Re-Volta.pl

Forum główne => Towarzyskie => Wątek zaczęty przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 20:42:19



Tytuł: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 20:42:19
 Nie wiem jak innym, ale mi osobiście taki temat się przyda ;)
 Często chyba spotykamy się na co dzień z sytuacjami, gdzie po prostu... nie ogarniamy. Nie jest to coś, co by nas wkurzało czy śmieszyło- jest po prostu szokujące i totalnie niezrozumiałe. Dzielmy się takimi doświadczeniami! :hihi:

 Byłam w weekend na ślubie przyjaciół. Odwaliłam się jak szczur na otwarcie kanału, bo wydawało mi się, że tak wypada- choćby z szacunku do pary młodej. Ale to, co tam zastałam... no zszokowało mnie.
 Nie rozumiem, jak można na czyjeś święto przyjść... w brudnej, wymiętej i poplamionej sukience. W glanach, krótkich spodenkach i koszulce na ramiączkach. W bojówkach, z łańcuchami i w t-shircie. No i mój absolutny hit- w pięknym, eleganckim garniturze i... klapkach. Takich basenowych. "Bo wygodniej" 8| Później po wyraźnej dezaprobacie wersja została zmieniona na "Bo mam chory palec", aczkolwiek na weselu ten sam osobnik był już w normalnych butach. DO tego w żonobijce i bojówkach, ale to pomińmy.
 No nie rozumiem tego. Nie ogarniam, jak to ładnie Strzyga określiła. Nie dociera to do mnie. Zawsze myślałam, że ślub to wielkie wydarzenie, bardzo ważny dzień w życiu dwojga ludzi i wypada świętować go z nimi na poziomie. A patrząc na co po niektórych... wstydziłabym się tak do klubu wyjść, a co dopiero na taką uroczystość... :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Maj 26, 2014, 20:53:47
Wątek "idiokracja" nie mówi o tym samym?  ;) W każdym razie.. co to jest żonobijka?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 20:57:18
Smarcik "żonobijka" to taka koszulka bez ramiączek, taka jaką "twardziele" noszą ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Maj 26, 2014, 20:58:31
Aaaa  :hihi: A jak państwo młodzi zapatrywali się na takie stroje? Bo to zahacza trochę o brak szacunku dla nich..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 21:00:21
 Nie było kiedy z nimi o tym pogadać. Głównie znajomi panny młodej tak przyszli, przyjaciele pana młodego(my) jednak bardziej klasycznie- garnitury i sukienki. Może to kwestia tego, że panna młoda ma znajomych ze środowiska typowo punkowo-gotycko-metalowego... ale jakie środowisko by to nie było chyba jakieś normy obowiązują.
 Wiem, że na pewno matka panny młodej była zwyczajnie zasmucona tym faktem. I było jej przykro...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Maj 26, 2014, 21:19:03
Jeśli o mnie chodzi, to stroje powinny być takie, jakie wynikają z tradycji danego "plemienia". Jeśli kilka osób przyszło w takich strojach, jak opisałaś, to najwidoczniej była to drużyna panny młodej. I jeśli ona nie widziała w tym nic nadzwyczajnego, to nie powinno się z tego robić afery. Przecież to jej ślub i jej wybranka, a nie jej mamy. Ja widząc kogoś tak ubranego na ślubie (obojętnie czy to moim, czy będąc jako gość) - stój typu garnitur i bose stopy, lub balowa sukienka i glany - uznałabym to za śmieszne i pozytywne dziwactwo :) Bo przecież odświętne w pewnym sensie te stroje były.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Maj 26, 2014, 21:23:12
Bo ja wiem. Każdy ma inaczej. Ja na własnym  ślubie byłam w dżinsach, i z dzieckiem w chuście. Ale dżinsy miałam czyste. A dżinsy dlatego ze było zimno. Po prostu. Innych spodni nie miałam, a marznąc dla wydumanej idei nie będę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Maj 26, 2014, 21:27:51
Nie wiem ile lat maja panstwo mlodzi i ich znajomi, ale podejrzewam, ze sa bardzo mlodzi - czyli typowo goscie zachowali sie po gowniarsku, nie przebierajac w slowach :) Dzieciaki i tyle. Mi by bylo za nich wstyd i tez byloby mi przykro, ze nie potrafili uzyc mozgu i wyjsc poza swoj "styl" raz na ruski rok. Nikt nie wymaga od razu garniturow i sukni balowych, ale po prostu schludnych, czystych, w miare eleganckich ciuchow.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 21:28:59
 No właśnie nie wiem, czy panna młoda była zadowolona. Pogadam z nią przy okazji.
 Ja tego nie rozumiem. Nie mówię, że to złe, negatywne, niepoprawne- dla mnie niezrozumiałe. Ja to potraktowałam jak osobiste święto dwojga młodych ludzi, na które wypada ubrać się chociaż schludnie, jeśli nie można ładnie.
 Średnia wieku to 25+, więc czy tacy bardzo młodzi? Nie wiem.
 
 Tak sobie myślę. Może to po prostu ja bywałam na innych ślubach? I nie jestem przyzwyczajona do takiej koncepcji totalnego luzu? Zaliczyłam z 6 takich imprez i zawsze mężczyźni byli w koszulach i dżinsach/garniturze, a kobiety w eleganckich sukniach. Taki ślubny dress-code. A to wyglądało zupełnie inaczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Maj 26, 2014, 21:35:43
"Nie ogarniam jak" można obrażać się, jak może komuś robić się przykro, z tego powodu, że ktoś ubrał się nie dość odświętnie do naszego własnego stopnia poczucia świąteczności danego święta  :hihi:
Nigdy też "nie ogarniałam jak" można z pełną powagą brać własne urodziny, czy imieniny, od rana oczekiwać życzeń, kwiatów i przyjęcia oraz oczywiście, jak by nie było, odświętnych, schludnych strojów. Kiedyś jedna moja koleżanka z pracy opowiadała ze łzami w oczach, jak to kiedyś w pracy zapomnieli o jej urodzinach (czy tam imieninach) i jak to jej się łza w oku kręciła, jak wychodziła do domu i nic.. nikt nie podbiegł, nie uściskał  :smutny: :lol:

Ja tam bym się cieszyła, jakby ktoś w ogóle na ten mój ślub przyszedł hehe Generalnie nie ogarniam tego tematu ubraniowego, szczerze mówiąc  :ke:... IMO wydumane lekko.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 26, 2014, 21:40:44
 No i właśnie mamy tu takie zderzenie- jedni uważają, że to brak szacunku, inni że wydumanie i czepianie się. Na ślubie było to samo, jedni bronili "luzu" a inni szacunku do pary młodej.
 I bądź tu człowieku mądry.
Ja swoje stanowisko utrzymuję- nie rozumiem tego.

Kenna jak to cieszyłabyś się, że w ogóle przyszli...? 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Maj 26, 2014, 21:58:18
Czarownica, też nie rozumiem takiego podejścia. To tak jakby na ślub znajomej ze stajni przyjść w bryczesach (niekoniecznie czystych i odświętnych), gumiakach i t-shircie  :swirek:

Kenna, z takiego typu znajomych co "cieszyłabym się gdyby w ogóle przyszli" to wolałabym, żeby nie przychodzili. ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Maj 26, 2014, 22:50:46
CzarownicaSa, no po prostu - cieszyłabym się z obecności osób, na których mi zależy, a nie patrzałabym na to, co mają na siebie poubierane. Trochę sarkastycznie się wyraziłam, bo nie mam za dużo znajomych ;) Jakby z 5 osób się zebrało, to na prawdę wisiałoby mi to, czy mają na sobie smokingi, czy średniowieczne zbroje :D Staram się takimi new-ansami nie przejmować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 26, 2014, 22:54:43
kenna, a ja bym się bardziej cieszyła jakby te osoby tez uważały, że to nie jest zwykły dzień i nie idziemy razem na zakupy albo na chlanie na plażę, tylko, że jednak to jest dzień w którym zmienia się moje życie i one chcą uczcić to również przez odświętny strój.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Maj 26, 2014, 22:54:52
Moim zdaniem ubiór, to taki objaw szacunku, jaki okazuje się w danej sytuacji. Mówiąc szczerze byłoby mi przykro , gdyby moja znajoma/koleżanka przyszła na mój ślub w powyciąganym T-shircie, poplamionych spodniach i klapkach. Po prostu, do każdej sytuacji, powinien być odpowiedni strój. Wyobraźcie sobie, że ktoś ma zebranie w firmie i przychodzi w dresie, bo tak mu wygodnie.     


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Maj 27, 2014, 06:56:42
Oczywiście, że wypada ubrać się stosownie. Jednak z drugiej strony.... obecna moda jest taka dziwna.
Czasem podkoszulek, wyglądający na stary, jest bardzo drogi. Podobnie spodnie z dziurami.
Może tu tak było?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Scottie Maj 27, 2014, 07:08:23
Ja na własnym  ślubie byłam w dżinsach (...) A dżinsy dlatego ze było zimno. Po prostu. Innych spodni nie miałam, a marznąc dla wydumanej idei nie będę.

A ja nie ogarniam, jak można pójść na własny ślub w dżinsach- nawet dlatego, że jest zimno.

I nie ogarniam, z jakimi pierdołami ludzie dzwonią na numer alarmowy... No nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 27, 2014, 07:09:33
Ja kiedyś byłam gościem na ślubie, gdzie ŚWIADKOWA nosiła sukienkę coś a'la plażowa i do tego japonki :ke: Ja rozumiem - nie wszystkie śluby są w klasycznym stylu, niektórzy składają przysięgę w samolocie, skacząc na bungee, nurkując z delfinami, na plaży, czy też na zlocie Harleyowców, wtedy - wiadomo, ze względu na okoliczności i charakter ślubu można się ubrac bardziej stosownie do tej konkretnej sytuacji ;). No, ale - umówmy się, typowy polski ślub to zwykle jest sala, albo remiza, długa suknia i ubieranie się raczej wieczorowo-koktajlowo. Moim zdaniem coraz częściej się zdarza, że rodzice "przegapili" wychowywanie dzieciaka do radzenia sobie w sytuacjach, które wymagają nieco bardziej kuluranego podejścia, niż wyskoczenie z ziomkami na imprezę w "Galaxy". Nie wiem, jak u was, ale w moich okolicach bałabym się zaprosic na swój ślub młodzież bez napisania o wymogach wobec stroju, z instruktażowymi obrazkami. Taka jest właśnie jakaś nieogarnięta, nienauczona, jak zachowywac się na poziomie i właśnie, jak wyglądac, aby to było z klasą.
Ja na swoim ślubie miałam szczęście - cała moja rodzina jest bardzo konserwatywna, już nawet nastoletnie chłopaki całują dziewczyny w ręce i przepuszczają je w drzwiach, dziewczyny się szanują i nigdzie się nie szlajają po podejrzanych klubach, więc była pełna kulturka, nikt, że tak powiem mnie nie "zawiódł" ;)



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: arivle Maj 27, 2014, 07:39:05
Ja byłam na weselu koleżanki ze stajni w bryczesach i marynarce nie koniecznie najczystszej, ale faktem jest, ze ja tam byłam do pracy i trzymałam konia :hihi:

A tak serio, to dla mnie ślub cywilny w jeansach jest do przyjęcia, bez problemu. To wzasadzie tylko zawarcie umowy miedzy dwojgiem ludzi. Jednak, jeżeli ktoś organizuje wesele, ślub jest kościelny (albo cywilny, ale z gośćmi, oficjalny) to jednak wypadałoby sie ubrac stosownie. Tak jak ktoś tam wyżej napisał, na spotkanie z ważnymi partnerami w pracy nikt nie przyjdzie w hawajskiej koszuli i klapkach...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 27, 2014, 07:48:10
I losie, to ja sie ciesze, ze u mnie w rodzinie same takie tradycyjne prukwy, co ubierają sie zawsze czysto i elegancko.

tet, eleganckie, dobrze skrojone spodnie to wydatek rzędu 200 zł...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Maj 27, 2014, 07:55:28
sądzę, że szacunek wobec pary młodej objawia się nie smokingiem a nie sprawianiem im przykrości. Jeśli parze młodej nie przeszkadzają jeansy-to co to kogo obchodzi? Ważne, że młodzi są zadowoleni.

Słyszałam kilkukrotnie, że znajomi odmawiali przyjścia na przyjęcie, bo... ich nie stać. I mówili otwarcie. Że sukienka, buty, jakiś fryzjer i do tego "do koperty" to wydatki nie na ich budżet i niestety nie dadzą rady. Ja wolałabym, żeby ktoś bliski przyszedł w plażowej sukience i nie wsadził nic do koperty niż żeby  wcale miał nie przychodzić. Ważniejszy jest dla mnie człowiek niz to, czy ma odkryte palce i stówę w kieszeni.

nie ogarniam jak można się kogoś czepiać jak się ubrał na WŁASNYM ślubie... a to niby jego święto i niby ma prawo robić i wyglądać jak mu się żywnie podoba, a i tak się znajdą komentujący nie promienne szczęście a porty.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 27, 2014, 08:05:11
Isabelle, ja, jak miałam ślub kuzyna, miałam spore problemy finansowe - i udało mi się przyjechac, pożyczyłam sukienkę od kuzynki, kupiłam buty za 30 zł i razem z mamą i kuzynką zrzuciłyśmy się na ładny i bardzo przydatny prezent. Tak samo zrobiłam na ślubie córki szefowej - wszyscy pracownicy stajni zostali zaproszeni, więc postanowiliśmy, że wszyscy zrobimy zrzutę i kupimy razem coś dużego i drogiego, zamiast kupowac małe, tanie, niepotrzebne bibeloty ;) A sukienkę nosiłam taką samą, co na studniówce
Dla chcącego nic trudnego. Ja osobiście przed ślubem powiedziałam wszystkim, że MAJĄ przyjechac, nawet, jak kasy na prezent nie mają. Bardziej mi zależało, żeby byli na mojej uroczystości i się dobrze bawili, niż żeby mi prezenty dawali. Serio. To przynajmniej ci, którzy mieli problemy finansowe, nazwozili nam rzeczy, których nie można kupic w Anglii :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Maj 27, 2014, 08:13:32
nie ogarniam jak paczka knoppersów w biedronce kosztuje 5.99, a w piotrze i pawle 1.99. Nie ogarniam dlaczego ceny w pip są tak różne, jedna rzecz ma normalną cenę, druga 3x droższą niż w innych sklepach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Maj 27, 2014, 08:19:59
a ja nie ogarniam jak mój znajomy może oblecieć 4 supermarkety w mieście podczas jednych zakupów - "bo tam jest woda tańsza o 5 gr" ( itp. )
Na benzynę wyda tyle, że oszczędność się równoważy ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dar Maj 27, 2014, 08:23:53
Tylko 2 złote za paczkę knoppersow?? Paczka to trzy te sklejone razem, tak?  Coś aż za tanio. Sprawdź datę do spożycia albo może magiczna promocja.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Maj 27, 2014, 11:06:44
Isabelle, można się ubrać tanio, ale schludnie i czysto, tzn. ja nie mam z tym problemu, bo piorę i prasuję swoje rzeczy czy kosztują 5 zł czy 200 :)
Włosy można umyć i uczesać, sukienkę ostatnio kupiłam za 30 zł z przeceny i jest ładna, nawet na wesele można by w niej iść, jakieś baleriny tez koszt ok 30 zł. Czy to aż takie duże poświęcenie finansowe?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Maj 27, 2014, 11:09:33
A propos samego "nie ogarniam" - brzmi mi to jak politycznie poprawna wersja "wkurza mnie/oburza mnie/irytuje/gardzę/wyśmiewam" i inne. Nie ogarniać to można ciągów w gimnazjum :>


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Maj 27, 2014, 12:19:45
Wcale nie. Nie ogarniam to takie : yyyyyyy.....
Niekoniecznie, choc najczesciej negatywne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Maj 27, 2014, 12:20:05
A nie: "nie rozumiem"???


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Maj 27, 2014, 12:21:17
Tak, nie rozumiem, tyle ze inaczej ;-) . Jak DIY ;-) . I inna nowomoda :-P .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Maj 27, 2014, 12:30:40
Tak jak w dowcipie: "nie ogarniam tej kuwety" ;)
W sensie, że czyjś rozum jest widocznie zbyt wąski by pojąć niektóre dziwne rzeczy, które się dzieją na świecie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Maj 27, 2014, 12:41:01
Hehe, no właśnie mi to nie brzmi jak "nie rozumiem" - co widać z emocji w dalszej dyskusji. Raczej czuć potępienie vs walka o "wolność jednostki" a nie: nie rozumiem - to ja ci wytłumaczę.
To jak matka mówiąca do dziecka: dziwi mnie, jak możesz sam nie wpaść żeby posprzątać w domu. Ciekawe na ile naprawdę ją to dziwi a na ile jest na to dziecko po ludzku wkurzona ;P
Nie twierdzę, że nie można się na coś wkurzać, bo można. Tylko warto to po ludzku powiedzieć, a nie chować za dziwnymi neutralnymi stwierdzeniami.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Maj 27, 2014, 12:43:36
Kiedyś się mówiło: "to się w pale nie mieści" :)
Że zawsze wkurzenie, to się nie zgodzę. Dezorientacja, pewna bezradność. Ew. wkurzenie jako następstwo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Maj 27, 2014, 12:43:55
Polska jezyk trudna :-) .
Ale temat idealnie nazwany moim zdaniem. Tez kilkakrotnie wpisywalam sie do "wkurza" choc nie tyle wkurzalo-ach ten podeszly wiek-co wlasnie no...yyyyyyy...

Edit: dokladnie ujela to halo :-) .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Maj 27, 2014, 12:46:08
Nie ogarniam np. jak uczeń może dziabnąć nauczycielkę nożem. No nie ogarniam. Wkurza mnie to? W żadnym razie - bo w ogóle mnie nie dotyczy. Potępiam? Nie - mam za mało danych.
Nie ogarniam i już.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Maj 27, 2014, 12:50:03
Ale czasem się mówi też: "nie mogę ogarnąć tego rozumem"


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Maj 27, 2014, 12:50:29
Hehe, mój tata używał sformułowania "to się w pale nie mieści" na niektóre moje i brata wybryki w dzieciństwie - czułam tam taki brak zrozumienia, że aż totalne wkurzenie ;)

Piszę to, bo rzuca mi się ostatnio w oczy w paru wątkach taka świętobliwość - ludzie piszą tak, żeby przypadkiem nie powiedzieć jak naprawdę myślą. Albo puszczą parę z ust, a potem 3 zdania żeby się wytłumaczyć i przeprosić ewentualnych urażonych. Ech.

halo, serio po prostu nie rozumiesz? Nie masz do tego żadnego stosunku? Że na przykład przeraża cię, że ktoś może coś takiego zrobić? Nie niepokoi cię, że tak się teraz dzieci wychowuje? Po prostu tego nie rozumiesz, naprawdę?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 27, 2014, 12:58:30
Niektórych rzeczy ogarnąć umysłem nie da rady :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Maj 27, 2014, 13:27:46
Dzionka, esssu, halo nie ma do tego osobistego stosunku. Ja tez nie, bo dla mnie nie do pomyslenia, zeby dziecko moje kogos zasztyletowalo, ani nauczycielem nie jestem. Tez nie ogarniam tego przykladu. Empatii za malo, zeby wielce wspolczuc, a poza tym...no nie ogarniam po prostu. W pale mi sie nie miesci jak kto woli. Napisz do CzarownicaSa, jak Cie tak bardzo razi tytul...

Ja np nie ogarniam podawania lekow na wyrost/niepotrzebnie. Wisi mi to jak kilo kitu, uwazam za objaw selekcji naturalnej glupkow, ale no serio...jak mozna? Proszek do prania tez by zarli? W koncu i to i to chemia ;).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Maj 27, 2014, 13:36:49
BASZNIA, ależ mnie ten temat nie wkurza, ja go po prostu NIE OGARNIAM :hihi:

Może to moje terapeutyczne zboczenie, bo jakoś zawsze tak jest, że jak ktoś używa słów "zdziwiłem się, że tak powiedziała" albo "nie rozumiem czemu tak robi" to po dopytaniu okazuje się, że siedzą w nim zupełnie inne uczucia. Ale macie rację, na takim ogólnym forumowym poziomie może lepiej to tak zostawić i nie grzebać głębiej ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Maj 27, 2014, 14:00:46
I losie, to ja sie ciesze, ze u mnie w rodzinie same takie tradycyjne prukwy, co ubierają sie zawsze czysto i elegancko.

tet, eleganckie, dobrze skrojone spodnie to wydatek rzędu 200 zł...

Miałam bardzo dobrze skrojone dżinsy za 700 zł. Nie ogarniam wesel i ślubów z pompa. Formalizacja urzedowa w USC nie wymaga wg mnie absurdalnych rytuałów i przebieranek. Rejestruje cos w urzędzie i idę do domu. Proste.

Ps. Zeby nie było ( jak mawia mój nadal, od 10 lat partner a od 4 mąż ), nie wydam kasy na cos w czym pójdę raz, czy dwa razy w życiu. Nawet 2 zł. W dżinsach chodziłam przed ślubem, i po ślubie i to były bardzo dobrze wydane pieniądze.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Heval Maj 27, 2014, 14:29:02
dżinsy za 700 zł.

ja tego nie ogarniam, chyba w życiu nie widziałam dżinsów za siedem stówek  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Maj 27, 2014, 14:41:47
Dzionka, nie niepokoi mnie, że tak się dzieci wychowuje (niepokoją inne zjawiska wychowawcze), nie przeraża - bo wiem (zdaję sobie sprawę), że ludzie przebijają innych ludzi nożami, bagnetami, kulami - dość często. Po prostu - to jest mi zbyt obce, jak z innego wszechświata, nie mieści się w moim obrazie "bliskiego" świata.
W dyskusję na temat znaczenia/wartości "rozpoznawania prawdziwych uczuć" wolę się nie wdawać. Kiedyś wydawało mi się to Bardzo, Bardzo Ważne, dziś - w ogóle.
Ujmę to tak: ty gotujesz - musisz znać składniki i proporcje. Ja "tylko" jem ;) i potrawa ma być smaczna i pożywna.

Z innej beczki: nie ogarniam, jak ludzie radzą sobie z... piochtoniną/fioletem/gencjaną. Pojąć nie mogę. Ja zawsze wyglądam jak dziecko wojny, żebym na uszach stawała. I zawsze ciuchy zniszczone i wybrudzone nieprawdopodobne rzeczy. JAK np. weci, pielęgniarki itd. nie łażą upaprani na fioletowo??? Nie mogę pojąć jak to się robi, ech.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hanoverka Maj 27, 2014, 14:45:33
tez nie ogarniam jak na jeansy można wydac siedem stówek, buty owszem, ale jeansy masakra  :lol:

A ubieranie się w byle co na co dzień i na uroczystości, jest zwykłym wieśniactwem i brakiem kultury. Po to są odpowiednie ciuchy, żeby się w nie ubierać i wygladać zgodnie z powagą sytuacji, po prostu taki naturalny dress code wynosi się z domu. Jak rodzice na uroczystości łazili w klapkach i jeansach to dzieci będą robić podobnie, dla mnie to turbo buratcwo i tyle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Maj 27, 2014, 14:47:28
dżinsy za 700 zł.

ja tego nie ogarniam, chyba w życiu nie widziałam dżinsów za siedem stówek  :hihi:

Tez nie ogarnialam, dostałam je od męża, szlag mnie trafił, bo tyle to ja zarabiałem na miesiąc. Ale trzeba przyznać, ze sie zamortyzowany :) nosilam je ponad 6 lat.

Hanoverka, w tym właśnie sęk, ja ślubu nie zapisuje w kategorii uroczyste, jedynie ważne. Jak miałam iść na bożonarodzeniowy koncert do Watykanu to nie poszłam, bo nie miałam w czym, a opór przed zakupami miałam straszny. No i nie poszłam. To było niemal 10 lat temu, teraz bym ruszyla zadek do odpowiedniego sklepu. Ech, młodość :)
Może kolejny ślub będę brała w garsonce hahahaha


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szafirowa Maj 27, 2014, 15:45:27
Ja nie ogarniam cen ziemi w niektorych rejonach podwarszawskich- nie, ze jakas totalna pod-warszawa typu Wawer, Wesola czy inne Konstanciny, dobre 30 kilosow dalej i bach- 500 tysi za hektar rolno-budowlanej. Mi sie to w glowie nie miesci, powaznie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ovca Maj 27, 2014, 15:53:42
CzarownicaSa ja ostatnio pojechałam elegancko ubrana na komunię (żadna rodzina- synek przyjaciela mojego P). Powitałam mnie matka chrzestna dziecka w sztruksowych dzwonach i czarnym t-shircie, z włosami związanymi w cebulę na czubku głowy. Nie ogarniam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Maj 27, 2014, 16:33:03
Dzionka Ale temat wątku wziął się z innego wątku, w ktorym Czarownica pisała o swoich obawach i problemach z nazwaniem swoich uczuć. ;) Ktoś zasugerował: nie ogarniam, jej się spodobało i już. :)

tez nie ogarniam jak na jeansy można wydac siedem stówek, buty owszem, ale jeansy masakra  :lol:

A ubieranie się w byle co na co dzień i na uroczystości, jest zwykłym wieśniactwem i brakiem kultury. Po to są odpowiednie ciuchy, żeby się w nie ubierać i wygladać zgodnie z powagą sytuacji, po prostu taki naturalny dress code wynosi się z domu. Jak rodzice na uroczystości łazili w klapkach i jeansach to dzieci będą robić podobnie, dla mnie to turbo buratcwo i tyle.
[/b]

Pogrubienie moje. Amen! Zgadzam się.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Chess Maj 27, 2014, 17:57:40
Ostatnio mój chłopak odbierał wyróżnienie na pseudo gali organizowanej przez jedną z warszawskich uczelni. Założył koszulę i marynarkę, jeansy i eleganckie buty, nawet ja zarzuciłam na siebie koszulę. Kilku typków przyszło ubranych w ciuchy typu: spodenki, koszulka bez rękawów, sandały + okulary przeciwsłoneczne na czubku głowy. Nie ogarniam...
Zostałam wytresowana w ten sposób, że jednak potrafię ubrać się w miarę stosownie bo po prostu moim zdaniem świadczy to o szacunku lub jego braku.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Maj 27, 2014, 18:02:50
Cóż, ja widziałam w tym roku kilku maturzystów w bluzach od dresu z nazwą drużyny klubowej na plecach i krótkich spodenkach, takich szortach. Wyglądali jakby szli na zajęcia ruchowe a nie na egzamin. Przekochane dzieciaki, ale serio, aż tak na maturę? Za moich czasów szło się w stroju 'galowym'. Ok, uczę w międzynarodowej szkole i mamy tam naprawdę luźne podejście do stroju, ale.. :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Chess Maj 27, 2014, 18:05:20
Jak dla mnie to po prostu nie powinno się takich wpuszczać na maturę czy jakikolwiek inny egzamin ;) albo przynajmniej trochę postraszyć, żeby życia im nie psuć


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Maj 27, 2014, 18:10:16
To niestety nie jest takie proste. Ja im swoje powiedziałam jak zobaczyłam ich w takim stroju na stołówce. Ale albo to się wynosi z domu, albo nie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Chess Maj 27, 2014, 18:13:22
Co racja to racja. Ja od zawsze byłam ciągana na imprezy rodzinne w "lepszych" cuchach, naoglądałam się rodziców i rodzeństwa, cała rodzina praktykowała taki sposób działania więc dla mnie jest to jedyna słuszna opcja. Nie uważam, że zawsze i wszędzie trzeba się wciskać w sukienki. Czyste, ładne jeansy, do tego koszula czy ująca bluzka i już osiągnięty zostaje odpowiedni efekt.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kolebka Maj 27, 2014, 18:46:50
Niektórzy studenci potrafią tak przyjść na egzaminy - dres czy srebrne legginsy są na porządku dziennym, klapki japonki u facetów też.
Tak jak mówicie, to sie z domu wynosi - ja nie ubieram się w pełen mundurek, ale białą bluzkę do dzinsów zawsze mam.

Nie ogarniam, jak można być burakiem takim z krwi i kości - wczorajszy wyjazd terenowy z uczelni skutecznie uprzykrzyli dwaj panowie, którzy tankowali wódę od 8 rano w autokarze, później padli jak muchy, żeby na końcu drzeć japy na pół pojazdu i przeklinać tak, że uszy bolą.
Upominanie studentów ostatniego roku.... No, nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Maj 27, 2014, 18:49:08
a ja w drugą stronę nie ogarniam.
Bo u mnie w domu się zawsze "wychodne" ciuchy na domowe przebierało.
a mój M. ma wręcz przeciwnie. Pójdzie robić coś brudnego w tym w czym stoi.
I tym sposobem zmieniał olej w białej koszulce(do wywalenia), czy potrafi iść wywalić gnój w butach od garnituru i spodniach w kant, Albo będzie kosił trawę w białych jeansach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Chess Maj 27, 2014, 18:57:05
To dość ciekawe. U mnie większa część bliskiej rodziny przebierała się po przyjściu z pracy czy ze szkoły jednak mnie to jakoś nie wzięło. Nigdy się nie przebierałam w gorsze, "domowe" ciuchy jednak bez skrajności :) nie jechałam do stajni ani nie zajmowałam się brudną robotą w najlepszych ubraniach


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Maj 27, 2014, 19:03:57
Ja nie ogarniam, kiedy mój pies jednego dnia rzuca się na drogą karmę weterynaryjną, a drugiego wsadzi nos w miskę i odbiega...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Maj 27, 2014, 19:06:49
w domu przebieram spodnie na wygodne dresowe i ewentualnie sweter na bluzę. Nie ogarniam chodzenia w wyjściowych ciuchach po domu, gdzie kot może zadrapać, może się poplamić itd :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Maj 27, 2014, 19:32:40
ja na maturze tez bylam galowo, no bo tak sie w Polsce nosi i wyssalo sie z mlekiem matki. Za to moj maz byl na swojej maturze normalnie ubrany, ale dzialo sie  to w Niemczech i tu nikt nie lata w garach na maturze. Ja na egzaminach w czasie studiow w Niemczech zawsze bylam ubrana normalnie, i baaaa latem nawet w japonkach ;) Ale na dyplomowe ubralam sie juz bardziej przyzwoicie. Ale byly to ustne ogromnej powagi egzaminy.

EDIT: zeby nie bylo, ze zmyslam: matura w DE:
http://www.lmg-crailsheim.de/phpwcms/content/images/fff4b0156fb28ff0387b6754327b3c00.jpg

dlugo tego nie ogarnialam  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 27, 2014, 19:48:55
kolebka, laski rok niżej na końcowe kolokwium z przedmiotu, który prowadził dość zaawansowany w wieku doktor przyszły na przykład w japonkach, bluzce-bokserce i spodenkach, które nie zakrywały pośladków.
ja tam się lubię odwalić, więc na wszelkie okazje jestem zawsze elegancko ubrana. Ale u mnie w domu elegancko się człowiek ubiera na wigilię, na śniadania świąteczne i nikt nie płacze z tego powodu, bo fajnie jest celebrować to, że się jest razem. odświętnym obrusem, ozdobami, eleganckim wyglądem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Maj 27, 2014, 19:49:22
nam nie pozwolili mieć napojów na maturze.

nie ogarniam: dlaczego kosmetyk, który robi furorę w internecie i jest naprawdę dobry, zazwyczaj nie drogi szybko zostaje wycofany. Całkowicie :swirek: . Jaką korzyść ma producent? Jeszcze bardziej nie rozumiem 'ulepszania', zazwyczaj nowa wersja jest o wiele gorsza od poprzednika :zemdlal: . Rozumiecie? Wytłumaczycie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Maj 27, 2014, 20:21:54
Ja nie ogarniam, jak to się dzieje, że kiedy nie mam żadnej okazji, powodu mam mnóstwo zachcianek i pomysłów, a kiedy jest jakaś okazja, nie mam kompletnie pomysłu. Albo jakim cudem mój tata ma kolekcję multitooli, mój brat również posiada kilka victorinoxów, a mi nie wolno zażyczyć sobie zwykłego scyzoryka z kopystką.  :smutny:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Heval Maj 27, 2014, 20:35:39
Rul, ooo właśnie, tego to i ja nie rozumiem. Zmiany składu, to pewnie po prostu wychodzi im taniej i myślą, że ludzie nie zauważą i tyle. Ale wycofania nigdy nie ogarnę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: aszhar Maj 27, 2014, 21:15:18
A ja nie ogarniam jak można na skuter/motor ubrać się w bluzkę z krótkim rękawem krótkie spodenki/spódnicę i o zgrozo japonki/sandały.
No nie ogarniam głupoty takich ludzi i tyle.
A najbardziej nie ogarniam zestawu kobieta+rower+szpilki


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Maj 27, 2014, 21:25:44
No widzisz, a ja po kilku latach mieszkania w Rzymie, z mężem Włochem, dziwujemy  sie niezmiernie jak ktoś jedzie w integralu i skórach na pierdziawce pięćdziesiątce. We Włoszech w skory to sie ludzie ubierają jak jadą na autostradę, a nie po mieście sie bijąc. Na skuterach jeżdżą kobiety w szpilkach do pracy i zakonnice w skandalach. Co kraj to obyczaj.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 27, 2014, 21:28:27
Ciesze sie, ze taka ciekawa dyskusja sie rozwinela :D
 
 Mi chodzi wlasnie o takie rzeczy/sytuacje, ktore ani nas nie denerwuja, ani nie wkurzaja, nie powoduja zadnych wiekszych emocji. Po prostu... nie rozumiemy danej sytuacji/zachowania.

 Np. U mnie w pracy- czesto zdarza sie, ze gdy tylko podam paragon i powiem "do widzenia" to juz druga osoba albo rzuca mi rzeczy na lade albo wrecz wyczynia dzikie wygibasy nad ta pierwsza byleby podac swoj rzeczy. A ta dopiero co skasowana sie pakuje, ja miejsca na ladzie nie mam. I nie rozumiem z czego to wynika- nie mozna te naprawde 5-10 sekund poczekac? I nie jest to kwestia pospiechu, bo osoba rzucajaca zazwyczaj po podaniu rzeczy zaczyna zachowywac sie "normalnie" i bynajmniej nie spieszyc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Maj 27, 2014, 21:33:05
Ja nie wyobrażam sobie, jak ludzie to robią, iż mają krótkie włosy.  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Maj 27, 2014, 21:36:14
apropo stroju - to jak sie ubierają ludzie na rozmowy kwalifikacyjne to juz kompletna masakra.... jak mozna sobie od razu strzelać w kolano na wstępie....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Maj 27, 2014, 21:37:11
o proszę, kolejna sytaucja: koleżanka poszła na rozmowę kwalifik. do supermarketu na posadę kasjerki. Wydawałoby się, że żadnych specjalnych wymagań nie będzie. A jednak dostała pytania min. ,,dlaczego handel" oraz perełka: wyciągnęli spod stołu poduszkę z hasłem ,,proszę mi sprzedać tą poduszkę" :icon_rolleyes: . Mam dziwne wrażenie, że naoglądali się pewnego filmu (http://youtu.be/Hh3bSzDQ1Po?t=4m26s)... Może żyję w innym świecie, ale odnoszę wrażenie, że rozmowa była przeprowadzona tak jakby szukali kogoś w stylu menadżera, zarządcę handlu, hostessę wciskającą ludziom niepotrzebne produkty, a nie o pracę na kasie :swirek: .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Maj 27, 2014, 21:38:37
Starania o prace często rozpoczyna cv z adresu mejlowego typu @buziaczek.pl tego to faktycznie nie ogarniam :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nagana Maj 27, 2014, 23:15:31
tet, ja tego też nie ogarniam. Tak samo nie ogarniam zdjęć jakie ludzie wstawiają do CV. Serio w dobie Internetu i wszechobecnych poradników jak napisać CV?? Nie ogarniam też mody na pisanie CV w języku angielskim... Coraz więcej ich dostaję.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Maj 28, 2014, 06:36:51
W temacie rozmów kwalifikacyjnych, ja nie ogarniam jak to jest możliwe, że ludzie przysyłają CV, umawiam się z nimi - są zainteresowani, natomiast potem nie przychodzą. Ani me, ani be - zero informacji. Wypadałoby zadzwonić, nie interesuje mnie powód chcę tylko wiedzieć, czy mam na kogoś czekać czy nie. Rozwala mnie to i nie rozumiem tego.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Maj 28, 2014, 07:41:59
jagoda może im się po prostu odwidziało i nie chcą tej pracy - ja się nie dziwie takim zachowaniom w kraju, gdzie 90% pracodawców ma w nosie ludzi, mówią że oddzwonią nawet jak odpowiedź będzie negatywna, a potem nie oddzwaniają. Jak ktoś kilka razy się na to natknął to potem zapewne też nie czuje potrzeby bycia miłym dla pracodawcy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Maj 28, 2014, 07:47:21
smarcik skoro sie odwidziało to wypada zadzwonic i podziekować, kultura tego chyba wymaga. Przeciez to oni do mnie CV wysłali, telefon odebrali, potwierdzli swoje zainteresowanie. Nie ogarniam jak można tego nie rozumieć. Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe.
Niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiem, że lista grzeszków po obu stronach jest długa, natomiast no nie badźmy dziećmi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Maj 28, 2014, 08:01:44
Ale spotkanie raczej ma się umówione z pracodawcą, który akurat oddzwonił i nie widzę powodu dla którego trzeba go karać za tych, co nie oddzwaniają :) To chyba znowu kwestia kultury, swoich własnych przekonań i tego, co się z domu wyniosło. Chociaż mogą być super odpowiedzialni rodzice, a dziecko kompletnie roztrzepane.

A propos rozmów kwalifikacyjnych, to mnie rozbroił kilka razy strój potencjalnego pracodawcy- nie raz widziałam wymiętą podkoszulkę, sprane, znoszone spodnie, włosy wiatrem czesane etc. ;) Raz tylko jedna osoba mnie przeprosiła za taki wygląd, ale miała dobre usprawiedliwienie, po prostu pracownik wziął dzień na żądanie i pracodawca sam musiał zakasać rękawy i ruszyć do roboty, a praca wymagała swobodnego stroju ;) :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Maj 28, 2014, 08:12:33
A ja nie ogarniam jak można na skuter/motor ubrać się w bluzkę z krótkim rękawem krótkie spodenki/spódnicę i o zgrozo japonki/sandały.

Ja mam na lewej łydce 2 ( ledwo widoczne ) blizny po poparzeniach 2-go stopnia, nie ogarniam jak mogłam być taka głupia i wsiąść na motor w krótkich spodenkach :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Maj 28, 2014, 08:18:00
Ale spotkanie raczej ma się umówione z pracodawcą, który akurat oddzwonił i nie widzę powodu dla którego trzeba go karać za tych, co nie oddzwaniają :) To chyba znowu kwestia kultury, swoich własnych przekonań i tego, co się z domu wyniosło. Chociaż mogą być super odpowiedzialni rodzice, a dziecko kompletnie roztrzepane.

Chodzi mi o to, co się dzieje PO rozmowie. Jak ktoś był na 15 rozmowach, gdzie później nikt do niego nie oddzwonił, to może być zwyczajnie rozgoryczony i raczej nie myśli, "we wszystkich dotychczasowych firmach były buraki ale w tej pracuje miła jagoda1966 więc muszę zadzwonić i odwołać spotkanie". Jasne, że nie jest to fajne, jak trzeba czekać na takiego delikwenta, ale potrafię zrozumieć takie zachowanie.

Jak zaczynałam pracę w HR to jako pierwsze zadanie dostałam plik CV z poleceniem "zadzwoń i podziękuj za rozmowę" - ogromne było moje zdziwienie gdy okazało się, że wszystkie osoby do których dzwoniłam były wdzięczne za telefon, a nie wkurzone, że nie zostały przyjęte. Niestety większość pracodawców ma gdzieś osoby, których nie chcą przyjąć, a potem ci normalni pracodawcy na tym tracą, tak jak jagoda w tym przypadku.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Maj 28, 2014, 08:20:35
zen, to ja mam podone "nie ogarniam". znajomy szukal po studiach pracy w IT, byl na rozmowie w dosc malej ale preznej firmie. Rozmowa byla z wlascicielem, zalozycielem, glowa wszystkiego. I kumpel oczywiscie w garze, a pracodawca w koszulce i o zgrozo klapkach Birkenstock. To tak zniesmaczylo zone kumpla i kumpla samego, ze powiedzieli ze dla takiego kogos nie bedzie pracowal  :wysmiewa: Ja nie ogarniam wlasnie jak na takie cos mozna sie oburzyc, tymbardziej ze w tej branzy to chodzi sie w robocie prawie jak po domu. Informatycy to nawet na dyplomowych egzaminach laza w t-shirtach  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 28, 2014, 08:30:08
Gienia-Pigwa, w Polsce nie łażą. Przychodzą w garniakach. I da sie z nimi rozmawiać wbrew powszechnemu przekonaniu, ze informatycy to autystycy, którzy nie umieją utrzymać konwersacji przez więcej niż 30 sekund. Chyba, bo trafiam na takie niesamowite wyjątki, ze nawet na imprezy chodzimy...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Maj 28, 2014, 08:35:29
No to się okazuje, jak bardzo moje plemię odbiega od większości  :wysmiewa: :lol: Ale ja to ogarniam, spokojnie.. Więc w sumie off topic robię  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Maj 28, 2014, 08:37:58
Strzyga, wyszlam za informatyka i wiem, ze z nimi sie da gadac ;) Gadac niekiedy nie da sie ale z programistami  :cool: a to juz roznica  ;)
chodzi mi o to, ze w DE jest bardzo luzny ubior wsrod informatykow, kumpel o tym wiedzial, bo sam chodzil w t-shirtach na egzaminy a czepia sie pracodawcy. Zreszta to jest tak...niedosiegam chlopowi do piet, to on stworzyl ta firme, on zatrudnia, on ma leb i lata siedzi w biznesie i chce mi dac prace. Ale ja mlody szczyn uwazam, ze on mnie nie respektuje bo ma Birkenstocki na nogach? no ludzie...  :ukłon: tego nie ogarniam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kurczak_wtw Maj 28, 2014, 08:40:43
informatyk w garniturze w pracy?  :wysmiewa: gdzie takie cuda można zobaczyć? :oczy2:
również mam za męża informatyka i w gajerze go widziałam owszem, na naszym ślubie  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Maj 28, 2014, 08:43:43
Strzydze chyba chodzolo o egzaminy.
moj m chodzi w garze, jak ma konferencje, wazne spotkanie z waznym "przemyslem" czy etc. Ale na codzien normalnie sie ubiera. No dobra, ale pracuje na uczelni.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 28, 2014, 09:01:29
kurczak_wtw, na egzaminy, nie do pracy :)
Gienia-Pigwa, może mu sie wydawało, ze fia niepowazna i mogą być potem problemy?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Maj 28, 2014, 09:50:06
Piaffeczka, Przedstaw rodzicom ten film: http://www.ted.com/talks/gever_tulley_on_5_dangerous_things_for_kids


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Maj 28, 2014, 10:05:01
W temacie rozmów kwalifikacyjnych, ja nie ogarniam jak to jest możliwe, że ludzie przysyłają CV, umawiam się z nimi - są zainteresowani, natomiast potem nie przychodzą. Ani me, ani be - zero informacji. Wypadałoby zadzwonić, nie interesuje mnie powód chcę tylko wiedzieć, czy mam na kogoś czekać czy nie. Rozwala mnie to i nie rozumiem tego.



tia, nie ma pracy w Polsce…. na 6 rozmów umówionych jednego dnia, potwierdzonych DZIEŃ wcześniej… przychodzą dwie osoby… = ja blokuję sobie cały dzień, czekam, nic nie mam zaplanowane innego i co? KICHA!!!

albo lepszy numer, dzwonię umawiam na spotkania 26 maja… z 4 pań 2 odmówiły spotkań na 10-11-12 bo uwaga DZIŚ JEST DZIEŃ MATKI  8| 8| 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kujka Maj 28, 2014, 10:17:31
Dodofon, no i dobrze. Masz z glowy bezsensowna gadanine, odsialas babole z ktorymi i tak bys pewnie nie wytrzymala ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: azzawa Maj 28, 2014, 10:26:14
ja nie ogarniam, ludzi którzy przyłażą do mnie do pracy i widząc, że rozmawiam przez telefon (służbowo) zaczynają do mnie z marszu gadać.. nawet nie poczekają aż, ja przestanę mówić do słuchawki, tylko włażą mi w zdanie i próbują przekrzyczeć, podsuwać karteluszki pod nos albo coś na migi pokazywać. To już mnie już dawno przestało denerwować, tylko zastanawiam co w tym momencie dzieje się w ich głowach... może wybitnie zaraźliwy baktryjny deficyt kultury osobistej, bo to nie są jednorazowe przypadki -_-'


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 28, 2014, 10:33:18
 Ha, tak w temacie dnia matki- w niedzielę jedna z dziewczyn u nas zadzwoniła do kierowniczki i powiedziała, że nie będzie jej w pracy bo... ogląda ligę mistrzów.
 Serio.

 I kompletnie nie rozumiem tego, jak na ok. 20-tu pracowników angielski na poziomie podstawowym umie... 3. No dosłownie 3. Z czego na trzy kierowniczki... tylko jedna. Ja tego kompletnie nie rozumiem. Jak można zostać kierownikiem bez języka podstawowego. Myślałam, że w dzisiejszych czasach to już naprawdę podstawa... a pomimo tego, że to jest "jakiś głupi sklep z zabawkami" to obcokrajowców mamy wśród klientów sporo, dziennie to minimum 3-4 osoby, z którymi trzeba porozmawiać, czasem doradzić i przede wszystkim przedstawić wszystkie formułki po angielsku. A u nas kasjerki pomimo zwrócenia uwagi cały czas pytają "czy doliczyć reklamówkę NA 20 groszy?" :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 28, 2014, 10:49:08
A ja nie ogarniam nastawienia do pracy Anglików.
Mamy grafik ruchomy - zdarza się, że jednego tygodnia pracujemy 30 godzin, jednego 45, dwa tygodnie przepracowałam 50, ale to była sytuacja kryzysowa. Anglicy non stop się kłócą i biją o to, kto... będzie pracował MNIEJ godzin. Na samym początku myślałam, że ludzie będą się bili o większą ilośc godzin, bo zarobią więcej kasy. Otóż, nie. Co tydzień ta sama gatka "Ikarina, no patrz, ty dostałaś w tym tygodniu tak mało (kurka, należało mi się, po dwóch tygodniach nocek...) a ja mam tyyyyle (tzn 40 godzin), to jest takie niesprawiedliwe i DZIWNE!". No tak, przepracowanie 5 dni po 8 godzin to taka masakra, że ja cię kręcę.
A ja tymczasem chętnie zamieniam się z ludźmi, dla mnie nawet jest to radocha, jak mogę przepracowac te 40 godzin, ba, czasami nawet zostaję na nadgodziny (zwykle jest to godzinka, może dwie). Mało tego, jakie ja potem dostaję komentarze: "Ikarina, hyyyy jak ty ciężko pracujesz, ty jedź na jakieś wakacje, albo weź wolne, bo ty się tutaj zaharujesz. Serio, serio, weź sobie jakiś dodatkowy dzień wolny"
No tak, masakra straszna, raz na tydzień wziąc nadgodziny :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Maj 28, 2014, 11:52:55
Czegoś takiego nie ogarniam: http://kwejk.pl/obrazek/2068179/sledz-go.html czyli przedziwnych tłumaczeń. Jak pan w restauracji i tak po angielsku ani be, ani me, to "klijęta zagramanicznego" nie obsłuży, więc po grzyba mu taka tabliczka?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Maj 28, 2014, 12:01:47
Ja w kwestii dresscode`u w UK nie ogarniałam, jak to możliwe, że prześwitująca bluzka z koronkami jest ok do biura, a mój czarny półgolf i żakiet+ czarne spodnie i sztyblety już nie.
I nie pracowałam z `klientami` nigdy. Byłam raczeje elementem wewnętrznego biura.
Za to wszyscy faceci zawsze pod krawatem, czy informatycy, czy cieć, który pilnował przepustek na parkingu (chociaż ten akurat robił zawsze `pierwsze wrażenie, więc niech będzie`)..

U mnie biurze były dwie Polki. Ja i koleżanka. Pewnego dnia gdy spadl śnieg byłyśmy jedynymi osobami, ktore pojawiły się w pracy. To jest dopiero nie do ogarnięcia....



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 28, 2014, 12:07:08
majek, hehe, z tym śniegiem w UK u mnie było to samo. Pojechałam do stajni samochodem, ok 15km, starym, trzydrzwiowym rzęchem z 1985 roku - przychodzę, a tam szefowej wyskakują gały - "to ty przyjechałaś!?" :hihi: Nawet dziewczyna mająca nowiuściego 4x4 prosto z salonu nie przyjechała :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Maj 28, 2014, 14:31:07
dołączę się do wątku bo... Nie ogarniam jak można chodzić po czyimś terenie i jeszcze mieć pretensje, że nie ma przejścia  :D
No przejścia nie ma od tygodnia i już nie będzie, teraz jest tam teren dla koni.
Rozumiem, że przez parę naście lat ludzie skracali sobie drogę przez nasz teren - ok, nie ma sprawy, nikt obiekcji nie miał.
Ale jak już utrudnienie powstało i trzeba iść to 200 (?) metrów dalej to nagle "takie utrudnienia ludziom robicie, jak to mam chodzić na około" (jeszcze coś tam było ale odeszłam  :cool:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Maj 28, 2014, 16:30:49
Chyba zapominacie, ze stroj i pracodawcy i pracownika (czy to na rozmowie o prace czy podczas pracy) zalezy od branzy :D

I sorry jakby mi ktos przyszedl w garniaku to szczerze bym sie zdziwila ;)
Pracodawca w klapkach i koszulce? W niektorych branzach to standard  ;) :hihi: -> ubrania maja byc stosowne do sytuacji (i tysiaca innych wypadkowych) i czyste

Wiecie czego nie ogarniam, ze ludzie czesto nie widza swiata dookola tylko czubek wlasnego nosa  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Maj 28, 2014, 16:42:56

Pracodawca w klapkach i koszulce? W niektorych branzach to standard  ;) :hihi: -> ubrania maja byc stosowne do sytuacji (i tysiaca innych wypadkowych) i czyste


Na basenie mogę przymknąć oko. Garniak jest `przysłowiowy`.
Ja sama rekrutowalam w firmie, w której pracowałam, na tzw. luźne stanowiska z branży kreatywnej, więc powiedzmy `sportowe obuwie do marynarki` uchodziło, ale panienka wyglądająca, jakby właśnie wróciła z plaży odpadła na dzień dobry.
Oczywiście zatrudniając Pana do obsługi wózka widłowego pewnie zwrócilabym uwagę na inne rzeczy (np. kwlifikacje, staż pracy, częstotliwość zmiany pracy itp), ale do działu kreatywnego, albo na handlowca - ciuchy wiele mowią.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 28, 2014, 17:14:27
O! przypomniało mi się - nie ogarniam, jak można wstawic telewizor... w okno. Pół życia mieszkałam w starym i ciemnym mieszkaniu, marzył mi się zawsze jasny domek z dużymi oknami - a tu sobie jakieś ludki stawiają telewizor w okno, chałupa, która normalnie byłaby zalana światłem jest ciemna. Widziałam już takie coś parę razy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Maj 28, 2014, 17:17:24
Majek Też rekrutowałam wiele osób i serio nie patrzę na ubrania, bo akurat jest tysiąc innych rzeczy ważniejszych dla pracodawcy niż to, że koleś ma trampki i koszulkę z H&M  ;)
Nie należy popadać w obłęd ani w jedną ani w drugą stronę.

Ikarina jak to tv w okno?! Nie ogarniam  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Maj 28, 2014, 17:18:54
Dla mnie nic nie usprawiedliwia klapek i spodenek np. do kolan na rozmowie. Rozmowa o prace to rozmowa  o prace.
 Nawet robotnik ma czyste dżinsy, tshirt czy koszulę. A co dopiero osoba do biura. I nie chodzi tu o garńitur.
Dla mnie to ma znaczenie. Nie chciałabym żeby po biurze kręcił sie ktos w krótkich spodenkach czy w bluzeczce na sznureczkach.
Chłopacy w upalne dni przychodzili np. w dżinsach czy letnich spodńiach i sandałach czy klapkach (ale nie basenowych) i to było ok. bo klapki były zasłonięte nogawką. Ale na rozmowie oceniłabym to jako wiocha.

Btw - moja pierwsza prace dostałam ubrana w garsonkę (marynarka+spódnica) + adidasy 42 mojego ojca. Ugryzła mnie pszczoła i miałam mega banię na nodze. Co w pierwszych słowach wyjaśniłam. Dziś pewnie 99% młodych nie przyszłoby wcale na rozmowę... Bo pszczółka....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 28, 2014, 17:20:23
Dava, no, właśnie - JAAAAK :lol: Normalnie stawiają na parapecie. Angielskie domy mają takie duże okna, jak ten, to telewizor się spokojnie mieści



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 28, 2014, 21:36:37
 Jeszcze tak trochę nie ogarniam "samojebek". Tzn. rozumiem, zrobić sobie od czasu do czasu takie zdjęcie, fajnie, czemu nie. Ale mam na fb ludzi, którzy wrzucają takie zdjęcia średnio 2-3 razy na tydzień. To naprawdę jest takie fajne? :???: Dla mnie po prostu wszystkie są takie same...

 O, całe życie też nie ogarniałam myśli technicznej mojej matki. Mam dziurę w jednym z pokoi? Wrzucę tam wszystkie graty z domu(śmieci, metalowe kawałki, stare kuchenki elektryczne, wózek dziecięcy, mikrofalówkę) i przysypię piachem. Będzie git! Mam dach jak ser szwajcarski? Będę go łatać papą co 2-3 miesiące. I oczywiście papę "gorącą" kłaść na sucho. Mam problem z piecem? Będę co 1-2 lata kupować nową kozę. Mam problem z instalacją elektryczną? Położę nową. Oczywiście nie zdejmując poprzednich 3.
 No nie rozumiem tego. Najbardziej z tym piecem. Przemęczyć się jedną zimę, uzbierać i kupić porządny, solidny piec. Na pewno wyjdzie taniej niż kupowanie co rok nowej kozy...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dar Maj 28, 2014, 21:40:29
Mam takich samych znajomych, którzy robią dokładnie to samo.  A no i mam pannę, która robi sobie zdjęcia tylko przy takim samym ustawieniu głowy, z prawego profilu.. Od niedawna matka a na niektórych zdjęciach pupa wypieta jakby tylko czekała na okazję.. :rozga:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 28, 2014, 21:42:16
Dar ale jak ma ładną pupę to czemu nie? Jeśli ktoś jest ładny i świadomy tego to normalne, że chce się pokazać. Tylko no właśnie- wrzucać różnorodne zdjęcia jeszcze rozumiem, ale cały czas to samo ujęcie, tylko profil się zmienia?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Maj 28, 2014, 22:50:51
dar, juz pomijajac pozycjebna zejeciu - w worku ma chodzic, sztywna jakby polknela kij od miotly, bo urodzila?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 28, 2014, 23:45:43
 Tak swoją drogą- In, czyżbyś zaliczyła MLP? :D Podoba mi się Twój awatar :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Maj 29, 2014, 00:06:52
Nigdzie nie moglam znalzec fajnego z Luna, a nie chce mi sie komputera odpalac, zeby zrobic :(
Zaczelam ogladac jakies dwa miesiace temu, obejrzalam film, czekam z niecierpliwoscia na kolejny :P (i kolejny sezon :P)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Maj 29, 2014, 07:54:35
a oglądałyście kiedyś Ranczo Leny? :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Maj 29, 2014, 08:39:56
zakończenie 4 sezonu mlp jest fatalne. zrobili z "kuców" jakieś spidermany doładowane...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Maj 29, 2014, 09:14:14
Nie ogarniam jak dorosłe kobiety (i mężczyźni, bo miałam okazję poznać i takiego) mogą się jarać kucykami pony. Wyjaśni mi któraś ten fenomen? :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Maj 29, 2014, 09:27:24
cavaletti,  ja ogólnie LUBIĘ bajki. tylko nie te takie wstrętne, wrzeszczące, tylko właśnie kucyki czy animacje np szreka. do tego oglądam jeszcze japońskie animacje, ale te już raczej nie są "bajkami", bo kierowane do starszej widowni.

w zderzeniu z bajkami gdzie wszyscy się leją i wrzeszczą - kucyki są miłe i urocze. Nie mam parcia na bycie "wiecznie dorosłą", i lubię obejrzeć coś infantylnego, ale z miłym przesłaniem i ładnego, ot cały "fenomen". To tak jak jedni oglądają horrory, a ja od razu mam odruch wymiotny i nie ogarniam jak można lubić oglądać krew i flaki ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 29, 2014, 09:28:58
Ja tez nie. Obejrzałem jeden odcinek z siostrzenica i strasznie sie nameczylam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Maj 29, 2014, 10:01:47
ja uwielbiam bajki :) Toy story, Shreki, Nemo i wiele innych... no i odcinkowe ;) Pod warunkiem, że są w miarę mądre :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 29, 2014, 10:27:07
Ja kucyki kocham od zawsze miloscia wielka ;) te nowe ogladam glownie przez genialne moim zdaniem piosenki i animacje. Z kazdym sezonem poziom muzyki si podnosi :D i ogolnie kocham bajki ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Maj 29, 2014, 14:57:11
Nie ogarniam, jakim cudem mylę przyciski "pw" i "profil".  :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ElMadziarra Maj 29, 2014, 17:53:45
Nie ogarniam myślenia bab w UP.
Składam wniosek o zorganizowanie stażu. Tłumaczę kobicie, że potrzebuję konkretnego chłopa do konkretnej roboty. Ma być gabarytowy, fizycznie sprawny, silny, kumaty, bo maszyna wielka, a tektura 5 ciężka, no i ustawianie ręczne i czytanie zleceń konieczne. Mówię, że jak się sprawdzi, to ma u mnie robotę na lata. Piszę to wszystko we wniosku.
Przysyłają mi chłopa, rzeczywiście wysokiego, z długimi rekami, ale chudego jak szczapa, który od razu mówi, że on stać nie może, bo żylaki, że siły nie ma i wydolności, bo serce, do tego ręce się chłopu trzęsą...
I jeszcze chłop mówi, że one wiedzą, że nie może mieć pracy na nogach, bo wcześniej znalazły mu robotę w sklepie/hurtowni i po 2 dniach musiał ze względów zdrowotnych zrezygnować.

Nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Maj 29, 2014, 18:24:13
A ja nie ogarniam, ile razy można wałkować wątek V. Przecież można nie wchodzić, olać jak wkurza. V. ma ten jeden wątek, nie lata po całym forum. Ale nie, "chłop żywemu nie przepuści". Jak zniknie z powierzchni forum, to już będzie dobrze? 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Maj 29, 2014, 18:30:18
Ja w kwestii dresscode`u w UK nie ogarniałam, jak to możliwe, że prześwitująca bluzka z koronkami jest ok do biura, a mój czarny półgolf i żakiet+ czarne spodnie i sztyblety już nie.
I nie pracowałam z `klientami` nigdy. Byłam raczeje elementem wewnętrznego biura.
ale ktoś ci uwagę na ten temat zwrócił, że "niestosownie" wyglądasz?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Maj 29, 2014, 20:27:23
Nie ogarniam jak dzieci 13 letnie dzieci (!!!) wrzucają na facebooka zdjęcia i filmiki z chlania i palenia fajek nad wisłą. Co się dzieje?!  :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Maj 29, 2014, 20:56:17
A ja oglądając "Uwaga Pirat", albo inną "Drogówkę" nie ogarniam, jak ludzie, którzy dostają mandat proszą o mniejszą ilość punktów, a nie mniejszy mandat. Wiem, że zawodowi kierowcy to punktów się strzegą, ale "zwykli" ludzie? Nie ogarniam.  :icon_rolleyes: Pomijając już, że nie ma "widełek" w punktach i wydawałoby się że każdy kierowca to wie.
Hitem był pan niby bezrobotny, który zamiast prosić o mniejszy w kwocie mandat, to prosił o zmniejszenie punktów.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 29, 2014, 21:15:30
A to ni jest tak, ze za iles tam pnktow odbiera sie prawko?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Maj 29, 2014, 21:25:12
No jest ale jak mandat dostaje babka, która ma 0 punktów na koncie, bo to jej pierwszy mandat od kilkunastu lat, i prosi o mniej punktów, a nie o mniej kasy to ja nie ogarniam.  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Maj 29, 2014, 21:32:04
Hitem był pan niby bezrobotny, który zamiast prosić o mniejszy w kwocie mandat, to prosił o zmniejszenie punktów.
może był bezrobotny tylko oficjalnie, a tak naprawdę pracuje jako kierowca? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 09:48:22
A ja oglądając "Uwaga Pirat", albo inną "Drogówkę" nie ogarniam, jak ludzie, którzy dostają mandat proszą o mniejszą ilość punktów, a nie mniejszy mandat.

Ja tak robię i nie widzę w tym nic dziwnego. Pieniądze zawsze skądś się wysupła, a zdać drugi raz na prawko już trudniej ;)
Zawsze negocjuję ilość punktów. Jak masz pecha to 3 mandaty i tracisz prawko.
Mi się trafiy 3 mandaty w przeciągu 2 miesięcy i zrobiło się 21 pkt...Także teraz tez już negocjuję przy pierwszym, nigdy nie wiesz jak szybko złapią Cię kolejny raz ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Maj 30, 2014, 10:50:39
Serio wam się podobają te nowe kucyki? Według mnie są okropne. Te sprzed 15 lat były przepiękne. :kocham:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 30, 2014, 10:54:11
Masza jest lepsza niż kucyki :D
https://www.youtube.com/watch?v=AqYsbttfgaQ


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 11:25:45
Za kierownicą trzeba jednak trochę myśleć... wtedy nie ma podstaw do obaw o punkty.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 30, 2014, 11:31:10
Dworcika zapraszam do mojego miasta, 3 pasmówka i ograniczenie do 30 :):):)

nie wiem czy masz prawo jazdy, ale Twój post moim zdaniem uderza w każdego kto je ma, i kiedyś zarobił punkty.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 11:34:21
Za kierownicą trzeba jednak trochę myśleć... wtedy nie ma podstaw do obaw o punkty.

Trzeba myśleć gdzie ustawia się ograniczenia do 30, czy fotoradary. Zwykle stoją wcale nie tam gdzie są potrzebne, a tam gdzie najłatwiej nabić kieszeń.

I nie obrażaj od niemyślących zarówno mnie jak i pozostałych, którym zdarza się złapać mandat . Nie trzeba być piratem drogowym żeby zarobić 8 pkt.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Maj 30, 2014, 11:39:39
Nie znam kierowcy ktory nigdy nie dostal mandatu - jestesmy tylko ludzmi i kazdemu moze powinac sie noga. Mozna miec zwyczajnie gorszy dzien/koncentracje i zrobic jakas glupote i tyle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 11:43:46
deksterowa, jeżdżę od 9 lat. W tym czasie złapałam 4 punkty, 2 mandaty. Liczbę zatrzymań przez policję w celu innym niż rutynowa kontrola mogę policzyć pewnie na palcach jednej ręki. A jeżdżę dużo, regularnie i nie tylko po swoim mieście.
Co zabawne - wcale nie wolniej niż pozostali na drodze. Ale fakt - nie przekraczam prędkości w mieście o więcej niż 10-20 km/h. Na zwykłych, jednopasmowych szosach też mi wystarczy max. 100-110 km/h, jeśli warunki dobre.
A może mam szczęście... :hihi:

Cenciakos, za 8 prawka nie zabierają. Może czas zapalić lampkę kontrolną, że coś w stylu jazdy nie gra, jeśli w tak krótkim czasie dostaje się tyle mandatów z taką ilością punktów, że jest obawa o prawko?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 11:56:15

Cenciakos, za 8 prawka nie zabierają. Może czas zapalić lampkę kontrolną, że coś w stylu jazdy nie gra, jeśli w tak krótkim czasie dostaje się tyle mandatów z taką ilością punktów, że jest obawa o prawko?

Ale jak w ciągu roku dostaniesz 3 takie mandaty to już tak. I o tym pisałam post wcześniej, ale widocznie nie czytasz uważnie.
Stawianie fotoradaru w niedzielę o 4 nad ranem na 3 pasmowej drodze- wyjazdówce z miasta, 2 metry przed znakiem pozwalającym na szybszą prędkość faktycznie pozwala wyłapać kierowców-piratów stwarzających zagrożenie na drodze.  :zemdlal:
Wlepienie punktów za jazdę bez dokumentów, kiedy ukradli Ci portfel i jedziesz zgłosić właśnie to na komisariat też jest działaniem niezwykle podnoszacym bezpieczeństwo na drodze. ;)

Skoro dostałaś mandaty to znaczy, że też masz problem z myśleniem?  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kahlan Maj 30, 2014, 12:00:07
Ale jak w ciągu roku dostaniesz 3 takie mandaty to już tak. I o tym pisałam post wcześniej

niestety, post wcześniej pisałaś o okresie 2-miesięcznym i do tego się odniosła Dworcika ;)

generalnie każdy kto dostaje mandat uważa, że otrzymał go niesprawiedliwie. ja o swoim też tak uważam, ale go przyjęłam, bo dyskutować nie ma co.

EDIT: ale teraz moje luźne przemyślenia, bo każdy kij ma dwa końce. z jednej strony nasze przepisy są zupełnie absurdalne (jak wspomniana gdzieś 40 na 3-pasmówce), ale też nie oszukujmy się, bo bydło i bezkrólewie na drogach się szerzy. :/ wypośrodkować to wszystko i byłoby lepiej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 12:03:24
Nooo... raz nie myslalam. A raz zabraklo umiejetnosci - krotko po odebrania prawka. Predkosc prawie zerowa :hihi:
Jakos tak... nie mialam zalu. Wina ewidentna.
Punkty po roku sie uniewazniaja - kazde po kolei, wiec te 8 miesiecy ma sie nijak...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 12:04:18
Kahlan- okres czasu jest akurat tutaj mało istotny. Dworcika napisała, że za 8 pkt nie odbiera się prawka, a ja napisałam wcześniej, że przy takich 3 mandatach już tak. Czy w 3 miesiące czy w rok to bez znaczenia.

Jak dostaję mandat to nie mówię, że niesprawiedliwe bo wiem, że jechałam 50 na 30. Pewne rzeczy po prostu uważam za głupie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kahlan Maj 30, 2014, 12:10:37
i sprowadza się to do tego co wcześniej napisałam:

Cytuj
z jednej strony nasze przepisy są zupełnie absurdalne
. i mówię tu głównie np. o ustawieniu znaku końca terenu zabudowanego i innych. nigdzie na świecie nie ma tylu znaków przy drogach co w Polsce, jest to swojego rodzaju fenomen.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 30, 2014, 12:21:45
A jeszcze sytuacja taka- znak, że wjeżdżam do miejscowości, a nad nim ograniczenie 50 km/h, czyli że w całej miejscowości obowiązuje 50 km/h. Miejscowość dosyć duża, zaczynają się pola, buch, postawiony znak "koniec terenu zabudowanego", więc zaczynasz przyspieszać, i co?:) fotoradar, mandacik za przekroczenie:) bo przecież koniec terenu zabudowanego to nie to samo, co koniec miejscowości, i nadal obowiązuje 50km/h :) cudownie:) kolejne punkty dla niemyślącego kierowcy


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 12:54:30
znaki są do tego żeby się do nich stosować. Nie twierdzę przy tym, że są  zawsze mądrze postawione.
Twierdzę jednak, że wielu kierowców uważa, że ZAWSZE są postawione niemądrze.

Jestem kierowcą od ponad 30 lat. Jeżdżę dużo i codziennie.
Przez te 30 lat dostałam 4 mandaty + ze 3 razy mnie puszczono jedynie z pouczeniem.
Żadne z tych zatrzymań nie było niesłuszne.

Cenciakos piszesz
"Stawianie fotoradaru w niedzielę o 4 nad ranem na 3 pasmowej drodze- wyjazdówce z miasta, 2 metry przed znakiem pozwalającym na szybszą prędkość faktycznie pozwala wyłapać kierowców-piratów stwarzających zagrożenie na drodze :zemdlal: "

Coś mi mówi, że to ograniczenie stało tam (i stoi) z powodu .....np. skrzyżowania, drogi bocznej łączącej się z wylotówką.
Jest ograniczenie to się dostosuj, A jeśli jest bez sensu postawione, to zawsze możesz powalczyć z urzędem miasta.

Z kierowcami jest jak z katolikami - biorą do siebie jedynie to, co jest dla nich wygodne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 13:25:29
To zabawne, że cała rzesza kierowców, również zawodowych jeździ dłużej niż wiele z nas żyje i nigdy prawka z powodu mandatów nie straciła. Mają tak dużo szczęścia czy nie doszukują się absurdalnych znaków drogowych, tylko po prostu starają się do nich stosować?

szemrana, obiema łapkami się podpisuję.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Maj 30, 2014, 13:31:08
szemrana, też się podpisuję. prawko mam od 7 lat i jeden mandat za złe parkowanie (ach to centrum Katowic) od SM. Jak jest 50 to jadę 50- 60, jak jest 70 to tyle jadę niezależnie, że droga jest prosta jak stół i nie ma ruchu. Uznaję, że znak postawił ktoś mądrzejszy po coś i tyle. Jak się komuś śpieszy to może mnie wyprzedzić, trąbić i mrugać długimi. Nie stać mnie na mandaty :p


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kahlan Maj 30, 2014, 13:38:00
tak długiego stażu za kółkiem jak wy nie mam, ale jeżdżę podobnie, choć muszę pilnować swojej nogi, bo mam ciężką. :/ punkty dostałam raz, bo jechałam przez pola, a okazało się, że są jeszcze w terenie zabudowanym (znak był 300 m dalej od miejsca, gdzie miałam zrobione zdjęcie). i to była dla mnie sytuacja trochę absurdalna. bo domy były gdzieś daleko od drogi, w tychże polach.

ale zagapiłam się, trudno.

a to co powiedziała szemrana:
Cytuj
Twierdzę jednak, że wielu kierowców uważa, że ZAWSZE są postawione niemądrze.
to niestety częsta sytuacja.
też się podpisuję pod jej słowami. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 13:38:48
Buraków i chojraków na drodze nie brakuje owszem. Ja tego nie neguję i nie szerzę "Jeździjmy wszyscy nieprzepisowo bo znaki i ograniczenia są wszędzie źle poustawiane". Zirytował mnie ton wypowiedzi Dworciki.

Po prostu uważam, że policjanci z ruchomymi fotoradarami ustawiają się w miejscach, w których można spokojnie jechać 70-80, ale jest ograniczenie do 50, bo tak. I tam stoją i trzepią kasę. A tam gdzie powinni faktycznie bo jest niebezpiecznie i zdarzają się wypadki to nie ma ich nigdy. Sama pisałam prośby do SM, żeby w pewnych miejscach się pojawili bo jest niebezpiecznie.

Od 3 lat również nie dostałam mandatu, nie grozi mi zabranie prawka, ale irytuje mnie bycie świętszym od papieża, kiedy również Dworcika otwarcie przyznaje się do przekraczania prędkości o 10-20 km/h. Skoro jeździsz jak twierdzisz codziennie i dużo, to mając pecha możesz to prawko w tydzień stracić, więc tym bardziej nie rozumiem oburzenia na moje "piractwo" że dostałam 3 mandaty w 2 miesiące.

I w temacie policji i w temacie "nie ogarniam...":
Nie ogarniam pracy policji. Ktoś mi rozwala zaparkowane na parkingu pod domem auto i odjeżdża. Widzi to osoba postronna, zostawia mi karteczkę za wycieraczką kto był sprawcą. Więc idę z ta karteczka na policję i proszę o pomoc w namierzeniu sprawcy. Daje im dokładny model auta, nr rejestracyjny, mówię im, że auto często stoi na tym i na tym parkingu. Mijają 3 tygodnie, więc z ciekawości dzwonię wczoraj na komendę, a oni mi mówią, że jeszcze namierzają, że nie udało im się auta na tym parkingu zlokalizować, mimo że CODZIENNIE jadą zobaczyć.
A auto CODZIENNIE stoi na tym parkingu, nawet osobiście parkuję obok niego ;) 
Sama przeprowadziłam sobie śledztwo, po 2 dniach od kolizji miałam właściciela auta, oświadczenie, a od 2 tyg kasa z ubezpieczalni jest na koncie.
A policja nadal ustala....

W zeszłym roku wezwałam ich na interwencję bo mi ktoś z wiatrówki w okna strzelał. Przyjechali, spojrzeli na dziurę w oknie i stwierdzili, że spisać protokołu nie mogą bo druku nie wzięli i mam sobie na komendę na następny dzień przyjechać. Przerażona z dziurą w oknie pytam ich co mam zrobić..A oni podrapali się po głowie i powiedzieli, że nie wychodzić na balkon i może kota też nie wypuszczać, bo kogoś może denerwować. Na odchodne poinformowali, że przepytają sąsiadów czy nie dzieją się u mnie awantury jakieś no i czy oni też nie zostali ostrzelani.
Śledztwo umorzono szybko, do sąsiadów nigdy żaden policjant nie zapukał.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 13:51:55
Do 10 km/h nie ma punktów, a ze zazwyczaj trzymam sie jednak takiego limitu, to szanse sa nikle :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 13:58:26
Taryfikator na rok 2013/2014 mówi, że:
od 6 do 10 km/h: 1 punkt

Także nikłe, ale punkty są. A i mają znieść tolerancję tych 10 km/h.

Trzymasz się swojego osobistego limitu przekraczania prędkości, ale nie trzymasz się przepisów.
Jeździsz zgodnie z przepisami czy zgodnie z tym jak Ci pasuje czyli szybciej niż znaki pozwalają i świadomie łamiesz przepisy?
No to jak to jest? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 15:07:40
No ja też przekraczam niestety  :icon_redface:
I w sumie chyba byłoby dobrze gdyby tę tolerancję zniesiono.

Bo u nas to ....już chyba stawia się te znaki z 10 km zapasem.
O dziwo - jak stoi radar to okazuje się, że daję radę jechać dokładnie tyle, ile wolno.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Maj 30, 2014, 15:19:45
Nie znam kierowcy ktory nigdy nie dostal mandatu - jestesmy tylko ludzmi i kazdemu moze powinac sie noga. Mozna miec zwyczajnie gorszy dzien/koncentracje i zrobic jakas glupote i tyle.

Ja i mój K. "jeszcze" nie dostaliśmy mandatu. Ja mam prawko od 8lat, a mój K. od 11. :)
Rozumiem Wasze argumenty, ale i tak... nie ogarniam.  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Maj 30, 2014, 15:26:42
z ciekawości: wiadomo, że prędkościomierze w autach nieco zawyżają prędkość, a policyjne radary? Podają faktyczną prędkość czy analogicznie do prędkościomierzy w samochodach?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 15:30:10
Nie wiem jak to jest w fotoradarach ale moje autko pokazuje o 5 km/h więcej niż faktycznie jadę.
Sprawdzałam to z GPS.
Ponieważ o tym wiem, to koryguję swoją prędkość.
Jeśli chcę jechać zgodnie z przepisami np. 60 to na liczniku mam(mogę mieć)  65 km/h


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Maj 30, 2014, 15:49:12
z ciekwości, ile to jest dla was
Cytuj
A jeżdżę dużo, regularnie


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 15:56:08
Ja codziennie od 8 lat przejeżdżam  50-60 km po Warszawie (nie po obrzeżach Warszawy)
Nigdy nie jest to mniej niż 40 km. Trasy są zróżnicowane. To nie jest tak, że codziennie jeżdżę od punktu A do punktu B.
Oprócz jazdy po mieście 3-4 razy w tygodniu mam krótkie  trasy ok 120 km.
Wyjazdów dalekich nie doliczam  bo jest ich zbyt mało w miesiącu.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Maj 30, 2014, 16:56:02
z ciekwości, ile to jest dla was
Cytuj
A jeżdżę dużo, regularnie

Dla mnie dużo to ok 70 000- 100 000 rocznie. Mniej wiecej tyle robiłam do zeszłego roku, ten rok bedzie mniej bo choroba.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 17:04:02
No to ja robię tych km zdecydowanie mniej bo ok 40 tysięcy rocznie z czego ponad połowa to poruszanie się po mieście.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 18:17:34
Cenciakos, oczywiscie, ze lamie przepisy! I to calkiem swiadomie zazwyczaj. Tylko nie lamentuje, ze dostalam mandat, bo bzdurne znaki staly.

Zle sie wyrazilam - nie jezdze duzo. Jezdze raczej przecietnie, jak na mieszkanca 200 tysiecznego miasta, osobe calkowicie prywatnie uzytkujaca samochod. Nie wiem ile, nie licze, nie kontroluje ani spalania mojego auta, ani przejechanych kilometrow :hihi:

Ja zwyczajnie nie ogarniam burzenia sie, ze dostalo sie mandat za lamanie przepisow. Nawet tych durnych.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: k_cian Maj 30, 2014, 18:47:53
Zgadzam się całkowicie z Dworciką. Łamiemy przepisy zazwyczaj świadomie, więc nie ma co się burzyć, że nas przyłapano i wlepiono mandat.
Generalnie wszyscy jadę szybciej o te 10-20km po mieście... ale i zazwyczaj nie da się dużo szybciej! Białystok nie jest wielki ale poruszanie się po nim, nawet bez korków, nie pozwala na szybszą jazdę. Raz że światła stopują a dwa jednak wszyscy jadą mniej więcej podobnie. I myślę, że większym problemem niż jechanie ciut szybciej jest przejeżdżanie na "późnym zielonym" czy wyprzedzanie na pasach. A jest to niestety notoryczne i zbyt wielu nie zwraca na to uwagi.

edit. nie wspomnę co drugiego kierowcy z telefonem w ręku..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Maj 30, 2014, 20:33:27
Cenciakos, oczywiscie, ze lamie przepisy! I to calkiem swiadomie zazwyczaj. Tylko nie lamentuje, ze dostalam mandat, bo bzdurne znaki staly. (...) Ja zwyczajnie nie ogarniam burzenia sie, ze dostalo sie mandat za lamanie przepisow. Nawet tych durnych.

Po raz kolejny: ja nie lamentuję, że dostałam mandat. ZAWSZE przyjmuje, nigdy nie próbuję dać "w łapę". Negocjuję tylko obniżenie punktów o ile jest to możliwe, ale nigdy nie twierdzę "że panie władzo kochany ale ja przecież 30stką jechałam". Jeżdżę nieprzepisowo więc liczę się z konsekwencjami.

A BURZĘ się na nazwanie mnie "niemyślącą" bo przekraczam prędkość, przez osobę która sama z premedytacją robi dokładnie to samo tylko ma szczęście nie trafiać na fotoradary.

Nie ogarniam jak można tego nie rozumieć...;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Maj 30, 2014, 20:48:39
A mnie mandaty wkurzają piekielnie i zdania nie zmienię. Jak jest pusta droga, wokół pola i gdzieś w krzakach ukryty fotoradar pstrykający przy 70km/h, jest się w trasie 500 km - to sorry, ale bywa, że się dostanie po oczach. I uważam to za debilizm - bo jakaś gmina chce zarobić, a nie bo stwarzam moim samochodem realne zagrożenie na mazurskiej pustej drodze przy 70 km/h.
Komórki nie odbieram, pasy zapinam, w mieście i terenie zabudowanym jeżdżę zgodnie z ograniczeniami, bo MAJĄ SENS.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 21:54:43
No to ja mam albo kupę szczęścia, albo zwyczajnego nosa. Wiele razy w ciągu miesiąca mijam fotoradary i tylko jeden kiedyś błysnął. Zdjęcia nie dosłali do teraz (przeszło 5 lat)... pewnie się nie opłacało za te... może 15 km/h?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Maj 30, 2014, 21:59:22
Ja w ubiegłym roku właśnie dostałam mandat za takie 15 km :)
Jesienią, 5 rano - jechałam na grzyby wczesnym rankiem.
Na wylotówce z Warszawy przed Łomiankami jest skrzyżowanie, duże skrzyżowanie.
Kosztowało mnie to stówkę i 1 punkt karny


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Maj 30, 2014, 22:08:11
No to jednak urodziłam się pod szczęśliwą, policyjną (?), gwiazdą :hihi:
Jak mi już ten fotoradar zdjęcie zrobił, to go nigdy nie dostałam. Wysuszyć mnie jakoś nie mogą (raz się udało), głupot na drodze za dużo nie robię, a jak łamię przepisy, to się wielokrotnie zastanawiam czy w danym miejscu czuję się na tyle pewnie, żeby to zrobić. Bezpiecznie pod względem ogólnych zasad bezpieczeństwa, jak i tego, że mnie policja nie widzi. I to najwyraźniej świetnie zdaje egzamin.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Maj 31, 2014, 07:24:31
Nie ogarniam jak można być takim durnym krówskiem bezmózgim, żeby wparadować na pasy w środku zatłoczonego centrum, po czym zatrzymać się w połowie przejścia, żeby pokazać coś koleżaneczce na swoim sweetaśnym kozaczku. Ja pier... wpisałabym to do wątku o wkurzaniu ale nie, bo ja tego po prostu NIE OGARNIAM. I jeszcze przy okazji ja osiągnęłam dno bo nie wytrzymałam, otworzyłam okno i podziękowałam "uprzejmie" za to zachowanie. Masakra.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 31, 2014, 08:25:05
Gilian no to ja niedawno w jakimś wątku opisywałam, jak babeczka cofała w poprzek ścieżki rowerowej rozmawiając przez telefon i prawie dzieciaka rozjechała... :zemdlal:
 Też tego nie ogarniam. No nie i już. Jak koniecznie trzeba porozmawiać, to albo stajesz na poboczu, albo zakładasz słuchawki- co swoją drogą moim zdaniem też najmądrzejsze nie jest. Nie mam żadnego wytłumaczenia dla ludzi jadących i gadających przez telefon :S

edit: pomieszało mi się :hihi: Niemniej się zgadzam ;)

 Nie ogarniam totalnie niektórych wybryków "mody". Dajmy na to ostatnią miłość społeczeństwa do leginsów czy tych jakichś spodni z krokiem w kolanach. Ostatnio w H&M widziałam babkę w takich spodniach... i to zwyczajnie bardzo, bardzo głupio, żeby dobitniej nie powiedzieć, wygląda. Nie ogarniam. Tak samo leginsy- to bardzo fajny dodatek do spódniczki czy długiej tuniki, ale same z krótką koszulką...? Wygląda się zazwyczaj jak 8 letnia dziewczynka. Bo tak mamy do szkoły ubierały.
 No nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Maj 31, 2014, 08:27:07
Z tymi leginsami to nie ogarniam jak mogą je nosić laski, które ewidentnie nie powinny. Czy jak kupowały to nie przymierzały, a wdomu nie mają lustra? :swirek: Nie potrafię tego zrozumieć.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Maj 31, 2014, 08:27:16
od razu mi się skojarzyło z klik (http://www.chamsko.pl/demot/0_1_55060_Alladyn_przez_daga88.jpg)  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 31, 2014, 08:39:17
Flygirl ja to tak ociupinkę rozumiem. Sama często mam tak, że widzę jakąś fantastycznie ubraną laskę, strój czy część ubrania podoba mi się niesamowicie, w domu to kopiuję i... zazwyczaj tylko dzięki Konradowi nie robię z siebie debila na ulicy :lol: No kompletnie, całkowicie nie mam gustu i nie potrafię się ubrać. Na zakupy nigdy nie chodzę sama, zawsze staram się kogoś wyciągnąć bo inaczej jest po prostu strasznie.
 I być może jakaś część tych lasek ma tak jak ja- chce wyglądać tak samo fantastycznie jak te chude laski w leginsach i umyka im-tak jak mi- fakt, że to nie tyle kwestia leginsów, co właśnie figury ;) Tylko być może one nie mają takiego "Konrada-bezpiecznika" jak ja :hihi:
 A i często mam tak, że wychodząc z domu czuję się fantastycznie, uważam że ładnie wyglądam itd., a już idąc ulicą i obserwując inne laski... mam ochotę zawrócić, przebrać się w dres i do końca życia siedzieć w domu :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 08:41:52
ja nie ogarniam jak można założyć czarne leginsy które prześwitują lekko ( takie..rzadko ułożone nitki mają w sobie) z krótką bluzką. Prześwitują majtki, na leginsach prześwitują szwy. Dla mnie takie "spodnie" NICZYM się nie różnią od grubych kryjących rajstop. Zawsze odnoszę wrażenie, że tak ubrana laska idzie w rajstopach bez spódnicy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Maj 31, 2014, 08:45:25
w mojej miejscowości jest taka dziewczyna, która traktuje leginsy jak spodnie. Krótka bluzka właśnie i heja. Jeszcze bym to zniosła ale dziewczyna nie nosi rozmiaru 36, a nawet 40... jest przy kości i to na prawdę razi po oczach (to, że w taki sposób się ubiera, absolutnie nie neguję wagi).

Niektórzy nie potrafią krytycznie podejść do swojej figury i ubierają się w to co im się podoba a nie to im pasuje. Mnie też podoba się tylee fajnych rzeczy ale nawet ich nie przymierzam w sklepie bo wiem, że mi nie pasują...  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 31, 2014, 08:47:32
 Ja przymierzam. Bo wygląd wyglądem, a nadzieja nadzieją :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Maj 31, 2014, 08:48:39
A ja nie rozumiem pań w rozmiarze XXXL noszących legginsy. Albo w ogóle pań w rozmiarach XXXL, które myślą, że jak wcisną się w coś dwa rozmiary mniejsze, to będą wyglądały szczuplej.  Masakrycznie to wygląda. A w dzisiejszych czasach można tak fajnie dobrac ciuchy, że można miec i trochę kilogramów więcej, i wyglądac z klasą (co np. 10 lat temu było nie lada wyczynem, pamiętam, jak mama się zawsze męczyła z kupnem ciuchów)
Albo na odwrót - szczupłe dziewczyny z fajną figurą zakrywające się jakimiś workowatymi strojami, przez które wyglądają na dwa razy większe. Nie ogarniam


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Maj 31, 2014, 09:03:05
Ja noszę jeginsy, albo mam grube leginsy ze skórzanymi bokami, uwielbiam je i najczęściej noszę do szpilek i koronkowej prześwitującej bluzki (krótkiej :P)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Maj 31, 2014, 09:04:28
ikarina jestem panią XXL i nosze leginsy, w dodatku z paskami- czarno- białe ;] do koturnów :-> dobij mnie bardziej  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Maj 31, 2014, 09:04:43
Pracuję w branży skoligaconej z artystami ;)
I kiedy jeszcze byłam na etacie, w firmie pracowała bardzo fajna dziewczyna, naprawdę miała duże wyczucie kolorystyczne i wszelkie inne, super łączyła faktury i była odważna. A jednocześnie wyluzowana. 
Także w kwestii ubrań, i to bardzo. A przy tym miała ogromnie dużo wdzięku, była zgrabna i całkiem dobrze wyglądała w różnych rzeczach asymetrycznych, porwanych lub w kaczuszki . Zresztą ona się w tym po prostu dobrze czuła, a to podstawa wyglądu. Więc uchodziło jej na sucho.

I jak mieli przyjechać np. zagraniczni goście, to szefowa sklepu dzień wcześniej mówiła: "Kasia, jutro ma być Roberto. Gdybyś mogła być tak miła, i nie wkładać tych spodni z pieluchą, ani nie przychodzić w piżamie" :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Maj 31, 2014, 09:06:39
żabeczka - nie przesadzaj z tym xxl! Fajnie wyglądasz w tych leginsach, ja mam takie jeansy w paski i je uwielbiam :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Maj 31, 2014, 09:08:22
Ej no serio tak jest :D zdjęcia przekłamują  :hihi:
Ale dzięki :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 09:08:45
leginsy leginsami, bardzo proszę nie je noszą i do biustonoszy nawet.
Ale niech one będą KRYJĄCE, a nie takie prześwitujące jak grube rajstopy 60-80 den.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Maj 31, 2014, 09:11:08
te chudzielcu dodaj jeszcze że przez te 60-80 stringi widać :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Maj 31, 2014, 09:18:15
 :lol:
(https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t1.0-9/1381372_10200878498404347_1316249417_n.jpg)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Maj 31, 2014, 09:19:16
haha padłam.. bez kitu  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 31, 2014, 09:20:15
zabeczka17, dlatego nie nosi sie ich do bluzek. Ale ja leginy noszę tylko do sukienki, choć rozmiar mam 34.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 09:20:28
O właśnie o czymś takim mówię. Ja nic nie mam przeciwko nagości, seksownemu ubieraniu się, prowokowaniu ubiorem.
Ale tych rajstop kuźwa nie trawię. Zwłaszcza, że w rajstopach NIE wygląda się seksi, tylko ..obleśnie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Maj 31, 2014, 09:22:50
 Jaką to ma płeć? 8|

 Kurczę, tego też nie ogarniam. Idę sobie któregoś dnia po galerii, przede mną idzie dziewczyna. Fajne, ładnie skrojone spodnie, lekki obcas, koszula, ładnie ucięte krótsze włosy, nawet ładnie idzie- a to dziwne! Mijam ją, ona idzie w kierunku schodów, odwraca się bokiem.
 Facet. No chłopak.
 Kufa. :swirek:

 O, jeszcze laski chodzące jak mężczyźni. Idzie dziewczyna, ładna sukienka, obcasy, koszula, no elegancka po prostu- i lezie jak facet. Nogi rozkracza. No nie ogarniam. Kiedyś od przyjaciółki usłyszałam radę, którą jej mama powtarzała- kobieta zawsze idzie tak, żeby nogi szły w linii prostej i kolana się stykały. I jeszcze jak idziesz w spodniach to tak nie widać, ale w kiecce...? Nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Maj 31, 2014, 09:24:42
zabeczka17, dlatego nie nosi sie ich do bluzek. Ale ja leginy noszę tylko do sukienki, choć rozmiar mam 34.

Ja legi z materiału i jeansu  nosze do długich tunik zakrywających pupę z zapasem.
No i obowiązkowo -> wyższy obcas :)

edit:
Jaką to ma płeć? 8|

 Gender :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 12:59:23
Nie ogarniam podejścia... policji do pewnych interwencji, mimo że zostałam wychowana w "rodzinie policyjnej", w szacunku do policji, członkowie mojej rodziny nie potrafią mi tego wyjaśnić.

Moja znajoma jest ofiarą przemocy domowej, kilka lat walczyła z mężem potem byłym mężem (sk*** jakich mało, byłam świadkiem wielu scen, mi też groził), aż trafił do więzienia (te wszystkie procesy to była jakaś farsa...) na rok i siedzi już jakieś 2 miesiące. Znajoma ma głęboko upośledzonego 10 letniego synka i 19latka, który raczej "odziedziczył" wszystko po tatusiu, bo też zaczął pić, kraść, stosować przemoc wobec matki, ma założoną (19latek) niebieską kartę. Był 6 tygodni na odwyku, jak wrócił to się schlał. Potem 2 raz, znajoma nie wpuściła go do domu pijanego (przed odwykiem groził jej ze ją pobije, że ją zabije itd.,to świr jest). On zadzwonił na policję, że matka go do domu nie wpuszcza, przyjechał patrol i go wygonił, policjanci powiedzieli, że niech do domu wróci jak wytrzeźwieje. To poszedł. I zaraz zadzwonił 2 raz na policję, że go matka nie chce wpuścić do domu, przyszedł 2 patrol iiiiiiii kazali jej go wpuścić!! Nieważne, że ma niebieską kartę, że jej groził, BO to że kiedyś groził to nie znaczy, że teraz też będzie się awanturował, a poza tym Polska to wolny kraj i każdy dorosły może pić kiedy chce. Tak powiedzieli dosłownie.  No musiała go wpuścić. Mimo, że dzwoniła do dzielnicowego i dzielnicowy nie pozwolił wpuścić, ale ci policjanci ją wręcz do tego zmusili.

