Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...

poprzednia następna
Strony: 1 ... 173 174 [175] Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...  (Przeczytany 816227 razy)
donkeyboy


« #5220 : Lipiec 28, 2020, 20:18:02 »
Odpowiedz cytując
A to gdziekolwiek są wysokie? Poza jedna propozycja która dostała kumpela w jakiejś prestiżowej rajdowej stajni u jakiegoś szejka to rzeczywistość jest generalnie szara wszedzie wydaje mi się. Albo może ja żyje w jakiejś zakrzywionej rzeczywistości.

Niby płaci się czasem krocie za te pensjonaty a kluczowy pracownik dostaje ochłapy. Np. w jednej stajni w UK gdzie pracowałam zatrudniali w większości młode dziewczyny „apprentice” za jakieś 3-4 funty za godzinę, miejsce w pokoju dwuosobowym i lunche zapewnione ale jeden koń stojący w tym pensjo to bazowo ponad £1000/msc było. Nie wspomnę o dodatkach typu ekstra trocin albo lekcja. Klienci akurat dziani to można było podwyższać cennik.
Około 30-40 koni w ośrodku, każdy koń miał przypisanego opiekuna. Plus szkółka jeździecka gdzie te dziewczyny uczyły jak już tylko przeszły BHS stage 1 bo jakiś tam papier jest.

Nie ze mnie to jakoś dziwi ale ... powiedzmy ze ktoś tam znalazł sobie pomysł na biznes. Mnie ze świata luzakowania wymiotły perspektywy bo łatwiej jest zastąpić takim stażysta i przyuczyć niż dopłacić doświadczonej osobie. No taki jest biznes wydaje mi się przynajmniej.
#link
Zorilla
Skąd: UK.



Moje ogłoszenia
« #5221 : Lipiec 28, 2020, 21:09:33 »
Odpowiedz cytując
Donkey no masz racje generalnie.

Duże zarobki zdążają się, ja znam pare przypadkow w top poziomie skoków.

Mnie dziwi nieprzerwanie, że skoro te konie już nawet takim średnim poziomie sportowym kosztuja naprawde w ciul pieniedzy, to szefowie wciaz nie chca płacić porzadnie. Przeciez to chyba strach takiego aprentica zostawic samemu z 10-15 konmi pod opieka jak sie jedzie na zawody? Przeciez nawet nie zauwazy (no bo nie wie) ze cos spuchniete, zepsute, zle zalozone etc etc etc.

Podziwiam ludzi na ktorych to jest kariera na dlugie lata, bo dla mnie gra niewarta świeczki uśmiech
#link
donkeyboy


« #5222 : Lipiec 28, 2020, 21:35:28 »
Odpowiedz cytując
Donkey no masz racje generalnie.

Duże zarobki zdążają się, ja znam pare przypadkow w top poziomie skoków.

Mnie dziwi nieprzerwanie, że skoro te konie już nawet takim średnim poziomie sportowym kosztuja naprawde w ciul pieniedzy, to szefowie wciaz nie chca płacić porzadnie. Przeciez to chyba strach takiego aprentica zostawic samemu z 10-15 konmi pod opieka jak sie jedzie na zawody? Przeciez nawet nie zauwazy (no bo nie wie) ze cos spuchniete, zepsute, zle zalozone etc etc etc.

Podziwiam ludzi na ktorych to jest kariera na dlugie lata, bo dla mnie gra niewarta świeczki uśmiech

No, mało ze nie zauważy to jeszcze czasem tak dowalą ze wszelkie witki opadają. W tej stajni świeżaki wrzucali do opieki nad szkolkowymi najpierw i miałam wątpliwa okazje tam „szkolić” przez pare tygodni bo nie było komu. Przez ten czas to wiadomy wąsik można mi byłoby dorysować.
Kopyta wyczyścić dokładnie nie było laska, już nie wspomnę ze jedna wyjątkowa artystka to potrafiła i konia na lekcje osiodłać godzinę przed jazda i tak stał (bo zapomniała zegarka i nie wiedziała która godzina, serio), albo wyprowadziła konia na pastwisko w szczerym polu samopas (tzn 0 koni w polu widzenia) kiedy jej wyszczególniłam ze idą w parze i ja jej je przygotuje do wyjścia. A to z kolei wynikało z tego ze myliła derki stajenne z padokowymi. A wg jej CV to kompletnie zielona nie była, takich zielonek to nie brali uśmiech
Najlepsza to była taka co poszła zrobić late check i koń kolkowal. Zignorowała/nie zauważyła, mimo ze przyznała ze stajnia była rozkopana  (czego ten koń normalnie nie robi) i był trochę spocony. Wydało się to tylko dlatego bo luzaczka która się nim na codzień opiekowała była zdziwiona ze tylko jedna kupa i rozwalona ściółka (zawsze ubijalismy w takie trzy mini ścianki po bokach).

