »
Odpowiedz cytując
Zaczynaj nie od jutra i nie od maja, tylko od dzisiaj. Nie ma dobrego czasu na redukcję, zawsze jest coś. Każdy z nas ma własne życie, pracę i rodzinę to nie wymówka.
#link
infantil
Skąd: Warszawa/Rzym.




« #61085 : Marzec 15, 2019, 12:32:16 »
Odpowiedz cytując
Zgadzam się z dziewczynami. Wymówkę można mieć zawsze. Ale równie ZAWSZE można trzymać dietę, zawsze i wszędzie - i to zależy tylko od naszej determinacji i od tego, jak bardzo nam na tym zależy.
#link
do kogo biegłam nie pamiętam a ty do kogo - nie chcę wiedzieć
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #61086 : Marzec 15, 2019, 12:34:58 »
Odpowiedz cytując
Nie chodzi też o to, że masz kupić karnet na siłownie jeśli nie będzie Cię 3 z 4 tygodni kwietnia. Bez sensu, zupełnie nieracjonalne. Co nie zmienia faktu, że możesz zacząć działac z Sylwią jeśli masz taki plan, po prostu ją informując jak wyglądają Twoje najbliższe dni.
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
flygirl
Skąd: Szczecin/Stavanger.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #61087 : Marzec 15, 2019, 12:36:19 »
Odpowiedz cytując
Zgadzam się, wymówki. Zawsze da się coś wykombinować. Zresztą samej Sylwii przedstawię też sytuację i zobaczymy. Dzięki laski za te motywacyjne kopy! Mam nadzieję, że w ciągu przyszłego tygodnia już wszystko będzie dograne. hurra!
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #61088 : Marzec 15, 2019, 12:39:40 »
Odpowiedz cytując
Dieta w tym miesiącu, a zamiast siłowni ćwiczenia w domu, czy jakies bieganie czy cokolwiek. A siłownię dorzucisz w maju. I tyle. uśmiech  Przez yen miesiąc "nauczysz sie" diety i szykowania jej jak najszybciej.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
infantil
Skąd: Warszawa/Rzym.




« #61089 : Marzec 15, 2019, 12:50:55 »
Odpowiedz cytując
Odnośnie trzymania diety, to powiem Wam, że za miesiąc lecę do Włoch i mam totalny luz w głowie. Poprzednio jak leciałam do Izraela (który jest najbardziej vegan friendly krajem na świecie - aż 5 % społeczeństwa to weganie!) to byłam turbo zestresowana, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Jadłam tak jak chciałam, bez wpadek i bez problemów. Teraz lecę do Włoch, które są totalnie nie vegan-friendly, bo to przecież kraina serów, pizzy i makaronów (nie jadam) a mimo to, wiem że dam radę  uśmiech Przelecę te dni na owocach i sałatkach, czyli tym, co będę w stanie przygotować sama w hostelu z produktów, które kupię na targu. Kiedyś jeszcze pewnie polazłabym do wegańskiej knajpy i zjadła jakąś wegańską pizzę czy makaron, ale teraz zupełnie nie odczuwam już takiej potrzeby (przeraża mnie jedzenie czegoś, czego nie przygotowałam sama). Ah, jak miło zaplanować sobie wakacje z takim spokojem w głowie  duży uśmiech
#link
do kogo biegłam nie pamiętam a ty do kogo - nie chcę wiedzieć
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #61090 : Marzec 15, 2019, 12:56:51 »
Odpowiedz cytując
Myślę, że to też w dużej mierze kwestia przyzwyczajenia i płynności w poruszaniu się w danej diecie. Jeśli człowiek już wie co jeść, co kupować i jak to przygotować to ma zdecydowanie więcej luzu bo jest w stanie przygotować sobie to żarcie gdziekolwiek na świecie duży uśmiech
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
tulipan
Skąd: Wrocław.