Nie ogarniam.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Maj 31, 2014, 13:23:21
mam trochę kontaktów z policją na SOR - wysnuwam wniosek, że o przyjęciu do pracy decyduje jak najniższa liczba punktów IQ  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Maj 31, 2014, 14:16:56
ale ci policjanci ją wręcz do tego zmusili.
Tzn. jak dokładnie ją zmusili?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 14:21:51
A dla mnie to logiczne, że kazali go wpuścić. Po pierwsze- jego dom. Po drugie, jeśli podczas rozmowy z drugim patrolem był grzeczny i spokojny i logicznie gadał, że chce wejść do domu, to niby jakim prawem matka go nie chce wpuścić?
Dlatego, że kiedyś jej groził? Czy z tego powodu, że kiedyś jej groził NIGDY W ŻYCIU już pod wpływem alkoholu nie będzie mógł wejść do domu? Bezsens, nie?
Ja rozumiem, że to pewno kawał gnoja rośnie. Rozumiem że matka ma problem. Ale prawnie niby dlaczego nie miałby chłopak wejść?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 15:07:48
ech...prawnie jeden patrol go pogonił, a drugi kazał wpuścić. Nie widzę tu logiki...może inne szkoły kończyli :/  A gdzie jakaś podstawa prawna ich działania? jak to właśnie wygląda "prawnie", gdzie znaleźć przepis mówiący o tym, jak powinna zakończyć się taka interwencja?

teoretycznie... niby przy policji się zachowywał dobrze, ale jak kiedyś znajomą z nożem ganiał i chciał podźgać i na to przyjechał patrol to go skuli i do aresztu wsadzili a jej poradzili, by go nie wpuszczała na 2 raz. Gdyby tak samo zachował się tej nocy, gdy policja go do domu wpuściła, gdyby zrobił jej krzywdę, kto za to odpowie? policja nie, mimo, że ją zmusili by go wpuściła. W jaki sposób ją zmusili? powiedzieli to, co przytoczyła wcześniej, stali pod oknami balkonowymi (parter) i gadali przez długi czas, że prawo stoi po stronie gnoja. Poza tym ten gnojek walił w okna balkonowe, młodszy syn przeraźliwie płakał, bo boi się hałasu (jest bardzo, bardzo upośledzony) więc ona dla dobra młodszego go wpuściła. Skoro policjanci powiedzieli, że nie ma prawa go nie wpuścić, dziecko płacze, a straszyli ją, ze jej go odbiorą już, bo nie ma warunków w domu.

Poradziłam, by na 2 raz pytała o podstawę prawną takiego działania i sama dzwoniła na policję, że zostaje zmuszona do wpuszczenia tego gnoja, i że prosi o interwencję.
Ta rodzina jest znana na komisariacie przez tatusia i mam wrażenie, że oni po prostu chcą się pozbyć problemów i dlatego robią wszystko po to, żeby mieli spokojną głowę i nie musieli zajmować się wariatami...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Maj 31, 2014, 15:14:37
Po pierwsze, brak dobrego systemu dla przekazywania informacji. Drugi patrol pewnie nie miał pojęcia o tym, co powiedział pierwszy.
Po drugie, jeśli zachowywał się przy drugim patrolu spokojnie, to na jakiej podstawie mieliby powiedzieć, że tak, ma go nie wpuszczać?

Ja przepraszam, ale wiele ludzi traktuje policję jako wróżki, które pomachają swoimi magicznymi różdżkami i zamienią takiego gnoja w grzecznego synka. No, niestety tak to nie działa.
Kobieta sama musi coś zrobić, znaleźć synowi inny dach nad głową, permanentnie wywalić - cokolwiek. Tak realnie, co policja zrobi? OK, nawet gdyby go zakuli i zabrali do aresztu, to ta sama sytuacja zdarzy się następnego wieczoru, potem znowu? I co, za każdym razem policja ma przyjeżdżać i aresztować?

Tu nie chodzi o lenistwo w działaniu policji, tu chodzi o to, że oni tak realnie nie mogą nic zrobić. Mogą zaradzić problemowi krótkoterminowo. Zmiana całej sytuacji jest już tylko w rękach tej kobiety i jej syna. Policja nie jest odpowiedzialna za czyjąś inną sytuację życiową.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 15:22:39
deksterowa- wyobraź sobie, że jesteś gówniarzem, który lubi poszaleć. Kilka razy po pijaku w pijanym widzie zachowywałaś się źle. Straszyłaś nożem itp. Ale 30 razy po pijaku zachowywałaś się spokojnie.
Jesteś znów pijana, chcesz wejść do domu, bo chce ci się siku, jesteś głodna, masz tam swój telefon, chcesz zadzwonić do koleżanki, czekasz na sms-a od ukochanego, a matka nie chce cię wpuścić "Bo nie!" "bo jeszcze znów ją postraszysz nożem". I co? I kiedy Cię wpuści? Jak jej się odwidzi? To także Twój dom, masz tam swoje rzeczy, swoje łózko, jedzenie i telefon. Jesteś spokojna, tyle, że znów pijana. I co? Masz sikać pod blokiem a jedzenie żebrać na ulicy? Bo matka nie chce ci drzwi otworzyć? Jesteś dorosła prawnie i prawnie masz prawo pić ile chcesz. Masz nawet prawo zapić się na śmierć, jeśli jest taka twoja wola.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 15:32:44
.. 2patrol wiedział o interwencji pierwszego, a gnój zachowywał się spokojnie też przy pierwszym patrolu,tylko ci policjanci znali historię rodziny i dlatego podjęli decyzję o przegonieniu chłopaka i niewpuszczaniu przez matkę do domu.
2 patrol nie miał widocznie wiedzy o historii, znajoma opowiedziała po krótce o synu, i ze się boi o własne zdrowie/życie i zdrowie/ życie 2 syna, Kazali wpuścić, bo prawo stoi po stronie młodego.

Ona nie traktuje policji jak wróżki.... wiele złego przeszła przez nieudane interwencje, kilka razy została pobita i zeszmacona kiedy nie udało im się zrobić porządku z byłym mężem, ale też trafiła na kilku policjantów, którzy po protu po ludzku postanowili jej pomóc, choćby nowy dzielnicowy, i DAŁO SIĘ.

Piszesz, że "Kobieta sama musi coś zrobić, znaleźć synowi inny dach nad głową, permanentnie wywalić - cokolwiek. " a potem, ze policja nic nie może zrobić. Nie musi go aresztować. Ale po prostu potwierdzić, żeby nie wpuszczała go do domu. To powinno wystarczyć.

Piszesz, że "Zmiana całej sytuacji jest już tylko w rękach tej kobiety i jej syna." Jeżeli możesz.... wskaż tę drogę.... :( jak ona ma mu znaleźć inny dach nad głową... jeżeli nie poprzez niewpuszczanie do domu?  myślisz, że jej syn chce coś zmienić? Tak naprawdę on też jest ofiarą tej historii rodzinnej, poszedł w ślady ojca... ale nie zamierza tego zmienić... miał załatwiony odwyk stacjonarny, który przeszedł, i 1 rzeczą jaką zrobił po wyjściu było napicie się.

A ja po prostu nie ogarniam, jak 2 patrole policji w takiej samej sytuacji podejmują 2 różne decyzje. Chciałabym ogarnąć jak to jest prawnie usytuowane. Co oni mają w takiej chwili robić, jak reagować. Czy jest na to jakaś wytyczna, czy mają robić wedle własnego uznania.

Tunrida... to też nie do końca tak... on chce wejść do domu nie po to, by się wyspać, czy wysikać, nie ma w domu telefonu, bo sprzedał w lombardzie zeby mieć za co pić, nie ma znajomych poza mendami spod sklepu, których odziedziczył po tatusiu. Sika pod balkonami i pod sklepem na co dzień i nagle w nocy nie może? ma być głodny albo zebrać na ulicy... no to mama ma mu sponsorować? jakby był chociaż zapisany do szkoły, to by miał chociaż alimenty, ale on szkołę Pier***, z roboty go wywalili, poszedł na odwyk, teraz ma możliwość pracować w ochronie, ale nie może bo nie ma telefony. Mama poradziła: zastaw laptop, za pieniądze kup telefon. Zastawił, za pieniadze się ochlał. Chce wejść do domu tylko po to, żeby się wyżywać... albo spać w łązience, zażygać podłogę a rano wyjść dalej do koleżków, a kiedy się pieniądze skończą to przecież można matkę okraść.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 31, 2014, 15:35:33
tunrida, dla ciebie to jest normalne, ze ktoś po pijaku grozi nożem?! TEGO właśnie nie ogarniam. A obracam się różnych środowiskach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Maj 31, 2014, 15:38:14
Ale na jakiej podstawie prawnej policja mogłaby potwierdzić kobiecie, że może nie wpuszczać syna do domu, jeśli w ich obecności był spokojny? Policja to nie sąd...
Historia jego zachowania (i całej rodziny) to też za mało, o ile w tamtym momencie zachowywał się spokojne. Historia może poprzeć np. konieczność aresztu, gdyby zachowywał się w tamtym momencie agresywnie. I tyle.

I pytam na serio - czego ta kobieta oczekuje od policji długoterminowo? Zaciągania syna na dołek co drugą noc?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 15:41:31
jeszcze dodam... że kiedy jest trzeźwy również nie jest 'Miły", ale wtedy oczywiście jest wpuszczony. Póki jest trzeźwy- nie ma problemu, zeby go nie wpuścić.. to nie jest wyrodna matka, wiele dla niego też poświęciła, ale walczy o siebie i o swojego 10letniego synka. Bo jak ją zabije, to co się stanie z młodym.

na jakiej podstawie 1 patrol nie kazał go wpuszczać? widocznie im wystarczyła historia ? czy może postąpili wbrew prawu? jeżeli historia jego zachowania to za mało?

edit: odpisuję na pytanie Beci23 bezpieczeństwa. Oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa. Synek był na dołku kilka razy, zabierali go w kajdankach, wtedy, kiedy ona dzwoniła na policję. Tej nocy to on zadzwonił, że ona go nie chce wpuścić. Dali mu furtkę otwartą- teraz za każdym razem pewnie będzie pierwszy dzwonił na policję, że mama nie chce go wpuścić, a potem się będzie już w domu wyżywał...



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Maj 31, 2014, 15:54:42
Niestety nie znam się na tym, jak prawnie działa polska policja, mogę tylko zgadywać na podstawie tego, co wiem o angielskiej policji - policja nie ma sił prawnych, żeby kogoś wyrzucić z domu (od tego jest sąd - niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę), więc jedyne co mogą zrobić, to poradzić - co dokładnie, to już sprawa indywidualna, nieregulowana przepisami. Aresztuje się jako konieczność - aresztowanie to pozbawienie człowieka wolności! Konieczność byłaby, gdyby w obecności policji był agresywny lub gdyby np. tuż przed jej zadzwonieniem pobiłby ją. Natomiast jeśli jej syn jest tam zameldowany - czyli pełnoprawnie tam mieszka - i zadzwonił, że go nie chcą wpuścić, policja musi iść według tego, co jest prawne, czyli że powinien zostać wpuszczony.
To nie policjanci są niekompetentni, tylko system jest bez sensu :(

Co do bezpieczeństwa - ale jak mają zapewnić to bezpieczeństwo? Musieliby chyba spać z Twoją koleżanką w jednym pokoju. Równie dobrze może jej grozić nożem - ba, nawet zadźgać - kiedy nie jest pijany. Bo rozumiem, że chodzi Ci o realne bezpieczeństwo, a nie pozory i "dla zasady"?

Realia są takie, że jak chce całkowitego, prawnego bezpieczeństwa, to musi go wywalić sądownie (jeśli sam się nie wymelduje).
Policja ma - długoterminowo - związane ręce, dopóki tam mieszka. W areszcie nie będzie 24/7.

A następnym razem niech:
a) dokładnie wypyta o podstawy prawne działania policjantów,
b) niech się upiera, żeby zaaresztowali.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 16:04:13
..kiedy ona dzwoni jak on jest agresywny, to go zwijają. Problem w tym, ze to on zadzwonił na nią, a ona go nie wpuszczała, bo
1) wiedziała że będzie agresywny (ale jak poprzeć swoją wiedzę, jeżeli nie historią- udokumentowaną)
2) tak jej doradził 1 patrol
3) takie jest stanowisko dzielnicowego

Dziękuję za wypowiedzi, ech... ja jestem pozytywnie zazwyczaj nastawiona do wszystkiego, tutaj jednak jest inaczej. Młody bedzie ją gnoił, za 10 miesięcy wyjdzie pan były mąż siedzący za znęcanie i zacznie mu wtórować, nic się nie zmieni na lepsze. Dzielnicowy, pracownik socjalny, psycholog- wszyscy mówią, że powinna zmienić srodowisko, żeby coś się zmieniło, opuścić to miasto i wyjechać w inny koniec Polski, nie mówiąc rodzinie gdzie jest. Sami tak doradzają.
Ale....jak? gdzie? za co?

no nic, czas kończyć, że by nie robić  :offtopic: ...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Maj 31, 2014, 16:37:40
Policja nie jest od tego, niech wniesie sprawę do sądu.
Policja ma pilnować porządku, interweniować gdy ktoś rozrabia! Jeśli ma dom, jest spokojny, to ma prawo do niego wejść. Nawet jeśli jest pijany i nawet jeśli jest złym człowiekiem i nawet jeśli kiedyś po pijaku był agresywny.
Wejdzie..będzie agresywny, matka dzwoni, zwijają go na dołek.
Jest agresywny? Niech zakłada sprawę w prokuraturze. Chce żeby się leczył? Niech zakłada sprawę o przymusowe leczenie odwykowe. Chce go wywalić z domu? Niech idzie do prawnika i dowie się jak to zrobić. Podejrzewam, że dziedziczą oboje i chałupa jakoś do podziału.
Nie można człowieka nie wpuszczać do jego własnego domu, tylko dlatego, że WYDAJE nam się, że będzie agresywny, bo ..zawsze był w takich sytuacjach.

Pierwszy patrol poszedł jej na rękę. Wiedział, że ma do czynienia z gówniarzem nie znającym swoich praw. Potraktowali go jak gówniarza, nagadali, nakrzyczeli i kazali wytrzeźwieć. Czyli..starali się żeby i matka miała spokój i syn, żeby przetrzeźwiał i nie sprawiał problemów. Prawnie, ma prawo wejść. A jeśli jest spokojny, to policja nie ma do niego NIC!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Maj 31, 2014, 17:12:28
Dziękuję Ci, tunrida, że przywracasz mi wiarę w to, że wciąż są na świecie ludzie, którzy rozumieją, od czego jest policja :kwiatek:
(bo nie ogarniam, jak można tego nie wiedzieć)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Maj 31, 2014, 19:56:15
No cóż.... a ja nadal nie ogarniam, ze  jeden patrol go pogonił, a drugi kazał wpuścić, czyli że działają jak im wygodnie wedle własnego widzimisię.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kaktus Maj 31, 2014, 20:01:37
a ja nie ogarniam.... jak można zaniedbać mieszkanie jak moja sąsiadka.
Wykładowca na UJ, stara panna, mieszkała z kotem w kawalerce a mój brat ją od niej kupił.
Nawet sobie nie wyobrażacie jaki syf po sobie zostawiła!!!
Szafki, okna, podłoga.... czyścimy na kolanach cifem!!
Jest czarno, jakby nigdy tego nie przetarła (a z 10 lat mieszka)
Tragedia, było mi słabo jak to zobaczyłam  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 01, 2014, 06:49:10
tunrida, dla ciebie to jest normalne, ze ktoś po pijaku grozi nożem?! TEGO właśnie nie ogarniam. A obracam się różnych środowiskach.


już któryś raz z rzędu się z Tobą zgadzam. Też tego nie ogarniam :(

deksterowa, trzymam mocno kciuki za Twoja znajomą, żeby udało jej się wydostać z całej tej sytuacji. Żeby udało jej się znaleźć miejsce, do którego mogłaby uciec i zacząć spokojnie żyć. Życzę jej tego bardzo, bardzo mocno.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 01, 2014, 08:22:37
A kogo to obchodzi czy to dla mnie, czy dla ciebie jest normalne? Ja ci tłumaczę jak to działa w realu.

A jeśli chcesz wiedzieć, to tak.. jak się alkoholik nachla, to albo na wesoło, albo na smutno i idzie się wieszać. Albo chwyta nóż, majta nim i robi burdy. A po wytrzeźwieniu jest aniołkiem i rodzinie spada motywacja do zakładania spraw sadowych. Zapraszam na SOR-y, to się przekonasz na ile to norma w naszym kraju.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 01, 2014, 18:30:31
No dobrze, takie mamy prawo i nikt z nas tego nie zmieni. Ale co by się stało, gdyby jednak ta kobieta nie wpuściła syna (mimo interwencji policji i nakazu wpuszczenia go), bo cały czas twierdziłaby, że jest niebezpieczny i ona najzwyczajniej się go boi? W jaki sposób by ją do tego zmusili? 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 01, 2014, 19:58:46
Nie ogarniam jak można wyciągnąć dziecko z wózka i przełożyć nad ogrodzeniem prosto pod nos kuca. Na dodatek jest to obcy kuc, w dniu otwarcia parku, na pewno nie czuł się dobrze z milionem ludzi na karku, którzy non stop wciskają swoje ręce, by go dotknąć. Jednak to co zrobiła ta kobieta to przechodzi ludzkie pojęcie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 01, 2014, 20:20:44
Cierp1enie, pamiętam, że czytałam kiedyś o jakiejś rodzinie ze Stanów bodajże, która chcąc sobie zrobić zdjęcie z uroczym misiem spotkanym w parku narodowym wysmarowała któremuś z osobników (nie pamiętam, czy ojcu czy dzieciakowi) buzie miodem - żeby miś polizał, bo tak będzie słodko.
Ludziom się wydaje, że kucyki są miłe, kochane, bezpieczne i skore do zabaw jak pieski.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 01, 2014, 20:34:05
Cytuj
Ludziom się wydaje, że kucyki są miłe, kochane, bezpieczne i skore do zabaw jak pieski.
a pieski zawsze są bezpieczne i skore do zabaw? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 01, 2014, 20:39:15
Napisałam do władz parku. Odpisali mi "Dziękujemy za radę - na pewno weźmiemy ją pod uwagę. (...)"
Dopisałam im, by zrobili tabliczki o nie karmieniu, bo niestety ludzie dawali dziś świeży chleb, chrupki i inne dziadostwo! :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 01, 2014, 21:23:26
Cierp1enie, ja wczoraj w naszym koszyku z suchym chlebem znalazłam muffinkę z lukrem...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Moon Czerwiec 01, 2014, 21:40:37
Cytuj
a pieski zawsze są bezpieczne i skore do zabaw?
Zawsze mnie to fascynuje - nikt łap do psiej budy nie pcha, żeby pieska pogłaskać, ale do końskich boksów, okien to przecie taka świetna zabawa... Tylko jak konik paluszek albo i rączkę upier... ugryzie to raban.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 01, 2014, 22:22:21
Martuha, w sumie masz racje, nie wszystkie. Jakiś tak skrót myślowy mi się włączył - radosny piesek merdający ogonkiem :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 01, 2014, 23:55:16
Strzyga, co zabójczego w muffince z lukrem? Cukier czy wypiek ;)?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 02, 2014, 00:27:39
No dobrze, takie mamy prawo i nikt z nas tego nie zmieni. Ale co by się stało, gdyby jednak ta kobieta nie wpuściła syna (mimo interwencji policji i nakazu wpuszczenia go), bo cały czas twierdziłaby, że jest niebezpieczny i ona najzwyczajniej się go boi? W jaki sposób by ją do tego zmusili? 
Zmusić jako tako jej nie mogą. No nie mogą. Dlatego zapytałam, w jaki sposób wtedy ją "zmusili", ale odpowiedzi nie otrzymałam?

Znowu: sprawa musiałaby zostać skierowana do sądu. Tzn. on musiałby ją podać do sądu.
(tzn. gdyby go wywaliła permanentnie)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ushia Czerwiec 02, 2014, 01:08:48
Nie ogarniam jak można wyciągnąć dziecko z wózka i przełożyć nad ogrodzeniem prosto pod nos kuca. Na dodatek jest to obcy kuc, w dniu otwarcia parku, na pewno nie czuł się dobrze z milionem ludzi na karku, którzy non stop wciskają swoje ręce, by go dotknąć. Jednak to co zrobiła ta kobieta to przechodzi ludzkie pojęcie.

popracuj w rekreacyjnej stajni w srodku osiedla - wtedy nawet widok mamuski wsadzajacej roczne dziecko na polrocznego zrebaka Cie nie  zaskoczy  :cool:


a zrobienie tabliczek nie zmieni niczego, jedyne co by podzialalo to ogrodzenie pod pradem 220 i zasieki z drutu kolczastego


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 02, 2014, 05:59:20
No dobrze, takie mamy prawo i nikt z nas tego nie zmieni. Ale co by się stało, gdyby jednak ta kobieta nie wpuściła syna (mimo interwencji policji i nakazu wpuszczenia go), bo cały czas twierdziłaby, że jest niebezpieczny i ona najzwyczajniej się go boi? W jaki sposób by ją do tego zmusili? 
Zmusić jako tako jej nie mogą. No nie mogą. Dlatego zapytałam, w jaki sposób wtedy ją "zmusili", ale odpowiedzi nie otrzymałam?

Znowu: sprawa musiałaby zostać skierowana do sądu. Tzn. on musiałby ją podać do sądu.
(tzn. gdyby go wywaliła permanentnie)

Dziękuję :) I tu w zasadzie sprawa mogłaby się chwilowo rozwiązać, bo on raczej by jej do sądu nie podał.

Jeśli chodzi o dzieci, ich rodziców i konie to kiedyś, na jakimś festynie widziałam jak pani babcia pchała rączkę swojego wnuczka w paszczę jakiegoś konia. Tzn konie akurat nie pracowały, więc były rozsiodłane i uwiązane przy drzewach. Babcia z wnuczkiem (dziecko ok lat 5, więc rączka malutka) podeszła do jednego z koni, złapała rączkę dziecka za nadgarstek i zaczęła na siłę wyciągać ją w kierunku pyska konia mówiąc do dziecka: "nie bój się, konik ci nic nie zrobi". A chodziło babci o to, żeby dziecko dało konikowi dosłownie trzy źdźbła trawy :swirek: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 06:23:30
Nie ogarniam jak można próbować zabierać dzieciom zabawę ( pomijam dzien dziecka)  i jeszcze się z tego powodu puszyć.
Dorośli mają czasami naprawdę żenujący poziom.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 02, 2014, 07:31:39
ushia - u nas w stajni jest strasznie dużo dzieci, moja koleżanka prowadzi rekreację i hipoterapię, a głównie ma kuce. W sobotę tych dzieci jest czasami po 50 sztuk, ale nie spotkałam się z wybrykami. Każdy wie, jak podchodzić do konia, że ma go nie karmić. To mi się bardzo podoba :)

Strzyga - czego to ludzie nie wymyślą! A może ona była dla Ciebie? :)

Żabeczka - bo niektórzy nie powinni być rodzicami :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 07:36:20
To już nawet nie o bycie rodzicem chodzi. Ale o sam fakt skur!@#$% charakteru.
Niektórzy nie widzą kompletnie obciachu w tym że próbują zabrać dziecku lizaka,  mając jeszcze z tego powodu  ogromną radoche jakby zdobywali  Mt Everest.
Dla mnie  takie akcje dowartościowywania się na młodszych są porażką.
No żałosne na maxa, ja tego nie kumam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 02, 2014, 08:31:27
przykre to jest :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 08:40:02
Bardzo przykre. Szczególnie biorąc pod uwagę miny tych dzieci.
Mówie dla mnie to trzeba być deb!@# do potęgi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 02, 2014, 09:51:22
zabeczka17, o jakie konkretne sytuacje ci chodzi? Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić dorosłego zabierającego dzieciom lizaki i się z tego cieszącego ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 09:53:33
, to jest metafora  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 02, 2014, 09:56:33
No dlatego pytam co masz na myśli :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 09:58:16
Please, nie każ mi sie rozwodzić nad tym , jest poniedziałek. ->  :cool:
Akcje już przebolałam.  ;)
prv


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 02, 2014, 10:12:27
Żabeczce pewnie chodzi o takie wkurzanie i doprowadzanie dzieci do płaczu, bo to takie fajne i słodkie jak się denerwują... :/ Też tego nie rozumiem i nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 10:22:03
niezupełnie ale efekt był podobny.
W każdym razie  dorosli mają czasami tak debilny tok rozumowania ze szkoda słów.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 02, 2014, 10:35:26
Byl taki popularny vine jak ojciec wytaca dziecku loda i sie cieszy jak chlopak placze. Czy popularne rok (dwa lata?) temu nagrywanie dzieci po halloween ich reakcji na "zjadem wszystkie cukierki, ktore uzbierales, pyszne byly".... Zajebista zabawa kosztem dzieci :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 02, 2014, 18:20:24
https://twitter.com/RaggyTroosers/status/473410824015736834/photo/1
nie ogarniam :ke: . Po prostu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Czerwiec 02, 2014, 18:41:01
Nawiązując do linka Rul, bardzo podoba mi się ten spot, w którym jelonek prowadząc Land Rovera, stoi w korku, słucha muzy a na dachu leży związany myśliwy.  :D

Nie cierpię łowiectwa i nie ogarniam jak może komuś podobać się zabijanie jakichkolwiek zwierząt. 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 02, 2014, 19:36:17
To już nawet nie o bycie rodzicem chodzi. Ale o sam fakt skur!@#$% charakteru.
Niektórzy nie widzą kompletnie obciachu w tym że próbują zabrać dziecku lizaka,  mając jeszcze z tego powodu  ogromną radoche jakby zdobywali  Mt Everest.
Dla mnie  takie akcje dowartościowywania się na młodszych są porażką.
No żałosne na maxa, ja tego nie kumam.

Twierdzisz, że mam sku@&%$ charakter, to super. Porażką jest to że sędzia pozwolił zawodniczce poprawić konkurs, zawodniczka doświadczona, startuje już któryś raz, jechała nawet zawody akademickie 110cm.
Na dodatek na młodym koniu startował 4 razy jak według przepisów może 2, więc co ty sapiesz do mnie. Chyba miałam powody do zwrócenia uwagi.
Nikt zabawy dzieciom nie odbierał, mieli swoje 2 dodatkowe konkursy, więc nie oczerniaj mnie.

Dziewczynie się należało ( to była moja dziewczyna, raczej dorosła kobieta którą trenuję, musiała dostać w końcu trening ode mnie, że tak się nie robi ) dzień wcześniej na innych zawodach powygrywała zawody dla debiutów, czyli dla osób niedoświadczonych lub koni. Nawet sędzia jej zwrócił uwagę i robił wojnę. Jak się dowiedziałam to, aż mi wstyd było i się wkurzyłam. Jak jeszcze pojechała 4 razy choć koń młody i miała w dupie konia bo ważniejsze są wygrywania to zakończyłam współprace.
Tylko, że ona się nie nauczyła i to ona chce wygrywać za wszelką cenę i zdobywać szczyty sławy a nie ja.
Osobiście też jechałam 3 razy minii LL, takie dla dzieci, ale bez przesady nie wsadzę niedoświadczonego konia od razu na L.
Przeszedł pomyśle wszystko, więc idziemy wyżej, po to są robione takie zawody, właśnie dla niedoświadczonych .
Widzę, że bardzo ostro śledzisz moje wpisy, szkoda, że nie możesz zając się sobą i swoimi końmi. Po prostu nie ogarniam jak tak można przez kilka lat śledzić moje życie, naprawdę idź w końcu do psychologa.

Jeżeli twierdzisz, że dalej źle zrobiłam to super.

edit, poprawiłam  :kwiatek: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 02, 2014, 19:38:53
Nie możesz żyć bez integracji w moje życie

Jak wygląda integracja w cudze życie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 02, 2014, 19:57:37
Nie możesz żyć bez integracji w moje życie

Jak wygląda integracja w cudze życie?

Jestem chora i wykończona, więc tak jakoś wyszło  :kwiatek: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 20:07:53
No cóż powiem ci tak- Skoro czytasz moje posty to musisz być kozakiem.
W sumie cieszę się, że śmieciowe jedzenie, szmacenie koni, śmierdzący tytoń , ,,Trudne Spraw"  oraz wychodzący  z ciebie wszechogarniający kretynizm nie zdołał wykastrować  cię z poczucia obowiązku czytania tego co napiszę na forum. Yesss....you are my ,,hero".
To po pierwsze,
Po drugie, w kwestii wyjaśnienia : Nie napisałam nigdzie, ani nie odniosłam się do twojego tematu .  Ale widzę że twoja skłonność do insynuacji i i utożsamiania się z moimi postami się nasiliła. Smutne.
Z uporem  maniaka dorabiasz sobie ideologię  no i cóż...  Przeżyłaś chociaż  dzięki temu  mentalny orgazm?
W zalewie tego ścieku powiem ci jedno  twój przyjęty sposób myślenia  merytorycznym ciężarem nie powala.  Czytając twoje wypowiedzi mam wrażenie, że w ewolucji się ostro uwsteczniasz. I jeszcze czujesz się w obowiązku to upublicznić. Brawa za odwagę
Po trzecie w temacie wątku (  o tym że wkurzają mnie dorośli zabierający lizaka dzieciom i jeszcze się tym szczycą)  mam swoje zdanie.
I nie dalej jak dzisiaj rano wyjaśniałam jednej z re-voltowiczek że chodzi o festyn z okazji Dnia Dziecka i zachowanie pewnego tatusia na nim.

Ty jesteś naprawdę dziewczyno chora. Idź się leczyć na nogi bo na głowę to już bez kitu za późno.

I naucz sie w koncu pewnej zasady- DLA MNIE JESTES NIKIM.
To ,że nie wypowiadam tego tutaj,  publicznie świadczy tylko tym, że mam jeszcze trochę poczucia przyzwoitości , aby nie prać brudów tam gdzie nie są one mile widziane.
Ten cały twój  przaśny ,,cioto-dramat" ;  robiony pod publiczkę i tak w niczym ci nie pomoże. Co najwyżej wywoła płynące prosto z serca  pierdzące szyderstwo.  Czemu? Bo 36 letnia baba  wygląda żałośnie zalewając swój umysł jadem  przez osobę  która w jej mniemaniu próbuje poniżyć i tak chore  ideologie. I to w dodatku w każdym zdaniu i w każdej sekundzie.Ja pierd.. no <facepalm>
 Kobieto  zrozum  dla mnie, ciebie nie trzeba bić na forum czy w neostradzie- ty się sama bijesz.
I ja ciebie w swoich wypowiedziach nie uwzględniam.
Wiesz te twoje emocjonalne jazdy to dla mnie kaszka z mleczkiem.  A w realu wychodzisz jak zawsze- wymiotnie.


I znowu mi przychodzi przepraszać re-voltę za te ,,słodko- pierdzące"  relacje.
Wiem, że tak koszmarnego banału dawno nie było i jedyna rzecz na jaką ma się ochotę to miska  popcornu ewentualnie ignor. Jednak przy odrobinie dobrej woli proszę Was o zrozumienie, iż to nie ja co miesiąc dwa zaczynam wylewać swoje frustracje życiowe,  które trwają już ponad 3 lata.
Wiem ze wina leży także we mnie bo odpisuję na tego typu wynaturzenia ..no ale ileż można dawać się opluwać w twarz?  :icon_rolleyes:
(/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif) No dobrze, dobrze, ale takie "słodzenie na forum" to jest zdecydowanie przesada. Proszę nie obrażac innych użytkowników i załatwiac swoje prywatne problemy na PW


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 02, 2014, 20:12:47
 Co tu się właściwie właśnie stało...? 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 02, 2014, 20:13:59
Obie panie po raz kolejny uważają, że kogokolwiek obchodzi co mają sobie do powiedzenia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 02, 2014, 20:14:29
Już ci mówię - zabeczka napisała coś, co faktycznie mocno mogło pasować do toczącej się w wątku skokowym dyskusji na temat moni, monia tak to zinterpretowała, a teraz zabeczka sprostowała, że chodziło jej o coś innego. To tak czysto informacyjnie, bo mojego stosunku do poziomu dyskusji nie będę tu deklarować ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 20:16:33
Strzyga to fakt zgadzam się.
CzarownicaSa nie wiem bez kitu nie wiem?
Dzionka ale no przynaj że ta interpetacja jest totalanie z du... , bo jednak to tobie pisałam wyjaśnienia o festynie w którym miałam okazję uczestniczyć.
I po raz kolejny wychodzi kto tutaj ma problemy z głową. A ja mam dosć bycia obwinianą za całe zło świata które ją spotyka no błagam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 02, 2014, 20:18:21
zabeczka17, nie chcę się w to mieszać, nie siedzę w głowie żadnej z was.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 02, 2014, 20:18:43
Co tu się właściwie właśnie stało...? 8|
.  Nie wiem, ale lecę po czipsy !!!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 02, 2014, 20:19:46
Dzionka no okey ale no wybacz, dla mnie to już była lekka przesada.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 02, 2014, 20:20:56
Kłamiesz. :) Ty nie jesz chipsów :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 02, 2014, 20:24:52
Co tu się właściwie właśnie stało...? 8|
.  Nie wiem, ale lecę po czipsy !!!


Haha, zaczyna się  :respect:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 02, 2014, 20:26:27
No w końcu coś innego niż dyskusje na temat bohatera podziękowań ;) Śmieszno i straszno.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 02, 2014, 20:30:35
Kłamiesz. :) Ty nie jesz chipsów :)

Jem. Rzadko ale jem.
Ale nie mam w domu. Mam orzeszki, ale nie zjem na noc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Czerwiec 02, 2014, 20:36:08
I popijesz kakao?  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 02, 2014, 20:46:10
ejj bo wątek zamkną...  :rozga:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piaffeczka Czerwiec 02, 2014, 21:08:13
Dobrze, to... Nie ogarniam jak się tworzą offtopy. Efekt złośliwości, słowotoku, ataku dobrego humoru...  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 02, 2014, 21:17:49
Już ci mówię - zabeczka napisała coś, co faktycznie mocno mogło pasować do toczącej się w wątku skokowym dyskusji na temat moni, monia tak to zinterpretowała, a teraz zabeczka sprostowała, że chodziło jej o coś innego. To tak czysto informacyjnie, bo mojego stosunku do poziomu dyskusji nie będę tu deklarować ;)
A jak mogłam inaczej to zrozumieć, jak żabeczka przeciwniczka wszystkiego co związane ze sportem czyta nagle kącik skokowy. Tak samo zacytowała cytat z kącika skokowego i dodała we wątku ,,co nas śmieszy na volcie "
Naprawdę jest to trochę dziwne, bo co za zmiana, jeszcze galopu nie ogarnęła a uczy się o skokach ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Czerwiec 02, 2014, 21:50:46
Nie ogarniam... mam w domu wodomierz do ciepłej i do zimnej wody. Dzisiaj wymieniali na radiowe, żeby nie musieli chodzić po mieszkaniach .... wymienili tylko ten na ciepłą wodę, po zimną dalej będą chodzić. Co to za logika?  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 02, 2014, 22:27:43
Kurtyna miłosierdzia na dialog Pań powyżej ----------------------------------------------------



ehkm.. Nie ogarniam, jak można pomylić oznaczenie miejsca parkingowego dla niepełnosprawnych z oznaczeniem osób z małym dzieckiem.... Ja. Jeżdżę dookoła parkingu, żadnego miejsca, jeżdżę, jeżdżę w kółko, w końcu jest. Patrzę - dla osób z dzieckiem (budka wózka ale dzieciecego i główka dziecka wystająca), parkuję zadowolona, wysiadamy. A mój partner na to - a ty wiesz, że zaparkowałaś na miejscu dla niepełnosprawnych? Patrzę - faktycznie. Jakbym była sama z dzieciem, to by mi legalnie formalnie mieli prawo karnego k.. nalepić za chamskie parkowanie na miejscu dla inwalidy  :emot4:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 02, 2014, 23:11:40
podobna sytuacja do wczorajszej

nie ogarniam jak koleś opierający się o tabliczkę "nie karmić misia" wrzuca jabłka z uporem maniaka, byleby tylko miś stanął  :swirek:
Na moje zwrócenie uwagi, popatrzył tylko z miną "mi wszystko wolno, a ciebie niech to nie obchodzi" i tyle było.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 03, 2014, 07:16:20
Napiszę jeszcze sprostowanie. Mój niby atak na żabeczkę był uzasadniony.  Wczoraj, miałam dzień wolny, musiałam sobie odpocząć, więc z nudów poczytałam sobie jej bloga i opisy na temat sportowców.
Wieczorem przeglądałam woltę i weszłam na wątek ,,co mnie śmieszy na volcie'' doznałam szoku, że przeciwniczka sportu jednak czyta wątek skokowy.
Więc z ciekawości co nowego owa panna wymyśliła weszłam w jej profil i sprawdziłam co wypisuje.
Przeczytałam w tym wątku, na temat dzieci a cała historia pasowała do moich przeżyć w wątku skokowym.  Najpierw się upewniłam, czy to na pewno jest o mnie  ;)
Jednak 1 czerwca, nic żabeczkę nie wkurzyło na temat- odbierania dzieciom lizaka. Pisała, że tak świetnie spędziła ten dzień.
Jeżeli tak bardzo ten fakt wywołał w niej emocje, na pewno tą informacje umieściła by tego samego dnia a nie na następny dzień, po moim wpisie.


Więc, każdy może sobie sprawdzić Tą moją niby obsesje do żabeczki. Spodziewałam się, że te pw do dzionki ( wymyślenie innej historii, jakbym się zorientowała, że to o mnie ) to jest zabezpieczenie.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 03, 2014, 07:21:05
Bez kitu powinnaś się leczyć i to od dawna.
Ta choroba postępuje.

Soprry re-volta ale długo siedze cicho.  Ta osoba jest niepoczytalna.

edit: kenna nie da sie, i ja też przestanę siedziec cicho. Moja cierpliwość dobiegła konca, nawet jeśli dostanę za to bana- trudno.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 03, 2014, 07:35:51
Szanowne Panie - maci problem - porozmawiajcie sobie na PW, bo Wasz prywatny konflikt od dawna jest niesmaczny  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 03, 2014, 07:39:13
Wybacz ale nie żniżę się do już tak niskiego poziomu. Chce wylewac brudy tutaj prosze bardzo. Mam dość siedzenia cicho.
Zresztą ostatni post doskonale obrazuje kto ma jakie problemy psychiczne.  Ja nikogo nie śledzę ani z niczyimi postami się nie utożsamiam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 03, 2014, 07:49:31
zabeczka17,monia,  ale my nie chcemy tego czytac!!!!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 03, 2014, 07:52:36
Wiem, ale ja też nie mam ochoty być tutaj obrażana na podstawie insynuacji i chorych wyobrażeń  itp. itd.
Mod interwenuje tylko w mojej sprawie... okey.
Prosze wiec,  aby zainterweniował również do osoby w moim mniemaniu chorej psychicznie i wywołującej te dziwne sytuacje. W końcu sama sie do tego przyznaje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Vanilka Czerwiec 03, 2014, 08:02:32
.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 08:07:16
Bardzo proszę obie strony o zaprzestanie kłótni. Proszę o załatwienie tego między sobą na pw i nie wracanie z własnymi niesnaskami na forum publiczne.  W innym razie potraktuję obie strony bardzo "krótko"


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 03, 2014, 09:16:51
Mod interwenuje tylko w mojej sprawie... okey.
Moze dlatego, ze jest dla Ciebie 3:1 w ilosci postów OT na tej stronie.....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 03, 2014, 10:48:10
Wiem, ale ja też nie mam ochoty być tutaj obrażana na podstawie insynuacji i chorych wyobrażeń  itp. itd.
Mod interwenuje tylko w mojej sprawie... okey.
Prosze wiec,  aby zainterweniował również do osoby w moim mniemaniu chorej psychicznie i wywołującej te dziwne sytuacje. W końcu sama sie do tego przyznaje.


Kochana, nie obrażaj Psychologa Biegłego Sądowego. Jestem zdrowa psychicznie, nie posiadam żadnych obsesji. Opinie mam aktualną, jakby Cię to interesowało.
Zmartwię Cię bardzo, ale mój mózg ma się świetnie, nie wymaga leczenia. Dziś wygrałam sprawę sądową z NAJWIĘKSZĄ Firmą w Polsce. Jeżeli nie miałabym podstaw nie oskarżała bym ich, tak samo ciebie  ;) 

Ps. Nie miałam szansy nic odpisać, więc chciałam tylko dodać informacje i odpowiedzieć żabeczce na jej oszczerstwa. Każdy może sobie wszystko sprawdzić, wtedy wyniesie wnioski, że bez podstawy jej nie zwróciłam uwagi.
Więcej nie będę już odpisywać, nie będę ciągła tego tematu.
(/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif) Ciągnięcie kłótni mimo próśb


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 03, 2014, 10:59:02
Monia, mozesz sobie byc Krolowa Swiata, ale zachowujesz sie jak dzieciak. I to jeszcze psycholog, troche to absurdalne.
Obydwie zreszta dalyscie popis - a teraz dziekujemy wam bardzo, naprawde nikt nie ma ochoty tego czytac...

Moze by mod skasowal/wymoderowal cala ta dyskusje?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 11:00:08
Kasowac nie będę, ale jeszcze raz ktoś coś napisze w tym temacie... :rozga:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 03, 2014, 11:03:26
Napisałam na volcie, bo nie mogłam załatwić sprawy na pw. żabeczka mnie zablokowała. Cała ta dyskusja wyszła tu, więc przepraszam ale nie miałam wyboru.  :kwiatek: 

ps. Ja was rozumie doskonale, więc wy mnie też zrozumieć. Ja już się z nią użeram kilka lat, wy tylko macie mały obraz tego co się dzieje. Wy nie możecie tego znieś a jak ja mam wytrzymać  :swirek: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 11:05:02
Obie macie ten sam wybór - nie pisac na ten temat wcale  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 03, 2014, 11:07:03
Kasowac nie będę, ale jeszcze raz ktoś coś napisze w tym temacie... :rozga:

A ja nie ogarniam pracy moda :) ikarina, jest taka dość znana dziecięca rymowanka: 'nie strasz, nie strasz, bo się posra*' ;) Więc albo rób porządek, albo nie rzucaj słów na wiatr, albo zajmij się wybiórczym szukaniem ludzi do ukarania za wyraz 'wkur*' ;) Trochę nie ogarniam Twojego działania na forum- w sensie działania jako moda, bo jako nie moda to bardzo lubię Cię czytać :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 11:09:56
zen, spokojnie, spokojnie ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 03, 2014, 11:17:31
Dziś wygrałam sprawę sądową z NAJWIĘKSZĄ Firmą w Polsce. Jeżeli nie miałabym podstaw nie oskarżała bym ich, tak samo ciebie  ;) 
Wow gratki - wygrać z Orlenem to rzeczywiście sukces (chyba, że tylko w sądzie pracy, ale oni rczej dbają o pracowników)...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 03, 2014, 11:24:12
zen lepiej tego ująć sie nie da :)
ikarina również prosze o wykasowanie tych wywodów personalnych.  Zrób raz a porządnie uciecie tematu przy d... i tyle.  Ten nadmiar miłości własnej która sięga samobójczo granicy obciachu tyczy się niestety w jakimś stopniu  i mnie. Szczególnie po ostatnich postach pfff...   :zemdlal:  A Re-volta to nie opieka społeczna ani poklask  dla niepełnosprawnych umysłowo.


(/forum/Themes/multi_theme/images/warnpmod.gif) Kontynuowanie off topa mimo próśb oraz kontynuowanie obrażania innych użytkowników


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 11:38:22
zabeczka17, znowu przeginasz, co cię ugryzło, że nie potrafisz napisac postu bez obrażania innych? Na tym forum wszyscy biorą odpowiedzialnośc za to, co piszą - mam teraz skasowac wszystkie posty na forum bo dwie osoby się pożarły i teraz jest to dla nich niewygodne? A może nie chcesz dostac uciszenia za usunięcie własnych postów i trzeba wymusic na modzie, aby on za ciebie to zrobił?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 03, 2014, 11:40:47
Nie bedę nic usuwać, nigdy tego nie robiłam. Stwierdziłam ze było by to o wiele lepiej dla tego wątku  -> peace ok?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 03, 2014, 11:54:43
Dziś wygrałam sprawę sądową z NAJWIĘKSZĄ Firmą w Polsce. Jeżeli nie miałabym podstaw nie oskarżała bym ich, tak samo ciebie  ;) 
Wow gratki - wygrać z Orlenem to rzeczywiście sukces (chyba, że tylko w sądzie pracy, ale oni rczej dbają o pracowników)...

Firma Tauron, nawet ich adwokat powiedział, że się nie spodziewał. Rekordowa najdłuższa sprawa to 14 lat. My załatwiliśmy na jednej  :emoty327:  Gratulował nam, że jesteśmy świetne  :hihi: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 03, 2014, 11:56:44
To jednak nie jest największa firma w Polsce ,ale fakt faktem od lat jest w pierwszej 10tce...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 03, 2014, 12:02:34
ikarina, dlaczego nie wykasujesz tej dyskusji?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 03, 2014, 12:13:48
A dlaczego kasować? Jesteśmy odpowiedzialni za swoje słowa - mod może wykropkować wulgaryzmy i tyle, niech się wątek toczy dalej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Czerwiec 03, 2014, 12:37:21
Strzyga, moim zdaniem OK
Każdy wyrobi sobie zdanie nt. P.T. dyskutantek  :hihi: (jeśli do tej pory tego nie uczynił, lub niebacznie sądził że się zmieniły) a mod nie przepuści kolejnych oftopów z ich strony.


Ad meritum.
Nie mogę ogarnąć, jak można pragnąć za wszelką, absolutnie wszelką cenę zbudować coś, co najpierw się celowo zniszczyło.
Jakby najpierw ktoś rzucił się i zniszczył komuś np. altankę w ogrodzie, podeptał ją, połamał, krzycząc że taka altanka jest nic nie warta i na nic innego nie zasługuje.
Po czym jak gdyby nigdy nic idzie do swojego ogrodu, i za wszelką cenę z połamanych belek chce zbudować sobie taką samą altankę! Koniecznie!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 03, 2014, 12:46:11
ale metaforą zarzucilas  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Czerwiec 03, 2014, 12:48:23
ta jest
z życia działkowicza   :lol:

ale piszę to tylko aby zaznaczyć - nie oczekuję że kiedyś zrozumiem i w sumie do życia nie jest mi to niezbędne ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 03, 2014, 13:44:31
dempsey, brr...ale mną wstrząsnęło. Tzn, możliwe sytuacje wg modelu, bo kij z altanką. Jakaś straszna pułapka emocji - aż do nienawiści. A gdy "kajdany" znikają to czuje się wszelki brak :( i odtwarza - to samo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 03, 2014, 14:29:13
dempsey, tez nie ogarniam..ale to kwestia milosci wlasnej zdaje sie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 23:08:08
Strzyga, z tej samej przyczyny, dlaczego nie wykasuję każdej innej - bierzemy odpowiedzialnośc, za co piszemy, poza tym, dlaczego mam jednym osobom dac ten przywilej i im "wyczyścic kartotekę", a innym nie? Traktujmy wszystkich tak samo ;) Nie było w postach żadnej pornografii, reklam, dzieci rzucających podtekstami, więc jak najbardziej nie powinno się niczego usuwac.

A wracając do tematu - nie ogarniam ludzi, którzy wszędzie muszą jeździc samochodem. Nawet do sklepu, który jest w odległości 5 minut z buta. Albo w piękną pogodę zamiast wyjśc na spacer, to jeżdżą samochodem w kółko, a potem parkują ten samochód gdzieś i w nim sobie cały czas siedzą i się patrzą dookoła.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 03, 2014, 23:22:45
ikarina, ja ogarniam :) Samochód = lektyka. I już. Popęd "możnowładcy" zaspokojony.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 03, 2014, 23:34:13
A może przez 8 h dziennie chodzą/stoją i dla odmiany mają ochotę pojeździć samochodem?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 03, 2014, 23:36:21
No nie wiem, nie wiem - ja całe życie byłam piechurem, z łatwością zdarzało mi się na nogach pokonywac długie dystanse, dlatego ludzie używający samochodów, aby pokonac zaledwie paręset metrów strasznie mnie dziwią ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 03, 2014, 23:38:08
ikarina, ja w pewnym momencie absolutnie wszędzie jeździłam samochodem, bo rano musiałam jechać do pracy, z pracy na zajęcia, z zajęć do drugiej pracy, z drugiej pracy do pierwszej pracy, z pierwszej pracy na zajęcia, z zajęć do drugiej pracy. I tak prawie codziennie. Po jakimś czasie nawet "głupie" 500 metrów to dla człowieka dużo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: omnia Czerwiec 04, 2014, 05:33:39
A ja nie ograniam, no już naprawdę nie ogarniam, po co ludzie biorą zwierzaki skoro ich NIE LUBIĄ? Jakiś przymus jest?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Czerwiec 04, 2014, 07:15:24
Przepraszam, ale dziś wpadłem na to i nie potrafiłem się powstrzymać, żeby nie wrzucić tutaj  :D:

(http://img2.cda.pl/g/113308_dd551791d0a9c6d6265e8e35bea32e11.png)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 04, 2014, 07:45:17
Do sklepu może jadą samochodem, bo będą mieć dużo zakupów? Mi się nigdy nie chce targać i jak w domu jestem i rodzice mnie wyślą to jadę do Lidla 2 minuty autem.  :icon_razz:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: incognito Czerwiec 04, 2014, 07:49:41
Strzyga, z tej samej przyczyny, dlaczego nie wykasuję każdej innej - bierzemy odpowiedzialnośc, za co piszemy, poza tym, dlaczego mam jednym osobom dac ten przywilej i im "wyczyścic kartotekę", a innym nie? Traktujmy wszystkich tak samo ;) Nie było w postach żadnej pornografii, reklam, dzieci rzucających podtekstami, więc jak najbardziej nie powinno się niczego usuwac.

A wracając do tematu - nie ogarniam ludzi, którzy wszędzie muszą jeździc samochodem. Nawet do sklepu, który jest w odległości 5 minut z buta. Albo w piękną pogodę zamiast wyjśc na spacer, to jeżdżą samochodem w kółko, a potem parkują ten samochód gdzieś i w nim sobie cały czas siedzą i się patrzą dookoła.

To o mnie i moim K :hihi: i ja to jak najbardziej ogarniam po prostu lubimy a wręcz uwielbiamy samochody i jazdę samochodem ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 04, 2014, 08:31:40
nie ogarniam, jak można się aż tak emocjonować tym co się dzieje na forum, przecież przeglądarka ma w narożniku taki magiczny, czerwony iks


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 04, 2014, 10:05:02
ikarina, właśnie przypomniało mi się. Jak mieszkałam kiedyś sama w dużym mieście, to robiłam zakupy raz na jakiś czas i wtedy do marketu, do którego miałam góra 700m jeździłam autem, bo nie byłam w stanie sama przytargać z niego 2 wielkich toreb (takich z uchami) tudzież 5 siatek marketowych zakupów. Inne przyczyny - może ktoś nie może chodzić, jest stary, ma rwę kulszową, ostrogi piętowe, jest w ciąży, jedzie z małym dzieckiem (dla 2latka wyprawa 500m do marketu plus 500m z powrotem z matką objuczoną jak wielbłąd uciekając co 5m to jest super atrakcja, ale dla matki już nie ;) ), ma tylko 20 minut na zrobienie zakupów, nie ma czasu na skądinąd zdrowe i na pewno politycznie poprawne spacery...


Nie ogarniam, jak łatwo ludzie oceniają innych. Powinno się zrobić ich sposobem - ocenić ich, jako mających klapki na oczach ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 04, 2014, 10:09:32
ok, ciężkie zakupy to można jechać. Ale np. moi teściowie jeżdżą czasem do znajomych a czasem chodzą. Mają jakieś 500 m? Ta sama ulica, powiedzmy 40 numerów ich dzieli  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 04, 2014, 10:11:05
strzemionko, no i co? Pytałaś ich kiedyś, czemu jeżdżą zamiast się przespacerować? A nawet jeśli - myślisz, ze o wszystkich powodach by Ci powiedzieli?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 04, 2014, 10:12:31
A nic, tak piszę. W temacie  :icon_rolleyes:

Narzeczony mówi, że z lenistwa :D i ja również innego powodu nie widzę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: czarteros Czerwiec 04, 2014, 10:18:33
nie ogarniam ludzi, którzy wszędzie muszą jeździc samochodem. Nawet do sklepu, który jest w odległości 5 minut z buta.

Ja też nie ogarniam, jak można wszędzie jeździć samochodem, skoro można wszędzie pojechać motocyklem.
 ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 04, 2014, 10:32:17
strzemionko, z lenistwa to Ci się nie chce doszukiwać innych powodów. I z wygody :D :D :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 04, 2014, 10:33:44
Ale lenistwo to jakiś niewystarczający powód? To każdy musi być aktywny, prowadzić zdrowy tryb życia i spacerować zamiast jeździć? Ja tam wiele rzeczy robię z lenistwa i z większością nie czuję się wcale źle :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 04, 2014, 10:35:16
Ja jeżdżę. Z lenistwa, z wygody, bo mogę. No i w aucie czuję się bezpieczniej. I kurtki nie muszę nosić jak pada. I w upał mam klimatyzowane. O! Żadne skomplikowane sprawy. Chodzę na wsi . A w mieście nie lubię.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 04, 2014, 10:37:05
strzemionko, z lenistwa to Ci się nie chce doszukiwać innych powodów. I z wygody :D :D :D

ok zapytam jak będę u nich  :wysmiewa:  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 04, 2014, 13:26:32
Nie ogarniam, jak dorosła osoba może nie rozumieć, że plując w ekran opluwa wyłącznie siebie.

zabeczka17, Powiem Ci jak ja to widzę.
Kompletnie nie rozumiem o co chodzi, co monia zrobiła i dlaczego, mimo iż już poprzednio dano wam obu wyraźnie do zrozumienia, że wszyscy uważają wywlekanie waszych dziecinnych porachunków na forum za niesmacznie... dlaczego znów to robisz?!
Ciebie forumowo można powiedzieć, że trochę znam, rozmawiałyśmy wiele razy... ale w tym momencie do niej (osoby kompletnie mi nie znanej) zyskuję szacunek, bo ona zachowuje się jednak doroślej - nie daje się sprowokować do wyzywania i oczerniania Ciebie, nie ciągnie tematu. A do Ciebie szacunek tracę.
Uzyskałaś efekt przeciwny do zamierzonego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 04, 2014, 13:33:32
Ale lenistwo to jakiś niewystarczający powód? To każdy musi być aktywny, prowadzić zdrowy tryb życia i spacerować zamiast jeździć? Ja tam wiele rzeczy robię z lenistwa i z większością nie czuję się wcale źle :)


Ja na przykład jeżdżę samochodem.. bo go mam. Jakbym nie miała to bym nie jeździła, ale jak mam, to nie będę płacić grubych pieniędzy choćby za ubezpieczenie, żeby stał i się kurzył.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 04, 2014, 13:54:43
Nie ogarniam służby zdrowia w UK:
jedna wizyta - jeden problem.

Polazłam ze złożonym (naprawdę złożonym) problemem (chyba na tle hormonalnym) Jako jeden z punktów, co mi dolega, powiedziałam, że często mnie boli głowa, ale to chyba ze zmęczenia.
`Skupmy sie na tym bólu głowy, na reszcie skupimy się jak rozwiążemy problem głowy`. Dostałam skierowanie na badanie krwi (podstawowe oczywiście), które mogę zrobić dopiero w piątek (chyba, że chcę posiedzieć w szpitalu 6 godzin w kolejce, to wtedy będzie od ręki. Tylko nie mam wolnych 6 godzin nigdy)
Ja już nie mam siły. Jak tak dalej pójdzie i będą mi diagnozować każdy punkt przez miesiąc to nie wiem, czy będę się kiedyś czuła normalnie.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: archeo Czerwiec 04, 2014, 14:24:53
ok, ciężkie zakupy to można jechać. Ale np. moi teściowie jeżdżą czasem do znajomych a czasem chodzą. Mają jakieś 500 m? Ta sama ulica, powiedzmy 40 numerów ich dzieli  :lol:

A może mają problemy ze zdrowiem, może są zmęczeni... są tysiące powodów. Np. moją babcie regularnie raz w miesiącu ktoś z nas wozi do fryzjera, którego ma kilometr od domu (czasem sama się przejdzie ale potem to odchorowywuje- tak jak ostatnią wyprawę na bazar szembeka- ledwo wróciła).
 
Ja od czasu zrobienia prawka poruszam się głównie autem. Nawet jak jeszcze w wawie mieszkałam to np. do szkoły z bratem jeździliśmy samochodem (mimo bezpośredniego połączenia autobusowego Chomiczówki z Młocinami), szkoda nam było czasu na czekanie 30 minut na autobus.

Teraz też rzadko poruszam się po wawie inaczej niż samochodem, nie mam po prostu czasu na przemieszczanie się na własnych nogach, za dużo różnorakich zajęć. Spacer mogę sobie w weekend zrobić.
Tak samo z zakupami. Mieszkając na chomikach mieliśmy kilkaset metrów do Leclerca- większe zakupy zawsze samochodem. Z buta to można było po bułki do warzywniaka na przeciwko iść ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 04, 2014, 14:48:12
ło, matulu, ale żeście wzięli ten samochód na poważnie :hihi:
Jeżdzenie samochodem ze względu na wielkie zakupy to jak nabardziej zrozumiem.  Nie ogarniam po prostu takiego mojego męża, który bierze wielkiego vana po to, aby skoczyc po kubełek lodów - bo na chłopski rozum: raz, że niepotrzebnie benzynę zużyje, to jeszcze zanim tego vana odpali, zanim go zaparkuje pod sklepem, zanim go spowrotem zabierze i znowu zaparkuje - to chyba mu zabierze więcej czasu, niż pójście na piechtę :lol:

Ej, to znaczy, ze ja jestem jakaś inna?  :oczy2: Powiedzcie mi, że są jeszcze tacy ludzie, co ja, co koniecznie muszą wszędzie chodzic na piechotę.

majek, a paracetamolu ci przypadkiem nie przepisali?  :diabeł:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 04, 2014, 14:53:12
Ej, to znaczy, ze ja jestem jakaś inna?  :oczy2: Powiedzcie mi, że są jeszcze tacy ludzie, co ja, co koniecznie muszą wszędzie chodzic na piechotę.

To ja jestem jeszcze bardziej inna bo ja wolę rower :D i jak np. mam jechać po jogurt, ciasto, sok albo piwo idealnie się do tego nadaje mój rower z koszyczkiem :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 04, 2014, 14:58:16

Ej, to znaczy, ze ja jestem jakaś inna?  :oczy2: Powiedzcie mi, że są jeszcze tacy ludzie, co ja, co koniecznie muszą wszędzie chodzic na piechotę.


Ja też, też lubię na piechotę jak nie trzeba siat dźwigać i jest nie dalej jak jakieś 2-3 km, mój maż też, nawet chodziliśmy swego czasu na obiad do teściów pieszo 6 km w jedną stronę :emoty327:

tak wiec wszystko z Tobą w porządku, a każdy robi jak uważa za słuszne i mu wygodnie:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: edyta Czerwiec 04, 2014, 14:58:47

Ej, to znaczy, ze ja jestem jakaś inna?  :oczy2: Powiedzcie mi, że są jeszcze tacy ludzie, co ja, co koniecznie muszą wszędzie chodzic na piechotę.


jeżdże autem wyłącznie na dłuższe odległości typu do miasteczka na zakupy 12 km lub do Wrocka do pracy 45 km w jedną stronę
po mieście poruszam się tylko na piechotę, nie lubię inaczej, nie lubię szukać miejsca do parkowania, wsiadać-wysiadać
z komunikacji miejskiej w ogóle nie korzystam - chodzę i to zawsze szybkim krokiem, inaczej nie potrafię :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 04, 2014, 15:02:00
To ja chyba jestem jakiś hardkor, bo mi się często zdarza iśc na piechtę z plecakiem i dwiema siatami, gdzie w jednej jest arbuz, a w drugiej sześciopak :hihi:

edyta, ja mam dokładnie tak samo ;) Do tego - nawet, jak korzystałam z komunikacji miejskiej, to jak trzeba było czekac wieki na autobus, to sobie po prostu szłam na następny przystanek, żeby nie stac i nie czekac, a w zamian miec jaiś miły spacerek :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 05, 2014, 00:25:14
ikarina, zrozumiałam, że opisujesz taki specyficzny typ ludzi, wręcz przyrośniętych do samochodu, wbrew wszelkiej logice a nawet wygodzie. Przykład: sklep na deptaku, trzeba przejść ze 100 m. To nie - trzeba wsiąść w samochód, jechać dookoła ze 3 km, żeby przejść "tylko" 50  - od możliwego parkingu.

A! Ja też już z tych solidnie przyrośniętych do samochodu :lol: Bez wyrzutów sumienia. Odwrotnie: pukam się w głowę, jak mogłam być tak głupia, żeby przez całe przedszkole wozić i przywozić dwoje dzieci (jedno czy tam półtora ;)) jakimś koszmarnym miejskim wózkiem czy rowerkami - całe 600 m., wtedy moc krawężników, uszarpać się i tracić masę czasu - a samochód stał. I te wszystkie "obowiązkowe" spacery! Zamiast wsiąść i podjechać w coraz to w nowe miejsce. Itd. Jakby nie patrzeć - samochód zwiększa mobilność człowieka. Dziwi mnie tylko wtedy - gdy zmniejsza :)
Choć do samochodu przyrosłam względnie niedawno, gdy jakiś pijus podprowadził mi rower z krzesełkiem dla dziecka (rower znalazł się po roku porzucony w kukurydzy, bez fotelika - ale to ogarniam - ktoś pilnie potrzebował skoczyć na stację benzynową po połówkę :lol:). Teraz cenię sobie autko. M.in. dlatego, że lubię swój kręgosłup, kolana itd. Które swoje już wychodziły/wybiegały/pedałowały.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kastorkowa Czerwiec 05, 2014, 05:39:55
Ikarina ja jak tylko mogę to idę wszędzie na nogach. Nie  ważne czy 5 czy 10 km jak mam czas to spacerek zawsze przyjemniejszy. Po większe zakupy też, ale mam ten komfort, że mam kauflanda pod blokiem. Choć mój ojciec potrafi jechać samochodem bo mu się nie chce nosić np. 2 butelek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Czerwiec 05, 2014, 05:46:14
halo, kolana zazwyczaj tylko zyskują na rekraacyjnej jeździe rowerem


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 05, 2014, 06:41:46
Wczoraj: dziwna sytuacja, której nie ogarnęłam.
Aqua Park- wlazłam do pustego jacuzzi i się tam moczyłam. Po chwili weszła para ludzi, którzy dali pani basenowej aparat i wykonali sobie serię fotek ze mną w środku.  :oczy2: Siedli po bokach i trzask, trzask, fotki. Uśmiechałam się jak mogłam, ale dziwne to było.
Ja wiem, że jestem mega atrakcyjna..... ;), no, ale wypadało spytać chyba? Będę w jakimś albumie, z purpurową twarzą, pokazywana rodzinie.  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 05, 2014, 07:25:30
Ja uwielbiam chodzić! Gdybym tylko miała czas to mogłabym chodzić wszędzie na nogach. I nie ważne czy 2, 5, 10 czy 15 km. Niestety zycie zwykle zmusza nas do tego, by być w ciągłym pośpiechu, ciągle biegnąc :( Na większe zakupy (raz w tygodniu) jezdżę samochodem, na mniejsze albo jadę na rowerze, albo idę na nogach. Na wszelkie spotkania ze znajomymi chodzę na nogach bez względu na pogodę. I zawsze się wszyscy dziwią, że mi sie chce (mieszkam na skraju miasta). A ja po prostu uwielbiam chodzić. Odstresowuje mnie to, pozytywnie nastraja a jeszcze mam świadomość, że jednak jest to zdrowsze dla całego człowieka niż wożenie się samochodem.
I naprawdę bardzo się cieszę gdy są dni, kiedy mam mozliwość nie wyjeżdżania w ogóle z garażu :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: martva Czerwiec 05, 2014, 07:26:14
Tania - a czemu po prostu nie zwróciłaś im uwagi, nie powiedziałaś, że sobie tego nie życzysz czy cokolwiek? ;>  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 05, 2014, 07:41:41
halo, a... takich przyrośniętych do samochodu, to znamy głównie ze stajni - wkurzają wszystkich. Tacy zwłaszcza dość zamożni (często podstarzali) tatusiowie małych dziewczynek, które odwożą na jazdę (pewnie lekko przewrażliwieni na ich punkcie, lub też na punkcie podeszw swoich butów lub swojego samochodu), uwielbiają pasjami podjeżdżać samochodem tak blisko wejścia do stajni, jak tylko się da. Mimo, że parking jest wydzielony zupełnie z drugiej strony maneżu, Z DALA od wejścia do stajni, którędy (w innych godzinach, oczywiście) wypuszczane są i wpuszczane konie na pastwisko. Omijają oni zasieki, drogowskazy, znaki "PARKING TUTAJ >>>", przejeżdżają linki pastucha, jak gdyby nigdy nic manewrują między kucykami, które przykładowo akurat idą na jazdę prowadzone przez 8 letnie dzieci i zatrzymują się centralnie u wejścia do stajni (wiecie, jak samochód kowala), lub przy bramie maneżu (adekwatnie do widzimisia na temat, gdzie bezpośrednio ma pojawić się ich dziecko). Na prośbę, aby odstawili samochód, bo tu może stwarzać niebezpieczeństwo oraz że sam może być uszkodzony przez konia, robią albo wielkie ze zdziwienia oczy, albo zapodają umiarkowanego focha. Przyrośnięci do swojego SUVa i 50m pieszo w mokasynach bez skarpet (po końskich plackach hehe) jest wieeelkim wyczynem :D
p.s.: Trochę przekoloryzowałam  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 05, 2014, 07:42:08
Tania - a czemu po prostu nie zwróciłaś im uwagi, nie powiedziałaś, że sobie tego nie życzysz czy cokolwiek? ;>  ;)
Bo najpierw się nie zorientowałam a potem już było po wszystkim. No nie ogarnęłam po prostu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 05, 2014, 07:49:27
Tania, co za historia :lol: Ja wiele ogarniam, ale to mnie jakos... zaskoczylo? rozbawilo? :lol: Wspolczuje :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 05, 2014, 07:51:27
Tania, co za historia :lol: Ja wiele ogarniam, ale to mnie jakos... zaskoczylo? rozbawilo? :lol: Wspolczuje :hihi:
Może państwo chcieli pokazać, że mają ciocię z Krakowa? A ich własna była przemakalna ? Mnie też w sumie to rozbawiło, bo mi się zaraz "celebrytka" przypomniała. Ale dziwne było, fakt.  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 05, 2014, 08:50:38
Tania, spróbowałam to sobie wyobrazić i dosyć to zabawne :D Rozumiem Twoją dezorientację, czasem człowiek zanim zdąży zareagować to jest po wszystkim. Zwłaszcza jeśli właśnie dzieje się coś dziwnego, czego nie rozumie i potrzebuje chwili, żeby 'ogarnąć' :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 05, 2014, 11:48:53
Ikarina, a propos paracetamolu - na mnie nie działa leczniczo, za to jest mi niedobrze, więc pozostaję przy ibupromie. Z tego też powodu (tzn że mi niedobrze) kiedyś miła pani doradca z linii 111 tłumaczyła mi jak wytrącić kodeinę z cocodamolu* (miałam straszny ból zęba, a wizytę za dwa dni). Tego też nie ogarniam zresztą*

 A co do samochodów: czasem wolę iść na piechotę, niż się chrzanić z pakowaniem dzieci w foteliki
Za to kiedyś się wybrałam na zakupy do supermarketu rowerem i po drodze zastanawiałam się, gdzie wyrzucić ziemniaki, bo mi było za ciężko.
Teraz mam wszędzie kawałek drogi, więc wszędzie jeżdżę samochodem.

*linia 111 to w uk linia gdzie się dzwoni jak coś bardzo boli, a za wcześnie na karetkę, albo żeby spytać, gdzie jest najbliższa czynna przychodnia w niedzielę, a cocodamol to lek z kodeiną dostępny w każdej aptece bez recepty. 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 05, 2014, 11:55:40
majek, proszę cię, ja już na 111 nie dzwonie, bo słyszę jedynie paracetamol i paracetamol. Mój mąż też umierał na ból zęba, ale już tak na fest, to też chcieli go nakarmic tym świństwem. Dopiero wizyta u normalnego lekarza mu pomogła (bo do dentysty miał jeszcze parę dni, a wytrzymac nie mógł)

A z tą reakcją na paracetamol to pewnie zawaliłaś im cały światopogląd :hihi: Jak, no jak leczyc ludzi bez paracetamolu  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kahlan Czerwiec 05, 2014, 12:00:34
nie ogarniam.

korzystając z pięknej pogody poszłam sobie na tzw. trawing do pobliskiego lasu, żeby sobie w ciszy i spokoju książkę poczytać. skraj lasu (sporo się ciągnący i w lewo i w prawo), ciepłe zachodzące słoneczko, nikogo....

aż tu nagle, 3 metry na lewo ode mnie, uwaliły się 2 panny z rozbrykanym psem, który zaraz zaczął latać dookoła mnie i prawie po mnie. dosłownie 3 minuty po nich, 3 metry ode mnie, ale tym razem na prawo uwaliło się dwóch tatuśków ze swoimi rozwrzeszczanymi dzieciorami na elektrycznych quadach.  :marze:

oczywiście musiałam się zwinąć i pójść gdzieś w bardziej zaciszne miejsce. ale po prostu nie ogarniam ludzi, którzy mając naprawdę mnóstwo przestrzeni, muszą się uwalić tak blisko, że Ci prawie na głowę wejdą i zajrzą przez ramię. :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: lenalena Czerwiec 05, 2014, 12:34:48
Niestety, instynkt stadny.  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kolebka Czerwiec 05, 2014, 12:43:29
Kahlan Mialam ostatnio podobną sytuację! czekałyśmy z mamą na autobus, na pętli - więc miejsca bardzo dużo. A tu przychodzi rodzinka, matka i ojciec, wózek z dzieckiem i chyba jakieś dwie ciotki czy koleżanki i stają sobie centralnie pół metra od nas.
Nie mam generalnie problemu z ludźmi, ale mimo wszystko lubię mieć komfort przestrzenny wokół siebie  :icon_rolleyes:

Przyjeżdża autobus (dlugi przegub, ludzi niewiele wsiada więc można wybierać i przebierać wśród miejsc siedzących), zamujemy z mamą dwa siedzenia a ta sama rodzinka rozlokowuje się tuż za nami  :emoty327: Dwie osoby stoją obok nas, dwie siedza, tatuś stoi z wózkiem obok...
Moja matka jest bardzo tolerancyjna na zachowania ludzkie, ale szepnęła mi, żebyśmy lepiej sie przesiadly, bo niedługo na kolana nam wskoczą ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: grzesiek.1993 Czerwiec 05, 2014, 18:52:27
Taniu Ty to masz chyba jakiś swoisty urok osobisty, pamiętam, że w stajni ludzie też robili Ci zdjęcia, teraz w jacuzzi...Może powinnaś zmienić zawód, na fotomodelkę  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 05, 2014, 20:29:47
W temacie instynktu stadnego: popołudnie, maleńka zatoczka na j. Kisajno. Zacumowalismy żaglówkę, wcinamy obiadek, cisza, spokój, a tu pojawia się wielka, ponad 8 metrowa łajba z dzieciarnią. Ledwo się wcisnęli obok nas, bo to naprawdę mała dziurka w trzcinach była. Ani me, ani be, nikt nawet nie zapytał czy można, dzień dobry również nie padło ... Najlepsze jednak było to jak dzieciarnia pod dyktando opiekunów w pewnym momencie stanęła na burcie od naszej strony i odlała się do jeziora. Masakra, co z nich wyrośnie przy takich nauczycielach. Nie trzeba być starym żeglarzem, żeby wiedzieć, ze wypada choć spytać o miejsce, każdy kulturalny ludź by na to wpadł. Nie ogarniam tego ...

Edit, zjadłam słówka


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 05, 2014, 21:31:03
a potem dorośnięta żeglarska brać nie będzie miała problemu z odlaniem się w dowolnym miejscu.
Już wiem skąd się biorą szczający faceci z obnażonymi fiutkami na ruchliwej ulicy.
Nie straszny im tłum przechodniów.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 05, 2014, 22:43:48
Ja nie ogarniam tego  :swirek:   Powstał artykuł na temat Tary i dzieci ze szkoły w Lubinie. Szkoła wirtualnie zaadoptowała konia, dbają o niego, odwiedzają go. Czegoś się uczą, jakiejś odpowiedzialności od najmłodszych lat.
Tu nie chodzi już o pieniądze, ale o wychowanie tych dzieci, następnego pokolenia. Przecież to od nich będzie w większości zależało, jak będą postępować ze swoimi zwierzętami, ewentualnie jak będą reagować na krzywdę zwierząt.


Dodaje komentarz który widnieje pod artykułem:

25 maja 2014 godz. 14:10 - re-volta
voltowicz
zainteresowanych odsyłam na forum re-volta jest tam sporo o tarze i ich manipulacji ludźmi. Wyłudzacze pieniędzy kosztem koni. Kiedyś to była konkretna fundacja, teraz pieniądze zamydliły im oczy. Nie polecam wpłacać na nich pieniędzy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 05, 2014, 23:08:32
Co wy wiecie o odlewaniu, dzisiaj jak wracałam ze stajni, patrzę i własnym oczom nie wierzę, jakieś babsko na trawniku wypięło dupsko i leje 8|. Środek miasta, trawnik, żeby chociaż wlazła za drzewo i kucnęła, ale nie, przy chodniku wypięła się tyle  :zemdlal: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 05, 2014, 23:10:25
a to ci niespodzianka :)
Ja widuję jedynie facetów........
Na razie


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 05, 2014, 23:15:31
Facetów, to ja też widuję, ale oni to raczej "przytulą" się do jakiegoś drzewka, murku czy bramy, a nie tak centralnie na środku.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 05, 2014, 23:21:30
Dziś na zawodach dziecko, alt 6-8, przy żywopłocie stało, niestety odwrócone w złą stronę. I tak sobie ten swój interesik trącało...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Czerwiec 06, 2014, 03:57:25
jagoda1966 Może taką wielką łódź mieli, że Was nie zauważyli  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 06, 2014, 07:07:42
Misiek69 wiesz to możliwe ;) wysoko zadarte nochy mieli :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 06, 2014, 07:09:51
Co wy wiecie o odlewaniu, dzisiaj jak wracałam ze stajni, patrzę i własnym oczom nie wierzę, jakieś babsko na trawniku wypięło dupsko i leje 8|. Środek miasta, trawnik, żeby chociaż wlazła za drzewo i kucnęła, ale nie, przy chodniku wypięła się tyle  :zemdlal: 
Nie oglądała reklam o nietrzymaniu moczu i stąd desperacja może?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 06, 2014, 08:03:06
No to nie wiem, czy to coś przebije:
Ja kiedyś na parkingu podziemnym widziałam taką scenkę. Parking należący do galerii handlowej.
Samochód zaparkowany stoi, przychodzi rodzina z wózkiem wypchanym po brzegi. Tata, mama, babcia i dwie córki na oko 6 i 16 lat. Ta druga pisze książekę na smartfonie. Dla młodszej tatuś wyjmuje nocnik z bagażnika i stawia na ziemi. Młodsza siada na nocnik, tatuś przepakowuje zakupy do bagażnika. Panie plotkują, palą papieroski.
Dziewczynka kończy, podciera dupkę. Wstaje, ubiera się, Tatuś akurat skończył przepakowywać, bierze nocnik, wyrzuca zawartość pod słupek. Brudny nocnik stawia na czubku zakupów w bagażniku (jak mniemam w większości spożywczych), zamyka bagażnik, idzie porządny obywatel odprowadzić wózek, rodzina pakuje się do auta.
I poojechali.

Centrum handlowe Blue City Warszawa, jakaś sobota.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 06, 2014, 09:45:54
Majek to jest totalne buractwo, a nie ludzie... :ke: Nigdy, nigdy nie rozumiałam i chyba nie zrozumiem takiego "publicznego" traktowania wypróżniania się.

 O, swoją drogą nie ogarniam, jak można nie mieć zamknięcia w toalecie. Dla mnie to jest priorytet, jak idę gdzieś i tego zamknięcia nie ma to zazwyczaj nie korzystam. Ale to chyba kwestia tego, że to ja jestem nienormalna :hihi: i mam schizę na tym punkcie :cool:

 Wczoraj w samolocie. Lądujemy, ledwo koła dotknęły ziemi, a już połowa pasażerów wstała i wyjmuje bagaże, ubiera się. Bo nie daj Bóg przegapią przystanek i samolot im odleci z powrotem :swirek: Stali jeszcze 20 minut jak te słupy czekając aż samolot zakołuje i będzie można wyjść. I tylko było słychać tę biedną stewardessę, która mówiła "proszę usiąść!!!"... no nie ogarniam. Jak nie znika ikonka "zapiąć pasy" to siedzę, przecież mnie tu nie zostawią... :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 06, 2014, 10:57:01
u mnie nie ma zamków, bo sie dzieci zamykały. Klamki też nie ma. Są drzwi, a na wysokości dostępnej dla dorosłego tylko jest zasuwka


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 06, 2014, 14:22:32
Ale jakiekolwiek zamknięcie jest, ja piszę i sytuacji gdy w ogóle go nie ma. Dla mnie osobiście mega niekomfortowo ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 06, 2014, 14:45:11

 Wczoraj w samolocie. Lądujemy, ledwo koła dotknęły ziemi, a już połowa pasażerów wstała i wyjmuje bagaże, ubiera się. Bo nie daj Bóg przegapią przystanek i samolot im odleci z powrotem :swirek: Stali jeszcze 20 minut jak te słupy czekając aż samolot zakołuje i będzie można wyjść. I tylko było słychać tę biedną stewardessę, która mówiła "proszę usiąść!!!"... no nie ogarniam. Jak nie znika ikonka "zapiąć pasy" to siedzę, przecież mnie tu nie zostawią... :icon_rolleyes:
Tanie linie?
Ja ostatnio leciałam było podobnie, plus modliłam się żeby ludzie nie zaczęli bić brawa po lądowaniu...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 06, 2014, 15:59:21
 Tanie... u mnie bili. Ale jakoś tak niemrawo i nie wszyscy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: incognito Czerwiec 06, 2014, 16:54:50
Ja z tych braw to mam zawsze po prostu polewke :cool: :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 06, 2014, 17:50:53
Nie ogarniam jak można przez cały tydzień robić syf gdzie tylko się da, zostawić okruszki + makaron porozwalane po całym blacie, w zlewie jakieś strzępki warzyw, przez które woda nie schodzi, w wannie jakieś nieokreślone coś i spokojnie sobie na weekend do domu pojechać. No nie rozumiem tego. Czy to tak ciężko po sobie spłukać wannę, wyciągnąć resztki jedzenia, zetrzeć blat? Zwłaszcza, że mieszkamy we trzy, jakby nie patrzeć obce osoby, żadna mama za nas nie posprząta. I ja też nie zamierzam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 06, 2014, 18:11:19
flygirl szczerze współczuję. Moja lokatorka (na całe szczęście już była) zamiast resztki jedzenia wywalić do kosza, po prostu wrzucała talerz z resztakmi do zlewu i myła go od razu, lub jeszcze częściej zostawiała na dwa dni. Smrodu z rozkładającego się jedzenia na sitku i w rurach nie mogę opisać... Gdy zostawała sama na weekend też taki syf robiła, ha, nawet większy :D .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 06, 2014, 18:14:38
CzarownicaSa, DeJotka, incognito - Obama klaskał, jak lądował :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 06, 2014, 20:31:44
NIE OGARNIAM. w końcu coś co idealnie pasuje!

Znajomy na fb napisał, że Crogsy może taniej załatwić, oryginalne. To pytam co to te Crogsy. To mi podlinkował:
https://www.youtube.com/watch?v=ptsTG_Iu3zg

Ludzie zabijają się o gumowe trepy!

Najśmieszniejsze jest to, że... mam takie same. Ale bez dziurek. Zgapiłam od mocno starszej sąsiadki, bo używa ich do chodzenia w lecie po obejściu, przy krowach. I kupiłam. Za 15 zł na rynku. Piankowo-gumiaste. Wygodne. Do obrządku koni idealne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: konikmorski Czerwiec 06, 2014, 20:34:38
NIE OGARNIAM filmu który ma wejść do kin lada dzień. Chodzi o dziewczynę która nie lubi się myć, lubi brudne sedesy itd... to jakieś przesłanie do społeczeństwa?  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 06, 2014, 20:36:09
konikmorski, podasz tytuł?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: konikmorski Czerwiec 06, 2014, 20:39:09
Proszę: http://film.onet.pl/filmy/katalog/wilgotne-miejsca,691681,film.html


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 06, 2014, 20:41:54
 Ten film chyba ogarniam bardziej niż "Serpski". To dla mnie dopiero totalnie niezrozumiałe 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 06, 2014, 20:42:22
ooo co to jest... :ke:  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 06, 2014, 21:02:00
juz widzialam ten filmik, ale oni przeciez zabijaja sie o te trampki czarne, a to nie sa crogsy... w ogole nie rozumiem tego szalu  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 06, 2014, 21:09:57
a to ci niespodzianka :)
Ja widuję jedynie facetów........
Na razie


szemrana, nie pocieszę Cię.
mieszkam na tej samej ulicy co ty i niestety doświadczyłam niedawno widoku sikających "dam" między samochodami ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dementek Czerwiec 06, 2014, 21:14:14
NIE OGARNIAM. w końcu coś co idealnie pasuje!

Znajomy na fb napisał, że Crogsy może taniej załatwić, oryginalne. To pytam co to te Crogsy. To mi podlinkował:
https://www.youtube.com/watch?v=ptsTG_Iu3zg

Ludzie zabijają się o gumowe trepy!

Najśmieszniejsze jest to, że... mam takie same. Ale bez dziurek. Zgapiłam od mocno starszej sąsiadki, bo używa ich do chodzenia w lecie po obejściu, przy krowach. I kupiłam. Za 15 zł na rynku. Piankowo-gumiaste. Wygodne. Do obrządku koni idealne.

Mama mi kupiła w Biedronce chyba za 12zł. Tylko wzięła rozmiar za duże jak na mnie.

W sumie nie ogarniam, jak można tak wariować w sklepie, lecieć za towarem, jakby od tego życie zależało...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 06, 2014, 21:33:04
Martuha
czas umierać


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kamikami26 Czerwiec 06, 2014, 21:44:32
A ja nie ogarniam jak można kupić konia pod wymiar siodła :zemdlal:


Synowa mojego szefa,ma siodło,które zostało jej z konia dzierżawionego i teraz szuka konia pod wymiar tego siodła :ke:
Dodam tylko,że nie jest to siodło z górnej półki, tylko takie których kiedyś było pełno na all...
No ni jak nie moge tego ogarnąć :zemdlal: :zemdlal: :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 06, 2014, 22:02:39
Martuha
czas umierać

Opisywałam już kiedyś jak na Poznańskiej rozkraczyła się przed maską mojego samochodu wiekowa prostytutka i zaczęła sikać :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 06, 2014, 22:45:52
Isabelle, nerechta, ale chodzi o Crocs`y (http://www.crocs.pl/), czy  jakieś podrabiane?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 06, 2014, 22:47:20
 Ludzie naprawdę są w stanie płacić takie pieniądze za kawałek gumy...? I to jeszcze gumy, która ani nie wygląda, ani za specjalnie nie pasuje do niczego ani w sumie wygodna nawet nie jest... nie ogarniam 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 06, 2014, 22:50:35
Chyba każdy takie ma. I ja mam, i moja mama, używamy głównie do wrzucania śmieci, a na wsi do karmienia koni, podrzucenia siana. Tyle tylko, że nasze są za 12 zł z Biedronki lub z targu. Wyglądają identycznie, tylko tego znaczka nie mają ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julita Czerwiec 06, 2014, 23:05:07
a to ci niespodzianka :)
Ja widuję jedynie facetów........
Na razie


szemrana, nie pocieszę Cię.
mieszkam na tej samej ulicy co ty i niestety doświadczyłam niedawno widoku sikających "dam" między samochodami ;)
Ja z kolei w Krakowie na Floriańskiej doświadczyłam widoku żulsona robiacego.... "dwójkę" na środku chodnika... Pijani Angole stali na około i klaskali....
Zdecydowanie czas umierać...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 06, 2014, 23:41:03
a to ci niespodzianka :)
Ja widuję jedynie facetów........
Na razie


szemrana, nie pocieszę Cię.
mieszkam na tej samej ulicy co ty i niestety doświadczyłam niedawno widoku sikających "dam" między samochodami ;)
Ja z kolei w Krakowie na Floriańskiej doświadczyłam widoku żulsona robiacego.... "dwójkę" na środku chodnika... Pijani Angole stali na około i klaskali....
Zdecydowanie czas umierać...
Na placu przed starym dworcem/Galerią Krakowską widziałam żuliettę w tej samej sytuacji...ta miała na tyle 'przyzwoitości' że celowała w studzienkę...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 07, 2014, 06:31:59
ja nie wiem jak można się o jakiekolwiek kapcie zabijać.

I nie dziwi mnie kupa na środku chodnika od pewnego czasu.

Kiedyś jak miałam jakieś 18  lat to jezdziłam tramwajami. zawsze wsiadałam do drugiego wagonu. Na pętli. Wtedy też wsiadłam, oprócz mnie jeszcze jedna kobitka siedziała z tyłu wagonu. Wyszłam zapalić. Ona w tym czasie wysiadła. Wypaliłam, wsiadam ponownie. Jezusiu, co za smród. No kupa. Oglądam glany - czyste. A smród nie z tej ziemii. Wysiadam. Podczas wysiadania zauważam WIELKĄ KUPĘ na siedzeniu, gdzie baba siedziała. I ją czmychającą chodnikiem kawałek dalej. Robiła kupę jak paliłam papierosa. Boże...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 07, 2014, 07:05:27
Raz, jeden jedyny (nie wiedziałam jeszcze jak wyglądają takie promocje w Lidlu) poszłam na zakupy. Nie pamiętam już co kupowałam, ale to nie ma znaczenia. Zawiozłam dziecko do przedszkola i pojechałam do sklepu, który jeszcze był zamknięty. Przed sklepem tłum ludzi kłócących się o miejsce w kolejce (tzn o to, komu przysługuje miejsce bliżej drzwi). Jak drzwi się otworzyły to scenariusz był identyczny jak na filmiku wstawionym przez Isabelle. A nawet gorzej, bo starzy bywalcy takich promocji wyćwiczeni w boju mieli wózki, którymi tratowali tych, którzy byli przed nimi. Istna masakra. Po dostaniu się do sklepu "ludzie" brali po kilka sztuk nie zwracjąc uwagi na rozmiar jaki biorą. Dopiero jak się obłowili to stali z boku i przymierzali. Jak udało mi się dostać do koszy z wyłożonym towarem to tam już nic nie było  :swirek:  A najlepsze jest to, że jedni drugim dosłownie wykradali z koszyków, więc nie miało znaczenia, że np Nowakowi udało się dostać taki kolor i rozmiar jaki chciał, bo gdy się na chwile odwrócił to Kowalski mu to z koszyka wyciągnął i sobie zabrał. Byłam tam raz i nigdy więcej nie pójdę.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 07, 2014, 07:23:35
te crocsy w Lidlu były za 75 zł? Ciekawe czym się różniły od najzwyklejszych, bez znaczka firmowego  :wysmiewa:

ja mam moje z Auchana za... 15 zł chyba. 2 lata mi służą. Chodzę w nich koło domu, w upał, w deszcz i błoto.

A kiedyś jeszcze widziałam takie w Emu, miały to futerko. Tylko nie pamiętam ceny. No ale na pewno więcej niż 75  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 07, 2014, 09:51:21
kenna tak, byly crocsy oryginalne :) Tylko na tym filmiku biora jakies trampki! W ogole nie wiem o co tam chodzi :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Pursat Czerwiec 07, 2014, 10:51:25
Chyba każdy takie ma.
Ja nie mam. I nie chcę. :hihi:

Odnośnie szału wyprzedażowego, pamiętam jak kilka lat temu wybrałam się na wyprz do Zary. Pierwszy dzień. Stado babek przed wejściem, jeszcze krata nie została do końca podniesiona, a panie zaczęły prawie pełzać po podłodze, żeby dostać się do sklepu. A potem sruuuu i zgarnianie butów i torebek ze stołów. Było mi autentycznie wstyd za te kobiety. 8| ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 07, 2014, 12:09:14
Nie ogarniam jakim cudem komuś udało się to w ten sposób przetłumaczyć?  No jak? :swirek:
Wysłałam nowe tłumaczenie, więc musiałam sobie zrobić screena, no musiałam


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Arimona Czerwiec 07, 2014, 12:12:45
O, ciekawy wątek o tych crocsach. Zawsze mnie interesowało skąd ten szal na nie? Co w nich takiego?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 07, 2014, 12:42:43
Mozna kapac konie i nie szkoda :-)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 07, 2014, 13:27:55
wchodzić z nimi do wody, zbierać w nich kupy z padoku (ja sobie zawsze pomagam nogą, wystarczy je później opłukać  :hihi:), sadzić kwiatki, zbierać jabłka, wolno biegać.

Bardzo uniwersalne i przydatne buty  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 07, 2014, 13:39:01
Ja nie ogarniam jak można cokolwiek robić przy koniach w krótkich spodenkach/spódniczce i jakichś crocsach, laczkach, czy japonkach.  :swirek:
Ja się nie zbliżam do stajni bez bryczesów i sztybletów, nawet w dżinsach i zwykłych butach (półbutach, adidasach) nie umiem i nie lubię czegokolwiek przy koniu robić, nawet potrzymać komuś na chwilę.
A w krótkich spodenkach i laczkach, to już w ogóle nie kumam jak można.
Przecież czasem trzeba coś szybko zrobić, zareagować... przecież wystarczy, że koń tupnie na muchę, albo pociągnie i już masz nasypany piasek z kamyczkami do laczka, który uniemożliwia natychmiastowe wykonanie jakiejkolwiek innej czynności.
Jak prowadziłam szkółkę, to był u mnie zakaz zbliżania się do koni w obuwiu innym niż jeździeckie.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: julka177 Czerwiec 07, 2014, 13:47:41
Julie ja jak jestem na obozie to konie wypuszczam czy sprowadzam często w szortach i sztybletach, a jak nic przy koniach nie robię to mam czasem nawet japoniki, chociaż kiedyś musiałam szybko pójść do pokoju (droga koło pastwisk, na środku wielka i głęboka kałuża którą dało się ominąć wchodząc do koni) będąc w japonkach i rozwaliły mi się po drodze, dalszą część szłam na boso,  wchodząc na łąkę gdzie był jeden koń lubiący galopować wzdłuż ogrodzenia szybko omijałam kałużę bo się bałam że mi na nogi nadepnie, druga łąka była zajęta przez większą liczbę koni, więc za dużego wyboru nie miałąm, potem chodziłam już w pełnych butach :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 07, 2014, 13:53:40
a co złego w krótkich spodenkach przy koniach?  :cool:

obuwie rzeczywiście co innego, pamiętam jak mi hucuł na nogę nadepnął w sandale to bardzo bolało. Ale z drugiej strony - wczoraj musiałam założyć sztyblety żeby trzymać konia przy zabiegu, i po godzinie miałam tak spocone nogi, że nie mogłam ich zdjąć  :hihi:

Trzeba uważać, jak to przy koniach  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 07, 2014, 14:10:46
zoriczkowa o wow. Zrobić coś takiego z najlepszym zespołem świata  :rozga: Nie ogarniam jakim cudem moderacja zatwierdziła to tłumaczenie. Ostatnio poprawiałam jakieś 90% metryk Depeszowych piosenek na tekstowo.pl i nie ogarniałam, dlaczego ludzie uzupełniali te metryczki ze złymi datami, błędnymi autorami tekstów itd. Miałam ze 3 godziny roboty przez to  :hihi: Chyba czas się wziąć za tłumaczenia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 07, 2014, 14:17:32
Chyba czas się wziąć za tłumaczenia.

