Aktualności: UWAGA! Niedługo zostanie uruchomiona nowa wersja forum, lepiej przystosowana do obecnych czasów wink
Nastąpi zmiana sposobu logowania, od teraz będzie trzeba używać adresu e-mail do logowania.
Proszę sprawdź swój adres w linku profil, aby uniknąć problemów z logowaniem!

Rejestracja chwilowo wyłączona. Prosimy rejestrować się po weekendzie!
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Koniec z jeździectwem?

poprzednia następna
Strony: 1 ... 115 116 [117] Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Koniec z jeździectwem?  (Przeczytany 433247 razy)
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #3480 : Grudzień 02, 2020, 15:09:09 »
Odpowiedz cytując
busch alez ja sie zgadzam, ze szczera rozmowa i kompromisy sa istotna czescia kazdego zwiazku uśmiech Niemniej nie zgadzam sie z opniami Perlicy i donkeyboy w tym guscie

Cytuj
Temat trudny, ale wszystko do dogadania zależnie od tego co było "ustalone" przed ślubem czy tam wspólnym zamieszkaniem.
Jeśli dzieje się to już w trakcie związku to jest to nie fair jeśli dany mąż obiecywał żonie biały płotek i gromadkę dzieci, a nagle zmienia wizję o 100% i postanawia siedzieć 10 miechów w górach.

Cytuj
No i druga rzecz która kuleje w wielu związkach to szczerość i rozmowa. Ile to przypadków gdzie ludzie się rozchodzą bo jedna strona najpierw zarzekała się ze dzieci nie chce a potem chce np.

Z ktorych (nie tylko tych wyrwanych z cytatow, ale calosci wypowiedzi) moim zdaniem wynika, ze

a) jesli ktos w momencie wejscia w zwiazek cos deklarowal odnosnie swoich planow, potrzeb i ambicji, to jest to wiazace, a ewentualna zmiana jest przejawem nieszczerosci i braku zdrowej komunikacji na starcie ("widzialy galy, co braly")
b) "wszystko jest do dogadania" i zmiany odnosnie w/w planow, potrzeb i ambicji powinno sie rozwiazywac kompromisami, ktore sa zawsze mozliwe pod warunkiem szczerej rozmowy i otwartosci obu stron na taka rozmowe

Moim zdaniem "ekstremalna" pod wzgledem wydatkow czasowych i finansowych ambicja czy pasja moze sie doroslym ludziom przytrafic na pozniejszym etapie zwiazku i no wlasnie niekoniecznie jest do dogadania. Oczywiscie, zamiast pizgnac wszystko i powiesic kartke na lodowce na wyjsciu wink w doroslym zwiazku sie o tym rozmawia, tlumaczy swoja motywacje i potrzeby i szuka kompromisu, ale IMO nie wszystko (choc wiele tak) da sie rozegrac satysfakcjonujacym dla obu stron kompromisem. Chocby kwestie jak posiadanie dzieci czy emigracja - dzieci nie da sie miec troche, a troche nie miec, ani nie da sie troche wyemigrowac, a troche nie. A w wielu dziedzinach, gdzie da sie cos robic "troche" - troche jezdzic konno, ale nie inwestujac we wlasnego konia - niekoniecznie to troche jest dla jednej ze stron satysfakcjonujace i co wtedy, potrzeby drugiej strony (np. bardzo logiczna w sumie potrzeba posiadania partnera, ktory jednak popoludniami bywa w domu, zamiast wiecznie siedziec w stajni) maja z zalozenia byc nadrzedne? Czy nie moze byc po prostu tak, ze galy nie widzialy, co braly lol i dwoje ludzi sie na tyle rozjedzie w pasjach i pomyslach na zycie, ze satysfakcjonujacy kompromis* jest nieosiagalny?

