Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Sprawy sercowe...

poprzednia następna
Strony: [1] 2 3 ... 1500 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Sprawy sercowe...  (Przeczytany 4587490 razy)
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



«Start : Listopad 24, 2008, 00:25:00 »
Odpowiedz cytując
Od jakiegoś czasu są moją specjalnością smutek

Wszystko zaczęło się w wakacje...
Pracowałam wtedy razem z bratem u rodziców, co jakiś czas wpadali do niego w odwiedziny koledzy. Jeden z nich (rok młodszy ode mnie) zwrócił moją uwagę. Nie chciałam podejmować żadnych kroków, żeby się do niego zbliżyć, dla mnie był tylko przystojnym (nawet baaaardzo wink ) cwaniakiem, psem na baby (jak dowiedziałam się od brata), a w dodatku zajętym, a ja z zasady zajętymi się w ogóle nie interesuję.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że on zaczął poświęcać mi coraz więcej czasu podczas swoich wizyt, rozmawialiśmy ze sobą o różnych rzeczach, uśmiechał się, pomagał przy pracy. Zachowywał się tak jakbym i ja jego zainteresowała.
Zaczęłam się na niego "nakręcać", wydawało mi sie, że oboje nas do siebie ciągnęło. Aż w końcu na pewnej wspólnej imprezie poszliśmy o krok dalej (nie, nie do łóżka wink ). Oboje byliśmy po piwie, ale wiem, że on wszystko pamięta. Powiedział mi wtedy coś co dało mi jeszcze więcej do myślenia. Sytuacja z imprezy już się nie powtórzyła (nie mówiliśmy o tym później), ale nadal były uśmiechy i rozmowy. I tak do końca wakacji...
W ostatnim tygodniu sierpnia pojechaliśmy razem nad jezioro (mój brat ze znajomymi i moi znajomi). Zdarzyło nam się być sam na sam, odbyliśmy kilka poważnych rozmów (nie o nas...), bardzo dobrze się dogadywaliśmy. W pewnym momencie stwierdziłam, że dam sobie spokój, skoro on nie robi nic, żeby zmienić sytuację, ale moje postanowienie się posypało, kiedy on zapytał koleżankę dlaczego go olewam. I bądź tu człowieku mądry...
Potem było już chłodno i bez rewelacji. Poza tym nie widzieliśmy się...
On spotyka się z młodszą dziewczyną, podobno im się nie układa (nie wiem tak na prawdę co ich łączy...).
Starałam się nawet zapomnieć, ostatnio z coraz lepszym skutkiem.
Niedawno mój brat powiedział mu, że chciałabym się z nim spotkać, a on powiedział podobno, że musi ze mną porozmawiać (albo coś w tym stylu...).

Teraz nie mam pojęcia co robić, wszystko wróciło. Nie wiem czy powinnam się do niego odezwać, czy czekać.
Może Wy mi coś sensownego doradzicie? Bo jak tak dalej pójdzie, to chyba zwariuję!
Bardzo bym chciała zakończyć tą sprawę, w którąkolwiek stronę, tak żeby mieć jasność sytuacji.

Wybaczcie długość posta, ale stwierdziłam, że gdzieś muszę to napisać i mam nadzieję, że znajdzie się kilka życzliwych i doświadczonych osób, które mi doradzą wink


A, proszę nie śmiejcie się...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 18, 2011, 19:13:18 wysłane przez katija » #link
Jedyny na zawsze...
                       
smarcik

dni są piękne i niczyje, kiedy jesteś włóczykijem.



« #1 : Listopad 24, 2008, 01:56:00 »
Odpowiedz cytując
odezwij się do niego! najlepiej po prostu zaproponuj spotkanie, pogadajcie w 4 oczy.. Szkoda, żeby przeszła obok szansa na coś trwałego, skoro widać zainteresowanie obu stron uśmiech
#link
Domeną ludzi głupich jest utożsamianie krytyki swoich poglądów z krytyką własnej osoby.

