Re-volta.pl

Forum główne => Towarzyskie => Wątek zaczęty przez: bera7 Wrzesień 23, 2009, 13:29:56



Tytuł: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 23, 2009, 13:29:56
Idzie jesień a wraz z nią pogorszenie nastroju. Czy ktoś z Was przechodził depresję? Po czym poznać u siebie, że coś złego się dzieje i nie pomylić z zwykłą chandrą? Jak sobie pomóc i jak przede wszystkim nie dopuścić do depresji?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Edytka Wrzesień 23, 2009, 14:32:56
moja była wspołlokatorka cierpi na depresje, nie stale, co jakis czas (np raz na rok) ma nawroty. siedzi w domu, nie odzywa się, odcina się od swiata, duzo placze, bardzo duzo spi, dodatkowo czesto zaglądała do kieliszka.
co robic? przy depresji pomoze tylko odpowiednia pomoc lekarska. natomiast znajomi i bliscy mogą tylko probowac wyciagnąc z domu, wyjsc do kina, na spacer, imo trzeba robic wszystko zeby taka osoba jak najmniej siedziala sama.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Wrzesień 23, 2009, 18:09:08
Niestety wydaje mi się ze mam tę "przyjemność".. od dłuzszego czasu.
Nie jest to na pewno takie powazne stadium ze jak mam 'nawrót' to nie wychodze z domu x czasu. Wychodze. Ale ciezko jest rano wstac, jeszcze ciezej nie połozyc sie za chwile spac, czasami mam wrazenie ze kiwnięcie palcem jest ponad moje siły.
Nie zamierzam sie jakos specjalnie nad sobą uzalac i obchodzic sie z sobą jak z jajkiem bo "przeciez mam depresje wiec to wszystko usprawiedliwia", ale jednak fakt faktem ze niektóre dni bywaja na prawde ciezkie.  Raczej nie chwilowa chandra bo mam to od dłuzszego czasu, a tak dosc zauwazalnie od ok roku.
Dobiły mnie pewne sytuacje bardzo dla mnie wazne, a na które nie mam wpływu stad pewnie wrazenie ze zycie wymyka mi sie spod kontroli. Sa to bardziej takie problemy emocjonalne, bo paradoksalnie - jak cos bardzo psuje mi sie w zyciu, cos co wymaga działania i na co mam wpływ to sie tak bardzo nie 'rozsypuje' tylko biore w garść.
Na pewno pomaga spotkanie z przyjaciółmi, nawet na zwykłe ploty, najlepiej w gronie kilku ulubionych osób, zeby było kameralnie i wesoło, na jakis czas złe mysli sie wyłączają. Mnie osobiscie od razu przybywa energii. Oprócz tego poukładanie pozornie błahych spraw, cokolwiek - posprzątanie pokoju, zaplanowanie czegos, wyznaczenie celów, mimo ze takie planowanie kłóci sie z moja chaotyczna osobowoscia to jednak pomaga. Zapełnienie sobie dnia zajęciami tez niegłupi pomysł.
No i niezmiennie - konie  :) mimo ze czasem siedze na koniu i mysle po co mi to wszystko, w danej chwili nie czuje sie szczesliwa, to jednak pozniej wiem ze było warto jechac, a nie siedziec w domu.
Na pewno pomoc psychologa jesli juz powazniejsza sprawa. Ja na szczescie mam objawy na tyle lekkie ze obejdzie sie. I po prostu nie wyobrazam sobie siebie w sytuacji w której miałabym ruszac sprawy o których nie chce mówic i to przed obcym człowiekiem. Mysle ze bardziej by mnie to rozsmieszyło i poirytowało niz pomogło.
 U mnie dochodzi jeszcze na pewno niskie cisnienie - zazwyczaj waha sie w okolicach 90/60 wiec czasem jest na prawde problem ze wstaniem z łózka i utrzymaniem sie przy zyciu, jestem potwornie zamulona i otępiała.
Ciekawi mnie tez jak sie mają te wszystkie srodki farmakologiczne, moze rzeczywiscie ulgą byłby jakis 'deprim' etc?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Wrzesień 23, 2009, 18:28:22
Depresja to bardzo ciężka choroba i jest jej bardzo wiele rodzajów. Zwykła chandra z powodu jesieni to nic z porównaniu z depresją.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 23, 2009, 18:28:41
Evson ja też ciśnienie mam jak ryba. Kłopot ze wstawaniem to norma. Ostatnio jednak kilka osób powiedziało, że się zmieniłam. Mało mówię, często "odlatuję" myślami, nie mam ochoty na kino, znajomych. Nawet gdy jestem gdzieś zapraszana, to robię wszystko, żeby zostać w domu. A nie byłam typem domatorki. Zastanawiałam się nad tym i faktycznie od dłuższego czasu nie przypominam sobie, żebym się z jakiegoś powodu ucieszyła. Od kilku tygodni nie mogę spać, mam koszmary senne, a dzień potworne bóle głowy  :smutny:..
Powinnam się ogarnąć, ale mi się nie chce  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Wrzesień 23, 2009, 18:31:22
ja chyba mialam przez prawie rok, nie poszlam do lekarza, ale wyciagneli mnie z tego bliscy, przyjaciele. do osoby z depresja strasznie ciezko jest dotrzec, chyba to jest najwiekszy problem z ta choroba.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Wrzesień 23, 2009, 18:36:30
Depresje to szeroka grupa afektywnych zaburzeń psychicznych, które wymagają leczenia psychiatrycznego.

Depresja endogenna – depresja jednobiegunowa, charakteryzująca się trwałym obniżeniem nastroju i motywacji o niejasnych przyczynach. Leczenie depresji endogennej jest konieczne jest ona bowiem często przyczyną popełniania samobójstwa przez chorych. Depresje endogenne nie są wywoływane przez żadne czynniki zewnętrzne. Chory bez wyraźnej przyczyny zaczyna nagle odczuwać przygnębienie, niechęć do działania i życia. Jedną z odmian depresji endogennej jest depresja lekooporna, której leczenie środkami farmakologicznymi jest praktycznie niemożliwe.

Depresja dwubiegunowa – zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Depresje te często nazywane są też depresjami maniakalnymi. W chorobie tej, chory przechodzi przez kolejne fazy – depresji i manii. Pomiędzy fazami następują okresy względnego spokoju. Depresje dwubiegunowe towarzyszą pacjentom przez całe życie.

Depresja reaktywna – depresja o klasycznych objawach która pojawia się w wyniku reakcji na trudne, traumatyczne wydarzenie - śmierć, utratę dorobku życiowego, pracy. Depresje reaktywne można wyleczyć. Leczenie depresji reaktywnej przebiega podobnie jak w przypadku depresji endogennej, przy czym niekiedy wystarcza sama psychoterapia. W ramach depresji reaktywnych można wyróżnić wiele odmian – depresje poporodowe, depresje inwolucyjne (wieku starczego) czy depresje sezonowe, związane ze zmniejszoną ilością słońca.


http://depresje.org/

Depresja to nie tylko problemy emocjonalne, z choroba to wiążą się również różne zaburzenia fizyczne. Nie jestem przekonana czy ktoś kto naprawdę cierpi na depresję jest w stanie sam się z niej "wyleczyć".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ciura Wrzesień 23, 2009, 18:38:48
bera7 ja mam to samo + ciągle jem, jem, jem bez końca. Nie moge się na niczym skupić, podejmowac jakichkolwiek decyzji. Ciągłe uczucie jakiejś pustki, zastanawiam się jak dużo się zmieniło. No i jeszcze jak co roku stałam się więźniem coraz zimniejszych wieczorów,
herbaty i kołdry. Wszystko to sumuje sie i .... bu. Lipa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 23, 2009, 18:44:24
No nic może to tylko reakcja na złą passę. Pożyjemy, zobaczymy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Laguna Wrzesień 23, 2009, 18:50:02
Wybaczcie, ale moim zdaniem większość z was myli objawy bardziej przypominające zwykłą chandrę niż prawdziwą depresję.

Chorowałam na depresję dwukrotnie w życiu. W drugiej klasie liceum i 5 lat później.
Za każdym razem lecząc się farmakologicznie minimum przez rok (za drugim razem trwało to ok 20 miesięcy).

Nie życzę nikomu popadnięcia w taki stan, bo wiele się przy tym traci, a leczenie nie jest wcale takie proste i łatwe. I często skutki jego bywają tymczasowe.

Mnie po depresji obecnie pozostał "ślad" w postaci zespołu jelita drażliwego, skłonność do naduzywania leków oraz strach za każdym razem kiedy coś dramatycznego mnie w życiu spotka czy dam radę się z tego otrząsnąć i czy choroba nie wróci.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Wrzesień 23, 2009, 19:03:31
a czy do depresji mozna miec predyspozycje dziedziczne?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 23, 2009, 19:08:28
kujka, mogę Ci powiedzieć tylko z własnego doświadczenia - tak :(

Laguna, skoro chorujesz na depresję to powinnaś wiedzieć, że nie wolno bagatelizować tego, że ktoś u siebie zauważa objawy depresji. Bo jeśli trafisz na chorego może to przynieść dużo złego :(



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: afhata Wrzesień 23, 2009, 19:21:09
przeszłam, a co najważniejsze wyszlam z depresji...
nikomu nie życzę


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Wrzesień 23, 2009, 19:25:26
abre, no wlansie zastanawialam sie na podstawie obserwacji swojej rodziny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 23, 2009, 19:47:18
Depresja to potworna choroba. Niszczy życie, potrafi w stosunkowo krótkim czasie zmienić człowieka we wrak. Człowiek chory zniechęca do siebie innych i trzeba być naprawdę silnym psychicznie by z taką osobą obcować i nie pozwolić jej się stoczyć. Straszne jest też to, że jak Kujka wspomniała, często jest to choroba rodzinna - osoby z jednej rodziny mogą mieć podobne skłonności a jeden chory w rodzinie może pociągnąć za sobą innych.
To nie tylko jesienny smutek ale poczucie osamotnienia, bezsensu, odseparowania, narastające lęki, fobie i pogarszające się zdrowie (nerwica, wrzody, spadek odporności).
Jak ją rozpoznać? Najlepiej porozmawiać z psychiatrą (nie psychologiem).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Robaczek M. Wrzesień 23, 2009, 19:55:36
Moja mama przechodziła... straszna sprawa. Naprawdę.
Raz na pół roku miała nawroty, które poprzedzał "atak". Duszność, uczucie gorąca, drgawki, zdenerwowanie. Na to pomagał zastrzyk i przechodziło. Ale po tym przychodził czas na leczenie. Psycholog, tabletki. Wyszła z tego i narazie nie powraca od 4 lat.
Najgorzej Jej było odstawić leki. Bała się, że to powróci i...zaczynało się od nowa.
Choroba okropna, której nie wolno bagatelizować.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Wrzesień 23, 2009, 20:18:37
W anglolandii często popadam w takie stany przedłużonej chandry, związane głównie z pogodą i z oddaleniem od tego co dla mnie najważniejsze.
Do tego stopnia, że jak już mam jechać do tej nieszczęsnej anglii to naprawdę potrafię popadać w histerię. Teraz do wyjazdu zostało mi 2 tygodnie i już ryczę na samą myśl o tym.

Depresji jako takiej nigdy nie miałam, nie leczyłam się też nigdy na żadną z moich chandr - chociaż z niektórymi może powinnam była machnąć się do lekarza, bo 2 miesiące chodzenia jak żywy trup bez żadnych emocji tylko ze łzami w oczach to już się naprawdę kwalifikuje :S  ale zawsze jeszcze znajdowałam w sobie gdzieś siłę, żeby dać sobie kopa w wiadome miejsce i wrócić do świata żywych. Mimo, że było to naprawdę trudne. Ale zawsze w ostateczności jeszcze potrafiłam - w każdym razie do tej pory - się przekonać, że od jojczenia, płakania i zamknięcia się w pokoju nic się nie poprawi i lepiej nie będzie.

Poza tym, no wiecie, trzeba myśleć pozytywnie - w końcu co by się nie działo, zawsze może być gorzej  :hihi:

trzymajcie się smutaski chandrowo-jesienno-smutno-depresyjne i nie podjadajcie, bo to niezdrowo  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 23, 2009, 20:28:08
Kaprioleczka, najgorsze są chyba te stany euforyczne, kiedy przez krótki czas człowiek czuje, że może góry przenosić. Wtedy dół jest jeszcze głębszy.

Ja też mam niskie ciśnienie. Gdy czuję, że będzie źle dzień zaczynam od red bulla i czekolady - kofeina + hormon szczęścia ;) Tylko jak potem człowiek patrzy w lustro... :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Wrzesień 23, 2009, 20:44:36
Kaprioleczka, najgorsze są chyba te stany euforyczne, kiedy przez krótki czas człowiek czuje, że może góry przenosić. Wtedy dół jest jeszcze głębszy.


Wiesz, że u mnie nawet nie - u mnie najgorszym stadium jest "bezsilność", kiedy wydaje mi się, że nic ode mnie nie zależy, i co bym nie zrobiła to i tak będzie do d...  :icon_rolleyes: stany euforyczne, bądź też cokolwiek co wydobywa mnie z dołka choćby i na minutę, to jest taki impuls, który pomaga mi kopnąć się tam, gdzie plecy się kończą i wziąć do roboty - to tylko kwestia skumulowania kilku takich stanów euforii ;)
dla mnie najgorzej jest, jak wydaje mi się że cały świat wali mi się na głowę, a ja nie mam na to żadnego wpływu i nie mogę zrobić nic by to uratować.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 23, 2009, 20:51:53
heh, widać, w którym stadium jestem dzisiaj. Pogoda się popsuła, humor sklęsł. Ale jeszcze nie jest tak źle. Czeka mnie dużo pracy w najbliższych dniach i staram się nie łamać. Choć podejmowanie tak trudnych życiowych decyzji jakimi są kolory fug wczoraj mnie przerosło  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Wrzesień 23, 2009, 21:09:41
ja nie wiem czy to co mam, to już depresja czy nadal jeszcze po prostu mega dół.
W najgorszym okresie przesypiałam całe dnie, budziłam się tylko po to, żeby sobie powyc w poduchę względnie pojechac do konia. W lepszych okresach takich jak np teraz skupiam się na tym, żeby wycierac łzy, które same płyną, postarac się na chwilę przestac myślec o tym, jak bardzo nie chce mi się życ i jak bezsensowna jest moja dalsza egzystencja bez szans i widoków n cokolwiek lepszego.  Najgorsza jest bezsilnośc. Że tak już zostanie, że nic się nie da zrobic, że po co to wszystko. W jeszcze lepsze dnie nagły napad euforii bez powodu, po czym po równi pochyłej na saaaaamo dno...

I tak już 2 lata.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: armaquesse Wrzesień 23, 2009, 21:17:26
Gillian, kochana idz do psychiatry i to jak najszybciej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Wrzesień 23, 2009, 21:21:20
funkcjonuję, daję radę, sprawdzam się w pracy na 100%, niczego nie zawalam = lekarz zbędny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Wrzesień 23, 2009, 21:22:46
Gillian, przeczytaj to co napisalas w poprzednim swoim poscie, poczytaj swojego pb i jeszcze raz pomysl nad wizyta u lekarza...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: armaquesse Wrzesień 23, 2009, 21:24:13
o tak , ale zameczysz sie  a tak to ci ulzy. lekarz nie zjada, serio , serio.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Wrzesień 23, 2009, 21:26:27
pójdę i co mam powiedziec? panie doktor, kurde, życie jest ciężkie, nie ma lekko, ale tak to zazwyczaj w nim bywa? trzeba dawac radę, po prostu TRZEBA. Jest źle, jest kijowo, ale jest.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Wrzesień 23, 2009, 21:34:56
Myślisz, że będziesz pierwszą osobą, która do tego lekarza przyjdzie i powie mu, że mu ciężko? Że nie potraktuje poważnie? Że nie ma narzędzi, żeby pomagać? A najpierw przeprowadzić rozpoznanie, w czym rzecz? Dobrze iść do lekarza, choćby po to, żeby wykluczyć depresję (serio, nie każdemu ją "wmawiają"). No chyba, że lubisz mroczno-heroiczną pozę ;)

Edit.
Z depresją ani u siebie, ani u bliskich nigdy nie miałam do czynienia. Ale już stany lękowe widziałam. I wiem, jak takie "niewidzialne" choroby potrafią męczyć, niszczyć i obezwładniać. I widziałam, jak skutecznie potrafi pomagać fachowe leczenie. (Akurat w widzianych przeze mnie przypadkach farmakologia, biofeedback, rozpracowanie z psychologiem sposobów na zastąpienie destrukcyjnych mechanizmów myślenia i działania takimi, które będą lepiej służyć człowiekowi.) Choroby różne, przebiegi różne, leczenie na pewno też. Ale zawsze lepiej dać sobie pomóc...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Wrzesień 23, 2009, 21:35:39
powiedziec ze obawiasz sie iz dotknela Cie depresja, poprosic, zeby powiedzial co on o tym mysli i ewentualnie poradzil, co z tym dalej robic? co Ci szkodzi pojsc, chocby ten 1 raz?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Wrzesień 23, 2009, 21:39:42
ja po prostu przyjmuję, że każdemu jednemu jest pod górę ale różne są sposoby radzenia sobie. Jeden się weźmie w garśc i daje sobie radę zadowolony z życia, a drugi będzie siedział i smutał. Jestem niedostosowana, ot co :)
co z tym dalej robic? powie mi, że mam się ogarnąc i szukac pozytywów, zmienic otoczenie i unikac stresów. Kaman, żeby to było takie proste...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Wrzesień 23, 2009, 21:48:11
Gilian, tylko wybierz dobrego lekarza. Sprawdzonego przez kogoś wcześniej.
Ja w swoim najgorszym okresie poszłam do lekarki - i to był błąd. Po 4 wizytach u niej ryczałam bez przerwy i bez powodu, dostawałam histerii z błahych powodów lub bez powodu. Lekarka utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem beznadziejna, że moje życie jest do bani i że nie da się z tym nic zrobic, a dobre momenty nie mają znaczenia bo i tak przeminą. i że właściwie skoro mi źle to nie nadaję się do społeczeństwa. poza tym też że jęczę i że powinnam się wziąć w garść. a no i jeszcze że dorabiam sobie spiskową teorię dziejów do wszystkiego.
teraz jak mi źle to sobie o niej przypominam i jak pomyślę, że miałabym tam znów pójść to... od razu mi lepiej. Ale znam kilka osób które po takiej "sesji" może nawet zrobiłyby sobie krzywdę. Generalnie wszystko opierało się na tym, że całą sesję mi powtarzała, jaka to ja jestem beznadziejna i że wszystko co w moim życiu złe to moja wina (rzeczy niezależne zupełnie ode mnie też), ale jak będę do niej więcej przychodziła i zostawię więcej kasy to ona mnie z tego wyleczy.
Myślę, że jakbym poszła na 5 sesję to ktoś by mnie po kilku dniach znalazł zwisającą pod żyrandolem :icon_rolleyes: dopiero teraz z perspektywy czasu widzę, ile rzeczy NIE było moja winą, o których myślałam, że zniszczyłam sobie życie albo które uważałam za stracone.

DOBRY lekarz nie każe Ci się ogarnąć - jakby w depresji ogarnięcie się zależało od tego, ze ktoś Ci tak każe, to by nie było chorych na depresję. Dobry lekarz przeanalizuje z Tobą problemy, pomoże spojrzeć na nie z innej perspektywy, wypracować rozwiązanie, podejść do nich inaczej. Generalnie pokaże Ci, że to wszystko nie takie straszne i nie takie bez wyjścia.
Jeśli ktoś Ci się każe ogarnąć albo powie, że to wszystko twoja wina - uciekaj. To jest ktoś, kto w ogóle nie powinien być lekarzem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Wrzesień 23, 2009, 23:08:06
Gillian Ty nie idź do lekarza, ty za....laj! Tylko właśnie ten lekarz  :S
Ja ogólnie mam lekkie tendencje maniakalno - depresyjne (+ niskie ciśnienie oc). Idzie żyć. Zresztą człowiek się hartuje z biegiem lat. Tylko życie nie takie, jakie mogłoby być bez tych urozmaiceń. Ale depresja dopadła mnie 2 razy (na studiach, po studiach). Pewnie reaktywna, bo "po przejściach". Czarna dziura. Zawalanie życia. Energia zużywana do szczętu na przejście do kibelka (to ogromne wyzwanie jest). Siedzieć w fotelu 2 doby? Phi. Bez jedzenia, bo przecież piętro do sklepu trzeba by zejść. Albo kanapkę zrobić. Myślałam, że gdy zarzucę się obowiązkami - to dam radę. Gucio. Tylko poczucie wartości spadało poniżej zera. Obawiam się, że gdyby nie chrześcijańskie przekonania, to... żyć nie było po co. Życie było nie do zniesienia. Kolory - bolały (szczególnie fajne w pracowni malarskiej  :diabeł:)
Miałam też koleżanki z depresją kliniczną. 8 prób samobójczych np. Dwóch byłam świadkiem - resustytacja, pogotowie, płukania żołądka, psychiatryk, elektrowstrząsy - takie przyjemności. Moja instruktorka jazdy, świetna dziewczyna, zakończyła swoje życie mając jakieś 26 lat  :smutny:
Ja wówczas do lekarza nie poszłam (choć skierowanie już miałam), bo... no właśnie, jeszcze stosowali elektrowstrząsy. Psychoterapia raczkowała. Wyciągali mnie pomocni ludzie i niezawodne konie  :konik: Tony lektur psychologicznych i psychiatrycznych. Przetrwałam. Życie potoczyło się dalej. Ale co straciłam w tamtych okresach - tego nie nadrobię.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Zet Wrzesień 23, 2009, 23:26:29

Gilian

hm, to choroba, jak każda inna, tylko choroba ...duszy, emocji, lekarz psychiatra to nie takie złe wyjście, czasami dobre leki pozwalają na lepsze spojrzenie na świat.

Nie jest dziedziczna, tylko sposoby radzenia sobie z rzeczywistością są dziedziczne, dysfunkcje w sferze postrzegania i rozwiązywania problemów często połączone z niskim poczuciem wartości.

Da się funkcjonować, tylko powinnaś się zgłosić do specjalisty, to się leczy. Jeżeli dobrze funkcjonujesz w pracy, to znaczy, że masz bardzo duże szanse na wyzdrowienie. Może i to wydaje się bez sensu, ale to taki stan, nie da się w tej chwili inaczej myśleć, możesz tylko spróbować coś zrobić.

Tak jak halo pisała może istnieje "coś" dlaczego warto...

Nie choruję, ale wiem coś o tym, z punktu widzenia mojej profesji i osoby spokrewnionej z chorym.

Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 00:59:31
Podpisuję się pod ten wątek, bo przeżyłam na własnej skórze.... Niestety miałam depresję, która trwała równe 3 lata. Samo wychodzenie z choroby zajęło mi około roku co nie było wcale takie proste.  Być może gdybym zgłosiła się do lekarza trwało by to  trochę krócej.
Najgorsze jest to że ta ponura choroba czasami pokazuję - ej ja jestem i czekam aż ci się noga powinie.- Szczególnie przy najgorszych momentach życiowych. Jednak jest ten KTOŚ kto stanowi sens mojego życia oraz moje Małe marzenie- 2 letnia kobyłka która jest również największym cudem w moim życiu.

Niestety depresję dostałam na studiach dziennych. Niby piękny okres a jednak odciągnięcie od środowiska , tęsknota za domem, poczucie odrzucenia, strach, pierwsze przypały z dwójami na egzaminach ( gdzie w LO byłam wzorową uczennicą) i ta ciągła PRESJA środowiska, otoczenia, rodziny, poczucia winy ( że nie  potrafię osiągnąć tak wiele jak w LO).
Zaczęło się od zamknięcia w sobie, coraz mniej rzeczy mnie bawiło. Żyłam od piątku ( powroty do domu na weekendy) do niedzieli godz. 17.00 . Najtrudniej było wieczorami.
Miałam koleżanki ale nie potrafiłam tak cieszyć się wolnością jak one. Ciągle tęskniłam za domem. A w domu powtarzali mi- nie musisz wracać tak co piątek, zostań na stancji, baw się to twój drugi dom.... Płakałam w ukryciu.
Nie potrafiłam z nikim porozmawiać  o tym żeby nie wyjść na mięczaka. Na mój kierunek z mojego LO startowało 39 osób. Dostały się tylko trzy w tym i ja. Niestety zerowy kontakt. Tak wyszło nie miałam prawa narzekać bo to przecież takie szczęście że właśnie ja dostałam się tam gdzie inni mogli tylko wtedy pomarzyć. Sama świadomość bolała.
Po 7 miesiącach były okresy że nie potrafiłam się podnieść z łóżka. Spałam popołudniami. Tak się złożyło że miałam swój własny pokój i swój zamknięty świat. Ciągle przepełniona sarkazmem, ironią i żółcią niezadowolenia. Wstawałam tylko na zajęcia w szkole i odliczałam godziny powrotu do domu.  Niby byli znajomi jakieś imprezy.... ja nie umiałam się bawić. Siedziałam z boku jak szara mysz i patrzyłam jak inni się uśmiechają ja marzyłam o powrocie do domu, tego prawdziwego domu.
Kiedy wróciłam na wakacje ..... odżyłam ale nie na tyle aby poczuć jakąkolwiek zmianę w moim życiu. Zresztą minął miesiąc, sesje poprawkowe cuda na kiju. I znowu studia. Po roku zaczął się hardcore. Nerwica lękowa, neuralgia międzyżebrowa, krwotoki  z nosa, omdlenia, nie zależało mi na niczym. Byłam jak wampir. W dzień spałam a w nocy cierpiałam na bezsenność. Próbowałam to zmienić ale  organizm potrafił mi robić psikusy. Nie spałam w ciągu dnia  to i w nocy też nie. Byłam ciągle niewyspana, ciągle zmęczona, łapałam infekcję za infekcją. W końcu wylądowałam w szpitalu z  ciągłymi atakami bolących żeber, wysoką gorączką. Lekarz wiedział co mi dolega jednak ja nie chciałam przyjąć tego do siebie.  Dostałam zastrzyk i tyle mnie widzieli. Po to by następnego dnia znalazła mnie w kuchni(  nieprzytomną)  moja współlokatorka  z zakrwawionym nosem.  To bolało, życie mnie bolało.  Nie dbałam o siebie, żarłam jakieś śmieci. Przytyłam 10kg potem kolejne 10kg. Miałam gdzieś życie. Do tego doszły problemy z facetem za którym z początku tęskniłam ale na drugim roku miałam już go zupełnie w innej kategorii- nie ten poziom był dla mnie  za naiwny. Widywaliśmy się rzadko, mnie na niczym już nie zależało, miłość umarła  i postanowiłam zakończyć ten związek. Jednak cały czas tęskniłam za domem a w domu nie potrafiłam cieszyć się że jestem tam bo dobijała mnie myśl że muszę wracać na studia. MOja twarz poszarzała, miałam ciągłe ataki krwotoczne z nosa. Nie wiem jakim cudem zaliczałam egzaminy, sesje. Jednak nie czułam wartości życia.  Na zajęcia wstawałam dla MAMY bo ona tyle kasy na mnie łożyła żebym mogła się uczyć.Nie chciałam jej zawieść. Łapałam się na myślach ,, po co mam żyć, w jakim celu, w życiu już nic mnie nie czeka... bez sensu. Lepiej siedzieć w łóżku przynajmniej jest ciepło".Zamknąć oczy i przenieś się w inny świat Dużo osób znajomych nie mogło mnie poznać na ulicy. Kiedyś wulkan energii a teraz ? Miałam jednak gdzieś te uwagi nikogo do siebie nie dopuszczałam. W dni wolne od nauki potrafiłam przesypiać po 16 godzin a i tak byłam zmęczona. Kiedyś koleżanka musiała mi pomóc iśc od łazienki bo skurcze mięśni były tak bolesne . Wtedy było najgorzej. Nie płakałam już a pogodziłam się z losem. nie marzyłam o niczym, czułam się jakbym przegrała życie! mając 21 lat !!!!! Pamiętam jak koleżanki próbowały wyrwać mnie na zakupy: nowe kolczyki... zero entuzjazmu. Kasę wydawałam na jakieś badziewne książki, gazety które były małą przerwa między spaniem , myciem, jedzeniem. Nawet w szkole czytałam co jednak nie poprawiało mi absolutnie samopoczucia.  Nie umiałam cieszyć się z niczego. Czułam się zerem, moja wartość, kompleksy... to było na poziomie depresji. Nie użalałam się nad sobą ... ten okres był na pierwszym roku. Na drugim pogodziłam się  z życiem szarzyzny i zero kontaktu ze światem.Pasowało mi to. Czyli: Dajcie wy mi święty spokój.
A jednak tak się nie stało....
Na mojej drodze postawił nogę mój obecny Narzeczony. Zaczęło mi zależeć ale... czułam się nikim. Wrzucałam sobie że  mam taki humor, taki sarkazm... taka szarzyzna.
Pod koniec drugiego roku zaczęliśmy się ze sobą spotykać. I nie było wcale tak pięknie. Z depresji wychodziłam stopniowo ale niestety ta choroba bardzo dawała się we znaki.  Na  wakacjach mój men sprawił e nabrałam lekkiej pewności siebie. Wyjechaliśmy pod namiot na 3 tygodnie i wtedy zobaczyłam małe światełko w tunelu...
Mój Ukochany otoczył mnie miłością, nauczył mnie chęci do życia. Jak sobie teraz przypomnę te wszystkie żale które mu wypłakiwałam , to całe poczucie winy, odrzucenia. Coś we mnie pękło. Potrafił mnie zrozumieć, wysłuchał i nie oceniał.

Na 3 rok wróciłam  delikatnie odmieniona. Uśmiechałam się do ludzi ale w swoim pokoju powracały stare koszmary. Żyłam od niedzieli do czwartku kiedy mój mężczyzna po mnie przyjeżdżał. Najgorsze były niedzielne  rozstania. Płakałam i czułam się znowu odrzucona, zostawiona samej sobie. On jednak prosił : bądź dzielna. To tylko 4 dni.
 Ja panikowałam jak głupia.
Na studiach znowu wróciły krwotoki i anemiczny styl bycia. Jednak był Ktoś kogo dopuściłam do swojego serca kto nie ingerował w moje życie na zasadzie : weź się w garść. W depresji nie ma czegoś takiego jak przekonywanie: Ej słuchaj nie użalaj się nad sobą bo dzieci w Afryce mają gorzej a ty jesteś rozpieszczona i nie doceniasz tego co masz. - Takie teksty nie działają.  W depresji nie czujesz życia. Siedzisz  sam i jest ci z tym dobrze. Chcesz tylko świętego spokoju i  wiecznego snu. Nic cie nie obchodzi i nie potrafisz chcieć, móc. Tak jak narkoman.
W każdym razie na 3 roku moje powroty do domu zaczęły  być czymś w rodzaju ładowaniem baterii. I chwała mojemu za to że mi tak bardzo pomógł. Że wiedział co mi jest - sam z siebie, bo o nic nigdy nie pytał. Już w rodzinie miał przypadek ostrej depresji więc wiedział jak należy postępować ze mną. I za to go kocham najbardziej na  świecie.
Po 3 latach depresji ostatnim śladem jaki po niej został były krwotoki z nosa.  Zakończyły się w momencie odebrania dyplomu ukończenia studiów. I wtedy przyrzekłam sobie że nigdy nie pójdę więcej na studia dzienne. Nigdzie  gdzie byłabym oddalona kupę km od mojego Ukochanego czy rodziny.
Po tym ciężkim okresie postanowiłam zrobić coś w końcu aby na zawsze lub przez najbliższy czas zapobiec ponownemu nawróceniu choroby. Zaczęłam spełniać  swoje  marzenia, oraz Ukochanego rzecz jasna.
Jestem 2 lata po tamtej chwili. Dalej mam ukochanego Mężczyznę - z którym jestem już zaręczona. To dzięki Niemu rozwinęłam swoje skrzydła, to dzięki Niemu jestem dziś kim jestem- falą energii.  Mam tez konia- moją ukochaną Iskierkę. Znalazłam sens swojego życia, znalazłam swoje miejsce - wszędzie byle z Nim i Nią. Buduję w sobie mocne podstawy aby nigdy już nie dopuścić do takiego stanu depresji. We dwoje łatwiej jest pokonywać przeciwności losu. Mamy siebie.I to jest dla mnie najważniejsze.
 
Najgorsze jest jednak to że po tej chorobie mam napady lękowe. Nie przeradza się to w fobię ale niestety. Ciągle boję się że ukochane mi osoby zgina albo coś im się stanie. Szczególnie w  nocy zdarza mi się  uronić łzę w tej sprawie..   Nie jestem ustabilizowana emocjonalnie. Zbyt mocno się wzruszam, ekscytuję. Nie widzę tej małej granicy... za bardzo.
No i Neuralgia międzyżebrowa. To jest najgorsza sprawa. Lewy bok między 4 a 5 żebrem. Boli przy każdym dotyku. A kiedy coś mnie doprowadzi do szału ten ból jest w stanie zwalić mnie z nóg. ... :(


 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Wrzesień 24, 2009, 06:35:41
Najbardziej przerażające jest to że tak wiele osób na to teraz cierpi. Ale neistety takie życie, ciągły stres, pęd, problemy - kto słabszy psychicznie ten tego nie wytrzyma.
Jednak prawdą jest to co kilka osób napisało, jak poczujecie niepokojące objawy idźcie do lekarza. Nie wiem skąd taki strach przed wizytą u psychiatry. To zwykły lekarz a na emocje też można chorować. Ja chodzę jak potrzebuję i nie widzę w tym nic wstydliwego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: vill_18 Wrzesień 24, 2009, 06:58:13
Nie zapominajcie że pacjent depresyjny ma myśli samobójcze, jest wycofany z życia i nie dąży do kontaktu z nikim

Jak byłam w zakładzie psychiatrycznym mówiono nam że depresyjny nigdy nie rzuci się w oczy dlatego jest to pacjent na którego trzeba uważać szczególnie.

Koleżanka się leczyła na depresje,jeszcze kilka mcy po wyjściu ze szpitala zapominała najprostsze słowa, czynności.
Choroba paraliżuje umysł i ciało


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Wrzesień 24, 2009, 07:18:31
Depresja to faktycznie okropna choroba.
Niestety sporo osób, wykorzystując jej "popularność", używa jako hasła-usprawiedliwienia dla swojego lenistwa życiowego i wygodnictwa. Mam taki przypadek w swoim otoczeniu :icon_rolleyes:
Z doświadczenia osób znajomych wiem również, że leczenie farmakologiczne, szczególnie przeprowadzane w szpitalach, może wyrządzić dużo więcej szkody, niż pożytku.. lekarze lubią sobie poeksperymentować..

interesuję się ostatnio syndromem DDA i DDD (Dorosłe Dzieci Alkoholików i Dorosłe Dzieci Dysfunkcyjne)
w Polsce szacuje się, że problem alkoholowy ma ok 4 mln osób - zakładając, że każdy alkoholik bezpośrednio oddziaływuje na 3-4 osoby, to robi się z tego bardzo poważna armia ludzi z problemami emocjonalnymi.
Tak jak napisała Zatonia dysfunkcje są w ten sposób niejako dziedziczne, bo sposób postrzegania rzeczywistości, niskie poczucie wartości, beznadziejności i nieradzenie sobie z emocjami przekazywane są od najmłodszych lat przez najbliższych członków rodziny. Wydaje mi się, że to również jest przyczyną, że depresja staje się obecnie chorobą cywilizacyjną.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alvika Wrzesień 24, 2009, 07:39:48
Temat jest ciężki. Mam wrażenie, że niektórzy wypowiadający się w tym wątku mylą mocno nerwicę depresyjną z depresją. A to bardzo poważne w skutkach nieporozumienie.
Wsparcie daje wiele - ale samo wsparcie nie wyleczy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Wrzesień 24, 2009, 08:23:05
ale depresje i stany depresyjne też są różne, mogą mieć różną siłę i różne objawy. Człowiek z depresją dwubiegunową często popada w stany euforyczne, nie będzie u niego tak widoczna ta depresja, bo jak to depresja - może 2 tygodnie chodził smutny, ale teraz się dobrze czuje, cieszy się, uśmiecha (choć to wcale nie stan "radości" czy "zadowolenia" tylko manii, chwilowego "rozpędu" po którym będzie tak jak było albo i gorzej), a to że znów po jakimś czasie jest smutny? jęczy i użala się nad sobą. Nie wszyscy tak jak zabeczka17 zamkną się w domu i będą mieli tak ewidentne objawy - niektórzy funkcjonują "normalnie" (chodzą do pracy, szkoły, gotują obiad, jedzą, śpią), tylko że w środku nie mają już nic. Pewnego dnia coś pęka i wiadomo jak to się kończy, a osoby najbliższe mówią, że nawet nic nie wyczuły, że coś jest nie tak. Zresztą ludzie świetnie się potrafią maskować. Czasami dlatego, że tak bardzo nie chcą sami uwierzyć że potrzebują pomocy, a czasami dlatego, że nie chcą walczyć. nie chcą zdrowieć. uważają, ze nie są tego warci.

ja, trochę tak jak zabeczka17 (tylko w duuuużo mniejszym stopniu) - żyję od przyjazdu do domu do wyjazdu z domu. Czas kiedy jestem na studiach jest przeważnie straszny. Na początku pierwszego roku i cały czas kiedy byłam w Soton to był jakiś dramat. Czasami nawet na zajęcia nie szłam - bo po co. Ale u mnie nie ma tak dobrze, że mogę przyjechać co weekend. Staram się przyjeżdżac do domu jak najczęściej, ale właśnie na zasadzie ładowania baterii. Jasne, już teraz ryczę, że muszę wracać na studia, ale gdzieś tam tkwi we mnie siła, bo wiem, że jestem jeszcze w domu. I wiem, że jak coś się robi (cokolwiek) to czas szybciej mija. Dlatego chodzę na sto milionów dodatkowych zajęć, na hiszpański, na zajęcia wokalne, na siłownie, na tenisa, na jazdę konną (mimo, że nie jeżdżę od tego ani trochę lepiej, a wręcz przeciwnie, ale trudno), na praktycznie wszystkie weekendy uciekam do Londynu, albo siedzę i czytam swoje ulubione książki z happy endem. Nie daję sobie usiąść i zacząć się użalać nad sobą, bo jak już zacznę to potrafię tak ze 2 tygodnie. Mogłabym i dłużej, ale wtedy włącza mi się już tryb "zaraz do domu" (bo jeżdżę tam jednak co mniej-więcej miesiąc). A jak już jest tydzień czy 2 do wyjazdu to ja już żyję tym, że zaraz jadę. Odliczam dni (skreślam na takim wielkim kalendarzu  :hihi: ), staram się zrobić jak najwięcej póki mam "kopa" i dobry humor, żeby nie kończyć prac kiedy nie mam siły psychicznej na nic. Gdzieś tam w głowie wiem, że muszę sie jeszcze ten rok przemęczyć, bo potem będę miała spokój. Kolejny kierunek na który idę nie jest może bliżej domu, więc nic w tej kwestii się nie poprawi, ale jest bliżej moich marzeń i ja wiem, wierzę w to (musze wiedzieć i wierzyć, inaczej już bym nie studiowała tam, gdzie studiuje tylko schowałabym się w domu w szafie) że on mi pomoże te marzenia urzeczywistnić. To, że mam cel gdzieś mnie trzyma przed poleceniem w ciemność. Trochę tak, jakbym ominęła cały stan depresji i przeszła od razu do tego stadium zdrowienia, kiedy nie jest dobrze, ale jest światełko w tunelu i kiedy już wiem, że to nie są światła nadjeżdżającego pociągu.

 :kwiatek: trzymam za Was wszystkich kciuki  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alvika Wrzesień 24, 2009, 08:56:23
Kaprioleczku, tym nieporozumieniem jest dla mnie taka samodiagnoza i traktowanie przykładowo nerwicy jak depresji - a przede wszystkim będące konsekwencją tego skutki.

Z nerwicą często można sobie poradzić bez uciekania się do farmakoterapii; wsparcie bliskich i rozmowy mają charakter psychoterapeutyczny, pomagają w zmianie przekonań, w budowaniu zdrowych relacji. A o to w walce z nerwicą chodzi. Depresja jest stanem znacznie poważniejszym, tu często potrzeba jest głębsza pomoc. Najgorsze jest budowanie u osób z prawdziwą depresją przekonania, że same sobie poradzą - bo w efekcie trafiają one do zaułka znacznie gorszego od Czarnej Dupy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Wrzesień 24, 2009, 09:07:52
Kaprioleczku, tym nieporozumieniem jest dla mnie taka samodiagnoza i traktowanie przykładowo nerwicy jak depresji - a przede wszystkim będące konsekwencją tego skutki.

Z nerwicą często można sobie poradzić bez uciekania się do farmakoterapii; wsparcie bliskich i rozmowy mają charakter psychoterapeutyczny, pomagają w zmianie przekonań, w budowaniu zdrowych relacji. A o to w walce z nerwicą chodzi. Depresja jest stanem znacznie poważniejszym, tu często potrzeba jest głębsza pomoc. Najgorsze jest budowanie u osób z prawdziwą depresją przekonania, że same sobie poradzą - bo w efekcie trafiają one do zaułka znacznie gorszego od Czarnej Dupy.


z tym się oczywiście zgadzam. z tym, że do lekarza trzeba trafić dobrego, a o takiego naprawdę trudno. Kiepski lekarz (np. jak ta lekarka na którą ja trafiłam), albo taki co przyszedł tylko "odbębnić" nie pomoże, a może bardzo, bardzo zaszkodzić.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Wrzesień 24, 2009, 09:25:49
dokładnie, w przypadku o którym pisalam, lekarka podawała testowo jakiś nowy lek
pojechała za to potem na egzotyczną wycieczkę fundowaną przez firmę farmaceutyczną ... głupio się tym chwaliła :icon_rolleyes:
a stan pacjenta znacznie sie pogorszył ..


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 24, 2009, 10:08:13
Zadałam pytanie, bo nie znam nikogo kto miałby faktycznie depresję. Znam owszem koleżanki, które raczej za słowem depresja ukrywają swoje lenistwo. Jestem daleka od twierdzenia, że sama jestem w takim stanie. Jednak czuję, że od półtora roku systematycznie pogarsza się mój stan. Do niedawna usiłowałam to zwalczać, myślałam że jakoś się z tego wygrzebię. Od 2 miesięcy nie chce już mi się nic. Czekam tylko chwil, kiedy zostaję sama.
Zastanawiam się poprostu, czy samo przejdzie czy to nie droga w dół.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Wrzesień 24, 2009, 10:20:59
bera7, ja bym na dobry początek znalazła sprawdzonego psychologa, terapeutę
i poszła porozmawiać po prostu
czasem jedna rozmowa może wskazać kierunek



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Laguna Wrzesień 24, 2009, 10:33:18
vill- nie każdy chory na depresje ma myśli samobójcze. Ja bardzo zawsze chciałam żyć. Zyć normalnie i moje myśli bardziej zajmował problem jak wyjść z choroby a nie jak ze sobą skończyć.

abre- tak zauważenie objawów jest ważne, ale tak naprawdę póki sam chory nie zechce wyjść z choroby to wysiłki innych na niewiele się zdadzą. Ja obecnie już 3 rok walczę z depresją mojego taty. Pod ciągła opieką psychiatryczną, 3 razy hospitalizowany w tym raz na oddziale zamkniętym, ma w nas wsparcie i opiekę, a mimo to wysiłki narazie ida na daremno. Bo póki on sam nie będzie chciał coś zmienić to my niewiele możemy zrobić.

Gdy ja chorowałam też miałam mega wsparcie ze strony rodziny (czego nie można powiedzieć o znajomych i koleżankach- też niby wielkich przyjaciółek koniar), ale póki sama się nie ogarnęłam nawet do mnie ich próby pomocy nie docierały. Miałam wrażenie że jestem sama.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 24, 2009, 10:37:51
Chwilowo nie mam możliwości iść na prywatną wizytę, a o tych z NFZ dobrych opinii nie słyszałam.
Mam wrażenie, że poprostu zbyt długo stawiałam opór pewnym wydarzeniom. Aż się przelało i odechciało mi się walczyć, bo wiem, ze nawet jak jedno wyprostuję to następne zwali się na głowę.

Nie mam myśli samobójczych już. Raczej obojętność. Myśli o tym, że śmierć byłaby ulgą, ale zabicie samej siebie to ucieczka. A z pewnych względów nie chcę skończyć jak tchórz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 11:00:02
Alvika wiesz no u mnie było naprawdę ciężko. Wsparcie, wsparciem ale samo wychodzenie z choroby zajęło mi rok czasu. Organizm dalej dopominał się o święty spokój, o sen w ciągu dnia, unikanie słońca, ciągłe przemęczenie przy dość dobrej morfologii, bólach mięśni te były okropne.  Leżąc na łóżku czułam straszliwe skurcze w udach. Kiedy nie spotykałam się z moja drugą połówką często stany emocjonalne wracały- apatyczność, ból żeber. Tyle że przez rok znalazłam sens życia, a to nie było pstryknięcie palcem: chcę i mam.  Cały etap trwał po woli.
Lekarz rodzinny kilka razy rozpoznawał u mnie depresję przy zwykłym badaniu - nie dałam za nic w świecie wysłać się do psychologa. Odbierałam to jako policzek.
Wiele sytuacji gdzie nie ruszałam z domu kilka dni w dresach , z tłustymi włosami, a mój siedział przy mnie po prostu bez słowa i oglądał tv. Drażniło mnie to cholernie... ale to byłą już jakaś reakcja z mojej strony. I tak małymi kroczkami doszliśmy do tego co mamy dzisiaj. Nie jestem w  stanie powiedzieć ile zawdzięczam mojemu Mężczyźnie i że gdyby nie on nie wiem co byłoby dalej.


Dzisiaj jak przypomnę sobie tamten okres .. życie  ciągłym cieniu, ciągle zasłonięte żaluzje zero ochoty na następny dzień i czasami płacz: dlaczego ja  nie potrafię tego zmienić ?- to boli fakt jaki hardcore urządziłam swojemu organizmowi i psychice. A ciuchy? Nie uwierzycie ale ciągle chodziłam w jednym szarym fraczku zapinanym po samą szyję i nie było zmiłuj żebym na wyjście z domu ubrała coś innego. Miałam takie trzy komplety. Prałam na zmianę. Mój zaczął nazywać to : strojem batmana. Ale ja tak bardzo wstydziłam się siebie, chciałam ukryć zniknąć pod płaszcze wszechświata, zniknąć, w końcu zasnąć. Nie byłam gotowa na związek, nie chciałam się pokazywać światu. Ktokolwiek na mnie spojrzał jezu... co on sobie myśli. A tutaj z takim facetem... w dodatku wybrał mnie. Bałam się podołać wyzwaniu, nie czułam swojej wartości ...  Ale miłość pomaga.... mi pomogła. Głupie reakcje, głupie wyżalanie, głupie wyrzucanie swojego gniewu, żalu do świata: dlaczego ja? Był jak dobra terapia.

Nie napisałam tego wcześniej ale w mojej depresji wystąpiła też  bulimia. Ale nie taka w starym pojęciu bo mnie na wyglądzie nie zależało. Kiedy wylądowałam po 3 latach w szpitalu na skutek tycia .. lekarka endokrynologii uświadomiła  mnie że nie wszystkie bulimiczki wymiotują.  Ale przyznaje bez bicia  potrafiłam pochłaniać duże ilości jedzenia po czym głodować 2 dni.I to ciągłe łaknienie.Efektem było: 20 kg. 2 pizze a ja dalej byłam głodna  tylko po to by następnego dnia pić zaledwie pół litra wody.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Wrzesień 24, 2009, 11:22:19
funkcjonuję, daję radę, sprawdzam się w pracy na 100%, niczego nie zawalam = lekarz zbędny.

Kurcze :(
Dobrze, że praca jest odskocznią i nie zawalasz.

Jesli nie chcesz lekarza, to spróbuj technik np pozytywnego myślenia.
Zapoznaj się  np z metodą Silvy
http://www.silva.alpha.pl/

Ja co prawda nigdy nie cierpiałam na depresje , oczywiście miałam trudne momenty w życiu, ale jestem kompletnie odmiennym typem ;)
Złośc, czy frustracja pobudza we mnie energię , ale ta metoda jest rodzajem samokontroli umysłu.

Byłam na kursie i jestem zachwycona , jak można wiele zmienić w swoim własnym życiu.
Choć szukałam raczej wyciszenia, nabrania dystansu  ale i pokonania zmęczenia.

Naprawdę wszystko jest w naszych głowach :)

Bera - też spróbuj.

Pozytywne myślenie jest podstawą w takich przypadkach , nie leki.

A nie jest z Wami tak źle, skoro uczestniczycie w forum :D

A najlepiej byłoby zakochać się szczęśliwie :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Wrzesień 24, 2009, 11:40:38
Najgorsze rzeczy jakie można usłyszeć: nie jęcz, zmień się, myśl pozytywnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Wrzesień 24, 2009, 11:45:59
Najgorsze rzeczy jakie można usłyszeć: nie jęcz, zmień się, myśl pozytywnie.

Najgorszą rzeczą jaką można zrobić w takiej sytuacji - to nic nie robić

Tylko  nie da się za kogoś  żyć czy podejmować decyzje.

Taki wredny ten świat :icon_rolleyes:



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alvika Wrzesień 24, 2009, 11:48:15
guli, a najlepszą - nie szkodzić  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Wrzesień 24, 2009, 11:50:05
guli, jak się jest w środku Czarnej Dupy, tam gzie nie dochodzi żadne światło, to takie teksty nie pomagają. Takie teksty sprawiają, że człowiek czuje się jeszcze gorzej, że ma kolejne wyrzuty sumienia, że najwyraźniej jest najgorszą i najbardziej nieudaną osobą na świecie, skoro zmienić się nie umie, skoro nie umie wyjść do ludzi, uśmiechnąć się i sprawić, że wszystko jest dobrze.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 12:25:53
guli, jak się jest w środku Czarnej Dupy, tam gzie nie dochodzi żadne światło, to takie teksty nie pomagają. Takie teksty sprawiają, że człowiek czuje się jeszcze gorzej, że ma kolejne wyrzuty sumienia, że najwyraźniej jest najgorszą i najbardziej nieudaną osobą na świecie, skoro zmienić się nie umie, skoro nie umie wyjść do ludzi, uśmiechnąć się i sprawić, że wszystko jest dobrze.

Identycznie było ze mną. Nic nie pomagało a człowiek jeszcze miał taki ogromny żal do siebie ze nie potrafi tego zmienić. Że jest gdzieś tam kolorowy świata a ja gniję w tej szarzyźnie. To bolało. Istnienie bolało. Stracić chęć do życia... Nie na zasadzie kaprysu.  Budzisz się codziennie i wiesz że to kolejny dzień który prześpisz bo nie masz siły wychodzić . po prostu nie chcesz. Jeśli masz dzień wolny - przesypiasz go, nie wstajesz  bo po co. Natomiast w nocy ciągle nawiedzają cie koszmary bezsenności. I to tak trwa... trwa ... i trwa....


edit: Mój Boże tak sobie uświadomiłam dzisiaj jak wielką różnicą jest  moja egzystencja w porównaniu z tamtym okresem.  Dzisiaj nie umiem nie uśmiechać się do życia, ludzi. Siedzenie w domu mnie zabija, ciągle coś robię, mam nowe pomysły na życie. Ciągnę kilka srok za ogon i bardzo dobrze czuję się we własnej skórze. Nie robię tego dla kogoś a dla samej siebie. Mam wsparcie osoby którą kocham a życie jest o wiele łatwiejsze.
Dzisiaj znajomi ze studiów mnie nie poznają. Na Naszej-klasie co jakiś czas mam wiadomości: Czy to naprawdę Ty?
Wszędzie mnie pełno, szaleję, poszerzam horyzonty, robię przeróżne kursy. Doba to dla mnie za mało.  Opieka nad koniem , głupie wywożenie gnoju czy mielenie ziarna jest dla mnie sensem istnienia. Korzystam z każdego dnia  najmocniej jak się da.
Znalazłam wewnętrzny spokój, tą tak bardzo potrzebną harmonię pomiędzy jing i jang. Z nadwagi pozostało mi jeszcze  dodatkowych 8 kg. Czuję się o wiele lepiej. I nie mówię że nie mam chwili załamki, że nie płaczę jeśli mi się nie powiedzie. Ale potrafię po kilku dniach się podnieść i żyć. Kombinować i nigdy się nie ograniczać.  Mam dla kogo: Mój Ukochany, Moja Iskra, Rodzina i dla samej siebie abym nigdy nie żałowała że czegoś nie widziałam, nie spróbowałam, nie skorzystała z okazji. Świat jest pełen niespodzianek. Tak trudnych do zauważenia w depresji.
I wiem też że tylko takim myśleniem i postępowaniem nie dopuszczę do nawrotu choroby. Lepiej zapobiegać jak leczyć. Na szczęście świat jest duży a dla mnie spełnianie marzeń swoich i Ukochanego jest najważniejszym priorytetem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Wrzesień 24, 2009, 12:49:41
guli, jak się jest w środku Czarnej Dupy, tam gzie nie dochodzi żadne światło, to takie teksty nie pomagają. Takie teksty sprawiają, że człowiek czuje się jeszcze gorzej, że ma kolejne wyrzuty sumienia, że najwyraźniej jest najgorszą i najbardziej nieudaną osobą na świecie, skoro zmienić się nie umie, skoro nie umie wyjść do ludzi, uśmiechnąć się i sprawić, że wszystko jest dobrze.

Identycznie było ze mną. Nic nie pomagało a człowiek jeszcze miał taki ogromny żal do siebie ze nie potrafi tego zmienić. Że jest gdzieś tam kolorowy świata a ja gniję w tej szarzyźnie. To bolało. Istnienie bolało. Stracić chęć do życia... Nie na zasadzie kaprysu.  Budzisz się codziennie i wiesz że to kolejny dzień który prześpisz bo nie masz siły wychodzić . po prostu nie chcesz. Jeśli masz dzień wolny - przesypiasz go, nie wstajesz  bo po co. Natomiast w nocy ciągle nawiedzają cie koszmary bezsenności. I to tak trwa... trwa ... i trwa....

Naprawdę przykro, że tak to wygląda.
Ale przeciez wyszłaś z tego :)

Nikt przez net nie wyleczy z żadnej choroby, ale może wskazać , że jest jakaś możliwość.
To przecież choroba pochodząca z umysłu- prawda?

Dlatego ja np proponuję tego rodzaju kurs.
To skutkuje naprawdę i to na długo :)

Czy jest w tym coś złego?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alvika Wrzesień 24, 2009, 13:01:18
To przecież choroba pochodząca z umysłu- prawda?
Nie, nie zawsze jest to prawda.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 13:15:08
W tamtym okresie nie poszłabym na kurs... Nie docierało do mnie że mam depresję albo że coś ze mną nie tak.  Takie funkcjonowanie dawało mi pewność że taka już jestem i trudno trzeba się z tym pogodzić. Lekarz rodzinny czy ten ze szpitala nie raz mi mówili : dziewczyno masz depresje potrzebna jest ci pomoc. Ja nie słuchałam. Depresja? Ja przecież nie  jestem psychicznie chora. Panu się coś pomyliło.
I to tak trwało. Dopiero po zakończeniu choroby w szpitalu gdzie miałam obowiązkową wizytę u psychologa dowiedziałam się że chorowałam na dość silną depresję. Lekarka była pełna podziwu że potrafiłam z tego jako tako wyjść. jednak nie dawała mi wiary czy za rok lub dwa znowu nie popadnę w szarzyznę.  Prosiła mnie  bym nigdy więcej nie bagatelizowała tylu syndromów .To jest straszna  choroba która może spowodować samo wyniszczenie organizmu a o śmierci to nie wspomnę. Jest podstępna i zakrada się niewidoczna.
Dzisiaj jak tak patrzę przez pryzmat mojego doświadczenia to najlepszymi sposobami aby uchronić się od depresji jest znaleźć sens życia, swoją drogę, swój własny świat. Każdy ma swoje priorytety. Czy to  jest rodzina i dziecko dla którego warto żyć. Czy to są podróże po Polsce - jak w moim przypadku zwiedzanie  zamków i fortyfikacji na terenie całego kraju. Czy chociażby nauka tańca.  Ruch wspaniale wpływa na organizm i myślenie. Jednak  osoba w ciężkiej depresji pójdzie ci na takie zajęcia za namową koleżanki , popatrzy, porusza się i wróci do domu z takim samym nastawieniem jak wcześniej. To nie jest takie proste. Pamiętam moje wysiłki na akademickiej siłowni. Trwało to miesiąc i tak jak szybko zaczęło ta szybko skończyło.  A dzisiaj bez bieżni żyć nie potrafię.

Metody leczenia jak i etapów depresji jest wiele. I jak w matematyce kombinujesz co do czego dopasować aby dało efekt. Niestety  w życiu często jest tak że nie da się naprawić nastroju kursem itp. Oczywiście można spróbować.... ale wiem że nie przemówiłoby wtedy do mnie. Każde wystawienie nosa za drzwi bolało a co dopiero przesiedzieć na kursie i słuchać że świat jest piękny.
 
Z mojego doświadczenia wiem też , że dobrą formą załagodzenia depresji jest  także kontakt ze zwierzętami. Mówię tutaj o psach, kotach, koniach i wszystko co jest większe i można się do tego przytulić, zadbać. Zwierzęta mają w sobie tyle miłości i oddania . Nie pytają o nic, nie oceniają, po prostu są.  Ja swojej kobyłce także zawdzięczam to że dzięki niej wyszłam z choroby i podejrzewam że  w najbliższym okresie w nią nie popadnę.  Jedna chwila z koniem daje mi tyle szczęścia za które wtedy oddałabym wszystko.

guli nie ma nic złego w tych kursach o których piszesz... jednak wybacz na mnie by to nie podziałało. Nie poszłabym na następne zajęcia.... nie miałabym siły ani wewnętrznej chęci na spotykanie się z ludźmi, z psychologiem czy kim tam jeszcze....

Dzisiaj mogę powiedzieć wyszłam z choroby. Jestem na prostej i czuję to. Jednak mnie było łatwiej. Zakochałam się i ta miłość trwa. Dostałam mocne fundamenty aby w każdym złym momencie  iść  z uniesioną  głową. Nie załamywać się. Jednak domyślam się w  jak wielkiej matni są ludzie którzy mają rodziny dom, pracę... a jednak zapadli w tą straszliwą chorobę. Mogę i tylko z całego serca współczuć.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Wrzesień 24, 2009, 13:29:52

guli nie ma nic złego w tych kursach o których piszesz... jednak wybacz na mnie by to nie podziałało. Nie poszłabym na następne zajęcia.... nie miałabym siły ani wewnętrznej chęci na spotykanie się z ludźmi, z psychologiem czy kim tam jeszcze....
 . Jednak mnie było łatwiej. Zakochałam się i ta miłość trwa

Taki kurs to nie jest spotkanie z psychologiem ani ogólnie z ludźmi.
To spotkanie  z samym sobą , dlatego bywa skuteczne, o ile ma się taką wolę .
Ale bez wewnętrznego przekonania ,  żadna kuracja nie jest skuteczna :(

Taki kurs to trzy dni praktycznej nauki metody , to programowanie  , czy wizualizacja własnej osoby, czy pragnień.
Wszystko przy dźwiękach , które wprowadzają człowieka w stan Alfa, czyli na granicy snu .
I to nie jest żadna sekta.
Mózg ludzki jest ogromną niewiadomą, ale  mający ogromne możliwości.
 

Teraz jest coraz więcej publikacji w poważnych  kanałach  medialnych - nawet sny można kreować , lub szukać dobrych rozwiązań.


O  wpływie miłości tez pisałam, ale to raczej nie przychodzi na wezwanie.
Choć niektórym i to udaje się :)

 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Laguna Wrzesień 24, 2009, 13:47:11
A nie jest z Wami tak źle, skoro uczestniczycie w forum :D

Ja wtedy własnie od rana do wieczora siedziałam na forum. To był jedyny świat w którym czułam się bezpiecznie. Mogłam się spotykać z ludźmi nie wychodząc z własnego pokoju.

Gdy stanęłam w miarę na nogi, pojawiła się w moim życiu szczęśliwa chwila pod postacią treningów u Lostak na Amsterdamie to już jakoś bardziej mnie zaczęły interesować spotkania rzeczywiste od wirtualnych.
Pewnie nawet Lostak nie jest tego świadoma, że pomogła mi wtedy razem z Łosiem stanąć na nogi. Znowu miałam jakiś cel w życiu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 13:50:47
guli mimo wszystko powiem że sama nie miałabym siły na takie sprawy. Łatwiej mi było pauzować i czuć się z tym źle jak podejmować jakąkolwiek walkę o siebie czy o lepsze samopoczucie. :(   Nienawidziłam siebie za ten stan, za to że nie chcę nie potrafię... lepsze było zamknięcie w swoich czterech ścianach.

edith:
Przypomniał mi się jeszcze motyw a propos tego co pisze vill_18 o zapominaniu. Ja miałam okropny i bardzo paraliżujący motyw z brakiem możliwości wysławiania się. Ciągle zapominałam słowa. Tak jakbym się cofała. To było bardzo żenujące kiedy dyskutowałam z moim a tutaj nagle zapominam 3/4 wyrazów którymi mogłabym się podeprzeć w dyskusji. Jezu ile wtedy nerwów było i żalu do siebie... że mam kłopoty z pamięcią, że jestem na studiach a w samym środku rozmowy błaźnię się bo zapominam danego słowa. Okropność


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 24, 2009, 13:56:56
guli, to nie jest choroba umysłu. To choroba głowy. Tak jak wrzody są chorobą żołądka. To chemia. Chory sobie nie wmawia ot tak, że mu źle na świecie bo zimno na dworze. To organizm ma problemy z wytwarzaniem i przetwarzaniem pewnych substancji chemicznych. I na to żadne rozmowy nie pomogą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Laguna Wrzesień 24, 2009, 14:01:56
Święte słowa. DLatego uważam, że dla lepszych i szybszych efektów leczenia ciężkiej depresji należy połączyć leczenie farmakologiczne z leczeniem psychologicznym. Z tym że np w moim wypadku to drugie kompletnie nie skutkowało i szybko go zaniechałam


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Wrzesień 24, 2009, 15:51:02
guli, wybacz, ale takie zajęcia mogą człowieka tylko mocno zdołować. Albo wywołać agresję, a później go zdołować. Bo to nie jest tak, że człowiekowi jest smutno. I ma depresję. Pójdzie na zajęcia i znajduje nagle w sobie wewnętrzne światełko i zaczyna się cieszyć puchatością kaczuszek. Człowiek pójdzie na zajęcia, stwierdzi,że ktoś usiłuje mu wmówić, że jest fajnie i będzie fajnie, jak będzie myślał, że będzie fajnie. Ok, przyjmie do wiadomości, że są tacy ludzie i są szczęśliwi. Tyle, że on nie jest. Bo jest beznadziejny. Bo ciągle wszystko psuje, a puchatej kaczuszce pewnie przez przypadek skręciłby kark. Po czym wraca do swoich 4 ścian, gdzie jest mu dobrze. Bo nie musi patrzeć na to jak inni są radośni. I szczęśliwi.

znowu nie popadnę w szarzyznę. 

szary to chyba bardzo znaczący dla tej choroby kolor.

Cytuj
gdyby wszyscy chodzili bezgranicznie szczęśliwi i ciągle się śmiali itp. już od samego widoku miałabym ochotę poderżnąć nie tylko sobie, ale i im wszystkim gardła. A tak, kiedy potrzebuję odrobiny spokoju samotności, wychodzę na szarą ulicę, gdzie wszystko jest szare. Szarzy są ludzie, szare budynki, szary bruk i szare od spalin liście. i w tym się odnajduję. Wpasowuje się w otoczenie. choć przez ten moment mogę poczuć się normalna. Szara.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Wrzesień 24, 2009, 17:06:58
Ale bez wewnętrznego przekonania ,  żadna kuracja nie jest skuteczna :(
Tylko co, jeśli jednym z objawów choroby jest właśnie brak wewnętrznego przekonania (do czegokolwiek)? :(

Podrzucam namiar na sensowną psycholog-psychiatrę w Warszawie. Monika Sitarz, Poselska 9 tel. 022-617-70-61 (namiary są też w sieci, dlatego i tu wstawiam). Jest z nurtu poznawczo-behawioralnego. Polecam (doświadczenie własne i "z drugiej ręki" ale na bieżąco). A, warto się jeszcze zainteresować EEG Biofeedbackiem, jako ew. uzupełnieniem leczenia. To trening mózgu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Wrzesień 24, 2009, 17:15:33
  Tylko co jesli  jednym z objawów choroby jest właśnie brak wewnętrznego przekonania (do czegokolwiek)? :(

Czyli poddajemy sie bez walki,  nawet nie korzystając z lekarza , bo brak przekonania.
Czemu nie?
 W końcu od nas głównie  zależy jakosc własnego życia.
 
 
Cytuj
A, warto się jeszcze zainteresować EEG Biofeedbackiem, jako ew. uzupełnieniem leczenia. To trening mózgu.

metoda Silvy to tez trening mózgu i nikt tam nie siedzi szczerząc się do wszystkich :/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: abre Wrzesień 24, 2009, 17:24:43
guli, Ty chyba po prostu nie rozumiesz czym jest depresja. Mówisz o walce i poddawaniu się, o wpływaniu na jakość życia. A to trochę tak, jakbyś sugerowała komuś choremu na hemofilię, żeby pozytywnym myśleniem wpływał na krzepnięcie krwi.

A takiego chorego na depresję trzeba czasem niemal siłą zaciągnąć do lekarza, pilnować żeby brał leki bo jest obojętny, nie ma woli walki o życie a co dopiero o dobre samopoczucie. Chemia w głowie determinuje myślenie "że i tak się nie uda".

Gdy kuracja farmakologiczna zadziała (a to następuje po kilku tygodniach) wtedy można zacząć wszelkiego rodzaju treningi osobowości, motywowanie, wspomaganie pewności siebie. Wcześniej po prostu to nie dociera.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Wrzesień 24, 2009, 17:55:37
Ja ze swoją depresją byłam w stanie poradzić sobie bez żadnych środków farmakologicznych. Nie mówię, że zawsze jest to możliwe, ale twierdzenie, że ingerencja farmakologiczna jest niezbędnym elementem w skutecznej walce z depresją nie jest prawdą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 18:36:48
  Tylko co jesli  jednym z objawów choroby jest właśnie brak wewnętrznego przekonania (do czegokolwiek)? :(

Czyli poddajemy sie bez walki,  nawet nie korzystając z lekarza , bo brak przekonania.
Czemu nie?
 W końcu od nas głównie  zależy jakosc własnego życia.
 
