Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza

poprzednia następna
Strony: 1 [2] 3 4 ... 88 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza  (Przeczytany 214032 razy)
Arimona
Skąd: Warszawa.




« #30 : Wrzesień 16, 2011, 20:54:38 »
Odpowiedz cytując
gajara18

oo matko, czy ty w ogole czytasz to co wysylasz na forum publiczny?  zemdlal


 w głupi łeb  w głupi łeb  w głupi łeb


co to znaczy:

"tym szybko trawiący który potrzebowała pastwiska"
"cięzko było jeżdzić koniom w boksach"
" padoki zimowe miął atmosfera niestety "
"konie w małych grupach na łące w stadzie "
"drogo do domu"
"młody koń jest dość samodzielny wiec przyjeżdzamy do domu się paść do woli jest fantastycznie w stajni też wychodzi na padok duzy częściowo trawiasty w cieniu drzew wieć jest super .zostałam juz tylko z kucką którą tu trenujemy" -  tego w ogole nie zrozumialam  8|

Sorry ale to przekracza wszelkie granicy! ile masz lat , 10?
bo brzmisz tak jak bys tyle miala,  kukunamuniu
#link
Never miss a good chance to shut up.
-- Will Rogers
joakul



« #31 : Wrzesień 16, 2011, 21:10:53 »
Odpowiedz cytując
Byłam już z końmi w 5 stajniach w przeciągu 7 lat. Obecna najlepsza ( jak na pomorskie warunki): duża hala ( łączona ze stajnią, co zimą jest super udogodnieniem)  z porządnym podłożem, latem konie dzień w dzień na trawiastym pastwisku, karuzela, blisko do lasu, bardzo fajny maneż, kort tenisowy, zaplecze socjalne... cena proporcjonalna do warunków,  więc nieźle. Ludzie w porządku, właściciele sympatyczni. 
Jedyny (jak dla mnie) ogromny mankament: 65 km w jedną stronę... nie wspominając już o czasie spędzonym w korkach.


#link
amnestria

no excuses ;)


WWW
« #32 : Wrzesień 16, 2011, 21:26:56 »
Odpowiedz cytując
Ja Duszka mam niecały rok, a obecnie jesteśmy w 3-ciej stajni. Żadnej w której koń stał, nie uważam za złą. Ot, jestem marudna. Powodem pierwszej wyprowadzki było głównie poczucie niestabilności (kwestia finansowa - brak umowy i ryzyko podwyżki), aczkolwiek były też inne rzeczy, choć nie powiem by były rażące. Z drugiej stajni wyniosłam się ze względu na brak hali i parę rzeczy, które mogły być niebezpieczne w przypadku pracy z młodym koniem.

W obecnej stajni stoję za krótko by móc ją obiektywnie ocenić. Choć, nie powiem mam już parę uwag - w sumie rzeczy na które nie zwróciłam uwagi w momencie wyboru.
Generalnie jak ktoś wcześniej napisał - jest to sztuka kompromisu, ideału nie ma i nie będzie wink

Arimona, ja się trzymałam miesięcznego okresu wypowiedzenia. Ale ja nie odchodziłam absolutnie w atmosferze skandalu, nie paliłam mostów. Wiem, że jeśli będę potrzebować boksu, a w tych stajniach miejsce będzie to zawsze będę mogła wrócić. Przy czym rażących zaniedbań a w zasadzie zaniedbań W OGÓLE, nie było. Stąd też wszystko odbywało się "pokojowo", z należytym obustronnym poszanowaniem uśmiech
#link
Szanse jedna na milion spełniają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.
lets-go
Skąd: Warszawa.




« #33 : Wrzesień 16, 2011, 21:31:53 »
Odpowiedz cytując
Ja do momentu w ktorym przyjechalam do Warszawy nie mialam wiekszych zapedow wedrowniczych wink dopiero w Warszawie zrozumialam DLACZEGO sie wedruje z koniem... Niestety moje wrazenia z warszawskich pensjonatow nie sa najlepsze wiec nie bede sie uzewnetrzniac wink ale juz wiem czemu ludzie sie przenosza; ja aurat mialam w 2 z 3 przeprowadzek szczescie ale jezdzac na treningi widze ze czasem jest naprawde ciezko... :s
#link

Horses are only scared of 2 things: things that move - and things that don't.