Ok, zróbmy zespół naprawczy dla DM :hihi:

 
Nie ogarniam jakim cudem moderacja zatwierdziła to tłumaczenie.

mnie też to najbardziej zadziwia :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 07, 2014, 15:49:43
Nie ogarniam widoku ze zdjecia... O.o
A jeszcze bardziej rozmowy tej laski - przez telefon gadala z kolezanka o super portalu (badoo) i obgadywala stojacego kawalek dalej łyska , ze zbudowany fajnie (karczek z brzuszkiem), ale ubrany strasznie (koszula w kwadraciki, bermudy, sandaly i skarpety, z czego jedna podciagnieta do polowy lydki...druga sie zsunela).

Nie ogarniam :hihi:

edit.
Zdjecia z telefonu nie moge dodac, wiec wrzuce wieczorem. Sorki ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: rtk Czerwiec 07, 2014, 16:31:14
Ja mam oryginalne Crocsy do pracy w szpitalu. Sa ze specjalnego materialu, dzieki ktoremu noga sie nie poci, bigam w nich po 12h i nie czuje zmeczenia stop ze wzgledu na wyprofilowanie i miekkosc. W dodatku maja juz ponad dwa lata, a wygladaja jak nowki mino ze czesto he dyzynfekuje mocnymi srodkami. Jak na moje potrzeby buty niezastapione ;)

Ciekawe czy w Lidlu tez sprzedawali takie fajne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 07, 2014, 16:53:33
a co złego w krótkich spodenkach przy koniach?  :cool:

obuwie rzeczywiście co innego, pamiętam jak mi hucuł na nogę nadepnął w sandale to bardzo bolało. Ale z drugiej strony - wczoraj musiałam założyć sztyblety żeby trzymać konia przy zabiegu, i po godzinie miałam tak spocone nogi, że nie mogłam ich zdjąć  :hihi:

Trzeba uważać, jak to przy koniach  ;)

Ja np. totalnie nie wyobrażam sobie stać kilka godzin i prowadzić jazdy w bryczesach gdy jest ciepło. Chociaż może ja jestem dziwnym przypadkiem, bo kiepsko znoszę wyoskie temperatury, dla mnie powyżej 20 stopni to Sahara, śmierć i najchętniej bym się z domu nie ruszała.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 07, 2014, 16:56:55
Ja np. totalnie nie wyobrażam sobie stać kilka godzin i prowadzić jazdy w bryczesach gdy jest ciepło. Chociaż może ja jestem dziwnym przypadkiem, bo kiepsko znoszę wyoskie temperatury, dla mnie powyżej 20 stopni to Sahara, śmierć i najchętniej bym się z domu nie ruszała.

Nie jesteś wyjątkiem, ja nienawidzę zimna i kocham ciepło, ale siedzieć w bryczesach latem, w słońcu i upale też bym nie dała rady. Bryczki na jazdę i out, reszta w szortach. Buty zawsze na nogach przy koniach.
Co innego przy jednym koniu, taki czas da się znieść, ale pracując z ziemi z ludźmi czy końmi - nie ma bata...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Arimona Czerwiec 07, 2014, 17:12:26
W gumie sie noga nie poci ? To dziwne  :icon_rolleyes:
Akurat rtk w twojej pracy chyba rzeczywiscie wygodnie, np. z tą dezynfekcja na pewno latwiej niż jakieś skórzane. 
Przy kapaniu koni ok, ale nie wszyscy konie maja hyh. Czyli glównie szal ze łatwe w obsludze?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 07, 2014, 17:15:23
oryginalne crocsy są ponoć antybakteryjne, nawet jak się poci, to nie śmierdzi
W szpitalach są bardzo popularne wśród personelu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 07, 2014, 20:35:11
Racja, tak w sumie to bardziej o buty za kostkę mi chodzi, nie o krótkie spodenki, które jeszcze potrafię zrozumieć.
Ja czegoś takiego jak krótkie spodenki nie noszę nigdy, nawet w upały, bo nienawidzę jak mi się jedna noga do drugiej przykleja, no ale to już moja fanaberia. I tak mi jest gorąco i tak, czego bym nie założyła.
Ale przypuśćmy, że bym lubiła, to i tak ze względów praktycznych, przy koniach - NEVER.
Może inaczej w przypadku posiadania jednego konia w ramach hobby. Ale ja się przy koniach znajduję raczej wyłącznie w roli instruktora i nigdy nie wiadomo, czy nie będzie trzeba na chwilę wsiąść.
Poza tym, wolę pełen zestaw, bryczesy, sztylpy i sztyblety, bo czuję się wtedy w gotowości bojowej i piasek, czy słoma mi się do sztybletów nie nasypuje, a tego nienawidzę bardziej od gorąca.
Jeszcze jedna kwestia mnie dotycząca. Mam tak wrażliwą skórę, że muszę unikać słońca jak ognia. Łatwiej mi założyć pełen ubiór jeździecki (od pasa w dół), niż się dokładnie wysmarować kremem z filtrem blokującym, do którego cały kurz z ujeżdżalni i okolic się przykleja w sekundę.
No i ostatnia sprawa. Jak dla mnie, trener, czy instruktor w krótkich spodenkach i klapkach wygląda nieprofesjonalnie.
Chociaż pozory trzeba stwarzać! :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 07, 2014, 20:40:30
Ale chówczy moze :-D ? Bo ja tylko taka wygogolona towarzystwo obrabiam, karmie, myje, prowadzam, czyszcze, kopytuje. Umarlabym inaczej, nienawidze goraca...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 07, 2014, 20:46:22
Julie, w bryczesach, sztybletach i sztylpach bym zeszła na miejscu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 07, 2014, 20:48:31
Może inaczej w przypadku posiadania jednego konia w ramach hobby

A ja właśnie jak jestem sama z koniem to chodzę w bryczesach bo bez sensu się przebierać co chwila - dopiero jak wszystko z koniem zrobię się przebieram. Jak siedzę przy obozach to już cały dzień w bryczkach odpada, karmienie zazwyczaj jeszcze w piżamie, jeżdżenie w bryczkach a reszta szorty. Bezpieczniej mieć odkryte nogi niż zemdleć  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 07, 2014, 20:49:51
Ja też w roli "chówczej" tudzież masztalerzyni wolę pełen rynsztunek od pasa w dół, bo różne wesołe pomysły konie miewają, np. w czasie sprowadzania z padoków/łąk... zwłaszcza jak jest ich więcej. Czasem trzeba szybko podbiec, rozdzielić towarzystwo, czy jakiegoś zbiega złapać. W laczkach jest się trochę inwalidą. ;)

Mi jak jest gorąco, to i tak jest. Może jakaś dziwna jestem. ;)
Jak jeźdźcy na koniach są w stanie przeżyć w rynsztunku, to ja też jestem.
A jak jest już naprawdę MEGA gorąco, to się robi jazdy wcześnie rano i wieczorem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 07, 2014, 20:51:06
Mam to 'szczęście' że uczę takie osoby, na takich koniach, że moje wsiadanie w czasie prowadzonej jazdy polega głównie na pokazaniu jak się anglezuje/robi półsiad/wykonuje jakieś ćwiczenie (mam zajęcia tylko z początkującymi) - nic się nie stanie jeśli zrobię to w krótkich spodenkach. A na myśl, że miałabym w czarnych bryczesach przestać powiedzmy że cztery jazdy pod rząd robi mi się słabo. Pilnuję tylko pełnych butów, bo różnego rodzaju uszkodzenia stóp już przerobiłam...co prawda tylko w glanach jestem zupełnie spokojna o stopę, ale jak mam sobie zrobić kuku, to lepiej mniejsze niż większe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 07, 2014, 21:02:48
Według dość restrykcyjnych (czasem przesadnie) zasad Brytyjskiej Federacji Jeździeckiej, osoba w laczkach nie ma wstępu do stajni. I to akurat popieram.
Oczywiście mowa o ośrodku jeździeckim, świadczącym usługi dla ludu.
BASZNIA w swojej stajni to co innego. ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 07, 2014, 21:09:59
Tych w laczkach bym sama chętnie goniła, bo mam czarne wizje jak widzę takie coś.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 07, 2014, 21:44:06
Nie ogarniam widoku ze zdjecia... O.o
A jeszcze bardziej rozmowy tej laski - przez telefon gadala z kolezanka o super portalu (badoo) i obgadywala stojacego kawalek dalej łyska , ze zbudowany fajnie (karczek z brzuszkiem), ale ubrany strasznie (koszula w kwadraciki, bermudy, sandaly i skarpety, z czego jedna podciagnieta do polowy lydki...druga sie zsunela).

Nie ogarniam :hihi:

edit.
Zdjecia z telefonu nie moge dodac, wiec wrzuce wieczorem. Sorki ;)

No i zdjęcie, żeby wiadomo czego nie ogarnęłam.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Czerwiec 07, 2014, 21:47:08
Dworcika, ale o co chodzi? Gorąco przecież jest, pani pupę wietrzy, niezdrowo tak skórę pocić.

:hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 07, 2014, 22:00:08
O kurka wodna... nie pomyślałam... ale wiesz... niesmacznie tak dupsko wietrzyć na publicznym przystanku :hihi: A gdybym jadła?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 07, 2014, 22:14:38
Dworcika ja taką w pracy miałam. Bioder zero, tyłek jak ściana, a biodrówki i stringi namiętnie nosiła... :zemdlal: I codziennie musiałam jej pęknięte plecy oglądać... :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 07, 2014, 22:21:52
Toć zasłonięte! Co się czepiasz! Szpary nie widać :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Czerwiec 07, 2014, 22:49:38
Nie ogarniam, jak mozna zrobić komuś zdjęcie z ukrycia i wrzucić do internetu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 07, 2014, 23:01:57
Za dużo się nie kryłam. Siedziałam obok :hihi: Co więcej - ona sama zrobiła to samo facetowi, o którym mówiła koleżance.
I tyle z tłumaczenia. Czasem robię różnym dziwadłom zdjęcia "z ukrycia" (nie pytając o zgodę). Nigdy nie widać na nich twarzy, zawsze wysyłam je do siostry lub koleżanki i razem sobie używamy w ramach... nie wiem... bo nie ogarniamy takich widoków. Po prostu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: DeJotka Czerwiec 07, 2014, 23:51:48
Zawsze można takiego dziwa wrzucić tu :P http://faszynfromraszyn.pl/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 08, 2014, 06:36:40
Ja z tych braw to mam zawsze po prostu polewke :cool: :hihi:

U mnie tez bili, w Madrycie puszczali muzyczkę z Corridy ;] A w Stambule jakieś tam orientalne nuty ;]


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 08, 2014, 07:37:28
Mi też robienie komuś foty ukradkiem i nabijanie się później w kółku wzajemnej adoracji wydaje się niesmaczne. Dużo bardziej, niż wystające przy siadaniu majtki, czy kawałek pośladków. Ale ja to ogarniam. Jedna obrabia tyłek gościowi, który stoi obok, druga obrabia na internetach tyłek tej, co obrabia - obie dziewoje są na tym samym poziomie pod tym względem :D

edit: literówka


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 08, 2014, 07:47:52
Dokładnie, przyganiał kocioł garnkowi ;) jedna słabo się ubrała, druga słabo zachowała.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Czerwiec 08, 2014, 08:38:46
Dworcika, no to zachowalas sie na poziomie obiektu drwin, super  :) nie wiem, czego w takim razie nie ogarniasz, skoro sama sie w ten sposób usprawiedliwiasz.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 08, 2014, 08:45:25
Głównie nie ogarniam stringów podciągniętych do połowy pleców i eksponowania pęknięcia w ciele :) Zwłaszcza, że laska ubrana jak widać jedzie po kolesiu, że ten ubrany nie tak, jak by sobie "życzyła".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kare_szczescie Czerwiec 08, 2014, 11:16:16
Wczoraj nie ogarnęłam. Stałam jak wryta...
Wieczór, z koleżanką poszłam pogrillować nad kamionkę, siedzimy na wzniesieniu, a poniżej słyszymy (ale nic nie widzimy) non stop k*wy i ch*je, po głosach słychać, że dzieciaczki. Leciały takie bluzgi, że uszy więdły. Za parę minut w wodzie przepływa cała rodzina kaczek, wtedy zaczęły sypać się kamienie. Stwierdziłam- ryzykuję, może damy rady dwóm, czy trzem dzieciaczkom wytłumaczyć, że kaczek się nie kamieniuje. Wychodzę zza skarpy, patrzę a tam 3 dzieci, plus dwie dorosłe kobiety + mężczyzna. I jeszcze dopingują te dzieciaki. Wycofałam się. Do czasu kiedy kaczki zdążyły odpłynąć to dwie dostały. Pół godziny później towarzystwo za rączki, z dzieciaczkami wycofało się do domu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 08, 2014, 11:33:49
a później się dziwią, że dzieciaki wyrastają na takich... jak nie ma dobrego przykładu od rodziców to samo się dziecko nie nauczy. Proste.

Ja kiedyś widziałam jak tatuś (albo wujek?) uczył swojego synka z wiatrówki strzelać do gołębi. No super  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 08, 2014, 12:37:15
Nie ogarniam. No nie miesci mi sie w glowie po prostu. Uposledzanie swoich synow... A tekst o tym, ze corki pakowac nie bedzie, bo przeciez jest dziewczynka, to juz mnie w ogole zabil.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 08, 2014, 12:44:37
 A potem szukaj normalnego faceta jak wiatru w polu... :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 08, 2014, 12:54:25
No wlasnie... Ja juz wspolczuje jego przyszlej partnerce. Chlop, ktory nie bedzie sie potrafil sam ubrac, nic sam zrobic, w komplecie z taka tesciowa...
Przestaja mnie dziwic niektore wpisy z watku sercowego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 08, 2014, 13:08:35
 To tak jak moja teściowa ma z jedzeniem brata Konrada. Ona mu musi zrobić, bo przecież jak ona nie zrobi to on nic nie zje! Raz jej powiedziałam, żeby spróbowała nic nie ugotować i nie zrobić przez cały dzień- przecież chłopak ma 16 lat(!!!), rączki ma, upośledzony nie jest to jedzenie sobie zrobi. Stwierdziła, że ponoć próbowała, to same kanapki jadł.
 Cóż...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 08, 2014, 13:37:09
No jasne, ze jadl same kanapki, przeciez wiedzial, ze mama i tak zaraz ugotuje.

Jestem doslownie przerazona. Jak powiem do Liama "idziemy spac", to biegnie do lazienki i domaga sie mycia zebow. Zeby 11latkowi pisac liste co ma zrobic rano i wieczorem, bo bez tego nie umyje zebow, to jest po prostu... Brak mi slow...
A jezeli milosc do dziecka ma polegac na uposledzaniu go, to ja dziekuje bardzo.

Najsmieszniejsza jest to, ze to pisze osoba, ktora byla moim role model w kwestii wychowywania dzieci...  :wysmiewa:

Aaa, publiczne pisanie o wrazliwym tylku swojego dziecka tez jest super.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 08, 2014, 14:13:45
Ja nie ogarniam jak można cokolwiek robić przy koniach w krótkich spodenkach/spódniczce i jakichś crocsach, laczkach, czy japonkach.  :swirek:
Ja się nie zbliżam do stajni bez bryczesów i sztybletów, nawet w dżinsach i zwykłych butach (półbutach, adidasach) nie umiem i nie lubię czegokolwiek przy koniu robić, nawet potrzymać komuś na chwilę.
A w krótkich spodenkach i laczkach, to już w ogóle nie kumam jak można.




nie sprzątam kup, nie nabieram siana, nie sprzątam boksu, nie koszę trawy, nie wożę wody z koniem na uwięzi ;) i ostatnia moja myśl to w środku lata robić rzeczy gospodarskie w bryczesach i oficerkach, chyba bym umarła. Latam w sukience i "krogsach" z  bazaru, albo i na boso.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 09:07:35
Nie ogarniam jak można być debilem, żeby wywalać ludzi z fejsa bo chcą dobrze i prostują wrzucane informacje... Niestety nie powstrzymałam się i skomentowałam post znajomej o kaszlu przy ataku serca - po raz kolejny, bo ciągle ktoś to wrzuca a mi się krew gotuje i nie mogę tego nie prostować. Napisałam dlaczego to bzdury i bum... nie jesteśmy już znajomymi :) padłam ze śmiechu, bo dla mnie to jakaś kosmiczny bzdet takie zachowanie :) nie ogarniam!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 09, 2014, 09:16:35
Gillian, a to naprawdę nic nie daje?
To w takim razie nie ogarniam, jak na kursie pierwszej pomocy powiedzieli nam, żebyśmy osobę z zawałem zachęcali do kaszlu...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 09:32:40
jak chcesz komuś zaszkodzić to daje bardzo dużo :)
w trakcie zawału serca ZAKAZANY jest jakikolwiek wysiłek. Dlatego że zwiększa zapotrzebowanie na tlen i serce zaczyna bić szybciej. A jak zaczyna bić szybciej a nie dostaje tlenu tym większa jego część obumiera. Prościej się nie da. Gadaliśmy o tym na dyżurze z kardiologiem, uśmiał się po pachy z tych porad :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 09, 2014, 09:35:01
Gillian jesteś RM?  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 09:37:45
jestem :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 09, 2014, 09:54:50
Gilian, o kurde  :zemdlal: No to świetnie uczą na kursach, nie ma co  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Czerwiec 09, 2014, 10:00:11
O kurka wodna... nie pomyślałam... ale wiesz... niesmacznie tak dupsko wietrzyć na publicznym przystanku :hihi: A gdybym jadła?

Są tacy co myją i są tacy co wietrzą ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 09, 2014, 10:08:03
kaszel pomaga tylko w przypadku, gdy czujemy dziwne kołatanie serca, nierówną akcję. Często nawet kaszel sam się przy tym pojawia.
Na zawał nie ma mowy żeby pomogło, niby jak? W necie krąży też łańcuszek o tym, że na udar mózgu pomaga wbicie szpilki w żyłę (,,wyrównanie ciśneinia") :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 09, 2014, 10:11:47
Facella a chodziłaś na kurs pierwszej pomocy z PCK, czy na Kwalifikowany Kurs Pierwszej Pomocy (KPP) ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 10:12:06
pacjenci czasem sobie pomagają przy migotaniu przedsionków i to się ponoć sprawdza, nie zawsze, może to być kwestia przypadku.

Facella, o kursach PP mogę książkę napisać... :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 09, 2014, 10:14:07
strzemionko, KPP...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 10:18:34
A ja nie ogarniam szerzącego się buractwa.

Chciałam wyjechać na jeden dzień od wkurzających mnie ludzi. Z małżem obraliśmy kierunek -> dzika strona Wisły, 30 km od Warszawy. Wieś, pola, krzaki. Cisza i spokój. 15 min przedzieramy się przez trawę do kolan, szukamy ładnego miejsca i nagle JEST! Rozkładamy kocyk, smarujemy się czymś na opalanie, powoli się szykuję do nauki i nieśmiało przymierzam żeby zrzucić górną część stroju. No bo w końcu dzicz to czemu mam się opalać we wzorki ;)

Nagle alarm. Kobita, ubieraj się idzie ktoś. Jak to idzie ktoś? Ano idzie grupka dresiarzy i za nimi samochód. Piwka w rączkach, techno dudni z głośników. Siadam, ubieram się, miłą atmosferę szlag trafił. W akompaniamencie "urw" i "ujów" panowie dresiarze i pani dresiara wbijają na zajętą przez nas plażyczkę i jak gdyby nigdy nic zaczynają się lokować. No więc przyglądamy im się intensywnie z miną:  :ke:
Jeden tylko się nieco speszył i powiedział nieśmiało "Dzień dobry"

No ok. może są w trasie i zrobili przystanek na papieroska. Ale czekamy czekamy i tylko rzucają wulgaryzmami i kłócą się między sobą o jakieś bzdury.

W końcu nie wytrzymałam i pytam, czy planują na długo tutaj zostać.
Dres- A my na rybki przyjechaliśmy
Ja- Acha, bo widzi pan my się tutaj ulokowaliśmy nie bez powodu, a mianowicie chcielibyśmy mieć nieco prywatności dlatego właśnie jesteśmy tutaj na uboczu za krzakami a nie na publicznej plaży. Chcieliśmy być tutaj po prostu sami.

Wtedy odezwała się jakże indeligentna i charyzmatyczna niewiasta:
- A co to niby wasza prywatna plaża jest???

Już widzę że jesteśmy o krok od pyskówki, więc biorę bardzo głęboki wdech i tłumaczę że liczyliśmy na prywatność i w sumie byliśmy tutaj pierwszy więc wypadałoby to uszanować i przynajmniej jakkolwiek zapytać itd (byłam w szoku że byłam taka spokojna, ton tej laski spowodował duży skok ciśnienia)

Laska zaniemówiła bo w taki sposób chyba nie potrafiła się komunikować, albo nie zrozumiała zbyt długich wyrazów, nie wiem. Dres (ten od "dzień dobry") chyba zrozumiał, widać było że dotarło do niego jak wygląda sytuacja i powiedział że w sumie racja, że rzeczywiście mogą przeszkadzać ale to jest taka plaża na której się przyjęło że przychodzi się na ryby robi imprezki ogniska itd. a jakby mieli gdzieś iść dalej to byłoby ciężko przebijać się z tym całym bagażem wędkarskim.
Ok. nie wiedziałam, nie jestem stąd, nie znam tutejszych zwyczajów. Dogadaliśmy się i podjęliśmy decyzję o przenosinach - nam we dwójkę będzie łatwiej coś znaleźć a w takim towarzystwie nie mamy ochoty przebywać. Tyle że była to taka dzicz, że pokąsani, spaleni przez słońce, z pociętą od trawy skórą wróciliśmy z podkulonym ogonem do Warszawy.

Wkurza mnie takie buractwo jakie prezentują "wygadane laski", ludzie wbijający się gdzieś, choć widać że miejsce zajęte. A nawet jeśli to rozumiem - ryby, wędki itd. więc ci co przyszli sami powinni wyjść z taką inicjatywą - z pytaniem czy nie będą przeszkadzać itd.
W głowie mi się nie mieści i nigdy bym się nie ulokowała bez słowa na takiej zajętej miejscówce.
 
Plus dla dresa który postawiony pod ścianą przejawiał oznaki myślenia i kultury.



Musiałam się wyżalić. Ja już nie mogę  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 09, 2014, 10:22:07
Kajpo serio poszłaś w dzicz i oczekiwałaś, że ktoś potraktuje to jako "twoje" miejsce...? Troszkę nie rozumiem. Jeśli to nie był Twój ogrodzony teren, tylko miejsce niejako publiczne, to skąd oczekiwanie, że ktoś się nie przysiądzie?
 Może inaczej- usiedli Ci na kocu? Albo tuż obok was? Wsadzili nos w książkę? Zaglądali przez ramię? Czy po prostu stanęli kilka metrów dalej?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 09, 2014, 10:22:56
No cóż... współczuję, ale mieli do tej plaży taki sam dostęp jak i Wy i w ogóle dziwię się, że im tłumaczyłąś, że chcecie mieć spokój, cisze i prywatnosć.... zachowanie tej laski oczywiście niefajne, też nie wiem skąd w ludziach takie bojowe nastawienie do wszystkiego i wszystkich... może miała pms :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 10:27:47
CzarownicaSa
A ty byś się bezceremonialnie przysiadła do zakochanej pary np. na ławce w parku? W końcu miejsce publiczne prawda a ławka czterosobowa?  :lol:

Idąc wzdłuż rzeki ominęliśmy jedną miejscówkę właśnie ze względu na to, że ktoś już tam był. Nawet przez sekundę nie pomyślałam żeby tam pójść i przeszkadzać tej osobie.

deksterowa
właśnie takie agresywne nastawienie mnie wkurza... Wszystko można dogadać zamiast tworzyć jakieś sytuacje pod znakiem zapytania.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 09, 2014, 10:34:39
Kajpo jeśli ławka czteroosobowa, oni siedzą na jednym końcu to czemu mam nie usiąść na drugim? W przytulaniu nie przeszkadzam, a publiczne wpychanie sobie języka uważam za niesmaczne. I szczerze mówiąc też bym się spytała- nie warknęła czy pysknęła, ale grzecznie spytała- czy to Wasza prowatna plaża.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 10:39:45
Kto pisał o wpychaniu sobie języka gdziekolwiek?
Cytuj
jeśli ławka czteroosobowa, oni siedzą na jednym końcu to czemu mam nie usiąść na drugim?
A no to nie mam więcej pytań :P Dla odmiany ja bym się nie przysiadła - w miejscu publicznym też wypada szanować czyjąś prywatność ;)
Ale ja rzeczywiście jestem przewrażliwiona na tym punkcie.

Co do "plaży" to może trochę szumnie nazwane - ot, skromne klepisko z ładnym widokiem na rzekę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 09, 2014, 10:43:09
Gdyby nie to, że były to 'dresy', a nie spokojni panowie z wędkami, to nie byłoby aż takiego problemu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Czerwiec 09, 2014, 11:04:11
Przy okazji, wkurzają mnie ludzie zajmujący leżaki nad basenem lub plażą :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 09, 2014, 11:04:59
W sklepie: do kasy stoję ja, zakupy na taśmie, za mną syn i jego zakupy już też wyłożone.
I wpycha się pomiędzy nas jakaś pani, rozsuwa rzeczy na taśmie i układa swoje. Pomiędzy nas.  :oczy2:
Zachowała się tak bezceremonialnie, że zamurowało nas na amen. Ja coś tam wybąkałam, ale pani zrobiła "byka" i kompletnie nie reagowała.
Nie ogarniam: chamstwa nie ogarniam, nie umiem reagować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 11:06:30
kajpo, prywatność możesz mieć w domu - a nie w miejscu publicznym ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 09, 2014, 11:28:45
A jakby lawka stala naprzeciwko zakochanej pary to tez nikt nie moze na niej usciasc zeby im nie przeszkadzac? Albo gdzies niedaleko na trawie? A jakby szli jacys zmeczeni starsi ludzie to tez nie moga usciasc odpoczac na tej lawce, skoro jest miejsce? :)

Jesli miesce jest publiczne nikt nie ma obowiazku pytac sie czy mozna sie tam rozlozyc.

Przy okazji miejsc, ja nie ogarniam jak w pociagach przy duzym oblozeniu, stojacych ludziach, siedza sobie ludzie a ich torby na miejscu obok, albo stopy. Chcesz usciasc to wielce niezadowoleni. Nosz k... :D Uwazam ze konduktorzy powinni upominac takich ludzi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: robakt Czerwiec 09, 2014, 11:29:53
Nie ogarniam jak osoby chore, które wymagają opieki są pozostawione bez niej, konkretnie chodzi mi o chorobę psychiczna. Idę sobie ulica, a tu naga kobieta w sandałach i z torebką w ręce idzie obok mnie chodnikiem. Po zachowaniu wywnioskowałam, że jest chora, niestety przez większość przprzechodniów została wysmiana. Tego też nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 11:44:16
Ok rozumiem, najwyraźniej jestem inna :D
Nie nadążam za tym światem, gdzie wszystko jest na zasadzie: jak nie ma obowiązku to się nie robi. Na wszystko musi być nakaz albo zakaz, bo bez tego ludzie się gubią? Zero wyczucia sytuacji. A wydawałoby się że to takie proste gesty ułatwiające życie w społeczeństwie :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 09, 2014, 12:14:02
ja rozumiem kajpo. Z podobnej beczki; każdy (ja mam ;) ma jakąś strefę nieprzekraczalną, ja staram się nie wkraczać w niczyją, ale oczekuję tego samego. Np. w tramwaju, wiadomo jest ciężko, ale już w innych sytuacjach w pracy np., czy restauracji, plaży właśnie, jest to do osiągnięcia. Nie lubię jak ktoś obcy/nieznajomy/dopiero co poznany,  mnie dotyka, ociera się ;), kładzie dłoń na ramieniu itp. Moja bezpieczna strefa to na wyciągnięcie ramion. Czuję dyskomfort, gdy ktoś zbliża się bardziej (pomijam najbliższych oczywiście). Całusy na powitanie też właściwie akceptuję tylko niewielkiej grupy przyjaciół, zdarza mi się odsunąć policzek i wyciągnąć rękę  :icon_redface: Lubię ludzi na odległość :) najlepiej moją, bezpieczną.
Nie ogarniam jak można tego nie rozumieć ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 09, 2014, 12:23:14
A w czym są zakochane pary lepsze od innych ludzi, ze nie można im przeszkadzać?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 09, 2014, 12:25:08
Nie chodzi tu o nie przeszkadzanie, tylko znalezienie sobie innego miejsca, w miarę możliwości. To krępujące dla obu stron.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 12:25:34
Każdy z nas jest inny i jakoś musimy się rozumieć :) Tak samo ekstrawertycy z introwertykami itd.

Ja rozumiem, że ktoś lubi bezpośrednio okazywać sympatię. Ale oczekuję też że zrozumienia, że np. obejmowanie w talii przez kolegę powoduje u mnie dyskomfort. Mam takiego znajomego i on nawet nie zdawał sobie sprawy, że komuś może to przeszkadzać. Dopiero ja go uświadomiłam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 09, 2014, 12:26:12
jagoda1966, a byłaś kiedyś na plazy w sezonie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 09, 2014, 12:32:56
Strzyga wielokrotnie. I dla własnego komfortu idę paręset metrów wzdłuz plaży, i wtedy nie leżę w tłumie, nikt na mnie nie włazi i nie sypie piaskiem. Dla mnie to oczywista sprawa, zanim gdzieś sobie znajdę miejsce to się najpierw zastanowię, czy to plaża czy hotelowy basen. Bez różnicy :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 12:45:31
Tak mi się przypomniało  :lol:

https://www.youtube.com/watch?v=MWbaNb8ob_M


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 09, 2014, 12:50:37
jagoda1966, i tam nie ma już absolutnie nikogo czy czasem trafi się ktoś? Wiesz, że wtedy mu przeszkadzasz i naruszasz jego prywatność, bo on chciał mieć parędziesiąt metrów dla siebie. W dodatku może jeszcze być zakochany...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 12:51:52
Strzyga ale jaki masz z tym problem? :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 09, 2014, 12:56:01
ale dziewczyny, co innego jest wlazic na kogos, a co innego przebywac w tym samym miejscu. Rownie dobrze mozecie sie wkurzac ze ktos w restauracji siedzi przy stoliku obok waszego, a wy macie romantyczna randke.
Jesli chce sie przebywac samemu to szuka sie miejsca, gdzie na pewno nikogo innego nie bedzie. Dlaczego mam zabraniac komus moczyc nogi na plazy czy sie opalac, skoro tak samo moze to dotyczyc mnie?
Osobiscie owszem, jesli widzialabym kogos na malej przestrzeni i moja obecnosc tam = ciasno to szukalabym dalej, ale jesli jest tyle miesca zeby na sobie nie lezec?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 13:00:16
Cytuj
Jesli chce sie przebywac samemu to szuka sie miejsca, gdzie na pewno nikogo innego nie bedzie.

nerechta a jak myślisz dlaczego błądziliśmy w krzakach i trawie po pas? Właśnie po to żeby znaleźć miejsce na uboczu :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 09, 2014, 13:00:34
Strzyga kilka postów wyżej, pisałam o sytuacji z Mazur, chcesz to sobie znajdź. Nie ma gwarancji nigdy, że nie przyłączy się do Ciebie ktoś niepożadany, ale staram się minimalizować ryzyko. Bez przesady oczywiście :) Ja tak mam i tyle. Jeśli Tobie to nie przeszkadza i siadasz gdzieś, kładziesz się nie zważajac na okoliczności, bo tu chcesz  i tyle, to co ja mam Ci powiedzieć. Ja mam inaczej.

edit. literówki


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 09, 2014, 13:06:03
Ale jednak bylo to miesce do ktorego mozna dojechac samochodem i jest dosc przestrzeni zeby jakas banda sie rozlozyla.
Tez lubie miec spokoj i przestrzen, ale jesli ide na plaze czy na Sniezke to po prostu beda tam inni ludzie... Zawsze moge isc na jakas laczke x metrow od innych, a jesli ktos stwierdzi ze tez mu sie tam podoba to ok - ja moge sie przesiasc albo moze mi nie przeszkadzac, bo akurat w tym momencie seksu tam uprawiac ani rozprawiac na powazne tematy z mezem nie bede  :lol:

Macie duzo racji, ale coz, wolny kraj, przestrzen publiczna i trzeba sie dostosowac :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 09, 2014, 13:13:29
Ja mieszkam chwilkę od plaży, ale się na niej nie smażę, bo nie lubię ludzi wokół. Wszyscy inni ludzie powinni się usunąć, bo ja się czuję niekomfortowo?

Śmieszy mnie strasznie, że kajpo chciała sobie cyckami nad wodą poświeci, ale ktoś przyszedł i jest wielce oburzona na chamstwo i buractwo, choć sama w swych opisach nie przejawiaja specjalnych oznak kultury:
A ja nie ogarniam szerzącego się buractwa.(...)

Wtedy odezwała się jakże indeligentna i charyzmatyczna niewiasta:
- A co to niby wasza prywatna plaża jest???

(...)
Laska zaniemówiła bo w taki sposób chyba nie potrafiła się komunikować, albo nie zrozumiała zbyt długich wyrazów, nie wiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 13:21:23
Macie duzo racji, ale coz, wolny kraj, przestrzen publiczna i trzeba sie dostosowac :)

No niestety... Ale właśnie to mnie zadziwia - nie ma zakazów i nakazów więc można mieć wszystko w dupie.
Tak jak napisałam - kwestia wyczucia sytuacji, czy wypada się przysiadać czy nie. A to jak widać jest sprawą indywidualną.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Czerwiec 09, 2014, 13:23:44
kajpo, ale świecić biustem w miejscach publicznych nie można ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 09, 2014, 13:25:10
przypomina mi się sytuacja sprzed wielu lat… Bałtyk, pełno ludzi, i walka o tzw. "grajdoł" bo ktoś sobie zrobił "gniazdo" (usypał z piasku dziurę chroniącą przed wiatrem itd)  a następnego dnia ktoś mu je zajął ;-)
 :wysmiewa: :wysmiewa: :wysmiewa: i pyskówki - że to dziura w piachu rodziny X a nie rodziny Y


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 13:25:29
W dziwnym kierunku zmierza ta dyskusja


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 09, 2014, 13:37:23
Dodofon, jak niemieccy emeryci o 6 rano zarzucający ręczniczek na leżak :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 09, 2014, 13:51:16
Dokładnie to też jest niefajne, rzucasz ręcznik na leżak i tyle Cię widzieli ;) W niektórych hotelach basenowi uprzątają takie porzucone ręczniki. A potem ludziska narzekają, że leżaków wolnych brak.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 09, 2014, 14:44:38
Kajpo będę szczera- ja bardziej nie ogarniam Twojego opalania się topless niż zachowania "dresów". No nie rozumiem tego. Dla mnie tak można opalać się w zamkniętym, własnym terenie, gdzie raczej nikt mnie nie zobaczy, a nie gdzieś "w polu". Ja bym się mega wstydziła i zwyczajnie bała, że ktoś mnie zobaczy.
 Każdy ma swoją bańkę. Ja też. Jakikolwiek kontakt fizyczny całkowicie toleruję tylko od Konrada, od przyjaciół się przyzwyczaiłam, ale już od znajomych nie. I mam ochotę gryźć jak ktoś mnie choćby po ramieniu poklepie. Podanie ręki jest dla mnie ciężkie. Ale zupełnie co innego klepać kogoś po ramieniu, a co innego usiąść parę metrów od niego. To jest różnica.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 14:50:11
Moje drogie. Odczepcie się od mojego opalania toples po środku wielkiego NIGDZIE, bo nawet coś takiego nie miało miejsca - miałam jedynie taki pomysł i zdążyłam tylko zdjąć ramiączka, w dodatku leżałam na brzuchu czytając notatki.

Naprawdę ta kwestia jest warta roztrząsania?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 09, 2014, 14:51:27
Kajpo ja tego nie roztrząsam, wyrażam swoją opinię ;)

 Naprawdę kwestią wartą roztrząsania jest to, że ktoś przysiadł się w publicznym miejscu? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cenciakos Czerwiec 09, 2014, 14:51:42
Ja Kajpo rozumiem.
Nie siadam na ławkach, na których już siedzą jakieś osoby rozmawiające ze sobą- znajomi, pary.
Nad jeziorem gdzie są dzikie plaże, o wielkości dwa na dwa również nie rozkładam się obok już leżących tam plażowiczów - idę szukać dalej wolnej "plaży".  Jeśli takowych dalej nie ma to pytam czy mogę/ czy nie przeszkadzam. Jeśli ktoś by chciał leżeć pośród ludzi to by poszedł na uczęszczaną dużą plażę. Fakt, że znalazł się na tzw. zadupiu, pewnie nie jest przypadkiem. Nie wyobrażam sobie inaczej w takim miejscu.

Byłoby mi głupio tak się "wtranżolić" w czyjś odpoczynek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 09, 2014, 14:54:09
spoko, ja tez sie opalam topless w niektorych miejscach :) Leze sobie na brzuchu jesli sa jacych inni ludzie, jak jestem gdzies na odludziu to przod tez opalam. Nic strasznego chyba... ? :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 09, 2014, 14:55:47
 Dla mnie to jest straszne, więc tego nie rozumiem ;) Ja się wstydzę brzuch odsłonić i nogi, a co dopiero biust 8| No ale to ja jestem dziwna, a nie inni.
 Dobra, z resztą nie ważne, każdy ma swoje widzimisię i tyle, wątek miał służyć podzieleniu się rzeczami których nie rozumiemy, nie pyskówkom ;) Kończę, przepraszam :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Czerwiec 09, 2014, 14:57:34
Cenciakos a ja błędnie z góry założyłam, że wszyscy tak mają. Ale całkowicie popieram twoje podejście i sama się stosuję. 
nerechta nawet nie przyznawaj się publicznie. To nielegalne!  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 09, 2014, 15:06:52
Opalanie się topless jest fajne :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Minka Czerwiec 09, 2014, 15:07:24
jak niemieccy emeryci o 6 rano zarzucający ręczniczek na leżak :D

Podobnie jest u nas w szkole z ławkami na korytarzach. Chcesz usiąść, a tam dwie bluzy i pięć toreb, a towarzystwo stoi obok. W takich sytuacjach zawsze podchodzę i pytam, czy plecak jest bardzo zmęczony, czy jednak ja mogę usiąść. Zazwyczaj działa  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 09, 2014, 15:09:15
nie ogarniam czepiania się o niepoprawną składnię, jeśli i tak wiadomo o co chodziło autorowi. Ale nie, trzeba się doczepić, udawać, że się zrozumiało inaczej...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 09, 2014, 15:57:34
Nie przesadzajcie z tym topless. W innych krajach to wręcz normalne, większośc lasek na zatłoczonej plaży tak się opala. Pierwsze słyszę, żeby to było nielegalne. :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Czerwiec 09, 2014, 16:02:40
flygirl, siadanie obok kogoś na publicznej plaży też nie jest nielegalne ;)


Bardziej od faktu rozłożenia się obok przyczepiłabym się zachowania na nie zwróciła uwagę


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 09, 2014, 16:03:37
flygirl, wg naszego prawa jeżeli ktoś poczuje się zgorszony widokiem kobiety bez biustonosza i powiadomi policję/straż miejską to ta kobieta może zostać ukarana mandatem w wysokości do 500zł ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 09, 2014, 16:08:18
Polska to czasami dziwny kraj. :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Czerwiec 09, 2014, 16:14:47
Nie ogarniam jak osoby chore, które wymagają opieki są pozostawione bez niej, konkretnie chodzi mi o chorobę psychiczna. Idę sobie ulica, a tu naga kobieta w sandałach i z torebką w ręce idzie obok mnie chodnikiem. Po zachowaniu wywnioskowałam, że jest chora, niestety przez większość przprzechodniów została wysmiana. Tego też nie ogarniam.

A skąd masz pewność, ze ta osoba była pozbawiona opieki? Może zwyczajnie uciekła, to sie zdarza. Zrobiłaś cos z tym, czy tylko sie zbulwersowalas cudza nieodpowiedzialnoscia?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 09, 2014, 17:43:25
flygirl, ale dlaczego dziwny? Tak samo jak nie podoba mi się eksponowanie gołego tyłka, tak niekoniecznie muszę chcieć oglądać nagie piersi obcej kobiety.
A to, że cycki, w przeciwieństwie do dupy, mi nie przeszkadzają, to już inna sprawa ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 09, 2014, 18:30:30
A może to była stała miejscówka tych dresów i właściwie to wy zajęliście im miejsce :P?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: robakt Czerwiec 09, 2014, 18:45:57
tet oczywiście możliwe, że uciekła. Nie rozumiem napadu na mnie - kobieta zniknęła mi z oczu po skrzyżowaniu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 09, 2014, 19:31:13
robakt, poinformowałaś policję?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Czerwiec 09, 2014, 19:44:26
tet oczywiście możliwe, że uciekła. Nie rozumiem napadu na mnie - kobieta zniknęła mi z oczu po skrzyżowaniu.

Twoja wypowiedz miała negatywny oddźwięk, przynajmniej dla mnie. Brzmiało to: kto takim pozwala po ulicy chodzić, miedzy nami, normalnymi. Jeżeli nie zawiadomilas żadnej ze służb, policji czy pogotowia to raczej moja interpretacja jest prawidłowa. Mylę sie? Zawiadomilas kogokolwiek, ze spotkałaś osobę wymagająca opieki ? Gdyby to było malutkie dziecko jakoś łatwiej sie zainteresować, a bulwersować pózniej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 09, 2014, 19:53:29
tet,  bardziej mi to wygląda na bulwers na nieodpowiedzialnych opiekunow, którzy "puścili bez opieki" a nie oburzenie, że wśród normalnych chodzi.

Też mnie trochę zachowanie robakt,  dziwi. Bo ja bym podeszła i zapytała czy wszystko dobrze a jeśli osoba sprawiałaby "dziwne" wrażenie to wezwałabym policję i poczekała z nią. Skoro Robakt zauważyła, że "coś nie halo" to miala czas, żeby tą osobę złapać i sprawdzić dogłębniej czy wszystko gra.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Czerwiec 09, 2014, 20:04:35
Może robakt spędzi choć jeden dzień w roli wolontariusza w dowolnym DPS, dowie sie co nieco o osobach chorychsychicznie i o opiece nad nimi. Szczerze polecam lekcje życia.
Jakoś bardzo mi zazgrzytał ten post, pewnie dlatego ze z osobami dysfunkcyjnymi mam częsty kontakt. W tym właśnie z takimi, którzy " uciekli" i nikomu z normalnych nie przyjdzie do głowy zainteresować sie przypadkowo spotkaną osobą ewidentne chorą i wymagającą opieki.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 09, 2014, 20:09:00
Może robakt przeszła inną lekcję życia, niekoniecznie milszą i przyjemniejszą. Inną.

Nie ogarniam takiego generalizowania.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: robakt Czerwiec 09, 2014, 20:20:58
Byłam w bardzo dużym szoku i zanim zaczęłam racjonalnie myśleć to kobieta zniknęła mi z oczu. Nie raz w życiu miałam do czynienia z osobami niepełnosprawnym, ale dzisiejsza sytuacja po prostu mnie zaskoczyła i skłoniła do przemyśleń.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 09, 2014, 20:50:54
A ja bym się zwyczajnie bała.
Mieszkałam kilka lat na wsi, niedaleko był ośrodek dla osób chorych psychicznie.
Byłam wtedy dzieckiem i straszono mnie wariatami z siekierami w lasach...
Tego nie ogarniam. Takiego straszenia dzieci. Potem to w głowie gdzieś zostaje i blokuje człowieka w życiu. A ja podatna byłam, to już w ogóle.
Dlatego ja bym nie podeszła.
Zadzwoniłabym na policję czy straż miejską, ale zwyczajnie bałabym się podejść i porozmawiać.
Rozumiem, że ktoś jest chory. Nie winię go za to. Ale też nie znam tej choroby, nie wiem jak zareaguje na obcą osobę. A nad reakcjami może nie do końca panować... Wiem z własnego doświadczenia, 6 lat chodziłam do jednej klasy z chłopcem z Aspargerem. Ja chciałam pomóc, on potrafił się z pazurami rzucić...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Czerwiec 09, 2014, 21:33:23
Byłam w bardzo dużym szoku i zanim zaczęłam racjonalnie myśleć to kobieta zniknęła mi z oczu. Nie raz w życiu miałam do czynienia z osobami niepełnosprawnym, ale dzisiejsza sytuacja po prostu mnie zaskoczyła i skłoniła do przemyśleń.

Jeżeli pamiętasz jak wygladała, przejrzyj listy osob zaginionych ze strony Itaki i policji małopolskiej ( to było w Krakowie?). Jeżeli ja rozpoznasz wsród zaginionych zgłoś to policji. Tyle zawsze mozna zrobić, nawet jeżeli wcześniej z jakiegoś powodu nie zrobiło sie nic. Po prostu przejrzeć listy osob zaginionych.
http://zaginieni.pl


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: faith Czerwiec 10, 2014, 06:50:21
Nie ogarniam jak mozna ogarniac cokolwiek w pracy od 6 rano... -.- nienawidze rannje zmiany i budze sie realnie kolo 9  :głupi_łeb:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 10, 2014, 09:22:56
faith  kwestia przyzwyczajenia  i odpowiedniej pory na sen.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 10, 2014, 10:15:41
Wczesna pora mnie nie rusza, dobrowolnie zaczynam pracę od 7. natomiast nie ogarniam pracy w takiej temperaturze. Moje biuro jest na poddaszu, klimatyzacji brak :( ciężko.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Czerwiec 10, 2014, 11:20:54
Pomocy!
Siedzę w pracy nad cyferkami i NIE OGARNIAM reklam w radiu.
Lubię bardzo jak mi lecą piosenki i sobie liczę, to mnie uspokaja, fajnie się pracuje.
Ale reklamy totalnie mnie dekoncentrują.
Wygłaszane fachowym tonem porady pseudolekarzy, lamenty kobiet, które nie mogą schudnąć bo kochają słodycze, zgagi, problemy ze wzwodem i brak popędu seksualnego.
Nie chcesz być gruba - nie żryj słodyczy, nie staje Ci - zmień babę - mam ochotę wrzasnąć do radia. Wrrrr...
To reklamy dla idiotów są? Tylko narzekanie zewsząd i obietnice cudów. Tylko suplementy, które zrobią z Ciebie super-człowieka. Linea 20+,30+,40+, zaraz wymyślą 80+.
Przed chwilą wkurzyły mnie tabletki na zęby dla dzieci - tak, cukierki do ssania na pewno są 1000000 razy zdrowsze dla zębów niż np. wapń z pożywienia. Po co jeść zdrowo, myć zęby - wszystko załatwi magiczna tabletka.
Albo takie: "Twoje dziecko spędza za dużo czasu przed komputerem? Kup mu JAKIEŚTAM tabletki" Mam ochotę krzyknąć by wywalić ten komputer i do nauki albo na podwórko.
Od najmłodszych lat pcha się głupoty do głowy. A na każdą dolegliwość jest złoty środek, a choćby Ci nic nie było zaraz wymyślą coś, dzięki czemu stwierdzisz, że coś Ci jest i Ci wcisną jakieś g****. Ja wiem, że trzepie się na tym niesamowitą kasę, że koncerny farmaceutyczne nie patrzą na dobro jednostki ale na cyfry na koncie, ale błagam.
Reklamowane jest to takim tonem, że człowieka szlag trafia. Kładą do głowy głupot. Chociażby to ubrali w jakieś fajne słowa.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 10, 2014, 11:24:12
No nie? reklamy w radio, w telewizji... czasem się zastanawiam, jak dyrektor jakiejś znanej firmy godzi się na toi, by takie "coś" było reklamą jego produktu czy usługi.

i co za totalni debile te reklamy tworzą, a jeszcze więksi je akceptują. Czy może to ja (my) jesteśmy nie teges, że nas to nie bawi?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 10, 2014, 11:27:38
Udorka, oh, jak ja Cie rozumiem :cool: Radio slucham bardzo rzadko, wlasciwie tylko jak jestem w Polsce, w aucie, w drodze do stajni. I przez te 30 minut gotuje sie we mnie i mam ochote wyrzucic radio przez okno. Dokladnie- zamiast nauczyc ludzi podstaw jak unikac chorób (likwidowac przyczyny) to robia wode z mozgu, ze wystarczy usunac objaw magiczna tabletka. Zgagi, sraczki, zaparcia, wysokie cisnienie, choroby serca, cholesterol, zylaki bla bla. A wystarczy zmienic diete, nie zrec miecha (ewentualnie TYLE miecha- to wersja obronna przed ewnentualnym atakiem na mnie ze strony miesozerców :hihi:), syfów, nie chlac tyle piwska, troche sie ruszyc i kuzwa zadna chemia nabijajaca kabzy koncernów nie bedzie Ci nigdy potrzebna... Szkoda, ze wielu ludzi nigdy nie bedzie mialo takiej refleksji na ten tamat


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 10, 2014, 11:30:46
ja jeszcze uzupełnię Twoją wypowiedź o RUCH :)


Tytuł: Psy
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 10, 2014, 11:32:08
Postaw radio w zasięgu ręki i zawsze można zmienić stacje ;)
Ja dzisiaj niczego nie ogarniam, gdzie ta cholerna burza?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 10, 2014, 11:37:22
gdzie ta cholerna burza?

Rano była w Szczecinie ;)

njie ogarniam jak można mieć katar w taki upał - normalnie wcale a wcale nie ogarniam
Jeździ się kiepsko z zatkanym nosem :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 10, 2014, 11:51:37

njie ogarniam jak można mieć katar w taki upał - normalnie wcale a wcale nie ogarniam


Dla alergików standard  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 10, 2014, 11:59:57
zoriczkowa, nie jestem alergikiem i nie jeździłam ostatnio z klimą...  poza tym ja się generalnie nie przeziębiam, a to już drugi raz w tym roku :ke:
jakiś wirus w firmie łazi, bo połowa ludzi smarcze cholibka
wrr


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 10, 2014, 12:05:48
ja jeszcze uzupełnię Twoją wypowiedź o RUCH :)
moja? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: trzynastka Czerwiec 10, 2014, 12:08:01
gdzie ta cholerna burza?

Rano była w Szczecinie ;)

https://burze.dzis.net/?page=mapa (https://burze.dzis.net/?page=mapa) ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 10, 2014, 12:08:45
Tak. Trochę się ruszyć- właśnie doczytałam teraz, że pisałaś o tym... ale w sumie trochę to trochę mało;) mój tata jak oglądał telewizję i kazałam mu się ruszać, bo jest gruby, to zaczął ruszać nogą:P więc to w sumie trochę ruchu jest :P chodziło mi raczej o coś więcej.
:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 10, 2014, 12:11:37
Napisalam ;)

A wystarczy zmienic diete, nie zrec miecha (ewentualnie TYLE miecha- to wersja obronna przed ewnentualnym atakiem na mnie ze strony miesozerców :hihi:), syfów, nie chlac tyle piwska, troche sie ruszyc i kuzwa zadna chemia nabijajaca kabzy koncernów nie bedzie Ci nigdy potrzebna...

EDIT: haha teraz ja nie doczytalm twojego posta :P u nas obu czytanie ze zrozumieniem chyba lezy ;) :kwiatek:


Tytuł: Psy
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 10, 2014, 12:23:52
zoriczkowa, nie jestem alergikiem

może do tej pory  nie byłaś ;)

od rana zrobiło się parnie nie do wytrzymania, potem spadło kilka kropęl, burze przeszły bokiem a oddychać nadal nie na czym


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Czerwiec 10, 2014, 12:32:10
Moja przyjaciółka wczoraj przygarnęła szczeniaka. Mieszka sama razem ze swoim facetem. Są na swoim utrzymaniu. Tydzień temu uśpiła swojego ponad 16 letniego psa.
Wczoraj do 2 w nocy jej siostra, która mieszka w UK wypisywała do niej i wydzwaniała, że jest rozwydrzonym gówniarzem i ma tego psa oddać.
Od rana matka tyra jazdy, że wzięli psa i nakazuje jej wybierać: albo ona albo pies :wysmiewa:
Nie ogarniam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 10, 2014, 12:39:14
zoriczkowa, nie jestem alergikiem
może do tej pory  nie byłaś ;)
I "pół firmy" też nagle złapało alergię?
U nas już też nie ma czym oddychać :( ale tylko dziś ma być taki, kosmos ponoć, od jutra już normalniejsze temperatury :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Czerwiec 10, 2014, 12:44:48
JARA, nie ogarniam, czemu słuchała siostry przez telefon do tak późnej godziny zamiast się rozłączyć


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kontestacja Czerwiec 10, 2014, 13:48:58
udorka, uwielbiam zwłaszcza reklamy o infekcji miejsc intymnych podczas przerwy śniadaniowej w pracy.... fuj


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Czerwiec 10, 2014, 13:52:53
Ale o tych grzybicznych czy bakteryjnych? :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 10, 2014, 13:57:42
a słyszycie jeszcze reklamy Żanett Kaleta poleca?  :lol:

wydaje mi się, że już ich nie ma ale ja radia nie słucham codziennie. Ta reklama zawsze mnie śmieszyła  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kontestacja Czerwiec 10, 2014, 14:03:41
udorka, jasne, że grzybicze! Moje ulubione, a do śniadania jak znalazł :)
strzemionko, Niestety wydaje mi się, że jeszcze są, a nawet jeśli nie, to na pewno są godne zastępczynie pani Kalety ;>


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kahlan Czerwiec 10, 2014, 14:17:04
udorka, a puszczenie open.fm nie byłoby jakimś rozwiązaniem? u nas leci to w pokoju ciągle i na szczęście nie musimy słuchać o infekcjach.  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: shagyaaa Czerwiec 10, 2014, 14:33:35
Dlatego ja się cieszę, że nie mam tv, radia nie włączam :D
Ja za to nie ogarniam jak można wtrącać się do żywienia i wychowywania obcych dzieci. Czekam sobie z moim dwulatkiem na wizytę u ALERGOLOGA, obok chłopiec pochłania kolejną porcję "zdrowych" przekąsek. Mój syn zauważył i mówi, że chłopiec je czekoladę, ja mówię, że tak, że ma wafelka z czekoladą. Nie ma tematu, ani nie jęczy, że chce, ani się nie denerwuje, tylko przygląda i mówi o tej czekoladzie na wafelku, a matka chłopca wyciąga z siatki żelki i bez słowa do mnie, ani pytania, nic, kieruje rękę w stronę mojego dziecka. Ja  :ke:, nie zdążyłam zareagować, moje dziecko już wsadziło sobie do buzi tego żelka. Pierwsza rzecz, matka alergika, trochę wyobraźni, pytanie czy OBCE dziecko może, nie ma alergii. Druga rzecz, moje dziecko oczywiście nie chciało poprzestać na jednym smakołyku, więc tłumacze, że to są słodycze chłopca, że nie możemy, ale jak ma ochotę to wracając do domu pójdziemy do sklepu coś smacznego kupić. Jak to dziecko nie mógł pojąć, że kolejnego żelka wziąć nie może, ale awantury żadnej nie zrobił. Matka chłopca mówi "ale teraz narobiłam" po czym wyciąga te żelki i chce dać mojemu dziecku. Wytłumaczyłam jej dobitnie, że jak ja mówię NIE mojemu dziecku to nie będę zmieniać zdania i moja decyzja jest ostateczna, jakby nie wyciągnęła wniosków z rozmowy. Schowała żelki, koniec sytuacji.
Wracamy od lekarza, idę do piekarni po bułki, syn prosi o suchą bułkę, mówię, że zaraz kupię. Ogląda przez szybę ciastka i mówi, że chce taką bułkę, ja mówię, że takich ciastek nie jemy. Płacę, a pani zza lady wyskakuje z ciasteczkiem i wyciąga rękę do mojego syna i pyta "może? mama nie kupiła, to ja ci dam"  :rozga:
Jak to ogarnąć? Jak?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 10, 2014, 14:40:35
Nie ogarniesz i nawet nie próbuj. Trzeba tłumaczyć że dziecko ma alergię i tyle. Ale tłumaczyć trzeba bo możesz w ten sposób ułatwić życie innym rodzicom. Taka oddolna edukacja.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 14:59:57
Najgorzej się czuję, jak mówię, że mój syn nie je słodyczy, bo po pierwsze my staramy się ich unikać, a po drugie to po prostu nie lubi (bo on niczego do jedzenia nie lubi) i słyszę komentarze: "no tak, jak ma lubić, jak mu pani nie daje?", albo że mu żałuję, wydzielam i dlatego nie lubi... Najgorsze są takie oskarżenia o to, że jest się wyrodną matką, a ja bym mu nieba przychyliła, kilo czekolady bym mu dała, gdyby tylko chciał ją jeść i sprawiało by mu to frajdę. I też strasznie się boję, że gdzieś ktoś ukradkiem podetknie coś mojemu synowi i on to weźmie do buzi, a nie umie pogryźć i może się zadławić (a jest już w takim wieku, że wszyscy sądzą, że z cukierkiem czy żelkiem spokojnie sobie da radę). I też nie ogarniam, jak można karmić cudze dziecko, czy cudzego psa, bez pytania.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 10, 2014, 15:15:41
Pewnie, że karmienie "cudzych" jest... dziwne. Ale zaciekawiło mnie: jakie alergeny znajdują się w żelku? I dlaczego dziecko może zjeść suchą bułkę a słodkiej nie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 10, 2014, 16:00:49
halo, ale to raczej chodzi o zasadę. Teraz słodkiego nie jemy, nie i już! A jak obcy podważa zdanie matki, pozwala na to, co ona zabrania, to dziecko szacunek traci. Bo ten pan/ta pani pozwala.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 10, 2014, 16:04:12
Pewnie, że karmienie "cudzych" jest... dziwne. Ale zaciekawiło mnie: jakie alergeny znajdują się w żelku? I dlaczego dziecko może zjeść suchą bułkę a słodkiej nie?
1. żelki to sama chemia, dziecko może mieć uczulenie np. na jakieś sztuczne barwniki albo na żelatynę itd
2. w bułce słodkiej jest pierdyliard łyżek cukru - to jak porównanie czy pić wodę czy coca-colę = i to i to do picia jest


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 16:07:10
halo, w żelku: E410 (mączka chleba świętojańskiego - karob), E407 (karagen), E412 (guma guar), barwniki, substancje słodzące (syrop glukozowo-fruktozowy, zamienniki cukru). Jeśli chodzi o podawanie słodyczy, dawanie dzieciom drożdżówek i słodkich bułek, to jest wybór rodzica, czy uzależniać dziecko od cukru od wczesnego wieku, czy nie i inni ludzie, sprzedawcy i inni przygodnie poznani - powinni ten wybór uszanować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 10, 2014, 16:26:48
halo, dodatki do zywnosci, glownie barwiki ale tez takie utrzymujace strukture zarcia, to sa czesto substancje pochodzenia naturalnego i moga bardzo uczulac. Zelki to generalnie syf, kleja sie do zebow i lepsza juz pewnie slodka bula (tak nam doradzal dentysta).

A slodka bula pewnie nie bo pozniej sa klopoty. Ja takie przerobilam wlasnie na swoim dziecku. Jak odpuscilismy na wyjezdzie, a potem na czas choroby zdrowe jedzenie i dawalismy wiecej slodkiego (a bo nie ma czasu, a bo nie je, a bo trzeba w czyms leki przemycic 3x dziennie) to efekt byl natychmiastowy: zupki to juz nie moze ale natychmiast po zupce cala bulke z miodem od babubi jak najbardziej. Brzuszek malutki, to juz nie dalo rady upchnac swiezych owocow i mielismy placze i problemy ze zrobieniem kupki. Teraz wrocilismy na dawne tory z dieta i wszystko wrocilo do normy, tak ze slodycze dla nas tak, ale tylko zgodnie ze sprawdzonym planem (my np w ogole na co dzien nie dajemy slodyczy tylko np lekko doslodzony domowy twarozek, domowy jogurt z odrobina cukru, chleb z domowym dzemem) albo sporadycznie gdzies w terenie, czy u rodziny. Lepsze sa tez te domowe. Na pewno nie tyle ile chce dziecko i nie wtedy kiedy ono chce albo jakis obcy ludz.

Z tym karmieniem, ludzie chca byc po prostu uprzejmi, trzeba twardo mowic, ze dziekuje ale nie, i juz.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 10, 2014, 17:17:01
Nie ogarniam...
1. Jak można tak wyglądać w miejscu publicznym? (Chyba, że chory, czy coś...)
2. Jak można w takiej sytuacji robić zdjęcia i wysyłać na FB? :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 10, 2014, 17:25:40
No dobra - ale argumentem była ALERGIA. Cukier nie uczula. Żelatyna uczula? Nie słyszałam. Mączka chleba świętojańskiego? Karagen? Guma guar? Barwniki (żelazo???). Z barwników wchodziłyby w rachubę E104, E110, E122 - pytanie, czy były w składzie.
Ok - w słodkiej bułce może być mleko (w praktyce - w "zwykłej" też jest:(, jajka też mogą się znaleźć) Drożdże (z którymi duży problem, faktycznie) w zwykłej bułce też są.

Bez problemu ogarniam, że rodzice mają prawo decydować o zwyczajach żywieniowych swojego dziecka.
Nie ogarniam "wymówki" pt. "alergia".
Pamiętam, że dempsey mając konkretnego alergika właśnie żelki dawała mu do przedszkola na imprezy :S.
I różnicy między suchą bułką a tą pożądaną też nie czaję (alergicznej).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: aszhar Czerwiec 10, 2014, 18:12:43
Nie ogarniam, po prostu nie ogarniam głupoty ludzkiej.
Właśnie usłyszałam w radiu.
Jak, no jak można zostawić w niemiłosierny upał dziecko w samochodzie i sobie kuźwa pójść.
Dziecko mimo reanimacji zmarło.
Nawet nie chce wiedzieć jak się to dziecko męczyło.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 18:45:55
halo, nie chcę być adwokatem shagyyi, bo ja alergika nie mam, ale wydaje mi się, że alergię można mieć na wszystko. Kompletnie wszystko. A Ty się znasz, czy może "nie słyszałaś o takich alergiach, więc wnioskujesz po tym, że takowych nie ma"? Z tą bułką słodką versus zwykłą to odebrałam to raczej jako wybór nie dawania dziecku słodyczy, a nie jako o źródle alergii. Żeby nie było - ja daję słodycze, ale nie mam takiego problemu, że moje dziecko potem chce bez umiaru. Przed chwilą zapytałam, czy chce czekolady i zjadł pół kosteczki takiego małego batonika Kinder (około 0,5cmx0,5cm) i więcej nie chce. Rozumiem rodziców, którzy nie chcą dawać, bo potem dzieci od słodkiego oderwać nie mogą.

aszhar, coś Ty?!!! Niemożliwe... Nie dalej jak wczoraj znów było to nagłaśniane, za pomocą tego drastycznego, mega przemawiającego spotu bodajże z USA, gdzie właśnie kobieta zostawia dziecko i robi zakupy, dziecko jest reanimowane przez przechodniów na parkingu, przyjeżdża karetka i tak dalej... I mówisz, że jednak to się stało? :( Dżizas...
edit: Chryste, czemu o tym przeczytałam na Onecie. Rodzice, nie czytajcie  :( Będzie mi to kołatać w głowie wiele dni  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 10, 2014, 19:41:57
Alergię można mieć naprawdę na wszystko. A alergie pokarmowe są szczególnie nieciekawe.

Tak przy okazji. Nie ogarniam traktowania alergii jako niechoroby. Bo alergia to przecież tylko uczulenie na pyłki albo czekoladę, a na wiosnę przecież i tak wszyscy kichają  :emoty327: I nie ogarniam tego od bardzo dawna. Kurczę, gadają tak ci co nigdy choroby przewlekłej na oczy nie widzieli.

edit: lit.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: shagyaaa Czerwiec 10, 2014, 19:44:59
To sprostowanie;) Mojemu dziecku alergia wyszła tylko na psa. Kontrolujemy się z jedzeniem, szczególnie rzeczy zawierających mleko. Sama czytam etykiety na produktach i uważam,  nie tylko na "alergie", bo reakcje są, ale na skład dodatkowych atrakcj. Jeśli ma dostać zelki, dostanie je ode mnie i ja za to odpowiadam z całą świadomością. Mi zalezy jednak na nieco bardziej wartościowej diecie. Nie ogarniam jak można nie pytać rodzica o zgodę na podanie jego dziecku jakiegokolwiek pokarmu, szczerze mówiąc nawet zabawki. Najbardziej jednak zbulwersowało mnie kwestionowanie mojego zdania na temat podania kolejnego żelka i próba ingerowania w moje metody wychowawcze.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 10, 2014, 19:48:58
Nie ogarniam traktowania alergii jako niechoroby.

też mnie to wkurza, zresztą nie tylko alergii, większość ludzi póki sami przez coś nie przeszli, nie potrafią pewnych rzeczy zrozumieć...

Jeszcze w temacie alergii śmieszy mnie, że dla niektórych jedynymi możliwymi objawami alergii jest kichanie, puchnięcie i wysypka.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 10, 2014, 19:58:39
niestety dziecko zmarło, a to nie jeden incydent

http://www.tvn24.pl/krakow,50/trzylatek-w-rozgrzanym-samochodzie-w-krakowie-policja-zdazyla-na-czas,437897.html na szczęście dziecko uratowano, a durni rodzice byli zaskoczeni, bo nie wiedzieli, że może stać się coś złego  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 10, 2014, 19:59:57
Nie ogarniam, po prostu nie ogarniam głupoty ludzkiej.
Właśnie usłyszałam w radiu.
Jak, no jak można zostawić w niemiłosierny upał dziecko w samochodzie i sobie kuźwa pójść.
Dziecko mimo reanimacji zmarło.
Nawet nie chce wiedzieć jak się to dziecko męczyło.



Co roku to samo... Masakra.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: aszhar Czerwiec 10, 2014, 20:27:00
In., i właśnie tym bardziej nie ogarniam.
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak można zapomnieć o dziecku.
Serio niektórzy ludzie nie powinni nawet mieć kaktusów bo im uschną.




Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 10, 2014, 20:33:04
Tak przy okazji. Nie ogarniam traktowania alergii jako niechoroby. Bo alergia to przecież tylko uczulenie na pyłki albo czekoladę, a na wiosnę przecież i tak wszyscy kichają  :emoty327: I nie ogarniam tego od bardzo dawna. Kurczę, gadają tak ci co nigdy choroby przewlekłej na oczy nie widzieli.

mi się alergia ujawniła dopiero jakieś 9 miesięcy temu i do tej pory, mimo testów, nie wiem na co.
a wcześniej byłam jednym z tych którzy traktują alergię jako "niechorobę". może dlatego, że nigdy na wiosnę nie kichałam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: opolanka Czerwiec 10, 2014, 20:34:21
Ale jak mozna zapomniec, ze to dziecko w tym aucie jest? No jak??


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 10, 2014, 20:34:48
Nie ogarniam dzielenia się sprawozdaniem z każdej czynności na fejsie. No nie rozumiem tego. :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 10, 2014, 20:37:35
shagyaaa, dzięki za wyjaśnienie. To rozumiem w pełni.

kenna, infantil, nie ogarniam , jak w XXI wieku mogą istnieć ludzie, którzy twierdzą, że "alergię można mieć na wszystko"  :ukłon: No chyba, że w znaczeniu przenośnym, na teściową np. Grupa alergenów jest, owszem, ogromna, ale jednak - ograniczona. Alergii na cukier nie ma, bo człowiek, który miałaby alergię na cukier byłby od razu trupem - bo nie możemy funkcjonować bez glukozy we krwi. Nie słyszałam też o alergii na tlen w stężeniu zawartym w powietrzu :) Ani o alergii na wodę :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 10, 2014, 20:42:38
halo znam jednego gościa który hmm... biorąc pod uwagę jego zapach  wydaje się ze takową alergie na wodę posiada  :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 10, 2014, 20:46:42
halo, http://en.m.wikipedia.org/wiki/Aquagenic_urticaria


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 10, 2014, 20:52:20
Martuha o i tak nie jest źle. Ja nie jestem do końca zdiagnozowana od 14 lat  ;) I tego też nie ogarniam, jakim cudem nikt nie jest w stanie powiedzieć mi co tak właściwie mi dolega.

Akurat z tą wodą się nie zgodzę. Są ludzie, dla których woda wcale nie jest neutralna. Mam okresy w roku, kiedy nie mogę myć twarzy wodą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zoriczkowa Czerwiec 10, 2014, 20:54:41


Nie słyszałam też o alergii na tlen w stężeniu zawartym w powietrzu :)

tak mi się skojarzyło:

(http://fabrykamemow.pl/uimages/services/fabrykamemow/i18n/pl_PL/201203/1331489035_by_Martaa_500.jpg?1331489035)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 20:57:06
halo, "alergia na wszystko" jest oczywistą metaforą. Chodziło mi o to, że jeśli ktoś jest alergikiem, to każdy produkt (zlepek wielu różnych składników) może go uczulać, czyli uczuli i drożdżówka i ciastko i wafelek i baton - czyli generalnie "wszystko". Nie wiem, czy wyrażam się jasno ;) Nigdzie nie pisałam o alergii na cukier, tlen czy wodę, ale o substancjach wymienianych w składzie m.in. żelków, a więc o barwnikach i właśnie ZAMIENNIKACH cukru, na które to zamienniki są uczulenia (i tak, są również alergie na karob, karagen, nawet na gumę guar - jeśli wierzyć osobom, które twierdzą, że ich dzieci są na te składniki uczulone).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 10, 2014, 21:10:20
zoriczkowa-mój profesor tak twierdził, w sumie trochę racji w tym jest jeśli zagłębić by się w biochemiczne szczegóły


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 10, 2014, 21:13:16
zoriczkowa, owszem, tlen to trucizna :) i zabija. W każdym razie - wpływa na starzenie. Tylko jest niezbędny do życia. Jak glukoza. Jak woda. Jak sól.
kenna, reakcje układu immunologicznego są nadal nie do ogarnięcia przez medycynę. Żadne zaburzenie pracy tego układu nie jest Uleczalne! Nadal np. niemal NIC nie możemy zrobić w temacie "przeziębienia", chociaż same wirusy są nieszkodliwe - a organizm, zamiast je olać - odpala układ odporności :(, "częstując" nas nieprzyjemnymi objawami.
I nie ma takiego mądrego, który zawsze i precyzyjnie określiłby, gdzie jedynym wyjściem jest unikanie alergenu, gdzie da radę osłabienie pracy układu odporności, a gdzie... przydałby się psychiatra :( Bo jesteśmy całością. I nadal bardzo mało wiemy o naszym układzie nerwowym (mózgu) i o układzie odporności. Mimo wszelkich starań.
In., "so called" :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 21:52:51
halo, jasne, tak ogólnikowo mówiąc zgadzam się z tym, co napisałaś. Zaburzenia pracy układu immunologicznego nie są uleczalne, ale bywają także śmiertelne. I to, czy serwować dziecku takie zaburzenia, co do których uczeni nie są pewni, czy alergenów je wywołujących unikać, czy też nie - najlepiej jakby decydowali rodzice, a nie obce osoby, które o żelkach wiedzą tylko tyle, że "no... dzieci je lubiom". Prościej chyba zrezygnować z podtykania obcemu dziecku żelka, skoro można nim zaszkodzić dziecku na alergię, a rodzicowi na łeb  :icon_rolleyes: :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 10, 2014, 22:11:19
halo, ja nie ogarniam jak w XXI wieku moga istniec ludzie, ktorzy argumentuja, ze dempsey dawala dziecku zelki wiec zelki nie moga uczulac ;p

A co do dodatkow do zywnosci, akurat mnie, jako nastolatke, zdiagnozowano (na podstawie obserwacji bo testow na to nie bylo) jako uczulona na zywnosc przetworzona. Moj alergolog po prostu uznal, ze nie ma sensu dalej dociekac, ktore E powoduje u mnie reakcje. Po prostu faktem bylo, ze choruje tylko kiedy jem cos "z torebki" i przez jakis czas nie jadlam zadnej przetworzonej zywnosci, w tym zelkow. Z czasem wyroslam, albo przestali "to cos" dodawac do jedzenia, albo mialam jakas alergie krzyzowa. W kazdym badz razie lekarz nie mial watpliwosci, ze alergie na dodatki do zywnosci jednak istnieja ;)

Dzieci pozostawiane w samochodach sa absolutnie nieogarnialne :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Pursat Czerwiec 10, 2014, 22:23:32
Nie ogarniam dzielenia się sprawozdaniem z każdej czynności na fejsie. No nie rozumiem tego. :lol:
Ja też. Mam jedną znajomą z fb, która wypisuje takie pierdoły, że brakuje tylko "siedzę na kiblu i s*am". ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 10, 2014, 22:26:11
Cytuj
Akurat z tą wodą się nie zgodzę. Są ludzie, dla których woda wcale nie jest neutralna. Mam okresy w roku, kiedy nie mogę myć twarzy wodą.
Bardzo wątpię, żeby to woda uczulała (w sensie H2O), raczej jakieś składniki zawarte w wodzie. Jakby ktoś był uczulony na wodę to biorąc pod uwagę jej ilość w organizmie i pożywieniu już dawno by nie żył.

bobek, ale to nie masz alergii na żywność wysoko przetworzoną, tylko jakiś konkretny dodatek.

A ogólnie to jedną z teorii jest to, że alergie się biorą 'z chowania pod kloszem'.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: revoltowiczka. Czerwiec 10, 2014, 22:31:25
Nie ogarniam ludzi, którzy wprowadzają, utrzymują zamęt i sami gubią się w swojej własnej hipokryzji.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 10, 2014, 22:34:36
Alveaner, tak wiem, chodzi mi o to ze halo watpi, ze mozna miec np alergie na zelatyne, czy cos tam w zelkach, no mozna wg mojego owczesnego lekarza no i wg mnie tez. To jest logiczne, jezeli np zelatyna jest z krowy, to bedzie uczulac tych co sa uczuleni na mieso krowie. Jezeli barwnik robi sie z jakiegos zwierza (a wiem ze jakis czerwony bodajze jest pochodzenia zwierzecego) to wtedy niektorzy moga miec, upraszczajac, uczulenie na czerwone zelkowe misie. Tak czy inaczej rozumiem, ze nie kazdy musi sie znac na wszystkim ale jak sie ma juz dziecko z alergia i siedzi sie w poczeklani alergologicznej, to szczytem szczytow jest wciskanie siedzacemu tam dziecku jakiejkolwiek zywnosci bez pozwolenia rodzica. Nieogarnialne...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 10, 2014, 23:11:58
Oooo to to to... bobek, jak zwykle ogarnia wszystko do zwartego, zwięzłego, zrozumiałego tekstu :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 11, 2014, 02:10:48
bobek, wymieniłam dokładnie barwniki w żelkach, które MOGĄ uczulać (trzy). Żelatyny wołowej od dawna nie ma w obrocie.
Czyli nie masz pojęcia na co miałaś alergię, nie jadłaś masy produktów "na wszelki wypadek" - i uważasz to za naukowe i godne naśladowania? Nie ogarniam ;)

Czyli już szczytem chamstwa jest dać dziecko do szkoły (prywatnej, publicznej - nieważne) gdzie dostanie posiłek "z cateringu", gdzie (w praktyce) gucio wiadomo co tam jest? - taka dziwna logika mi wychodzi :(

I owszem, uważam cennych uczestników forum PRAKTYCZNIE doświadczonych w danym temacie, za większy autorytet niż np. twój wspaniały lekarz, który zrezygnował z dociekania na co masz alergię (i - wnoszę - CZY w ogóle MASZ alergię. Bo że coś "szkodzi" to nie oznacza od razu alergii).

kenna, oczywiście, że
Prościej chyba zrezygnować z podtykania obcemu dziecku żelka, skoro można nim zaszkodzić dziecku na alergię, a rodzicowi na łeb  :icon_rolleyes: :lol:

W temacie alergii to ja nie ogarnęłam, gdy kobitka weszła do przedziału pociągu, pociągnęła nosem... wyciągnęła spray i wszystko (włącznie z ludźmi) raz-dwa obficie popsikała odświeżaczem. Nie ogarnęłam, bo natychmiast padłam na glebę, i gdybym ostatkiem sił nie wypełzła (byle głowę wystawić) to bym straciła tam przytomność :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Czerwiec 11, 2014, 06:53:13
W temacie alergii dodam jeszcze, chyba nikt o tym wcześniej nie pisał, że jest jeszcze coś takiego jak alergia krzyżowa, w sensie: nie uczula mnie np. jabłko chyba, że do tego zjem dżem malinowy. Mam bliską koleżankę, która z powodu alergii ma bardzo utrudnione życie. Ma alergię wziewną, pokarmową i kontaktową (takie moje określenie), uczulona jest min. na lateks, stal chirurgiczną, min. po umieszczeniu wenflonu, po ok godzinie jest duży odczyn alergiczny. Niestety objawy to nie tylko kichanie i łzawiące oczy, ale przede wszystkim duszności, obrzęki róznych części ciała. Ampułka z adrenaliną jest stale w pogotowiu. Dwa razy podczas wyjazdu wakacyjnego na sygnale jechalismy na SOR, bo prawie się udusiła. Tak więc z alergią nie ma żartów i śmiechów nie ma co urządzać.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Czerwiec 11, 2014, 07:20:41
Hm. Ale czy to nie jest tak, że na testach wychodzi pewna "grupa" uczulająca? Już dokładnie nie pamiętam, ale kiedy poszłam zrobić sobie takie badanie, to wyszło, że jestem uczulona na multum rzeczy + właśnie na barwniki i konserwanty żywnościowe -> i tu dostałam listę w czym te barwniki są. Nie dostałam informacji który to konkretnie barwnik, tylko listę rzeczy, których powinnam unikać. No to unikam. Nie w 100%, bo te nieszczęsne żelki uwielbiam i czasem zjadam, ale nie umieram po nich.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 11, 2014, 09:15:24
halo, ty to chyba wymyslasz te argumenty bo lubisz sie klocic ;) Twoj przyklad ze stolowka bylby trafiony gdyby dyrektor stal przed uczniem, ktory jada w domu i  namawial do jedzenia na stolowce mimo zakazu rodzicow. Ja jakos chodzilam do podstawowki ze stolowka i jadlam tam obiad moze ze trzy razy, nie z powodu alergii ale dlatego, ze babcia gotowala lepiej i taniej. Zelatyne podalam jako przyklad, ze akurat wolowa? na 100% zdarzaja sie na swiecie ludzie uczuleni na wieprzowine...

Co do mojej alergii, ja nikogo do niczego nie namawialam, tylko podalam kolejny przyklad, ze dodatki do zywnosci moga uczulac, i tak jak napisalam nawet nie chodzi o to, ze ja mialam na jakis alergie, tylko o to, ze lekarz sie tym zajmujacy mial takie przekonanie na temat doadatkow, ktore jak widzisz po innych wpisach, nie odbiega w niczym od dzisiejszej wiedzy na ten temat. Zreszta to bylo na poczatku lat 90-tych i nie bylo wtedy testow na wszystko. Lekarz zrobil co mogl, doszlismy do kilku bardzo konkretnych produktow, wyjasnil co jeszcze mozna zrobic (prowokacje) i wspolnie z moja mama uznali, ze robienie tego byloby glupota. Matka to nie jest naukowiec, jej dziecko to nie przedmiot naukowych eksperymentow, a zywnosc "wzbogacona" nie jest dziecku potrzebna do zycia wiec, ta "rezygnacja z masy produktow" z dodatkiem E - no prosze cie, nie wiem czy to jest sens komentowac. W tej sytuacji gdyby chodzilo o zdrowie i zycie twojego dziecka, zrobilabys zapewne to samo (jak mialam reakcje to m.in. puchla mi twarz, usta i jezyk i bardzo slabo reagowalam na leki, nawet na hydrokortyzon prany na raz w tylek i zyle).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 11, 2014, 10:18:48
halo, ale ze co "so called"? Rozumiem, ze z angielskim masz problemy i nie zrozumialas tekstu.


Tytuł: Psy
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 11, 2014, 11:12:01
Ja mam spore problemy w angielskim, posiłkując się góglem zrozumiałem, że nie jest to reakcja alergiczna


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 11, 2014, 11:17:52
Dziecko mi krzyczy "loda!"  Zabraniam i tlumacze, ze nie ma podjadania przed obiadem. Mloda leci do babci i "loda!" Babcia sie mnie pyta czy moze dac, tlumacze tak samo- nie przed obiadem.
 Wiec dostala mandarynke. No bo skoro loda nie, to cos innego, prawda? :lol:
 Absurd tej sytuacji mnie nawet nie wnerwil, ale zwyczajnie rozsmieszyl :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 11, 2014, 11:25:28
A ja jestem uczulona na paracetamol i dopiero w szpitalu się o tym dowiedziałam jak zaczęłam mieć drgawki i puchnąć.  I dziwne bo wcześniej mnóstwo antybiotyków miałam na paracetamolu i nic mi nie było a dopiero rok temu to stwierdzono i jak to rozumieć ? I jeszcze na soje dowiedziałam sie po zjedzeniu makaronu sojowego gdy wyszłam z chinskiej jak biedronka czerwona. Szczerze ja to bym chyba się załamała jakbym wiedziała na co uczulona jestem. O wodzie i tlenie bym żyła tylko  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 11, 2014, 11:32:07
flosia to jest normalne, ze alergia moze ujawnic sie dopiero po ktoryms razie. Cos na zasadzie kumulacji przeciwcial.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 11, 2014, 11:35:28
nerechta ale przyznam, że zdziwiona byłam bardzo  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 11, 2014, 11:51:56
Ja mam spore problemy w angielskim, posiłkując się góglem zrozumiałem, że nie jest to reakcja alergiczna
Az sobie w google wrzucilam, zeby zobaczyc.
No tak, jezeli sie uzywa google do tlumaczenia to nic dziwnego, ze sie nie rozumie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 11, 2014, 12:06:34
In  ' z góglem' mówi samo za siebie  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 11, 2014, 12:10:12
In., ale o co chodzi? Przecież pisze wyraźnie, że w przypadku Aquagenic urticaria histamina nie jest wytwarzana?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 11, 2014, 12:29:52
Ja też nie czaję. In podała przykład Aquagenic urticaria  jako przykładu alergii na wodę, na co halo odpowiedziała, że to jest alergia "tak zwana", czyli nieprawdziwa. Niemniej jednak, mimo że jest to alergia nieprawdziwa, a jakby to nazwać "pokrzywka od wody" (tak jak i może być "od słońca"), to daje zupełnie fizyczne i przykre objawy, a o tym tutaj generalnie rozmawiamy. Guzik mnie obchodzi, czy czyjaś alergia jest prawdziwa, czy nie, czy wytwarza się histamina, czy co innego - jeśli skutek jest bardzo przykry dla chorego, ma objawy, które można obiektywnie stwierdzić (a nie tylko "strzyka mnie w boku, jak widzę teściową"), to jest to alergia i tyle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: horse_art Czerwiec 11, 2014, 12:37:00
flosia, może jest jakaś wyszukiwarka do pomocy rozpoznawania czy jakaś osoba żartuje (np uzywając "słowotwórstwa"/spolszczeń itd? byś sobie wklepała...
(chyba, że śmiech z "gógli" był żartem ;) )

bo ogólnie nie ogarniam, jak ktoś nie łapiący żartu udaje mądrego szydząc z osoby żartującej ....

a alergia na "wodę" "drożdżówki" "żelki" itp - to skróty myslowe...oczywistym jest, że chodzi o jakiś składnik/składniki zawarte w tym czymś


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 11, 2014, 12:58:01
I weź tu istoto coś powiedz nie tak to od razu z widłami na Ciebie lecą...
'Dżizas'... 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 11, 2014, 12:59:49
flosia, celowo unikasz przecinków w swoich wypowiedziach? Bez ataku pytam, tylko z ciekawości :) Przejrzałam kilka Twoich postów i naprawdę niewiele ich używasz, zastanowiło mnie to z czysto nauczycielskiego punktu widzenia :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 11, 2014, 13:15:19
horse_art, dlatego, że alergia to poważna sprawa, bardzo poważna - wypadałoby unikać daleko posuniętych "skrótów myślowych". I nie wyciągać "alergii" jako jokera słownego na wszystko co dokuczliwe i "z niewiadomych przyczyn". Np. za wiele zaburzeń dających przykre objawy odpowiada poziom i trwałość stresu na jaki (świadomie przecież) się narażamy.
Alergii-że-alergii głębokim relaksem nie wyleczysz. Alergii W OGÓLE nie wyleczysz.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 11, 2014, 13:37:09
flosia, gógle wymienia się na o - więc o z kreską ;)

In.,  widać po tej stronie kanału inaczej rozumiemy angielski, skoro większość się ze mną zgadza

kenna, ja rozumiem, ale skoro ktoś zwraca uwagę, że jednak alergia to bardzo konkretny mechanizm zaburzeń układu immunologicznego, to można napisać, że to był skrót myślowy a nie wyciągać artykuł z wiki którego na dodatek się nie rozumie



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 11, 2014, 13:57:15
Nie ogarniam, że wszyscy muszą wszystko ogarniać i się żrą z tego powodu  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 11, 2014, 14:17:19
Skoro tak, to jeszcze tu: http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Alergia
Proponuje nauczyc sie czytac ze zrozumieniem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 11, 2014, 14:34:06
kurde.
Właśnie wygoniłam ludzi z podwórka. No aż nie wierzę.
Brama jest zamknięta, ale nie na kłódkę. Otworzyli bramę i łazili po kątach.
Jak zapytałam dlaczego mi wleźli na podwórko to usłyszałam, że... "bo przecież tu jest stajnia i oni przyszli pooglądać". To mówię, że to prywatna własność i nie prowadzimy usług dla ludzi "Nie szkodzi, my tylko pooglądamy". I ciągnie dzieciaka w kierunku pastwiska i koni. To mówię, że nie ma takiej możliwości i proszę, żeby wyszli. Nie chcieli. "Bo oni tylko pooglądać chcą" i "może syn sobie na kucyka wsiądzie". To powtarzam, że nie prowadzę jazd.  i dalej... "nie szkodzi, to on sobie wsiądzie tylko". A po drodze otworzyła mi blaszaną stodołę "a co tam jest?"...
no jakaś fikcja kompletna. Stajnie to dobro narodowe i każdy może sobie wejść i oglądać cudzą stodołę...

Wywaliłam. Ale nie ogarniam jakim cudem można mieć taką sieczkę w głowie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 11, 2014, 15:11:47
Isabelle, błagam.... serio??!! Przepraszam, że polecę trochę stereotypami, ale czy to nie byli czasami Romowie...?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 11, 2014, 15:15:34
Isabelle, szok 8| Ja miałam podobną akcję u babci na wsi, zaparkowałam samochód ZA bramą, na podwórku. Bramę zamknęłam i poszłam do domu. Samochód zostawiłam otwarty, tzn. z otwartymi oknami, bo upał był. Wychodzę po jakimś czasie z domu, a w moim aucie siedzi facet z dzieckiem 8| Bo oni sobie weszli zobaczyć jaki jest w środku :ke: :ke: :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Czerwiec 11, 2014, 15:16:22
Isabelle, poinformowałabym w szybkim tempie, że dzwonię na policję. Kurcze, też nie czaję takich zachowań. Ja mam stresa jak wchodzę idę polną drogą i wejdę na czyjąś łąkę. Bo to czyjeś. Ludzie są dziwni. Bardzo. I kompletnie nie nauczeniu poszanowania CZYJEJŚ własności. Bo swojej to pewnie tak.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kamkaz Czerwiec 11, 2014, 15:19:19
Wow, szok!
U nas znajomi potrafia tak do stajni gdzie trzymamy konia jezdzic, bez naszej wiedzy. Tylko mi potem glupio przed wlascicielami, ze ktos sobie wycieczki robi, do konikow. U nas w stajni 64 koni pensjontowych, wiec nie za bardzo sie przyjmuje, ze znajomi sobie moga przyjezdzac kiedy chca....
Potrafia nawet boks naszego otworzyc i glaskac. Zaznaczam dowiaduje sie o tym pare tygodni pozniej jak ktos sie nie chcacy wygada :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Czerwiec 11, 2014, 15:25:28
Zgroza... :/ :/ Choć z drugiej strony - pełno stajni tak wygląda, że stoją otworem "wszem i wobec", pałęta się tam masa ludzi, bo rekreacja, bo oprowadzka na kucyku etc, więc pewnie potem ludzie widzą konia to myślą "o, popatrzymy". I jakoś nikt nie wpada na to, że właściciel może sobie nie życzyć...

Isabelle, I jak to w końcu rozwiązałaś?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: horse_art Czerwiec 11, 2014, 15:26:59
ogurek, no ależ oczywiście :))) tak mi się przypomniał początek oficjalnej akcji o "język polski" - ktoś doszedł do wniosku, że za dużo jest obcojęzycznych nazw i trzeba stosować lub wymyslać polskie nazwy, tłumaczenia.
np. "gorące psy"? ... i wlaśnie takie "fonetyczne" wersje nazw własnych ... i padło. przesadzili. dalej gryzą te anglojęzyczne nazwy stanowisk (bo po ang brzmi dumnie?) ale przez przesadyzm - akcja w zasadzie padła... ale co smiechu było to było - i zostało do dziś - właśnie prześmiewczo - łindołs... gógle...
pozostałość (tak to odczuwam) to psycholożki i inne ginekolożki...takie żeńskie wersje zawodów -durnota tak samo... nie ogarniam (żeby offa nie było) po co to komu?


Isabelle , zen ... padłam i nie moge wstac  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 11, 2014, 15:31:01
"zwis męski ozdobny" ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 11, 2014, 15:46:09
Wcale nie "ozdobny" tylko "elegancki" :D
"Porannik" jeszcze był.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: horse_art Czerwiec 11, 2014, 15:55:41
to akurat nazwy stare.... akcja o której mówie była z 10 lat temu? jak powchodziły te zachodnie

ale do powrotu (albo na wzór) wlasnie tych starych chyba miała prowadzić?....
oj a było ich było...kiedys dorwalam jakiś zeszyt z zamówieniami do sklepu (babcia prowadzila taki społem-owski ze wszytskim) - obśmiałam się po pachy, a 3/4 musiała mi tłumaczyć co to :)))


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 11, 2014, 16:01:08
I "podomka" :D Ale taki na przykład "copywriter" to mógłby mieć polski odpowiednik  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 11, 2014, 17:16:55
Isabelle, błagam.... serio??!! Przepraszam, że polecę trochę stereotypami, ale czy to nie byli czasami Romowie...?

no właśnie... nie. Tu na wsi mentalność jest taka, że większość nie ma dzwonka, my też nie. I faktycznie, no włazi się. Ale prosto do drzwi wejściowych i się puka. nigdy nie miałam akcji, żeby ktoś się szwędał gdzieś i jeszcze wypraszany protestował.

epk, w końcu udało się ich wyprosić ale i tak to strasznie oporne było. Powiedziałam, że konie gryzą, kopią, zabiły już kilka psów a wokół jest pastuch, który powala dozgonnie dziki. najpierw się burzyli, że jak ja mogę takie agresywne zwierzęta trzymać, przecież mogą kogoś ugryzc :/

Ale ogólnie tu mentalność na wsi jest... dzika. niezrozumiała.

wszyscy tu mają łąki tak koło siebie. w pasach. Sąsiad dwa domy dalej w lewo wypasa krowy na dzierżawionej łące po naszej prawej. Przez całe życie przełaził przez naszą łąkę, bo inaczej to musiał iść ulicą i prowadzić krowy naokoło. A tak-ścinał sobie.
Mieliśmy AWANTURY, bo ogrodziliśmy WŁASNĄ łąkę. Bo on tu zawsze chodził i już.
Potem doszło do tego, że krowy prowadził naokoło, ale już "przebijać" w inne miejsce w ciągu dnia-przez naszą łąkę. Pociągnęłam dodatkową linię pastucha- pociął druty, a przechodząc wieszał się na desce i jedną połamał. Potem jakoś się to unormowało.