WWW
« #61091 : Marzec 15, 2019, 12:57:50 »
Odpowiedz cytując
Przede wszystkim świadomość, że jemy żeby żyć, a nie żyjemy żeby jeść wink
#link
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #61092 : Marzec 15, 2019, 13:01:27 »
Odpowiedz cytując
a ja jadę na wschód Polski i na Litwę na majówkę i już się nie mogę doczekać 8 dni fantastycznego żarcia. No kocham jeść w tamtych rejonach. Postaram się jeść w kaloriach, ale z góry powiem, że ani trochę nie będę żałować, jak przekroczę. Tam jest tak pysznie!  emoty327 ja w ogóle przy podróżach bardzo się nastawiam na jedzenie duży uśmiech
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”
efeemeryda
Skąd: Dąbrowa Górnicza/Wrocław.


no fate but what we make.


Moje ogłoszenia
« #61093 : Marzec 15, 2019, 13:02:55 »
Odpowiedz cytując
tulipan
ja nie wiem czy ja kiedykolwiek będę jadła żeby żyć. Trzymam się dobrze, diety nie odpuszczam, ale odliczam w głowie dni kiedy "zasłużę" i będę mogła wyskoczyć na burgera, albo jak to będzie fajnie na wakacjach all in  zemdlal
#link



„Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań się martwić i ciesz się życiem".
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #61094 : Marzec 15, 2019, 13:07:46 »
Odpowiedz cytując
Ja kiedyś zdecydowanie żyłam żeby jeść duży uśmiech Jak było w domu coś, co lubię, to mogłam jeść obiad 3 razy dziennie. Ale z czasem jak zaczęłam zwracać uwagę na dietę, zaczęłam ćwiczyć etc to mi się samo zmieniło podejście do żarcia. Chętnie próbuję nowych rzeczy (dla mnie też lokalne jedzenie to jedna z ważniejszych części podróży), mam czasem na coś smaka ale nie muszę jeść kopiastego talerza, nie muszę się tym ulubionym jedzeniem napychać po korek. A kiedyś taką miałam potrzebę, żeby się tym napchać do granic możliwości. Teraz nawet jak mi się to zdarzało już po zmianie myslenia to żałowałam, bo się ciężko i źle czułam i widziałam, że to kompletnie bez sensu.
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
tulipan
Skąd: Wrocław.



WWW
« #61095 : Marzec 15, 2019, 13:18:11 »
Odpowiedz cytując
Też miałam taki bolesny okres w swoim życiu, to jest coś strasznego. Wiadomo, że dobre jedzenie jest fajne, ale szkoda życia na układanie się pod żarcie. Trzeba szukać przyjemności gdzie indziej  wink Dokładnie tak jak vanille pisze, można podróżować i próbować lokalnych potraw z naciskiem na próbować, a nie nażreć się pod korek i potem ledwo toczyć przez pół dnia. Ja miewam takie napady i ochotę powrotu do starych przyzwyczajeń, ale łapię się na tym zanim to nastąpi i przypominam sobie to okropne uczucie po obżarstwie. Mi pomaga fakt, że mogę zjeść wszystko. Dosłownie wszystko na co mi przyjdzie ochota, tylko muszę to wliczyć i nie czuję się jak pies na łańcuchu, który jak tylko może to rzuca się na paczkę ciastek. Pozatym dla mnie priorytetem jest zdrowie i wtedy jedzeniowe wybory są duuuużo prostsze. Zawsze w pierwszej kolejności mam odżywić swoje ciało, a w drugiej zwracam uwagę na walory smakowe.
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #61096 : Marzec 15, 2019, 13:37:40 »
Odpowiedz cytując
Ja mam tak całe życie. Żyję żeby jeść. Nauczyłam się panować nad tym i nie jem, bo bardziej się lubię chudą, ale te uczucia są we mnie cały czas. Mysimba to hamuje. I to jest dziwne uczucie nagle przestać myśleć o jedzeniu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2019, 13:39:53 wysłane przez tunrida » #link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #61097 : Marzec 15, 2019, 13:52:12 »
Odpowiedz cytując
zazdroszczę Wam. Dla mnie jedzenie jest wielką przyjemnością. Umiem trzymać dietę, skupiam się na zdrowiu (we mnie zła dieta szybko uderza, więc motywacja jest). Mam o tyle z górki, że jem wegańsko, jedzenie w 90% knajp mi nie smakuje i muszę sama gotować. I w sumie ciężko to z roślin przekroczyć kaloryczność. Plus ja kocham gotować. Kocham! Jest to prawie tak przyjemne jak jedzenie (czasami bardziej  lol ). Dieta się sama robi. Bywają czasy, jak te, że zjazd, depresja, pierogi z tesco i pączki z dworca i niedospanie wieczne i 15kg na plus. Ale jak żyję, tak jak lubię, to jest ok.
Ale ja w ogóle ciśnienie na przyjemności mam i bardzo się na tym skupiam. Może jakąś dziurę tym zalepiam. wink Jedzenie pyszności to jedna z pięknych rzeczy w życiu i w sumie przeżyję, że nie będę nigdy super laską :P
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”
tulipan
Skąd: Wrocław.



