Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"

poprzednia następna
Strony: 1 ... 339 340 [341] Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"  (Przeczytany 952527 razy)
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #10200 : Grudzień 06, 2018, 15:06:28 »
Odpowiedz cytując
amnestria, dzięki za ten post, ruszyłam machinę. Mam nadzieję, że się uda (i że na świetny kurs trenerski są jeszcze miejsca, organizują ludzie którzy m.in. hodują BOSy) duży uśmiech
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”
amnestria

no excuses ;)


WWW
« #10201 : Grudzień 06, 2018, 16:05:01 »
Odpowiedz cytując
Trzymam kciuki! tanczacalinka
#link
Szanse jedna na milion spełniają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.
Zafira
Skąd: Kraków.




« #10202 : Grudzień 10, 2018, 00:43:51 »
Odpowiedz cytując
[już nic, tylko nie wiem czy gdzieś można wpis usunąć :v]
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2018, 16:25:48 wysłane przez Zafira » #link
desire
Skąd: wiesz?.



Moje ogłoszenia
« #10203 : Grudzień 10, 2018, 11:41:45 »
Odpowiedz cytując
wczoraj miałam wypadek, gość wjechał nam z impetem do d%py (zahamował dopiero jak wjechał ehh ), rzuciło o barierki, gdyby koleżanka nie odbiła kierownicą to wylądowałybyśmy w rowie (2 m w dół) i nie wiadomo jak by sie skończyło (wyrwało mnie z fotelem, fotel sie połamał i wylądowałam z nim na kanapie z tyłu..), niby wszystko ok, ale dziś ide z psem, niedaleko mam dworzec pkp.. pociąg zahamował, a ja się tak wystraszyłam, że się rozwyłam jak dzieciak.. auto wyjechało zza winkla to odskoczyłam z ścieżki osiedlowej na pas zieleni, przy płocie z jakiegoś domu i znów w ryk..

to minie?  smutek smutny
#link
"Są rzeczy w życiu, które warto i są rzeczy, które się opłaca. Nie zawsze to, co warto się opłaca. Nie zawsze to, co się opłaca warto. (...) bo spełnione marzenia nie mają ceny."
vanille
Skąd: zewsząd i znikąd.


głowa medyka, serce koniarza, dusza podróżnika


WWW
« #10204 : Grudzień 10, 2018, 11:56:12 »
Odpowiedz cytując
desire, powinno minąć. Ja kiedyś z koleżanką wpadłam w koszmarny poślizg, wybiło nas na przeciwny pas ruchu na międzymiastówce po czym zakręciłyśmy kilka pokazowych piruetów i wyladowałyśmy za barierką... a byłyśmy na wycieczce objazdowej więc czekały nas kolejne dni w samochodzie. Przez jakiś czas bałam się jeździć autem na drogach szybkiego ruchu, zwłaszcza jak były trudne warunki. Do dziś w środku trochę się obawiam ale nie na tyle, żeby nie jechać. Podziwiam ludzi, którzy wracają do jazdy autem po poważnych wypadkach
#link
Nigdy nie pozwól by strach przed przegraną wykluczył Cię z gry!
www.podrozzycie.wordpress.com
madmaddie

Życie to jednak strata jest


WWW
« #10205 : Grudzień 10, 2018, 12:42:25 »
Odpowiedz cytując
desire, mnie raz wyrzuciło z zakrętu i przerzuciło przez kawałek chodnika oddzielający jeden pas od pozostałych trzech. Wylądowałam na pasie po którym normalnie zapieprzają duże samochody, typu tiry, ciężarówki. Nic się nie stało i nikt we mnie nie walnął bo była 5 rano w niedzielę. Ale jak czekałam na lawetę to ruch się już robił spory. Dużo szczęścia miałam. Bałam się jeździć, teraz mi przeszło. Będzie dobrze kwiatek
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #10206 : Grudzień 10, 2018, 13:00:47 »
Odpowiedz cytując
Mąż jechał motocyklem. Z podporządkowanej z prawej  strony wjechała baba prosto w niego. Przyznała, że " nie spojrzała czy coś jedzie". Walnęła go w motocykl tak, że mąż frunął  zanim upadl. Miesiąc leżał w łóżku, potem długo się bujał z kontuzją nogi. Jeździ. Do tej pory ma lęki jak mu coś  prawej, z podporządkowanej za szybko podjeżdża, ale jeździ. Potrafi głupio, odruchowo niepotrzebne zwalniać jak coś mu tak podjeżdża z prawej. Ale jeździ
 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2018, 13:55:33 wysłane przez tunrida » #link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
November Rain

WWW
« #10207 : Grudzień 10, 2018, 13:02:41 »
Odpowiedz cytując
Ja miałam czołówkę 4 miesiące po uzyskaniu prawa jazdy. Nie z mojej winy. Rykoszetem walnęłam w jeszcze jedno auto. Jeżdżę, wsiadłam jak tylko byłam w stanie ruszać szyją na boki. Im wcześniej wsiądziesz, tym szybciej miną lęki. Najgorsze, co możesz zrobić, to przestać jeździć.
#link
sienka



« #10208 : Grudzień 10, 2018, 13:53:11 »
Odpowiedz cytując
tunrida, dokładnie w ten sposób chłopak mojej przyjaciółki stracił noge, a niewiele brakowało zeby stracił życie.

Myśle ze taki stres mija. Ja po dostaniu w d*pe patrzyłam co sekunde w lusterko przewidując dzwon za dzwonem. Wiec co dopiero po poważnym wypadku kwiatek
#link
Dzionka
Skąd: Warszawa.