Kami
Skąd: Kraków.


kasztan z gwiazdką


WWW
« #2 : Listopad 24, 2008, 02:06:00 »
Odpowiedz cytując
Jeśli Twój brat twierdzi, że to pies na baby to uważaj Wink poza tym jeśli od wakacji się nie widzieliście, to gdyby się w Tobie zaczął zakochiwać to odezwałby się wcześniej, a nie zostawił tego tak w próżni. Może wpadłaś mu w oko, chciałby trochę z Tobą pokręcić, ale nie pali mu się zbytnio bo nie zaangażował się mocno...
Pogadaj z nim, ale nie nastawiaj się na zbyt dużo, żebyś się potem zanadto nie rozczarowała Cool
Nie wiem ile macie lat, ale weź jeszcze jedno pod uwagę - faceci dużo później dorastają niż dziewczyny. Ty będziesz chciała zbudować trwały związek, a on chce pozaliczać jak najwięcej dziewczyn (oczywiście są wyjątki ale -> tu patrz pierwsze zdanie Wink )
#link

Tania


« #3 : Listopad 24, 2008, 10:26:00 »
Odpowiedz cytując
Ciekawiej jest gonić zajączka niż go złapać.
Niech się chłopak wysili i zabiega o Ciebie.
Nie szukaj pierwsza kontaktu.
Nie skontaktuje się-trudno- widocznie nie był zdesperowany.
Cios w osobistą godność jest bardzo bolesny. Zaczniesz się starać,nadskakiwać a on nawet tego nie zauważy. Tylko się narazisz na ból.
Na tym etapie znajomości powinien wyć jak pies na Twoim progu z różami w zębach.
Jak u koni- ten Alfa nawet nie zaszczyca spojrzeniem innych a wszyscy go słuchają i wielbią.
Zastosuj takie ludzkie 7 gier.
#link
opolanka

psychologiem przez przeszkody



« #4 : Listopad 24, 2008, 10:50:00 »
Odpowiedz cytując
Zgadzam sie z Tanią. Jeśli serio jest to facet, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, to po co masz się sama podstawiać?

Jeśli mu zależy, to sam przyjdzie. Tym bardziej, że a) wie jak Cie znaleźć (bo jest kumplem Twojego brata), b) Ty, w przeciwieństwie do niego, jesteś sama.

jeśli zaczniesz za nim "biegać", a jego panna sie dowie, możesz mieć nieprzyjemności (wiem coś o tym), bo w każdej chwili on moze sie wszystkiego wyprzeć.

Przemyśl wszystko na spokojnie uśmiech
#link
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #5 : Listopad 24, 2008, 14:57:00 »
Odpowiedz cytując
Dzięki dziewczyny wink
Jeśli chodzi o mnie nie mam w perspektywie stałego związku z nim, z różnych powodów.
Nie jestem też pewna co do niego czuję... raczej nie chodzi o miłość. Z jego strony też nie wchodzi w grę nic poważnego.

W tej sprawie najbardziej męczy mnie fakt, że wszystko urwało się tak nagle i nie wiem o co tak na prawdę mu chodziło. Chciałabym się z nim spotkać po to, żeby się przekonać co się dzieje, nawet jeśli miałabym się dowiedzieć, że jemu jest wszystko jedno...

Jestem prawie pewna, że on nie zrobi pierwszego kroku, bo nie jest z tych facetów, którzy biegają za dziewczyną, dlatego to ja musiałabym się postarać.

Z drugiej strony nie chcę, żeby pomyślał, że mu się narzucam...


Myślę o tym bardzo intensywnie i niestety nic mi nie przychodzi do głowy smutek
Jedynym sensownym rozwiązaniem jest chyba poczekać, aż mój brat zaaranżuje jakieś "przypadkowe" spotkanie.
#link
Jedyny na zawsze...
                       
opolanka

psychologiem przez przeszkody



« #6 : Listopad 24, 2008, 16:32:00 »
Odpowiedz cytując
ale co Ci da przypadkowe spotkanie w gronie znajomych? I tak za pewne spokojnie nie porozmawiacie, a jeśli brat zostawi Was samych, będzie to głupio wyglądało.

Ja myślę, że skoro nie liczysz na stały związek, to odpuśc sobie. Potraktuj to jak przygode, doświadczenie i zapomnij o nim. Tak chyba będzie najzdrowiej.
#link
CeraŁ

dużo dużo zmian..


Moje ogłoszenia
« #7 : Listopad 24, 2008, 16:58:00 »
Odpowiedz cytując
ooo coś dla mnie Cool
ze mną to w ogóle masakra Tongue out (1).
Tania niby to mamy czekac na ich kroki ale czasem to samo Cię ciągnie jak niewiem Tongue out (1).

Ja w sumie narazie nikgo nie mam ;/. I nie zapowiada się na to. Zawsze mialam problemy ze znalezieniem tej drugiej połówki ;O.
Może dlatego że mam 'za wysokie wymagania', a jesli już naprawdę chcialabym z kimś być być moze czasen nawet i z wzajemnością wszystko muszę psuć! ;O ;/.