Koń kaleka i jeździec bez głowy: http://www.allbreedpedigree.com/lets+go
www.letsgoequestrian.pl
trusia
Skąd: podWarszawa/Puszcza Kampinoska.



Moje ogłoszenia
« #34 : Wrzesień 16, 2011, 21:38:11 »
Odpowiedz cytując
Dodofon, jesteś tułacz pełną gębą, nie tylko stajenny  kwiatek

Ja przynajmniej mam przeświadczenie, że w każdej kolejnej stajni moim koniom jest lepiej. Natomiast nie jest to równoznaczne, niestety, z tym, że mi też jest lepiej. Do poprzedniej stajni miałam 7 km, do obecnej - 29. Po kieszeni mocno bije.
#link
Oby już żadne zwierzę nie wpadło w łapy kreatywnej sadystki

3R dla środowiska: Reduce, Reuse, Recycle
Gdyby czytanie odchudzało, byłabym chuda jak szparag
aien
Skąd: Lublin.


wędrowiec


WWW
« #35 : Wrzesień 16, 2011, 21:49:14 »
Odpowiedz cytując
ja z koniem od ponad 8 lat stoję w jednej stajni wink owszem odwiedzałam inne (hubertusy, rajdy i wakacje), ale ciągle niezmiennie w tym samym miejscu.

Znam osobę, które też już mniej więcej tyle lat (bardziej w stronę więcej), w tej samej i jedynej od początku posiadania konia. Myślałam, że on to wybryk natury  wink, a tu widzę, że żaden wybryk. Ciekawe, czy jesteś rekordzistką r-v? 

Jak na razie sami tułacze, choć i ja zwę się wędrowcem, ale nie po stajniach. Moja stajnia ma wiele wad jak brak hali, brak szatni, kiepskie podłoże na maneżu, brak przeszkód, 40km (też bije mocno po kieszeni trusiu, zwłaszcza zimą) ale też mnóstwo zalet - niska cena (350zł), konie na trawie od maja do pierwszych mrozów przez całe dnie, mnóóóstwo pastwisk i zjawiskowe tereny uśmiech a przede wszystkim - święty, niezmącony niczym spokój. I dziadkowie ok 200m od stajni mieszkają.
#link
Zabawa zaczyna się tam, gdzie kończy się ustalona droga...
dea
Skąd: Gdańsk.


primum non nocere



« #36 : Wrzesień 16, 2011, 22:03:21 »
Odpowiedz cytując
Prawie 40 km to ja mam do obecnej stajni i uważam to za blisko wink No ale od pracy mam 15 km, pewnie dlatego.
#link
Umysł należy mieć otwarty... ale nie tak, żeby mózg wypadał
YMMV!
"The only real mistake is the one from which we learn nothing."-- John Powell
aien
Skąd: Lublin.


wędrowiec


WWW
« #37 : Wrzesień 16, 2011, 22:05:56 »
Odpowiedz cytując
Dea mój czterokołowy smok pożera średnio 12 litrów benzyny na 100km, zimą w porywach do 20... Jako biedny student mam prawo narzekać :P
#link
Zabawa zaczyna się tam, gdzie kończy się ustalona droga...
Arimona
Skąd: Warszawa.




« #38 : Wrzesień 16, 2011, 22:13:43 »
Odpowiedz cytując
No to bliziutko - 15 km  wink
W Warszawie nawet z pracy dobrej stajni na takiej odleglosci raczej nie znajdziesz.
Chyba ze masz prace bardzo za miastem.  diabeł
#link
Never miss a good chance to shut up.
-- Will Rogers
piglet
Skąd: Warszawa.