 


DOKŁADNIE na tym polega Depresja.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 24, 2009, 19:03:17
To ja czegoś nie rozumiem. Piszecie, że depresja jest kiedy już człowiekowi NIC się nie chce zrobić z własnym życiem, a za chwilę, że sami bez pomocy lekarzy i leków wyszliście z tego. Albo depresja jest już drogą w jedną stronę, jeśli specjalista nie pomoże, albo są to zaburzenia z którymi można sobie poradzić.
Mi się wydaje, że jestem na "najlepszej" drodze do depresji, mam część objawów. Ale mam też na tyle silnej woli by szukać nadal rozwiązań z tej "czarnej dupy" w jakiej jestem. Tylko bezskutecznie póki co  :marze:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Wrzesień 24, 2009, 19:12:31
To, ze wyszłam z depresji bez udziału farmakologii nie oznacza, że odbyło się to bez wsparcia z zewnątrz. Jednak 99,9% sukcesu to efekt mojej ciężkiej walki o przetrwanie, bo poddanie się chorobie oznacza tyle, co powolne samounicestwienie. I nie twierdzę, ze depresja to bilet w jedna stronę. Da się z niej wyjść. Czy to przy pomocy bliskich, specjalisty, czy farmakologii. Jednak skuteczność danej metody jest zawsze sprawą indywidualną.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 19:33:04
To ja czegoś nie rozumiem. Piszecie, że depresja jest kiedy już człowiekowi NIC się nie chce zrobić z własnym życiem, a za chwilę, że sami bez pomocy lekarzy i leków wyszliście z tego. Albo depresja jest już drogą w jedną stronę, jeśli specjalista nie pomoże, albo są to zaburzenia z którymi można sobie poradzić.


Sama choroba ma kilka etapów i to zależy od psychiki w którym momencie choroby się znajdujesz. Nikt po miesiącu nie ląduje w łóżku z silną agonią i brakiem chęci do życia. Depresja  się rozwija i od nas zależy w jakim kierunku dąży oraz w jakim czasie to następuje.
Tez przypadkiem trzeba zwrócić uwagę czy nie jest to jak wspomniano wcześniej zwykła nerwica lękowa która zamienia się w fobie np. strach przed wyjściem z domu dla osoby która została napadnięta, zgwałcona i nie może sobie z tym poradzić.

W depresji  wszystko  zależny od momentu życiowego w jakim się znajdujemy, wychowania, priorytetów i zachowania w danych okolicznościach. Półrocznej depresji nikt ci nie wyleczy farmakologicznie bo jest to jeszcze na tyle słabe żeby  koniecznie wspierać ja lekami. Natomiast jeśli depresja trwa powiedzmy 5 lat doprowadza do wyniszczenia organizmu, agonii, człowieka wampira... i wszystkich wspomnianych wcześniej objawów wtedy potrzebna jest hospitalizacja pacjenta. Najgorsze że człowiek pomału zauważa że nie może sterować własnym ciałem i myśli sobie : cholera co jest grane dlaczego nie mogę  normalnie podnieść ręki i sprawia mi to  taki ból. Chcę to zmienić a nie mogę. Dlaczego nie mogę? A zresztą czy ma to sens....- standardowe myślenie. Następnie zaczynasz obwiniać się za wszystko, za ból głowy, za brak chęci do życia, czujesz się zerem... Potem przychodzą bóle, krwotoki z nosa przy każdym mniejszym wysiłku typu: ubikacja. Omdlenia... ehhh. A słońce i jego promienie  dosłownie palą ci oczy.
 :smutny: Boże mam nadzieję że nigdy więcej do tego okresu nie powrócę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Wrzesień 24, 2009, 20:18:47
Czyli depresja jest chorobą, której natężenie narasta w przeciwieństwie do złamanej ręki? Skoro tak, to jest czas na to by kiedy nie jesteśmy jeszcze na dnie zareagowali. Grunt, żeby nie bagatelizować właśnie tej przedłużającej się chandry, tych zbyt długo trwających "gorszych dni".
Ale nerwica chyba charakteryzuje się wahaniem emocji? A ja czuję w sobie tylko spokój, i takie "wypłukanie" z emocji. I tych dobrych i tych złych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Zet Wrzesień 24, 2009, 22:59:33
Depresję może zdiagnozować psychiatra, albo psycholog na podstawie objawów osiowych (ICD 10, lub DSM IV), mogą występować różne epizody depresyjne, z różnym nasileniem i  częstotliwością. Niektóre źródła podają, że 90% populacji miało chociaż raz w życiu epizod depresyjny, czyli objawy przez co najmniej 4 tygodnie, w różnym nasileniu. Niektóre źródła się z tym nie zgadzają.

Trudno mówić o samowyleczeniu z depresji, kiedy nikt jej wcześniej nie zdiagnozował.

Jestem zwolennikiem leczenia farmakologicznego połączonego z psychoterapią, nauka nowych sposobów radzenia sobie i funkcjonowania są bardzo istotne w powrocie do normalności. A sama farmakologia może nie wystarczyć, żeby się bez niej na późniejszym etapie pozbyć, a o to w tym fachu chodzi, żeby pacjent po pewnym czasie zaczął sobie radzić sam.

I nie zawsze osoba chora na depresję ma myśli samobójcze i nie każda osoba mająca myśli samobójcze jest chora na depresję.

A sprawdzony, polecony psychiatra i psycholog to ważna sprawa. Coraz częściej się spotyka psychiatrów, którzy kształcą się również w psychoterapii różnych nurtów. Co się chwali, bo to jest bardzo korzystne dla pacjenta. Warto się rozejrzeć w regionie, popytać wśród znajomych, poszperać na forach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 23:16:37
U mnie zdiagnozowane zostało to dopiero po całym już przejściu tej sprawy. Dlatego lekarka prosiła abym nigdy więcej nie bagatelizowała takiego załamania, takiego stanu emocjonalnego. Bo to wraca.... wraca jak bumerang.
 Jednak jak widać poradziłam sobie bez lekarstw itp. Przyznam że pragnęłam wręcz zażywać  środki na poprawę humoru..... ale... wewnętrznie czułam że w końcu wszystko wróci do normy...
Nie wiem skąd takie przeświadczenie.... dużo zawdzięczam mojemu ukochanemu za to że nigdy nie pozwolił mi zrobić krok do tyłu. Tak mną manipulował, że  w końcu uwierzyłam że potrafię się zmienić. Ten okres trwał długo i nie raz potykałam się o własną przeszłość.... Bolało podwójnie.


Dzisiaj jadąc samochodem wspominaliśmy ten okres. Płakałam z wdzięczności. On wiedział, cały czas wiedział i świadomie mnie z tego wyciągał...Nie interesowało go dlaczego...O nic nie pytał i nie chwalił się że wie. jak wspomniałam ja mojego nastroju nie traktowałam jako depresji. Absolutnie. Myślałam że już zawsze taka jestem i pozostanę.
A On  po prostu był takim ciepłym duszkiem który robił wszystko abym nieświadoma jego wiedzy wyszła z najgorszego piekła w moim życiu. Nie wiem czym zasłużyłam sobie na takiego Faceta. Nie potrafię wyrazić mojej wdzięczności....

bera7 aby czemuś zapobiec trzeba wiedzieć że to się ma. Ja w życiu bym nie powiedziała wtedy że mam depresję. Nie przyznawałam się do ostatniej chwili. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje i po prostu poddałam się temu. nastrojowi.  na


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Zet Wrzesień 24, 2009, 23:29:36
Nie przeczę, że jest możliwe samowyleczenie. Tylko obecnie nadużywa się terminu depresja szkodząc osobom, które naprawdę jej doświadczają.

Każdy ma swoje przeżycia i wie co go spotkało, trudno to oceniać, szczególnie przez internet.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 24, 2009, 23:51:45
Zapewniam cię że nie miałam chandry.. ani zwykłego stanu depresyjnego czy jak to zwał.
To w jak okropnym miejscu byłam nie  jestem nawet w stanie określić. Ból życia i istnienia... Nie chcę nawet do tego wracać. Sam fakt że lekarz rodzinny niejednokrotnie chciał mnie wysłać do psychologa czy psychiatry- nie słuchałam tego bo wydawało mi się totalną bzdurą.. Ja czułam że taka jestem, że niby dorosłam.... to się pogłębiało. Kolejny lekarz ze szpitala do którego trafiałam kilka razy w miesiącu z ostrymi atakami bólu - neuralgia międzyżebrowa czy omdleniami, anemią. On także zagroził mi wtedy......czy chciał zastraszyć: że jeżeli jeszcze raz mu przyjdę w takim stanie na oddział to wyśle mnie karetką  do psychiatryka.
Wspaniałe podejście nieprawdaż? Jakbym akurat miałam możliwość panowania nad swoim ciałem w tamtym okresie. Dla tego gościa  JA byłam winna wszystkiemu i ja decydowałam sama o sobie czyli JA wywoływałam te wszystkie jazdy ze zdrowiem.  Nie chciał słyszeć tłumaczeń że nie wiem co mi dolega że dbam o siebie...kazał mi się leczyć. Zero tolerancji. Przy ostatnim razie pamiętam  nawrzeszczał na mnie, że blokuję miejsce bardziej chorym.

Wróciłam do domu z jeszcze większym załamaniem przez co opuściłam 4 dni nauki. Spałam, myłam się, jadłam i spałam. Po czym przychodziła bezsenność... niby czas an przemyślenia ja głupio gapiłam się w ścianę, nic o mnie nie docierało. Jak idiotka albo warzywko. Zero kontaktu ze światem.  Żeby tylko przetrwać te godziny i znowu zasnąć... spać... ukoić ból.  Rano pobudka z bólem żeber... krwotok z nosa, skurcze mięśni ud. Chandra chyba tak bardzo nie boli? Do dziś mam zaświadczenia szpitalnych przyjęć oraz skierowania do Psychologów, psychiatrów , wizytówki też mam. Leżało to na półce i gniło wraz ze mną...
A ja myślałam że taki już mój los, tak ma wyglądać moje życie. W totalnej pustce i zapomnieniu. Nie ważne było już nic. Zamknąć się przed światem aby nikt nigdy nie odkrył mnie. Wstydziłam się siebie i moich jazd. Niejednokrotnie ktoś coś do  mnie mówił a ja odlatywałam. Zero kontaktu, problem ze skupieniem. I ciągłe obwinianie się : zrób coś z tym!  Ale po co przecież ja nic nie znaczę. I bach do łóżka


edith: dodam jeszcze że w tym najgorszym okresie PŁACZ był luksusem. Jeśli coś lub ktoś doprowadził mnie do łez to było święto. Byłam zimna i nic do mnie nie docierało. Poderżnąłbyś przede mną gardło psu nie wzruszyłoby mnie to. Pogodzona z losem, ze światem zero reakcji. Tak musiało być : dajcie mi święty spokój.  Dosłowna cisza, brak jakichkolwiek emocji. Dzisiaj za to płaczę na każdym kroku. Gdy widzę bezdomnego psa wycieram łzy, romanse- wyję jak głupia.  Kiedyś nie było mowy o płaczu. Dopiero później jak wychodziłam z choroby zaczęły pojawiać się  krople na mych policzkach. Pomału po woli, wracałam......


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Wrzesień 25, 2009, 00:46:15
ja jestem po drugim nawrocie. dalej biore leki, jeśli pojawi się trzeci, będę musiała je prawdopodobnie brać do końca życia.
w życiu jest różnie, ale czuję się dobrze. mam rózne lęki, jak każdy miewam orsze dni, ale bardzo boję się, że kiedyś będę się czuła tak jak wtedy- na samą myśl i wpomnienie robi mi się słabo.

skłonności do depresji są dziedziczne, ale można ją również nabyć zupełnie od paki
predysponuja ku niej wydarzenia losowe, ale czesto np w synapsach po prostu cos nie styka i nic na to nie poradzisz poza lekami
inaczej nie da rady. nawet jesli w gówie stosunkowo ok, to taka osoba nie zmobilizuje sie guli do walki o siebie, bo  nie ma sily. trzeba jejdac kopa, po jakims miesiacu zacznie dzialac. inaczej bedzie to bledne kolo, sa ludzie ktorzy nie pomoga sobie sami.

mnostwo klopotow sie z tym wiarze. dziwnie sie o tym pisze na forum. straszna rzecz


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Wrzesień 25, 2009, 01:20:59
cieciorka po prostu jestem z Tobą :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Wrzesień 29, 2009, 15:54:38
Takie tam rozważania - co jest depresją a co nie jest... Jeśli ktoś ma 23 pkt to ma depresję, a gdy ma 22,5 to jeszcze nie ma? ma wszystkie objawy ale w małym natężeniu? Kto decyduje o ocenie natężenia ? W psychologii jednoznacznych diagnoz nie ma. pewne szkoły tu ustawią granice, pewne gdzie indziej. W psychiatrii sprawa prostsza: pozytywna reakcja na leki dowodzi! depresji. Bo chyba nadal nie ma możliwości kontroli poziomu neuroprzekaźników i jakości ich wykorzystania, i wiedzy, czy dany poziom dla tego właśnie organizmu to jeszcze OK, czy już choroba? Więc dla psychiatrów nie ma depresji bez psychiatrycznej diagnozy i leków. Wszelkie badania naukowe opierają się na dostępnym "materiale". Ludzie, którzy spoczywają na cmentarzu bo zakończyli mękę życia - nie zawsze poszli do psychiatry. To co? Nie mieli depresji? Tak samo istnieją ludzie z depresją, którym jakoś udaje się funkcjonować bez psychiatrycznej diagnozy. Jakoś.
A leczenie depresji...
Co to jest właściwie? Przywracanie do funkcjonowania? Trwała poprawa nastroju? (na lekach? bez leków?) A da się wyleczyć z depresji? Czy tylko zlikwidować ostre objawy?
Długo byłam przekonana, że ze schizofrenią np. idzie żyć. Pojawia się zaostrzenie - leki i "spokój" do następnego razu. A niedawno zobaczyłam w TV skany mózgu schizofreników. Zniszczenie postępujące cały czas  :(.
Z realną diagnozą depresji gorzej - bo ta "odbywa się" w synapsach, w pustce, w przerwie. A raczej nie odbywa się - bo nie przechodzą pozytywne bodźce. Dlaczego zanika przewodzenie? Dlaczego szwankuje np. produkcja dopaminy? Tego nie wie nikt.
Bezpośrednie przyczyny depresji nie są znane.
Przerażające dla mnie były swoiste "kluby" ludzi z depresją. Rodzaj licytacji? komu gorzej? Szermowanie lekami, dietą, zachowaniami groźnymi dla życia. "Przechytrzanie" psychiatrów. Cały złożony (i straszny) styl życia.

Zauważyłam pewną prawidłowość - wiele osób miało depresję pośrednio związaną z presją, pod którą się znajdowały. Gdy ta presja znikała, np. umierał apodyktyczny rodzic, gdy pojawiało się poczucie wolności - to depresja nie to, że znikała (bo w to znikanie to śmiem wątpić), ale funkcjonowanie tych osób zdecydowanie się poprawiało.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rewir Wrzesień 29, 2009, 18:10:37
Jak wyzbyć się jesiennej chandry i przestać ciągle spać? :marze:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ciska Wrzesień 29, 2009, 18:19:37
Sama chciałąbym wiedziec , ostatnio sypiam po 14 godzin , nie mam na nic siły .
Ciągle wegetuje w domu słuchajac muzyki
A jak ciężko wstac rano z łóżka... o  masakra.  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rewir Wrzesień 29, 2009, 18:33:54
Oj tak, poranki są najgorsze. Okropnie irytuje mnie, że tak marnuję czas. Wróciłam ze szkoły, pojechałam do konia. Wróciłam o 15, obudziłam się przed chwilą. I tak już któryś dzień z kolei. Nic mi się nie chce, niewiele mnie interesuje. Straszny brak motywacji mnie ogarnął.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ciska Wrzesień 29, 2009, 19:43:38
Mój dzień od niedawna wygląda podobnie .
W dzień śpie , w nocy śpie  i marnuje czas  .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Laguna Wrzesień 29, 2009, 19:49:48
Jeśli to tylko kwestia zmęczenia i senności- to przejdzie. Normalne. Organizm musi się przestawić na krótszy dzień, mniej słońca.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Wrzesień 29, 2009, 23:19:52
sa lżejsze i ostrzejsze stany depresji. czasami zatrzyma sie na danym poziomie, czasami ze stanow depresyjnych bez interewencji z zewnatrz przejdzie w ciezka depreche.
jako ze zyjemy w erze psychologow i pod presja, miec depresje jest poniekad modnie. mozna na nia zrzucic czesc problemow i zrobic na kimś wrazenie, nie?
czy w modzie emo chociazby nie lezy depresja? stylyzilowanie sie, afiszowanie sie, wyobcowanie na pokaz. moim zdaniem to jest domaganie sie uwagi "zobacz, mam problem". i pewnie ci wszyscy nastolatkowie mają problem, ja tez mialam, wszystko na nie i nikt mnie nie rozumiał, ale to nie była depresja. dzis tak łatwo powiedziec i pochwalic sie. z jednej strony to dobrze, bo oswaja ludzi (łatwiej reagowac na ludzi z chora watroba niz depresja) ale oswaja z czyms innym niz jest choroba i efekcje wiecej złego czyni. rzeka- mozna by tak pisac i pisac, ale jakbym zaczela pewnie bym sie sama poplątała ;)

jeseinna chandra tez moze byc depresja, przeciez wtedy wszyscy przezywamy nasilenie objawow. nie od dzis wiadomo ze slonce ma dobroczynny wplyw. w zwiazku z tym zastanawiam sie nad zainstalowaniem w pokoju specjalnej zarowki, ktora emituje podobne swiatlo, probiwal ktos? nawet nie pamietam jak sie takie nazywa.

poniekad dokonujemy demitologizacji depresji. choroba jak każda inna- katar, czy zapalenie płóc, a nie dolegliwości wrażliwego romantyka- choć tacy są również mocniej podatni i ja niestety też bardzo wrażliwa i emocjonalna jestem. z takim podejsciem latwiej jest pójsc się leczyc, wcale nie jest łatwo spojrzec w ten sposób: poprostu przestajesz soie z czyms radzic, nawalasz, albo jest ci najzwyczajniej źle- to dość absurlanie na poczatku brzmi. wstydzisz sie, ze jest ci smutno i ze trudno znaleźć racjonalny powód. ze złamaną nogą łatwiej. pozytywne mysle wskazane jest zawsze, czy to noga, czy głowa i co więcej naprawde pomaga ale czasami to poprostu niewystarcza. alzhaimera pozytywnym mysleniem tez nie zatrzymasz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Wrzesień 29, 2009, 23:41:50
Od jakiegoś czasu interesuje się depresją. Czytałam jakieś ostatnie badania (zupełnie nie pamiętam źródła, sorry  :( ) i tam było napisane, że ta choroba dotyka coraz młodsze osoby. Już nie tylko młodzież na studiach czy w liceum, ale także dzieci w podstawówkach  :ke: Chore czasy, niestety. Zachęcanie osoby w deprasji żeby poszła na kółko "jak się relaksować" albo "jak zwalczyć depresję poprzez sztukę" jest bez sensu - taka osoba zazwyczaj nie ma ochoty wstać z łóżka, a co dopiero ubrać się i wyjść z domu do ludzi i w dodatku uczestniczyć w zajęciach grupowych. Dużo wsparcia rodziny i znajomych i, według mnie, koniecznie terapeuta i jeśli to konieczne leki. Myślę, że wiedza o depresji jest u nas w kraju bardzo nikła - albo się tej choroby nie docenia i nic z nią nawet latami nie robi, albo nazywa się nią gorszy nastrój przez dzień czy tydzień. Ludzie się nie chcą leczyć, nie chcą sami sobie pomóc. A szkoda, bo pod kontrolą lekarza mona naprawdę poprawić jakość życia niesamowicie...
Trzymajcie się dziewczyny i nie zaniedbujcie swojego zdrowia!!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Wrzesień 30, 2009, 16:14:20
A najgorsze jest to że masa ludzi traktuje depresję jak chorobę psychiczną a osobe chorą na depresję jak czubka którego pokazuje się palcami. I wiele osób do depresji się nie przyznaje bo się wstydzi, nie leczy się bo boi się iść do psychatry. A o tym trzeba mówić i nie wstydzić się skorzystać z pomocy specjalisty.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: armaquesse Wrzesień 30, 2009, 21:59:42
Muffinka, ale depresja to jest choroba psychiczna ;)
osobe chorą na depresję jak czubka którego pokazuje się palcami.
U nas to niestety tak jest ze osoby chore wytyka sie palcami, czy ma chorobe psychiczna czy nie ma nogi czy reki...
Dla mnie ten wytykajacy jest czubkiem i własnie takiego kretyna mam na mysli słyszac słowo "czubek"


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Wrzesień 30, 2009, 22:29:35
No jest jest, depresja jest oficjalnie zarejestrowana w uznawanych w Europie i w USA klasyfikacjach chorób psych. Co nie zmienia faktu, że tak jak każda inna choroba nie powinna być wytykana i wyśmiewana przez innych (zapewne mających jakieś inne choroby psych, czy chociażby zaburzenia czy malutkie syndromiki  :hihi: ).
Znam wiele osób, które chodzą do psychoterapeutów i nie widzą w tym niczego wstydliwego, czasem chętnie o tym opowiadają i mogę śmiało pytać co i jak. Może to jeszcze nie Stany, gdzie WYPADA mieć swojego terapeutę, ale idziemy w dobrym kierunku (oby).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Październik 01, 2009, 07:02:27
No jest cghorobą psychiczną, ale na jej powstanie ma ogromne znaczenie niedobór hormonów szczęścia więc  depreja ma podłoże somatyczne. U osób chorych na depresję objawy psychiczne są ściśle związane z objawami somatycznymi. W przypadku depresji większość objawów związana jest z ciałem i jego mechanizmami, ale oczywiście też z głęboką zmianą sposobu myślenia. Stąd uznawana jest za chorobę psychiczną.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Październik 01, 2009, 21:38:15
o ile mnie wiadomo to depresja nie musi wynikac w problemow somatycznych. a moze to nasze traumatyczne rpzezycia moga je wywolac. tak mi się wydaje, ale specem nie ejstem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 01, 2009, 23:11:52
Hm, trochę się tu chyba mieszają pojęcia ;)
objawy somatyczne w depresji to np.:
zaburzenia snu (albo śpimy długo a i tak jesteśmy zmęczeni albo bezsenność)
zaburzenia jedzenia (objadanie się lub brak apetytu)
różne bóle
ogólne złe samopoczucie

objawy na poziomie psychicznym:
ogólny obniżony nastrój
obniżony napęd (energia)
pustka emocjonalna
smutek
lęk
kłopoty z koncentracją

A jeśli chodzi o to, co WYWOŁUJE depresję, to czynniki można podzielić na biologiczne, społeczne i psychiczne (tak jak w większości chorób psychicznych, np. schizofrenii czy zaburzeniach lękowych)
biologiczne to głównie dziedziczność i zaburzenia w układzie neuroprzekaźników (tak jak Muffinka pisała) a więc serotoniny, dopaminy czy noradrenaliny)
społeczne - środowisko w jakim jesteśmy, nasze relacje z bliskimi, wydarzenia w naszym życiu.
psychiczne - osobowość, wrażliwość, samoocena i mnóstwo innych.

Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam  :) Po prostu nie można powiedzie, że depresję wywołują takie czy inne reakcje w naszym organizmie, jedna gdzieś na zewnątrz zazwyczaj musi być ten katalizator, który sprawia, że osoba podatna na tą chorobę popada w gorszy stan. Nie zmienia to jednak faktu, że duża część depresji ma podłoże organiczne, a więc dopada osoby ze źle działającym układem nerwowym odpowiadającym za uczucie radości, nadziei, itd.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 02, 2009, 00:41:21
Na swoim przykładzie kłaniam się Dzionce
Tak czytam i ogólnie jestem zszokowana w jak wielką pułapkę wpadłam i że  w dodatku z tego jakoś wyszłam. Grubymi miesiącami ale zawsze. Nawet nie orientowałam się jak łatwo mogłam zniszczyć swoje zdrowie. Te sprawy o których pisała halo ... przerażające....
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pilnować swoje nastawienie do świata. A nie jest łatwo osobie po depresji spokojnie reagować na kłody pod nogami które stawia przed nim życie. Nie zapomnę jak po mojej chorobie kiedy czułam że los się do mnie uśmiechnął, bo dostałam pracę  (na wysokim stanowisku).... przeżyłam mobbing. Zwykły przeraźliwy i wyniszczający mobbing. Znęcanie się szefa nad podwładną. Nigdy tego nie zapomnę. W jednej chwili wróciły wszystkie koszmary. Po 14 dniach zadałam sama sobie pytanie albo wracam do koszmaru albo się zwalniam. Uciekłam... pierwszy raz w życiu uciekłam bo nie potrafiłam postawić się szefuńciowi. Pokazać na co mnie stać. Dzisiaj strzeliłabym takie wiązanki że koleś zapomniałby swoje imię. Wiązałam z tamtą pracą wielkie nadzieje brałam to jako  taką małą terapię. Zmiana środowiska.  Spełniły się moje marzenia o robocie zaraz po studiach. Obiecałam sobie ciężko harować aby pokazać że jestem coś warta, że odpłacę się potrójnie za ofiarowaną mi szanse.... a tutaj taka lipa.
Przez następne dwa miesiące balansowałam na równi pochyłej. Raz było okey raz nie okey. Dużo wtedy pomogły mi znowuż konie. Przebywanie z nimi na łące w jesienne popołudnia. Przytulanie, wypłakiwanie się.... Znalazłam swoje lekarstwo na ten smutek i ból życia. Swoją własną terapię.  Dlatego wiem że konie są mi przeznaczone do końca życia.  W stajni jest zawsze tyle do zrobienia, człowiek się wyłącza, przestaje myśleć analizować, obwiniać za wszystko.

Słyszałam że w Anglii stosuję się ten rodzaj terapii dla osób ze skłonnościami do depresji. Leczenie zwierzętami które nie dopuszczają do nawrotów choroby. Na niektórych to działa na innych nie. Zależy jakie kto ma priorytety względem mniejszych braci. 

Ja dzisiaj np. boje się że coś mnie ominie , że czegoś nie spróbowałam, nie zobaczyłam, że zmarnowałam swój  tak cenny czas.  Nie obejrzałam tylu filmów, nie przeczytałam tylu ważnych książek, nie pojechałam na  tyle wycieczek po kraju czy zagranicę... Musze to  nadrobić i znowu zarzucam sobie małą presję....  i co? Pomimo nadrabiania zaległości mam lekkiego stracha że to znowu się źle skończy... Sama presja jest najgorszym czynnikiem wywołującym stan przygnębienia itp itd. a  w skrajnych przypadkach ( jak i w moim ) prowadzi do  silnej depresji.
Czy jestem jeszcze na tyle słaba aby sobie z tym nie poradzić? nie wiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Październik 02, 2009, 07:16:07
Nie chodziło mi o to, że depresje wywołują objawy somatyczne tylko że depresja jest chorobą w której w takim samym stopniu wystepują objawy somatyczne jak i psychiczne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 02, 2009, 22:12:01
Szczerze to nie wgłębiam się w somatyczne symptomy czy psychiczne tej choroby. Jest mi osobiście ciężko przyznać się że coś działo się wtedy ze mną nie tak. Że sama depresja jest chorobą.
 Ciągle czuję wstyd, że ja taka silnie  ustabilizowana WTEDY zapędziłam się SAMA w kozi róg.  Dopiero teraz po tylu latach zaczynam rozumieć czym w rzeczywistości jest  sama ,,depresja".

 Przez większość okresu PO staram naprawdę przyswoić  sobie oficjalne stwierdzenie -> TAK miałam depresję i nie jest to bzdurna choroba dla słabeuszy którzy nie mają niczego innego w życiu do roboty jak smrodzić przed telewizorem. W dodatku w totalnie przykrym humorze.
U mnie w domu nie zrozumiano by mojego przygnębionego problemu  bo przyznanie się do słabości od dzieciństwa było wyśmiewane na każdym kroku. Nie ma miejsca na tego typu bzdury  bo życie z nikim się nie patyczkuje, I ta ciągła PRESJA.....  bo jak nie zostaniesz prezydentem to będziesz nikim. ehhh


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Zet Październik 02, 2009, 22:47:57
hm, diagnoza psychologiczna jest bardzo złożona i tak jak nie ma "czystych" jednostek chorobowych, tak nie ma jednoznacznych diagnoz. Nie można mówić, ze ktoś kto czuje się ospały z powodu zmiany trybu pracy i zmiany długości naświetlania słonecznego ma depresję. Trzeba pamiętać, ze objawy depresyjne, jak i innych chorób afektywnych muszą utrzymywać się przez co najmniej miesiąc w tym samym nasileniu, lub większym.

Zgadzam się, że patogeneza depresji jest wieloraka i często złożona.

Zgadzam się, że środowisko często odrzuca osoby z taką lub inną diagnozą, niestety niewiedza. Ja mówię, że to choroba jak każda inna, ja miałam wyciętą tarczycę i muszę brać leki do końca życia tak, żeby normalnie funkcjonować. Moim zdaniem nie różnię się niczym od osoby chorej na chorobę afektywną, której, tak jak moje, życie uzależnione jest od podania odpowiedniej dawki leku. Myślę, ze skutkuje tutaj pogląd, że emocje i to co się dzieje w naszej głowie jesteśmy w stanie kontrolować. Błędny pogląd.

Ja obstaje przy źródłach, które mówią że depresji się nie dziedziczy, dla mojego zdrowia psychicznego ;)

Będę się upierać, że porada u specjalisty jest konieczna. Rozumiem rozgoryczenie tych, którzy spotkali się z lekarzami o małej empatii. Ja nawet internisty takiego nie jestem w stanie znieść. Łatwiej tym , którzy mają pieniądze.

Jeżeli chodzi o naświetlanie, działa ono na szyszynkę, więc potrzebna jest odpowiednia ilość luxów. Moja znajoma brała kiedyś udział w takim eksperymencie na Akademii Medycznej (obecnie Collegium Medicum) w Bydgoszczy. Czuła się rewelacyjnie. Może warto się rozejrzeć. Myślę, ze te dziewczyny, które mieszkają w stolicy mają duże szanse coś znaleźć. Nie chcę mówić o skuteczności różnych lamp, bo się na tym nie znam, jedynie miałam praktyki w miejscu, gdzie stosowano terapię kolorami, właśnie z użyciem odpowiedniej lampy, jednak nie mogę za wiele powiedzieć.

Niektórzy stosują solarium, ale mi jedna psychiatra powiedziała, że z naukowego punktu widzenia może to wpływać jedynie na dobre samopoczucie z faktu, ze się jest ładnie opalonym.

A i jeżeli depresja to leń i leżenie przed telewizorem, to ja mam cykliczne nawroty od 15 roku życia ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 02, 2009, 23:55:25
Smutne jest to jak w naszym społeczeństwie traktowana jest ta choroba. Wynika to z niewiedzy jak i z zawiści. Ma depresje... e jakiś niedorobiony. I ja niestety w takim środowisku byłam wychowana. To boli nie móc przyznać w pełni rodzicom co mi dolega aby nie narazić się na śmieszność. A mój ojciec to pewnie kazałby mi wypić herbatkę z miodem, poruszać się i nie myśleć o problemach - ot całe lekarstwo na problemy świata.
-Masz depresję? Do wariatkowa Cię wyślą, ciesz się że ci nogi nie ucięło. Nie masz co wymyślać? - już słyszę te odpowiedzi na poważnie zaczętą rozmowę. Lepiej więc nie ryzykować.

Nie mam pojęcia czy depresja jest dziedziczna czy nie, jednak moja Babcia ( od strony Mamy) długo na nią chorowała. Teraz na starość  2 lata po śmierci dziadka, nabytej cukrzycy typu II, zaćmie oraz dodatkowej nerwicy lękowej jej stan bardzo się pogorszył. Wróciły bardzo przykre symptomy które schowane były dość głęboko.  Czy to jest zbieżność że ja również popadłam w ten stan w tym samym wieku co Ona? Czyli 20-21 lat?  Czy skłonności do zapadania w depresję mogę mieć po Babci?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Październik 03, 2009, 00:06:32
Minęły już 3 dni od kiedy brat mojej przyjaciółki odebrał sobie życie. Dlaczego nikomu nie udało się do niego dotrzeć, pomóc mu- mimo starań? Już się tego nie dowiemy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: monia Październik 03, 2009, 00:26:46
Każdy przechodzi jakieś depresje .Są ludzie którzy dają sobie z nią rade i szybko wracają do normalności a są tacy ludzie co nie wieżą w swoje siły i trwają w swojej depresji nawet kilka miesięcy .
Zdarzają się też tacy co po prostu nie wytrzymują i odbierają sobie życie ,Ja już przeżyłam taki przypadek i odcinałam już kolegę .

Znam taką rodzinę co już parę osób odebrało sobie życie i nikt nawet by się nie spodziewał że miał jakieś problemy psychiczne .
Z długą depresjom najlepiej się udać do specjalisty ale kto idzie ,każdy się wstydzi a potem są takie skutki .

Dodam jeszcze że bardzo słabi są mężczyźni ,kobiety lepiej znoszą jakieś problemy czy depresje .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 03, 2009, 16:48:25
monia proszę cię, jak już się wypowiadasz na jakiś temat, to upewnij się, że masz chociaż minimalną wiedzę w tej dziedzinie...  :icon_rolleyes: NIE KAŻDY przechodzi "jakieś depresje". Depresja to choroba, którą się diagnozuje i leczy, a "wydaje nam się, że może ktoś ją ma a za 2 dni już nie". Poza tym kobiety chorują na depresję 1,5-3 razy częściej niż mężczyźni, więc twoje ostatnie zdanie to też bzdura.
Nie ma czegoś takiego jak różne depresje, które się przechodzi. Depresję się ma lub nie, a jej nawroty to tzw. epizody - trwają minimum 2 tygodnie bez przerwy i utrudniają mocno życie - czyli chory np. przestaje chodzić do pracy, zaniedbuje rodzinę, etc. - a nie ma zły humor.

yegua przykro mi  :smutny: U mnie w dalszej rodzinie też był przypadek samobójstwa w efekcie długoletniej depresji, okropna sprawa... Moja przyjaciółka miała za to babcię, która chorowała długo na depresję i cała rodzina drżała jak babcia nie schodziła na obiad, bo kilkakrotnie targała się na swoje życie. W końcu niestety "udało" jej się, gdy przez kilka godzin nie była pilnowana. Taka osoba zaburza życie całej rodziny, wprowadza terror nie do opisania...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Październik 03, 2009, 17:43:51
Poza tym kobiety chorują na depresję 1,5-3 razy częściej niż mężczyźni
A skąd to wiadomo? Tzn. czy to są dane z obszernej grupy zdrowych ludzi, których regularnie kontrolowano, czy nie pojawia się depresja? Czy też są to dane z gabinetów - czyli osób, które trafiły do lekarza?

Bo ja też mam podobne wrażenia jak monia - że mężczyźni łatwiej trafiają na cmentarz niż do lekarza  :(

Fakt, nie można powiedzieć, że "każdy ma jakieś depresje". Natomiast obawiam się, że sporo osób, które bagatelizują swoje objawy, na zasadzie "pewnie chandra" (że trwa rok? że codziennie myśli samobójcze? że sen o najdziwniejszych porach? - nieważne), każdy to ma - powinno się zgłosić po pomoc do lekarza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 03, 2009, 18:39:09
monia  dokładnie opisała postawę moich rodziców w tej sprawie. Ale to niestety wynika przy totalnym braku wiedzy w  tym temacie .Niestety tak twierdzi większość społeczeństwa  Cytuję: ,, Każdy przechodzi jakieś depresje .Są ludzie którzy dają sobie z nią rade i szybko wracają do normalności a są tacy ludzie co nie wieżą w swoje siły i trwają w swojej depresji nawet kilka miesięcy ." No takie hop siup, w kij pierdnął parasol się otworzył  i za życie.

Cytuję: Dodam jeszcze że bardzo słabi są mężczyźni ,kobiety lepiej znoszą jakieś problemy czy depresje.

Problemy życiowe wcale nie muszą stanowić o DEPRESJI i przeplatać się z nią. Złe samopoczucie i trwająca kilka miesięcy  chandra to nie to samo co DEPRESJA. I właśnie tego typu uogólnienia są standardem wśród ludzi . I tak tłumacz każdemu z osobna: Jeśli przeżyłeś jakiś poważny problem i masz  zły humor z tego powodu ( jest ci smutno) to nie oznacza absolutnie tak poważnej choroby. Ten kto nie przeżył nie zrozumie. Tak jak z miłością która często jest mylona z zauroczeniem.
 Ehhh nie mam siły



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Hija Październik 03, 2009, 18:54:40
Czytam to co piszecie i to jest straszne, mam nadzieje, że mnie ani nikogo z moich bliskich to nie spotka.

Zgadzam się z tym, że teraz słowo depresja jest nadużywane. Nie koniecznie ludzie zdają sobie sprawę co to oznacza. Jak byłam młodsza funkcjonowało słowo "dół" które było mniej hmmm tragiczne w wydźwięku. Wiadomo, że komuś źle, coś nie tak. Teraz zamiast mieć dołka każdy ma depresję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 03, 2009, 18:56:53
Halo nie wiem jak to dokładnie jest liczone, ale pewnie o tych procentach stanowi liczba pacjentów zdiagnozowanych w różnych placówkach. W kilku źródłach znalazłam informację, że więcej kobiet niż mężczyzn choruje na depresję, więc pewnie coś jest na rzeczy.
Co do samobójstw, to więcej mężczyzn targa się na swoje życie niż kobiet. Tyle, że depresja nie oznacza od razu myli samobójczych, a myśli samobójcze nie oznaczają od razu depresji, nie można więc tego tak wprost proporcjonalnie przeliczać. Mężczyźni i kobiety popełniają samobójstwa z innych powodów, nie musi się to wiązać z depresją.
Przez rok miałam praktyki w szpitalu psychiatrycznym i było sporo więcej kobiet depresyjnych niż mężczyzn - oczywiście to o niczym nie musi świadczyć, bo za mała próba, ale jednak daje jakiś obraz.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 03, 2009, 18:59:31
Dlatego przez to ciągłe ,, mam depresję"  myślałam że moja choroba jest czymś zupełnie zwyczajnym, normalnym stanem rzeczy itp itd. A to że akurat nie chce mi się żyć bez nadzwyczajnego  problemu... eh mały dodatek. Odczuwałam presję którą w następstwie totalnie olałam czyli nie było o czym mówić... problem? Jaki problem? Dajcie mi spokój chcę spać.- i to tak trwało i trwało...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Październik 03, 2009, 19:08:10
Fakt, nie można powiedzieć, że "każdy ma jakieś depresje". Natomiast obawiam się, że sporo osób, które bagatelizują swoje objawy, na zasadzie "pewnie chandra" (że trwa rok? że codziennie myśli samobójcze? że sen o najdziwniejszych porach? - nieważne), każdy to ma - powinno się zgłosić po pomoc do lekarza.
Myślę też, że pójście do lekarza i wykluczenie depresji, jeśli to nie ona jest problemem, też może być pozytywnym krokiem. I jakimś krokiem do znalezienia klucza do aktualnej sytuacji. Nie jest tak, że jak się wpadnie w macki psychiatry, to już nie ma przebacz, żółte papiery, każdemu coś znajdą itd. Po prostu lepiej wiedzieć, co jest grane.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Październik 03, 2009, 19:26:41
Ten kto nie przeżył nie zrozumie. Tak jak z miłością która często jest mylona z zauroczeniem.
Trafne porównanie - bo, kto przeżył, nie pomyli z niczym innym na pewno!
I jak z miłością - różne się wymyśla "testy" czy to właśnie to...
"Obie" to  silne zaburzenia emocji  :) Można "polecieć po Freudzie": Eros i Thanantos.
Jeszcze takie podobieństwo: miłość wydaje się wieczna. Depresja - też.
Człowiek w depresji nie powie: "Ech, mam dół - byle do wiosny". "Ech, kiedyż ten pech się skończy?" itp. Człowiek w depresji nie widzi przyszłości, nie widzi nic pozytywnego w przeszłości, w teraźniejszości, w przyszłości. Zanurzenie w szarym koszmarze. Jedyna nadzieja - że może się obudzę (z tego koszmaru).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 03, 2009, 19:43:39
Jeszcze porównanie do orgazmu byłoby dobre - chyba nikt nie pyta sam siebie czy to oby na pewno był orgazm? A może nie? hihi  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 03, 2009, 20:17:30
haha no uwierz mi nie pyta :D :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Październik 04, 2009, 14:17:49
Dzionka, dziękuję  :kwiatek: Przyjaciółka jakoś się trzyma. Najgorzej ma żona, została sama z kilkuletnią córką. Nikt się nie spodziewał, że znajomy odbierze sobie życie. Wyglądało na to, że ma się lepiej.

Z mojego małego doświadczenia wiem, że są różne rodzaje i różne przyczyny depresji. Tak naprawdę stan depresji, gdy żyć się nie chce, jest stanem beznadziei i totalnej pustki. Takiej ucieczki od wszystkiego w głąb siebie. Najczęściej, aby wyjść z tego stanu trzeba się wspomóc farmakologicznie. Dobór leków nie jest łatwy i może wymagać od jednego do kilkunastu leków testowanych po kolei. Niestety nie ma testu na to, jaki lek pasuje w danym przypadku. Niezmiernie drażni mnie reklama Deprimu, który ma rzekomo działać przeciwko depresji. Kompletna bzdura.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Październik 20, 2009, 09:38:09
Czuję się jak człowiek, który tonie. Znów bezsenna noc, znów zapuchnięte oczy. Szukam w głowie rozwiązań, nie ma dobrych. Oddać konia? Uciekać? Na dalsze próby walki nie mam już siły ani ochoty. Chciałabym cofnąć się o 20 lat, pobiec do taty na kolana i prosić, żeby za mnie załatwił problemy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 20, 2009, 10:44:54
bera7 co się dzieje?  :( Nie martw się, na pewno niedługo znajdziesz rozwiązanie. Tyle już przeszłaś i tak sobie świetnie radziłaś, że i tym razem dasz radę :) Trzymam kciuki!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Październik 20, 2009, 11:02:14
No właśnie sęk w tym, że to jest jak zmutowany atak. Wszystko idzie na opak. A najgorsze, że osoby, które powinny się poczuć do pewnych rzeczy mają wszystko w nosie. Odnoszę wrażenie, że żyję w świecie gdzie każdy o ile się da to odpycha problemy od siebie. A ja tak nie potrafię, próbowałam ogarnąć to wszystko.
W natłoku mniejszych i większych problemów nawet takie głupie rzeczy mnie dobiły jak samochód i TV, które się oczywiście zepsuły. Jeszcze niech tsunami przejdzie nad moim domem i już będzie komplet. :smutny:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 30, 2009, 15:47:35
http://www.pudelek.pl/artykul/20625/pol_roku_mialam_depresje/  zemdliło mnie takie lansowanie się gwiazdy na chorobie o której nie ma zielonego pojęcia.  Nie wiedziałam że depresja może trwać zaledwie 6 miesięcy i że tak łatwo jest z niej wyjść. Ludzie nie wiedzą co mówią. Nie maja pojęcia... Żałosne.  Pewnie za jakiś czas będzie reklamować tabletki ( sic!) deprim i że to one pewnie jej w tym okresie pomogły. Żenada


edit: dodam jeszcze że istnieje takie zjawisko jak depresja poporodowa. traci sie pokarm, chec do życia i  wystepuje brak uczucia do dziecka.  Ale definiowanie ,,depresja" kopeksy to juz mnei drażni


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nagana Październik 30, 2009, 23:31:34
zabeczka17 depresja może trwać 6 miesięcy, ba może nawet sama minąć po tych 6 miesiącach.

Jest conajmniej kilka typów depresji: endogenna (można powiedzieć taka klasyczna, leczona farmakologicznie, gdzie raczej nie stosuje się psychoterapii, z powracającymi epizodami), reaktywna (jako odpowiedź na wydarzenie, trudną sytuację), maskowana (np. zespołami bólowymi), poporodowa, sezonowa, nerwicowa (dystymia). Każdy z tych typów może też przebiegać z różnym stopniem nasilenia.

Jeśli objawy np. obniżenie nastroju (wbrew pozorom nie zawsze występuje w depresji), obojętność, spadek motywacji, apatia utrzymują się przez 2 tygodnie już klinicznie jest diagnozowany epizod depresji.

edit: literówki



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rewir Październik 30, 2009, 23:49:42
A na czym polega ta depresja poporodowa i z czego się bierze?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 30, 2009, 23:56:55
nagana a to nie była przypadkiem chandra? zwykła pospolita chandra często mylona z depresją? kompleksy się nasilały, wystąpiła nerwica i presja.... i nagle bach po depresji? Minęła jak ręka odjął... jakoś mi się wierzyć w to nie chce.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nagana Październik 31, 2009, 00:13:06
Po porodzie może wystąpić tak zwany baby blues. Zwykle od 2-4 dnia po porodzie i utrzymywać się nawet do 6 tygonia. W tym okresie ze względu na wahania hormonalne kobieta może być rozdrażniona, rozchwiana emocjonalnie, wybuchać płaczem bez żadnego powodu. Baby blues (dłuższy lub któtszy) dotyka 70-80% kobiet po porodzie i nie jest traktowany jako objaw chorobowy. Jeśli baby blues przedłuża się powyżej 6 tygodnia może to już być depresja poporodowa.

Depresja poporodowa zazwyczaj pojawia się pomiędzy 2 a 6 miesiącem po porodzie. Objawy depresji poporodowej to: załamanie nastroju, brak odczuwania szczęścia, zmęczenie fizyczne i psychiczne, trudności w wykonywaniu obowiązków domowych, , nadmierne koncentrowanie się na zdrowiu dziecka albo spadek zainteresowania dzieckiem, zaburzenia apetytu, częsty płacz bez powodu, niepokój, czasem napady paniki, zaniedbywanie siebie. Mogą też być: bóle głowy, pleców, brzucha, kołatanie serca. Leczy się z pomocą psychologa, czasem trzeba podać leki.

Przyczyn może być wiele. Zaburzenia hormonalne w czasie ciąży i po porodzie, stres zwiążany z nową sytuacją, wyczerpanie, trudna sytuacja,np. rodzinna, finansowa, ciąża zagrożona (ciągły lęk o dziecko przez okres ciąży). Wiadomo, że kobiety, które mają trudności w adaptowaniu się do nowych sytuacji, przechodziły już epizody depresji albo są obciążone genetycznie są bardziej narażone na depresję poporodową.

zabeczka17 ja nie oceniam co pani Kayah przeszła. Może to były tylko kompelsy na punkcie wagi wyolbrzymione do rangi depresji, a może nie. Artykuły na pudelku nie są wiarygodnym źródłem informacji  ;) Mój post odnosił się do Twojego stwierdzenia:

Cytuj
Nie wiedziałam że depresja może trwać zaledwie 6 miesięcy i że tak łatwo jest z niej wyjść.

Depresja może trwać 6 misięcy i minąć nagle jak ręką odjął. Chandra nie jest terminem medycznym i nie ma chyba takiej "oficjalnej" definicji. W moim rozumieniu chandra to przygnębienie trwające kilka dni. W każdej medycznej deflinicji depresji znajdziesz informację, że jeśli objawy utrzymuja się dłużej niż 2 tygodnie to już jest epizod depresji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Październik 31, 2009, 01:17:57

Depresja może trwać 6 misięcy i minąć nagle jak ręką odjął. Chandra nie jest terminem medycznym i nie ma chyba takiej "oficjalnej" definicji. W moim rozumieniu chandra to przygnębienie trwające kilka dni. W każdej medycznej deflinicji depresji znajdziesz informację, że jeśli objawy utrzymuja się dłużej niż 2 tygodnie to już jest epizod depresji.

Z tego wynika że praktycznie każdy z nas miał ,,epizod depresji"? A u mnie niby w tym roku nastąpiły ze dwa nawroty choroby?
 Możliwe że prawda jest co piszesz.Nie wnikam. Tylko dla mnie jest to choroba straszna i ciężka w swoim przebiegu. Te tak zwane epizody przecież maja się nijak do rzeczywistości. Ile razy zdarzało mi się chodzić przygnębionym ... bo pracy nie było, bo nie mogę się usamodzielnić? Ot zwykłe problemy życiowe. Jednak takie sytuacje nie wnikają tak głęboko aż pod skórę.jak wcześniejsze moje doświadczenia. Po prostu jest to dla mnie dziwne,. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nagana Październik 31, 2009, 02:56:41
Tylko dla mnie jest to choroba straszna i ciężka w swoim przebiegu.

Dla Ciebie. Tak jak pisałam depresja jest choroba zróżnicowaną klinicznie. Może u różnych osób przebiegać z różnym nasileniem. Odnoszę wrażenie, że wszystko odnosisz do siebie. To, że ktoś nie przeszedł tego co Ty, nie przeżył tego tak jak Ty, nie znaczy, że nie jest chory.

To, że zdarzyło Ci się chodzić przygnębiona (i nie tylko Tobie) nie znaczy, że miałaś epizod. Sama przecież wiesz, depresja to nie tylko przygnębienie. Popatrz na to tak, że epizod to dosłownie to samo co Ty czułaś. Tylko nie musi trwać aż tak długo. Wystarczy, że przez 2 tygodnie jest Ci wszystko obojętne, wstanie rano z łóżka jest niemalże nadludzkim wysiłkiem,  dochodzisz do wniosku, że jedzenie nie ma sensu, całymi nocami patrzysz w sufit, a potem płaczesz na dźwięk budzika rano. To nie jest po prostu przygnębienie. To jest depresja. I wcale taki stan nie musi trwać miesiącami, żeby móc uznać człowieka za chorego. Każdy ma prawo być przygnębionym, martwić się, mieć problemy. Tylko nie każdy traci wtedy grunt pod nogami i rozsypuje się na kawałki.

Sama boję się, że kiedyś znów coś mnie złamie i przekroczę cienką granicę, za którą już nie dam rady utrzymać się w jednym kawałku. Problem depresji jest mi dobrze znany, nie tylko w teorii niestety.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: akzzi Listopad 05, 2009, 21:39:55
..


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Listopad 05, 2009, 21:49:31
Czy depresja? Nie wiem ale od 3 miesiecy nie potrafie być zadowolona. Doszło juz do tego, że w nocy nie spię, w dzień nie spię, kołatanie serca stało się normą, żołądek dawno wywrócił sie na lewa stronę. Boję się autentycznie wszystkiego. Mycie to wyczyn olimpijski, makijaż też. jak mam wyjśc po zakupy robię się przerażona. Wzięłam tydzień urlopu. I co? I cały tydzień siedzę i myślę jaką zjebke dostanę jak wróce i za co dostanę. Roztrząsam wszystkie moje wady na pierwiastki, wytykam sobie wszystkie błędy. Mam wrażenie, że siedzę w 4 ścianach, które non stop zbliżają się do siebie. Odechciewa mi się żyć.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Listopad 05, 2009, 22:14:26
dragonnia, to co piszesz, przypomina mi nieco odczucia przy nerwicy lękowej. Tzn. znajoma właśnie niedawno dotarła z tym do psychiatry, bierze leki, jest stopniowo lepiej. Miała kłopoty ze snem, niepokój, strach przed wychodzeniem, strach przed kiedyś stosunkowo prostymi czynnościami, poczucie słabnięcia w trudnych sytuacjach, gorsza pamięć. Kołatanie serca i problemy z żołądkiem też są na temat. Ale oczywiście rzucam to tu tak z głupia frant, bo ani osobistych doświadczeń nie mam, a tylko z drugiej ręki, ani psychologiem nie jestem. Ale może rozważyć, czy nie sprawdzić tego kierunku. Bo może pomoc jest na wyciągnięcie łapki, wbrew pozorom.

Edit. Dragonnia, suwaczek Twoim w podpisie jest o odchudzaniu? Złe samopoczucie, piszesz od kilku miesięcy. Może przy okazji diety pozbawiłaś organizm ważnych składników? Ciało z umysłem splecione, to w obie strony działa. Na pewno jak ciało osłabione i "niedożywione", to jest mniejszym oparciem dla umysłu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 05, 2009, 22:50:32
Dragonia- a co Ty jeszcze robisz w domu? Marsz do psychiatry. Mówię poważnie. Jeśli uzna, że nie są Ci potrzebne leki, to Ci ich nie przepisze, tylko odeśle do psychologa. Psychiatra nie gryzie. Wiem co piszę.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strucelka Listopad 05, 2009, 23:05:09
Minęły już 3 dni od kiedy brat mojej przyjaciółki odebrał sobie życie. Dlaczego nikomu nie udało się do niego dotrzeć, pomóc mu- mimo starań? Już się tego nie dowiemy.

Yegua strasznie mi przykro :( Ja o mało co nie straciłam w ten sposób byłego faceta... Dziewczyna z nim zerwała i próbował się powiesić, koleżanki go znalazły. Gdy trafił do szpitala lekarze powiedzieli, że jeśli przeżyje to zostanie... warzywkiem. Przyjaciółka zadzwoniła do mnie z tym w środku nocy. Całą noc przeryczałam i nie spałam. Na drugi dzień... obudził się jak gdyby nigdy nic i wszystko pamiętał.
Mimo iż od dawna nie mam z nim kontaktu, to nie chciałabym składać kwiatów na jego grobie... Zwłaszcza ze świadomością, że odebrał sobie życie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Listopad 06, 2009, 01:19:55
Dragonia musisz znaleźć sama  swój złoty środek , odbić się bo jak zaczniesz spadać w dół to już po ptakach... ciężko się wygrzebać z ruchomych piasków a tym właśnie jest ostra depresja. Zaczyna się tak jak piszesz....
Uważaj na siebie, nie możesz się poddać... pamiętaj nigdy się nie poddawaj. Musisz walczyć. Zacznij żyć schematycznie ....  jak w wojsku. Ustal plan dnia... zmuszaj się kobieto  ale rób coś. Zajmij się czymś nowym ... ni wiem siłownia, aerobik... cokolwiek co wytwarza endorfiny, dopaminę. Nie poddawaj się liczymy że uda ci się. trzymam kciuki


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Listopad 06, 2009, 11:38:16
Moze faktycznie pora odwiedzic lekarza? Zawsze odpychałam ta myśl od siebie. Bo to tez taki stereotyp: wizyta u psychiatry = wariat. Powaznie, zawsze mi sie ten lekarz z takim stanem nakładał. A teraz? Po Waszych wpisach dotarło do mnie, ze potrzebuje pomocy i to chyba od dawna. Załamałam sie newrwowo, nic tylko wyję, myslę i wcinam przeciwbóle na żołądek. Staram się zmuszać, nawet wymysliłam sobie zajęcie (żabeczka dzieki za wzór) ale stanęło na szkicu. Jedyny mój swiat, gdzie czuje się dobrze i bezpiecznie to pokój, komputer i forum. Słowa jakie napisałyście sa dla mnie ważne. Teraz tylko musze to dźwignąć i zapisać się do lekarza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Listopad 06, 2009, 11:59:45
dragonnia Trzymam za Ciebie kciuki.
i jeszcze moje "zawołanie" rodzinne którego używamy z bratem: Nie trać wiary!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Listopad 06, 2009, 12:33:58
dragonnia Trzymam za Ciebie kciuki.
i jeszcze moje "zawołanie" rodzinne którego używamy z bratem: Nie trać wiary!

Dziękuję

Nie wiedziałam, że tak trudno jest mieć tą wiarę. dempsey, wierz mi, usilnie się staram ale kiepsko mi to wychodzi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 06, 2009, 12:51:22
Dziewczyny,
jestem na stażu w ośrodku Synapsis w Warszawie. 14 i 15 listopada prowadzą oni BEZPŁATNE konsultacje - można się zapisać do psychiatry, psychologa, seksuologa i terapeuty rodzinnego (i przyjść z partnerem/rodziną). Znam ich zespół  naprawdę mogę polecić - ciepli ludzie, profesjonaliści. To jest telefon do recepcji, gdzie można się zapisać: 022 641 70 51. Czasem jedna konsultacja wystarcza żeby odnaleźć jakiś sens, a jak nie, można zdecydować się pracować nad sobą dalej pod kierunkiem kogoś z zespołu.

Dla osób spoza Warszawy - Synapsis ma też serwis porad on-line. Kosztuje to ok. 30 zł, najpierw wysyła im się swój problem mailem, potem oni odpisują czy dadzą radę pomóc przez internet i jeśli tak - płaci się 3o zł i otrzymuje poradę. Oczywiście nie jest to sposób idealny i ma wiele ograniczeń, ale chyba warto jak nic innego nie przychodzi do głowy.
Adres:
http://e-poradnia.online.synapsis.pl/

Mam nadzieję, że komuś pomogę.

A no i słuchajcie - nie trzeba iść od razu do psychiatry - można iść do psychologa po zwykłą poradę i jeśli on zdecyduje, że problem wymaga pomocy psychiatry to na pewno o tym powie pacjentowi. Nie bójcie się prosić o pomoc, znam mnóstwo osób chodzących na terapię i często nie mogą doczekać się kolejnej wizyty.
Ja sama za rok zaczynam swoją terapię, ponieważ jest jednym z wymogów certyfikatu psychoterapeuty, o który będę się starać, i bardzo się cieszę, że rozwiążę problemy, których sama nie umiem ugryźć :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 06, 2009, 12:58:03
"Brać się w garść" samemu to można, ale tylko do pewnego momentu. I albo się weźmiemy w garść i przewalczymy coś, albo nasz stan się pogarsza. Wówczas może przyjść taka chwila, kiedy człowiek nie da rady ani wziąć się w garść, ani nie tracić nadziei, ani spojrzeć optymistycznie, ani...NIC.
Czuje tylko strach, niepokój, lęk, bezsens, smutek i nie zależy mu prawie na niczym.
I wtedy nie ma na co czekać, że "samo się poprawi" tylko ruszyć tyłek do odpowiedniego lekarza, który jest właśnie od tego, by pomóc w takich sytuacjach.
Wiadomo, że jeśli człowiek sam nie zechce sobie pomóc, to i lekarzowi będzie trudno. I owszem, trzeba walczyć, ale czasami bywa tak, że najpierw trzeba się wspomóc farmakologicznie po to, by znaleźć siłę do takiej walki.
 :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Listopad 08, 2009, 15:20:12
Polecam test Becka, stosowany przez psychologów i psychiatrów.
Doskonale wstępnie ocenia nasz stan:

http://www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1

W tej chwili mam 3, więc zero depresji  :konik:  ale wypełniłam ten test także wyobrażając sobie moje samopoczucie w moim najgorszym momencie w życiu, gdy nie spałam, nie jadłam i cały czas płakałam i wyszło 15, więc otarłam się raz o depresję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: akzzi Listopad 08, 2009, 16:00:55
czy ten test naprawde jest stosowany przez psychologow??


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: koenicke Listopad 08, 2009, 16:46:39
kurdę... w tescie wyszło mi 37, ale chyba nie jest aż tak wiarygodny.... nie wydaje mi się, że aż tak.
czy to nie jest jakiś tani chwyt koncernow farmaceutycznych ?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 08, 2009, 16:47:46
Ten test jest stosowany normalnie przez terapeutów, ale wiadomo, że nie jest jedynym narzędziem diagnostycznym.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Listopad 08, 2009, 17:23:58
Hmm, wyszło mi 22. Jest coś ze mną nie tak, ale straciłam rachubę, od kiedy. Staram się nie użalać, nie myśleć źle, patrzeć na pozytywne aspekty życia, ale z reguły kończy się to tak, że snuję jakieś marzenia, wyobrażenia o tym, jak to za rogiem czeka lepsze życie. I z jednej strony mam życie tu i teraz, a z drugiej czekam tylko na moment, kiedy mogę "odpłynąć" i pogrążyć się w wyobrażonym świecie.
Szalenie mnie to przeraża. Świadomość tego, że coś się ze mną źle dzieje. Jak zaczynam się zastanawiać, czy to nie depresja, to wybucham płaczem, w sumie nie wiem czemu, bo jestem w pełni świadoma, czym ta choroba jest, że chory na depresję to nie czubek i wariat, tylko człowiek chory, ot co. W końcu studiuję psychologię....
Są dni, gdy jest zupełnie ok, czuję się świetnie. A są takie, kiedy... no, jest źle.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 08, 2009, 17:53:58
Skala depresji Becka jest stosowana przez psychiatrów, ale jest to tylko badanie pomocnicze. I jest to badanie, które nie tyle jest diagnostyczne, co służy do oceny skuteczności leczenia, czy do badań klinicznych.
Poza tym kobiety mają tednencję do dramatyzowanai i przekolorowywania swego samopoczucia. :)
Depresję rozpoznaje zawsze LEKARZ na podstawie rozmowy z pacjentem, z jego rodziną, obserwacji zachowania. Skala Becka jest pomocnicza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Seksta Listopad 08, 2009, 18:06:07
ze mną też od pewnego czasu dzieje się coś dziwnego, 24.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Listopad 08, 2009, 18:32:38
hmmm... 35 punktów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Listopad 08, 2009, 19:01:42
Wyszło 45


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zabeczka17 Listopad 08, 2009, 20:04:08
Ja mam 16 co oceniam chyba jako dobry wynik w porównaniu z moimi przeżyciami.
Jestem na etapie życia że bez problemu potrafię się z niego cieszyć . Chciałabym móc obdarować tym dobrym  samopoczuciem każdego kto ma gorsze momenty typu dragonnia - za którą trzymam kciuki przy wychodzeniu z totalnej pustki życiowej.
Trzymajcie się dziewczyny


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 08, 2009, 20:55:41
Wyniki do skali Becka:

0-10 punktów-wszystko ok
11-27 punktów-depresja umiarkowana
powyżej 28- depresja ciężka

A jeśli już sobie robicie, to do oceny leczenia depresji stosuje się jeszcze skalę Hamiltona. Z tym, że to skala, której używa badający a nie badany. Czyli wykonują ją lekarz. Ale z ciekawości możecie popatrzeć jak to wygląda i jakie obszary są oceniane.

http://www.mojageneracja.pl/9623999/blog/56778024647349ba256631/0 (http://www.mojageneracja.pl/9623999/blog/56778024647349ba256631/0)

Ale tak jak mówiłam. Na podstawie rozwiązania takich testów w domu nikt nie diagnozuje depresji !! Byłoby to zbyt proste.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Listopad 08, 2009, 22:11:52
41 punktów. Czasem mam wrażenie, że biorę udział w konkursie pt "ile jeszcze zniesiesz?".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Listopad 08, 2009, 22:13:56
Czasem mam wrażenie, że biorę udział w konkursie pt "ile jeszcze zniesiesz?".

IDEALNIE ujęte... Mam takie samo wrażenie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Listopad 12, 2009, 18:49:41
 :hihi: A miałam wrażenie, że jest całkiem dobrze  :D A tu: marsz do psychiatry! Ale gdybym zrobiła taki test w tamtym koszmarnym czasie, to byłoby blisko maksa. Chyba przyzwyczaiłam się, wiele przepracowałam (poczucie winy etc.), zostało naprawdę maleńko. Jestem zaskoczona, że wyszedł mi średni wynik  :marze:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Listopad 12, 2009, 21:26:26
14 jest calkiem dobrze :) ,widac leczenie psychiatryczne bardzo pomaga i ja nie widze nic zlego w tym ze jak po porodzie mnie dopadlo to poszlam po pomoc :) .
Teraz troche mam problem bo nowego konia mam miesiac i juz dwa razy spadlam co mi w psychice nie pomaga,jak wczoraj po upadku znowu wsiadlam to trzeslam sie jak galaretka.Ale i ja i moj kon zaczelismy stosowac kropelki Dr Bacha,on nerwowy ja nerwowa razem sie leczymy :) .Stosowal ktos z Was kropelki Bacha?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Listopad 12, 2009, 21:32:08
tunrida, o ile ja wiem, podałaś wynik z wyżsża toleramcją. wg tej samej skali przyjmuje się że prawidłowo jest do 5, do 10 tez, ale to jakby druga granica. mogę się mylic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 12, 2009, 22:10:50
Prosze was nie polegajcie na czymś takim jak test Becka ;) (zresztą tunrida już o tym napisała) taki test naprawdę o niczym nie świadczy. Podstawą stwierdzenia czy ktoś jest w depresji jest wywiad, a nie testy, a postawiona diagnoza też może być błędna. wypełnienie testu jest tylko wypełnieniem testu - czasem warto znać w jaki sposób pacjent coś wypełnia, ale psychologowie i psychiatrzy którzy tylko na podstawie testów diagnozują(a takich jest sporo) moim zdaniem powinni zostac pozbawieni prawa do wykonywania zawodu. 