*"kompromis" w stylu "ty nie chcesz spaniela, a ja tak, ale ty ulegniesz moim argumentom, dasz sie przekonac i kupimy spaniela" (zamiast spaniela podstaw dowolne) to nie jest kompromis, no bez przesady wink

Btw. moj obecny zwiazek to w kontekscie tej dyskusji bardziej fwb niz powazny zwiazek, a najbardziej to pierdolnik jednak jest, wiec na ten przyklad sie bynajmniej powolywac nie bede  lol
#link
epk
Skąd: z równoległej czasoprzestrzeni ;).




« #3481 : Grudzień 02, 2020, 15:22:04 »
Odpowiedz cytując
Wiecie, mój mąż mi do tej pory "wypomina", że on przed ślubem o żadnych koniach nie słyszał wink. Ja mu na to, że sam mnie na naukę jazdy konnej wysłał 3 lata po ślubie to teraz ma wink. Zresztą sam po okresie kilku dzierżawionych koni, które się w międzyczasie sprzedawały - kazał mi kupić własnego. Tylko mam wrażenie, że nie wiedział, z czym to się je... hahah. Teraz, po 15 latach już by tego błędu nie popełnił  diabeł

A tak na serio to ja wychodząc za mąż o koniach wiedziałam tyle, że są. Raz wy życiu u dziadka na koniu siedziałam jako dziecko. I tak jakoś się potoczyło, że się ta pasja pojawiła w mocno dorosłym życiu, także chyba to nie jest tak, że całkiem wszystko da się przewidzieć  wysmiewa. Chyba, że uznamy, że te konie to rodzaj choroby psychicznej.
#link
Pozwólcie, że zaleję Was blaskiem swej chwały!
KARUZELA - WSZYSTKIEMU WINNA JEST KARUZELA. ON JUŻ RZYGA TĄ KARUZELĄ I OD TEGO ZAPALIŁA MU SIĘ WĄTROBA...
donkeyboy


« #3482 : Grudzień 02, 2020, 15:35:43 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss pomijasz kwestie tego ze jeden partner będzie bardzo „wyluzowany” a inny nie, o to mi ciagle chodzi. Jakby partner miałby mi trajkotać i wypominać konie (i spaniele XD) to sory to ja dziękuje. Stad dobór osoby która ma „luz w gaciach” ze tak powiem jest kluczowy. Widziały gały co brały. Jak partner ma wąty na samym początku ile spędzasz czasu z koniem albo ma wizje ze kobieta to w kuchni z dziećmi ma siedzieć to nie ma sensu oczekiwać ze się zmieni i mu przejdzie. Raczej nie przejdzie chyba ze znajdzie se sam jakieś hobby do zatracenia a na to gwarancji nie ma.

Ja wiem ze mój partner ma marzenie pływać łódka po świecie a przynajmniej tego spróbować (stad ten przykład żeglowania po Pacyfiku) i jak będzie chciał to mu przecież nie zabronię. I oczekuje od niego tego samego, ze weźmie moje marzenia pod uwagę tak jak ja biorę jego.
I jak mówimy o tym spanielu XD to mój partner planuje zakup/adopcje kota i nie wymyślam mu jaki ten kot ma być bo to jego kot i tyle. Szczerze - mam to w dupie co to za kot. Ja nawet za kotami nie przepadam ale jak chce to niech ma. I jeśli już tak bardzo chce negować mój wybór psa to niech to będą argumenty konkretne a nie z dupy gdzie podaje mi przykład psa jeszcze bardziej kudłatego niż ten spaniel o którym marudził ze jest kudłaty no iks qwa de przecież to jest argument bez sensu. Jakby powiedział nie słuchaj za kudłaty, doberman lepszy bo nie siersciuch to ma to większy sens jeśli wiesz co mam na myśli. Wtedy kompromis spoko. A tak to wyczułam ze po prpstu odwala scene żeby mnie wmanipulować w kupno akity bo to jego ulubiona rasa.
Ba, żeby jeszcze dolać oliwy do ognia to dodam ze marzy mi się mała hodowla psów, kurnik w ogródku i najlepiej jeszcze świnia domowa na wolnym wybiegu i on o tym wszystkim wie i w sumie sam podchwycił temat ze zobligował się do budowy kurnika w przyszłym roku.