« #10209 : Grudzień 10, 2018, 15:15:41 »
Odpowiedz cytując
Ja tak miałam miesiąc temu. Jechałam 50 km/h drogą z pierwszeństwem, samochód za samochodem... i w bok z podporządkowanej przywalił we mnie pewien 19-letni Ukrainiec. Samochód ledwo uszedł z życiem, otarło się o szkodę całkowitą. Mam trochę cykora teraz jak jeżdżę, bo to było takie od czapy - nic nie mogłam zrobić, nie dało się tego przewidzieć. Po prostu stał stał i ruszył prosto we mnie :O Nie wiem więc, czy mija. Ale współczuję dziewczyny smutek
#link
amnestria

no excuses ;)


WWW
« #10210 : Grudzień 10, 2018, 15:27:37 »
Odpowiedz cytując
Ja jeszcze nie miałam żadnej kolizji, ale byłam bliska bycia sprzątniętą przez TIRA (bez możliwości ucieczki w żadną stronę -> ekrany dźwiękoszczelne), i przeżyłam potężny stres, więc wyobrażam sobie jak musiało wpłynąć na Ciebie to, że ktoś wjechał Wam w auto kwiatek

Co prawda niemotoryzacyjne, ale miałam nieprzyjemność doświadczyć bardzo bliskiego spotkania ze śmiercią (takiego typu 30 cm więcej i nie byłoby kogo zbierać). Był to wypadek w Tatrach, gdy spadłam podczas wspinaczki kilka metrów, głową do dołu i uderzyłam w półkę (czyli zaliczyłam tzw. punkt gleby). Skończyło się na uszkodzeniu szyi, więc naprawdę "drobnica". Natomiast została we mnie potężna trauma*, koszmary w nocy itd. Tak jak ktoś tu napisał a propos samochodów, ledwo się wylizałam pojechałam się wspinać (trochę jak z wsiadaniem na konia, z którego się spadło), żeby nie mieć przerwy, żeby nie bać się potem bardziej. Absolutnie NIC mi to nie dało, a miałam wrażenie, że było gorzej. Oczywiście, jeżdżenie samochodem jest rzeczą bardziej przyziemną (nomen-omen) i na codzień przydatną, więc też nie ma co porównywać, ale ja wtedy czułam, że zwyczajnie nie dam rady więcej się w życiu wspinać. I rzuciłam wszystko w diabły. Przerwa - całkowita - trwała około 4 miesięcy, gdy ktoś mnie w końcu namówił. Znów mam mega radość, ale z tyłu głowy mam w sobie dość mocno blokujące lęki. Niemniej wspinam się w skałach, wróciłam w Tatry. Oczywiście, jest nieco inaczej, nie szarżuję, to na pewno, ale trauma została jakoś "przepracowana"





* spadałam wielokrotnie, obijałam się przy tym też; z koni też leciałam w swoim życiu. ale ten lot zaliczał się do tzw. lotów poważnych i wszyscy ja, i świadkowie wiemy, że brakowało bardzo niewiele, żeby skończyło się tragedią
#link
Szanse jedna na milion spełniają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.
flygirl
Skąd: Szczecin.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #10211 : Grudzień 10, 2018, 17:23:11 »
Odpowiedz cytując
Właśnie się dowiedziałam od mamy, że przed chwilą mój tata miał wypadek. Na autostradzie w Niemczech. Samochód przodu nie ma praktycznie wcale. On sam niby mówi, że nic mu nie jest, ale skąd on to może tak naprawdę wiedzieć...
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
branka
Skąd: Wrocław.




« #10212 : Grudzień 11, 2018, 18:55:45 »
Odpowiedz cytując
A trafił do szpitala na oględziny? pewnie jakieś urazy typu szyja to będą, choć ostatnio rodzice znajomych po dachowaniu w górach i skasowaniu auta (wyciągani byli z niego przez dach bo całe sie powgniatało) mieli tylko pare zdrapań i nawet ich nic nie bolało... więc różnie to bywa.... właścicielka stajni gdzie trzymam konia kiedyś miala taki wypadek, że skasowała  dokumentnie pancernego jeepa, pare drzew po drodze itd i też jej nic nie było poza poobijaniem....a inny zginie przy predkosci 50km/h.  Dużo zalezy od auta i łutu szczęścia.
#link
'It's funny how your dreams change as you're growing old,
you don't wanna be no spaceman you just want gold.
All dream stealers are lying in wait,
But if you wanna be a spaceman it's still not too late!!'
flygirl
Skąd: Szczecin.


Ciężkie słowa ciężko mówić.


WWW Moje ogłoszenia
« #10213 : Grudzień 11, 2018, 18:58:07 »
Odpowiedz cytując
Nie poszedł do żadnego lekarza oczywiście. Dotarł do domu o 4 rano, a od paru godzin już jest w pracy. kukunamuniu
#link
Przeciąg trzaska złudzeniami.

FotoFacebook
500px
branka
Skąd: Wrocław.




« #10214 : Grudzień 11, 2018, 19:05:47 »
Odpowiedz cytując
Jej, ja to bym panikowała i poszła do lekarza, ale mój ojciec zrobił by tak samo jak Twój....  jeśli jest w pracy i czuje sie dalej dobrze, to pewnie nic mu nie jest powaznego, bo poważne rzeczy już by się dawno pokazały. Ale np z urazami szyi bywa, że dopiero na 2-3 dzień zaczyna boleć, więc  może to mu niestety jeszcze dokuczyć, a to najczęstszy uraz komunikacyjny, nawet przy lekkich stłuczkach. choć no właśnie są i tacy co przy powaznych wypadkach nie odczuwają dolegliwości.
#link
'It's funny how your dreams change as you're growing old,
you don't wanna be no spaceman you just want gold.
All dream stealers are lying in wait,
But if you wanna be a spaceman it's still not too late!!'
Strony: 1 ... 339 340 [341] Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.076 sekund z 20 zapytaniami.