Aprops depresji polecam artykuł mojego profesora: http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,5735689,Mezczyzna_w_depresji_przestaje_byc_mezczyzna.html

A w ogóle to jesteśmy w trakcie robienia badania na psychologach, o tym co oni twierdzą na temat depresji   :hihi:- czym dla nich jest, na jakiej podstawie diagnozują pacjentów, kiedy ich zdaniem depresja sie zaczyna(kiedy ktos jest już chory a kiedy nie) itp. Jeestem baaardzo ciekawa co powiedzą. Podobne badanie na psychiatrach, a właściwie jego wyniki trochę mnie przeraziły ;)

PS Mam ostatnio kryzys - mam bóle, których żaden lekarz nie jest w stanie zdiagnozowac, przez co raz, że nie spię bo sie stresuję, a dwa chodze zdenerwowana i poirytowana w dzień, bo nie wiem co mi jest. I tak sobie myślę - a może to nerwica? Tylko - raczej byłam przekonana, ze nerwicę to bym u siebie jednak rozpoznać umiała... ale może wcale niekoniecznie? Z drugiej strony przez to, ze  z psychologami stykam sie na codzień mam wrażenie, że za dużo rzeczy interpetuję w kategoriach psychologicznych - wiecie, zboczenie zawodowe. więc jak pomyslałam, że moze mam nerwicę to zaraz pojawił się głosik w głowie - gdzie babo, jaka nerwicę, za dużo czytasz o chrobach psychicznych  :icon_razz: No i o, utknęłam w martwym punkcie :lol:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 12, 2009, 22:20:02
Nie widziałam i nie słyszałam jeszcze o psychiatrze, który by rozpoznawał depresję opierając się na skali Becka! Pisałam już o tym wyżej. Jest to skala pomocnicza i stosowana zwykle do oceny terapii farmakologicznej, oraz do badań klinicznych nad lekami, ewentualnie stosuje się ją jako dodatkowe badanie orientacyjne u pacjenta.  :)

I jeszcze..podejścia psychiatrów i psychologów do różnych tematów czasami się różnią. (choć bywa i tak, że świetnie się uzupełniają) W samej psychiatrii są różne koncepcje dotyczące pewnych spraw. Jeśli dołożymy do tego różne podejścia psychologiczne, zaczyna się czasem robić niezły galimatias. :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 12, 2009, 22:26:02
Ha, ja niestety słysze sporo o polskich psychiatrach na codzień i wierz mi, że takie rzeczy robią. Są też tacy, którzy własciwie nie umieją powiedzieć co to jest depresja ;) (stąd bez testu u takich to ani rusz...). Ale myślę, że konkurencja sie robi spora w tym zawodzie, wśród psychologów, ż pozostaje nadzieja, że ci ciecie zastaną poddani jakiejś naturalnej selekcji :hihi:
Ja mam ten komfort, że mieszkam w dużym mieście i dobrego psychologa czy psychiatre mogę łatwo znaleść - ale w mniejszych miastach gdzie jest np jeden psychiatra czy psycholog na kilkadziesiat tysięcy ludzi dzieją się często dziwne rzeczy.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 12, 2009, 22:36:28
Branka- nie wierzę !! Już prędzej pomyślę, że to przekoloryzowane teksty niedowartościowanych psychologów, którzy zamiast współpracować z psychiatrami chcą stanowić niezdrową konkurencję. Niezdrową, bo są stany gdy terapia załatwi sprawę, a są stany gdy TRZEBA się wspomóc lekami.
Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. Po prostu nie uwierzę, by więcej psychiatrów niż jakiś epizodyczny przypadek, nie potrafił powiedzieć co to jest depresja i nie umiał jej rozpoznać na podstawie objawów i MUSIAŁ w tym celu używać takich testów.
To tak jakby rodzinny nie umiał zajrzeć w gardło czy posłuchać płuc. Się uniosłam,sorki.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 12, 2009, 22:53:07
Ja mówię o badaniach które to pokazują, zresztą poszukam wyników żeby ci pokazać. Oczywiście z badaniami trzeba ostrożnie, bo jak autor coś bardzo chce udowodnić to to udownodni, czesto mijajac się z faktycznym obrazem rzeczywistości ;)

Psychiatra to lekarz, lekarze to duża grupa i wśród nich sa bardzo różne przypadki. A depresja jest czymś bardziej skomplikowanym niż zajrzenie w gardło.
Apropos lekarzy - mój lekarz rodzinny ostatnio powiedział mi, że nic mi nie jest i że nie da mi skierowania na jakies tam badania, bo nie mam jednego objawu czegoś tam - a jak następego dnia zemdlałam, to stwierdził, że mogę jednak sie zbadac... - a poszłam do niego, bo od jakiegoś czasu ni emogę spac bo wyję z bólu. Ale ból nie był podstawą do dania skierowania, no nie? Tylko omdlenie.
Tak samo bywa  z psychiatrami i psychologami- człowiek idzie do nich i mówi im , ze cierpi, ale oni stwierdza, że brakuje jakiegoś symptomu albo kilku punktów na ich wspaniałym teście i powiedzą 'pani nic nie jest'. Oczywiscie nie mówię o większości, tylko o odosobnionych przypadkach. Ale takei się zdarzają!
Co do sporu między psychologami i psychiatrami, to i jedni i drudzy mają niejedno za uszami.  Ja w kazdym razie jeśli szła bym po jakas poradę to na pewno do psychiatry a nie do psychologa - psychologom nie ufam ;) Pisałam wcześniej o psychiatrach, więc mogło wyjsć że mam do nich jakies uprzedzenia, ale najciekawsze dokumentacje diagnozy są oparte na tym co robią psychologowie. To w jaki sposób robią czasem diagnozy mnie osobiście przyprawia o dreszcze. Ale jak mówiłam to jakaś tam liczba przypadków, nie o wszyscy. Psychiatrzy budzą dużo większe zaufanie u mnie, ale wśród ich też są różni i choć moze ci sie to wydawać nieprawdopodobne, to bywają i wśród nich palanci ;)
W każdym razie zboczenie do diagnozowania testami to jednak bardziej przypadłość psychologów niz psychiatrów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Klami Listopad 12, 2009, 22:55:52
Heh.... Zrobilam tak z ciekawosci, bo widze, ze mam jakis problem sama ze soba, no i kolejny raz uslyszalam "co sie z toba dzieje". Wyszlo 38?
Co mam o tym myslec ??


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 12, 2009, 23:01:23
No, że są palanci, to na pewno. Ale nie uwierzę, by jakoś tłumnie mieli problemy z rozpoznaniem depresji. Obserwuję raczej odwrotne zjawisko. Nadmierną skłonność do przepisywania leków tam, gdzie można by się od nich powstrzymać.
Czasami zleca się farmakologię z prozaicznego powodu - niedostępności do psychologa posiadającego certyfikat do prowadzenia terapii. Jeśli NIE MA kto poprowadzić pacjenta w terapii, a trzeba człowiekowi pomóc, włącza się leki.
Moim zdaniem psychiatra + psycholog= największa skuteczność leczenia. ( bo psycholog zajmuje się nie tylko długoterminową terapią)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 12, 2009, 23:16:36
Nie no tłumnie to, nie, co prawda tak ogólem mówili troche dziwne rzeczy, ale z rozponawaniem choroby to mieli problem jednostkowo na dużą próbę. I problem z rozpoznaniem to też nie oznacza, ze zdania nie powiedzą o depresji, tylko np bazują na wiedzy sprzed 50 lat, itp. I jeden pan psychiatra powiedział np, że depresja końćzy sie po 8 wizytach, bo na tyle spotań NFZ daje kase...
co do leków to się zgadzam - bardzo przykre zjawisko, przepisuje sie ich za dużo. Ale to jest już związane z cała machiną przemysłu farmaceutycznego. I  brakiem współpracy miedzy psychologami i psychiatrami, albo tak jak mówisz, słabej dostępnosci dobrych, wykwalifikianych psychoterapeutów.
Ja w ogóle nalezę to tych osób, które nie sa zwolennikami leczenia farmakologicznego, poza przypadkami, gdzie innego wyjścia nie widać. Tzn uwazam, że czasem lek trzeba dać, ale jest masa przypadków gdzie nie trzeba, a sie go daje, bo jest to wygodniejsze rozwiązanie dla tego co go przepisuje. Albo jest tak, że owszem lek jest wskazany, ale bez prowadzenia równolegle terapii stosowanie go g.. daje.  Szczególnie w placówkach państwowych tak sie dzieje, bo w prywatnych jest trochę inaczej. Najpowszechniej ten problem dotyczy schozofrenii - są przypadki ludzi, którzy słysza głosy i których możnaby nauczyć z nimi zyć, natomiast sięga się od razu po leki, tak z zasady, które mają mase skutków ubocznych i wyłączają chorego z normalego fukncjonowania. A głosy podobno słyszy do 30% społeczeństwa - to dość sporo i nie wierze, ze każdy potrzebuje szpikowania lekami(choć też nie wierzę, że każdy nie potrzebuje ;) ).
Taki ładny przykład nauczenia sie życia ze schizofrenią to John Nash('Piękny Umysł' pewnie każdy czytał albo oglądał), ale nie jest on przecież jakims wyjątkowym przypadkiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 12, 2009, 23:49:38
Branka- gdyby schizofrenia polegała TYLKO na słyszeniu głosów od czasu do czasu i do tego jeszcze takich, by można było nauczyć człowieka z nimi żyć. To nie tak !!
Schizofrenia to nie tylko problem "głosów"! To dużo, dużo więcej objawów. Bardzo przykrych nie tylko dla chorych ale i dla otoczenia.

To nieprawda że NFZ daje kasę na 8 spotkań ! :) Bzdura lub żart.

Czasami przepisanie leku jest wygodniejsze nie dla psychiatry, ale dla pacjenta. :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 13, 2009, 00:02:18
Oczywiscie, ze schizofrenia to dużo więcej. Ale mimo wszytsko są przypadki w których ludzie  z nią sa w stanie funkcjonowac bez leków. Ale nie kazdy przypadek, no i z ogromnym nakładem pracy terapeutycznej.
Natomaist jest spora pula osób, która słyszy głosy a nie ma innych objawów choroby psychiocznej - i co z nimi? Leczyć ich, nie leczyć? Bo to nie jest problem kilku osób w Polsce - zresztą w innych krajach jest tak samo, takich ludzi jest sporo - a przynajmniej sporo deklaruje to  w badaniach - co z takimi ludźmi? Moja babcia np słyszy kroki mojego dziadka codziennie wieczorem, a dziadek dawno nie żyje - poza tym jest zdrowa jak ryba jeśli chodzi o umysł, zreszta w ogóle na 85 lat ma wiele krzepy - ma schizofrenie? Powinna brać jakiś lek? Czy jest zdrowa? Słyszenie kroków dzadka nie przeszkadza jej w egzystencji. Natomiast jakby powiedziała to komus w swoim bloku? Na pewno by ja uznali za chora psychicznie.

Nie wiem jak z tym NFZ taka była odpowiedź jakiegos psychiatry - było to tez jakis czas temu, może kilka lat temu takie były u nas realia? albo pan psychiatra sie wkurzył a badacza i odpowiadał cokolwiek na złość:P


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 13, 2009, 00:12:09
Omamy słuchowe są objawem nie tylko schizofrenii, ale i innych zaburzeń.
Czasami nie są to omamy słuchowe tylko tzw iluzje ( czyli występują na skutek bodźca, który jest nieprawidłowo rozpoznany. Np. szum w rurach rozpoznajesz jako kroki dziadka) Prawdziwe omamy słuchowe pojawiają się BEZ bodźca.
Czasami głosy słyszy się przed zasypianiem lub bezpośrednio po obudzeniu i nie uważa się ich za chorobowe, jeśli występują jako jedyny objaw.
Widzenie, słyszenie czy czucie niezwykłych zjawisk nie zawsze świadczy o doznawaniu omamów.

Schizofrenia schizofrenii nierówna. Głosy głosom nierówne.
NIE leczy się osób które powiedziały, ze kiedyś tam słyszały jakiś tam głos. :) I zapewniam Cię, że żaden psychiatra raczej nie zleci w takim przypadku leków. ( co innego badania kliniczne)

I jeszcze- "Ale mimo wszytsko są przypadki w których ludzie  z nią sa w stanie funkcjonowac bez leków. Ale nie kazdy przypadek, no i z ogromnym nakładem pracy terapeutycznej."  Pytanie. Czy na małych dawkach leków neuroleptycznych nowej generacji nie funkcjonowali by dużo dużo lepiej ??  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 13, 2009, 00:25:02
No tak z leczeniem lekami i terapią jest tak, że trudno stwierdzić kiedy byłoby lepiej bo kazdy przypadek jest indywidualny i jednemu mogłby być lepiej tak, a innemu tak. Pozostaje ufać, że psychiatrzy podejma odpowiednie decyzje.

Co do Becka - przykładowo pytanie D testu:
To co robię sprawia mi przyjemność.
Nie cieszy mnie to co robię.
Nic mi teraz nie daje prawdziwego zadowolenia.
Nie potrafię przeżywać zadowolenia i przyjemności; wszystko mnie nuży

Ja np nie mam co tu zaznaczyć - bo mnie część rzeczy cieszy, a część nie - w teście nie ma takiej odpowiedzi. I co wtedy? Muszę udzielić takiej z jaką się nie zgadzam. TO jaki to jest obraz mojej psychiki? TO nie jedyne pytanie w którym mam takie wątpliwosci, jeszcze w Becku to nie mam tak dużo, ale sa takie testy w których w każdym pytaniu nie mogę się zgodzić co do odpowiedzi.

Albo tu:
Nie czuję się winnym ani wobec siebie, ani wobec innych.
Dość często miewam wyrzuty sumienia.
Często czuję, że zawiniłem.
Stale czuję się winnym.

Czemu nie ma odpowiedzi w rodzaju: czasami miewam wyrzuty sumienia? Czemu od razu jest częso i dośc często?
'czuję do siebie niechęć' i 'jestem z siebie nie zadolowony' to praktycznie to samo - podobnie, czemu nie ma że czasami jestem z siebie niezadowolony albo czegoś pokrewnego?

PS Przebrnęłam przez ten test, choć wiekszości odpowiedzi, które bym chciała zaznaczyć w teście nie ma(zapomniałam już jaki jest kretyński, dawno temu go robiłam :hihi:) i wyszło mi: "Wynik to : 22 punktów.
Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Wskazane jest rozpoczęcie farmakoterapii".
No i co, jakbym była zwykłym obywatelem tego kraju to bym juz siedziała przerażona. Tymczasem wiem, że 3/4 odpowiedzi w tym teście jest idiotycznych i zaznaczałam je na zasadzie -'dobra nie ma tego co bym chciała odpowiedzieć, to zaznacze cokolwiek". I na pewno nie jestem jedyną osoba, która to tk rozwiązuje - ale w momencie otrzymania wyniku człowiek o tym zapomina i przywiązuje duża wagę do tego - za dużą!
choć pomimo tej całej tyrady myśle, że jak komuś wyszedł naprawde duży wynik w tym teście to jednak o czyms świadczy i dla świętego spokoju mógłby udać się na poradę, szczególnie jeśli aktualnie czuje, że coś sie  z nim niedobrego dzieje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Listopad 13, 2009, 02:59:07
kilka rzeczy:
1. Po przemyśleniu stwierdziłam, że przeciętny wynik w tym teście - dobrze o mnie świadczy  :tanczacalinka: Bo jaki myślący i refleksyjny człowiek przy zdrowych zmysłach i nie na "wspomagaczach" - byłby entuzjastycznie nastawiony do tego "najlepszego ze światów", hę?  :diabeł:
2. Jednak bardzo wysoki wynik powinien zaalarmować "podsądnego" i skłonić do poszukania pomocy  :S
3. Pewnie zauważyłyście w TV - następna ofiara depresji (bramkarz RFN)
4. Co do głosów: pamiętam , jak kumpela mi opowiadała, że całą szkołę średnią na wszystkich lekcjach (i nie tylko) kilka "niewidzialnych" osób do niej gadało. Jej wydawało się to zupełnie normalne i że wszyscy tak mają  :icon_rolleyes: Do psychiatry trafiła dopiero, gdy "odjechała" na dobre (zdaje się, że próbowała wyjść z klasy koniecznie zostawiając nogi w ławce).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 13, 2009, 08:46:35
Temat widzę, "ma wzięcie". Więc napiszę jak ja to widzę.
Wiele osób miewa dołki, wahania nastroju, gorsze dni. Często w związku z jakimiś przykrymi sytuacjami. Czasami taki stan trwa jakiś czas. I to NIE jest depresja. Kobiety miewają czasami skłonności do wyolbrzymiania swojego stanu psychicznego.
Osoby, które naprawdę mają depresję i wypełniają ten test, podchodzą do tego bardzo uczciwie i raczej ilość punktów, które zaznaczą zgadza się z tym, co widzi lekarz "z boku". Nie ma rozbieżności między tym co obserwujemy a tym co chory mówi o sobie.
Myślę, że skalę Becka rozwiązujecie w większości troszkę naciągając punktację. Może nawet nieświadomie. Bo nie wierzę, że tyle jest na forum osób z ciężkimi zaburzeniami depresyjnymi !!  ;) Mogę się oczywiście mylić, ale wydaje mi się to podejrzane. :)
 Tak jak Branka pisała o swoich rozterkach. "Część rzeczy mnie cieszy, a część nie." Lub " Czasami miewam wyrzuty sumienia"- kurde...każdy zdrowy człowiek tak odpowie, więc moim zdaniem powinna zakreślić raczej odpowiedź pierwszą-0 punktów.
Gdybym dostała taki rozwiązany test do ręki i zobaczyłabym, że są pozaznaczane punkty, które mi "nie pasują" do chorego, po prostu dopytałabym, co pacjent miał na myśli. Czyli posadziłabym Brankę przed sobą i spytała, "co to znaczy, że czasami miewasz wyrzuty sumienia?" I jeśli Branka by powiedziała, że miała na myśli to, że nie pomaga chorej mamie w kuchni, albo w pracy podłożyła komuś świnię i teraz jej łyso, sprawa jest jasna. Odpowiedź 0.

Zdrowy rozsądek. Jeśli ktoś faktycznie rozwiązał test uczciwie, nie naginając, nie naciągając i wyszedł mu wysoki wynik- warto zwrócić się gdzieś po weryfikację i ewentualną pomoc.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Listopad 13, 2009, 10:00:39
Turinda ale co lepsze? Narobić szumu, "wykryć" u siebie depresję, przestraszyć się konsekwencji nieleczenia, zapłacić za wizytę u lekarza, dowiedzieć się, że wszystko jest ok? Czy też nie reagować na własne kiepskie stany? Wydaje mi się, że depresja jest na tyle "zepchnięta na margines" społecznie, jako coś złego, pomimo kampanii uświadamiających, że lepiej nawet wyolbrzymiać swoje stany psychiczne i poradzić się lekarza, nie wstydzić się, przełamać, niż żeby potem było jeszcze gorzej....
Sama piszesz, że lekarze nie traktują testów takich jak Becka sztywno, że dopytują, o co chodziło. I może się okazać, że nasza "depresja" to tylko kwestia wyolbrzymienia złego nastroju, a może sie okazać, że jest gorzej niż myśleliśmy :/ więc im bardziej temat jest "na chodzie" tym lepiej, według mnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Listopad 13, 2009, 11:18:08
tunrida;
Kobiety miewają czasami skłonności do wyolbrzymiania swojego stanu psychicznego.
A ja uważam, że kobietom bardziej wolno społecznie sie do problemów przyznawac, mężczyżni tak samo mają problemy tylko rzadziej o tym mówią. Kobiecie wolno sie na sobie skupiać, pomarudzić, itp, facetowi nie - szczególnie w kulturach indywidualistycznych(a my do takiej powoli dązymy). I kobieta często powyolbrzymia swoje problemy, spanikuje ale jej to na dobre wyjdzie, bo jak siegnie po pomoc to sie okaże, że nic jej specjalnego nie jest i sie uspokoi i będzie życ dalej, a facet będzie w sobie dusił i dusił, aż sie udusi. Męzczyźni zgłaszają się do psychologów jak juz jest bardzo źle. Bo mężczyźnie nie wypada okazywać słabosci, jest to źle widziane. I choć mamy XXI wiek to stereotyp męskości wciąż obowiązuje. I potem jest tak, że większość samobójst popełniają faceci.


Osoby, które naprawdę mają depresję i wypełniają ten test, podchodzą do tego bardzo uczciwie i raczej ilość punktów, które zaznaczą zgadza się z tym, co widzi lekarz "z boku". Nie ma rozbieżności między tym co obserwujemy a tym co chory mówi o sobie.
Tak może być ale nie musi. Człowiek często ma mylne pojęcie o tym jaki jest, szczególnie jak jest chory psychicznie. Oczywiście testy są tak ukłądane by to weryfikować, ale to wciąż tylko testy, mi kiedyś wyszło w jakims teście który uczciwie wypełniałam, że jestem bardzo ekstrawertyczna - tymczasem każdy kto mnie zna, wie że można mnie nazwać wszystkim ale ekstrawertykiem to na pewno nie.
Jeśli testy służą jako podstawa diagnozy to jeszcze ok, bo psycholog czy psychiatra będzie wałkował temat i sie dowie, co jakas osoba miała na myśli zaznaczając jakąs odpowiedź i czy to odbiega od jej aktualego stanu itp - ale jeśli wyniki testów mają służyć do oceny stanu psychicznego społeczeństwa to juz przydałoby się by odpowiedzi były lepiej zdefiniowane. By badany nie miał żadnych wątpliwości, że np przy pytaniu o odczuwanie winy nie chodzi o to czy sie czuło winnym podjedzenia ciasta ze stołu. Przęciętny człowiek z ulicy bardzo róznie potrafi zintepretować pytania... I potem się dowiadujemy że 60% społeczestwa ma depresje - takie rewelacje sie co jakis czas pojawiają i pojawiają się właśnie z różnych idiotycznych testów, w których zdrowm ludziom wychodzi, że mają depresję. Oczywiscie sa testy lepsze i gorsze, te lepsze, choć i do nich mam zastrzeżenia oddają stan pacjenta nieźle, ale wciąz do diagnozy i oceny stanu psychicznego ludzi uzywa sie testów nierzetelnych i nietrafnych. Przykładowo ostatnio na diagnozie psych. doktor nam pokazywała test z ok lat 40 którym psychologowie diagnozują obecnie w jednej z wrocławskiej poradni inteligencję dzieci. Na pytanie, ale jak to, czemu, sa nowe lepsze testy, to to w ogóle jest nieadekwatne - panie psycholog diagnozujące tym testem mówią, że dzięki niemu dzieci pozytywie wypadają,a  to dobrze im tak powiedzieć, że sa inteligentne :icon_rolleyes: może i dobrze, żeby myślały o sobie pozytywnie, ale co to mówi o rzeczywistym poziomie inteligencji dziecka? Oczywiscie takie kwiatki to juz jednostkowe przypadki, ale zdarzaja się w branży.

PS Wiecie w ogóle, że psychologiem można sie mianować nie majac skończoych studiów? Na to trzeba uważac, są szkolenia organizowane pod przykrywką psychologii, robione przez ludzi kompletnie  wtym kierunku niewykształconych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: guli Listopad 13, 2009, 11:51:30
Polecam test Becka, stosowany przez psychologów i psychiatrów.
Doskonale wstępnie ocenia nasz stan:

http://www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1

 

Ciekawa jestem od ilu punktów test rozpoznaje depresję :D

teraz mam 1 punkt, ale pewnie kilka dni temu, jak lało i padało miałam ich więcej.

Dziwny test jak dla mnie- jak odpowiedzieć na proste pytanie pierwsze : nie jestem smutny ani przygnębiony
W danej godzinie nie jestem, ale byłam pewnie nie raz- czy to oznacza , że  często?  :ke:
Miewam od czasu do czasu problemy z zasypianiem, choć akurat zbiega się to z pełnią księżyca- jak rzetelnie odpowiedzieć ?

Ale Branka rozwiała złudzenia związanie z wiarygodnością testów :lol:

Tak zresztą podejrzewałam ;)



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 13, 2009, 12:21:27
Szepcik- masz rację. Oczywiście że lepiej się przejść i dowiedzieć się, że "powstrzymamy się z lekami" i "proponuję porozmawiać z psychologiem" :)
Guli-wypełniając taką skalę u psychiatry zawsze jest określony jaki przedział czasu oceniamy. Najczęściej chyba jest to ostatni miesiąc.
 
Branka- masz rację. To TYLKO testy. Powtarzam po raz trzeci- one są tylko POMOCNICZE. Skala Becka nie służy do diagnozowania depresji ! A już na pewno nie do badania populacji pod tym kątem!
Skala depresji Becka służy do oceny leczenia, zarówno podczas leczenia indywidualnego, jak i podczas badań klinicznych. Wyjaśnię to, bo chyba się nie rozumiemy. Lekarz rozpoznaje depresję. Pacjent sobie wypełnia skalę. Wychodzi mu dajmy na to 35 punktów. Zaczynamy leczyć. Jest poprawa. Po około 3 miesiącach dajemy pacjentowi skalę do wypełnienia i wychodzi 15 punktów. I to o to chodzi !!

Już bardziej przy diagnostyce pomocna jest skala Hamiltona, którą podlinkowałam wcześniej.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Listopad 13, 2009, 13:04:37
 :wysmiewa:
Wyszło mi 23 punkty.  :swirek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Listopad 13, 2009, 13:43:04
Testy testami. Każdy człowiek ma inną naturę. Ale jeśli coraz częściej słyszy się z boku "nie cieszysz się?". Ciągle muszę tłumaczyć, że "cieszę" ale nie umiem tego wyrazić emocjami. A wiem, że wcześniej zareagowałabym zupełnie inaczej. Gdyby ktoś 2 lata temu powiedział, że mam siedzieć w weekend w domu, to bym go wyśmiała. Teraz nawet nie myślę o tym żeby wystawić nos za drzwi. Przestałam wierzyć, że cś się poukłada i coraz częściej myślę o oddaniu konia.
Znam siebie i widzę zmiany. Co gorsza widzi też je rodzina i coraz częściej zadają pytania. Robiłam też test na okoliczności sprzyjające powstaniu depresji. Wyszło mi 79% na to, że takowa wystąpi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Listopad 14, 2009, 04:03:57
Bo nie wierzę, że tyle jest na forum osób z ciężkimi zaburzeniami depresyjnymi !!  ;) Mogę się oczywiście mylić, ale wydaje mi się to podejrzane. :)
Na forum to niedużo - co to jest kilka/naście osób na kilka tysięcy zapisanych  :diabeł:
Ale... w tym wątku to dziwić nie powinno. Człek normalny na hasło "depresja? u mnie?"  :swirek: tylko puknie się w czoło.
Obawiam się, że mnie punktację nabiły ze dwa, trzy pytania, na które właśnie odpowiedziałam uczciwie, a nie - jak w życiu - próbując robić dobrą minę do złej gry.
I w sensie poprawy - jest super  :tanczacalinka: gdy sobie siebie samą przypomnę - to bardzo blisko maksa by było.
A - nie do końca prawda, że sama sobie kiedyś pomogłam. Pomogło mi życie, a raczej...śmierć. Konfrontacja z nieuleczalnym cierpieniem, towarzyszenie walce do końca, choć bez szans. Dowiedziałam się przy okazji o sobie, że potrafię przetrwać to, czego bałam się najbardziej. To bardzo poprawia mniemanie o sobie. I w sumie - radość życia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Edytka Grudzień 09, 2009, 23:11:40
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6731904.html wstrząsający artykuł o depresji u młodych ludzi.
dla mnie dodatkowo bardzo przygnębiający, bo bylam z Magdą w jednej klasie w LO...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 10, 2009, 08:06:39
Edytka- przeczytałam. To straszne i smutne. I może być nauczką dla lekarzy przed nadmierną rutyną w pracy.
 
Ale prawda jest taka, że jeśli człowiek nie ujawnia objawów chorobowych i sam nie chce pozwolić sobie pomóc, to ...ciężko pomóc.
Jeśli przyjęta była do oddziału z myślami samobójczymi, dostała w oddziale leki i po jakimś czasie przestała zgłaszać myśli samobójcze, zachowywała się w miarę normalnie ( nie jak osoba z ciężką depresją), ponadto jeśli miała rozpoznane zaburzenia osobowości a nie depresję jako chorobę podstawową, to.... niestety mogło się to wszystko tak skończyć. ( niestety  :smutny: )
 
W Polsce jest takie prawo, które mówi, że nie można osoby zatrzymywać w oddziale bez jej zgody. Jeśli osoba nie zagraża własnemu życiu ( a dziewczyna codziennie negowała myśli samobójcze, również matce nie zgłaszała myśli "S" podczas pobytu w oddzuiale i nie wykazywała tendencji samobójczych i jak rozumiem nie wykazywała objawów depresji - widocznie maskowała się) albo życiu lub zdrowiu innych osób, to nie można takiej osoby trzymać w oddziale bez jej zgody.
To wszystko jest bardzo trudne.  :(

Poza tym..znacznie łatwiej leczy się czyste zaburzenia depresyjne ( bo pomagają leki) , niż zaburzenia osobowości ( z depresją jako czynnik dodatkowy). Leczenie zaburzeń osobowości to niestety nie leki, ale dłuuuugotrwała terapia i do tego nie zawsze skuteczna. :(
Współczuję rodzinie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tristia Grudzień 10, 2009, 10:42:48
Wyszło mi 16 punktów w teście Becka. To chyba dużo?
Nic mi nie pomaga na depresję tak jak solarium i dłuższy urlop, ale na to drugie muszę jeszcze sporo poczekać :/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Grudzień 10, 2009, 10:59:49
Nie znam się na w sumie, ale wydaje mi się, że kiedy człowiek postanowi o własnym końcu to już nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Ci ludzie, którzy nie chcą się zabić a jedynie zademonstrować własne cierpienie mają nieudane próby. Jeśli ktoś chce się zbić, to może zmylić wszystkich dookoła.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 02, 2010, 01:05:41
W teście Becka wyszło mi 47 punktów. I co z tego.Do psychiatry/psychologa i tak nie pójdę, byłam kiedyś i wcale mi nie pomógł, ba-mylił nawet moje imię. Wie, pewnie trafiłam na kiepskiego, ale nie chcę ryzykować tego, że znowu otworzę się przed jakimś niekompetentnym idiotą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 09, 2010, 23:22:48
Tak mi strasznie smuuuuuuutno i źle.
Kuźwa, trzyma mnie to już ho ho i jeszcze trochę.
Najchętniej spałabym 24h na dobę (gdyby nie to, że pasuje coś zjeść i zrobić w domu, to bym nie wstawała wcale...)
i ciągle chce mi się płakać.
Nic mnie nie cieszy.

Chyba poszukam sobie jakiegoś psychologa.
Powinnam?  :( :smutny:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: armaquesse Luty 09, 2010, 23:26:50
wistra, yyy ja bym na twoim miejscu poszła do rodzinnego albo psychiatry. Psycholog w depresji to jak dla mnie średnio.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 09, 2010, 23:43:13
Ja mam tak zle doswiadczenia z psychologami, ze gdybym teraz poszla - to tylko do poleconego przez kogos. Po ostatnim razie przed 3 sesja mialam ochote cos sobie albo komus zrobic. Po 2 spotkaniach pani wyszlo, ze cale zlo tego swiata to moja wina, ze wszystko co mi sie przytrafilo w zyciu to moja wina, ze jestem niezdatna, nieuzyteczna, oraz ze jestem i pozostane nikim. Niestety, pani psycholog - pomimo moich prosb, by tego nie robic - zaprosila na 3 wizyte mojego ojca, co skonczylo sie tym, ze wiecej juz tam nie poszlam.
Co prawda co do tego drugiego miala troche racji (no nie wszystko, ale powiedzmy czesc), ale sposob w jaki mi to wylozyla prawie mnie wykonczyl. Ksiazka - kompletnie nie psychologiczna - mi bardziej pomogla niz ona  :icon_rolleyes:
z testu wyszlo mi 13 punktow, mysle, ze dosc normalnie jak na mnie. pewne rzeczy po prostu zostaja w tobie na zawsze.

Wistra, jesli to sie dluzej utrzymuje idz koniecznie do lekarza, ale poszukaj sobie jakiegos poleconego, bo jak Ci ktos namiesza w glowie to bedziesz miala jeszcze gorzej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 09, 2010, 23:44:52
Kapri jakoś średnio chce mi się w to wierzyć - jesteś pewna, że byłaś u psychologa, a nie u jakiegoś pseudo terapeuty po trzymiesięcznym kursie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 09, 2010, 23:55:29
bylam u dyplomowanej pani psycholog. chcesz strone i nazwisko na PW? to poszukam - na pewno gdzies to mam zapisane.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 09, 2010, 23:56:05
To podaj


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Luty 10, 2010, 00:02:04
Niestety tacy psychologowie się zdarzają i robią nie najciekawsze opinie o psychologach w ogóle. Z psychiatrami tez różnie bywa, rzeczywiście warto isć do kogoś poleconego - choć to też zależy przez kogo poleconego... Ja ma ten komfort, ze sie stykam z psychologami na codzień i ławiej byłoby mi znaleść kogoś kompetentnego, jakbym ich podpytała gdzie się udać.
Ale są teraz różne serwisy gdzie można znaleść wypowiedzi o konkretnych psychiatrach czy psychologach, jak jest kilka opinii, to już mozna coś wywnioskować.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 10, 2010, 00:03:56
wistra, Ty masz chyba problemy okołohormonalne? Może być tak, że to z ciała problemy? Nic konkretnego Ci nie doradzę, ale tak podejrzewam, że to może być sprawa do atakowania z różnych stron (jednocześnie?). Biologia jednak bardzo rządzi naszym życiem/nastrojem/energią itd. Mam choćby porównanie, jak zmieniam się w zależności czy tarczyca jest wyregulowana, czy nie domaga, jak różnie na różne pigułki antydzieciowe reagowałam (na jednych byłam dość płaczliwa - dopiero po zmianie zdałam sobie sprawę, że to było pod wpływem tabletek). Dbaj o siebie koniecznie i dobrze, że szukasz wsparcia, ale bierz pod uwagę różne przyczyny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 10, 2010, 00:07:43
szepcik - poszlo PW


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Luty 10, 2010, 00:12:04
ach
a ja myślałam że ze mną wszystko dobrze, tylko zima i mróz mnie męczą. noo może jeszcze to że przytyłam.
Rozwiązałam test, wyszło 23 i że musze sie skontaktować z psychiatrą i leczyć farmakologicznie. Jak sie skontaktuje to dostane piksy i bede sie cały czas cieszyc?
Czy ten test to nie przesada?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 10, 2010, 00:13:57
Ten test to tylko narzędzie dodatkowej diagnostyki.

Kapri, dzięki - powiem Ci, że niefajnie jej z oczy patrzy  :cool:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 10, 2010, 00:17:19
tez tak sobie pomyslalam, jak ja pierwszy raz zobaczylam - ze smutna jakas. Ale jak teraz szukalam to zobaczylam, ze w Lublinie sie otworzylo duzo nowych gabinetow - lekarze wygladaja duzo "sloneczniej" ;) wtedy jak bylam wybor byl duzo mniejszy, niestety wiekszosc osob nie mialo tez terminow, a czesc nie odpisalo mi na maila (a nie moglam sie skontaktowac inaczej niz mailowo), wiec ostatecznie poszlam do tej pani.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 10, 2010, 00:19:44
Jeśli życie przytłacza, nie mamy energii, pogubiliśmy się, wpadliśmy w jakieś schematy, z których chcemy się wydostać - to chyba lepszy coaching od terapii


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Luty 10, 2010, 00:31:54
ach
a ja myślałam że ze mną wszystko dobrze, tylko zima i mróz mnie męczą. noo może jeszcze to że przytyłam.
Rozwiązałam test, wyszło 23 i że musze sie skontaktować z psychiatrą i leczyć farmakologicznie. Jak sie skontaktuje to dostane piksy i bede sie cały czas cieszyc?
Czy ten test to nie przesada?

Spokojnie, ja ten test traktuję z przymrużeniem oka, co zresztą pisałam. Podstawą diagnozy jest porządnie przeprowadzony wywiad, a i wtedy psycholog może się pomylić, kryteria diagnostyczne są ścisłe(obniżony nastrój przez co najmniej 2 tyg i kilka objawów dodatkowych do tego), ale bez wywiadu(rozmowy) samo spełnianie tych kryteriów niewiele znaczy - możesz spełniac jakies kryteria, ale sobie radzić, a możesz ich nie spełniać, ale być w ciemnej dupie. Człowiek to człowiek - każdy jest indywidualnością i nie mozna go zaszufladkowywac jednym wynikiem ;)

A w ogóle trzeba brac pod uwagę to, ze psychologowie tez moga mieć depresję, mogą mieć problemy, być wypaleni zawodowo itp - nie powinni przenosić życia prywatnego do gabinetu, ale są tylko ludźmi - i czasem się nie da inaczej. Jak już ktoś sie zdecyduje, ze potrzebuje pójśc do psychologa i trafi na takiego co mu nie podchodzi, to warto poszukac kolejnego. Nie mówię, żeby zwiedzić 30, po jednym kazdego dnia, ale jeśli szukamy wsparcia i pomocy u kogos, komu czujemy, że nie zaufamy i nie chcemy z nim rozmawiac bo nas odpycha, to szkoda się pałować ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 10, 2010, 00:40:49

A w ogóle trzeba brac pod uwagę to, ze psychologowie tez moga mieć depresję, mogą mieć problemy, być wypaleni zawodowo itp - nie powinni przenosić życia prywatnego do gabinetu, ale są tylko ludźmi - i czasem się nie da inaczej. Jak już ktoś sie zdecyduje, ze potrzebuje pójśc do psychologa i trafi na takiego co mu nie podchodzi, to warto poszukac kolejnego. Nie mówię, żeby zwiedzić 30, po jednym kazdego dnia, ale jeśli szukamy wsparcia i pomocy u kogos, komu czujemy, że nie zaufamy i nie chcemy z nim rozmawiac bo nas odpycha, to szkoda się pałować ;)

wlasnie dlatego sie z ta pania pozegnalam i to szybko  :mad: szkoda mi tylko wtopionych 210 zl, moglam sobie za to kupic cos ladnego


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Luty 10, 2010, 11:33:37
Najlepiej pójść do kogoś sprawdzonego, a nie w ciemno, jak ja uczyniłam i straciłam tylko czas i nerwy. Dwukrotnie się nacięłam na nieciekawe psycholożki (przyjmujące w dwóch różnych państwowych poradniach).
Obie były niegrzeczne i opryskliwe, po za tym wciskały mi w usta słowa, których nie powiedziałam.
A poszłam zrobić tylko testy psychologiczne. :ke:
Nie wyobrażam sobie, jak by ktoś do nich przyszedł z poważniejszym problemem, z taką depresją czy nerwicą na przykład.  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 12:49:10
wistra, Ty masz chyba problemy okołohormonalne? Może być tak, że to z ciała problemy? Nic konkretnego Ci nie doradzę, ale tak podejrzewam, że to może być sprawa do atakowania z różnych stron (jednocześnie?). Biologia jednak bardzo rządzi naszym życiem/nastrojem/energią itd. Mam choćby porównanie, jak zmieniam się w zależności czy tarczyca jest wyregulowana, czy nie domaga, jak różnie na różne pigułki antydzieciowe reagowałam (na jednych byłam dość płaczliwa - dopiero po zmianie zdałam sobie sprawę, że to było pod wpływem tabletek). Dbaj o siebie koniecznie i dobrze, że szukasz wsparcia, ale bierz pod uwagę różne przyczyny.

Teo, u mnie najpewniej wszystko.
I hormony i brak kasy i chcęć zmiany studiów i brak koni i to chrzanione zdrowie.
No wszystko, wszystko.
Jestem taka do dupy, że mimo, iż kaleczy mnie drucik (odkleił mi się aparacik retencyjny na zebach) nie poszłam na umówioną na dziś wizytę u ortodonty.
Na rozmowę o pracę, którą mam dziś też się nie wybieram jednak.
Nie mam siły, ochoty.
Siedzę w piżamie, rozczochrana i chce mi się ryczeć.
I do niczego nie mogę się zebrać.

Edit:
A jak słyszę, jak kot tu koło mnie się myje, to dostaję ataku furii.
Ten dźwięk budzi we mnie agresję. Eh  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 10, 2010, 15:10:35
Wistra, do lekarza!

wcale nie jestes do dupy - pomysl ze Tobie sie drucik odkleil sam ;) mi sie na wyciecze odkleil. W Tunezji. Daleeeko od jakiegokolwiek cywilizowanego detysty.
A ja, glupia, zamiast go zostawic w spokoju, to sie nim bawic zaczelam  :wysmiewa: to dopiero jest do dupy. Jezyk mialam poszatkowany kompletnie, wszystko z wlasnej glupoty ;)
Trzymam za Ciebie kciuki i nie jestes do dupy! mi sie tam pamieta ze jestes calkiem spoko ;)  :hurra: :hurra: :hurra:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 15:59:23
Pomyśleć, że jeszcze w listopadzie nie było rzeczy, która mogła mnie zdołować.

Teraz dołuje mnie wszystko.

A do lekarza jakiego?
U psychiatry byłam w sierpniu i mnie olał.
Może jednak psycholog?
I co? Mam mu powiedzieć, że robiłam ten test i że wyszło tak i tak?  :???:

Edit:
Wyszło mi 40ptk  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 10, 2010, 16:14:59
Wistra- jeśli psychiatra Cię olał (znaczy nie przepisał tabletek) to oczywiście, że do psychologa. Powinien Ci to powiedzieć to na tej wizycie, na której Cię olał.
A może olał Cię jesienią, ale Twój obecny stan jest inny niż ówczesny i teraz by Cię już nie olewał?
Na pewno gdzieś powinnaś się przejść.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 16:17:20
tunrida, dostałam leki na uspokojenie i kazał mi iść do poradni uzależnień, bo stwierdził u mnie syndrom DDA (dorosłe dziecko alkoholika)  :(
i nic nie mówił o kolejnej wizycie u niego, nic.
I nawet nie dał mi nic powiedzieć.
uczepił się tego, że moi rodzice wieczorami w weekendy piją drinki, a już o mojej sytuacji z chłopakiem/pracą/szkołą nie chciał słyszeć.

Chyba trafiłam paskudnie.

No nic, w takim razie poszukam czegoś.
Czy taki lekarz na NFZ jest gorszy niż prywatnie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 10, 2010, 16:26:33
wistra, a czy Twoje problemy z emocjami-nastrojem sygnalizowałaś lekarzowi "od ciała" (nie wiem, do kogo chodzisz, endokrynolog?). Bo niemoc, drażliwość, trudności ze skupieniem itp. mogą mieć mało wspólnego z "psyche". Mogą być wtórne. Tak dla przykładu, zobacz ile objawów niesomatycznych może dawać niedoczynność tarczycy ( http://hashimoto.pl/test ): duże zmęczenie, ospałość, ociężałość; depresja będąca uciążliwym problemem; nie pojawiający się wcześniej brak ochoty na seks; wahania nastroju, w szczególności niepokój, panika lub fobia; problemy z pamięcią, skupieniem uwagi i koncentracją; trudność z utrzymaniem stałego poziomu energii przez cały dzień; dysleksja; choroba afektywna dwubiegunowa (szczególnie gdy występują 4 lub więcej epizodów w ciągu roku); spowolnione ruchy, mowa, czas reakcji. Jak się ciało wyleczy/zaleczy, to to mija. Dałam przykład ze swojego podwórka, żebyś wzięła po uwagę opcję, że to może Twoje ciało generuje problemy i nie masz powodów, żeby siebie za to winić, widzieć w złym świetle, dokładać do istniejący problemów dodatkowe - niską samoocenę, smutki, doły itd. Jest ciężko, warto szukać pomocy, choćby żeby to jakoś przejść, ale jest też światło w tunelu, możliwość zostawienia tego za sobą. Psycholog jak najbardziej, ale też poruszenie tematu z lekarzem prowadzącym - niech się wypowie ze swojej strony.
Wszystko IMHO ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 10, 2010, 16:29:45
Nie jest gorszy. Po prostu ma mniej czasu na pacjenta i większość takich lekarzy pracuje jednak na czas. Mimo iż psychiatrzy nie powinni tak działać, ale punkty do wyrobienia nie wyrobią się same.  :(
Jeśli stwierdził, że Twój stan nie wymaga leków przeciwdepresyjnych a terapii, to nie chciał widocznie słuchać o Twoich problemach, bo doszedł do wniosku, że to nie dla niego robota, tylko dla terapeuty. Niepotrzebnie się zniechęciłaś tym DDA, bo tacy terapeuci rozmawialiby z Tobą nie tylko o piciu rodziców, ale właśnie o Tobie i Twoich problemach z chłopakiem, szkołą itd.
A w wielu miastach terapie dla DDA podpadają pod uzależnienia i są dzięki temu po prostu DARMOWE ( na fundusz) w przeciwieństwie do terapii indywidualnych, które są częsty TYLKO prywatne. Może to TEŻ miał na myśli wysyłając Ci do poradni dla DDA.

Ja bym na Twoim miejscu tam poszła. Jeśli psycholog uzna, że Twój stan wymaga leków, odeśle po nie do lekarza.

ps. a to o czym pisze Teodora to jeszcze inna sprawa. Z tym, że porządny psychiatra zanim rozpozna zaburzenie psychiczne, to wypyta o stan somatyczny i w razie potrzeby odeśle do rodzinnego po komplet badań, łącznie z oceną tarczycy czy wątroby, (czy konsultacją neurologa), albo sam badania zleci, jeśli ma taką możliwość.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 16:36:32
Teo - chodzę do engokrynologa-ginekologa w jednym. Na każdej wizycie mówię mu, że psychicznie jestem do niczego, i faktycznie położył to na torbiele i hormony.
I stwierdził, że tak może być na hormonach i że każdy na nie reaguje inaczej.
Ale ile ja sobie mogę to tłumaczyć - jem hormony, mam doła?

tunrida, w takim razie się tam przejdę, choć będzie ciężko, bo jak moja mama usłyszy nazwę tego przedsięwzięcia, to może być bardzo nieciekawie w domu.

No nic, coś poszukam i pójdę.
od czegoś trzeba zacząć.

Bo dość mam spuchniętych oczu i tego, że o siebie nie dbam nic a nic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 10, 2010, 16:40:29
Leki hormonalne SĄ przyczyną zaburzeń depresyjnych i jeśli nie można odstawić hormonów i wsparcie psychologiczne będzie niewystarczające, to możliwe, że jednak potrzebujesz na jakiś czas leków przeciwdepresyjnych.
Jeśli będziesz kiedyś jeszcze u psychiatry to koniecznie powiedz, że bierzesz leki hormonalne i Twoim zdaniem mają one wpływ na Twoje samopoczucie.
A musisz mamie mówić gdzie idziesz? Pełnoletnia jesteś, czy nie? Jeśli pełnoletnia, to nie musisz się spowiadać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 10, 2010, 16:46:57
ps. a to o czym pisze Teodora to jeszcze inna sprawa. Z tym, że porządny psychiatra zanim rozpozna zaburzenie psychiczne, to wypyta o stan somatyczny i w razie potrzeby odeśle do rodzinnego po komplet badań, łącznie z oceną tarczycy czy wątroby, (czy konsultacją neurologa), albo sam badania zleci, jeśli ma taką możliwość.
Teoria chwalebna, ale różnie bywa. Albo bywało. Trafiłam kieeedyś do psychologa, bo właśnie nastrój miałam średni, energii malutko, ciągle senność. I tak rodzicom przyszło do głowy, że a nuż depresja? Poszłam, z psychologiem pogadałam. Powiedział, że nie widzi żadnych problemów. I na tym się skończyło. Dopiero po dłuższym czasie zostałam przypadkowo zdiagnozowana (niedoczynność tarczycy). Psycholog miał rację - nie byłam przypadkiem dla niego. Ale też nie dał nawet pomysłu, żeby szukać gdzie indziej. Może gdybym trafiła nie do psychologa, a psychiatry byłoby inaczej? Nie wiem.

wistra,  :przytul: jesteś dzielna baba, że chcesz sobie pomóc. Znający się lepiej na pewno mnie poprawią w razie czego, ale wydaje mi się, że skąd by się ten dół nie brał, rozsądny psycholog może pomóc przejść przez gorszy etap w życiu. Czy lekami (no, to może nie psycholog), czy poukładaniem sobie wszystkiego w głowie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 16:55:09
Teo, Tunrida - dziękuję za wszelkie rady.

Wezmę się za to, bo mam dość.
A, no i skierowanie do psychologa jest potrzebne?  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 10, 2010, 16:56:50
Zasada jest taka, że małolatom (przepraszam Wistra  :)) nie zleca się leków na dzień dobry, jeśli ewidentnie nie ma ku temu wskazań ( bo czasami oczywiście wskazania są), tylko odsyła się na terapię. I właśnie terapią próbuje się im pomóc (poukładać w głowie, wesprzeć, pomóc w odnalezieniu siebie i sensu życia, pomóc w opanowaniu lęków, objawów, zaburzeń postrzegania samego siebie itd itp) dokładając jakieś lekarstwa właśnie uspokajające (nie uzależniające oczywiście) czy pomagające zasnąć. I dopiero kiedy terapia nie przynosi poprawy sięga się po leki.
Wcale bym nie powiedziała, że źle trafiłaś na początku, tylko pewno lekarz za mało empatii Ci okazał, nie?  :(
 
I Wistra. MASZ IŚĆ do kogoś, a nie żeby się to skończyło tylko na rozmowie o tym, ok?  :D Bo od rozmowy na ten temat nic się raczej samo nie zmieni, nie? Żeby nie było jak z wizytą u ortodonty.  :rozga:
 :)

ps. skierowanie nie jest Ci potrzebne. Powiedz, że byłaś u psychiatry i odesłał Cię właśnie tu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 10, 2010, 17:08:57
Z tą empatią masz rację.

Chodziłam prawie 2 lata na grupę wsparcia do Ośrodka Profilaktyki Środowiskowej, ale... no, coś było nie tak.
Zresztą, tak sobie teraz myślę, że chodziłam tam dla ludzi, bo jakoś nigdy nie miałam problemów typu "nie przejdę do następnej klasy, dostałem/am jedynkę, rodzice się rozwiedli"

Zresztą, to było chwilę temu i myślałam zupełnie inaczej i to, co dla mnie teraz jest problemem, wtedy nie było żadnym.
Kurczę, jak się człowiek zmienia.
Niesamowite.


I dziękuję za małolatę  :kwiatek: (bo na 14 lat wyglądam)  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 11, 2010, 16:51:27
Wiem, że powinnam edytować, ale wtedy nie pokaże się jako nowy post.

Dziś już humor miałam lepszy, a jak się jeszcze dowiedziałam, że koń - moja wielka miłość - jest do dzierżawy, to ahh  :emoty327:

No i oczywiście mama przyszła z pracy i foch.
Bo lady nie starte. Bo resztka pepsi z butelki nie wylana i nie wyrzucona i woreczek nie tak.

No i ja oczywiście, zamiast się nie odzywać i nie przejmować, to odrazu robi mi się gorąco, mam wrażenie, jakby mnie coś mocno trzymało i chce mi się ryczeć.

No cudownie  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 11, 2010, 16:56:39
Wistra, ale wiesz, ze nie musisz robic wszystkiego w domu, prawda?  :ke:
to ze czegos tam nie zrobisz to zadna tragedia - nikt przeciez nie umarl. Nie przejmuj sie takimi "fochami"

 :przytul: :przytul: :przytul:

super ze humorek lepszy!  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 11, 2010, 16:58:29
No właśnie nie lepszy, bo są zarzuty, że nic nie robię.

Ale tego, co zrobiłam, to nie widać.
A zrobiłam jednak dużo (cała góra garów do zmywania, wszędzie woreczki, bla bla)

 :smutny: :smutny:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 11, 2010, 17:11:19
ale najwazniejsze, ze Ty wiesz! przeciez zrobilas! obijalas sie - przyznaj sie sama, szczerze? nie! gora naczyn to ogromna robota (nienawidze zmywac, wiec jak dla mnie to jestes mistrzem  :ukłon: :ukłon: :ukłon: potrafilam tak nie chciec zmywac ze nie bylo na czym jesc az ktos inny sie nie zlitowal i tego nie zmyl). Nie mozesz robic wszystkiego, ty jestes tylko jedna i masz tylko 2 rece.
Ja tez sie dopiero do tej mysli przyzwyczajam - nie dam rady robic wszystkiego sama i na raz. dopiero powoli to do mnie dociera. Nie da sie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 11, 2010, 18:05:36
Zastanawiam się też, czy to dobrze, że tak się ucieszyłam, że ten konio jest do dzierżawy.
No pójdę do roboty, nikogo o kasę prosić nie będę, ale czy to warto?
Czy lepiej dać sobie spokój?  :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 11, 2010, 20:14:38
Wistra,
odpowiedz sobie na jedno pytanie: chcesz go dzierzawic, czy nie? Czy TY chcesz go wydzierzawic?

Jesli Ci nie zalezy, to daj sobie spokoj. A jesli Ci zalezy - walcz. Nie poddawaj sie - nie warto.

Zanim ja dostalam Kapriole, narobilam strasznie duzo "glupot", z ktorymi z logicznego punktu widzenia powinnam byla sobie dac spokoj. Ale ja chcialam, mimo, ze kupowanie innego konia za plecami ojca, bo sie go balam (i bardzo dlugo nic o nim nie wiedzial) nie bylo pewnie najlepszym pomyslem. Tylko ze to moje zycie, i mimo, ze kon nie jest zadnym super sportowcem i wiecej z nim klopotu niz z niego pozytku, to nie zaluje. I gdybym miala podjac te decyzje po raz kolejny, to bym to zrobila jeszcze raz. Nie bylo to madre, ale to bylo to czego chcialam dla siebie. A przeciez zyjemy przede wszystkim dla siebie jak by nie patrzec.
A potem dostalam Kapriole, i nagle okazalo sie, ze stalo sie cos, co wlasciwie nigdy nie mialo sie stac. Juz nawet ja sama nie wierzylam, ze to sie stanie, ale poddac sie? W zyciu! Zawsze walcze i drapie, nawet jak juz sie wydaje, ze to nie ma sensu, nawet jak juz nie wierze - i o dziwo bardzo czesto udaje sie WLASNIE WTEDY. Nie wiem dlaczego. Z Kapriola tez bylo sto tysiecy klopotow, problemow, ile ja sie naryczalam po nocach przed tym jak ja dostalam i po tym zreszta tez. Jestem tutaj i czasami nie moge w nocy spac, tak sie boje, ze cos jej sie stanie a mnie tam nie ma. Ile razy mi ojciec grozil, ze ja sprzeda, jak nie to czy tamto, az sie dorobilam wrzodow zoladka. Nie zaluje. Bylo warto jak choroba jasna.
A moje obecne marzenia? myslisz, ze to w ogole ma sens? ze to ma przyszlosc? Nie. Nie ma. To jest "wyssana z palca glupota" (by moj ojciec ;) ) . Ale nie wazne dla mnie jak bardzo jest wydumana, bo jest moja. To jest moje marzenie, moj sen i moje zycie. A ja sobie w przeszlosci udowodnilam wystarczajaco duzo razy, ze rzeczy niemozliwe sie dzieja. A ta nie jest wcale bardziej niemozliwa niz te poprzednie - tylko jest inna. I to sie uda. Musi. Nie ma wyjscia.
A jak smiesznie patrzec, jak to sie tu, na moich oczach zaczyna dziac. To jest tak niezwykle, ze boje sie, ze za chwile sie obudze i ze to bedzie nieprawda.

Nie poddawaj sie, walcz dziewczyno, jest jeszcze tyle pieknych rzeczy w zyciu przed Toba. Rob to co chcesz, bo warto, nie wazne ile bledow popelnimy po drodze. Z perspektywy czasu niewielu zaluje, choc czesto myslalam, ze to bez sensu, balam sie jak choroba jasna. A bylo warto.
Jasne, wiem, ze na pewno jeszcze nie raz oberwe po glowie, ale po tylu latach roznych przeciekawych wydarzen (patrz kacik pechowca ;) ) juz sie nauczylam ze po tym trzeba wstac. Co by sie nie dzialo, chocby nie wiem jak bardzo sie nie chcialo. Trzeba wstac, bo takie jest zycie. Raz na wozie, raz pod wozem;
az sie boje co bedzie, jak znow sie zacznie okres "pod wozem".

Jesli tylko chcesz to bierz konia i sie nie zastanawiaj, martwic sie problemami bedziesz, jak juz je bedziesz miala  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 11, 2010, 20:31:24
Kaprioleczka, wiem jak u Ciebie z kobyłą było - czytałam każdą notkę na Twoim blogu  :kwiatek:
No nic, zatem jutro idę na rozmowę o pracę, wydzierżawię go.
To nic, że to już koń profesor i będziemy tuptać rekreacyjnie, albo tylko łazić na trawkę..
To ON. On dał mi to wszystko, czego nie dał mi żaden, żaden inny.
To z Nim mam filmik, to On śni mi się każdej nocy.
Nawet zaprzyjaźniłam się z dziewczyną, u której stoi Jego matka i gdzie się urodził.
Przypadek?

A może tak miało być?

eh, eh, eh.
i pomyśleć, że jak go zobaczyłam pierwszy raz, to było "ale on brzydki"  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 11, 2010, 20:45:57
Wistra - powaga?  8| 8| 8| toz mam fanow wszedzie i nawet nie wiem  :cool: :wysmiewa: juz sie moge czuc troszke slawna?  :oczy2:

pamietam, jak na jednej z moich pierwszych konskich milosci - Ważce - nie chcialam jezdzic na poczatku bo miala krzywy pyszczek i byla brzydka i nikt jej nie lubil... a potem wszyscy ja juz lubili - oczywiscie jak juz ja sie nia zaczelam zajmowac  :wysmiewa: a potem jak gadalam, ze w zyciu gniadego konia nie kupie! gniade brzydkie sa!  :ke:
oba mam gniade  :wysmiewa:

zobaczysz, ze od koni Ci sie troszke lepiej zrobi  :kwiatek: konie zawsze pomagaja, nawet jak sie sobie z nimi tylko na trawke chodzi  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 12, 2010, 00:21:52
 :(
jak chłopakowi wyjaśnić, że to, co mnie gryzie, to nie dlatego, że wszystko olewam?

przykro mi, bo nie wiem jak mu powiedzieć, że dzieje się ze mną coś niedobrego.
tzn powiedziałam mu, że mam stany depresyjne, no to on powiedział, że nie, tylko, że mi się nie chce i w sumie, to chyba mnie zbagatelizował.

bo oprócz tego wszystkiego, co napisałam wcześniej, to zapominam, co robiłam 10min temu i bardzo ciężko mi się wysłowić, jak z kimś rozmawiam.
posiadam jeszcze stany zawieszenia - tzn, ktoś do mnie coś mówi, ja tylko "tak", "nie", "nie wiem" a myślami jestem gdzieś w sobie.

Bez kitu, idę się zapisać jutro do lekarza.
To jest chore.




Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 12, 2010, 00:39:09
Idź do lekarza. W końcu już postanowiłaś :)
A to zapominalstwo i rozkojarzenie też może być od problemów zdrowotnych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Luty 12, 2010, 00:48:27
Wistra koniecznie idź do psychoterapeuty i koniecznie mu wszystko dokładnie opisz. Nie koloryzuj, ale też nie pomijaj niczego ważnego.
A co do stanów depresyjnych wywołanych hormonami - ja się kilka miesięcy temu obudziłam trochę za późno, bo za długo się męczyłam. Zmieniłam pigułki antykoncepcyjne na inne i nie skojarzyłam tego z:
-ciągłym stanem zdenerwowania, takiego wolno-sączącego się lęku
-strachem w samochodzie, jak miałam prowadzić
-rozstrojem żołądka pod koniec w zasadzie dzień w dzień
-smutkiem
-drażliwością
-chwiejnością nastrojów

Oczywiście zaczęłam od 10 różnych lekarzy od ciała i zrobiłam masę badań, brałam Deprim. Na nic. W końcu mnie olśniło i odstawiłam hormony. Reakcja organizmu w zasadzie na drugi dzień - szczególnie jelita się uspokoiły spektakularnie, nie mam żadnych powyższych objawów. Tak więc naprawdę, skonsultuj się może z innym endokrynologiem, niech ci lepiej dobierze dawki...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 12, 2010, 22:44:10
Bardzo proszę o pomoc! Moja nastoletnia kuzynka ma myśli samobójcze.

Jej historia przypomina bajkę o Kopciuszku. Matka jej zmarła, gdy była dzieckiem, ojcec w bardzo krótkim czasie znalazł sobie panienkę, która okazała się byc alkoholiczką. Wziął z nią ślub - na bank kobita zrobiła to dla pieniędzy. Jej uzależnienie jest na tak złym poziomie, że jej własne dziecko jest niedorozwinięte (wodogłowie?), gdyż sporo piła w trakcie ciąży. Dzisiaj w związku jest dużo nienawiści i okrucieństwa - podobno latają przedmioty, talerze, a dzieci chowają się pod stołem, żeby czymś przypadkiem nie oberwac.
Moja kuzynka jest traktowana skandalicznie. Jest wyrzucana z domu, głodzona, bita, wyzywana od k... i dz...

Cała nasza rodzina interweniuje, dziecko ma zapewnionego kuratora i psychologa, ale z racji tego, że mieszka bardzo daleko od reszty rodziny (kuzynka nad morzem, rodzina na Śląsku i w Łodzi) nie mamy możliwości się z nią często widziec i w razie czego pomóc. Ojciec próbuje ją od nas odseparowac.

Kuzynka otrzymuje za mało miłości. Opuściła się w szkole, stała się agresywna, znajomi się od niej odsuwają.
Dziś zwierzyła mi się na gg, że tnie sobie żyletką nogi i myśli o podcięciu żył.

Nie wiem, jak jej pomóc. Zawsze, gdy z nią rozmawiam, powtarzam jej, jak bardzo jest dla mnie ważna, jak ją kocham. Mówię jej, że jak tylko skończy 18 lat, to może pakowac walizki i zamieszkac ze mną. Poza tym staram się byc bardzo radosna, by ją naładowac optymizmem, pozytywnymi uczuciami. Unikam tematów rozmów, które pogłębiły by jej smutek.
Jednak po jej dzisiejszym wyznaniu nie wiem, co dalej robic. Wszyscy w rodzinie zrobili już wszystko, co można było zrobic. Prawo nie jest po naszej stronie. Takto już dawno dziewczyna mieszkałaby z którymś z nas. Niestety, paragrafy wolą, żeby dziecko spało w zimną noc na wycieraczce z siniakami na ciele.

Nie wiem już, jak z tą dziewczyną rozmawiac, co jej poradzic. Sama mi dziś powiedziała, że psycholog jej nie pomaga. Czuję się taka bezradna  :smutny:

Powiedzcie mi, czy jest coś, co jeszcze mogę zrobic? Jak z nią rozmawiac następnym razem?






Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 12, 2010, 22:48:41
ikarina - a nie da sie z ojcem dogadać by mogla przeniesc sie do gimnazjum czy liceum np. z internatem?

Nie bardzo wiem, co Ci poradzic, bo jest to trudna sytuacja; mozna by tylko zadzialac by odebrac rodzicom prawa rodzicielskie, ale wtedy dzieciaki prawdopodobnie najpierw trafia do domu dziecka, dopiero pozniej bedzie mozna je adoptowac i nie ma zadnej gwarancji ze sie akurat Wam uda.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 12, 2010, 23:01:38
Rozmowy z ojcem to jak rzucanie grochem o ścianę - on wszystko wie lepiej, my stare baby się wtrącamy, bo go nie lubimy. Zresztą, za internat trzeba płacic, a jego żonka tego by nie zniosła...

Dom dziecka - nie wiem, co by z tego wyszło. Kurator się pojawia co jakiś czas i to on powinien wydac na ten temat decyzję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 12, 2010, 23:04:49
a moze zgodzi sie na internat jesli reszta rodziny zadeklaruje sie zaplacic?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 12, 2010, 23:07:48
Porozmawiam o tym z resztą rodziny ;)

Tymczasem ciągle się martwię, co zrobic z jej myślami samobójczymi. Strasznie mnie dzisiaj przestraszyła tym, co do mnie mówiła.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 12, 2010, 23:29:39
Poza podtrzymaniem na duchu mysle, ze nic nie mozesz wiecej zrobic. Lepiej zadzialac szybko, jej wg mnie najbardziej pomoze zmiana.
Trzymam kciuki!  :hurra:

Chyba ze (przyszlo mi jeszcze do glowy) zglosic to kuratorowi, poprosic o zlozenie pozwu do sadu przez niego o odebranie praw rodzicielskich ze wzgledu na ciezki stan psychiczny dziewczyny


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 12, 2010, 23:38:57
Kaprioleczka, dzięki za pomoc :)
Porozmawiam jutro z mamą i ciocią. Musimy coś zaradzic. Już kilka lat tak się targamy, ale nigdy w niczym nie odpuściłyśmy. Boże, byle by tylko dziewczyna wytrzymała do osiemnastki :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 12, 2010, 23:44:02
Jest telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (również z myślami samobójczymi). Nie wiem, czy może tu pomóc... Nie wiem, czy to ta "waga". http://www.116111.pl/strefa_wiedzy/mysli_samobojcze A tu jakaś ulotka (realia do pominięcia, ale może coś Cię natchnie): http://www.mmha.org.au/mmha-products/fact-sheets/LIFE/LIFE-Polish/file. I artykuł http://warszawa.pcts.pl/arts/MYSLI-I-PROBY-SAMOBOJCZE-A-ZABURZENIA-PSYCHICZNE-interwencja-kryzysowa-i-psychoterapia-a1-26.html Macie kontakt z jej psychologiem? Powinien się dowiedzieć o myślach samobójczych, może jemu nie mówiła? Choć to chyba nie psycholog a psychiatra jest potrzebny? A może jest kontakt z kuratorem? Może to sensowni ludzie (zdarza się) i można jednym frontem działać? W grupie łatwiej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 12, 2010, 23:47:04
Teodora, dzięki.
Telefon do kuratora i psychologa też wykonamy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 13, 2010, 05:45:29
Już wszystko zostało powiedziane. Dzwonić do kuratora!- on niejako zastępuje niewydolnego rodzica, tak?  Ponadto dzwonić do psychologa.

Pewno potrzebny i psychiatra, ale aby psychiatra mógł leczyć nieletniego, potrzebny jest rodzic.
Psychiatra zleci lekarstwa, po których dziewczynie zrobi się ciut lepiej, ale w niczym nie zmieni to jej sytuacji rodzinnej. Dopóki mieszka tam gdzie mieszka ciężko liczyć na to, że jej nastrój dużo się poprawi.  :S ( o ile naprawdę jest tak, jak opisujesz)

Co Ci da tabletka, jeśli słyszysz, że jesteś k..... i musisz spać na wycieraczce? Jeśli na porządku dziennym masz awantury, jeśli w domu rodzinnym, od najbliższych nie otrzymujesz ciepła, akceptacji i poczucia bezpieczeństwa, lecz wyzwiska, to trudno by tabletki załatwiły sprawę.

Najważniejsze by dziewczyna miała jakieś wsparcie. Jeśli nie ojca i matki, to innych osób. Właśnie Twoje i pozostałej części rodziny. Stanąć na głowie i zabrać ją z tego domu ( bo rozumiem, że CHCE stamtąd odejść) i w międzyczasie podleczyć lekami. Świetny wydaje się pomysł z internatem opłacanym przez resztę rodziny o ile ojciec i matka się na to zgodzą. Tu jest właśnie miejsce na robotę kuratora. Zależy czy kurator to ktoś sensowny, czy nie. Jeśli nie, to trzeba go przycisnąć, by się zabrał do pracy. Jeśli ojciec i matka nie chcą współpracować ( typu internat, wizyta u psychiatry) to właśnie na kuratora bym liczyła. Po coś on tam jest w końcu! Ciężko cokolwiek doradzać nie znając tak naprawdę całej sprawy. Ale na pewno kurator jest osobą którą bym prosiła o pomoc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Luty 13, 2010, 07:14:08
Ech, właśnie...
Problemem jest ojciec. Nie dośc, że nie zapewnia dziecku należytej opieki, to jeszcze nie chce w ogóle współpracowac. Wszelkie próby pomocy dziewczynce traktuje jak atak na jego osobę, panikuje, że chcemy zabrac mu dziecko. Ja tego totalnie nie rozumiem! Dziecko jest poniżane, bite, ale on twierdzi, że ją kocha i nigdzie nie odda. :swirek: Mam jeszcze na uwadze, że macocha ma chrapkę na pieniądze, jakie dziewczyna posiada (Jej matka zostawiła WSZYSTKO w spadku swojemu dziecku, mąż nie dostał nic)  Nasuwa mi się tylko jedno słowo, żeby tych ludzi opisac - sk........

Zawsze prosimy, żeby dziewczynka spędziła każdą wolną chwilę z nami - święta, ferie... Parę razy nam się udało ją do nas zabrac, ale kilka razy nigdzie nie pojechała, bo "za karę" (pierwszy raz, jak nam opowiedziała, co sie w domu dzieje), albo dlatego, że rodzice się bali, że ją gdzieś porwiemy :swirek:

Ja osobiście całe poprzednie wakacje się wyprosiłam, żeby przyjechała do mnie. Tyle, że ze mną problem jest taki, że mieszkam za granicą. Jej ojciec nie wpakuje przecież dziecka do samolotu. Staram się jej pomóc, ale przecież nie przytulę jej na gg, nie otrę łez, nie przekażę tonem głosu, jak mi na niej zależy.