Teraz spodziewam się... kolejnej wojny.
Nasz dom jest ulokowany tak, że pomiędzy nami a sąsiadami są "wolne" działki. Jedna to stara rudera i łąki dalej (jak nasze) a druga to łąka od ulicy samej. I graniczymy z tymi niezamieszkałymi a nie z sąsiadami. Jedna z tych "wolnych" działek jest dzierżawiona przez sasiadów. Od "wieki wieków", bo właściciel mieszka dalej i nie używa, więc oni (za friko) sobie mają. Ale ugadaliśmy się z nim, że my wydzierżawimy tą "wolną" działkę i w przyszłości kupimy jak sprzedamy inną nieruchomość. Na pewno będzie wojna, ze im zabraliśmy i ukradliśmy, bo przecież oni tyle lat użytkują i traktują jak swoje. no niewyobrażalne.

Z resztą jak dzierżawili nasze ziemie to też był kłopot, żeby im zabrać i samemu używać, też się zachowywali, jakbyśmy im ukradli NASZE łąki. Bo oni to użytkują od 15 lat i to jest ich.

Sankaritarina,  udało mi się wyprosić. jakoś! :/
Wiem, że jest od groma właśnie otwartych stajni, gdzie można pooglądać. I ja też oglądam! Ale w pierwszej kolejności jak wejdę na teren to szukam kogokolwiek z obsługi, pukam wszędzie gdzie może ktoś być i sama bez "nadzoru" nie szwędam się. Jak kogoś znajdę to pytam czy mogę popatrzeć, obejrzeć, czegoś się dowiedzieć i albo ten człek mówi "pani se patrzy" albo (najczęściej) łazi ze mną.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 11, 2014, 17:54:36
Zen większość swojego życia spędziłam za granicą więc nie jestem w stanie ogarnąć co, gdzie i jak. Zwłaszcza te znaki iter. Z resztą jak kogoś to w oczy gryzie nie musi tego czytać :P i wszędzie cholera polonisci są gdzie nie spojrzę :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: horse_art Czerwiec 11, 2014, 18:23:40
kenna, o tak - tu się zgadzam, powinny być polskie wersje. jeśli firma działa na miedzynarodowym rynku - do kontaktów międzynarodowych mozna uzywać wersji międzynarodowej. ale tak? kurcze...tyle  lat były polskie, a teraz jażdy musi być taki "łamerykański" ;/ i połowy normalny - niebranżowy człowiek nie rozumie ;/
do nazw jeździeckich też się to tyczy... to jest ta przesada która miała być ukrócona... ale wyszła farsa...
edit:
Isabelle, uważaj na takich "skracających"... bo u nas jeden taki po wielu latach sobie przypomniał, ze droge sobie skracał przez łąkę, rozwalił ogrodzenie i wjechał wozem. wozem tym staranował mojego konia, który cudem przeżył. nawet udało mi się po dużych "przygodach" odszkodowanie nieduże uzyskać, ale i tak kosztów 2 czy 3 letniego leczenia nie pokryło, a co się koń i ja... nacierpieliśmy to nasze..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 12, 2014, 08:00:46
Nie ogarniam jak... ale i po co ? 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 08:04:21
koń na balkonie rozwalił mój system… ciekawa jestem które piętro...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 12, 2014, 08:13:05
kon na balkonie...ja pierdu :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 12, 2014, 08:19:51
Ale o dziwo wygląda na dość wyluzowanego...
Ludzie są dziwni. :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 12, 2014, 08:26:23
Ja podejrzewam ze to jest gdzieś na wiosce, parter. Do balkonu dorobione zejście dla osób na wózku itp. Niewiele trzeba aby konia po tym przeprowadzic, cyknąć fotke od dołu i szpanować na neostradzie  :emoty327:
Tylko moje pytanie- po co? :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 12, 2014, 08:27:56
wykonalne, to jasne, ale wlasnie pytanie: Po jaka cholere?  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 12, 2014, 08:32:15
a po jaką cholerę uczyć konia dębować? po co uczyć ukłonów? sądzę, że to działa podobnie ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 08:35:20
nie widzę zjazdu do wózków…


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 12, 2014, 08:39:00
ja tamy mysle, ze szedl przez salon  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 12, 2014, 08:42:12
Dodofon, po lewej stronie balkonu jest zejście, mogą być schodki albo zjazd.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 08:42:30
mam znajomego, zresztą znanego "kowboja" z okolic Warszawy… który ma box dla konia… w pracy, siedzi się w biurze, a koń ma box taki, że siedzi z właścicielem - znaczy cały czas go widać, jakby w narożniku pokoju zrobić box


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 12, 2014, 08:45:18
Dodo ale to nie trzeba być miszczem fotografi aby zrobić odpowiednie ujęcie i ukryć na fotce zejście  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ash Czerwiec 12, 2014, 08:45:31
ja chyba zrobię zagrodę z pastucha w garażu podziemnym. Ciekawe czy sąsiedzi będą się burzyć :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 12, 2014, 08:51:05
ash,  a niby dlaczego? Przecież tylko parkujesz swoją furę :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ash Czerwiec 12, 2014, 08:53:53
Isabelle, no więc właśnie. Mam 2 miejsca parkingowe, to chyba mogę tam parkować  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 12, 2014, 08:54:31
Ps. Tak wogóle to drzewko obok też wskazuje na max 1 piętro albo właśnie parter  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 08:55:37
fakt, tam po lewej jest zagięcie barierki - ledwo widoczne ale jest ;-)

ja bym to odebrała tak - koń sie wypasał w przydomowym ogródku przed blokiem (zdarza się), po czym w związku z upałem sam wlazł w cień ;-)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Czerwiec 12, 2014, 09:23:47
no właśnie... nie. Tu na wsi mentalność jest taka, że większość nie ma dzwonka, my też nie. I faktycznie, no włazi się. Ale prosto do drzwi wejściowych i się puka. nigdy nie miałam akcji, żeby ktoś się szwędał gdzieś i jeszcze wypraszany protestował.

U nas też, u nas też!
2 lata tu mieszkam, więc nauczyłam się zamykać bramę i furtkę na klucz, bo jak nie, to wejdą i wlezą do domu bez dzwonienia i pukania. Domu zazwyczaj nie zamykam w ciągu dnia bo co chwilę się wchodzi i wychodzi.
Kilka tygodni po zakupie, leżę przed telewizorem d**pą do góry w porozciąganym dresie i rozczochrana, a tu sołtys się pojawia w drzwiach od pokoju  :hihi:
Do sypialni też by mi wlazł?  :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 12, 2014, 13:57:31
Znalazłam wczoraj na poboczu martwego łosia potrąconego przez samochód. Przykra sprawa, może się zdarzyć, ale.. nie ogarniam, jak można potrącić łosia i odjechać  8|  Rozumiem, że ktoś może nie zauważyć, że potrącił jeża, królika czy kota, ale łosia?  :icon_rolleyes:


Tytuł: Psy
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 12, 2014, 14:04:55
Po spotkaniu w łosiem to prędzej ich odwieźli niż odjechali


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 14:05:36
Moze nikt nie potrącił? Bo jakby potrącił to dostałby odszkodowanie
Moze łosia postrzelili myśliwi, zwiał i padł w rowie??


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 12, 2014, 14:09:29
Leżał na poboczu ulicy, jeszcze tym asfaltowym, nawet nie w rowie.. Może faktycznie zdechł z innego powodu akurat przechodząc przez jezdnię (nie zauważyłam ran po postrzale ale mogły być z drugiej strony ciała). Tam jeździ dużo TIRów więc pomyślałam, że któryś go walnął i odjechał w panice. Przyznam, że jak zobaczyłam go z daleka to też się przeraziłam bo myślałam, że to koń  :icon_redface: To taka okolica gdzie są same łąki i pola, żadnych wysokich traw ani drzew więc musiał być widoczny z daleka.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: martkagd Czerwiec 12, 2014, 14:20:45
Ja nie ogarniam jak można zostawić leżącego na chodniku człowieka :/ Wczoraj poszłam biegać i zobaczyłam starszego Pana leżącego  na chodniku , samochody przejeżdżały , młodzi ludzie przechodzili i nic żadnej reakcji! Zadzwoniłam po karetkę , wtedy zatrzymały się już dwa samochody i pomogli ocucić Pana (nie czuć było alkoholu ale pewnie większość przechodzących ludzi wydało już wyrok, że alkoholik)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 14:45:42
 Poruszę zapewne kontrowersyjny temat, który jest ostatnio na widoku...
 
 Nie ogarniam i zupełnie nie rozumiem idei "klauzuli sumienia". Tego, że lekarz może odmówić mi przepisania leków czy aptekarz wydania ich... bo coś. Bo oni są wierzący.
 Ale ja nie jestem. To co? Mam szukać teraz w całym mieście aptekarza, który też jest niewierzący?
 A jak pójdę do sądu, bo mąż będzie mnie tłukł, znęcał się nad dziećmi i chlał, a sędzia odmówi mi rozwodu bo on ich nie uznaje- to co mam zrobić?
 Nie rozumiem tego. Naprawdę nie rozumiem :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 12, 2014, 15:04:25
Wprowadzić konia na balkon po wjeździe ok, ale on nie ma się jak odwrócić, więc chyba był problem z zejściem? chyba, że bardzo płaski i prosty ;) (ale najczęściej są takie skręcone)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 15:13:39
Poruszę zapewne kontrowersyjny temat, który jest ostatnio na widoku...
 
 Nie ogarniam i zupełnie nie rozumiem idei "klauzuli sumienia". Tego, że lekarz może odmówić mi przepisania leków czy aptekarz wydania ich... bo coś. Bo oni są wierzący.
 Ale ja nie jestem.
nie ogarniasz bo jesteś niewierząca. Jakbyś była to byś ogarniała.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 15:16:19
Majowa masz rację. Nie rozumiem, czemu jakakolwiek religia ma mieć wpływ na wykonywanie zawodu... na pewno gdybym była wierząca patrzyłabym na to inaczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 15:18:58
Majowa masz rację. Nie rozumiem, czemu jakakolwiek religia ma mieć wpływ na wykonywanie zawodu... na pewno gdybym była wierząca patrzyłabym na to inaczej.
ano tak - mądrość przemawia przez Ciebie  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 12, 2014, 15:20:42
Wprowadzić konia na balkon po wjeździe ok, ale on nie ma się jak odwrócić, więc chyba był problem z zejściem? chyba, że bardzo płaski i prosty ;) (ale najczęściej są takie skręcone)

a jak koń wychodzi z większości trajlerów ;) ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 12, 2014, 15:21:54
Jak może mieć wpływ na wykonywanie zawodu?

Taki psikus.
Jestem grafikiem. W firmie miedzynarodowej.
Przed Bozym Narodzeniem pytam, czy wysyłamy wszystkim biurom/klientom jakieś Merry Christmas czy Happy New Year?
Odpowiedź:
`co najwyżej możemy wysłać SEASONS GREETINGS`.
Jedni obchodza jedne święta, drudzy drugie. Innym rok sie zaczyna w innym miesiącu itd (I ci nie lubia dostawać kartek na `europejski` nowy rok)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 15:22:30
Majowa ale po co ten sarkazm?
 Po prostu wyrażam swoje zdanie ze swojej perspektywy. Rozumiem, że lekarz może być osobą wierzącą i może nie podobać mu się to, że jego pacjentka używa antykoncepcji. Ale jego pacjentka jest osobą niewierzącą i ten fakt lekarz powinien zaakceptować. Prywatnie może się z tym nie zgadzać, ale "publicznie" jest lekarzem i jego prywatne sprawy nie powinny mieć wpływu na wykonywanie zawodu. I osoba idąca na medycynę powinna mieć świadomość, że spotka się z takimi czy innymi sytuacjami w zawodzie.

 Jeśli niejako zgadzamy się na "publiczne" obchodzenie świąt takich jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc- przez reklamy, ozdoby i inne- to czemu nie możemy zaakceptować wyborów osób niewierzących?
 Nie wiem czy dobrze piszę o co mi chodzi :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 12, 2014, 15:23:59
Isabelle, wydaje mi się, że przejść po czymś wąskim, i dużo dłuższym, niż rampa trailera, możliwe, że skręconym w pewnym momencie jest trudniejsza niż zrobienie kilku kroków w tył ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 15:26:04
Majowa ale po co ten sarkazm?
źle odebrałaś mój post. Żadnego sarkazmu nie było. Przyznałam Ci  rację że, osobie niewierzącej trudno to zrozumieć. I tyle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 15:27:03
Majowa źle, przepraszam :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 15:29:00
Majowa źle, przepraszam :kwiatek:
po chrześcijańsku wybaczam  :kocham:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 12, 2014, 15:34:11
Ja jestem wierząca i też nie rozumiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 12, 2014, 15:34:42
Libeerte, im rampa dłuższa-tym łagodniejszy spadek i konisku łatwiej ;) szczerze mówiąc... nie demonizowałabym tak tej "uszkadzalności" koni. Bo to nasze tylko jakieś takie felerne, że jak nie kulawizna to kolka. A te, co mają na wstępie gorzej to jakoś uszkadzać się nie uszkadzają.

Wyobraź sobie zostawienie naszych koni ze żłobami pełnymi owsa, na całą dobę. O, albo kucyki z żłobami pełnymi ziarna. Ochwat, kolka. Od razu. A znam miejsce, gdzie... tak stoją. I żyją. Potłuczone szkło (Ruda by przecieła sobie tętnicę), czy boks zrobiony z "siatki" z prętów (wsadziłaby nogę), ba z połamanymi, wystającymi prętami ostrymi (urwałaby kopyto). A tam konie bez jednej ranki se żyją.
ogarniesz? no nie ogarniesz :)


Dla mnie kwestia przenoszenia i przymuszania innych do własnej wiary to jakieś kuriozum. Katolikom wolno, owszem. Za moment lekarze-świadkowie jehowy będą uniemożliwiać transfuzje, bo zabronione czy żydzi biegać za nami z czapkami.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 12, 2014, 15:47:51
CzarownicaSa, sprawa jest prosta, zaakceptowanie wyboru pacjentki, to pogwalcenie wyboru lekarza. Nie da sie uszczeliwic ich obojga na raz, prawda? Tak sie jednak sprytnie prowadzi dyskurs publiczny, zeby sie zdawalo, ze jedna strona jest dobra, otwarta i toleranycyjna, a druga to religijni fanatycy, Czy czujesz sie osoba tolerancyjna i otwarta, kiedy de facto stwierdzasz, ze ginekologiem w naszym wolnym kraju, nie moze zostac katolik?

I nie jest tak, ze zrozumienie tej sytuacji jest niemozliwe dla osoby niewierzacej. Kazdy z nas ma jakis system wartosci, tylko jedni powiazany z religia, a inni nie. Sprobuj wiec sobie wyobrazic siebie zmuszona prawnie do wykonywania czegos co jest niezgodne z twoim systemem wartosci i wtedy zrozumiesz, ze sprawa nie jest zero-jedynkowa.

Tak ogolnie, to jak zwykle w calym tym zamieszaniu nie chodzi o dobro kobiet (czy nas, obywateli w ogole) bo zapewnienie dostepu do informacji, gdzie jest mozliwe wykonanie aborcji, jest sprawa absolutnie banalna i w ogole nie musi angazowac jakiegokolwiek lekarza.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 12, 2014, 15:52:15
Ja jestem niewierza i rozumiem.

Moze trywialne i nie na miejscu, ale to dla mnie jak np. przychodzi baba zrobić sobie cycki, a lekarz odmawia, bo znam takich co odmawiają- bo wg. nich np budowa baby nie uniesie mega cycków. Ale znajdzie sie lekarz, który wszczepi piłki koszykarskie. Czyli lekarz umie, a jego etyka mu nie pozwala.

Z tym, ze ktos kto ma sumienie na nie wykonywanie zabiegów - moze powinien byc lekarzem innej specjalności??

Problem jeszcze w tym, ze tacy lekarze za kasę w gabinecie chętnie zrobią zabieg.... Czyli podwójna moralność.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 12, 2014, 16:14:01
CzarownicaSa, sprawa jest prosta, zaakceptowanie wyboru pacjentki, to pogwalcenie wyboru lekarza.
A dlaczego lekarz może odmówić wypisania tabletki po, bo takie jego wierzenia, a na przykład policjant już nie może wzruszyć ramionami na faceta tłukącego swoją żonę i sobie pójść, bo według jego wierzeń to obowiązek męża?
Co to za podwójne standardy dla lekarzy?
Jak część usług wchodząca w obowiązki danej specjalizacji nie zgadza się z czyimiś wierzeniami, to niech sobie zostanie lekarzem w innej specjalizacji.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 16:20:18
 Hm... no dobra, trochę rozumiem lekarza- nie zgadza się z ideą antykoncepcji, bo to według niego "zabójstwo". Ale jeśli odmawia, powinien moim zdaniem od razu skierować do kolegi, który przepisze, a nie odprawiać z kwitkiem.
 Ale co w takim razie z aptekarzami? To teraz sprzedawca w sklepie nie sprzeda mi prezerwatyw? Wegetarianin schabowego? Abstynent alkoholu? :???:
 Mi się wydaje, że to powinno działać w obie strony. Jeśli dajmy na to ja niewierząca zgadzam się i nie protestuję, kiedy muszę w telewizji oglądać reklamy wigilijne czy latać po ulicy i oglądać świecidełka i ozdoby wielkanocne, to czemu wierzący lekarz nie może przepisać mi antykoncepcji?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 12, 2014, 16:20:54
Lekarze w Polsce składają przyrzeczenie, którego fragment brzmi:
"Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
(...)według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;(...)"

edit: pytam tych, którzy są za deklaracją wiary
czy zgadzacie się również na deklarację wiary dla lekarzy innych wyznań? np. dla świadków jehowy, którzy są przeciwni transfuzji krwi?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 12, 2014, 16:28:35
serio, teraz nagle ginekolodzy stwierdzają, że to nie wg ich sumienia? To co myśleli wybierają tą specjalizację? Tyle tak robili wbrew własnemu sumieniu :hihi: ? Moja matka na ten przykład zrezygnowała z ginekologii, bo nie chciała wykonywać aborcji i kurczę jakoś potrafiła to stwierdzić po stażu.

Cytuj
Moze trywialne i nie na miejscu, ale to dla mnie jak np. przychodzi baba zrobić sobie cycki, a lekarz odmawia, bo znam takich co odmawiają- bo wg. nich np budowa baby nie uniesie mega cycków. Ale znajdzie sie lekarz, który wszczepi piłki koszykarskie. Czyli lekarz umie, a jego etyka mu nie pozwala.
to już kwestia zdrowia, a nie etyka lekarza. Pacjenci są różni, pójdzie do takiego co zrobi, a potem go pozwie, bo naraził ją na komplikacje, uszerbek na zdrowiu i co tam jeszcze


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 12, 2014, 16:33:05
Tez tego nie ogarniam. Glupota straszna.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 12, 2014, 16:57:10
 Ja ogarniam, może dlatego, że wierzący.
 Dlaczego moim zdaniem najgorzej z ginekologami - bo to jednocześnie położnictwo i nie rozumiem jak można nierozumieć, że ktoś chcący przyjmować porody i pomagać kobietą chcącym mieć dzieci nie chce zabijać płodu.
 Za to w ogóle nie ogarniam zamieszania wokół tego, skoro podpisało to podobna 3 tyś. z 130 tyś. lekarzy a partaczy, chamów i naciągaczy jest w tym fachu zdecydowanie więcej, wide aborcja, której w szpitalu gnój nie zrobi ale za dużą gotówe u siebie, czemu nie. Polska słóżba zdrowia ma ważniejsze problemy, ale ten jest bardziej "medialny"  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 12, 2014, 17:33:44
Bo ginekolog Ogurek to nie tylko płody i ciąża.
 
Ja ogarniam, może dlatego, że wierzący.
 Dlaczego moim zdaniem najgorzej z ginekologami - bo to jednocześnie położnictwo i nie rozumiem jak można nierozumieć, że ktoś chcący przyjmować porody i pomagać kobietą chcącym mieć dzieci nie chce zabijać płodu.

A czasami nie zabijając skazują matkę na opiekę nad :warzywem, na pogorszenie stanu jej zdrowia lub śmierć.
Cóż za wybiórcza moralność   :hihi: :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 12, 2014, 17:38:48
Wydaje mi się, że ze wszystkich ginekologów, którzy odmawiają wykonania aborcji tylko niewielka część tak naprawdę kieruje się przekonaniami religijnymi. Większość po prostu obawia się odpowiedzialności, bo łatwiej powiedzieć, że to wbrew przekonaniom religijnym, niż przeprowadzić aborcję a później zostać zlinczowanym przez ludzi ortodoksyjnych, albo mieć problemy bo ktoś stwierdzi, że dziecko można było wyleczyć, czy nawet matka zmieni zdanie i powie, że to lekarz ją namówił..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 12, 2014, 18:14:24
Pomyłka


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 12, 2014, 18:32:59
Cóż za wybiórcza moralność   :hihi: :hihi:
znasz inną?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 12, 2014, 18:50:18
znam ...taką, która wątpi.
Taką dla której nie istnieją rozwiązania jednoznaczne, zaślepione "jedynie słuszną" ideą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 12, 2014, 18:58:06
Moze trywialne i nie na miejscu, ale to dla mnie jak np. przychodzi baba zrobić sobie cycki, a lekarz odmawia, bo znam takich co odmawiają- bo wg. nich np budowa baby nie uniesie mega cycków. Ale znajdzie sie lekarz, który wszczepi piłki koszykarskie. Czyli lekarz umie, a jego etyka mu nie pozwala.
Podany przykład można by potraktować jako względy medyczne, przeciwwskazania do zabiegu.
A to, że "nie wypiszę pani antykopów, bo to wbrew mojej woli" nie jest względem medycznym, a prywatną sprawą lekarza! Trzeba umieć oddzielić życie prywatne od zawodowego, szczególnie przypadku lekarzy! Taki sobie wybrali zawód, wiedzieli, na co się piszą...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 12, 2014, 19:10:13
Z tego co wiem w Anglii już wprowadzono regulacje w tym temacie i osoby, które nie chcą przepisywać tabletek anty, wykonywać aborcji w sytuacjach przewidzianych prawem etc nie są dopuszczane do specjalizacji ginekologicznej. Jako studentka medycyny popieram w 100%.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 19:20:34
 O, właśnie. Chyba tego najbardziej nie rozumiem. Lekarz zostający ginekologiem chyba ma świadomość, że będzie musiał wykonywać takie a nie inne zabiegi czy przepisywać leki antykoncepcyjne. W związku z tym nikt nie kazał mu zostawać ginekologiem- przecież mógl wybrać inną specjalizację.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 19:31:36
Z tego co wiem w Anglii już wprowadzono regulacje w tym temacie i osoby, które nie chcą przepisywać tabletek anty, wykonywać aborcji w sytuacjach przewidzianych prawem etc nie są dopuszczane do specjalizacji ginekologicznej. Jako studentka medycyny popieram w 100%.
a ja się cieszę że w Polsce ginekologia nie jest sprowadzana do poziomu aborcji i antykoncepcji. Uważam, że lekarz ma prawo do podejmowania decyzji zgodnych z własnym sumieniem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 12, 2014, 19:36:31
Majowa czyli człowiek ma cierpieć przez całe życie* bo lekarz ma swoje widzimisię?


*Mam na myśli np przypadek nieuleczalnie chorego płodu, który wiąże się dużymi problemami dla rodziców oraz samego dziecka


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 12, 2014, 19:44:38
Mam się rozmnożyć pomimo, że przekażę dziecku chorobę genetyczną ?
Mam się rozmnożyć mimo życia w niedostatku ?
Mam się rozmnożyć mimo, że ćpam lub jestem nałogową alkoholiczką ?
Mam się rozmnożyć mimo brutalnego gwałtu jakiego doświadczyłam ?
Mam się rozmnożyć mimo przyszłego  kalectwa mojego dziecka ?

Gonekolog może mieć zasady w prywatnym gabinecie.
Jeśli bierze kasę z publicznych (moich) pieniędzy ma obowiązek postępować zgodnie z prawem.
Dostęp do środków antykoncepcyjnych i prawo do aborcji w szczególnych sytuacjach mam prawnie zagwarantowaną.
I w związku z tym mam w d... prywatne poglądy ginekologów.
Mają mi pomóc jeśli tej pomocy będę potrzebowała.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 19:45:01
Majowa czyli człowiek ma cierpieć przez całe życie* bo lekarz ma swoje widzimisię?


*Mam na myśli np przypadek nieuleczalnie chorego płodu, który wiąże się dużymi problemami dla rodziców oraz samego dziecka
przecież nie wszyscy lekarze odmawiają aborcji. Ja mam ograniczone zaufanie do lekarzy i chodzę tylko do sprawdzonych. Kurczę , nawet weterynarza wola sie z polecenia wiec jaki kłopot dowiedzieć sie ginekologa ? Żaden. Dobieram specjalistę do swoich potrzeb. Co do chorych dzieci to nie będę sie wypowiadać bo elaborat by wyszedł.
 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 12, 2014, 19:47:17
Uważam, że lekarz ma prawo do podejmowania decyzji zgodnych z własnym sumieniem.
A ja uważam, że pacjent ma prawo do takiej opieki, jaka mu się należy i będzie DLA PACJENTA najlepsza. I prywatne sprawy lekarz MUSI odsunąć na bok, bo jest W PRACY.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 12, 2014, 19:49:18
Ale nie każdy ma możliwość i PIENIĄDZE żeby wybierać lekarzy. Co jest złego w rozwiązaniu, które podała vanille? Przecież jest dużo specjalizacji. Kurcze, to takie katolickie.. nie sądzę, żeby wspomniani wcześniej świadkowie Jehowy zostawali transplantologami.


Ja nie jestem zwolenniczką aborcji. Ale mamy XXI wiek, jesteśmy w większości inteligentnymi ludźmi (chodzi mi o społeczeństwo, nie r-v) i nie ogarniam, jak ktoś może myśleć, że jeśli coś jest dobre 100 razy to 101 też będzie. Jeśli odmawianie puszczalskim nastolatkom aborcji jest zasadne, to zgwałconej 11-latce również.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 12, 2014, 19:50:28
pewnie, że tak ;)

ostatnio było o tym głośno, bo ginekolog jakiejś tam kobiecie nie chciał przepisać tabletek.

Skoro wybrał taki zawód musi się liczyć z tym, że nie tylko przyjmuje porody i pomaga kobietom ale również przyczynia się do zapobiegania ciąży. Mówię tylko o tabletkach anty bo w temat aborcji nie wchodzę.

Jeśli nie liczył się z konsekwencjami wybierając zawód, trudno. Trzeba było zostać okulistą  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 12, 2014, 19:53:55
W temacie: http://wawalove.pl/Dramat-w-warszawskim-szpitalu-a14547


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 12, 2014, 20:03:20
To dramat. Jeżeli to prawda to lekarz który celowo przedłuża traumę pacjentki nie powinien być lekarzem.
Jednak zdania co do klauzuli sumienia nie zmieniam. Wszędzie są ludzie i ludziska niestety.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 12, 2014, 20:09:33
i to jest właśnie takie... nie wiem jak to określić - płytkie?
Brnąć w swoje przekonania choćby nie wiem co. Dać kobiecie urodzić dziecko, którego nigdy nie weźmie na ręce bo zakładając że przeżyje, albo zaraz umrze albo będzie w inkubatorze do końca...

Ale chyba nigdy nie dojdziemy do "życiowości" jako kraj.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 12, 2014, 20:11:20
O, to też dobre: http://kwejk.pl/obrazek/2075867/no-co-zrobisz.html


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sweetie Czerwiec 12, 2014, 20:15:43
Ja nie ogarniam w tym temacie głównie tego, dlaczego na te tematy najgłośniej krzyczą mężczyźni. Nikt jakby kobiet się tu o zdanie nie pyta. Kobieta ma urodzić, kiedy wszyscy powiedzą że tak ma być bo to jest nie zgodne z ich sumieniem. Ale to nie oni będą załóżmy nosić pod sercem zdeformowane czy chore dziecko, które i tak zaraz po urodzeniu umrze. Ciekawe też co by mówili jakby to ich córkę czy inną bliską osobę spotkał taki los, jakby to ich 11 letnia córka miała urodzić dziecko gwałtu bo przecież aborcja to większa trauma (oczywiście nikomu z nich takiej sytuacji nie życzę).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Hamer Czerwiec 12, 2014, 20:29:51
Nie ogarniam jak,  taki pomysł treningowy, ma się do bezpieczeństwa konia w maszynie:
(https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/t1.0-9/10406955_771212572900596_1290878166095159876_n.jpg)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 12, 2014, 20:39:25
ciekawe, że potrafią je przyzwyczaić do wielkiej i pewnie hałasującej maszyny wiszącej nad nimi :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 12, 2014, 20:43:32
Hamer,  co to jest tak ogólnie? a bezpieczeństwo nie jest przybliżone do pracy w karuzeli?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 12, 2014, 21:52:29
Hamer, ta maszyna jest podobno bardzo bezpieczna.

Za to w ogóle nie ogarniam zamieszania wokół tego, skoro podpisało to podobna 3 tyś. z 130 tyś. lekarzy a partaczy, chamów i naciągaczy jest w tym fachu zdecydowanie więcej, wide aborcja, której w szpitalu gnój nie zrobi ale za dużą gotówe u siebie, czemu nie. Polska słóżba zdrowia ma ważniejsze problemy, ale ten jest bardziej "medialny"  :icon_rolleyes:
No wlasnie, ogurek, slusznie zauwazyles. W PL rocznie rodzi sie ok 100 000 dzieci i sprawdzilam, ze rocznie wykonuje sie 500-700 aborcji. Naprawde nie da sie rozdzielic, ze jedni robia to, a drudzy co innego? Tak, na zasadzie zyj i daj zyc innym. Ilu z tych co tutaj "nie ogarniaja", dadza sie pokroic za prawa mniejszosci seksualnych, czy etnicznych, a ludzkich odruchow brakuje im juz dla tych co nie chca byc "postepowi". Przeciez nawet glupia osemke usuniesz, dopiero, w co piatym gabinecie i gazeta wyborcza wcale sie tym nie oburza :hihi: Da sie to zalatwic, tak zeby byl wilk syty i owca cala, i gdyby rzadzacy tego chcieli to by to juz dawno bylo zrobione. Ale dzieki temu ze nie jest, mozna nas latwo nakrecac jednych przeciw drugim, a w tym czasie dokumentnie skrytykowany pakiet antykolejkowy jest pewnie przepychany przez sejm. Ta sprawa to sztuczny problem wywolany dla potrzeb roznych srodowisk, ktore na tym w jakims sposb zyskuja.

I jeszcze jedno, czytalam o tej kobiecie, ktorej ten tam profesor odmowil aborcji i co tam stoi. Ze kobieta ma prawie lat 40, jest po trzech poronieniach i dwoch in-vitro. Ja jestem w ciazy drugi raz, do tej pory nie mialam zadnych klopotow z plodnoscia, czy donoszeniem. To czy moje dziecko ma zamkniety uklad nerwowy (ma czaszke, mozg, brak przepukliny kregoslupowej) oraz kosc nosowa wiem od 12 tygodnia ciazy, poniewaz takie sa procedury. Badanie, ktore to stwierdza nazywa sie potocznie USG genetycznym bo wlasnie ma za zadanie wykryc tego typu wady plodu. Nie mozna go przeprowadzic pozniej niz w 12 tygodniu, poniewaz tylko do tego momentu mozna wykryc subtelne szczegoly zwiazane np z zespolem downa (przy okazji wyobrazcie sobie, ze w takiej niezwyle postepowej Szwecji przy braku wskazan w ogole sie tego badania nie przeprowadza, to tak a propos polskiego ciemnogrodu). Czy kobieta z tak trudna historia medyczna mogla nie miec zrobionego tego badania? Mogla nie wiedziec od 12 tygodnia? Przepraszam, ale niezwykle trudno przychodzi mi w to uwierzyc. Jezeli wiedziala, to co ona, zapewne bardzo rozeznana na rynku ginekologicznym osoba, robila w 22 czy 23 tygodniu u najbardziej znanego anty-aborcjonisty w Warszawie? Mozliwosci sa trzy albo ten profesor bezczelnie klamie, mowiac, ze przyszla do niego tak pozno, albo jacys inni lekarze bujali ja przez te 2 miesiace ale to by bylo niewystarczajaco wymowne i w gazecie trzeba bylo napisac ze to ten slynny katolik albo ta pani zdecydowala sie na ta prowokacje i manipulacje celowo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 12, 2014, 22:09:06
Gonekolog może mieć zasady w prywatnym gabinecie.
Jeśli bierze kasę z publicznych (moich) pieniędzy ma obowiązek postępować zgodnie z prawem.
Dostęp do środków antykoncepcyjnych i prawo do aborcji w szczególnych sytuacjach mam prawnie zagwarantowaną.
I w związku z tym mam w d... prywatne poglądy ginekologów.

no więc właśnie...  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 22:13:26
no więc właśnie nie ogarniam debilizmu tej wypowiedzi  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 22:15:38
 Jak "prawnie zagwarantowaną", jak farmaceuta może odmówić zrealizowania recepty?
 Nikt nie każe ludziom być farmaceutą/ginekologiem, to ich własny wybór.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 22:18:29
Farmaceuta może odmówić zrealizowania recepty która jest prawidłowo wystawiona? Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Może odmówić zrealizowania jej, kiedy jest źle napisana, tzn zbyt duża ilość leków jest zapisana lub brak jest podstawowych danych pacjenta/ lekarza.

Ale ze względu na nie wiem co, sumienie? Pierwsze słyszę. Jest taki lek w aptece dostępny a recepta się zgadza- nie odmawia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 22:18:58
Jak "prawnie zagwarantowaną", jak farmaceuta może odmówić zrealizowania recepty?
 Nikt nie każe ludziom być farmaceutą/ginekologiem, to ich własny wybór.
wybór i mogą go sobie dowolnie ograniczać zgodnie ze swoim sumieniem... bo to ich sprawa czego nie robią, lub czym nie handlują.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 12, 2014, 22:22:14
Moim zdaniem wybierając zawód trzeba liczyć się ze wszystkimi jego konsekwencjami. Zawód lekarza jest o tyle specyficzny, że do obcego człowieka przychodzą ludzie, którzy opowiadają o najbardziej intymnych dla siebie sprawach. O rzeczach, o których często nie mówią najbliższym. Przychodzą z przeświadczeniem, że u tego właśnie człowieka uzyskają pomoc, że on zrozumie, nie wyśmieje, nie skrytykuje, nie oceni. Dlatego nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. do ginekologa, na jedną z pierwszych wizyt przychodzi młoda dziewczyna, która chce zacząć przyjmować antykoncepcje i zostaje odesłana z kwitkiem - bo 'przepraszam, ale to niezgodne z moimi zasadami'. Albo kobieta zgwałcona, która ma za sobą tak traumatyczne doświadczenie a teraz jeszcze musi się bujać od gabinetu do gabinetu, bo nikt nie chce podjąć się aborcji. Ja szanuję cudze poglądy ale w pracy mamy być dla pacjenta - swoje widzimisie trzeba schować w kieszeń i zastanowić się, co będzie obiektywnie najlepsze dla tego człowieka, którzy przyniósł do mnie swoje zmartwienie. Czego on ode mnie oczekuje? Ja osobiście, mimo, że nie jestem wierząca, nie wykonałabym aborcji. Po prostu wiem, że nie dałabym rady psychicznie - dlatego nie pcham się na ginekologie. Bo wiem, że prędzej czy później musiałabym zmierzyć się z sytuacją, gdy nie jestem w stanie spełnić czyichś oczekiwań. Nie rozumiem więc dlaczego osoby, których ideologia nie pozwala im na wykonywanie części OBOWIĄZKÓW pchają się w tego typu kierunki. Specjalizacji jest na tyle dużo, że każdy znajdzie dla siebie taką, która pozwoli mu działać zgodnie z sumieniem a pacjentom zaoszczędzi kłopotliwych sytuacji.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 22:26:45
Nie rozumiem więc dlaczego osoby, których ideologia nie pozwala im na wykonywanie części OBOWIĄZKÓW pchają się w tego typu kierunki.
o jakim "obowiązku" piszesz w kontekście aborcji eugenicznej?
po za tym,moze ktoś jest tak doskonały w swojej pracy właśnie dzięki sumieniu które ma, że nie musi zarabiać na chleb zajmując się pozostałą "częścią",która jest sprzeczna z jego przekonaniami.
 capisci?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: larabarson Czerwiec 12, 2014, 22:32:33
Skoro aborcja jest sprzeczna z jego zasadami to niech po porodzie zajmie sie tym warzywem, lozy na jego utrzymanie, lata od lekarza do rehabilitanta a po kilku latach niech przyjdzie na pogrzeb.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 22:33:47
Deksterowa właśnie mnie zastanawia czy może. Czy ma prawne podstawy do tego. Tyle się czyta "w internecie", że farmaceuta odmówił wydania antykoncepcji- ale czy to prawda? Osobiście się z tym nie spotkałam(nie licząc dziwnych czy nieprzychylnych reakcji, ale samego odmówienia nie doświadczyłam).

 Tak już totalnie poza dyskusją
 Dlaczego w tak wielu sprawach odmawia się ludziom decyzji o ich własnym szczęściu? Dlaczego uważa się, że ludzie powinni być męczennikami dla takich czy innych idei? Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 22:37:36
Skoro aborcja jest sprzeczna z jego zasadami to niech po porodzie zajmie sie tym warzywem, lozy na jego utrzymanie, lata od lekarza do rehabilitanta a po kilku latach niech przyjdzie na pogrzeb.
a niby dlaczego to on ma się szarpać z tym obowiązkiem? to lekarz miał dziewięc miesięcy wcześniej orgazm? :swirek:
Deksterowa właśnie mnie zastanawia czy może. Czy ma prawne podstawy do tego. Tyle się czyta "w internecie", że farmaceuta odmówił wydania antykoncepcji- ale czy to prawda? Osobiście się z tym nie spotkałam(nie licząc dziwnych czy nieprzychylnych reakcji, ale samego odmówienia nie
farmaceuta nie musi "mieć prawa", bo nie ma obowiązku żeby miał na magazynie! każdy handluje tym czym chce handlować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 12, 2014, 22:39:34
wrotki, rozumiem, że masz inne zdanie i nie oczekuję, że je zmienię. W tej kwestii obie strony mają na tyle silnie ugruntowane poglądy, że raczej są nie do ruszenia - jest to obecnie popularny temat rozmów wśród medyków więc wiem, co mówię. Można tylko dyskutować i spróbować zrozumieć stanowisko drugiej osoby.
Ja kształtując swoje zdanie w jakiejś kwestii zawsze myślę o sobie. Co JA bym chciała, czego JA bym oczekiwała, jak JA bym chciała być potraktowana. I wiem, że gdybym zaszła w ciążę i płód byłby mocno uszkodzony (tfu tfu) to oczekiwałabym, że mój lekarz ginekolog, który prowadzi mnie od początku, pomoże mi przebrnąć także przez tą okrutną sytuację i dokona aborcji. Byłby to dla mnie koszmar ale większym koszmarem byłaby świadomość noszenia przez kolejne pół roku dziecka, pod sercem, które bez wątpienia zginie po kilku godzinach na tym świecie. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić większej traumy... w tej sytuacji dodatkowe poszukiwanie lekarza, który się tym zajmie, chodzenie po gabinetach, w momencie, kiedy przechodzę przez największe w swoim życiu emocjonalne piekło... Nie, dla mnie to nie do przyjęcia. Dlatego, sugerując się własnymi odczuciami uważam, że lekarz powinien być w stanie otoczyć każdego swojego pacjenta kompleksową opieką. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić to powinien się dwa razy zastanowić czy aby na pewno jest na dobrym miejscu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 22:43:11
Wrotki piszę o sytuacji, gdy farmaceuta sam przyznaje "mam, ale nie sprzedam".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 22:45:31
Deksterowa właśnie mnie zastanawia czy może. Czy ma prawne podstawy do tego. Tyle się czyta "w internecie", że farmaceuta odmówił wydania antykoncepcji- ale czy to prawda? Osobiście się z tym nie spotkałam(nie licząc dziwnych czy nieprzychylnych reakcji, ale samego odmówienia nie doświadczyłam).


...nigdy nie spotkałam się z żadnym artykułem, ze farmaceuta odmówił wydania antykoncepcji, ani mnie nie uczyli w szkole (technik farmaceutyczny) o możliwości nie wydania leku, który jest na stanie w aptece, jeśli wszystko z receptą się zgadza. Może z antykoncepcją chodzi o to, ze nie tyle farmaceuta odmówił wydania leku "Bo tak", tylko po prostu zwyczajnie nie miał go w aptece? Nie wszystkie apteki mają wszystkie leki, i "braki" mogą dotyczyć tzw. tabletki "po stosunku". Oczywiście można sprowadzić, ale wtedy już jest za późno.

Moim zdaniem sytuacja "Mam ale nie sprzedam" jest absurdalna i nie ma racji bytu. Jeśli będziesz w takiej sytuacji od razu proś kierownika apteki lub podstawę prawną takiego działania, i dzwoń do lekarza (na recepcie musi być telefon), który receptę zapisał, ze jest problem z wydaniem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 22:45:42
wrotki, rozumiem, że masz inne zdanie i nie oczekuję, że je zmienię. W tej kwestii obie strony mają na tyle silnie ugruntowane poglądy, że raczej są nie do ruszenia - jest to obecnie popularny temat rozmów wśród medyków więc wiem, co mówię. Można tylko dyskutować i spróbować zrozumieć stanowisko drugiej osoby.
ależ gó*no prawda, bo to nie jest spór ideologiczno-światopoglądowy, to jest wyłącznie kwestia logiki i semantyki,które są gwałcone przez "postępowców"!
od kiedy "prawo do sprzedaży" ma oznaczać "obowiązek sprzedaży", a możliwość aborcji ma oznaczać przymus jej wykonania?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 22:49:34
 Deksterowa dzięki, dobrze wiedzieć :kwiatek: Tak jak pisałam spotykam się z takim poglądem tylko w mediach i internecie więc nie wiedziałam, czy wierzyć. A jeśli jak sama piszesz taka sytuacja nie ma racji bytu- to nie ma. Czyli byłam w błędzie i zostałam wyprowadzona- dziękuję :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: larabarson Czerwiec 12, 2014, 22:50:27
Vanille ale widzisz, najwiecej w tym temacie maja do powiedzenia chlopy, ktorzy w razie czego biora d.. w troki a Ty sie durna babo uzeraj. Nie wrotki to jest sprawa MOJEGO sumienia jesli juz, moje zycie i ja o nim decyduje, nie lekarz.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 12, 2014, 22:50:38
Umówmy się, że o zaopatrzeniu apteki decyduje właściciel/kierownik - reszta pracowników  wyłącznie wydaje to, co się w niej znajduje.

A argument z orgazmem... cóż, gdyby lekarz odsyłał z kwitkiem każdego pacjenta, który swoją przypadłość nabył z własnej winy, to chyba 90% nie uzyskiwałaby pomocy. Lekarz nie jest od oceniania tylko od pomocy.

wrotki, rozumiem, że masz inne zdanie i nie oczekuję, że je zmienię. W tej kwestii obie strony mają na tyle silnie ugruntowane poglądy, że raczej są nie do ruszenia - jest to obecnie popularny temat rozmów wśród medyków więc wiem, co mówię. Można tylko dyskutować i spróbować zrozumieć stanowisko drugiej osoby.
ależ gó*no prawda, bo to nie jest spór ideologiczno-światopoglądowy, to jest wyłącznie kwestia logiki i semantyki,które są gwałcone przez "postępowców"!
od kiedy "prawo do sprzedaży" ma oznaczać "obowiązek sprzedaży", a możliwość aborcji ma oznaczać przymus jej wykonania?

No cóż, gdyby każdy zaczął sobie wybierać co będzie robić a czego nie będzie, to by lekarz siedział w gabinecie i pił kawę  ;) Ten przykład już tu gdzieś padł, ale go przywołam - jeśli ktoś jest lekarzem-jehowym i pcha się na SOR, to ma prawo odmówić przetoczenia krwi? Bo to sprzeczne z jego ideologią? Skoro uważasz, że to nie ideologiczny spór, tylko kwestia logiki, to jak to wytłumaczysz?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 22:58:53


od kiedy "prawo do sprzedaży" ma oznaczać "obowiązek sprzedaży", a możliwość aborcji ma oznaczać przymus jej wykonania?
[/quote]

ależ jeśli lek jest dostępny w aptece i jest na niego recepta prawidłowo wystawiona (jeśli chodzi o wiek pacjenta czy skłądniki leku robionego jeśli coś się nie zgadza, np. dawka do wieku, farmaceuta ma obowiązek skontaktować się z lekarzem, i jeśli lekarz potwierdzi że tak ma być to spoko, lek wydajemy, a jeśli nie ma kontaktu z lekarzem, to farmaceuta sam koryguje dawki i wydaje lek po korekcji)  jest "obowiązek sprzedaży", ponieważ narzuca to ustawa o wydawaniu leków :) ustawa jasno określa, kiedy można odmówić wydania leku, dlatego warto zawsze pytać o podstawę prawną danego działania (no... ZAWSZE warto pytać wszędzie o podstawę prawną jeśli uważamy, ze coś jest nie tak jak być powinno, a zwłaszcza w przychodniach lekarskich i urzędach) poza tym  klient apteki też ma swoje prawa których należy przestrzegać.:)

Póki co farmaceuci nie podpisują żadnej klauzuli sumienia:):)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 12, 2014, 22:59:48
Przepraszam, ale niezwykle trudno przychodzi mi w to uwierzyc. Jezeli wiedziala, to co ona, zapewne bardzo rozeznana na rynku ginekologicznym osoba, robila w 22 czy 23 tygodniu u najbardziej znanego anty-aborcjonisty w Warszawie?

Tez mnie to zastanawia, ja niedzieciata, szpitalami ginekologiczno-połozniczymi w Warszawie jeszcze się nie interesowałam, a wiem, że ten profesor jest zagorzałym anty-aborcjonistą, szpital nazywa się Świętej rodziny i do głowy by mi nie przyszło, że ktos tam przeprowadzi aborcję...  Jak dla mnie sztuczna nagonka.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 23:10:16
Umówmy się, że o zaopatrzeniu apteki decyduje właściciel/kierownik - reszta pracowników  wyłącznie wydaje to, co się w niej znajduje.

A argument z orgazmem... cóż, gdyby lekarz odsyłał z kwitkiem każdego pacjenta, który swoją przypadłość nabył z własnej winy, to chyba 90% nie uzyskiwałaby pomocy. Lekarz nie jest od oceniania tylko od pomocy.
ale niech sobie odmawia,to jego sprawa że nie będzie miał czego włożyć do garnka, bo pacjenci pójdą do innego lekarza... to kwestia tylko jego kalkulacji i (nomen omen) sumienia.
przykład świadka jehowy- j.w
Póki co farmaceuci nie podpisują żadnej klauzuli sumienia:):)
czy to znaczy, że go nie mają i nie mogą się nim kierować, robiąc zakupy na magazyn? przecież to tylko ich sprawa, że mniej zarobią.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 12, 2014, 23:16:31
 Prawdę mówiąc nawet będąc Świadkiem Jehowy tego totalnie nie rozumiałam- jak można godzić się na czyjąś śmierć w imię religii i wiary w "życie wieczne"? Czemu owe życie, co do którego nie ma100 procentowej pewności ma być ważniejsze niż życie "aktualne"?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 23:17:35
kwestia wiary, absolutnie nic do rozumienia  ;)
życie ludzkie jako najwyższa wartość, jest stosunkowo nowym i mało funkcjonalnym wynalazkiem społecznym.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 23:21:22
Umówmy się, że o zaopatrzeniu apteki decyduje właściciel/kierownik - reszta pracowników  wyłącznie wydaje to, co się w niej znajduje.

A argument z orgazmem... cóż, gdyby lekarz odsyłał z kwitkiem każdego pacjenta, który swoją przypadłość nabył z własnej winy, to chyba 90% nie uzyskiwałaby pomocy. Lekarz nie jest od oceniania tylko od pomocy.
ale niech sobie odmawia,to jego sprawa że nie będzie miał czego włożyć do garnka, bo pacjenci pójdą do innego lekarza... to kwestia tylko jego kalkulacji i (nomen omen) sumienia.
przykład świadka jehowy- j.w
Póki co farmaceuci nie podpisują żadnej klauzuli sumienia:):)
czy to znaczy, że go nie mają i nie mogą się nim kierować, robiąc zakupy na magazyn? przecież to tylko ich sprawa, że mniej zarobią.

Ad.1) Moim zdaniem przy dzisiejszym funkcjonowaniu służby zdrowia, lekarze w przychodniach nfz (niby bezpłatnych ale przecież płacimy składki) mogą sobie odmawiać a i tak będą zarabiać, bo większa część ludzi wybierze pójście nawet do byle jakiego specjalisty choćby za pół roku, bo nie stać na prywatnie..pacjent był, kasa popłynie, interes się kręci, po co się starać. Można robić wedle własnego widzimisię i sumienia.. prywatnie już oczywiście pewnie inaczej by leczyli i to jest fakt, a gdyby mieli utrzymywać się tylko z prywaty, to już w ogóle, szkolili by się na bieżąco i starali nie tylko leczyć, ale i wyleczyć może?

Ad.2) sumienie mają... jak każdy człowiek...farmaceuci kontaktujący się z klientem sumienia używać raczej nie używają (tzn. w sensie że wedle własnego sumienia wydać/nie wydać leku nie mogą i nie robią tego, bo Ustawa i oczywiście punkciki/ bonusiki za sprzedany towar, a jak, jak u lekarzy), zakupy na magazyn organizuje kierownik apteki, to od niego zależy jaki towar będzie dostępny, i ewentualnie on może zamawiać/nie zamawiać danych leków i ma do tego pełne prawo. Chociaż... wiesz, to są pieniądze, niemałe, a że kierownik apteki najczęściej jest właścicielem, to tam, gdzie się zaczyna pieniądz, często kończy się sumienie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 23:27:40
czyli osobista kalkulacja i sumienie są absolutnie wystarczające, natomiast "służba zdrowia" jest zwyczajnie szkodliwa dla pacjenta/klienta i należy ją natychmiast zlikwidować, co odpoczątku postuluję w odpowiędnim wątku tego forum ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 23:37:58
Państwową służbę zdrowia należy zlikwidować. Pewnie jest to jakieś wyjście, wszystkie nasze składki dać nam do ręki, byśmy mogli wykupić ubezpieczenie prywatne- zabezpieczające przecież dosyć dobrze. Zdecydowana większość ludzi i tak korzysta ze służby zdrowia na minimalnym poziomie. Ale.. w sytuacji naprawdę kryzysowej to są ogromne, naprawdę ogromne koszta,  2 minuty reanimacji potrafią kosztować kilkadziesiąt tysięcy zł, a godzina lotu wyspecjalizowanego helikoptera to koszt około 50 tysięcy. Kogo uratują z wypadku? Co wtedy z sumieniem ratowników?

kurde, ale temat o takiej porze.

W każdym razie ja jestem zdecydowana jeśli tylko daliby mi szansę wyboru- rezygnuję całkowicie z państwowej służby zdrowia a moje skłądki niech mi dadzą na konto. Rodzić będę prywatnie, leczę się w sumie tylko prywatnie więc nie mam refundacji leków, operację będę mieć prywatnie..nie dlatego, że mnie tak na co dzień stać i mogę sobie szatać, tylko dlatego, że mam to czego oczekuję na takim poziomie, jakiego oczekuję Państwowa wyrządziła mi więcej szkody w moim zdrowiu.. BA, zrezygnuję nawet z emerytury, składki niech mi dadzą do ręki. Jak umrę z głodu, to moja sprawa, a pewnie umarłabym tylko na państwowej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 12, 2014, 23:47:11
Państwową służbę zdrowia należy zlikwidować. Pewnie jest to jakieś wyjście, wszystkie nasze składki dać nam do ręki, byśmy mogli wykupić ubezpieczenie prywatne- zabezpieczające przecież dosyć dobrze. Zdecydowana większość ludzi i tak korzysta ze służby zdrowia na minimalnym poziomie. Ale.. w sytuacji naprawdę kryzysowej to są ogromne, naprawdę ogromne koszta,  2 minuty reanimacji potrafią kosztować kilkadziesiąt tysięcy zł, a godzina lotu wyspecjalizowanego helikoptera to koszt około 50 tysięcy. Kogo uratują z wypadku? Co wtedy z sumieniem ratowników?
życienie nie jest idealne i naprawdę nie warto się szarpać i tracić pieniądze na  przypadki prawdopodobne jak 1/10000000...zwłaszcza,że i tak każdy umrze i jest to wyłącznie kwestia czasu.
W każdym razie ja jestem zdecydowana jeśli tylko daliby mi szansę wyboru- rezygnuję całkowicie z państwowej służby zdrowia a moje skłądki niech mi dadzą na konto. Rodzić będę prywatnie, leczę się w sumie tylko prywatnie więc nie mam refundacji leków, operację będę mieć prywatnie..nie dlatego, że mnie tak na co dzień stać i mogę sobie szatać, tylko dlatego, że mam to czego oczekuję na takim poziomie, jakiego oczekuję Państwowa wyrządziła mi więcej szkody w moim zdrowiu.. BA, zrezygnuję nawet z emerytury, składki niech mi dadzą do ręki. Jak umrę z głodu, to moja sprawa, a pewnie umarłabym tylko na państwowej.
po za tym,że nigdy nie będę mieć szansy rodzić, to podpisuję się pod tą deklaracją w całej rozciągłości  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 12, 2014, 23:57:01
Dobranoc :) żeby już robić dalej off topa. Jeszcze sobie nasmaruję moją chorą nóżkę, o właśnie- w temacie nie ogarniam- nie ogarniam jak można stwierdzić lekkie skręcenie stawu skokowego, kiedy ewidentnie doszło do pękniecia z wieloma odłamkami i do zawału kości :) i do zerwania więzadła 3 stopnia a 2 więzadeł 2 stopnia:) i po zdjęciu szyny gipsowej po 3 tygodniach nie widzieć potrzeby rehabilitacji a pacjent po pół roku nie może chodzić, to powiedzieć- bo pani chodziła w szynie gipsowej to tak pani ma. Super, nie ogarniam ::)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 13, 2014, 00:01:16
bo Służba Zdrowia to taki wynalazek, że dla niej klient/pacjent, to źródło kosztów, a nie dochodu i jak ludzie tego potworka akceptują, to włąśnie ja nie ogarniam :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 13, 2014, 00:06:29
Dodajmy państwowa służba zdrowia. Państwowa. Czyli nas wszystkich, czyli niczyja, czyli tych, co wiedzą jakie wałki kręcić i gdzie zachachmęcić to i owo.

W moim wpisie chodziło mi generalnie o to, że ten lekarz ewidentnie NIE ZOBACZYŁ pękniecia, nie to że nie chciał zobaczyć, tylko nie zobaczył.
:)
może sumienie mu nie pozwoliło...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 13, 2014, 00:14:51
Vanille ale widzisz, najwiecej w tym temacie maja do powiedzenia chlopy, ktorzy w razie czego biora d.. w troki a Ty sie durna babo uzeraj. Nie wrotki to jest sprawa MOJEGO sumienia jesli juz, moje zycie i ja o nim decyduje, nie lekarz.
to jest wyłacznie kwestia twojego prowadzenia ale to już jest przegięcie
W moim wpisie chodziło mi generalnie o to, że ten lekarz ewidentnie NIE ZOBACZYŁ pękniecia, nie to że nie chciał zobaczyć, tylko nie zobaczył.
nie zobaczył,bo nie musiał zobaczyć-jest Służba Zdrowia, on jest lekarzem i ma papier na specjalistę, więc w szpitalu powiatowym, jak psu buda,  należy mu sie co najmniej 20tyś co miesiąc, bez względu na to jak bardzo jest ślepy lub głupi  :mad:
(/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif) obrażanie innych użytkowników


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 13, 2014, 00:22:06
Oczywista sprawa.
Wtedy to właśnie poznałam uroki prywatnej służby zdrowia... :) i w sumie może i jestem wdzięczna losowi mojemu, ze takiego konowała ślepego postawił na mojej drodze w tej mojej mieścinie, choć ogromnym kosztem mojego bólu i portfela. Ale idę spać, żeby nie zrobił się wątek wspomnieniowy, bo takie chcą zamykać;)

Prośba- omijajcie moje miasto szerokim łukiem (no chyba, że na siku przerwa to zapraszam), żeby w razie W nie zabrali was do tutejszego szpitala :lol: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 13, 2014, 01:11:21
nie zobaczył,bo nie musiał zobaczyć-jest Służba Zdrowia, on jest lekarzem i ma papier na specjalistę, więc w szpitalu powiatowym, jak psu buda,  należy mu sie co najmniej 20tyś co miesiąc, bez względu na to jak bardzo jest ślepy lub głupi  :mad:

o, ja bym się chętnie dowiedziała, gdzie to płacą lekarzowi w szpitalu powiatowym >20tys zł miesięcznie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ej_anka Czerwiec 13, 2014, 01:15:50
deksterowa, ja chodziłam z potrzaskanym śródstopiem na łyso, bez gipsu, bo się rentgeny pomyliły nieoficjalnie, a oficjalnie nie było widać.
Za to krzywo pozrastane kości aż świeciły na zdjęciu.
Zaproponowali że połamią i złożą - na koszt firmy. Podziękowałam.
Od tej pory wysoki obcas = 'ocieranie' się o siebie kości śródstopia, wspaniałe uczucie...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Hamer Czerwiec 13, 2014, 05:26:42
Jak goni się na pięciu dyżurach, to i ze ,,zmęczenia materiału" przestaje się widzieć. Prywatni, powiadacie. Heh.... To jest dopiero machina potknięć, w gonitwie za oszczędnościami. Przykładowo, radiolog w szpitalu ogląda na jednej zmianie 20 zdjęć, a w prywatnej firmie gdzie ma być tanio (więc trzeba robić dużo, przegląda 100) Więc leci po łebkach. Wycinki hispat, jeżdżą przez pół Polsk,i bo firma prywatna wygrała ofertę. Wytrzęsiony przez drogę preparat, komórki się rozpadają. Wynik przychodzi negatywny (czyli nowotworu nie ma) , chirurg otwiera pacjenta, a tam raczysko jak 150. Znam temat od środka, i twierdzę,że nie wszystko co prywatne jest takie super hiper. W państwowych, zbyt wiele jest ograniczeń, procedur, których nie da się przeskoczyć. W prywatnych sporo z nich nie ma, i dla tego funkcjonują inaczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 13, 2014, 08:02:53
vanille, ale powiedz mi gdzie jest napisane, ze ginekolog ma obowiazek przeprowadzac aborcje? Wg mnie w prawie polskim nie ma takiego zapisu, jest za to konstytucja, ktora mowi, ze kazdy czlowiek ma prawo do wolnosci sumienia.

Jest ustawa o ochronie zycia, ktora mowi, ze w pewnych sytuacjach to kobieta ma prawo do aborcji (nie zas lekarz obowiazek), wiec nie jest to problem lekarza, tylko problem panstwa, zeby jej realizacje tego prawa zapewnic. I tak jak juz pisalam, sa lekarze, ktorzy takie zabiegi przeprowadzaja, ilu wam trzeba ginekologow do tych 700 aborcji rocznie, bo jak licze to mi wychodzi, ze jednego: 2 recepty dziennie i gosc bedzie mial jeszcze kupe czasu na siedzenie na fejsie! Niech bedzie ich 30 zeby nie bylo problemow z dojazdami, adresy szpitali i cala awantura z glowy. Da sie tak zrobic? Da sie wiec po co szukac dziury w calym? Dlaczego robia to rzadzacy -rozumiem, dlaczego robia to roznej masci lewicowi propagandysci - rozumiem, dlaczego robia to zwykli ludzie, lubiacy sie mienic tolerancyjnymi - nie rozumiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 13, 2014, 08:22:51
dokladnie bobek.
Ja nie pojmuje jak mozna mowic, ze dziecko po porodzie bedzie cierpialo...ale aborcja w 24 tygodniu to bedzie dla tego dziecka pobyt w SPA czy jak?  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 09:03:04
bardzo fajny wywiad mądrych lekarzy, którzy RATUJĄ dzieci
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,11518946,Nie_mowie_o_aborcji__Mowie__Ma_pani_wybor.html

ale także dokonują aborcji


BTW - 700 aborcji w Polsce? przeczytajcie dokładnie wywiad - w kartę na legalu wpisuje się "poronienie samoistne" często, a nie jest to aborcja

nie sądzę by w Polsce było tak mało aborcji, podziemie kwitnie, Niemcy mają klinikę koło Szczecina (już w na terenie Niemiec) nastawioną na Polskie kobiety,
myślę, że niewiele zmieniło się od czasu wprowadzenie ustawy i tych zabiegów są tysiące


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 13, 2014, 09:11:20
Dodofon, ale jezeli mowimy o przenoszeniu podziemia do szpitali to najpierw jest potrzebna ustawa, ktora to podziemie zalegalizuje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 13, 2014, 10:00:27
 Taka "kontra" do tego, co wrzuciła Facella(?) http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/200264-profesor-chazan-roznosi-w-pyl-manipulacje-medialne-czas-pomiedzy-zlozeniem-przez-pacjentke-podania-o-aborcje-a-odebraniem-odpowiedzi-wynosil-trzy-dni?fb_action_ids=478648518932608&fb_action_types=og.likes

 I teraz mamy dwie strony. Z jednej jest matka, która nie chce rodzić chorego dziecka i patrzeć na nie/jego cierpienie, a z drugiej strony lekarza, który uważa że lepiej od pacjentki wie, co jest dobre dla jej psychiki.
 Które z nich ma rację? Które z nich lepiej wie, co zniesie, a czego nie? Czemu lekarz za pacjentkę decyduje, że jest ona na tyle silna psychicznie, żeby znieść urodzenie śmiertelnie chorego dziecka?
 Ciężka sprawa.
 Mi się wydaje, że nie umiałabym urodzić takiego dziecka. Sfiksowałabym psychicznie i nie poradziła sobie z faktem, że maleństwo, które urodzę umrze parę godzin po narodzinach. Nie umiałabym, na samą myśl chce mi się wyć. A lekarz uzna, że moja psychika to wytrzyma. Że nic mi nie będzie. I co?
 Jeszcze w innej dyskusji na ten temat padł argument, że cierpienie matki jest mniej warte niż cierpienie dziecka poddawanego aborcji. I nie wiem, czy się zgodzić- bo to zupełnie inny ból. Jeden trwa chwilkę, drugi może i wiele, wiele lat. Ale ten jeden może być większy, niż tych parę lat trwania.
 Nie umiem się chyba do końca ustosunkować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 10:17:17
Czarownica, bo nie jesteśmy w stanie ocenić naszego zachowania, możemy tylko gdybać - dopiero jak sytuacja nas dopadnie - wtedy trzeba podjąć decyzję.
Teraz możemy sobie mówić "ja w takiej sytuacji zrobiłabym to"  - a prawda taka, że nie wiemy co zrobimy w danej sytuacji kryzysowej, pod murem.

Bezpośrednio uczestniczyłam w ciąży dziewczyny (mojej asystentki) która urodziła dziecko z zespołem "jakimśtam", córeczka jej zmarła pół godziny po porodzie.
Ja tą dziewczynę codziennie widziałam w pracy, bo siedzi 4 m ode mnie. Codziennie z brzuchem.
Ona wiedziała, że takie dzieci nie żyją dłużej niż kilka godzin. Miała wskazanie na zabieg.
W szpitalu chciano ten zabieg wykonać, a jednak postanowiła, że nie. Chodziła w ciąży, zmieniło jej się ciało itd. Wszyscy dookoła wiedzieli, że jest w ciąży.
To była jej decyzja, do końca wierzyła, że lekarze się pomylili, że stanie się cud. Postanowiła urodzić nawet wiedząc, że dziecko było by np. warzywem.

Więc jak widać są i ludzie, którzy chcą urodzić.
I to bez "świętojebliwego" światopoglądu, bez idei że aborcja jest "złem koniecznym".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 10:25:39
Dodofon, taka była jej decyzja. A jeśli podjęłaby inną decyzję? Siedziała 4 metry od Ciebie, dalej z brzuchem, bo lekarze nie chcą przeprowadzić aborcji?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 10:43:26
Dodofon, taka była jej decyzja. A jeśli podjęłaby inną decyzję? Siedziała 4 metry od Ciebie, dalej z brzuchem, bo lekarze nie chcą przeprowadzić aborcji?

to bym jej pomogła załatwić  gdyby się miotała i nie potrafiła sama załatwić (ale to raczej typ potrafiący wszystko załatwić) - obojętnie jaką decyzję podjęła to JEJ decyzja,

dodam tylko, że dziewczyna wróciła po "macierzyńskim" do pracy normalnie,


niestety w tym kraju są "równi i równiejsi", wszystko idzie załatwić - o czym teraz w moim stanie się na każdym kroku dowiaduję


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 13, 2014, 10:44:36
Dodofon masz rację, nie mamy pojęcia dopóki(i oby!) nas to nie spotka... dlatego tym bardziej nie rozumiem naciskania i czasami wręcz piętnowania kobiet, które podjęły decyzję o aborcji w takim przypadku. Bo mogą urodzić, ale mogą też nie chcieć- przecież same najlepiej wiedzą, jaka decyzja będzie teoretycznie najwłaściwsza. A lekarz teraz chce decydować za pacjentkę o tym, co jej psychika lepiej zniesie... :(
 Ech... no ciężka sprawa. Taka decyzja totalnie z d**y- dobro matki czy dobro dziecka. No nie da się obiektywnie zdecydować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 10:47:43
Dodofon, i to jest właśnie strasznie wkurzające i smutne =(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 13, 2014, 10:50:11

dodam tylko, że dziewczyna wróciła po "macierzyńskim" do pracy normalnie,

Jak to wygląda w takiej sytuacji (śmierci dziecka)? Urlop macierzyński dalej normalnie przysługuje, na pozbieranie się psychicznie itp?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 10:57:12

dodam tylko, że dziewczyna wróciła po "macierzyńskim" do pracy normalnie,

Jak to wygląda w takiej sytuacji (śmierci dziecka)? Urlop macierzyński dalej normalnie przysługuje, na pozbieranie się psychicznie itp?

urlop macierzyński jest, ale krótszy (teraz nie pamiętam o ile) , potem pamiętam wzięła urlop zwykły i chyba jeszcze miesiąc- dwa zwolnienia od psychiatry

generalnie tylko musieliśmy delikatnie poinformować klientów aby nie wypytywali o dziecko typu: a wróciła Pani - jak tam maleństwo… bo większość wiedziała o ciąży a nie o problemach


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Czerwiec 13, 2014, 10:59:15
smarcik, tak, przysługuje. Jeśli urodzisz dziecko masz zawsze urlop macierzyński - nikt nie wnika, co się stało dalej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 13, 2014, 10:59:31
W razie urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka pracownicy przysługuje urlop macierzyński. Jeśli dziecko urodziło się martwe pracownica ma prawo do 8 tygodni urlopu macierzyńskiego.

W przypadku, kiedy dziecko zmarło przed upływem 8 tygodni życia, pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie. Urlop taki przysługuje nie krócej niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka.

W razie zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia, pracownica zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka.

Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu.

źródło: http://praca-kobiet.wieszjak.polki.pl/urlop-macierzynski/212186,Urlop-macierzynski-w-razie-zgonu-dziecka.html


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 11:03:49
generalnie wracając do tytułu wątku…

zastanawiam sie czego nie ogarniam… nie ogarniam wielu rzeczy - ale w moim wieku już to zlewam…

np. tego nie ogarniam ale mi to wisi i powiewa
https://twitter.com/broedchen/status/477075437085282304/photo/1


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 13, 2014, 11:43:45
Mnie to, co tam kątem wystaje (taka goła pachwina) kojarzy się z przyrodzeniem niemowlaczka - serio. Takie nieopierzone, kompletnie nie-męskie przyrodzenie, aseksualne. I osobnik też aseksualny. Trochę śmieszne, a trochę wisi mi i powiewa :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 13, 2014, 11:45:33
Czyli ogolony to aseksualny? Z ciekawości pytam  ;) Cały wklejony obrazek dla mnie jest hmm żenujący - nie wiadomo czy się śmiać, czy raczej płakać nad głupotą ludzką.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 13, 2014, 11:45:53
 Mnie fascynuje co się z tym dzieje jak facetowi na widok ładnej laski zdarzy się "wypadek"... 8| I jak to się trzyma? 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 13, 2014, 11:46:48
ja nie wiem czy im sie zdarzaja takie wypadki na widok lasek :hihi: :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 13, 2014, 11:50:02
 Też racja :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 13, 2014, 11:50:51
dlatego nie jezdze nad morze  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 13, 2014, 12:13:12
A ja znów miałam w Aquaparku "przygodę". Tym razem obrzydliwą. Znów wlazłam do tego jacuzzi. I zaraz się dosiadły dwie panie w wieku 40+. Oczywiście nie pytając, nie witając się, ze spuszczonym wzrokiem przetarabaniły się po mnie i usadziły.
I.... (wrażliwi niech nie czytają dalej!) ... jedna drugiej zaczęła oddłubywać odcisk z palca na stopie. Bo: się tak fajnie odmoczył.
 :zemdlal:. Zanim zdążyłam wyskoczyć w popłochu ta już skubała naskórek i wrzucała pod siebie.
Dlaczego w takich miejscach jak baseny, plaże, szatnie etc. ludzie czują się swobodniej niż we własnym wychodku?? No, dlaczego??


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 13, 2014, 12:17:22
Tania, ZE COOOO??? 8| 8| 8| Feeee....!! To chyba najobrzydliwsza rzecz jaka przeczytalam od dawna! Az mi sie cofnelo, chociaz nie mialo co. Jeszcze szczegolnie biorac pod uwage moje "fuj" na stopy i wszystkie tematy okolostopowe... A juz odciski to dla mnie temat tabu. A wzajemnie zeskubywanie sobie tego czegos do basenu!! 8| To juz ponad moje mozliwosci percepcji...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 13, 2014, 12:18:09
dlaczego nie zwróciłaś im uwagi? przecież to podchodzi pod zanieczyszczenie basenu i podlega karze...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Czerwiec 13, 2014, 12:21:11
Ja podejrzewam ze to jest gdzieś na wiosce, parter. Do balkonu dorobione zejście dla osób na wózku itp. Niewiele trzeba aby konia po tym przeprowadzic, cyknąć fotke od dołu i szpanować na neostradzie  :emoty327:
Tylko moje pytanie- po co? :)

Odnośnie "konia na balkonie", http://natemat.pl/106155,wlasciciel-koni-na-balkonie-sie-tlumaczy-kon-wszedl-sam-po-schodkach .
Normalnie artykuł mistrzostwo świata, autor chyba nagrodę powinien dostać.  :cool: Ale Żaba miała rację. :)

A historia z basenem OBRZYDLIWA. Dlatego mam opory przed uczestniczeniem w radosnych pluskach w wodzie... A pochodziłabym i z chęcią nauczyłabym się pływać.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 13, 2014, 12:22:37
dlaczego nie zwróciłaś im uwagi? przecież to podchodzi pod zanieczyszczenie basenu i podlega karze...
:oczy2:
Nie zwróciłam bo już nie zwracam prawie nikomu. Po co? Ja tego nie ogarniam, zgodnie z tematem wątku.
Znajoma opowiadała mi o osobach, które peeling w saunie publicznej sobie zbiorowo robiły.
Panie pod prysznicem na basenie też paradują goło nie bacząc na obecność dzieci. Przed basenem niemal nikt nie wchodzi pod prysznic. W basenowym WC pusto jak na Księżycu.  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 12:27:17
Tania, i dalej chodzisz do aquaparku?


Tytuł: Psy
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 13, 2014, 12:28:37
wendetta, ja mam wrażenie, że taki wypadek zdaża im się tylko przed lustrem ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 12:56:15
mnie kiedyś w aquaparku trochę zniesmaczyła pani, która myła się pod prysznicem nago. Przy ok. 10 kobietach. Niby łazienka damska, niby "każdy to ma" (uwielbiam to wytłumaczenie  :emoty327:) ale ja np. nigdy bym się tak nie rozebrała przy innych, nieznajomych  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 13, 2014, 13:15:15
No prosze, a w Niemczech, w Anglii (i pewnie w wielu innych krajach, ale tylko o tych moge powedziec z wlasnego doswiadczenia) nikt nie ma z tym problemu :icon_rolleyes: tylko w Polsce, jak zawsze, trzeba jeczec.

(Odnosnie postow strzemionko i Tanii o myciu sie nago)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 13, 2014, 13:19:48
smarcik, nie tylko. Są faceci wydepilowani, a jak najbardziej sexy, więc to raczej zależy od wielu czynników. Jednak ta goła pachwinka jakoś mi się z dzidziusiem skojarzyła w tym przypadku ;)

Tania, hahaha nie wierzę, Ty to chyba wymyślasz, przyznaj się! Takie rzeczy się nie zdarzają  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 13:33:03
In w Polsce niektórzy też nie mają z tym problemu (np. pani o której pisałam) i myślę, że to nie kwestia tego, gdzie się mieszka a czlowieka. Dla jednego to będzie normalne, drugi będzie się wstydził.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 13, 2014, 13:45:07
ja tam generalnie nie mam problemu z niczyja nagoscia (ani swoja, ani czyjas), opalam sie topless, moge sie rozebrac w szatni na basenie i innych w tych czynnosciach tez toleruje. ale juz mycie sie pod publicznym prysznicem? peeling w saunie? to juz bardziej intymne kwestie...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Losia Czerwiec 13, 2014, 13:51:16
Tak jak pisze In. w Danii też wyszscy myją się nago w szatni publicznego basenu.
Nie ważne, czy dziewczynka 9 lat, czy kobieta po 80tce.
Dla nich to jest normalne.

Do sauny (która jest zaraz obok pryszniców, osobna dla kobiet i meżczyzn) też wsyztski chodzą nago. Potem do przebieralni, wycierają sobie włosy, smarują kreme, wszytsko robią nago.

Co kraj to obyczaj ;)

Ale w tej kwestii mnie osobiście troche odrzucają hipisowskie zapędy. Rozumiem, że depilacja to kwestia każdej osoby, ale nieogolone pachy z długśnymi głosami u kobiet to dla mnie lekko za dużo :diabeł:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 13, 2014, 14:07:27
strzemionko, ale nikt ci sie nie kaze rozbierac jak nie chcesz.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 14:12:20
ale przecież nikt mi nie karze?  :lol:

edit: KaŻe od kazać, kaRZe od karać.    Będę pamiętać  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 13, 2014, 14:28:58
Jest taki watek "wybieramy byka roku". Tam moglas wstawic, a tu odpisac normalnie, bo mimo literowki wiesz, o czym pisze. No ale jak sie nie ma nic do powiedzenia... :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 14:31:32
Jest taki watek "wybieramy byka roku". Tam moglas wstawic, a tu odpisac normalnie, bo mimo literowki wiesz, o czym pisze. No ale jak sie nie ma nic do powiedzenia... :icon_rolleyes:

po co od razu pluć jadem?  :zemdlal:

a błąd ort. popełniłam, rzeczywiście  :hihi:


edit: a tak w ogóle to się pogubiłam... bo Ty napisałaś z błędem? widzę, że zmiana. Byłam przekonana, że odpisując Ci piszę dobrze  :icon_redface:

edit2: ale nawet jakbyś napisała z błędem a ja bym to zauważyła, to nie zwróciłabym Ci uwagi w jakiś "podstępny, ukryty, kpiący, re-voltowy sposób"  :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 13, 2014, 14:37:25
Eeee... Co? :P
Tak, ja napisalam zle, zorientowalam sie dopiero jak mi odpisalas. I myslalam, ze o tym piszesz... Dlatego tak odpisalam.
Jak nie o to, to o co co chodzilo w tym poscie w takim razie?  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 14:39:24
Haha dobra, sama się pogubiłam ale jest tak jak piszesz.

Bo Ty napisałaś, że nikt mi nie każe, czy tam karze - dobra no, chodziło o zmuszenie. A ja odpisałam no wiem, przecież nikt mnie nie zmusza. Tak po prostu. A przez emotkę --> :lol: myślałaś, że się z Ciebie nabijam?? A tak wcale nie było bo ja też napisałam słowo kazać źle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 13, 2014, 14:53:05
bardzo fajny wywiad mądrych lekarzy, którzy RATUJĄ dzieci
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,11518946,Nie_mowie_o_aborcji__Mowie__Ma_pani_wybor.html
ale także dokonują aborcji
To jest artykuł sprzed ponad dwóch lat, pamiętam jak go przeczytałam jeszcze przed ciążą, a potem będąc w ciąży wybrałam tego pana na swojego lekarza prowadzącego. ;)

np. tego nie ogarniam ale mi to wisi i powiewa
https://twitter.com/broedchen/status/477075437085282304/photo/1
Zupełnie mi nie przeszkadza, ani nie dziwi, ani nic, tylko ewentualnie jest śmieszne. Zabawne po prostu. Takie pipki z nich. :hihi:
Mnie nieowłosieni (naturalnie, czy ogoleni) faceci zupełnie nie kręcą. Tak jak napisała kenna - są aseksualni. Dla mnie mężczyzna musi wyglądać jak wiking. ;)

Mycia się nago w publicznej szatni nie ogarniam, w sensie, że ja bym nie mogła. Do przebierania też się całkowicie chowam.
Ale przy tym zupełnie nie przeszkadza mi jak ktoś się myje nago, czy przebiera "swobodnie".
Przyzwyczaiłam się przy niemcach na rajdach. Oni się przebierają tam gdzie stoją. :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 13, 2014, 14:57:15
to prawda, w Niemczech nie ma w szatniach problemu wstydu przed nagoscia  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 13, 2014, 15:04:59
ja np. nie rozumiem, że teraz na nowoczesnych basenach prysznice sa tak - że często ktoś przechodzac od strony basenu widziałby te gołe baby…
BTW - kiedyś z 10-20 lat temu pamiętam że pod prysznicem kąpało sie na nagusa, teraz mnie zastanowiło jak kilka razy byłam właśnie na tym nowoczesnym basenie - dlaczego laski sie myją w strojach

co do basenów i opisu Tani - mam znajomą - była kierownikiem basenu i NIGDY się w nim nie kąpała… bo jak mówiła - tyle widziała, że NIE


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Czerwiec 13, 2014, 15:10:01
Ja też, im starszy, tym bardziej "obrzydliwszy" jestem. Gdybym miał taką historię, jak Tania, to chyba nie zdążyłbym wyjść z wody, przed puszczeniem pawia. Pani od nagniotka by się zdziwiła  :D. Włosy (luźno pływające, lub czepiające się ścianek) mnie również obrzydzają i przez takie pierdoły a nawet wyobrażenie o podobnych "kwiatkach" nie chodzę na baseny.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 13, 2014, 15:22:52
Nawiązując do basenów - Kilka lat temu, będąc w Egipcie na wakacjach poszłam popluskać się w basenowym hotelu. Dodam że nie był to byle jaki hotel tylko taki o kilku gwiazdkach. Wszystko ładnie, pieknie, kiedy nagle pojawiły się na basenie panie wyglądające na 'tamtejsze', które zaczęły wskakiwac do basenu w pełnych strojach (sorki ale nie pamiętam jak się nazywają takie muzułmańskie szaty), a ponieważ byli tam też ich mężowie, nie mogły tego z siebie zdjąć.
Slyszałam awanturę, którą pewna rosjanka zrobiła wtedy facetowi odpowiedzialnemu za basen - powiedział, że w związku z kulturą i religią nie może nic z tym zrobić :/ Rozumiem, że te kobety nie mogą biegać nago, ale dla nas było to zwyczajnie paskudne, kiedy wchodziły do wody w przepoconych, pływających ciuchach...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 13, 2014, 15:31:30
(...)
Tania, hahaha nie wierzę, Ty to chyba wymyślasz, przyznaj się! Takie rzeczy się nie zdarzają  :hihi:
Chciałabym wymyślać, mieć taką wyobraźnię. Myślę, że to się każdemu zdarza, tylko nie zwraca uwagi.
Do Aquaparku pójdę po kolejną historię.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 13, 2014, 15:35:34
Ramires, ale one mają specjalne stroje do kąpieli, które wyglądają jak ich normalne... u nas na basenie też kilka takich kobiet przychodzi, ubrane od góry do dołu, tylko twarz widać i normalnie w tym pływają. Może to nie były właśnie takie codzienne?
Co do kilkugwiazdkowych hoteli to ludzie są po prostu durni i ja sama w takim pracują wielokrotnie widziałam jak do wody w pełnym ubraniu wskakują ludzie tuż po aerobiku, ratownik nawet nie zdążył podbiec.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 13, 2014, 15:53:27
Nieee... tonei wyglądało jak pianka, tylko jak pływające po powierzchni szaty... jak taki pławiący się dementor


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 13, 2014, 16:01:46
pływający dementor.... ryję nosem po stole ze śmiechu.

Na widok zdjęć panów w półslipkach mja córka powiedziała "o, ślimak. Ble"


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 16:03:55
ślimak ślimak pokaż... niee lepiej nie pokazuj  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 13, 2014, 16:08:24
Ramires one mają specjalne stroje kąpielowe, które są właśnie takie 'zwiewne' i całe zabudowanie. Te stroje wyglądają dokładnie tak samo jak ich ciuchy.
Zaznajom się czasem z kulturą do której się wybierasz to nie będziesz się dziwić na drugi raz  :hihi:

->w Egipcie jak się nie znasz to możesz pojechać do 5* hotelu, który jest syfiaty, bo tam gwiazdki znaczą coś innego niż w Europie  :cool:

Tania o feeee, ja dlatego nie chodzę do publicznych basenów...



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 13, 2014, 16:11:57
Ramires, strój kobiet islamskich to burka, a ten strój do kąpania, to burkini (https://www.google.pl/search?q=burkini&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=NhObU5flD6PG7AajmIHgCg&ved=0CAYQ_AUoAQ&biw=1366&bih=643).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 16:13:34
masakra z tymi strojami. Może i są zwiewne i lekkie ale mimo to nie chciałabym w takim chodzić.

Czy tylko mnie kojarzą się z Power rangersami?  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 13, 2014, 16:13:54
Rozumiem, że te kobety nie mogą biegać nago, ale dla nas było to zwyczajnie paskudne, kiedy wchodziły do wody w przepoconych, pływających ciuchach...
Na bank się przebrały- albo w specjalne ciuchy do pływania, albo w zwykłe ciuchy, tyle że zarezerwowane do pływania.

Ramires, strój kobiet islamskich to burka, a ten strój do kąpania, to burkini (https://www.google.pl/search?q=burkini&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=NhObU5flD6PG7AajmIHgCg&ved=0CAYQ_AUoAQ&biw=1366&bih=643).
W Afganistanie owszem, ale nie w Egipcie
W czymś takim raczej nie pływały, nie? http://www.watan-afghanistan.de/Burka/01%20Kopie.gif


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 13, 2014, 16:14:12
Chyba jestem  ślepa, ale oświećcie mnie - jak ta półmajty trzymają się na dupsku i przyrodzeniu? I jak to-to może wyglądać z tyłu?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 13, 2014, 16:16:28
Ramires, no to właśnie takie dementory, one nie pływają w pian kach :D to coś takiego jest: http://www.euroislam.pl/wp-content/uploads/2012/01/Muzu%C5%82manki-na-basenie-300x225.jpg, http://katar1.blox.pl/resource/burkinibbb.jpg
akurat te panie które ja widziałam miały te stroje ładniejsze niż na tych zdjęciach :)


Edit: kenna mnie ubiegła :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 13, 2014, 16:19:35
Dava nie wiem po co ze mnie drwisz, hotel nie był syfiasty ;) Jeżeli faktycznie ich stroje kąpielowe są takie same jak te noszone na codzień to ok, chociaż też wydaje mi się to mniej higieniczne... szczególnie że te panie miały po prostu wykupione wejście na basen i tak przychodziły ulicy, nie były na wakacjach, więc moja wersja wydaje mi się wciąż dość wiarygodna. Ale dobra, zwracam honor, nie znam się, to nie będę się wypowiadać.
Co do poznawania kultury... po to tam byłam, żeby liznąć kultury starożytnych Egipcjan. Stroje kąpielowe mieszkańców nie fascynują mnie na tyle, żeby się w tym temacie wcześniej dokształcać.

Cricetidae dzięki za uświadomienie.   :kwiatek:

ksan podobnie, tylko czarne z większą dziurą na oczy

Nie pamiętam już teraz jak dokładnie wyglądały, pamiętam jakie wrażenie to zrobiło na wszystkich europejskich 'białodupcach' i było nieprzyjemne, gdyż panie te lawendą nie pachniały. Niewykluczone jednak, że macie rację ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 13, 2014, 16:20:07
dzionka- podejrzewam, że to opaska wokół uda. I się trzyma. Jakoś. Do momentu dopóki nie będą robić dziwnych ruchów, ma szansę się utrzymać o ile jest ścisłe na przyrdzeniu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 13, 2014, 16:22:19
tunrida, ale to... myślisz, że dupska mają całe gołe :O?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 13, 2014, 16:36:44
ksan, ale ja właśnie twierdzę, że na pewno nie pływały w burkach (takich, jak wstawione przez Ciebie w linku zdjęcie), tylko w takich burkini przeze mnie podlinkowanych.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 16:37:48
Dzionka, pewnie jak w stringach. Ale nie wyobrażam sobie ani biegu, ani skakania, ani schylania się, ani nawet siedzenia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 13, 2014, 16:39:24
Ramires kultura do wszystko co Cię otacza, zwyczaje też. Dla mnie zwyczajnie jest głupota wybrać się gdzieś i nie poczytać sobie o tym co Cię tam może spotkać.

-> to już będzie ogólnie, nie do Ciebie  :)

W ogóle nie ogarniam rodaków na wakacjach. W samolocie wieś, zaprzyjaźnianie się na siłę, przeszkadzanie. W hotelu nie ma nic fajniejszego niż rodacy po 11h lotu kłócący się po polsku (a jak!) z anglojęzycznym kolesiem na recepcji, że oni chca pokoje OBOK SIEBIE i tyle (mimo że koleś mówi, że to pokoje na jedną dobę). Od początku przyjazdu śledzenie reszty wycieczkowiczów i tryliard pytań jak cię dołapią przy barze albo w basenie, (ile kosztowała twoja wycieczka, ile zarbiasz, gdzie pracujesz, gdzie mieszkasz, fejs i numer tel też najlepiej)  :swirek:
Na spotkaniu organizacyjnym kłócenie się o wszystko, od pokoi po to że hotel nie ten (serio...), a wycieczki drogie. A jak wycieczki to już właśnie, że jak ktoś płaci za safari to on chce spotkać lwa, który je bawoła i tygrysa też (biedna rezydentka próbowała tłumaczyć, że tu tygrysów nie ma ale co tam, rodaka nie przegadasz, bo on na filmie w tvn widział).
Buraczane zachowanie, darcie wyja na żone i dzieci, publiczne kłótnie (bo jak mówisz po polsku to nikt nie widzi, że się kłócisz).
Wieczne marudzenie na wszystko, np.  JEDZENIE (bo kto to widział, żeby to tak smakowało, bo wiecznie jedno i to samo i tysiąc innych). Alkohol zawsze beznadziejny i rozcieńczony, morze albo za gorące albo za zimne.
OMG :emoty327:
Rodaku, może zostań w kraju, jak jedziesz tylko po to żeby narzekać i rozpowszechniać swoje wieśniackie praktyki to zostań w domu, tam możesz to robić za free i jeszcze żona lepiej ugotuje  :emoty327: :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 16:41:25
Dava, ale to jest mega częste, że biura sobie zamieniają hotele. I płacisz za jeden hotel, a kwaterują Cie w zupełnie innym, bo tamten ma zajęte wszystkie pokoje...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 13, 2014, 16:46:16
Strzyga chyba sobie żarty robisz  :diabeł: Nie ma opcji czegoś takiego w normalnym biurze.

Nie ten hotel-> chodziło mi o to, że są wiecznie zaskoczeni, że hotel nie spełnia ich oczekiwań, bo za mały, za duży, za brzydki, i np. żółty i tysiąc innych. A wystarczy sobie wygooglać, teraz wszystko można sprawdzić, więc nie ogarniam jak ludzie są WIECZNIE zaskoczeni i niezadowoleni, bo w dzisiejszych czasach się NIE SPODZIEWALI. Raz się np. nie spodziewali, że w hotelu pracują czarnoskórzy i że oni się brzydzą, bo chcą być obsługiwani przez 'normalnych'  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 16:49:07
Dava, oczywiście, że jest opcja. Moi rodzice tak mieli. Wycieczka droga, z "renomowanego" biura. I dostali pokoje w zupełnie innym hotelu niż ten za który płacili. O niższym standardzie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 13, 2014, 16:49:25
Ramires, kenna, jeżeli w Egipcie spotkałyście kobietę w burce (w co wątpię), to na pewno nie szła na basen. To, o czym myślisz, to zapewne abaja + nikab.
ksan podobnie, tylko czarne z większą dziurą na oczy
Otóż to :). Czyli nie burka, nie żadne burkini, tylko zestaw opisany wyżej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 13, 2014, 16:53:44
Dava, oczywiście, że jest opcja. Moi rodzice tak mieli. Wycieczka droga, z "renomowanego" biura. I dostali pokoje w zupełnie innym hotelu niż ten za który płacili. O niższym standardzie.

Serio? A to ciekawe, z jakiego biura jechali? I niby z jakiej racji tak biuro postąpiło? Bo pokoje się skończyły?
Jakieś dziwne to, bo nigdy o niczym takim nie słyszałam, a rodacy raczą mnie wszystkimi możliwymi historiami  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 13, 2014, 16:54:17
Dava A tam... z jednej strony masz rację, a z drugiej - niestety łatwo się przejechać. Jak jeździłam na wakacje z rodzicami to zawsze mi było wstyd o to, że moja mama się żarła z obsługą, ale jednak zawsze miała o co. A to grzyb na ścianach, a to basen bez wody (to był hicior), a to pieczywo, którym można było skały łupać, a to pokój o estetyce i wielkości toalety publicznej w 4,5 gwiazdkowym hotelu. I nie był to jakieś nieznane nikomu biura podróży. Wiem że polacy są marudni, ale nie zawsze to tylko buractwo.

Kwestie marudzenia na czarnoskórych pomijam, bo to zwyczajny rasizm, którego niestety u naszych rodaków sporo. Tego też nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 13, 2014, 16:57:39
Dava, GTI travel. Podobno to naprawdę częste i zdarza się w wielu biurach. Tak, bo nie ma wolnych pokoi w hotelu, wiec zawożą do innego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 13, 2014, 17:03:28
Ramires widzisz tylko ja tego nie ogarniam.
Bo w dobie internetu możesz sobie sprawdzić każdy hotel na świecie z tysiącami opinii i zdjęć podróżnych.
I wtedy wiesz jakie jest jedzenie, jaka woda, jaka rafa i generalnie wszystko, a nie później płacz, bo na plaże to trzeba przez ulice przejść, a pani w biurze nie powiedziała.

Słuchaj jak dla mnie to mogą rodacy i płakać przez całe wakacje, ale niech nie robią tego przy wspólnym spotkaniu z rezydentką, niech mnie nie zaczepiają i nie śledzą wszędzie, bo serio nie interesuje mnie 'ta dziwna narośl na nodzę' ani to, że 'córka się przespała z instruktorem' ani tym bardziej robienie sobie 'grupy wsparcia do walki z rezydentem i biurem podróży'.
Ja zwyczajnie nie ogarniam, że ktoś jedzie na urlop za który płaci słoną kasę, bo to żeby sobie ciśnienie podnosić i ciskać się po ścianach od pierwszego do ostatniego dnia wyjazdu. Ma to zwyczajnie i za darmo w kraju, nie musi swoją osobą uprzykrzać innym urlopu...

Strzyga to nie jest renomowane biuro podróży (czyli duża spółka) dla mnie  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 13, 2014, 17:07:28
Ja zwyczajnie nie ogarniam, że ktoś jedzie na urlop za który płaci słoną kasę, bo to żeby sobie ciśnienie podnosić i ciskać się po ścianach od pierwszego do ostatniego dnia wyjazdu. Ma to zwyczajnie i za darmo w kraju, nie musi swoją osobą uprzykrzać innym urlopu...