Moje ogłoszenia
« #39 : Wrzesień 16, 2011, 22:15:47 »
Odpowiedz cytując
ja tułacz zdrówko
 w przeciągu 14 lat byłam w 10 stajniach (plus 2 przeprowadzki "razem ze stajnią" tj stajnia zmieniła lokalizację i przeniosłam się razem z nią)
przeprowadzałam się z różnych powodów
zaczełam od stajni "prymitywnej prowizorki" za 200zł, 5km od domu a skończyłam obecnie w prywatnej stajni sportowej 50 km od domu, 2400zł (za 2 konie) kukunamuniu (plus ściółka, pasza, dzierżawa łąki)

1) stajnia prowizorka, kilka km od domu, nic wtedy jeszcze nie wiedziałam i byłam tam bardzo szczęśliwa love
2) ta sama stajnia co powyżej, ale przeprowadzła się w nowe miejsce, też bardzo dobrze wspominam wink miałam spacerkiem ze szkoły może max 2km...nie wiem dokładnie ile tam byłam, nie posiadałam jeszcze wtedy poczucia czasu emoty327 wyprowadziłam się ponieważ stajnię zlikwidowano
3)ok 10 km od domu, straszna pomyłka, właściciel nie dbał o konie, okłamywał klientów, konie nie były wypuszczane na wybiegi, gnój w boksach itp...byłam tam ok pół roku
4) ok. 15km od domu. stajnia równiez dość prowizoryczna, ale konie miały w miarę dobrze, były 2 place do jazdy, możliwość wyjazdu w teren nad Wisłę, bardzo miło wspominam, mimo iż właściciel troszkę był kukunamuniu(no i straszny sknera)
5)stajnia do której przenioslam się na "chwilę" tj 2 czy 3 miesiące ponieważ właściciel st.4 osiągnął taki poziom  kukunamuniu że nie dało się tego tolerować(tj popadł w okresową depresję i zaczął rażąco zaniedbywac konie). wróciłam jednak dość szybko do st. 4 ponieważ nie dałam rady czasowo z dojazdami ztm a  nie miałam jeszcze wtedy auta(ok35km
)
6) nowa lokalizacja stajni nr4. taka sama a nawet większa prowizorka na terenie zalewowym(wszystko wiązane "na sznurek") niż nr.4 ale były łąki i tereny blisko...ale brak prądu i bieżącej wody i dlatego się wyprowadziłam na zimę. byłam tam łącznie(stajnia 4i5) ok 2 lata
7)ok.20km od domu. stajnia niby przyzwoita, ludzie prowadzący niby mili, ale w praniu wyszło co innego tj oszczędzanie na paszy, ściółce, nieodpowiedzialne postępowanie z końmi...wyprowadziłam się w trybie natychmiastowym, ponieważ właściciele doprowadzili do bardzo poważnej kontuzji u konia mojej koleżanki(konieczny był pobyt w szpitalu), byłam tam pół roku (ale mój gruby koń w czasie pobytu w tej stani nabrał linii wyścigowej, czego już nigdy później nie udało mi się uzyskać wink )
8)stajnia "awaryjna" po ucieczce ze stajni nr6, byłam tam 2 miesiące i miło wspominam, choć były pewne niedociągnięcia ale przez 2 miesiące ich nie odczułam w znaczący sposób
9)ok 20 km od domu. pierwsza moja stajnia z "z prawdziwego zdarzenia" tj z halą, karuzelą itp i jak oceniam jedyna stajnia z "normalnym" włąścicielem, z którym można się było po ludzku porozumieć i który traktował klientów z szacunkiem.
możliwość wyjazdu w teren,warunki i opieka bdb ale stajnia miał ograniczenia związane z dość małym terenem na którym jest umiejscowiona. wyprowadziłam się ponieważ kupiłam 2 konia i nie było tam warunków do jego zajeżdzania. byłam tam pół roku
10) stajnia bez hali ale z dużymi łąkami i dużą przestrzenią. byłam tam pół roku, wyprowadziłam się na zimę do stajni z halą
11) 40 km od domu. kolejna stajnia z "infrastrukturą" przez pierwszy niecały rok było idealnie, później zaczęła się tzw.równia pochyła icon_rolleyes(o tym co się tam działo można by książkę napisać cool np. jeden z właśccieli koni o 5 rano filmował z ukrycia stajennego aby udowodnić iż jego koń nie jest wyprowadzany rano na karuzelę hihi) wyprowadziłam się ze względu na powódz! i ciągłe narastające konflikty z właśćicielką. byłam tam 2,5 roku
12) 50 km od domu. prywatna stajnia "sportowa", pensjonat jest tylko "doczepką" właściciel ma inne źródła utrzymania. miejsce piękne, cisza, spokój, ogromne przestrzenie...kilka istotnych wad, które jednak przy użyciu "własnego wkładu finansowego" udało mi się usunąć wink
największa zaleta: właściciela widuję średnio raz w miesiącu cool
wady to duża odległość i moim zdaniem zbyt wysoka cena, ale mam święty spokój, robię sobie co chcę, tak jak chcę, nie ma problemów z derkowaniem, siano w liościch nieograniczonych, cudowne okoliczności przyrody, ogromne tereny do jazdy-puszcza plus kilka ha należące do stajni, w tym cross, konie na łące CAŁY rok, praktyczne zero błota na terenie ośrodka
jestem tu od 1,5 roku i liczę że jeszcze trochę tu zostanę duży uśmiech