Jeszcze raz, dzięki dziewczyny, że mogłam na was liczyc w tej sprawie. Skontaktujemy się z psychologiem, kuratora ochrzanimy i będziemy działac dalej.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 13, 2010, 11:15:19
Boze, co za ludzie  :marze:
Niektorzy wyrywaja chomikom lapki i tez twierdza ze je kochaja. Masakra jakas, swiat sie konczy :zemdlal: :zemdlal: :zemdlal:

Szczerze - ja sie dziwie Twojej kuzynce ze ma kase, a jeszcze tam mieszka. Ja bym uciekla, w miare mozliwosci nawet za granice. To w dzisiejszych czasach nie jest az takie trudne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Luty 13, 2010, 16:40:17
Kochane, a co zrobić, gdy ma się do czynienia z młodą kobietą, która traci chęć i zapał do pracy
i nauki? Z dnia na dzień coraz bardziej zamyka się w sobie, rezygnuje z kontaktu z rodziną, izolują się od znajomych, unika życia towarzyskiego, a to, co kiedyś sprawiało jej niebywałą radość staje się jej obojętne.., po prostu się wypala.
Nie ma możliwości ani odwagi, by odwrócić swoje życie o 180 stopni, nie chce iść do lekarza, ponieważ jako studentka nie ma na niego pieniędzy, a rodziców nie chce o nie poprosić.
Gdy zmuszona jest być wśród ludzi, którzy ją znają, przybiera maskę, ale ostatnio nawet to jej nie wychodzi, więc otoczenie uznają, że pewnie ma PMSa i omija ją z daleka.
Wszelkie leczenie farmaceutyczne jest utrudnione, ponieważ kobieta ma nie do końca prawidłowo pracującą wątrobę - WZW.
Co robić?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 13, 2010, 17:00:49
Iść do lekarza psychiatry na NFZ. Wizyta jest wówczas za darmo. Lekarz powie, czy leki, czy psycholog.
Tak a propos, WZW (zwłaszcza typu C) sprzyja występowaniu zarówno depresji jak i zaburzeń lękowych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 13, 2010, 17:03:22
Do lekarza NFZtowskiego i znalezc jakies zajecie, byle pochlaniajace i pasjonujace.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Luty 13, 2010, 17:32:27
Na wizytę u takiego lekarza chyba trzeba cierpliwie poczekać, prawda?
Kapri, z tym drugim może być problem. Naprawdę.

Dziękuję za rady :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 13, 2010, 17:37:43
Domyslam sie, ale warto sprobowac. Trudno jest znalezc cos, co faktycznie "zaskoczy", ale jak juz zaskoczy, to bardzo skuteczne.
Niestety ile czeka sie na wizyte u lekarza nie wiem, dawno nie bylam (tylko na pogotowiu, ale tam sie raczej nie czeka  :hihi: ). Niech sie zapisze, jesli bedzie dlugo czekania to sprobujcie uruchomic jakies lekarskie znajomosci (kazdy jakies ma, warto popytac znajomych)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 13, 2010, 17:55:25
Z tym czekaniem to bardzo różnie bywa. W każdym mieście, w każdej poradni jest inaczej. Czasami bywa tak, że np. lekarze rodzinni popołudniami "wynajmują" różnych specjalistów i nie ma do nich takich kolejek jak w przyszpitalnych poradniach. Czasami są jakieś zrzeszenia lekarzy specjalistów którzy się zwołują i razem otwierają taki NFZ. Naprawdę jest tak różnie, że nie da rady powiedzieć NIC konkretnego.

Na pewno bez sensu jest zapisanie się w takim stanie gdzieś, gdzie trzeba czekać 2 miesiące !!  :S Zwykle udaje się załatwić coś na fundusz szybciej.
Zawsze można próbować ubłagać rejestratorkę o szybszy termin. Czasami ludzie zapisują się i nie przychodzą, więc są "okienka" w przyjmowaniu. Trzeba iść i porozmawiać. Zostawić swój telefon z prośbą o informację, jeśli ktoś "wypadnie" i poinformuje o tym rejestrację wcześniej i pojawi się okienko.

Jeśli rejestratorka odmówi, tłumacząc odległymi terminami warto wejść do gabinetu i spytać samego lekarza. Rzadko który odmówi NAPRAWDĘ potrzebującej osobie. Zwykle gdzieś ją tam brzydko mówiąc wciśnie między innych.
Od czegoś trzeba zacząć, nie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Luty 13, 2010, 20:16:27
Teraz tylko trzeba uświadomić jej, że jest obywatelką państwa i zasługuje na darmową wizytę u lekarza..i to, że tej wizyty potrzebuje, bo po prostu marnieje w oczach.
Jeszcze raz dziękuję, dziewczyny! :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 14, 2010, 22:28:34
Ależ jestem do du*y!
Byłam taka niemiła dla mojego mężczyzny, wczoraj i w piątek prawie non-stop płakałam :/

Dziś było lepiej - byłam u koni! Mogłam pościelić im słomę i dać siano. I ja chcę jeszcze  :zemdlal:

A teraz siedzę w domu, chłop pojechał do domu a mi znów smutno.

A jutro o 13 rozmowa o pracę.
Boże, jak o tym pomyślę, to mi niedobrze


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 14, 2010, 22:46:00
Wistra - nie mysl o rozmowie. Mysl o wynikach (pozytywnie) i o tym co sobie sprawisz za wyplate  :cool: :oczy2:

bedzie dobrze  :hurra:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 14, 2010, 22:53:06
No jak to co?
Dzierżawę brzydkiej kulki  :emoty327:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 14, 2010, 23:17:09
i jak tak sobie pomyslisz, to od razu lepiej  :hihi: nie? ;)

poza tym nie taka brzydka ta Twoja kulka, a wrecz powiedzialabym ze sliczna i misiowata  :D
a brzydkie... czy ty nie pamietasz jak wstawialam na bloga zdjecia rocznego Kaprikorna?  :hihi: to dopiero bylo brzydkie i z patykiem zamiast szyi w dodatku  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 15, 2010, 11:07:54
Nie wiem, czy ktoś z was oglądał wczoraj Fakty - był krótki materiał o rosnącej liczbie egzorcystów w Polsce. Jako przykład osoby "uleczonej" przez egzorcystę wypowiadała się anonimowo kobieta, podając objawy depresji, lub obniżenia nastroju (po tak krótkiej charakterystyce ciężko rozeznać, ale i tak się kwalifikowała do wizyty u lekarza) - ciągłe poczucie zmęczenia, senność, zniechęcenie, smutek itd. Ciemnogród w XXI wieku - ksiądz zamiast wysłać kobietę do lekarza, bo to poważna choroba, nieleczona prowadzi do jeszcze gorszego stanu, to uznaje, że Szatan ją opętał  :swirek:
Jednak kampania społeczna o depresji nie przyniosła skutku... 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Luty 15, 2010, 11:55:34
Ja mam koleżankę,która od wielu lat ma stwierdzoną schizofrenię paranoidalną.Współpracuje w ośrodku z terapeutami,bierze leki.Opowiada,że słyszy głosy(tu na poczatku mój skrywany śmiech),ale ona naprawde je słyszy,tłumaczyła mi,że to coś na zasadzie dialogu prowadzonego szeptem za jej plecami.Widzi rzeczy których nie ma.Np wieczorem rozsuwają jej sie zasłony i na parapecie siada człowiek.Ona świadoma jest tego że nie śpi,nie śni,boi się.. zaczyna uciekać do innego pomieszczenia.Często ma myśli,że coś jakby ciągnęło ją na cmentarz.
Jej własny terapeuta w pewnym momencie zaczął rozważać ewentualność jakiegos zjawiska nadprzyrodzonego,a nie choroby.Medycyna tego typu przypadki sprowadza do pojęcia schizofrenii,a odmian jej jest strasznie dużo i wielorako może sie objawiać.Zatem leczenie farmakologiczne i obserwacja chorego. Ale czy faktycznie we wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z chorobą psychiczną? Ja się zaczynam zastanawiać...  :swirek: Naprawdę bardzo wielu schizofreników mimo systematycznego leczenia popełnia samobójstwa(ze strachu,z ucieczki przed czyms czego nie rozumieją,takiej ucieczki przez okno,a robią to w panice).Ja pytam zatem gdzie efekty leczenia skoro dziewczyna latami na lekach,monitorowana przez specjalistów,a nadal problem nie znika,żeby nie powiedzieć nie znika ten ktoś kto się do niej przyplątał? Nie wiem czy nie skłaniałabym sie w tym przypadku(podobnie jak terapeuta,którego pewnie niebawem oskubią za sianie dziwnych poglądów)do konsultacji z dobrym psychologiem egzorcystą.Wiem,że są księża,którzy studiują tą dziedzinę i zagadnienie opętania przecież istnieje. A może opętanie to rodzaj choroby psychicznej? Przypomniał mi sie film "Egzorcyzmy Emili Rose" na faktach  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 15, 2010, 12:06:16
Może dlatego, że schizofrenię ciężko wyleczyć "do końca"? Tylko następują fazy remisji, samoistnej lub pod wpływem leczenia?
Ok, taki przypadek rozumiem - ale jeśli z opisanym przez mnie przypadkiem leci się "wypędzać Szatana", zamiast na terapię lub coaching to jest do dla mnie przypadek ciemnoty społecznej


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: pokemon Luty 15, 2010, 12:09:26
Nie wiem, czy ktoś z was oglądał wczoraj Fakty - był krótki materiał o rosnącej liczbie egzorcystów w Polsce. Jako przykład osoby "uleczonej" przez egzorcystę wypowiadała się anonimowo kobieta, podając objawy depresji, lub obniżenia nastroju (po tak krótkiej charakterystyce ciężko rozeznać, ale i tak się kwalifikowała do wizyty u lekarza) - ciągłe poczucie zmęczenia, senność, zniechęcenie, smutek itd. Ciemnogród w XXI wieku - ksiądz zamiast wysłać kobietę do lekarza, bo to poważna choroba, nieleczona prowadzi do jeszcze gorszego stanu, to uznaje, że Szatan ją opętał  :swirek:
Jednak kampania społeczna o depresji nie przyniosła skutku... 
Oglądałam i mam takie samo zdanie. Dokładnie to samo pomyślałam - ciemnogród.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 12:12:02
Niestety nie zawsze udaje się schizofrenię opanować lekami w stopniu zadowalającym pacjenta i lekarza i moim zdaniem nijak się to nie ma do opętania.

Księża nadal egzorcyzmują. Natomiast wielu z nich współpracuje z lekarzami w ten sposób, że osoby zgłaszające się jako opętane są BARDZO CZĘSTO odsyłane przez księży właśnie do psychiatrów. Jakiś tam procent "opętanych" zostaje przez księży uznany, za faktycznie opętanych ( nie wnikam tu w co kto wierzy, tylko podaję fakty jakie znam) i osoby te są egzorcyzmowane. Nie wiem jakimi przesłankami kierują się księża podczas tej selekcji, ale jakieś widocznie mają. Sama jestem ciekawa.

Nie spotkałam się natomiast z odesłaniem pacjenta od psychiatry do księdza celem wykonania egzorcyzmów.  
Niektórzy uważają, że jeśli pacjent jest leczony wieloma lekami i nie przynosi to poprawy, jeśli sam pacjent chce spróbować wizyty u księdza i czuje, że mu to pomoże, to dlaczego by miał nie pójść? Dużo zależy od poziomu wiary lekarza. Tylko niech ten pacjent NIE odstawia leków. Często siła wiary w uleczenie przez księdza może mieć duży wpływ na psychikę, prawda?
A teraz minusy wizyty u księdza celem prośby o egzorcyzmy. Często jednym z objawów choroby jest brak wglądu, brak krytycyzmu (czyli chory NIE WIERZY) że jest chory i w związku z tym nie chce przyjmować leków. Bałabym się po pierwsze, że pozwolenie na wizytę u księdza chory może odebrać, jako przyznanie lekarza, że właśnie NIE jest chory, a po drugie, że takie zagłębienie się w religię nasili objawy chorobowe. Często właśnie objawy chorobowe mają tło religijne i pozwolenie pacjentowi na zagłębianie tematu tylko nasila i wyzwala objawy.
Ciężki temat, aczkolwiek ciekawy.
A żeby było jeszcze ciekawiej to powiem, że w ICD 10 ( to taki spis chorób) istnieje numerek na rozpoznanie opętania.   ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: pokemon Luty 15, 2010, 12:16:51
Tunrida ale piszesz trochę o ekstremach, bo ja np wiem, że niektórym głęboko wierzącym osobom chorym psychicznie, takie "egzorcyzmy" czasem mogą pomóc, no bo skoro wierza, że są opętane  :icon_rolleyes: ale - przypadek chociażby kobiety, która była notorycznie zmęczona  :zemdlal: smutna  :zemdlal: i ogólnie nieszczęśliwa  :zemdlal: , który został uznany jako opętanie  8| no to jest przerażające. To w takim razie ja też jestem opętana  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 12:24:25
Pokemon- z tego co wiem
-osoba naprawdę opętana NIE czuje się opętana, bo rzekomo zły duch tak kieruje jej psychiką by odrzucała opętanie i nie pozwoliła się wyegzorcyzmować
-osoba opętana nie wejdzie do kościoła, będzie czuła olbrzymi opór zarówno przed kościołem, przed księdzem, przed modlitwą
-osoba opętana będzie starała się podawać różne argumenty by NIE pójść do księdza, gdyż tak zły duch będzie kierował wolą osoby opętanej
- opętaniu sprzyja zabawa w magię, wiara w możliwość nawiązania kontaktu ze złymi mocami, wywoływanie duchów, gry w realu, wizyty u wróżki itd itp

Tak kiedyś wysłuchałam w .....  :icon_redface: Radiu Maryja. ( NIE- nie słucham Radia Maryja na co dzień. Po prostu tam gdzie aktualnie przebywałam było włączone i akurat nadawano taką audycję i się wciągnęłam :icon_redface:)
Więcej o opętaniu nic nie wiem. I wolę się zająć leczeniem farmakologicznym.  ;)
ps. no i ładnie..wywaliło mnie na pierwszą stronę i teraz wszyscy przeczytają te głupoty  :icon_redface: ;) W związku z tym bardzo proszę o przeczytanie mojego poprzedniego postu, żeby nie było, że wierzę w egzorcyzmy i je popieram.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: pokemon Luty 15, 2010, 12:27:01
O widzisz. To potwierdza, że jednak jestem opętana  :diabeł:
Ale mi chodziło właśnie o osoby "rzekomo opętane", które są wysyłane do księży jakby dla świętego spokoju. Wiem, że nie jest to powszechna praktyka, ale gdzieś mi coś dzwoni, że w jakichs ekstremalnych przypadkach się to praktykuje - niekoniecznie w Polsce. Czy to prawda?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 15, 2010, 12:27:31
Buahaha, pewnie księża uznają psychologów i psychiatrów za "wróżki i złe moce"


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 12:29:06
Nie wiem Pokemon, ja się z tym nie spotkałam. Spotkałam się natomiast z osobami chorymi na schizofrenię ( z ewidentnymi objawami choroby), które mówiły, że rodzina je zawlokła do księdza ( lub same tam poszły) i ksiądz odesłał je do psychiatry.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 15, 2010, 12:31:30
Bo są księża i parapety, jak w każdej dziedzinie życia ;)
Są tacy, którzy wkładają w kazania filozofię Kościoła, a są tacy, co to potrafią z ambony kogoś pogromić, że chodzi do kościoła w kratkę. Więc pewnie ta pierwsza część odeśle najpierw do lekarza ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 15, 2010, 14:30:33
Pokemon- z tego co wiem
-osoba naprawdę opętana NIE czuje się opętana, bo rzekomo zły duch tak kieruje jej psychiką by odrzucała opętanie i nie pozwoliła się wyegzorcyzmować
-osoba opętana nie wejdzie do kościoła, będzie czuła olbrzymi opór zarówno przed kościołem, przed księdzem, przed modlitwą
-osoba opętana będzie starała się podawać różne argumenty by NIE pójść do księdza, gdyż tak zły duch będzie kierował wolą osoby opętanej
- opętaniu sprzyja zabawa w magię, wiara w możliwość nawiązania kontaktu ze złymi mocami, wywoływanie duchów, gry w realu, wizyty u wróżki itd itp

Tak kiedyś wysłuchałam w .....  :icon_redface: Radiu Maryja. ( NIE- nie słucham Radia Maryja na co dzień. Po prostu tam gdzie aktualnie przebywałam było włączone i akurat nadawano taką audycję i się wciągnęłam :icon_redface:)
Więcej o opętaniu nic nie wiem. I wolę się zająć leczeniem farmakologicznym.  ;)
ps. no i ładnie..wywaliło mnie na pierwszą stronę i teraz wszyscy przeczytają te głupoty  :icon_redface: ;) W związku z tym bardzo proszę o przeczytanie mojego poprzedniego postu, żeby nie było, że wierzę w egzorcyzmy i je popieram.

 :hihi: :hihi: :hihi: zawsze wiedzialam, ze cos ze mna nie tak, tylko nie wiedzialam, ze jestem opentana  :hihi: no ale teraz juz wiem, pora na egzorcyzmy  :hurra:

ale rozmawialam kiedys z egzorcysta; mowil, ze znaczna czesc swoich przypadkow odsyla na leczenie psychiczne/psychiatryczne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Luty 15, 2010, 15:36:26
Nie zawsze jest tak,ze osoba opętana nie wejdzie do kościoła,boi sie wody święconej itd itp. Słyszałam z opowiadań znajomego księdza(doktora psychologii,aczkolwiek nie egzorcystę).Najczęściej opętane bywają osoby mocno wierzące. Kolejna sprawa to kwestia przyjmowania leków.Kwestia dość dyskusyjna moim zdaniem. W przytoczonym przeze mnie filmie ksiądz egzorcysta opowiada przed sądem historię opętanej dziewczyny której próbował pomóc.Został skazany za morderstwo,ponieważ koniec końców dziewczyna odebrała sobie życie.Problem tkwił w tym,że lekarze uznali ją za chorą na schizofrenię i podawali leki,ksiądz egzorcyzmując był bezsilny,ponieważ psychika dziewczyny była "blokowana"niejako tymi lekami i nie mogła współpracować czy także bronić sie przed atakami demona,który w trakcie egzorcyzmu szalał w niej. Otępienie lekami spowodowało,że została nawiedzona przez siedem demonów,które w efekcie ją zabiły. Film ciekawy. Polecam  ;) Aczkolwiek wspomniany wyżej znajomy ksiądz twierdzi,ze ciut przejaskrawiony,ale nie neguje faktów w nim przytoczonych.
Ja bym chyba odstawiła leki gdybym miała sie poddać egzorcyzmom.
W każdym razie w przypadku koleżanki sam terapeuta rozmyśla nad konsultacją z księdzem.
Depresji bym z opętaniem nie kojarzyła(juz napewno zmęczenia czy braku chęci do działania),a odnośnie schizofrenii uważam,że trudno jest to momentami odróżnić.Czy lekarz jest w stanie  na 100% stwierdzić schizofrenię? Lekarz ateista napewno tak.

p.s. z tego co rozmawiałam przed chwilką,odnośnie odstawiania leków.Jeśli chodzi o odstawienie leków np w chorobie nowotworowej i oddanie się w ręce Boga,owszem można przegrać.Choć cuda się też zdarzają.  :icon_rolleyes: Natomiast jeśli chodzi o chorobę psychiczną,a egzorcyzmy,to bez odstawienia leków nie ma to najmniejszego sensu,gdyż neuroleptyki blokują/oddziałują na ośrodkowy układ nerwowy,wpływają na pracę mózgu,a tym samym zaburzają czynności egzorcystyczne,które opierają się przede wszystkim na sferze umysłowej człowieka i pracy z nim.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 15:58:23
Mandi- choroby nie rozpoznaje się na wyczucie. I nie ma tu znaczenia czy lekarz jest ateistą czy jest głęboko wierzący. Mamy takie czasy, że są ściśle określone wytyczne, które chory musi spełniać by móc rozpoznać taką czy inną chorobę. Gdyby psychiatria miała się opierać na wyczuciu, poczuciu, odczuciu to mało by miała wspólnego z nauką i wiedzą a więcej z jakąś sztuką dostępną nielicznym, się nadającym do jej pełnienia.
Od lat medycyna odchodzi od magicznej sztuki ku wiedzy i nauce.
Kiedyś guza w brzuchu wymacywało się ręką, potem robiono USG, a dziś robi się rezonans komputerowy.
Oczywiście...odczucie ważna i potrzebna sprawa ( zdobywana dzięki doświadczeniu), bo nie zawsze i nie wszystko da się podciągnąć pod jakieś oschłe punkty w podręczniku. To prawda. Czasami wyczucie dużo daje. Ale czasami nie jest potrzebne do niczego.  ;)
Ja to wszystko piszę odnośnie ostatniego Twojego zdania. "Czy lekarz jest w stanie  na 100% stwierdzić schizofrenię? Lekarz ateista na pewno tak."
Moja odpowiedź- Lekarz wierzący również bez problemu TAK.

Co do filmu. Oglądałam i straszna kicha moim zdaniem.  ;) Typu- głos szatana nagrany na taśmie. Jaasne.  ;)
Co do przypadku Emilly Rose ( a naprawdę Anneliese Michel- bo to jej prawdziwe imię) nie wypowiadam się. Nie wiem. Nie było tam mnie, nie mam wszystkich danych, nie widziałam. Film nie podawał wszystkich danych, tylko jakieś mało znaczące ogólniki. Nie wiem. Nie umiem wierzyć ( mózg mi nie pozwala), ale nie przekreślam czegoś czego nie czuję i nie rozumiem. Staram się być otwarta w miarę możliwości.

Co do przypadku koleżanki. Też nie wiem. Taż za mało danych.
Wiem jedno. Jestem w stanie zrozumieć zrozpaczonych pacjentów, zrozpaczone rodziny, którzy chwytają się czegokolwiek, jeśli standardowe leczenie zawodzi. To tak jak z nowotworem. Nie idzie na chemię, to zaczyna się szukać wśród aloesów, cudownych leków z torfu itd itp.

Edytowałaś, więc i ja dopiszę. Ok..Przypuśćmy że zecydujesz się odstawić leki przed egzorcyzmem. A co jeśli to NIE było opętanie, lecz schizofrenia lekooporna, która jako tako dała się opanować tymi lekami które przyjmowałaś i która właśnie po odstawieniu wybuchnie z taką siłą, że  8|  :zemdlal: Wystarczy gdy ksiądz powie przepraszam, pomyliłem się?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 15, 2010, 16:12:33
NIECH ich szlag!
NIGDY więcej nie pójdę na rozmowę o pracę do firmy, która w mailu/rozmowie tel nie poda mi swojej nazwy.
Pani bardzo miła, oferowała mi bycie doradcą finansowym. ALE najpierw muszę min. miesiąc stracić na szkolenia  :emoty327:

kuźwa  :marze:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 15, 2010, 16:55:51
Wistra - a placa za czas szkolenia? niektorzy placa ;)

nie martw sie - toz to nie pierwsze i nei ostatnie miejsce, gdzie maja prace  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 15, 2010, 16:57:45
Za szkolenie muszę zapłacić ja  :mad:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Luty 15, 2010, 17:50:24
Tunrida-powiem tak.Psychiatria ma swoje ramki.Bo jest psychiatrią.O ile lekarz jest w stanie wpasować Cię w daną ramkę o tyle posługuje się w diagnozie wytycznymi od samej Ciebie(Twojego zachowania,mówienia).Owszem są badania mózgu,reguły które określają/opisują dane schorzenie,ale wiele też przekazuje sam pacjent. I tak na przykład znajomy bedąc u pani doktor dowiedział się,że ma schizofrenię urojeniową,a wychodząc z gabinetu innego lekarza(w tym samym dniu),ze ma zaburzenia osobowości. Ostatnimi czasy wdrażam się w zagadnienie psychiatrii dość konkretnie.Powiem więcej,udało mi się kilku terapeutów cokolwiek zmylić(świadomie)odnośnie moich dolegliwości,gdzie raz wpasowałam się w ramkę nerwicy wegetatywnej,a drugim razem depresji.Problem byłby wtedy gdybym zaczęła brać leki działające na zwrotny wychwyt serotoniny mając nerwicę.

Nie moge dyskutowac na temat na ile osoba poważnie chora jest w stanie zmanipulować/zmylić(choćby niewiele) psychiatrę i czy jest to możliwe w przypadku schizofrenika,nie wiem.Ale moge przypuszczać(z autopsji), mnie sie troche udało(mając nerwicę, ..-tu uprasza się nie brać mnie za wariata odrazu  :lol:).Porobiłam głupie miny,zaczęłam z uporem maniaka wkładac do kubeczka długopis który lekarz ciągle wyciągał i kładł na stole,nerwowo sprawdzałam raz za razem czy mam zapięty pasek od spodni.. to mi jeszcze dopisał nerwice natręctw  :zemdlal:
W przypadku choroby serca nie byłabym w stanie wpłynąć swoim zachowaniem na diagnozę kardiologa.

Sam psychiatra kiedys mi mówił,że pacjentom zmienia sie leki miedzy innymi dlatego,by upewnić się co do słuszności postawionej diagnozy.,bo same ramki i schematy w psychiatrii nie zawsze wystarczają. Ale nie chcę dyskutowac na temat słuszności tego stwierdzenia,jedynie przytaczam.

Odpowiadając Ci na pytanie co w momencie odstawienia leków,poddaniu sie egzorcyzmom i klapie,bo jednak lekooporna schizofrenia- jesli byłaby to tylko moja niczym nie wymuszona decyzja,miałabym pretensje jedynie do siebie,ale i świadomość co mi tak naprawdę jest. Uważam,ze mózg ludzki nie jest do końca rozszyfrowany,stąd moze taki wniosek.Próbowałabym wielu sposobów by dotrzeć do tego dlaczego umysł funkcjonuje mi w taki czy inny sposób(o ile oczywiście miałabym świadomość tego,że źle mi funkcjonuje).

A w najbliższym czasie mam zamiar kupić sobie łapacz snów,lub zrobić własnoręcznie i nastawić się emocjonalnie tak,by dobrze spać i pięknie śnić.Bo ostatnio nienajciekawiej z tym  :swirek:..... Chyba już juz ześwirowałam... :wysmiewa:

Co do filmu o Anneliese Michel,przejaskrawiony,ale poczytałam o przypadku tej dziewczyny dość sporo i jestem w stanie uwierzyć w to opętanie.Podobnie jak jestem w stanie uwierzyć w głos demona przemawiający za pomocą człowieka.Watykan również tego nie neguje.Ale każdy ma prawo wierzyć i pojmować wszystko indywidualnie.

http://www.youtube.com/watch?v=PTdCGE6lNfs&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=x4n9vK0_mdk&feature=related


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 19:21:28
Gdybyś przy nerwicy brała leki hamujące wychwyt zwrotny serotoniny to mogłoby Ci to tylko pomóc, bo są to leki którymi się właśnie leczy większość zaburzeń nerwicowych wymagających leczenia farmakologicznego.  ;)

Co do zmylenia psychiatry...jaasne, że tak. Zdarza się. Jeśli pacjentowi bardzo zależy by zmylić, poczyta, dowie się jakie powinien podawać objawy i jak się mniej więcej zachowywać, to zmyli. Zwłaszcza podczas jednorazowej wizyty trwającej 20-30 minut. To oczywiste. (chyba, że psycholog wspomoże nas później przeprowadzając testy).
Rozpoznanie w psychiatrii to głównie wywiad z pacjentem i wywiad z otoczeniem ( rodziną). Niewiele jest badań, które z dużym prawdopodobieństwem  pomogą ustalić diagnozę. Tu się z Tobą zgodzę.
Ale właśnie po to, by nie zdarzyło się tak, że każdy zgodnie ze swoim własnym odczuciem analizuje sobie dany przypadek, po to są te jak to nazwałaś ramki, które mają za zadanie uporządkować to wszystko i zwiększyć prawdopodobieństwo prawidłowego postawienia rozpoznania.
Ależ odchodzimy od tematu wątku.  ;)

Wracając do egzorcyzmów..uwierz, że gdybyś odstawiła leki i twoja lekooporna schizofrenia (bo o takiej mówimy podejrzewając opętanie, tak?) rozbujała by się na maksa, nie byłabyś świadoma co Ci jest i nie miałabyś raczej do nikogo pretensji. Przynajmniej w takim stanie.  ;)  Może kiedyś...może...jeśliby udało się ja opanować na tyle, by krytycyzm wrócił. Istnieje ryzyko że mogłabyś nigdy nie spojrzeć na całą sprawę krytycznie. Ech...temat rzeka. Schizofrenia jest chorobą tak różnorodną, tak wielopostaciową, że ciężko cokolwiek uogólniać.

Proponuję nie ciągnąć off topa i wrócić do depresji, która była tematem wątku.

Nie ześwirowałaś, nie. Internetowa diagnoza brzmi- jeszcze z Tobą jest ok.  :emoty327: hihi :hihi:
 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 15, 2010, 19:24:54
Za szkolenie muszę zapłacić ja  :mad:

No to szukaj dalej ;) jesli z ta sie nei udalo to znaczy, ze nastepna bedzie tylko fajniejsza!  :hurra:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Luty 15, 2010, 21:59:52
Ja tak ostatni raz OFFuję,chociaż nie do końca.

Tunrida-nie mogę brać leków powodujących zwrotny wychwyt serotoniny,to antydepresanty przecież(chyba,ze coś przestawiłam w określeniu i wyszło na odwrót  :???:).Seroxat na przykład,wzięłam dwie dawki,reakcja za każdym razem koszmarna(pobudzenie,rozdrażnienie,dezorientacja,bezsenność,straszny niepokój,drżenia,wreszcie omamy,majaki).A lekarka była przekonana,że mi po nim słoneczko jaśniej zaświeci za około 7 dni i tak też się nastawiłam... Fluanxol proponowano(to znowu przy depresji i czasem schizofrenii sie podaje,w jednym i drugim przypadku skuteczny ponoć...hmmm),miałam objawy jak po Seroxacie.Zastanawiało mnie czemu antydepresanty przy nerwicy. Terapeuta wspominał o Depakine Chrono,ale już dałam sobie spokój w przedbiegach.
Cloranxen-po którym normalnie śpie.
Teraz doraźnie już tylko Elenium,jeszcze nie tak źle ze mną jak by sie zdawało  :emoty327: ,uspokajające i przeciwlękowe w moim przypadku nerwicowym.

Co do opętania,niekoniecznie brałam tu pod uwagę tylko i wyłącznie schizofrenię.Jedynie niektóre jej objawy jakie występują u koleżanki-typu szepczące głosy za plecami lub ludzie siadający jej na parapecie.Ale to też nie jest objaw opętania,a raczej czegoś/kogoś kto się mógł do niej przyplątać  :oczy2:.W końcu takie przypadki sie zdarzają i sa opisywane w parapsychologii. I tu zastanawiałam się czy faktycznie prawidłowo zdiagnozowano u niej schizofrenię,ale psychiatrą nie jestem.Są mądrzejsi na szczęście.
Przypadki opętania opisałaś wcześniej bardzo dokładnie,ona aż na taką mi nie wygląda.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szepcik Luty 15, 2010, 22:10:51
Jeśli jeden lekarz zdiagnozował schizofernię, a inny zaburzenia osobowości, to nie jest to jakaś straszna rozbieżność w diagnozie, bo schizofrenia jest zaburzeniem osobowości. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 22:56:14
Oj Mandi- dość off topów, priv długi poleciał.
I nasza biedna Wistra zaginęła w odmętach pisaniny nie na temat.  :icon_redface: Wistra- miałaś gdzieś się przejść i co? Nie żebym poganiała, ale ..czas leci.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Luty 15, 2010, 23:07:34
PRZEPRASZAM,JA OSTATNI RAZ (na temat przecież) :kwiatek:

racja,w schizofrenii występuje zaburzenie osobowości.Kumpel sie wystraszył,bo oboje lekarzy zna i tak jakoś mu się wyolbrzymiło,że jeden swoje a drugi swoje. Ja to mam szczęście-koleżanka schizofreniczka,kumpel z zaburzeniami plus moja nerwica  :swirek:,dawać jeszcze kogoś z depresją do nas i będzie kółko wzajemnej adoracji jak w reklamie ..ciastko,karmel,czekolaaaaaaaadaaaaa...  :emoty327:

Co do opętania jeszcze i farmakologii,to sugerowałam się tym,że Anneliese Michel straciła życie ponieważ przy ewidentnym(jak na moje oko  :icon_rolleyes:)opętaniu było jednocześnie prowadzone leczenie psychiatryczne neuroleptykami jak i egzorcyzmy.
Watykan twierdzi,że podjęcie egzorcyzmów musi być poprzedzone wnikliwymi badaniami by wykluczyć chorobe psychiczną.

Czy w przypadkach nerwicowych mozna podawać trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne?? W schizofrenii i depresji są stosowane.W schizofrenii występują lęki,bezsennosć(jak przy nerwicy),a antydepresant działa "pobudzająco" jak miałam okazję się przekonać... Zatem w czym tkwi sedno? w trójpierścieniowości,haha... :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 15, 2010, 23:18:24
Mandi- zaburzenie nerwicowe to pojęcie obejmujące wiele różnych jednostek chorobowych. Od fobii ( typu boję się pająków), poprzez fobie społeczne ( boję się wystąpień publicznych, czy w ogóle pokoju pełnego ludzi) po zaburzenia lękowe w postaci napadów czy zaburzenia lękowe uogólnione. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne ( natręctwa myślowe i ruchowe) też są zaburzeniami nerwicowymi.
I każde z tych zaburzeń leczy się inaczej.
Tak, leki przeciwdepresyjne trójpierścieniowe są stosowane w niektórych zaburzeniach nerwicowych. Są stosowane w zaburzeniach depresyjnych. Raczej unika się stosowania ich w zaburzeniach schizofrenicznych, ponieważ mogą nasilać objawy psychotyczne.
Obecnie mając do dyspozycji coraz więcej nowych  leków przeciwdepresyjnych wykazujących mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń niepożądanych, raczej większość lekarzy jeśli może, zleca leki nowej generacji, unikając trójpierścieniowych, ale to też nie jest żadną regułą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 16, 2010, 02:12:35
Już w tym wątku pisałam - schizofrenia obejmuje postępujące! zmiany w mózgu, które sobie można obejrzeć, diagnozując odpowiednia aparaturą. U nas poziom diagnostyki rzeczywiście może zachęcać do egzorcyzmów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 16, 2010, 07:24:59
Halo- aż mnie zabolało to co napisałaś.  ;)
Nie zgodzę się z Tobą. Z tego co wiem, żadne ze zmian zachodzących w mózgu nie są na tyle typowe, by można je uznać za charakterystyczne dla schizofrenii. Jak na razie potwierdzono poszerzenie komór bocznych, komory III, zaniki w płatach czołowych, skroniowych, układzie limbicznym, wzgórzu i jądrach podkorowych, oraz niewielką asymetrię mózgu. Widać to nawet w zwykłej tomografii komp.

Używa się również badań PET, SPECT na których widać w których miejscach jest osłabiona lub podwyższona czynność mózgu, ale nie są to na tyle charakterystyczne zmiany, by można było mówić o stawianiu diagnozy dzięki ich wykorzystaniu. Fakt, że już tego typu badania służą badaczom a nie  diagnostom w naszym kraju, ale jak powiedziałam, zmiany te i tak nie są typowe. No chyba, że czegoś nie wiem. A jeśli nie wiem, to mnie oświeć, bo mam mieć egzamin i powinnam widzieć wszystko na ten temat.   ;)
Jeśli są wskazania do wykonania badań neuroobrazowych, to się je robi, więc nie zgodzę się z Tobą, że poziom diagnostyki mamy zły.
I z tego co wiem, choć tu mogę się mylić, za granicami również nie stawiają diagnozy na podstawie obecności bądź nie, zmian obrazowych w mózgu.

Są jeszcze badania neurofizjologiczne typu: badanie ruchów gałek ocznych, badanie słuchowych potencjałów wywołanych, ale to również nie są badania w 100% mogące potwierdzić chorobę. (i te są już typowo badawcze)

Jak na razie diagnostyka choroby nadal opiera się na potwierdzeniu typowych objawów choroby na podstawie wywiadu i badania chorego.
Ale no przecież NIE dlatego, że brak nam możliwości wykonania tomografii.
Jeśli badający nie ma pewności, wszystkie niezbędne objawy nie są spełnione, by rozpoznać chorobę i zdecydujemy się poczekać nie włączając leku, to zwykle czas weryfikuje rozpoznanie. Za jakiś czas zwykle schizofrenia ukazuje się w takiej postaci, że nikt nie ma wątpliwości.

Są przypadki, kiedy wątpliwości są cały czas, owszem. I pewno w takich przypadkach wolałabym mieć możliwość wykonania badań obrazowych mózgu. Pytanie czy znalazłabym tam oczekiwane zmiany? Bo właśnie możliwe, że bym ich NIE znalazła. Jak na razie te badania są badaniami dodatkowymi i nie jest potrzebne udowodnienie obecności tych zmian do postawienia diagnozy.
A dokładniej- poszerzenie komór bocznych- występuje u 75 % osób chorujących, zaniki w czole i skroniach u 63%. Ale takie same zaniki można znaleźć u osób z otępieniem! Zmiany zanikowe mogą się pojawiać u osób starszych, u osób po różnych urazach, po zatruciach OUN, u alkoholików, narkomanów, no kurczę...po prostu NIE są na tyle swoiste na ile by się chciało by były. (powiem Ci, że bardzo by to ułatwiło życie i cały czas szuka się charakterystycznych zmian, które ewidentnie świadczyłyby o istnieniu choroby)

Więc co masz na myśli Halo? Te zmiany o których mówię i te badania o których mówię, czy jeszcze coś innego? Jeśli jeszcze coś innego, to mnie proszę oświeć! :)


Tytuł: Odp: Kącik Rekreantaa
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 16, 2010, 12:18:44
Aaaaa!
Jutro o 8 jestem umowiona na rozmowe na temat dzierzawy kluchy! :)
w ogole, to Mama mnie dopinguje w tym, a to nowosc.
Aj, ale sie ciesze! :)
az posprzatam w domu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 16, 2010, 13:02:06
Wistra, na pewno wszystko sie uda  :kwiatek: ja to wiem ja to czuje  :hurra: :hurra: :hurra:

widzisz, ze od razu wszystko jakos inaczej idzie ;)
btw., bardzo podoba mi sie Twoj podpis pod avikiem ;)

A co do zmian w mozgu, to to wszystko nie jest takie "proste". Wiele chorob charakteryzuje sie zmianami w mozgu, np. pograniczne zaburzenie osobowosci (BPD) powoduje zmiany w placie czolowym mozgu, wiec teoretycznie mozna by po prostu na podstawie badan mozgu orzekac, czy ktos choruje na to czy nie. Jednakze pomimo ze udowodniono iz faktycznie u osob z BPD faktycznie sa nieodwracalne zmiany w mozgu, to jest ono niechetnie diagnozowane, a czesc lekarzy uwaza nawet ze... ta choroba nie istnieje ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: hermana Luty 16, 2010, 14:54:14
w reklamie ..ciastko,karmel,czekolaaaaaaaadaaaaa...  :emoty327:

to akurat klasyczny przykład Zespołu Tourette'a który dawniej też nazywało sie opętaniem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Notarialna Luty 16, 2010, 14:58:52
tunrida, To znaczy że opętana jestem, bo jestem antyklerykalna, do kościoła nie chodzę, nie mam potrzeby modlitwy odmawiać, a jak wzywam coś wyższego to nie mówię 'o boże' ale 'o losie'

:wysmiewa:

A i głosów nie słyszę chociaż próbowałam pisać intuicyjnie, ale nie wychodzi ;)

A najlepszy kinowy przykład 'opętania' to 'Egzorcyzmy Emily Rose' ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 16, 2010, 15:02:43
Notarialna- ja nie mam pojęcia co to jest opętanie, czy ono w ogóle istnieje, więc nie do mnie proszę się zwracać odnośnie ewentualnego podejrzenia tegoż stanu.  ;)
Ja po prostu mówię co słyszałam w .... o matko jak to brzmi...no dobra ... ok.....dam radę.... mówię co słyszałam w Radiu Maryja.  :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Notarialna Luty 16, 2010, 15:16:53
Haha ja rozumiem Żartowałam :hihi:
Zresztą co to za radio, które w połowie zdania normalnego słuchacza wyłącza z audycji? A chodziło o to, ze babka zaczęła na nich drzeć sie, ze są pazerni na kasę, że coś tam. :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 16, 2010, 15:23:41
Moim zdaniem- bardzo mądre radio. Bo gdyby nie wyłączali takich słuchaczy to nagle by się okazało, że wszystkie audycje są zdominowane rozmowami na temat księży, przekonywaniem że Boga nie ma i pytaniami skąd wiadomo że jest, rozważaniami na temat czy Kościół nadmiernie się wtrąca do polityki, czy Kościół staje się przestarzały itd itp.
I nie starczyłoby czasu antenowego na modlitwę i nauki.  ;)
Też bym na ich miejscu ucinała takich słuchaczy. Niech se idą pyskować gdzie indziej.  :hihi: To jest Radio Maryja a nie Radio Dla Ciebie.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Wilejka Luty 16, 2010, 15:52:21
jak mandi - osoba opętana może wejść do kościoła ! tylko np. nie będzie mogła przyjąc komunii.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 16, 2010, 17:26:01
Moim zdaniem- bardzo mądre radio. Bo gdyby nie wyłączali takich słuchaczy to nagle by się okazało, że wszystkie audycje są zdominowane rozmowami na temat księży, przekonywaniem że Boga nie ma i pytaniami skąd wiadomo że jest, rozważaniami na temat czy Kościół nadmiernie się wtrąca do polityki, czy Kościół staje się przestarzały itd itp.
I nie starczyłoby czasu antenowego na modlitwę i nauki.  ;)
Też bym na ich miejscu ucinała takich słuchaczy. Niech se idą pyskować gdzie indziej.  :hihi: To jest Radio Maryja a nie Radio Dla Ciebie.  ;)

no dokladnie - z punktu chronienia wlasnej reputacji wcale im sie nie dziwie, ze wylaczaja takich ludzi. a ze Ci ktorych nie wylaczaja sa nawiedzeni to inna sprawa ;)
zwroccie uwage ze do innych rozglosni radiowych ludzie NIE dzwonia zeby zrobic numer albo pozlorzeczyc na radio czy na szefa tegoz ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 17, 2010, 16:34:29
No, to dałam czadu. Dziś nic nie załatwiłam. Nie pojechałam.
A dlaczego?
Od 4tej nie spałam, albo usypiałam i śniły mi się urzędy, długie kolejki i ciągłe rozmowy n/t dzierżawy.
Obudziłam się, zaczęłam głęboko oddychać, no żeby się uspokoić.
Stwierdziłam, że pójdę do WC. Szłam ledwo, ledwo. Cała się trzęsłam.

Mama miała w domu Deprim, chciałam go znaleźć i wziąć, ale nie znalazłam i przez ten moment, który stałam przy szawce z lekami, nogi zrobiły mi się jak z waty, dostałam mega trzęsawki i ciemno przed oczami.
Szybko usiadłam, odpłynęłam sobie na jakąś chwilę.

Po czym szybko zgarnęłam 2 tabletki apap noc (żeby usnąć jeszcze....), wodę mineralną i ledwo doszłam do łóżka.

No i przy tym wszystkim oczywiście było mi niedobrze, brało mnie na zwrócenie pustej treści żołądka.


Ale nie dam się, jutro jadę.  :mad:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 17, 2010, 17:04:41
tunrida,  :ukłon: za wiedzę (bo "moja" to tylko z TV  :icon_redface:). Ale rozmowa była "jak odróżnić opętanie?". Przy opętaniu żadnych zmian w mózgu nie powinno być.
Taka refleksja: czy badania nad chorobami "psychicznymi" nie byłyby bardziej zaawansowane gdy by nie paniczny strach nad badaniami mózgu? dlatego, ze w mózgu mało co potrafimy zmienić?
Skany mózgów schizofreników przedstawione w TV były przerażające:  postęp zmian, okresy stagnacji, przyspieszenia - podobno wszystko zgodne z "zewnętrznymi" objawami choroby. Monitorowane przez lata.
Rozumiem, że przejście od badań do diagnostyki jest nieproste, ale...
Nic, pewnie odezwała się moja odraza do funkcjonowania służby zdrowia w PL (pewnie nie tylko w PL, ale co mnie reszta świata obchodzi) gdy chodzi o coś poważnego. Już to widzę: atak schizofrenii i badania na tomo - po 1/2 roku oczekiwania?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 17, 2010, 17:16:49
Tu kochana nie ma co bić pokłonów, bo właśnie jestem załamana swą jakże wielką niewiedzą na kilkanaście dni przed egzaminem.  :icon_redface: I nie ma w tym żadnej kokieterii.  :S Wiem, że masy rzeczy nie wiem.  :icon_redface:

Na prawdę...wszyscy by chcieli by to było tak prosto, że strzelasz tomografię, patrzysz na skana mózgu i masz diagnozę jak wół- schizofrenia. Dajesz leki, uzyskujesz remisję i masz stagnację obrazu. Pacjent odstawia leki, stan się pogarsza i na skanie BACH widać wszystko czarno na białym.
Albo ten program był jakiś nie halo, albo ja naprawdę nie powinnam się szykować na ten egzamin.  ;)

Poziom leczenia jest beznadziejny, ale nie jest to spowodowane niskim poziomem wiedzy- tak uważam. Wiedzę polscy lekarze mają na wysokim poziomie. Tylko zbyt niskimi nakładami na diagnostykę i leczenie ( ;) i pensje lekarzy pracujących w PAŃSTWOWYCH komórkach [i nie mówię tu o lekarzach rodzinnych], które to pensje przekładają się na konieczność dorabiania w kilku innych miejscach, co z kolei wpływa na brak czasu, na myślenie o pacjencie, na wypalenie zawodowe, wyczerpanie, na wzrost drażliwości, obojętności itd itp) Ale to nie ten temat.  ;)

Wistra- a Ty zamierzasz długo jeszcze tak czekać aż Ci się samo poprawi, czy jednak przejdziesz się do lekarza?

ps. a dlaczego zakładasz, że przy opętaniu nie będzie żadnych zmian w mózgu? Po pierwsze nie ma osób zdrowych, tylko są niezdiagnozowane. osoba z zanikami w mózgu również może nagle zostać opętana, nie?  ;) Jedno teoretycznie przecież nie wyklucza drugiego, nie? Za prosto by było na świecie, za prosto. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 17, 2010, 17:29:55
Hehe  :diabeł: Ty to dopiero jesteś optymistką  :hihi:
To było na jakimś science jako niedawna sensacja - gdzieś z zeszłego roku. Jeśli tak - to nie miało jeszcze prawa zawędrować do podręczników akademickich.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 17, 2010, 17:37:43
Pesymizm to moje drugie imię.  :diabeł:
I weź mnie tu nie strasz, bo mnie wszelkie nowinki też obowiązują.
Dobra...spadam się uczyć bo tu to ja se mogę błyszczeć. Ciekawe jak zabłysnę tam gdzie powinnam.  :S  :emot4:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 17, 2010, 17:41:36
Tunrida, muszę zadzwonić i się umówić, bo jak widać z wychodzeniem z domu u mnie kiepsko  :zemdlal:
No i dalej nie wiem, czy iść do psychologa, czy psychiatry?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 17, 2010, 18:49:58
A nie ma już czegoś takiego jak "Poradnia zdrowia psychicznego"? Wtedy tam mogłabys zdecydować do jakiego specjalisty konkretnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 17, 2010, 18:51:36
No mam, i właśnie tam chcę iść.
Ale mogę się zarejestrować albo tu albo tu  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 17, 2010, 18:55:16
Wybrałabym psychiatrę - zawsze może odesłać do psychologa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 17, 2010, 19:25:39
zgadzam sie, psychiatra lepszy.
Choc u Ciebie juz chyba lepiej, nie Wistra? ;)  :kwiatek:

snami sie nie przejmuj, mnie tez ostatnio maltretuja koszmary, snia mi sie jakies okropne rzeczy i spac nie moge. Ostatnich kilka nocy spalam przy wlaczonym swietle, przy zgaszonym nie dawalam rady zasnac.

zreszta w takie zimno to wcale sie nie dziwie, ze nie chce sie wychodzic z domu  :oczy2:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Luty 17, 2010, 19:58:48
Wistra, też bym na Twoim miejscu szła do psychiatry - bo to lekarz. A u Ciebie hormony/zdrowie pewnie się przykładają do całokształtu. Więc przyda się ktoś, kto przez studia medyczne przeszedł i choćby ogólnie ogarnie temat. (Mdłości i zasłabniecie - to też mogą być hormony. O reszcie się nie wypowiadam.)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 17, 2010, 23:39:47
Okej, zmykam do łóżka.
Ale jak mnie znów od 4 będzie nosić, to tu przyjdę.
Przyjmiecie mnie, coooo? (http://msn.mess.be/data/media/39/puppy_eyes.png)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 18, 2010, 01:59:34
Jasne ;)
Poza tym znajac mnie, powinnam tu byc, ostatnio jak w zegarku sie budze ok. 4:00 nawet jesli wczesniej uda mi sie zasnac.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 18, 2010, 11:30:00
Ludkowie, wróciłam.

I mam bardzo mieszane uczucia.
Z jednej strony, tuliłam tę kluchę (dałam się skusić Właścicielce na pojechanie z Nią do stajni), w ogóle kobitka super, wszystko nt dzierżawy wiem no i super.

A z drugiej strony smutno, bo nie mam na razie pracy, a dzierżawa trochę kosztuje. Więcej niż myślałam  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nav Luty 18, 2010, 12:56:50
ja mam depresje przedmaturalna i ciagle ataki paniki ze nie zdam  :swirek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Luty 18, 2010, 14:07:08
Nav, a co się stanie jak nie zdasz? Umrzesz? Diabeł zgłosi się po Twoją duszę? Rodzina się Ciebie wyrzeknie? Jeżeli tak- to faktycznie powinnaś się martwic. Niezdanie matury to nie jest koniec świata- masz co najmniej 5 szans, by to poprawić. Przez ten rok można przygotować się ponownie, iść do pracy, podrózować.
 Że niby stracony rok? Ludzie rezygnują ze studiów po 4-5 latach. To znaczy, że ten czas był stracony? Z resztą- z moich doświadczeń wynika, że do zdania matury nie potrzebne są ani wielkie umiejętności ani ogromny intelekt- większość przeciętniaków jednak ją zdaje. Trzeba nazywać strachy po imieniu, wtedy przestają być takie ogromne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 18, 2010, 14:53:13
Wistra, a nie da sie nic wynegocjowac z wlascicielka? pogadac? przeciez jej tez zalezy na wydzierzawieniu tego konia.

Averis - z rodzicami nic nigdy nie wiadomo  :cool: moze ja wyrzuca z domu  :diabeł:
 :hihi: :hihi: :hihi:

matura jak kazdy egzamin - kazdy sie troche boi. ale ostatecznie zawsze sie ja jednak zdaje. Mi wszyscy wrozyli ze nie zdam (zdawalam miedzynarodowa, nie polska, ja zdac troche trudniej), a ja wiedzialam ze zdam. Szlam bardzo na luzie, bo od kiedy niby to gadanina innych sprawia, ze nie zdaje sie matury?
zdalam powyzej sredniej klasowej :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Luty 18, 2010, 18:47:54
Ale mam wahania nastroju.
Normalnie chcę już jutro, żeby się dowiedzieć, czy mnie do tej pracy przyjmą i czy ta praca w ogóle coś warta.

Jakoś tak w środku coś mi mówi, że on będzie mój.  :emoty327:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nav Luty 18, 2010, 19:37:49
Averis, no niby umrzec nie umre, ale jednak to mnie nie ustawia za bardzo, nie zdac jej. Poza tym boje sie, ze wszyscy zdadza, tylko ja pojde na kase w Tesco  :icon_razz:

wyrzucic nie wyrzuca, ale nie beda mnie utrzymywac, co tez jest troche problematyczne  ;)

na logike wiem, ze wiekszosc zdaje i kazdy rocznik przezywa to samo, ale czasem mam taka panike, ze na przemian placze i sie smieje  :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 18, 2010, 20:04:53
Nav - spojrz na to z innej strony ;) masz rok wolnego  :cool: wiesz jak ja chcialam sobie zrobic rok przerwy przed studiami?  :hihi:

no ale sie nie udalo :/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Luty 20, 2010, 11:07:52
Nav, zdziwiłabyś się ilu ludzi po studiach pracuje fizyczne :cool: A jak nie będą Cię rodzice utrzymywać, to pójdziesz do pracy- to akurat najmniejszy problem, bo praca jest, tylko wymagająca dyspozycyjności. A z tym u Ciebie nie będzie problemu ;)
wistra, mnie też coś tak mówiło i  co? Siedzi to to czarne w stajni i patrzy tym maślanym wzrokiem :hihi: Nie miała baba kłopotu, to kupiła sobie konia :cool:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Luty 21, 2010, 04:42:25
Wiecie co? Zanim zaczniecie podejrzewać depresję - wyśpijcie się porządnie, wyleczcie przeziębienie, doczekajcie do końca miesiączki (lub do początku  :hihi:) i... najedzcie się porządnie pysznych, zdrowych rzeczy. Bo może okazać się, że przerażający dół - to tylko brak cukru we krwi  :diabeł:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaprioleczka Luty 21, 2010, 05:18:37
halo - albo przesladujacy pech co gorsza  :hihi:

ja nie pokusilabym sie o stwierdzenie ze na przelomie grudnia 2008 i stycznia 2009 mialam depresje (bo nie byla to depresja sama w sobie), ale bieg wypadkow i moj "totalny brak wplywu na nie" mnie przytlaczal. Byl dom, gdzie byli dziadkowie, pies, konie i znajomi - i tam bylo w miare ok, byl Londyn, gdzie bylo znosnie i bylo "tam", czyli studia, gdzie nie dawalam rady zyc. Potrafilam spac kilka dni, nie wychodzic 2 tygodnie. Na zajeciach bylam sporadycznie. I bylam pewna ze to pech i nie moja wina. To wszystko mnie przytlaczalo po prostu i nie reagowalam na "wez sie w garsc". Nie umialam.
A potem z tej mojej marnej walki o swoje wyplynelo jedno, malutkie zwyciestwo. I nagle okazalo sie ze prawie caly rok ciezkiej pracy nie poszedl sie pasc. I dopiero wtedy potrafilam wziac sie w garsc. Na tyle skutecznie, ze nagle wszystko stanelo na glowie.
A pech jest sobie tak, jak byl i tylko sie czasami wkurzam, ze nie idzie dokladnie po mojej mysli  :oczy2: ale mam nadzieje, ze ta czarna dziura mnie nigdy nie dopadnie. Nie wracam tam. Za nic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Scottie Luty 21, 2010, 09:25:03
Z resztą- z moich doświadczeń wynika, że do zdania matury nie potrzebne są ani wielkie umiejętności ani ogromny intelekt- większość przeciętniaków jednak ją zdaje.

Właśnie dlatego, niezdając nowej matury, narażasz się na ogromny wstyd. Przed rodziną, znajomymi. I Averis, Ty też się nią stresowałaś (wynikami chyba szczególnie- jak każdy), dlatego ja rozumiem zdenerwowanie Nav.
Praca dla człowieka ze średnim, niepełnym wykształceniem zawsze się znajdzie, ale nie będzie to raczej praca marzeń i zazwyczaj mało płatna.

Zapomniałam dodać: ale fakt faktem- do depresji tego porównać nawet nie można ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Luty 21, 2010, 09:40:14
Scottie, stresowałam się- owszem. Mnie bardziej chodziło o to, że Nav napisała, że ona wpada w panikę na pograniczu depresji. A to nie jest tego warte ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nav Luty 21, 2010, 13:40:32
Macie rację, że depresja to poważna choroba, a mi zapewne do niej daleko.

Niemniej jednak  :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: emade Luty 27, 2010, 00:29:25
złapała mnie jakaś chyba po zimowa chwilowa depresja  :icon_rolleyes:  zacznę od tego że przychodze ze szkoły śpie po 4-5 godzin, nic mi się nie chce, nie mam żadnej motywacji do zrobienia czegokolwiek, wszystko mnie denerwuje, ludzie mnie tak irytują-moi najbliżsi znajomi, rodzina ze od tygodnia w ogóle nie wychodze z domu. Jak gadam to tylko góra z dwoma osobami na gg. Wkurza mnie nawet to że chce mi się jeść i jest mi gorąco  :icon_rolleyes: 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: maxowa Luty 27, 2010, 16:45:13
mi się też chyba zaczyna depresja  :smutny: najpierw 7 mcy leczyłam konia a jak miesiąc już zaczęliśmy jeździć to jestem unieruchomiona, leżę - sztywnieje mi cały kręgosłup do nóg, rtg nic nie wykazuje, biorę zastrzyki wszystko mnie boli, dobrze że mój kochany mąż się zajmuje mną i koniem  a dla mnie osoby która codziennie była w stajni u konia po pracy to jest nie do zniesienia .... dzisiaj miałam jechać popatrzeć chociaż na nich, tak strasznie się cieszyłam ale nie mam siły jednak, czuję się tak słaba że ledwo co chodzę, we wtorek znowu lekarz,
po prostu jakaś masakra, płakać mi się tylko chce
zajmuje się chociaż szukaniem siodła to mnie zajmuje bo inaczej to bym zwariowała  :( chcę już być zdrowa bo nigdy tyle chyba w domu nie siedziałam - wolałabym już do pracy i do jazdy wrócić :( odechciewa się wszystkiego


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tristia Luty 27, 2010, 19:16:20
Dziewczyny, chyba brak słońca nam pomaga głębiej wpadać w dołek.
Coraz więcej osób właśnie teraz traci chęci do życia.
Mnie też od kilku dni bierze. Czuję się zmęczona. wszystko mnie boli, wszystko denerwuje. Ciągle chce mi się płakać.
Na nic nie mam ochoty.
Wiem, że w moim przypadku to przez przepracowanie i niestety, ale nie mogę nic na to poradzić i przez pewien czas, muszę się jeszcze pomęczyć.
Chciałam dziś po robocie pojechać do konia, bo zatęskniłam, ale nie miałam siły.
Jestem wypompowana. Chyba zacznę chodzić do solarium- to mi zwykle pomagało.
Faszeruję się czekoladą, ale nie wiele daje.
Macie jakieś sposoby na złagodzenie "osmętnicy"? ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Luty 27, 2010, 19:29:20
Mnie też od kilku dni bierze. Czuję się zmęczona. wszystko mnie boli, wszystko denerwuje. Ciągle chce mi się płakać.
Na nic nie mam ochoty.
Wiem, że w moim przypadku to przez przepracowanie i niestety, ale nie mogę nic na to poradzić i przez pewien czas, muszę się jeszcze pomęczyć.

Podpisuję się pod każdym słowem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cierp1enie Marzec 07, 2010, 09:58:50


A najlepszy kinowy przykład 'opętania' to 'Egzorcyzmy Emily Rose' ;)

brrrr bałam się na tym filmie mimo, że oglądałam z 10 razy :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Czerwiec 05, 2010, 17:11:07
No, byłam.
Dziś po aferze w domu nie wytrzymałam, ciocia zadzwoniła do ośrodka, gdzie sama chodzi i przyjęli mnie z marszu.
We wtorek znów.
A 10go psychiatra (też w tym samym ośrodku)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 05, 2010, 20:55:36
Ja nie mogę powiedzieć, ze jestem od depresji wolna, ale już 1,5 miesiąca nie miałam żadnego napadu. A potrafiły kiedyś być codziennie. Jestem z siebie niesamowicie dumna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Czerwiec 17, 2010, 21:45:36
Byłam dziś u psychiatry.
leków na razie żadnych nie mógł przepisać, bo nie wiemy, co zleci mi gin na te moje zasłabnięcia.

Ale lekarz w porządku.

Może stanę na nogi


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Czerwiec 17, 2010, 23:34:02
Wistra a mogłabys z grubsza napisac jak taka wizyta przebiega? (chyba ze nie chcesz) Coś Ci ona dała, pomogła?
Czy jest to rozdrapywanie problemów, czy bardziej ogolna rozmowa? wlasciwie nie wiem jak sformuowac to pytanie.
Ale np zastanawia mnie jak idzie do psychiatry ktos kto ma mocną depresje  i srednio mu sie chce gadac o swoim beznadziejnym polozeniu, to co, pomilczymy sobie cala wizyte?  :S
Ja nie mam az tak, ale jednak cos jest nie halo.
Mam juz od długiego czasu tak mocno wyje.ane na wszystko ze juz mnie to zaczyna bolec. Z pozoru wszystko jest ok, prowadze jakies tam zycie, pracy nie zaniedbuje i nie zamierzam, tu jest ok. Ale do cholery wszystko mnie boli/wku*/nie obchodzi (niepotrzebne skreślic) i nie chcialabym przegapic momentu kiedy moge jeszcze cos z tym zrobic... boje sie ze pewnego dnia sie obudze i zdam sobie sprawe ze juz jestem rośliną a nie czlowiekiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 18, 2010, 07:56:00
Psychiatra to nie psycholog. Zwykle rozmowa nie wygląda tak jak na filmach.  ;)

Jednak o podstawowe rzeczy lekarz MUSI spytać.
Dzięki tym pytaniom i Twoim odpowiedziom podejmuje decyzję czy kwalifikujesz się na leki, czy na terapię do psychologa. Raczej żaden lekarz na pierwszej wizycie nie będzie "rozdrapywał ran", ale o problemy pacjenta spytać musi. To ważne, czy kobieta jest smutna, bo mąż pije, czy dziecko jej poważnie od lat choruje, czy właśnie zwolnili ją z pracy, czy też wszystko się niby układa ok, a smutek jest od wielu tygodni.
itd itp.
Psychiatra nie gryzie.
W Twoim jednak przypadku (na podstawie tego co piszesz) myślę, że pogadać będzie jednak chciał więcej.
A milczenie całą wizytę mija się z celem, nie sądzisz?  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 18, 2010, 08:01:36
Warto pójść i pogadać bo są schorzenia innych narządów na tle psychosomatycznym.
Działa to w jedną stronę.
Czyli np.tarczyca może się popsuć na tle depresji , ale się już nie naprawi jak będziemy weseli.
Może jednak zatrzymać się proces chorobowy.
Tak w wielkim uproszczeniu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: asds Czerwiec 18, 2010, 08:26:59
A ja dzis w ramach zachowania zdrowia psychicznego po ostatnim dniu w obecnej pracy jadę do stajni na trening z grubym po czym na wieczór mam w planach się urąbać na 3 trąbki bo tego mi akurat właśnie trzeba


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Czerwiec 18, 2010, 09:15:03
Tunidra, Tania dzieki za odp. Ja mam po prostu wizje lekarza psychiatry czy tez psychologa jako przesłodziutkomilutką panią która po rozmowie ze mną sypnie jakies banały jedynie powiekszajac moją irytacje.
Wiadomo, nie zamierzam przyjsc i nic nie mówic jak jakas obrazona ksiezniczka  :) Cóż, moze spróbuje a co mi szkodzi.
Lekarze generalnie mnie wkurzają i ich podejscie, ostatnio nałaziłam się po endokrynologach, ginekologach i kazdy miał tak wielkie poczucie swojej zajebistosci, jakby conajmniej byli ludzmi lepszej kategorii z racji skonczonej medycyny. 
Sorry za ten sarkazm ale rozwala mnie jak zaczynam mówic albo co gorsza "bo ostatnio przeczytałam..", "zauwazyłam objawy", etc.  zeby rozwiac watpliwosci, przedyskutowac a lekarz - "pani nie jest lekarzem", "to nic takiego" (fajne uzasadnienie).. Kazda wizyta za ok. 100 zł (rozni lekarze) a kazda trwala 10-15 min max...

Tania tez tak sie zastanawiam. Ja mam chore jajniki, tarczyca tez nie wyszła zbyt dobrze (lekko niedoczynnosc jakby, a czytam w objawach - depresja m.in.), moze jest jakis zwiazek przyczynowo-skutkowy. Tez ostatnio często mnie kłuje w klatce piersiowej, jakby ktos igły w zebra wbijał..  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 18, 2010, 09:57:47
Choroby tarczycy mogą jak najbardziej powodować depresję i to bardzo silną. Dlatego wizyta u endodkrynologa powinna być koniecznością przy tego typu zaburzeniach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Czerwiec 18, 2010, 10:00:44
Pisałam kiedyś (chyba w tym wątku), jak przed zdiagnozowaniem niedoczynności tarczycy trafiłam do psychologa. Rodzina się martwiła, że coś nie tak, może depresja. Bo z zewnątrz tak to trochę wyglądało. Senność, apatie, rozkojarzenie. Ale psycholog pogadał, popytał, depresję wykluczył (słusznie). Niestety nie wpadł na wysłanie do endokrynologa...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Czerwiec 18, 2010, 11:05:23
Choroby tarczycy mogą jak najbardziej powodować depresję i to bardzo silną. Dlatego wizyta u endodkrynologa powinna być koniecznością przy tego typu zaburzeniach.
I na odwrót-tarczyca potrafi zachorować w wyniku depresji :
http://www.endokrynologia.net/content/hashimoto-ci%C4%85g-dalszy
Swoją drogą-autor jest świetnym endokrynologiem-krakowianom POLECAM!!!
Hashimoto a problemy psychiczne:

Jak pisałem czynnikiem wyzwalającym w chorobie Hashimoto (jak w każdej chorobie autoimmunologicznej) mogą być stresy i problemy psychiczne.Stąd częściej stwierdzamy Hashimoto u tych osób.

W niewyrównanej niedoczynności lub nadczynności mogą być typowe objawy czyli depresja lub nadmierna pobudliwość.

Jeżeli mimo wyrównania hormonalnego objawy się utrzymują - niezbędna jest interwencja psychologiczna .

Wbrew utartym opiniom drobne wahania hormonalne nie mają wpływu na stan psychiczny. Drobne wahania TSH są samoistne (wydzielanie pulsacyjne), drobne wahania FT3-4 wynikają z wielu przyczyn jak choćby stan nawodnienia.

Hormony tarczycy to nie adrenalina, endorfiny czy sterydy - są hormonami o długim czasie biologicznego efektu (np okres tzw półtrwania T4 do 190 godz, a licząc związanie z białkami jeszcze dłużej) Ich wpływ na nastrój jest istotny - ale długotrwały.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gienia-Pigwa Czerwiec 18, 2010, 11:14:39
zgadzam sie odnoscnie tarczycy, przeszlam na wlasnej skorze, po latach okazalo sie to niedoczynnoscia. szkoda, ze tak dlugo musialam czekac na diagnoze :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: emade Sierpień 26, 2010, 22:00:24
nie chce przekopywać całego wątku, może juz była o tym mowa. Co lepsze deprim czy persen? Czy któryś lek usypia/zamula? Po jakim czasie zaczynają działać, i jakie efekty.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: A. Sierpień 26, 2010, 22:10:53
ja jechalam na citalopramie i zaczeam grubnac poza kontrola  :S poza tym bylo ok


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Sierpień 26, 2010, 22:11:08
Co lepsze? Zależy na co to ma być.
Persen ma działanie bardziej uspokajające ( bo to głownie waleriana) a deprim to dziurawiec, czyli ziółko, które ma jakieś tam działanie przeciwdepresyjne.

