Aktualności: UWAGA! Niedługo zostanie uruchomiona nowa wersja forum, lepiej przystosowana do obecnych czasów wink
Nastąpi zmiana sposobu logowania, od teraz będzie trzeba używać adresu e-mail do logowania.
Proszę sprawdź swój adres w linku profil, aby uniknąć problemów z logowaniem!
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja

poprzednia następna
Strony: 1 ... 55 56 [57] 58 59 60 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja  (Przeczytany 397415 razy)
kotbury



« #1680 : Październik 14, 2020, 20:40:01 »
Odpowiedz cytując
ja nie mam porównania z różnymi markami ale kupiłam te - https://www.activomed.pl/produkty/elektromagnetoterapia/ochraniacze-magnetyczne/


Kobieto- ty milionerko. cool
Ochry na końskie giry, na noc do gnoju za ponad (mocno ponad) patyka euro!!!

... chciałabym zostać ich strategiem komunikacji bo mają ftalany sajt i całą resztę  cool cool
#link
Constantia

Adhibe rationem difficultatibus



« #1681 : Październik 14, 2020, 21:02:55 »
Odpowiedz cytując
caverra_afk mnie doktor nie zalecał nic na międzykostny, jedynie czas na regenerację. Sama dawałam CORTAFLEX Kentucky Liquid ale głownie ze względu na zdrowe nogi - koń na poziomie 1*(starej) w treningu na 2* prosto z zawodów pojechał do kliniki. Dwa razy dziennie spacery stępem przez dwa miesiące a potem stopniowe wdrażanie kłusa itd. Wrócił do pełni sił i chodzi konkursy C w skokach.
#link
blucha

Moje ogłoszenia
« #1682 : Październik 14, 2020, 21:27:01 »
Odpowiedz cytując
kotbury noo chciałabym być tak bogata żeby kupować ,,zwykłe,, ochry za taką kase  wysmiewa te ochry zakłada sie na nogi, włącza program na komputerze i po czasie jaki jest potrzebny na cały program się ściaga. to jest zmienne pole, wymuszone urządzeniem elektr. a nie stałe magnesy.
« Ostatnia zmiana: Październik 14, 2020, 21:30:12 wysłane przez blucha » #link
dea
Skąd: Gdańsk.


primum non nocere



« #1683 : Październik 14, 2020, 22:18:42 »
Odpowiedz cytując
Trochę, ale tylko trochę ot: patrzę na tego konia z linka magnetyków i bolą mnie ścięgna/trzeszczki od patrzenia na jego kopyta. Tył kopyta nie istnieje. Piętki na ziemi praktycznie... Ciekawe czy przy takim kopycie da się utrzymać ścięgna magnesami.
#link
Umysł należy mieć otwarty... ale nie tak, żeby mózg wypadał
YMMV!
"The only real mistake is the one from which we learn nothing."-- John Powell
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1684 : Październik 15, 2020, 16:17:21 »
Odpowiedz cytując
Uraz check ligament / glowy dodatkowej zginacza glebokiego palcow (tak to sie chyba po polsku nazywa?) - ktos cos? kwiatek

Zawiozlam dzisiaj Fly do profi kliniki i wyszlam z taka diagnoza. Wedlug weterynarza prognoza na powrot do pelnej sprawnosci i uzytkowania w sporcie amatorskim jest bardzo dobra, wstepnie podany czas rehabilitacji 3-4 miesiace. W klinice odradzono mi PRP czy laser na tym etapie, PRP ewentualnie jesli gojenie nie bedzie przebiegalo zgodnie z planem. Podobno nie ma potwierdzalnych roznic w czasie rehabilitacji koni poddawanych takim zabiegom i tych, u ktorych leczenie to "doktor czas". Poki co mamy chlodzic i stepowac w reku przez 6 tygodni, potem kontrola.

