Aktualności: UWAGA! Niedługo zostanie uruchomiona nowa wersja forum, lepiej przystosowana do obecnych czasów wink
Nastąpi zmiana sposobu logowania, od teraz będzie trzeba używać adresu e-mail do logowania.
Proszę sprawdź swój adres w linku profil, aby uniknąć problemów z logowaniem!
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Strony: [1] 2 3 ... 10

 1 
 : Dzisiaj o 02:09:06 
Zaczęty przez Strzyga - Nowe: wysłane przez vanille
Tak naprawdę człowiek co chwila wpada w życiu na rzeczy, których nie umie zrobić. Nie umieć czegoś jest ludzkie i powszechne. Powiedziałabym nawet, ze jako jednostki więcej rzeczy nie umiemy niż umiemy :p jak dla mnie kluczowe jest to, jak reagujemy na fakt nieposiadania jakiejś umiejętności bo to ta reakcja  będzie nam towarzyszyć całe życie. Czy zdajemy sie totalnie na innych ludzi, składamy broń, wchodzimy w role ofiary, czy pytamy o radę, szukamy pomocy, kogoś kto nam podpowie etc. Decydujaca jest jak dla mnie umiejetność adaptacji, szukania rozwiązań i zaufanie do samego siebie. warto pracować nad zaufaniem do samego siebie, choć to wymaga wystawiania sie na co raz to nowe sytuacje i udowadnianie sobie w sposób eksperymentalny, ze możemy na siebie samych liczyc bo ostatecznie dajemy radę. Zamykając sie w domu z przekonaniami typu "jestem do niczego" budujemy w swojej głowie coraz mocniejszy obraz siebie jako właśnie takiej osoby, stajemy sie tego niemal pewni, po jakimś czasie nawet nie przychodzi nam do głowy by to zakwestionować. Tak naprawdę warto kwestionować wszystko co sie kiedykolwiek usłyszało na temat samego siebie i świata - jak wspomniała Teodora. Skąd to wiem. Kto mi to powiedział. Czy życie udowodniło, ze tak jest. Warto zwrócić uwagę na to, ze rodzice, nauczyciele etc to również ludzie, często sami poturbowani przez los i własna rodzine. Jako dzieci patrzymy na nich niemal z nabożeństwem, bo wszystko wiedza. Najtrudniej jest powiedzieć rodzicom o problemie, ale jak juz sie to zrobi to oni zawsze znajda rozwiazanie i wyjście. Tak myślałam jako dziecko i szokiem było, gdy zobaczyłam, ze moi rodzice to zwykli ludzie i od teraz mogę im sie zwierzyć, sięgnąć po poradę, ale nie będą w stanie rozwiązać za mnie moich problemów. W przypadku większości z nich sa zupełnie bezsilni i nic od nich nie zależy. Twój tato może być Twoim bohaterem i może być dla Ciebie wazny - super, ze tak jest. Ale to żaden nadczłowiek, nie ma żadnej tajemnej wiedzy ani magicznych umiejętności. Jest takim samym dorosłym jak Ty, tylko nieco bardziej doświadczonym w życiu. Tyle. Gdyby z jakiegoś powodu nagle zniknął i byłabyś skazana wyłącznie na siebie to jestem przekonana, ze byś sobie poradziła lepiej niż Ci sie wydaje.

 2 
 : Dzisiaj o 01:58:48 
Zaczęty przez Zuziasta - Nowe: wysłane przez karolina_
Ktoś ma może jakiś pomysł na proste szybkie podkłady pod owijki, do użytku stajennego, więc nie muszą być piękne, ale żeby sprawdziły się na wrażliwej skórze?

Stary ręcznik albo prześcieradło z miękkiej froty

 3 
 : Dzisiaj o 01:35:36 
Zaczęty przez Strzyga - Nowe: wysłane przez Teodora
Ja naprawdę wierzę, że oprócz pracy w tym domu, nie potrafię kompletnie nic. I że bez ojca nie dam sobie rady.
Zacznij sobie to "nic" konkretyzować, bo najgorsze jest takie mgławicowe niewiadomoco. Żre i wysysa energię.
Pytaj się, z życzliwym jednak nastawieniem, czego konkretnie nie potrafisz.
I doprecyzowuj.
Jak trafisz na coś trochę bardzie konkretnego, pytaj siebie, na jakiej podstawie tak twierdzisz.
Jakie masz na to dowody.
Czy coś takiego już miało miejsce.
I wreszcie – czy to rzeczywiście są Twoje przekonania. Może to tylko myśli automaty, schematy myślowe, które lecą rozpędem, ale żebyś tak naprawdę tak myślała - jak się zastanowisz – to może niekoniecznie... Może to cudze opinie, a wcale nie Twoje.

Nie wiem, może natrafisz na jakieś obszary, w których rzeczywiście czegoś nie wiesz. Na przykład, jak wypełnić PIT (sorry, za odczapowy przykład). Ale to zupełnie normalne, że zanim się coś umie, to się tego nie umie. Zagalopować na dobrą nogę też się najpierw nie umie. A potem się uczy i zwykle jednak umie. Pyta ludzi, szuka wiedzących, coś czyta, gdzieś szpera. Nic niezwykłego, proces.