Nikt po to nie jedzie na wakacje, ale nie wiem czy zauważyłaś, że pokolenie inetrnetu dopiero dorasta... Nie wszyscy ludzie, nawet poniżej 40, korzystają namiętnie z internetu i znają jego potencjał.  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 13, 2014, 18:18:14
nie ogarniam

(https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t1.0-9/1510439_751829001493905_59386254_n.jpg)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 13, 2014, 18:24:43
Chryste, co to za książka? 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Czerwiec 13, 2014, 19:00:40
To jakiś poradnik z nauk przedmałżeńskich?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 13, 2014, 19:09:06
(...)
Tania, hahaha nie wierzę, Ty to chyba wymyślasz, przyznaj się! Takie rzeczy się nie zdarzają  :hihi:
Chciałabym wymyślać, mieć taką wyobraźnię. Myślę, że to się każdemu zdarza, tylko nie zwraca uwagi.
Do Aquaparku pójdę po kolejną historię.  ;)



Tania.... już nie pójdę do aquaparku, w życiu  :oczy2:

A w innych basenach też takie rzeczy widziałaś?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 13, 2014, 19:12:48
Becia23, "Jak w pełni wykorzystywać Boży dar płciowości? – czyli Seks po chrześcijańsku"


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 13, 2014, 19:43:01
i wszystko jasne...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 13, 2014, 19:50:59
 No co Wy, moje panie, nie dbacie o swojego mężczyznę? O Wy niedobre! :rozga:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 13, 2014, 22:09:48
Moją przyjaciółkę i jej męża uszczęśliwiono lepszą :)
Leciało jakoś tak: "Gdy mąż dopomina się obowiązków małżeńskich, można myśleć o cierpieniach Jezusa na krzyżu. Dlatego w każdej sypialni powinien wisieć krzyż w zasięgu wzroku"
:lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 13, 2014, 23:22:14
...
Wyskoczylo mi na fejsbuku (glupie samoodtwarzajace sie filmiki) i sie poryczalam...
Co ci chinscy debile robia tym kotom? Dlaczego? :(
Jakbym dorwala, to ich bym powiesila na drzewie i rozciela... No co za chu...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 13, 2014, 23:25:17
Becia23, "Jak w pełni wykorzystywać Boży dar płciowości? – czyli Seks po chrześcijańsku"

Musiał to chyba pisać ksiądz :)
To jego wyobrażenie o życiu w rodzinie :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 13, 2014, 23:49:37
In będąc w Tajlandii na wakacjach widziałam jak  turyści mogą sobie wybrać kotka lub pieska z klatki i go zjeść.. tzn 'kaci' (inaczej ich nie umiem określić) zabijają i przyrządzają swojemu klientowi 'ów danie'. To jest dopiero dramat...  :smutny:

Od tamtej pory omijałam szeroko tamten targ tajlandzki. Czasami mi sie to po nocach śni.
I nie powiem, że płacz był..



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 09:25:19
 Cóż... my jemy świnie, krowy i kury, inni jedzą psy, koty i świnki morskie. Mnie już przestało to dziwić... :(

Flosia OWE danie, nie "ów". Ów może być ołówek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 14, 2014, 09:30:30
OWO a nie OWE  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 09:31:44
Smarcik o, to jeszcze lepiej! Dzięki :kwiatek:
 Muszę sobie poszukać informacji na ten temat, bo też się jeszcze mylę :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 14, 2014, 09:33:47
http://www.polonistyka.fil.ug.edu.pl/?id_cat=308&id_art=1085 Tu jest tabelka z odmianami. Dziwny ten nasz język, tyle skomplikowanych odmian, angielski czy niemiecki wydają się przy tym banalne  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 09:37:06
 A to nie jest "to" danie w formie nieosobowej? :???: Wtedy faktycznie byłoby "owe" danie, a nie "owo"?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 14, 2014, 09:40:23
To jest "to" danie, ale dotyczy to mianownika rodzaju nijakiego liczby pojedynczej - owo danie jak mamy jedno, owe dania kiedy jest tych dań więcej  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 09:44:19
 Ach, faktycznie! Dzięki :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 14, 2014, 11:02:38
CzarownicaSa, ale to nie o to chodzi, oni je wieszaja na drzewach i na zywca rozcinaja skore i bebechy...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 11:08:20
In. no to jest bestialstwo... :/ I nie powinno dotyczyć żadnej żywej istoty. Raz widziałam filmik, gdzie wyciąga się na ląd delfiny i wali im w głowę maczetami, a obok przechodzą dzieci idące do szkoły.. bo to się na ulicy dzieje. Masakra... :(
 Nie unikniemy jedzenia mięsa, a tym samym zwierząt. Ale jeśli już, to chociaż ubijajmy je humanitarnie i "z sercem", a nie znęcając się...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 14, 2014, 11:49:50
Czarownica, nie walili w glowe maczetami, tylko podcinali 'gardla' i te delfiny dobrych pare minut dlawily sie wlasna krwia :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 11:57:32
 No to jeszcze lepiej :( Ech...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 14, 2014, 12:14:07
chyba maczetami :D meczety to muzułmańskie świątynie


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 12:36:02
Vanille racja, dzięki :kwiatek:

 Jeny, co się ze mną dziej :zemdlal: Byka za bykiem strzelam :zemdlal: Chyba się cofam umysłowo :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 14, 2014, 13:37:14
CzarownicaSa, ee tam, ja czasem też tak dowalę, że nie wiem czy się smiać czy płakać :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 14:28:55
Nie unikniemy jedzenia mięsa, a tym samym zwierząt. Ale jeśli już, to chociaż ubijajmy je humanitarnie i "z sercem", a nie znęcając się...
dlaczego?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 14, 2014, 14:42:26
wendetta, yyy... Bo czlowiek jest z natury miesozerny?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 14:55:56
Wendetta bo cały świat raczej nie przerzuci się nagle na sałatkę. Ja mięso uwielbiam i nie wyobrażam sobie żywienia bez niego- i wiele ludzi również.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 14:58:41
nie, w sumie cofam swoje pytanie. głupia ja! obiecałam sobie nigdy więcej w życiu nie zaczynać dyskusji na ten temat.  :głupi_łeb:
więc, In., CzarownicaSa, krótko tylko- aha. I wracam do wątku wege czyli kącika Don Kichotów, którzy i tak niedługo wykitują, bo żyją w niezgodzie z "naturą".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 14, 2014, 15:09:18
Wendetta, nie boj sie, na swiecie sa nas miliony, nie tylko wierzacych, ale i udowadniajacych, ze bez miesa mozna nawet lepiej :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 14, 2014, 15:13:29
Ja tam się będę sprzeczać jeszcze inaczej - za naście lat będzie można jeść mięso, nie jedząc zwierząt. Z laboratorium. Naukowcy już potrafią wyhodować w probówce steka, tylko na razie jest to koszmarnie drogie, jednak mam nadzieję, że stanieje i stanie się popularne (trzeba pamiętać, że kiedyś nie było TV, komputerów, telefonów, internetów, początkowo mieli je nieliczni, a teraz...).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 15:36:18
 No tak, zapomniałam że jestem mordercą niegodnym by żyć.
 Ciekawa jestem, jak wyobrażacie sobie np. plemiona Eskimoskie nie jedzące mięsa. :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Czerwiec 14, 2014, 15:42:19
CzarownicaSa, no jak to jak? Amerykanie będą im dowozić w probówkach - wystarczy zalać wodą i jest ryba


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 14, 2014, 15:49:58
Jo, jo. Dzięki temu nie będzie koni zimnokrwistych, krów, świń, drobiu, sporej części owiec. pastwiska się zabuduje i wtedy dopiero będzie pięknie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 14, 2014, 15:52:12
Wendetta, nie boj sie, na swiecie sa nas miliony, nie tylko wierzacych, ale i udowadniajacych, ze bez miesa mozna nawet lepiej :kwiatek:

Moje psy i koty niestety sa odmiennego zdania :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 15:54:48
Zgodnie w tym, co napisałam nie wdaje się w dalszą dyskusję, wobec czego wybaczcie, że nie odpowiem na posty o eskimosach, sztucznych rybach i mordercach niegodnych by żyć.
Ale Strzyga... no to co, że nie będzie? tak bardzo będzie Ci ich brakować?

Zabeczka, psy i koty to nie ludzie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 14, 2014, 15:56:36
wendetta, a Tobie nie będzie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 15:56:54
 Wiecie co? Ja tego właśnie nie ogarniam.
 Ja nie próbuję wmówić wegetarianom, że robią źle. Że są nienormalni, bo nie jedzą mięsa. Że coś tam, nie wiem, nie przychodzą mi inne pomysły do głowy.
 Ale każdy, absolutnie KAŻDY wegetarianin jakiego znam próbuje wmówić mi, że ja jestem zła/głupia/nienormalna, bo jem mięso.
 Nie rozumiem tego. Jeśli ja nie neguję tego, że ich niejedzenie mięsa jest spoko, ok i nie widzę w tym problemu, to czemu oni próbują mi wmówić, że moje jedzenie mięsa jest niepoprawne? :???:
 Żyj i daj żyć innym.

 Wendetta
naprawdę wolisz oglądać bloki zamiast pastwisk?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 14, 2014, 15:59:08
wendetta ale jednak chcąc nie chcąc nakręcają biznes mięsny.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 14, 2014, 16:00:31
CzarownicaSa, a czy ktoś tutaj zaczął Cię nazywać głupią i wmawiać Ci, że jesteś mordercą?

Nie.

Wendetta jedynie zapytała, dlaczego niby nie da się bez mięsa.
Bo że niby się nie da jest bzdurą - są na tym świecie miliony w pełni zdrowych wegetarian.

Nikt tu nie przyszedł przekonywać innych.
Jedynie wkurza nas twierdzenie, że się nie da - jak ewidentnie się da.
Nie lubimy tej bzdury.

zabeczka, procent mięsa przeznaczanego dla nie tylko psów i kotów, ale również milionów zwierząt żyjących w zoo, itd. - to jest naprawdę niewielki procent całego produkowanego mięsa rocznie.
Nikt nie namawia do zaczęcia karmienia psa tofu. Jestem wegetarianką, mam psa i kota - i guess what - karmię je dobrymi karmami o wysokiej zawartości mięsa.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 16:04:15
Becia nie, nie chodziło mi o Was :kwiatek: Luz. Pisałam o ludziach, których znam tak "namacalnie" ;)

 Ja wiem, że się da, nie twierdzę że nie. Tylko na świecie jeszcze są miejsca i ludzie, którzy jednak nawet jak by chcieli to nie dadzą rady. Albo będzie to dla nich bardzo, bardzo ciężkie.
 Może nie tyle chodzi o to, czy się da- ale czy się opłaca? Chociaż opłaca to złe słowo, ale nie umiem go zastąpić.
 No nie wiem jak to wytłumaczyć :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 14, 2014, 16:05:32
pojedynczym jednostkom się da, ogólnoświatowo się nie da


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 14, 2014, 16:06:46
Niech każdy robi co chce, tak jak wendetta już dawno temu wyrosłam z misji podejmowania jakichkolwiek rzeczowych dyskusji.

Tylko niech nikt nie kłamie, że "nie da się żyć bez mięsa, bo jesteśmy mięsożercami".
(tak w ogóle - błąd - jesteśmy wszystkożercami)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 16:08:53
 No i na tym możemy zakończyć ;) :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 16:14:02
Dziewczyny generalnie pisząc bardzo skrótowo, bo to jest temat kurcze Dunaj, ze wszystkimi odnogami i kanałami  :hihi:

Zabeczko, o ile w przypadku kotów temat jest dość grząski i sporny, o tyle psy mogą żyć w zdrowiu i kondycji na diecie wege.
Później jak znajdę pewne interesujące zdjęcie to wkleję- porównujące układy pokarmowe różnych zwierząt, w tym człowieka.
No i daj bóg czy inny latający potwór spaghetti aby cały przemysł mięsny na świecie był stargetowany na psy i koty, z wyłączeniem ludzi- uratowałoby to miliardy istnień, nie tylko "nieludzkich"

Strzyga, jeśli pytasz całkowicie poważnie to odpowiadam: nie. Czy na co dzień masz osobisty kontakt z krowami, świniami itd tzw "rzeźnymi? Podejrzewam, że nie. Ja też nie. Dlaczego więc miałoby mi ich brakować? Śmiem twierdzić, że gatunki te NIE wyginęłyby całkowicie i funkcjonowałby w podobnym stopniu obok człowieka na widoku (podkreślam, bo na co dzień nie widać przecież masy tych stworzeń zamkniętych w zakładach hodowlanych i ubojniach), podobnie jak funkcjonują psy i koty i inne zwierzęta towarzyszące, które generalnie nie "służą" do zjadania w naszej części świata. Więc jeśli dopadłaby Cię wyjątkowa tęsknota, zawsze mogłabyś sobie jakieś  z tych zwierząt znaleźć w okolicy i iść poprzytulać.

Czarownica, naprawdę jedyną alternatywą dla pastwisk, która przychodzi Wam do głowy są bloki?
Poza tym Czarownico, wskażesz mi jedno zdanie w którym obraziłam Cię, zaatakowałam, nazwałam mordercą, głupią i nienormalną?


EDIT: BECIA, dziekuje! Dobrze to ujęłaś  :D



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sienka Czerwiec 14, 2014, 16:19:08
Cytuj
o tyle psy mogą żyć w zdrowiu i kondycji na diecie wege.

 8| 8| 8|

niezle :lol:


edit: smiech przez lzy, ale tak sobie pomyslalam, ze tysiace ludzi kupujacych chapi i inne bieronkowe karmy, po prostu trzyma psa na diecie wege :hurra:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: lenalena Czerwiec 14, 2014, 16:26:37
Wiele lat nie jadłam mięsa, da się,  teraz jem ilości śladowe, głównie to co sama wyhoduję i humanitarnie zabiję (nie ja osobiści). Nie tyle ze względów światopoglądowych (choć też), co nie lubię, nie smakuje mi. Tylko że moje 2 psy i 3 koty zjedzą tyle, że dla 2 rodzin by starczyło. ;) Ale mówienie, że pies może (powinien?) być na diecie wege, to przegięcie. Że o kocie już nie wspomnę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 14, 2014, 16:30:03
Niech każdy robi co chce, tak jak wendetta już dawno temu wyrosłam z misji podejmowania jakichkolwiek rzeczowych dyskusji.

Tylko niech nikt nie kłamie, że "nie da się żyć bez mięsa, bo jesteśmy mięsożercami".
(tak w ogóle - błąd - jesteśmy wszystkożercami)

A gdzie ktos napisal, ze sie nie da zyc bez miesa?
Dopowiadaja sobie, a pozniej biedne pokrzywdzone :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 14, 2014, 16:30:53
wendetta  :kwiatek: ja rozumiem, że masz sporo racji w przypadku ludzi. Sama przeszłam na wege ( z przyczyn zdrowotnych) i lecę już na diecie  chyba z 4 miesiąc. Chwalę sobie.
Jednak jeśli chodzi o zwierzęta typowo mięsożerne nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego, aby  nawet etapami miały przechodzić tylko na pokarm roślinny. W jakiejkolwiek postaci.
A kiedy czytam tego typu artykuły, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Dla mnie zabijanie zwierząt nie jest kontrowersyjne a raczej sposób w jaki się to robi. To o czym wcześniej wspomniała Czarownica Sa.
Następnie to co z tego mięsa później powstaje - twory mięsopodobne z domieszką 60% spulchniaczy, konserwantów, hormonów i dziwnych promieniotwórczych papek. I produkuje się to tylko po to aby uzależnić klienta i jak najwięcej sprzedać. To mnie boli.
I boli mnie również to że wszyscy kręcimy na siebie bata pakując w nasze organizmy te śmieci co doprowadza następnie do szeregu chorób- sama się o tym boleśnie przekonałam.
 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 14, 2014, 16:31:27
Wendetta jeszcze nie wyrosłaś z niepotrzebnie wzniecanych dyskusji ;)


Sienka takie zwierzęta, jak opisujesz, jedzą pewnie więcej soi niż standardowy wegetarianin ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 16:36:00
Szepcik,  8|
1. szczerze miałam nadzieję, że już nie mam potrzeby dyskutowania o tym, ale jak widać jestem tylko niedoskonałą istotą i czasami po prostu nie mogę się powstrzymać. i tak jestem z siebie dumna, że się ograniczyłam do kilku zdań!
2. a dlaczego uznałaś, że akurat TA dyskusja jest niepotrzebna?

Dziewczyny, generalnie to love, peace and rock& roll :konik:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 14, 2014, 16:36:30
wendetta, Becia i reszta - przecież doskonale wiecie, że nie warto  ;) Lepiej idźta do naszego kąta (do kąta sio!) powstawiać nowe przepisy  :D

(btw. Niemiecki Związek Kynologiczny musi być sto lat za Murzynami  :hihi:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 14, 2014, 16:37:30
wendetta i tak za te wege lody mas z minusa bo mi się śnią po nocach  :hihi: ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 14, 2014, 16:42:39
Wendetta z góry mówię, że nie mam pojęcia czy takie dyskusje wszczynałaś na volcie czy nie - ale przecież chyba dobrze wiesz, że więcej dobrego zrobisz pracując nad sobą, niż nad innymi w tym temacie ;) oczywiście wszystko z przymrużeniem oka ;) jak mówi Meise - nie warto ;)
Mnie już się nawet nie chce komentować pytań w stylu "Ja też jestem wegetarianką, to co, idziemy jutro na łososia na stołówkę?" "Acha, mięsa nie jesz. To zaraz Ci dam kiełbaskę na kanapkę, zamiast tego schabu." "A może się wyjątkowo skusisz na pasztecik, domowy jest" "A może ten trądzik to masz od niejedzenia ryb/mięsa?" ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 14, 2014, 16:46:12
Szepcik, wiem... :smutny:
edit. przyznaję też, że chyba źle odczytałam Twoje intencje w pierwszym poście :kwiatek:

Zabeczka, buahahah :diabeł: w sumie ja mam gorzej, bo już ich zasmakowałam. a do lodziarni tak daleko :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Czerwiec 14, 2014, 18:00:18
Wiecie co? Ja tego właśnie nie ogarniam.
 Ja nie próbuję wmówić wegetarianom, że robią źle. Że są nienormalni, bo nie jedzą mięsa. Że coś tam, nie wiem, nie przychodzą mi inne pomysły do głowy.
 Ale każdy, absolutnie KAŻDY wegetarianin jakiego znam próbuje wmówić mi, że ja jestem zła/głupia/nienormalna, bo jem mięso.
 Nie rozumiem tego. Jeśli ja nie neguję tego, że ich niejedzenie mięsa jest spoko, ok i nie widzę w tym problemu, to czemu oni próbują mi wmówić, że moje jedzenie mięsa jest niepoprawne? :???:
 Żyj i daj żyć innym.

 
nie jem mięsa od kilku lat. Moja rodzina je . Jesteśmy wszystkożercami i jeśli ktoś lubi.... Jestem jedynie przeciwna fermom hodowlanym. Zweirzęta trzymane na małych powierzchniach, futrowane wszelakim świństwem - aby szybko i tanio. A potem ludzie to jedzą. Okropieństwo.ale jeśli ktoś lubi niech je i nikogo nawracach na siłę sie nie powinno.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 18:28:25
Majowa i o takim fajnym podejściu piszę- żyj i daj żyć innym :)

 Tak samo nienawidzę i totalnie nie ogarniam namawiania do czegoś czego nie lubię. Zjesz szpinak? Nie, dziękuję, nie lubię. Oj tam nie lubisz, nie jadłaś dobrego, ja Ci zrobię i na pewno cały zjesz!
 Otóż nie, nie zjem, bo NIE LUBIĘ SMAKU SZPINAKU. Czemu ludziom tak trudno to zrozumieć? :ke:
 Jak mi ktoś mówi "nie lubię paluszków" to oprócz paluszków stawiam coś innego na stół. Jak ktoś mi mówi "za surówkę/schabowego/ziemniaki dziękuję, nie lubię" to nie nakładam.
 A mi z uporem maniaka ludzie próbują wciskać coś, co wcześniej jadłam i WIEM, ŻE NIE LUBIĘ.  Ale nie. Oni wciskają, bo "jak można tego nie lubić?!"
 No nie ogarniam :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 14, 2014, 18:31:36
Czy na co dzień masz osobisty kontakt z krowami, świniami itd tzw "rzeźnymi? Podejrzewam, że nie. Ja też nie. Dlaczego więc miałoby mi ich brakować?
Warto dodać, że gdyby nie przemysł mięsny tych odmian by zwyczajnie nie było. Nie istniałyby.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: lenalena Czerwiec 14, 2014, 19:02:54
Meise, Niemiecki ZK uważa za prawidłową diete wegetariańską dla psów? Nie pytam złośliwie, jestem ciekawa.  ;)  :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 14, 2014, 19:18:53
To tak jakby ludzie, którzy jedzą mięso i je uwielbiają zaczęli karmić takiego konia albo krowę mięsem, tylko mięsem  :diabeł:
Ciekawe ile by zdobyło to braw, bo widzę że tak absurdalna rzecz jak karmienie zwierzęcia mięsożernego dietą vege jest super  :hihi: :diabeł:
ZAŁAMKA


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 15, 2014, 06:30:30
chyba dobrze wiesz, że więcej dobrego zrobisz pracując nad sobą, niż nad innymi w tym temacie ;)

zaleciało sektą ;)
Ja również zaobserwowałam swego rodzaju nagonkę ze strony wegetarian: jesz mięso??? Jak możesz! I zaraz całe mnóstwo dowodów na to jak dużo złego wyrządza w ludzkim organizmie mięso :swirek:
O diecie vege dla zwierząt słyszałam (pierwszy raz jak moja koleżanka przeszła na wegetarianizm a wraz z nią zmuszone były do tego wszystkie jej zwierzaki) i uważam, że to jest chore. Jak można zwierzę mięsożerne zmuszać (bo inaczej tego nazwać nie można) do niejedzenia mięsa? Dlatego, że właściciel postanowił nie jeść mięsa to solidarnie teraz pies też nie będzie mógł go jeść?  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 15, 2014, 06:45:59
Wiadomo, że w każdym środowisku są ortodoksyjni, ślepo zapatrzeni w swoją JEDYNĄ SŁUSZNĄ opinię ludzie. Tak samo jak weganizmu może to dotyczyć religii, polityki, światopoglądu czy choćby muzyki. Nie można twierdzić, że cała ideologia jest głupia a wszyscy wege to chorzy zapaleńcy, bo trafiło się na 1 czy 5 takich osób, jak opisałam wcześniej. Jednak, szczególnie ostatnimi czasy, bardzo często spotykam się z "normalnymi" ludźmi, którzy słysząc o wege ZAWSZE muszą wtrącić swoje 3 grosze "super, że jesteś wege, ale nie dostarczasz organizmowi potrzebnych składników mineralnych" albo "nic nie mam do twojej diety ale widać, że jesteś młoda, bo żaden rozsądny człowiek nie odmawia sobie mięsa", "nie wiesz co tracisz, mięso jest super" itp. Nooo dla mnie nie jest super. Są ludzie, którzy jedzą mięso, są tacy co wolny czas spędzają przed komputerem czy telewizorem, są tacy co kupują prace dyplomowe (oh, u mnie to teraz temat na czasie  :hihi: ), ale to nie znaczy, że ja też muszę. Nie wartościuję, co jest lepsze a co gorsze, każdy ma prawo do własnego wyboru i inni powinni to szanować, o ile nie godzi to w innego człowieka. Jak ktoś tu mądrze napisał - żyj i daj żyć innym  :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 15, 2014, 07:05:31
Smarcik- żyj i daj żyć innym?  8| No to właśnie tak mi dajesz żyć, że mnie obraziłaś. Wymieniłaś osobę jedzącą mięso w jednej linii z taką która gapi się całymi dniami w TV ( czytaj- bezmózg) lub z taką, która kupuje prace dyplomowe ( oszust i bezmózg)
I to jest podejście pokojowe do osób jedzących mięso? faaaajnie


Kurczę...żyjmy i dajmy żyć innym. Są osoby twierdzące, że będą się żywić energią z kosmosu. Są osoby żywiące się tylko tym co znajdą na śmietniku. Są osoby, które uważają, że używanie mydła jest szkodliwe. A są osoby nie jedzące mięsa. Spoko, żyj i daj żyć innym. miło ci?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 15, 2014, 07:14:18
Mogę wymienić na równi z taką, która w każdej wolnej chwili uprawia sport, z taką, która kocha piłkę nożną itp, to był tylko przykład. Nie uważam, żeby spędzanie wolnego czasu przed tv było czymś złym. Są ludzie, co uwielbiają chodzić do kina, są tacy co imprezują, a inni wolą czytać książki.

Jak ktoś chce żywić się energią z kosmosu to niech się żywi, mi absolutnie nic do tego, dopóki ta osoba nie próbuje mi wmówić, że jej dieta jest jedyną właściwą  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 15, 2014, 07:15:47
dopóki ta osoba nie próbuje mi wmówić, że jej dieta jest jedyną właściwą  ;)
I tego się trzymajmy  :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 15, 2014, 09:27:38
Nie wiem czy tylko mnie się tak wydaje, ale ta cała dyskusja nie dotyczy aspektu sprawy w pierwszym poście, od którego zaczęła się ta dyskusja. To nie chodzi o to, czy ktoś je mięso czy go nie je, tylko o humanitarny ubój zwierząt i nie tylko sam ubój. Dziwny jest ten gatunek ludzki, nic się nie zmieniło przez wieki, lubimy z jakąś chorą satysfakcją patrzeć na cierpienie innych. Nawet tutaj na forum, czepiamy się takich pierdół jak kocyk zamiast czapraka, źle założony nahrapnik, a tematów w jakich warunkach żyją zwierzaki zanim trafią na nasz talerz, jak na lekarstwo. (fermy, farmy, przewóz) Co do rozwiniętej dyskusji, zauważyłam pewną zbieżność, za każdym razem gdy ktoś wrzuci coś na temat zabijania zwierząt, to zaczyna się rozmowa na kilka stron o wegetarianizmie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 15, 2014, 09:38:11
Nie Watusia mi np. chodzi o to jakim cudem ludzie vege uważają, że to świetnie karmić zwierzę mięsożerne dietą vege  :mad:
Czemu nagle nikt nic nie pisze?

Dałam przykład, ja zacznę karmić swojego konia mięsem, bo przecież ja je uwielbiam i uważam, że zdrowe i to będzie ok?
Bo to co sobie ktoś je sam, czym karmi swoje dzieci itd. to jego sprawa i jego światopogląd, ale karmienie zwierząt niezgodnie z ich naturą (układem pokarmowym, fizjologią) jest zwykłym chamstwem i skrajnym egoizmem i nikt mi nie wmówi, że taka dieta całkowicie wbrew naturze jest ok.
Jasne nie ma to jak zasłaniać się ubojem, zdrowiem, humanitaryzmem i tysiącem innych rzeczy.

Tego nie ogarniam, jak człowiek może być tak zaawansowany w swoim egoizmie  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 15, 2014, 09:39:31
Dava może zwróć się bezpośrednio do osoby, która tak uważa, skoro tak Cię to nurtuje, będzie prościej rozwiązać problem  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 15, 2014, 09:45:12
Dava, ale pierwszy post, od którego zaczęła się ta rozmowa, dotyczył uboju zwierząt, a dyskusja jak zwykle zbacza na inne tory, całkowicie nie dotyczące tej jakże bolesnej sprawy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 15, 2014, 09:52:49
Co chodzi o karmienie zwierząt samą zieleniną uważam,  że jest to chore i właściciele powinni sami do psychiatryka trafić. Nie wyobrażam sobie chociażby psów pociągowych na takim 'żywieniu'...



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 09:56:51
Watrusia, ale co sie dziwisz, wystarczy wspomniec o jedzeniu miesa a juz sie fanatyczki rzucaja. Jezeli niektorzy nie naucza sie normalnie rozmawiac, tylko beda od razu atakowac o byle co, to nigdy tu nie bedzie rzeczowej rozmowy na jakikolwiek temat.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 15, 2014, 10:13:45
In.,  trafiłaś w sedno. Problem rzucony w pierwszym poście najczęściej ginie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 15, 2014, 10:16:02
Bo jeśli odezwą się wegetarianie, to zawsze odezwą się też fanatycy jedzenia mięsa. I jeśli niektórzy nie nauczą się normalnie rozmawiać, tylko będą od razu atakować... to dyskusji nie będzie.

Nie piję do In, ale po prostu napisała tak rzeczowo i na temat, że nic, tylko potwierdzić, że to świetny argument :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 15, 2014, 10:19:09
Nie wiem czy tylko mnie się tak wydaje, ale ta cała dyskusja nie dotyczy aspektu sprawy w pierwszym poście, od którego zaczęła się ta dyskusja. To nie chodzi o to, czy ktoś je mięso czy go nie je, tylko o humanitarny ubój zwierząt i nie tylko sam ubój. Dziwny jest ten gatunek ludzki, nic się nie zmieniło przez wieki, lubimy z jakąś chorą satysfakcją patrzeć na cierpienie innych. Nawet tutaj na forum, czepiamy się takich pierdół jak kocyk zamiast czapraka, źle założony nahrapnik, a tematów w jakich warunkach żyją zwierzaki zanim trafią na nasz talerz, jak na lekarstwo. (fermy, farmy, przewóz) Co do rozwiniętej dyskusji, zauważyłam pewną zbieżność, za każdym razem gdy ktoś wrzuci coś na temat zabijania zwierząt, to zaczyna się rozmowa na kilka stron o wegetarianizmie.

Możemy założyć taki temat, tylko... dam sobie rękę uciąć, że jakby go założyła któraś z kącika wege, to natychmiast byłoby to odebrane jako ATAK na jedzących mięso. Jak założy normalny revoltowicz jedzący schabowego - będzie spoko... do czasu. Gdy nie wejdę tam np. ja i nie napiszę, że sytuacja kurczaków tu i tu jest makabryczna i nie okraszę tego odpowiednimi zdjęciami - ZNOWU ATAKUJĘ mięsożernych.
Wy nie macie chyba świadomości, że dla NIEKTÓRYCH ludzi już samo stwierdzenie: "Nie jem mięsa" jest ATAKIEM.
Nie jestem (już?) "fanatyczką". Mam w dupie, co je taka In., może to być nawet pies i kot - byle ubity humanitarnie  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 15, 2014, 10:35:41
A czy zawsze musu być jakiś fanatyzm? No kurcze!. Przecież można dyskutować, niezależnie od tego czy je się mięso czy nie. Własnie chodzi o to żeby były takie tematy jak o tych kurczakach, ale żeby w tej rozmowie  nie rozgraniczać ludzi na wegetarian i jedzących mięso.  Chodzi o to żeby temat rzucony był rozważany a nie:  Tędy owędy, przez pole molędy. 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 15, 2014, 10:38:27
Ja jestem jak najbardziej za, możemy o tym dyskutować  :)

Jak chcesz możesz założyć wątek, który będzie można podciągnąć pod szeroko pojętą ochronę praw zwierząt (nie tylko hodowlanych)  :kwiatek:





Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Watrusia Czerwiec 15, 2014, 10:47:06
Jeżeli będą chętni na dyskusję w TEMACIE, to mogę założyć, chociaż moja wiedza o tym nie jest doskonała. Ale to już po powrocie ze stajni, bo jak coś zakładać to z głową, a nie bez głowy ;). 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 15, 2014, 10:49:45
Sure  :) Ja się będę wypowiadać po jutrzejszym dniu, teraz muszę zająć się czymś innym  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 15, 2014, 10:51:47
A ja już mogę się wyrazić w temacie, że Ci co jedzą mięso niech je jedzą. Ci co wolą wege to niech będą w tym. Ale kurde blaszka niech nie mieszają w takie rzeczy zwierzaków ! Eksperymenty jak chcą to niech na sobie robią.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 15, 2014, 10:59:02
-zwierzę roślinożerne je rośliny
-zwierzę mięsożerne je mięso
-zwierzę wszystkożerne ( w tym człowiek) je i to i to. Zwierzę nie będzie nic eliminowało z diety w imię idei. Człowiek może, jego sprawa. Zastąpi mięso czymś innym i albo będzie mądry i zrobi to tak, że sobie nie zaszkodzi, albo będzie głupi i narobi sobie biedy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 15, 2014, 11:00:56
A ja już mogę się wyrazić w temacie, że Ci co jedzą mięso niech je jedzą. Ci co wolą wege to niech będą w tym. Ale kurde blaszka niech nie mieszają w takie rzeczy zwierzaków ! Eksperymenty jak chcą to niech na sobie robią.



Dokładnie, bo jak zwykle już słyszałam brawa na temat vege diety u psów i kotów i jak zwykle widzę, że odwracany jest 'kot ogonem'.

Szczerze, mam gdzieś czy jecie liście sałaty, warzywa, coś ze śmietników, bo każdy człowiek ma prawo jeść to na co ma ochotę. Tylko nie piszcie mi tutaj, że dieta vege dla psa i kota to super sprawa, bo to jest NIENORMALNE, tak jak fakt, że konia bym karmiła mięsem (co jakimś dziwnym trafem, nikt kto uwielbia mięso na tak absurdalną rzecz nie wpadł).

Serio nie płaczcie, że ktoś Was atakuje za Wasze prywatne poglądy, bo tak nie jest. Jeśli Wam służy dieta bezmięsna, vege czy jakakolwiek inna to super, mi to nie przeszkadza, tylko nie spuszczajcie tu zasłony milczenia na tych wszystkich EGOISTOW którzy swoje mięsożerne zwierzęta karmią jakąś sałatą !
Bo to jest NIENORMALNE  :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 15, 2014, 11:01:55
tunrida dobrze powiedziane. Kiedyś już pisałam w którymś wątku, jak rozmawiałam z panem z jednego ze stowarzyszeń promujących wege - pan twierdził, że wszystkie zwierzęta powinny być na diecie wege. Zapytany o swoje zwierzęta odrzekł "moje koty muszą jeść mięso, NO ALE ONE SĄ CHORE"  :zemdlal: Fanatyzm, niestety, nie jest dobry w żadnej dziedzinie życia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: edyta Czerwiec 15, 2014, 11:04:10
Wiatrusia,

ale to jest chyba tak, że jak tylko ktoś wspomni o tragicznych warunkach zwierząt na farmach to od razu zaczyna się przepychanka "a mięso jesz?" i dalej idą konie po betonie ...
bo niestety jest tak - co widac i po tych ostatnich postach - że wegan i wegetarian postrzega się jak jakąś sektę, kogoś nie do końca zrównoważonego, nawiedzonego. I to jest bardzo wygodne dla przemysłu "mięsnego", aby wszelkie protesty w sprawie warunków życia i śmierci zwierząt w ich fabrykach uciszać poprzez wyszydzenie i ośmieszenie atakujących. I to wyszło też w tej dyskusji.
Problem tkwi chyba w tym, że ludziom mięsożernym (nieładnie to brzmi, ale jak inaczej) niełatwo jest rozmawiać o sposobie "produkcji" mięsa na ich stół, bo taka dyskusja wprowadza ich w swego rodzaju dysonans poznawczy. Jem = godzę się na to, że cierpienie zwierząt na farmach odbywa się w moim imieniu. I dlatego atakują i uciekają z tematu.
A przecież można inaczej. Właśnie ludzie, którzy mają w diecie mięso i nie chcą z niego rezygnować powinni tym bardziej naciskać i walczyć o warunki w jakich żyja i są zabijane zwierzęta, które potem będą jedli.

A tak zupełnie na marginesie - oczywiście, że się da zrezygnować z przemysłowej hodowli zwierząt. Przecież to wynalazek ostatnich kilkudziesięciu lat. A ludzkość funkcjonuje już nieco dłużej ;) po prostu kiedyś mięsa nie jadło się 3 razy dziennie 7 dni w tygodniu. W takim Butanie mięso sprowadza się spoza kraju tylko dla turystów. U nich nikt nie zabija zwierząt w ogóle.
Przemysł mięsny urósł do takich rozmiarów, że teraz ciężko jest z tym procederem walczyć. Mięso z przemysłówki jest śmiesznie tanie, co dla mnie jest niemoralne. Bo to właśnie ta oczekiwana przez konsumenta niska cena jest bezpośrednią przyczyną tragicznych warunków i cierpień zwierząt na farmach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 11:06:36
Mi po prostu szczeka opadla jak przeczytalam posty wendetty i Beci. Od razu z atakiem, wyzszoscia i "my jestesmy fajniejsze/lepsze", bo ktos smial powiedziec, ze ludzie jedza mieso. I dopowiadanie sobie rzeczy, ktorych nikt nie napisal, zeby wyszlo na to, ze one sa biedne, pokrzywdzone i nikt ich nie rozumie.
Tyle jest tu osob wege na forum, zdecydowana wiekszosc potrafi normalnie rozmawiac, ale wystarczy paru krzykaczy i juz po temacie.

Btw, to o czym pisalam dwie strony temu: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=434128363384262&id=100003613067737
Tylko UWAGA. Wg mnie kwalifikuje sie to do kategorii "drastyczne". Niewiele rzeczy mnie rusza, ale przy tym ryczalam, a obejrzalam tylko kilkanascie sekund.

Edit:
Edyta, nie wegan i wegetarian postrzega sie jako sekte, a krzykaczy, ktorzy sie tak zachowuja. Pozjadali wszystkie rozumy, wiedza lepiej i zachwuja sie jak swiete krowy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: lenalena Czerwiec 15, 2014, 11:08:31
Meise, ponawiam pytanie, co ZK w Niemczech mówi na temat karmienia psów wege?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 15, 2014, 11:18:04
lenalena, na szybko znalazłam tylko artykuł Niemieckiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Jakieś dwa lata temu z czystej ciekawości czytałam artykuły o tym na angielskich i niemieckich stronach i znalazłam takie info i znajomy z Niemiec mi je potwierdził.
http://www.tierschutzbund.de/faq/heimtiere/hunde-vegetarisch-ernaehren.html (http://www.tierschutzbund.de/faq/heimtiere/hunde-vegetarisch-ernaehren.html)

Ja się nie zdecyduję na psa czy kota, dopóki nie będę sobie w stanie w głowie poukładać, że karmię swoje zwierzę innym i tak być powinno :) Nie zamierzam robić ze zwierząt w dużej mierze mięsożernych bądź kompletnie mięsożernych (koty) wegetarian (-: Dlatego wolę mieć królika i konia, bo nie mam moralnego dylematu  :)
(poza tym nie przepadam za psami i kotami, chociaż wyjątkiem są boksery  :kocham:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 15, 2014, 11:20:49
Bo hodować powinno się zwierzęta jednym celu, a nie jak jest teraz - najlepiej z jednego zwierzaka mieć pożytek w trzech różnych kierunkach, bo wszystko jest tanie,to trzeba wycisnąć ile się da. Dlatego mięso jest średniej jakości i jest tanie. Głownie chodzi mi o bydło, krowę eksploatuje się mlecznie przez kilka lat, w dodatku daje cielaki a potem jest brakowana - idzie na mięso. W rożnym stanie idzie na to mięso... Bydło mięsne hodowane w Polsce w całości idzie na eksport na zachód - jest to mięso świetnej jakości, przez to droższe, u nas nie ma na to zbytu.
Takie małe porównanie bydła mlecznego  mleczne (http://www.aukcjezwierzat.pl/fotkiAM/8/52169060a293184f9b6dfcac2e2fb21a_m.jpg) z mięsnym (http://www.niam.pl/rimages/crop/600/450/files/images/PRODUCT/BACKUP/PRODUCT_198_01176429644933114155079616254270.jpg)
Ogólnie widać poprawę - zwłaszcza w produkcji opierającej się na bydle, bo u świń jest moim zdaniem dużo gorzej. Coraz częściej pojawiają się inne sposoby utrzymywania wielkich obór - są to coraz częściej obory otwarte, bez uwiązań, z pojedynczymi stanowiskami, pojawiają się maszyny, do któych krowa sama wchodzi kiedy chce i podczas jej jedzenia maszyna ją doi, ludzie kombinują też jak poprawić byt zwierząt i wydużyć ich życie. Opieka weterynaryjna nad stadem też idzie do przodu, zwierzęta któe kiedyś odsyłało się na rzeź, dziś się leczy.

Mam też nadzieję, że nowe pokolenie młodych rolników, nastawionych na duże produkcje roślinne i zwierzęce wyprze rolników starych z ich starymi naleciałościami, którzy zamiast wzywać weterynarza do krowy z zatkanym przełykiem sami rozbijają jej buraka w tym przełyku cegłami... lub w przypadku trudnego porodu ciągną cielaka traktorem...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Meise Czerwiec 15, 2014, 11:27:41
O boże, weszłam w ten link od In. i pożałowałam z całego serca.........  8| 8| 8|
JA PIER*******


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 15, 2014, 12:53:12
Mi po prostu szczeka opadla jak przeczytalam posty wendetty i Beci. Od razu z atakiem, wyzszoscia i "my jestesmy fajniejsze/lepsze", bo ktos smial powiedziec, ze ludzie jedza mieso.
In.:
1. Możesz wskazać te rzekome ataki z naszej strony? (o ile pamiętam, wendetta zadała proste pytanie, a Ty zaraz wyleciałaś z odpowiedzią w niegrzecznym tonie)
2. Możesz wskazać tą rzekomą wyższość? (gdzie napisałyśmy, że jesteśmy fajniejsze/lepsze?)
3. Ależ my wiemy, że ludzie jedzą mięso. Tłumaczyłam, że obydwie zdenerwowałyśmy się, że znowu pojawił się argument, że "ale przecież ludzie są mięsożerni, muszą jeść mięso".

(I nie, dalej nie mam na celu przekonywania nikogo do wege - jedynie proszę o dowody na te zarzuty, które IMO są zgrabnym wykręcaniem ogona)

Dlatego normalne, rzeczowe dyskusje między "mięsożercami" a wege nie będą nigdy możliwe. Bo "mięsożercy" dopatrują się rzekomych ataków/wywyższania się/kompletnej nietolerancji dla jedzących mięso.

Co do tych wege karmiących psy/koty dietą wege... to patologia. Rzadko zdarzająca się. Patologie są wszędzie. Nie są wyznacznikiem całych grup.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 13:00:34
No, no, jasne. Po pierwsze, nikt nie napisal, ze ludzie MUSZA jesc mieso. A te "rzekome" ataki, etc - nie wiesz, co pisalas? Zaczyna sie od str 26, post z 15:58.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 15, 2014, 13:01:20
Meise, a rząd dla konia masz w całości syntetyczny?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 15, 2014, 13:04:44
Mi po prostu szczeka opadla jak przeczytalam posty wendetty i Beci. Od razu z atakiem, wyzszoscia i "my jestesmy fajniejsze/lepsze", bo ktos smial powiedziec, ze ludzie jedza mieso. I dopowiadanie sobie rzeczy, ktorych nikt nie napisal, zeby wyszlo na to, ze one sa biedne, pokrzywdzone i nikt ich nie rozumie.
Tyle jest tu osob wege na forum, zdecydowana wiekszosc potrafi normalnie rozmawiac, ale wystarczy paru krzykaczy i juz po temacie.

droga In., generalnie jestem osobą, którą naprawdę trudno wyprowadzić z równowagi i NIGDY nie wdaje się w jakieś słowne przepychanki, ale w tym przypadku, przepraszam Cię bardzo, trochę przegięłaś. Wskażesz mi jedno miejsce, w którym kogoś zaatakowałam, odniosłam się z góry, napisałam, że jestem lepsza i fajniejsza? Krzykacz, który nie potrafi normalnie rozmawiać? Wow... NIE OGARNIAM ;) Jeśli to było krzykactwo, to co powiesz o całej reszcie dyskusji na tym forum?

Czy po prostu jakakolwiek dyskusja w tym temacie jest zabroniona i postrzegana jako pieniactwo? Drażliwy temat?

Akurat Becia to dobrze podsumowała jednym zdaniem: zaczęło się od mojego pytania "dlaczego" na zdanie, że NIE DA się nie jeść mięsa. Potem właściwie pożałowałam, bo rozwinęła się dyskusja, zupełnie bezcelowa, ale w sumie ograniczyłam się tylko do 2-3?, bardzo spokojnych postów.
Mam wrażenie, że to mięsożercy poczuli się bardzo urażeni faktem, że ktoś w ogóle ośmielił się zakwestionować ich dietę. Uderz w stół, a nożyce się odezwą?

Jeśli post Davy aporopos tego, że dyskusja ucichał itd nawiązywał do mnie to owszem, w tym wątku nie chcę więcej o tym pisać.
Jeśli powstaną odpowiednie wątki o których wspominały dziewczyny to bardzo chętnie się wypowiem. A póki co idę poczytać przepisy do wege wątku... Aha! i swoje dwa koty jeszcze nakarmię, karmą z mięsem, bo akurat w ich przypadku nie mam (już) wątpliwości co powinny jeść.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 13:09:17
wendetta, naucz sie czytac ze zrozumieniem, to wtedy porozmawiamy. Nie widze sensu jakiejkolwiek rozmowy z osoba, ktora nie potrafi czytac i przekreca slowa tak, zeby jej pasowaly.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 15, 2014, 13:11:30
 Jako niejaka "winowajczyni" przyznam się i przypomnę- zaczęło się od mojego postu:
Cytat: CzarownicaSa Czerwiec 14, 2014, 13:08:20
Nie unikniemy jedzenia mięsa, a tym samym zwierząt. Ale jeśli już, to chociaż ubijajmy je humanitarnie i "z sercem", a nie znęcając się...

 Wendetta zapytała dlaczego.

 Więc odpisałam:
Wendetta bo cały świat raczej nie przerzuci się nagle na sałatkę. Ja mięso uwielbiam i nie wyobrażam sobie żywienia bez niego- i wiele ludzi również.

 I nie widzę w tej odpowiedzi nic złego/negatywnego, tylko stwierdzenie faktu- większość ludzi zwyczajnie lubi mięso i im smakuje.
 Natomiast odpowiedzią na to były te posty:

nie, w sumie cofam swoje pytanie. głupia ja! obiecałam sobie nigdy więcej w życiu nie zaczynać dyskusji na ten temat.  w głupi łeb
więc, In., CzarownicaSa, krótko tylko- aha. I wracam do wątku wege czyli kącika Don Kichotów, którzy i tak niedługo wykitują, bo żyją w niezgodzie z "naturą".

Wendetta, nie boj sie, na swiecie sa nas miliony, nie tylko wierzacych, ale i udowadniajacych, ze bez miesa mozna nawet lepiej kwiatek


 Które dla mnie mają wydźwięk lekko- LEKKO- negatywny, na zasadzie "my jesteśmy lepsi". Głównie chodzi mi o stwierdzenia "Don Kichoci" czy "wierzący i udowadniający".

 Ale jak pisałam ja nie widzę nic złego czy niepoprawnego w wegetarianizmie- wręcz przeciwnie. Tylko bardzo, bardzo nie lubię, jak ktoś sugeruje, że... no robię źle.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Czerwiec 15, 2014, 13:11:44
Cytuj
Meise, a rząd dla konia masz w całości syntetyczny?

czegoś takiego nie ogarniam
bo przecież jeśli nie, to zwracanie uwagi będzie hipokryzją  :wysmiewa:

w ogóle całej tej dyskusji nie ogarniam, bez mięsa się da, jak się chce. Czarownica nie chce i wsio, jej sprawa, ani becia ani wendetta się nie uniosły, a reakcje pozostałych użytkowników rodem z kabaretu ;) ale ktoś tam mądrze napisał, że dla niektórych atakiem jest już samo zdanie "nie jem mięsa"
A In. to już w ogóle ma całe życie pod górę  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 15, 2014, 13:16:38
In., OK :)

Czarownica, spoko... Może Don Kichoci nie zabrzmieli dobrze ;) Chodziło mi o porywanie się w motyką na słońce. I ja naprawde szczerze napisałam, że załuję tego pytania, bo wiedziałam czym to się skończy, no :lol:



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 15, 2014, 13:17:44
 No i dla mnie sprawa rozwiązana ;)
 Jak zwykle chodziło o złe użycie słów a nie prawdziwi problem :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 15, 2014, 13:21:31
A In. to już w ogóle ma całe życie pod górę  :hihi:
Tak oto jednym zdaniem hedonistka świetnie podsumowała moje wszystkie dotychczasowe próby rzeczowych dyskusji z In. na tym forum, dlatego pozwolę sobie już nie odpowiadać na jej posty - bo czego bym nie napisała to: patrz cytat. :)

CzarownicaSa, ani mi, ani wendettcie nie chodziło o Twoją odpowiedź. Wyraźnie napisałaś, że ludzie jedzą mięso bo lubią, a nie: muszą, bo taka nasza mięsożerna natura.

Chodziło nam o odpowiedź (IMO dosyć niegrzeczną i prowokującą w tonie) In.:
wendetta, yyy... Bo czlowiek jest z natury miesozerny?

Co do tego "wierzenia i udowadniania" oraz że "można nawet lepiej" - chodzi mi tu o zdrowie. Takie mierzone u lekarza badaniami zdrowie. Tyle i tylko tyle. Że tak właśnie kopiemy w kalendarz z tego życia w niezgodzie z naturą. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 13:40:30
Spoko, juz dawno przestalam walczyc z debilizmem. Jak ktos ma IQ na poziomie ropuchy to i tak nie zrozumie, nie ma sensu rozmawiac i tracic czasu.

A na glupie pytanie jest glupia odpowiedz. Proste.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 15, 2014, 14:30:44
A Ja nie ogarniam jak ! wegetarianie tak bardzo naskakują na mięsożerców, czują się lepsi, wręcz są dumni z tego . No ale jest ale ....  siodła, oficerki, ogłowia itd są skórzane.
Więc co za różnica czy ja zjem mięso, czy weget. jeździ w skórzanym siodle . Nie ogarniam tego naprawdę  :swirek: 

Z mojego doświadczenia, Ja nie czuję się gorsza bo zabijam, żebym mogła jeść. My zabijanie zwierząt ograniczyliśmy do minimum, jak ? Hodujemy np. świnie do ponad 200 kg. wtedy poświęcamy tylko 1 sztukę na rok dla naszej rodziny.
Przekonaliśmy się, że mięso jest tak samo smaczne jak ze świni 120 kg ( tak się przyjęło, że taka waga jest najlepsza ) No ale jest jeden myk, nikt nie będzie chował do takiej wagi, bo :
*za dużo mięsa będzie na raz.
*za mało się sprzeda sztuk
*będzie nieopłacalne hodować .
Więc chowa się do waga 120 kg. jest najlepsza (bo ma takich dodatkach paszowych nie można inaczej ) , interes się kręci, ludzi zarabiają.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 15, 2014, 14:40:48
Bo tak świat wygląda. By interesy się kręciły a ludzie zarabiali.
I dlatego nierealne jest zrezygnowanie pospolite z mięsa, które stało się tanie, dostępne, pożywne ( mniej lub bardziej), wygodne. W imię idei nikt poza jednostkami nie zrezygnuje z kasy, wygody, funkcjonalności.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Czerwiec 15, 2014, 15:01:15
Film z linku In to najstraszniejsza rzecz jaką w życiu widziałam, a widziałam wiele drastycznych filmów :( Nie potrafię aż opisać co czuj, nie ogarniam jak ludzie mogą tak traktować jakiekolwiek żywe stworzenie, nie zrobiłabym czegoś takiego.najgorszemu nawet wrogowi! Może oprócz osób które same to robią :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 15, 2014, 17:22:46
Chciałam jeszcze dodać, że rolników nie ma co osądzać. Hodują też na pewnych zasadach, jeżeli świnia przekroczy 120 kg. to cena leci tak że nie opłaca się trzymać.
Tak samo jest z bydłem, są pewne wymogi, więc na rzeź idą młode osobnik . Byka można trzymać do 2,5 roku życie, potem trzeba robić dodatkowe badania. Jeżeli rolnikom dają nóż na gardło to oni z wyboru przenoszą ten nóż na swoją hodowlę.

Ja coś nie mogę znaleźć filmu In. tylko mam jakieś zdjęcia .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Czerwiec 15, 2014, 18:02:57
Monia nawet nie szukaj... Kot przywiązany do drzewa tak, żeby nie mógł się w ogóle ruszać, następnie panowie ze stoickim spokojem ściągają powoli zaczynając od pleców skórę z przerażonego, "płaczącego" kota... Nie potrafię sobie wyobrazić czegoś gorszego...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 15, 2014, 18:13:18
Alten Dzięki, już mnie nie interesuje ten film  :kwiatek: 

edit. zgubiłam NIE


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 15, 2014, 18:22:41
In... przesadzilas.

Dziewczyny, tak wyglada caly futerkowy przemysl - obdarte na zywca zwierzeta, konajace na kupie jak smieci. Dlatego z tym naprawde trzeba walczyc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 15, 2014, 18:29:20
A w tej chwili leci już druga strona tłumaczenia się nawzajem, że nikt nie chciał nic złego powiedzieć  :hihi:

I jedynie In uważa, że wegetarianie mają IQ na poziomie ropuchy ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 15, 2014, 18:30:34
A co ma wegetarianizm do IQ ? Nie ogarniam takiego toku myślenia? :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 15, 2014, 18:31:10
Nie mnie pytaj ;) tylko kilka postów wyżej ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bayo Czerwiec 15, 2014, 18:35:39
Ej, ale to serio z tym kotem - że tak wygląda futerkowy przemysł?  8|  :smutny:
Bo mi się wierzyć nie chce... To wygląda jak głupi numer popisowy, bo komu by się chciało na masową skalę przywiązywać koty do drzew, skórować żywe dokładnie i powoli? Ani to szybkie, ani wygodne dla człowieka, więc jest nadzieja, że ten film nakręcony został w celu popisowym/prowokacyjnym/Bógwiejakim.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 15, 2014, 18:44:53
Bayo niestety to jest na serio. Z żywego zwierzęcia skóra szybciej zejdzie nieuszkodzona, bo zwierzę jest ciepłe i nie ma śladów po zabijaniu, a na usypiacze szkoda kasy, poza tym kto by się przejmował.... Jest pełno podobnych filmów w internecie- począwszy od kotów, skończywszy na norkach, lisach i takich zwierzakach, których nie potrafię nazwać.
Przestałam oglądać w momencie, kiedy zobaczyłam film jak jakaś tępa baba nacina łapki zwierzakowi, potem facet ściąga z niego skórę i rzuca oskórowane zwierzę na przyczepę pełną już oskórowanych wcześniej, i to zwierzątko unosi głowę, zbliżenie na jego oczka, patrzy z przerażniem na swoje biedne rozgorączkowane z bólu ciałko, wygina się z cierpienia i umiera.... w pełni świadome co się stało... a następne czekają w kolejce. Dosłownie obok. :/

edit: w Polsce sytuacja wygląda trochę inaczej... przed oskórowaniem zwierzątka są zabijane prądem. Ale w klatkach niestety widok chorego, okaleczonego futrzaka to norma... wiem, byłam, widziałam, co prawda na jednej fermie (już nie działającej) ale byłam tam tylko raz, choć mogłam wiele razy. Nie zniosłabym 2 raz odgłosów lisków chodzących po drucianych klatkach z poranionymi łapkami.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 15, 2014, 18:47:37
bayo większość ludzi jest zaślepiona ale właśnie tak się dzieje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 15, 2014, 18:49:21
o ku..., nie ogarniam  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 15, 2014, 18:51:15
No chyba, że chodzi o zwierzęta, które hoduje się na mięso - np. krowy, byki. Nie jestem pewna, ale w tym przypadku skóra jest chyba "drugorzędna", czyli najpierw zwierze jest zabite.

Deksterowa okropne to co piszesz. Ja nie oglądam takich filmów, bo potem nie mogę się uspokoić, ale Twój opis już sam w sobie powoduje, że chlipię. Zwłaszcza, że nie wiem czemu, ale wyobraziłam sobie, że to moje szczuraski :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 15, 2014, 19:23:21
No chyba, że chodzi o zwierzęta, które hoduje się na mięso - np. krowy, byki. Nie jestem pewna, ale w tym przypadku skóra jest chyba "drugorzędna", czyli najpierw zwierze jest zabite.
Dla zwierząt przeznaczonych do jedzenia, jako żywność (a żywnością są produkty spożywcze przeznaczone do jedzenia przez ludzi oraz produkty których spożycia można się spodziewać, no i pasze) są w przepisach dokładnie określone sposoby uboju i nie można 'tak sobie' zrobić jakoś inaczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 15, 2014, 19:33:19
To znaczy? Wiem, że są jakieś tam normy. Ale chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że krowy też się obdziera ze skóry na żywca?


Deksterowa wybacz, że zignoruję Cię, przynajmniej dopóki wątek nie przejdzie na następną stronę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 15, 2014, 19:40:03
Zwierzę hodowlane najpierw jest ogłuszane, następnie wykrwawiane, potem oskórowane dopiero.

Nie wiem jak jest z futerkowymi, ale wątpię, żeby ustawa o ochronie zwierząt dopuszczała coś takiego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Bacoma Czerwiec 15, 2014, 19:42:09
deksterowa tak jak piszesz, w Polsce to wygląda nieco inaczej... Piszesz, że byłaś na jednej fermie i nie mogłabyś wrócić, bo nie zniesiesz widoku...
Byłam na fermie, zapewne innej, łącznie ze zwiedzaniem kuchni i innych zakamarków i szczerze powiedziawszy MOIM zdaniem te zwierzęta miały o wiele lepsze warunki od znacznej części domowych pupili typu króliki, chomiki itp. Zwierząt poranionych nie było→ po ranie zostaje blizna która obniża wartość skóry, ba! Po większości chorób zostają zmiany w skórze przez które spada wartość... Zwierzęta w chwili obecnej najczęściej usypiane są gazem i cierpią przy tym mniej niż zwierzęta gospodarskie (nie ma zapachu krwi, zwierzęta bez widocznych oznak niepokoju wchodzą do komory → tak, to też oglądałam). Skórowane są dopiero po zabiciu, wytarzaniu w trocinach w celu oczyszczenia sierści z tłuszczu.
A teraz napiszę coś bardzo kontrowersyjnego. Fermy mięsożernych zwierząt futerkowych są na chwilę obecną niezbędne dla gospodarki kraju. Służą do utylizacji tych części zwierząt których człowiek nie zje... Z takiego kurczaka do spożycia przez ludzi idzie ~40%, z ryby jakoś podobnie, z gospodarskich procentowo więcej... Gdyby te wszystkie odpady trzeba było utylizować wyszły by z tego ogromne koszty...
I jeszcze rok temu miałam o takich fermach negatywne zdanie, na chwilę obecną uważam że obraz kreowany przez "obrońców zwierząt" jest mocno przekolorowany...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 15, 2014, 19:47:13
Cytuj
ale wątpię, żeby ustawa o ochronie zwierząt dopuszczała coś takiego
no, ale chyba dobrze wszyscy wiemy, że często przepisy sobie a życie sobie  :icon_rolleyes:

Cytuj
Zwierzę hodowlane najpierw jest ogłuszane, następnie wykrwawiane
w sieci jest mnóstwo filmików na których widać, że ogłuszanie nie zawsze jest skuteczne i zwierzę z podciętym gardłem miota się na haku, a na pracownikach rzeźni nie robi to specjalnego wrażenia... nie twierdzę, że tak jest zawsze i wszędzie, ale na pewno nie w każdej rzeźni wszystkie zwierzęta uśmiercane są tak jak powinny być wg. przepisów.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: edyta Czerwiec 15, 2014, 19:48:05
A teraz napiszę coś bardzo kontrowersyjnego. Fermy mięsożernych zwierząt futerkowych są na chwilę obecną niezbędne dla gospodarki kraju. Służą do utylizacji tych części zwierząt których człowiek nie zje... Z takiego kurczaka do spożycia przez ludzi idzie ~40%, z ryby jakoś podobnie, z gospodarskich procentowo więcej... Gdyby te wszystkie odpady trzeba było utylizować wyszły by z tego ogromne koszty...


cudne

a kto zjada szczątki tych oskórowanych?
trzeba wymyślić jakiś przemysł do utylizacji oskórowanych i potem kolejny do utylizacji tych co utylizują te oskórowane i potem kolejny ...

dziwny i smutny jest ten świat


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 15, 2014, 19:50:05
..ja mogę pisać tylko o tej, w której byłam... w sumie właścicielem jej był ktoś ze tak powiem z rodziny, na jakimś tam poziomie żyją, ale staram się unikać spotkań rodzinnych z tymi ludźmi właśnie po pobycie na tej fermie. Choćby nie wiem jakimi ludźmi dobrymi byli, nie mogę i nie chcę mieć z nimi zbyt częstego kontaktu. Fermy już nie ma, pan na emeryturze.  Tam zwierzaki zabijali prądem, oskórowywali już nieżywe. Nie napisałam, ze żywe.

A obraz kreowany przez obrońców zwierząt.. zawsze jest taki jaki jest. Pokazywany jednostronnie, filmy są pewnie sprzed X lat, wstawiane najbardziej makabryczne fragmenty.

Kto zjada szczątki oskórowanych ? Być może inne które będą poddane oskórowaniu w późniejszym terminie ... w sumie dobre pytanie...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Bacoma Czerwiec 15, 2014, 20:03:01
Szczątki oskórowanych lądują w Chappi i innych tego typu karmach...

Deksterowa zdaję sobie sprawę, że pisałaś o fermie na której byłaś i chwała Ci za to  :kwiatek: Ja chciałam napisać o fermie na której ja byłam w sumie po postu nawiązując do Twojej wypowiedzi i w żadnym wypadku nie podważając jej :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 15, 2014, 20:05:38
Wiem, wiem, spokojnie . :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 15, 2014, 20:05:46
Byłam w kilku rzeźniach, ba, przez ostatnie pół roku byłam tam co tydzień i nie widziałam nic o czym piszesz Martuha. Śmierć jest śmiercią, nigdy nie jest i nie będzie przyjemna, ale przepisy regulujące to, są przestrzegane. Byłam w dużych ubojniach, byłam na 'podwórkowych'. Do mało czego można było się doczepić a lekarze pilnowali co się dzieje w ich 'obiektach'.

Filmiki można znaleźć różne. Był kiedyś taki filmik, który pokazywał jak pracownicy wrzucali jeszcze żywą świnię do oparzalnika. Okazało się, że telewizja po prostu im za to zapłaciła, żeby to nagrać i mieć newsa. Taka tusza nie przeszłaby badania lekarsko-weterynaryjnego.
Generalnie śmierć jest smutna i nieprzyjemna, dla każdego, dla wege i dla jedzących mięso, ale kurcze jak ktos nie widział na własne oczy to po co zakłada z góry, że jest tak strasznie źle? Wszędzie i zawsze?

Zwierzęta wiją się na hakach bo następują skurcze mimowolne mięśni po wyłączeniu świadomości.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 15, 2014, 20:16:19
bardzo się cieszę, że idzie ku lepszemu, ale nie przekonasz mnie Cricetidae, że wszędzie jest idealnie. i chodzi mi o sytuację na świecie, nie tylko w PL.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 15, 2014, 20:18:36
Martuha, po świecie nie jeździłam ;) Nikogo nie przekonuję, staram się też pokazać drugą stronę medalu, którą ja widziałam na własne oczy.
Nigdzie nie jest idealnie. To, jakich właścicieli psów i kotów czasem spotykam na swojej drodze przeraża mnie i wywołuje odruchy obronne. Co nie zmienia faktu, że to margines. Tak samo jest w przypadku hodowli zwierząt produkcyjnych. Wszędzie można znaleźć takie marginesy, trzeba starać się z tym walczyć na poziomie swoich możliwości. Trzeba widzieć też pozytywy i to, jak to wszystko się zmienia. Ja widzę, że idzie ku lepszemu i chciałabym się tez przyczynić kiedyś w swoim życiu do poprawienia dobrostanu zwierząt, które na swojej drodze spotkam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 15, 2014, 20:27:53
nie chce wszczynac zadnych dyskusji, ale argument "trzeba jakos zutylizowac resztki" czyli przepuscic je przez miliardy niepotrzebnie cierpiacych zwierzat tylko i wylacznie dla zachcianki... nie, no nie. Bez przesady. Jakies resztki moralnosci chyba ludzie maja, przynajmniej jak o tym pomysla.

Cricetidae (nie moglas latwiejszego nicka sobie wybrac  :hihi: ) Nam na zajeciach koles, ktory tez czesto bywal, a jak nie on to inni z branzy, ze jednak sie to zdarza. Moze nie jakos super czesto, ale zdarzaja sie zle ogluszone zwierzeta, ktore juz nie moga wrocic do "dokladki". No ale to juz "pomylka przy pracy" no i kurde, moze sie to niestety zdarzyc i na pewno nie jest to zamierzone.
Ale np kurczeta meskie wrzucane do zmielenia zywcem, no nie ogarniam. Ani niekontrolowanych chinskich obdzieralni zywcem.

Nie wiem, nie wydaje mi sie, zeby organizacje prozwierzece mialy w "interesie" preparowac dowody na cierpienie zwierzat. Traktowani sa jak oszolomy, wydaje mi sie, przez "normalizowanie" pogladu na zycie zwierzat firm produkujacych wszelkie "wyroby". Wiekszosc ludzi nie wierzy najnormalniej w swiecie w to co sie dzieje, a ich opinie wspiera sie przez np reklamy, jak szczesliwe mamy krowki i ich cielaczki chodza po lakach a my mamy pyszne mleko.  (troche zgubilam mysl) ale wrzuce cos, co daje do myslenia - reakcja ludzi mowi sama za siebie

http://www.upworthy.com/no-one-applauds-this-woman-because-theyre-too-creeped-out-at-themselves-to-put-their-hands-together?c=upw1 (http://www.upworthy.com/no-one-applauds-this-woman-because-theyre-too-creeped-out-at-themselves-to-put-their-hands-together?c=upw1)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 15, 2014, 20:31:03
nerechta, oczywiście, że mają w interesie. Wystarczy spojrzeć na sprawę targu w Skaryszewie :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Czerwiec 15, 2014, 20:36:04
nerechta, akurat przytaczanie przykładu Chin jest średnie. Ludzie tam są strasznie traktowani, a mają się przejmować losem zwierząt?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 15, 2014, 20:44:58
Martuha, mięso zwierząt zabitych w nieprawidłowy sposób (źle przegłodzone/nieprzegłodzone/nienapojone/źle wykrwawione/źle oparzane/itd.) jest zagrożone szeregiem wad technologicznych obniżających jego wartość. Chociażby z tego względu nie opłaca się źle tego procederu przeprowadzać.
No owszem, nigdy nie będzie to widok i koniec godny pozazdroszczenia, ale też nie róbmy z każdego jedzącego mięso sadysty, który tylko czeka, żeby zadać zwierzęciu cierpienie.

No i fakt, że ludzie jedzą mięsa za dużo (i w ogóle jedzą za dużo), bo wcinanie szynki na każdy posiłek to nigdy nie będzie zdrowe.
Ale z drugiej strony mamy też takich wege-oszołomów, którym przychodzi do głowy, że kot to na pewno będzie na diecie wege super zdrowy, im to dopiero należałoby młotkiem przez łeb.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 15, 2014, 20:46:39
Cricetidae (nie moglas latwiejszego nicka sobie wybrac  :hihi: )

Toż to chomik po łacinie :P

Jasne, wypadki przy pracy się zdarzają, jak wszędzie - niestety.

Nie sledze losów organizacji pro-zwierzęcych i fundacji, śledzę to co widzę na własne oczy i działam jak tylko pozwalają mi moje nikłe możliwości. Nie oglądam okropnych filmików, swoją opinię buduję na tym, czego jestem świadkiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 15, 2014, 20:50:26
nerechta, bardzo dziękuję za wstawienie filmiku, jest genialny :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 15, 2014, 20:54:34
Alveaner, Ale chyba nie wszystkie zwierzęta są ubijane z przeznaczeniem do spożycia przez ludzi, więc nie zawsze jakoś mięsa ma znaczenie?
Odnosiłam się tylko do tego co ktoś napisał- że są przepisy, więc nie dzieje się źle.

Cytuj
ale też nie róbmy z każdego jedzącego mięso sadysty, który tylko czeka, żeby zadać zwierzęciu cierpienie.
Nic takiego nie napisałam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 15, 2014, 21:06:40
I jedynie In uważa, że wegetarianie mają IQ na poziomie ropuchy ;)
nie jedynie In. ja uważam, że stanowcza wiekszośc wegan, to niestabilni emocjonalnie idioci, którzy uprawiają para-religię opartą na sprzecznych logicznie przesłankach.
inaczej mówiąc, każdy zielony to nic innego jak niedojrzały czerwony, a przecież każdy czerwony, to wróg człowieka i cywilizacji!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 15, 2014, 21:09:33
oo nieeee, pojawil sie - idz wrotki pojezdzij konie czy cos...  :lol:

safie, odczlowieczasz czlowieka juz zupelnie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 15, 2014, 21:09:42
I jedynie In uważa, że wegetarianie mają IQ na poziomie ropuchy ;)
Nigdzie tak nie napisalam :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 15, 2014, 21:15:33
oo nieeee, pojawil sie - idz wrotki pojezdzij konie czy cos...  :lol:
o nie, nerechta się wywnętrza- idż namocz tofu dla kota, czy coś...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 15, 2014, 21:18:31
hihihihirihi


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Czerwiec 15, 2014, 21:50:11
inaczej mówiąc, każdy zielony to nic innego jak niedojrzały czerwony, a przecież każdy czerwony, to wróg człowieka i cywilizacji!
Mega  :D
Chociaż w moim przypadku nietrafione 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 15, 2014, 23:43:00
Nie ogarniam jak ktoś zamknął wątek ,, Młode Konie ''  :mad: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 15, 2014, 23:52:04
Chyba raczej niechcący - po co zaraz się pieklić, zamiast po prostu zapytać w księdze skarg. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: monia Czerwiec 15, 2014, 23:56:19
Chyba raczej niechcący - po co zaraz się pieklić, zamiast po prostu zapytać w księdze skarg. :)

Akurat chciałam coś odpisać i już nie mogłam wysłać  :zemdlal: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: smarcik Czerwiec 16, 2014, 06:01:44
Jeśli wolno zmienić temat.. nie ogarniam tego. (http://www.veteranstoday.com/2014/06/13/sandy-hook-redux-obama-officials-confirm-that-it-was-a-drill-and-no-children-died/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=sandy-hook-redux-obama-officials-confirm-that-it-was-a-drill-and-no-children-died)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 16, 2014, 11:25:00
Dziewczyna zrezygnowała z obozu, tym samym zrezygnowała jej koleżanka. Pyta się czy zwrócę zaliczkę. Odpisuję, że zaliczki są bezzwrotne, bo ja już ponoszę pewne koszty no i jak nie znajdę osoby na jej miejsce to jestem stratna.

Ok, w takim razie ona chce za tę zaliczkę 10 jazd za darmo.

No nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 16, 2014, 11:30:46
Atea zaliczki są zwrotne, zadatki nie  ;) :) więc de facto ma rację  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 16, 2014, 11:31:57
a czym się różni zaliczka od zadatku? Wydawało mi się, że to to samo  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 16, 2014, 11:32:13
Dava Mam wpisane w ofercie, że w razie rezygnacji kwota ta nie ulega zwrotowi. Chociaż może faktycznie powinnam używać innego słowa.
strzemionko No Dava napisała :)

Druga sprawa, że 10 jazd za darmo to o jakieś 7 za dużo za tę kwotę  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ash Czerwiec 16, 2014, 11:39:42
Atea, zmień to w umowie. Jeśli to ona rezygnuje to nie musisz jej zwracać ZADATKU. Jeśli musiałaby zrezygnować z waszej winy, musiałabyś oddać jej ZADATEKx2


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 16, 2014, 11:41:40
Używaj na drugi raz słowa 'zadatek'  :kwiatek:

Niestety jakby sprawa trafiła do sądu (co oczywiście przy tych kwotach raczej nikt się nie wybiera, bo zawsze można się dogadać) to umowa z zapisem 'zaliczka zwrotna' przegrywa, bo zwyczajnie takiego określenia nie ma.

To już były wielkie afery jak ludzie wpłacali na poczet 'zadatku' nawet do 10% wartości mieszkania, później rezygnowali i byli na maksa zdziwieni, że to bezzwrotne  :(
W umowach to nawet 'LUB' i 'ALE' to nie to samo, więc serio trzeba bardzo uważać co się wpisuje  :kwiatek:

Ash nie można zmienić umowy, która już została podpisana  ;)
ta sytuacja przez Ciebie opisana działa tylko w przypadku umów związanych z nieruchomościami i jest to sprawa umowna (zostało tak przyjęte) która i tak jest zawsze zawarta (powinna być zawarta) w umowie  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 16, 2014, 11:45:58
My generalnie nie mamy umowy, chyba, że umową nazywamy odpowiedzenie na moją ofertę. I tak czy siak zmienię na następne lata słowo na zadatek, bo macie rację  :kwiatek: Do tej pory nigdy nie było z tym problemu ddzięki temu zapisowi. Podejrzewam, że rodzic też nie ma z tym problemu, tylko ta dziewczyna zawsze wymaga ode mnie wiele rzeczy za darmo  :lol: Taki urok.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ash Czerwiec 16, 2014, 11:48:32
Dava, mówię, żeby zmieniła treść umowy zanim podpisze następne.
Zapis o zwrocie dwukrotności zadatku jest stosowany np. w umowach dealerskich na zakup nowego samochodu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 16, 2014, 11:52:24
 Czyli jak np. w przypadku wesela umawiamy się na jakąś salę i wpłacamy zaliczkę, ale potem znajdziemy coś lepszego i rezygnujemy to nie mogą nam odmówić zwrotu zaliczki? Bo jeśli to jest zadatek to mogą?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 16, 2014, 11:59:52
Ash jasne, nie zrozumiałam  :lol:
Możliwe, że inne branże mają podobne zapisy w umowie, zaczęło się to od rynku nieruchomości  :)

CzarownicaSa wg. prawa dokładnie tak, nawet jeśli mają zapisane w umowie 'zaliczka bezzwrotna', bo czegoś takiego nie ma  ;) :lol: -> wiadomo mówię o sprawie w sądzie, bo ludzie mogą się kłócić, no ale nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 16, 2014, 12:02:59
Ja nie podpisuję w tej sprawie umów, wpłata zaliczki/zadatku jest odpowiedzią na moją ofertę czy ogłoszenie i tam właśnie zmienię ten zapis, choć pewnie nie ma takiej mocy prawnej jak umowa. Niemniej jednak mi też zależy, żeby to było uczciwe i prawnie w porządku.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 16, 2014, 16:57:12
Jeszcze wracając do tematu wege...
Ja nie ogarniam np. tego nazewnictwa: ser z soczewicy, pasztet sojowy, chleb z samych ziaren itd. w tym stylu. Ja nie wątpię, że to smaczne, tylko nie jest ani chlebem, ani pasztetem, ani serem (które to produkty maja owszem pojemną, ale jednak ograniczona definicję). :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hanoverka Czerwiec 16, 2014, 17:08:56
No ale jak to inaczej nazywać? Tak jest łatwiej i szybciej i każdy wie o co chodzi, pasztet sojowy bo ma konsystencję pasztetu. Proste, nie wiem co tu może denerwować człowieka  8| 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 16, 2014, 22:04:46
Dziwne, że wegetarian nie denerwuje. Parówki sojowe, wędlina sojowa, kotlet?
Akurat z pasztetem jest najmniejszy problem bo to określenie sprawnie funkcjonuje dla tego typu produktów pozbawionych mięsa, to dodatkowo łatwo to zastąpić np. "pasta kanapkowa". A pozostałe? Nie wiem jak nazwać, ale nazwy zaczerpnięte z języka mięsnego, ani nie zachęcają mięsożerców do spróbowania, a wegetarianom chyba wydają się niesmaczne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 16, 2014, 22:15:53
nie sądzę, żeby nazewnictwo miało jakikolwiek wpływ na wrażenia smakowe ;)

czemu sera roślinnego nie nazywać serem, skoro smakuje jak ser? :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 16, 2014, 22:17:04
 Ale w takim razie parówki, wędlinę i kotlety też jecie ze względu na smak?
 Tylko nie odbierz tego negatywnie, pytam z czystej ciekawości :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 16, 2014, 22:23:50
Cytuj
czemu sera roślinnego nie nazywać serem, skoro smakuje jak ser?
Głównie dlatego, że produktem wyjściowym do produkcji sera jest mleko (zwierzęce)... Nawet ustawodawstwo tak to określa.

Znaczy mam rozumieć, że wege bardzo brakuje normalnego smaku czegoś co nie jest zieleniną, więc muszą wytwarzać substytuty? No, niby ok, tylko to dalej nie jest ser, wędlina, parówka i pasztet. ;) Dla mnie to bez sensu trochę po prostu. ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 16, 2014, 23:07:56
 Chyba niekoniecznie. Jadłam kiedyś kotlety sojowe, był bardzo dobre, ale jednak ni jak nie smakowały jak normalny kotlet.
 No, to chyba sobie sama odpowiedziałam na wcześniejsze pytanie :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 17, 2014, 00:43:27
Tak mi przyszło do głowy...
Są wege/eko jeżdżący western? Szczególnie cutting? :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hanoverka Czerwiec 17, 2014, 10:30:58
No miałam swego czasu problem z nazewnictwem, ale już mi przeszło, to po prostu pierdoła nie mająca znaczenia. Skoro robię sobie coś na kształt kotleta to po cholerę mam dorabiać ideologię do tego? Że jak mam to nazwać?  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wendetta Czerwiec 17, 2014, 10:51:08
tez tak uwazam. niewazne jak sie to zwie, wazne z czego jest zrobione.
a moze pierwszy byl kotlet sojowy, a dopiero potem schabowy i to on zgapil nazwe? :wysmiewa: :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Czerwiec 17, 2014, 10:55:03
pomijając kwestie wege od czasów studenckich kotlet i parówka to dla mnie forma a nie skład, za to np. ser czy schab (z kurczaka  8|) to już coś konkretnego


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 18, 2014, 05:56:48
Zmieniając temat: zupełnie nie ograniam jak można poić coca colą i karmić chipsami dwuletnie dziecko  :ke: 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 18, 2014, 07:48:48
Moja ciocia, która od lat zajmuje się zawodowo hodowlą kur niezmiennie wyśmiewa się z bardzo popularnego sformułowania "polędwiczki drobiowe". Polędwica to przecież mięso z okolic lędźwi, a kurom się raczej stamtąd mięsa nie wycina, przynajmniej nie to, które sprzedaje się jako polędwiczki (czyli takie wąskie paski, które oddzielają się od piersi). Mnie to nie razi - ot, nazwa, która zyskała popularność i trochę zmieniła znaczenie - od nazwy okolicy, z której pochodzi mięso, do nazwy najbardziej delikatnego mięsa, synonim jakiegoś luksusu, delikatesa. Polędwiczki z łososia też przecież funkcjonują, a raczej z okolicy po-lędźwiach ryby nie są wycinane...

Maria89, mam to samo. Raz dałam spróbować mojemu 2 latkowi połowę chipsa, żeby dziecko zobaczyło, co to znaczy "słone" i czułam się wyrodną matką roku, że dałam to pół chipsa, a potem jadę do marketu i widzę dużo młodszą latorośl (jakoś 10 mies - 1 rok), która wpyla garściami chrupki Cheetos serowe wprost z wielkiej paki (większej od niej samej) i to bynajmniej nie po kawałeczku, a po całym chrupku i przez całe zakupy (specjalnie obserwowałam ten zestaw rodzicielski: mama plus chyba babcia)  :ke:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 18, 2014, 09:51:37
 Moja młoda dostaje chipsy jako przekąskę. Nie widzę w tym "zabójstwa" dla dziecka, sama jem to nie będę przecież kryć się przed nią, chować czy jeść i mówić, że jej nie dam. Daję, ale w rozsądnych ilościach i dopiero jak zje normalny posiłek ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 18, 2014, 10:36:40
ja nie daję i moje dzieci nie jedzą, jedynie jak jakaś impreza i są na stole jakieś czitosy ( nie u mnie w domu). Ostatnio w przedszkolu był poczęstunek na dzień mamy i taty. Dzieci miały swój stolik, a tam czitosy, jakieś orzechowe kulki, paluszki.. i picie w kartoniku 99% cukru.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Czerwiec 18, 2014, 10:38:32
U mojego byłego już kierownika córki w przedszkolu dostały na podwieczorek... puszkę coca coli  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 18, 2014, 10:59:07
u nas jeszcze tego nie było, ale był sok a'la kubuś, 30% owoców, reszta cukier i syrop GF  :zemdlal:
w smaku okropny.

Czasami też zdarzają się jakieś wafelki lub batoniki.
A hit ostatnio był, bo dostała truskawki, w szalonej liczbie 3 sztuki  :zemdlal: :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 18, 2014, 12:39:36
Nasze dzieci były pojone coca-colą do oporu od małego. Przy okazji każdej dłuższej podróży samochodowej. I wirusówki żołądkowej. Sama bym na to nie wpadła, info dostałam od pediatry.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 18, 2014, 12:43:34
Przy okazji każdej dłuższej podróży samochodowej.
Czemu?
Przecież to strasznie moczopędny syf...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kontestacja Czerwiec 18, 2014, 12:46:57
Potwierdzam, nic nie działa tak dobrze na rozstrój żołądka jak cola. Ponad to magicznym napojem można również odrdzewiać, a nawet przepychać rury!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Czerwiec 18, 2014, 12:50:29
Na mnie nic nie dziala moczopędnie oprócz afrykańskiej herbatki :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 18, 2014, 12:51:17
Przeciez cola poczatkowo byla sprzedawana w aptekach wlasnie jako srodek na zoladek ;)
 U nas gazowane napoje tylko Konrad pije, my zmloda nie lubimy. Czasem trafi sie woda gazowana, ale to raz na ruski rok.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 18, 2014, 12:52:36
Facella, bo jest wypraktykowanym i obojętnym neurologicznie tłumikiem choroby lokomocyjnej. Odgazowana.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Naboo Czerwiec 18, 2014, 12:55:27
A moze mi ktos wytlumaczyc, dlaczego coca cola to syf? Bo wszyscy tak mowia, ale nigdy nie mowia dlaczego. Oprocz duzej zawartosci cukru, bo to wiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 18, 2014, 13:02:11
Mój żołądek jest chyba jakiś inny, bo nie toleruje coli  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 18, 2014, 13:09:18
dla mnie świństwo, bo ma tyle kalorii i cukru :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 18, 2014, 13:18:14
Przeczytaj sobie do czego, oprócz coca-coli słuzy np. kwas ortofosforowy używany w jej produkcji, nie bodajże do nawozów sztucznych  ;) ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 18, 2014, 13:19:26
Naboo,
skład: woda, cukier (w Coca-Cola Light aspartam (!!!)), dwutlenek węgla, karmel amoniakalno-siarczynowy E150d (barwnik), kwas ortofosforowy E338 (regulator kwasowości), aromaty, kofeina.
Cukier jest na drugim miejscu w składzie, zaraz po wodzie, znaczy są go ogromne ilości (do wyboru jest jeszcze aspartam - najprawdopodobniej rakotwórczy i koncern Monsanto nim zarządza, mniam)! Karmel syntetyczny, otrzymywany sztucznie (znaczy nie przez stopienie cukru tylko poprzez zmieszanie go z m.in z amoniakiem), aromaty - nawet jeśli są naturalne to i tak średnio 'zdrowe'; naturalne ekstrahuje się z produktów roślinnych/zwierzęcych, nigdy nie będzie tak, że potem 100% ekstrahenta zostanie oddzielone, zawsze zostają jakies ułamki procenta), kofeina - no nie wiem, ja bym rocznym dzieciom nie dawała porcji kofeiny codziennie, bo to też jest jakaś tam używka i wcale nie najzdrowsza i nie widzę żadnych wskazań dla których dzieciom w tym wieku była potrzebna do funkcjonowania.
Akurat kwasu ortofosforowego bym się najmniej bała.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Czerwiec 18, 2014, 13:27:48
cola to bardzo pożyteczny płyn
http://odkrywcy.pl/gid,13309354,page,2,title,Coca-Cola-i-jej-nietypowe-zastosowania,galeriazdjecie.html
sadzę, że ktos kiedyś powinien puścić na rynek colę bez dodatku cukru i w technicznym opakowaniu, np. spray :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 18, 2014, 13:32:31
To próbował ktoś do prania?  :hihi: Serio pytam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 18, 2014, 13:36:20
Przeczytaj sobie do czego, oprócz coca-coli słuzy np. kwas ortofosforowy używany w jej produkcji, nie bodajże do nawozów sztucznych  ;) ?
Kwas ortofosforowy znakomicie odkamienia .... WC.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 18, 2014, 13:39:02
Alveaner,  a ten kwas nie jest przypadkiem odpowiedzialny za te efekty typu odrdzewianie gwozdzi i przetykanie rur? Moj kolega ktory pracuje na wiertniach mowi, ze jego mechanicy uzywaja coca-coli do odrdzewiania zapieczonych srub i nakretek, podobno jedna noc  w tym jakze zdrowym specyfiku i srubki bylszcza jakby przyjechaly prosto z fabryki. Ciekawe co sie dzieje w zoladkach tych, co to pija codziennie. Podobno coca-cola pieknie tez wybiela zeby :D efektem ubocznym jest tu prochnica.

Tez slyszalam, ze jak sie ma jelitowke to warto sprobowac podac bo hamuje wymioty, dzieki czemu mozna przyjac skutecznie jakis lek i ograniczyc odwodnienie.

Czarownica, ja tam widze zlo w chipsach, jedzonych codziennie. Sama uwielbiam chemiczne jedzenie no ale raczej nie jako staly repertuar. Dla dziecka najgorsze sa tluszcze w chipsach, podobno wbiudowuja sie w organizm zamiast tych zdrowych, zwlaszcza lubia uklad nerwowy, co wplywa na inteligencje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 18, 2014, 13:41:59
pewnie, że chipsy jedzone codziennie nie są dobrym pomysłem. Ale raz na jakiś czas? Dlaczego nie? Trzeba wszystko jeść, nie tylko zdrowe. Bo później w kryzysowej sytuacji zje się coś na szybko, smażonego czy jeszcze innego i brzuszek boli...

Może jeszcze parzyć wszystko co ma kontakt z dzieckiem, ubierać w długie spodnie i kurteczkę jak 25 st. i podawać tylko ciepłe napoje...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Naboo Czerwiec 18, 2014, 13:43:05
Dzieki dziewczyny. Ja sie po prostu zawsze zastanawiam dlaczego to akurat coca cola zbiera wszystkie baty, ze syf, a na rynku pewnie kazdy slodzony, sztuczny napoj jest niezdrowy. Przy czym ja cole daje dzieciom i sobie podczas wirusowek zoladkowych, bo nic sie lepiej nie sprawdza. Jak wyladowalam z odwodnionym dzieckiem na zakaznym, to ordynator kazal podawac dziecku cole ze smekta zamiast wody. Woda syn rzygal dalej niz widzial nawet kropelka, a cola -nie. :)
Na codzien nie kupuje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 18, 2014, 13:44:34
A jeszcze jedno zastosowanie coca-coli znam, trzeba nia posmarowac wnetrze maski do nurkowania od wewnatrz, zeby nam nie zaparowala pod woda.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Czerwiec 18, 2014, 13:50:44
bobek, to juz raczej jakiś zabobon. Tak posmarowana maska będzie się koszmarnie kleić.. blee


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 18, 2014, 13:56:17
bobek, kw. ortofosforowy jest też buforem w organizmie i bierze udział w szeregu procesów biochemicznych. Więc nie jest on jakiś mega szkodliwy. ;)
To coś trochę na zasadzie kw. solnego, raczej go sobie nie pijesz do obiadu, a w żołądku go masz całkiem sporo i to stężonego.

Dla mnie można jeść wszystko, naprawdę, tylko potem trzeba się liczyć z chorobami ukł. krążenia, problemami z przewodem pokarmowym, nowotworami takimi czy siakimi. Przy czym jak się zachowa umiar to spoko, tylko w dzisiejszych czasach trudno go zachować, bo w żarciu jest teraz tyle dodatków, dodawanych aromatów, pozostałości oprysków itd., że nie widze sensu dopychania tego jeszcze codziennie colą/chipsami. A potem płacz, bo jestem gruba, mam nadciśnienie i sraczkę.
A w dzieciach trzeba chyba wyrabiać raczej zdrowe podejście do jedzenia i przyzwyczajać je do tego 'najmniej niezdrowego'.
No i jak matka codziennie dzieciaka colą/pepsi/etc. poi i daje chipsy na zagrychę to jakoś wątpię, żeby poza tym tego dzieciaka zdrowo odżywiała.

Aha i jeszcze jedno, ludzki organizm nie jest 'zaprogramowany' na uczucie sytości po płynach, żeby one nie wiem jak były kaloryczne, więc wypijesz sobie coś, co ma 200-300kcal i dalej jest człowiek głodny, a już dostarczył kcal z solidne drugie śniadanie/podwieczorek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 18, 2014, 14:02:22
Idąc Twoim tokiem rozumowania wypicie kwasu solnego też nie powinno być jakieś szkodliwe, przecież tyle go w żołądku.
I to stężonego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 18, 2014, 14:03:52
pokemon, nie do końca o to mi chodziło. ;) Ale dla mnie w coli ten kwas to najmniejszy problem, bo jest też obecny w organizmie. Zresztą napisałam, że 'trochę jak', a nie że dokładnie tak...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 18, 2014, 14:07:05
Ja właśnie wczoraj podczas zakupów zobaczyłam dziecko w spacerówce (właśnie w wieku ok 2 lata), które trzymało butelkę coli i popijało paprykowe laysy. I matka za nic w świecie nie mogła mu tego zabrać przy kasie, żeby skasować. Tłumaczenia typu "przecież pani tylko skasuje i zaraz ci odda" nie skutkowały, bo zaraz był ryk.
CzarownicaSa, głównym "składnikiem" chipsów jest tłuszcz, jest w nich również całkiem spora zawartość akrylamidu, który z kolei może przyczyniać się do powstania nowotworów. Oprócz tego znacznie zwiększa ryzyko chorób serca i miażdżycy. Nie mówiąc już o otyłości, do której również się przyczyniają. Po za tym to jest swego rodzaju uzależniacz. Im więcej się tego je tym więcej się tego chce, a dzieci są podatne na tego typu rzeczy (choćby ze względu na to, że nie rozumieją jeszcze, że jest to niezdrowe). Na dzień dzisiejszy jest tak ogromny wybór w owocach, że chipsy byłyby ostatnią przekąską, którą podałabym mojemu dziecku. Co ja mówię, nawet na końcu drabiny przekąskowej bym ich nie umieściła.
Co do coli i stosowaniu jej przy jakimś tam rozstroju żołądka to jeszcze ok, ale podawać to świństwo jako napój dla dziecka? Odpada. Nie wiem ile w tym prawdy, ale mój lekarz na jednej z ostatnich wizyt powiedział mi, że coca colę to mam sobie całkowicie odpuścić, bo przy jakości moich stawów to mogę sobie tym bałaganu narobić. Później gdzieś tam wyczytałam, że działa odwapniająco. Czyli po prostu kości stają się słabsze. No nie wiem, może jestem jakaś pedantyczna, ale uważam, że w tak wczesnym wieku to raczej powinno się dziecku dostarczać składników niezbędnych do prawidłowego rozwoju a nie takich, które mogą się negatywnie odbić na ich zdrowiu w przyszłości.

Raz, jeden jedyny dałam córce chipsa. Chciała spróbować jak byliśmy na imprezie, więc dostała, ale tylko po to, żeby mogła się sama przekonać, że to jest niesmaczne. W dodatku jak jadła to niemal wmówiłam jej, że przecież to jest takie słone i do tego ostre, i że dzieci nie powinny tego jeść. I faktycznie jej nie smakowało, a teraz nawet jej do głowy nie przyjdzie, żeby je jeść. Coli też nie lubi, ale tu nie musiałam nic mówić. Spróbowała, skwasiła się strasznie i powiedziała "fuj, jakie niedobre" :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Czerwiec 18, 2014, 14:11:24
_Gaga, no to trzeba wyplukac woda przed uzyciem, to sie nic nie klei wtedy, a ze dziala to potwierdzam bo testowalam na swojej. Dziala tez np pasta do zebow, a jak juz jest sytuacja podbramkowa, to i naplucie na szklo jest skuteczne. Jak to dokladnie dziala, nie wiem ale gdzies mi obilo, ze ma to zwiazek z dokladnym oczysczeniem szkiel z tluszczu.