Także yyyy z perspektywy właściciela konia można było tam trafić na totalna fleje luzaczke albo kogoś ogarniętego, byli tacy ale takich to dawali dla klientów „premium”.

Mam tak samo, przebranzowilam się w zeszłym roku i oczywiście ze mi teraz kontaktu z końmi i światkiem brakuje, ale ważąc minusy i wzdychanie to jednak minusy przeważyły. Mam znajomych gdzie jak chce to mogę przyjechać i dorabiać w weekendy ale nie mam na to teraz czasu niestety przez studia, ani tez nie muszę tego robić bo nowa branża źle nie płaci.
Mimo wszystko kiedyś tam chciałabym jakaś mała stajnie za domem i terapeutycznie powyrzucać sobie gnój uśmiech

Edit: jeszcze dodam ze jako były freelancer, i ktoś kto zarządzał i dobierał nowych luzaków mogę powiedzieć jedno: rynek pracy z końmi jest dość logiczny. Mała płaca wynika z niskiej jakości usług i odwrotnie. Masakryczna liczba ludzi ma jakieś „ale”, w większości leży lojalność (telefon 30min przed praca ze „jestem chora”) bądź bylejakość pracy. Lojalni ludzie na których można polegać się cenią i tyle, a sporo stadnin jak ma ciąć to na opiekunach. No bo dwie ręce to nadal dwie ręce.

Jedyna stajnia - wyjątek - była gdzie szefowa zapieprzala równo z luzakami-freelancerami (w tym ze mną). Każdy zadowolony bo robota wykonana dobrze, pensjonariusze zadowoleni, freelancer miał zapłacone ile zawołał i tez zadowolony. Miała 3 stałych freelancerów do współpracy i układaliśmy sobie kto bierze które dni i z kim. Jak coś wychodziło tak ze nikt nie mógł wziąć danego dnia to szefowa (dziewczyna może pare lat starsza ode mnie, generalnie inne pokolenie yard managerów) brała się sama za widły i pomagał jej narzeczony.
Ale taki model biznesowy to jest rzadki obrazek moim zdaniem.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 28, 2020, 21:47:36 wysłane przez donkeyboy » #link
aleqsandra
Skąd: ze świata.


Kreujemy swój świat tym w co wierzymy


WWW
« #5223 : Lipiec 28, 2020, 21:50:43 »
Odpowiedz cytując

Gdyby ktoś nadal miał pytania dotyczące pracy w Szwajcarii - udało mi się dotrzeć do kilku Polaków na miejscu i zrobić mini wywiady:

https://konnowszwajcarie.blogspot.com/2020/07/polacy-pracujacy-przy-koniach-w.html



wszystko fajnie tylko szkoda, że te pensje owiane taką tajemnicą

Powiem tak, 3000 to naprawdę minimum tutaj, rzadko się zdarza niższa pensja. Stażysta często dostaje 2000. Do tego stajenny/luzak ma możliwość mieszkania w stajni, więc w efekcie wygrywa życie, bo mieszkanie kosztuje 1-2 000. Mieć na czysto 3000 to naprawdę dużo. Ludziom z pracą biurową potrafi zostać mniej...
Osoba, która przyznała, że ma "najwięcej" ze wszystkich, to było "prawie 5 000".

To jest kraj, gdzie pensje są dość ustandaryzowane. Zarówno Pani w sklepie na kasie, Pani na poczcie, stajenny - tę 4 wyciągną... I będą z niej całkiem dobrze żyć. Młodszy specjalista od "byleczego" w biurze też. I może tym młodszym specjalistą być całe życie, jeśli chce. Tu nie ma aż takiej "wolnej amerykanki".

Co dokładnie byś chciała wiedzieć? Czy ktoś zarabia 3200 czy 3500? Czy to coś zmienia? A co zmienia czy zarabia 3300 czy 4000? Każda z tych osób miała zupełnie inną historię i inny zakres obowiązków. Stajnie też różne, jedne komercyjne, zarabiające na siebie, inne nie... Taki ten jeździecki świat trochę jest - nie zarabia na siebie, więc i pensje są jakie są i niekoniecznie ustandaryzowane...
#link
gllosia
Skąd: z innego świata.