edit: dopisałam jeszcze jedną stajnie, bo mi sie przypomniała hihi
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2011, 23:25:21 wysłane przez piglet » #link
But there never was
nor ever will be
such a thing
as a bad horse

"LIFE OF THE EQUESTRIAN IS HELL, BUT SOMEBODY IS GOT TO DO IT ! "...do your horses a favor, do something else wink
aien
Skąd: Lublin.


wędrowiec


WWW
« #40 : Wrzesień 16, 2011, 22:25:14 »
Odpowiedz cytując
Piglet jestem w szoku odnośnie ceny, ale wiem - Warszawa ma inne cenniki...
#link
Zabawa zaczyna się tam, gdzie kończy się ustalona droga...
piglet
Skąd: Warszawa.



Moje ogłoszenia
« #41 : Wrzesień 16, 2011, 22:29:36 »
Odpowiedz cytując
mnie też się ta cena nie podoba smutek  (ale 1200 za konia w wawie to wcale nie jest wysoka cena, są ceny dużo wyższe)
tym bardziej,że jest to cena za "goły pensjonat" a jak się doliczy paliwo do auta, ściółkę, paszę to z 2 robi się 3
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2011, 22:31:23 wysłane przez piglet » #link
But there never was
nor ever will be
such a thing
as a bad horse

"LIFE OF THE EQUESTRIAN IS HELL, BUT SOMEBODY IS GOT TO DO IT ! "...do your horses a favor, do something else wink
Koniczka
Skąd: Warszawa.


Latam, gadam, pełny serwis! :D


Moje ogłoszenia
« #42 : Wrzesień 16, 2011, 22:51:54 »
Odpowiedz cytując
Ja przez 8 lat posiadania konia zwiedziłam 3 stajnie
1) wcześniej tam jeździłam, kupiłam konia od właściciela stajni, wyprowadziłam się po paru miesiącach bo po 1 zaczynała mi się szkoła i bym mogła być tylko weekendowo, a po 2 miałam dość tego, że właściciel nie mógł się pogodzić, że to już nie jego koń  i wiedział wszystko najlepiej.
2) stałam 3 lata, 5 km od domu, wruni infratukturowe może nie powalające, ale dobra opieka, no i blisko i dojazd ZTM, co wtedy było dla mnie warunkiem koniecznym. Potem zrobiłam prawko i zamarzyła mi się lepsza infratruktura. Wyprowadzkę mocno przyspieszył fakt, że opieka zaczeła lecieć coraz bardziej na łeb na szyję.
3) stoję tu już 5 lat i nigdzie się nie wybieram. Wprawdzie 30 km od domu i drogo (to niestety kiedyś może się przyczynić do wyprowadzki jak np Tata postanowi cofnąć dofinansowanie...), ale uwielbiam to miejsce i tych ludzi. No i warunki sa naprawdę dobre - zarówno na koni jak i dla ludzi.
#link
“Choose a job you love and you will never have to work a day in your life.”
- Confucius.
Grace