Pytalam pod katem kopytowym, ale poza przykrotkim pazurem i koniecznoscia stosowania butow na twardym (co tez robie) wet nie widzi wskazan zeby cos z tymi kopytami robic. Kon jest na twardym klinicznie czysty lacznie z probami zginania, dopiero na wolcie w prawo na miekkim podlozu jest nieregularnosc / nieduza kulawizna lewej nogi (pod siodlem kon nie chcial sie giac w prawo ani galopowac w ta strone, stad w ogole zauwazylam kontuzje). Te kopyta zdecydowanie sie poprawiaja (na ten przyklad przestaly pekac), ale jak ktos jeszcze chce rzucic okiem to chetnie uśmiech

Tak to kontuzja wyglada na przeciazeniowa, skutek paru miesiecy jezdzenia w ciezkiej piaskownicy w rekreacyjnej stajni zamiast po normalnym pdolozu IMO :S
#link
dea
Skąd: Gdańsk.


primum non nocere



« #1685 : Październik 16, 2020, 09:54:41 »
Odpowiedz cytując
U nas nie kontuzja, ale moje zwierzę miało głowę dodatkową ciętą wręcz (miał bardzo silny przykurcz). Wet mówił wtedy, że cięcie nawet nie wyklucza lekkiego użytkowania. Koń użytkowany nie jest (reszta nogi się nie nadaje do obciążania, za długo tak chodził), lata jako ozdoba łąki 10 lat po operacji. Na babski rozum, jeśli z przeciętą głową dodatkową może być lekko użytkowany, to i kontuzja nie powinna być straszna w skutkach. Będzie dobrze.
#link
Umysł należy mieć otwarty... ale nie tak, żeby mózg wypadał
YMMV!
"The only real mistake is the one from which we learn nothing."-- John Powell
Nirv


Moje ogłoszenia
« #1686 : Październik 16, 2020, 10:40:49 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, a jaki macie % tego urazu? Ona naciągnięta czy naderwana? Właściwie - hi5, jedziemy na tym samym wózku, dokładnie to samo.

U nas zalecenie było podkucia A Capelli na wkładki kątowe, żeby podnieść piętki, zwracać uwagę na to czy nie staje kozińcowo (z nadgarstkiem do przodu). U nas pani Dr powiedziała, żeby chłodzić przez 10 dni + coś z heparyną (?) na pewno Lioton1000 jako przykład mi dała (i to super działa - noga dużo lepiej wygląda). A po tych 10 dniach stępować, po stępie schłodzić wodą, a na noc lekko rozgrzewać (wcierka, albo jakiś ochraniacz stajenny). Też mamy 6-8 tyg stępa i kontrola. I wtedy w razie coś więcej działać.

Ja doszłam do wniosku, że kuku zrobiłam rozkuciem (14 letnia kobyła, ogromna, kuta od zawsze, miała super kopyta, a teraz musieliśmy podkuć 1-2 rozmiary mniejsze podkowy...). Podłoże może też gdzieś tam ją nadwyrężyło. Z kowalem rozmawiałam i mówił, że żeby uszkodzić się tak to musiała gdzieś solidnie tą nogą wpaść, a w niedziele ona mi sie solidnie potknęła w terenie pod dzierżawczynią. W poniedziałek mnie nie było, we wtorek noga bania. Też nie kulawa, tylko sztywniejsza w ruchu.

Co do prognozy Dr mówi, że generalnie konie z tego wychodzą bez problemu, raczej ładnie się goją i wracają do pracy. U nas problem złożony i raczej nie zdecyduje się na odpalenie jej do pracy, że pracy. Ale ona starsza i ma sporo w nogach, więc moja decyzja jest taka, że będzie rodzić i lansować się na lekkich spacerach w lesie, ew jak będzie serio dobrze to moja malutkie siostry sobie potuptają coś na niej po płaskim wink
#link
z Pamirem od 03/01/2009
z Sinfonie od 26/01/2015
Z A Capellą od 3/01/2018
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1687 : Październik 16, 2020, 17:54:20 »
Odpowiedz cytując
dea, wlasnie wet mi tak samo tlumaczyl - ze u koni z przykurczowym sztorcem sie CL czesto przecina, wiec to sciegno nie jest niezbedne i nawet zbliznowacone po zagojeniu nie powinno przeszkadzac w uzytkowaniu pod siodlem. I ze to "najlepszy" uraz w obrebie sciegien w ogole a przy tym dosc czesty u koni pracujacych. 

Nirv, % nie wiem, podobno przy ostrym stanie zapalnym nie da sie tego dobrze okreslic na USG, bo zaciemnienia nie pokrywaja sie z realnymi uszkodzeniami wlokien. Za 6 tygodni bedziemy oceniac, co i jak. Na USG widac, ze sciegno jest konkretnie rozdete, zreszta to widac i golym okiem - na wysokosci 1/3 nadpecia (od gory liczac) jest zgrubienie wielkosci nieduzej cytryny.