I sobie przy rozpracowywaniu, co umiesz, popatrz, czy nie stawiasz sobie za wysoko poprzeczki. Rzeczy można umieć "w miarę".
Są na świecie Mercedesy i są Skody. I jedne, i drugie znajdują nabywców. I wykonują swoją robotę.
Można omieść podłogi i poustawiać szpargały, można pisać podręczniki o sprzątaniu albo wchodzić na wyżyny sterylności. Zależy od priorytetów.
Są zagalopowania w sam raz na olimpiadę, ale jak się dopiero uczysz, to się nie zestawiasz z Dujardin.
Można się rozwijać, nie trzeba w każdym kierunku.

 4 
 : Dzisiaj o 01:22:52 
Zaczęty przez Strzyga - Nowe: wysłane przez vanille
Pięć razy zaczynałam tego posta ale w sumie chyba nie ma sensu robić dalszej analizy bo to wątek dla zdołowanych i chcących się wypłakać a nie kącik porad psychologicznych duży uśmiech W każdym razie trzymam za Ciebie kciuki, przyjrzyj się relacji z ojcem i pomyśl tak na chłodno ile z Twoich opinii na temat siebie etc to wpojone przekonania a ile z tego to fakty. Czy faktycznie nigdy z niczym sobie sama nie poradziłaś i czy miałaś okazję to sprawdzić, czy boisz się zrobić cokolwiek bo zakładasz, że się nie uda. Ściskam!

 5 
 : Dzisiaj o 00:48:59 
Zaczęty przez Strzyga - Nowe: wysłane przez Emara
vanille Nie jesteś pierwszą osobą, która doszła do takiego wniosku.
Sytuacja z moim tatą jest o tyle specjalna, że od najmłodszych lat był moim bohaterem i od zawsze jest najważniejszą osobą w moim życiu, choćby nie wiem co. I nie tylko w moim, starszego brata również. Zawsze tylko ja zamartwiałam się np. kiedy wróci do domu. I choć tak bardzo go kocham, to jednocześnie jest bardzo sinusoidalna relacja i następnego dnia mogę go znienawidzić. Ja bardzo nie chcę być swoją matką. A jeśli odejdę, to będę taka sama.

Jak się słyszy całe życie, że wszystko co robię, robię zbyt wolno/niezdarnie/nie tak i że "beze mnie zginiecie", "gdyby nie ja, to byście z głodu pomarli" (od obojga rodziców), czy też ostatni trend "ty konia utrzymujesz dopiero od x czasu, a ja przez tyle lat to robiłem i o wiele więcej, niż sobie zdajesz sprawę, i nic nie mogę powiedzieć", to zawsze będzie z tyłu głowy.

Ja naprawdę wierzę, że oprócz pracy w tym domu, nie potrafię kompletnie nic. I że bez ojca nie dam sobie rady.
A przy tym zwykle czuję się jak straszna egoistka, bo przecież zależy mi tylko na koniu.

Dziękuję Ci za wiadomość. Order przenikliwości dla Ciebie  duży uśmiech


 

 6 
 : Dzisiaj o 00:43:30 
Zaczęty przez 777 - Nowe: wysłane przez shewolf
Dzięki wszystkim kwiatek, póki co jedzie do mnie wintec z trzema lękami, więc będziemy dopasowywać.

 7 
 : Dzisiaj o 00:09:59 
Zaczęty przez asds_z_hreczką - Nowe: wysłane przez smartini
Alten, świetne wieści, gratulacje uśmiech

 8 
 : Dzisiaj o 00:03:41 
Zaczęty przez gracja03 - Nowe: wysłane przez zembria
Jak śnieg ubity i rozjeżdżony samochodami, to oczywiście i bosy koń się będzie ślizgał, ale jeśli kopyta są ok, nie są to "plastiki" jak ja je określam (czyli bez miski, fałszywka najczęściej, ściany wsporowe wtopione w podeszwę) to bosy koń po śniegu pójdzie normalnie, przecież zima występuje w przyrodzie i konie żyją od tysiącleci wink W normalnym kopycie kąty wsporowe i ściany wsporowe stanowią naturalne hamulce.

 9 
 : Styczeń 16, 2021, 23:51:29  
Zaczęty przez XxxkajaxxX - Nowe: wysłane przez pestka
KaNie wrócę do tych zniczy, ile sztuk macie pod takim wiadrem? Mogłabyś zrobić zdjęcie  kwiatek

 10 
 : Styczeń 16, 2021, 23:41:04  
Zaczęty przez XxxkajaxxX - Nowe: wysłane przez Meise
Mój koń (ogolony) obciera się w miejscu zakończenia czapraka  smutek co mogę z tym zrobić?

Strony: [1] 2 3 ... 10


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.052 sekund z 17 zapytaniami.