WWW
« #61098 : Marzec 15, 2019, 13:57:28 »
Odpowiedz cytując
A no to zawsze jest kwestia wyboru. Jeśli ktoś nie może sobie odmówić żarcia to musi zaakceptować nadprogramowe kilogramy. Nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko hihi Ja jestem typem człowieka, który odnajduje przyjemność w znęcaniu się nad sobą i odmawianiu sobie. Wiecie o co chodzi, im bardziej siebie dociskam, tym mam lepsze samopoczucie emoty327 To też pewnie nie jest normalne.
#link
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #61099 : Marzec 15, 2019, 14:15:11 »
Odpowiedz cytując
Ja też lubię się dociskać hihi zwłaszcza jeśli idzie o ćwiczenia, jeśli bardzo chcę coś zrobić, czegoś się nauczyć. Teraz nie ma to już destrukcyjnego charakteru bo wiem, że nie warto przekraczać pewnych granic. Ale swego czasu jak trenowałam akrobatykę to bardzo wysoko stawiałam sobie poprzeczkę, powyżej gotowości mojego ciała do robienia pewnych rzeczy. No ale kilka razy się kontuzjowałam i w ten sposób się przekonałam, że czasem nie warto, bo zamiast progresować człowiek skazuje się na przymusowy regres
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #61100 : Marzec 15, 2019, 15:19:37 »
Odpowiedz cytując
ja to miękka buła jestem. Jak się wkręcę w treningi to cisnę. Ale nie mam jakiegoś takiego pociągu (lżejszej wersji pasji w sensie), ćwiczę, żeby mnie nie bolało, mieć kondycję, być sprawną. A chciałabym móc pykać boks, bo to bym kochała i mam smykałkę. Niestety, nadgarstki mam całkowicie rozwalone ehh
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”
flygirl
Skąd: Szczecin/Stavanger.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #61101 : Marzec 15, 2019, 16:49:34 »
Odpowiedz cytując
A macie jakieś tipy na wliczanie jedzenia zjedzonego na mieście? Chodzi mi, czy obliczacie w głowie mniej więcej ile czego ma każdy składnik dania, sprawdzacie od razu na stronie, np. ilewazy czy jak. oczy2
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
Ascaia
Skąd: Lublin - miasto siedmiu wzgórz.




« #61102 : Marzec 15, 2019, 17:07:55 »
Odpowiedz cytując
ilewazy + https://www.tabele-kalorii.pl
biorę pod uwagę kilka wartości i liczę średnią
A zasadniczo staram się nie jeść na mieście wink

Anaa,
takie dane jak ilość kalorii i makro, jakiego jesteś wzrostu. Bo, że jesteś aktywna fizycznie to wiem wink


tulipan, ciekawe co piszesz - dla mnie to teraz jedzenie rządzi moim życiem. I nie znoszę tego.

No i druga sprawa, że to czy smaki są dla nas ważne (smaki, nie konieczność "napchania się") to chyba kwestia niekoniecznie tylko naszych decyzji. Względy genetyczne też chyba mają znaczenie.