Czasami przy obniżonym nastroju (depresji) występuje niepokój, lęk i wówczas przydatne będzie również coś uspakajającego- w tym przypadku persen.

Należy wyraźnie podkreślić, że żaden z tych leków przy poważniejszym stanie nie zadziała.

Ale chcąc odpowiedzieć na Twoje pytanie, uogólniając najbardziej jak się da: persen na nerwy a deprim na smutek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: emade Sierpień 26, 2010, 22:13:31
dzięki tunrida własnie o takie uogólnienie mi chodziło  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: JARA Sierpień 26, 2010, 22:32:48
Validol nie działa, przynajmniej na mnie. No może 1wsza tabletka mnie trochę uspokoiła. Reszta leży w lodówce.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: emade Sierpień 26, 2010, 22:35:36
a po jakim czasie mozna zauwazyc działanie deprimu?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Sierpień 27, 2010, 05:41:32
Jeśli Validol nie działa, to ciekawe czy Persen zadziała. Co prawda Persen ma nie tylko walerianę, ale i melisę, więc może.....
Deprim ma zadziałać po ok 10-14 dniach brania, o ile w ogóle zadziała.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: irlandia81 Sierpień 30, 2010, 21:27:04
Na nerwowe sytuacje polecam duże dawki magnezu. Dla nerwicowców nawet do 1000mg/dobe (max!) Dobrze przy tych zaburzeniach brać go profilaktycznie nie tylko w sytuacjach "krytycznych".Najlepszy magnez jaki kupuję w aptece to magvit b6 jest bardzo dobrze przyswajany. Sprowadzam też ze Stanów fajne suplementy stres formuły (polecam) oraz 5htp firmy Now foods działają cuda.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Wrzesień 19, 2010, 10:54:46
Ja chciałam tylko powiedzieć, że nigdy nie czułam się tak dobrze jak w ciągu ostatniego półrocza. Wychodzę na prostą :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Wrzesień 19, 2010, 16:13:50
irlandia81, jak szybko od pierwszej tabletki działa taki magnez?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Listopad 04, 2010, 17:35:16
Nie wiem już, gdzie mogę prosić o pomoc, może Wy będziecie w stanie coś doradzić.

Nie wiem czemu, ale zawsze otaczam się ludźmi z problemami, a przypadek, z którym mam teraz do czynienia jest szczególnie ciężki.
Śmierć ojca, nieszczególne warunki materialne w domu, przerwane studia z powodu wypadku, niesamowicie toksyczny związek i zerwanie go, słaby charakter połączony ze szczególną inteligencją.
Na początku sierpnia wydawało mi się, że wszystko będzie dobrze, ale mamy listopad, a kolega jest bliski stoczenia się na samo dno bądź popełnienia samobójstwa.
Miesza psychotropy z wódką i prochami, w życiu kieruje się swoimi zasadami i wierzy, że są słuszne.
Regularnie miewa napady (padaczki, furii, załamań nerwowych,utrat świadomości, rozmów z osobami, których nie ma lub wszystkiego na raz), które są skutkiem mieszania środków psychoaktywnych.
Decyzja o niepodjęciu dalszych studiów, problemy z pracą, brak jakichkolwiek ambicji, niechęć do współpracy z lekarzami, wmawianie sobie, że wszystko jest tak, jak być powinno znacząco utrudnia nawiązanie z nim kontaktu.
Obecnie grono najbliższych mu osób traktuje z agresją, wszelkie ich rady uznaje za głęboką ingerencję w jego życie, więc robi wszystko na opak.
Praca z psychiatrą nie ma skutków, ponieważ zataja informacje i nie mówi mu wszystkiego, psychoterapeuta tez nie ma racji bytu, bo praca z nim ma sens, gdy osoba chora zdaje sobie sprawę z tego, ze ma problem, że sobie z nim nie radzi i że potrzebuję pomocy innych.
Rozmowy, awantury, przekazywanie jakiś informacji przy pomocy historyjek, błagania, prośby nie przyniosły żadnego skutku.
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Byłam jedyną osoba, która potrafiła nawiązać z nim kontakt i z którą był szczery, jakiś czas temu przestałam rozróżniać kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę, obecnie nawet nie jestem w stanie nawiązać rozmowy. Dniami śpi, nocami pije i pali, by zasnąć i nie śnić, bo gdy coś mu się śni (a nie są to sny przyjemne), po przebudzeniu nie wie, co było snem, a co nie.

Proszę, może macie jakieś pomysły...?
Jeśli wypowiedziałam się niejasno, to odpowiem na wszelkie dodatkowe pytania.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 04, 2010, 19:00:16
Prawo na to:
1) Gdyby był chory psychicznie ( a jeśli dostał leki od psychiatry to przecież wykazuje jakieś zaburzenia) i zagrażał własnemu życiu, lub życiu czy zdrowiu innych osób, to można wezwać pogotowie i opowiedziawszy lekarzowi całą sytuację, może zostać zabrany do szpitala psychiatrycznego bez zgody. Ale jak już napisałam- musi zagrażać. Nie starczy zapijać leki alkoholem. Musiałby wypowiadać zamiary samobójcze, wykazywać zachowania świadczące o istnieniu myśli samobójczych. Lub wykazywać czynną agresję. Uderzyć kogoś. I ważne jest to, co już napisałam. A mianowicie- przy wezwaniu pogotowia ważne by powiedzieć, że 1)chory, że 2) się nie leczy i że 3) zagraża i JAK dokładnie zagraża. Trzeba to powiedzieć jasno, wyraźnie i w punktach.

W jego przypadku widzę jednak, że raczej NIE zagraża. Trzeba by naciągać i naginać rzeczywistość, a na to lekarz z pogotowia raczej się nie złapie.
Co nam zostaje?

2) Tryb wnioskowy. Najbliższa rodzina występuję do sądu rodzinnego z wnioskiem o przymusowe leczenie. Pisze się w takim wniosku, że jest to osoba z zaburzeniami psychicznymi, że się nie leczy, że źle postępuje ( tu opisujemy wszystko co nam przychodzi do głowy złego i strasznego o tej osobie), że może się to skończyć źle dla tej osoby. Niestety.....trzeba do takiego wniosku dołączyć zaświadczenie od psychiatry ( rodzina musiałaby iść do jego lekarza, wszystko opowiedzieć i poprosić o takie zaświadczenie) Taki wniosek rodzina składa do sądu i w skrócie- sąd na rozprawie decyduje, czy zamykamy człowieka bez zgody i leczymy, czy nie.


Zawsze, kiedy osoba chora psychicznie wypowiada myśli i zamiary samobójcze możemy wezwać pogotowie !!!! Nawet jeśli mówi to będąc pod wpływem alkoholu/ środków odurzających. Wtedy do decyzji lekarza należy, czy zabiera do szpitala bez zgody, czy nie zabiera.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Listopad 04, 2010, 19:07:54
tunrida, ślicznie dziękuję :kwiatek:
Bardzo mi pomogłaś.

Odnośnie stwarzania zagrożenia, ostatnio szarpał się z bratem na środku ulicy, potem próbował wpaść pod samochód i nieustannie powtarzał, że chce kogoś zabić, a sytuacje, że traci świadomość na środku ulicy też zdarzają się dość często.

Rozważymy drugą opcję, ale boję się, że jeśli postępowanie sądowe będzie trwało długo albo jego efekt końcowy będzie taki, że jednak sąd go nie ubezwłasnowolni, to jego stan emocjonalny znacznie się pogorszy i ucierpi na tym on i jego rodzina...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 04, 2010, 19:28:20
Gavi- opcja druga, czyli postępowanie sądowe TRWA długo. Czasami nawet bardzo długo. Często w wielu przypadkach ZA długo i rodzina i tak w międzyczasie decyduje się na skorzystanie z opcji pierwszej.
Jeśli korzysta się z opcji drugiej, to nie należy tego mylić z ubezwłasnowolnieniem. To zupełnie inna sprawa !!

Jeśli chciał rzucić się pod samochód i powtarza, że "kogoś zabije", to jak najbardziej można skorzystać z opcji pierwszej. I to nie raz. Jeśli pierwszy razem lekarz z pogotowia nie zabierze do szpitala, to nic straconego. Przy następnej okazji można znów dzwonić. Może inny lekarz zabierze. Bo decyzję czy zabrać, czy nie zabrać podejmuje sam lekarz i jeśli NIE zabierze, a coś się złego stanie, to on za to w pewnym sensie odpowiada.
Rodzina ma prawo wezwać pogotowie, jeśli człowiek chorujący psychiatrycznie mówi, że się zabije. Rodzina przecież wcale nie działa w złej woli, prawda? Rodzina wcale nie musi chcieć "zamykać go w wariatkowie" prawda? Rodzina się martwi i woła pogotowie. A co się zadzieje potem......przecież to nei wina rodziny, nie?  ;) ( to takie tłumaczenie, gdyby rodzina miała obiekcje)  Rodzina mogła przecież myśleć, że "zabiorą go na izbę przyjęć, tam ktoś z nim porozmawia, nie"? A że ktoś porozmawiał i zamknął........ to przecież NIE wina rodziny.
(piszę to, bo czasami rodziny mają różne dziwne obiekcje. Najpierw są głupie obiekcje, a potem płacz i zgrzytanie zębów po czasie, jeśli się okaże, że jednak się zabił  :S)



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gavi Listopad 04, 2010, 19:40:15
Raz jeszcze dziękuję :)

On jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojej choroby, nawet gdy było względnie dobrze, każda próba rozpoczęcia rozmowy na jego temat nie kończyła się zbyt dobrze. Mimo wysokiego poziomu inteligencji przed innymi ludźmi stwarza pozory głupka, zaczepia ludzi na ulicy i z nimi rozmawia - obcy nie wiedzą, że ma problemy...

Skorzystanie z opcji pierwszej nadal jest odrobinę problematyczne, bo tak ciężkie zachowania prezentuje, powiedzmy, raz w miesiącu.., a w listopadzie wyczerpał już swój limit, no a bez powodu przecież nie zadzwonimy.
Trudne jest również to, że w ciągu dnia zostaje w domu sam, brat i matka pracują do 20, reszta rodziny jest w innym mieście, najbliższy przyjaciel wyjechał za granicę, a ja ze względu na dużą ilość pracy, własną stajnię i prywatne sprawy nie zawsze mogę go odwiedzić....

Bardzo boję się, że gdy podejmiemy właśnie tak radykalne działania, on nam zniknie, a resztki zaufania (a jest go już naprawdę skrajnie mało) rozpłyną się.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 04, 2010, 20:12:50
Wiem, rozumiem. Łatwo radzić z pozycji osoby zupełnie z  boku. Wiem to wszystko.

Może zniknąć, może stracić resztki zaufania.
A może też być tak, że po pobycie w szpitalu, poprawi się jego stan psychiczny na tyle, że inaczej spojrzy na wiele spraw. (czasami po umieszczeniu w szpitalu rodziny bardziej przeżywają ten fakt, niż sam pacjent, który po czasie retrospektywnie stwierdza, że "przydało mu się to i pomogło" Rodziny czują się winne, rodziny się wstydzą, rodziny mają poczucie, że "może niepotrzebne były aż tak radykalne działania", a pacjent jest w sumie zadowolony)

Ale tego nie da się przewidzieć. Znając chorego można próbować przewidywać jak sprawy się potoczą, ale pewności nigdy mieć się nie będzie.  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Styczeń 09, 2011, 14:18:28
Pojawiam się znów.
Ze stwierdzoną dystymią.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 09, 2011, 15:50:32
wistra- to tym bardziej walcz o siebie i pracuj na terapii ile tylko sił. Młoda jesteś. Jeszcze.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Styczeń 09, 2011, 15:52:02
Mam się z tym zgłosić na terapię? Nikt mi nic o tym nie powiedział.
Dostałam tylko Seronil...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 09, 2011, 18:19:20
Czy są psychiatrzy którzy przyjmują na NFZ? Macie moze kogos we Wrocku, namiar jakis.. ? Ewentualnie prywatny, nie jakis drogi, zwyczajnie mnie nie stac.
Musze juz sobie chyba szukac pomocy bo coraz mniej zabawnie sie robi  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Jasnowata Październik 09, 2011, 19:07:20
Evson, są psychiatrzy na NFZ, do takiego chodzę (a raczej chodziłam). Co do Wrocławia, to nie pomogę niestety ;)
Dobrze szukaj. Ja poszłam do niby najlepszej pani dr w mieście. Nie dość, że robiła jakieś notatki z kosmosu, to jeszcze jak powiedziałam, że podejrzewam u siebie depresje, to tylko zapytała czym się ta moja depresja objawia. Zdążyłam odpowiedzieć tylko "zmęczenie, niechęć do wszystkiego, dużo śpię..." I dostałam receptę na jakieś tabletki, które miały mi poprawić humor. Skończyłam współpracę z tą panią. Wolę rozmowy z psychologiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 12:07:30
Czy związek z osobą chorą na depresję jest możliwy, czy z góry skazany na niepowodzenie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Grudzień 03, 2011, 12:11:52
A ta osoba się leczy?
Moim zdaniem możliwy jak najbardziej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 12:15:42
Ma zamiar się leczyć  w najbliższym czasie w postaci psychoterapii, bo niestety przestaje sobie radzić ze swoim problemem i czuje, że zaczyna to stanowić zagrożenie m.in dla dalszego rozwoju związku...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Grudzień 03, 2011, 12:24:41
Jeśli zdaje sobie sprawę z choroby i chce się leczyć to jest na najlepszej drodze do "wyleczenia". Ale do tego potrzeba chęci.
Zamiar leczenia to jednak nie to samo co leczenie!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 12:26:40
Do leczenia się nikogo nie zmusi. Można jedynie namawiać. To i tak dobrze, że zdaje sobie sprawę ze swego stanu i podejmuje chęć pójścia do jakiegokolwiek specjalisty, w tym przypadku- psychoterapeuty...
Jednym zdaniem- trudno jest...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Muffinka Grudzień 03, 2011, 13:28:17
Wszystko zależy czy to jest dołek psychiczny czy depresja przez duże P! Bo jak to drugie to ja nie wierzę (z doświadczenia) że pomoże tylko psychoterapia. Moim zdaniem niezbędny jest psychiatra i leki.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 13:34:20
Nikt z nas nie wie, co to jest. Po prostu ma od dłuższego czasu (z przerwami) wahania nastroju z przewagą obniżenia nastroju, jest przemęczony i znerwicowany, co rzutuje się na jego stan psychiczny. Jego decyzją jest pójście do psychologa. Niech więc idzie i robi wszystko, by z tego wyjść, bo zaczyna się robić niefajnie. Najwyżej tamten wyśle go do psychiatry i tyle.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Grudzień 03, 2011, 13:48:37
Mistral, związek jest możliwy ale ciężki. Czasem trzeba mieć w sobie wary, siły i optymizmu za 2 osoby.
Trzymam kciuki.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 13:55:53
Dokładnie, trzeba mieć dużo siły, aby jeszcze wspierać tą drugą osobę. Wchodząc w ten związek rok temu, zdawałam sobie sprawę w co brnę, lecz sytuacja jeszcze nie była tak zaawansowana, można powiedzieć- prawie już nie istniała. , Sądziłam, że dam radę wspierać partnera, niestety odkąd poszliśmy na studia, wszystko się sypnęło i pojawił się nawrót tych stanów, a ja też już pomału nie daję rady psychicznie. Jednakże nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym niż z tą konkretną osoba, i chcę Go wesprzeć na tyle, na ile dam radę i zagwarantować, w miarę możliwości pomoc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Grudzień 03, 2011, 13:56:26
Mistral mozliwy jest, zwlaszcza jak osoba zdaje sobie sprawe ze musi sie leczyc. Depresja wcale nie musi nawrocic jesli potraktuje to powaznie, czyli terapia, leki, ew. szpital. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 03, 2011, 15:24:20
Myślę, że w jego przypadku dużo też działa nerwica, bo sam z natury jest człowiekiem wrażliwym i bardzo podatnym na stres. No, ale zobaczymy, co powie specjalista i jaką terapię zastosuje...
Ale jeśli chodzi o dobrych psychologów we Wrocku, to czy znajdziemy takich, szczególnie na NFZ (brak kasy)?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Grudzień 04, 2011, 18:26:23
Mistral, spróbuj tu.
http://www.neuropsychiatria.com/pl/personel.html (http://www.neuropsychiatria.com/pl/personel.html)
Długi czas oczekiwania, ale jak się załapiesz na termin,
to psychoterapia jest ciągła. Polecam: dr n. med. Monika Szewczuk-Bogusławska



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: shelly Grudzień 04, 2011, 18:38:07
Myślę, że w jego przypadku dużo też działa nerwica, bo sam z natury jest człowiekiem wrażliwym i bardzo podatnym na stres. No, ale zobaczymy, co powie specjalista i jaką terapię zastosuje...
Ale jeśli chodzi o dobrych psychologów we Wrocku, to czy znajdziemy takich, szczególnie na NFZ (brak kasy)?
Mistral, wesprzyj chłopa, żeby poszedł! może to "tylko" jakieś zaburzenia adaptacyjne.
Wydaje mi się, że przy depresji sama terapia może być niewystarczająca. to nieprawidłowe działanie neuroprzekaźników powoduje zaburzenia myślenia, samopoczucia. często leki są konieczne po to, żeby pacjent po prostu miał siłę uczestniczyć w terapii i żeby zakończyło się czarnowidztwo i poczucie beznadziei. więc psycholog+ psychiatra lub psychiatra- psychoterapeuta są najlepszą moim zdaniem opcją.
aa, i nie dajcie się zbyć samymi lekami. to do niczego nie prowadzi. jeśli jest jakiś głębszy problem, po odstawieniu leków on powróci wcześniej czy później.
Myślę, że związek jest możliwy, ale czy dla Ciebie będzie satysfakcjonujący?
Jeśli Twój partner będzie się leczył i zaangażuje się w terapię, pewnie będzie dobrze. więc nie pękaj i powodzenia! :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 04, 2011, 18:57:39
Generalnie problem jest taki, że u partnera zaczęły się te stany dużo wcześniej przed naszym poznaniem. Były spowodowane nałożeniem się różnych niefajnych sytuacji życiowych, po których się nie dziwię, że załapał doła. Był wówczas 2 razy u psychologa, ale niestety nie trafił ze specjalistą i spowodowało to pogorszenie jego samopoczucia. Kiedy zaczęliśmy związek, problemy były niemalże zażegnane i do wyjazdu na studia wydawało się, że jest wszystko ok.
Czy depresja przy odpowiednim leczeniu jest całkowicie uleczalna  czy mimo wszystko, może kiedyś nawrócić?
Spotkałam się z różnymi, skrajnymi opiniami na ten temat...Mój TŻ ostatnio powiedział, że obawia się, że mimo leczenia to nawróci kiedyś i nie będzie mógł funkcjonować w środowisku (póki co, jednak normalnie funkcjonuje). Obawia się też, że przez jego przypadłość może rozpaść się nasz związek.
Czy dla mnie będzie satysfakcjonujący? Nie potrafię tego określić, do tej pory byłam z Nim szczęśliwa, On ze mną też i chciałabym, żeby tak pozostało, jednak zdaje sobie sprawę, że jeśli ma depresję, to może być ciężko. Jednak, tak jak wcześniej napisałam- nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym niż On...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: celsijs Grudzień 04, 2011, 19:14:53
Mistral , do rozpoznania depresji jest potrzebne spełnienie odpowiednich kryteriów w odpowiedniej liczbie. Rozpoznać depresję powinien psychiatra, leczenie najczęściej to są leki (czasami kilka) plus psychoterapia. Przy odpowiednim leczeniu da się depresję "zaleczyć", lecz po zmniejszeniu dawki leków bądź ich odstawieniu objawy mogą nawrócić. To jest trochę jak z nadciśnieniem - trzeba brać leki i chodzić na wizyty kontrolne. Najlepiej znaleźć 1 psychiatrę, któremu się ufa, i chodzić do niego tak często jak on zaleca. :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 04, 2011, 19:18:55
Bo to takie gadanie "depresja". A pod tym pojęciem może się kryć wiele różnych schorzeń. Od trudnych do leczenia zaburzeń osobowości, poprzez przemijające "reakcje dezadaptacyjne", poprzez "epizody depresyjne lekkie", po ciężkie i czasami nieuleczalne "depresje endogenne".

To tak jakby mówić, że ktoś ma "chory układ oddechowy". I tu może się kryć: przeziębienie, zapalenie oskrzeli, astma, rak płuca.
Tak się nie da.  :)
Trzeba się wybrać do specjalisty ( psychiatry), zdiagnozować się i słuchać zaleceń. Jeśli każe brać leki, to brać. A jeśli każe iść na terapię do psychologa, to iść.
To czy depresja będzie uleczalna, czy będzie nawracać, jak często może nawracać, co robić by nie nawracała- to wszystko zależy od wielu czynników. A głównym z nich będzie właściwe rozpoznanie choroby.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: shelly Grudzień 04, 2011, 19:21:40

Czy depresja przy odpowiednim leczeniu jest całkowicie uleczalna  czy mimo wszystko, może kiedyś nawrócić?
Spotkałam się z różnymi, skrajnymi opiniami na ten temat...
Depresja może być endogenna i reaktywna.
Przy endogennej- przyczyny nie są znane. ona po prostu jest i pacjent powinien być cały czas na lekach, jej po prostu nie da się wyleczyć, bo nie wiadomo, jaka jest przyczyna. Słyszałam kiedyś o jakiejś nowej metodzie leczenia polegającej na wszczepianiu 2 elektrod w mózg, które pobudzają odpowiednie ośrodki i objawy znikają. jednak jest to metoda 1. nowa (nie do końca potwierdzona jej skuteczność), 2. inwazyjna (ryzykowna), 3. droga.
Przy reaktywnej- objawy pojawiają się w odpowiedzi na trudne doświadczenia, stresy itp. Nie muszą się one pojawić od razu po jakims wydarzeniu. Mogą być one odciągnięte w czasie. Tutaj stosuje się farmakoterapię i/lub psychoterapię. Obie terapie łącznie lub rozłącznie- zależy od specjalisty, do którego trafisz. Moim zdaniem (jak już pisałam) sama farmakoterapia nie wystarczy, bo objawy mogą powrócić. jednak jeśli osoba bierze udział w terapii, może nauczyć się radzić sobie z trudnymi sytuacjami, ze stresem itp.
Odpowiadając na Twoje pytanie: depresja reaktywna jest zupełnie uleczalna, jednak mogą pojawić się nawroty. Nie muszą, ale mogą.

Ale tak jak juz było napisane wcześniej: żeby mówić o depresji, musi być diagnoza specjalisty. Przez internet nie ma co dywagować.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: unicorna Grudzień 04, 2011, 20:44:41
dziewczyny mam pytanie do was. czy waszym zdaniem ciągłe wahania nastrojów, zmęczenie, znerwicowanie, przygnębienie i nieradzenie sobie z prostymi rzeczami to depresja? niestety po wszystkich przejściach zauważyłam, że zmieniłam się w wielką ciągle płaczącą dziewczynę i w dodatku zaczęłam palić i to w sporych ilościach. planuje zgłosić się do psychologa tylko chcę wiedzieć czy to napewno objawy depresji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: shelly Grudzień 04, 2011, 21:02:21
Jak pójdziesz do psychologa, opisz mu, jakie masz objawy i mniej więcej jak długo (i czy zmienia się ich nasilenie), a on Ci powie, czy to depresja.

Może to być chwilowy stan depresyjny, zaburzenie adaptacyjne. Tak samo jak trudno jest poprowadzić jazdę przez internet, tak samo trudno jest diagnozować cokolwiek u kogokolwiek. Nic nie zastąpi kontaktu face to face.
Jeśli odczuwasz jakikolwiek dyskomfort związany ze swoim funkcjonowaniem, wizyta u speca na pewno Ci nie zaszkodzi i nie będzie stratą czasu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: BASZNIA Grudzień 04, 2011, 21:46:35
unicorna, jestes jeszcze w momencie, w ktorym szaleja hormony po urodzeniu dziecka...Popieram wizyte u lekarza, ale pomysl i o tym.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Grudzień 04, 2011, 21:55:58
Kurcze teraz widze ze przyczyn to moze byc tysiąc ...  :swirek:
U mojej siostry, z okresowo cieżką depresją, wyszła borelioza, a własciwie mocna postac od dawna niezdiagnozowanej neuroboreliozy i innych koinfekcji. Podobno ta choroba ma duzy wpływ.
U mnie znacząco sie poprawiło po zakonczeniu dwoch toksycznych znajomosci (bez których sie wydawało ze zycia nie bedzie. a jak sie okazuje- jest i to o ile lepsze) oraz po zmianie piguł. Hormony to tak potrafia namieszac ze szkoda gadac  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: shelly Grudzień 04, 2011, 22:33:29
unicorna, jestes jeszcze w momencie, w ktorym szaleja hormony po urodzeniu dziecka...Popieram wizyte u lekarza, ale pomysl i o tym.
oo, to tym bardziej. Twoje rozdrażnienie i gorsze samopoczucie może przekładać się na relacje z dzieckiem. Może brzmi to histerycznie, ale akurat cały ubiegły tydzień zmagałam się z rozdziałem magisterki dotyczącym rozwoju psychoseksualnego dzieci. Może jestem trochę zafiksowana na tym teraz, ale lepiej nie ryzykować ;) Nie wiadomo czy i (jeśli tak, to)kiedy przejdzie Ci samo.

Evson, hormony rządzą światem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Grudzień 05, 2011, 09:55:34
Oj, hormony, hormony... I kobiece - "sztuczne" (pigułki) "naturalne" (pms, baby blues), i tarcycowe (stada niezdiagnozowanych hashimotek wysyłane do psychologów z "depresją"). I jeszcze jakieś niedobory wit. D na przykład. Jedna wielka chemia...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: unicorna Grudzień 05, 2011, 18:32:53
za tydzień będę miała wizytę. mi się wydaje, że mam ją od dłuższego czasu. dokładnie od momentu "walk" z moim ex - a teraz objawy jakby się nasiliły. myślę, że miałam załamanie nerwowe i teraz urosło ono do rangi depresji. zobaczymy co lekarz poradzi :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Grudzień 07, 2011, 23:21:05
Czy istnieją jakieś strony/ ludzie, gdzie można zupełnie anonimowo i otrzymać poradę specjalisty?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Makrela Grudzień 08, 2011, 12:13:09
Czy można jakoś zmusić osobę do leczenia? Moja matka ma chorobę psychiczną (widzę to nie tylko ja ale też moja rodzina, wczoraj dzwoniła moja siostra cioteczna, która jest bardzo zaniepokojona jej zachowaniem) i dręczy wszystkich wkoło, twierdzi że ją ktoś śledzi, że ma podsłuch, że ktoś jej wchodzi do mieszkania, wymyśla dziwne historie, zakrywa okna, telewizor jest zakryty obrusem, kratka wentylacyjna płytą gipsową, obrazki z Jezusem są wszędzie (nawet w toalecie w tym trzymadełku na papier toaletowy), poobno zaczeła teraz robić sceny w administracji, że specjalnie jej utrudniają wykup mieszkania i ciągle tam chodzi i się awanturuje. Czy mogę coś z tym zrobić?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: celsijs Grudzień 09, 2011, 13:42:49
Makrela , przymusowo można leczyć (=przyjąć do szpitala psychiatrycznego bez zgody) wyłącznie osoby, które swoim zachowaniem bezpośrednio zagrażają swojemu życiu bądź życiu lub zdrowiu innych. Poczytaj tutaj: http://online.synapsis.pl/Ustawa-o-ochronie-zdrowia-psychicznego/        art.23
 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 09, 2011, 14:13:49
Makrela- Twoja mama powinna KONIECZNIE jak najszybciej podjąć leczenie psychiatryczne!
- za zgodą ( rozumiem, że odpada)
- bez zgody.

Bez zgody niestety tylko wtedy kiedy:
a) będą jakiekolwiek przesłanki, że "zagraża własnemu życiu, czy też życiu lub zdrowiu innych osób"-art 23 Ustawy o Ochornie Zdrowia Psychicznego.  Przy takim wywiadzie jaki podajesz wystarczy, jeśli mama zacznie werbalizować myśli samobójcze, lub kiedy zacznie być w jakikolwiek sposób agresywna.

b) wezwiecie lekarza psychiatrę, który wypełni zaświadczenie o konieczności leczenia bez zgody w trybie artykuły 29 Ustawy O Ochronie Zdrowia Psychicznego. Polega to na tym, że psychiatra wystawia zaświadczenie, że chorego trzeba leczyć ( mimo iż nie zagraża bezpośrednio, ale jego nie leczenie spowoduje pogorszenie się jego stanu psychicznego), rodzina udaje się do odpowiedniego sądu rodzinnego i tam składa wniosek o takie przymusowe leczenie. Niestety całą procedura trwa bardzo długo. Często za długo. I chory i tak nie zdąży doczekać na jej koniec i zwykle trafia do szpitala na ostro, zgodnie z artykułem 23. Czyli po prostu choroba się nasila, rozwija i chory zaczyna w jakiś sposób zagrażać.

Podsumowując- jeśli nie rozumiesz- zgłoście się natychmiast do psychiatry, który wam to wytłumaczy łopatologicznie. Powie co trzeba zrobić. Wypyta dokładnie, bo może się okaże, że mama jednak ZAGRAŻA w jakiś sposób.
Do lekarza jak najszybciej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 12, 2011, 15:40:27
Dzisiaj partner był w poradni psychologicznej. Wg.  pani psycholog to depresja i jak zasugerowała Mu,wynika to z jego osobowości. Powiedziała Mu także, aby się nie spodziewał cudów po leczeniu, co Go trochę zdołowało, bo ma obawy, że leczenie nic nie pomoże i nie wyjdzie z tego.
Zaleciła wizytę u psychiatry oraz dodatkowo psychoterapię u psychologa.
Jesteśmy na etapie poszukiwania jakiegoś mądrego psychiatry na NFZ we Wrocławiu u którego będą wolne terminy do końca tego roku...
Nadal nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć i jak pomagać Mu z rozsądkiem, nie kosztem siebie, bo co to będzie za wsparcie jak i ja padnę psychicznie...
Nie chcę stracić tego związku, ale z drugiej strony odczuwam, że balansujemy na krawędzi kryzysu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Grudzień 12, 2011, 16:25:28
Mistral, mi się wydaje, że jeśli ktoś ma depresję, to również jego rodzina/partner mogą potrzebować wsparcia psychologa. Może nie jakiegoś rozbudowanego, ale rozmowy, wyjaśnienia, jak się odnaleźć w sytuacji, co robić, czego nie - żeby było łatwiej wszystkim stronom.

Spróbowałam wrzucić w gugla frazę: pomoc dla partnera osoby dotkniętej depresją. Wyszło dużo, w pierwszym linku był zestaw rad. Wrzucam, a re-voltowi fachowcy może się ustosunkują. To fragment książki Jak wyjść z depresji - Wunibalda Müllera

Cytuj
Jak postępować, żyjąc z osobą dotkniętą depresją?

Nie bagatelizować ani nie starać się wyperswadowywać skarg chorego partnera na brak chęci do czegokolwiek, na złe samopoczucie czy bezsenność. Żadnych tanich rad albo banalnych pocieszeń. Żadnych prób zmierzających do ożywienia, uaktywnienia się osoby depresyjnej, jeśli pierwsze próby spalą na panewce.

Sygnalizowane poczucie beznadziejności traktować jako symptom depresji. Dawać realistyczną nadzieję na wyjście z tego stanu.

Żadnych apeli pod adresem woli w rodzaju „weź się w garść”, „chcieć to móc”. W zamian za to dawać odczuć, że bliska osoba nie jest nieudacznikiem i że nie ponosi winy za swój obecny stan.

Nie apelować do takich cnót jak wiara czy odpowiedzialność.

Podejmować decyzje za osobę znajdującą się w ciężkiej depresji; dla niej konieczność decydowania wiąże się z trudnością i cierpieniem. Kierować nią spokojnie, pewnie. Jeśli trzeba, załatwić wizytę u lekarza i zaprowadzić ją tam.

Absolutnie nie dopuścić do podjęcia życiowo ważnej decyzji (jak np. rozwód, posiadanie dziecka czy zmiana zawodu), gdy partner znajduje się w fazie epizodu depresyjnego.

Tylko w niewielkim zakresie wyręczać w domowych czy zawodowych obowiązkach (poza wypadkami ciężkiej depresji). Nie wprowadzać żadnych zmian w dotychczasowym trybie życia. W przypadku wyraźnej depresji nie wyjeżdżać na wakacje.

Okazać współczujące rozumienie, jeśli partner ma trudności z uporaniem się z czymś; pomagać i wspierać w wypełnieniu wyznaczonych realistycznie obowiązków. Podkreślać pozytywnie to, co partnerowi udało się wykonać, lecz unikać przesadnie tryumfalnego tonu.

Zwrócić uwagę na regularny rytm dnia (wstawanie, praca, posiłki, sen). Powinien być on także przestrzegany w dni świąteczne i wolne od pracy.

Mobilizować partnera, by rano nie pozostawał zbyt długo w łóżku, wieczorem nie szedł spać zbyt wcześnie, a w ciągu dnia nie izolował się od otoczenia.

Potrafić przyjąć ze zrozumieniem, że w depresji potrzeby seksualne mają bardzo zmienny charakter, a nawet zanikają.

Mobilizować do samodzielnego dbania o higienę ciała.

Nie popadać w zwątpienie, jeśli partner reaguje na wszystko negatywnie, wszystko odrzuca. Nie rozluźniać związku ani go nie zrywać, jeśli kuleje porozumienie słowne.

Unikać wyreżyserowanej wesołości i nadaktywności w obecności osoby depresyjnej.

Unikać sformułowań, które mogłyby ośmieszyć partnera, budzić w nim poczucie winy lub kompromitować. Nie robić wyrzutów ani wymówek. Pamiętać o tym, że partner jest bardzo wrażliwy i podatny na zranienie i ze zdwojoną siłą odbiera wszystko, co mogłoby sugerować, że ktoś ocenia go krytycznie.

Uważać na ironię i tzw. niewinne żarty. Poczucie humoru w depresji często znika.

Nie wdawać się w rozważania o przeszłości. W fazie ciężkiej depresji nie analizować powodów i przyczyn obecnego stanu. Jeśli możliwe, zajmować się tylko wydarzeniami dziejącymi się aktualnie.
Jeśli osoba depresyjna może płakać (a wiele z nich płakać nie potrafi), namawiać, żeby się wypłakała. Nie podtrzymywać jej przekonania, że powinna umieć się opanować.

Przy lżejszej depresji zachęcić do stosowania technik oddechowych (terapii oddechowej, pływania, gimnastyki). Można też pomyśleć o specjalnych masażach pleców czy brzucha.

Twórcze formy aktywności, jak malowanie, muzykowanie, taniec, popierać dopiero wtedy, gdy sam chory będzie chciał takiej formy ekspresji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 12, 2011, 18:58:29
Mistral- psychiatra da leki i po nich partner poczuje się nieco lepiej.
Ale to nie pomoże na zawsze.
Bo jeśli ma taką OSOBOWOŚĆ ( charakter) to musi zmienić tę osobowość ( charakter) na tyle na ile jest to możliwe, po to, żeby nie wpędzać się w stany depresyjne samemu.
I po to jest właśnie terapia u psychologa.

I to będzie w waszym przypadku ważniejsze niż leki od psychiatry.

Tak powiedziała pani psycholog z poradni psychologicznej.

Więc: albo twój partner weźmie się za siebie i zacznie walczyć u psychoterapeuty sam ze sobą, albo ciągle będzie miał stany depresyjne ( mimo przyjmowania leków)- w takie jazdy to chyba mało kto zniesie. (ty)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 12, 2011, 19:58:22
Teodora, właśnie myślałam, żeby nie pójść po poradę do psychologa, aby dowiedzieć jak się zachowywać, żeby Mu pomóc a nie zaszkodzić. Btw. te rady całkiem sensowne.
Tunrida- czyli istnieje jakiś cień nadziei, że przy depresji wynikającej z osobowości można wyjść? Wiem, że co przypadek to obyczaj, ale chociaż chciałabym wiedzieć, na czym stoję...
Czy leczenie u psychiatry w tym przypadku musi oznaczać branie leków do końca życia, czy bierze się je do momentu, aż nastąpi odpowiednia poprawa?
Czyli jak rozumiem, w tym przypadku kluczową rolę odgrywa psychoterapia i na tym się powinniśmy skupić w dużej mierze, a leki to pomocniczo?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 12, 2011, 20:12:50
Jeśli podłożem jest osobowość, to tak. Podstawa to terapia, a leki są dodatkiem.
Czasami na podłożu osobowości i obniżonego nastroju, może dodatkowo rozwinąć się pełnoobjawowa depresja wymagająca leczenia lekami-które wcale nie muszą być stosowane do końca życia.
W ogóle to może być tak różnie, że nie da się uogólnić.
Może być tak:
- podłoże osobowościowe, bez epizodów depresji, bez leków
- podłoże osobowościowe, bez epizodów depresji, a jednak leki do końca życia ( tzw dystymia)  ( bo np terapia nie pomaga)
- podłoże osobowościowe, bez epizodów depresji, a jednak ktoś da leki "na rozruch", żeby łatwiej mu było zaskoczyć na terapii
- podłoże osobowościowe, obecny epizod depresji teraz jeden jedyny i leki dostanie tylko na ten epizod
- podłoże osobowościowe, obecne liczne epizody depresji, leki będzie brał tylko podczas tych epizodów
- podłoże osobowościowe, obecne liczne epizody depresji, leki dostanie na stałe, ze względu na chęć zapobiegania kolejnym epizodom i np niepełne remisje

Do tych wszystkich przypadków dochodzi jeszcze zmienna TERAPII. Na którą może chodzić, lub może nie chodzić ( bo nie będzie chciał, bo mu się znudzi, bo nie będzie możliwości) Może na tej terapii obijać się, lub intensywnie pracować. Może mu ta terapia pomóc, lub może mu nie pomóc z różnych względów.

Tak więc nie da się nijak tego wszystkiego uogólnić. Ile osób, tyle przypadków.
Z depresją da się żyć. Na pewno lepiej mieć taką, która mija i która nie wraca. Ale są ludzie, którzy żyją z wiecznie obniżonym nastrojem. I mają rodziny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Grudzień 12, 2011, 20:27:42
Dzięki tunrida  :kwiatek:
Mam nadzieję, że jednak skończy się to pozytywnie, jednak partner, wiadomo, ma czarne myśli i ciągle zadręcza się: a co jeśli leczenie nie pomoże. Powiedział, że jeśli terapia nie przyniesie skutku, to będziemy musieli się rozstać, bo On nie chce, abym cierpiała, a On zostanie wtedy sam ze sobą i swym cierpieniem...Takie myślenie u mnie też powoduje poczucie niestabilności i braku kontroli nad sytuacją...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 24, 2012, 18:59:13
Pojawiam się tu znowu. Partner jest właśnie u psychiatry. Jak przyjdzie, dowiem się jaka diagnoza, czy to sama depresja, czy jeszcze coś innego...
Ja sama bardzo mocno podupadłam psychicznie, złożyło się na to kilka czynników, nie tylko problemy partnera. Efektem tego jest nerwówka i doły łapiące mnie dzień w dzień, przez co zaniedbałam sesję i nie nauczyłam się porządnie do egzaminów, przez co mam stresa, że nie zaliczę i koło się zamyka...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Styczeń 24, 2012, 20:13:34
Mistral A nie myślałas również o terapii dla siebie, albo jakiegos chociaz lekkiego wsparcia psychologicznego?
Ja natomiast myślę ze pozegnałam się z dołkami a raczej dooołaaami, miewam coraz dłuzsze okresy kiedy nie wystepuja. Ale od jakiegos czasu obserwuje u siebie koszmarną wrecz tendencje spadkową jeśli chodzi o radzenie sobie ze stresem.  :icon_rolleyes: Myślałam ze z biegiem lat człowiek sie uodparnia. A u mnie? Ostatnio zwykłe zdarzenia typu: nowa praca, praktyki w nowym miejscu, czy nawet na innym oddziale, lub podejmowanie jakichs decyzji, powodują u mnie paraliż psychiczny, ból brzucha, nawet wymioty ze strachu.... Mimo ze dotychczas wszedzie byli ze mnie zadowoleni jako z pracownika/praktykatna nawet wrecz bardzo, wiec nie ma to związku z negatywnymi doswiadczeniami. Mam wrazenie ze za pare lat to bede juz w ogole nie do użytku  :ke:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 24, 2012, 22:07:52
Ale Meksyk...
Partner zadzwonił do mnie podczas wizyty, że mam szybko po niego przyjechać. Ja w taryfę i jadę z duszą na ramieniu przez pół miasta. Okazało się, że lekarka nie chciała dać mu do ręki recepty i żebym ja ją wykupiła i dawkowała mu leki.
Ogólnie jest szybka szansa na wyzdrowienie, o ile on się do tego przyłoży i będzie się stosował do zaleceń...
Evson, myślałam o psychologu. Najpierw chciałam pójść do lekarza po uspokajacze, a potem sobie uświadomiłam, że nie tędy droga...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 25, 2012, 20:06:16
I w końcu pękłam. Z tego wszystkiego, wylądowałam o 2 w nocy na ostrym dyżurze z atakiem nerwowym. Dostałam zastrzyk w tyłek, po którym nie kontaktowałam i tym sposobem zawaliłam dzisiejsze koło...(całe szczęście, że jakimś cudem pozaliczałam wcześniejsze egzaminy)
Od lekarza z pogotowia dostałam zalecenie pójścia do psychologa...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Babi Marzec 12, 2012, 19:34:49
Nie wiem czy pytam w odpowiednim wątku ale potrzebuje rady.
Mam TRAGICZNĄ sytuacje w rodzinie, depresja, małżeństwo, które od dawna nie istnieje (jedna strona chciałaby, druga absolutnie już nie), do tego dochodzi alkohol i tego typu dodatki... Czy orientuje się ktoś, gdzie mogłabym się zgłosić? Ja jako osoba postronna, chcąca pomóc bliskim? Czy iść do psychologa, który zajmuje się terapią małżeńską, czy od razu do ośrodka leczenia uzależnień? Będę wdzięcza za wszelkie wskazówki.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 12, 2012, 19:40:28
Jeśli dochodzi alkohol, to jakakolwiek terapia małżeńska nie wyjdzie, póki osoba uzależniona nie zrobi porządku ze swoim uzależnieniem.
Tak więc Poradnia Leczenia Uzależnień jest jak najbardziej dobrym miejscem na takie "dzień dobry".
Jeśli tam stwierdzą, że mimo podjęcia leczenia uzależnienia przez osobę uzależnioną ( a np terapii dla współuzależnionych przez małżonkę/a) potrzebna jest mimo wszystko terapia małżeńska, to sami to powiedzą i pomogą znaleźć odpowiednie miejsce.

Pytanie- czy osoby zainteresowane chcą podjąć leczenie, czy ty jako osoba postronna tego chcesz?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Babi Marzec 12, 2012, 19:48:30
Facet, czyli osoba uzależniona, nie wiem czy zdaje sobie sprawę ze swojego uzależnienia czy nie, ale BARDZO chciałby, aby polepszyło się w małżeństwie, więc myślę, że gdyby ktoś postronny, jakis psycholog czy ktokolwiek tego typu, powiedział, że MUSI iść sie leczyć, to myślę że by poszedł. Szczególnie, że ostatnio zmarła mu matka, po czym strasznie zamknął się w sobie i depresja i picie się bardzo nasiliły. Natomiast kobieta ma gigantyczną niechęć do tego człowieka i sama nie jest pewna czy chce iść na terapie czy nie (sama ma problemy, leczyła się w tajemnicy). Ale ona zdaje sobie sprawę z potrzeby pomocy specjalisty.
Sytuacja ogólnie rzecz biorąc jest dość skomplikowana.

Edit: i czy w takiej poradni lecznia uzależnień takie spotkania są płatne? czy jest to refundowane?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 12, 2012, 20:23:06
Witam. Kilka lat temu także zaliczyłam "depresję". Nie wiedziałam, że takie coś istnieje-dopuki mnie nie dopadło. Przeżyłam bardzo traumatyczne zdarzenie- mój przyjaciel zmarł mi na rękach po upadku z konia. I nagle to co okazało się moim mottem życiowym "konie" niesie śmierć. Gdyby nie przyjaciele, którzy zawlekli mnie do psychologa nie dałabym sobie sama z tym rady. Nigdy nie przypuszczałam, że można żyć kilka dni bez jedzenia, bez spania, można leżeć godzinami, dniami i nic nie robić. Nie ma sie apetytu, nie potrzebuje sie spać. Sen na tabletkach- to tak jakby człowiek tracił przytomność na kilka godzin. Ponad rok walczyłam z sobą- przy pomocy rodziny, przyjaciół. Może komuś się przyda taki adres: http://www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki-interwencji-kryzysowej - oni naprawdę pomagają. Pomagaja "od ręki", w przychodni na wizytę można się nie doczekać. Po 3 latach- niestety znów mnie dopadło, ale to już inna historia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 12, 2012, 20:43:22
Babi- osoby uzależnione i ich rodziny mają to "szczęście", że wszelkie poradnie dla nich są na kasę chorych. I jest tych poradni sporo. I terminy krótkie- zwykle prawie, że od ręki. W przeciwieństwie do poradni typowo psychologicznych.

Jeśli bardzo mu zależy i uwierzy psychologowi, można go najpierw zaciągnąć na wizytę do jakiegokolwiek innego psychologa, nie mającego nic wspólnego z uzależnieniem i i niech z nim porozmawia o swoim problemie ( tylko MUSI się przyznać do nadużywania, dobrze, żeby poszedł z nim ktoś, kto wyjaśni psychologowi w jaki sposób facet pije, bo sam facet może się migać i wybielać) Od niego dowie się, że musi zacząć od siebie, czyli od walki z nałogiem.

Albo od razu, nie marnując czasu i kasy,  zaprowadzić go do Poradni Uzależnień, gdzie psycholog mu wszystko wyjaśni.

To, że żona ma go dość....w sumie zrozumiałe. Ale jeśli zona zobaczy, że facet chodzi na terapię, że nie pije, że zaczyna zmieniać swoje zachowanie, może zacznie jej znów zależeć i da mu szansę?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Babi Marzec 12, 2012, 21:01:59
Dziękuję :kwiatek:  znalazłam jakąś poradnię, przejdę się i dowiem co i jak na miejscu. Chciałąbym z takim psychologiem czy terapeutą spotkać sie najpierw sama, żeby naświetlić problem i żeby dowiedzieć się jak mam z nim rozmawiać o ewentualnej wizycie w takiej poradni, bo jak teraz pójdę do niego i powiem, ze jutro idziemy na terapie to popuka się w czoło.
A jeśli chodzi o żonę... On jest cholernie trudnym człowiekiem. Totalnie ślepym na potrzeby drugiego cżłowieka. Ale nie jest zły, nigdy nie zrobiłby krzwdy świadomie czy specjalnie. Ale jeśli się zwraca mu uwagę to sie obraża, bo w jego mniemaniu nic co dotyczy jego, nie może przeszkadzać innym. Przykładowa sytuacja: pali w domu, przy szczelnie zamkniętych oknach, jemu to totalnie nie przeszkadza, a mnie, jako osobie niepalącej- chyba nie muszę mówić jak bardzo. I tego typu różnych sutyacji jest na pęczki. Dlatego nie dziwię się, że ona nie ma ochoty już na nic z jego strony... I to jest naprawde bardzo głęboko ukorzenione w jej głowie  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 12, 2012, 21:13:05
Osoby uzależnione, oprócz tego, że piją ten alkohol, to mają zaburzenia zachowania i emocji. Różne i rozliczne. I wiele z tych zachowań eliminuje się podczas abstynencji i terapii, na której to terapii omawiane są naprawdę różne aspekty.
Tak więc alkoholik nie tylko przestaje pić, ale ( jeśli oczywiście uczestniczy AKTYWNIE w terapii i się stara) ma szansę zmienić wiele swoich zachowań. I nawet dobrze mu z tym.

Wszystko zależy od niego i do tego czy zechce NAPRAWDĘ wziąć udział w takiej terapii.
A żona, która chce rozwodu jest dobrą motywacją do walki z uzależnieniem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Babi Marzec 12, 2012, 22:08:09
Otwierasz mi oczy na ten temat, bo mimo, że tak blisko nigdy nie zagłębiałam się w to :kwiatek:
A jeśli taki facet zaczął pić z nudów? Ma bardzo mało zajęć w ciągu tygodnia, góra 1-2 dni, pasji nie ma żadnej. To chyba jest dodatkowym utrudnieniem, jak wnioskuje na czysto chłopski rozum.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 12, 2012, 22:20:01
Przyczyny picia są najróżniejsze. Ale później, kiedy rozwija się pełnoobjawowa choroba alkoholowa, kiedy są ciągi, głody, zaburzenia emocji, nie ma już tak wielkiego znaczenia dlaczego ktoś kiedyś zaczął.

Najpierw się pomaga utrzymywać abstynencję, trzeba człowieka nauczyć jak to ma robić. Dopiero potem, kiedy jest kilka tygodni w abstynencji widać co było pod spodem. Czy depresja, czy nerwica, czy zaburzenia lękowe, czy zwykła głupota, czy problemy w pracy, czy w rodzinie, czy nuda, czy strach przed czymś. I później duma się co zrobić, by nie zaczął znów pić. Jeśli trzeba- dostaje leki. Jeśli trzeba- idzie na dodatkową terapię indywidualną. naprawdę bywa różnie.

Podstawowa sprawa- ma chcieć sam zainteresowany. Jeśli nie będzie chciał prawdziwie, nikt za niego nic nie zrobi. Ani Ty, ani terapeuta.

Czasami ludzie idą na terapię nieprzekonani, nastawieni negatywnie,zmuszeni przez czynniki zewnętrzne. A potem wciągają się w terapię i zaczynają naprawdę sami chcieć. ( Czasami ci, którym się nudzi, wciągają się w terapię do tego stopnia, że póxniej sami się udzielają na grupach AA i pomagają innym. Nawet.) I naprawdę wiele się zmienia. Także w stosunkach domowych, rodzinnych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Babi Marzec 12, 2012, 22:24:09
Ja liczę na to, że zrozumie, że ma poważny problem. I, jeśli zacząłby sie leczyć, to poznałby nowych ludzi, bo od długiego już czasu zamkniety jest w czterech ścianach i oprócz sąsiada i wizyty u znajomych raz na ruski rok, nie ma żadnego życia towarzystkiego...
Dziekuje bardzo za wszelkie rady  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 13, 2012, 08:21:40
Zapewne jak w każdej chorobie, każdy inaczej troszkę przechodzi. Mnie mimo, że czułam chęć bycia samej to tak to przerażało iż nie pozwoliłam wywalić się na L4, a ludzie dookoła mnie organizowali mi czas i zajęcie. No i zwierzęta- one nie wiedzą co to depresja one domagają się uwagi. Bądź dobrej myśli- czasami obcy ludzie najwięcej potrafią pomóc, ważne- że krok do przodu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 13:34:57
Ja z depresja borykam sie od paru lat , dostaje leki biore je , chodzilam do psychologa hmm chyba trafialam na nieodpowiednich....
Ostatnio przeczytalam ,ze powinno sie brac magnez i wit B6 bo to tez bardzo pomaga przy depresjii , ta choroba to jakis koszmar siejacy spustoszenie w naszym organizmie i zyciu . Jedno czego ta choroba mnie nauczyla i tak naprawde to podstawa to to ze my sami musimy wypowiedziec depresjii wojne , ja do czasu kiedy bralam leki ktore nie zadzialaly natychmiast , bylam zawiedziona. Wizyty u psychologa to samo , po paru szkoda mi bylo pieniedzy i czasu bo znowu cos cudownego sie nie stalo i nagle nie obudzilam sie z mysla ze wszystko juz dobrze . BYlam na hipnozie , biofeedbacku i jeszcze paru innych wynalazkach , depresja przerodzila sie w leki i totalny brak wiary w siebie :( . Mam dwa fantastyczne konie i na nie nie wsiadam bo wydaje mi sie ze nie potrafi nic z nimi zrobic , boje sie wsiadac itd . Czarne mysli dopadaja mnie ze wszystkich stron , jak uslysze karetke w okolicy to natychmiast obdzwaniam rodzine zeby sprawdzic czy wszystko jest ok , generalnie sama sie juz pare razy zastanawialam czy sie nie zamknac w szpitalu.... Ale mam 3 letnia cudowna coreczke przed ktora mi strasznie glupio sie ciagle pokazywac zmartwiona i to dzieki niej wypowiedzialam  wojne depresjii . Poczatek jest ciezki bo pomimo braku sil trzeba sie kopnac w tylek i wstac i znalezc sobie zajecie , pomimo leku przed jazda konna wsiadam codziennie chociaz na pare min i prosze o oprowadzanie ( nie smiejcie sie z osoby jezdzacej normalnie stalam sie hippoterapia ale depresja tak potrafi zablokowac) nawet jak strach mnie zatyka . Pieke ciasta , stalam sie doslownie perfekcyjna pania domu bo staram siebie ciagle czyms zajmowac. Troche mi to powoli pomaga , zime w tym roku znioslam dzieki temu o niebo lepiej niz ta poprzednia . Niestety nikt kto nie cierpi na depresje nie bedzie w stanie pojac , ze depresja tez boli ... tak to taki tepy bol w srodku ktory az wygina cialo , to takie straszliwe poczucie nieszczescia i braku nadziei :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Marzec 13, 2012, 13:48:23
KarolaHeliowa mi w depresji, też jazda konna przestała sprawiać przyjemność.
W najgorszych stanach nie mam siły wstać z łóżka, zrobić sobie coś do jedzenia, iść na zajęcia...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 14:07:14
Ja to sie poprostu zaczelam panicznie bac , wsiadalam i robilam sie sztywna a jedyne co mi sie wydawalo to to ze ten kon zaraz sie zerwie do galopu a ja go nie zatrzymam bo nie bede w stanie sie ruszyc :( . Zawsze bylam osoba nie wpadajaca w panike , cokolwiek sie nie dzialo ja na spokojnie analizowalam i dzialalam a teraz....


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Marzec 13, 2012, 14:10:43
Też się usztywniam na koniu i nie jestem w stanie skoncentrować się na jeździe.
Dlatego na razie daję sobie spokój z jazdami. Poczekam, aż będę bardziej w stanie używalności.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 14:24:56
U mnie w pazdzierniku minely dwa lata jak tak mam  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 13, 2012, 14:48:59
Ja obserwowałam podobną blokadę - ale nie od depresji. Stany lękowe, które się wyzwoliły po upadku z konia (nie pierwszym, nie najpoważniejszym). Nałożył się poważny upadek na nerwicę i na trudne zdarzenie w życiu (śmierć przyjaciela).
I doświadczony jeździec, który kiedyś jeździł WKKW, spadał, łamał się, jeździł dalej, zaczął mieć zawroty głowy od samej obecności koło konia. Koń wydawał się olbrzymi i groźny. O jeździe nie było mowy.
Przeszłyśmy ścieżkę od tego prowadzania, o którym piszesz. Przez jazdę stępem w roundpenie. Kłusem w roundpenie. Stępem na placu. Kłusem na placu. Galopem na placu. Stępem, kłusem, galopem w terenie. Najpierw na koniu najbardziej godnym zaufania, potem dopiero na innym. Trochę to trwało, trochę wzbudziło śmiechów otoczenia, ale udało się wrócić od tej blokady, która utrudniała samo przebywanie koło konia, do zupełnie normalnej jazdy, bez stresu, bez ograniczeń.

Nie trać ducha, Karola :-)
(O ile wypada coś takiego powiedzieć osobie z depresją.)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 15:05:51
Pewnie,ze wypada :) i dziekuje .Ja juz dawno przestalam sie martwic smiechami bo bym zwariowala , albo pytaniami po co mi konie skoro boje sie na nich jezdzic . U mnie tez wlasnie po upadku tak sie stalo a to byl pierwszy upadek po urodzeniu Bianki wiec mysle,ze to wszystko sie nalozylo na siebie .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 13, 2012, 15:21:35
Pytanie do krakowian- jaki jest dobry adres dla leczenia/diagnozowania depresji w naszym mieście ?
Możecie coś polecić? Rzecz dotyczy młodej osoby. Znajomi mają kłopot z córką.
Koszty nie grają roli. Może być prywatnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Marzec 13, 2012, 15:34:14
Odczuwacie jakies zmiany w samopoczuciu fizycznym w zwiazku z depresja?
Ja nie bede moze uzywac tego wielkiego słowa w odniesieniu do siebie, bo nigdy zdiagnozowana nie byłam, ale jednak od paru lat mam obnizenie nastroju i mało ciekawe stany psychiczne.
Zawsze pomagały konie, aktywnosc. Jak mam sie 'uratowac' skoro organizm juz mi odmawia współpracy?
Lekki wf mój organizm odreagowuje cały dzien, o koniach prawie juz mowy nie ma. Nieraz zwykły spacer- uczucie ze nie zrobie kroku dalej. Kiedys szalałam na nartach- w tym roku- pierwszy zjazd i ciemno przed oczami, omdlenia, zasłabniecia z zimna.
Np. taki wczorajszy dzien- kopalnia pomysłów na przyszłosc odnosnie pracy zawodowej, koni, psów, wakacji...
Dzisiaj- nie jestem w stanie sie podniesc z łózka, walka ze sobą na zasadzie 'podnies noge, wstan, idz do kibla, zjedz sniadanie'...
O realizacji planów które miałam wczoraj mowy nie ma. A z drugiej strony bez pomysłów w głowie- zdechne, brzydko mówiac. Nie bedzie nawet sensu walczyc o to wstanie z łózka...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Marzec 13, 2012, 15:45:26
KarolaHeliowa, No bez przesaaady, możesz mieć i 10 koni, żeby sobie na nie z okna popatrzeć, innym nic do tego! :) Ludzie to paskudne stwory, które wiecznie zaglądają innym do ogródka...
Hmm, a jak podchodzą do tego przyjaciele, mąż/facet? Myślałaś o jeszcze jakimś hobby? Taniec, aerobik, coś takiego?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 15:53:12
Mam wsparcie , ale to juz troche trwa wiec i cierpliwosc sie konczy :)
Od czasu kiedy sie na siebie wscieklam i postanowilam zawalczyc czuje sie lepiej i to podobno widac :) , za tydz jade na narty i zobaczymy bo za ostatnim razem ciemno przed oczami i normalnie zemdlalam ze strachu , co mialo i swoje dobre strony haha bo sami faceci chcieli mnie ratowac :) . U mnie to jest tak ,ze wiekszosc mnie wspiera ale zawsze znajdzie sie wredna szuja ktora sie posmieje itd.
Evson moim zdaniem to juz dawno powinnas sie byla udac do specjalisty , tak jak pisalam wczesniej depresja po pewnym czasie sprawia fizyczny bol , nie zawsze i u kazdego ale zdaza sie :( . Na co Ty czekasz?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Marzec 13, 2012, 16:23:11
Karola od dziś jestem jeszcze większą Twoją fanką!   :kwiatek:
Myślę, że jesteś na bardzo dobrej drodze do wygranej.
Depresja nie dotyczy w prawdzie mnie bezpośrednio, ale mam z nią do czynienia z bliska.
Myślę, że przełom i pierwszy krok do sukcesu następuje, gdy się depresję zdiagnozuje i zrozumie się co się dzieje. Wtedy powoli dociera, że to nie my jesteśmy winni, to nie my jesteśmy do dupy, tylko choroba - nasz wróg.
Wroga trzeba poznać, a jak już wiadomo o co chodzi, to można walczyć!  :konik:   Nie z wiatrakami, tylko z chorobą.

Bardzo Cię podziwiam, że umiesz o tym głośno i wyraźnie powiedzieć, że nie wstydzisz się tego.
Bo przecież nie ma czego, podobno ponad 10% ludzi ma depresję, ale niestety nie wszyscy to rozumieją.
Jakby ktoś Ci dokuczał, to daj znać! Dostanie ode mnie lanie!  :rozga:
Uważam, że robisz ogromny krok w stronę sukcesu i będę Ci dopingować  :hurra: :hurra: :hurra:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 16:37:05
Julie bardzo mi milo  :kwiatek: , a pewnie ze mowie glosno i na temat bo prawdziwa depresja to nie obnizenie nastroju , od tego sie zaczyna a potem to pieklo , ale trzeba zakasac rekawy i isc na ring :) .
http://www.youtube.com/watch?v=wECz9b4Aj1o  to jest prawdziwy obraz depresjii


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 13, 2012, 17:26:39
Depresja i jazda konna. Od dziecka jeżdżę konno, potrafilam jechać na oklep, na kantarze w kilkugodzinny teren, rozluźniona, wolna...i nagle koniec. Mam własnego konia, którego znam od podszewki i nagle, po wyjechaniu ze stajni po 50 metrach dopada strach, zwierzę to czuje- moje mięśnie sie spinają- zsiadam i modle się, żeby doprowadzić własnego konia do stajni. Serce wali jak szalone, kręgosłup sie tak usztywnia, że każdy ruch boli i ten strach jak metalowa kula w gardle. Wylądowałam na prześwietleniu kręgosłupa- nic nie wykazało. Psycholog postawił diagnozę: depresja oraz zespół stresu pourazowego. Do koni ciągnęło, ale jazda sprawiała "ból". Prawie 3 lata trwało, żebym znów czasami poczuła się szczęśliwa w siodle- ale też nie jest to zawsze.Co więcej- często wsiadałam dopiero po wypiciu kawy z rumem, tak było mi lżej.
Czego nienawidzę w swojej depresji: ciszy, samotności, nocy których nie umiem w całości przespać- sypiam bardzo źle, cięzko mi zasnąć i budzę się co 3 godziny i znów od nowa-problem z zaśnięciem, strachu- potrafi tak sparaliżować, że człowiek ma problem przejść na drugą stronę ulicy i problem z jedzeniem. To u mnie najgorsza "zmora" nie mam wcale apetytu, smaku, ochoty na jedzenie, a co gorsza nie potrafię zjeść nic sama- potrzebuję towarzystwa. I niestety teraz jestem z tym "sama" :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 18:53:10
TinTigra nie jestes sama  :kwiatek: wiem,ze to slabe pocieszenie ale jest nas wiecej i wiem jak cierpisz. Jakie dostalas leki?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 18:54:40
Pytanie kiedy to już depresja, a kiedy obniżenie nastroju. Czy obniżenie może utrzymywać się kilka lat? Czy człowiek w depresji może żyć z pozoru normalnie funkcjonując?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 13, 2012, 18:58:37
Obniżenie nastroju nie osiągające poziomu depresji, ale trwające wiele lat i upośledzające życie pacjenta to dystymia. Też się ją leczy. Leki + psycholog. Może nawet głównie psycholog, a leki tylko w zaostrzeniach? Różnie to bywa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 19:03:03
Nie mogę przyjmować leków. Każdy, którego ulotkę miałam w ręku wpływa na motorykę. A z psychologa nic nie wyszło. Miałam widać pecha.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Marzec 13, 2012, 19:03:47
bera7
Ponad dwa tygodni to sie liczy juz jako depresja, tak mi pani psycholog powiedziala, nie wiem czy to 100% prawda. Musza byc symptomy depresji oczywiscie.
I mysle moze czlowiek zyc w depresji i o tym nie zdawac sobie sprawy. Znaczy ja np tak mialam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 13, 2012, 19:05:22
To, że wpływa na motorykę i jest o tym napisane w ulotce, nie znaczy, że nie można po nim prowadzić. Kwestia organizmu. Leki na każdego działają różnie pod tym względem. Trzeba sprawdzać, bo NIE ZAWSZE wystąpią objawy upośledzające tę motorykę.
Na pewno nie sprawdzałaś ulotki od Coaxilu.  ;)

Jeśli z psychologiem nie wyszło, to szkoda, bo to na dłuższą metę najlepsze rozwiązanie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 19:19:21
Ja biore leki i to bralam naprawde rozne i nigdy nie mialam problemu z prowadzeniem samochodu , no moze po za incydentem kiedy doradzano mi wsiadanie na konia po xanaxie , wtedy to ja nie moglam nawet stac. Psycholog, couch to naprawde wazna sprawa bo depresja mocno odbija sie na samoocenie a psycholog bedzie sie staral pomagac zeby nie umniejszac swojej wartosci .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 19:29:24
tunrida, ano jakoś nie udało nam się dogadać. A na prywatne wizyty u polecanych specjalistów niestety mnie nie stać. Oczywiście nie sprawdzałam wszystkich ulotek, ale od kilkunastu leków od ziołowych po mocniejsze psychotropy. Wpływu na sobie raczej testować nie mogę, bo jeżdżę po kilkaset km 2-3 razy w tygodniu. Mam niskie ciśnienie, cukier b. niski, do tego często wysoki puls. Nawet leki p. bólowe potrafią mnie ukołysać do snu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Marzec 13, 2012, 19:44:03
bera7
Ale sa tez leki ktore wlasnie odwrotnie pobudzaja.