Dla mnie to ze daje mu wybór na jakiś (większość) tematów to fakt, może nie kompromis z definicji, ale to nie jest brak „ugody” gdzie obie strony są zadowolone, nawet bardziej niż w formie kompromisu.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 02, 2020, 15:39:12 wysłane przez donkeyboy » #link
budyń
Skąd: Zurich.



Moje ogłoszenia
« #3483 : Grudzień 02, 2020, 18:33:28 »
Odpowiedz cytując
Wg mnie po prostu niektórzy myślą tylko o swoim szczęściu i zadowoleniu (stąd nacisk na ugięcie się drugiej strony), a powinno być pod uwagę brane zadowolenie wspólne, czyli "aby drugiej osoby było dobrze w życiu", oczywiście nie robiąc przy tym nic wbrew sobie i prowadzące do krzywdy. Nawet nie nazwałbym tego kompromisem, bo dla mnie kompromis to właśnie trochę takie "godzimy się w połowie drogi, więc nikt nie jest zadowolony w 100%", tylko taka chęć szczęścia partnera nie zakłada odmawiania sobie czegoś. Kurde, nie umiem wyjaśnić :P Chodzi mi o to, że w kompromisie godzisz się, ale czujesz, że trochę nie fair, a "normalnie" godzisz się i nawet nie odczuwasz, że tobie coś ubywa.

Mój chłop przez jakiś czas średnio chętnie patrzył na mojego konia, wydawanie kasy na niego, bo on to dusigrosz trochę i dla niego było to głupie, ale z czasem (oraz wielu tekstach pół żartem "słuchaj, koń był pierwszy" :P) zobaczył, że to po prostu moja pasja i mi daje radość, więc jak mi teraz na bezrobociu ciężko, to dzierżawę za granicą opłaca mi on, bo wie, że mam z tego fun, a kiblowanie w domu bez znajomych i bez pracy to tak słabo :P I jak on kupuje ente słuchawki i duperele i mi opowiada o tym, albo daje słuchać i porównywać to nic nie mówię, pomagam wybrać stojaki na to, albo kupuję mu na prezent dwa kieliszeczki do whisky za jakąś chorą kwotę, bo jemu trochę żal kasy (no mi też). I nie psioczę, że znowu butlę łychy kupił :P
No i każdy się dopełnia, on umie zajmować się np. grudą i podstawowo oporządzić konia, bo i bywało, że sam jeździł do szkapy jak miałam cały dzień pracę, a ja z kolei jestem bogatsza w wiedzę o kawie i whisky :P
#link
20.8.14
Lanka_Cathar

Farewell to the King...


Moje ogłoszenia
« #3484 : Grudzień 02, 2020, 18:59:58 »
Odpowiedz cytując
Mój mąż wiedział, że konie są moją pasją, ale własny pojawił się już po ślubie i praca instruktora też. Czasem, jak wrócę wcześniej, to pyta żartem, czy nie wyrzucono mnie z pracy, ale nigdy nie naciskał, żebym rzuciła w cholerę jeździectwo. Z drugiej strony ja popchnęłam go w stronę realizacji jego marzeń o lotnictwie. I serio, wolę żeby wydał kasę na kolejny lot niż gdybyśmy mieli kupić kolejny czaprak/wyjść do knajpy. I wspieram to lotnictwo z całego serca, choć nie byłam świadoma w co go pcham i ile to będzie kosztować i czasu i pieniędzy i nerwów (nie tylko moich, bo jak coś spada, to od razu mam telefony od znajomych, czy to oby nie on). Ta pasja pojawiła się też już w mocno dorosłym życiu. A ile (emocjonalnie i psychicznie) sił kosztowała nas jego nauka do licencji zawodowej, to nasze. Dwa lata szkolenia, egzaminów teoretycznych i praktycznych. Dwa lata bez wyjazdów, wyjść, spotkań, bo nauka. Znajomi zaczynali ten kurs przed ślubem, kończyli już z dzieckiem lub dwójką nawet. Niektórym związki się rozpadły, bo drugie połówki nie zdzierżyły odstawienia na boczny tor. Ja powiedziałam wyraźnie - "W jeździectwie nic już nie osiągnę, na olimpiadę nie pojadę, nie muszę startować. Ciebie chwalą i instruktorzy i egzaminatorzy, więc idź w to dalej, bo masz szansę coś osiągnąć". Wydaje mi się, że związek z osobą, która ma silną pasję i przede wszystkim absorbującą (czasowo i finansowo) może stworzyć i utrzymać tylko ktoś, kto też ma pasję.