« #5224 : Lipiec 29, 2020, 08:23:43 »
Odpowiedz cytując

Co dokładnie byś chciała wiedzieć? Czy ktoś zarabia 3200 czy 3500? Czy to coś zmienia? A co zmienia czy zarabia 3300 czy 4000? Każda z tych osób miała zupełnie inną historię i inny zakres obowiązków. Stajnie też różne, jedne komercyjne, zarabiające na siebie, inne nie... Taki ten jeździecki świat trochę jest - nie zarabia na siebie, więc i pensje są jakie są i niekoniecznie ustandaryzowane...

Otóż to, nie wiem dlaczego tak zawsze wszyscy lubią innym zaglądać do portfela i pytać o zarobki. Kto jest luzakiem z doświadczeniem, ten wie ile prosić i kiedy. Wie, jakie jest minimum - nie w danym kraju czy stajni, ale dla siebie. A kto jest zielony to chyba jasne, że powinien dostać mniej, niż ktoś kto pracuje od lat i wie co robić.
#link
ElaPe
Skąd: Warszawa / Nowy Jork.


Radosne Galopy Sp. z o.o.


WWW
« #5225 : Lipiec 29, 2020, 15:36:11 »
Odpowiedz cytując

Co dokładnie byś chciała wiedzieć? Czy ktoś zarabia 3200 czy 3500? Czy to coś zmienia? A co zmienia czy zarabia 3300 czy 4000? Każda z tych osób miała zupełnie inną historię i inny zakres obowiązków. Stajnie też różne, jedne komercyjne, zarabiające na siebie, inne nie... Taki ten jeździecki świat trochę jest - nie zarabia na siebie, więc i pensje są jakie są i niekoniecznie ustandaryzowane...

Otóż to, nie wiem dlaczego tak zawsze wszyscy lubią innym zaglądać do portfela i pytać o zarobki. Kto jest luzakiem z doświadczeniem, ten wie ile prosić i kiedy. Wie, jakie jest minimum - nie w danym kraju czy stajni, ale dla siebie. A kto jest zielony to chyba jasne, że powinien dostać mniej, niż ktoś kto pracuje od lat i wie co robić.

Dlatego wszyscy chcą wiedzieć, gdyż już taka jest natura ludzka, że chcemy wiedzieć gdzie co i za ile. Jak się o czymś takim pisze jak praca w danej dziedzinie, to kwota zarobków to podstawowa informacja, tym bardziej jak nie piszemy o osobach z imienia i nazwiska. 
#link

Brylant Dyskusji Wszelakiej
Zorilla
Skąd: UK.



Moje ogłoszenia
« #5226 : Lipiec 29, 2020, 22:11:11 »
Odpowiedz cytując
Zgadzam się z Elą. Ja osobiście nie mam żadnego problemu mówić o zarobkach i podobają mi się takie modele "skandynawskie" z jawnymi zarobkami, a nie wrecz klauzule w umowach o tajnych zarobkach.  am
#link
gllosia
Skąd: z innego świata.




« #5227 : Lipiec 30, 2020, 00:40:57 »
Odpowiedz cytując
Aja np. nigdy nikomu nie mówię o tym, ile zarabiam czy ile mi zaproponowano  wink
#link
aleqsandra
Skąd: ze świata.


Kreujemy swój świat tym w co wierzymy


WWW
« #5228 : Lipiec 30, 2020, 09:42:27 »
Odpowiedz cytując
ElaPe, nie Elu, naturą ludzką w tym przypadku nie jest "wiedzieć", tylko "oceniać". Lubimy ludzi dzielić na nieudaczników (gorszych od nas) i tych, którzy zasługują na szacunek, bo mogą się nam do czegoś przydać. A może by tak jednak szanować ludzi po prostu? I obdarować się wzajemnie odrobiną życzliwości? Czy nie możemy przyjąć pewnych informacji bez oceniania?

Mimo, że osoby nie zostały wymienione z imienia i nazwiska, znaleźli się już tacy, co ich rozpoznali. Świat koni jest mniejszy niż nam się wydaje. Nawet Anonim został zidentyfikowany.