Wiesz co jest najgorsze, ze im dluzej to nie leczone, tym gorzej sie robi i potem psychomatyka, organizm naprawde potrafi niezle sie rozwalic od "jakies tam depresji".
Moze wlasnie powinnas sprobowac przystopowac troche i sie poleczyc, poki ciebie nie rozlozylo tak ze juz wtedy nic nie bedzie mogla robic - tylko lezec plackiem na lozku. To taka moja rada z wlasnego doswiaczenia, oczywiscie nic nie musisz i trzymam kcuiki zeby w nic powaznego sie to nie rozwinelo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Marzec 13, 2012, 20:10:18
Zresztą leków jest tyle, że w końcu znajdzie się jakiś, co przypasuje.
Zabranie sie za leczenie to już połowa sukcesu. Mi też samo przłamanie się przyszło trudno...
Ja biorę 20 mg paroksetyny. Normalnie prowadzę samochód, bo nic mi nie zaburza, a że nie pomaga za bardzo, to inna kwestia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 20:26:04
Arimona, zdaje sobie sprawę, że najlepiej byłoby pewne sprawy "odłożyć na półkę" i wpierw zająć się sobą. Ale niestety są rzeczy, których nie da się odłożyć na później. To z jednej strony motywuje, bo nie ma innej drogi. Z drugiej męczy, bo człowiek jest przyparty do muru i tyle moje, że pochlipę sobie nocą w poduszkę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 20:40:06
bera7 jak rozmawiasz z lekarzem to mowisz mu o swoich dolegliwosciach , obawach nikt nie da Ci leku ktory moze Ci zaszkodzic. Zazdroszcze tego placzu w nocy , ja nawet do tego nie potrafilam sie zmusic  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 13, 2012, 20:43:21
Karola- teraz nie chodzę do psychologa ani nie biorę leków. Brałam na pewno signopan, innych nie pamiętam- dużo tego było, bo moja "szanowna astma" nie wszystko toleruje ;(  poprzednio była inna sytuacja, teraz jest inna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 20:45:53
To naprawde Magnez i wit B6 juz daja ladne efekty :) cokolwiek, a terapie zaraz zrobimy re-voltowa


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 13, 2012, 21:08:35
Owszem Magne B6 wspiera.
Ja mam nerwicę depresyjno lękową.O ile stany depresyjne mnie nie nękają zbytnio,o tyle napady lęku,paniki(plus automatycznie objawy fiz.w postaci zlewnych potów,drżeń rąk czy miekkich nóg),to moja zmora.
Obecnie tylko farmakologicznie się wspieram.Paroksetyną lub citalopramem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 21:16:03
Ja chyba powinnam zacząć od kardiologa. Gdy się denerwuje drżą mi ręce i czuję "migocze" serce. Tylko doprosić się o jakiekolwiek badania w ramach NFZ to trzeba mieć dopiero zdrowie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 13, 2012, 21:44:32
Moze to nerwica serca? Ale pewnie Tunrida wyjasniłaby bliżej zagadnienie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 21:47:31
Rany dziewczyny a myslalam ,ze tylko ja popsuta jestem  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Marzec 13, 2012, 21:50:01
Ja też mam problemy z sercem i zwalałam to na nerwy, ale psychiatra mnie uświadomiła, ze to chyba nie do końca przez nerwy i zaleciła porobić badania....


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 13, 2012, 21:57:08
Karola wiesz,często jest tak,ze ludzie nie chcą otwarcie mówić o tego typu sprawach.Z obawy przed odrzuceniem otoczenia,z jakiegoś tam wstydu czy blokady,by nie usłyszeć od innych "jesteś świr". Niestety nasze społeczeństwo jest jakie jest,a posiadanie osobistego psychoanalityka nie jest popularne jak na zachodzie  ;)
Załozyłam wątek o nerwicy,jakos padł po drodze.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 13, 2012, 21:57:14
Pytanie co się dzieje najpierw.
- zaburzenia pracy serca? Najpierw kołatanie serca a dopiero po chwili lęk z innymi objawami? Pojawia się to kołatanie po wysiłku? znienacka, zupełnie nie wiadomo kiedy? nawet wtedy kiedy czujemy się zadowolone , spokojne i szczęśliwe? Wtedy jest podejrzenie, że faktycznie to serce. ( zaburzenia czynności na różnym tle: elektrolitowym, tarczycowym, czy tez po prostu przyczyną jest schorzenie serca)

- zaburzenia lękowe? Najpierw czujemy że narasta lęk, niepokój, a dopiero po chwili dołącza się kołatanie serca z innymi objawami. Lęk się pojawia w sytuacjach lękotwórczych ( zostajemy same, wsiadamy do autobusu, o czymś przykrym myślimy itd itp)

* inne objawy to ( pocenie się, drżenie ciała, drętwienie ciała, ziewanie, gula w gardle, duszność, itd itp)-mogą występować zarówno wtedy kiedy chore jest serce a lęk jest wtórny do choroby serca, jak i wtedy kiedy chorobą jest lęk, a objawy ze strony serca są wtórne

* niezależnie od tego, że podejrzewamy, że lęk jest pierwotny i to on powoduje kołatanie serca, zawsze warto wykonać podstawowe badania we wszystkich zaburzeniach lękowych: elektrolity, morfologię, hormony tarczycy, EKG, czasami konsultację kardiologiczną

* nerwica serca to schorzenie którego obecnie się już nie rozpoznaje. Są to po prostu zaburzenia lękowe, w których to podstawowym objawem tego leku są dolegliwości ze strony serca.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 13, 2012, 22:06:43
Kurka- ja w nocy jak się budzę to zlana potem :( muszę mieć pod ręką drugą piżamkę. A serducho to np. jak sie zdeneruję, nie- raczej czymś przerażę, przejmę to czuję jak wali jak oszalałe, potem przerwa i zimny pot przechodzi przez całe ciało.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 22:11:43
tunrida, to nie jest typowe kołatanie. Mi serce nie "wali" tylko jakby "drży" . Często tę nie mogę zapanować nad drżeniem nóg (dygotanie od kolana, mimo postawionej stopy płasko na podłodze), drżenie rąk (jak paliłam to chłop się ze mnie śmiał, że nie mogę fajka utrzymać, bo mi ręka lata). Ziewanie? ja ciągle ziewam, ale nie sądziłam, że to ma związek. Innych nie zauważyłam.
Oczywiście objawy nie są ciągłe, raczej kiedy się zamyślę, próbuję poukładać coś w głowie. Lęków jakoś nie odczuwam, raczej obojętność. Nawet nie czuję lęku w sytuacji zagrożenia. EKG robiłam ok 5 lat temu. Było ok. Morfologia też w tamtym czasie, podejrzeń lekarza nie było. Innych badań przez 30 lat nie miałam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 13, 2012, 22:22:35
Bardzo trudno czasami diagnozować przez net.  ;) No bo zobacz....opisujesz przez połowę tekstu coś dla mnie nieistotnego, czyli wymieniasz wegetatywne objawy zaburzeń lękowych.  ;) Są one dla mnie w tej chwili nieistotne, bo one mogą być zarówno przy schorzeniu serca jak i przy zaburzeniu lękowym.
Plan działania:
1) wykluczyć schorzenie somatyczne (powtórzyć konieczne badania i ewentualnie konsultację kardiologiczną czy endokrynologiczną) 
2) po wykluczeniu znaleźć sposób leczenia zaburzeń lękowych ( psycholog + lek doraźny w razie dużego napadu lęku lub psycholog i lek na stale na kilka miesięcy i lek doraźny)

Jeśli jednak nie pójdziesz na diagnostykę somatyki, nie podejmiesz terapii i nie zaczniesz łykać leku, Twoje opisy Twojego stanu nic tu nie wniosą ( to taki kubeł zimnej wody na Twoją głowę  ;))
Ja bym jednak radziła zwrócić się o pomoc do kogoś, bo gdybyś sama miała sobie pomóc, to przez tyle czasu już byś chyba dała radę. Jeśli nie wychodzi, to chyba jednak warto zwrócić się do kogoś o pomoc.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 13, 2012, 22:36:27
tunrida, wiesz na czym polega problem? Ostatnie 2 moje spotkania z lekarzami wyglądały tak:
Ja:Dzień dobry. Mdleję, leje mi się krew z nosa, mam zawroty głowy....
D: Siostro proszę zmierzyć Pani ciśnienie... trochę niskie. Zalecam kawę i witaminki np. Centrum

Druga:
Ja: Źle stanęłam, odezwała się stara kontuzja kostki. Noga spuchnięta itp.
L: wie Pani, złamana nie jest więc RTG nie trzeba. Pewnie zwichnięta albo naciągnięta. 2 tygodnie odpoczynku i przydała by się rehabilitacja, ale mamy listopad i kasa się skończyła.

I wracamy do punktu wyjścia. Lekarze nie chcą wypisywać skierowań na badania ani do specjalistów, bo NFZ "nie pozwala". A jak człowiek ma dość problemów z własnym życiem to tym bardziej nie ma ochoty na użeranie się z systemem. I tak sobie oto wegetuję, na szczęście na forum mogę się pożalić. Już sobie idę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 22:49:12
Bera7 bardzo mi przykro,ze to tak wyglada z lekarzami  :icon_rolleyes:
Moze popros nastepnym razem o skierowanie do psychiatry i tyle , powiedz ze tylko o to Ci chodzi .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 13, 2012, 23:03:29
Do psychiatry skierowania nie trzeba.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Marzec 13, 2012, 23:09:28
Ja sie lecze prywatnie  :icon_rolleyes: , z marszu poszlam do psychiatry ale myslalam ze jak tak normalnie to trzeba miec skierowanie
Bera7 to idz od razu do psychiatry i nie sadze zeby Ci ktos przepisywal witaminy bo raczej nikt nie bedzie ryzykowal


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Marzec 13, 2012, 23:28:58
bera7
Trzymaj sie, wiem ze czasem jest sie uwiazanym mocno, ale zdrowie najwazniejsze.
Koniecznie pojdz zeby ci dobrali tabletki (naprawde moze cie okazac ze nic mocnego nie potrzebujesz, tylo po prostu dobrze dobrane do twojego stanu). Ja dalam rady bez psychologa (raz bylam), ale mialam duzo wsparcia od mamy i kolezanki.

Karola
oj nie na pewno nie jestes sama, depresja choroba jak kazda inna, tylko szkoda ze malo osob zdaje sobie sprawe ze ja trzeba leczyc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Marzec 14, 2012, 01:56:47
Zabranie sie za leczenie to już połowa sukcesu. Mi też samo przłamanie się przyszło trudno...

I ja się cieszę, że w końcu, po tylu latach odważyłam się, zrobiłam ten pierwszy krok i udałam się do psychiatry. Równo tydzień biorę deprexolet x2. Jutro idę na drugą wizytę. Gdyby nie to, że za 2 miesiące matura, a zaraz po niej rzut na głęboką wodę i wkroczenie w prawdziwe, dorosłe życie, gdzie trzeba działać, na pewno nadal nie szła bym do psychiatry tylko męczyła się z tym wszystkim sama.. Mam nadzieję, że uda mi z tym wygrać i zejść na dobrą drogę. Nie pamiętam już jak to jest odczuwać prawdziwą radość i wewnętrzny spokój :icon_rolleyes: Nawet teraz, gdy jestem teoretycznie spokojna i tylko siedzę przy kompie, serce mi kołacze, a ręce lekko drżą :swirek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 14, 2012, 06:31:23
bera- naprawdę współczuję doświadczeń z rodzinnym, bo to musi być straszne uczucie kiedy ciągle czujesz, że jesteś olewana.  :S
Mimo wszystko. Jeśli nie zrobisz nic w tym kierunku żeby sobie pomóc, to samo też się przecież nie zrobi, prawda?  :) O to mi tylko chodzi. Jeśli wystarcza porozmawianie o tym z kimś na forum to ok.
Ale jeśli NIE wystarcza, to po prostu trzeba wziąć byka za ragi i zrobić z tym porządek.  :) Bo inaczej się nie da.  :)

( a w poprzednim poście potrząchnęłam trochę Tobą bo wydaje mi się, że troszkę Ci to dobrze zrobi. Jeśli nie teraz, bo teraz możesz czuć żal za to( to normalne), to pewno za jakiś czas przyjdzie refleksja, że jednak mam rację)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 15, 2012, 13:57:03
Kurcze  :S
Chyba powoli zaczynam mieć wegetatywne objawy w postaci braku sił do działania  :S
Jednego dnia planuję,nakręcam się,realizuję,biegam usmiechnięta... a nazajutrz jakby ktos wypuścił ze mnie powietrze.
Nie mam siły wstać,nie chce mi się ubrać,czegokolwiek zrobić,ręką ruszyć,nic mnie nie interesuje,boli głowa,zadyszka po spacerze do kuchni... i tylko bym spała.
Moze z wiosną to przejdzie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Złota Marzec 15, 2012, 15:16:11
mandi ja tez tak mam od jakiegos czasu

ostatnio praktycznie z niczym sobie nie radze, juz chyba sama ze sobą tez
poprostu nie ogarniam i nie mam siły





Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 15, 2012, 16:03:45
Budzę się zła, że jednak sie obudziłam i cały dzień praktycznie tylko czekam, że się położę spać. Gdyby nie to, że koty domagają się jedzenia bym wcale nie wstawała z posłania. Leże i dosłownie nic nie robię, nie mam siły na nic, dosłownie na nic...zasnąć i nigdy się nie obudzić.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: honey Marzec 15, 2012, 16:14:27
Pod jakim hasłem szukać informacji na temat obsesyjnych myśli dotyczących drugiej osoby, nie chodzi o partnera, ale powiązane jest z zazdrością? Z tym, że nie chodzi mi o zazdrość dotyczącą drugiej połowy, a raczej życia drugiej osoby. Tzn tego jak jest postrzegana i ciągłe porównywanie jej do siebie, niekoniecznie na równi. Ciężko mi bardzo określić problem, ale nie mogę natknąć się na odpowiednie hasło. Te obsesyjne myśli mogą być nieprzyjemne, nie na tyle uporczywe, żeby utrudniać normalne funkcjonowanie, ale często źle wpływają na postrzeganie siebie i otoczenia. Nie jest to bardzo nasilone, tzn nie nieustanne, ale co najmniej jedna drobna myśl dziennie, która wpada do głowy i zakłóca inne myśli.
Nie jest to także związane z brakiem poczucia stabilności życiowej i tego jak osobę z problemem postrzegają inni, poza własną obsesją, nikt nie wpłynął na utrwalenie tej 'fobii'. W momencie spotkania osoby wywołującej te 'myśli' pojawia się coś na kształt stanu lękowego, ale też nie zawsze, związane jest to z nieprzyjemną sytuacją z przeszłości (chodzi o relację między niespokrewnionymi kobietami, dawniej znajomymi).
Była bym wdzięczna za próbę dopasowania jakiegoś hasła to tego zagadnienia, bo chciałabym znaleźć tekst/stronę, która zawierała by informację dotyczącą podobnego przypadku i możliwości rozwiązania sprawy (staram się nie rozważać w obecnej sytuacji lekarza, bo wątpię, żeby psycholog podszedł do tego na poważnie (mowa o leczeniu się na fundusz zdrowotny).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Marzec 15, 2012, 16:19:40
Dziewczyny, straszne co piszecie. Współczuję - i życzę żeby minęło.  :kwiatek:
Wiosna to chyba depresyjny moment, nie? Trochę jak Sylwester - jest obowiązek cieszenia się że jest wiosna, że idą zmiany, itp itp. Ja co roku mam paradoksalny lekki wstręt do wiosny. Ale z tego co widzę to tylko promil tego co Wam dolega..

Ostatnio usłyszałam, że osobami w depresji lepiej wstrząsnąć, niż je głaskać. Podano przykład, że jeśli X jest w depresji i akurat wisi ci kasę, to żeby mu pomóc masz do niego zadzwonić i bez ogródek walnąć: "Ej oddawaj moją kasę!". Chodzi o to by przywrócić chorego do rzeczywistości, żeby się nad sobą nie rozczulał tylko zaczął się bronić => działać.
Brzmi bezdusznie, ale może właśnie tak musi być. (?). Ja bym miała w każdym razie problem, żeby w ten sposób postąpić - jakoś człowiek boi się że zdołuje chorego jeszcze bardziej  :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Marzec 15, 2012, 17:02:24
honey, może "zaburzenia poczucia własnej wartości"?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 15, 2012, 17:17:10
Dla mnie gorszym czasem jest jesień. Ale ja mam w zasadzie problemy nie tyle depresyjne,co lękowe.Zaczyna się od przesadnych nerwów(np jak kolejka w sklepie idzie zbyt wolno),potem oblewaja mnie poty,drżą ręce,wpadam w lęk. I o ile to ogarnę,szybko się uspokoję(czyt.wspomaganie farmakologiczne),to na drugi dzień mam "zjazd" w postaci braku chęci do życia.
Do niedawna nie znałam tego uczucia,teraz zdarza się coraz częściej...
I tak jak TinaTigra,w takim dniu czekam jedynie by szybko miął i by położyć się spać.Z nadzieją na lepsze jutro.
Motywuje sie tym,że mam dziecko,mam dla kogo żyć,są osoby które na mnie liczą i nie moge ich zawieść..
Ale te "zjazdy" naprawdę zaczynają mnie męczyć,bo nie chcę sie tak czuć  :mad:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 15, 2012, 19:04:37
i jak tu sie pozbierać:( nie dostałam pozwolenia na powrót do pracy ;( liczyłam, że to mi coś pomoże... żadnych barw, żadnych perspektyw, czuję się jak chomik wrzucony do dużego słoika- lata dookoła tego słoika, łapkami szuka po szkle jak z tego wyjść, ale nie ma o co pazurka zahaczyć.
"Depresanci"- jak sobie radzicie z jedzeniem?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 15, 2012, 19:36:05
Mam skłonności do zajadania stresu. Ale ja nerwicowiec,nie stricte depresant  :lol:
Przed stresującymi syt.nie przełknę kęsa.Ale PO,gdy juz gula w gardle znika,dostaję wilczego głodu.Jakos tak odreagowuję.
Nie przyjmuję trójpierścieniowych antydepres.bo zwiekszają apetyt(u mnie bankowo w każdym razie).

A dziś się czuję mega potrząchnięta przez Tunridę i chyba podejmę terapię.
Czas zacząć pracować nad sobą.Znaleźć sobie cel.
Dziś zaczynam wiosenne bieganie.Mam zamiar wbić się za jakiś czas w ukochane jeansy,które zalegają szafę z przyczyn obiektywnych.

Tina , Złota nie można siadać na tyłku w czasie śnieżycy,bo wtedy bankowo zasypie na amen!
Może też spróbujcie znaleźć jakiś chocby mini cel,by sie pobudzić do życia.
Grunt to ZACZĄĆ.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 15, 2012, 19:51:30
Mój problem polega na tym, że ja nie potrafię jeść konkretnych posiłków (obiad) w samotności. Przegryść jakieś słodycze, czy owoce potrafię jeszcze w siebie wmusić jakoś, ale śniadania czy obiadu nie. Niestety w chwili obecnej problemy rodzinne mam i nikt ze mną nie chce jeść, do baru iść sama nie potrafię- kombinuję jak zaczepić się na jakieś towarzystwo do jedzenia, nie zawsze sie to udaje...i takim sposobem schudłam 10 kg, dzisiaj lekarz kazał mi przynieść zaświadczenie, że nie mam anoreksji :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 15, 2012, 19:56:16
Uwielbiam jeść w towarzystwie,ale też często sie nie zdarza.
Co do samotnego wyjścia do baru,czy McDonalda - nie ma mowy.Blokada.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 15, 2012, 20:25:11
Czyli nie jestem nienormalna? Ale niestety są osoby, które tego nie rozumią, uważają że to moje widzimisie, że celowo sie głodzę. Faktem jest, że nie mam apetytu i na nic ochoty, ale walczę żeby coś zjeść tylko nie mam z kim;(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Marzec 15, 2012, 20:26:36
Na mnie "terapia wstrząsowa" nie działa. Jeszcze bardziej paprze mi nastrój.
Co do jedzenia to jem byle jak- albo nic praktycznie, albo jakieś śmieci.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 15, 2012, 20:55:35
Terapia wstrząsowa nie działa natychmiast prawie nigdy.
Refleksja przychodzi później. Wtedy kiedy ustąpi pierwsze uczucie żalu, czy złości.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 15, 2012, 21:21:05
A co robić, jak z otoczeniem nie można podzielić się swoim problemem, tylko  trzeba go tłamsić w sobie? Mi niestety nie ma kto zrobić terapii wstrząsowej, a osoba która mi to zafundowała nie rozumie mojego stanu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 15, 2012, 21:38:02
Iść do osoby kompetenej do tego, by z nią o tym wszystkim rozmawiać- do psychologa.  :) Ma to tę wyższość, że na tych spotkaniach oprócz rozmowy masz szansę się leczyć.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Marzec 15, 2012, 21:54:03
Mnie wstrząśnienie wirtualne zaaplikowane przez Tunridę zaowocowało postanowieniem wyjścia do psychologa.
Skoro sama sobie średnio radzę,a leki nie sprawiają,ze problem znika,to chyba najwyższy czas zacząć pracę nad sobą.Pracę z fachowcem w tej dziedzinie.
W moim przypadku terapie wstrząsowe od osób niewykwalifikowanych dawały odwrotny skutek.
I jeszcze jedno. Wolałam strzelić dwa piwa wśród znajomych,zatopić w nich problem,wyluzować się,pośmiać,... niż podjąć właściwe leczenie.
Ale to nie jest droga.
Nazajutrz po takim wieczorze,problemy,lęki,nerwy urastają do niebotycznych rozmiarów.

p.s. plan biegania wieczornego spełzł na niczym(przynajmniej dziś),zadyszka i normalnie wstyd wśród innych jogingowców.
Cóż,warto próbować dalej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Marzec 16, 2012, 00:10:22
Mnie tez kopnełyscie w tyłek odnosnie zawalczenia o siebie.. Po raz pierwszy czuje ze nie mam wyjscia, aktualnie jestem na etapie takim ze czuje sie na jakiejs załosnej granicy swiadomosci. Jutro czeka mnie dluzsza podroz samochodem, samodzielna, ajk wrce zywa to napisze, bo absolutnie nie czuje sie na siłach. Tylko dlaczego w ciagu paru dni sie AZ tak pogorszyło?  :S Tego nie moge zrozumiec.
A dlaczego wczesniej nic z tym nie robiłam? Siostra miała juz mase psychotropow i terapii i widze ze nic to nie daje..
Zawsze moja terapia były konie, skuteczną. A odkad je rzuciłam 'z rozsądku' zreszta, to jest juz tylko gorzej i gorzej...
Teraz próbuje nieśmiało wrocic. Ale umiem to juz robic tylko 'byle jak' i nie wiem czy taką rzeczywistoscią jeszcze bardziej sie nie wkopie...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 16, 2012, 08:19:16
Dla mnie odskocznią zawsze były zwierzęta i one daway siłę, a jak już nie wiem gdzie sie podziać to chodzę, chodzę, chodzę- marszem potrafię  robić masę kilometrów, bez celu byle iść. Teraz sobie uzmysłowiłam- chyba sie nie zamieniam w Forest Gumpa :ke:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Marzec 16, 2012, 09:01:48
moge tylko powiedzieć, ze jak faktycznie podejrzewacie u siebie deprę - IDZICIE po leki - u mnie diametralna zmiana po braniu leków - naprawdę
oczywiście nie rozwiazują one problemów - od razu nie ma sielanki, ani nie jest super
ale jest o wiele, wiele lepiej!
zwlekałam bardzo długo - około roku z pójściem do psychola - i żałuję - bo mi rok z życia wypadł!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 09:12:52
Czytam ten wątek i jestem zaskoczona. Z całym szacunkiem i współczuciem dla Waszych schorzeń, nie jest tak, że zbyt łatwo sięga się po leki?
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1524935,1,pokolenie-na-antydepresantach.read
i inny link
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,20195,1431095,1,czasopisma.html


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 09:33:15
Tania- jest naprawdę różnie. Jedni sięgają niepotrzebnie. Inni znów niepotrzebnie zwlekają z leczeniem cierpiąc miesiącami. Decyzję komu dać leki a komu nie, podejmuje lekarz.

Przyczyny nadużywania leków przeciwdepresyjnych są moim zdanie dwie 1) często w poradniach państwowych lekarz ma zbyt mało czasu na chorego. Łatwiej zlecić leki niż mozolnie tłumaczyć i przekonywać chorego, że powinien zacząć od terapii- dla jego własnego dobra. 2) NIE MA możliwości prawdziwej terapii przez psychologów mających odpowiednie wykształcenie do prowadzenia takiej terapii. W dużych miastach są psycholodzy na fundusz, a małych miastach nie ma ŻADNYCH, którzy potrafią przeprowadzić taką terapię. ( w moim mieście jest jeden psycholog który jest w trakcie takiego szkolenia, cała reszta ogłaszających się psychologów nie ma takich uprawnień, nie ma superwizorów) A osób które powinny odbyć taką terapię- cała masa. Z braku możliwości terapii, wolę dać leki, niż nie dać NIC. Przykre ale prawdziwe.
takie jest moje zdanie


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 09:39:07
Tunrida- masz rację. Dostęp do porządnego leczenia jest u nas trudny. No i taka społeczna presja-wstyd iść do psychiatry.
Pisałam o znajomych - ich córka przestała wychodzić z domu, z pokoju, zaniedbała się, utyła, nocami pożera lodówkę z kopytami, zerwała kontakt z rówieśnikami, odpuściła szkołę /a miała zawsze celujące oceny/odpuściła hobby -sport. I rodzice na słowo :psychiatra - szaleją i się oburzają.
Jednak zażywanie antydepresantów jak cukierków też bywa. Może jeszcze nie u nas, ale w wielu amerykańskich filmach widać jak bohaterka coś stale łyka.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 09:44:11
Bo społeczeństwo zaczyna się dzielić.
Oprócz takich, którzy na słowo psychiatra pukają się w czoło, coraz więcej jest osób, które CHCĄ być leczone, bo w ich środowisku łykanie prochów jest trendy i na czasie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alvika Marzec 16, 2012, 09:55:39
U mnie 'terndy' było zawsze omijanie lekarza szerokim łukiem. Przez to mój lekarz dwa lata bezskutecznie próbował mi pomóc i przebić się przez wieczne "nic mi nie jest, to po prostu zmęczenie". Dwa lata z życiorysu, które zmarnowałam w pełnym znaczeniu tego słowa. Gdybym tylko była mądrzejszym pacjentem...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 10:20:54
(Rozpisałam się, bo z braku sieci w domu usiadłam offlinowo i trochę się rozpędziłam, przepraszam z góry  za nadmiarowość).

Jestem obok tematu, bo nie miałam nigdy, na szczęście, depresji, ale tak z własnych doświadczeń... Psycholog może dużo dobrego zrobić. A właściwie to inaczej bym to ujęła - przy pomocy psychologa można zrobić dużo dobrego. Tak mi wychodzi z doświadczenia własnego, jak się człowiek przyłoży do tematu, można różne rzeczy pozmieniać. Trzeba chcieć, znaleźć fachowca, któremu się zaufa, otworzyć i wziąć do pracy. Warto. Ja chodziłam do psycholog-psychiatry od nurtu behawioralno-kognitywnego, co bardzo mi pasowało. Była psychiatrą, więc wiedziałam, że jak będzie potrzeba, dostanę leki (ale udało się "na trzeźwo"). Teraz też mi lepiej z poczuciem, że jakbym się znowu zaczęła z jakiegoś powodu sypać, to mogę pójść, choćby raz-kilka razy, żeby sobie szybko porozplątywać supełki, które sobie sama w głowie splątuję.

U mnie nie chodziło o depresję, ale wiele rzeczy się wtedy było rozsypało. Doszłam do jakiejś ściany.

Trzeba się ratować. Tak nawet finansowo na to patrząc (jeśli się chodzi prywatnie zwłaszcza) - ja w moim stanie rozsypki średnio składnie działałam w życiu (delikatnie mówiąc), średnio składnie szukałam pracy, nie wierzyłam w siebie, nie wierzyłam, że coś mogę. Ale inwestycja w siebie, w swoją "psyche" się zwróciła. Zaczęłam o tyle lepiej funkcjonować! Zaczęło się układać to, co myślam, że ułożyć się nie może. No i po prostu lepiej mi było. Również otoczenie zaczęło mi dawać sygnały, że jest ze mną lepiej.

Teraz temat depresji trochę mi się w życiu pojawia. Tzn. biorę leki, których jednym z głównych skutków ubocznych jest depresja. Nie zauważam u siebie żadnych objawów. Ale gdzieś w głowie dźwięczy: "uwaga! miej się na bacznosci!".



A, jeszcze co do tych wcześniejszych zdań o "potrząsaniu", bo tak mi się pokojarzyło. Z różnymi strategiami tak jest, że ludzie mówią: to nie dziala, na mnie to nie działa, na mojego partnera to nie działa. A to może po prosto oznaczać, że działanie jest przynajmniej do pewnego stopnia i na pewnym etapie nieprzyjemne.

Przychodzi mi przykład, który nie pasuje do tego wątku, ale do historii "ale to nie działa" już trochę tak. Czasem się radzi zasiedziałym i skapciałym związkom, w którym co najmniej jedna osoba zaczyna traktować związek za oczywistość, a drugą osobę za daną na zawsze, żeby się trochę odsunęli od siebie. Złapali dystans, własną przestrzeń. Żeby druga osoba poczuła się troche mniej pewnie. Niektórzy radzą szczyptę zazdrości - nie tyle pokazywanie, że podobają nam się inni, ale że my podobamy się innym.
Dużo takich opowieści słyszałam/czytałam. Ogień gaśnie - rada: wzbudź trochę zazdrości, odsuń się o krok, odbierz tę stuprocentową pewność. Potem wraca osoba, której to radzono, i zeznaje: to nie działa u nas. Dlaczego? Bo się druga strona sfochowała, zezłościła, obraziła... Hm... Tylko czy to nie znaczy, że metoda działa? Że druga osoba została zmuszona do wyjścia ze swojej strefy komfortu? Trudno coś zmienić bez choćby pewnej niewygody. Trudno liczyć, że się wywoła  zmianę i ani trochę jej nie odczuje.

Przypomina mi się jeszcze jedno zdarzenie, z przed bardzo wielu, wielu lat. Moje własne. Wyczytałam gdzieś o asertywności, o tym że trzeba umieć odmawiać itd. I spróbowałam w prowadzić w życie. Jak się zdziwiłam, jak świat w odpowiedzi wcale mnie po głowie nie pogłaskał z zachwytem ;) Ofiara mojego pierwszego podejścia do asertywności mnie ofuknęła, zezłościła. W tych "mądrych tekstach" jakoś zapomnieli napisać, że świat reaguje różnie i nie zawsze tak, jak by się chciało.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miss_misery Marzec 16, 2012, 10:38:27
Teodora, zwracasz uwagę na ważną rzecz, że terapia terapii nierówna.
Miałam problem raczej wymagający interwencji niż stałej, długoterminowej terapii. U mnie kompletnie nie sprawdziła się psychoterapia systemowa (terapeutka kompletnie nie miała na mnie pomysłu), natomiast jak poszłam do terapeuty, który stosuje metody behawioralno-poznawcze, poczułam zupełnie nową jakość. Generalnie nigdy nie miałam problemów ze stosunkami rodzinnymi, towarzyskimi, chodziło raczej o to, co siedziało gdzieś we mnie i mnie blokowało. Wybierając terapeutę (mówię tu o przypadku, gdzie płacimy za sesje, mieszkamy w miarę dużym mieście i możemy wybierać i przebierać) nie zawsze trafimy od początku na "dobranego do nas". Nie można się od razu zrażać i poddawać, gdy nie czujemy się lepiej po terapii.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 10:41:09
(...)

Przypomina mi się jeszcze jedno zdarzenie, z przed bardzo wielu, wielu lat. Moje własne. Wyczytałam gdzieś o asertywności, o tym że trzeba umieć odmawiać itd. I spróbowałam w prowadzić w życie. Jak się zdziwiłam, jak świat w odpowiedzi wcale mnie po głowie nie pogłaskał z zachwytem ;) Ofiara mojego pierwszego podejścia do asertywności mnie ofuknęła, zezłościła. W tych "mądrych tekstach" jakoś zapomnieli napisać, że świat reaguje różnie i nie zawsze tak, jak by się chciało.
Miałam podobne zdarzenie. Nawet to forum dawało mi "kopa" do bycia asertywnym. I.... nie byłam sobą. Źle się z tym czułam. A otoczenie nie reagowało jak w książkach piszą. I wydaje mi się, że jednak najpierw warto szukać siły w sobie. Nawet jeśli przypomina to wyciaganie się samemu za włosy z bagna. Tak naprawdę okazuje się na koniec, że wystarczy drgnąć , ruszyć odrobinkę. Przeszkody nagle wydają się małe. A satysfakcja ogromna. Jak by nie patrzeć- leki, terapie to zawsze proteza. Używa się jej, kiedy już NA PEWNO nie ma nogi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 11:15:30
Zdecydowanie nie uważam terapii za protezę - zwłaszcza że to nie jest coś, co ktoś robi za ciebie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 11:21:28
Zdecydowanie nie uważam terapii za protezę - zwłaszcza że to nie jest coś, co ktoś robi za ciebie.
No, może z tym ostatnim zdaniem się rozpędziłam. Masz rację. Chodziło mi głównie o szukanie sił w sobie tak długo, jak to możliwe.
Ale teraz jak o tym myślę, to może i ja funduję rady typu: weź się w garść!
Ech...chciałam krzepiąco wyszło jak wyszło.  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 11:29:38
Tylko jak ocenić, kiedy się jeszcze daje radę, a kiedy się już nie daje? Tunrida pisała, a ja widziałam u bliskiej osoby, o ile trudniej jest pomagać na "przechodzoną" nerwicę czy depresję. Nie znam się zupełnie na stronie biologicznej (jak to nazwać?), lekach, ale sposoby myślenia utrwalają się z czasem coraz bardziej. I coraz trudniej je ruszyć...

U mnie spotkania trwały kilka miesięcy. Bez grzebania w prehistorii (mało wiarygodne metody IMO), tylko w tym, co w danym czasie miałam w głowie (a oczywiście przeszłość miała na to wpływ, "prehistoria" zapewne też). Poprzyglądałam się, z niejakim zdziwieniem, co "mi się myśli", co właściwie myślę. Co czuję. Teraz mam trochę więcej sposobów, żeby sobie sama na bieżąco radzić. Na bieżąco rozplątywać supełki. Nie uciekać od odczuć. A ogólnie - "po" stałam się dużo szczęśliwszą osobą, niż byłam "przed". Tak od środka, nie przez okoliczności, które, jak to zwykle, potrafią brykać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 11:33:07
Tak.Trudne to sprawy. Przyznam, że i ja czytam ten wątek szukając odpowiedzi czy daję radę czy już nie.
Dziś słonko, jasno - lżej na duszy. Ale bywa niewesoło.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 11:38:26
Psycholog pomaga znaleźć te siły w sobie. On nie robi nic za kogoś. On pomaga człowiekowi jak samemu znaleźć wyjście z danej sytuacji. Jak samemu znaleźć te siły w sobie.

Psycholog nie daje protezy. To raczej jak osoba która czasami pomaga ślepemu przejść przez ulicę prowadzać go za rękę osobiście, czasami wręcza mu wielką czerwoną tablicę odblaskową, żeby kierowcy go widzieli, a czasami potrafi wyleczyć ślepotę, by ślepy ozdrowiał i mógł sam przez tą ulicę przejść.

Teodora- we wszystkim masz rację. Także w tym, że im dłużej chory czuje, że jest chory, tym gorzej dla niego. Przybiera postawę chorego i zaczyna w to wierzyć przewlekle. Traci wiarę w siebie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 11:51:25
To kiedy wiadomo, że już sami nie damy rady? Po czym poznać? Czuje się?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Marzec 16, 2012, 11:55:12
To kiedy wiadomo, że już sami nie damy rady? Po czym poznać? Czuje się?

Tania,
jak ktoś przestaje wstawać z łóżka po kilka dni, zaniedbuje kompletnie obowiazki - typu dziecko, dom, praca,
nie myje się, nie je, chudnie masakrycznie, nic nie jest w stanie pocieszyć,
kompletna pustka emocjonalna, zero uczuć, apatia, zero reakcji na świat
zero emocji
wszystko jedno,
myśli samobójcze i konkretne już kroki ku temu


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 11:56:45
Myślę, że się czuje. Czasami rady dają najbliżsi- "Idź do lekarza"- wtedy warto posłuchać.

Czasami przychodzi taki chory i opowiada co mu dolega. Ja widzę, że sprawa jest na pograniczu i pytam, czy chce leki, czy woli popracować inaczej/poczekać/pobrać coś ziołowego.
I czasami uzgadniamy, że przejdzie się do psychologa na kilka rozmów ( czasami nawet jeśli nawet nie jest to prawdziwa terapia, tylko kilka rozmów interwencyjnych ( czy jak to tam się nazywa) to i tak bywa skuteczna.) Czasami lek poprawiający sen i coś doraźnego nie uzależniającego na gorsze momenty pozwala się choremu pozbierać.
Różnie bywa. Nie zawsze przecież chory wychodzi z receptą na antydepresant.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 11:57:15
To kiedy wiadomo, że już sami nie damy rady? Po czym poznać? Czuje się?

Tania,
jak ktoś przestaje wstawać z łóżka po kilka dni, zaniedbuje kompletnie obowiazki - typu dziecko, dom, praca,
nie myje się, nie je, chudnie masakrycznie, nic nie jest w stanie pocieszyć,
kompletna pustka emocjonalna, zero uczuć, apatia, zero reakcji na świat
zero emocji
wszystko jedno,
myśli samobójcze i konkretne już kroki ku temu

Rozumiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 12:01:23
Dodofon, ale to chyba opis już tej rozhulanej depresji?
Nie ma jakichś faz pośrednich między dobrym stanem a tak złym?
Jakichś wcześniejszych sygnałów, że czas poszukać pomocy?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 12:11:29
-Obniżony nastrój ( smutek, przygnębienie, przez większą część dnia, przez większą ilość dni w tygodniu-skrajność-myśli samobójcze) -Anhedonia ( nie cieszą nas rzeczy, przyjemności, które nas cieszyły do tej pory- skrajność- NIC nas nie cieszy w ogóle) -Obniżony napęd ( pracujemy w pracy i w domu, ale jesteśmy mniej wydolni, nie mamy siły, więcej leżymy, robimy wszystko na siłę, z musu, bez przyjemności i chęci,a z poczucia obowiązku-skrajność- leżymy całe dnie z twarzą do ściany) -Lęk, niepokój ( od lekkiego uczucia , po nasilone) -Zaburzenia snu ( najczęściej problemy ze snem, czasami nadmierna senność, uciekanie w sen) -zaburzenia koncentracji i pamięci ,- Zmiany apetytu ( zwykle jego brak)- Negatywna ocena przeszłości, teraźniejszości, przyszłości - Nieracjonalne poczucie winy, wyrzutów sumienia.

Wszystkie te objawy mogą być stopniowane. Od niewielkich i kilku, po wszystkie i w dużym nasileniu. Włącznie z urojeniami (niedorzecznymi przekonaniami, typu- ja już nie żyję, jelito mi nie działa, nastąpi zaraz koniec świata)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Marzec 16, 2012, 12:12:43
Teodora, może takim wskaźnikiem byłby... zanik podstawowych instynktów? Tzn. brak reakcji na instynktowne potrzeby? Np. czujesz głód - ale to nie powód, żeby kupić bułkę, bo... Chcesz siku, ale trzeba wstać z fotela, a to ponad siły itp.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Marzec 16, 2012, 13:05:01
Dodofon, ale to chyba opis już tej rozhulanej depresji?
Nie ma jakichś faz pośrednich między dobrym stanem a tak złym?
Jakichś wcześniejszych sygnałów, że czas poszukać pomocy?

pewnie są, ale generalnie zależy chyba od osoby - ja ingorowałam większość objawów - zwalałam na pogodę, ch.uj.owe życie, natłok pracy, hormony itd. itp.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Marzec 16, 2012, 13:06:03
Asertywność to dla mnie Everest. Naprawdę. Co z tego, że powiem nie. Na chwilę poczuję się silna, odmówię, a potem się zaczyna. Mam jakieś durne wyrzuty sumienia, dręczę tym siebie i najbliższych.
Swego czasu poszłam do lekarza i powiedziałam, że jest mi źle. To co opisała tunrida, w 90% pokryło się z moimi odczuciami wtedy. Niestety, u mnie nie ma dobrego specjalisty. Zbył mnie krótką rozmową wciskając receptę na lek Hydroksyzna. I tak wcinałam te tabletki, niby czułam się lepiej ale... po pewnym czasie zauważyłam, że mam problemy z prostymi rachunkami (odejmowanie w pamięci nigdy nie było moją dobrą stroną ale p tabletkach to był kosmos), stałąm się "wycofana", olewałam wszystko i wszystkich. Najgorzej było w pracy gdzie musiałam być skupiona. Niestety, było na odwrót, miałam wszystko głęboko gdzieś. Odstawiłam leki sama, zaczęły wracać problemy, zaczęły się znów bezsenne noce, kołatanie w klacie i poczucie, że jestem zakałą tego świata. Tak jest do dziś. Walczę sama ze sobą i wmawiam wręcz sobie, że to moje durne odczucia, że jestem coś warta i muszę to tylko udowodnić. Nie wiem czy ta metoda jest dobra ale zauważyłam, że jak stawiam sobie jakieś cele - nawet najmniejsze - i udaje mi się je osiągnąć to moja samoocena chociaż na chwilę idzie do góry.
Jedna wiem, że to rozwiązania doraźne, że w końcu mnie zawiodą ale jak napisałam wcześniej, nie ma u nas nikogo, kto chętnie pomoże, a nie potraktuje po łebkach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miel Marzec 16, 2012, 13:33:34
Nawet nie wiedziałam, że tylu z forumowiczek ten temat dotyczy:( Ja też od paru lat zmagam się z depresją. Chodziłam do różnych lekarzy ale w gruncie rzeczy leczenie opierało się na tabletkach i niczym więcej. W tej chwili odstawiłam wszystkie leki  i od około 1,5 roku, próbowałam sama walczyć: sport, więcej zajęć itp itd. niestety bez efektu, nawet koni mi się odechciało:( Dopiero od około 3 miesięcy w wyniku zawirowań życiowych i pewnych podjętych decyzji zdecydowałam się na psychoterapię i mam nadzieję, że dam radę, chociaż jest mi ciężko odkrywać rzeczy z przeszłości które bolą ale niestety mają mega wpływ na nas tu i teraz. Nie biorę leków, boję się tego stanu jaki jest po ich odstawieniu. Poza tym uważam, że lekarze zbyt odważnie szafują lekami, przyszła do nas moda z USA na problemy  - śmiej żelki. Tylko tak naprawdę  leki nie leczą tych prawdziwych przyczyn. Uważam, że terapia w skrajnych przypadkach powinna zawierać również i leki  (pod ścisła kontrolą lekarza a nie że ciocia mi wypisze i będę brał do końca życia) jednak to terapia jest kluczem w przypadku depresji. Przynajmniej w moim przypadku tak to działa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Marzec 16, 2012, 13:37:20
Ja wiem, że pytanie osobiste, ale można odpowiedzieć np. w trzeciej osobie czy jakoś maskująco:
-Jak sądzicie skąd się u Was depresja wzięła?
Jaka była pierwotna przyczyna?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TRATATA Marzec 16, 2012, 13:45:29
tunidra - ja czesto mam takie objawy i raz na jakiś czas musze "dać sobie w twarz" i wszystko wraca no normy tzn. radośc z życia


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Marzec 16, 2012, 14:23:26
Ja wiem, że pytanie osobiste, ale można odpowiedzieć np. w trzeciej osobie czy jakoś maskująco:
-Jak sądzicie skąd się u Was depresja wzięła?
Jaka była pierwotna przyczyna?

Taniu,
nie mam zielonego pojęcia - prawdopodobnie wykazałaby to jakaś terapia - a na tą raczej nie pójdę
jedno wiem - problem może dotyczyć każdego - obojętnie ile ma lat, jakiej jest płci, ile zarabia, czy ma męża czy nie, z jakiej "klasy" społecznej pochodzi i gdzie mieszka

biorąc pod uwagę, ze każdy człowiek jest inny - chyba trudno znaleźć przyczyny depresji w ogóle - każdy ma jakiś próg wytrzymałości i co dla jednego będzie tragedią - ale innego będzie do zniesienia


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 14:33:31
Tylko tak naprawdę  leki nie leczą tych prawdziwych przyczyn.
Przecież jest też depresja o podłożu biologicznym?
Albo taka, jaką mnie straszą - polekowa. Albo poporodowa.
Nie wszystkie przyczyny są "psychiczne".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 15:14:16
Dokładnie tak. Są różne podłoża i przyczyny depresji.
- endogenne ( kiedy po prostu brakuje w mózgu neuroprzekaźnika, coś z receptorami szwankuje, takie osoby często muszą być na lekach już całe życie, bo każda próba odstawienia kończy się nawrotem)
- polekowe ( po sterydach np)
- spowodowane zaburzeniami hormonalnymi (tarczyca, okres połogu)
- typowo reaktywne ( coś się wydarzy, tragedia jakaś, której nie jesteśmy w stanie przetrawić i po pierwszym szoku, reagujemy depresją)
- wtedy kiedy nazbiera nam się zbyt wiele problemów, których nasz organizm nie jest już w stanie skompensować

Niektórzy mają osobowość silniejszą, inni słabszą. Są osoby z osobowością tak ukształtowaną, że będą bardziej podatne na depresję. Osoby delikatne, wrażliwe, z niską samooceną, pesymiści, perfekcjoniści itd itp. ( nie wiem...to domena psychologów) Poza tym wpływ ma to w jakim środowisku żyjemy. czy mamy wsparcie wokół, czy też jesteśmy zdani tylko na siebie.
Wiele czynników wpływa na to czy pojawi się depresja czy nie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wkatarzyna Marzec 16, 2012, 16:35:12
Nie ten wątek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Marzec 16, 2012, 17:11:45
Jeszcze coś mi przyszło do głowy. Z innego pogranicza depresji.

Masa dziewczyn z niewyregulowanymi hormonami tarczycy była wysyłana do psychiatry z depresją. Zanim zdiagnozowano u nich niedoczynność tarczycy i wyrównano hormony. Po wyrównaniu hormonów depresja (albo "depresja"?) mijały.

W sumie też coś takiego przeszłam - zostałam wysłana jako nastolatka do psychologa, bo taka depresyjna, senna, wycofana. Lekarz był o tyle mądry, że nie zobaczył depresji. Niestety nie wpadł na wysłanie mnie już wtedy do endokrynologa i na diagnozę "hashimoto" jeszcze trochę bez sensu poczekałam.

Spójrzcie zresztą, że trochę objawów może wyglądać podobnie: http://www.chorobytarczycy.eu/test#0
A i niedobory mogą dawać "sflaczenie" - anemia też w tych klimatach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Złota Marzec 16, 2012, 17:25:45
... zaczęły wracać problemy, zaczęły się znów bezsenne noce, kołatanie w klacie i poczucie, że jestem zakałą tego świata. Tak jest do dziś. Walczę sama ze sobą i wmawiam wręcz sobie, że to moje durne odczucia, że jestem coś warta i muszę to tylko udowodnić.


Dragonnia nawet nie wyobrazasz sobie jak Twoj wpis obrazuje to co sie dzieje u mnie... tyle ze ja nie chce juz nic nikomu udowadniac.  Podjełam w ostatnich dniach bardzo wazną decyzję , mam nadzieje ze uda mi sie to zrealizowac. Kłopoty w ktore wpakowalam sie sama na wlasne zyczenie sie unormują i zycie wroci do normy. Mam swietną rodzinę i wsparcie w mężu i to oni zawsze byli i są dla mnie najważniejsi. Pora wyjsc z bajki i zdjąc różowe okulary...

U psychologa bywam z synem (ADHD), prywatnie. Nie pomaga ale i nie przeszkadza. Dla tej kobitki wszystko jest proste. Dla mnie nie całkiem.

Hipoterapia... hmmm tak. W ramach hipoterapii zostawię dwa konie, reszta będzie sprzedana. Bardzo długo odwlekałam tę decyzję, za długo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Marzec 16, 2012, 17:35:37
Złota, właśnie ciekawą rzecz poruszyłaś. Coraz mocniej mi się wydaje, że za sporo kłopotów psychicznych odpowiadają... różowe okulary. A jakoś tak jest, że zdjąć ich nie chcemy za żadną cenę :(
A życie skrzeczy i cały organizm się buntuje. Mnie też ostatnio przetarły się oczy, zobaczyłam jakie kretyńskie motywy mną kierowały, życie zszarzało po całości, i... paradoksalnie... ustabilizowały się emocje.
Świat jest jaki jest i nie zmieni się dlatego, że nam to nie odpowiada. MY możemy się zmienić (nie ma że boli).
Normalnie... "Przeminęło z wiatrem" :D. Mam dosyć bycia Ashleyem. Nie urodziłam się Scarlett - ale co, zawsze można potrenować nowe nawyki, np. przestać płakać nad rozlanym mlekiem, przestać zbawiać świat swoim kosztem etc. Deko pragmatyzmu i od razu jest lepiej. JA - to najcenniejsze co każdy z nas ma.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Sankaritarina Marzec 16, 2012, 19:03:33
Cytat: halo
Coraz mocniej mi się wydaje, że za sporo kłopotów psychicznych odpowiadają... różowe okulary. A jakoś tak jest, że zdjąć ich nie chcemy za żadną cenę
Ooo... coś w tym jest. I mnie to się przy okazji wydaje, że... różowe okulary + oderwanie od rzeczywistości. I nagle, kiedy rzeczywistość daje w kość, to ludzie sobie nie umieją poradzić.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miel Marzec 16, 2012, 21:26:53
Ja wiem, że pytanie osobiste, ale można odpowiedzieć np. w trzeciej osobie czy jakoś maskująco:
-Jak sądzicie skąd się u Was depresja wzięła?
Jaka była pierwotna przyczyna?
wydaje mi się, że oprócz przyczyn typowo fizycznych i tych procesów biochemicznych to przyczyn depresji należy chyba też szukać,przynajmniej u osób dorosłych, w różnego rodzaju traumach z dzieciństwa. 
A tak na marginesie czy depresja może być dziedziczna?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 21:36:42
Dziedziczy się skłonność do depresji endogennej ( tej w której genetycznie brakuje neuroprzekaźników w mózgu)

Te traumy z dzieciństwa razem z a) wyniesionym z domu wzorcem zachowań b) różnego rodzaju doświadczeniami z przeszłości wcale nie traumatycznymi tworzą w trakcie dorastania twój charakter, twoją osobowość, twój sposób myślenia/reagowania. I w zależności od tego jaką masz tę osobowość, ten charakter i jakie cechy w nim dominują, tak się dalej toczy twoje życie. Bo sama je tworzysz.

To, że czyjś ojciec pił i bił powoduje, że tworzy nam się taki charakter a nie inny. Ale on się też będzie tworzył taki a nie inny, jeśli będziemy np żyli wśród osób pesymistycznych, czarnowidzących wszystko, dołujących nas ( a traumy tam nie będzie jakiejś mocnej- tylko wzorce guwniane)
Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli.
Sama trauma z dzieciństwa nie musi powodować depresji. To jest bardzo złożone.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 16, 2012, 21:48:10
A jak do tego się ma syndrom DDA ?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miel Marzec 16, 2012, 21:55:28
Tunrida nie wiem czy już o tym pisałaś ale w jaki sposób sprawdza się te neuroprzekaźniki??? tzn. chodzi mi o trafność diagnozy co jest równoznaczne z braniem leków do końca życia.
Odnośnie traumy z dzieciństwa dokładnie jest tak jak piszesz tylko ja naukowo nie potrafiłam napisać :lol:, chodzi o to, że wzorce, g... życie z np. cholerykiem, alkoholikiem etc. buduje wydruki i stad nasze zahamowania, frustracje etc. prowadzące do depresji, na zasadzie: jestem do kitu, tego nie umiem, tamtego nie zrobię, wole stać cicho w kącie bo mamusia tak kazała etc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 16, 2012, 22:28:41
Nie sprawdza się.
Po prostu życie pokazuje, że chory bez leków ma szybkie nawroty typowej depresji z typowymi objawami. I sytuacja życiowa nie ma na to wpływu. Jak ja to mówię - "palmy, wakacje, ciepłe kraje, kasy jak lodu, bliska rodzina wokół, wszyscy zdrowi a pacjent leży pod tą palmę i planuje samobójstwo."

DDA to osobowość o określonych cechach. http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda (http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda)
Na pewno taka osobowość jest bardziej predysponowana do zaburzeń zarówno depresyjnych, jak i lękowych, w porównaniu do osobowości bardziej prawidłowej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miel Marzec 16, 2012, 22:51:05
Trochę odbiegnę od tematu przyczynowo-skutkowego ale od pewnego czasu nurtuje mnie problem depresji u nastolatków i skala samobójstw w tej grupie wiekowej. Jest to przerażające kiedy młodzi ludzie targają się na swoje życie a wcześniej nikt nie zauważył objawów depresji :smutny: temat rzeka. Mam wrażenie, że my dorośli jakoś lepiej sobie radzimy z depresją natomiast nasze dzieci mają dosyć niską odporność na porażki. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Marzec 16, 2012, 23:42:20
"Depresanci"- jak sobie radzicie z jedzeniem?
Ja sobie kompletnie nie radzę. Od 6 lat zajadam głód, potem rok się głodziłam. Od kilku miesięcy staram się jeść normalnie jak człowiek, ale nie potrafię. Jem co chwilę dużo, szybko, łapczywie, niespokojnie. Głodu właściwie w ogóle nie czuję, ale co chwilę bym coś jadła. Mam nadzieję, że w końcu się to unormuje w raz z działaniem leków i wizytami u psychiatry..
Mój problem polega na tym, że ja nie potrafię jeść konkretnych posiłków (obiad) w samotności.
Ja mam na odwrót, stresuje mnie jedzenie w towarzystwie. W szkole nie, ale w domu, na jakiś rodzinnych spotkaniach bardzo.
zwlekałam bardzo długo - około roku z pójściem do psychola - i żałuję - bo mi rok z życia wypadł!
A ja zwlekałam lat 5.. I żałuję jak nie wiem. A w końcu zmusiła mnie do tego matura, której nie chcę zawalić i późniejsza czekająca mnie samodzielność.
W dużych miastach są psycholodzy na fundusz, a małych miastach nie ma ŻADNYCH, którzy potrafią przeprowadzić taką terapię.
No właśnie.. u mnie nie ma ani jednego, a bardzo, bardzo bym chciała do psychologa pójść, porozmawiać. Idę do psychiatry, mówi "słucham", a ja nie wiem co powiedzieć, od czego zacząć. Wypisuje receptę, coś tam zapisuje w kartotece i "proszę przyjść za tydzień"..
I właściwie dziwi mnie jedna rzecz. Do psychiatry przychodzą SAMI starzy ludzie, a ja jedyna młoda siedzę w poczekalni i czuję się co najmniej dziwnie :swirek:
-Jak sądzicie skąd się u Was depresja wzięła?
Jaka była pierwotna przyczyna?
W moim przypadku punktem kulminacyjnym problemów był rozwód rodziców. Od tego się zaczęło, ale w tedy to nie była jeszcze depresja, ale uciekłam w jedzenie. Za resztę obwiniam matkę, ale fakt, to dość osobiste i nie będę tego rozgrzebywać. W każdym bądź razie stopniowo, działania mojej matki wywoływały u mnie coraz gorsze stany. Zlekceważyłam poważne objawy jakie się pojawiły w gimnazjum, myślałam: "Ja? Depresja? Nie, przesadzam, nie jestem chora.. W końcu nic takiego się w moim życiu nie stało, na pewno samo przejdzie." Nie przeszło. Było coraz gorzej, aż właściwie stałam się wrakiem człowieka, totalnie pustym w środku, istniejącym, ale nie żyjącym.
Jest to przerażające kiedy młodzi ludzie targają się na swoje życie a wcześniej nikt nie zauważył objawów depresji :smutny:
Zawsze się zastanawiałam.. To ludzie są ślepi, czy ja tak świetnie to wszystko maskuję? :???:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miel Marzec 17, 2012, 09:04:42
gllosia to ludzie zajęci swoimi sprawami są ślepi a w szczególności dorośli, i coraz częściej rodzice niestety :smutny:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: madmaddie Marzec 17, 2012, 23:12:09
Mam wrażenie, że my dorośli jakoś lepiej sobie radzimy z depresją natomiast nasze dzieci mają dosyć niską odporność na porażki. 
myślę że to nie do końca jest tak. bo dorośli przeważnie mają jakieś zobowiązania. "muszę się zająć dziećmi" etc. i wydaje mi się, że większość ludzi szuka jakiego punktu zaczepienia, który by ich zatrzymał na tym świecie.

a człowiek młody, może trochę słabszy psychicznie, nie ma takich zobowiązań. za to po skończeniu szkoły, czeka go przerażająca (moim zdaniem) dorosłość. nie wszyscy mają perspektywy, czy potrafią optymistycznie patrzeć w przyszłość.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Marzec 18, 2012, 01:21:45
madmaddie, dawno nie przeczytałam czegoś tak prostego a trafnego.
tunrida, napisałaś o tych palmach... ja tak w temacie tych różowych okularów :S Palmy, słońce etc. Ale chyba nie dla niego? Chodzi mi o to, że nie spotkałam osoby z depresją/depresyjnej, która by uważała, że wszystko jest ok i tak jak powinno być. Zawsze "coś" (np. własna osoba) jest nie tak i (dla klienta) nie rokuje nadziei. Można być zadowolonym i mieć depresję? Chyba nie. A ludzie zapominają, że nie tylko zmiana sytuacji prowadzi do zadowolenia (ech, wygrać w totka), ale także - akceptacja rzeczywistości.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TRATATA Marzec 19, 2012, 09:32:05
gllosia - co do matki to ja w wieku nastu lat swojej nienawidziłam bo próbując mnie zmotywować niestety dobijała tekstami typu: "A Zdzisia sie dobrze uczy i jeszcze ciasto mamie upiecze, a Krysia dostała stypendium naukowe a ty sie ani nie chcesz uczyć ani nie pomożesz w domu, ani nie ugotujesz, do czego ty sie nadajesz". Człowiek jest jaki jest, nie każdy sie dobrze uczy, nie każdy jest "miszczem" wsi i okolicy a rodzice powinni być podporą ale nie wiedza jak dziecko zmotywować i popełniaja gafy, których ja nie zapomnę chyba nigdy.
Z tymi samobójstwami to nie dokońca się zgodze, że rodzice nie widzą co z dzieckiem bo nie maja czasu/sa zapracowani/itd., myślę, że w wielu przypadkach to brak dialogu pomiędzy dziecmi a rodzicami. Jak ktoś ma depresję/doła to nie leci z płaczem do matki/siostry/babci/kolezanki tylko dusi się w sobie, uwaza, że i tak nikt mu nie pomoże, nikt nie zrozumie.

edit. Mało tego, ludzie nazwijmy to "zdołowani" zazwyczaj ukrywaja swoje samopoczycie przed innymi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miss_misery Marzec 19, 2012, 10:01:42
madmaddie
myślę że to nie do końca jest tak. bo dorośli przeważnie mają jakieś zobowiązania. "muszę się zająć dziećmi" etc. i wydaje mi się, że większość ludzi szuka jakiego punktu zaczepienia, który by ich zatrzymał na tym świecie.
a człowiek młody, może trochę słabszy psychicznie, nie ma takich zobowiązań. za to po skończeniu szkoły, czeka go przerażająca (moim zdaniem) dorosłość. nie wszyscy mają perspektywy, czy potrafią optymistycznie patrzeć w przyszłość.
Bardzo celnie.
U mnie zaczęły się problemy natury psychicznej jakiś czas po wejściu w dorosłość. Muszę iść do pracy, zarabiać pieniądze, muszę spłacać kredyt, muszę się spotykać ze znajomymi, muszę się spotykać z rodziną, muszę posprzątać, muszę ugotować itd. Nie zostało prawie nic czego bym chciała, a nie musiała. Do tego doszły inne problemy (poważniejsze...) aż w końcu stwierdziłam, że nienawidzę swojego życia i każdy kolejny dzień mnie tylko w tym utwierdzał. Plus porównywanie do innych...Kiedyś pełna pasji, energii, pomysłów, stałam się androidem wykonującym czynności, nie widzącym żadnego celu. Swój stan doskonale ukrywałam przed innymi będąc wciąż tą samą towarzyską, gadatliwą, otwartą osobą. Organizowałam sobie tysiące zajęć, żeby nie myśleć o bezsensie własnego życia. Aż w końcu przyszło załamanie. Zgromadzona suma życiowych pierdół i wiecznego poczucia obowiązku mnie pokonały. Bardzo powoli wychodzę na prostą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 19, 2012, 10:51:59
Moje całe życie otaczałam się zwierzakami- wszelakimi i tak jest do teraz, może to nie tak, że chciałabym popełnić samobójstwo- ale jest tak, że chciałabym się po prostu nie obudzić, zasnąć na wieki. Prawie wszystkie moje zwierzaki to "przypadki" uratowane, znalezione i jedyną myślą trzymającą mnie przy chęci życia i podniesienia tyłka są one- bo trzeba nakarmić, wyprowadzić- bo co by się z nimi stało jakby mnie zabrakło. Może to absurdalnie brzmi, ale mi pomaga.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Olga Marzec 19, 2012, 18:15:18
miss_misery jakbym o sobie czytała, powodzenia!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 19, 2012, 19:40:28
Czy ludzie w waszym otoczeniu też nie starają się Was zrozumieć? Przyjaciele, a znów rano usłyszałam- zbieraj się, ubieraj- idź kup sobie świeżą bułkę z serkiem i zjedz śniadanie, przecież to nie takie trudne- otwierać buzię, ugryść i przełknąć. I nic nie daje jak sie tłumaczy, pokazuje artykuły- nawet nie starają się "po łebkach" tego przeczytać ;(  Boli, boli, boli...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Marzec 19, 2012, 19:51:35
TRATATA , takie teksty słyszę od kilku lat na co dzień. Przyzwyczaiłam się do tego, uodporniłam, ale na pewno wywarły one na mnie wcześniej negatywny wpływ, a skutki widać dzisiaj. Szkoda, że rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, co robią..
I masz rację wiele osób dusi to wszystko w sobie, nie chce, nie potrafi albo nie ma z kim porozmawiać.

Ja w końcu postanowiłam się leczyć właśnie dlatego, że za nie długo czeka mnie prawdziwa dorosłość i bałam się tego o czym pisze miss_misery, że wszystkie obowiązki i problemy dorosłości jeszcze bardziej mnie przytłoczą, a ja sobie z tym wszystkim nie poradzę. Ale teraz boję się, że nawet z lekami sobie nie poradzę.
I no właśnie - ukrywanie. To, że otoczenie ma swoje sprawy i często nie zauważa, że coś jest z drugą osobą nie tak to jedno, ale bardzo często ludzie ukrywają swe problemy. Ja jakoś zawsze bardzo umiejętnie odrywałam moje prawdziwe życie od np. życia w szkole. Zawsze uśmiechnięta, wygłupiająca się, żartująca. Zero smutku, przygnębienia, negatywnych emocji. Czasem nawet, jeśli miałam większego doła, "udawałam" przygnębienie, by chociaż jedna osoba, chociaż raz w życiu zwróciła na mnie uwagę i spytała "co się stało?", ale co z tego skoro na takie pytanie zawsze odpowiadałam "nic". Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa, by opowiedzieć o moich problemach. Więc czy ktoś się interesował, czy nie, zawsze było źle. Chore :swirek:

TinaTigra, dobrze że zawsze miałam w domu psa. Bardzo mi pomagał i robi to nadal. Jako jedyny cieszy się na mój widok, dzięki niemu mam do kogo otworzyć usta. Kiedy jeździłam regularnie do stajni, potrafiłam na cały dzień zapomnieć o prawdziwym świecie. Czy pracowałam, czy siedziałam na pastwisku, po prostu nie myślałam o problemach. Niestety, później nawet konie nie dawały mi tej prawdziwej radości. Jakoś nie potrafię się teraz tak "wyłączyć" i naprawdę, wewnętrznie cieszyć.

Tak nawiasem mówiąc, to po jakim czasie można zauważyć pozytywne działanie leków, jakąś poprawę?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 19, 2012, 20:04:36
Tak nawiasem mówiąc, to po jakim czasie można zauważyć pozytywne działanie leków, jakąś poprawę?

Zależy które. Jeśli lek wykazuje efekt uspokajający ( mianserin, doxepin, anafranil) to efekt uspokajający, wyciszający(przeciwlękowy)  jest po kilku dniach.
Jeśli zaś mówimy o poprawie nastroju, to leki zaczynają działać po około 3-4 tygodniach. Książkowo- do 6 tygodni nawet rozwijają swoje działanie przeciwdepresyjne.
SSRI efekt przeciwlękowy w zaburzeniach lękowych rozwijają dopiero po kilku tygodniach.
Apetyt, sen poprawiają się zwykle później.

Tak więc zależy o co pytasz i o jaki lek Ci chodzi.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Marzec 19, 2012, 20:33:48
Konkretnie o Deprexolet. Faktycznie pierwsze kilka dnia non stop spałam i ten etap już przeszłam, aczkolwiek działnia uspakajającego nie zauważyłam, wręcz odwrotnie.. A chciałam właśnie wiedzieć od kiedy można liczyć na poprawę właśnie nastroju, chęci do życia etc. i uregulowanie jedzenia (przestać się objadać, kontrolować głód). Czyli do 3 tygodni coś powinno zacząć się zmieniać..
Poprawa apetytu i snu? Myślałam właśnie, że ani na jedno, ani na drugie przy antydepresantach narzekać nie można, bo apetyt wzmagają i działają usypiająco.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Marzec 19, 2012, 20:40:09
;) ja rozmawiam z kotami. Całe życie miałam psy- jako przyjaciół oraz towarzyszy, ucieczek z domu w którym było za dużo alkoholu- w mojej głowie zawsze był strach i oczekiwanie, kiedy będę mogła niezauważona wejść do domu lub z niego wyjść. Pamiętam najszczęśliwsza zawsze byłam jak zamykałam za sobą drzwi. Nie lubię być w zamknięciu, wycisza mnie spacer. Pierwszy raz jak dopadła mnie depresja- potrafiłam wstać, wyjść, praca i kupa zajęć oraz wsparcie przyjaciół dużo dawały. Teraz od miesiąca mam problemy wstać - budzę się z myślą, kiedy będę mogła znów iść spać- potrafię się tylko pozbierać do stajni, ale też nie zawsze. Najpierw była bezsenność, teraz chyba osłabienie, od grudnia schudłam 8 kg, organizm się buntuje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 19, 2012, 20:41:02
Dlatego należy rozmawiać o KONKRETNYM leku, a nie o lekach ogólnie.  :)
Deprexolet to mianseryna.
A więc działa uspokajająco (możesz tego efektu nie zauważać, bywa. Za prosto by było, gdyby leki działały książkowo a ludzie zechcieli książkowo chorować i książkowo się leczyć  ;)) Działa wyciszająco, w większych dawkach nasennie- efekt prawie od razu.
Działa przeciwdepresyjnie- efekt po kilku tygodniach.
Poprawia apetyt. ( są leki które nie mają aż takiego efektu poprawiającego apetyt i chorzy nie tyją po nich nadmiernie)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Marzec 19, 2012, 21:31:42
Po pierwszej tabletce zasnęłam po 15 minutach na biurku :lol: No właśnie przeczytałam, że ten lek wzmaga apetyt i się po nim tyje. Ja apetytu większego nie mam, jem tyle samo co przez ostatnie miesiące, a po tygodniu czuję się znacznie okrąglejsza, więc to chyba od tego leku.
No tak, wiadomo że każdy organizm jest inny i inaczej będzie reagował na różne substancje. Na ulotce jest wypisane sporo objawów mogących wystąpić, u mnie wystąpiły tylko 2, a u kogoś może wystąpić 10. Zresztą działało to tylko przez pierwsze 5 dni i już się z powrotem unormowało.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 19:10:34
Ja nie mogę,
Ze mną coś jest nie tak... Leki ńie działają,
Nic już nie działa


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Kwiecień 10, 2012, 19:20:49
Dodo, a konie? Konie działają!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 19:36:25
Dodo, a konie? Konie działają!