Niby wszyscy mówią że 'ladna, wysoka, szczupla brunetka' ale co z tego.. ;/.

Nawet potrafiłam to zwalić kiedy znalazłam w końcu 'mojego wymarzonego chłopaka' no prawie bo oczywiscie do konca takich nie ma Razz. ;/.

Ja niewiem co ja robie xd. czasem to ja sie po prostu blokuje kiedy ktoś mi daje do zrozumienia że nie chce byc tylko moim znajomym, dostaje normalnie chocby paraliżu i niewiem co mam robić ;O. i wtedy wszystko od tak sie sypie ;/.

Ja tam w ogóle miłości już nie szukam. Czekam aż sama przyjdzie.
Narazie dobrze mi być 'singlem' ale czasem przychodza takie chwile że jednak kogoś brakuje ;/.

I gdzie tu sprawiedliwość? xd.
#link
wszystko co dobre, szybko się kończy...
Tania


« #8 : Listopad 24, 2008, 18:11:00 »
Odpowiedz cytując

Cytuj
Tania niby to mamy czekac na ich kroki ale czasem to samo Cię ciągnie jak niewiem .

No może nie czekać - tylko dyskretnie polować,ale za nic się nie narzucać,nie prosić .Kurczę! Korsarz i inni to będą czytać- nie można więcej ujawniać. Very Happy
#link
opolanka

psychologiem przez przeszkody



« #9 : Listopad 24, 2008, 18:29:00 »
Odpowiedz cytując
kcj90 - jakto czekać? Ależ skąd!! w przypadku Pauli to i owszem. Ale w moim przypadku to było tak, że gdybym nie zrobiła pierwszego kroku, to On by się nie odważył, bo w naszej konkretnej sytuacji nie był pewnien, czy warto, że tak to ogólnie napiszę, żeby w szczegóły nie wchodzić.

Nie czekaj a walcz uśmiech i nie stresuj sie, jak facet chce sie zbliżyć do Ciebie uśmiech tylko podejmuj wyzwanie wink
#link
mery
Skąd: z pakamery :].


:)



« #10 : Listopad 24, 2008, 19:13:00 »
Odpowiedz cytując
                 
Pauli napisał:
W tej sprawie najbardziej męczy mnie fakt, że wszystko urwało się tak nagle i nie wiem o co tak na prawdę mu chodziło.


czy nie za duzo nas laczy Wink ?? jestem w identycznej sytuacji Confused po co pisze, dzwoni i wychodzi na przystanek, zeby sie spotkac na 20 min, a pozniej nagle grobowa cisza ??
jak to mowi moja dobra kumpela !bez!sensu !!

ja nie moge Pauli! gdybys mieszkala tutaj, albo ja gdzies obok Ciebie chyba co drugi dzien bym Cie na piwo wyciagala!! Laughing
jak chcesz pogadac to sie nie krepuj Wink chyba by nam sie tematy znalazly !!
#link

Gość

« #11 : Listopad 24, 2008, 21:24:00 »
Odpowiedz cytując
Może macie jakąś dobrą radę jak opanować głupią zazdrość wynikającą z braku wiary w siebie(wszyscy są fajniejszi,lepsi,ładniejsi i facet na bank woli wszytkich tylko nie mnie)?Staram się,ale coś mi się klepki poprzestawiały i ciężko idzie,a tak dalej byc nie może...
#link
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #12 : Listopad 25, 2008, 01:20:00 »
Odpowiedz cytując
                 
opolanka napisał:
ale co Ci da przypadkowe spotkanie w gronie znajomych? I tak za pewne spokojnie nie porozmawiacie, a jeśli brat zostawi Was samych, będzie to głupio wyglądało.

Zobaczyłabym chociaż jak on się przy mnie zachowuje...


Wiem, że macie rację, że nie powinnam się do niego odzywać i najlepiej dla mnie by było gdybym dała sobie spokój...
Ale nie mogę o nim tak po prostu zapomnieć smutek wiem, że dopóki nie będę miała jasności wszystko będzie do mnie wracało co jakiś czas, tym bardziej, że to nadal kumpel brata...

Gdybym była rozsądna posłuchałabym Waszych rad i olała sprawę, ale w kwestiach sercowych rozsądek to ostatnie, czym się kieruję i dlatego często dostaję po tyłku smutek

Jak będzie, czas pokaże, ale o ile siebie znam, w końcu nie wytrzymam i w taki czy inny sposób, ale się z nim skontaktuję...