Alveaner, przybijam pione, z tym zdrowym zywieniem i wyrabianiem nawykow.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 18, 2014, 14:19:30
Maria moje dziecko owocow je duzo, warzywa uwielbia, a chipsy(a raczej chrupki kukurydziane, bo typowych chipsow w stylu Lays nie jemy) dostaje raz w tygodniu? Czasem czesciej. Nie widze powodu zabraniac, jesli odzywia sie normalnie i nie zada ich camly czas. Rakotworcze... ostatnio uslyszalam, ze oliwki sa rakotworcze :cool: wiec mam do tego duzy dystans. W szkole i tak i tak zacznie to jesc, wole zeby robila to pod moja kontrola niz napychala sie jak matka nie widzi.
 Z nadwaga nie mamy problemu, wrecz przeciwnie :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 18, 2014, 14:26:01
Rakotwórcze jest też powietrze, którym oddychamy, i warzywa/owoce, które jemy... chemitrials, opryski. Ostatnio miałam taką przygodę. Zawsze każdego pomidora dokładnie myję, potem wkładam go w kubek i zalewam wrzątkiem na parę sekund, żeby zjeść bez skórki. I ostatnio umyłam pomidora, zalałam wrzątkiem, a tu woda od razu się zrobiła pomarańczowa. Wylałam zdumiona, zalałam eksperymentalnie ponownie- woda żółta. Potem znowu i tak ze 4 razy aż woda była normalna. Jak żyć? :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 18, 2014, 14:32:20
To po co jeszcze dopychać colą? :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Czerwiec 18, 2014, 14:35:51
Dokłaadnie... dlatego właśnie piję pepsi.... :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: czarteros Czerwiec 18, 2014, 15:35:49
To próbował ktoś do prania?  :hihi: Serio pytam.

Nie ma sensu, o czym później.  W załączonym linku mowa o przydatności coli do czyszczenia toalet. To ma sens ze względu na zawartość w coli kwasu fosforowego. On jest mocnym kwasem i reaguje z węglanem wapnia (to kamień w toalecie) - solą słabego kwasu. Produktem tej reakcji jest diwodorofosforan wapnia, który jest umiarkowanie rozpuszczalny w wodzie (oraz dwutlenek węgla - bąbelki i woda). Zamiast stosować colę, można sobie kupić, znacznie taniej, kwas fosforowy. A jeszcze lepiej np. kwas solny, który jest jeszcze mocniejszy a w reakcji z węglanem wapnia daje silnie higroskopijny chlorek wapnia. Wlewa się troszkę do toalety i za kilka godzin pozostałości po kamieniu lekko schodzą szczotką klozetową. Butelka starcza na baaardzo długo.

Jeśli chodzi o pranie, to głównym zabrudzeniem są tłuszcze. Kwas rozkłada tłuszcze na glicerol i kwasy tłuszczone, które się nie rozpuszczają. Detergent natomiast powoduje tworzenie struktur micelopodobnych, które rozpuszczają się w wodzie.

No!  :)

PS. Chodziło o ten link:
http://odkrywcy.pl/gid,13309354,page,2,title,Coca-Cola-i-jej-nietypowe-zastosowania,galeriazdjecie.html

Edit: PS


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 18, 2014, 17:03:03
Rakotwórcze jest też powietrze, którym oddychamy, i warzywa/owoce, które jemy... chemitrials, opryski.
Więc po co dokładać jeszcze inne trucizny?
A tak swoją drogą to w tej chwili zdobycie zdrowej żywności nie jest aż tak wielkim problemem. Fakt, że czasem trzeba za nią więcej zapłacić, ale coś za coś.
CzarownicaSa, nie twierdzę, że Twoje dziecko żywi się tylko chipsami a jedynie napisałam to co wiem na ich temat :) 

Nie mnie oceniać kto robi dobrze a kto źle, każdy postępuje tak jak mu rozum i rozsądek podpowiadają. Ja w każdym razie nie ogarniam podawania dzieciom coli i chipsów. 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ovca Czerwiec 18, 2014, 17:21:49
Facella, bo jest wypraktykowanym i obojętnym neurologicznie tłumikiem choroby lokomocyjnej. Odgazowana.

dokładnie. Ja na codzień coli nie piję w ogóle, ale w dłuższą podróż nie wyjadę bez puszki w torebce...bo naprawdę pomaga :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 18, 2014, 17:27:25
U mnie w domu coli się nie piło. Ani żadnych innych słodkich napojów. Jedyny wyjątek to czasem na święta. Do tej pory coli/pepsi za bardzo nie pijam, mniej więcej raz w roku weźmie mnie ochota i kupię sobie puszkę.
Dziecku bym nie dała - ani chipsów, ani coli, ani cukierków. Tak zostałam wychowana. Jak kiedyś koleżanka mamy dała mi i siostrze landrynki to autentycznie nie wiedziałyśmy co to jest i co mamy z tym zrobić. A miałyśmy wtedy pewnie 5-6 lat. Oczywiście wiadomo, że maluchy uwielbiają słodycze i nie ma co się pastwić - dostawałyśmy czekoladę albo jakieś desery zrobione przez rodziców w domu - galaretki, budynie, etc. I nie czuję się pokrzywdzona - wręcz przeciwnie. Problem tylko w tym, żeby rodzicom się chciało. Upiec domowe chipsy to nie jest jakaś wielka filozofia a przynajmniej wiadomo, że to ziemniak.
Nie uważam, żeby danie dziecku chrupek kukurydzianych raz na jakiś czas było złem. Niestety jednak wielu rodziców lubi iść na skróty - pasie dzieci gotowym jedzeniem, McDonaldem itp a w wolnych chwilach włącza kompa. To swoją drogą przerażające, że w dzisiejszych czasach dziecko jeszcze dobrze zdań nie składa ale komputer włączyć umie.

EDIT: Przepraszam, ale jakimś cudem zamiast dodać nowy post to całkowicie edytowałam ten  :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 18, 2014, 17:40:42
deksterowa, może dlatego, że pomidory zawierają karoten? Być może raz pomidor na skutek potraktowania go gorącem pęknie, wrzątek dostanie się do środka i rozpuszcza karoten, a za drugim razem pomidor pozostanie cały, więc i woda przejrzysta.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 18, 2014, 18:07:14
Cytuj
o w tym, żeby rodzicom się chciało. Upiec domowe chipsy to nie jest jakaś wielka filozofia
Cytuj
Niestety jednak wielu rodziców lubi iść na skróty - pasie dzieci gotowym jedzeniem

ile dzieci wychowałaś?




Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 18, 2014, 19:56:35
Isabelle - nie trzeba wychować dziecko, by wiedzieć że " Niestety jednak wielu rodziców lubi iść na skróty - pasie dzieci gotowym jedzeniem, McDonaldem itp " jest złe i wiele rodziców tak postępuje


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 18, 2014, 20:09:40
Przy wychowaniu własnych dzieci będę "szła na skróty" ile uznam za stosowne, a obcy niech się... zajmą swoimi  :diabeł:
Nie ogarniam, jak można potępiać w czambuł coś, z czym nigdy nie miało się do czynienia. Zrozumiałabym, gdyby napisała np. opiekunka 3 dzieci - że nie ogarnia, ona staje na uszach, żeby dzieci dobrze karmić, serwować wyłącznie zdrowe przekąski, a rodzice gdy tylko przyjdą walą na stół czpisy i colę, wylewając do kibla ugotowaną pyszną jarzynową i kompot z truskawek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 18, 2014, 20:21:15
Ale to jest indywidualna sprawa rodziców tych dzieci czym je karmią, jak uczą, co z nimi robią. Nikt nie powinien w to ingerować.  Skoro niektóre mamy czy ojcowie dają takie rzeczy do jedzenia jak chipsy czy do picia cola to pozniej nikt nie będzie mieć problemów jak dzieciak wyląduje w szpitalu oprócz rodziców. Ja jak widzę takie rzeczy nie zwracam na to uwagi. Każdy wychowuje jak chce.

Najlepiej to każdy każdego by tylko pouczał  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 18, 2014, 20:21:44
Serio halo?
Czy naprawdę muszę posiadać swoje dzieci aby mieć społeczne pozwolenie na ocenianie i potępianie zachowania rodzica który poi swoje 2 letnie bobo  coca-colą? albo Energy drinkiem?
Ostatnio będą na festynie widziałam kilka takich przypadków i średnio mi się to spodobało :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Czerwiec 18, 2014, 20:29:48
zabeczka17,  a znasz ogół sytuacji? Znasz rodziców, ich dziecko? Bo mi przychodzi do głowy np : dziecko pierwszy raz w życiu spróbowało coli, bo np na festynie nie było nic innego a chciało pić. Albo spróbowało pierwszy raz bo ma trudny charakter i by zaczęło dzikie wycie. Albo... Ogólnie dostało na smaka pierwszy raz. Istnieje masa wytłumaczeń, które są... prawdopodobne. Moja córka w drodze na mazury zeżarła pół mc nagetsa z mc donalda. Bo się awanturowała a zdrowe przekąski się skończyły. Dlatego dla mnie to śmieszne jak ktoś kto dzieci nie ma  uczy rodziców jak je wychować, mimo, że nigdy nie był stawiany w podobnej sytuacji ani nie zna ogólnego zarysu okoliczności. Co innego w sytuacji dawania dziecku czegos bardzo szkodliwego, trującego czy sprawiania mu bólu-jasne. Ale to czy zeżre w kfc to już nie jest niczyja sprawa, bo dziecko nie umrze od jednego kawałka kurczaka w tłustej panierce.

(energy drinka pomijam, bo to tak jakby dać papierosa )


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 18, 2014, 20:34:20
flosia, dokładnie tak się składa, że to rodzice ponoszą odpowiedzialność za wychowanie (w tym i wyżywienie) własnych dzieci. I wszelkie koszta: finansowe, emocjonalne, własnych sił i czasu. W tym celu (wychowania) dysponują Władzą Rodzicielską. I trzeba udowodnić ostre przegięcia, żeby tę władzę ograniczyć.
Niech sobie eko-zdrowy itd. wychowuje swoje jak chce, nawet tylko na wodzie, tofu i kiełkach, a ja gdy będę chciała podać Kubusia - to podam (i spróbowałby mi kto podskoczyć).
Nie ogarniam PO CO wp*ć w życie innych ludzi, dopóki czyjaś krzywda nie jest ewidentna (a nie jedynie w moich wyobrażeniach).
Przykład: wyobrażacie sobie, że SĄ podli rodzice, którzy wychowują dzieci BEZ kontaktu ze zwierzętami!!! No coś mi się w środku przewraca. No nie ogarniam, jak można. ;)

zabeczka17, serio, serio. Trochę jest rzeczy na tym świecie wartych oceniania i potępiania - pod warunkiem aktywnego zaangażowania się dla poprawy sytuacji. Psioczenie w necie takim działaniem nie jest.
Co prawda energy drinka sobie nie wyobrażam, bo nie wyobrażam sobie rodziców skłonnych dziecku Dodać energii  :diabeł: natomiast elektrolity - już tak, a łatwo pomylić butelkę/puszkę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 18, 2014, 20:50:10
halo niestety ale puszkę tigera blacka jestem w stanie odróżnić od napoi izotonicznych które sama pijam. ;)

Isabelle jestem w stanie  określić i wyłapać większość rzeczy o których piszesz- woda mineralna w siatce, otwieranie puszki coli wręczanie je dziecku itp. Staliśmy obok.
 
I nie jestem z tych które pragnie wychowywać  kogokolwiek czy uczyć  itp. Jednak no pewne sprawy dla mnie osobiście są poniżej pewnego poziomu.

peace and love :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Pursat Czerwiec 18, 2014, 21:03:07
Nie ogarniam, że Hiszpania przegrywa swój kolejny mecz na Mundialu. Upadek mistrzów zawsze boli. :smutny:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 18, 2014, 21:13:10
zabeczka17, z pewnością nie jesteś jedyną osobą, która (tak lub inaczej) wyraża swoją dezaprobatę. Całkiem słuszną, imo. Ale to - imo :)
Jednak nie chce być tak, że "wszystkie dzieci są nasze". Wszystkie dzieci noszą "piętno" swoich rodziców/wychowawców. Ideałów nie zaobserwowałam. Ideałów - w mojej opinii, bo zapewne idealni rodzice we własnej opinii - istnieją. Takie ewangeliczne: "kto z was jest bez grzechu" mi się kojarzy.

Skoro już temat wypłynął, to nie ogarniam, jak ludzie, którzy potępiają postępowanie innych rodziców (roszczą sobie prawo do potępiania) tak straszliwie się burzą, gdy ktoś potępia ICH postępowanie:)
Szczególnie: matka, teściowa, babcia :) Te same osoby. JA mam prawo, bo... Innym ode mnie wara, bo... Pomijając taki drobiazg, że "moralność Kalego" to jedno z najgorszych obciążeń, jakie można zafundować własnym dzieciom. I przekonanie, że "moja racja jest mojsza".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 18, 2014, 21:43:58
Halo o widzisz, będąc w tym temacie chwaliłam się jakiś czas temu, że stał się cud nad Wisłą- moja teściowa PRZYZNAŁA MI RACJĘ w kwestii ubierania dziecka "na letniaka"! :emoty327: Stwierdziła, że pomimo tego, iż nie podoba jej się to, to musi przyznać, że moja metoda działa- bo ona na swoje dzieci chuchała, dmuchała i ubierała najcieplej jak się da, a i tak cały czas chorowały, a moje chodzi przy 18 stopniach w krótkich spodenkach, koszulce i- o zgrozo!!!!- bez czapki, a pomimo tego w ogóle nie choruje :cool:

 Ciężko oceniać, jak się nie zna sytuacji. Ja też początkowo bardzo łatwo oceniałam moją siostrę- że jak ona może tak na dzieci krzyczeć, mieć taki bałagan, nie dbać o siebie itd. I dopiero z wiekiem patrząc na jej życie, zastanawiając się nad nim i kilka razy odwiedzając zrozumiałam, co to znaczy mieć 4 dzieci i męża-idiotę. Co to znaczy cały czas musieć je uspokajać, cały czas wysłuchiwać czego jedno z drugim chce, kłócić się z facetem i pieniądze, sprzątać raz za razem żeby dzieci zaraz to rozwaliły, nie móc wyjść nawet na głupie zakupy zanim nie załatwi się opiekunki, bo z 4 dzieci to jak wyprawa w Himalaje, nie mieć siły na robienie obiadu i zamawiać chińczyka... łatwo oceniać, jak się człowiek nie przyjrzy i nie zastanowi.
 Oczywiście są rodzice, którym nie zależy. Którzy mają wszystko gdzieś. Oj są, sama widzę to na osiedlu obok :cool: Ale w tym 1 przypadku na 5 może być inaczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 18, 2014, 21:48:04
Wiesz mnie tylko trochę nie tyle  co irytuje ale zadziwia stwierdzenie- ... jak nie masz swoich dzieci to nie wiesz jak jest.
Owszem jest w tym wiele prawdy, bo nie wiem póki co jak to jest być mega zmęczoną matką, która sypia czasami po 4 godziny dziennie. Musi ogarnąć dom, pracę, przeziębione dziecię itp itd a cały wszechświat wymaga od niej aby była ,,przeszczęśliwa"  i zawsze uśmiechnięta. Miała wiedzę z każdej dziedziny życia. Najlepiej żeby była świetnym psychologiem, dietetykiem i pediatrą w jednym.
I wiem jak łatwo jest oceniać błędy rodziców i jak często takie oceny są  niesprawiedliwe...
Ale...
Dla mnie jest kilka punktów typu palenie przy malutkich dzieciach ( w sumie to nawet ogólnie trucie tytoniem innych), alkohol na stole, i między innymi ta nieszczęsna coca-cola ( energy drink) , która gdzieś tam dla mnie jest granicą.
I fakt pouczać nie zamierzam, ale ma mnie to prawo drażnić jako póki co osoby bezdzietnej.
 :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 18, 2014, 22:34:43
Żabeczka kwestie typy alkohol, papierosy i inne używki to w ogóle odrębny temat ;) Oczywiście rodzic też człowiek, nie rozumiem czemu miałby sobie na siłę odmawiać tego jednego piwa jak dziecko spać pójdzie- z zasadą, że zawsze, niezależnie od wszystkiego jeden trzeźwy dorosły w domu powinien być(trzeźwy w sensie w ogóle nie pijący). Bo nie daj Bóg zdarzy się wypadek, cokolwiek, dziecko się zakrztusi, trzeba lecieć na pogotowie- musi, no musi być osoba, która nie piła. Nawet z tak egoistycznego punktu jak obawa przed opieką społeczną.
 Palenie przy dzieciach to też inna kwestia... dla mnie człowiek palący przy dziecku jest po prostu niesamowicie leniwy. Bo naprawdę można wyjść na balkon/taras/podwórko na te 5 minut, nawet jak jest mróz, nikt od tego nie umrze. Inna sprawa to smród, jaki za sobą do domu przynosi... :/ A wiem co to jest, bo muszę walczyć z Konradem, żeby nie palił w łazience tylko wychodził na podwórko :icon_rolleyes: Na szczęście coraz częściej to robi.
 Także są kwestie, w których myślę zarówno rodzice jak i bezdzietni mogą się wypowiadać. Ale są też takie, gdzie jednak rodzice niejako mają większe doświadczenie i ich zdanie może być zwyczajnie bliższe prawdy. Aczkolwiek nie zawsze ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 18, 2014, 23:10:39
Z tym alkoholem chodziło mi raczej o sytuacje w których miałam okazję uczestniczyć- wódka na stole , rodzice pijani a dzieciak kilkuletni podpijał z kieliszka.
Oczywiście ja zareagowałam.. ale wiem ze to nie były pierwsze tego typu akcje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 19, 2014, 06:15:08
Przy wychowaniu własnych dzieci będę "szła na skróty" ile uznam za stosowne, a obcy niech się... zajmą swoimi  :diabeł:
Nie ogarniam, jak można potępiać w czambuł coś, z czym nigdy nie miało się do czynienia.


Ale to jest indywidualna sprawa rodziców tych dzieci czym je karmią, jak uczą, co z nimi robią.
Przyznam, że nie bardzo rozumiem. Miałam do czynienia zarówno z coca colą jak i chipsami ;) Nie wpier***am się w życie innych ludzi, nie powiedziałam tej matce ani jednego słowa na temat takiego zywienia. Zresztą napisałam już Czarownicy, że nie mnie oceniać kto postępuje dobrze a kto źle, każdy robi tak jak mu rozum podpowiada, ale wyrazić swoje zdanie na ten temat mogę prawda? Bo chyba od tego jest ten wątek, nie? Ja tego nie ogarniam i koniec, a to, że inni ogarniają? - każdy ma prawo ogarniać lub nie ogarniać czegoś innego :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 19, 2014, 08:36:48
dlaczego nie ma obowiązkowego kursu pierwszej pomocy na każdych studiach :ke: ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 19, 2014, 09:04:01
Rul, dlaczego dopiero na studiach? Dlaczego nie ma obowiązkowego kursu pierwszej pomocy w podstawówce! Bo potem większość ludzi albo się boi pomóc, albo ucieka, bo "przecież ktoś inny pomoże", albo "wolę nie dotykać, bo jeszcze zaszkodzę"...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 19, 2014, 09:08:03
A nie jest tak, że jest obowiązkowy w gimnazjum? U mnie był i u znajomych również.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: robakt Czerwiec 19, 2014, 09:09:00
Mi też się wydaje, że na studiach to dosyć późno. Ja pierwsze szkolenie miałam w podstawówce, kolejne w liceum na PO, później jedno w stajni i jedno na kursie prawa jazdy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 19, 2014, 09:14:04
 MI się wydaje, że ogólnie szkolenie jest w każdym rodzaju szkoły(podstawówka, gimnazjum, liceum, studia), tyle że poważnie zaczyna się je traktować dopiero na przełomie liceum.studia. Wcześniej są traktowane bardziej jako przerywnik w szkole czy możliwość nie pójścia na matmę, dzieciaki też dużej wagi do tego nie przykładają. Są żarty, śmiechy, hihy i niewiele nauki ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 09:25:44
Miałam takiego dziada z  PO w lićeum, ze do teraz z zamkniętymi oczami dokonałabym amputacji nogi i transplantacji serca pod pełnym ostrzałem, w masce gazowej za pomocą drutu i tasaka do mięsa  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 19, 2014, 10:23:20
A nie jest tak, że jest obowiązkowy w gimnazjum? U mnie był i u znajomych również.
Nie jest.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 19, 2014, 10:28:46
dlaczego nie ma obowiązkowego kursu pierwszej pomocy na każdych studiach :ke: ?

Ja nie ogarniam dlaczego każdy obywatel nie przechodzi obowiązkowo takiego szkolenia.

Ostatnio co jakiś czas słyszę:
- Córka reanimowała ojca przez godzinę zanim dotarła do nich pomoc- przeżył tylko dzięki niej
- wypadek samochodowy- kierowca reanimował dziecko- przeżyło.
- kolega na wyjeździe reanimował jakąś panią- połamał jej zebra- ale babka żyje.
- drugi kolega miał podobną sytuację w środku miasta, szedł starszy człowiek, osunął się. Zatrzymało mu się serce.. 

Słuchając tych opowieścii ciary mnie przechodzą kiedy pomyślę sobie że nie daj boże...  Ktoś z moich bliskich, znajomych  by szedł na chodniku, osunął się bo zdrowie lubi płatać figle... i taki przykładowy hipster mu nie pomoże , ucieknie bo się wystraszy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 10:38:22
Cos ty, hipster wyciągnie komórkę i zacznie robic foty i wstawiać na fejsa. Przecież to taki lans fota z trupem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 19, 2014, 10:45:24
tylko wiesz to jest tak naprawdę śmiech przez łzy :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 19, 2014, 10:58:57
tak, w LO niby jest obowiązkowe, ale prowadzone przez nauczyciela, a nie ratownika medycznego. Chodzi mi o porządny kurs najlepiej właśnie na studiach. I powtarzać praktykę do zerzygu, aż się zakoduje w głowie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Czerwiec 19, 2014, 11:06:32
Rul nawet na kierunku lekarskim nie ma zajęć z pierwszej pomocy  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 19, 2014, 11:14:15
to też jest dla mnie abstrakcja, bo zanim student leku będzie potrafił ratować życie to jeszcze długa droga przed nim i taki kurs naprawdę by się przydał zamiast jakiś filozofii czy innych totalnych pierdół na Iszym roku :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Nesca92 Czerwiec 19, 2014, 11:15:28
Ja miałam na wecie jako fakultet do wyboru, egzamin był na fantomie podłączonym do kompa ( jeśli chodzi o RKO), reszta teoretycznie na lalkach lub na sobie... Kolega udawał kobietę w ciąży z drutem przebijającym płuco itp itd;) Miło wspominam te zajęcia, chociaż minusem było to, że były w sobotę...;p


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Czerwiec 19, 2014, 12:09:25
Ja bym bardzo chciała przejść taki kurs, ale to kiedyś... Powinien być refundowany jeden kurs dla każdego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 12:22:17
tylko wiesz to jest tak naprawdę śmiech przez łzy :(

To jest rzeczywistość. Jak brałam udział w wypadku to właśnie tak było. Tłum robiących zdjecia, osób do pomocy zero.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 19, 2014, 12:24:43
JAK można robić zdjęcia w takim momencie? No ja rozumiem, że ktoś nie pomaga bo się boi czy coś tam (pomocą jest tez samo wezwanie pogotowia) ale co kieruje ludźmi wyciągającymi telefon  w takim momencie w celu nagrania filmiku czy zrobienia zdjęcia? To sie powinno karać. I leczyć.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 19, 2014, 12:57:33
Cricetidae, a co kieruje fotoreporterami na wojnie? Co kieruje ludźmi robiącymi reportaże o głodujących dzieciach w Afryce? Jak można wtedy robić zdjęcia/nagrywać, zamiast pomóc?
Wiem, że to inna sytuacja, że o wiele trudniej pomóc, ale skoro wtedy się da - to w przypadku wypadku też.
I nie, nie popieram, nie wybielam osób, które nie pomagają, jeśli mogą. Ale też nie piszmy, że "to trzeba karać i leczyć"  :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 19, 2014, 13:07:04
No... porównanie słabe. Nie jestem reporterem, widząc na ulicy wypadek czy coś dziwnego nie wyciągam telefonu z kieszeni w celu nagrania tego, tylko w celu zadzwonienia po odpowiednie służby. Nie zatrzymuje się nad ratownikami medycznymi na miejscu wypadku, bo tylko im przeszkadzam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 19, 2014, 13:08:43
Cricetidae Odbiegając od tematu co się powinno robić gdy jesteśmy świadkami wypadku (bo to powinno być jasne): takie filmy czy zdjęcia to często bezcenny dowód w sprawie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 19, 2014, 13:11:01
Chodzi mi o osoby wciskające telefon ponad ramię ratownika albo strażaka... Albo nikt nie dzwoni po pogotowie tylko wszyscy sie patrzą i zdjęcia strzelają. Widziałam i słyszałam o takich sytuacjach i uważam że to chore - zgodnie z tematem - nie ogarniam tego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 19, 2014, 13:15:54
Cricetidae, ale po co ma dzwonić nagle 10 osób na pogotowie, jeśli wcześniej już ktoś to zrobił? Jeśli ktoś udziela już pomocy, to też się nie będą na siłę wtryniać... Ja bym w takiej sytuacji spytała, czy moja pomoc jest potrzebna, bo może ktoś sobie świetnie radzi (bo jest lekarzem, ratownikiem po pracy, został przeszkolony itd.) i tylko bym mu przeszkadzała. Nagrywanie, fotografowanie bez przeszkadzania, jeśli nie jest się potrzebnym - nie widzę w tym nic złego. Co innego, jeśli robi się to w taki sposób, że się przeszkadza, albo trzeba pomóc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 19, 2014, 13:20:40
Facella, o matko weź czytaj albo postaraj się zrozumieć o czym pisze.  Ja nie wiem jak inni, ale jak widzę coś nietypowego (wypadek, ktoś zasłabł w autobusie, ktoś się bije) to wyciągam telefon i dzwonię - jeżeli dzieje się to już i teraz. Nie obchodzi mnie, że w tym momencie robi to 10 innych osób, bo te 10 innych osób może popatrzeć, że dzwonią inni i w końcu nikt nie zadzwoni (dlatego uczono mnie, że jak nie ma osoby, która wytyczy inne osoby do pomocy to trzeba dzwonić i nie patrzeć na innych albo samemu wytyczyć kogoś, kto zadzwoni). Miałam w szkole całe schematy radzenia sobie w takich sytuacjach. Jak ktoś udziela już pomocy to się nie przeszkadza i idzie dalej, jak widać, że już sytuacja jest pod względna kontrola. Nie jestem tam potrzebna jako kolejna osoba zabierająca powietrze.

Co jest złego w nagrywaniu? No nie wiem, może to, że ktoś tam np. umiera a Ty sobie to kręcisz na telefonie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 13:25:44
Ale co jest interesującego w zdjęciach zmiażdżonej kobiety, przgniecionej silnikiem auta od pasa w dół?
Co ciekawego dla obcego człowieka?? Dla kogo ma to byc dowód w sprawie?? Przecież ona nie ucieknie a policja sobie sama zdjecia zrobi.
 I robienie zdjec dziecku małemu, któremu w twarz wbiły sie druty z siedzenia kierowcy???  Jaki dowód?? Ze siedzenia kierowcy sie łamią i druty z nich przebijają pasażera?? Dowód dla firmy produkującej fotele samochodowe??

Bo ja tego nie ogarniam. Nie akceptuje.

Ale np. rozumiem prace fotoreporterów na wojnie. Bo tworzą dokumentacje, pokazują światu zło. Chociaż i tak większość tych zdjec jest "ustawami" niestety....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Atea Czerwiec 19, 2014, 13:33:01
Ja absolutnie nie popieram robienia zdjęć ani filmów w takich momentach i sama bym nie robiła. Niemniej jednak wydaje mi się, że nie zakażą nakręcania tego typu filmów, bo często so one dowodami w sprawie. Zanim przyjedzie policja, która sama zbierze dowody mogą mieć miejsce jakieś znaczące wydarzenia. Jeśli ktoś nie udzieli pomocy, a zacznie nakręcać film to są do tego stosowne paragrafy (druga sprawa czy ktoś się w ogóle zainteresuje i pozwie). I powtórzę, że uważam, że należy udzielić natychmiastowej pomocy, ale to czy takie zdjęcia i filmy pomagają w sprawie czy nie to oddzielny temat. Dodofon naprawdę nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jak takie zdjęcia mogą pomóc? Gdy policji jeszcze nie ma? Np. nagrany numer rejestracyjny samochodu oszołoma, który do przyjazdu policji postanowi zwiać, albo dowody, że jakiś kawałek jezdni był np. źle zabezpieczony itp. itd.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 13:43:29
Może dlatego nie ogarniam, bo podczas wypadku w którym uczestniczyłam robiono zdjecia zmiażdżonej kobiecie i jej dzieciom. Jakoś nie wyobrażam sobie zeby to był jakikolwiek dowód w sprawie.
A gaśnic nie było dać komu, bo przećiez po co marnować gaśnice swoją na kogoś innego jak se mozna sweet fotę strzelić z prawie trupem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 19, 2014, 13:46:16
Tylko że... ludzie bardzo rzadko nagrywają/robią zdjęcia w celu konkretnej pomocy (jak np. dowód rejestracyjny samochodu czy coś). Oni to robią dla sensacji. Najwięcej hien nagrywa jak jest już policja/pogotowie - i tylko przeszkadzają. Z moich osobistych doświadczeń hitem byli koledzy i koleżanki młodego, pijanego w sztok chłopaka, który przekoziołkował przez barierki pod klubem - wywalił się dosłownie na głowę i stracił przytomność. My z kolegą próbujemy zrobić miejsce, ułożyć chłopaka na chodniku, sprawdzić czy oddycha, czy nie ma rany na głowie, wzywamy przez radio pogotowie - a ci, w ogóle nieprzejęci, że ich kumpel mógł sobie właśnie zrobić poważną krzywdę, stoją nad nami z telefonami w łapach i filmują. Nosz kur...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 19, 2014, 13:48:05
Becia, dokładnie o tym pisze, naprawdę nie sadze by ktos pomyślał by "zbierać" dowody...
Ludzie robią foty dla funu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Czerwiec 19, 2014, 17:08:56
A mnie w takich sytuacjach najbardziej irytują ludzie którzy przychodzą i drą mordy (bo inaczej tego nie ujme) do lekarzy, ratowników,  policji i pouczają i gadają jakby to lepiej zrobić. Byłam świadkiem pożaru dużego domu gdzie większość się gapila, robiła zdjecia, filmowała zamiast brać wiadra z wodą ze studni czy od sąsiadów i pomóc gasić. Ale po co skoro lepiej powyzywac od tułmanow straż i inne służby chociaż widać było,  że cała ekipa się starała zrobić wszystko żeby majątek jakikolwiek tych ludzi uratować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: tet Czerwiec 19, 2014, 17:58:55
Akurat w takiej sytuacji strażakom naprawdę pomoc z wiadrami sie nie przyda, a raczej zaszkodzi. Nie bez powodu odgradza sie miejsca katastrof i odgania gapiów i pomagierow, zeby nie zwiększać ilości potencjalnych ofiar.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: joakul Czerwiec 19, 2014, 18:02:36
Rul nawet na kierunku lekarskim nie ma zajęć z pierwszej pomocy  :wysmiewa:
Ja miałam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 19, 2014, 18:36:00
Isabelle, młoda jestem i dzieci nie posiadam. Nie wątpie, że brakuje mi praktycznych doświadczeń w tej materii ale... bez przesady ;) Chyba wszystkie mamy dzieciate przyjaciółki, kuzynki, siostry. Mamy też rodziców, którzy musieli wychować nas, więc sytuacji umożliwiających obserwacje macierzyństwa z bliska nie brakuje. Nikogo swoim postem nie skrytykowałam wprost - chyba, ze na zasadzie uderz w stół ;) Przedstawiłam swój punkt widzenia i to, jak moi rodzice ugryźli temat wychowania mnie i mojej siostry - nic poza tym.

Moja mama miała nas dwójkę + męża, który całymi dniami był w pracy (7 dni w tygodniu) i nie do końca ogarniał życie domowe. Sama też pracowała na dyżurach 12h jako pielęgniarka. Nie miała samochodu ani nikogo do pomocy, bo w naszym mieście żyliśmy sami. I - chociaż nie mam pojęcia jak to możliwe - nigdy nie lądowałyśmy z powodu braku czasu w Mc'u ani z zamówioną pizzą na stole ;) Chyba, że w ramach 'święta' - dlaczego nie? No ale cóż, moja mama zawsze była dla mnie superbohaterem :)

halo, tak jak wspomniałam wyżej - nie wnikam jak kto własne dzieci wychowuje - nic mi do tego. Przedstawiłam wyłącznie swoje doświadczenia z dzieciństwa.

A jeszcze co do chodzenia na skróty - wiadomo, że żadna babka nie ma 10 rąk i 2 głów, żeby wszystko zawsze zrobić i zaplanować. Każdy ma prawo do słabości i do 'nieogarniania'. I wiadomo, że w chwilach kryzysowych można się jakoś ratować - jak dzieciak raz zje fast fooda to nic mu się nie stanie. Raczej pisząc swoją wcześniejszą opinię miałam na myśli dość bliską przyjaciółkę mojej mamy z czasów gdy byłam małym dzieciakiem. Miała syna dokładnie w moim wieku. Mąż dobrze zarabiał, ona nie pracowała. A dzieciak dzień w dzień (nie przesadzam) stołował się w Mc'u, PizzyHut, itp. Bo jej się zwyczajnie nie chciało gotować. Moim zdaniem to robienie z dziecka kaleki, ponieważ można sobie chyba wyobrazić, jak chłopak wyglądał będąc w szkole podstawowej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 19, 2014, 19:19:11
vanille, aż nie wiem co ci napisać :S Moje dzieci widywały Maca jak sobie "ubłagały", ale to nie ma nic do rzeczy. "Asertywność wychowawcza" - to jedna sprawa. Rezultaty wychowania i zjawisko "dbania o pozory" gdy w domu gnój (i nie mam na myśli bałaganu - bo żadna osoba dbająca o pozory do tego wszak nie dopuści, do takiego "przestępstwa") - rzecz inna. Kiedy trzeba ingerować i w jaki sposób - jeszcze inna.
W sumie chodzi mi o to, że zbyt często przy dbałości o "polityczno/dietetyczną poprawność" jest tak, że "diabeł ogonem nakrywa" zjawiska znacznie groźniejsze.
Niejedno widziałam i w rezultacie daleka jestem zarówno od poklasku jak i od potępień. Niezależnie od "wrażenia z zewnątrz".
Ale faktycznie jakoś tak jest, że wszyscy bardzo chętnie sądzimy po pozorach. I skłonni jesteśmy "rozciągać" opinie: że jeżeli frytki to fuj po całości. A jak "zdrowe żarcie" to już miodzio. Na przykład. Chodziło mi o zjawisko pochopności opinii, nie o zalety hamburgerów.
BTW - ciekawa jestem jak się (obecnie) układa twoim rodzicom. Są fajną parą? Nie to, że chcę odpowiedzi. Jeśli tak, to przekaż ode mnie ogromne gratulacje, bo to rzadkość niezwykła w opisanym przez ciebie układzie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 19, 2014, 20:03:40
halo, nie jestem pewna, czy do końca dobrze rozumiem Twoją wypowiedź, ale jeśli tak, to się z nią zgadzam. Jeśli jedna dziedzina życia jest kompletnie do bani to często ludzie starają się 'odbić' to sobie w innych. Żeby jakoś tę jedną jedyną niedoskonałość (zwykle poważną) zakryć firaną pozorów i perfekcji w pozostałych aspektach życia. Co by się nikt nie domyślił, że w tym domu może się dziać niedobrze.
Jeśli chodzi o moją prywatną sytuację to może moje słowa wyrysowały zbyt idealną scenerię - jeśli tak, to przypadkiem, nie taki był mój cel. Bo idealnie w każdym 'sektorze' na pewno nie było.
I zdecydowanie nie jestem osobą skorą do wygłaszania pochopnych opinii. Uwierz mi, że mimo młodego wieku dobrze wiem, jak można się łatwo pomylić i łatwo kogoś skrzywdzić swoim osądem.
 
Co do moich rodziców - tak, są parą i chyba nawet całkiem niezłą. Choć podobnie jak Ty czasem zastanawiam się jak to możliwe. Bo nie dość, że moja mama miała na głowie nas, dom, robotę (i to wszystko bez żadnego wsparcia rodziny) to jeszcze w pewnym sensie musiała opiekować się moim ojcem. Bo o ile dobry z niego człowiek, całe życie ciężko pracuje i każdy grosz zawsze przynosił do domu, o tyle w kwestiach swoich spraw (urzędowych itp) totalnie 'nie ogarnia'. Więc w ten sposób moja mama zawsze musiała 'ogarniać' za nich dwoje. Dodatkowo mniej więcej 1/2-1/3 naszego życia wychowywała nas sama (ojciec pracował - i do tej pory pracuje - za granicą). I pewnie będzie jakieś 8 lat ich życia osobno. Na szczęście dzieci urosły, poszły na studia, a mama spakowała manatki i pojechała do męża ;) I teraz może odpoczywać za wsze czasy, bo ze względów zdrowotnych nie może już pracować w zawodzie. Bardzo mnie to cieszy, bo taki urlop należy się jej jak nikomu innemu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Kastorkowa Czerwiec 19, 2014, 20:25:56
Moje gimnazjum jest chyba jakieś dziwne.
Co roku mamy kursy pierwszej pomocy przeprowadzane przez ratowników, mieliśmy to wbijane do głowy na EDB przez cały rok i zaliczane na oceny.
Mieliśmy też w stadninie przeprowadzany. Jak widać zależy od szkoły, ja cieszę się, że u nas przywiązują do tego wagę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 19, 2014, 22:40:08
Na studiach nie miałam żadnego kursu z pierwszej pomocy, ale w LO chyba dwa razy, po jednym nawet dostaliśmy certyfikat i legitymację :lol:. Wbrew pozorom przydaje się- koleżanka z klasy ratowała jakiegoś chłopaka, wokół którego zebrał się gapiący i nic nie robiący tłumek, który nie chciał jej dopuścić "a pani co, lekarz?". Powiedziała, że nie, ale umie- nie pomogło. W końcu zamachała legitką, bo czas leciał. Nikt nie wnikał, kto i na co wydał taki świstek, ale pozwolili jej działać.

Żałuję, że tak dawno nie miałam kursu. Informacje się zatarły, nie byłabym już pewna swoich działań. Jednak wyuczone etapy schematycznego postępowania sprawiają, że człowiek czuje się bezpieczniej. Kiedyś bez wahania ruszałam do poszkodowanych, choć na szczęście nigdy nie było to nic poważnego, a raz tylko zwykły pijaczyna. Ostatnio nawet myślałam nad tym z racji, że byłam świadkiem wypadku, że raczej unikałabym podjęcia bezpośrednich działań w sytuacji podbramkowej i byłabym szczęśliwa, gdyby ktoś mnie uprzedził. Gdybym była sama, pewnie bym robiła co mogła, ale z trzęsącymi się rękami.
Byłam tylko świadkiem, bo poszkodowanym się od razu zajęli bliżej stojący. Ja byłam pierwsza, która wyciągnęła komórkę i wzywałam pogotowie. Nie pierwszy raz, ale tym razem to był koszmar. Rejestratorka zarzucała mi, że żartuję, nie umiała poprowadzić rozmowy, zachowywała się mega nieprofesjonalnie i doprowadziła mnie do skraju wytrzymałości nerwowej.
Wczoraj dla odmiany ściągałam pana, który stał za barierkami na wiadukcie kolejowym. Godzinę czekałam, zanim ktoś po niego przyjechał.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 19, 2014, 23:30:55
ksan, no to masz przygody! Mi szczerze mówiąc kurs jeszcze nigdy się nie przydał ale schemat mam wbity w głowę. Nie pamiętam, czy było o tym cokolwiek w gimnazjum, ale w LO na PO było. I na prawku. Potem byłam na specjalnym kursie, po którym dostawało się certyfikat (ważny 2 lata), no i na studiach (medycyna) miałam to wałkowane na I i na IV roku. Wydaje mi się, że jak człowiek jest świadom JAK ma działać to jest spokojniejszy, mniej chaotyczny. Nie boi się zareagować (albo boi się mniej). Każdy powinien być przeszkolony z udzielania pierwszej pomocy, i co najważniejsze - takie umiejętności powinno się powtarzać raz na jakiś czas. Bo jak ktoś z tym nie obcuje to łatwo wypada z głowy. A to kilka prostych czynności, które mogą kogoś wyszarpać z tamtego świata.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 20, 2014, 00:02:54
Teorię można sobie przypomnieć, ale ważniejsza jest praktyka. Ja w tym roku w LO, żeby zdać EDB (edukacja dla bezpieczeństwa, czyli takie PO) musiałam przejść egzamin praktyczny - w szkole był "udawany" wypadek i musieliśmy ratować, całkiem to fajne było ;) Szkoda, że to trwa tylko rok ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: czarteros Czerwiec 20, 2014, 07:40:34
dlaczego nie ma obowiązkowego kursu pierwszej pomocy na każdych studiach :ke: ?

Umiejętności udzielania pierwszej pomocy są oczywiście bardzo potrzebne, ale, moim zdaniem, taki obowiązkowy kurs na każdych studiach to nonsens.

Studia mają dostarczać kierunkowego wykształcenia na poziomie wyższym. Człowiek (z założenia dorosły), świadomie wybiera kierunek wykształcenia i w tym kierunku się kształci. Ja np. nie ogarniam wkładania wszelkich WFów, ekonomii, języków, etc. na wszystkie kierunki. Oczywiście nie chodzi mi o WFy na AWFie, czy języki na studiach językowych, czy handlu zagranicznym. Poza tym, jak wyobrażasz sobie sytuację, gdy jakiś np. utalentowany chemik na studiach chemicznych nie zaliczy takiego kursu pierwszej pomocy? Ma nie dostać dyplomu chemika?

Miejsca dla takich kursów jest gdzie indziej. Na przykład przy kursie na prawo jazdy. Jeśli ktoś nie dostanie prawa jazdy, bo nie zaliczy takiego kursu, to to ma sens. Przy rozpoczęciu każdej pracy powinno się przejść szkolenie BHP. Tam też jest miejsce dla szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy. To, że w praktyce różnie to wygląda, to inna dyskusja.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: orjentica Czerwiec 20, 2014, 08:14:05
Pomagać bezsprzecznie należy ale mój znajomy miał przez pomoc osobie z wypadku ogromne kłopoty.człowiek wykształcony ,ogarnięty.Zdarzenie:kobieta wypadła z drogi przez barierkę z nasypu.Zatrzymało się dwóch kierowców,kobieta nieprzytomna,wiadomo,nie wyciągać z pojazdu z powodu możliwości urazu kręgosłupa.Ale samochód się zapalił.Nie wiem,czy użyli gaśnic,czy też uznali,że i tak może dojść do wybuchu ponieważ z baku wypływało paliwo-podjęli decyzję o wyciągnięciu ofiary.I prokurator oskarżał ich ,że przy udzielaniu pomocy mogło dojść do przerwania rdzenia.Było kilka rozpraw,gdzie kolega musiał dojeżdżać jakieś 300km,kobieta dziękowała,prosiła sąd o odsunięcie zarzutów a sąd swoje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 20, 2014, 08:19:47
orjentica, a to nie jest przypadkiem tak, że za NIEUDZIELENIE pomocy jest kara? Nie ratujesz -źle, ratujesz - jeszcze gorzej. Co za porąbany system. Nie mogą znajomi powołac się na jakąś wyżsżą instancję? Bo to już jest mocno niesprawiedliwe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: orjentica Czerwiec 20, 2014, 08:32:58
Wszystko zależy od okoliczności-w takim przypadku należało wezwać służby ewentualnie sprawdzić parametry.Kobieta była nieprzytomna ale oddychała,gdyby nie ogień to nie ruszali by.Znajomy z rodziny wojskowej,mocno logiczny,postąpił zgodnie z sumieniem,logiką i wiedzą.Może gdyby koniec końcem wybuchło to sąd by uznał podjęte ryzyko a tak trochę się uszarpał.Dość,że stwierdził,że już nigdy nie pomoże w takiej sytuacji.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Interbeta Czerwiec 20, 2014, 08:52:11
orjentica, to kto wniósł pozew, skoro nie poszkodowana? Dla mnie coś jeszcze tam musiało się wydarzyć. Zawsze na kursach 1 pomocy-czy przy szkoleniu na instruktora jazdy konnej, czy na zajęciach dodatkowych z pierwszej pomocy na studiach prowadzonych przez lekarza, zawsze, ale to zawsze powtarzali nam, że jeśli np. przy RKO złamie się komuś żebro, nie ma opcji, żeby nas ciągali po sądach. Udzielaliśmy pomocy, ratowaliśmy życie, a takie coś się zdarza, koniec tematu.
A jeśli argument, że samochód groził wybuchem nie przeszedł na pierwszej rozprawie, to jest to sytuacja co najmniej... dziwna.
Po wypadku oddychała? Bo w takiej sytuacji, gdy wybiera się między przywróceniem oddechu, a ewentualnym uszkodzeniem kręgosłupa, przywracanie oddechu jest rzeczą pierwszorzędową.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: vanille Czerwiec 20, 2014, 09:53:48
Interbeta, jest napisane wyżej, że kobieta oddychała. Jak dla mnie też strasznie dziwna sytuacja i zarazem smutna. Bo to kolejny powód, żeby będąc świadkiem wypadku zastanowić się, czy pomagać. A przecież człowiek ratując kogoś nie powinien się zastanawiać, bać, że może coś właśnie robi nie do końca profesjonalnie i będzie się potem z tego tłumaczyć.
W każdym razie - bać się nie trzeba. Nikt nikogo za próbę pomocy, zgodną z własną wiedzą i możliwościami do więzienia nie posadzi (chyba w tym kraju nie jest jeszcze aż tak źle?).

A co do kursów - czarteros, faktycznie nie ma co na każdych studiach ciągnąć takiego kursu jako przedmiotu. Ale nawet 1-2 spotkania na początku I roku (chyba każde studia zaczynają się kursem BHP?) już by było niezłym wyjściem. I nie, że na ocene, bo przecież nie o to w tym chodzi. Tylko tak, żeby każdy miał okazję się dowiedzieć, zobaczyć, zapytać, przećwiczyć.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: abre Czerwiec 20, 2014, 10:14:05
orjentica, a kiedy to się wydarzyło?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Czerwiec 20, 2014, 10:23:58
Tak trochę zmienię temat, nie ogarniam o co chodzi z takimi gołębiami... To ma być ładne, użyteczne czy co?
http://olx.pl/oferta/staropolski-staropolskie-CID103-ID63C3F.html#becd253e3a (http://olx.pl/oferta/staropolski-staropolskie-CID103-ID63C3F.html#becd253e3a)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Czerwiec 20, 2014, 10:24:29
Ja kiedyś opisywalam podobna sytuacje. Pokazująca uroki naszego prawa. I skłaniającą mnie do tego, ze  raczej nikomu juz nie pomogę czy nie zwrócę uwagi.
Otóż moj dobry kolega miał sąsiadów - burdy pijackie, awantury. Policja co drugi dzień.
Raczej nie reagował. Ale raz jak juz dawali czadu i dzieci małe sie darły poszedł do nich zareagować i uspokoić.
No i facet sie na niego rzucił, wywiązała sie bójka /kolega z 60 kilo, raczej mikrus, facet ponad 100kg raczej kaban/
W wyniku bójki facet sie przewrócił, stracił przytomność bo w cos rąbnął głową i w szpitalu zmarł.
Kolega miał połamane zebra, złamany nos, wybite zeby. Nie zeby był nówka - sztuka. Tez leżał w szpitalu...
No i od 15 lat ciągnie sie proces o zabójstwo... Kolega siedział w więzieniu, wychodził, spraw sie toczy w kilku sadach.
Baba - żona trupa ciągną go o alimenty, odszkodowania.
Odeszła od niego żona (od kolegi) stracił rodzine. Jest wrakiem człowieka.

Kiedyś mi powiedział - jak widzisz ze ktos kasuje dziecko - odwróć sie i odejdź. Co ciebie to obchodzi...
I ja to rozumiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: orjentica Czerwiec 20, 2014, 10:33:23
orjentica, a kiedy to się wydarzyło?
Już kilka lat temu.O szczegóły końcowe nie wypytywałam ale te kłopoty ze sprawami wspominał bardzo niemiło.Sama z racji zawodu wyuczonego(już nie wykonywanego) często reaguję udzielaniem pierwszej pomocy ale zawsze drżę że zrobię coś na wyrost lub źle ocenię sytuację i niestety przyjdzie mi odpowiadać za swoje działania.Ale narazie nie potrafię odwrócić głowy i odejść


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: abre Czerwiec 20, 2014, 10:42:01
orjentica, pytam, ponieważ kilka miesięcy temu trąbili w mediach, że następują zmiany i osobie udzielającej pomocy nie grozi "już" pociągnięcie do odpowiedzialności. Ale czy rzeczywiście coś się zmieniło...?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: orjentica Czerwiec 20, 2014, 10:50:10
Nie wiem ale popytam.Inna sprawa,że u nas prawo zawsze zgnębi dobrego.
A w temacie:nie ogarniam jak to być może,że prawo stoi po stronie bandyty a broniący się może mieć ogromne kłopoty,jezeli obroni się skutecznie.
Albo jeżeli mam psy do stróżowania to jeżeli ktoś wedrze się na moją zabezpieczona przed przypadkowym wtargnięciem  posesję z zamiarem rabunku,kradzieży,napaści i psy wypełnią swój obowiązek to dostanę zarzuty  wykorzystania psów jako narzędzia niebezpiecznego.Porypane prawo                                       


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 20, 2014, 11:01:21
Kumpel miał sprawę przed naszym sądem izbowym - pies ugryzł niepełnoletnią właścicielkę (lat 17) podczas czynności lek-wet. Miał sprawę o "niezabezpieczenie" psa przed pogryzieniem. Pomijamy fakt, że własny pies, porypany pseudopekińczyk jak to bywa. Poszedł na ugodę i zapłacił karę z trzema zerami.
Ja wywalam za drzwi od tej pory. Nie radzisz sobie z własnym psem, nie potrafisz założyć kaganca - won.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Luna_s20 Czerwiec 20, 2014, 11:44:26
czarteros, a dziękuję bardzo za współczesne "wykształcenie wyższe", po którym ludzie nie wskażą, gdzie na mapie leży Iran, nie wiedzą gdzie w ciele jest trzustka a gdzie wątroba i nawet u lekarza rodzinnego nie określą, co ich boli, nie znają się nijak na literaturze(o ortografii nie wspominając), nie napiszą podania bez ściągania gotowców z sieci, nie podliczą rachunku bez kalkulatora, napis na produkcie "zawiera źródło fenyloalaniny" jest dla nich reklamą suplementu, a gdy dziecko zadławi się pomidorem, będą patrzeć oniemiali na siniejącą pociechę, bo "na studiach pierwsza pomoc nie była konieczna". Przytoczę dobrze mi znany przykład, gdzie dziecko opiło się chemikaliów w markecie i nikt z ekipy nie potrafił pomóc na czas. I akurat chemik to kiepski przykład, bo zależy to czym się konkretnie ów chemik zajmuje. Zresztą, dzisiaj kierowcy, ochroniarze, czasem i policjanci - NIE ZNAJĄ SIĘ na pierwszej pomocy, a to już przerażające. Znam osobiście sanitariusza który całe lata jeździł z pogotowiem, i twierdzi że śmierć kliniczną rozpoznaje się przystawiając lusterko do ust - jak jest para na lusterku a ludź nieprzytomny, to śmierć kliniczna według niego. A pewnie, że jest to człowiek wykształcony. Jakże mogło by być inaczej?

orjentica, proponuję na bramie informację o tym, że terenu strzegą groźne psy, a w ramach ewentualnego zdarzenia, pozostaje się chyba bronić udowodnieniem, że zwierzęta zostały przez sprawcę sprowokowane agresywnym zachowaniem.

pokemon, ale chyba nie chodzi o miejskiego pupilka pośrodku parku, z tego co zrozumiałam, tylko o psa STRÓŻUJĄCEGO, czyli psa, któremu życie upływa na pilnowaniu podwórka - na własnym terenie. Nie widzę najmniejszego sensu zakładania psu kagańca "dożywotnio" i zdejmowania go tylko podczas jedzenia. Zresztą, taki "stróż" byłby zachętą, a nie przeszkodą, do wejścia na teren.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Interbeta Czerwiec 20, 2014, 11:45:10
Prawo w Polsce jest przerażające. Idziesz sama, ciemna ulica i nagle jakiś facet się ciebie czepia i staje agresywny. Odpychasz go, on niefortunnie uderza głową o krawężnik , umiera... A ty odpowiadasz za nieumyślne spowodowanie śmierci najpewniej. No cudo po prostu :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 20, 2014, 11:54:35


orjentica, proponuję na bramie informację o tym, że terenu strzegą groźne psy, a w ramach ewentualnego zdarzenia, pozostaje się chyba bronić udowodnieniem, że zwierzęta zostały przez sprawcę sprowokowane agresywnym zachowaniem.

pokemon, ale chyba nie chodzi o miejskiego pupilka pośrodku parku, z tego co zrozumiałam, tylko o psa STRÓŻUJĄCEGO, czyli psa, któremu życie upływa na pilnowaniu podwórka - na własnym terenie. Nie widzę najmniejszego sensu zakładania psu kagańca "dożywotnio" i zdejmowania go tylko podczas jedzenia. Zresztą, taki "stróż" byłby zachętą, a nie przeszkodą, do wejścia na teren.

Mylisz się i to bardzo. Jeżeli Twój własny pies pogryzie kogoś na Twoim własnym podwórku (choćby było milion tabliczek z każdej strony), to odpowiadasz za to Ty. Nawet jeżeli byłby to morderca.

Ja napisałam o sytuacji odbywającej się w gabinecie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: orjentica Czerwiec 20, 2014, 12:03:52


orjentica, proponuję na bramie informację o tym, że terenu strzegą groźne psy, a w ramach ewentualnego zdarzenia, pozostaje się chyba bronić udowodnieniem, że zwierzęta zostały przez sprawcę sprowokowane agresywnym zachowaniem.


Jesteś pewna,że to pomoże?
Możesz sobie zawiesić tabliczki nawet co metr(zresztą mając hodowlę owczarków niemieckich tak czy inaczej tabliczki mam),możesz postawić wymaganej wysokości płot,zdjąć wszystkie klamki zewnętrzne i jeżeli jakiś ktoś w jakimkolwiek celu zada sobie trud wtargnięcia to Ty odpowiadasz za to,co zrobił Twój pies bo trzymając psa stróżującego używasz go jako narzędzia.
A co powiesz na nowe przepisy odnośnie ogrodzeń?Nie możesz zamówić ogrodzenia z zaostrzonymi grotami,obowiązują kulki zaokrąglone,żeby się złodziej przypadkiem nie nadział


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 20, 2014, 12:07:31
 Jak to czytam to mam ochotę wyprowadzić się do niektórych stanów Ameryki... tam, gdzie możesz nawet zastrzelić włamywacza i to zgodne z prawem :/
 A przynajmniej wydaje mi się, że w niektórych stanach jest to legalne. Ktoś coś wie na ten temat?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 20, 2014, 12:14:23
W Stanach jak ratujesz komuś życie i np. połamiesz mu żebra, to on jeszcze może założyć sprawę i to Twoja wina, trzeba było nie ratować. W Polsce podobno jest obowiązek ratowania i w takiej sytuacji wszystko super, ale jak widać, nie zawsze... ;) Przynajmniej takie mam informacje od nauczyciela EDB :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Czerwiec 20, 2014, 13:00:32
Nie ogarniam jak można lubić piłkę nożną, w sensie oglądać w telewizorze. Dla mnie oglądanie meczu, jakiegokolwiek, jest największą karą z możliwych. :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flygirl Czerwiec 20, 2014, 13:04:57
Nie ogarniam komunikacji miejskiej. Prawie się spóźniłam na egzamin, bo autobus sobie przyjechał 13 minut później. Potem jedna pani mi powiedziała, że możliwe, że jeżdżą dzisiaj świątecznym rozkładem (wtf? jest normalny dzień), ale jak spytała kierowcy to odpowiedział, że na dzisiaj jest specjalny rozkład. Którego nigdzie nie widać. :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Luna_s20 Czerwiec 20, 2014, 13:15:11
No to ja opowiem wam pewną historię, całkiem niedawną. Mąż wracał z pracy drogą publiczną. Został zaatakowany przez psa, czego ślad nosi zresztą do dzisiaj. Oczywiście od razu wezwał patrol policji, po czym poszedł zapukać do drzwi osobnika, do którego pies należał. W międzyczasie pan ów, oraz chłopak który często u nich gości, zjawili się na terenie(w chwili pogryzienia nie było tam nikogo a psy biegały po drodze). Jest to człowiek o którym wieś szepcze że "nie ma co na niego wzywać policji, bo ma pieniądze i w razie czego postawi pod sąd, sprawę wygra".
Gdy policja przyjechała, pan ten stwierdził, że ma w chłopaku świadka, iż mój mąż... przeszukiwał jego teren w poszukiwaniu przedmiotów do ukradzenia(teren nieogrodzony, środek tygodnia, godzina 16:30. Mąż wracał z pracy, zresztą podał policjantom dokładnie godzinę zakończenia zmiany, po czym dowiedział się że "to nieistotne")
Męża przeszukano na środku drogi. KOLEJNE zgłoszenie pogryzienia przez psy tego samego człowieka(wspomnę, że jest to JEDYNA droga dojazdowa do nas) zakończyło się podejrzeniem o próbę dokonania przez niego kradzieży. Na uwagę zasługuje fakt że na nieogrodzony teren przed 22:00 każdy miałby prawo wejść, nawet gdyby mężowi udowodniono że tańczył tam czaczę. Na patrol złożyliśmy oczywiście skargę, która najwyraźniej "gdzieś się w stosie papierów zapodziała komendantowi", ale z całej tej historii wynika raczej, że to, czy zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności, czy nie - zależy od tego, jak kto jest ustawiony. Nie my jedni byliśmy przez tego psa gryzieni, i nie my jedni wzywaliśmy w związku z tym policję. Pies jak biegał, tak biega, a właściciel zbiera "upomnienia by psa uwiązać". Stąd wniosek jest prosty. MOŻESZ szczuć psami, jeśli masz na koniak dla "władz". Jeśli nie masz lub policja nie wie, że masz - masz przechlapane, i lepiej psa na miejscu załatwić cegłówką, biorąc nogi za pas.
Nigdy nie uderzyłam psa, ale na tego noszę zawsze coś ciężkiego w rękawie, po tym jak omal nie zagryzła mnie cała sfora. A policja przyjeżdża... i odjeżdża.


Nie ogarniam jak w takim przypadku policja może dać wiarę ludziom, którzy twierdzą że po naszym parapecie skaczą zwłoki w słoikach...
Julie, też tego nie ogarniam :o


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: TheWunia Czerwiec 20, 2014, 13:17:30
Nie ogarniam jak można nie wysterylizowac swojej kotki/suki i co roku mieć problem z kocietami. Aczkolwiek dla nich to nie jest problem bo do wiadra z wodą i po problemie.  Zaznaczam że w naszym mieście można rocznie wysterylizowac darmowo 150 zwierząt. No ale po co. I na argumenty mówią że to dla zwierzęcia niezdrowe, traci wigor i tyje. Mam dwa koty, psa i konia. Wszystkie wysterylizowane/ kastrowane i mają się świetnie, nie są grube.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 20, 2014, 13:29:27
Orientica- dziwna ta sprawa z wypadkiem. Prokuratura miałaby go ciągać, zwłaszcza, że każdy sąd by go uniewinnił? Było realne zagrożenie życia, postąpili jak trzeba. Takie pozwy zdarzają się stosunkowo często, ale są bezpodstawne. Co nie znaczy, że nie ma głupich sędziów...

Ikarina- jest obowiązek udzielenia pomocy. Wystarczy, że wezwiesz karetkę.

O rety, ale brzydkie te gołębie z naroślą...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2014, 02:19:20
Julie, "za młodu" nie ogarniałam jak można... NIE oglądać piłki. Czasy, gdy relacje były też w... radio. Gdy grał Lubański, gdy walczyła drużyna Górskiego. I wiele lat później.
A dziś? Cóż - jestem kobietą. Jak tu ogarnąć, że 22 dorosłych chłopa (+ sędziowie) biega za kawałkiem balona w skórze czy huk wie czym jak pokręceni, gdy można w tym czasie zrobić tyle pożytecznych rzeczy :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 21, 2014, 06:46:49
ja czasami lubię obejrzeć mecz, ale nie ogarniam jak się można tym aż tak emocjonować :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Maria89 Czerwiec 21, 2014, 06:48:45
Luna_s20, działacie jakoś w tej sprawie czy raczej postanowiliście odpuścić?
Niestety pewnie skończy się na tym, że przez brak odpowiedzialności ze strony właściciela i policji psu stanie się krzywda.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: TheWunia Czerwiec 21, 2014, 08:38:34
Ja to nie wiem który mądry wymyślił że mecz trwa 90 minut ? Jakby mieli 9 minut to było by ciekawie a nie sobie truchtaja półtorej godziny i albo coś się wydarzy albo nie. 20 minut to max powinien być


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Luna_s20 Czerwiec 21, 2014, 12:42:51
Maria89 w kwestii tych pogryzień, wystarczy mi informacja że psy były szczepione, nie mam potrzeby doprowadzania faceta do rozpaczy a psa do eutanazji.
Póki co - bo nic się w podejściu właściciela nie zmieniło(oprócz dokupienia kolejnego dużego psa który powoli staje się agresywny). Samego psa nie szkoda o tyle, że dla jego rozrywki życie straciło wiele psów, które zwyczajnie zagryza gdy gdzieś spotka. Nie jest to młody pies nad którym da się jeszcze pracować, ale pies o ściśle wykształconych nawykach, i swoich reakcji względem ludzi i zwierząt już nie zmieni.
Za radą policji nagrywamy każdy przejazd/spacer tą drogą, oraz zachowanie psów. Policja zasugerowała by zgłaszać to każdorazowo, a dopóty będą dręczyć właściciela mandatami, dopóki nie weźmie sobie do serca przepisów. W sumie w miejscu jak to "nikt nie jest bez skazy" bo pies to pies, każdemu może się zdarzyć że pies wymknie się z domu czy z ogrodu(tutaj większość ludzi puszcza psy "luzem", ale są to psy łagodne), pierwsze tego typu zdarzenia próbowaliśmy rozwiązać "po sąsiedzku", ale z tymi ludźmi nie da się dogadać inaczej, niż przez policję :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: olencja Czerwiec 21, 2014, 15:34:00
TheWunia, są mecze w których przez 90 minut cały czas się coś dzieje. Teraz na Mundialu to nawet sporo takich. Im lepsze drużyny grają, tym ciekawiej się ogląda i czasem nawet te 90+x to jest za mało.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 21, 2014, 16:05:23
Nie ogarniam jak można "pożyczyć" sobie coś bez pytania. Mam teraz spory problem przez czyjeś, nawet nie wiem jak to nazwać... prostactwo. :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Czerwiec 21, 2014, 17:32:32
W Stanach jak ratujesz komuś życie i np. połamiesz mu żebra, to on jeszcze może założyć sprawę i to Twoja wina, trzeba było nie ratować. W Polsce podobno jest obowiązek ratowania i w takiej sytuacji wszystko super, ale jak widać, nie zawsze... ;) Przynajmniej takie mam informacje od nauczyciela EDB :)

to nic dziwnego, że się połamie komuś żebra (szczególnie jeśli mowa o ludziach starszych).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 21, 2014, 17:44:03
notorycznie łamię komuś żebra i póki co nikt nie miał pretensji :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 21, 2014, 17:45:34
Libreete, jest obowiązek pomocy, ale nie ma obowiązku wykonywania RKO. Wywiązaniem się z obowiązku jest zadzwonienie po wykwalifikowaną pomoc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Czerwiec 21, 2014, 17:47:09
I to jest głupota. Ludzie boją się, że zrobią krzywdę drugiemu człowiekowi, a prawda jest taka, że lepiej próbować pomóc niż czekać bezczynnie na pogotowie. Powodem jest sposób prowadzenie większości zajęć z pierwszej pomocy. Zwracanie uwagi na szczegóły, a nie na podstawy, które mogą uratować życie.

Ja po zajęciach w liceum miałabym duże opory. A, bo nie pamiętam jak się ustawić, jak ułożyć dokładnie ręce, jak głęboko uciskać, ojej może złamię żebro i co wtedy?
Na studiach (o zgrozo nie na zajęciach planowych tylko na dodatkowych z wyboru i chęci nauczenie się czegoś więcej) dowiedziałam się, że mampostepować zgodnie z zasadą: nie zastanawiaj się (za wiele), zachowaj spokój i DZIAŁAJ.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Czerwiec 21, 2014, 20:37:45
Kurcze, dobra, wypychanie zwierząt czy zbieranie skór... Dla mnie to wszystko dość obrzydliwe ale jakoś zrozumiem. Ale nie ogarniam używania martwych zwierząt do tego typu rzeczy...
http://cindarellapop.deviantart.com/art/Sins-of-man-295729657 (http://cindarellapop.deviantart.com/art/Sins-of-man-295729657)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Czerwiec 21, 2014, 22:13:13
Wiadomo, że nic dziwnego ;) Dziwne jest dla mnie to, że według prawa Stanów ja mogę ponieść karę za to, że ratując komuś życie, połamałam tej osobie żebra ;) nie ogarniam :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 21, 2014, 22:16:25
W niektórych stanach USA możesz iść do więzienia jak Ci nie wyjdzie próba samobójcza. Za usiłowanie morderstwa.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 22, 2014, 10:51:29
Libeerte, a mieszkasz w Stanach, że tak Cię to zastanawia? W Polsce obowiązuje Cię polskie prawo i to, co tam sobie zarządza USA, Chiny czy Rosja Ciebie nie dotyczy, dopóki tam nie pojedziesz. Tak więc nie roztrząsaj tutaj absurdów w prawie obcych narodów, bo wg polskiego prawa za połamanie żeber przy RKO nic Ci nie grozi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 22, 2014, 11:22:44
Facella, co ci znowu odbija? Idz sie wyspij moze :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Czerwiec 22, 2014, 13:14:09
Facella, prawnie nic nikomu nie grozi w takiej sytuacji. Ale co się czasem po sądach można nachodzić to już inna sprawa. Nie raz, nie dwa bywało, że i ratownicy się musieli tłumaczyć ze "zniszczenia ubrań", "połamania żeber" itp.
A że oczywiście żadnej kary nie ponieśli... no nie ponieśli. Ale do sądu dojechać trzeba było, w znanych mi przypadkach do miasta oddalonego o 60 km. I tu również wchodziła w grę zamiana dyżurów, bo akurat sprawa tak wypadała.
To jak ratownik może latać się tłumaczyć, to myślisz, że cywil nie będzie musiał?

Swoją drogą... dlaczego nie możemy sobie porównać naszego systemu do tego, co jest w innych krajach? Nawet w ramach ciekawostki...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 23, 2014, 12:11:25
 Nie ogarniam tego, jak niektórzy kierowcy jeżdżą między tzw. "policjantami". Tymi wzgórkami na drodze.
 Jadą szybko, nagle zwalniają, przetaczają się przez wzgórek, żeby gwałtownie przyspieszyć na te parę metrów, znów gwałtownie zahamować, przejechać, przyspieszyć...
 No nie ogarniam. Chyba po to są te pagórki, żeby kierowcy zwalniali...? Jaki sens gwałtownie przyspieszać, żeby po 5-10 metrach musieć znów prawie się zatrzymać...? To nie da rady jechać normalnie z prędkością tych 20km/h i sobie spokojnie minąć wszystkie pagórki bez szarpania?
 No nie ogarniam. Nie rozumiem tego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 23, 2014, 14:30:23
Nie ogarniam jak można wydać prawie 3 stówy na bilet na koncert i cały czas siedzieć tyłem do sceny na jakimś murku za głośnikiem...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 23, 2014, 14:34:34
nie ograniam, jak można być Murzynem, jechac w czarnych ciuchach na rowerze ulicą, mając 1,5 metra obok ścieżkę rowerową (bez matek z dziećmi w wózkach, bylo koło 23) i jeszcze gapić się w ekran smartfona (pisać smsa?). W sumie tylko dzieki temu telefonowi zobaczyłam, ze coś jedzie.
Debil.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 23, 2014, 15:32:59
Nie ogarniam życia w tym kraju. Finansowej strony. No nie ogarniam :(. Żeby np. na... majtki trzeba było pracować 10 godzin?
Tak sobie liczyłam i wyszło mi, że 5-osobowa rodzina, bez wsparcia dodatkowego, na podstawowe potrzeby, bez wyczerpywania swoich zasobów, potrzebuje... 100 000 rocznie. Bez samochodu, zwierzaków, mebli, AGD, kredytów, oszczędności, hobby, wakacji, używek i innych takich. Same wydatki na opłaty, ogrzewanie, jedzenie, podstawową chemię, odzież, lekarstwa, rzeczy do szkoły. Dobra - już z internetem i telefonami :).
ZA CO my wszyscy żyjemy? Ile jeszcze wytrzymamy "zaciskania pasa"?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szafirowa Czerwiec 23, 2014, 16:09:32
Nie ogarniam ludzi odpowiadajacych na ogloszenia. Wystawilam karuzele dziecieca za 65zl. Pisze do mnie babka, czy sprzedam za 30. No nie, nie sprzedam, moge zejsc do 60zl i koniec kropka. Za pol godziny ta sama babka pisze 'to ja kupie za 35'. Mysle sobie- kup, jak znajdziesz gdzies za tyle. Nie odpisuje juz nic. Za kolejne 15 minut znowu sms 'to co, to ja dzisiaj podjede i za te 35zl kupie'. No nie, nie kupisz. Mija doba i znowu sms- 'karuzelka aktualna? bo ja za 35zl kupie'. Nosz...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Czerwiec 23, 2014, 22:00:24
Nie ogarniam życia w tym kraju. Finansowej strony. No nie ogarniam :(. Żeby np. na... majtki trzeba było pracować 10 godzin?
Tak sobie liczyłam i wyszło mi, że 5-osobowa rodzina, bez wsparcia dodatkowego, na podstawowe potrzeby, bez wyczerpywania swoich zasobów, potrzebuje... 100 000 rocznie. Bez samochodu, zwierzaków, mebli, AGD, kredytów, oszczędności, hobby, wakacji, używek i innych takich. Same wydatki na opłaty, ogrzewanie, jedzenie, podstawową chemię, odzież, lekarstwa, rzeczy do szkoły. Dobra - już z internetem i telefonami :).
ZA CO my wszyscy żyjemy? Ile jeszcze wytrzymamy "zaciskania pasa"?

Też mnie to pytanie nurtuje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 23, 2014, 22:06:31
Nie ogarniam ludzi odpowiadajacych na ogloszenia. Wystawilam karuzele dziecieca za 65zl. Pisze do mnie babka, czy sprzedam za 30. No nie, nie sprzedam, moge zejsc do 60zl i koniec kropka. Za pol godziny ta sama babka pisze 'to ja kupie za 35'. Mysle sobie- kup, jak znajdziesz gdzies za tyle. Nie odpisuje juz nic. Za kolejne 15 minut znowu sms 'to co, to ja dzisiaj podjede i za te 35zl kupie'. No nie, nie kupisz. Mija doba i znowu sms- 'karuzelka aktualna? bo ja za 35zl kupie'. Nosz...

Ja prawie za każdym razem jak coś wystawiam to dostaję take oferty. Jest 135 - za 90 kupię :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Czerwiec 23, 2014, 22:13:31
Nie ogarniam ludzi odpowiadajacych na ogloszenia. Wystawilam karuzele dziecieca za 65zl. Pisze do mnie babka, czy sprzedam za 30. No nie, nie sprzedam, moge zejsc do 60zl i koniec kropka. Za pol godziny ta sama babka pisze 'to ja kupie za 35'. Mysle sobie- kup, jak znajdziesz gdzies za tyle. Nie odpisuje juz nic. Za kolejne 15 minut znowu sms 'to co, to ja dzisiaj podjede i za te 35zl kupie'. No nie, nie kupisz. Mija doba i znowu sms- 'karuzelka aktualna? bo ja za 35zl kupie'. Nosz...

Niektórzy lubią się targować. Może twoje milczenie wzięła za taktykę ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: azzawa Czerwiec 24, 2014, 07:36:30
a ja nie ogarniam lenistwa lub/i tępoty niektórych ludzi, którzy w odpowiedzi na ogłoszenie piszą "jaka cena?", "a mogę prosić zdjęcia?" itp., kiedy WSZYSTKIE te informacje są w ogłoszeniu -_-'


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Czerwiec 24, 2014, 08:04:35
Taa... no nie ogarniam, że komuś wygodniej jest wcisnąć przycisk "priv", zadać pytanie, wysłać i czekać na odpowiedź czasem około doby, niż przeczytać ogłoszenie do końca i dowiedzieć się, ile kosztuje wysyłka 8|  Cenę przesyłki mam podaną w każdym ogłoszeniu, a i tak dostaję wiele pytań w stylu "ile z przesyłką"  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 24, 2014, 12:24:00
nie rozumiem jak można być tak wypranym ze zdrowego rozsądku, jak modalny naturals... no zwyczajnie tego nie ogarniam!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 24, 2014, 12:46:53
...a ty coś się tak zjeżył.  Rozumiem że  ten drugi wątek ma na celu rozładować twoje napiecie bo w naturalsowym nie idzie ?  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 24, 2014, 16:53:56
że co? http://www.ebay.co.uk/itm/New-20pcs-Soft-Cat-Pet-Nail-Caps-Claw-Control-Paws-off-Adhesive-Glue-XS-S-M-L-/201008423834?pt=UK_Pet_Supplies_Cats&var=&hash=item2ecd09239a (http://www.ebay.co.uk/itm/New-20pcs-Soft-Cat-Pet-Nail-Caps-Claw-Control-Paws-off-Adhesive-Glue-XS-S-M-L-/201008423834?pt=UK_Pet_Supplies_Cats&var=&hash=item2ecd09239a)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 24, 2014, 16:57:36
Zeby paneli nie drapaly.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 24, 2014, 17:24:19
A to kotu nie przeszkadza jakoś? Wygodne?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 24, 2014, 17:31:59
nie wiem, nie mam kota, szukałam suplementu z czarcim pazurem dla konia na ebayu


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 24, 2014, 17:32:46
Pytanie swoje kierowałam w eter ;) może ktoś miał i wyrazi opinię. Pomaga, gdy np. kot obdrapuje meble?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 24, 2014, 18:05:16
jak dla mnie to znęcanie się nad zwierzętami  :icon_rolleyes: masakra


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: buyaka Czerwiec 24, 2014, 18:55:14
lepsze to niż regularne usuwanie całych pazurów, a z takimi historiami tez się spotkałam  :rozga:
Nie ogarniam po co ktoś do cholery jasnej bierze zwierze do domu, skoro później z jego naturą trzeba walczyć i ją wykorzeniać  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 24, 2014, 19:28:28
buyaka to chyba nic złego że posiadacze kotów chcą mieć meble w całości, nie?
Też uważam że te pazurki to masakra - nie wyobrażam sobie, żeby zwierzakowi nie przeszkadzały... ale co to za problem obciąć pazurki od czasu do czasu jak kot rozrabia?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: buyaka Czerwiec 24, 2014, 19:34:16
Nie kosztem komfortu zwierzaka.

U mnie w domu rodzice udomowili naszego kota. Mamy meble ze skóry. I są całe bez choćby jednego draśnięcia. Ma swoje dwa kocyki na obu sofach i wie, że  tylko tam może się kłaść. Mebli nie katuje, wyżywa się na swoim dywaniku.

Na stoły też nie włazi, co najwyżej siądzie sobie na krześle w momencie gdy jemy i sobie podwąchuje i paczy shrekowskimi oczyma.

Potrzeba tylko trochę czasu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 24, 2014, 19:37:10
Ramires, ale buyace chyba nie chodziło o obcięcie pazurów, a o całkowite usunięcie ich, co jest u nas w kraju prawnie zabronione.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ramires Czerwiec 24, 2014, 20:03:45
Jeezu, sory, nie doczytałam  :icon_redface: Usuwanie pazurów to jakiś hardcore, nie słyszałam o tym.
U nas są 3 koty i skórzane meble. Niestety jedna kotka (najkochańsza córeczka mojej mamy) jest niereformowalna i czasami jak ją najdzie ochota to potrafi się pięknie wyciągnąć i przejechać pazurami po fotelu patrząc człowiekowi w oczy z dziką satysfakcją :hihi: A wie, że nie wolno.
Dlatego regularnie obcinamy jej pazury i po problemie...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 24, 2014, 20:26:29
Mój obdrapywał korkową ścianę w wynajmowanym mieszkaniu i nic nie działało na niego... Dopiero zmiana mieszkania  :lol: Ale teraz jest grzeczny, wie, że nie wolno mu drapać foteli czy kanapy i tego (prawie) nie robi. Na stół jak wlezie, to jak tylko zobaczy, że na niego patrzę, to złazi  :hihi: Głupi nie jest i wie, kiedy robi źle.
Ale mimo wszystko - takich nakładek bym mu nie sprawiła.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majorowa Czerwiec 25, 2014, 04:40:16
Ja mam kota z usunietymi pazurami przednich lap. Taki juz do mnie trafil z adopcji. Brak pazurow faktycznie rozwiazuje problem niszczenia mebli i wdrapywania sie na szafy, ale jednoczenie bardzo uposledza zwierze. Moj kot jest wlasciwie pozbawiony mozliwosci obrony i ucieczki, w zwiazku z tym trzymamy go wylacznie w domu.
Ja osobiscie tego zabiegu nie polecam, aczkolwiek w moich okolicach usuwanie kotom pazurow jest dosyc popularne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Czerwiec 25, 2014, 07:53:01
Nie ogarniam toku myślenia "starego" "przyjaciela" mojego męża.
Facet 32 lata. Chyba nigdy nie miał dziewczyny, mieszka z mamusią, nigdy nie miał normalnej pracy... zero wykształcenia, znajomości języków, chęci oszczędzania czy wyprowadzenia się z domu.
Znalazł podobno jakąś laskę, z Mikołowa, przez Internet.
Jeździ tam do niej co weekend.
I tak: pracuje w angielskim sklepie z używanymi rzeczami na czarno za 1500 na rękę i skręca rowery.
Był na rozmowie kwalifikacyjnej w Hucie Katowice, jakieś tam dwa stanowiska mu proponowali, 1900 na rękę.
I odmówił. Bo dojazdy.

No aż mnie zatkało. To tam miałby więcej i miał by UMOWĘ. Chyba pierwszą w swoim życiu. Doświadczenie, ZUS-y i inne pierdoły, ubezpieczenie, świadczenia różne, staż pracy by mu się nakręcał, odkładałby składki na emeryturę...

Ale jemu, jak mówi: "nie zależy". Pewnie za ciężka praca. Ubrudziłby się.
A ta laska w Mikołowie szuka mu tam pracy. ONA szuka JEMU pracy. Na rozmowę kwalifikacyjną też za niego pójdzie? Na jej miejscu zwiewałabym już gdzie pieprz rośnie. Tylko, że ona nie ma spojrzenia na całokształt sytuacji i zna go kilka tygodni głównie przez Internet.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 25, 2014, 07:59:01
Ramires, ale buyace chyba nie chodziło o obcięcie pazurów, a o całkowite usunięcie ich, co jest u nas w kraju prawnie zabronione.
Dość często pojawia się prośba o taki zabieg i na naszą zdecydowaną odmowę zawsze w odpowiedzi jest awantura i trzaskanie drzwiami.  :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kontestacja Czerwiec 25, 2014, 08:36:07
udorka, też znam takiego typa, co prawda ma pracę, ale z litości i po znajomości (na dobrą sprawę potrzebny jest 2 miesiące w roku). Mama potrafi go nie puścić do pracy, bo ma katar! Za to w życiu nie miał żadnej dziewczyny, bo przez internet czy smsy straszny chojrak ( treści z podtekstem erotycznym) a na żywo czerwieni się jak ma jakiejś dziewczynie cześć powiedzieć :D A najbardziej mi go szkoda, bo kupił sobie wypasiony samochód, żeby w końcu jakąś dziewczynę wyrwać i biedny się zastanawia czemu i to nie pomaga.... Miły i sympatyczny chłopak, ale nie wróżę mu szybkiego ożenku...


Dziewczyna mu znajdzie prace, jemu nie przypadnie do gustu i co wtedy? Będzie go utrzymywać, aż znajdzie kolejną? Takich facetów też nie ogarniam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Retna Czerwiec 25, 2014, 09:42:20
https://www.youtube.com/watch?v=zHxDxg2wHbE

No ja się staram ogarnąć, naprawdę. Myślę nad przesłaniem i sensem, ale chyba jedynym wytłumaczeniem jest choroba psychiczna :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 25, 2014, 09:50:33
Ja kotu obcinam pazury, bo jak ma za długie, to łamaga próbuje mi wskoczyć na kolana i uwiesza się na nodze... boli. Drapać, drapie tylko swój drapak, raz dziennie. Ale ona jest specjalna.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 25, 2014, 09:52:40
ok, ale nie obciansz ich do żywego, ani nie usuwasz całych pazurów. To co innego ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Czerwiec 25, 2014, 14:22:42
czytając kiedyś poradnik o kotach natknęłam się na temat obcinania pazurów u kotów, a raczej całkowitego ich pozbywania. Nie wiedziałam, że niesie to aż takie konsekwencje. No ale mnie by na myśl nie przyszło, żeby zrobić kotu zabieg usuwania pazurów.
Książka pt: "Kot doskonały" Annie Bruce  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Czerwiec 25, 2014, 15:12:04
https://www.youtube.com/watch?v=zHxDxg2wHbE

No ja się staram ogarnąć, naprawdę. Myślę nad przesłaniem i sensem, ale chyba jedynym wytłumaczeniem jest choroba psychiczna :S

niekoniecznie.
Do mnie zagadało choć daleka jestem do zachwytu.
Miałam jednoznaczne skojarzenie ze Złotym Cielcem.
Potem myśl o bałochwalczym stosunku do rzeźb i  obrazów rodem z Kiczolandii.
Świętoszkowatość na pokaz, modlitwy do Złotego Cielca, do gównianych, okropnych figurek.
To zewnętrzna warstwa ludzkiej wiary.
Jakby zajrzeć tej świętoszkowatości pod podszewkę okaże się, że  ludzka dusza oprócz wiary w Boga ma w sobie zło, potrafi siać nienawiść i zniszczenie.
Nie widzę tu ataku na Jana Pawła. Widzę atak na dwulicowość człowieka. Na jego zakłamanie, bezmyślność.
Atak na wiarę głupią, wybiórczą. ........

ps.
Bardziej od filmiku zbulwersowały mnie wypowiedzi pod nim. Wyzwiska, groźby.
Zero próby zatrzymania się na chwilkę, próby zrozumienia.
A jeśli już ktoś jest oburzony, to nie dałoby się wyrazić tego oburzenia trochę inaczej ? Bo jak ty rozmawiać, wymieniać myśli, przekonywać - kiedy ch..., k.... , p...... płynie wartkim strumieniem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Rul Czerwiec 25, 2014, 17:00:21
nie rozumiem dlaczego polacy namiętnie stawiają papieżowi pomniki (często beznadziejne (http://www.bryla.pl/bryla/1,85300,16198447,Najgorsze_pomniki_Jana_Pawla_II__PRZEGLAD_.html)), mimo, że sam JPII mówił, żeby tego nie robić. Bo co to jest jak nie strata pieniędzy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 11:07:34
http://www.tvn24.pl/polscy-nacjonalisci-zaatakowali-rodziny-z-dziecmi-na-koncercie-plenerowym,443424,s.html 
Jeśli ta informacja jest w pełni prawdziwa ......nie ogarniam. :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2014, 11:24:46
o jaaaaa, teraz znowu BBC to rozdmucha i znowu bedzie strach wyjsc z domu. Przypominam, ze poziom agresji przeciw Polakom na Wyspach rosnie w zastraszajacym tempie - nawet u mnie w dziurze zabitej dechami pobili Polaka, powylamywali mu nogi, zwiazali i wyrzucili w srodku lasu.
A ci kretyni powinni gdzies isc i sie schowac. Nie wiem, co oni maja na celu, chyba tylko dac brukowcom kolejna pozywke :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Czerwiec 26, 2014, 11:54:04
http://www.tvn24.pl/polscy-nacjonalisci-zaatakowali-rodziny-z-dziecmi-na-koncercie-plenerowym,443424,s.html 
Jeśli ta informacja jest w pełni prawdziwa ......nie ogarniam. :zemdlal:


debile.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 26, 2014, 12:07:43
Może to prowokacja, w końcu Polacy są tam coraz mniej popularni. Może to sposób tamtego rządu, żeby wywalić Polaków lub zmusić do opuszczenia ich kraju?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 12:21:45
Jeśli to prowokacja to ja nie mam pytań ;/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2014, 12:24:56
W sumie w ogole mnie to by nie zaskoczylo :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 26, 2014, 12:30:39
Ian Steward ze Skrewdriver też był Polakiem? ;)
https://www.youtube.com/watch?v=LhWpWlzz6So (https://www.youtube.com/watch?v=LhWpWlzz6So)
ps słucha się ciężko, bo to tam gra chyba najbardziej rozstrojona gitara basowa w historii rejestracji dzwięku ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Czerwiec 26, 2014, 12:51:35
Dla mnie to dziwne, że nacjonalista siedzi za granicą i poluje na innych. Bez sensu. Prędzej bym się spodziewała ataku nacjonalistów tutaj, w Polsce, na jakąś mniejszość czy coś. Śmierdzi mi to prowokacją na kilometr.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 12:57:39
zen a co jest dziwnego ze bandy Polaków ( podkreślających narodowość)  łączą sie w jedną grupę za granicą? I to w Panstwie gdzie non stop są na naszych nagonki?
 Bezpieczniej,  niżeli mieliby zostać pobici śmigając pojedyńczo.
Dwa tak jak  pisze ikarina nasi są tam bardzo źle traktowani, poniżani za samą narodowość to ja się nie dziwię że ganiaja takie bandy po mieście i robią zadymy.
Inna sprawa że nie kumam ogólnie takiego zachowania jak w linku, szczególnie na festynach rodzinnych, meczach itp itd.  :mad:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 26, 2014, 13:12:50
No tak, ale skoro są takimi skrajnymi nazistami to czemu nie siedzą w swoim kraju ;)?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Czerwiec 26, 2014, 13:14:06
zabeczka fajnie, tylko że "latanie po mieście i robienie zadym" jedynie utwierdza w przekonaniu, że negatywna opinia o Polakach jest słuszna.  :mad: Tego rodzaju osobnicy sami na tę opinię pracują. "Twierdzisz, że Polacy są agresywni? A nakopię ci, to zmienisz zdanie".  :swirek:
Robiąc trochę za adwokata diabła - u nas bardzo źle traktowani są czarni (miałam okazję parę razy być świadkiem mocno nieciekawych zachowań "naszych" względem Murzyna czy Murzynki), a jakoś nie widać czarnych band rzucających się na Polaków.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 26, 2014, 13:20:41
Inna sprawa, że Tottenham to w ogóle jedno z najdzikszych miejsc w Londynie ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2014, 13:23:01
Zacznijmy od tego, ze jest to info podane przez tvn, czyli najpierw trzeba sie dowiedziec, co NAPRAWDE sie stalo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 13:32:12
No tak, ale skoro są takimi skrajnymi nazistami to czemu nie siedzą w swoim kraju ;)?

.. bo wielu naszych tam za granicą jest źle traktowanych.
Tu chodzi bardziej o nacje narodowa samą w sobie.
Skoro miejscowych wkurzają imigranci z PL, są przez to poniżani to taki jeden z druigim załozą koszulki- wolność dla narodu ( czy jakie tam maja hasełka)- i jadą w teren wkurzać  tubylców.
Proste.

zabeczka fajnie, tylko że "latanie po mieście i robienie zadym" jedynie utwierdza w przekonaniu, że negatywna opinia o Polakach jest słuszna.  :mad: Tego rodzaju osobnicy sami na tę opinię pracują. "Twierdzisz, że Polacy są agresywni? A nakopię ci, to zmienisz zdanie".  :swirek:
Napisałam  wczesniej, że nie kumam takiego zachowania


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Czerwiec 26, 2014, 13:42:26
A to przepraszam, czytanie ze zrozumieniem w czwartek po południu...  :kwiatek:
Szkoda tylko, że "taki jeden z drugim" nie umie zrozumieć, ile szkody tym robią.
No ale jak tak robię w myślach szybki przegląd znanych mi młodych facetów, którzy powyjeżdżali do pracy za granicę, to znacząca większość na mistrzów inteligencji się nie kwalifikuje (oczywiście nie mówię, że wszyscy, ale ci, co się nadają, mają pracę i zajmują się pracą, a nie rozróbami).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 26, 2014, 13:48:25
Robiąc trochę za adwokata diabła - u nas bardzo źle traktowani są czarni (miałam okazję parę razy być świadkiem mocno nieciekawych zachowań "naszych" względem Murzyna czy Murzynki), a jakoś nie widać czarnych band rzucających się na Polaków.
przecież już minister sikorski wyjaśniał, że takie spolegliwe zachowanie wynika z "murzyńskości" :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 26, 2014, 13:49:45
No tak, ale skoro są takimi skrajnymi nazistami to czemu nie siedzą w swoim kraju ;)?

.. bo wielu naszych tam za granicą jest źle traktowanych.


I oni pojechali walczyć za tych źle traktowanych :P? Robiąc burdy? W sumie wszystko jest możliwe, bo ja to nie ogarniam tego świata czasem ;)

Jak dla mnie to tez jest prowokacja ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Czerwiec 26, 2014, 13:52:37
wrotki no masz... zapomniałam! faktycznie!  :hihi:  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 13:56:30
Cricetidae   ale czego ty nie rozumiesz?
Siedzą tam na dupie jeden z drugim. Nudzi im się. Słyszą że poniżają naszych. To się  pokazują w grupach i wszczynają burdy. Co jest tutaj niezrozumiałe?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Czerwiec 26, 2014, 14:01:44
No jest dla mnie nie zrozumiałe to, co zagorzały nacjonalista robi w obcym państwie, zamiast siedzieć w swoim ;) Tak jak zen napisała, prędzej bym się spodziewała takich ataków na obcych, tutaj, na miejscu - w ICH kraju.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Czerwiec 26, 2014, 14:07:32
Cricetidae ten nacjonalista nie mógł siedzieć w swoim, bo nie miał tu za co żyć. To wyjechał i zachowuje się jak święta krowa z pretensjami.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 26, 2014, 17:45:48
No jest dla mnie nie zrozumiałe to, co zagorzały nacjonalista robi w obcym państwie, zamiast siedzieć w swoim ;) T

A to przepraszam organizacji nacjonalistycznych za granicą to juz nie ma? Bo z definicji ma wynikać ze tacy ludzie siedzą tylko w  kraju? ;)

I jest tak jak Murat-Gazon , a ze ostatnio nasi są tam nie fajnie traktowani to zaczynają się burdy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Czerwiec 26, 2014, 19:17:31
Bo "nasi" super traktuja angoli :icon_rolleyes:
Btw jeszcze od zadnego polaka ani innego obcokrajowca nie uslyszalam, zeby czul sie gorzej traktowany tutaj z powodu narodowosci.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 26, 2014, 19:52:20
No ja niestety slysze. Od ludzi na poziomie, w zadnym razie nie jakichs narodowcow itp.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 26, 2014, 19:53:46
No i tych Polaków zupełnie z kosmosu zaczęli źle traktować. Wcale nie dlatego, że dzielnie sobie takie traktowanie "wypracowali" - cudzysłów, bo właśnie z pracowaniem to ma mało wspólnego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 26, 2014, 19:57:50
Wiesz co...sporo mam znajomych tam. Uczciwi, pracujacy, dam sibie reke uciac ze nue narobili Polsce wstydu. Przeciwnie.
Sorry, ale takie uogolnianie po narodowosci to wiocha.
Wykastrujmy Hindusow, toc gwalca na morgi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 26, 2014, 20:04:35
BASZNIA, byłam w Nowym Yorku 3 miesiące i tam to samo, co na wyspach. Polacy niestety, ale OWSZEM, robią wiochę. Dzielnice polskie to zbiorowiska ludzi, których nie chciałabyś na co dzień spotykać na ulicy w takim natężeniu. Większość to karki i dresiki. Po angielsku 3 słowa na krzyż. Mieszkałam z Polakami, którzy będąc tam 5 lat ani be ani me, obracają się tylko we własnym gronie. Piją na umór i są bardzo głośni. Ci, którzy się zasymilowali i są normalni, nie rzucają się niestety w oczy, a grup takich gagatków nie przeoczysz.
Zresztą wystarczy popytać osoby pracujące na lotnisku kim są tzw. Ryanairy - czyli latający na Wyspy. Też ich nie przeoczysz w hali odlotów, bo stanowią charakterystyczną grupę, często również podpitą i awanturującą się.