« #43 : Wrzesień 16, 2011, 23:37:07 »
Odpowiedz cytując
piglet, właśnie tak jest. Cena za pensjonat  to jedno a koszty utrzymania konia to drugie.  Ja w porównaniu z niektórymi osobami mam małe doświadczenie bo "tylko" 3 razy zmieniałam stajnię.
Przy pierwszej zmianie zdecydowała infrastruktura: brak hali i kiepski plac. W okresie jesienno-zimowym pozostawał tylko las - jak warunki sprzyjały.
Przy drugiej zmianie powodów było więcej: zła  praca stajennej, nie stosowanie się do zaleceń co do karmienia, nie podawanie leków,dowolne pory karmienia.
Teraz jesteśmy w stajni z fantastyczną opieką: konie na padokach cały dzień, wyprowadzane i sprowadzane w ręku,
kontuzjowane mają oprowadzanki i wcierki -  jak trzeba. Stajenni potrafią zrobić zastrzyk, zmierzyć temperaturę, rozpoznać kolkę. Sądzę, że to jest najważniejsze przy wyborze stajni: bezpieczeństwo  i spokój konia. Kompetencja stajennych i właściciela/li. Koszty też są istotnie, dojazdy do poprzedniej stajni stanowiły 2/3 opłaty, czyli 600 zl! Byłam u konia co dzień, bo musiałam.
Teraz mam stajnię bliżej i już portfel zaraportował że ma się lepiej - sama nie wierzyłam - w skali miesiąca oszczędność 500 zł 8|
#link
Sankaritarina


Moje ogłoszenia
« #44 : Wrzesień 17, 2011, 10:19:18 »
Odpowiedz cytując
Jaki miły wątek. Zgłasza się pensjonariusz-tułacz wink
W ciągu 2 lat zwiedziłam 6 stajni. Z pierwszej mnie wyprowadził dojazd (ze szkoły w pkp, z pkp w pks, ciągle w biegu, później jeszcze nauka. Nabawiłam się jakichś skurczy żołądka ze zdenerwowania, więc konia przeniosłam). Teraz trochę żałuję, ale cóż zrobić, i tak mnie teraz nie stać.
Później największym problemem zawsze były padoki, bo albo koń stał za krótko albo na takim malutkim padoczku, że nawet pobiegać za bardzo nie było jak. Albo czasem chyba nie był na padoku w ogóle. Z karmieniem też różnie, choć w większości stajni nie było tak źle. O, jedna stajnia się nie przejmowała wyjedzeniem trawy i wypuszczała konia od rana do wieczora, co mi się podobało.
Z ostatniej stajni wyprowadziła mnie kasa, która się nagle skończyła. Cóż było robić: albo konia sprzedać albo... wstawić do domu. Byłam wtedy w niesympatycznej kondycji (brak pracy, wieczne kłótnie z ex-chłopem, żałoba) i padła decyzja, że konia nie sprzedamy, bo już w ogóle nie będę miała motywacji żeby wychodzić z domu. Tak więc, koń przyjechał do mnie i we wrześniu minął rok od kiedy tam mieszka. I wreszcie jest idealnie!
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko ujeżdżalni i drugiego konia.
#link
W tym szaleństwie jest metoda
Anaa


WWW
« #45 : Wrzesień 17, 2011, 14:33:10 »
Odpowiedz cytując
wow, ja właśnie sobie zdałam sprawę z tego, że zwiedziliśmy z G 7 stajni wink