Problem w tym, ze tez nie. Zobojetnialy mi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Kwiecień 10, 2012, 19:53:36
Dodo, nieeee, Ty nie pasujesz do depresji...
(teraz tylko musisz w to uwierzyć)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ciekawska Kwiecień 10, 2012, 20:10:50
mi tez nie pasuje, wkurzylam sie na Ciebie Dodo :marze:
tak bardzo Cie lubie czytac, taka twarda babka, a takimi smetami nagle wyjezdzasz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 20:12:20
Problem w tym, ze ja zewnętrzne doskonale egzystuje. Bardzo dobrze potrafię grac codzienna role.
Niestety sypie sie wewnątrz. Kompletnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 10, 2012, 20:13:27
Dodofon, a co bierzesz, jeśli można spytać? I jak długo?
Czasem jest tak, ze leki zaczynają działać dopiero po kilku miesiacach albo po prostu są niedopasowane...

Mi też pierwszy lek (paroksetyna) nie pomógł, niedawno dostałam escitalopram 10 mg i czekam na efekty...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 10, 2012, 20:15:21
Albo problem jest do rozwiązania nie lekami lecz terapią- tak też bywa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 20:19:57
Problem w tym, ze ja kompletnie ńie mam pomysłu czego chce.
Gdyby to było uwarunkowane czymś co można zmieńic - to spoko - moznaby to zmieńic.
Ale zastanawiałem sie nad zmiana życia... I doszłam do wniosku, ze to tez nic by nie pomogło.
Zmiana miejsca zamieszkania tez ńie.
Wymyślam już jakieś zajęcia. Nic.
Fakt - brak bliskiej osoby. Ale przestałam wierzyć w znalezienie takowej.
Widzę bezsens, kompletny bezsens - analizuje ostatnie 10 lat i widzę, ze nic sie nie zmieńia i kolejne 10 będzie podobna egzystencja- która nic nie zmieńi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Kwiecień 10, 2012, 20:47:31
Dodo, "Problem w tym, ze ja kompletnie nie mam pomysłu czego chce."
Zupełnie jakbym czytała siebie.
Czy Ty przypadkiem nie tkwisz w toksycznym związku?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 20:52:45
Dodo, "Problem w tym, ze ja kompletnie nie mam pomysłu czego chce."
Zupełnie jakbym czytała siebie.
Czy Ty przypadkiem nie tkwisz w toksycznym związku?
To tez, ale nie poznałam nikogo innego, co chciałby ze mną być.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 10, 2012, 20:55:24
Nie myśl w ten sposób "kto chciałby ze mną być", a zacznij myśleć z kim Ty chcesz być.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ciekawska Kwiecień 10, 2012, 20:56:36
ale moze poznalas kogos, z kim Ty przypuszczalnie chcialabys byc i to Ci wode w mozgu zrobilo? ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 10, 2012, 20:57:01
Nie myśl w ten sposób "kto chciałby ze mną być", a zacznij myśleć z kim Ty chcesz być.

Tia, osoba z która chciałabym być - nie chce mnie. Niestety.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 10, 2012, 21:07:50
Dodo z pewnością znasz powiedzenie, że "tego kwiatu, to pół światu" ;) A tak na poważnie, nie ma sensu tkwić w toksycznym związku i wmawiać sobie, że to jedyne wyjście. Będąc w tym związku nie masz szans na ułożenie sobie życia i odnalezienie w nim radości. Decyzje o tym, że czasem trzeba coś zakończyć, aby zacząć coś nowego są trudne, wiem coś o tym, ale później jest o wiele lżej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Kwiecień 10, 2012, 21:15:02
Mówi się, że najpierw trzeba zakończyć jedno by zacząć coś nowego. Mnie na przykład nie interesują zajęci faceci (formalnie, nieformalnie, faktycznie czy fikcyjnie). Może czas wyplątać się z obecnego układu i dać sobie szansę?

Tia, osoba z która chciałabym być - nie chce mnie. Niestety.
Też tak mam  :S Im bardziej się z tym faktem godzę, tym mi lepiej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 11, 2012, 01:23:54
Oj, Dodo - to chyba klasyczna "smuga cienia" :) Sprowadzająca się do to-tamto przepadło , a (czas tak zapyla) wkrótce przepadnę i ja. "Ale co poradzisz, Dusiu..." :D
Oj tam, póki życia póty nadziei. Kup sobie naprawdę dobre, słoneczne czerwone wino. I pij dłuugo, delektując się, serkiem-winogronem pogryzając, nigdzie nie pędząc. Co ma być będzie, a "jeszcze się tyle zdarzy, jeszcze się tyle zmieni". Nikt z nas nie jest siła sprawcza wszystkiego w życiu, i nie za wszystko ponosimy odpowiedzialność. Kruche, śmiertelne istotki jesteśmy. Ale jakie ładne :D (i mądre)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 11, 2012, 06:39:14
Wasze rady są bardzo cenne.
Ale widać, ze nie macie pojęcia o depresji.
Mówienie - weź sie w garść, jest pięknie, itd. jest kompletnie bezsensowne, a u mnie powoduje jeszcze rozdraznienie i wkurzenie.
No nie da se.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Kwiecień 11, 2012, 07:53:57
egzystencja, bez celu.... Mi tez koń nie pomaga. Moje mysli są skierowane w jednym kierunku: kiedy wreszcie umrę i będzie spokój.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: iga07 Kwiecień 11, 2012, 08:30:01
Tak Was czytam i w większości opisów widzę siebie.Załamaną,nie mającą ochoty na nic,myślącą kiedy umrę.A gdy słyszę wez się w garść to jeszcze bardziej się załamuję.Od męża ciągle słyszę,że albo znowu mam swoje filmy,albo korona mi się przesunęła.A to jeszcze bardziej mnie dobija.Coraz częściej wychodzę z domu i nie mam ochoty do niego wrócić,jedyne co mnie ciągnie do domu to moja córeczka,gdyby nie ona już raczej by mnie tu nie było.No to sie trochę wyżaliłam,mam nadzieję,że nikomu to nie przeszkadza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Kwiecień 11, 2012, 09:21:16
Wasze rady są bardzo cenne.
Ale widać, ze nie macie pojęcia o depresji.
Mówienie - weź sie w garść, jest pięknie, itd. jest kompletnie bezsensowne, a u mnie powoduje jeszcze rozdraznienie i wkurzenie.
No nie da se.

Dodo ma rację, takimi tekstami nie podnosicie na duchu, lecz irytujecie. Bo łatwiej powiedzieć lecz trudniej wykonać.
 U mnie trwa to już kilka lat ale mimo upływu czasu, żaden lekarz nie ma do końca pewności czy to depresja czy długotrwałe przemęczenie. Faszerują mnie lekami, które działają krótko. Nie znalazłam dobrego lekarza. Aktualnie moje samopoczucie osiągnęło dno Rowu Mariańskiego. U Dodo brak bliskiej osoby jest wielką przyczyną, u mnie największy wpływ ma sfera zawodowa. Czuję się jak śmieć, bo jak się mam czuć skoro nikt nie docenia mojej pracy? Są równi i równiejsi, po wypłacie też to widać. Nie naciągam na nadgodziny, pracuję efektywnie 8 godzin i każde zadanie wykonuję 100% poprawnie, a jednak jestem ta zła.
Kochani, u mnie to się przerodziło w lata. Nazwałam to "fatum", bo nie wierzę, że tak poprostu mam pecha lub tak mi się musi życie układać. Jakby ktoś jakąś klątwę walnął. Jedynie w domu odnajduję jako taki spokój, to mój azyl. Znienawidziłam komórki, e-maile służbowe, czasami mam ochotę wywalić to wszystko do pieca. Najgorsze jest to, ze nie ma perspektyw na poprawę, nie widzę "światełka w tunelu" zwiastującego, że będzie lepiej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Kwiecień 11, 2012, 10:29:44
Problem w tym, ze ja kompletnie ńie mam pomysłu czego chce.
Gdyby to było uwarunkowane czymś co można zmieńic - to spoko - moznaby to zmienić.
Zwykle można coś zmienić - sposób patrzenia. Również na to, czego zmienić nie można.
Cytuj
Widzę bezsens, kompletny bezsens - analizuje ostatnie 10 lat i widzę, ze nic sie nie zmieńia i kolejne 10 będzie podobna egzystencja- która nic nie zmieńi.
Podejrzewam, że sama to możesz jak wąż zjadać swój ogon i kręcić się w kółko. Spec mógłby pewnie pomóc, ale nie bez gotowości z Twojej strony. Jak to się ma do całokształtu, do dobrania leków, pomysłu na leczenie, to już nie wiem.

(Gdzieś tu się przewinęło "idę do psychologa/psychiatry, ale tak dobrze gram, że on myśli, że wszystko u mnie w porządku". Czasem nie ma rady, trzeba odsłonić miękkie podbrzusze... Łatwiej przed kimś z zewnątrz IMHO. Trudniej przed sobą - ale warto, też IMHO.)

Swoją drogą to musi być heroiczne - być w depresji i jednocześnie mieć dość woli, żeby wziąć się za pracę nad/ze sobą.

Przypomniało mi się, że jest taka broszurka o depresji:
http://www.ptsr.org.pl/pl/?temat=mod/pobierz&id=SM15&pl=19_sm_i_depresja.pdf
Co prawda skierowana do chorych na konkretną chorobę, ale reszta uniwersalna. Zresztą każdego coś tam w życiu bodzie, czy to ta choroba, czy inna, czy inne dokuczliwości i okoliczności.

Idę jutro do neuropsychologa. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że ktoś taki istnieje :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 10:48:34
Swoją drogą to musi być heroiczne - być w depresji i jednocześnie mieć dość woli, żeby wziąć się za pracę nad/ze sobą.

Dlatego tak się nie robi.
Jeśli się jest w EWIDENTNEJ depresji, to idzie się do psychiatry po leki. I dopiero po poprawie samopoczucia idzie się do psychologa, by znaleźć to co można zmienić i by zmienić to co można zmienić i zaakceptować to czego zmienić nie można.\

Jeśli ktoś przyjmuje leki i po lekach poprawa jest krótkotrwała, to EWIDENTNY znak, że potrzebny jest właśnie psycholog. Jest to trudne. Bo jesteśmy dorośli i ciężko zmienić siebie, nawet minimalnie. Ale innej drogi nie ma. Łatwiej łykać tabletki licząc, że to wystarczy. Fakt- czasami faktycznie wystarcza. Jeśli wpadliśmy w dołek, bo: coś się wydarzyło, kropla przepełniła dzban, jesteśmy na jakimś zakręcie- bywa, że kilka miesięcy łykania leków i nagle wracamy na swoją prostą, odstawiamy leki i żyjemy dalej bez nich, tak jak poprzednio.
Jeśli jednak problem jest głębiej, jeśli mamy nierozwiązane sprawy, jesteśmy uwikłani w trudną sytuację, frustruje nas ona, przeraża, przerasta, to same leki NIE pomogą. Leki pomogą na tyle, że a) albo sami się weźmiemy POTEM w garść i sobie jakoś to wszystko przetłumaczymy, albo b) potrzebujemy wsparcia psychologa


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 11, 2012, 10:56:58
Ehhh...
Też w domu słyszę gadkę typu: "ogarnij się", "weź się w garść".
Dziwią mnie takie teksty, szczególnie z ust mamy, która jednak o deprę się otarła.

Prawda jest taka, że tak naprawdę nie mam porządnego wsparcia, a co wydaje mi się dość istotną rzeczą przy zmaganiu się z chorobą.
Mama jest w trakcie remisji raka. Musi prowadzić w miarę bezstresowy tryb życia, aby choroba się nie wznowiła i dlatego nie chcę jej zaprzątać głowy swoimi problemami..
Tato nie rozumie, ma bardzo pozytywne spojrzenie na świat, był wychowywany w starych czasach. Uważa , że moje problemy to nic, z tym co ludzie mieli kiedyś (czyt. za komuny).
Dziadkowie by się tylko zmartwili i narobili paniki, więc im nawet nie mówiłam, choć ewidentnie widzą, co się ze mną dzieje.
Chłopak- sam ma depresję. Reszty chyba nie muszę pisać.

Od lekarki., prócz leczenia farmakologicznego, dostałam zalecenia psychoterapii.
Niestety, jestem dość zniechęcona po 2 wizytach z przeszłości i jakoś nie mam odwagi isć.
A muszę iść na NFZ, bo leczenie prywatne jest bardzo kosztowne i znów obawiam się, że trafię na kogoś pierwszego lepszego, co mnie potraktuje z buta, jak tamte pindy ,za przeproszeniem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miss_misery Kwiecień 11, 2012, 11:12:22
Mistral, psychoterapeuta też człowiek, są naprawdę bardzo różni, są też różne rodzaje pyschoterapii.
ja z pierwszej terapeutki też nie byłam zadowolona, miałam wrażenie, ze kompletnie nie ogarnia mnie intelektualnie i emocjonalnie, po dwóch spotkaniach nie pojawiłam się więcej.
Drugi  - było znacznie lepiej, trochę do siebie strzelaliśmy, walczyliśmy, by w końcu dojść do porozumienia. Terapeuta mnie irytował, ale to było takie łaskotanie, by ze mnie wyciągnąć jak najwięcej. Zawsze było dużo do powiedzenia. Byłam zadowolona, wracałam z terapii spłakana albo uśmiechnięta, czasem szłam jeszcze do kina i zamiast oglądać film, rozmyślałam. Do domu wracałam oczyszczona, spokojna. Było warto.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 11:19:03
I właśnie to łaskotanie i irytowania działa. Nie od razu. Bo od razu to mamy ochotę powiedzieć " Głupia baba". " co ona tam wie", "kompletnie mnie nie rozumie".
Efekty pojawiają się nie podczas terapii, nie bezpośrednio po, ale potrafią przyjść po jakimś czasie. Po czasie nagle przychodzi krytycyzm, refleksja i powolne zrozumienie "co terapeuta miał na myśli"
Różnie to bywa.
Do pewnych rzeczy musimy dojrzeć. SAMI. taki terapeuta pomaga naszym myślom dojrzeć. Ale dojrzewają one w swoim tempie. Nie da się szybko. Pomaga naszym uczuciom zostać nazwanym. Pokazuje jak te uczucia wpływają na nasze funkcjonowanie. I potem- co z tym można zrobić.
Ale nie da się od razu.
Bo to MY SAMI musimy zrozumieć, nieco się zmienić, przeprogramować. A na to potrzeba czasu. Czasami dużo. A czasami nigdy się nie udaje.
Ale próbować warto, bo co macie do stracenia? Tylko życie. Albo AŻ życie.
Warto spróbować przeżyć je tak, żeby było łatwiej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 11, 2012, 11:27:24
Ja nie neguję samej idei psychoterapii. bo wiem, że może pomóc.
Ale gadanie psycholożki, że swoje choroby (somatyczne wówczas) sobie sama wymyśliłam, żeby wymusić nauczanie indywidualne (to był idiotyzm, mam na dowód odpowiednią dokumentację medyczną). Coś tam jeszcze nawijała w tym stylu ,póki się nie wkurzyłam, nie wstałam i nie pieprzłam drzwiami. Tyle mnie widziała.

Druga natomiast miała takie gadane, ze się na wymioty zbierało od tego słodkiego głosiku (zwroty do mnie i do mojej mamy jak do 5-letniego dziecka etc.). W dodatku usiłowała mi wmówić anoreksję, mimo, że nie miała ku temu podstaw medycznych (i znów mogła o tym świadczyć dokumentacja szpitalna, wyniki badań, ale jej nie pokazałam tego, bo nie w tym celu była ta wizyta).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 11:33:30
Idź do innej.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: miss_misery Kwiecień 11, 2012, 11:34:05
Myślę, że z mojego psychoterapeuty mogłabyś być zadowolona. On nie głaszcze po główce, nic nie wmawia, nic nie neguje. Ogromna wiedza plus doświadczenie.
Ale niestety nie ten region.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Kwiecień 11, 2012, 12:12:52
A może warto tu zamieszczać namiary na dobrych psychiatrów/psychoterapeutów, którzy są warci polecenia i już komuś pomogli? Z zaznaczeniem czy przyjmują w ramach NFZ i z jakiego są województwa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 11, 2012, 12:20:47
Na szczęście obie te psycholożki przeszły na emeryturę.
I tak bym już nie miała szansy mieć z nimi do czynienia, bo obie się specjalizowały w psychologii dzieci i młodzieży, czyli przyjmowały osoby do 18 r. ż

miss_misery- jak dla mnie terapeuta-marzenie. Mam nadzieję, ze we Wrocku też się jakiś taki znajdzie.
dempsey- jestem jak najbardziej za! Bo sama wiem, jak jest ciężko znaleźć kogoś polecanego w swoim mieście w określonych kryteriach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 11, 2012, 12:22:19
Dodo ma rację, takimi tekstami nie podnosicie na duchu, lecz irytujecie.

Nasunęło mi się w związku z tym pytanie. Jak w takim razie pomóc takiej osobie? Jak rozmawiać z osobą z depresją? Co wolno, a czego nie wolno, aby złego stanu emocjonalnego jeszcze nie pogorszyć?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Kwiecień 11, 2012, 12:33:34
Mnie też sie to nasunęło. Ale już kilka stron temu napisałam, jak znajoma dostała radę żeby z osobą chorą na depresję postępować wręcz brutalnie a nie łagodnie. Terapia wstrząsowa ma przywrócić chorego do rzeczywistości i zmusić go do działań.
Nie wiem, dla mnie hardcore, ja raczej jestem z tych co nie umieją zasunąć kopa w d..  osobie zdrowej, a co dopiero chorej.

Dla mnie takie wpisy jak Dodofona są alarmujące. Jeśli jest tak jak pisze (a po co miałaby zmyślać),to oznacza że samo napisanie tutaj musiało być bardzo trudne. A jednak mimo że było jej trudno, to zrobiła to - w jakimś celu. Ja to odbieram jako wołanie o pomoc. Szkoda że sama nie umiem pomóc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 11, 2012, 12:37:47
JA sama nie wyobrażam sobie, jakby ktos miał mnie zrównac z ziemią, żeby postawić jakoś do pionu.
Dlatego tez nie jestem zwolenniczką terapii szokowych.

Wracając do namiarów na lekarzy to polecam we Wrocławiu dr Joannę Andrzejewską. Przyjmuje ona tylko prywatnie, w Dolmedzie albo w poradni Sensum na Jaracza. Koszt wizyty- 100 zł.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: JARA Kwiecień 11, 2012, 12:48:27
Ja poszukuję  :oczy2: psychologa we Wrocławiu, mającego pojęcie o DDA i współuzależnieniu.
Najlepiej na kasę chorych.
Nie interesują mnie terapie grupowe np przy Ośrodku Leczenia Odwykowego itp.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 12:56:36
A to błąd, bo grupowe są w tych sytuacjach najskuteczniejsze !  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: JARA Kwiecień 11, 2012, 13:05:36
Kurde, chciałam najpierw z kimś pogadać żeby stwierdził czy aby na pewno to "tylko" to, czy jeszcze inne 'skrzywienia'. Bo sama jestem świadoma, że podchodzę pod dda, kompulsywne objadanie i współuzależnienie, ale czy aby tylko to...?

Nie wiem jak wygląda taka grupowa terapia, nigdy nie byłam. I nie umiem sobie wyobrazić czy inne dzieci alkoholików są wstanie mi pomóc z tym, że jestem tykającą bombą?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Kwiecień 11, 2012, 13:35:38
Dodo ma rację, takimi tekstami nie podnosicie na duchu, lecz irytujecie.

Nasunęło mi się w związku z tym pytanie. Jak w takim razie pomóc takiej osobie? Jak rozmawiać z osobą z depresją? Co wolno, a czego nie wolno, aby złego stanu emocjonalnego jeszcze nie pogorszyć?

Jak pomóc - nie wiem, bo sama szukam pomocy. Natomiast rozmowy to kolejny orzech do zgryzienia. Wiem, że to trudne ale czasami lepiej przemilczeć jak powiedzieć "dasz radę", "weź się w garść". Nie wiem co Dodo nie zirytuje, do mnie jak powiedziano "jeszcze trochę i myślę, że Twoje problemy będą tylko wspomnieniem" (znajoma kiedyś tak do mnie powiedziała) to nie zadziałało to na mnie jak czerwona płachta na byka. Nie pomogło ale i nie wkurzyło. Osoby z depresją, czy z problemami emocjonalnymi bardzo łatwo dotknąć. Ciężej natomiast poprawić humor.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 13:50:00
Jak rozmawiać? Chyba tak jakoś normalnie.
Przede wszystkim usiąść i WYSŁUCHAĆ. Jeśli człowiek wczuje się w sytuację pacjenta, to sam będzie wiedział, że powiedzenie "weź się w garść" jest bez sensu w tej sytuacji. Jest płytkie i pokazuje zwykle, że rozmówca nie rozumie istoty problemu.
Ale nie będzie go rozumiał, jeśli osoba cierpiąca go nie opisze !! Więc ciężko pocieszyć kogoś kto cierpi, jeśli nie znamy jej sytuacji i przyczyn tego cierpienia. Bo wówczas każdy tekst powierzchowny będzie zdawał się płytki.
Lepiej chyba czasami nic nie mówić, niż powiedzieć "weź się w garść".  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dyra Kwiecień 11, 2012, 14:14:18
Ja polecam również psychiatrę Agnieszkę Jankiewicz, mi pomogła dostałam leki które mnie nie otumaniły a lekko wyciszyły, sporo z nią też rozmawiałam co mi pomogło, poleciła mi też potem wizytę u psychologa i terapię. Przyjmuje prywatnie wizyta ok.100 zł.

Depresja to ciężka sprawa sama wiem po sobie, i rady bliskich osób że "będzie dobrze zobaczysz" itp mogą naprawdę niekiedy wyprowadzić z równowagi, ja dostawałam wręcz ataku niesamowitej złości po takich tekstach do mnie...nie wiem czy udało mi się całkiem z tego wyjść na pewno jest lepiej, mniej się denerwuje ale czasami dopada mnie...choć staram się trzymać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 11, 2012, 15:52:39
Raczcie jednak zauważyć jedną rzecz - leki czy psychoterapia, ogrom wsparcia - nie pomogą nic/niewiele, jeśli osoba w depresji nie podejmie wysiłku. Dlatego sensowne wsparcie jest konieczne, ale dopuście do świadomości, że i tak musimy wyciągnąć się SAMI. SAMI pójść do terapeuty (mimo niechęci), SAMI dbać o dobór leków, SAMI walczyć z chorobą. I tego Chcieć. Chcieć wyjść i Samemu zapewnić sobie takie wsparcie, jakie tylko się da. Bardzo ciężko jest tak o tym pomyśleć. Ale ilekroć czytam/rozmawiam z osobami depresyjnymi uderzające jest przenoszenie całego ciężaru na zewnątrz - zewnętrzne kłopoty, brak wsparcia z zewnątrz... Nosz życie się nie zmieni, ani ludzie, żeby nam było lepiej, żebyśmy dawali radę.
Nikt nas nie pokocha dlatego, że tego potrzebujemy etc. Nikt nie rozwiąże naszych problemów. Nikt nas z depresji nie wyciągnie.  Z najlepszą możliwą pomocą, ale musimy dokonać tego Sami. Taka jest brutalna prawda. Leki - pomagają, terapia - pomaga, bliscy - mogą pomóc. Tylko - pomóc. Niczego za nas w nas nie załatwią. "Człowiek rodzi się sam i umiera sam". I ponosi za siebie odpowiedzialność.
Sytuacja najpoważniejsza - samobójstwo. Jak sama nazwa wskazuje: Samo-bójstwo. Żeby nie wiem co na to wpłynęło - decyzja i wykonanie zależy od samego zainteresowanego. jednego "coś" pchnie do samobójstwa, drugi - oprze się autodestrukcji. Sam.
Tego, co piszę, nie piszę "bo nic nie wiem" - dwie dziewczyny próbowały umrzeć "na moich rękach", nie licząc wielu osób leczących się, których jakoś w koniarskim środowisku jest pełno. To nie jest lekceważenie. Ale najistotniejszy (i najtrudniejszy) jest... taki klik we własnej świadomości. Że to JA, bezcenne JA, żeby nie wiem kto co wmawiał. I to JA musi zadbać o swoje życie. I jego jakość. Także sięgając (samo) po wszelkie dostępne wsparcie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Kwiecień 11, 2012, 16:01:49
Tylko to jest choroba chcenia. Tzn. chcenie choruje. Jak rozumiem wcześniejszą wypowiedź Tunridy - nie powiesz człowiekowi ze złamaną nogą, żeby szedł, nie powiesz człowiekowi z depresją, żeby chciał. Złamaną nogę trzeba zagipsować i pozwolić jej się zrosnąć i dopiero wtedy zacząć rehabilitację. Choremu na depresję poprawić "chemię" albo dać innego kopa i dopiero oczekiwać pracy.

Że praca z psychologiem to praca WŁASNA, to fakt...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 11, 2012, 16:08:31
Teodora, absolutnie TAK.
Jest jeszcze takie zjawisko, które odbieram jako skrajnie niebezpieczne. "Środowisko chorych na depresję". Złudne wsparcie. Nie chcę tego rozwijać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 16:22:34
Dlatego najpierw leki, a kiedy najgorszy moment minie i człowiek jest w stanie jakoś tam chcieć, to wtedy tak- psycholog, praca samemu, wspieranie, by to "klik" o którym pisze halo nastąpiło. Bo to fakt, jeśli leki nie pomagają, bo problem jest bardziej złożony i długotrwały, to bez dokonania się tego klik w głowie chorego, ciężko choremu pomóc.
I czasami aby to klik się wykonało, to hardcorowo trzącha się chorym.
Ale to prawda, trzeba wiedzieć w którym momencie trząchnąć człowiekiem. Nie należy tego robić wtedy, kiedy nie jest w stanie zaskoczyć "klik" w głowie. Bo jak nim trząchniemy za wcześnie, to nic nie zdziałamy a jedynie przykrość mu uczynimy.
I to prawda z tą samo- świadomością. Takie ciągłe głaskanie po główce osoby, która narzeka od miesięcy na swój stan, bierze leki, ale NIE pracuje nad sobą, może jedynie podtrzymywać jej chorobę. ( nie mówię o ostrym rzucie choroby)

Bo głaskać po głowie trzeba twórczo, produktywnie. Głaskać tak, by zachęcić chorego do pracy nad sobą. Głaskanie bierne, pasywne, nie dążące do zmian na dłuższą metę chyba nie pomaga.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 11, 2012, 17:05:27
Ale ja walczę.
Jestem fajterem. Młodym wojownikiem co zawsze gra pod wiatr.
Staram sie wymyślać zajęcia, rozwijać sie


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 17:22:27
Ale serce boli.
Myślę Dodo, że Ty powinnaś walczyć trochę inaczej. Bardziej psychicznie. Ja bym Ci radziła przejść się do psychologa, naprawdę.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 11, 2012, 17:26:00
Byłam, niestety złe trafiłam.
Ja taka osoba od razu zaczynam manipulować i kreować rzeczywistość, coby pózniej w duchu nabijac sie jak dała sie nabrać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 17:29:21
No to ja dam nieprzepisową odpowiedź.  :zemdlal:
(  ;))

ps- no jasne, że da się nabrać. Psychologia to rozmowa. Jak jej naściemniasz, to będzie miała naścimniane. I tylko stracisz czas. Warto to?  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Kwiecień 11, 2012, 17:58:03
Na jakiej zasadzie działają leki na depresję?
Co się stanie, jeśli łyknie je osoba niechorująca?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 21:12:39
Nic się nie stanie. Co najwyżej jeśli organizm nie przyzwyczajony i dawka spora to może się poczuć senna, albo znużona, albo otumaniona. Albo nie poczuje nic. Zależy od leku.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Roeven Kwiecień 11, 2012, 21:20:19
Tunrida - czy spotkałaś się kiedyś w swojej praktyce z tzw. zastępczym syndromem Munchhausena ?



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 21:22:21
nigdy
Czasami PODOBNE zachowania można obserwować  u osób chorujących psychicznie. Ale wówczas nie rozpoznaje się tego zespołu, bo jest to po prostu jedno z dziwacznych zachowań które jest składową innego schorzenia. I zachowania te mają inne podłoże niż w tym zespole.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Roeven Kwiecień 11, 2012, 21:34:11
Dziękuję za odpowiedź :).

Czyli ZZM może być składową choroby psychicznej ? A co jeśli służy odwróceniu uwagi od choroby psychicznej matki ?
Przepraszam za off-topic...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 11, 2012, 21:38:23
Wracając jeszcze na chwilę do rozmów z osobami cierpiącymi na depresję. Czyli jeżeli ktoś chory żali się, opowiada jak mu źle i ciężko, to powinnam JEDYNIE wysłuchać? Nie odpowiadać zupełnie nic? Kurcze, no ja tak chyba nie potrafię. Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że żadnej z bliskich mi osób nigdy depresja nie dopadnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 11, 2012, 21:54:04
Nie. Ale jeśli ci się żali i widzisz, że naprawdę czuje się źle i że nie układa mu się i że nie daje sobie rady, to sama poczujesz, że łyso będzie bo pocieszać, bo zobaczysz, że to w ogóle do niego nie trafia. I takie pocieszenie "będzie lepiej" brzmi tak jakoś....płytko.
Aczkolwiek.
Różni są ludzie i różne sytuacje. Nie ma wzoru właściwego postępowania.  :) Takie rzeczy robi się/mówi na wyczucie.

roeven- przenieśmy się na priva.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 11, 2012, 22:01:57
Nie no, nie do końca chodziło mi o typowe "będzie dobrze" :D Chodzi mi raczej o to co napisałam w odpowiedzi do Dodo. Nie pisałam nie martw się, starałam się raczej powiedzieć idź na przód, a okazuje się, że takie gadanie też może nie być tym, czego oczekuje osoba chora.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 11, 2012, 22:16:05
Nie no, nie do końca chodziło mi o typowe "będzie dobrze" :D Chodzi mi raczej o to co napisałam w odpowiedzi do Dodo. Nie pisałam nie martw się, starałam się raczej powiedzieć idź na przód, a okazuje się, że takie gadanie też może nie być tym, czego oczekuje osoba chora.

Bo widzisz, nie wiem w jakim kierunku iść. To jak powiedzieć ślepemu - przed Tobą 10 dróg idź!
Dzisiaj rozwazalam długi weekend. Jest wolne. Tydzień. I co? Nico.
Mogłabym jechać gdziekolwiek, ale nie widzę sensu. Nie chce mi sie, bo wiem,może taki wyjazd nic nie zmieni.
Niemoc kompletna.
Kiedyś tez tego nie rozumialam. Jak można mieć wszystko (czyli zapewniony byt, znajomych, konia, prace itd) a nie chce sie żyć,
Człowiek powinien sie cieszyć, ze nie urodził sie kobieta w Afgańistanie.... A tu klops
Trudno to zrozumieć zdrowej osobie. Ze leży sie całymi dniami w łóżku i nie wstaje. Nie ma siły wstać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Kwiecień 11, 2012, 22:21:49
Dodo ale czy ten wyjazd musi coś zmienić? Niech po prostu będzie, a nóż będzie fajnie?

Przepraszam jeżeli znowu napisałam coś "nie tak", ja tylko staram się zrozumieć, a jak sama napisałaś, nie jest to łatwe.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Kwiecień 11, 2012, 22:23:57
Dodo, a myślisz że ja źle x razy nie trafiałam? Da się trafić na psychoterapeutę, który nie będzie radził, a będzie filtrem Twoich problemów. Pomoże Ci spojrzeć na nie z innej perspektywy.
Za którymś tam podejściem spotkałam właściwą dla mnie osobę. Nie ma uniwersalnego psychoterapeuty, metody psychoterapii czy leku. Nikt mi nie mówił, że będzie łatwo, wręcz odwrotnie. Cudu nie ma, ale efekt jest.

By leczenie miało sens trzeba chcieć, a Tobie się nie chce... i kółko się zamyka.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Roeven Kwiecień 11, 2012, 22:24:47
Dodofon - nie oczekuj, że osoba zdrowa nigdy nie mającą epizodu depresyjnego Ciebie zrozumie...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 11, 2012, 22:27:54
Na razie zrobiłam krok - psychol i leki.
Teraz muszę zbadać tarczyce i tomograf zrobić.
Ewentualne pogaduchy terapeutyczne są dla mnie ostatecznoscia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 12, 2012, 02:33:28
Roeven, hmm... ja tam szczerze wątpię, czy do tego wątku zagląda ktokolwiek kto "nie rozumie"  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Kwiecień 12, 2012, 05:32:56
Co zrobic kiedy ktos coraz czesciej mówi o samobójstwie? Co NAJLEPIEJ zrobic? Wczoraj siostra była w takim stanie ze nie wiedziałam czy dzwonic po pogotownie czy co, o rozmowie to mozna juz jedynie pomarzyc. Od ostatniego razu keidy tu pisalam, zaczełam sie leczyc, wrociłam do koni (i to w wiekszej mierze pomogło) i nie miałam zadnego napadu, swiat jest kolorowy odkad mam znowu te konie.
Ale ona... ma jeden dzien wzglednie dobry po czym jest taki zjazd ze mówi rzeczy których az sie boje pisac. Nie wstaje, nie je. Jest chora na (neuro)borelioze, która jak wiadomo moze nawet dawac podobne objawy do SM wiec nie wierze ze ta choroba nie ma wpływu na układ nerwowy, depresje. Bierze leki i na podstawowa chorobe i na depresje, brała juz rozne, nie pomagaja. Na psychoterapie chyba nawet nie jest gotowa.
Ja sie cała trzese jak na to wszystko patrze bo boje sie co moze sie stac, boje sie ze mi samej wroci, boje sie o rodziców którzy są ze złota a juz wygladaja jak kłębek nerwów...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 12, 2012, 07:05:16
Problem w tym, ze ja zewnętrzne doskonale egzystuje. Bardzo dobrze potrafię grac codzienna role.
Niestety sypie sie wewnątrz. Kompletnie.
Może właśnie w tym wpisie sama sobie odpowiadasz ?
Za wysoko postawiłaś poprzeczkę i twoja prawdziwa osoba gdzieś się zagubiła?
Nie da się długo nosić maski. Wiem o tym /niestety/ dobrze.
Dopiero odszukanie samej siebie i zaakceptowanie przynosi spokój.
To trudne, ale tylko przez chwilę. Potem już jest dobrze.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cedryk Kwiecień 12, 2012, 07:40:54
Problem w tym, ze ja zewnętrzne doskonale egzystuje. Bardzo dobrze potrafię grac codzienna role.
Niestety sypie sie wewnątrz. Kompletnie.
Może właśnie w tym wpisie sama sobie odpowiadasz ?
Za wysoko postawiłaś poprzeczkę i twoja prawdziwa osoba gdzieś się zagubiła?
Nie da się długo nosić maski. Wiem o tym /niestety/ dobrze.
Dopiero odszukanie samej siebie i zaakceptowanie przynosi spokój.
To trudne, ale tylko przez chwilę. Potem już jest dobrze.

Tania dobrze napisane.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Kwiecień 12, 2012, 09:30:38
Roeven, hmm... ja tam szczerze wątpię, czy do tego wątku zagląda ktokolwiek kto "nie rozumie"  :icon_rolleyes:
halo, np. ja. Zaglądam tu, żeby więcej zrozumieć. Mam nadzieję, że to nie spotka mnie ani nikogo z moich bliskich, ale pewnym być nie można. Okazuje się, że silne jednostki wcale nie muszą być odporne do końca życia, jak to widać po tutejszych wpisach.
Kiedyś w ogóle nie miałam pojęcia o tym zjawisku.
 
Na razie zrobiłam krok
Super. Trzymam za Ciebie kciuki.

Evson, brzmi strasznie. Co robić?.. Być przy siostrze jak najwięcej? 

Tania, bardzo mądrze napisałaś.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 12, 2012, 09:44:10
Dziękuję. Nie mam pojęcia czy napisałam słusznie. Cały czas mam przed oczami Dodofon z jej zdjęć.
Taką piękną, zadbaną , pewną siebie Kobietę Sukcesu. I tę drugą z tego wątku.
Postacie tak różne. Muszą się spotkać. Odszukać tę właściwą.
Tak mi się wydaje, amatorskim okiem. I z własnych, złych doświadczeń.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dragonnia Kwiecień 12, 2012, 10:35:37
Taniu, ja podobnie jak Ty odbierałam Dodo. Taka babeczka z jajami, której nikt nie podskoczy, która kicha na wszystko i jest kobietą sukcesu na każdej płaszczyźnie. I mamy tu dowód, że takie mocne osoby jak Dodo, też mają problemy emocjonalne.

Ja ją podziwiam, że jeszcze znajduje siły, by móc walczyć, próbować szukać pomocy. To naprawdę duży wysiłek. I za to ogromny szacun.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Kwiecień 12, 2012, 11:19:45
Wychodzi na to, że każdy powinien się zajmować tym, co dla niego najtrudniejsze. Jak ktoś nie umie się otworzyć - właśnie tego spróbować. Jak ktoś nie umie "tylko" słuchać - to spróbować to zrobić. Łatwo powiedzieć, oczywiście...

Podejrzewam, że choremu na depresję jest potrzebne to samo, co każdemu innemu. Tylko może bardziej? To znaczy przyjęcie jego odczuć. Bo tak sobie myślę, że można nie zgadzać się z czyimś rozumowaniem, nie rozumieć go, uważać inaczej. Ale niedobrze "nie zgadzać się" z uczuciami.
Chodzi mi o jakąś taką sytuację, że człowiek z depresją (albo i bez), mówi, że jest zniechęcony, że nic mu się nie chce, że smutno, że coś tam jeszcze. I ta druga osoba może widzieć sytuację inaczej, widzieć, że to nie jest punkt bez wyjścia, że nie ma "tragedii", że jest wiele dobrego, albo może być niedługo, że są znajomi, oparcie, potencjał. Ale to nie zmienia faktu, że ktoś się czuje, jak się czuje. Bez sensu brzmi "nie smuć się, twoje życie jest fajne", "nie masz powodu, żeby być zmartwiony", "jesteś silny, zniechęcenie to nie ty". I tym podobne. To jakieś takie zaprzeczenie drugiej osoby. Odwrotność akceptacji. Ja to widzę jako dwa osobne plany - rozmowa o tym, co jest, i o tym, co się czuje. Z myśleniem jest jak dyskutować.
Pewnie trudno wypośrodkować przyjęcie uczuć do wiadomości i nie "podłączanie" się pod nie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Kwiecień 12, 2012, 11:37:02
Evson co ja bym zrobila to zamknela siostre w szpitalu psychiatrycznym. Moze i brzmi to strasznie, ale z tego co mowisz trudno nad nia panowac w sensie emocjonalnym i jest to ponad sily calej rodziny. Jesli w takim stanie nie jest gotowa na psychoterapie to kiedy bedzie? Ona musi sie jej poddac, i to wczoraj.
Czasem nie ma innego wyjscia, jak po prostu oddac sprawe w doswiadczone rece. Wy jej nie pomozecie chocbyscie nie wiem jak chcieli.

Mysle ze spolecznestwo jest niedoedukowane co robic w takich sytuacjach. Wrecz ludzie sie wstydza miec do czynienia ze szpitalem psychiatrycznym, bo przeciez "to" nas nie dotyczy. A jak zwykla osoba ma pomoc choremu? Raka tez w domu powinno sie leczyc?
Mialam w rodzinie do czynienia z alkoholizmem, alzheimerem i depresja. Niestety w przypadku alzheimera (ktory miala moja babcia) skonczylo sie na opiece domowej, ktora moim zdaniem przyspieszyla rozwoj choroby i nie sluzyla dobru ani chorej ani opiekunom. To jest ponad sily czlowieka ktory nie ma pojecia co z tym zrobic.
Na szczescie i przypadek alkoholizmu i depresji skonczyl sie umieszczeniem ciotek w psychiatryku, bez ich woli oczywiscie, ale po leczeniu byly naprawde wdzieczne za ta decyzje rodziny.
Takze ja bym sie na waszym miejscu nie zastanawiala ani chwili.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Kwiecień 12, 2012, 13:24:54
Zawsze myślałam, że żeby kogos umieścić w psychiatryku potrzebna jest jego zgoda albo ubezwłasnowolnienie tej osoby.
Nigdy nie przypuszczałam, że tak łatwo wpaść w depresję- po raz pierwszy mnie dopadła w momencie jak ktoś bardzo mi bliski zmarł po wypadku  mi w ramionach. I tu szczęściem w nieszczęściu okazał się wieloletni przyjaciel, który wziął mnie za frak i zaprowadził do psychologa i psychiatry. Dzieki mu za to. Ale, co zrobić kiedy depresja jest przedewszystkim związana problemami drugiej osoby, która nie potrafi podjąc decyzja, a ja muszę czekać? Ileż można czekać?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Kwiecień 12, 2012, 13:38:45
jesli ktos jest chory to nie moze odpowiadac za siebie - jak najbardziej mozna takie osoby umiescic w szpitalu, kierujac sie jego dobrem.

Tina nie rozumiem ostatnich zdan :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Kwiecień 12, 2012, 13:46:36
Umieszczenie osoby w szpitalu psychiatrycznym nie jest takie proste. Do tego jest potrzebny wyrok sądowy (o ile dana osoba nie chce się umiescic w zakładzie dobrowolnie). A jak to wygląda u nas w praktyce? Ano tak, że latami czekasz na wyrok. W tej chwili w rodzinie chcemy umieścić alkoholika na przymusowe leczenie. I co? Trzeci rok się szarpiemy i nic. Dosłownie NIC. A nie, przepraszam. Udało się ograniczyć prawa rodzicielskie :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Kwiecień 12, 2012, 13:52:45
to bardzo dziwne, bo u mnie alkoholiczka nie chciala leczenia a zostala umieszczona w szpitalu bez zadnego nakazu, tak samo jak ciocia z depresja - ta z kolei nic nie mowila wiec nie mogla o sobie decydowac. Wiec z tego wynika ze jej milczenie potraktowane bylo jako zgoda :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Kwiecień 12, 2012, 13:57:05
Musi być nakaz sądowy. Inaczej każdego można by było umieścić w psychiatryku ;) Składasz wniosek do sądu i- czekasz. Czekasz. Czekasz. Czekasz. Inaczej sprawa wygląda, gdy chory dobrowolnie poddaje się zamknięciu. Co i tak, przynajmniej w Warszawie, niewiele pomaga, bo na miejsce do psychiatryka czeka się miesiącami.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Kwiecień 12, 2012, 13:59:48
to u nas nie, naprawde to byla kwestia paru dni od podjecia decyzji rodziny do zamkniecia w szpitalu wiec nie sadze ze sad mial z tym cokolwiek do czynienia... No nie wiem nie wiem. W kazdym badz razie zdaje mi sie ze siostra Evsona jest niepelnoletnia, skoro jest w domu i zajmuja sie nia rodzice, to juz w ogole ulatwia sprawe.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 12, 2012, 15:52:08
Człowiek na pobyt w szpitalu psychiatrycznym MUSI wyrazić zgodę.
Nikogo nie interesuje zgoda rodziny, czy jakieś "umieszczanie przez rodzinę". Rodzina może namawiać, nakłaniać, dowlec na izbę przyjęć za fraki, ale na przyjęcie i pobyt chory MUSI wyrazić zgodę. Jeśli odmawia- jest odpisany. I nie ważne czy to alkoholik, chory na depresję czy schizofrenię.

Wyjątkiem jest sytuacja kiedy osoba chora psychicznie "zagraża własnemu życiu, lub życiu czy zdrowiu innych osób"- wówczas lekarz Izby Przyjęć może skorzystać z odpowiedniego artykułu Ustawy O Ochronie Zdrowia Psychicznego i zamknąć taką osobę bez jej zgody. Szpital wówczas zawiadamia sąd i sąd sprawdza, czy lekarz miał prawo tak postąpić ( żeby nie było nadużyć). I teraz pytanie- kiedy chory zagraża. To, ze chory na schizofrenię uważa, że go trują przez kratkę wentylacyjną i popsuł 3 krzesła w domu NIE stanowi podstawy do tego, by go zamknąć. Jeśli osoba chora na depresję mówi, że "czasami myśli, że lepiej byłoby nie żyć"(wypowiada myśli rezygnacyjne), ale przeczy myślom samobójczym i zamiarom samobójczym i w przeszłości nie miała prób S w podobnych zaostrzeniach, NIE mamy prawa jej zamknąć.
Lekarz przyjmujący lub odsyłający z izby przyjęć podejmuje decyzję i jest za nią odpowiedzialny. I to chyba jedna z trudniejszych działek psychiatrii- decyzje kiedy przyjąć wbrew woli a kiedy odesłać.
Bo to lekarz ryzykuje. Jeśli odeśle a chory się zabije, jest wina lekarza. Jeśli przyjmie a sąd uzna, że niesłusznie chory ma prawo skarżyć ( a przy okazji często rodzina, pacjent robią wielką awanturę i jest mało przyjemnie)

Inna sytuacja, to wtedy, kiedy chory psychicznie NIE zagraża, ale wiadomo, że trzeba go leczyć, bo tak będzie dla niego lepiej, występujemy do sądu nie o ubezwłasnowolnienie, ale o przymusowe leczenie psychiatryczne. Rodzina składa papiery do sądu i sprawa rusza, ale niestety trwa to bardzo długo zwykle.

Osoby ubezwłasnowolnione, to zupełnie inna działka i wcale nie taka prosta, jak by się wydawało. Bo osoby ubezwłasnowolnione częściowo też muszą się zgodzić na pobyt ( o ile nie zagrażają) , a za osoby ubezwłasnowolnione całkowicie powinien zdecydować nie tylko powołany przez sąd kurator, ale i sam sąd- o przyjęciu.

To nie takie proste.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Kwiecień 12, 2012, 16:25:36
Masz rację- nie proste. U mnie w rodzinie był przypadek, kiedy kuzyn stracił częściowo pamięć. Myliły mu sie fakty, nie mozna było go zostawić samego w domu- wychodził, "wracał" do poprzednich miejść zamieszkania, poszukiwał zmarłej rodziny pod starymi adresami, zapominał wyłaczyć grzejniki, gaz. Nie można było go na chwile zostawić samego, rodzina musiała długo"walczyć"z przepisami, gdyż nie była mu w stanie zapewnić 24godzinnej opieki,  żeby wreszcie przyjęto go do oddziału zamknietego. Raz właśnie zdarzyło się, że sam sie wypisał ze szpitala i szukaliśmy go po mieście.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Kwiecień 12, 2012, 16:52:42
Dzieki dziewczyny. Własnie nie wiedziałam jak z ta kwestią szpitala jest. JA mam realny ogląd na sprawe i wiem ze w szpitalu jak najbardziej powinna sie znalezc. Ale dla niej i dla rodziny to jest kosmos, rzecz nie do przyjecia nie dlatego ze jakis 'obciach' ale nie wierzą w skutecznosc. Tymbardziej ze teraz ma mature.
Bo tak:
powiedzmy co pare dni zdarza sie taki dzien ze funkcjonuje normalnie. Idzie do chłopaka, do znajomych (choc coraz ich mniej), smieje sie itd. Choc coraz czesciej przyznaje ze czuje sie jak w masce. Chyba juz nie zna takiej siebie- normalnek, usmiechnietej i wydaje jej sie to nienormalnym stanem który i tak skończy sie z hukiem.
Teraz czekam, bo wstała do psychologa, nowego, ledwo sie podniosła na nogi ale mam nadzieje ze da rade (asekuracja mamy)
Sprawa druga: ja miewałam podobne stany, ostatni taki ze tez nie podniosłam sie z łozka przez 3 dni. Ale zawsze były te konie, pasja. Teraz wiem ze mnie to uratowało, ze wrociłam do tych koni. Ona nigdy nie miała nic tak silnego jak moje konie. Troche psy- zaczeła byc wolontariuszką w schronisku, widziałam jak cudownie odzyła dzieki temu i bach- lekarz kategorycznie jej zabronił przez ta borelioze. (chyba ze przez silne leki ktore osłabiaja odpornosc, nie wiem o co mu chodziło w zasadzie)
Ona siedzi w domu cały czas, przychodza do niej nauczyciele zeby w ogole ją wykopac z dołka i zeby szkołe skonczyła. Teraz ma mature za miesiac i ja tego nie widze, nie wierze ze wstanie w ten dzien i pokona lęk i pojdzie, jak teraz samo WSTANIE z lozka ja przerasta.
No i cholerny perfekcjonizm i kompletny brak dystansu do zycia. Jest bardzo ładna, urody mozna pozazdroscic. A ona potrafi spojrzec z lustro i uciec z krzykiem pod kołdre... To juz brzmi infantylnie, ale dziewczyna nie jest głupia, ja mam wrazenie ze ona po prostu zatraciła jakikolwiek kontakt z realnoscią  :(
Teraz pilnujemy jej na zmiane zeby nie zrobiła sobie krzywdy, ale przeciez to nie jest zadne rozwiazanie....


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 12, 2012, 17:13:14
Bierze leki, chodzi na wizyty do psychiatry i taki jest efekt? Niedobrze. Faktycznie, dotrwać do tej matury, jeśli to takie ważne, a potem zaraz na oddział. Albo w ogóle kłaść się na oddział, a maturę przełożyć. Nie można mieć odroczonego terminu, że względu na pobyt w szpitalu?
Skoro teraz i tak podejrzewasz, że źle jej pójdzie ta matura, to po co na siłę do niej dążyć?
Nie można najpierw siostry przeleczyć w oddziale ( najlepiej jakimś takim od razu z terapią) a matury napisać później?
( ja bym się dowiedziała w szkole jakie byłyby możliwości przełożenia)

Pilnowanie na zmianę by nie zrobiła sobie krzywdy a zarazem czekanie na te nieszczęsną maturę jeszcze miesiąc w takim stanie?? Dla mnie to bezsens.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Kwiecień 12, 2012, 18:30:18
Masz we wszystkim racje. Moje zdanie jest takie samo bo ja rozumiem istote choroby, rodzice mają bardziej emocjonalne do tego podejscie i kazdego dnia mają nadzieje ze nastepnego bedzie lepiej. Oboje mają juz somatyczne objawy nerwic, odbija sie to wszystko na kazdym z nas nie ma co ukrywac. Spróbuje przewalczyc ten szpital, matura dla osób 'chorych' jest w czerwcu, moze chociaz tyle. Tą mature ona traktuje na smierc i zycie, jesli jej nie zda jesli nie pojdzie to wiem ją to wkopie dół beznadziei. Z drugiej strony ludzie nie z takich rzeczy wcyhodzą, rok czy nawet dwa przerwy nikogo nie pogrążyły na amen, a tu jest juz na prawde walka o zycie.
Zobaczymy w kazdym razie juz nie odpuszcze.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 12, 2012, 20:13:38
Właśnie jestem w trakcie przemyśleń egzystencjonalnych.
Muszę sobie postawić cele. Cele do końca roku.
W kilku zakresach. Cel konny, cel prywatny, cel pracowy.
Realizować je. Uporządkować życie.
Włożyć je w schemat.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 06:33:00
Właśnie jestem w trakcie przemyśleń egzystencjonalnych.
Muszę sobie postawić cele. Cele do końca roku.
W kilku zakresach. Cel konny, cel prywatny, cel pracowy.
Realizować je. Uporządkować życie.
Włożyć je w schemat.
Zatem powodzenia.  :kwiatek:
Mnie się zdaje, że powinnaś zrobić dokładnie odwrotnie.
Nie naciągać i tak już brzęczącej struny.
Ale trzymam kciuki bardzo mocno.  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Złota Kwiecień 13, 2012, 09:12:09
Dodo ja zrobilam podobnie...

zrobilam porzadek z konmi, wyznaczylam cele w zyciu i prywatnym i konskim( praktycznie odcielam sie od srodowiska i mi z tym lepiej)- a czy uda mi sie je osiagnac to nie wiem... za wczesnie
na razie nie ogarniam jeszcze kilku rzeczy, czasem mnie dopada

a bylo juz bardzo kiepsko

Trzymam kciuki za Ciebie bardzo mocno!



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 09:52:07
Poukładanie, przewartościowanie - zmiana wedle PLANU jest na pewno bardzo dobrym sposobem.
Ja zrozumiałam, że Dodo zamierza swoje poprzeczki jeszcze popodnosić.
Jeśli PLAN i ŁAD to jak najbardziej dobra droga.
(Mnie też zmiana środowiska dobrze zrobiła)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 13, 2012, 09:57:23
Taniu,
dobrze zrozumiałaś - również podnosze poprzeczkę.
Metoda na "zarżnięcie" się  by nie myśleć jest dość dobra dla mnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 10:02:36
Taniu,
dobrze zrozumiałaś - również podnosze poprzeczkę.
Metoda na "zarżnięcie" się   by nie myśleć jest dość dobra dla mnie.
No tak czułam. Nie rób tak. Nie rób.
Wspomnisz moje słowa.  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Kwiecień 13, 2012, 10:04:10
Cytuj
Metoda na "zarżnięcie" się  by nie myśleć jest dość dobra dla mnie.
Co na to wskazuje?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 13, 2012, 10:48:27
Dodofon, mam takie pytanie: jesteś w stanie przesiedzieć 2 godziny w ogródku kawiarnianym powiedzmy, z kieliszkiem wina? Bez telefonu, laptopa, notatek?
Moje wcześniejsze wezwanie do pogody ducha było też w kontekście... czasu, moich obserwacji samej siebie po kilku latach. Jak Tania napisała. "Wspomnisz". Ano, przychodzą na człeka srogie terminy. Część z nich absolutnie naturalna w cyklu życia. Co nie znaczy że to miłe, łatwe, przyjemne. I że nie przeraża.
Jednak I-Cing ma rację. Dół jest "tylko" kryzysem. A kryzys - początkiem zmian. Problem, że poważne zmiany nas przerażają/przerastają. Co z tego? Życie nie poczeka aż dojrzejemy do zmian. Czasu się nie da zatrzymać ani cofnąć, ani przyspieszyć, żeby nie wiem jak gonić własny ogon. Masz bardzo dużo. Masz swoją mądrość. Ona pozwoli ci przewędrować przez wszystko co jest i co będzie. Także przez ból i poczucie beznadziei.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 13, 2012, 11:16:28
Dodofon, mam takie pytanie: jesteś w stanie przesiedzieć 2 godziny w ogródku kawiarnianym powiedzmy, z kieliszkiem wina? Bez telefonu, laptopa, notatek?

no pewnie, bez problemu
dla mnie świat wirtualny może nie istnieć przez kilka dni, są dni kiedy nie biorę lapa do domu i nie odpalam go, czasami cały weekend
jak zapomnę telefonu z domu - to się po niego nie wracam

myślę że nie tu leży problem


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 11:27:06
Dodo-a odpowiesz Teodorze ?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 13, 2012, 11:32:11
Dodofon, sama? (zapomniałam dopisać)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 13, 2012, 11:35:25
Cytuj
Metoda na "zarżnięcie" się  by nie myśleć jest dość dobra dla mnie.
Co na to wskazuje?

gdyż ponieważ im człowiek ma więcej zajęć - tym mniej myśli
a im mniej myśli o sobie - tym mniej popada w doły


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Kwiecień 13, 2012, 11:44:39
Może to może Cię zająć, na krótką metę. Każdego z nas zajmuje.. Ale na dłuższą - to chyba tłuczenie termometru, żeby nie mieć gorączki..


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 11:48:20
Może to może Cię zająć, na krótką metę. Każdego z nas zajmuje.. Ale na dłuższą - to chyba tłuczenie termometru, żeby nie mieć gorączki..
Zgadzam się w pełni. Dodo-opisujesz uciekanie. Nie branie życia za rogi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Kwiecień 13, 2012, 11:57:16
Dodo, czyli:
Jesteś w dole - bo nie masz co robić? Siedzisz bezczynnie i się nudzisz? Tak teraz wygląda Twoje życie i to jest główny problem?
A może masz co robić, a MIMO TO jesteś w dole i źródło oraz rozwiązanie są jednak GDZIE INDZIEJ?
Jesteś mądra i inteligentna kobita, porozmawiaj może ze sobą na te tematy przy okazji :)

PS Jesli robienie czegos nie pomaga, czy pomoze robienie tego samego wiecej?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Kwiecień 13, 2012, 11:57:50
Dodo - masz jakieś głębokie problemy, których nie przepracowałaś. Próbujesz od nich uciekać, odciąć się od uczuć, ale to nic nie da, bo one zawsze wyjdą na wierzch. Nie da się wyrzucić z życia sfery emocjonalnej. Jedyną drogą jest zobaczenie co siedzi w Tobie, tam głęboko, czego tak strasznie się boisz, co odcinasz od swojego życia.
Trzeba to zobaczyć i się z tym oswoić. Nie walczyć, nie być silną, nie brać się za siebie. Tu nie chodzi o agresję i walkę ze sobą. Tu nie chodzi o bycie silną, bo jesteś bardzo silna. I fajnie, że jesteś, ale musisz być w każdej sekundzie siebie. Powinnaś poznać siebie. Swoje uczucia, to co było tak trudne dla Ciebie, że zamknęłaś to bardzo, bardzo głęboko w tych małych pudełeczkach w głowie, gdzie chowa się rzeczy, do których nie chce się wracać. Ale boimy się tego, czego nie znamy. Jeśli będziesz w stanie je obejrzeć, może się okazać, że nie są już straszne. I możesz iść do przodu ze swoim życiem. Może się okazać, że z tyłu głowy nie siedzą już żadne strachy i można oddychać pełną piersią.
Ja bym Ci proponowała terapię. Bo z terapeutą jest łatwiej i szybciej. On wie, rozumie, pomaga. Tyle.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Kwiecień 13, 2012, 12:02:12
Właśnie-ta siła. Ja też uważam, że jesteś silna. Zaufaj sobie. Siła (w innym niż myślisz wydaniu) Ci pomoże.
W tym rozrachunku i robieniu planów.
Mnie pomagało przenoszenie myśli na papier /ekran/. Najpierw szło kiepsko, ale pomaleńku poluzowało.
Słowa napisane już nie są takie straszne. Mamy jakby fizycznie dystans do wszelkich strachów z głębi naszej duszy.
Teraz jak ktoś mnie mocno zrani to...piszę o nim bajkę. I smok go zjada na koniec, albo zamieniam go w żabę czy coś.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: AleksandraAlicja Kwiecień 13, 2012, 15:41:48
Ale w leczeniu depresji zaleca się i.in. pracę jako element terapii. Zmuszanie siebie do wykonywania różnych czynności. Więc może Dodo ma rację?
Mnie martwi to, że ją konie nie cieszą- przeżyłam to samo, jak miałam taki moment depresyjny. O skali problemu uświadomiłam sobie dopiero teraz, po 4 latach- kupiłam wtedy mojego pierwszego, wymarzonego konia i przez pół roku nie zrobiłam mu ani jednego zdjęcia!! Biorąc pod uwagę, że dokumentuję niemalże każdy dzień- naprawdę musiałam mieć "doła". I u mnie była krótka piłka- obniżenia nastroju miewałam już wcześniej, ale jak zrobiło się tak poważnie, to moja własna mama, kobieta, która uważa, że tylko praca jest w stanie wybić głupotę (a wg niej większość tych "obniżeń nastroju" i chandr to nic innego, jak głupota i za dużo czasu) z głowy, w trybie natychmiastowym wysłała mnie do psychiatry. Skończyło się na psychotropach i po paru miesiącach pozbierałam się do kupy. Z tym, że działanie leków nie było takie "uderzające"- po prostu po pewnym czasie coraz mniej myślałam o problemach, aż w końcu całkiem przestałam, ale to coraz mniej to było na zasadzie: we wtorek o problemach myślałam przez 16 godzin i 57 minut, w środę- 16 godzin i 56 minut, w czwartek- 16 h i 55 minut i tak dalej  ;) . Nie było czegoś takiego, że się nagle budzę rano i czuję się, jak nowonarodzona i z tego, co wiem, to tak leki psychotropowe nie działają.
Wracając do Dodofon- z obrazu na forum jawi się fantastyczna, silna kobieta sukcesu, o dużej mądrości, ale która uwikłana jest w nieciekawą sytuację życiową, w której trwa już dłuższy czas. Może ten epizod depresyjny pomoże jej uporać się z tym, co ją gniecie od dawna i podjąć jakieś radykalne decyzje? Trzymam za Ciebie kciuki i wiem, że sobie poradzisz  :hurra:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ekwan Kwiecień 13, 2012, 16:45:36
dziewczyny,
na pocieszenie powiem ze da sie z tego wyjsc, ale blagam same leki do tego nie doprowadza. potrzebna jest regularna i dluga pyschoterapia. to jest podstawa. mowie z wlasnego doswiadczenia, po szesciu latach na kozetce.
decyzja zeby zaczac psychoterapie nie jest latwa, ale ciesze sie ze sie ugielam pod wlasnym ciezarem i schowalam ego do kieszeni ze sama sobie dam rade. bo roznie mogloby byc.

glowy do gory!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: JARA Kwiecień 13, 2012, 18:17:50
Ja nie z "depresujących", ale zrobiłam krok na przód, a raczej kopnął mnie w dupę i załatwił chłopak. I na środę mam wizytę u terapeuty m.in. od DDA.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lalena Kwiecień 13, 2012, 18:34:57
czytam od paru tygodni to moze i cos napisze.
siostra mojego niemeza miala gigantyczne depresje od wieku mlodzienczego, na rozne sposoby probowala sobie odebrac zycie, na rozne sposoby uciekala od rzeczywistosci. na zewnatrz nigdy przenigdy nie dala po sobie nic poznac. super inteligentna dziewczyna, towarzyska, ladna, oczytana, z gronem naprawde fajnych ludzi dokola. studiowala medycyne, no i przestala. rok przed koncem zaczela staz, na poczatek na pogotowiu gdzie pierwszym jej kontaktem z prawdziwym swiatem byl topielec, ktorego nie udalo sie odratowac. zalamala sie totalnie. to co najpierw wygladalo na 'zwykla' depresje- trudnosci z podejmowaniem decyzji, niechec do zycia, panika przed spotkaniem z ludzmi, przed powrotem na studia, przed opowiedzialnoscia itd itp. skonczylo sie w szpitalu psychiatrycznym. Gudrun zaczela opowiadac niestworzone rzeczy, widziala ludzi, zdarzenia, ktorych nie bylo, tworzyla swoj swiat, w ktorym czula sie bezpiecznie, zmienila fryzure, zaczela nosic okulary. tak jakby tworzyla tez kompletnie nowa siebie. byl czas, ze bylam u niej w szpitalu codziennie, za kazdym razem zastanawiajac sie co moge/mozemy zrobic. i wiecie do czego nasza rola sie sprowadzila? do tego, zeby po powrocie do domu nie probowala znowu popelnic samobojstwa....  to ona sama musiala przebrnac przez wszelkie zakamarki tej choroby, sama sobie odpowiedziec na wiele pytan, na ktore my jako rodzina nie znamy kompletnie odpowiedzi. w jej przypadku to nie okazalo sie zwykla depresja, jednak nawet teraz czyli juz prawie 2 lata po jej wyjsciu ze szpitala lekarze nie sa pewni- schizofrenia albo cyklofrenia, to najczestsze co obstawiaja. prawdopodobnie nigdy nie beda w stanie postawic 100% diagnozy.
my jako rodzina- jestesmy przy niej. i tyle. przykro mi, ale nie wierze juz, ze moglismy zrobic cos wiecej.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Kwiecień 24, 2012, 16:19:04
Hejka- czy ktoś z Was brał Lenuxis?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 24, 2012, 19:57:48
A jaką ma substancję czynną ten lek?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Kwiecień 24, 2012, 21:00:56
escitalopram


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Kwiecień 25, 2012, 12:25:28
a jakieś doswiadczenia na ten temat?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 25, 2012, 13:39:32
Akurat biorę escitalopram (Nexpram 10 mg)od jakiegoś miesiąca z hakiem i jest różnie. Na początku- wiadomo-bez rewelacji ale też i bez skutków ubocznych. Potem nastrój uległ polepszeniu, lecz ostatnio znowu łapię doły.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Kwiecień 25, 2012, 13:52:45
ja z dnia na dzień odstawiłam
mam to w d.
nic nie pomaga


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dementek Kwiecień 25, 2012, 16:17:37
Mam tylko 3 koleżanki z technikum, jedną znajomą (swoją byłą nauczycielkę) i siostrę cioteczną, z którymi utrzymuję kontakt. Jak jadę ze studiów do domu, nie wychodzę z domu. Tylko jak muszę iść do sklepu, albo pojechać do konia. Czasem siostra cioteczna wyciągnie mnie ,,do ludzi", ale źle się czuję, nie potrafię nawiązać kontaktu (na 1 roku studiów także nie mam znajomych). Tak na prawdę to tylko konie i rodzice trzymają mnie przy życiu. Nie widzę sensu w studiowaniu, nie widzę siebie w przyszłości. Zamykam się w sobie. Tylko przez internet jestem ,,wygadana", bo nikt na mnie nie patrzy, nie komentuje za plecami, nie zna mnie. Do psychologa/ psychiatry nie poszłabym. W 3 klasie gimnazjum moja ,,była" przyjaciółka miała ze mną pojechać, ale nic z tego nie wyszło. W sumie to dobrze, bo nie dałabym rady czegokolwiek ,,na trzeźwo" jakiejś osobie w 4 oczy gadać o sobie i swoich problemach (pewnie wyimaginowanych). Podziwiam osoby, które odważyły się na ten krok...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Kwiecień 25, 2012, 19:14:40
Dementek , ja bym ci jednak radziła wizytę u psychiatry. Ja długo zwlekałam i ba rdzo tego żałuję. Jednak nie żałuję, że w końcu poszłam. Byłam sceptycznie nastawiona, nigdy nie byłam wcześniej u psychiatry i nie mogłam uwierzyć, że jakieś tabletki poprawią mi nastrój i samopoczucie. Pierwsza wizyta była kiepska, bo ciężko mi się mówiło, jestem nieśmiała, a tu mam mówić obcemu facetowi o swoich osobistych problemach. Głos mi się łamał, ręce trzęsły, trochę łez poleciało. Ale potem coraz łatwiej mi się mówiło, a po miesięcy leczenia - rany jaka jestem szczęśliwa! Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek to powiem. Zapomniałam już, jakie to uczucie.. A teraz sama je czuję. Mimo, że nie układa się nic, że są problemy, szaro, buro.. Ja nagle stałam się optymistką i chodzę uśmiechnięta od ucha do ucha. życie z uśmiechem jest 100 razy przyjemniejsze :D


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dementek Kwiecień 25, 2012, 19:37:56
gllosia Przez 9 lat to mi się ciągnie. Jest coraz gorzej, bo coraz bardziej się od ludzi izoluję. Przez pewien czas się cięłam, ale zwalczyłam to (z domu wszystkie żyletki powyrzucałam) , bo powiedziałam sobie, że jak już mam konia (który, jak myślałam, rozwiąże problemy) od dwóch miesięcy, to muszę przestać. Zresztą mama chyba coś podejrzewała. Jeszcze rok czy tam dwa lata temu mówiłam , że jestem nienormalna, że zamiast chodzić na imprezy siedzę sama w domu, że chyba powinnam iść do specjalisty - jedno spojrzenie mamy (wielce zdziwione) i zrezygnowałam. Próbowałam używek, ale też bez efektów, więc przestałam. Najgorzej było, jak mnie do akademika rodzice ,,wywozili" - po złych wspomnieniach z internatem w szkole średniej panicznie się bałam- wszystko się we mnie trzęsło, roznosiło mnie. Już w akademiku (przez tydzień byłam sama w pokoju) nie mogłam jeść; wciskałam w siebie kromkę chleba. Ale mama stwierdziła, że to ja sama sobie wmawiam, że jestem nienormalna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: mandi Kwiecień 25, 2012, 20:00:44
Dodo bo bez psychoterapii nie działa,albo działa na zasadzie placebo(z autopsji),albo działa na chwilę.Jeśli chodzi o stany depresyjne okresowe,czy nerwicę,to bez bodźców zewn.leki na dłuższą metę nie pomogą. Poprawią funkcjonowanie jeno,ułatwiają zycie,ale trzeba samemu nad sobą pracowac zarazem.