Nie generalizuję, na własne oczy widzę, jakie nasi rodacy robię pierwsze wrażenie tam, gdzie masowo emigrują.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 26, 2014, 20:10:03
Zacznijmy od tego, ze jest to info podane przez tvn, czyli najpierw trzeba sie dowiedziec, co NAPRAWDE sie stalo.

otóż to, otóż to


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 26, 2014, 20:13:10
Też ich nie przeoczysz w hali odlotów, bo stanowią charakterystyczną grupę, często również podpitą i awanturującą się.
Zupelnie kak Anglicy wpadajacy do Pl na imprezy ;-)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szepcik Czerwiec 26, 2014, 20:13:42
Dwóch rzeczy dziś nie ogarniam.
Jaki jest sens otwartego urzędu do 15, i zamykania kasy o 14? Urząd skarbowy, oczywiście kartą płacić nie można, więc udałam się na poszukiwanie bankomatu. Wracam - kasa już zamknięta....  :ukłon:
Wydział komunikacji to samo. 17:45 w końcu moja kolejka, drugie podejście do rejestracji samochodu. Pani w okienku pyta, czy zapłaciłam. No nie zapłaciłam, bo po pierwsze, kasjerki nie udzielają informacji co ile kosztuje, a po drugie zarówno one, jak i ja nie wiemy, za co mam zapłacić, skoro tablice zostaną te same. "No to jak Pani nie zapłaciła, to ja nic dla Pani nie zrobię, bo kasa już nieczynna, zamyka się o 17:45 właśnie. Poza tym jest 17:45 i ja o 18 kończę pracę."  :ke:  :zemdlal:  :rozga:

A drugie - moja kuzynka, właśnie po maturze, wstawia na "fejsika" "fotunie" jak się całuje z chłopakiem, pod tym podpis - "Już od 5 godzin razem w związku"

 :swirek:  :???:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 26, 2014, 20:17:59
BASZNIA, nie mówię, którzy lepsi, tylko jak się nasi pokazują pięknie. Bo Anglików w Krakowie też przerabiałam i rzyganie dalej niż widzą i robieni burd wcale takie fajniejsze nie jest :>


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 26, 2014, 20:23:18
Dla mnie to dziwne, że nacjonalista siedzi za granicą i poluje na innych. Bez sensu. Prędzej bym się spodziewała ataku nacjonalistów tutaj, w Polsce, na jakąś mniejszość czy coś. Śmierdzi mi to prowokacją na kilometr.
Mój znajomy tak właśnie napisał dzisiaj na blogu - a on TVNu nie ogląda, chyba, że u cioci na imieninach. Napisał, że teraz czas na nieodpowiedzialne wybryki, które mądra władza spacyfikuje, albo ze zrozumieniem odniesie się do słusznego gniewu ludu i wymieni premiera na nowego.
To jest stały schemat, że jak jedna grupa władzy chce usunąć inną, to prowokuje zachowania skrajne, czy "kryteria uliczne", żeby potem pisać o nacjonalistach, faszystach czy innych.
Co ciekawe nie jest to nasza lokalna specyfika - historie wielu państw obfitują w takie prowokowane wystąpienia, czy wręcz organizowane przez etatowych prowokatorów.

Nie ma takich ludzi, co za własne pieniądze jadą za granicę, żeby komuś obić gębę w imię idei. Jeżeli ktoś ma pieniądze - to zajmuje się ich zarabianiem, a jak nie ma, to nie jedzie, gdzie drogo. Prowokator za cudze i owszem, takie zajęcie.

Na pytanie, dlaczego tam, a nie tu w Polsce - odpowiedź jest banalna. Chodzi o walor obiektywności - jak coś napisze brytyjska prasa, to dla zarażonych murzyńskością ma to od razu walor prawdziwości. Trzeba się więc było wykosztować na wycieczkę prowokatora.

Co więcej Brytania jest żywotnie zainteresowana i nie tylko ona w posiadaniu u nas swoich ludzi - vide odsunięty w cień Rostowski - człowiek znikąd, bez znajomości lokalnej specyfiki, języka, bez wykształcenia - a ministrem finansów został.
Oni - kimkolwiek są, uznali, że interesy są zagrożone - vide enuncjacje Bloomberga, że Belka to najgorszy prezes banku narodowego i musi popełnić seppuku. Trochę to potrwa, bo idą wakacje, z których nikt poważny nie chce rezygnować - więc ludowi trzeba dać zajęcie, podsycając kompleksy - zanim kolejna nadzieja białych (czytaj WASP - białych, Anglosasów, protestantów) - np. Komorowski sprowadzi lud z barykad i wskaże męża zacnego w miejsce Donka - będziemy się dowiadywać, że mamy czarne podniebienia, że jesteśmy do d... i musimy mieć cywilizowanego nadzorcę po Oxfordzie czy innych kursach dla satanistów.

Przykładem brytyjskich interesów jest budowa Gazoportu - który nadzorują Brytyjczycy za skromne 50 milionów zł. Ten Gazoport miał być otwarty za dwa dni - ale nie będzie. Nie chodzi o te 50 milionów - ale o to, kto i ile zarobi na tym, że Polska odbierze od Kataru gaz nie wiadomo kiedy - i będzie płacić Rosji za gaz dwa razy więcej niż Niemcy przez kolejne lata. Może nie Rosji - a temu, kto od niej kupi hurtem tanio gaz - jakieś BP czy coś podobnego. Ostatecznie mamy liberalizm i nie ma przymusu, by rosyjski gaz kupować od Rosji - można od Anglików czy Niemców. O to, żeby nam się to podobało dba etatowy liberał, którego TVN podpompował do 10 procent.
Nikt nie pyta, co robi ten brytyjski nadzór i jak to jest, że mimo tego nadzoru premier nie wie, kiedy Gazoport będzie gotowy. Czyli - budową Gazoportu zarządza nie Polska, która za to płaci, tylko jakaś gówniana brytyjska spółeczka - koszerna, bo prywatna, a co prywatne to dobre, zły jest tylko polski rząd i polska inwestycja - bo państwowa. Najlepiej, by ten Gazoport sprzedać jakiejś, byle prywatnej firmie, byle liberalny dogmat został spełniony.
Liberałowie twierdzą, że wtedy wkroczy rynek i ceny gazu spadną, bo będzie konkurencja. Osobiście bym tych liberałów wysłał, żeby wytłumaczyli to Putinowi, żeby on się gazem nie zajmował i nie trzymał państwowej, rosyjskiej łapy na kurku od gazu. Życzę powodzenia - nie uważam Putina za osobę nam życzliwą, ale przecież durniem nie jest.

Kto zaprzeczy, że wolny rynek i swoboda zawierania umów gospodarczych nie są dobre? Przecież to sama esencja mądrości, a jak państwo się będzie w to wtrącać, to nazwie się to faszyzmem, czy narodowym socjalizmem, zestygmatyzuje i pozamiatane. Są tu tacy odważni, co powiedzą, że państwo powinno trzymać łapę na cenach gazu i pilnować, żeby nie dymać obywateli?
Nawet etatowi lewacy się nie odważą.
To są miliardy dolarów, a nie jakieś 50 milionów, które to miliardy dopłacimy z własnej kieszeni. Nasi ministrowie przy winku i ośmiorniczkach będą rzucać mięsem, że oni nie wiedzą o co chodzi, a Donek będzie przepraszał, że tak brzydko klną. Potem okaże się , że budżet ma tak krótko przy d... z pieniędzmi, że może by ten cały Gazoport sprzedać, ale kto przekona miejscowych faszystów, że to dobre? Zacznie się miękko od cywilizowanego Gwiazdowskiego, wiadomo, elokwentny, zamożny, wyważone sądy i takie tam, a ostatnie pchniecie zada nasz ulubieniec, no ten, wiadomo który :). Wtedy Nowy Donek (starego już nie będzie) odetchnie z ulgą, powie, "sprzedajemy". Gdy ktoś zapyta "za ile", Nowy Donek zacytuje Mistrza: "to jest  warte tyle, ile daje kupujący". Ostatecznie swojego sprzedawał nie będzie - więc jakie to ma znaczenie?

p.s. widzę dla siebie niszę rynkową - tworzę nowy poradnik savoir vivre'u:

W restauracji, gdy nam coś smakuje:

- zajebiste, zajebiste, jakie to k... pyszne!
- tak, masz rację, tamta poprzednia restauracja to ch..., d..., i kamieni kupa!

Kiedy ktoś nam przeszkadza w rozmowie:
- mam dłuższego niż ty!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Czerwiec 26, 2014, 22:12:29
Dzionka, to na rozluznienie ;-)  A natura sama wyreguluje popyt na Polakow w Gb :-) . W koncu bez powodu i na sile sie tam Polacy nie znalezli :-) . Debili sie Angole pozbeda a normalnych pewnie znowu zaczna traktowac normalnie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: wrotki Czerwiec 27, 2014, 00:01:51
Zacznijmy od tego, ze jest to info podane przez tvn, czyli najpierw trzeba sie dowiedziec, co NAPRAWDE sie stalo.
do usług
http://niezalezna.pl/56782-tvn-na-pasku-lewackich-bojowek-napasc-antify-na-polskich-emigrantow-pokazana-jako-atak-polakow (http://niezalezna.pl/56782-tvn-na-pasku-lewackich-bojowek-napasc-antify-na-polskich-emigrantow-pokazana-jako-atak-polakow)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 27, 2014, 00:26:53
Ramires, ale buyace chyba nie chodziło o obcięcie pazurów, a o całkowite usunięcie ich, co jest u nas w kraju prawnie zabronione.
Dość często pojawia się prośba o taki zabieg i na naszą zdecydowaną odmowę zawsze w odpowiedzi jest awantura i trzaskanie drzwiami.  :(
Moja siostra adoptowała kotka z usuniętymi pazurami. Też mówi, że to upośledzanie kota.
A te klipsy, to zawsze lepsze rozwiązanie. Jestem w stanie uwierzyć, że kot się przyzwyczai. Raz w "Mój kot z piekła rodem" zdecydowano się tymczasowo założyć kotce takie klipsy. Była agresywna, drapała- obcinanie można było zrobić i tak tylko pod narkozą, a klipsy dają dłuższy efekt, więc wybrali to rozwiązanie". Po pomyślnej resocjalizacji nie nakładali już tych klipsów, nie było potrzeby.
Jeżeli zwierzaki dobrze to tolerują, klipsy się sprawdzają, to fajne rozwiązanie. Tylko, czy koty nie ściągają sobie tego zębami?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alveaner Czerwiec 27, 2014, 09:01:39
No właśnie ja też jakoś nie wierzę, że to zostanie na kocie dłużej niż 5 minut. :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 27, 2014, 11:08:09
Nie wiem o jakie klipsy chodzi, (mam jedynie podejrzenia, jak to wygląda). Ale biorąc pod uwagę, że kot bez kołnierza jest się w stanie rozbroić z gipsu, to nie uwierzę, że to się trzyma.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 27, 2014, 11:18:08
link (http://www.groomershop.pl/pl_PL/p/Clipnosis-klips-uspokajajacy-dla-doroslych-kotow/1990?gclid=CIjF9r7omb8CFevpwgodA0IABg) Taki klips?  :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 27, 2014, 11:20:19
Nie, taki (http://www.ebay.co.uk/itm/New-20pcs-Soft-Cat-Pet-Nail-Caps-Claw-Control-Paws-off-Adhesive-Glue-XS-S-M-L-/201008423834?pt=UK_Pet_Supplies_Cats&var=&hash=item2ecd09239a).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 27, 2014, 11:25:40
Nie, taki (http://www.ebay.co.uk/itm/New-20pcs-Soft-Cat-Pet-Nail-Caps-Claw-Control-Paws-off-Adhesive-Glue-XS-S-M-L-/201008423834?pt=UK_Pet_Supplies_Cats&var=&hash=item2ecd09239a).
Kot, który da sobie to pozakładać to da i przycinać pazury.
Nie ogarniam jak można nie uczyć własnych zwierząt przyjmowania spokojnie prostych zabiegów pielęgnacyjnych.  :oczy2:
Dialog:
- A czemu on taki brudny/skołtuniony/niewyczesany/z pazurami/śmierdzący/z chorobami skóry?
- A bo on sobie nie pozwala wyczesać/umyć/obciąć.
No, żesz... w przypadku psa to koszt około 100 zł cztery razy na rok fryzjer i wygląda jak laleczka. Lub koszt szczotki i codziennie 10 minut.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 28, 2014, 09:58:03
Nie ogarniam, czemu ludzie wiedzac, ze mam dziecko tak negatywnie I agresywnie reaguja na fakt, ze zamieszczam jego zdjecia w duzej (1-2 zdjecia na tydzien) ilosci na fb. To w koncu moja tablica, mozna kliknac "usun ze znajomych" czy "nie pokazuj postow uzytkownika" I problemu nie bedzie.
 Mozna zamieszczac miliony zdjec kotow, psow, koni, demotow czy kwejkow- a wrzucisz dwa zdjecia dziecka I jestes "fanatyczna, zapatrzona w swojego 'gowniarza'" matka :swirek:
No nie ogarniam. Rozumiem, ze ktos nie lubi dzieci, to normalne I do tego nie mam zastrzezen- ale czemu ja jako matka nie moge chciec dzielic sie radoscia z ludzmi, ktorzy sa mi bliscy? Bo na te 20 osob 5 zaspamuje mi tablice negatywami, 5 bedzie obojetne ale 10 polubi I skomentuje pozytywnie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: anai Czerwiec 28, 2014, 10:12:57
CzarownicaSa, chyba żartujesz?!  MAsakra. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek z moich znajomych był negatywnie nastawiony do moich dzieci. Cholernie smutne. (ja ciągle wrzucam zdjęcia dzieci na fb)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 28, 2014, 10:15:55
Anai ja rozumiem, bo nie kazdy dzieci lubi. Ale jak mi jakies tresci znajomego nie pasuja to po prostu blokuje jego posty, a nie spamuje tablice... np. takimi zdjęciami:
(https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/t1.0-9/10299999_789873787710088_242927697214120577_n.jpg)
 :swirek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maleństwo Czerwiec 28, 2014, 10:27:00
CzarownicaSa, a weź, zablokuj sobie te osoby i olej. Ja sie już też naczytałam, od szwagierki własnej zresztą, że to w ogóle obciach i żenada, wstawiać posty o dzieciach, psach, koniach, żarciu i jeszcze długa lista... Nie bezpośrednio do mnie, ale jestem jedyną posiadaczką konia, jaką zna, więc... Można widać tylko o sztuce, zdjęciach, ale tych profi, o tym, w jakim szitowym kraju żyjemy, gdzie nie ma pracy dla artystów. Jeju, naprawdę - uczestnictwo w fejsbuku nie jest obowiązkowe, znajomych można usuwać i blokować. Jest sporo osób, które autentycznie ciekawi, co u mojego konia, co w mojej kuchni i dla tych osób coś publikuję. Reszta może mnie zablokować, droga wolna.
Proponuję podobne podejście, bo szkoda nerwów :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 28, 2014, 10:31:06
Malenstwo ja sie nie denerwuje, mnie to po prostu dziwi ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Czerwiec 28, 2014, 10:31:33
Ja Ci się Czarownica dziwię, że się przejmujesz.
Naprawdę. To trzeba olać i tyle.
To w takim razie po co jest facebook? Bo nie kumam?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maleństwo Czerwiec 28, 2014, 10:32:55
Mnie też dziwiło. Ale uznałam, ze lepiej dla mnie, jak mi będzie po prostu zwisało ;)
Jak się nie denerwujesz, to dobrze.
Ja tam Rajki zdjęcia bardzo prego, jest czadowa i chętnie popatrzę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: anai Czerwiec 28, 2014, 10:45:14
CzarownicaSa, dokładnie, jak mi nie pasowały rzeczy wrzucane przez któregoś z moich znajomych (np. kilkanaście dziennie zdjęć pięknie urządzonych mieszkań) to po prostu blokowałam.  Ale wrzucanie komuś na tablicę czegoś takiego jak zamieściłaś wyżej uważam za chamskie. Można nie lubić dzieci, ale nie być przy okazji prostakiem. Ja bym wyrzuciła ze znajomych chyba.

BTW Nie mam Cię w znajomych, a szkoda, bo Rajka jest the best :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Czerwiec 28, 2014, 11:22:33
A ja tam bym popatrzyla bo Rajka to ładne dziecię, ale nie mam Czarownicy w znajomych ;)

 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Czerwiec 28, 2014, 11:28:09
Mnie to już chyba nawet dziwić przestało. Ludzie mają ból dupy (inaczej tego się nazwać nie da) o wszystko. Wstawisz zdjęcie samochodu - jesteś zadufany w sobie bogacz i chwalipięta (co z tego, że zbierałeś na to auto 10 lat odmawiając sobie wszystkiego ). Wstawisz zdjęcie konia - jesteś aspoleczny typ bez rodziny to sie musisz koniem chwalić. Wstawisz zdjęcie psa - jw. Wstawisz zdjęcie z zawodów, gdzie zdobyłeś pierwsze miejesce - ha! to na pewno koń taki dobry, a ty jesteś beznadzieja i chwalipięta. :cool: Wstawisz zdjęcie dziecka - jesteś fanatyczną matką. Wstawisz zdjęcia z wakacji - chwalipięta, bogacz, co to go na wakacje stać..... :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Naturalsi Czerwiec 28, 2014, 11:36:42
Może warto zredukować listę znajomych? Mam tak na Facebooku i... w życiu. Ludzi, którzy chętnie zobaczą 25378467 zdjęcie Chorała, bo ich ciekawi co u nas. Trzymam się z ludźmi, którzy w sumie mają albo podobne podejście i zainteresowania, albo nawet jeśli nie- to im to nie przeszkadza ;-).

A takiego buraka zablokowałabym raz dwa!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Czerwiec 28, 2014, 11:56:36
Sankaritarina, pochwaliłam się na SWOJEJ tablicy wynikiem z matury - odpowiedź jednej laski, która nigdy wcześniej nic nie skomentowała, nie polubiła, zero aktywności u mnie z jej strony: "nikt nie pytał"  :zemdlal: To jest MOJA tablica, więc nikt mi nie musi dawać przyzwolenia na publikowanie jakiejkolwiek treści związanej ZE MNĄ  :zemdlal: Dziewczyna ma ból dupy, bo pewnie jej słabo poszło albo w ogóle nie zdała, nie interesuje mnie to. Wywaliłam ją.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Chess Czerwiec 28, 2014, 12:27:35
Ja sobie zrobiłam czystkę w znajomych więc mam spokój. Raz jeden mój brat zaczął coś gadać odnośnie tego co umieszczam na swojej tablicy (zdjęcia jedzenia, koni itp, jakieś linki, czasem kwejk czy inny yafud się trafi, opis jakiegoś wydarzenia, które wyda mi się ciekawe). Przyczepił się o żartobliwy opis tego, że szczur pomylił mój palec z kawałkiem łososia, który mu dawałam. Powiedziałam że zawsze może wywalić mnie ze znajomych, od tamtej pory cisza. Nawet dość często komentuje (normalnie) to co wrzucam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Czerwiec 28, 2014, 12:54:08
 Usunęłam. Co ja się będę przejmować :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 28, 2014, 13:34:28
mam podobnie, tylko z treningami i dietą
a mam kilka dziewczyn, które czekają tylko aż coś wkleję, napiszę jakiś plan treningowy, czy podam zdjęcie czegoś pysznego co ugotowałam. No, ale zawsze znajdzie ssss cf f faccC  WQ  d 12rq


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Czerwiec 28, 2014, 13:42:37
Ja już dawno zrobiłam czystki - wywaliłam wtedy też wszystkich z rv, których na oczy nie widziałam. Ze 100 osób wywaliłam, z 50 dałam ograniczenie dostępu- nie widzą więc ani moich statusów ani zdjęć. I teraz mogę szaleć na facebooku ;) Sama wiem, że za dużo zdjęć konia wrzucam i zanudzam tym niekońskich znajomych, trochę się muszę postarać ograniczyć :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Czerwiec 28, 2014, 13:44:50
Sankaritarina, pochwaliłam się na SWOJEJ tablicy wynikiem z matury - odpowiedź jednej laski, która nigdy wcześniej nic nie skomentowała, nie polubiła, zero aktywności u mnie z jej strony: "nikt nie pytał"  :zemdlal: To jest MOJA tablica, więc nikt mi nie musi dawać przyzwolenia na publikowanie jakiejkolwiek treści związanej ZE MNĄ  :zemdlal: Dziewczyna ma ból dupy, bo pewnie jej słabo poszło albo w ogóle nie zdała, nie interesuje mnie to. Wywaliłam ją.

Widziałam to, żenada po prostu.
I potem jakie beznadziejne odzywki.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Czerwiec 28, 2014, 14:11:50
No właśnie ja też jakoś nie wierzę, że to zostanie na kocie dłużej niż 5 minut. :hihi:

też tak na początku myślałam, ale doczytałam, że one są na klej...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Czerwiec 28, 2014, 14:55:29
Usunęłam. Co ja się będę przejmować :cool:

Powinnaś od tego zacząć  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 28, 2014, 20:20:25
Ja też nie ogarniam takiej zawiści na facebooku - ja tam zawsze się cieszę, jak komuś coś się udało, jak komuś koń/pies ładnie wygląda, jak komuś dziecko zdrowo rośnie. A jak jestem zmęczona 317878651 zdjęciem tego samego, to po prostu scrolluję do dołu. Po co sobie życie utrudniac i się z ludźmi wykłucac o głupie foty :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julita Czerwiec 28, 2014, 21:58:54
Ja mam na FB odwrotny problem niż Czarownica. Mianowicie mam koleżankę, która odkąd urodziła dziecko to najchętniej w każdym swoim komentarzu pisałaby mi, ze powinnam sobie zrobic dziecko:/ Wrzucam zdjęcie kota -ktoś tam napisze, ze ładny itd a ta za chwile "co wy sie tu kotem podniecacie bierzcie sie za robienie dzieci", przy zdjęciu konia to samo, zdjęcie z jakimś dzieckiem z rodziny- "pasuje Ci zrób sobie swoje" itd. Itp... A dobrze wie, że raczej jestem jedna z ostatnich osob na jej FB która marzy o macierzyństwie i raczej nie przepadam za dziećmi:/
Ogólnie to to olewam... Nie chce jej wyrzucać bo w sumie to kiedyś moja dobra koleżanka była zanim sie rozmnożyła i zaczęła mowić tylko o konsystencji kupy czy o rosnących zębach.... No ale...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 28, 2014, 22:50:26
Julita, a ja nie ogarniam, jakim cudem może podobać mi się twój wpis :lol: Ale mi się podoba :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julita Czerwiec 28, 2014, 23:13:23
Wiesz Halo... Też kiedyś nie ogarniałam, że jakiś Twój wpis mógłby mi się spodobać a co dopiero, że będę się z nimi zgadzać... 'Niestety' ostatnio coraz częściej to obserwuję;) obawiam się, że w moim przypadku to kwestia tego, że zwyczajnie się zestarzałam i mocno zmieniłam styl życia -co też mi trudno ogarnąć;), i tego że wraz z latami zmieniają mi się poglądy, których jeszcze kilka lat temu jako nastolatka czy nawet później jako studentka mogłabym bronić zawzięcie;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:02:59
no trochę nie ogarniam. Zastanawiam się co to za farbki, czy są jakieś specjalne? Bo to nie spraye do włosów "odpustowe" a farbki...
Ale nawet jeśli zmywalne to bym się nieźle wku***ła jakby mi tak ktoś konia pomalował  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: trzynastka Lipiec 04, 2014, 12:12:06
Żeby zaszkodziły to musiały by to być chyba farby olejne.
Każda farba nietoksyczna wodnorozcieńczalna [akwarele, plakatówki, do twarzy itd.] zwyczajnie się zmyje nie tworząc żadnej szkody.
Przecież ja jako dziecko malując coś na kartce byłam w farbach cała, myślę, że każde dziecko tak ma, jestem przekonana, że też się nieźle tego objadłam i nic mi nie było, a konia od skóry jeszcze dzieli sierść... ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:15:55
o szkodliwość raczej się nie martwię ale o sam fakt. No nie wiem jak Wy ale ja bym swojego konia tak nie pomalowała  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: faith Lipiec 04, 2014, 12:18:36
Strzemionko tam jest napisane "10 lat Oli"... wiec smiem twierdzic ze to prezent od kolezanek na urodziny 10 latki, moim zdaniem bardzo sympatyczny i uroczy, nie dramatyzujmy...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:23:50
tak, to impreza urodzinowa a koń znajomej.

Nie no spoko, nie dramatyzuję (ale udusiłabym jakby ktoś mi tak konia urządził, a jakby się zapytał o zgodę to bym wyśmiała)  :tanczacalinka:

Są lepsze zabawy niż malowanie konia, no chyba że takiego w kolorowance  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: trzynastka Lipiec 04, 2014, 12:27:14
Są lepsze zabawy niż malowanie konia, no chyba że takiego w kolorowance  :cool:
Totalnie :P 


(https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t1.0-9/p180x540/1422513_622786211097511_1413790334_n.jpg)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 12:31:54
Moje konie regularnie maja jakies "ozdoby" na jakies bardzo wazne okazje :). Wisi im to :). A mnie sprawia radoche, a chyba po to je mam? No.. czesc po to, czesc ma mnie ;).

A propo hejtow na fejsie...ten pan na zdjeciu zrobil mi wyrzut-zreszta jedyna jego aktywnosc, ze dziecko jedzie na kucu bez kasku. Dodam, ze kuc prowadzony przy pysku na wedzidle, a dziecko-nie malenstwo, asekurowane przez druga osobe, ale w ten sposob, ze TRZYMANE caly czas za ramie-co widac oczywiscie na foto. Obie osoby obslugujace kuca doswiadczone. Kuc takoz. Tego na foto nie widac, ale co do kuca wystarczy spojrzec pare zdjec w tyl-wyjadacz.
Ja wiem, ze dyskusji o kasku nie ma co zaczynac, ale zeby samemu takie jaja i takie uwagi?

aaaaaaaaaaaaaaaa dbajac o Pana tozsamosc sprawilam, ze nie widac, ze tez jest bez kasku ;)
POstaram sie inaczej zamalowac ;)

chyba sie udalo ;)



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:32:14
nine aż się uśmiechnęłam do siebie  :icon_rolleyes: no dobraaa to mi się podoba  :ukłon:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 12:32:58
Dla mnie malowanie koni przez dzieciaki... no kurcze, koń to nie tablica, nie kartka, nie chodnik, a potem się ludzie dziwią, że koni się nie szanuje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:33:45
o właśnie o to mi chodziło, co napisała Strzyga  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 04, 2014, 12:36:54
strzemionko, już kiedyś była gdzieś dyskusja o malowaniu koni, farbowaniu psów/ kotów itp. I skończyła się na stwierdzeniu, że zwierzętom zwisa to czy są w kwiatki, gwiazdki, czy mają grzywę różową, czy pomarańczową. Krzywda mu się nie dzieje, farby są nieszkodliwe. Co w tym złego?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 04, 2014, 12:38:31
Co w tym złego?

no właśnie to, że koń to jednak zwierzę, a nie zabawka na której można sobie poprzyklejać naklejki, czy lalka barbie którym namiętnie obcinałam włosy w dzieciństwie  :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 12:39:43
safie, rodziców/siebie nawzajem nie malują... dlaczego nie mamusie zamiast konika? Niech wyskakuje do bielizny i dzieci na niej sto lat dla koleżanki napiszą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 12:43:47
Jak to nie? A malowanie twarzy na festynach, urodzinach, innych? A tatuaze zmywalne? Non stop cos takiego na sobie nosze, jak udzielam sie- a robie to czesto, w jakichs imprezach z dzieciakami :)

Uwentualnie nosze przepaske na oko :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 12:44:46
BASZNIA, robisz SOBIE.  Rozbierasz się przed przyjaciółkami dziecka, żeby mogły po Tobie pomalować?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 04, 2014, 12:44:59
Problem polega na tym, że na podstawie swoich poglądów jedni widzą w tym jakiś problem a inni nie. Teraz można dywagować godzinami nad taką bzdurą, a koniowi nie robi to większej różnicy (ba, może nawet takie głaskanie było dla niego całkiem przyjemne ;) z tego co widzę to stoi zupełnie zrelaksowany)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 04, 2014, 12:45:28
Strzyga, przekoloryzuje teraz na potrzeby Twojej wypowiedzi. A czemu mamusi na grzbiecie nikt nie jeździ? niech bierze wędzidło w usta, siodło na plecy i heja  :konik:

Dzieciom twarze też się maluje, dorosłym też- w formie zabawy

(https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSZP4osmBZg6RtC25rcTLRO0Hk1MmVBffUK9Cl5QgyUgKzSkEig)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 12:49:04
Yyyyy. A kon jak go te przyslowiowe przyjaciolki dziecka czyszcza, to tez zle? O efekt chodzi czy o co?
Strzyga, no przeciez nie bedziemy sie o to klocic, ale serio, przeciez to nie jest wyznacznik szacunku/braku szacunku do konia? Moje dzieci zawsze sie dopytuja, czy to zejdzie, czy nie zaszkodzi. Z reguly chca same wyczyscic/zmyc po imprezie, tak jak nauczone sa zmywac make-up i pazury.
Mysle, ze kto nie chce niech nie maluje, ale znam wiele koni, do ktorych nikt by nawet nie podszedl z farbkami, a maja prze..ne i sa traktowane przedmiotowo, a wiele takich bez szacunku packanych we wzorki, ktore ten szacunek maja :).

Kazdemu koniu farby według uznania opiekuna :)  :kwiatek:

safie, fajne wzorki! Ukradne :).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 12:51:44
safie, a psa/kota/chomika/rybki byś pozwoliła malować? Ja nie. Ale fakt, ja to ja.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 12:54:20
Z rybek by zeszlo ;). Psa owszem, na jakies wyjscie, jakby mu nie robilo? Kota po co? I chomika?
Strzyga, troche przekombinowujesz...A na swinie bys zalozyla siodlo? A na koze?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 12:55:44
BASZNIA, a konia po co? Nie ja kombinuję, kombinują ludzie biegając wokół konia z pędzelkami i farbkami :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 04, 2014, 12:57:52
Strzyga, o świetny przykład. Mam psa, którego nie pozwalam dotykać. Bo jest po traumie i ona sobie nie życzy dotyku obcych. Ja bym ją mogła pomalować, ale nie widzę potrzeby i raczej starej babie nikt psa farbkami nie pomaluje na urodziny. Ale dzisiaj wezmę pędzelek i wodę i sprawdzę, czy coś takiego ją będzie bolało.

Nie odniosłaś się do przykładu jazdy na mamie ;)

I litości koń/chomik/pies ma futro i nie chodzi cały czas rozebrany- ma futro, ale jeżeli jesteś pełnoletnia to mogę na priv podesłać zdjęcia sesji, gdzie maluje się nagich ludzi - body painting.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 04, 2014, 13:00:23
safie, ale nadzy ludzie się na to zgadzają.
A na mamie/tacie dzieci często jeżdżą.

Jasne, że można to robić, ale ja tego NIE OGARNIAM.  I nie musisz litościować.
Nie ogarniam też starych bab kompensujących sobie swoje kiepskie życie ubieraniem piesków w sweterki. Nie ogarniam, mam do tego pełne prawo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Lipiec 04, 2014, 13:02:24
Na dużych zawodach za granicą konie dodatkowo przywiezione, oraz konie stacjonujące w ośrodku i nie biorące udziału w zawodach niejednokrotnie też się znakuje malując kopyto / kopyta sprayem. W ten sposób unika się konfliktu - konie nie noszą numerków startowych, w WKKW mogą chodzić na patentach etc...

Strzyga nie wim co widzisz złego w ubraniu psa w jakiś ciuch zimą? Konei można derkować - psów nie?  :ke:
Ja co prawda psów nie mam, ale sądzę że mając mało ofutrzonego zwierza (w stylu - nie wiem - boksera, czy ratlerka) - tez bym mu na długie spacery coś na grzbiet zarzuciła przy - 15 st...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 04, 2014, 13:03:05
Strzyga , widzisz, a mój tata nie ogarnia po co koniowi do pyska wsadzać żelastwo i tłuc mu się po grzbiecie, przecież lepiej by mu było na pastwisku. I nie ogarnia zakładania derek, golenia koni, skakania na koniach (przecież człowiek może sam). Mój chłopak nie ogarnia ujeżdżenia- bo po co to? jaki z tego pożytek?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Lipiec 04, 2014, 13:05:09
ja nie ogarniam po co są komary. Muchy jeszcze ogarniam - bo jaskółki coś jeść muszą, ale komarów nie ogarniam ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Lipiec 04, 2014, 13:17:19
z tym malowaniem to wiadomo, krzywda się nie dzieje, ale to trochę brak szacunku do zwierzęcia. i w moim odczuciu jest spora różnica pomiędzy tymi trzema wstawionymi zdjęciami, fotka nine jest rewelacyjna, koń wygląda dumnie a nie uwłaczająco. samo malowanie mnie nie drażni, ale jako rozrywka dla dzieci - "dziś w ramach prezentu urodzinowego możesz sobie pobazgrać na koniu" - nie ogarniam ;) dla mnie to jest wysyłanie komunikatu: zwierzak to taka... zabawka.
no i haloo, jest ogromna różnica, pomiędzy malowaniem twarzy/tatuażami a tym, co wstawiła strzemionko ;) jak ktoś chce, to niech maluje, ale ja to chyba jestem konserwą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 13:18:23
Ja bardziej nie ogarniam jusznic....A siostra z Marty przedszkola nie ogarnia szczurów. Zawsze mowi: "ja rozumiem boski plan, ale szczury ? ". :) :) :)
Nie ogarniam, jak mozna lubic lato i upaly...Oczywiscie nikomu nie odmawiam, ale nie ogarniam co w tym fajnego? Jeszcze na wakacjach to powiedzmy, ale w nieurlopowy czas?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: hedonistka Lipiec 04, 2014, 13:25:10
dokładnie, życie ogólnie jest pięknie, ale jusznice to jakaś porażka. ich ugryzienia swędzą jakieś czternaście razy mocniej niż te komarów :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Lipiec 04, 2014, 13:34:29
BASZNIA, ja lubię lato i upały za to że nie muszę mieć na sobie "17" bluz i ciepłych bryczesów ;)
Ale mi w ogóle upały niespecjalnie przeszkadzają. Tylko skoki temperatury: 2 dni temu 17 st , dziś 28 st - to tak trochę słabo... :-/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Lipiec 04, 2014, 13:39:03
nine, uważaj co piszesz :) Akryle też są wodorozcieńczalne, i ekologiczne, a pomaluj konia akrylem i będzie kłopot nawet z ogoleniem :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 04, 2014, 13:57:09
_Gaga, ja tam 17 bluz to nie zakladam i przy -25 :-P .
No to sie ciesz :-P .
A ja...byle do wrzesnia :-P .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Lipiec 05, 2014, 17:01:42
współlokator (lat 28) i gotowanie parówek
ogarniacie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Retna Lipiec 05, 2014, 17:31:11
Ja bardziej nie ogarniam jusznic....A siostra z Marty przedszkola nie ogarnia szczurów. Zawsze mowi: "ja rozumiem boski plan, ale szczury ? ". :) :) :)
Nie ogarniam, jak mozna lubic lato i upaly...Oczywiscie nikomu nie odmawiam, ale nie ogarniam co w tym fajnego? Jeszcze na wakacjach to powiedzmy, ale w nieurlopowy czas?

O, to jusznica to końska mucha? Też tego nie ogarniam... :S Tylko koni żal, te wszystkie specyfiki działają może 20 minut, a teraz tego tatałajstwa to się tyle zleciało, że nie nadążam odganiać :mad:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 05, 2014, 17:53:00
Jeszcze coraz bardziej sie mutuja te cholerstwa i połowa specyfików na nie nie działa... albo jeszcze więcej ich jest  :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 09, 2014, 14:50:33
Nie ogarniam niektorych kobiet i ich podejscia do spraw potencjalnie niebezpiecznych. Mam ze 3 znajome, ktore na moje stwierdznie, ze nie pojade sama stopem/nie wroce sama przez cale miasto o 3 w nocy/nie pojde sama do klubu/itp. reaguja wielkim zdziwieniem. Jedna z nich pare lat temu bedac na Grunwaldzie uslyszala o grasujacym gwalcicielu i na prosbe komandora, zeby nie oddalac sie samej spytal "dlaczego?" 8| w efekcie pol obozu musialo jej pilnowac bo i tak latala gdzie chciala.
 No nie rozumiem... jak mam isc gdzies w miasto w nocy sama czy w podobnej sytuacji to pierwsze co mi na mysl przychodzi to fakt, ze ktos moze mnie skrzywdzic. A te dziewczyny... w ogole nie biora tego pod uwage. Jedna z nich nie dopuszcza do siebie mysli, ze ktos moze ja dotknac wbrew jej woli. Jak z nia kiedys o tym rozmawialam to jej jedynym argumentem bylo "ale ja mu nie pozwole!"
 I to sa dorosle kobiety. Po 20-pare lat.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 09, 2014, 15:59:46
Czarownica z jednej strony... statystyki policyjne (nie tylko w PL, ale wszedzie ogolnie) jasno pokazuja, ze znakomita wiekszosc gwaltow jest dokonywana przez facetow znanych tym kobietom (znajomi, daleka rodzina, itd.). Gwalty oprawcow kompletnie nieznanych ofiarom to duza rzadkosc w dzisiejszych czasach.
Z drugiej strony samotna kobieta w nocy to swietny cel do kradziezy/rabowania dla zdesperowanych cpunow, bo wiadomo ze sie nie postawi, a nawet gdyby, to jest za slaba fizycznie zeby stwarzac realne zagrozenie dla kradnacego.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 09, 2014, 16:02:42
Becia nie o samych gwaltach pisze, ale wlasnie o kradziezach i rozbojach czy pobiciach- nie tylko ze strony mezczyzn :/ po prostu dziwi mnie takie przekonanie, ze "mnie nic zlego nie spotka". Biez tez pod uwage, ze pobad 40% gwaltow jest niezglaszanych bo kobiety sie boja/wstydza. Wiec te statystyki wcale takie miarodajne nie sa.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 09, 2014, 16:09:57
..CzarownicaSa mam tak samo jak Ty. W okresie jesienno- zimowym mam 15 minut spacerkiem powolnym do pracy a szybszym 10 minut, ale zawsze jeżdżę samochodem albo mąż po mnie przychodzi (bo kończę o 19), sama w życiu bym nie wróciła. NO WAY.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 09, 2014, 16:26:52
Też staram się sama po nocach nie chodzić, ale nie zawsze się da. P. za to udowodnił mi, że wcale siła nie jest potrzebna. Aktualnie nauczył mnie jak rozwalić komuś łokieć i kolano o ile atakujący wykaże się zrozumieniem i da mi chwilę na ogarnięcie kończyn (na razie).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 09, 2014, 17:40:08
Czarownica, oczywiscie ze statystyki policyjne  nie pokazuja rzeczywistego obrazu w 100%, jednak akurat ten wniosek wspieraja rowniez statystyki pochodzace z licznych organizacji/fundacji na calym swiecie, ktore to zajmuja sie wspieraniem ofiar gwaltu, a do ktorych zglasza sie znacznie wiecej kobiet niz na policje (stad tez pochodzi sama statystyka tych 40%).
Zreszta, jak bym miala zgadywac, to wieksze szanse sa, ze kobieta nie pojdzie na policje jesli oprawca byl jej znany, bo sie boi ze jej nie uwierza, ze maz/partner ja zgwalcil, boja sie reakcji calej rodziny na oskarzenie, ze zgwalcil ja wujek, boi sie ze matka wywali ja z domu za oskarzenia kierowane w strone ojczyma, itd. :(

safie, z racji od niedawna wykonywanego zawodu, przez ktory czasem musze sie wdawac w fizyczne szarpaniny/walki, powiem Ci, ze niestety jak przychodzi co do czego, to ogromny stres i flight-or-fight biora gore i czlowiek kompletnie zapomina wszystkich wyuczonych chwytow, instynkt przejmuje dowodzenie i po prostu zaczyna sie walczyc na oslep, kompletnie zapominajac "jak mialo byc". To wymaga wiele, wiele praktyki, zeby byc w stanie zaskoczenia i zagrozenia zastosowac wszystkie wyuczone techniki.

Jeszcze edit:
Żeby nie było, oczywiście nie neguję możliwości gwałtu i też uważam, że samotne włóczenie się po nocy jest straszliwą głupotą. Bo nawet jeśli nie gwałt, to tak jak mówiłam: kradzieże, napaści, pobicia - i tutaj szanse są ogromne. Kobiet, które twierdzą, że "nic im się nie stanie, bo sobie nie pozwolą", nie nazwałabym dorosłymi, a raczej jeszcze dosyć niedojrzałymi. I mam ogromną nadzieję, że z biegiem lat dojrzeją. Bo potem wiele lat dochodzi się do normalnego stanu psychicznego :( Bardzo żałuję, że nie ma większych akcji kierowanych w stronę dziewczyn, uświadamiających o tym, jak zminimalizować szanse zostania ofiarą. Zwykła przezorność może zapobiec wielu, wielu przestępstwom.

A z tym gwałtem tak uświadamiam, bo - po raz kolejny - uważam, że należy edukować kobiety, żeby wiedziały, skąd tak realnie pochodzi największe zagrożenie. Nie od jakiegoś żula w ciemnej alejce, tylko od znanych nam, pozornie normalnych, często bardzo zaufanych, mężczyzn.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Lipiec 09, 2014, 17:59:27
Becia23, moja kumpela zostala napadnieta, koles probowal wciagniac ja do samochodu. Byl zawiany i to tez pewnie pomoglo ale mowi, ze w tym momencie jej cialo wykonalo ruchy samoistnie bez udzialu jej swiadomosci i po chwili gosc lezal na ziemi, a ona uciekala.Trenowala przez kilka lat karate i miala przerwe tez juz kilkuletnia. Trener sztuk walki, z ktorym o tym rozmawialam mowil, ze to czy zadzialasz skutecznie w godzinie "0" zalezy od ilosci powtorzen, ze jezeli zrobisz ich setki, to bedziesz dzialac automatycznie, nawet po wielu latach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 09, 2014, 18:05:35
bobek, o tym właśnie mówię :)
Mi i innym świeżo upieczonym policjantom strasznie ciężko walczyć/powalać na ziemię ludzi zgodnie z naszym treningiem, i koniec końców albo zajmuje nam dłuższą chwilę "przypomnienie sobie", albo instynkt bierze górę i po prostu walczy się o uzyskanie kontroli w jakikolwiek sposób. Stare wygi automatycznie, wręcz refleksowo robią wszystko idealnie zgodnie z tym, jak jesteśmy uczeni.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 09, 2014, 19:54:41
Becia23, wiem, że tak to wygląda, ale P. czuje się spokojniejszy, że coś tam zaczynam kumać i męczy mnie dość często tym bardziej, że w nocy chodzę na spacer z psem. Ja raczej jestem za działaniem "wiać jak najdalej".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 09, 2014, 20:02:04
Becia23, i potem ulubiony tekst otoczenia "no co ty! on? Przecież on taki spokojny!". Spokojny, ale gwałciciel.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 09, 2014, 20:18:36
Mi sie wydaje, ze niezaleznie od sytuacji/otoczenia kobieta po prostu powinna zdawac sobie sprawe z zagrozenia- czy to ze strony osoby w jej otoczeniu czy nie. I po prostu nie rozumiem, jak moxna tego w ogole nie brac pod uwage?  :???:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 09, 2014, 20:26:47
Ale ja z drugiej strony bym nie demonizowała chodzenia wieczorami. Jakby sie tak bać wszystkiego, to by człowiek w ogóle z domu nie wychodził.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kolebka Lipiec 09, 2014, 21:04:46
Z drugiej strony - czasem cięzko wracać z kimś... Ja mam troche takie podejście, na zasadzie "co mi się może stac' - wracam o 24,2 i o 4 sama, z przystanku mam jakieś 700m do domu (oświetlona droga). Jeżdżę sama nocnymi autobusami, bywa różnie, ale jakoś nigdy się nie spinam i nie zastanawiam co może być  :icon_redface:

Ale w życiu nie skorzystałabym ze stopa, tutaj się jednak boję. Nie biorę też autostopowiczów, przepraszam :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 09, 2014, 21:19:43
Nie no, wiadomo ze nie siedzi sie caly czas w domu z mysla, ze cos sie moze stac jak wyjdzidmy ;) to juz paranoja ;)
Po prostu czasem jest tak, ze wychodzac zdajemy sobie sprawe, ze cos sie moze zdarzyc, a nie myslimy "nic mi sie NIE MA PRAWA wydarzyc". Takie... zdajemy sobie sprawe z ewentualnego, nawet maloprawdopodobnego niebezpieczenstwa. No nie wiem jak to inaczej opisac :icon_redface:
 Na przykladzie tego Grunwaldu- jak wiem, ze ktos w okolicy atakuje mlode kobiety to raczej nie latam sama po obozie jak wariatka "bo mnie to nie spotka", tylko trzymam sie blisko lub chodze z kims.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Ktoś Lipiec 09, 2014, 22:50:25
Ale ja z drugiej strony bym nie demonizowała chodzenia wieczorami. Jakby sie tak bać wszystkiego, to by człowiek w ogóle z domu nie wychodził.
jak w tym kawale o siostrze zakonnej, co miała iść sama przez las nocą..."kasy nie mam, a byzkać się lubię" ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Lipiec 10, 2014, 01:17:13
Ja jak wiem, że mam wracać sama w nocy a nie mam gazu pieprzowego lub dezodorantu, biorę klucze, wkładam każdy osobno między palce dłoni, dłoń w pięść i do kieszeni. Kastet jak ta lala, a w obliczu zagrozenia człowiek potrafi mocno przywalic. Jakoś od razu pewniej się czuję


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 10, 2014, 07:26:16
cavaletti, podobno osoba niewprawiona i tak nie użyje czegoś takiego w czasie ataku. Ja też klucz od auta na np. parkingach podziemnych mam tak w dłoni, że ostra część wystaje między palcami.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 10, 2014, 09:11:26
Ale wiecie, że jak wykłujecie oko napastnikowi tyi kluczami, to możecie odpowiadać za napaść i uszkodzenie ciała?:) tak mi powiedziała pani psycholog policyjna na kursie samopomocy dla kobiet.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 10, 2014, 09:14:43
deksterowa, czyli lepiej sobie biernie stać/ leżeć i czekać, aż napastnik nas obrabuje/ zgwałci/ pobije


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: _Gaga Lipiec 10, 2014, 09:17:56
deksterowa, wolę odpowiadać za uszkodzenie ciała, niż zostać pobita / czy zgwałcona...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 10, 2014, 09:33:36
Nie napisałąm, żeby tego nie robić, a ja pewnie bym oprócz tego wykłucia oka (tak, też zdarzało mi się nosić klucz między palcami...teraz sama po zmroku nie chodzę więc tego nie robię już) połamała  łapy skurw**lowi. Tylko napisałam to co mi powiedział psycholog policyjny, chore prawo.
Dużo też może pomóc nasza postawa, sposób chodzenia... głowa w górze, pewny krok.. mogą odstraszyć potencjalnego napastnika.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 10, 2014, 09:43:30
Jesli jest tak samo jak w UK, to chodzi o fakt uzbrojenia sie PRZED ewentualna samoobrona. Prawo jest takie, ze nie mozna trzymac w ten sposob kluczy/innego ostrego przedmiotu "na wszelki wypadek". W sadzie obroni sie tylko jesli to bylo 'instant arming' czyli jesli wyjelo sie klucze  kieszeni w czasie napasci i wtedy ich uzylo. Inaczej jest to premedytowane i to jest karalne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 10, 2014, 09:53:00
Prawda jest taka, że jak Gaga wolę się obronić (ale czy mam realną szansę mając 1,6m wzrostu w kapeluszu i ważąc 50kg obronić się przed napastnikiem dwa razy cięższym?) i zrobić gn***i krzywdę niż żeby on zrobił krzywdę mnie.

Becia, zasadniczo nawet jak ktoś mi wejdzie do mieszkania i zacznie bić to mam prawo zadzwonić na policje i czekać aż łaskawie się pojawią.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 10, 2014, 10:14:20
Tak, masz realną szansę się obronić nawet mając 160 w kapeluszu. ćwicz to, co Cię uczy chłopak, żeby zrobił się z tego odruch...ale to trwa...

NO OBY ŻADNA Z NAS NIE MUSIAŁĄ NIGDY SIĘ BRONIĆ!!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 10, 2014, 10:45:58
Becia23 co za absurd, samoobrona z premedytacją, fantastycznie  :swirek:

Czyli z wyjęciem kluczy muszę czekać aż mnie ktoś zaatakuje.
Rozumiem żeby czekać z wbijaniem klucza w oko bo to ostateczność, ale z wyjęciem z kieszeni w razie czego?
Ja zawsze mam przygotowane klucze 100 m przed wejściem. Trzymam w ręku nawet jak wpisuję kod domofonem - właśnie wtedy najłatwiej zaatakować .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kotbury Lipiec 10, 2014, 11:46:20
Ja jak wiem, że mam wracać sama w nocy a nie mam gazu pieprzowego lub dezodorantu, biorę klucze, wkładam każdy osobno między palce dłoni, dłoń w pięść i do kieszeni. Kastet jak ta lala, a w obliczu zagrozenia człowiek potrafi mocno przywalic. Jakoś od razu pewniej się czuję


Oj obawiam się, że taki kastet mógłby w przypadku silnego uderzenia połamać tobie kości w dłoni. Pięść przy uderzeniu powinna być w zasadzie pusta.
Klucze warto mieć (pęk) nie z myślą "przywalę mu tym, twardym", ale aby rzucić nimi napastnikowi w twarz. Osoba, która atakuje często jest psychicznie przygotowana na ból (działa adrenalina), za to nie jest przygotowana na różnego typu rozpraszacze klasycznego schematu ataku.
Co to są takie rozpraszacze, właśnie np. rzucanie w twarz tego co się w ręku ma (najlepiej sprawdzają się zakupy, sypnąć komuś w twarz mąką lub proszkiem do prania). Krzyczenie ale rzeczy konkretnych -bo treść potrafi zaskoczyć np. jesteś gruby, jesteś brzydki (tu trzeba uważać czy to nie podkurzy napastnika) ale np. krzyczenie  - "A tam jest kamera i to się nagrywa!", albo " Policja to słyszy i zaraz tu będą" i inne takie. Takze krzyczenie rzeczy, na które może zareagować otoczenie, przy dzisiejszej znieczulicy "ludzie pomocy on bije noworodka!!!" itd.
Z rzeczy bólowych gdy już dojdzie do bliskiego kontaktu (już was ktoś trzyma) to wszystkie damskie chwyty - obcas w stopę, wbijanie paznokci w oczy, gryzienie. Warto też znać punkty na ciele człowieka, których ucisk powoduje ból, np. za uszami (na dole, za płatkami usznymi), za skrzydełkami nosa (tu słabiej). Mężczyźni będą chronić krocze więc w celu możliwości dotarcia do innego słabego punktu symulacja ataku w krocze.
Gdy was ktoś poddusza szybko należy udawać, że mu się udało i natychmiast przestać się szarpać aby uśpić czujność.



Ok. a teraz moje NIEOGARNIAM
Nieogarniam tego, czego wczoraj doświadczyłam wracając do domu. Centrum Poznania, duże skrzyżowanie, korki. Jedzie straż pożarna, wyje syrena... I kur... nikt nie zjeżdża!!! Stoją barany, biurwy korporacyjne i inne bezmózgowia i udają, że nie widzą, że mają na tylnym zderzaku wóz strażacki!!
Ja zjechałam na pobocze (otrombiwszy najpierw laskę przede mną, więc ja to niejako zmusiło do ruszenia dupy) i teraz, uwaga kolejny hit!!! Wóz w końcu przejechał a facet, który stał za mną zamiast mnie wpuścić, dać mi sie wycowfać to nieeeee, wszyscy jadą, uczepieni tej straży pożarnej, że im przejazd robi!!!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 10, 2014, 14:42:55
Becia23 co za absurd, samoobrona z premedytacją, fantastycznie  :swirek:

Czyli z wyjęciem kluczy muszę czekać aż mnie ktoś zaatakuje.
Rozumiem żeby czekać z wbijaniem klucza w oko bo to ostateczność, ale z wyjęciem z kieszeni w razie czego?
Ja zawsze mam przygotowane klucze 100 m przed wejściem. Trzymam w ręku nawet jak wpisuję kod domofonem - właśnie wtedy najłatwiej zaatakować .

To tak na pocieszenie, że nie tylko w Polsce prawo jest absurdalne ;)

Tak realnie - trochę rozumiem, bo gdyby tak nie było, każdy mógłby zrobić drugiej osobie dużą krzywdę wymawiając się tym, że "myślałem, że mnie zaatakuje". I w ten sposób legalne stałoby się nie tylko noszenie, ale również posiadanie w gotowości noży, scyzoryków i innych niebezpiecznych narzędzi - gdyby tak byłoby, byłoby spore pole do popisu do nadużywania tego w złych celach. Jeśli nie ma innych świadków zdarzenia ani CCTV, jak zostanie udowodnione, że jedna strona próbowała napaść, a druga się obroniła? Nie udowodni się. I co, niewinna osoba zostanie nie tylko wrobiona w oskarżenie o próbę rabunku, ale również zostanie jeszcze fizycznie poszkodowana, a sprawca schowa się pod owczą skórą fałszywej ofiary.
Jak absurdalne by się to nie wydawało, ta legislacja została stworzona konkretnie w celu ochrony obywateli...

Życiowo - bardzo łatwo ten przepis obejść, kłamiąc w zeznaniach i nieprzyznawaniu się policji, że się codziennie wieczorem chodzi przezornie uzbrojonym - zamiast tego można powiedzieć, że w momencie ataku wyjęło się klucze z kieszeni i w samoobronie przypieprzyło napastnikowi. Nikt nie odmawia nam prawa do samoobrony :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 10, 2014, 21:13:06
Mi się najbardziej podoba prawo w USA (z resztą jak cała chAmeryka) jak ktoś wejdzie jie proszony na Twoją posesje masz prawo tą osobę zastrzelić, jak Cie zaatakuje masz prawo użyć jakiejkolwiek siły by się bronić. (Jie we wszystkich stanach to jest ale w większości).

W Polsce prawo LEŻY I KWICZY. Zamykają niewinnych ludzi i do tego kary są tak śmieszne, że żal tylek ściska.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 10, 2014, 21:27:33
Z drugiej strony coraz częstsze są tam takie absurdy jak np. włamywacz pozywający właściciela posesji, bo przełażąc przez płot się poszkodował, albo klienci pozywający kawiarnie, bo kawa była gorąca i pracownicy nie ostrzegli... ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 10, 2014, 21:44:23
Lepsze takie absurdy niż zabójstwa dzieci, skatowane zwierzęta itp a zwyrodnialce na wolności. A potem kara 1 w zawieszeniu albo grzywna. Patol!!!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Lipiec 10, 2014, 21:54:51
flosia, serio? Przecież obok tych absurdów są i skatowane dzieci/zwierzęta i masa innych dramatów :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 10, 2014, 22:06:37
Wiem, że są ale porównując kary za takie rzeczy to jest śmiech na sali!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jagoda1966 Lipiec 11, 2014, 07:12:57
W temacie samoobrony, szeroko rozumianej. Kilka lat temu z wiarygodnego źródła usłyszałam historię o wypadku gdy złodziej chcśc ukraść samochód, wsiadł do niego, a po chwili gdy zaczął majstrować ze stacyjką rzucił się na niego pies, którego właściciel zostawił na tyle samochodu, za siedzeniami. W tym momencie nadszedł właściciel pojazdu, odciągnął psa i wezwał policję. Jak wielkie było jego zdziwienie gdy okazało się, że największe kłopoty będzie miał on. Złodziej utrzymywał, że pomylił samochody i dlatego został pogryziony. Sprawa w sądzie, dopiero apelacja uwolniła właściciela samochodu od winy popełnienia czynu z premedytacją. Człowiek usłyszał od policjantów, że powinien mieć w samochodzie  tabliczkę w widocznym miejscu, że przewozi psa. Czy to nie absurd ??? Złodziej nie poniósł żadnych konsekwencji. Pies rasy owczarek niemiecki, właściciel  - treser zwierząt. Dla mnie absurd, nie do ogarnięcia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 11, 2014, 10:46:22
Moja znajoma miała sytuację, w której rzuciło się na nią i jej koleżankę dwóch byczków. Jeden złapał ją za szyję i uderzał jej głową o asfalt, koleżanka rzuciła się jej na ratunek i skopała go straszliwie - chyba połamała mu żebra. Wszyscy skończyli obok siebie (!) na pogotowiu, a byczek z żebrami odgrażał się, że wniesie sprawę o pobicie. Dziewczyny musiały się gęsto tłumaczyć na policji  :zemdlal: Znajoma ma psa, owczarka niemieckiego, który już raz stanął w jej obronie. Tym razem był zamknięty w aucie, dostawał tam świra, więc strach pomyśleć, jak by się to skończyło, gdyby był obok niej. A pies na co dzień nie jest w ogóle groźny. Tylko w obliczu zagrożenia właścicielki interweniuje. Byczek najpewniej zostałby pogryziony, słusznie, ale ciekawe, jakby się sprawa zakończyła na policji...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Naboo Lipiec 11, 2014, 12:35:04
Ja mam psa po szkoleniach w policji i mi instruktor wyjaśniał, ze w razie pogryzienia w ramach samoobrony trzeba trochę zeznań złożyć, może być też sprawa w sądzie, bo to normalna procedura, że trzeba wyjaśnić kto kogo bił i dlaczego. W życiu rożnie bywa, a bywa, że jest całkiem odwrotnie. Czy znacie kogoś kto rzeczywiście poniósł konsekwencje samoobrony, ale nie chodzi mi o gęste tłumaczenie się?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Lipiec 11, 2014, 12:57:02
Rozmawiałam kiedyś z sędzią właśnie o tym niby karaniu za samoobronę. Powiedział, że jeśli takie informacje pojawiają się w mediach - coś zostało przekręcone/nie dopowiedziane, bo to nie możliwe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 11, 2014, 20:52:59
Ostatnio było głośno o takiej sprawie, w której mężczyzna zabił 2 gości po tym, jak mu wtargnęli do mieszkania i grozili jego rodzinie. Ale wg mnie słusznie oskarżono go i skazano za przekroczenie obrony koniecznej. Wracanie się do kuchni po nóż i gonienie tych gości po klatce, atakowanie ich gdy już uciekają to raczej konieczna samoobrona nie jest... Ale i tak próbowano w necie (facebook, kwejk) przeprowadzać akcje mające na celu uniewinnienie/zmniejszenie wyroku tego gościa.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 11, 2014, 22:09:12
Dokładnie o to chodzi: o proporcjonalność samoobrony - konieczne minimum.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Lipiec 11, 2014, 22:47:22
A mnie się przypomniała historia (sprzed kilku) lat starszego Pana.
Pan poszedł na cmentarz i przed cmentarzem zaatakowała go grupka wyrostków.
Pan zaczął się bronić. Nie pamiętam czy nóż którego użył należał do niego czy wyrwał jednemu z napastników.
Jednego zranił w nogę i przeciął tętnicę udową. Zanim przyjechała policja chłopak wykrwawił się na śmierć.

Nie pamiętam po jakim czasie ale ten starszy czlowiek popełnił samobójstwo.
Zostawił list w którym napisał, że to on powinien zginąć. Że nie potrafi żyć ze świadomością, że zabił człowieka.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Lipiec 12, 2014, 06:07:37
Dokładnie o to chodzi: o proporcjonalność samoobrony - konieczne minimum.
Proporcjonalnosc obrony to jest wlasnie w Polsce i jest to totalna glupota. Niby skad czlowiek atakowany w srodku w nocy w swoim domu ma wiedziec, co bedzie dla niego proporcjonalnie skuteczne? Ma wylegitymowac panow, zapytac o zamiary, przeszukac jaka posiadja bron, wypytac czy maja czarne pasy kung-fu i czy koledzy czekaja przed kaltka, a potem pobiec do kuchni po odpowieni rozmiar noza? A nastepnie zapytac czy czuja sie wystarczajaco zastraszni i juz nie wroca z uzi? Moim zdaniem wyrok dla takiego goscia powinien byc zmniejszony bo prawdopodobnie dzialal w afekcie. Czlowiek broniacy zycia swojego i swojej rodziny, ma prawo zadac wiecej ciosow niz to konieczne, tak samo jak ty masz prawo zapominiec w godzinie "0" o szkoleniu i radzic sobie instynktownie. Mimo, ze masz nad takim kolesiem z przykladu oczywista przewage bo jestes profesjonalista.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Lipiec 12, 2014, 08:47:16
Nie ogarniam jak można przestać kochać własne dziecko, tak po prostu, po trzech latach... Manipulować nim, pogrywać i traktować jak kartę przetargową w rozwodzie. To jest kurestwo straszliwe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 12, 2014, 10:40:07
Nie ogarniam jak można wejść do nie swojej stajni i bez żadnego "dzień dobry" zacząć drzeć japę, podczas gdy na hali właśnie ktoś siedzi na nieujeżdżonym koniu i mieć w tyłku próby uciszenia...  :am:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 12, 2014, 11:39:07
Dokładnie o to chodzi: o proporcjonalność samoobrony - konieczne minimum.
Proporcjonalnosc obrony to jest wlasnie w Polsce i jest to totalna glupota. Niby skad czlowiek atakowany w srodku w nocy w swoim domu ma wiedziec, co bedzie dla niego proporcjonalnie skuteczne? Ma wylegitymowac panow, zapytac o zamiary, przeszukac jaka posiadja bron, wypytac czy maja czarne pasy kung-fu i czy koledzy czekaja przed kaltka, a potem pobiec do kuchni po odpowieni rozmiar noza? A nastepnie zapytac czy czuja sie wystarczajaco zastraszni i juz nie wroca z uzi? Moim zdaniem wyrok dla takiego goscia powinien byc zmniejszony bo prawdopodobnie dzialal w afekcie. Czlowiek broniacy zycia swojego i swojej rodziny, ma prawo zadac wiecej ciosow niz to konieczne, tak samo jak ty masz prawo zapominiec w godzinie "0" o szkoleniu i radzic sobie instynktownie. Mimo, ze masz nad takim kolesiem z przykladu oczywista przewage bo jestes profesjonalista.
No właśnie mówię, że jest nie tylko w Polsce, ale również w UK i - podejrzewam - w większości cywilizowanych krajów na całym świecie.

I tłumaczyłam, dlaczego: w sytuacji kiedy nie ma żadnych innych świadków, żadnych nagrań (typu CCTV), a jest tylko słowo przeciwko słowu - nie ma szansy sprawdzić, co się stało tak naprawdę. I gdyby nie było tej zasady koniecznego minimum, to można by sobie z premedytacją zamordować człowieka w jakimś zaciszu [przy pomocy odpowiednio zaaranżowanej sytuacji], a potem twierdzić, że to była samoobrona - i wszystko cacy :diabeł:

Nie, nie mam prawa zapomnieć o szkoleniu w godzinie zero. Jeśli komuś zrobię krzywdę i dochodzenie wykaże, że postępowałam niezgodnie z otrzymanym treningiem - ja za to beknę i nikt mi nie pomoże! Ba - nawet jeśli postępowałam zgodnie ze szkoleniem, ale się zagalopowałam, to znaczy nie utrzymałam samokontroli (tak, policjanci też się boją o własne życie i też przez ten strach mogą postępować w afekcie) - też za to beknę, tzn. stracę pracę, emeryturę i wyląduję w pierdlu ;)
(warto przypomnieć, że w UK policja nie ma broni, jedyne w co jesteśmy wyposażeni to a'la gaz pieprzowy i cienka, metalowa pałka)
Nasza federacja (w UK policjanci nie mogą należeć do unii) ma nas głęboko w poważaniu i będzie "more than happy", żeby nas rzucić na pożarcie mediom, społeczeństwu i sądom, zgodnie z obecną medialną modą antypolicyjną ;)

Tak dla otwarcia oczu: przeciwko policjantowi z tego filmiku - za widoczną na nim sytuację - toczone jest obecnie dochodzenie:
https://www.youtube.com/watch?v=at0pLjs7sY4
Jak pokazałam go mamie, to stwierdziła, że w PL po 30 sekundach grzecznego proszenia o podanie rąk koleś wylądowałby na ziemi gryząc beton :hihi:
Tutaj ten sam facet praktycznie przyznaje się do tego, że policja - zgodnie z prawem - poinformowała go, że jest zaaresztowany + za co, prosiła o współpracę, podanie rąk w celu zakucia, uprzedzała o popsikaniu CSem, a on i tak celowo się opierał i nie współpracował: https://www.youtube.com/watch?v=0DFvUAo98mY
(resisting arrest jest w sumie samo w sobie przestępstwem)

Nie ogarniam, jak można cały czas narzekać na Polskę i jej rzekome absurdy, nie mając tak naprawdę żadnego realnego pojęcia o tym, jak sprawy się mają w innych krajach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 12, 2014, 12:08:15
Ale nie ma też co porównywać innych krajów do Polski bo to też absurd :D to tak samo jak porównać najniższą krajową w Anglii czyli 1000 zł za 5 dni gdzie w Polsce ludzie wylewają ostatnie poty żeby mieć te 1000zl za cały miesiąc. Dosłownie Non sens.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Lipiec 12, 2014, 12:36:24
Nie ogarniam jak można przestać kochać własne dziecko, tak po prostu, po trzech latach... Manipulować nim, pogrywać i traktować jak kartę przetargową w rozwodzie. To jest kurestwo straszliwe.
Bardzo współczuję Tobie i dziecku i mam nadzieję, że uda Ci się ochronić dziecko przed emocjami i zranieniami, które są Waszym, tzn. dorosłych udziałem. Chociaż to bardzo trudne..
Taka spirala nienawiści to zdaje się bardzo częsty skutek decyzji rozwodowej. Pewna pani sędzia powiedziała mi: "Ludzie czasem wchodzą do tej instytucji (sąd) bez zamiaru rozpętywania wojny z małżonkiem, ale mimo tego tryby maszynerii wciągają ich i zmieniają, i wychodzą już zaślepieni żądzą walki i zniszczeń, bez względu na koszty"...
A koszty psychiczne małego dziecka to coś bezcennego.
To takie cholernie smutne.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: berula Lipiec 15, 2014, 05:48:44
Ja miałam "szczęście" wiele lat temu udało nam się rozstać bez wciągania w to dziecka. Chociaż powiedzmy szczerze, że eks nie grzeszył nadmiarem zainteresowania swoją córką a teraz kiedy dorósł jest już trochę za późno.
Pokemon starsze koleżanki opowiadały mi, że też nie rozumieją jak wielu "kochających" swoje dzieci niby odpowiedzialnych ojców po znalezieniu sobie nowej partnerki (oczywiście młodszej) z dnia na dzień zupełnie zapominało o swoim dziecku  :swirek: Jak wytłumaczyć to dziecku? Także nie ogarniam tego jak faceci mogą tak resetować swoje uczucia  :swirek:  A u Ciebie to już w ogóle jakiś koszmar


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Lipiec 15, 2014, 10:40:11
Właśnie z tym mam problem - jak wytłumaczyć dziecku. Pyta się "kto przyjedzie po mnie do przedszkola", "dlaczego nie ma taty dzisiaj", itd  :(
Mój sobie znalazł starszą, wyglądającą gorzej od własnej matki, grubą, zaniedbaną, odwiecznie bezrobotną, mieszkającą z własną matką. Jest w tym momencie na jego utrzymaniu. Ale ma zasadniczą przewagę nade mną - robi mu kanapki do pracy.
Ja tylko czekam, aż jego frustracja przeleje się całkowicie. Przyzwyczaił się szmaciarz do życia na wysokim poziomie, jaki dawałam mu ja i moja firma. Wiem, że już zaciągnął kredyt na nic...
Ale to jego problem. Odebrałam mu też swoje auto, więc został bez. Żałuję, że tak późno.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Lipiec 15, 2014, 11:03:42
Nie ogarniam tego (http://wiadomosci.onet.pl/slask/strzaly-w-szpitalu-w-rudzie-slaskiej-jedna-osoba-nie-zyje/njptk)  - nie dało się inaczej?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 12:35:40
Taniu,

Wielka krzywda mu się nie stała, został postrzelony tylko w nogę.

Zwróć uwagę, że "zniszczył 13 samochodów i nie reagował na żadne rozkazy policji".
Gdyby go nie postrzelili, to by zwiał - a gdyby zwiał, i zrobił krzywdę jakiemuś przechodniowi/przechodniom - dzieciom, osobom starszym - to byłabyś zadowolona?
Tak, wiem, rzucił te wszystkie tasaki i co tam miał - ale wiesz doskonale, że drugiemu człowiekowi można zrobić wielką krzywdę nawet gołymi rękami.

Policjantów było tylko dwóch - nie wiem dlaczego nie więcej, czy za mało jednostek było na służbie w tym momencie, czy "góra" podjęła decyzję o nie wysyłaniu ekstra wsparcia. Tak czy siak, dwóch funkcjonariuszy musiało sobie radzić tylko we dwójkę.
Wobec tego, jakie mieli opcje?

Na własne oczy widziałam już kilka razy, jak 8 policjantów ledwie dawało radę utrzymać na ziemi jednego człowieka. Kilka razy sama siłowałam się z agresywnymi ludźmi i wiem, że dzięki adrenalinie mają wręcz nadludzką moc.
Osoby chore psychicznie, podczas ataku - mają tej mocy jeszcze więcej.

Próba fizycznego siłowania się z napastnikiem, powalenia go na ziemię, unieruchomienia - to by było czyste samobójstwo ze strony dwójki policjantów (zwróć uwagę, że to kobieta i mężczyzna, kobiety są słabsze). Chyba nie oczekujesz, że będą ryzykować swoje zdrowie i życie, jeśli mają do wyboru inne, bezpieczniejsze dla nich i skuteczniejsze, opcje taktyczne?

W momencie kiedy koleś zaczął uciekać, były 3 opcje:
- pozwolić mu zwiać; mógłby zrobić komuś dużą krzywdę, a jeśli nawet nie - szanse na złapanie go później są malutkie,
- dogonić go i wdać się w fizyczną szarpaninę, próbę powalenia na ziemię i unieruchomienia - wyżej napisałam, z czym to się wiąże,
- wydać serię strzałów ostrzegawczych, i jeśli to nie podziała - strzelić mu w nogę w celu bezpiecznego i skutecznego unieruchomienia.

Tutaj masz na filmiku, jak angielska (londyński Met) policja [która nie ma broni] sobie radzi z facetem machającym maczetem:
https://www.youtube.com/watch?v=cX5CPx4RKWw

Na miejscu których policjantów wolałabyś być?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 12:38:23
Oprocz nogi dostal chyba tez w ucho, czyli policjant celowal w glowe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 12:42:14
Chyba czy na pewno?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Lipiec 15, 2014, 12:43:27
W stanach w przypadku ataku na policjanta strzelali by tak, żeby zabić. Dzięki temu każdy się trzy razy zastanowi, zanim podniesie rękę na funkcjonariusza.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 12:45:29
Chyba czy na pewno?

Nie wiem nie bylo mnie tam. ;) rano w tvn24 mowili, ze dostal w noge i w ucho.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 12:51:33
W stanach w przypadku ataku na policjanta strzelali by tak, żeby zabić. Dzięki temu każdy się trzy razy zastanowi, zanim podniesie rękę na funkcjonariusza.
Dokładnie tak.

W UK ludzie wiedzą, że policja to sobie może tak realnie naskoczyć, w rezultacie w tamtym roku ktoś celowo przejechał policjanta na służbie, kiedy próbował go zatrzymać (ze skutkiem śmiertelnym), z tydzień temu zrobił się szum wokół pijanego nastolatka, który złamał nogę funkcjonariuszowi, który próbował go aresztować (kilk (http://www.dailymail.co.uk/news/article-2681506/The-shocking-moment-drunk-teenager-seriously-injured-police-officer-vicious-late-night-attack-going-aid-female-colleague.html)).
Że o zamieszkach 2011 nie wspomnę...

Jeśli policja ma skutecznie chronić swoich obywateli, to - stety, niestety - ludzie muszą się bać podnieść na nich rękę.


ashtray, no to dopóki taka informacja nie zostanie oficjalnie potwierdzona, nie ma sensu jej powtarzać i lamentować, nie od dziś media wymyślają sobie jakieś wyssane z palca u lewej stopy bzdury, żeby było bardziej sensacyjnie ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 15, 2014, 12:53:16
 Może i był zraniony w ucho- ale niekoniecznie od postrzału. Mógł się uderzyć przy upadku czy przy zatrzymaniu ktoś go szarpnął. Wątpię, żeby celowali w głowę, to chyba w ostateczności robią?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 12:53:41
A gdzie ja lamentuje?! 8| 8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 12:57:25
Że już na bank mu w głowę celowali :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Lipiec 15, 2014, 12:58:47
Niech strzelają i w łeb, jednego psychola mniej :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 12:59:47
http://www.tvn24.pl/11-strzalow-do-napastnika-byly-szef-policji-wyglada-to-nieszczegolnie,449871,s.html

Becia23 ja w swojej wypowiedzi nijak tego lamentu nie moge sie dopatrzec, sorry. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 13:03:59
"został raniony w nogę i okolicę ucha"
- nie: postrzelony.
Czyli pewnie było tak, jak Czarownica pisze ;)

OK, może lamentowanie to złe słowo, ale podsycanie sensacji już tak ;)


No i jaki biznes ma były szef policji w krytykowaniu tego zdarzenia?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 13:08:34
Bardzo duzo potrafisz wywnioskowac z 1 zdania. :)
Jak na razie to Ty najwiecej piszesz i ekscytujesz sie, jakby bylo czym.
Ja tylko napisalam to co mimochodem uslyszalam rano w tv, a tu juz miliard roznych emocji i intencji jest mi przypisany. Kocham to w re-volcie. :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Lipiec 15, 2014, 13:13:04
ashtray, to ty napisałaś, że jeśli raniony / postrzelony w ucho to znaczy, że policjant celował w głowę. Twoje słowa.
A to nawet jak jest w to ucho postrzelony to nie musi oznaczać, że ktoś celował w głowę. Mógł dostać drugim strzałem upadając po pierwszym. Będąc już sporo niżej. A to co napisałaś ma mega pejoratywny wydźwięk. Jedno zdanie a wielkie oskarżenie - bo w głowę celuje się, żeby zabić.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 13:15:40
Skonczcie prosze z analiza mojej osoby, moich mysli i intencji. :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Lipiec 15, 2014, 13:38:14
Mnie chodziło o to, ze może mogli..........negocjować? Jak już go do piwnicy zapędzili? To mogli zamknąć drzwi i poczekać aż ochłonie. No nie wiem. Jakoś sobie strzelania nie wyobrażam.
Taniu,
Wielka krzywda mu się nie stała, został postrzelony tylko w nogę.
Zwróć uwagę, że "zniszczył 13 samochodów i nie reagował na żadne rozkazy policji".
(...)
Beciu= o czym Ty piszesz? Ja o pacjencie szpitala po operacji.  :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Lipiec 15, 2014, 13:53:27
Tania, zbiegły się dwie strzelaniny ;)
Pacjent o którym Ty piszesz wg mnie sfiksował po lekach. Czemu go nie przywiązano po prostu? nie wiem, to się często robi. O ile nie ma "troskliwej" rodzinki nad uchem "Co mi będziecie tatusia wiązać jak baleron" :) Gość powyrywał dreny, szalał, pewnie coś puściło i się wykrwawił. Dodatkowo dostał kulą w niewłaściwe miejsce.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 15, 2014, 13:54:34
Taniu - piszę o artykule, który podlinkowałaś (niechcący chyba zły?)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Lipiec 15, 2014, 14:36:22
Taniu - piszę o artykule, który podlinkowałaś (niechcący chyba zły?)
Zły, oczywiście. Nie wiem jak to się stało. Przepraszam za zamieszanie.  :icon_redface:
Oczywiście szło mi o PACJENTA z Rudy Śląskiej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Lipiec 15, 2014, 14:38:47
Skonczcie prosze z analiza mojej osoby, moich mysli i intencji. :hihi:

No na razie to piszesz na publicznym forum - na dodatek w dyskusji. To mamy ignorować co piszesz? Jeśli nie takie były twoje intencje to proponuję przyjrzeć się sposobowi wyrażania swych myśli.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 15, 2014, 14:53:59
Oesu, a ta dalej. :icon_rolleyes: Naprawde nie dam sie tym razem sprowokowac do walkowania przez kolejne x postow co mialam na mysli, tlumaczenia sie, wyjasniania... Zaczelo mnie to mega meczyc na re-volcie, dlatego bardzo rzadko sie udzielam, bo zwyczajnie mi sie juz nie chce wdawac w kolejne przepychanki slowne. Dziekuje, na tym skoczylam. :kwiatek:

Cytuj
To mamy ignorować co piszesz?
Jak masz chęc, to prosze.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: carmina Lipiec 15, 2014, 20:55:11
Tania, zbiegły się dwie strzelaniny ;)
Pacjent o którym Ty piszesz wg mnie sfiksował po lekach. Czemu go nie przywiązano po prostu? nie wiem, to się często robi. 

ale że jak przywiązuje.. 8| których pacjentów i po jakich lekach..? że niby wszystkich po operacjach..? czy jak już zaczął szaleć mieli sie siłowac i go motać pasami..? nie rozumiem...
on chyba jakies kłute rany miał, dlatego ta operacja była - więc albo jakies szemrane porachunki albo jakiś psychol...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Lipiec 15, 2014, 21:18:14
Normalnie, pasami. Dla bezpieczeństwa pacjenta. Po to, żeby sobie nie wyrywał wenflonu, cewnika, drenów. Skoro widzieli, że gość fiksuje to mogli go w porę albo spacyfikować lekami albo przypiąć i przeczekać. Nie wiem jakie leki dostawał ten gość, wiem natomiast jak moja babcia zareagowała na Tramal dożylnie po zabiegu - rozdupcyła pół chirurgii bo coś jej się uwidziało i gdyby nie szybka akcja z pasami to kolejny zabieg miałaby na urologii z powodu rozerwania cewki cewnikiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: carmina Lipiec 15, 2014, 21:27:51
to chyba są przypadki skrajne a nie standard.. skoro osiłek wstaje i robi demolkę to co - pielęgniarka ma leciec i sie z nim siłować..? nagłość takich zdarzeń jest chyba niewspółmierna z możliwością zastosowania środków zaradczych, więc to takie: "Normalnie, pasami" jakoś mi się nie widzi...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Lipiec 15, 2014, 21:31:58
To są typowe środki zaradcze. W tym przypadku ktoś po prostu zaspał i przegapił moment, żeby interweniować. Nikt nie dostaje takiego ataku szału w 3 sekundy :) nawet nasze pijaki w VIP roomie (najczęściej pasowani pacjenci, delirka rzecz straszna!) :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 15, 2014, 21:57:49
Niech strzelają i w łeb, jednego psychola mniej :/
Amen.
No ja nie ogarniam, koles rzuca siekiera w policje, a potem wielkie dywagacje w TV dlaczego w ogole strzelali,l ze powinni go obezwladnic itp itd.
Potem pojdzie do sklepu z bronia jak ten w Pozku i go wypuszcza...
Nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Lipiec 16, 2014, 05:28:55
Lubin
Pani ltora wczoraj zostawila dziecko w samochodzie.
No nie ogarniam @&%% :marze:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 16, 2014, 06:23:22
Cytuj
Pani ltora wczoraj zostawila dziecko w samochodzie.

Ja też. Czasem przechodzi mi przez myśl, że skoro tyle się trąbi o tym w mediach, a ludzie dalej robią takie straszne rzeczy, to muszą robić to celowo. Oby nie, jednak inne wytłumaczenia nie przychodzą mi do głowy.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kotbury Lipiec 16, 2014, 12:02:16
Tego nie ogarniam:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,16324390,Policjanci_postrzelili_agresywnego_pacjenta__Mezczyzna.html


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 16, 2014, 12:08:22
Trafili go w tętnicę, że zmarł?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kotbury Lipiec 16, 2014, 12:11:17
Tak, w tętnice.
Ja nie ogarniam jak można strzelić do człowieka w takich okolicznościach i dupie mam, że czynności policyjne były zgodne z ustawą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Tania Lipiec 16, 2014, 12:29:33
Ja też o tym pisałam, tylko dałam zły link. Komuś puściły nerwy.
Z drugiej strony, pisała o tym kiedyś Tunrida i mówiła mi też znajoma pani psychiatra: nie jest rozwiązana sprawa chorowania na schorzenia ogólne - osób chorych na głowę. Nie ma osobnych, specjalnych oddziałów. Nawet ze stomatologiem jest kłopot.
Pamiętam, że kiedy rodził się mój syn to obok rodziła kompletnie szalona osoba. I potem tłukła się po oddziale, krzyczała, miotała. I każdy się jej bał, nikt nie spał. A ona prawie goła, rozczochrana obijała się o ściany. Na dodatek ( to już mocno dziwne) miała masę pokarmu i z jej "udoju" dokarmiano noworodki.
Było to dawno temu, ale chyba niewiele się zmieniło.  :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 26, 2014, 06:44:30
Nie ogarniam jak można wierzyć w duchy i wypisywać jakieś bzdury na ten temat z pełną powagą. :zemdlal:
Jestem w szoku, że dorosłe osoby, które miałam za inteligentne i poczytalne, mogą mieć aż tak bujną wyobraźnię.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maluda Lipiec 26, 2014, 06:49:38
Kwestia indywidualna jak wiara w boga, gdzie dla mnie nie ma racji bytu, a dla innych to ważna podstawa życiowa.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 26, 2014, 07:19:29
Moja żona, stuprocentowo stąpająca po ziemi, nie ma w ogóle problemów z "duchami", z filmami i z książkami na ten temat. Jednak ostatnio przeczytała książkę "Zbaw nas ode Złego" i od tej pory w nocy, w sypialni pali się małe światełko, a wyjście w nocy do toalety stało się małym problemem  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 26, 2014, 07:22:47
Wiara w Boga, demony i anioly jest ok, ale juz wiara w duchy nie? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maluda Lipiec 26, 2014, 07:25:04
Misiek69, a można wiedzieć o czym ta książka, że ma, aż taką siłę 'rażenia'?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 26, 2014, 07:29:20
W grubym skrocie o policjancie, ktory po godzinach towarzyszy ksiedzu w egzorcyzmach oraz rodzinie Warrenow w ich przypadkach.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 26, 2014, 07:33:33
Nie czytałem jej jeszcze, więc mogę Ci opowiedzieć, co napisane jest na okładce. Otóż książkę napisał emerytowany policjant, który po pracy badał przestępstwa związane z wszelkiego rodzaju niewyjaśnionymi zjawiskami parapsychologicznymi. Opisuje wiele makabrycznych zdarzeń, które nie mają racjonalnego wytłumaczenia. Współpracował między innymi z małżeństwem "zawodowo" zajmującym się opętaniami. Jeśli oglądałaś film "Opętanie", to tam małżeństwo to grało ważną rolę a film oparty jest na faktach.  Moja Kasia lubi horrory, zarówno filmy, jak i książki i nigdy nie miała problemów z oddzieleniem książki od prawdziwego życia, tu jest wyjątek.  :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 26, 2014, 09:48:49
właśnie w kinach leci film na podstawie książki o której napisał Misiek :)
film i książka są na faktach
Mam ochotę obejrzeć, ale to za tydzień, bo teraz mąż ma nocki  :hihi: a ja nockę na tydzień będę miała z głowy  ;)

Ja mogę oglądać horrory, nie boję się duchów, ale filmy o egzorcyzmach...
Egzorcyzmy Emilly Rose, wywołały u mnie takie lęki, że ja pier****
Jak widzę w tv sam tytuł, czy zapowiedź tego filmu, to od razu przełączam, ale i tak w nocy nie mogę spać.
Ogólnie filmy o egzorcyzmach nie są dla mnie. Panicznie się boję, a sama nie wiem dlaczego, raczej nie jestem z bojaźliwych ludzi. Mogę wejść w nocy na cmentarz, czy iść do opuszczonego domu sama (mieliśmy kiedyś zakład). Nie boję się piwnic, strychów, parków. Nie boję się widoku krwi, trupów.
Jednak to.... no nie wiem sama czemu tak się boję.



Książka oparta na faktach - prawdziwa relacja nowojorskiego policjantaAutor książki, Ralph
Sarchie, jest weteranem nowojorskiej policji. Pracuje na 46. posterunku w południowym Bronxie.
Walczy na co dzień z najbardziej brutalnymi przestępcami, czasem nie przebierając w środkach.
Zbrodnie popełniane przez ludzi nazywa jednak tylko „złem wtórnym”. Według niego istnieje też
„zło pierwotne”. Po godzinach pracy policyjnej zajmuje się inną służbą – bada przypadki opętań i
asystuje przy egzorcyzmach katolickiego księdza oraz współpracuje z małżeństwem Warrenów,
demonologami znanymi z filmu Obecność. Z biegiem czasu staje się świadkiem straszliwych
zbrodni i nieludzkiego zła, którego nikt nie jest w stanie wyjaśnić czy zrozumieć, opierając się na
racjonalnych przesłankach. Sarchie staje oko w oko ze światem demonicznym, który dokumentuje i
opisuje, rzucając nowe światło na to, co mroczne i niewytłumaczalne. Autor zabiera nas w podróż
do najniższych kręgów piekieł. Odsłania makabryczne szczegóły mrocznych rytuałów, opowiada
historię młodej niewinnej dziewczyny opanowanej przez demona, czy też domu rzekomo
nawiedzonego przez ducha zamordowanej w XIX w. panny młodej, oraz wielu innych mrożących
krew w żyłach przypadków działania mocy zła. We wspomnieniach Ralpha Sarchiego możemy
obserwować przerażające spotkanie zbrodni popełnianych przez ludzi ze światem nadnaturalnego
zła, w którego istnienie często nie wierzymy, a które mimo to wpływa na nasze życie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maluda Lipiec 26, 2014, 10:00:18
Dziękuje za wyjaśnienie.
Czytając Wasze posty mam wrażenie, że ta książka to naprawdę mocna pozycja w literaturze...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 26, 2014, 10:21:18
Książka niezła, ale film tragedia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 26, 2014, 10:28:42
Ja nie mam takich problemów z czytaniem i oglądaniem horrorów. Pamiętam tylko jak pierwszy raz czytałem "Lśnienie" Kinga, miałem wtedy 19, 20 lat. Opiekowałem się takim dużym domem w Pireusie. Pomimo tego, że dostęp miałem do całego budynku, to mieszkałem w suterenie i bardzo sobie to mieszkanie chwaliłem. Jednak czytając tą książkę w pewnym momencie poczułem się na tyle nieswojo, że przeniosłem się na górę.  :D Nigdy później już nie doświadczyłem takiego uczucia.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 26, 2014, 11:55:34
bo książki mają to coś :)

ktoś ma Zbaw nas ode złego w pdf?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 26, 2014, 12:11:38


ktoś ma Zbaw nas ode złego w pdf?

.....przyłączę się do pytania.?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 26, 2014, 12:13:57
zwiastuny tego filmu nawet nawet
http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+3-33235
no i twórcy Emilly Rose.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 26, 2014, 14:45:46
a ja nie ogarniam jak można tak myśleć, a jeszcze gorzej... mówić  :ke:  totalny brak sama nie wiem czego  :smutny:
Dziś musiałam wezwać weta do szczura. Dla mnie to normalne. Dla mojej mamy nie. "na zwierzę za 5 zł wydawać tyle", "pogięło cię"...
Nie ogarniam jak można uważać szczura gorszego od psa. To zwierzę i to. To przede wszystkim moje zwierzę. Jak mogę mu nie pomóc?  :???:
Do "głupiego" ptaka weterynarza chciałam sprowadzać, pytałam na forum, jeździłam po glukozę, po strzykawkę do apteki w supermarkecie, bo osiedlowa była już zamknięta.
Smutne i wkurzające w jednym  :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Hexa Lipiec 26, 2014, 15:11:50
to chyba są przypadki skrajne a nie standard.. skoro osiłek wstaje i robi demolkę to co - pielęgniarka ma leciec i sie z nim siłować..? nagłość takich zdarzeń jest chyba niewspółmierna z możliwością zastosowania środków zaradczych, więc to takie: "Normalnie, pasami" jakoś mi się nie widzi...