1. Koniczkowa stajnia numer 2 - Mimo, że opieka była bdb i bdb dojazd (15 minut z domu autem) uciekłam po 2 miesiącach, bo brakowało mi hali i ludzi ze stajni, w której jeździłam wcześniej wink
2. Stajnia nr 2, już nieistniejąca - staliśmy tam półtora roku, może z hakiem. Stajnia miała swoje plusy i minusy, zmieniłam ją w sumie dlatego, że koń nie chodził wtedy, kulał, a ja byłam na wyjeździe zagranicznym - nie potrzebowałam super infrastruktury a większych padoków i bardzo dobrej opieki.
3. Stajnia numer 3 - tam byliśmy jakieś 4 - 5 miesięcy. Infrastruktura i opieka była super, ale po pierwsze dla mnie za daleko (45 km albo i ciut więcej, w tym ostatnie 5 masakryczną drogą - dojazd ok 1h w jedną stronę) a po drugie nie było hali. Koń powoli wracał do pracy i przenieśliśmy się do stajni z halą i położonej zdecydowanie bliżej
4. Stajnia numer 4 - rok (niecały) - były plusy i minusy jak wszędzie - ale większość rzeczy dawało się załatwić - najbardziej doskwierał nam brak padoków, ale koń po roku zaczął mieć problemy zdrowotne i zdecydowałam, że pojedzie na jakiś czas odsapnąć na łąki, na kaszuby. Zanim zorganizowałam transport zdecydowałam, że na wyjazd poczeka w stajni numer 5 - gdzie będzie wyrzucany na padok przynajmniej
5. stajnia numer 5 - 2 tygodnie - przejściowa stajnia którą wówczas uważałam za bardzo bardzo dobrą. Aktualnie też za taką ją uważam, ale na pewno ma swoje wady wink 2 tygodniowy pobyt to za mało żeby się wypowiedzieć jakoś konkretniej...
6. Stajnia "domowa" czyli ta, z której kupiłam konia - odpoczywał tam ok pół roku.
7. Stajnia, w której stoimy teraz - już ponad 2.5 roku i na razie się nigdzie nie wybieram. Wady oczywiście ma - daleko dość (30 km z domu, 43 z pracy) i stawka za pensjonat niemała co przy kosztach paliwa jest dość istotne... No ale nie martwię się o konia, padoki mamy, infrastruktura super i świetna ekipa wink No i czuję się tam jak w domu wink
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 17, 2011, 14:34:56 wysłane przez Anaa » #link
vicevers dziki

Moje ogłoszenia
« #46 : Wrzesień 17, 2011, 20:57:13 »
Odpowiedz cytując
Ja się tułam nietypowo - między 2 stajniami. Od maja do początków listopada własna stajnia: warunki dla konia idealne, gorzej dla mnie (brak hali, porządnej ujeżdżalni, trenera). Od listopada do maja pensjonat: warunki dla mnie idealne (hala z dobrym podłożem,ujeżdżalnia, karuzela, komplet przeszkód, super socjal, przepiękne tereny), gorzej dla konia (krótko na padokach, boks nie tak czysty jak w domu, siano pod wydziałem i przeważnie średniej jakości). Jest jednak sprawiedliwie - pół roku ja mam dobrze a pół roku koń.
#link
Solina
Skąd: krakow.


Wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy hej hej la la



« #47 : Wrzesień 17, 2011, 21:31:29 »
Odpowiedz cytując
ja mam od 8 lat koni i w tym czasie zmieniałam 4 razy stajnie, obecnie jestem w piątej.
z 1 kupiłam konia i stałam tak pół roku, wyniosłam się bo trenerka się wyniosła.
w 2 stałam rok, wyniosłam się bo trenerka dostała dobrą prace w innej, i tutaj też koszty grały rolę bo w tym czasie kupiliśmy drugiego konia i trzeba było zejść z kosztów.
w 3 stajni stałam znów rok i też z powodu co wyżej ( trenerka)
w 4 stałam najdłużej ( już bez trenerki bo wyjechała do innego województwa do pracy), tutaj stałam 3 lata, niestety brak umowy i podnoszenie pensjonatu co 6 miesięcy mnie przerosło finansowo.
w obecnej 5 stajni stoję ponad 2 lata.

moje przeprowadzki były głównie spowodowane jazda za moją trenerką, zresztą jak prowadziła stajnie to zawszę coś symbolicznie taniej było albo koń troszkę odpracowywał kosztów pensjonatu pod rekreacją.
#link
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #48 : Wrzesień 18, 2011, 07:57:47 »
Odpowiedz cytując
W pierwszej stajni- ze 3 lata. Nie było idealnie ( nie będę wymieniać), ale szło żyć. Jakoś się dawało radę. Zresztą... nie było w mojej okolicy niczego na tyle lepszego, żeby ryzykować przeprowadzkę.
Po tych 3 latach pewien koński pałac w okolicy otworzył swoje podwoje dla pensjonariuszy. Więc pobiegłam zająć tam miejsce. Jedyny minus pałacu to taki, że zbyt mało czasu na padokach jak na potrzeby mojego konia ( latem 6-7 godzin, ale zimą tylko 2)  Ale to naprawdę JEDYNY minus stajni. Jestem tu prawie  rok i nie zamierzam stąd się nigdzie wynosić.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
zoyabea
Skąd: zewsząd i znikąd.