Kwota zarobków, to nie jest podstawowa informacja pisząc o jakiejkolwiek pracy, ponadto zostały podane kwestie standardów rynkowych. Jeżeli informacja, że zdecydowana większość pensji mieści się w widełkach 3-4 000 nie jest dla Ciebie satysfakcjonująca, to usilne naciskanie na doprecyzowanie tego to według mnie zwykłe i zbędne wścibstwo. Nie widzę w takiej informacji żadnej wartości dodanej, szczególnie bez kontekstu rynkowego (kosztów życia, mieszkania, ubezpieczeń itd. itp.).

Gdybym naciskała na zarobki, to taki artykuł by prawdopodobnie w ogóle nie powstał. I sama swoich też bym Tobie nie zdradziła, ale chętnie mogę opowiedzieć o przygodach z pracą... punkt widzenia jest bardzo względny, jedni znając moje zarobki biorą dystans bo wydaje im się że w garażu mam złote ferrari a inni zawsze powiedzą "za mało" albo inne dziwne nalepki Ci przykleją... . Zarobki, szczególnie przy różnicach ponadgranicznych i kulturowych to tak jak polityka czy religia - bardzo drażliwy i polaryzujący temat.

Zorilla, mi też się podoba model skandynawski jawnych zarobków, tak samo jak demokracja bezpośrednia. Ale nikomu nie jestem w stanie jej narzucić, więc najlepsze co mogę zrobić, to żyć w danym systemie. Tak samo jak do kościoła raczej nie pójdziemy w bikini, tak samo dla wielu ludzi zarobki to takie bikini w kościele... W Szwajcarii, jeszcze bardziej niż w Polsce, nawet nie o zarobkach, ale o pieniądzach się nie rozmawia. Do tego stopnia to jest wkurzające, że utrudnia to np. kupienie samochodu, albo nawet opłacenie rachunku za karuzelę... Przez 4 miesiące nie mogłam się doprosić rachunku tylko musiałam zgadywać ile razy poszedł i sama wyliczyć ile mam zapłacić... Bo Szwajcarom było głupio powiedzieć mi "ile im jestem winna" bo to prawie jak wymierzyć komuś policzek...
#link
Zorilla
Skąd: UK.



Moje ogłoszenia
« #5229 : Lipiec 30, 2020, 09:57:36 »
Odpowiedz cytując
aleqsandra mam nadzieję że ludzie nie oceniają aż tak jak piszesz i że to pesymistyczna wizja... Ja lubię znać cyferki, tak samo jak zawsze jestem zainteresowana tym ile kto ma lat i nie sądzę żeby wynikało to z czegokolwiek innego niz zboczenie mojego mózgu :P.

Wydaje mi sie ze ta dyskusja na temat zarobków to absolutnie nie jest atak na Ciebie jako autora artykułu tylko luźna pogawędka? Przynajmniej z mojej strony.

Swoją drogą, widełki dla mnie sa wystarczające i mają o tyle znaczenie ze ciekawym jest jak zarobki różnią sie pomiedzy krajami, nominalnie ale też ile faktycznie za ten pieniądz można mieć, więc de facto jak szanowany taki luzak jest przez swojego pracodawcę i czy uważa jego pracę za wartościową. Roznice miedzy dyscyplinami i rodzajmi stajni też sa IMO ciekawe (profesjonalista a rodzinka amatorow, stajnia sprzedazowa albo pensjnat etc).
#link
donkeyboy


« #5230 : Lipiec 30, 2020, 10:15:39 »
Odpowiedz cytując
Ale jaki ma sens nawet podawanie dokładnych zarobków kilku osób kiedy tak naprawdę możesz mieć sytuacje ze 90% z nich poszczęściło się i maja super warunki (lub odwrotnie)? Przecież to nie jest miarodajne „ile się zarabia w CH przy koniach” mając próbę garstki ludzi. Po to są statystyki, bo przykłady wybiórcze nie oddają rzeczywistości.

Ja absolutnie zgadzam się z jawnymi zarobkami ale wtedy kiedy aplikujesz o prace, ba - powinny być z góry podane, żeby sobie nie zawracać dupki jakimiś dusigroszami. Niemniej jednak tutaj sa indywidualne przypadki  które są mimo „anonimowości” (jak się okazało) są łatwe do zidentyfikowania. Już nie wspomnę ze temat i „kultura”  pieniądza w CH jest zupełnie inna jak aleqsandra powiedziała, podali widełki i myśle ze nie ma po co drążyć tematu. Mi artykuł się podobał i jakoś mnie nie ciekawi rozliczenie podatkowe każdej z osób w artykule.