 Miałam podobną sytuację ze sobą i też gotowi byli przypinać mnie pasami zanim środek uspokajający zacznie działać. Zareagowałam w taki sposób najprawdopodobniej na narkoze, że po wybudzeniu czułam się jakbym sporą działkę kokainy wciągnęła :P Jak tylko odłączyli mnie od intubacji zaczęłam się wyrywać i krzyczeć, że ja się doskonale czuje i wrócę na oddział na własnych nogach z sali operacyjnej :D a operacja neurochirurgiczna na kręgosłupie! Chwilę póżniej nawet trego nie pamiętałam ale fakt, ze pasy mają na takie sytuacje przygotowane  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: azzawa Lipiec 26, 2014, 15:44:53
ja kiedys jak poszlam ze szczurem do weta to sama pani weterynarz mnie zapytala czy nie szkoda mi kasy na leczenie skoro za nastepnego dam 5zl. byla tez zdziwiona moim oburzeniem niestety :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: honey Lipiec 26, 2014, 17:02:49
Spoko, wydałam półtorej roku temu 200zł na operację szczurzego oka  :cool:
Też słyszałam, że to chore  :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 26, 2014, 17:06:44
azzawa  8| nie mam pytań...
honey przeczytałam 2000  ;)

Nie, to nie jest chore. To powinien być naturalny odruch ludzki. Pomóc. Nie tylko panu ubranemu w garnitur z teczką, leżącemu na ulicy a również pijakowi. Nie tylko psu/kotu/koniu ale również chomikowi/rybce/myszce.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 26, 2014, 22:09:29
Wiara w Boga, demony i anioly jest ok, ale juz wiara w duchy nie? ;)
No ja akurat nie ogarniam jak można wierzyć we wszystko z powyższych. :)
Ale to chyba nie jest dyskusja na ten wątek. ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 26, 2014, 22:21:45
Aaa to zmienia postac rzeczy ;) no ja to rozumiem, jak ktos nie wierzy to nie wierzy i tyle. Ale nie uwazam takiej osoby za "niepowazna i glupia" ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 26, 2014, 22:30:19
Na szczęście osoby które się z pewnych powodów, lub pod pewnymi względami uważa za głupie, można jednocześnie z innych powodów lubić i szanować. Nie oceniam całościowo. Po prostu nie kumam jak można wierzyć w duchy, bogów i innych "wytworów wyobraźni". :) No ale to mój "problem". :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 27, 2014, 07:31:01
Nie wierzysz, ale czy wykluczasz?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 27, 2014, 07:47:41
Julie, chyba nie ma i nie było kultury, która nie opierała się na wierze w bogów, demony, czy duchy


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 27, 2014, 07:56:00
Piotrek, Nie wierzę, wykluczam, nie ogarniam.

safie, Wiem. Kiedyś wierzono w bogów greckich. Dziś należą do mitów. Tak samo jest/będzie z tym katolickim. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 27, 2014, 08:00:30
To dlaczego Cię to tak dziwi? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: edyta Lipiec 27, 2014, 08:01:14
demon jak najbardziej istnieje! ma trojkę dzieci i właśnie wybiera się na wakacje ;) przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać :hihi:

A w temacie, to nie ma czegoś takiego jak bóg. Jest za to energia, której ludzie nie ogarniając :hihi: czują się w potrzebie jakoś nazwać i ubrać w konkretną postać.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sienka Lipiec 27, 2014, 08:03:55
Julie, zgadzam sie z Toba, ale jednoczesnie lubie sobie poczytac np opowiesci ikariny z pracy, czy inne o domach na cmentarzach i jednoczesnie poczuc dreszczyk :cool: to jak czytanie ksiazki, ogladanie thrillera... :D



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Nestor Lipiec 27, 2014, 08:57:39
A w temacie, to nie ma czegoś takiego jak bóg. Jest za to energia, której ludzie nie ogarniając :hihi: czują się w potrzebie jakoś nazwać i ubrać w konkretną postać.
Możesz coś więcej napisać o naturze tej "energii" - tj. jaki ma charakter, czy jest to np. pole, takie jak elektromagnetyczne, czy może być opisana równaniami, mierzalna metodami empirycznymi, czy jest kazualna, tak jak cała znana materia - i skąd się wzięła. Kto ogarnia tę "energię" i dlaczego? Jeżeli odpowiedź jest, że nikt nie ogarnia - to jaka jest natura tej energii, skoro jest nieogarnialna?


p.s.
Nie istnieje żadna kultura czy społeczność, która odrzuca istnienie Absolutu w takiej czy innej formie i poprawnie funkcjonuje - z materii (ciemnej masy :) ) - nie da się wywieść jakiegokolwiek sensu, bo go najzwyczajniej nie ma. Teoria, że np. konie wyewoluowały z nieskończenie gęstej materii, której pochodzenie jest nieznane, podobne, jak cel istnienia tej materii, jest tak absurdalna, że aż węgiel w piwnicy zaczyna kiełkować.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: edyta Lipiec 27, 2014, 09:03:00
A w temacie, to nie ma czegoś takiego jak bóg. Jest za to energia, której ludzie nie ogarniając :hihi: czują się w potrzebie jakoś nazwać i ubrać w konkretną postać.
Możesz coś więcej napisać o naturze tej "energii" - tj. jaki ma charakter, czy jest to np. pole, takie jak elektromagnetyczne, czy może być opisana równaniami, mierzalna metodami empirycznymi, czy jest kazualna, tak jak cała znana materia - i skąd się wzięła. Kto ogarnia tę "energię" i dlaczego? Jeżeli odpowiedź jest, że nikt nie ogarnia - to jaka jest natura tej energii, skoro jest nieogarnialna?


nie mogę, bo nie ogarniam  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 27, 2014, 09:37:11
Moze przeniesiemy sie do watku o wiarach? Tworzy sie z tego ciekawa dyskusja :oczy2:
 Osobiscie jestem zdecydowanie blizsza wierze w politeizm. Jakos tak bardziej do mnie trafia niz wiara w jednego, absolutnego i "milosiernego" boga. Zwlaszcza, ze w religi chrzescijanskiej jest miejsce na demony i anioly, ale juz nie ma miejsca na czakry, aury i rozne "istotki" ;) przy czym sama biblia nie wyklucza istnienia magii, zabrania tylko uzywac jej "w zlym celu" ;)

Nestor ciezko jest okreslic idee i "parametry" tej energii. Dlatego przez wieki ludzie ubrali ja w bardziej przystepna postac i "uczlowieczyli", zeby latwiej bylo im ja odebrac. Kiedys nie wierzono w jedna, wielka energie- bylo ich mnostwo, a polaczone w symbiozie tworzyly te glowna- wiare w "cos". Potem pojawilo sie chrzescijanstwo, ktore jako pierwsze zlaczylo wszystkie energie w jedna i zaczelo te wiare czesciowo narzucac innym. Wczesniej bylo "my mamy swoich bogow a wy swoich, ale w sumie wierzymy w to samo wiec dajmy sobie spokojnie zyc- dopoki jedni sie drugim nie wtracaja w parade", z kolei z nastaniem ery chrzescijanstwa zmienilo sie to w "to NASZ BOG jest jedyny wlasciwy, inni nie istnieja, MUSICIE sie podporzadkowac".  Na takiej samej zasadzie w pewnym- a moze i tym samym?- momencie zaczal dzialac Islam. Tylko w obu przypadkach to nie sama doktryna jest zla, ale czesto sposob, w jaki odbieraja ja i realizuja ludzie.
To takie moje luzne wnioski, nie chce nikogo obrazic :kwiatek: mam nadzieje, ze nikt tego do siebie nie wezmie :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 27, 2014, 09:52:57
Ja tam nie wierzę w żadnego pana z brodą, który stworzył świat. Wierzę jednak, że jest COŚ - nie umiem określić, co, nie jestem nawet w stanie wytłumaczyć, o co tak właściwie mi chodzi, jest jednak wiele rzeczy niewytłumaczonych, które naukowcom ściąga sen z powiek ;) A co do duchów - za dużo rzeczy wydarzyło się w moim życiu, za dużo historii niemożliwych do wytłumaczenia, że nie umiem teraz w nie nie wierzyć. Chociaż, jak oglądam w telewizji programy o łapaniu duchów, nawiedzonych domach, to aż mi się śmiać chce, bo widać, że wiele z nich jest zmyślona, albo tak wyreżyserowana, żeby ludzie myśleli, że faktycznie przed kamerami złapano ducha. Hitem było, jak nagrali w nocy muchę przelatującą przed obiektywem kamery i próbowali wmówić odbiorcom, że to duch  :wysmiewa:
Ja spotkałam ducha, to jest moje wspomnienie, moje przeżycia, jak ktoś nie wierzy, to jego sprawa ;) Tylko szkoda, że ktoś klasyfikuje mnie do worka "głupich" bo sam nigdy czegoś takiego nie przeżył  :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 27, 2014, 10:00:03
Ikarina o nieeeeeee, wszelkie programy o duchach to taka zenada, ze nikomu nie polecam :zemdlal:
 Problem chyba w tym, ze ducha baaaaardzo rzadko- o ile w ogole- da sie zobaczyc tak, jak czlowiek sobie wyobraza. To musi byc naprawde bardzo silny byt, jesli widzimy go golym okiem- i wtedy trzeba uciekac 8| ale jesli ktos chce wyczuc ducha- kwestia miejsca i nastawienia ;)
 W sumie to sa kwestie, ktore bardzo ciezko wyjasnic przez forum. Bo do takiej rozmowy potrzebna jest mimika, gesty, energia.
 Sama od dziecka balam sie ciemnosci. Bardzo. Spalam z glowa pod koldra. Bo wiecznie cos mi migalo katem oka, pojawialo sie i znikalo... dopiero Konrad mi pare rzeczy wyjasnil i wiem, ze nie m guza mozgu/nie zwariowalam/nie mam schizofrenii ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 27, 2014, 10:53:19
lubie sobie poczytac np opowiesci ikariny z pracy, czy inne o domach na cmentarzach i jednoczesnie poczuc dreszczyk :cool: to jak czytanie ksiazki, ogladanie thrillera... :D
Książki i thrillery o duchach należą do gatunku fantasy i ja też tak opowieści dziwnej treści ikariny traktuję. I nie ogarniam jak można na poważnie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Arimona Lipiec 27, 2014, 20:16:42
Julie
Pisze zupelnie bez zadnych zlosliwosci ani dla proby przekonania cie do czegokolwiek, ale moze ci to pomoze zrozumiec troche i ogarnac czemu mozna na powaznie.

Calosc podejscia (wiara w Boga, duchy, energie i inne tam) jest troche podobna do podejscia do macierzynstwa.
Do pewnego momentu mozna nie ogarniac, nie wierzyc, nie lubic, nie potrafic.
Do momentu az samo zycie zweryfikuje poglady tak ze czlowiekowi zupielnie naturalnie przychodzi wierzenie w co wierzyc wczesniej bylo nie do pomyslenia.
Ale zupelnie rozumiem twoj punkt widzenia, i przekonywanie kogokolwiek na sile mija sie z celem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 27, 2014, 20:34:42
Arimona, Oczywiście, jak zobaczę ducha, albo jak mi się matka boska czy inny duch święty objawi, to pewnie uwierzę. :)
Tymczasem jak czytam o tym, że komuś w pracy duch przestawia meble, albo że ma w domu żywiołaka, to mam autentycznie taką minę:  :ke: No sorry...  W pale mi się to nie mieści, ale tak jak już powiedziałam, to mój "problem". :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Lipiec 27, 2014, 20:55:53
A co to jest żywiołak? :D
Ja mam takie samo zdanie jak Julie. :)
I chętnie też więcej się dowiem czegoś więcej o tej "energii". No, bo jeśli ducha nazywa się energią, to skąd on tą energię czerpie skoro nie żyje? :icon_redface:



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 27, 2014, 21:45:32
Julie, a jakie masz dowody na nieistnienie, że wykluczasz?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 27, 2014, 21:51:55
A jakie masz dowody na istnienie...? Daj spokój, to nie jest dyskusja na ten wątek. :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: jestemzlasu Lipiec 27, 2014, 21:59:22
Dowody na nieistnienie  :hihi:
Dowody na nieistnienie nie istnieją. Niemożliwym jest udowodnić nieistnienie czegoś. Vide czajniczek Russela.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 06:45:45
Julie, wielka szkoda, że nagrania z naszych kamer są zapieczętowane i trzeba pisać długie podania, aby je zobaczyć, bo z chęcią bym ci je wysłała :hihi: Poza tym, to nie tylko ja, a cały personel czegoś non stop doświadcza. Ale cóż, nic nie poradzę, lepiej nazwać mnie głupią i mówić, że wymyślam historyjki  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 28, 2014, 09:27:18
Nie nazwałam Cię głupią, tylko z bujną wyobraźnią i wypisującą bzdury o duchach. :)
Bo dla mnie to są bzdury. Przecież nie mówię o Tobie ogólnie. Bardzo Cię lubię i szanuję forumowo, zawsze uważałam Cię za osobę bardzo inteligentną i rozsądną. A to co przeczytałam naprawdę mnie zaszokowało, bo zupełnie mi do Twojej osoby nie pasuje.
Wiesz co mi  przychodzi do głowy jako wytłumaczenie? Znane jest wiele hoteli, moteli, czy pensjonatów symulujących obecność ducha w celu przyciągnięcia gości.

Ty naprawdę twierdzisz, że słyszysz głosy i na własne oczy widziałaś przesuwające się krzesła czy sztućce?  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Lipiec 28, 2014, 09:32:57
Julie dusza ludzka dopóki czegoś nie zdarzała zrobić bądź za coś się obarcza, nie moze się rozstać z danym miejscem to robi różne rzeczy. U mnie w domu też było przesuwanie, kołysanie rzeczy, szklanki spadały i się tlukly. Także wątpię żeby Ikarina sobie to z palca wyssała. Ja jej nie bronie ale nie wiem dlaczego, że większość ludzi są jak nie wierne Tomasze. Dopóki nie zobaczą, nie uwierzą.. sick.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 09:37:25
Julie, nie tylko ja, ale również 10 innych pracowników ;) A historię z duchem próbujemy zataić, bo w naszym konkretnym przypadku zamiast zyskać klientów, byśmy ich tylko stracili ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Lipiec 28, 2014, 09:42:13
Julie to opiszę ci sytuację, która miała miejsce w domu mojej przyjaciółki po śmierci jej dziadka.
Dziadek miał pewien zwyczaj. Przez długie lata wracał z pracy o 15.15 i jak wchodził do pokoju, to poprawiał wiszący na ścianie zegar, bo mu się wydawało, że wisi krzywo. Podnosił go od spodu, przesuwał i opuszczał, a zegar stukał o ścianę. Dziadek poprawiał ten zegar latami, aż do śmierci - takie dziwactwo.
Kiedy zmarł, przez jakieś trzy tygodnie po jego śmierci o godzinie 15.15, w pustym pokoju, regularnie rozlegało się stuknięcie zegara o ścianę.
Potem minęło.
Mama mojej przyjaciółki powiedziała, że dziadek odszedł naprawdę dopiero wtedy.

flosia trudno jest uwierzyć w takie rzeczy, bo to otwiera drogę do zastanawiania się nad multum spraw nieogarnialnych rozumem. A ludzie czują się bezpieczniej w świecie, gdzie wszystko można zmierzyć, zważyć i policzyć, a jak czegoś nie widać, to tego nie ma.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 28, 2014, 09:56:52
Mój dawny kolega, człowiek bardzo mocno stąpający po ziemi, właściciel dużej firmy, kupił kiedyś okazyjnie mieszkanie w bloku przy ul. Conrada w W-wie (nie wiem, może ktoś z Was też ma mieszkanie w tych blokach i coś na ten temat słyszał). Zdziwiony był niską ceną, ale że akurat musiał na gwałt się wyprowadzić, to niewiele się zastanawiając kupił to lokum. Sprowadził się z całą rodziną, żona i dwoje dzieci. Opowiadał później, że od początku uderzyła go tam dusząca, mroczna atmosfera. Wstając rano, byli bardziej zmęczeni, niż przed pójściem spać. Naczynia w kuchni spadały ze stołu, pościel w łóżkach sama się rozrzucała. Szczytem okazał się wypadek, gdy jego nie było, a żona kąpała dzieci w łazience. Po kąpieli poszła je położyć spać i okazało się, że w łóżkach pod pięknie posłanymi kołdrami, leżą kubki i naczynia kuchenne. Rano się wyprowadzili do hotelu a po miesiącu, sprzedali mieszkanie ze stratą. Później się dowiedział, że wcześniej w tym lokalu ktoś zakatował dziecko. Powtarzam jeszcze raz, znam człowieka, wiem że nie zmyśla nigdy takich historii. Mało tego, dużo czasu minęło zanim mi o tym opowiedział.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Lipiec 28, 2014, 10:00:01
Ale przytaczanie nawet miliona historii nie przekona Julie, ze to prawda ;) przeciez nie musi w to wierzyc, zwlaszcza ze nigdy tego zapewne nie doswiadczyla(a nawet jesli to pewnie tlumaczyla sobie to logicznie, co jest naturalne). Sama tez nie wierze we wszystko, bo wiele rzeczy mozna wytlumaczyc- nawet Warrenowie sie wypowiadali, ze w 9 przypadkach na 10 rzekomym duchem okazywal sie stary dom, buszujace zwierzeta, nieporozumienie czy stare rury.
 Ikarina doswiadczyla i wie, ze to istnieje, Julie nie doswiadczyla i nie wierzy, nie ma co jednej i drugiej przekonywac do tej czy tamtej racji ;) tez moge napisac, ze w piwnicy na Wlochach mielismy ducha starego Zyda, w kamienicy ba Foksal mozna zobaczyc ducha Malego Powstanca, ze Konrad uczestniczyl w egzorcyzmach bo jego kolega sie tym zajmowal, ze w mojej rodzinie duchy to norma... ale czy to zmieni poglady Julie? Mi cale dziecinstwo wmawiano i przedstawiano dowody na istnienie Boga- czy to cos dalo? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 28, 2014, 10:04:52
http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,19618.0.html

jest wątek


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 28, 2014, 10:13:14
Julie, ja też jestem niedowiarek. Ale miałam kilka takich momentów w życiu, które sprawiło, że się zastanowiłam nad swoim myśleniem. Uważam się za osobę racjonalną, ale dwa zdarzenia w życiu, które nie mają specjalnie racjonalnych tłumaczeń, mocno mi wiszą w głowie ;)

Ducha raczej nie widziałam (raczej, bo pewności nie mam), nie widziałam też latających talerzy, lewitujących mebli.

Powiem ostatnie zdarzenie jakie miałam. Bo jest tak, że ja, hmm, no głupio to brzmi, ale czasem czuję obecność mojej zmarłej prababci i chcę wierzyć, że nad nami czuwa, nawet po śmierci ;) Tak po prostu ją czuję. My jesteśmy bardzo małą rodziną, głównie same kobiety i trzymamy się razem bardzo blisko. I tak sobie radośnie jadę samochodem, dwupasmowa trasa szybkiego ruchu, genialne warunki, znikomy ruch, pruję sobie lewym pasem, nie jakoś zawrotnie, no ale 80 to to nie było. I tak nagle z niczego słyszę w samej sobie taki dziwny głos, taki 'pik serca' pt.  'zwolnij', myślę, że intuicja, ale co tam, patrzę, że się na trasie nic nie zmienia, więc po kiego diabła zwalniać, przecież nie jadę szybko? Ale zjechałam na prawy pas, lekko redukując prędkość. I znowu, tym razem silny, taki naprawdę silny, zatykający, nie wiem, strach? W tym momencie moja mama mówi 'Marta musisz zwolnić', w tym momencie dałam po hamulcach, a kilkanaście sekund później stado saren? nie wiem co to było, ale wielkie i dużo, przebiegło przed maską. Jakbym nie zwolniła, to bym się w nie wkomponowała :S Spytałam mamę czemu mi kazała hamować, na co ona, że nie wie, że po prostu poczuła jakiś głos w sobie. O, i w takie coś wierzę. Intuicja, może. Ale w każdym razie coś uratowało nam zdrowie.

Moją prababcię przed jej śmiercią prosiliśmy, że jak umrze, żeby nam zastukała w ścianę jeśli istnieje życie pozagrobowe, sumiennie obiecała, ale po śmierci nic nam nigdy nie zastukało ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 28, 2014, 10:25:16
Ja już nie mam pytań.
Nie ogarniam i na tym zakończmy. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 28, 2014, 10:35:06
Ja nie ogarniam na inny temat, mianowicie zachowania ludzi w hipermarketach... Któregoś dnia wpadła mi w łapy gazetka Lidla z dresowymi spodniami, a że takich szukam, postanowiłam kupić. Zamierzałam zdążyć na poranny autobus do stajni, a że był pół godziny po otwarciu sklepu, to od 7.50 stałam pod drzwiami. Kolor miałam wybrany, chciałam tylko szybko złapać swój rozmiar, do kasy i akurat bym zdążyła. O w życiu. Parę minut przed otwarciem zrobił się tłum, jakieś baby mnie odepchnęły na tył, otworzyli drzwi i ludzie jak stado spłoszonych owiec wlali się do środka. Zero kultury. Momentalnie zrobił się tłok przy spodniach, kobiety znacznie potężniejsze ode mnie wyrywały sobie z rąk rozmiar XS, ludzie ładowali sobie garściami towar do wózków, nie ważny rozmiar, kolor, krój... Cudem capnęłam jakieś w moim rozmiarze i zwiałam do kasy, nie ten kolor, jaki chciałam, ale niech będzie - potrzebuję spodni. Nigdy więcej się nie wybieram rano do Lidla, szczególnie gdy rzucają nowy towar. Do stajni oczywiście nie zdążyłam...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: azzawa Lipiec 28, 2014, 12:03:44
dantejskie sceny w promocyjne lidlowe poranki są już chyba legendarne :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 12:45:06
ktoś wstawiał na re-volcie kiedyś filmik z takiej sytuacji właśnie. Po prostu wstyd za takich ludzi  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Lipiec 28, 2014, 13:12:52
Rzadko bywam w Lidlu więc nie rozumiem - tam jest jakoś taniej czy co?
Po co ludzie pchają się po gacie skoro wkoło pełno sklepów w ubraniami? Co to - poprzedni ustrój, brak towarów? Patelni się nie da gdzie indziej kupić? Tylko w Lidlu są jedyne cudowne, czy robione ze złota?



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 28, 2014, 13:14:57
udorka, w Lidlu są rzuty rzeczy w sporo niższej cenie niż normalnie dostępne.
Np buty do biegania Nike za 129zł, torebki Witchen (czy jakoś tak) za 300zł itp ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 13:17:12
w Lidlu Witchen? Wow, tego nie wiedziałam.

Ale nawet jeśli... to trzeba tak się zachowywać? http://www.youtube.com/watch?v=2txPcv-MHEQ   :???:

no nie mogę, przeglądam teraz filmiki, które wyskoczyły w domyślnych i "wyścig po darmowe zakupy" http://www.youtube.com/watch?v=h-oZTf04AhU  :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Lipiec 28, 2014, 13:22:55
No to to rozumiem, ale np. zwykłe spodnie dresowe? Pewnie jakość jest fajna, ale takich pełno wszędzie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 15:10:24
Chodzi o to, że są tanie lub w promocji. I jak wychodzi nowa gazetka to jest właśnie "bieg" po wszystko lub po nic... Spodnie za 10 zł? Wooow, lecę, biorę, nie patrzę na rozmiar  :zemdlal:

W Lidlu jestem może raz na 2 miesiące ale fakt, jak przechodzi się to widać bluzki fajne, inne ubrania, bieliznę fajną. Są też rzeczy do domu, do garażu jakieś śrubokręty, zestawy, pełno rzeczy.

No ale żeby rzucać się na gumowe buty w taki sposób?  :/


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 28, 2014, 15:35:51
To jest okazja do zarobku, tak zwyczajnie. Kupi taniej, sprzeda drożej, więc nie patrzy na kolor, rozmiar, bierze jak jest i ile jest.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 15:42:18
a może i jest, ale to nie usprawiedliwia ludzi i ich zwierzęcego zachowania. Bo inaczej tego nie nazwę  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 15:44:00
Jestem za młoda, żeby takie rzeczy pamiętać, ale może ktoś mi odpowie - czy za komuny, kiedy sklepy były puste i stały kolejki-giganty po mięso - to też były takie bijatyki?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Lipiec 28, 2014, 15:52:19
Może takie chamskie przepychanki i biegi jak po życie faktycznie są przegięciem, ale ogólnie rozumiem ludzi - zwłaszcza emerytów, rencistów, którzy chcą sobie po prostu dorobić. Moja mama jest emerytowaną pielęgniarką i wiem, ile jej po opłaceniu rachunków pozostaje...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Lipiec 28, 2014, 16:02:28
ikarina, były, jak "rzucili". Dopóki nie powstały "komitety kolejkowe". A dostać się do autobusu/pociągu - to były sceny dantejskie!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 16:09:41
halo, ach, myślałam, że to tylko teraz ludziom się tak w głowach poprzewracało. Cóż, pewnie stara mentalność powraca do starszych ludzi


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 28, 2014, 16:14:04
ikarina, a black friday? Ludzie się zabijali, zabijają i będą zabijać ( w przypadku black friday literalnie), żeby dorwać coś taniej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 16:23:09
Myślę, że u nas powstał taki "miks" mentalny ;)

Bo przy "Black Friday" to oni faktycznie się biją odość poważne rzeczy telewizory, komputery, iphony suknie ślubne, a u nas? O portki z Lidla?




Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 28, 2014, 16:23:55
ikarina, ale tam regularnie GINĄ  ludzie. Tutaj nie.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 16:25:21
Tak, czy siak - dokąd zmierza ludzkość :S


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: sandrita Lipiec 28, 2014, 16:38:20
ikarina, były, jak "rzucili". Dopóki nie powstały "komitety kolejkowe". A dostać się do autobusu/pociągu - to były sceny dantejskie!

Do tej pory na PKP i PKS dzieją się sceny dantejskie! :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Lipiec 28, 2014, 16:40:53
sandrita, o nie, uwierz - to zupełnie "nie to" :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 28, 2014, 16:42:12
No to to rozumiem, ale np. zwykłe spodnie dresowe? Pewnie jakość jest fajna, ale takich pełno wszędzie.
Są super jakościowo, dobrze uszyte i tanie  :) Szajs z sieciówki odzieżowej, który by się w stajni zaraz rozleciał, kosztuje 2x tyle.
Mimo wszystko nigdy więcej się na coś takiego nie wybieram...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 28, 2014, 16:44:28
sandrita, o nie, uwierz - to zupełnie "nie to" :(

O! Pamiętam! Jak mnie rodzice przez okno pociągu przeciskali :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Lipiec 28, 2014, 17:08:43
No to to rozumiem, ale np. zwykłe spodnie dresowe? Pewnie jakość jest fajna, ale takich pełno wszędzie.
Są super jakościowo, dobrze uszyte i tanie  :) Szajs z sieciówki odzieżowej, który by się w stajni zaraz rozleciał, kosztuje 2x tyle.


Zgodzę się z Tobą Facella. Uwielbiam ubrania lidlowe!! a sieciówki po 1 praniu już tracą swój urok.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 28, 2014, 17:41:32
Ja również uwielbiam ciuchy lidlowe, mam przykład. Kupiłam leginsy na siłkę za 29,99zł w Lidlu rok temu, używane na zmianę z drugą parą, też lidlową, stan - jak nowe. Nic a nic się z nimi nie dzieje. Prane w wysokich temperaturach, ciurane i w ogóle nie zwracam na nie uwagi.

Ostatnio kupiłam leginsy Adidasa za 129,99zł na promocji. Po miesiącu zrobiła się dziura na szwie, a napis adidas zaczął się ścierać. Używam tylko do biegania na dwór.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 19:33:57
skoro tak chwalicie ubrania z Lidla to i ja się wybiorę. Ale wcielę mój plan z przeszłości - schowam się za półkami i jak wszyscy wyjdą zacznę brać co mi się podoba. Nawet sobie poprzymierzam, a co :D  jak byłam mała to marzyłam o czymś takim, chciałam mieć dużo zabawek, no  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 28, 2014, 19:41:19
strzemionko, nie licz na to, że coś zostanie, jak wszyscy wyjdą  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 19:43:23
Nie, nie. Chodziło mi o to, że jak wchodzi nowa gazetka powiedzmy w środę, to ja z wtorku na środę ukrywam się i jak pracownicy rozłożą towar i wyjdą to wtedy wybieram się na polowanie  :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 28, 2014, 19:45:02
Hahaha w takim sensie... To cóż, powodzenia  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 28, 2014, 19:45:56
Ja tam do Lidla chodzę tylko na te francuskie ciasta z wiśnią. Bombowe, polecam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Lipiec 28, 2014, 19:46:59
Z morelą też pyszne :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 28, 2014, 19:47:31
Facella dzięki, może nawet wezmę więcej i się podziele  :wysmiewa:

Misiek69 o tak, wypieki to oni mają dobre. Bułka z ciasta francuskiego z budyniem i dżemem truskawkowym  :kocham: albo rogaliki maślane ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 28, 2014, 19:48:11
Ja tam do Lidla chodzę tylko na te francuskie ciasta z wiśnią. Bombowe, polecam.
O matko, tak! I z nadzieniem nugatowym! Wielbię je!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Lipiec 28, 2014, 19:55:25
u nas na wsi najlepsze marketowe "bułki" i największy wybór owoców


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 28, 2014, 20:45:19
Sorry za odgrzewanie takich staroci ;) ale jestem na wakacjach i czytam rv głównie rano i wieczorem ;)

Julie, chodzi mi o to, że jak wykluczasz to znaczy że wiesz, jesteś pewna czegoś. Bez dowodów to można tylko wierzyć w coś. Np. w nieistnienie ;)

Np można wierzyć albo nie wierzyć w inteligentne życie poza ziemia, ale nie ma dowodów które by je wykluczały.

jestemzlasu, no właśnie, uważam że czajniczka nie ma, ale ni wykluczam jego teoretycznej możliwości istnienia.

Murat-Gazon, ile osób to słyszało? Napisaliście to? Bo jak tylko najblizsza rodzina to można tłumaczyć psychologią, traumą etc.

Misiek69, ciarki chodzą po plecach. Szkoda, że póki nie będzie jakiejś dokumentacji naukowej to będą tylko opowieści :(

zen, z twojej opowieści wynika, że gdybyś w ogóle nie zwalniała, to sarny by przebiegły za waszym samochodem ...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 28, 2014, 22:24:52
Piotrek, bardzo możliwe. A może stało by się coś innego.

Serio kupujecie i jecie pieczywo czy ciasta z głęboko mrożonej papy, którą serwują w Lidlu, Biedrze i innych marketach oferujących wypiek pieczywa? To sam syf jest przecież.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 28, 2014, 22:46:07
No właśnie, z jednej strony słyszałem, że to mrozonki nie wiadomo skąd i z kiedy, z drugiej strony pytałem w jednym z takich sklepów i mówili, ze to świeże, od lokalnych dostawców.
Mówię o pieczywie.

Ja sam staram się unikać bo nie ufam. Za ładnie wygląda i za dobrze smakuje, przynajmniej pierwszego dnia ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 28, 2014, 23:22:07
my rzadko kiedy kupujemy, chyba tylko w niedzielę wieczorem, jak otwieramy chlebak, a tam echo :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Julie Lipiec 29, 2014, 06:18:59
Piotrek, No tak, masz rację, 100% pewności mieć nie mogę/nie powinnam, ale mimo tego poczucie pewności co do nieistnienia mam. :)

Co do Lidla, to my też lubimy wiele produktów zeń. Można dorwać dobre i niedrogie rzeczy narzędziowe typu wiertarki, wkrętarki, z agd mamy maszynę do chleba, z ciuchów niezniszczalny biustonosz sportowy (ma chyba że 6 lat, a wygląda jak nowy), synkowi czasem kupię jakieś ciuszki Lupilu, są naprawdę świetne jakościowo. Ma też ulubioną kołderkę.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 29, 2014, 06:25:50
Julie, brawo, właśnie ogarnęłaś "wiarę" ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Bacoma Lipiec 29, 2014, 06:33:53
Co do zakupów w Lidlu polecam jednak chodzenie po południu... Wbrew pozorom trochę rzeczy zostaje :) Ostatnio dorwałam nawet takie "z poniedziałkowego rzutu" w czwartek :P Mam wrażenie, że ludzie dalej idą się bić rano :bo potem nie będzie" a jak cały ten szał minie to się okazuje że tych rzeczy było więcej/ ludzi mniej niż dawniej. Albo mieszkam w cywilizowanym mieście (ach ta Łódź :P ) burżujów którzy nie kupują  Lidlach... :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 29, 2014, 06:37:53
Piotrek
Cytuj
Misiek69, ciarki chodzą po plecach. Szkoda, że póki nie będzie jakiejś dokumentacji naukowej to będą tylko opowieści smutek
To prawda, dokumentacji nie ma, ale nie zamierzam nikomu nic udowadniać. O Smoleńsku już jest tona dokumentacji, a jednak wielu ludzi twierdzi, że to był zamach.

M mrożona papa z Lidla może być syfem, ale te bułeczki Wiśniowe - bajka. 
Swoją drogą McD,s - syf, KFC - syf, Lidl - syf, wszystko syf. Cholera, chyba ziemię kupię i zacznę eko uprawy - nawożone gó..em.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 29, 2014, 06:45:02
Niekoniecznie trzeba mieć swój ogród, wystarczy trochę świadomości konsumenckiej ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Lipiec 29, 2014, 06:50:56
Murat-Gazon, ile osób to słyszało? Napisaliście to? Bo jak tylko najblizsza rodzina to można tłumaczyć psychologią, traumą etc.
Rodzina owszem, ale także ja oraz parę osób zupełnie spoza rodziny (typu sąsiad, jakiś luźny znajomy z pracy itp.), które akurat wpadły w odwiedziny w takich godzinach, że były w domu o tej 15.15.
Nikt tego nie spisywał ani nic z tym nie robił, część podeszła do tego zupełnie naturalnie i bez zdziwienia, a część na zasadzie "nic nie słyszę, tego nie ma".  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 29, 2014, 07:48:24
A czy nie jakiegoś przepisu, ze można zadać składu / informacji o produkcie? Można by sprawdzić czy chleb jest mrożony chiński, czy lokalny.

Misiek69, ale w tym przypadku można było obstawić dom kamerami, bo jak rozumiem zdarzenie jest powtarzane i regularne.

Murat-Gazon, miało być "nagraliscie" (dźwięk) ale telefon zmienił mi na "napisaliście".
Z drugiej strony, nawet jakby się nie nagralo, to nie wiem czy to byłby dowód - w końcu zdarzenia "nadprzyrodzone"  mogą być nienagrywalne ;)



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Lipiec 29, 2014, 07:53:13
Oj Piotrek, ty pragmatyku...  ;)
Nie wszystko trzeba zważyć, zmierzyć i policzyć, żeby wierzyć i wiedzieć, że istnieje.
To, że czegoś nie można dotknąć, nie znaczy, że tego nie ma.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 29, 2014, 07:55:06
Piotrek, masz tabliczki informujące, że jest to produkt z głęboko mrożonego ciasta. Opis brzmi niewinnie ;) ja dziękuję za mrożonkę chleba z Rumunii, czy gdzie oni aktualnie zamawiają ciasto.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Lipiec 29, 2014, 07:55:44
Julie, brawo, właśnie ogarnęłaś "wiarę" ;)

Dzieki, nie mialam czasu sklecic posta z sensem, a tez mnie to ciekawilo jak sie Julie zapatruje na "pewnosc, ze nie ma".

Niekoniecznie trzeba mieć swój ogród, wystarczy trochę świadomości konsumenckiej ;)
Jak kupujesz warzywa? Bo przyzwoity chleb (po ktorym nie ma sie kamienia w zoladku, za to uczucie sytosci na pare godzin i ktory sie nie zsycha po 6 godzinach) mam wyczajony w wielu miejscach ale nigdy nie mam pewnosci co do warzyw.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 29, 2014, 08:45:09
Piotrek Rzecz się działa na początku lat 90-tych(kamery nie były tak powszechnie dostępne, jak są teraz), nie u mnie, tylko u mojego znajomego, mi opowiedział o tym w roku 2007, gdy od dawna nie był już właścicielem tego mieszkania. Nikt Ci nie każe wierzyć w moją opowieść, ja wiem, kto mi to opowiadał i jakie ma podejście do tego typu spraw.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 29, 2014, 09:06:13
bobek, u małżeństwa na osiedlu. Warzywa mają z giełdy lub swoje. Część biorę od babci- ziemniaki, cukinię, fasolkę, buraki, groszek, dynie etc. Ale to wiozę samochodem aż ze śląska..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Martuha Lipiec 29, 2014, 20:29:49
zen, dziękujesz za mrożonkę czy za mrożonkę z Rumunii? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 29, 2014, 21:28:58
Ha... A ja ok 21.30 poszłam do Lidla. Przed chwilą. Celem zakupu hiszpańskiej szynki. Bo lubię a tydzień hiszpański wszak.
Szynkę nabyłam. Ludzi ZERO.
I leżą crocksy, leżą dresy, pani wykłada nowe. Sobie jedzie z kartonami i dokłada.
Wiec se te crocksy dla dziecka i dla starego nabyłam (dla mnie nie bo wiocha), dresy tez leżały i inne atrakcyjne towary  :konik: :konik:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: nopebow Lipiec 29, 2014, 22:41:27
Wydaje mi się, że oni te towary co jakiś czas dokładają. Poszłam w zeszłym tygodniu zakupić portugalskie wino i chorizo. Niestety, nie było ani jednego, ani drugiego. Dwa dni później zupełnie przypadkiem znowu byłam w Lidlu - i co? Lodówki zapełnione hiszpańskimi wędlinami, a regały pełne win. W przeciwieństwie do pierwszych dni tych sezonowych towarów, zainteresowanie ludzi praktycznie zerowe.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: TheWunia Lipiec 29, 2014, 23:02:10
Ja pieczywo z marketu kupuje w ostatecznej ostateczności ;) akurat Lidl smakuje dobrze, ale tych z Kauflandu to nie da się zjeść świeżych a na drugi dzień to porażka. Chleb robimy sami, a 300 metrów dalej mamy prywatną "piekarnie" co sobie babcie na emeryturze siedzą i robią chleb i bułki :D sporo droższe
, ale przepyszne i zdrowsze.

Ja ikarinie wierze. Najbardziej mnie przerazila/zadziwila sytuacja w wątku arabskim. Jedna z forumowiczek miała sen o koniu drugiej forumowiczki i napisała żeby go pilnowała.  Kilka dni potem koń wpadł w bagno  8| wszytsko udokumentowane, poprostu szok.

A żeby nie robić off topu to nie ogarniam jak można leczyć konie przez forum. Ileż to tu czy na facebooku zapytań co robić jak koń ma różne chorobowe objawy. No kurde.  Ja o poradę weterynaryjna zapytałam się tu raz, ale PO wizycie weta. Jak koń miał podane leki i wszytsko zrobione to wtedy się spytałam czy ktoś miał podobnie. A nie zastępować weta ludźmi z forum choćby nawet wetami byli.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 29, 2014, 23:13:29

Ja ikarinie wierze. Najbardziej mnie przerazila/zadziwila sytuacja w wątku arabskim. Jedna z forumowiczek miała sen o koniu drugiej forumowiczki i napisała żeby go pilnowała.  Kilka dni potem koń wpadł w bagno  8| wszytsko udokumentowane, poprostu szok.

tak pamiętam, to chyba Wojenki koń wpadł pod lód
i to było w ten sam dzień, rano któraś z voltowiczek napisała, by uważała na konia, a popołudniu wojenka napisała, że miała proroczy sen!



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Lipiec 30, 2014, 01:43:27
To można powiedzieć, że ja zabiłam Michaela Jacksona, bo akurat w dniu jego śmierci pierwszy raz w życiu włączyłam całą jego płytę i słuchałam całą noc ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Lipiec 30, 2014, 05:40:23
galopada, znaczy ten doktor, za Ciebie we więźniu kiblował.  ;) 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Lipiec 30, 2014, 08:05:13
Nie ogarniam i nigdy nie ogarnę : jak mozna probowac taplac sie w cudzym blasku? Ja tego nie kumam serio
. Takie bezkrytyczne podejscie przetraconego przy porodzie debila, ktoremu sloma z butow wystajei przykladowo : sam mysli ze skoro ma 8 klas podstawowki to mozna go nazywac magistrem.. Jak mozna byc tak ograniczonym pytam no jak? Dawno sie z takim prostakiem zyciowym nie spotkalam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Lipiec 30, 2014, 08:28:59
Dodofon, w którym to lidlu taki spokój?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Lipiec 30, 2014, 09:02:14
cavaletti, Toruń-Batorego,Sz.Chelminska,Poznanska,Lubicka...we wszystkich w CT.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 30, 2014, 09:02:44
Na obornickiej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Lipiec 30, 2014, 12:12:06
galopada - no widzisz, też miałaś wizję :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kenna Lipiec 30, 2014, 14:45:14
przetraconego przy porodzie debila
Nie ogarniam, jak można używać takich epitetów, nie zastanawiając się kompletnie nad ich rzeczywistym znaczeniem, tylko hołdując zasadzie "im barwniej, tym dosadniej". No nie ogarnę tego i koniec. Obrażać też można inteligentnie i z sensem.  A można i bez  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Lipiec 30, 2014, 16:50:37
zawsze mozesz dac ignora-> nie krepuj się
A tak na boku uwierz mi to jest i tak jest najdelikatniejsze  stwierdzenie jakie w danym momencie przyszło mi do głowy


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 30, 2014, 17:28:49
bobek, u małżeństwa na osiedlu. Warzywa mają z giełdy lub swoje. Część biorę od babci- ziemniaki, cukinię, fasolkę, buraki, groszek, dynie etc. Ale to wiozę samochodem aż ze śląska..
A Ty wiesz, że na giełdzie to też z "Rumunii" ;)?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Lipiec 30, 2014, 17:44:43
bobek, u małżeństwa na osiedlu. Warzywa mają z giełdy lub swoje. Część biorę od babci- ziemniaki, cukinię, fasolkę, buraki, groszek, dynie etc. Ale to wiozę samochodem aż ze śląska..
A Ty wiesz, że na giełdzie to też z "Rumunii" ;)?
No wlasnie, tak mnie kiedys oswiecil pan prowadzacy warzywniak, ze to dokladnie te same warzywa co w supermarketach, tzn tak samo hodowane, tylko jeden wytworca wozi na gielde, a drugi ma kontrakt z siecia, a czasami ci sami uplynniaja towar i tu i tu, no i na gieldzie sa warzywa z importu. Oraz kolega jezdzi na gielde z pomidorami ojca i wiem niestety jak one sa dokladnie hodowane, jak widze takie jak on sprzedaje to nigdy nie biore (takie duuuze, regularne i z jasna pomaranczowa skorka) :/ Nie wiem czy to jest regula ale porownujac z tego co mam z wlasnej grzadki, to warzywa male, brzydkie i trwale maja szanse byc mniej sztuczne bo moje bez zadnych nawozow i pestycydow wlasnie takie sa :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Lipiec 30, 2014, 17:55:03
Ha... A ja ok 21.30 poszłam do Lidla. Przed chwilą. Celem zakupu hiszpańskiej szynki. Bo lubię a tydzień hiszpański wszak.
Szynkę nabyłam. Ludzi ZERO.
I leżą crocksy, leżą dresy, pani wykłada nowe. Sobie jedzie z kartonami i dokłada.
Wiec se te crocksy dla dziecka i dla starego nabyłam (dla mnie nie bo wiocha), dresy tez leżały i inne atrakcyjne towary  :konik: :konik:
A weź mnie nie denerwuj nawet  :rozga:
Chociaż jak u mnie są dwa Lidle na krzyż, to na takie cuda bym nie liczyła.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Alten Lipiec 30, 2014, 19:58:43
U mnie też zawsze wszystko jest ale nie kupuję, ja do Lidla tylko po kulki czekoladowe (jestem niestety bardzo wybredna i odkąd zniknęły realowskie jem tylko te w małych opakowaniach z Lidla :/) i po moje kochane Saguaro :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 31, 2014, 08:10:38
Toaleta zamykana na klucz, z której korzysta 17 kobiet. Wszystkie wykształcone, mające się za bóg wie co.. poszła, nas%#ła, ale użycie szczotki do wc wymaga chyba posiadania doktoratu.


edit:
Dobrze, że potrafi używać spłuczki.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: martva Lipiec 31, 2014, 08:12:06
Oj taaak Jara, oj tak... Znam i również nie ogarniam. Ewentualnie jeszcze osikanie deski klozetowej, bo przecież pocelować ciężko...  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: udorka Lipiec 31, 2014, 08:14:57
Warzywa mają z giełdy lub swoje.
A Ty wiesz, że na giełdzie to też z "Rumunii" ;)?

A nawet jak nie, to taka babcia handlująca marchewką może nawozić Bóg wie czym - znałam jeden przypadek, wykorzystania... ekhm... bardzo naturalnego nawozu. W końcu za wywóz szamba trzeba płacić ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 31, 2014, 08:16:54
JARA, u mnie jest dokładnie tak samo =/ Wszystkie odstawione, makijaż perfekcyjny, ubrania wymyślne, a w kiblu...



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 31, 2014, 08:17:53
Deska jest regularnie olana :cool: papierem też ciężko trafić do wc, a zdaża się i że jak są "rzadkie przypadki" to i w kibel ciężko wcelować i po sobie sprzątnąć.
Obrzydlistwo.

Grunt to po sobie zacierać ślady :wysmiewa:


Cytuj
A nawet jak nie, to taka babcia handlująca marchewką może nawozić Bóg wie czym - znałam jeden przypadek, wykorzystania... ekhm... bardzo naturalnego nawozu.
Artykuł był w jakiejś gazecie jak to babcie sprzedają "ekologiczne jajka", wsiowe od kury. Kupują w biedronce, zmazują pieczątki i opychają jako wolnowybiegowe ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 31, 2014, 08:20:52
JARA, u mnie jest dokładnie to samo  :zemdlal: Aż chce się zawiesić kartkę  z instrukcją obsługi szczoty.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 31, 2014, 08:22:18
Aha.. i jeszcze mycie rąk jest już chyba passe :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Lipiec 31, 2014, 08:24:38
http://zalamka.pl/obrazek-1689,Instrukcja,obslugi,szczotki,klozetowej

taką? ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 31, 2014, 08:28:12
Dworcika , dokładnie!

JARA , chyba tak, bo u mnie też potrafią nie myć. I to kierowniczki na przykład. Ja już się nauczyłam, że po powrocie do pokoju myje ręce po raz drugi


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Olivia7 Lipiec 31, 2014, 08:39:03
Ja już od dawna wychodząc z jakiejkolwiek publicznej toalety po umyciu rąk dotykam klamki wyłącznie przez papierowy ręcznik.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 31, 2014, 08:44:11
Ja pamiętam, jak mnie też to dziwiło/bawiło/załamywało, gdy byłam sprzątaczką. Wchodzę do pokoju hotelowego i widzę: mnówstwo szminek, pudrów, drogich ciuchów, 20 szamponów na każdą okazję, ciuchy z bardzo drogich marek, milion szpilek, jakieś lakiery do paznokci, różowe pluszowe misie... a na łóżku wielka plama po sosie od pizzy/curry/czekoladzie/jogurcie,  (widać, że dziewczyna w tym spała), nadgryziona pizza na podłodze, rozlany jogurt, kupa pieska chihuahua w kącie, torebka z chipsami rozwalona i rozsypana na podłodze, niedopałki papierosa/jointa na stole (u nas nie wolno palić) wszędzie bajzel, a jak kupa i siki były W toalecie to już był sukces.
I zauważyłam, że to bardzo częste zjawisko. Takie księżniczki-brudaski biły na głowę nawet robotników, którzy zawsze zostawiali pokój i łazienkę pełną sadzy/brudu/błota (w tym wypadku nie ich wina, że mają brudną robotę)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Lipiec 31, 2014, 08:49:03
bobek, u małżeństwa na osiedlu. Warzywa mają z giełdy lub swoje. Część biorę od babci- ziemniaki, cukinię, fasolkę, buraki, groszek, dynie etc. Ale to wiozę samochodem aż ze śląska..
A Ty wiesz, że na giełdzie to też z "Rumunii" ;)?

Trzeba wiedzieć gdzie kupować ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Lipiec 31, 2014, 14:38:40
Ja bym chciał taka instrukcje użycia recznika papierowego, że się go zgniata w mała kulkę przed wyrzuceniem do kosza ...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 31, 2014, 15:32:10
Mam nadzieję, że zadziała ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Lipiec 31, 2014, 15:37:43
Ja mam w pracy toaletę wspólną dla facetów |(korzysta ok. 10|)  i dla aż kilku kobiet. |Domyślcie się co tam się dopiero wyrabia. :zemdlal: :diabeł:
No ale cóż chyba  zgapię pomysł JARY... Chociaż i tak znając życie to nic nie da. :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: safie Lipiec 31, 2014, 15:39:20
JARA, ja nie mam odwagi czegoś takiego powiesić  :icon_redface:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Lipiec 31, 2014, 15:41:26
safie, jak nie masz odwagi powieś anonimowo ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Lipiec 31, 2014, 15:42:09
a ja się wkurzam jak mój tata czy brat deski nie opuszczą...  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majorowa Lipiec 31, 2014, 16:24:23
Deska jest regularnie olana :cool: papierem też ciężko trafić do wc, a zdaża się i że jak są "rzadkie przypadki" to i w kibel ciężko wcelować i po sobie sprzątnąć.

A fuj! Myslalam, ze prawdziwe damy takich rzeczy nie robia :diabeł:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Lipiec 31, 2014, 18:37:10
tez tych zaszczanych kibli nie ogarniam. mam zawsze traume przy korzystaniu z ogolnodostepnych toalet. Najgorsze kible przezylam we Francji. nie jade tam juz nigdy bez "lejka-sikawki"  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: aszhar Lipiec 31, 2014, 21:12:17
Deska jest regularnie olana :cool: papierem też ciężko trafić do wc, a zdaża się i że jak są "rzadkie przypadki" to i w kibel ciężko wcelować i po sobie sprzątnąć.

A fuj! Myslalam, ze prawdziwe damy takich rzeczy nie robia :diabeł:


Pfff to jeszcze nic u mnie w robocie często gęsto jest krwawa środa albo krwawy poniedziałek ( lub inny dzień tygodnia )
Serio są dni gdzie i klamka jest krwią umazana.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 31, 2014, 21:23:34
Ja najgorsze kibla widziałam na Victoria Station

A ja jeszcze powiem wam ciekawostkę, że teraz jeszcze zdarza mi się czyścić kible dla gości przy recepcji. W kobiecym kibelku dozownik mydła co miesiąc jest pusty, kobitki używają go na potęgę. W męskim - tak, jak w grudniu wlaliśmy do dozownika wyjątkowo mydło w kolorze czerwonym (zawsze wlewamy białe) tak to mydło cały czas tam jest.  :wysmiewa: I te ślady moczu na ścianach i podłodze...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Lipiec 31, 2014, 21:46:56
I te ślady moczu na ścianach i podłodze...
Moi byli współlokatorzy uważali to chyba za coś normalnego, bo nigdy nie widziałam, żeby którykolwiek umył kafelki wokół sedesu. Więc nie tylko w miejscach publicznych takie dziwoty.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maiiaF Lipiec 31, 2014, 22:01:03
ikarina, z tym mydłem to niestety tak jest. W mojej poprzedniej szkole był korytarz ze zlewami, w prawo męskie toalety a prosto przejście to damskiej łazienki, gdzie były wc i umywalki, z których dziewczyny zawsze korzystały, bo tamte uchodziły za męskie. Ale gdzież tam! U nas nigdy nie było ani mydła, ani ręczników papierowych, a w męskim zawsze wszystkie dozowniki po brzegi wypełnione! :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: honey Lipiec 31, 2014, 22:10:40
O rety, nie ogarniam że od dwóch tygodni ciągle natykam się na konwersacje o kupie  :lol:
Laski - hotele, publiczne kible to nic. Bary! Daję słowo, że rzuciłam pracę w mniej więcej 70% zmotywowana tym co się działo w kiblu (reszta powodów, to oprócz oczywiście szefostwa - pierdy anglików  :cool:).
Rozumiem fazy po pijaku (nie wiem, czy rozumiem to odpowiednie słowo...) w stylu wynoszenie drzwi z kibla, nie zakręcanie wody, wywalanie wszystkich ręczników papierowych z podajnika - ok, nie każdy umie pić. Ale niemożność trafienia do kibla i siuranie z korytarza na podłogę przed kibelkiem, wymazane ściany aż po sufit, czy zaszczany kosz to już dla mnie było grubo za dużo. Chociaż świeżo zwrócony kebabik na suficie też się zawsze wysoko plasował...
Było aż tak źle, że się 10 razy zastanowię zanim umówię się na piwo na mieście  :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Lipiec 31, 2014, 23:20:05
bobek, u małżeństwa na osiedlu. Warzywa mają z giełdy lub swoje. Część biorę od babci- ziemniaki, cukinię, fasolkę, buraki, groszek, dynie etc. Ale to wiozę samochodem aż ze śląska..
A Ty wiesz, że na giełdzie to też z "Rumunii" ;)?

Trzeba wiedzieć gdzie kupować ;)
Wiedziec to wiesz jak se wyhodujesz, serio...Jestem naprawde zorientowana w handlu warzywami...chyba ze to u nas tak wyjatkowo ;-) .No ale cos jesc trzeba :-) .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: halo Lipiec 31, 2014, 23:28:43
Skoro już taki temat... Nie powinnam tu pisać, bo ogarniam, jak najbardziej, tylko... zbulwersowana jestem. Zawody konne. Pawilon sanitarny. W nim prysznice. Brodzik z zasłoną, drewniana kratka przed nim, kilkadziesiąt cm "wolnej" podłogi do ściany. Użytkowniczki: amazonki, elita - psia mać, kobiety wykwintne (sport wszak elegancki). I to jest powód, żeby na tę podłogę rzucać... podpaskę? I... tampon?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Sierpień 01, 2014, 00:59:20
Niech strzelają i w łeb, jednego psychola mniej :/
Amen.
Serio? Najpeierw piszesz o "psycholu", a potem, że może na leki tak zaregowała?! I że lepiej, jak by zastrzelili?
Niebezpieczny to jedno, ale zabijać kogoś, dlatego, że jest chory? To jest dopiero chore.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 01, 2014, 06:53:48
tez tych zaszczanych kibli nie ogarniam. mam zawsze traume przy korzystaniu z ogolnodostepnych toalet. Najgorsze kible przezylam we Francji. nie jade tam juz nigdy bez "lejka-sikawki"  :zemdlal:

O tak! Źle wspominam toalety w Paryżu, już nawet w Polsce na dworcach albo w PKP są bardziej zadbane i posprzątane! Jedyny kibelek jaki mnie nie brzydził to w moim hotelu, za każdym razem jak ktoś z niego korzystał to automat zlewał cały (ściany, podłogę, wc) wrzątkiem. Tak samo z łazienką, po każdej kąpieli była wyparzana.


Wracając do wc u mnie w pracy: drugi wc, ten męski nie jest zamykany. Korzysta z niego 16 facetów i oprócz tego, że jest tam mega najarane, niektórzy nie myją rąk to nie zachodzi tam nic takiego jak oszczana deska, niespłukana kupa itp.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Sierpień 01, 2014, 07:02:37
BASZNIA, my to mamy problem z wlasna babcia :/ z wyksztalcenia chemiczka i podejrzanie u niej na grzadce wszystko rosnie (nie chce sie przyznac co sypie i uwaza nas za wariatow bo przeciez chemia jest bezpieczna, a bez chemii nic nie wyrosnie), truskawy np 2 razy wieksze niz u nas. Dlatego my od trzech lat mamy wydzielona wlasna grzadke, jakies 80-100 m od jej, nawiezlismy ja raz troche torfem z pobliskiego lasku i teraz zastanawiamy sie co dalej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Sierpień 01, 2014, 07:50:44
Wychodzi z ubikacji dwóch facetów, jeden wcześniej umył ręce, drugi nie. Więc ten jeden zwraca drugiemu uwagę:
- Nauczono mnie, że po skorzystaniu z toalety należy umyć dłonie
- A mnie nauczono, żeby nie sikać sobie po rękach
;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Sierpień 01, 2014, 07:55:24
ogurek, otrzymujesz ode mnie Złotego Strasburgera  :wysmiewacz22:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dworcika Sierpień 01, 2014, 08:26:31
Ale niemożność trafienia do kibla i siuranie z korytarza na podłogę przed kibelkiem, wymazane ściany aż po sufit, czy zaszczany kosz to już dla mnie było grubo za dużo.

Koledzy w pubie, w którym pracowali wywiesili w męskim wc kartkę "Jeśli nie możesz trafić - usiądź". W damskim natomiast "WC to nie śmietnik - ten stoi obok". Skończyło się wołanie hydraulika raz w tygodniu do przetkania kibla. W męskim niestety czyściej się nie zrobiło.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 01, 2014, 08:34:34
Deska jest regularnie olana :cool: papierem też ciężko trafić do wc, a zdaża się i że jak są "rzadkie przypadki" to i w kibel ciężko wcelować i po sobie sprzątnąć.


A fuj! Myslalam, ze prawdziwe damy takich rzeczy nie robia :diabeł:

Jasssne  :diabeł: prawdziwe damy mawiają: bawimy się jak damy, jak nie damy to się nie bawimy ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Sierpień 01, 2014, 09:06:27
Koledzy w pubie, w którym pracowali wywiesili w męskim wc kartkę "Jeśli nie możesz trafić - usiądź"......... W męskim niestety czyściej się nie zrobiło.
czy gdybyś nie musiała siadałabyś w publicznej ubikacji


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 01, 2014, 09:09:22
Siadanie w publicznej toalecie bezpośrednio na desce jest czymś odrażającym, chociaż okazało się całkiem niedawno, że tu na forum mamy ludzi, którzy siadają i nic w tym złego nie widzą ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Sierpień 01, 2014, 09:15:33
JARA, moje otoczenie sika na małysza...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Sierpień 01, 2014, 09:20:11
ogurek, otrzymujesz ode mnie Złotego Strasburgera  :wysmiewacz22:
żeby w pełni zasłużyć, jeszcze jeden w temacie męskich kibli
Cytuj
W publicznej toalecie stoi facet z rękami w kieszeniach i smutnym wzrokiem patrzy na pisuar. Gościu, który właśnie skończył sikać podchodzi i pyta:
- Co sikać się chce?
- Tak!
- Rozpiąć?
- Tak, niech pan rozepnie!
- Wyjąć?
- Tak!
 Gdy już skończył lać:
- Otrzepać?
- O tak bardzo proszę!
- Schować?
- Niech pan schowa!
 Wychodzą razem, a facet cały czas ręce trzyma w kieszeniach. Wreszcie ten drugi nie wytrzymał:
- Przepraszam bardzo, pan to pewnie jest inwalida?
- Inwalida? Nie, tylko się brzydze


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: kujka Sierpień 01, 2014, 10:45:41
Niech żyje bezstresowe wychowanie...  :ke: jak miałam koło 5 lat to RAZ w życiu pokazałam matce język. Dostałam taki łomot kablem od prodziża, że miałam przeciętą skórę. Zapamiętałam na najbliższe naście lat, że matce się nie podskakuje. A teraz? pfff...

nie ogarniam. znaczy, lanie dziecka kablem to super metoda wychowawcza?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Sierpień 01, 2014, 11:04:26
Też mnie zatkało jak to przeczytałam. Że niby lepiej, że matka przywali kablem niż ma się dziecko na żarty z ojcem siłować, zapewne dobrze się bawiąc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: martva Sierpień 01, 2014, 11:17:33
Spoko dziewczyny, też mnie to ruszyło o czym nie omieszkałam napisać. Dostałam taką odpowiedź:

A ja tam się cieszę, że dostałam wpierdziel od matki bo z moim charakterem pewnie później wlazłabym jej na głowę. Dostałam w życiu jeden raz i wystarczyło. Nigdy więcej nie musiała mnie bić i krzyczeć. To tyle jeśli chodzi o mnie i moje wychowanie :)

Zatem aż chciało by się powiedzieć "co kto lubi", chociaż z normalnym zachowaniem to ma raczej niewiele wspólnego...

Tak jak pisałam - i mnie i moje otoczenie potrafiono wychować bez bicia, a jednocześnie każdy z nas "zna swoje miejsce", szanuje innych ludzi etc.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majorowa Sierpień 01, 2014, 12:02:41
JARA, na Chicago O'Hare widzialam autmatyczne nakladki na deski. Skoro jest popyt na taki wynalazek, to chyba jednak sporo ludzi siada.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Sierpień 01, 2014, 12:09:26
Ja widziałam takie coś w Polsce, w jednym z gorlickich pubów:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Sierpień 01, 2014, 12:17:07
Majorowa, o super! ja nigdy nie siadam, ale na czymś takim pewnie bym dała rade :D Osikane publiczne toalety damskie pewnie też są efektem sikania na małysza, ale ja innego sposobu nie widze, mam jeszcze jeden - sikam tylko w domu, szkoda ze nie zawsze tak daje radę :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: honey Sierpień 01, 2014, 12:31:31
O rety jakbym siadła na jakimkolwiek publicznym kibelku, to bym musiała się przeciąć w pasie i żyć już na zawsze mając w zanadrzu tylko kadłubek i ręce  :lol:
Nawet na domówkach większych się nie odważę, bo już mnie skręca  :lol:

Kartki informacyjne w barach mogą służyć klientom jedynie jako ewentualny papier toaletowy. Mieliśmy kiedyś awarię jednego kibelka (to, że przez pół roku pominę...) - woda była wyłączona, kibelek zamknięty i wisiała właśnie kartka, że nam bardzo przykro, ale nie działa i kropka.
I kij że karteczka wisiała, nawet była dwujęzyczna. I tak sobie otwierali i robili co mieli robić, mimo że spłuczka nie działała. Przetkanie czegoś takiego to był koszmar (feee płakać mi się chce na te wspomnam :( ).
A szczytem był bełcik w tym nieczynnym kiblu. Zwolniłam się tego samego dnia...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 01, 2014, 12:47:53
Sikanie "na Małysza" jest niezdrowe. Już się lepiej w lejek zaopatrzyć. Chociaż ja bym chyba miała większy opór ze schowaniem użytego lejka do torby, niż obłożeniem kibla papierem toaletowym i posadzenia na nim czterech liter.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Sierpień 01, 2014, 12:51:41
my mamy w pracy na szczescie zadbane i czyste kible. sprzatane sa bardzo czesto i jednak chyba tez kultura ludzi pracujacych jest dosc spora. Ale wyjscia do knajp, czy wyjazdy gdzies mnie doporwadzaja do rozpaczy. U niemczech na autostradach jest wielka siec kibli, oni maja dosyc zadbane i kazdy wc sie automatycznie myje. mimo tego nigdy bym nie siadla, ale jednak jest utrzymywana troche ta higiena. a pierwszy kibek co sam sie myje przezylam wieki temu w Belgii. myslalam ze zejde za zawal jak zaczal sie krecic i myc  :wysmiewa:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Sierpień 01, 2014, 12:53:13
Właśnie miałam pisać, że w Niemczech są chyba najczystsze samomyjące się toalety na świecie!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Piotrek Sierpień 01, 2014, 12:56:19
Sikanie "na Małysza" jest niezdrowe.

Jeśli Małysz nie ma nic przeciwko, to nam nic do tego ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Sierpień 01, 2014, 13:05:04
Właśnie miałam pisać, że w Niemczech są chyba najczystsze samomyjące się toalety na świecie!

no my wlasnie planujemy przerwy na sikanie tylko na sanifair, bo chyba o nich mowisz :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Sierpień 01, 2014, 13:07:20
ja mam bardo duży problem - bo ja leję pernamentnie, często, od zawsze.
Leję, lałam i lać będę….
a że praca wyjazdowa mam obszczane wszelkie stacje paliw w Polsce, knajpy, hotele, bary przydrożne, motele i wszystkie nadające się do olania lasy łąki, krzaki i pola

nosze swoje chusteczki mokre, płyn odkażający w "psikotku", wożę "srajtaśmę" chusteczki huj-geniczne i wszelakie inne dobra potrzebne do lania w każdych warunkach

edit: często wchodzę do kibli męskich - wiadomo dziady są raczej pisuarowce -a wtedy ubi czysta i ma papier


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 01, 2014, 13:17:05
Dodofon, mam to samo. I nie mogę "na Małysza", bo potem latam jeszcze częściej... Z moją "apteczką" to bym mogła cały pułk po wybuchu bomby opatrzyć samą tylko srajtaśmą.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Sierpień 01, 2014, 13:39:13
(reszta powodów, to oprócz oczywiście szefostwa - pierdy anglików  :cool:)
:respect:
Przebywanie za długo w angielskim klubie grozi zagazowaniem się na śmierć :emoty327:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Sierpień 01, 2014, 13:42:24
już wolę pierdy, niż odbekiwanie curry i kebaba


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ashtray Sierpień 01, 2014, 13:46:40
Właśnie miałam pisać, że w Niemczech są chyba najczystsze samomyjące się toalety na świecie!

no my wlasnie planujemy przerwy na sikanie tylko na sanifair, bo chyba o nich mowisz :)

Tak dokładnie, o nich mówię. Tam się płaci 0,70 i dostaje się bilecik, który uprawnia do zakupu kawy o 0,50 taniej (sprytne!) ;)
Za to we Wrocławiu miałam okazję korzystać pierwszy raz od bardzo dawna z toalety koedukacyjnej. ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Sierpień 01, 2014, 13:55:31
już wolę pierdy, niż odbekiwanie curry i kebaba
O tak, odbekiwanie w moją twarz jest niezapomnianym przeżyciem...
Najlepiej wyglądają ulice klubowe o 4 nad ranem, całe w rzygach, śmieciach i porozrzucanym jedzeniu. Jakby stado szympansów miało night out :hihi:
(No i tradycyjnie pijane w sztok laski chodzące po tym wszystkim boso :lol:)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: honey Sierpień 01, 2014, 14:07:29
Becia23, to chyba narodowy sport.
Raz w życiu po zwróceniu śmierdzielowi uwagi przeprosił mnie kolega wyżej wymienionego ;)
FE!!!!!

Przypominają mi się poranne powroty po pracy, kiedy płynęłam przez rynek przeskakując nad bełcikami (w sumie większość to po prostu rozbełtany kebab, bo żaden długo nie poleży w żołądku typowego krakowskiego imprezowicza), śmieciami, rozbity szkłem i zgonami leżącymi w poprzek ulic.
I ten piękny wschód słońca, który powodował, że ludzie jak wampiry szukali pierwszego lepszego ogródka piwnego z rozłożonym parasolem, żeby tylko promienie słoneczne ich nie dosięgnęły  :emoty327:
Istny Tęczowy Kraków ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: madmaddie Sierpień 01, 2014, 14:37:25
Sikanie "na Małysza" jest niezdrowe.
bikoz of?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: julka177 Sierpień 01, 2014, 14:58:37
Majorowa ja takie coś widziałam w Paryżu. Mogłoby tak być wszędzie, bo jednak osikane deski nie sa miłym widokiem a tu się chociaż zmienia. :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majorowa Sierpień 01, 2014, 16:28:21
Sikanie "na Małysza" jest niezdrowe.
Zdrowe, zdrowe! Miesnie czworoglowe ud ladnie pracuja w tej pozycji :diabeł:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 01, 2014, 16:57:07
Żeby tylko one... To nie byłoby tak źle  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: madmaddie Sierpień 01, 2014, 17:20:53
ale jak taka pozycja przy sikaniu działa i co powoduje? bo w internetach nie ma ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 01, 2014, 17:22:08
Kiedyś mi jedna z re-voltowiczek tłumaczyła, że są napięte jakieś mięśnie i przez ich napięcie nie jest wydalany cały mocz. A w przyszłości może to prowadzić do nietrzymania. Nie sprawdzałam jednak tej teorii  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Sierpień 02, 2014, 00:47:26
Niech żyje bezstresowe wychowanie...  :ke: jak miałam koło 5 lat to RAZ w życiu pokazałam matce język. Dostałam taki łomot kablem od prodziża, że miałam przeciętą skórę. Zapamiętałam na najbliższe naście lat, że matce się nie podskakuje. A teraz? pfff...

nie ogarniam. znaczy, lanie dziecka kablem to super metoda wychowawcza?

a ja napisałam, że to super metoda? że ja bym ją stosowała? Nie. Uważam bicie dziecka za kompletną porażkę rodzicielską. Na równi z pobłażaniem WSZYSTKIEMU, bo nie wiem co gorzej tyra banię.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Sierpień 02, 2014, 12:48:21
Niech strzelają i w łeb, jednego psychola mniej :/
Amen.
Serio? Najpeierw piszesz o "psycholu", a potem, że może na leki tak zaregowała?! I że lepiej, jak by zastrzelili?
Niebezpieczny to jedno, ale zabijać kogoś, dlatego, że jest chory? To jest dopiero chore.
Tak, serio. Jestem faszystą. W moim swiecie nikt nie bedzie latal z tluczkiem do miesa po miescie.

Aaa btw też raz dostałam lanie. Nie pamietam niestety dla psychoanalityków od zbeszczeszczonych dzieciecych ego  :wysmiewa:...Ale ponoc dostalam, i to spore. Na razie się nie leczę  :lol:. Zresztą na dlugo nie starczylo, generalnie uwazam, ze bylam rozbestwiona jak nie wiem ;).


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Sierpień 02, 2014, 13:58:28
Ksan nałożyły się dwie sprawy znowu - ja pisałam o psycholu z Gorzowa, nie o pacjencie który by niewładny rozumu.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ikarina Sierpień 03, 2014, 22:29:08
Pisaliśmy o klientach pozastawiających bajzel w kiblu - a co powiecie na to? Jak można wyciągnąć krzesełko dla dzieci na tyły hotelu i urządzić sobie z niego stolik na alkohol i popielniczkę? Zarządziłam managerce, że potrzebna jest dezynfekcja, bo nie wiem, co oni jeszcze z nim robili :S



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Sierpień 03, 2014, 23:26:39
ikarina, poleglam...
Nie ogarniam samojebek, czy jak to tam ladnie...selfie. To znaczy ogarniam raz na jakis czas fajną sytuacje itp ale częsc...no rozwala mi system :-) . I potwierdza przypuszczenia :-D .


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Sierpień 04, 2014, 08:31:24
mój tata jest mistrzem samojebek.
Nad morzem- jeb selfi tak, selfi tak, selfi tak (mimo, ze miałby mu kto zdjęcie zrobić porządne), na działce selfi, na budowie selfi,  10 to minimum za każdym razem, gdziekolwiek nie jest robi takie zdjęcie.

Zgrywałam ostatnio mu zdjęcia z telefonu na komputer. Ło matulu...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Sierpień 04, 2014, 08:39:10
 Ja próbowałam raz. Podziwiam lub współczuję ludziom, którzy potrafią dobre selfie zrobić- ja nie potrafię ani tak daleko łapy wyciągnąć, ani tak wygiąć. Kosmos jakiś.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Sierpień 04, 2014, 08:44:40
a ja lubię :) lubię też u innych
szkoda, że nie mam iphona, to dopiero bym selfie trzaskała :P


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: deksterowa Sierpień 04, 2014, 08:48:08
o..takie selfi robi mój tata, czy są dobre nie wiem, to w samolocie (ze mną:) prawie równy rok temu ) jest fajne.
Ja nie umiem tak.. zawsze a to źle włosy, a to głupia mina;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: madmaddie Sierpień 04, 2014, 08:57:10
deksterowa, spoko tata! :D

dla mnie Yuri Drabent jest mistrzem selfie  :cool:
(https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/10343516_10154110559070114_2171259805697517665_n.jpg?oh=d284deb430fe43cd5c633f305969fbf2&oe=5433C951&__gda__=1415166535_789c54b87823d657df59449a8bcff72f)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: infantil Sierpień 04, 2014, 12:03:39
Ja selfie lubie dlatego, że robiac widze jak wygladam i jestem w stanie zrobic sensowna mine ;) Normalnie jestem niefotogeniczna, selfie ratuje sytuacje.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 04, 2014, 16:41:11
Ja selfie lubie dlatego, że robiac widze jak wygladam i jestem w stanie zrobic sensowna mine ;) Normalnie jestem niefotogeniczna, selfie ratuje sytuacje.
O to to!
A i tak ładnego zrobić nie umiem  :wysmiewa: No i kamerka z przodu ma koszmarną jakość.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Sierpień 04, 2014, 18:29:41
to moze załóżcie wątek- typowo dla selfie ;]

Tak wiem ze są - zdjecia re-voltowiczów, ale no jednak....  :emoty327: :oczy2:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Sierpień 07, 2014, 01:04:48
Tak, serio. Jestem faszystą. W moim swiecie nikt nie bedzie latal z tluczkiem do miesa po miescie
Mimo wszystko - nie rozumiem.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Gillian Sierpień 07, 2014, 07:28:07
zrozumiałabyś, gdyby to było na Twoim osiedlu, gdzie się bawią Twoje dzieci, stoi Twój samochód itd...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Sierpień 07, 2014, 07:35:09
Dodaj jeszcze ze za ktory SAMA zaplacilas lub splacasz co miesiac ciezko zarobionymi pieniedzmi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Sierpień 07, 2014, 22:41:17
Mimo wszystko, nie ogarniam, jak można życzyć sobie, by zabić kogoś, kto jest niebezpieczny z powodu choroby.
Samochód mam ubezpieczony. Oczywiście nie byłoby mi do śmiechu zastać go rano zniszczonym, ale może mu się przytrafić dużo więcej nieszczęść niż wariat z tasakiem.
Odwrócę sytuację - a co, gdyby w Waszej rodzinie była osoba ciężko chora psychicznie?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Sierpień 07, 2014, 23:10:27
Chyba robilabym wszystko, zeby wyladowala w odpowiednim osrodku. Chyba...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Sierpień 08, 2014, 11:08:49
Mimo wszystko, nie ogarniam, jak można życzyć sobie, by zabić kogoś, kto jest niebezpieczny z powodu choroby.
też nie ogarniam.
Nie ogarniam jak w Esce można zachęcać do hejtowania. Urządzają tam niezłą zabawę życząc ludziom jak najgorzej i jeszcze podsumowując słowem amen. No nie ogarniam.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pestka Sierpień 08, 2014, 11:35:41
ja nie ogarniam jak można słuchać Eski....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Sierpień 08, 2014, 11:36:23
Dobrze, że mój telewizor nie działa, mam spokój :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Retna Sierpień 08, 2014, 12:13:51
A co ma telewizor do radia? :icon_rolleyes: Mój działa, a i tak mam spokój :cool:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Sierpień 08, 2014, 12:49:40
Majowa, nie wiem, o co chodzi.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Sierpień 08, 2014, 12:58:33
Retna, Eska TV ;) to samo w wersji telewizyjnej tylko... 5 razy gorsze ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Retna Sierpień 08, 2014, 12:59:50
A! Nie wiedziałam nawet, że coś takiego jest ;)
Tym się raczej sugerowałam:
ja nie ogarniam jak można słuchać Eski....


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Sierpień 08, 2014, 13:15:29
Co ja właśnie... skakałam po programach tv i trafiłam na ,,chłopaki do wzięcia". Powiedzcie, że to jest serial komediowy :O


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: maluda Sierpień 08, 2014, 13:18:51
Oglądałam kawałek, a leciał wtedy odcinek o samotnym rolniku...
Słuchał rad jakiegoś chłopa w garniturze o wątpliwej higienie osobistej.



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Sierpień 08, 2014, 15:00:50
Majowa, nie wiem, o co chodzi.
chodzi o to że sie z Tobą zgadzam


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Sierpień 08, 2014, 15:47:39
Co ja właśnie... skakałam po programach tv i trafiłam na ,,chłopaki do wzięcia". Powiedzcie, że to jest serial komediowy :O

Mnie tam wcale nie jest do śmiechu, jak czasem obejrzę kawałek.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: rosek0 Sierpień 08, 2014, 15:48:12
Oglądałam kawałek, a leciał wtedy odcinek o samotnym rolniku...
Słuchał rad jakiegoś chłopa w garniturze o wątpliwej higienie osobistej.


Na jakim kanale?  :oczy2:

Ja słucham Eski , nie wsłuchuje się w to co mówią pomiędzy muzyką.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Sierpień 13, 2014, 12:07:48
rosek0, pewnie polsat :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: azzawa Sierpień 13, 2014, 14:05:59
ja generalnie nie słucham radia, ale w pracy jestem "zmuszona" przez współpracowników, kilka lat temu (nie wiem na jakiej stacji) była taka akcja, ze pokłócone/po rozstaniu pary dzwoniły: tzn jedna os. (zwykle babka) dzwoniła i w trybie live dzwonili do drugiej expołówki (zwykle faceta) żeby ich pogodzić na antenie... poziom tego "przedstawienia" i komentarze spikera były tak żenujące/upokarzające/niesmaczne, że nie ogarniam po kolei: kto wymyślił coś tak dennego, kto zgodził się na wyemitowanie tego i na końcu: kto w ogóle dzwoni żeby ratować związek w tak beznadziejny sposób???  8|

przypomniało mi się, bo kilka dni temu znowu usłyszałam to w radio... i dalej jest żenujące.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Naturalsi Sierpień 13, 2014, 14:12:20
To chyba też Eska  :hihi:.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: szemrana Sierpień 13, 2014, 16:40:57
Jak już piszemy o programach w tiwi to ........ja nie ogarniam Zefira.
Ja w ogóle nie ogarniam, że ktoś tam dzwoni.
Nie ogarniam, że ktoś to puszcza na antenie.
A najbardziej nie ogarniam dlaczego gdy widzę go w tiwi to paczę jak sroka w gnat.
Tak bardzo nie ogarniam, że paczę.
No jak nie paczeć ?? No jak ??

https://www.youtube.com/watch?v=nunnJlfJ3l8




Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Majowa Sierpień 13, 2014, 20:11:16

No jak nie paczeć ?? No jak ??

https://www.youtube.com/watch?v=nunnJlfJ3l8



mus paczeć Bo to wróżbita przeca jest.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: anyann Sierpień 13, 2014, 20:47:37
dupa dupa, byłam u wróżki raz, z ciekawości (bo w takie rzeczy nie wierzę), a tu zonk, babka mówiła o takich rzeczach z mojego życia o których nie mogła wiedzieć
no i skutek jest taki, że już więcej do wróżki się nie wybiorę :mad:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Sierpień 13, 2014, 20:53:53
dupa dupa, byłam u wróżki raz, z ciekawości (bo w takie rzeczy nie wierzę), a tu zonk, babka mówiła o takich rzeczach z mojego życia o których nie mogła wiedzieć
no i skutek jest taki, że już więcej do wróżki się nie wybiorę :mad:


"Pokaż mi swój dowód osobisty, a powiem Ci jak się nazywasz i gdzie mieszkasz"  :D 
Moja znajoma jest "wróżką" w takim programie, nie wiem czy prawdę przepowiada, ale kasę STRASZNĄ robi.  ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Sierpień 13, 2014, 20:59:36
Ja Zefira uwielbiam :cool: Jest dla mnie facetem idealnym :hihi: 'Oj nie nie nie, nic z tego nie będzie, pani jest zaplątana, słownie, za-plą-ta-na, w takie emocje, że uuuu, no uuuu, ale ja zaraz sobie zapiszę, żeby panią uzdrowić, sms o uzdrowienie, a tymczasem niech pani zapali zieloną świeczkę o 21:31' :hihi: Kocham faceta, zawsze mi humor poprawia :D


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Sierpień 13, 2014, 23:19:47
Polecam film "Kocham Cię jak Irlandię" z udziałem wkręconego wróżbity Macieja :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Sierpień 14, 2014, 05:58:32
 Ze tak odbiegne od wrozbitow ;)

 Nie ogarniam totalnie takich "malodzieciecych" fryzur. Dziewczynka 2-3 lata i mlodsza, na glowie doslownie 3 wlosy na krzyz i te 3 wlosy spiete na czubku gumeczkami w jedno lub dwa "kukuryku". Takie czuby doslownie. No... po co? Nie polepsza to wygladu dziecka, czesto wrecz przeciwnie...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Sierpień 14, 2014, 09:43:22
Co do późniejszych to w pewnym sensie rozumiem, ludzie potrafią na PW nawrzucać naprawdę ostro, a na forum słodziutko pierdzieć różowymi postami :)
tego kompletnie nie ogarniam


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Sierpień 14, 2014, 09:47:46
Co do późniejszych postów pokemon, w których użyła ostrzejszych słów, to w pewnym sensie rozumiem reakcję, ponieważ ludzie potrafią wypisywać do nas obraźliwe prywatne wiadomości, w których nas obrażają, a na forum zachowują się tak, jakby nic się nie stało i piszą uprzejme słowa.

Zdanie odniosło się do wypowiedzi pokemon, która napisała, że dostała obraźliwe prywatne wiadomości po tym, jak zdementowała bzdurę wyczytaną w postach.

Klarowniej ogurku? :) :kwiatek:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ogurek Sierpień 14, 2014, 10:01:04
za długi cytat, "nie ogarnięcie" dotyczyło właśnie takiej ambiwalentnej postawy


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: zen Sierpień 14, 2014, 10:02:14
A tak, to prawda, przepraszam, zupełnie Cię nie zrozumiałam :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Sierpień 14, 2014, 10:07:14
Ja też tego nie ogarniam. Ja jestem tak samo wredna w realu jak w wirtualu.
Jak mam coś do kogoś to walę i się nie "scypam".


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: gwash Sierpień 14, 2014, 12:15:01
Ze tak odbiegne od wrozbitow ;)

 Nie ogarniam totalnie takich "malodzieciecych" fryzur. Dziewczynka 2-3 lata i mlodsza, na glowie doslownie 3 wlosy na krzyz i te 3 wlosy spiete na czubku gumeczkami w jedno lub dwa "kukuryku". Takie czuby doslownie. No... po co? Nie polepsza to wygladu dziecka, czesto wrecz przeciwnie...

No jak po co - żeby włosy na twarz/oczy nie leciały. Tak od strony technicznej, nie wdając się w dyskusje czy no to może lepiej ściąć (nie, nie lepiej) albo zrobić grzywkę (nie, nie lepiej) ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: majek Sierpień 14, 2014, 12:20:21
Czarownica, może dziewczynka po prostu tak chciała?
Chciała mieć gumki na włosach, bo tak mają jej koleżanki..

Moja właśnie też wchodzi w taki wiek... Mam nie pozwolić?
Moje dzieci `ubieram jak trzeba` do szkoły - tu nie ma gadania. Dziękuję za tradycję chodzenia w mundurkach. Ale po szkole mają całkowitą dowolność.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Sierpień 14, 2014, 12:33:52
Nie no jak dziecku wlosy wchodza do oczu to rozumiem, ale mi chodzi o sytuacje gdzy dziecko ma doslownie 3 wloski, ktore zadnym sposobem nie wchodza do oczu/nie przeszkadzaja ;)
W sumie wszystko kwestia gustu, dla mnie to wyglada idiotycznie, innym sie podoba i tyle ;) nie chce nikogo obrazic, po prostu tego nie rozumiem :kwiatek:

Gwash czemu grzywka nie lepsza? :???:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: gwash Sierpień 14, 2014, 12:38:03
a to wtedy chyba po to żeby dziefczyńsko było - tak samo jak te opaski z kfiatkiem na dwumiesięczne łysolki ;)
U nas dziwne, w UK normalne, a w Brazylii - ło matko byłam w szoku jak zobaczyłam jak tam się stroi maleńkie dzieci - chyba ze może tylko do zdjęcia ;)

Grzywka nie bo wtedy cały czas ją trzeba przycinać i uzyskanie jednolitych długich włosków jest jeszcze trudniejsze. Ale - może i spróbuję ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Sierpień 14, 2014, 20:41:36
Wracam sobie z pracy po 18 i myślę a wstąpie sobie do Maca. Ja podjeżdżam a tam palestyńskie gnidy mi samochód zatarosowali i mówią, że mam odjechać bo MCDonald morduje dzieci.... i wszystkich zawracali i wciskali ulotki gdzie napisane były firmy które mordują dzieci w Palestynie i, że w UK robią to samo a oni jakieś strajki i Bóg wie co wyrządzają. Odjechałam ale mina moja bezcenna była.


Nie wspominajac o tym, że na ulotce widniała firma DANONE i tak sie zastanawiam jak oni te dzieci 'mordują' skoro ta firma na całym świecie dzieciom pomaga..

No nie ogarniam tego, nie ogarniam...  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Misiek69 Sierpień 14, 2014, 20:59:37
Cytuj
flosia

Gdzie to było? W Polsce????  8|


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Sierpień 14, 2014, 21:12:07
W Bradford w UK. Ale mnie ta sytuacja przerosła jak można takie rzeczy wyprawiać.
A gdyby takie rzeczy działy się w Polsce to ja nawet nie wiem co bym powiedziała..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: In. Sierpień 16, 2014, 12:09:19
Zeby kupic bilet na pociag na 13:00 tego samego dnia musialabym stanac w kolejce do kas najpozniej o 12:10. Na jaja jakies.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: aszhar Sierpień 16, 2014, 13:33:48
A ja nie ogarniam niektórych placów zabaw.
I twierdzę że projektował je jakiś idiota co w życiu nie widział jak się dzieci mogą bawić.
Na osiedlu na którym mieszkam jest jeden duży dobrze wyposażony plac.
I wieżyczka taka ze schodkami i zjeżdżalnią która z jednej strony nie jest w ogóle chroniona.
Już kilka było przypadków wypadków że dziecko leciało z wysokości prawie 3 metrów
Co z tego ze jest tartan, ostatnio dziecko spadło na głowę ( pech chciał że na górze dzieci zaczęły się przepychać i jednemu nagle zabrakło podłogi )

Dzwonimy co jakiś czas do administratora placu co by jakąś barierkę tam wmontował.
A administrator na to że taki projekt i nie da się z tym nic zrobić.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: dempsey Sierpień 16, 2014, 13:50:08
Dzwonimy co jakiś czas do administratora placu co by jakąś barierkę tam wmontował.
A administrator na to że taki projekt i nie da się z tym nic zrobić.
A to krok drugi: złożyć na piśmie zażalenie do administratora placu. Jeśli będzie dalej taki pewny siebie w pisemnej odpowiedzi, to
krok trzeci:
Cytuj
Jeśli stwierdzisz, że nikt nie zareagował na twoje informacje, złóż doniesienie w powiatowym inspektoracie nadzoru budowlanego. Urządzenia rekreacyjne są obiektami budowlanymi małej architektury.  Właściciele i zarządcy nieruchomości mają obowiązek utrzymywania ich w należytym stanie technicznym, co wiąże się z wykonywaniem napraw i remontów oraz poddawaniem ich bieżącej kontroli pod kątem bezpieczeństwa użytkowania.

Zgodnie z art. 61 pkt 1 ustawy – Prawo budowlane właściciele i zarządcy nieruchomości są obowiązani do utrzymywania i użytkowania obiektów zgodnie z zasadami, o których mowa w art. 5 ust. 2 ustawy: obiekt budowlany należy użytkować w sposób zgodny z jego przeznaczeniem i wymaganiami ochrony środowiska oraz utrzymywać w należytym stanie technicznym i estetycznym, nie dopuszczając do nadmiernego pogorszenia jego właściwości użytkowych i sprawności technicznej.
http://prawo.rp.pl/artykul/866521.html

W międzyczasie podesłać tu:
http://niebezpieczneplacezabaw.blogspot.com/

Działać, działać, działać :) :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Sierpień 16, 2014, 14:06:29
Ooo zgodze sie z Aszhar. Ja mojej dwulatki nie puszcze samej bo na zawal zejde. Chodze za nia krok w krok i asekuruje, bo jest naprawde mase miejsc gdzie moze spasc/ugrzeznac :zemdlal:

I ostatnia sytuacja- dziecko ok. 6-8 miesiecy, takie siedzace juz w hustawce(wsadzanej, wiecie o co chodzi?) i obok tatus bujajacy je na odlew- naprawde wysoko jak na takiego malucha. Ja tylko widzialam, jak dziecko wychyla sie raz z przodu, raz z tylu... i jak je raz za razem glowka prawie przeciaza... mi chwilami serce stawalo, a ojciec nic. Matka sila rzeczy nie reagowala, bo biegala za starszakiem i sie z nim bawila. Mialam juz do ojca zagadac, ale podeszla i sama wyciagnela dzieciaka.
 Nie ogarniam tej zerowej wyobrazni. Ja Rai wysoko nie bujam, bo jeszcze ma ciezsza glowe i zupelnie inne wywazenie ciezkosci, a co dopierotaki maluch...


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: bobek Sierpień 16, 2014, 14:56:20
Hmm co do tych placow zabaw, to to jest juz standard. Ja w kazdym badz razie nie widzialam placu, na ktorym nie staloby jakies 2-3 metrowe monstrum, z ktorego mozna zleciec. Bylam tez niedawno we Wloszech i tam tez takie cudaki stoja. Na poczatku sie dziwilam bo ze swojego dziecinstwa nie pamietam, zeby takie wysokosci byly dostepne dla dzieci, byly za to mordercze stalowe hustawki i nie bylo zadnego gumowego podloza. Ja po prostu swojej luzem nie puszczam na takie cus, jak wsadzam to zawsze asekuruje. Bardziej mnie denerwuje, ze na naszym placu nie ma hustawki dla maluchow, z takim wyzszym koszem, sa tylko te waskie laweczki dla starszakow.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 17, 2014, 11:24:11
Jechałam dzisiaj rano dwa przystanki komunikacją miejską. Autobus pusty jak to w niedzielę o 8. Naprzeciwko usiadła baba i zaczęła sobie obcinać paznokcie  :zemdlal:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Libeerte Sierpień 17, 2014, 22:32:02
Facella, dobrze, że nie od stóp :lol:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: galopada_ Sierpień 18, 2014, 07:50:02
ja wychodziłam kiedyś z Biedronki i w drzwiach stał ochroniarz obcinający paznokcie. Zastanawiałam się, czy trafił komuś do reklamówki ;)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 18, 2014, 12:22:59
Fuuuuj, jesteście obrzydliwe, a mnie mało rzeczy brzydzi  :mad:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 18, 2014, 14:10:52
Wracam sobie z pracy po 18 i myślę a wstąpie sobie do Maca. Ja podjeżdżam a tam palestyńskie gnidy mi samochód zatarosowali i mówią, że mam odjechać bo MCDonald morduje dzieci.... i wszystkich

Nic dziwnego, że w UK jesteśmy tylko polaczkami :)


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: pokemon Sierpień 18, 2014, 14:42:10
A ja nie ogarniam niektórych placów zabaw.
I twierdzę że projektował je jakiś idiota co w życiu nie widział jak się dzieci mogą bawić.


3/4 jest projektowanych przez idiotów! Którzy nigdy w życiu dzieci nie mieli.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: epk Sierpień 18, 2014, 14:45:43
A ja nie ogarniam niektórych placów zabaw.
I twierdzę że projektował je jakiś idiota co w życiu nie widział jak się dzieci mogą bawić.


3/4 jest projektowanych przez idiotów! Którzy nigdy w życiu dzieci nie mieli.

Gorzej, bo ktoś to certyfikuje. I to dopiero jest idiota. Ja bym narobiła szumu - szczególnie, jeśli ktoś mówi, że projekt taki - bo nie ma takiej możliwości, żeby prawidłowo dostał certyfikat taki bubel. Akurat miałam do czynienia z projektowaniem placów zabaw (to na prawdę najczęściej przypadki, kto i jak to robi) ale i z tym, jak to jest robione do certyfikacji. I to są konkretne wymogi.
Podejrzewam, że tam nie projekt taki, tylko niedoróbka raczej.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Bischa Sierpień 18, 2014, 16:04:58
Nie ogarniam, jak ludzie związani ogólnie i zawodowo z medycyną, mogą ślepo wierzyć weterynarzom :(


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Sierpień 19, 2014, 16:53:18
JARA wszystko odpada i upada jak się słyszy jakie oni zmiany chcą wprowadzić... z Anglii próbują zrobić dla siebie drugą Palestyne, Pakistan i inne dziadostwo..


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: ksan Sierpień 19, 2014, 18:15:08
flosia, a Polacy z Anglii kolonię Warszawską. Ja mieszkając w Anglii nigdy nie spotkałam się z ich agresywnymi akcjami, a wszystkie które organizowali były uzasadnione. Pisząc o jakiejś narodowości w ten sposób, nie komu innemu, lecz sobie wystawiasz ohydne świadectwo.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: flosia Sierpień 19, 2014, 18:27:12
A oni mogą szydzic z Polaków, Żydów, Brytyjczyków itp ? I nawet odmawiają im jakiejś usługi drwiac ?



Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: anai Sierpień 19, 2014, 21:38:18
flosia, wybacz, ale mając w pamięci ostatnio oglądane zdjęcia zaszlachtowanych palestyńskich dzieci, jestem w stanie zrozumieć ich akcje demonstracyjne. Naprawdę. 


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 20, 2014, 13:31:39
Reklamy w radio płynów do higieny intymnej i leków na infekcje intymne są obleśne, ale wczoraj wszystko przebiła reklama (również w radio, bo nie wyobraża sobie jak by miala wyglądać w tv) .. żelu do pielęgnacji odbytu. Dżizas!


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: rosek0 Sierpień 20, 2014, 13:46:44
z nawilżaczem?  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: strzemionko Sierpień 20, 2014, 14:17:13
takie reklamy w radio są najgorsze jak jedzie się samochodem z przyszłymi teściami  :diabeł:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Facella Sierpień 20, 2014, 14:26:28
JARA słyszałam to dzisiaj w TV, całe szczęście (a może i nieszczęście?) gotowałam wtedy obiad i nie patrzyłam  :hihi:


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Sierpień 20, 2014, 14:29:16
A reklama z KONAREM, który nie może ZAPŁONĄĆ?


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: honey Sierpień 20, 2014, 14:34:32
Nie posiadam telewizji, aczkolwiek płyn do pielęgnacji odbytu dopadł i mnie - podczas obiadu rodzinnego. Siedziałam tyłem do telewizora, więc nie dane mi było doświadczyć tego w pełni.


Tytuł: Odp: "Nie ogarniam jak..."
Wiadomość wysłana przez: mundialowa Sierpień 20, 2014, 14:37:48
O płynie na szczęście i zapewne - póki co, nie słyszałam, ale niep