Kurcze, co zrobić, żeby o nim nie myśleć??
Ja jestem taka, że zanim się otrząsnę musi minąć bardzo dużo czasu smutek
#link
Jedyny na zawsze...
                       
Tania


« #13 : Listopad 25, 2008, 09:55:00 »
Odpowiedz cytując

Cytuj
Kurcze, co zrobić, żeby o nim nie myśleć??

Sprawdza się "wypieranie" -czyli myślenie o kim innym. Wink
Sama widzisz-to jest jak z tym zajączkiem-MUSISZ go gonić . Bo ucieka.
#link

Gość

« #14 : Listopad 25, 2008, 11:21:00 »
Odpowiedz cytując
a wcale nei ja uwazam ze spotkanie w gronie znajomych jest bardzo dobrym pomyslem jak facet ma jaja i chce byc z pauli i czuje do niej miete to chocby skały srały to ja poprosi o chwile na osobnosci prawda???
#link
Tania


« #15 : Listopad 25, 2008, 11:32:00 »
Odpowiedz cytując
                 
emi napisał:
a wcale nei ja uwazam ze spotkanie w gronie znajomych jest bardzo dobrym pomyslem jak facet ma jaja i chce byc z pauli i czuje do niej miete to chocby skały srały to ja poprosi o chwile na osobnosci prawda???

Ma sens takie spotkanie-jeśli Pauli oszałamiająco się zaprezentuje z jakimś menem u boku.
#link
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #16 : Listopad 25, 2008, 11:46:00 »
Odpowiedz cytując
                 
Tania napisał:

Ma sens takie spotkanie-jeśli Pauli oszałamiająco się zaprezentuje z jakimś menem u boku.

To niestety nie wchodzi w grę... poza tym na tego faceta to nie podziała.
#link
Jedyny na zawsze...
                       
Moona
Skąd: Kraków.




« #17 : Listopad 25, 2008, 13:13:00 »
Odpowiedz cytując
Pauli, ja myślę, że jednak lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż że się czegoś nie zrobiło. Inaczej będziesz się do końca życia zastanawiać co się tak naprawdę stało i co on do Ciebie czuł. Chyba nie warto się męczyć tyle czasu.
#link
"Correct schooling makes the horse more beautiful" Charles de Kunffy

Gość

« #18 : Listopad 25, 2008, 20:01:00 »
Odpowiedz cytując
Moona dobrze mówi:)
Apropo zapominania-kilka lat temu wydawało mi się,że jestem mega zakochana-koleś śnił mi się po nocach,non stop o nim mówiłam,kręciłam się w pobliżu,w czasie rozmowy drżały mi nogi..po jakimś czasie okazało się,że po prostu coś mi się przestawiło i chyba był tylko dodatkową atrakcją,bo dziś sama się sobie dziwię co w nim widziałam.Już mi dawno przeszło...
#link
karolinag4
Skąd: Warszawa.




« #19 : Listopad 25, 2008, 21:00:00 »
Odpowiedz cytując
                 
Moona napisał:
Pauli, ja myślę, że jednak lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż że się czegoś nie zrobiło.


zgadzam się z tym
dzięki tej 'zasadzie' mam co wspominać Cool i nie pluję sobie w brodę, że czegoś nie zrobiłam
#link
"No farewell could be the last one, if you long to meet again" - Tobias Sammet "Farewell"
Querido
Skąd: Poznań.




« #20 : Listopad 25, 2008, 21:29:00 »
Odpowiedz cytując
                 
karolinag4 napisał:
                 
Moona napisał:
Pauli, ja myślę, że jednak lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż że się czegoś nie zrobiło.


zgadzam się z tym
dzięki tej 'zasadzie' mam co wspominać Cool i nie pluję sobie w brodę, że czegoś nie zrobiłam


U mnie niestety odwrotnie.. Z reguły rozsądek brał górę no i niestety teraz żałuję,że z wielu okazji nie skorzystałam.. smutek
#link
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #21 : Listopad 25, 2008, 22:07:00 »
Odpowiedz cytując
Wiecie, mam ochotę do niego napisać, ale zastanawiam się co...
#link
Jedyny na zawsze...
                       