Dla mnie smaki są przyjemnością. W jakimś sensie żyję także po to by jeść. Tak samo jak żyję dla emocji, dla odczuć jakie daje mi kontakt ze sztuką, dla odczuć jakie daje mi kontakt ze zwierzętami i naturą... Moim zdaniem szkoda rozpatrywać tak czarno-biało, że smakowanie życia to takie "zło wcielone". wink 
Ale co jest chyba w tym znamienne - Ty napisałaś (w moim odczuciu tak sucho) o odżywianiu ciała, o dojeżdżaniu siebie czyli tych aspektach typowo fizycznych. Ja żyję dla odczuć "duchowych" - działania fizyczne mają mnie do tych emocji doprowadzić. Są środkiem, a nie celem.


U mnie dzisiaj się pokićkało organizacyjnie. Tradycyjnie jak stwierdzam, że chciałabym wyjść wcześniej z pracy to w ostatnim momencie coś zaczyna się dziać. wink Załatwiałam sprawy jeszcze jadąc samochodem, podczas spaceru z psem, itd. Wszystko się przedłużyło, więc dzisiejszy gotowany na bieżąco obiad (na bazie omletu) przenoszę na jutro. Dzisiaj zjadłam gotowca dobrej jakości czyli bulgur z miruną firmy Seko (polecam, smaczne i składnikowo dobre danie, jak dodatkowo jest w promocji to nic tylko brać wink ).
A teraz mam lekki ból głowy i śpika - ten spadek energii o którym czasem piszę, odcina mnie w tempie pośpiesznie przyśpieszonym. Pewnie przez pogodę. Ale za chwilę z psem, więc muszę się zmobilizować. 
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2019, 18:02:30 wysłane przez Ascaia » #link
TAJEMNICA KRÓLOWEJ TAJLANDII
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.


Mam zaświadczenie!



« #61103 : Marzec 15, 2019, 18:30:59 »
Odpowiedz cytując
tunrida ale super efekt. Ja się do kwasu w bruzdy przynosowe przymierzam, tym bardziej, że moja przyjaciółka ostrzykuje, ale nie mam serca zawracać jej teraz dupy, gdy jest matką na pełny etat i se palcem do życi nie trafia.

Ascaia organizacyjnie to zawsze jest największy problem. Ja mam ostatnimy czasy taki zajob pracowy, że często-gęsto rano się orientuję, że już rano nie jest, bo już po południu - 13, a ja jeszcze porannej kawy/herbaty/yerby nie zalałam nawet  wysmiewa
edit./ gdzie tu mówić o jakimś śniadaniu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2019, 18:37:56 wysłane przez ElMadziarra » #link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #61104 : Marzec 15, 2019, 19:15:56 »
Odpowiedz cytując
Ale to zajmuje 10 minut.  wink Ja za pierwszym razem szłam z nastawieniem że będziemy oglądać, zastanawiać się, konsultować, czy zrobić tak czy owak. A to po prostu strzyk strzyk, do widzenia.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
drabcio
Skąd: Poznań.



WWW Moje ogłoszenia
« #61105 : Marzec 15, 2019, 19:39:52 »
Odpowiedz cytując
Chłopak kumpeli bierze pudła. Drogie to, polowe zostawia i genwruje GORE plastikowych śmieci. Dla mnie idiotyzm ehh
#link
Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie. Póki jeszcze czas. Niech szczęście błyśnie. Chwycić szczęście co masz sił. Kochać żyć na jawie śnić.
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #61106 : Marzec 15, 2019, 19:42:42 »
Odpowiedz cytując
O tak. Plastikowych śmieci jest cały śmietnik.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
maiiaF
Skąd: mam tyle szczęścia?....




« #61107 : Marzec 15, 2019, 19:51:49 »
Odpowiedz cytując
drabcio, ale z drugiej strony w ogóle nie robi zakupów. Tak sobie ostatnio myślałam, jakby kupował i robił samemu to załóżmy dzienny jadłospis-serek/twaróg w plastiku, musli w plastiku, kurczak w plastiku, kasza/ryż często też w plastikowych woreczkach, brokuł w dyskoncie w plastiku, pieczywo w plastiku, jogurt w plastiku, wędlina w plastiku. Też wychodzi góra śmieci, a oprócz tego widzę, że dużo ludzi nie potrafi robić zakupów, każde warzywo pakuje w oddzielny worek i jeszcze wywala jedzenie. Kij ma dwa końce wink wiadomo, można żyć nie produkując takich ilości, ale jeśli ktoś produkuje tak czy inaczej, to nie mówmy od razu, że idiotyzm duży uśmiech
#link
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.