Te 3-4 miesiace do powrotu do sportu (amatorskiego bardzo wink no ale jednak nawet Lkowy kros czy parkur to tez juz jakies obciazenia) wydaje mi sie dosc optymistyczne (?) z drugiej strony ta klinika leczy setki koni sportowych. Na ten moment mi sie nie spieszy, bo znalazlam innego konia do jazdy z opcja startow, takze Fly moze sie kurowac tyle, ile potrzebuje.

Heparyny u nas nie znaja, mam tylko w dzien chlodzic a na noc glinkowac  i zawijac.

O kopyta i ew. kucie pytalam, ale wet nie widzi wskazan do podkucia. Nie to nie wink postoj na bosaka to zawsze ciut lepiej dla strzalek (ktore przy braku ruchu pewnie i tak poleca). Kobyla na ten moment chodzi i stoi normalnie obciazajac te noge, jakby nie opuchlizna to by sie czlowiek w zyciu nie domyslil, ze ma przed soba kontuzjowanego konia.

Poki co to postoj boksowy najbardziej siada na glowe... wlascicielce lol czuje sie jak okropnie zly czlowiek trzymajac konia 23,5/7 w boksie, kiedy reszta jeszcze wychodzi na pastwisko. Zastanawialam sie nad opcjami minikwatery czy minipadoku - ale kurde, Fly to jest bardzo, bardzo zywiolowy kon :S i nie widze opcji, ze ona na dworze nie bedzie odwalac, bo odwala zawsze. I obciecie tresciwego g.... tu zmienia, bo ona akurat na samej objetosciowce normalnie zawody chodzila latem. Weterynarz padokowania nawet w wersji mini-mikro kwaterki zabronil, wiec chyba ma racje...?

Niby Fly stoi w boksie z dodatkowym "balkonem" 3x3, wiec moze przynajmniej zrobic 3 kroki wiecej i stac i jesc siano na dworze . I po sasiedzku ma wlasnego szetlanda i inne konie wiatowe, wiec nawet na sekunde nie zostaje sama w stajni. No i staram sie ja zabierac na popasy w reku, zeby miala jakies urozmaicenie w zyciu poza marnymi 20 minutami stepa. Ale mnie ten areszt boksowy i tak uwiera w sumienie :S
#link
kotbury



« #1688 : Październik 16, 2020, 18:52:32 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss - zagoi się jak na psie.
Ograniczony ruch i dr. czas, tak jak mówisz. Potem rozsądne wdrażanie na rozsądnym podłożu i tyle.
Wyzwaniem jest wdrożyć do pracy takiego wystanego dynamita.

... ja się kilka dni temu  w wątku rekreacyjnym przechwalałam, że w sumie to daję radę z moim elektrycznym wystanym koniem i nie dam uspokajaczy... I've changed my mind cool wysmiewa wysmiewa po dzisiejszej akcji. Skapitulowałam i po 15 min. stępa zsiadał (udało się zsiąść) i kopa w dupę w karuzelę:)

Dea- to samo pomyślałam. Zawsze mnie odrzucają konie z takimi przeszczepami na zdjęciach reklamowych czy to ochraniaczy czy owijeczek itd. Jak koń ma takie kopyta to się nie ma co dziwić, że takich ochrów potrzebuje.

Blucha - ja mam zakładać na noc. więc raczej nie ubiorę czegoś podłączanego do kompa:)
#link
xxagaxx
Skąd: 3miasto.




« #1689 : Październik 16, 2020, 19:21:16 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, obecnie odchodzi się od zamykania koni w boksie, bo to niestety wcale im tak na plus nie wychodzi. Ale, jeśli koń ma latac po kwatarce jak przeciąg, to nie ma to sensu. Mój koń potrzebuje padoku zeby normalnie funkcjonować.  Miał 2 epizody ściegnowe i przy obu wychodził na mały padok.
#link
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1690 : Październik 16, 2020, 20:51:47 »
Odpowiedz cytując
xxagaxx, no to teraz mam jeszcze wiecej watpliwosci. Co masz na mysli mowiac, ze im nie wychodzi na plus?