« #49 : Wrzesień 18, 2011, 14:18:10 »
Odpowiedz cytując

Jestem mega tułaczem  - czasem smieję sie - ze to przez to, że moj kon ma na imie Odys i jest na to skazany  wysmiewa
W ciagu 4 lat zmienialam stajnie 7 razy - i wlasnie ja znowu zmieniam.
Srednio wychodzi na to, ze w kazdej stoje po  6 mies  zemdlal

To jak?
Zna kotoś coś fajnego kameralnego przy lesie pod Piasecznem?  zdrówko


  
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2017, 11:57:02 wysłane przez zoyabea » #link
Relax. Nothing is under control.
Anaa


WWW
« #50 : Wrzesień 18, 2011, 16:53:50 »
Odpowiedz cytując
zoyabea, Jeziórko?
#link
D+A
Skąd: Warszawa.


D&A



« #51 : Wrzesień 18, 2011, 17:12:13 »
Odpowiedz cytując
Ja ze swoim koniem w ciągu 10 lat zwiedziłam kilka stajni, ale np. z obecnej wyprowadzam się po 5 latach. Nie lubię zbyt częstych zmian. Poza tym po prostu nie ma w czym wybierać. Chciałam stajnię do 25km od domu, z padokami/ łąkami, dobrą opieką oraz jakimiś warunkami treningowymi- plac,hala. Ciężko cokolwiek znaleźć. Jak już spodobała mi się jakaś stajnia to po przeprowadzeniu wywiadu okazywała się klapą.
#link
zoyabea
Skąd: zewsząd i znikąd.




« #52 : Wrzesień 18, 2011, 17:22:17 »
Odpowiedz cytując
zoyabea, Jeziórko?
Anaa slowo "kameralnie" jest dla Nas bardzo wazne - ponad 20 koni to dla mnie nie jest kameralnie  wink - poza tym jest "dla mnie" daleko do lasu  cool Ale  kwiatek
(dodam, że wszystkie stajnie w katalogu znam)
#link
Relax. Nothing is under control.
trusia
Skąd: podWarszawa/Puszcza Kampinoska.



Moje ogłoszenia
« #53 : Wrzesień 18, 2011, 21:17:59 »
Odpowiedz cytując
A macie coś takiego, że przeprowadzacie się z myślą, że to będzie miejsce już na zawsze? Bo ja tak miałam, ale mi minęło.

zoyabea, ja mam teraz kameralnie. 7 koni, w tym dwa moje  duży uśmiech
#link
Oby już żadne zwierzę nie wpadło w łapy kreatywnej sadystki

3R dla środowiska: Reduce, Reuse, Recycle
Gdyby czytanie odchudzało, byłabym chuda jak szparag
amnestria

no excuses ;)


WWW
« #54 : Wrzesień 18, 2011, 21:23:14 »
Odpowiedz cytując
trusia, nie, zdecydowanie nie. Chociaż marzy mi się - takie moje i konia "miejsce na ziemi". Ale to chyba musiałaby być stajnia idealna (przynajmniej wg moich priorytetów), a póki co takiej nie znalazłam/nie znam (patrzę realnie - czyli na te stajnie na które finansowo mogę sobie pozwolić uśmiech)
#link
Szanse jedna na milion spełniają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.
zoyabea
Skąd: zewsząd i znikąd.




« #55 : Wrzesień 18, 2011, 21:30:43 »
Odpowiedz cytując
A macie coś takiego, że przeprowadzacie się z myślą, że to będzie miejsce już na zawsze? Bo ja tak miałam, ale mi minęło.

zoyabea, ja mam teraz kameralnie. 7 koni, w tym dwa moje  duży uśmiech
Tez obecnie jestem w stajni gdzie jest 8 koni wraz z moim - a od soboty zmniejszylo sie do 6 ciu - to jest KAMERALNIE wdg mnie;)
Kiedys, bylam przekonana, że każda z tych stajni to stajnia "na zawsze".
Teraz nie mam zludzen i wiem, ze dopiero "u siebie" osiade  cool
#link
Relax. Nothing is under control.
D+A
Skąd: Warszawa.


D&A



« #56 : Wrzesień 19, 2011, 08:34:37 »
Odpowiedz cytując
Ja niestety pogodziłam się z faktem, że stajni idealnej nie znajdę, więc po prostu z pewnych rzeczy muszę zrezygnować- pozostaje tylko kwestia wyboru z których.