ewuś


Moje ogłoszenia
« #22 : Listopad 25, 2008, 22:43:00 »
Odpowiedz cytując
Moim zdaniem lepiej spróbować i sie spotkać, żebys później nie miała do Siebie pretensji, że nic nie zrobiłaś.
Ale czasami warto poczekać uśmiech Ja też mam zasadę, że za zajętych facetów się nie biore, no i czekałam prawie 2 lata. Starałam się zapomnieć, próbowałam z innymi, ale jakoś nie układało mi się. Aż w koncu się doczekałam uśmiech i warto było uśmiech
#link
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno...
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #23 : Listopad 25, 2008, 22:52:00 »
Odpowiedz cytując
Z moich wiadomości wynika, ze on jest zajęty, ale raczej średnio zaangażowany. Gdyby był w poważnym związku nawet bym go pod uwagę nie brała.
#link
Jedyny na zawsze...
                       
ewuś


Moje ogłoszenia
« #24 : Listopad 25, 2008, 23:04:00 »
Odpowiedz cytując
ja mojemu P związku nie rozwaliłam, odpuściłam sobie, wydawało mi się, ze mi przeszło. Próbowałam z innymi facetami, ale nie wychodziło. Po 1.5 roku od naszego pierwszego spotkania rozstał się ze swoją dziewczyną i wszystkie moje uczucia "odżyły", no i zakończyło sie happy end-em duży uśmiech
#link
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno...
karolinag4
Skąd: Warszawa.




« #25 : Listopad 25, 2008, 23:18:00 »
Odpowiedz cytując
                 
Querido napisał:
                 
karolinag4 napisał:
                 
Moona napisał:
Pauli, ja myślę, że jednak lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż że się czegoś nie zrobiło.


zgadzam się z tym
dzięki tej 'zasadzie' mam co wspominać Cool i nie pluję sobie w brodę, że czegoś nie zrobiłam


U mnie niestety odwrotnie.. Z reguły rozsądek brał górę no i niestety teraz żałuję,że z wielu okazji nie skorzystałam.. smutek


ale u mnie to był powiedzmy... 'wakacyjny romans' Wink wiedziałam, że nic z tego nie będzie, ale z drugiej strony... Cool trza se życie urozmaicić Cool tym bardziej, że w 'poza wakacjami' "pusto" Smile
#link
"No farewell could be the last one, if you long to meet again" - Tobias Sammet "Farewell"
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #26 : Listopad 25, 2008, 23:23:00 »
Odpowiedz cytując
No mój też właściwie wakacyjny, ale raczej nie romans... to wszystko jest jakieś chore ;(

ewcia[/b
O nic takiego cię nie posądzam wink
Chodziło mi o to, że gdybym wiedziała, że on jest zaangażowany w jakiś związek nie żyła bym nadzieją, ze coś się wydarzy...
#link
Jedyny na zawsze...
                       
Teodora


WWW
« #27 : Listopad 25, 2008, 23:27:00 »
Odpowiedz cytując
                 
Pauli napisał:
Z moich wiadomości wynika, ze on jest zajęty, ale raczej średnio zaangażowany. Gdyby był w poważnym związku nawet bym go pod uwagę nie brała.

to brzmi trochę jak zaklinanie rzeczywistości. no jest cudzy, ale nie tak bardzo... wink są dwie możliwości - że wbrew temu, co się mówi, jest zaangażowany (czyli miejsca na ciebie brak), lub zaangażowany nie jest, ale w związku trwa, co też nie musi o nim dobrze świadczyć
#link
Pauli
Skąd: Gdynia.


Święty bałagan, błogosławiony zamęt...



« #28 : Listopad 25, 2008, 23:33:00 »
Odpowiedz cytując
No właśnie o to chodzi, że nie mam pojęcia jak wyglądają jego relacje z tą panną smutek
To bym mi wiele wyjaśniło.
#link
Jedyny na zawsze...
                       
Querido
Skąd: Poznań.




« #29 : Listopad 25, 2008, 23:35:00 »
Odpowiedz cytując
                 
karolinag4 napisał:

ale u mnie to był powiedzmy... 'wakacyjny romans' Wink wiedziałam, że nic z tego nie będzie, ale z drugiej strony... Cool trza se życie urozmaicić Cool tym bardziej, że w 'poza wakacjami' "pusto" Smile


Sęk w tym,ze ja ZAWSZE za dużo myślę zamiast korzystać z życia.. ehh
A czekanie na księcia na białym koniu jest raczej bezcelowe wiec staram się mniej myśleć.. ;P
#link
Strony: [1] 2 3 ... 1500 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Sprawy sercowe...

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.082 sekund z 19 zapytaniami.