On ze mną jeździ na zawody (nie tylko moje, ale również podopiecznych), do kliniki, ja z nim na lotnisko, żeby robić zdjęcia, bo latanie mnie nie kręci, ale spotting i owszem.
#link
Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie, bo sama nie wiem już...
Bo nie wiem, kiedy sama się odnajdę.

Perlica
Skąd: WROCLOVE.


Wielki Brat patrzy :)



« #3485 : Grudzień 02, 2020, 19:04:52 »
Odpowiedz cytując
Wydaje mi się, że związek z osobą, która ma silną pasję i przede wszystkim absorbującą (czasowo i finansowo) może stworzyć i utrzymać tylko ktoś, kto też ma pasję.

Amen  tanczacalinka
#link
andzia1



« #3486 : Grudzień 02, 2020, 22:16:36 »
Odpowiedz cytując
Lanka jestem w identycznej sytuacji.DOSLOWNIE.u mnie koń a mąż właśnie zrobił licencję.A i rozterki te same...
#link
Lanka_Cathar

Farewell to the King...


Moje ogłoszenia
« #3487 : Grudzień 02, 2020, 22:47:10 »
Odpowiedz cytując
Andzia1, witaj w klubie!  lol
#link
Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie, bo sama nie wiem już...
Bo nie wiem, kiedy sama się odnajdę.

Dance Girl



« #3488 : Grudzień 04, 2020, 21:38:46 »
Odpowiedz cytując
Ja jak poznałam mojego męża 27 lat temu to powiedziałam, że jedna jedyna rzecz nie jest ze mną negocjowalna czyli koń i on to od 27 lat szanuje, tak jak ja szanuję jego pasję.

Niestety życie spłatało mu figla i jak cię ma dzieci to jest ryzyko, że będą jednak jeździć konno. Więc u nas teraz w sumie 4 sztuki ... z czego mój jeden na emeryturze i jeden aktualny a reszta córki.

#link
Nie miała baba kłopotu - kupiła sobie konia. W zasadzie dwa ... No dobra, trzy ...
Behemotowa



« #3489 : Styczeń 16, 2021, 00:32:21 »
Odpowiedz cytując
A ja ostatecznie pożegnałam się z jeździectwem (a przynajmniej ostatecznie z posiadaniem konia na najbliższy rok, bo planuje wyprowadzkę z Polski)
Nie zdążyłam nawet pomyśleć czy na pewno dobrze robię, bo tydzień od wystawienia Damaszka na sprzedaż jechał już do nowego domu. Dziwnie mi tak, wracam do domu, jakoś tak mam dużo czasu, pełną lodówkę, bo czas na zakupy nawet był w tygodniu hihi
Ponad 7 lat miałam Damaszka, ale trafił do tak wspaniałego domu, że nawet nie jest mi smutno. Po prostu nie mogę się odnaleźć w nowej sytuacji.

Czy zaczęliście na sile szukać nowego hobby? Ja już wymyśliłam tenis, bieganie i malowanie, przy okazji położyłam kafelki w kuchni i zmieniam całkiem łazienkę. Zastanawiam się czy chociaż raz w tygodniu gdzieś nie pojeździć znajomych konie, bo szybko zwariuje z taką ilością wolnego czasu  kukunamuniu
#link
busch
Skąd: zewsząd.


Mad god's blessing.