Na holenderskim forum pelny areszt boksowy jest uwazany za przemoc i az strach sie przyznac -  z drugiej strony w watkach sciegnowych co i rusz sa wpisy, ze kon jednak pobrykal czy cos odwalil na lace / padoku i wrocil do stajni z noga 2x grubsza, niz wyszedl. No i wet kategorycznie zabronil. I badz tu madry :S

Sytuacja jest o tyle dupiata, ze kontuzja nam sie trafila tydzien po przeprowadzce do nowej stajni, wiec na padokach generalnie kon jest w emocjach i dosc latwo zalacza tryb kita w gore i zapier.... Do przedwczoraj wychodzila jeszcze na pare h maly padok i niby bylo spoko, do momentu az zaczela na tym padoczku 10x10 brykac jak nienormalna. Takze tak.

Edit. No i az poczytalam to holenderskie forum, naczytalam sie, ze sie nad koniem znecam i ze biedny na pewno cierpi w boksie za miliony, tka, lyka, markotnieje i zdycha na wrzody, i po co mi to bylo  wysmiewa zemdlal
« Ostatnia zmiana: Październik 16, 2020, 22:36:01 wysłane przez kokosnuss » #link
Gillian
Skąd: Koszalin.


four letter word


WWW
« #1691 : Październik 17, 2020, 08:44:26 »
Odpowiedz cytując
Mój niestety stoi w boksie. I będzie stał bardzo długo. Póki miał prostą kontuzję to wychodził bo nie latał. Teraz noga jest rozdupcona konkretnie i odnerwiona więc mowy nie ma o wychodzeniu, brykaniu i zrywaniu się jakimkolwiek. Z kwatery wylezie, górą, jakkolwiek. Chyba że zbudowałabym mu fortecę ale to w sumie przy tej pogodzie też nie ma większego sensu bo w błocie też mu stać nie wolno... Więc się znęcam i stoi. Dużo bym dała za taras przed boksem smutek
#link
a jak nie Ty - to kto mi został...?
xxagaxx
Skąd: 3miasto.




« #1692 : Październik 17, 2020, 09:44:02 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, ze zamknięcie konia w boksie nie wpływa pozytywnie na leczenie porównując do koni wychodzących.
Ale bierz pod uwagę ze NIE KAZDY kon moze wychodzić. Jak pisze Gillian, to sa sytuacje i są sytuacje. Moj kon zschowywal się w miarę, czasem ruszyl Ale nic na tyle groźnego żeby mialo sie to zle skończyć. Ale jak.kon ma się zabić na kwaterze to lepiej niech stoi.
#link
Sasini
Skąd: Wrocław.




« #1693 : Październik 17, 2020, 16:29:50 »
Odpowiedz cytując
Patrząc na to jaką mamy aktualnie pogodę to ciężko puścić konia na dwór ze ścięgnem. Moim zdaniem to bardzo duże ryzyko. Sama teraz niestety musiałam swoją zamknąć w stajni z powodu prawdopodobnego naciągnięcia w miejscu obok starej kontuzji. Nie zaryzykuje zerwania tej nogi bo będę mieć po koniu. Mimo ze serce mi krwawi i jestem bardzo pro pastwiskowa to nie zaryzykuje. Wychodzę z nią na długie spacery i na trawę. Trudno jakiś to trzeba przetrwać na rzecz zdrowia. Padoki całe zalane, błoto po kostki w takich warunkach nie problem u zdrowego konia o kontuzje... chyba ze ktoś ma super suche łąki to jak najbardziej.
#link
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1694 : Październik 20, 2020, 10:27:44 »
Odpowiedz cytując
Nie no, u nas padoki maja profesjonalny drenaz etc tak samo jak place do jazdy. Wiec blota nie ma nigdy. Na bloto po nadgarstki strach zdrowego konia dac, a co dopiero rekonwalescenta...

Poki co kobyla wychodzi na piach ze szkolkowymi quarterami (czytaj: konmi bez temperamentu) i zachowuje sie ok. Pastwisko tylko w reku do wiosny, bo nie mam opcji wydzielic kwatery ani znalezc jej grzecznego towarzystwa na ten moment. Jak ma codzienne odwalac, to niech stoi na piachu, trudno, w sumie sezon pastwiskowy i tak sie w 99% stajni definitywnie skonczyl.
#link
Sasini
Skąd: Wrocław.