Też wolę kameralne stajnie. Przez 5 lat byłam w stajni, gdzie było 9 koni w tym 2 moje, wcześniej koni było ok. 20, ale byłam jedynym pensjonariuszem, a w obecnej jest 10 łącznie z moimi.
#link
Miszka
Skąd: Łódź.



WWW
« #57 : Wrzesień 19, 2011, 08:36:53 »
Odpowiedz cytując
też "przerobiłam" kilka stajni i zadowolona jestem dopiero u siebie uśmiech w pewnym momencie doszłam do wniosku, że nie ma co liczyć na to, że w danej stajni coś się zmieni, właściciele zazwyczaj duuzo obiecują, a potem .. jest tak jak było. Naprawdę prościej jest zmienić stajnię niż wyprosić, wymusić jakieś zmiany na właścicielu. Pomijam już historie typu, do zimy na pewno będzie hala, itp. Jak czegoś nie ma na dzień dobry to nie ma co liczyć , że potem będzie. I szczerze to nie rozumiem ludzi, którzy narzekają, a tkwią cały czas w tym samym miejscu.
#link
baba_jaga


« #58 : Wrzesień 19, 2011, 08:49:58 »
Odpowiedz cytując
Gdyby ilosc dostepnych pensjonatow byla nieograniczona, to moznaby stale zmieniac.
Ale poniewaz nie jest, pozostaje wybor mniejszego zla.

Przez niecale 9 lat korzystalam z uslug 8 pensjonatow.
Choc bardzo boli mnie strata konia, to ciesze sie, ze obecnie nie dotyczy mnie problem szukania i weryfikowania jakosci swiadczonych przez pensjonaty uslug. To rowniez jeden z podstawowych powodow, ktory odwodzi mnie od zakupu kolejnego czworonoga.
#link
ga


« #59 : Wrzesień 19, 2011, 08:52:33 »
Odpowiedz cytując
Miszka muszę się z Tobą zgodzić.
Niestety fakt, że bywamy wymagający albo wręcz zbyt wymagający to jedno, a druga rzecz to fakt że zawsze obiecywane są gruszki na wierzbie. Pominę już sprawę że każdy z nas ma inne pojęcie "dobra konia" i wymaga czego innego, pominę fakt stawiania hali przed zimą w wielu stajniach (w których notabene ta hala jakoś nie stanęła od kilku lat)
Ja stejnię zmieniałam kilka razy w ciągu 9 lat i największy nacisk kłądę na opiekę nad koniem. Wiem, że idealnej stajni nie ma ale niestety rozwala mnie fakt, że niestety w większości stajni jest super jak przychodzi do oglądania stajni, natomiast jak już pensjonariusz jest "złapany" to emocje opadają i nie trzeba nic robić.

Rozwala mnie również to, że właściciele mają podejście "to moja stajnia i robię w niej co chcę" - oczywiście, ale w momencie gdy ma tylko swoje konie. Jak przyjmuje cudze konie i bierze za to pieniądze to musi liczyć się z obecnością innych koni i ludzi, a także ich psów, dzieci i mężów.

Ale jest jedna rzecz, która mnie najbardziej denerwuje... że pomimo faktu regularnego płacenia niemałych pieniędzy, właściciele pensjonatów nie potrafią podejść do właściciela konia jak do klienta i zasłaniają się ogromnymi kosztami siana i słomy. A często nie chodzi tu o sprawy kosztów, tylko zwyczajnych usprawnień pracy w stajni, które nie są kosztowne a mogą znacznie ułatwić pracę np. stajennemu.

Niestety ale to co zauważyłam w kilku już stajniach to fakt, że idealny pensjonariusz to taki, który nie odwiedza swojego konia - nie ma z nim problemu.

My oczywiście też mamy swoje za uszami ale bez przesady z tymi wymaganiami - najczęściej jest jedna lub dwie takie osoby w stajni.
#link
Strony: 1 [2] 3 4 ... 88 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Od stajni do stajni, czyli przemyślenia i rozterki pensjonariusza-tułacza

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.067 sekund z 18 zapytaniami.