WWW
« #3490 : Styczeń 16, 2021, 12:59:55 »
Odpowiedz cytując
Behemotowa, ja na siłę sobie tylko odszukałam jakiś nowy rodzaj aktywności, bo nie chciałam zobaczyć ile przytyję jeśli nagle przestanę się ruszać po całym życiu aktywności okołokońskiej. Pierwsza chyba była Chodakowska hihi

Poza tym cały ten wolny czas mogłam spożytkować na zainwestowanie w siebie, np. po zakończeniu przygody z końmi wreszcie miałam czas, by podciągnąć angielski do poziomu umożliwiającego pracę w tym języku, co dramatycznie podniosło moje perspektywy na rynku pracy. W dalszym ciągu odcinam kupony od tego, że miałam bez koni siły życiowe na zdobycie nowych kompetencji lol
#link
feno
Skąd: BCN.


głos wolności



« #3491 : Styczeń 16, 2021, 16:11:53 »
Odpowiedz cytując
Ja jak miałam przymusową paroletnią przerwę w jeździectwie (również spowodowaną emigracją + drogie studia + praca) to robiłam po prostu to co robią "normalni" ludzie, tzn. chodziłam na siłownię, zaczęłam tańczyć salsę i bachatę, eksplorowałam nowe restauracje, spotykałam ze znajomymi, no i wiadomo to co trzeba tzn praca/nauka. Spędzało się jakoś ten czas? No spędzało. Ale borze, co to była za nuda! Może nie tyle nuda, bo ciągle jakoś ten czas zajęty miałam, ale wszystko jakieś takie jałowe, bez sensu. Miałam permanentne poczucie że tracę czas i życie przecieka mi przez palce. Dopiero jak wróciłam do stajni to zdałam sobie w 100% sprawę jaki to dramat dla mnie był, mam nadzieję że nigdy już nie będę zmuszona być "normalnym" człowiekiem  hihi

Także z mojej strony życzę bezbolesnej przeprowadzki i szybkiego powrotu do konik  wink
#link
dla uczciwych tutaj droga jest gorzka i ciężka
lecz gdy osiągasz coś z trudem, duma jest słodsza niż zemsta
pamirowa
Skąd: Poznań/Cielcza.




« #3492 : Styczeń 18, 2021, 16:37:32 »
Odpowiedz cytując
Moje jeździectwo przestało istnieć jakieś 4 lata temu, tak jak wyjechał mój pierwszy i jedyny własny koń. Później to już tylko wsiadałam okazjonalnie. Ale do dnia dzisiejszego do regularnej jazdy nie wróciłam. Zaraz po wyjeździe konia próbowałam zastąpić czymś tamtą pasję, ale szybko doszłam do wniosku, że się nie da. Dla mnie istnieje tylko jedna pasja. Jeździłam na rowerze, bo lubię. Teraz zaczęłam bawić się w decoupage i maluję i ozdabiam sobie butelki, słoiki i pudełeczka. Nawet mnie to interesuje, sprawia satysfakcję i odstresowuje czasem. Ale no, koni nie zastąpi. I wiem, że koni nie zastąpi mi nic w życiu. Żadne zajęcie nie da mi takiej frajdy jak jeździectwo.
Wiem jednak, że nie prędko wrócę do regularnej jazdy. Więc wpisuję się idealnie wątek o końcu jeździectwa. W życiu już tak jest, że czasem trzeba wybierać między równie ważnymi rzeczami, bo nie można mieć wszystkiego. A, że przez ostatnie 4 lata moje życie zmieniło się o 180 stopni i straciłam każde spełnione marzenie, to zaczynam je spełniać od zera. I na ten moment najważniejszy jest własny dom, który już za chwilę będzie. Wiec niestety powrót do koni znowu muszę odłożyć. Wierzę jednak, że nie na zawsze. Własnego już pewnie nie będę miała nigdy, bo musiał zdarzyć by się cud. Ale zupełnie wyrzec się koni nie potrafię i potrzebuję ich, choćby częściowej obecności w życiu.
#link
Julie
Skąd: Koszalin/3miasto.