« #1695 : Październik 20, 2020, 10:55:19 »
Odpowiedz cytując
Zazdro drenażu... u nas jest taka tragedia, że wczoraj jak szłam to sama sobie nogę prawie skręciłam. Drenażu w sumie nie nie mamy na placu, a tym bardziej na padokach  8| Tylko hala została, chociaż plac już powoli też się wysusza.
#link
Tulula


« #1696 : Październik 28, 2020, 09:11:57 »
Odpowiedz cytując
Czy mieliście doczynienia z nadwyrężeniem ścięgna (międzykostny) ? Wet na podstawie usg stwierdził, że nie jest to jeszcze naderwanie czy zapalenie.
Jak u Was wyglądało leczenie i ile trwało ? Koń delikatnie nieregularny na tą nogę.
Mamy boks + spacery (na padokach i w kwaterkach błocko niesamowite) + smarowanie i zobaczyć po 10 dniach co dalej.
Będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniami.
Co do naderwań niestety już jakąś wiedzę zdążyłam nabyć, o tym nie wiem co sądzić.

Podbijam, może jakaś dobra dusza podzieli się doświadczeniami ... uśmiech
« Ostatnia zmiana: Październik 31, 2020, 14:30:45 wysłane przez Tulula » #link
dea
Skąd: Gdańsk.


primum non nocere



« #1697 : Listopad 01, 2020, 10:36:58 »
Odpowiedz cytując
Międzykostny ma swój wątek. Może tam będzie większy odzew.
Btw międzykostny to nie ścięgno (łącznik pomiędzy mięśniem a kością), tylko więzadło (stabilizacja kości).
#link
Umysł należy mieć otwarty... ale nie tak, żeby mózg wypadał
YMMV!
"The only real mistake is the one from which we learn nothing."-- John Powell
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1698 : Listopad 27, 2020, 00:31:44 »
Odpowiedz cytując
Nirv, i jak tam?

U nas juz po krzyku w sumie wink na USG sciegno wypelnione w 100%, z zewnatrz grubsze o tyle, ze jest blizna. Mozemy wprowadzic klus pod siodlem i za 4 tygodnie galop, wedlug weta czas rehabilitacji to 2 miesiace do powrotu do pelnej sprawnosci. Goi sie faktycznie jak na psie  hurra!

Kuc dostal naklejke dzielny pacjent za bycie milym misiem i leniwym snujem pomimo aresztu :p
#link
Moon
Skąd: Kurort.


We go exactly where we belong...


WWW Moje ogłoszenia
« #1699 : Listopad 27, 2020, 07:13:42 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, mówiłam, że będzie git majones!  hurra!
#link
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1700 : Listopad 27, 2020, 21:43:04 »
Odpowiedz cytując
Moon, oj wez, teraz za to mam stres, ze za szybko to wszystko i kuca popsuje kukunamuniu odpieluszkowe zapalenie mozgu jak nic wink
#link
kotbury



« #1701 : Grudzień 01, 2020, 11:09:00 »
Odpowiedz cytując
Zazdrość!!
I cieszę się, że się goi tak super.

U nas koń mi zrobił "hart attac" bo pojechałam na stępa na kros i zostałam zbryknięta z siodłą- ale z taką premedytacją, że już mi się odechciało stępować w siode. I kobyła sobie poooooszłaaaa galopem z top brykami po caaaaałym krosie.
Więc zaraz vet i nadporgramowe USG - całe szczęście nic się nie stało.

No i w zasadzie od dziś powinnam włączać po minucie kłusa przez dwa tygodnie... a ja mam fefra wsiąść. Serio. Mój koń jest tak wypoczęty, a przez to codzienne godzinne karuzelowanie ma taką kondychę i mięśnie całkiem, całkiem, że nie mam jak małpy zmęczyć przed wsiadaniem.

Chciałam może tego kłusa najpierw na lonży wprowadzić - ale się boję, że też nie dam rady jej utrzymać na lonży, żeby nie poszła galopem czy żeby jakiejś niebezpiecznej szarpaniny nie było na tą nogę.

Także wszelkie porady jak ponownie "zajeździć" konia, który może kłusować aż minutkę i nic innego - mile widziane.
#link
epk
Skąd: z równoległej czasoprzestrzeni ;).