Mam zaświadczenie!



« #61108 : Marzec 15, 2019, 19:55:23 »
Odpowiedz cytując
Ale to zajmuje 10 minut.  wink Ja za pierwszym razem szłam z nastawieniem że będziemy oglądać, zastanawiać się, konsultować, czy zrobić tak czy owak. A to po prostu strzyk strzyk, do widzenia.
Mówisz? To się chyba jakoś wkomponuję w ten jej napięty grafik.

Ja tak poszłam na laser - usuwanie permanentu. Ból 3 razy gorszy niż się spodziewałam, ale za to czas zabiegu 6 razy krótszy. Planowałam minimum 30 minut, a wychodzi że styknie 5.
#link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
tulipan
Skąd: Wrocław.



WWW
« #61109 : Marzec 15, 2019, 19:59:55 »
Odpowiedz cytując
tulipan, ciekawe co piszesz - dla mnie to teraz jedzenie rządzi moim życiem. I nie znoszę tego.

No i druga sprawa, że to czy smaki są dla nas ważne (smaki, nie konieczność "napchania się") to chyba kwestia niekoniecznie tylko naszych decyzji. Względy genetyczne też chyba mają znaczenie.

Dla mnie smaki są przyjemnością. W jakimś sensie żyję także po to by jeść. Tak samo jak żyję dla emocji, dla odczuć jakie daje mi kontakt ze sztuką, dla odczuć jakie daje mi kontakt ze zwierzętami i naturą... Moim zdaniem szkoda rozpatrywać tak czarno-biało, że smakowanie życia to takie "zło wcielone". wink 
Ale co jest chyba w tym znamienne - Ty napisałaś (w moim odczuciu tak sucho) o odżywianiu ciała, o dojeżdżaniu siebie czyli tych aspektach typowo fizycznych. Ja żyję dla odczuć "duchowych" - działania fizyczne mają mnie do tych emocji doprowadzić. Są środkiem, a nie celem.


Odczuć duchowych szukam gdzie indziej niż w jedzeniu. Głównie w relacjach z innymi ludźmi, rodziną i przyjaciółmi. Często spotykamy się przy jedzeniu, ale kwestią nadrzędną jest rozmowa, a nie jedzenie. Ja jestem chrześcijanką, więc na pewno stąd wynika moje podejście. Do jedzenia i treningu mam jak to nazwałaś suche nastawienie bo są dla mnie środkiem do celu właśnie, etapem, a nie celem samym w sobie. Moim nadrzędnym celem jest rozwijanie charakteru, przekraczanie swoich granic, walka z lenistwem i dbanie o ciało, które mam do dyspozycji  wink No i to się kłóci z jakimś takim smakowaniem z namaszczeniem czy przeżywaniem stanów euforii podczas jedzenia. Nie dorabiam ideologii tam gdzie jej nie ma i staram się nie robić sobie bożków z czysto fizycznych kwestii. A czy życie jest czarno białe? Dla mnie tak. To trochę jak z ciążą, nie da się być w niej trochę, albo jesteś, albo nie. Ale jestem człowiekiem i oczywiście co jakiś czas się poddaję swoim słabościom do czipsów, pizzy czy frytek. Ale też nie biczuję się jakoś za takie wyskoki. Po prostu staram się resztę dnia / tygodnia dopasować, żeby całkowicie nie zaprzepaścić efektu.

flygirl szacuję na oko i daję sobie margines błędu 300 kcal wink Generalnie jak redukuję to nie jadam na mieście, a jak już jadam to coś co ma na opakowaniu lub w menu podane makro.
#link
Strony: 1 ... 2035 2036 [2037] 2038 2039 ... 2048 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.065 sekund z 19 zapytaniami.