« #3493 : Styczeń 25, 2021, 19:04:18 »
Odpowiedz cytując
Moje jeździectwo skoczyło się ponad 8 lat temu, jak niespodziewanie zostałam matką.
Istniało tylko dorywczo, w kilku nieudanych epizodach.

No ale czas już zakończyć ten urlop macierzyński.
Wracam  cool
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2021, 19:06:12 wysłane przez Julie » #link
Istniejąc tyle robisz dla mnie.

faith
Global Moderator
Skąd: Szczecin.



Moje ogłoszenia
« #3494 : Styczeń 25, 2021, 19:26:21 »
Odpowiedz cytując
Julie no dziendobry Pani po latach!  hurra!
#link
Chuda
Skąd: Piła.




« #3495 : Luty 04, 2021, 18:18:38 »
Odpowiedz cytując
moje jeździectwo zakończyło się, jak musiałam uśpić konia smutek ale coraz bardziej myślę o powrocie  konik
#link
Siesiepy
Skąd: Koniec świata.


Ponczek bez rączek


Moje ogłoszenia
« #3496 : Luty 04, 2021, 18:34:42 »
Odpowiedz cytując
Chuda myślę, że po takim przeżyciu wiele osób robi sobie przerwę, żeby poukładać sobie w głowie. Ja też jak uśpiłam moją pierwszą kobyłę, przez miesiąc miałam ochotę rzucić wszystko w cholerę i sprzedać drugą kobyłkę.
Moja znajoma po tym jak sprzedała konia, to przez kilka lat też miała "zakończone jeździectwo", ale nie wytrzymała i wróciła, pierw kilka jazd w zaprzyjaźnionej stajni a potem dzierżawa konia. I od kilku lat już sobie pyrka. uśmiech Także spróbuj i wracaj.  kwiatek
#link

Dementek
Skąd: z nikąd.


,,On zmienił mnie..."



« #3497 : Marzec 17, 2021, 21:02:44 »
Odpowiedz cytując
Moje jeździectwo zakończyło się tak naprawdę w 2017 r. W 2018 r. wsiadłam kilka razy na konia i we wrześniu 2018 r. miałam ostatnią jazdę doszkalającą. W 2019 r. siedziałam na koniu może 3-5 razy. W 2020 r. może 3 razy wsiadłam do końca lutego. I na tym moje jeździectwo się skończyło... Pozostał sprzęt, kilka zdjęć i wspomnienia. Z końmi mam styczność tylko w pracy, ale to tyle, że je pooglądam i czasem któregoś pogłaszczę.
#link
,,Nienawidzę nienawidzić ludzi, których nienawidzę
Tych których na co dzień widzę, lecz których nie mogę widzieć."

<Unikat ,,Nienawidzę">
andzia1



« #3498 : Marzec 19, 2021, 22:15:13 »
Odpowiedz cytując
Dementek?a jak to,Ty nie masz swojego? ściskam
#link
andzia1



« #3499 : Marzec 19, 2021, 22:18:30 »
Odpowiedz cytując
Hhfdvbb
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2021, 20:10:40 wysłane przez andzia1 » #link
Dementek
Skąd: z nikąd.


,,On zmienił mnie..."



« #3500 : Marzec 24, 2021, 19:58:04 »
Odpowiedz cytując
Dementek?a jak to,Ty nie masz swojego? ściskam

Od 13.09.2013 r. nie mam swojego konia  smutny I nie zapowiada się, żebym w ciągu najbliższych 10-20 lat miała możliwość zakupu i utrzymania konia w pensjonacie. Nawet kucyka, którego mogłabym używać do zaprzęgu.
#link
,,Nienawidzę nienawidzić ludzi, których nienawidzę
Tych których na co dzień widzę, lecz których nie mogę widzieć."

<Unikat ,,Nienawidzę">
Strony: 1 ... 115 116 [117] Odpowiedz Drukuj 

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Koniec z jeździectwem?

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.043 sekund z 19 zapytaniami.