« #1702 : Grudzień 01, 2020, 11:14:49 »
Odpowiedz cytując
No niestety jak mieliśmy konia do wprowadzania pod siodło po kontuzji to szedł sedalin w dziąsło - po 1 kresce o ile pamiętam, pół godziny przed jazdą (na konia ok. 600kg - ale to do przetestowania, bo zależy jak koń przyjmuje sedalin, może być potrzebne ciut więcej). I to była dobra rada od 3 osób - dwóch wetów i jednego fizjo. A koń potrafił odwalić numer w ułamku sekundy ni z tego ni z owego po czym wrócić do absolutnego spokoju. Dzięki temu mieliśmy spokojne wprowadzenie w ruch.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 01, 2020, 11:39:53 wysłane przez epk » #link
Pozwólcie, że zaleję Was blaskiem swej chwały!
KARUZELA - WSZYSTKIEMU WINNA JEST KARUZELA. ON JUŻ RZYGA TĄ KARUZELĄ I OD TEGO ZAPALIŁA MU SIĘ WĄTROBA...
Gillian
Skąd: Koszalin.


four letter word


WWW
« #1703 : Grudzień 01, 2020, 11:36:14 »
Odpowiedz cytując
kotbury, wal Sedalin i tyle. Mój koń jest już pod siodłem i jest trochę grzeczniejszy niż w ręku ale niestety już miałam spotkanie z ziemią, na szczęście udało mi się złapać wodze.
#link
a jak nie Ty - to kto mi został...?
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #1704 : Grudzień 01, 2020, 12:36:58 »
Odpowiedz cytując
kotbury, Calmivet / Sedalin / Domosedan. Na lzejsze przypadki to mozna sie bawic z czarna albo lepszym jezdzcem, co pacjenta sprowadzi do parteru, ale jak kon az tak pajacuje to IMO szkoda zdrowia.

Z ciekawosci, po jakim czasie ograniczonego ruchu waszym koniom tak wali na dekiel?

Moja stoi juz 2 miechy i w sumie poza lekkim caplowaniem po klusie to nic nie robi. W reku aniol, pod siodlem cisza, nawet jak konie na padoku obok swiruja albo costam sie dzieje. A i przed kontuzja lubila caplowac jak byla w emocjach, wiec to nic nowego.
#link
olq

Moje ogłoszenia
« #1705 : Grudzień 01, 2020, 12:53:05 »
Odpowiedz cytując
Kotbury ja jedną ścięgnową wdrażałam na lonży (tak pajacowała że nie było opcji wsiąść) - stępowała w ręku a potem solidnie wypięta na minute kłusa na lonżownik. Po pierwszym dniu kłusowania miałą takie zakwasy, że już nie pajacowala i dało się wsiadać z asekuracją czarnej. kwiatek
#link
Gillian
Skąd: Koszalin.


four letter word


WWW
« #1706 : Grudzień 01, 2020, 21:21:32 »
Odpowiedz cytując
Mój ma postój od 23.09 i jeszcze bardzo długo smutek
#link
a jak nie Ty - to kto mi został...?
caverra_afk
Skąd: Wrocław.




« #1707 : Grudzień 02, 2020, 13:09:07 »
Odpowiedz cytując
moja już stoi 3 miesiące, jeszcze ją trzymam na treściwym w małej porcji (!), ale nic jej nie wali na szczęście. ogólnie to wygląda na szczęśliwą, że nikt nic od niej nie chce  oczy2
#link
Gillian
Skąd: Koszalin.


four letter word


WWW
« #1708 : Grudzień 02, 2020, 13:12:44 »
Odpowiedz cytując
mój im więcej chodzi tym jest bardziej wkurzający duży uśmiech byle do wiosny...
#link
a jak nie Ty - to kto mi został...?
Lanka_Cathar

Farewell to the King...


Moje ogłoszenia
« #1709 : Grudzień 02, 2020, 14:54:44 »
Odpowiedz cytując
Wiecie co, to ja mam złotą kobyłę. Stoi od lutego. Zaczęło się od kolana, potem międzykostny i powiem wam, że do dziś chodzimy na kantarze. Jak dostała zgodę na wdrożenie kłusa, to fakt, przez pierwsze dwa dni na początku tego kłusa był "king Bruce Lee karate mistrz", ale już wróciła do normy. Wsiąść też mogę. A to w robocie nigdy aniołek nie był, natomiast w trakcie leczenia mogłabym ją dać dziecku do prowadzania. I tak było zawsze. A perspektywy wyjścia na wybieg są bardzo odległe.
#link
Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie, bo sama nie wiem już...
Bo nie wiem, kiedy sama się odnajdę.

Strony: 1 ... 55 56 [57] 58 59 60 Odpowiedz Drukuj 

Re-volta.pl  |  Forum główne  |  Konie  |  Wątek: Ścięgna - urazy, leczenie, pielęgnacja

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.034 sekund z 20 zapytaniami.