Poza tym wypłata luzaka jest dość zmienna. U mnie w sezonie wyjazdów na zawody za nadgodziny wpadało sporo, za każdy Bank Holiday tez inna stawka. Jakbym podawała miesięczne  wypłaty poza sezonem/w roku akademickim  to tez nie byłby prawidłowy obrazek tej pracy. Wiec serio jest bez sensu podawać konkretne kwoty przy tych i jeszcE innych wielu zmiennych.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2020, 10:19:17 wysłane przez donkeyboy » #link
aleqsandra
Skąd: ze świata.


Kreujemy swój świat tym w co wierzymy


WWW
« #5231 : Lipiec 30, 2020, 10:42:10 »
Odpowiedz cytując
Zorilla, nie odebrałam tego jako atak na mnie tylko chciałam przedstawić kwestie wartości jakie mi przyświecają, nawet jeśli niekoniecznie są to moje wartości.

donkeyboy, dzięki za Twoją opinię i punkt widzenia.

Dodając jeszcze w temacie zarobków przy koniach w CH: oczywiście, zdarzają się tacy, co zarabiają mniej. Np. jeśli masz 2000 na czysto a pracodawca oferuje mieszkanie (które na mieście może kosztować 1-2k) i ubezpieczenie (które może kosztować 200-500chf) to nadal jest akceptowalna pensja. Jeśli ktoś zarabia mniej, to powinien sam się zastanowić, czy na pewno mu to odpowiada i czy jest to fair. A nie w artykule czy na forum czy w komentarzach niekoniecznie przychylnych, a na pewno przypadkowych ludzi. Najczęściej taka pensja będzie jednak na czarno. Ale za nic na świecie nie chciałabym swoim postem takiej osoby stygmatyzować. A skoro się do takich zarobków nie przyznaje, to wie na czym stoi...
#link
somebody


Moje ogłoszenia
« #5232 : Lipiec 30, 2020, 16:53:14 »
Odpowiedz cytując
aleqsandra 2000chf, no właśnie akceptowalna i takich ofert jest sporo, ale ja już bym za takie pieniądze nigdy nie chciała wrócić do Szwajcarii. Wg mnie 3 tys netto to minimum.
#link
_kate
Skąd: Trójmiasto.




« #5233 : Lipiec 30, 2020, 17:40:29 »
Odpowiedz cytując
Jest tu ktos z okolicy Londynu? Ja mieszkam w HA4


Co to za stajnia w Rickmansworth?
#link
donkeyboy


« #5234 : Lipiec 30, 2020, 19:50:17 »
Odpowiedz cytując
_kate ja jestem uśmiech

Ta stajnia o której mówiłam  nazywa się Trout Rise
#link
Luiza


« #5235 : Sierpień 02, 2020, 16:51:20 »
Odpowiedz cytując
Pozdrowienia z nad Pacyfiku  kocham kocham kocham




Niestety zimą nie jest tak fajnie jak latem ale da się jeździć.
Jedyny plus, jestem opalona nawet w taki zachmurzony dzień.

Ja z maseczką bo zapomniałam zdjąć i się już przyzwyczaiłam.
Jedyne co to mam okropnie suche dłonie od mycia i dezynfekowania. Czasami pęka mi skóra i cholernie boli.
#link
Zorilla
Skąd: UK.



Moje ogłoszenia
« #5236 : Sierpień 02, 2020, 19:18:17 »
Odpowiedz cytując
Super Luiza, dobrze widzieć że u Ciebie wszystko OK.
Ja jutro sie wybieram nad morze z moim koniem i znajomą i nie mogę się doczekać
#link
aleqsandra
Skąd: ze świata.


Kreujemy swój świat tym w co wierzymy


WWW
« #5237 : Sierpień 03, 2020, 18:22:02 »
Odpowiedz cytując
Pozdrowienia z nad Pacyfiku  kocham kocham kocham

Czad!! Ja za to "znalazłam pracę życia" w Nowej Zelandii właśnie - trekkingi po 90 miles beach uśmiech (niestety, mało realne, ale marzyć zawsze można)

Swoją drogą - serio mnie instruktorka pytała, czy bym nie chciała tam pracować, może ktoś ma ochotę na pracę życia? uśmiech
#link
Strony: 1 ... 173 174 [175] Odpowiedz Drukuj 

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Re-Voltowicze ZA granicą: pensjonaty, zwyczaje, niecodzienności...

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.034 sekund z 18 zapytaniami.