Ja dostałam "kopa" od Tunridy plus bliskich mi osób i powiem,ze bardzo dużą rolę odgrywają zaufane osoby,nie tylko terapeuta.U mnie wizyty u psychologa,to raczej na zasadzie odfajkowania i wyjścia( z mojego podejścia niestety... ,jakoś cięzko się otworzyć, no nie umiem!).
Kiedyś bałam się/nie chciałam rozm.o swojej dolegliwości z bliskimi,ale gdy się otworzyłam,okazało się,ze mam wokół osoby,które mnie rozumieją i wspierają  :)

Z 20mg paroksetyny zeszłam na 5mg, zaczęłam normalnie spać(bo na dwudziestce nie było mowy),działa!chodzę raz na dwa tyg do terapeuty,ale największą rolę widzę u siebie - bieganie,słuchanie muzy,książka na wieczór,pogadanie z mamą przez tel. Jak się chce to można sobie pomóc.Sobie samemu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: JARA Kwiecień 27, 2012, 14:25:20
Ja byłam dwa razy u psychologa, w tym i zeszłym tygodniu. I też myślałam, że odbębnię swoje i do domu, ale się myliłam. Ciężko było zacząć, ale poszło.
Dostałam książkę do poczytania i miałam iść wczoraj pierwszy raz na grupę wsparcia, ale... nie starczyło mi odwagi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Kwiecień 27, 2012, 14:30:16
Za 3 tygodnie idę do psychologa (na NFZ), więc zobaczę jak będzie.
Mam nadzieję, że tym razem trafię na kogoś ogarniętego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ekwan Kwiecień 27, 2012, 19:57:17
Dementek, nie ma sie czego bac, idz do psychologa. to jego zawod pomoc innym, jest neutralny, nie bedzie cie oceniac, pomoze zrobic ten pierwszy krok. nawet nie masz pojecia ile ludzi korzysta z tej pomocy, i czesto z pierwszych stron gazet. niestety, tym wrazliwym i introwertycznym jest ciezko poniewaz wspolczesny swiat zostal zbudowany dla ekstrawertykow. polecam lekture: introwertyzm to zaleta marti laney.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Kwiecień 28, 2012, 23:16:12
Demetek, idź koniecznie do specjalisty, ale ja bym ci radziła jednak psychiatrę i leki. Mi one bardzo pomogły. Do psychologa planuję też iść wkrótce, bo mam do rozwiązania problemy, nad którymi muszę sama popracować, tabletki ich nie rozwiążą. Ale jednak pójście do psychiatry to było najlepsze co mogłam zrobić. Nie żałuję, choć nie było mi wcale łatwo. Jak już usiadłam w poczekalni po zarejestrowaniu, to miałam ochotę uciec w cholerę, ale jednak zostałam i całe szczęście. Choć wizyty mi przyjemności nie sprawiały, a jeszcze musiałam nie raz czekać 5 godzin (jak ja kocham NFZ), to warto było.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaktus Czerwiec 24, 2012, 21:59:52
odkopuję, bo właśnie mnie bierze... we wtorek już idę do lekarza po tabletki, czuję się fatalnie, całymi dniami ryczę, nie chcę nigdzie wychodzić..

czy tylko u mnie w tym okresie zaczyna się od nowa..?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Czerwiec 24, 2012, 22:43:11
U mnie jest też chwilowe pogorszenie...Ale przynajmniej powód moich gorszych stanów jest znany.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: MissTake Czerwiec 25, 2012, 21:51:53
Mam takie pytanie: jak wygląda pierwsza wizyta u lekarza? Mówi się prosto z mostu "panie doktorze, chyba mam depresję", czy doktor sam kieruje rozmowę? Nie mogę sobie wyobrazić rozpoczęcia pierwszej wizyty, ostatnio rozmawiałam na ten temat z bliską osobą, którą niedługo czeka taka wizyta i nie potrafiłam jej odpowiedzieć właśnie na pytanie "jak wygląda początek wizyty, czy od standardowego lekarskiego "co się dzieje" ? "


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Czerwiec 25, 2012, 21:59:04
U mnie jeden lekarz od razu jak weszłam, zapytał się, co mnie do niego sprowadza. Z kolei obecna lekarka zadawała pytania na zasadzie "od ogółu do szczegółu" i sama sobie doszła do tego na podstawie wywiadu, z jakim problemem przychodzę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: MissTake Czerwiec 25, 2012, 22:05:16
Jakiego typu to są pytania? Czy mogę w jakiś sposób załagodzić stres osoby idącej na pierwszą wizytę? Potowarzyszyć jej do drzwi gabinetu, coś ponadto? Niby zgodziła się na wizytę, zapisała, ale boję się, że znajdzie pretekst i wymiga się od wizyty.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Czerwiec 25, 2012, 22:26:37
Mnie lekarka pytała, czy leczyłam się już kiedyś psychiatrycznie, czy miałam jakieś problemy w przeszłości, jakie mam objawy, mogące wskazywać na deprę. To takie ogólne pytania, ale jak zaczęłam opowiadać, to się dopytywała o daną sytuację i na tej podstawie wyciągnęła wnioski oraz postawiła diagnozę.
Myślę, że możesz potowarzyszyć w poczekalni, w oczekiwaniu na wizytę.  Sama poprosiłam chłopaka, żeby poszedł ze mną na pierwszą wizytę i poczekał pod drzwiami gabinetu. Sama świadomość, że ktoś bliski jest za ścianą dodawała mi otuchy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: MissTake Czerwiec 25, 2012, 22:55:34
Mistral bardzo dziękuję Ci za udzielenie mi odpowiedzi  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Czerwiec 26, 2012, 07:58:19
ech...a co robić jak partner uważa, że dla niego niezrozumiałe jest pojęcie "depresja" - nawet poczytanie uważa za zatrudne i niepojęte :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2012, 15:27:59
TinaTigra, a to ty masz depresje, czy on?
A ja też chyba dołączę :/ Nie czuje się ani smutna i nie myślę o samobójstwie. Jednak ostatnio zdałam sobie sprawę, ze przez ostatnie 2-3 lata zmieniłam się diametralnie. Kiedyś byłam chodzącym wulkanem energii, ludzie ciągle krzyczeli, żebym zwolniła, bo za mna nie nadążają. Bardzo mocno odczuwałam emocje, zawsze aż plonelam ze szczęścia, ekscytację czułam sama sobą. Teraz jednak żyję jakby w zwolnionym tempie, ruszam się jak zolw, ciągle o czymś zapominam, nie umiem się skoncentrować. Jeśli chodzi o emocje - wszystko mi jedno - ze wszystkim,no moze poza koniem. Ciągle chce mi się spać, nie chce mi się nigdzie wyjść (5 lat temu bym umarła, gdybym nie wyszła z domu) Chciałam iść pogadać o tym z psychologiem, ale do jasnej ciasnej w mojej okolicy jest dwóch na krzyż i do tego są bardzo drodzy :( Muszę się wziąć w garść, bo utrudnia mi to prace, poza tym znajomi zaczynają mnie postrzegać jak "spiaca królewnę"


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 26, 2012, 15:31:28
mysle ze to po prostu "depresja emigracyjna"  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Czerwiec 26, 2012, 15:37:21
Ikarina, a Ty masz sprawdzoną tarczycę?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2012, 15:52:19
nerechta, właśnie tak mi się wydaje ;) Co nie zmienia faktu, ze mogę sobie jakoś ulżyć ;)
Teodora, myślisz, ze to może być tarczyca? Mogę się przejść do lekarza i sprawdzić.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Czerwiec 26, 2012, 15:55:09
Ikarina, tak, "śpiąca królewna" pasuje mi całkiem nieźle do objawów niedoczynności. Miałam tak kiedyś - śpiącokrólewieństwo, brak entuzjazmu, zwolnione obroty, osłabiona koncentracja, pogorszenie pamięci, ciągła senność. A przy tym brak depresji (w słusznej ocenie psychologa). Nie miałam ani czarnych myśli, ani nie straciłam całej przyjemności życia. Tylko takie totalno-życiowe zmulenie. Badanie tarczycy to prosta sprawa, ja bym sprawdziła. Zwłaszcza że problem częsty, może dotyczyć nawet 20% kobiet.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 26, 2012, 19:00:01
O kurka, to bede leciec do przychodni w najblizszym czasie  8|
Ale psychologa tez odwiedze, bo jest jeszcze pare rzeczy, ktore pod depresje sie podpinaja, a nie pisalam o nich, bo jest to dla mnie zbyt osobiste  ;) Zrobilam test na depresje w przychodni i mialam 36 punktow na 60 (0 to brak depresji, 60 to totalna deprecha z cieciem zyl itp.) Powiedzieli, ze masakrycznie to nie jest, ale dobrze by bylo pojsc na jedna, dwie kontrolne wizyty z lekarzem ;) Kto wie, moze uda mi sie zalatwic dwie sprawy w jeden dzien.

Hmmm, a tak w ogole, ciekawe, jak powiedziec tarczyca po angielsku :D Zaraz sprawdze ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Faza Czerwiec 27, 2012, 04:08:59
koniecznie przebadaj tarczyce , sprawdz poziom hormonów. Mialam podobne objawy, cos tam "fiksowało" u mnie, dostalam tabletki hormonalne i dzis smigam. Czasem tak jest ,ze szukamy po omacku zamiast isc do lekarza , zrobic równiez podatwowe badania krwi bo to moe byc tez anemia.
A depresja? no cóz wierzę w depresję ale..widziałam tez ludzi leczonych na depresję niekoniecznie przez dobrych psychologów (np moja córka) wywaliłam jej wszystkie leki na ta deprechę, wziełamdo siebie ,kazałam pomagac w stajni , zabrałam ja "w obroty" znalazła prace i...koniec deprechy- dziewczyna tryska zdrowiem i energią. Uwazajcie na lekarzy psychologów, uważajcie na silne leki na depresję bo...naporawde moga powaznie zaszkodzic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Czerwiec 27, 2012, 08:48:56
Ikarina, trudno rozdzielić emocje, ciało, okoliczności... To są sploty. I nie wiadomo czasem (zwykle?) co było pierwsze - jajko czy kura. Jak się szczęśliwie zakochałam, zlazły mi "odwieczne" uczulenia na rękach. Do zera. Jak miałam trudny okres w życiu, taki "depresyjny" (ale jednak z cudzysłowem), to i tarczyca miała pogorszenie. Czy okres w życiu był ciemniejszy, bo hormonów za mało i nastrój gorszy, i energii mniej, czy tarczyca zareagowała na przedłużone napięcie? Autoimmunologia jakoś tak mocno się splata z emocjami... Krótko - popieram Twój pomysł sprawdzenia obu tropów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Czerwiec 27, 2012, 12:41:01
IKARINA- ja mam :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Czerwiec 28, 2012, 22:04:53
ikarina a w anglii psychologowie nie za tez za free?
Mozesz tez poszukac jakiegos wsparcia typowo dla emigrantow, mysle ze dzialaja takie placowki na wyspach :)
sama bym sie wybrala haha :D


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Czerwiec 29, 2012, 03:06:30
Ja nie ikarina, ale też się tym interesowałam, więc pozwolę sobie odpowiedzieć ;)
NHS może załatwić tylko kilka wizyt, później trzeba płacić...

ikarina, zwróć uwagę na to, że w Anglii są counsellor'zy i psychoterapeuci... Cie pierwsi kasują średnio trzy razy mniej pieniędzy, ale oceniając po wykształceniu (bodajże dwuletni - albo roczny, nie pamiętam - trening bez studiów vs studia + 4-6 letni trening) łatwo się domyślić, który jest lepszy.

Ja mam taki problem, że już dłuższą chwilę temu dojrzałam do decyzji, że potrzebuję pomocy (dysfunkcyjna rodzina, lata poniewierki przez siostrę i rówieśników, emigracja), ale najnormalniej w świecie nie mam pieniędzy. Do tego teraz doszedł kryzys emigracyjny. Staram się sobie pomóc jak tylko mogę - piszę w ramach rozmowy z samą sobą, dużo rozmyślam, staram się jak najszybciej wykrywać negatywne sytuacje życiowe i szukać rozwiązań, by nie pogarszać swojego stanu, ale tych największych problemów nie jestem w stanie sama, bez pomocy specjalisty, rozwiązać.
Po przemyśleniu tego myślę, że chodzenie do angielskiego psychologa nie miałoby sensu. Jedno to bariera językowa, a drugie to zupełnie inna mentalność...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Czerwiec 29, 2012, 08:35:41
Becia23, a nie dzialaja tam jakies polskie ngosy, ktore pomagaja Polakom sie odnalezc na obczyznie? czy po prostu cudzoziemcom?
w Polsce mamy troche takich, ktore pomagaja migrantom i sluza opieka psychologiczna, prawna itd - moze w UK tez cos takiego jest?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Czerwiec 29, 2012, 09:23:07
O, kurka, dziękuję wszystkim za rade i wsparcie. Nie wiedziałam, ze mogę liczyć na tak sporą pomoc :kwiatek:
A wiecie co? Odkąd sobie zdałam sprawę ze ze mną coś nie teges, to tak jakoś się lepiej poczułam. Ciągle mi się zdarzają momenty, ze zwalniam tempo, ale wtedy się "budzę" mowie sobie "weź się Ikarina w garść" i od razu wszystko mi tak idzie lepiej, czuje się świeżej. W przychodni dali mi ulotki, jak sobie radzić z lekkimi stanami depresyjnymi, no i czekam na wizytę z tą tarczycą ;) Oczywiście, jest mi czasami smutno, jak tesknie za przyjaciółmi z Polski, ale uważam to za normalne uczucie, przecież czasami trzeba za kimś potesknic ;)
kujka, wsparcie dla imigrantów jest, jednak ja przykładowo mieszkam na totalnym zad*piu i ciężko by mi się dostać do najbliższego miejsca z takim wsparciem ;)
TinaTigra, ech, chłopy, chłopy - może po prostu go zignoruj i rob swoje? Czy może on ci na prawdę przeszkadza w walce z choroba?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: TinaTigra Lipiec 02, 2012, 12:05:25
Nie przeszkadza, ale tez nie pomaga. Nie pozwala dopuścic do siebie mysli, że to jego wina- że zawiódł. A ja nie potrafię nic zjeść jak ktoś mnie nie pilnuje, czasami nie jem nic konkretnego 3-4 dni. Na siłę wpycham słodycze, owoce.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Lipiec 22, 2012, 11:58:32
Jak to jest z piciem alkoholu podczas leczenia, czy trzeba całkowicie z niego rezygnować? Leczyłam się Deprexoletem i już od prawie 3 miesięcy go nie biorę, lecz ostatnio czuję mały spadek formy i nastroju, szybko łapię doła, chce mi się płakać i zdarza mi się izolować od znajomych.. Nie chcę tracić znajomych i zachowywać się dziwnie, więc zastanawiam się czy nie zacząć działać póki nie jest źle. Deprexolet postanowiłam zostawić na gorsze chwile i prawdziwą deprechę, a póki co pomyślałam o Deprimie. Nigdy go nie brałam i nie wiem jak będzie na mnie działał, koleżanka mówi, że już na drugi dzień odczuwa poprawę nastroju i wraca do życia i nie odczuwa skutków ubocznych jak np. senność. Zastanawiam się jednak czy na okres dajmy na to miesiąca muszę zrezygnować całkiem z picia? Czy np. raz w tygodniu, raz na 2 tygodnie mogę sobie pozwolić? A może na taki jeden dzień czy dwa po prostu odstawić tabletki?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Lipiec 22, 2012, 17:45:19
gllosia, deprim to ziółka, więc koleżanka na drugi dzień raczej nie powinna poczuć różnicy. Ale jak widać placebo niezłe. Jeśli zmierzasz brać ten deprim, to pić możesz.
Generalnie nie powinno się mieszać psychotropow i alkoholu. Ale wiadomo jak jest... Ja np już niejednokrotnie byłam na lekach na ostro zakrapianej imprezie. U siebie zauważyłam tylko, że szybciej mam bombkę ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Lipiec 23, 2012, 10:29:30
Chyba jednak wrócę do Deprexoletu przynajmniej znam już ten lek, a zacznę od minimalnej dawki. Boję się tylko tej senności, bo pamiętam, że na początku ciężko mi było funkcjonować, a pracuję i to na wysokości..
No właśnie chciałam się dowiedzieć czy alkohol tylko szybko wchodzi czy mogą wyjść z takiego połączenia gorsze sprawy. Ale jak tylko szybciej wchodzi to spoko, dam radę :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Jasnowata Lipiec 23, 2012, 11:51:40
A mi znowu wraca... już było fajnie, a od połowy maja po prostu nie daję sobie rady. chyba za dużo niepowodzeń na raz :( Nic mi się nie udaje.
Nie mam ochoty znów zacząć terapii u psychologa, bo było mi na niej jeszcze gorzej. Z drugiej strony przy znajomych na siłę udaję wiecznie uśmiechniętą co mnie chyba jeszcze bardziej niszczy. Ale też żeby zacząć się przy nich użalać? Nie ma mowy.
Ehhh, nie mam na to siły. Na dodatek znów mogłabym spać i spać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Wrzesień 20, 2012, 19:38:04
Jak wytłumaczyć komuś, kto nie pojmuje czym jest depresja? Nie rozumie, że proste czynności stają się trudne i że nie wystarczy po prostu starać się bardziej i uwierzyć w siebie? Są jakieś opracowania dla laików? Niekoniecznie po polsku. Przecież nie zabiorę tej osoby do psychologa na prelekcję, tym bardziej, że uważa, że psycholog "leczy" bo na tym zarabia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Wrzesień 20, 2012, 20:08:26
cieciorka, bym wzięła kartkę i ołówek i narysowała ciąg kresek z przerwami wiodących do kółka = mózgu. I wyjaśniła, że wszystko co do człowieka dociera leci taką drogą. Z kreski na kreskę (z neurona na neuron) musi przeskoczyć "iskra". Ma znak "-" przykre, albo "+" przyjemne. Czasem coś się knoci i plusy nie przeskakują w ogóle. Takie mechaniczne tłumaczenie powinno trafić do praktycznej osoby, nie szkodzi, że nie każda depresja na tym polega.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Wrzesień 20, 2012, 20:20:53
:( Ciężko mi się pozbierać z depresji. Odstawiłam w wakacje leki, bo robiło się coraz gorzej i teraz jadę sobie po równi pochyłej w dół. Do psychiatry mnie jakoś nie ciągnie, choć wiem, że powinnam iść, terapia z psychologiem nie podobała mi się i przestałam chodzić... Nie mam siły się w to wszystko bawić. Ciężko mi się podnieść z łóżka i iść do szkoły (więc, siedzę sobie w domu od poniedziałku niby z powodu choroby, ale czuję się bardzo dobrze i spokojnie mogłabym siedzieć w szkolnych murach). Wszystko mi się rozpada albo sama doprowadzam do rozpadu.
Nie tak wyobrażałam sobie wchodzenie w dorosłość. A podobno z wiekiem jest tylko coraz trudniej...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Wrzesień 21, 2012, 16:01:52
Cytuj
A podobno z wiekiem jest tylko coraz trudniej...
Cavaletti, trudniej z czym?
Jeśli z depresją, to nie wiem, nie znam się.
Jeśli z życiem - niekoniecznie. Ja tam jestem teraz dużo bardziej zadowolona z życia niż te choćby 10 lat temu. To żadna zasada, są górki i dołki, ale życie dorosłe nie jest z zasady równią pochyłą!

Ciecior,
ja bym próbowała tłumaczyć tak.
Nie wszystkie choroby mają widoczne gołym okiem objawy, są też choroby, których nie widać.
Ale to nie znaczy, że one są nieprawdziwe. Albo że wystarczy użyć siły woli, żeby wyzdrowieć.
Nie powiesz człowiekowi, który ma mrowienia, żeby sobie siłą woli podniósł poziom magnezu.
Nie powiesz człowiekowi, który zasypia na siedząco i jest rozkojarzony, żeby sobie siłą woli podniósł poziom hormonów tarczycy.
Jeśli komuś podać amfetaminę, to nie powiesz mu, żeby siłą woli się uspokoił i przestał być pobudzony.
Nie powiesz komuś, kto z okazji demencji ma kłopoty z kojarzeniem, żeby się w końcu zebrał w sobie i przestał zapominać kluczy.
(Przykłady są niefachowe, jakby co.)
Różne rzeczy w człowieku chorują. Widoczne i niewidoczne.
A ciało z emocjami jest powiązane (gdyby tak nie było, to by ludzie np. nie palili trawki, żeby mieć lepszy nastrój).

Z depresją pewnie ten problem, że wchodzi w grę różnica skali: każdy ma czasem dołek, i nawet czasem nazwie go "depresją". A depresja i "depresja potoczna" to różne historie. To tak jak ja mam trudność z wyjaśnieniem, że "zmęczenie od stwardnienia rozsianego" i "zmęczenie potoczne" to dwie różne bajki. Ja znam obie i odróżniam. Ale póki się zna tylko potoczną wersję dołka/zmęczenia, to się nie wie, co to jest ta wersja chorobowa. Przy chorobie nastawienie ma znaczenie, ale nie wystarczy do wyzdrowienia...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Wrzesień 21, 2012, 16:14:29
cieciorka, tu masz fajne opracowanie po angielsku:
http://www.rcpsych.ac.uk/mentalhealthinfoforall/problems/depression/depression.aspx

i to samo po polsku:
http://www.rcpsych.ac.uk/mentalhealthinfo/translations/polish/depresja.aspx

Można też kupić książkę o depresji, ale myślę że skuteczniejsze będzie pokazanie chociażby takiej ulotki. Czasem ludzie nie wierzą aż nie przeczytają czegoś, co wygląda na napisane przez fachowców.
Mam koleżankę z depresją. Objawy - nagła migrena utrzymująca się dwa miesiące prawie non stop. Wszystkie badania wyszły super. Skierowano ją do psychiatry i zdiagnozował u niej depresję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cieciorka Wrzesień 23, 2012, 22:13:30
Teodora, Dzionka, dzięki wielkie dziewczyny! :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Heval Wrzesień 24, 2012, 21:08:30
Chyba się dopiszę  :icon_rolleyes:
Od dłuższego czasu czuję się taka "nieżywa". W sumie, to nic mnie specjalnie nie obchodzi. Nie chce mi się spotykać z ludźmi. Kiedyś oczywistością było, że piątek wieczorem się gdzieś idzie ze znajomymi, w sobotę najlepiej też. Teraz umawiam się, ale często uciekam się do kłamstw, żeby się z tych spotkań wywinąć. Kiedyś impreza była jak "błogosławieństwo" - trochę rozluźnienia, zabawa ze znajomymi, nowi ludzie etc. Teraz, to nawet mi się na tą imprezę nie chce iść. Byłam w piątek, bo koleżanka urodziny robiła, to wyszłam po 2 godzinach pod byle pretekstem, bo czułam się nie na miejscu.
Wciąż chce mi się spać, jedyne, co mnie cieszy, to spanie. Moim minimum do wyspania się jest 10-12 godzin, spać mogę 14h bez problemu. Cały dzień jestem zmęczona, senna. Nie pomaga też fakt ciągłego bólu głowy (w trakcie szukania przyczyn).
Pewna osoba z mojego otoczenia już coś zauważyła, mówiła ostatnio, że się o mnie martwi, bo jestem bez życia zupełnie. I rzeczywiście, kiedyś byłam bardzo pozytywna, pełna energii, wciąż z kimś gadałam, spotykałam się. Jak miałam wolne, to potrafiłam spędzać cały dzień poza domem i wracać tylko na krótkie spanie. W te wakacje zajęciem, któremu najchętniej bym się oddała było leżenie w łóżku i oglądanie serialu.
Jakiś czas temu miałam iść do psychologa, z trochę innych powodów, ale nie wyszło i teraz nad tym myślę.

Przeczytałam, kilka postów wcześniej, że tarczyca może powodować takie problemy, czy mam prosić lekarza rodzinnego o skierowanie na badanie tarczycy po prostu? Jak to badanie przebiega? Bo to, co czytam w internecie, to mnie przeraża trochę

I jeszcze jedno pytanie: nie jestem pełnoletnia, brakuje mi jeszcze trochę, więc czy u psychologa musi towarzyszyć mi opiekun? Tzn czy musi być w trakcie rozmowy? Bo z góry wiem, że przy rodzicach nie będę potrafiła się tak uzewnętrznić  :icon_rolleyes:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Wrzesień 24, 2012, 21:29:33
Heval, tarczyca jak najbardziej może powodować takie objawy.

Co do rozmowy z psychologiem, absolutnie rodzice nie muszą być wtedy z tobą! Nawet nie powinni :) Warto żeby cię zapisali w odpowiednie miejsce (ale terapeutę wybierze sobie sama). Zgodnie ze sztuką osoba niepełnoletnia umawia się z terapeutą, a on tego bezwzględnie pilnuje, na rzeczy, które może przekazać rodzicom. Czasem niczego nie chcemy przekazywać, a czasem młodzi ludzie wręcz wolą, żeby pewne sprawy rodzicom powiedział psycholog na osobności lub na sesji rodzinnej. Oczywiście zasada ta nie tyczy się sytuacji, gdy niepełnoletnia osoba mówi o myślach samobójczych lub dopuszczeniu się przez siebie przestępstwa (mam na myśli większy kaliber). Wtedy psycholog zobowiązany jest powiadomić rodziców i odpowiednie służby.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Heval Wrzesień 24, 2012, 21:53:05
Dzionka, poratowałaś  :kwiatek:
Myśli samobójczych nie mam, żadnej autodestrukcji czy przestępstw. Ale chodzi właśnie o to, że jak chcę powiedzieć terapeucie, co czuję i w ogóle, to mam wrażenie, że rodzice tego nie zrozumieją, lub wręcz wyśmieją.
W takim razie muszę kogoś dobrego poszukać, w sumie jeszcze nie wiem gdzie, ale rozejrzę się w internecie i dodatkowo pójdę na badanie tarczycy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Wrzesień 24, 2012, 21:53:56
Heval, jestem z Warszawy, jak by co mogę ci kogoś doradzić sensownego, gdybyś miała kłopot :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Heval Wrzesień 24, 2012, 21:55:15
O, to uderzam na PW, żeby nie robić rozważań w temacie mojego psychologa  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Październik 08, 2012, 12:43:57
Nie wiem czy to będzie odpowiedni wątek, może raczej zbliżony.
Chcę wreszcie uporządkować swoje życie, zrobić coś ze sobą. Jestem DDA. Moje życie dzieli się na dni znośne i totalnie beznadziejne, a gdzieś pomiędzy jakieś jednorazowe promyczki szczęścia.
Dojrzałam chyba do tego żeby sobie pomóc.

W miarę regularnię czytam magazyn "Charaktery", a w szczególności fragmenty, listy, czy artykuły dla DDA.
Nie potrafię się otworzyć na drugiego człowieka, a tymbardziej na grupę ludzi jakby to miało być spotkanie. Chyba najchętniej wzięłabym się za książkę bardzo reklamowaną przez magazyn "Charaktery"

http://torun.olx.pl/literatura-dla-dda-t-cermak-czas-na-wyleczenie-przewodnik-iid-164881673

Jak ktoś zna temat... Powiedzcie proszę, czy warto?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Październik 12, 2012, 20:38:32
Dzionka, czy mogłabym Ciebie również poprosić o namiary na sensownych psychologów w Warszawie?
Od dłuższego czasu borykam się z problemem, który robi ze mnie psychicznie prawdziwą ruinę i negatywnie odbija się na moim związku. Czuję, że sama nie potrafię już sobie pomóc, chociaż staram się jak mogę. Potrzebuję pomocy jakiegoś specjalisty, ale mam tak fatalne doświadczenia z psychologami, że myśl o kolejnej wizycie napawa mnie skrajnym przerażeniem. Ktoś musi mnie "strzelić w pysk" i zmusić mnie do wzięcia się w garść, bo sama zupełnie tego nie potrafię. Dodam tylko, że mam w najbliższej rodzinie kilka przypadków poważnych depresji i boję się, że jestem pod tym względem "obciążona" i wyjątkowo łatwo mogę wpaść w taki stan... :S


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 12, 2012, 21:46:38
kajpo, ja to mam ogólną awersję do wszelkich poradników/przewodników i innych dróg na skróty, ale być może musisz zacząć od małego i bezpiecznego kroczku. Terapie grupowe są super, ciężkie - ale super. O ile prowadzi je profesjonalista, oczywiście. Sama byłam na rocznej (no, powiedzmy, że to była terapia grupowa, ale na pewno miała znamiona tejże) i mogę śmiało powiedzieć, że zmieniła moje życie :) Jako DDA wcale nie musisz iść na grupę, jak najbardziej możesz wybrać się do terapeuty indywidualnego.

Goździk, depresja niestety jest w naszych genach i jest przekazywana pokoleniowo. Od wielu czynników zależy czy się u nas ujawni i w jaki sposób. Mogę ci na PW kogoś polecić, jeśli chcesz, ale tak naprawdę najlepiej samemu próbować i szukać kogoś nam odpowiadającego - byleby miał kwalifikacje (w trakcie lub po szkoły uprawniającej do certyfikatu). Ja na przykład nie wytrzymałabym u osoby "jestem kwiatem lotosu i oazą spokoju", bo by mnie rozniosło. Inni akurat tego potrzebują od terapeuty :) Sprawa bardzo indywidualna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: nerechta Październik 13, 2012, 13:08:55
kajpo czytaj wszystko co wpadnie Ci w rece, ale moim zdaniem ksiazka powinna byc dopelnieniem do terapii jesli chodzi o DDA. Traktuj to jako pierwszy krok, ale im dalej w las, tym wiecej drzew. Czasem sama sobie z tym co sobie uswiadomisz mozesz nie poradzic, i tez mysle ze z pomoca terapeuty poradzisz sobie z tym lepiej i szybciej. Moja mama w 1,5 roku pracy z terapeuta (+ masa przeczytanych ksiazek, robionych cwiczen itd) poukladala sobie zycie calkowicie, czego sama przez cale zycie nie potrafila. Nie taki diabel straszny :) Ale jesli chcesz zacznij od ksiazki, to juz cos :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Październik 13, 2012, 19:49:49
Kajpo, idz do specjalisty. Ja myslalam, ze sobie poradze, ale uwierz mi, ze dowiesz sie takich rzeczy, ze moze byc cholernie ciezko samemu sie z tym zmierzyc. Nie chce Cie absolutnie straszyc, ale ja wiedzialam, ze bedzie trudno i szlam z nastawieniem, ze bedzie to niezbyt przyjemne. Bylam w bledzie. Tak mna terapia na poczatku trzasnela o ziemie, ze myslalam, ze cos mi w srodku peknie. Serio.. Byc moze bez terapeuty bym az tak daleko nie zaszla, ale z perspektywy czasu powiem Ci, ze warto.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Październik 14, 2012, 09:50:26
Dzionka gdzie znajdę dobrego specjalistę? Chyba na dzień dzisiejszy za bardzo się obawiam wywlekać przed kimś osobiste sprawy. Tutaj, w tym momencie na forum to chyba maks na co mnie stać... ;)
Nerechta zen widzę, ze dobrze wiecie o czym piszę

Jak miałam ok. 16 lat raz byłam na jakiejś rozmowie ze specjalistą. Chyba takim z urzędu...
Przekonałam panią jak bardzo dojrzała i odpowiedzialna jestem jak na swój wiek, świetnie sobie radzę z problemami rodzinnymi, w szkole nie sprawiam problemów (pomijając to że później zawaliłam rok, a co tam), a nawet spotykam się z pewnym chłopakiem. Podziękowałam i poszłam. Jakie to miało znaczenie? Chyba tylko takie, żeby odhaczyć w statystykach dziecko z rodziny dysfunkcyjnej jako takie nie idące w ślady rodziców.

Ale teraz mi się czkawką odbija, nie mogę już dłużej udawać jaka jestem silna i chyba tego sama nie dźwignę.
Przypominają mi się rzeczy które widziałam w dzieciństwie, bardzo przykre rzeczy które wyparłam ze świadomości. Dopiero teraz do mnie wracają.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Październik 14, 2012, 10:10:29
kajpo, też byłam silna i też dźwigałam pół globu na barkach aż w końcu jak na mnie runął, to nie miał mnie kto zbierać. No bo JA sobie nie poradzę ;)? Dobry psycholog to klucz do sukcesu. Ja swoją terapeutkę uwielbiam i nasze sesje ogromnie dużo mi dają. Nie zrobi Ci zaraz prania mózgu i nie będzie kazał wracać do okresu embrionalnego (przynajmniej u mnie tak nie było). Ale jak to mówi mój terapeuta...jest ryzyko (;))- dobry specjalista nie da się oszukać wrażeniu Twojej pozornej siły i nie łyknie wszystkiego jak pelikan, więc musisz rozważyć wszystkie za i przeciw, bo poprawa nie nastąpi po jednej, trzech a może i po 10 sesjach. Mówię o spodziewanym efekcie wow rodem z książek P.Coelho czego oczekuje wiele osób udających się na terapię. To będą małe kroczki, ale gra jest warta świeczki.

Z resztą...terapeuta to zawód jak każdy inny. Płacisz obcej osobie, komuś z zewnątrz. Jak się nie spodoba, to nikt CI nie karze kontynuować tych spotkań. Musi 'kliknąć' jak z kochankami ;) Ja się nie spowiadam na moich spotkaniach. Mówię co mnie gryzie, czasami analizujemy co mogło spowodować takie a nie inne moje reakcje, ale nie musiałam na dzień dobry opowiadać o wszystkich mrocznych sekretach duszy mojej i rodziny takoż  :oczy2:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 14, 2012, 10:15:39
Zna ktos dobry szpital psychiatryczny? Nie oddział, szpital, z porządnie prowadzoną psychoterapią..


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Październik 14, 2012, 10:36:17
Kajpo, ja poszlam do psychiatry, ktory jest rowniez psychoterapeuta. Jak jestes z Warszawy, to dam Ci namiar.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 14, 2012, 10:42:16
evson- psychoterapia psychoterapii nierówna. Inne są szpitale dla osób z nerwicą czy zaburzeniami osobowości a inne dla schizofreników- bo oni TEŻ mogą mieć terapię. A jeszcze inna terapia dla osoby uzależnionej. Zaś jeśli chodzi o depresję, to nie każda osoba z depresją nadaje się do podjęcia terapii. Wszystko też zależy od przyczyny depresji. Inaczej będzie prowadzona terapia osoby chorującej na depresję endogenną a inaczej dla osoby u której depresja jest sprawą wtórną do np zaburzeń lękowych, czy uzależnienia męża.

Więc to jaki szpital wybrać, zależy od tego jaki rodzaj terapii, dla osoby chorującej na jakie zaburzenie masz na myśli


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 14, 2012, 10:51:14
Depresja. W fazie takiej ze jest koniecznosc opieki kogos z rodziny 24h. Pytam ogolnie, bo juz przestałam wierzyc ze ktos sie tym zajmuje na powaznie, a nie tylko otumania lekami. Była juz w Lublińcu, bo nasze województwo, ale normalny duzy szpital, nie jakis tam oddział przyszpitalny. I co? Podczas 2 tyg pobytu 2 razy u pscyhologa i raz terapia grupowa. W ciągu 14 dni. Reszta czasu- siedz na sali i jedz leki.
W obecnym stanie mysle ze musi to byc szpital z oddziałem zamknietym, przynajmniej na jakis czas.
Wiem ze na tym forum pewnie nie ma az takich ciezkich przypadków, niemniej jednak gdyby ktos był w stanie cos polecic to byłabym wdzieczna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 14, 2012, 10:55:21
Jeśli ktoś jest w takiej depresji, że 24 godziny na dobę potrzebuje opieki osoby drugiej, to moim skromnym zdaniem terapia za dużo nie da w tej chwili.
Osoba która leży cały dzień w łóżku, patrzy w ścianę, nie chce jeść, nie odzywa się, kontakt nawiązuje zdawkowy, ma zaburzenia pamięci, koncentracji nie nadaje się na terapię.
Najpierw trzeba taką osobę wyciągnąć z depresji lekami ( leki przeciwdepresyjne leczą a nie otumaniają- tak uważam), a dopiero kiedy poczuje się lepiej poddawać ją terapii. Terapia to leczenie rozmową. Jak terapeutyzować osobę, która a) nie chce rozmawiać b) nie chce wyjść z łóżka c) nie chce słuchać d) nie może się skupić i połowy tego co się mówi nie pamięta i nie rozumie?

Nie wiem w jakim stanie naprawdę jest ta bliska ci chora osoba, ale naprawdę- nie zawsze brak terapii to zła wola personelu. Czasami po prostu chory nie nadaje się w danej chwili do terapii.  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Październik 14, 2012, 10:57:20
Posluchajcie czy to cos da ze kogos zmusze do pojscia do psychologa? Musze cisnac jesli osoba mowi ze nie wierzy w terapie?
Sama musze isc, bo nasze rozmowy jedno welkie zgadywanie co powiedziec zeby nie zaszkodzic, a jednak wyciagac po trochu z glupich mysli.
Martwie sie, mimo pobytu w szpitalu, lekow, polepszenia sa krotkie.  Wszystko trwa juz ponad rok.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Październik 14, 2012, 10:59:45
Nie da. Na sile nic nie zrobisz. Trzeba chciec dac sobie pomoc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Październik 14, 2012, 11:10:00
Znaczy wiadomo, jesli nie bedzie chciala gadac to ciezko, ale kopnac zeby poszla do dobrego psychologa i chociaz by sprobowac, zaczynajac nawet mowienie czemu nie wierzy w psychologow itd.
Problem z tym niewierzeniem w terapie, to bardziej relegijne poglady, niz brak ochoty wyzdrowiec.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 14, 2012, 11:16:01
tunrida wiem wiem i tu sie z Toba zgadzam w 100%, co do pobytu w tamtym szpitalu to rzecz tkwi w czym innym. Była 2-3 dni na oddziale zamknietym, przywieziona przez karetke, i tu wyłacznie ratowanie lekami jest zrozumiałe (przeciwlękowy, przeciwpadaczkowy i przeciwdepresyjny). Ale po tym czasie przeniesiono ją na oddział otwarty, z sugestią ze jest i na pewno bedzie juz tylko lepiej i od tego czasu nie zrobiono własciwie nic. Były te leki które byly i w zasadzie nic poza tym. A jesli stan polepszył sie na tyle ze sama była w stanie wstac, ubrac sie, cos porobic w ciagu dnia, czasem sie usmiechnac to moim zdaniem trzeba to było wykorzystac na terapie.
Wyszła, wrociła, 2 tyg po powrocie były z udziałem jej ogromnej pracy nad sobą i kazdy dzien był wypełniony jakimis celami ktore sama sobie wyznaczała, funkcjonowała normalnie. Po czym depresja uderzyła tak, ze juz z tego nie wyjdzie. Moim zdaniem wyszła za wczesnie i teraz ma swiadomosc ze wykorzystała ostatnia furtke jaką jest szpital. Dlatego własnie szukam szpitala w którym pobyt długotermionowy nie bedzie bezsensowny. Bo dziennie na terapie ona nie jest juz w stanie isc, mimo leków. Jedyna (nikła) szansa to kompleksowe podejscie do tematu w szpitalu...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 14, 2012, 21:37:10
Evson, ile lat ma ta osoba?

Arimona, jeśli to religijne powody - może znaleźć fajnego księdza, z którym ta osoba chciałaby pogadać? Psychologowie często pełnią w społeczeństwie taką rolę jak kiedyś pełnili księża, warto więc szukać czegoś, co do KONKRETNEJ osoby przemówi. Skoro nie wierzy w psychologów i skuteczność terapii, to nie ma co - lepiej próbować innych dróg.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 15, 2012, 17:41:53
Dzionka 19 lat.

Zastanawiam sie tez czy JA nie powinnam pojsc na jedna-dwie rozmowy z psychologiem.? Myliscie ze to dobry pomysł czy nic nie da? Sama kiedys miewałam stany depresyjne, ale obecna sytuacja kazała mi zagryźc zęby i jestem jak na swoje mozliwosci- dzielna, staram sie poskładac rodzine do kupy, mimo sytuacji.
Ze wzgledu na to co opisałam w poprzednich postach, cala sytuacja okołorodzinna jest tragiczna. Boje sie ze poradze sobie teraz, bo wiem to, ale później wszystko uderzy na mnie ze zdwojoną siła. Tymbardziej ze dodatkowo, ktos bardzo mi bliski ma obecnie schyłkowe stadium raka. Na razie jade na adrenalinie, stresie i milionach zajęc ale boje sie sobie  n i e  poradze. Chciałabym zeby jakis terapeuta nakierował mnie, co mam sobie wmawiac i jak myslec, zeby to jakos przetrwac....


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Październik 15, 2012, 17:54:48
Dzionka
Tu jest problem, ze ja nie znam zadnych specjalnie fajnych, i tak w ogole tutaj ja nie jestem do konca do przekonana ze pomoga. (po prostu nie beda w stanie przez religie pewnych rzeczy przekazac, wyegzykwowac, zasugerowac? ). W sumie nawet nie wiem naprawde, bo stan jest taki ze naprawde specjalista jest mocno potrzebny.
No nic, podejme sie ryzyka i chyba sprobuje jednak byc bardziej stanowcza. Bo nic, a nic innego nie moge zdzialac teraz, tym bardziej na odleglosc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 15, 2012, 18:11:42
Evson, nie wiem skąd jesteś, ale dla młodej osoby polecam bardzo szpital w Zagórzu pod Warszawą - to szpital psychiatryczny dla młodzieży, poza farmakoterapią prowadzą tam przeróżne formy psychoterapii. A ty sama koniecznie gdzieś się udaj, na pewno będzie ci lepiej.

Arimona, zawsze możesz spróbować, no jasne. Brak motywacji własnej jednak zazwyczaj jest kluczowy dla procesu zdrowienia :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Październik 16, 2012, 09:50:42
Evson, psycholog z pewnością nie zaszkodzi. Ja przez kilka lat zylam w takim tempie, aż pewnego dnia nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Sama świata nie zbawisz. Prędzej zginiesz próbując.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ChemiK Październik 28, 2012, 23:01:37
Mam dość. Posypało się wszystko. Szkoła do której chciałam iść, jest poza moim zasięgiem, w życiu rodzinnym się posypało, tak naprawdę nie wiem kim jestem, jak się nazywam :smutny: niechce mi się jeździć do stajni, niechce mi się z nikim spotykać, niechce gadać, niechce mi się żyć, zaczełam sie chlastać (troche uspokaja, ale na jak dlugo?:( ). Dramat  :smutny: :smutny: :smutny:

edit: literowki


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: KarolaLiderowa Październik 30, 2012, 15:45:30
Oj widac,ze jesien nas dopadla :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ChemiK Październik 31, 2012, 08:21:45
To nie jesień. U mnie już dobrych kilka miesięcy :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ash Październik 31, 2012, 12:20:23
ChemiK, wejdź tu i poczytaj. Zgłoś się do specjalisty http://www.depresja.org/
https://www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Aktywnie-Przeciwko-Depresji/142920443704


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szafirowa Październik 31, 2012, 15:30:20
Dzionka, szpital w Zagorzu przyjmuje mlodziez z calej Polski, maja tez program pozwalajacy stopniowo wracac, lub uczyc sie na nowo, do normalnego zycia, tak zwane 'chatki'.

Evson, jakbys potrzebowala jakis konkretnych informacji odnosnie Zagorza, to pisz. Moja chrzesna jest wychowawca w jednej z 'chatek'.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Październik 31, 2012, 19:34:34
Chyba mnie dopada. Walczę, walczę, walczę, ale...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 31, 2012, 19:51:45
szafirowa, ale ja wiem, tylko nie każdy może zdobyć się na taki krok, żeby wyjechać daleko od miejsca zamieszkania...

Strzyga, marsz do lekarza! Jesień to najgorsza pora, szczególnie dla podatnych na depresję sezonową.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Październik 31, 2012, 19:56:30
Trzeba by się było zebrać, żeby iść do lekarza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Październik 31, 2012, 20:00:37
Dzieki dziewczyny, przekaze rodzicom ten trop, na razie celowalismy bardziej w śląsk, Kraków bo my z Częstochowy. Ale jak bedzie znowu dramatycznie to mysle ze nawet taka odległosc nie bedzie przeszkodą. Jak cos to pozwole sobie do Was skrobnąc PW  :kwiatek:
Od tygodnia czy nawet wiecej jest b.dobrze, siostra funkcjonuje normalnie, od rana do wieczora cos robi, nawet mnie ostatnio pocieszała gdy ja 'pękłam'.  Ale wiem ze to nie koniec wiec staram sie podchodzic do tego racjonalnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Październik 31, 2012, 20:13:24
Evson, pozwolę sobie zabrać głos, jako że osoba mi bardzo bliska choruje na depresję. Obecnie żyje normalnie- bez widocznych oznak depresji.

Jak już wspomniała tunrida, początkiem leczenia poważnego epizodu depresyjnego są leki. Dobór skutecznego leku jest dość trudny, a i skutki uboczne niejednokrotnie zniechęcające. Poprawa widoczna jest po kilku dniach lub kilku tygodniach.

Dopiero, gdy lek działa (i jest brany regularnie), a osoba chora jest w stanie "chcieć", można planować długoterminową psychoterapię.

Nie jestem specjalistą, ale zarówno u mnie jak i u kilku osób ten schemat leczenia był analogiczny do opisanego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Październik 31, 2012, 20:41:52
A ja się pochwalę, że wychodzę na prostą z depresji. Po ciężkich dwóch latach w końcu zaczynam myśleć pozytywnie. I chociaż pora roku nastraja melancholijnie, czuję się dobrze :)
W wakacje odstawiłam leki i dochodziłam do tego stanu sama, bez pomocy specjalisty. Przyznam szczerze, że wszystko ruszyło dopiero 2-3 tygodnie temu. Powoli wraca chęć do życia. Muszę jeszcze popracować nad motywacją do działania, ale myślę, że to kwestia kilku tygodni.
W każdym razie jestem z siebie dumna :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Październik 31, 2012, 20:45:59
cavaletti, a leki też odstawiłaś bez konsultacji ze specjalistą? Znasz siebie i to Twoje życie ale pamiętaj, że fazy zwyżkowe mogą trwać i kilka miesięcy i potrafią sprawić złudne wrażenie, że jesteśmy już silni i zdrowi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Październik 31, 2012, 20:56:10
Averis, bez konsultacji. No cóż, mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Październik 31, 2012, 21:04:09
cavaletti, oby, aczkolwiek ja bałabym się decydować o takich sprawach sama. Leki to leki. Mam nadzieję, że się tona Tobie  nie zemści.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Listopad 04, 2012, 19:06:33
Brakuje mi siły =(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rumka Listopad 04, 2012, 19:18:32
Mam takie pytanie pewnie nie ten wątek ale innego nie znalazłam : co z samonienawiścią i jak sobie z nią radzić ? Od razu mówię że nie chodzi mi o nienawiść swojego ciała a siebie samej jako osoby


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 04, 2012, 19:26:09
rumka, iść na terapię? Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, bo z różnych rzeczy może to wynikać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rumka Listopad 04, 2012, 19:28:12
Dzionka to wiem tylko że nie mam do kogo i wieczny brak środków a nie chce mówić o tym rodzinie , bo to przez nich też troche a czuje się w rozsypce


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 04, 2012, 19:31:52
rumka, via net Ci nie pomożemy niestety, bo napisać 'pokochaj siebie' i 'świat jest piękny' może każdy, ale to nie o to chodzi. Nie wiem skąd jesteś dokładnie, ale spróbuj poszukać bezpłatnych porad psychologicznych (na NFZ- dobrze mówię Dzionko?).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 04, 2012, 19:39:59
Tak, można iść za darmo na terapię - czasem się długo czeka, ale nie zawsze. Najlepiej pójść do psychiatry (na NFZ) i poprosić o namiary na darmową psychoterapię w konkretnym mieście. Często organizacje pozarządowe w ramach różnych projektów prowadzą takie działania.
Tylko trzeba się wziąć i poszukać, bo na pewno prze internet nie się tego załatwić...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: lira Listopad 04, 2012, 20:56:16
rumka, ja ostatnio dowiedziałam się co nie co o mikrokinezyterapii. Polecam poczytać na ten temat, bo to naprawdę ciekawe. We Francji np. taka terapia bywa refundowana. U nas jeszcze nie i pewnie do tego nie dojdzie. Mądry terapeuta będzie w stanie wiele Ci powiedzieć o Tobie bez pytania Ciebie.
tunrida, czy jako lekarz spotkałaś się z tą metodą terapii ?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ChemiK Listopad 04, 2012, 21:22:18
ash napisałaś żebym zgłosiłą sie do terapeuty... Nie potrafię rozmawiać. Nie mam chyba siły na kolejna konfrontacje z przeszłościa na rozmowę o tym co jest teraz... a łapy znowu pocięte


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Listopad 04, 2012, 22:39:01
Jeny, przerażają mnie czasem posty tutaj... Mnie raczej nie dopada nic poza ogólną chandrą, ale czytając niektóre wpisy można poczuć brrr grozę i tak troszkę sobie wyobrazić depresję.

ChemiK, mnie siem wydaje jako lajkonikowi że Twoje wpisy to po pierwsze prośba o pomoc.
A po drugie, to jeśli Ci się chciało i udało wykonać taki wpis na forum, to już coś! Jest nadzieja!
Ja tylko mogę trzymać kciuki żeby za tym małym kroczkiem udało się zrobić następny i następny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 05, 2012, 06:58:05
lira- nie, nie spotkałam się. Poczytałam teraz to co jest na ten temat w necie i dla mnie to zwykły rodzaj masażu. Masaż może być w pewnym sensie przydatny u osób, u których oprócz depresji czy nerwicy występuje spięcie mięśniowe. A takie spięcie występuje bardzo często.
Jeśli masaż rozluźni napięte mięśnie, jeśli masaż zrelaksuje pacjenta, to OK.
Bo nie wierzę, by jakimkolwiek masażem można było WYLECZYĆ zaburzenia psychiczne.
Aczkolwiek.... akupunktura też nie jest metodą znaną powszechnie na zachodzie europy, a na wschodzie jest skuteczna od lat.  ;)
Jeśli masz możliwość, idź i spróbuj. Zaszkodzić chyba nie powinno. No bo JAK? ;) 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: lira Listopad 05, 2012, 09:01:43
tunrida, oczywiście, że zaburzeń psychicznych/choroby psych. nie wyleczy, i z tego co wiem, to takowe są przeciwwskazaniem w tej terapii. Natomiast po przeczytaniu opinii paru osób po tej terapii, zaciekawiło mnie to, że terapeuta znajdując na ciele pacjenta pewne punkty/blokady, potrafi je odblokować i powiedzieć skąd się to napięcie wzięło , a nawet kiedy powstało. Wykorzystuje ścisłe połączenie ciała i emocji. Do mnie to przemawia  :)
A stricte masażowi mikrokinezyterapii to została poddana moja emerytka. Będąc od dawna kulawa, ma pełno napięć i usztywnień w ciele. I o ile od razu po zabiegu nie było widać różnicy , to w następne dni zauważyłam, że mimo stania w boksie przez większość doby, wyszła z boksu lekko, jak młódka, podczas gdy normalnie wychodzi sztywna, stękająca (nawet po paru godzinach stania) i potrzebuje dużo czasu, by się rozchodzić. We Francji stosuje się tę metodę na koniach, ale o efektach raczej nic nie wiem, bo terapeuta, który to u mnie robił jest specjalistą od ludzi, a z koniem chciał poeksperymentować .


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Listopad 05, 2012, 09:09:59
  lira-" i z tego co wiem, to takowe są przeciwwskazaniem w tej terapii."
Google wypluwa wskazania do mikrokinezyterapii:  Nerwice, Stany depresyjne, Stany lękowe, Bezsenność.
To są właśnie zaburzenia psychiczne.
Zadałaś pytanie w wątku o depresji, a nie w wątku o ogólnym zdrowiu i leczeniu. Więc na taki temat odpowiadam. ;)



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: lira Listopad 05, 2012, 09:24:29
Sory, bo źle się wyraziłam, chodzi oczywiście o choroby psychiczne , a nie stricte zaburzenia  :kwiatek:
Wkurza mnie , że się nie umiem czasem dokładnie wysłowić  :rozga:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 05, 2012, 13:36:07
lira, o tych blokadach w ciele i ich znaczeniu traktuje teoria psychoterapii bioenergetycznej stworzona i opisana przez Lowena - miałam o tym kilka wykładów na studiach. Raczej jest traktowana z przymrużeniem oka przez psychologów, ale coś w niej według mnie jest i czerpią z niej inne nurty (np. mój Gestalt). Lowen właśnie opisuje jakie blokady czy napięcia w ciele odpowiadają jakim stanom w naszym umyśle,  a terapia służy pogłębieniu kontaktu naszego ciała ze świadomością.

W ogóle bardzo ciekawy jest nurt psychosomatyki w terapii. Miałam warsztaty z pracy z ciałem i seksualności - strasznie mnie to wciągnęło.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: lira Listopad 05, 2012, 17:11:07
No, ciekawe to  :kwiatek:  Często jest tak, że mikrokinezą zajmują się nie tylko fizjoterapeuci, ale i lekarze. U nas ta dziedzina dopiero się rozwija, więc zobaczymy jakie będą efekty.
Ze swojej strony obiecuję, że rozwinę temat, jak będę w stanie, bo teraz to ''płynę'' i nie bardzo wiem co się dzieje. Tzn. wiem, ale to mnie tak zaskoczyło, że muszę się poskładać  do kupy. Życie ma jednak więcej wymiarów niż się wydaje !


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wrotki Listopad 05, 2012, 21:20:43
nic to nowego dla sportowca. dobre 20 lat temu miałem zajęcia z psychologiem (dziś poważna P profesor), która uważała, że przyczynę można zwalczyć skutkiem, ze skoro stres wywołuje napięcie mięśniowe, to odpowiednie fizyczne rozluźnienie mięśni, może zlikwidować stres- na mnie nie działało, ale i tak się nie nadawałem do tego sportu ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 05, 2012, 21:47:09
Trochę o czymś podobnym mówi hipoteza mimicznego sprężenia zwrotnego - a więc, w skrócie, używając mięśni twarzy odpowiedzialnych za uśmiech lub smutną minę, możemy u siebie wywołać te emocje (i faktycznie uwalniają się w naszym mózgu substancje odpowiedzialne za radość/smutek).
Tutaj cytat z wiki:
Na poparcie hipotezy mimicznego sprzężenia zwrotnego przytacza się zwykle wyniki eksperymentu przeprowadzonego w 1988 roku przez Fritz Stracka i jego współpracowników, w którym badani trzymali w ustach ołówek, posługując się albo zębami albo wargami. Chodziło o zaangażowanie mięśnia odpowiedzialnego za wyrażanie radości (ołówek w zębach - mięsień jarzmowy większy) lub mięśni zaangażowanych przy robieniu "smutnej miny" (ołówek w wargach). Następnie uczestnicy oceniali, jak bardzo śmieszą ich prezentowane im zabawne rysunki. Okazało się, że badani trzymający ołówek w zębach (a więc zmuszeni do uśmiechu) ocenili rysunki znacznie wyżej (w porównaniu z drugą grupą) - ruchy swoich mięśni, spowodowane przez trzymany w zębach ołówek, interpretowali bowiem jako objaw tego, że są weseli, z czego wnioskowali, że rysunki ich śmieszą. Na osoby, które trzymały ołówki wargami napięcie mięśni wpływ miało odwrotny (interpretowali napięcie swojej twarzy jako objaw tego, że rysunki im się nie podobają).



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Listopad 06, 2012, 16:56:39
A ja wreszcie zdobyłam się na umówienie się na rozmowę z psychologiem w Ośrodku Wsparcia i Interwencji Kryzysowej. Kamień spadł mi z serca... Czasami musi się wydarzyć coś, co bardzo dosadnie pokaże nam, że problem jest w NAS, że to ja sama swoim zachowaniem i działaniem unieszczęśliwiam siebie i całe moje otoczenie, a przede wszystkim tych, na których najbardziej mi zależy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 06, 2012, 17:16:21
Becia23, najważniejsza jesteś tutaj Ty sama a nie fakt, że to otoczenie ma z Tobą źle. Otoczenie sobie poradzi. I kwestia tego co rozumiesz pod pojęciem 'unieszczęśliwiam'. Czym innym jest świadome działanie na szkodę innych (i to jest krzywdzenie), a czym innym realizowanie siebie wbrew opinii otoczenia. Zaskakująco często to drugie jest mylone z unieszczęśliwianiem. Czasami trzeba sprawić innym przykrość (rozumianą jako nierobienie dla nich czegoś, co jest wbrew nam samym), by siebie uleczyć. A ludzie lubią wtedy rzucić 'ale z ciebie egoistka, w ogóle nie myślisz o innych!'.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Listopad 06, 2012, 17:35:45
Chodzi mi o to, że nie umiejąc kontrolować swoich problemów emocjonalnych, wbrew sobie ranię i odpycham bliskich mi ludzi, na których mi zależy (kompletnie nieświadomie - zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłam, jak jest już za późno). Spokojnie, nie jestem osobą, która sądzi, że muszę się dostosować do opinii i wymagań innych, dlatego tak cholernie długo zajęło mi dojście do tego, że na serio czas najwyższy coś ze sobą zrobić ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 06, 2012, 17:37:32
Becia23, to powodzenia w takim razie! :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Robaczek M. Listopad 06, 2012, 21:04:49
A możecie polecic jakiegoś dobrego psychologa z Krakowa?
Chodzi o nieakceptacje samego siebie i to już chyba w zaawansowanym stopniu...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 06, 2012, 21:45:54
Robaczek M., polecam ci serdecznie terapeutów z ITG przy ul. Gwarnej 2B w Krakowie. Super specjaliści, spędziłam z nimi rok i widziałam "efekty" ich pracy, więc z całą odpowiedzialnością polecam.

Edit: mam nadzieję, że nie zostanie to potraktowane jak reklama, bo nie jest tak do końca. Ośrodek, w którym pracuję, rusza z akcją "tania psychoterapia". Godzina: 80zł. Można dzwonić bezpośrednio do mnie (www w profilu) lub przez sekretariat: tel. 22 251 69 25 fax 22 425 11 15
Warszawa, Ursynów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 06, 2012, 22:25:42
Dzionka, jak na Warszawę, to faktycznie tanio. Fajnie, ze o tym piszesz- innym to się może przydać :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 06, 2012, 22:27:25
Averis, no właśnie trochę dziwnie brzmi "Tania psychoterapia" i bach 80zł, ale w innym miejscu, gdzie pracuję klienci płacą 135, więc... :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 06, 2012, 22:31:02
Dzionka, nie no- ale to jest tanio ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Listopad 07, 2012, 18:24:08
Robaczek M., polecam ci serdecznie terapeutów z ITG przy ul. Gwarnej 2B w Krakowie. Super specjaliści, spędziłam z nimi rok i widziałam "efekty" ich pracy, więc z całą odpowiedzialnością polecam.
 

Właśnie się miałam pytać o Kraków.. Ci terapeuci z ITG są darmowi, bo na ich stronie nie mogę znaleźć żadnych informacji? Czy tą są prywatne i płatne terapie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 07, 2012, 18:38:30
gllosia, zapewne prywatne. Za darmo terapia jest chyba tylko na NFZ.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Listopad 07, 2012, 18:45:11
Tak też pomyślałam, ale czasami zdarzają się darmowe organizacje, a na stronie o płatnościach ani słowa. W takim razie czy ktoś może polecić dobrego psychologa/psychiatrę (sama nie wiem co dla mnie lepsze) W Krakowie za darmo?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 07, 2012, 18:47:07
gllosia, to tylko przez jakąś publiczną poradnię zdrowia psychicznego. Musisz poszukać w internecie adresu takiej jednostki u siebie w mieście.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Listopad 07, 2012, 19:01:54
Tyle, że lista jest naprawdę obszerna i znaleźć COŚ to nie problem, ale bardzo bym chciała coś poleconego, już 2 razy się przejechałam i szkoda mi znów czasu na nieudane terapie.. Może ktoś z Krakowa korzystał z darmowych terapii i może mi coś polecić?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Listopad 07, 2012, 19:33:15
Ja też szukam bezpłatnych terapii/konsultacji, ale na terenie Wrocławia. Na NFZ odpada ze względu na ograniczoną liczbę miejsc i kolejki, ale wiem, że istnieją stowarzyszenia, centra kryzysowe oferujące darmowe kosultacje psychologiczne. Może ktoś coś słyszał?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 07, 2012, 19:52:16
Ja niestety mogę pomóc tylko w przypadku Warszawy :(

Terapeuci z ITG nie  przyjmują za darmo, niestety wizyta 50-minutowa to ok. 130zł.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kaktus Listopad 08, 2012, 20:52:00
Gllosia jutro Ci napiszę gdzie ja bezpłatnie chodzę w Krk (wcześniej chodziłam prywatnie, 100zł za wizytę- a raczej za wypisanie recepty..)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Listopad 08, 2012, 21:11:04
Jestem taka zmęczona. Czy ktoś mi może powiedzieć, że będzie dobrze?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: damarina Listopad 08, 2012, 21:25:59
Jestem taka zmęczona. Czy ktoś mi może powiedzieć, że będzie dobrze?


Będzie dobrze!
Trzymaj się.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Zapnij się Listopad 08, 2012, 21:26:47
Strzygaaa powiem Ci BĘDZIE DOBRZE- BĄDŹ TWARDA!
ale pytanie, czy Ty w to uwierzysz?
 :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: szafirowa Listopad 08, 2012, 21:47:58
Tak sie zastanawiam. Ilu mlodych (i nie tylko) ludzi nie szuka pomocy, nie pojdzie do specjalisty, lub nie kontynuuje skutecznej terapii, bo... nie ma na to kasy. Mam jakies takie poczucie niesprawiedliwosci z tym zwiazane. Kuzynka chodzila na terapie, skuteczna, ale wiem, ze dla rodziny bylo to ogromne obciazenie finansowe... mnostwo wyrzeczen, 'zaciskania pasa', bo trzeba. Teraz juz nie chodzi, jest ok, ale dalej stosuje uciekanie od problemow jako sposob na radzenie sobie z nimi, z trudnosciami.

Corka znajomych na terapii latami, dom skromny, nigdy sie nie przelewalo. Ale znow- trzeba.
Jak slysze to 130 (130? i kuzynka i corka znajomych placily 150!) to mnie cos trafia, zlosci i wkurza. Swego czasu moja mama za wszelka cene chciala mnie wyslac do tej super kobity za 150, bo uwazala ze powinnam 'z kims pogadac', za kazdym razem pukalam sie w glowe i mowilam ze jak jej zbywa te 150zl to ja znajde dla niego pozyteczniejsze zastosowanie.
Za 30...50, pewnie bym poszla, troche z ciekawosci, troche wychodzac z zalozenia 'nic nie tracisz', troche moze z jakas nadzieja. Moze kilku bledow udaloby sie uniknac, z kilkoma rzeczami poradzic sobie szybciej, lepiej, skuteczniej. Ale za 150? No way!



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 08, 2012, 21:54:15
Dobry psycholog to specjalista, a to kosztuje. Fantastycznego trenera tez nie znajdziesz za 30 czy 50 zł a pensjonatu za 200. Ja swoją terapię płaciłabym i 2 razy więcej jeśli by trzeba było. Nawet gdybym miała żreć mlecz. Ba! Dobry prywatny ginekolog tez kosztuje. Dlatego tez kobiety umierają na raka, bo nie mają pieniędzy, a państwowo czeka się 5 lat. I też mnie to wkurza, ale lekarze są chyba ostatnimi, których można obwiniać o taki stan rzeczy. Oni też mają rodziny na utrzymaniu.

Edit: Jakiś taki wojujący mi ten post wyszedł, ale to nie celowo  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Listopad 09, 2012, 00:20:11
Dzięki dziewczyny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Listopad 09, 2012, 13:54:14
Wiecie, że depresja dotyka około 350 mln ludzi na świecie?,  wg. Światowej Organizacji Zdrowia:
http://www.who.int/mental_health/management/depression/who_paper_depression_wfmh_2012.pdf


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Listopad 09, 2012, 14:04:24
Dobry psycholog to specjalista, a to kosztuje. Fantastycznego trenera tez nie znajdziesz za 30 czy 50 zł a pensjonatu za 200.

Trener i pensjonat to hobby, a depresja to choroba.
Trochę nietrafne porównanie ;)

No ale dobrze, że są chociaż tańsze opcje, takie jak ta o której pisze Dzionka. Szkoda, że tylko w Warszawie... chociaż po pół roku mieszkania tu - nie dziwię się. To miasto jest jakieś depresyjne. Mi nie grozi, ale gdybym miała depresyjne skłonności to z pewnością by się tu zaczęły pogłębiać ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Listopad 09, 2012, 14:54:02
Julie, ale to dalej specjalista. I dlatego dodałam potem zdanie o ginekologu. Bo państwowo do gina i psychologa można iść, ale w obu przypadkach wiadomo jak to wygląda.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: zen Listopad 15, 2012, 10:57:44
Dosc pilnie potrzebuje dobrego specjalisty, ktory prowadzi sejse w oparciu o terapie behawioralna a nie analityczna. Warszawa- i mile widziane sesje w jezyku angielskim.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Listopad 15, 2012, 11:36:17
zen, jaki wiek i co się, chociażby bardzo ogólnie rzecz biorąc, dzieje? Mogę kogoś polecić.

Julie, żeby psycholog był psychologiem cokolwiek umiejącym a nie konowałem, wróżką czy innym dziwolągiem, musi władować ogromne pieniądze w swoje wykształcenie. Chociażby sama szkoła, 4-letnia, to prawie tysiąc zł miesięcznie. Do tego masa stażów (płatnych najczęściej), opłaty do certyfikacji i bardzo marne zarobki przez pierwsze kilka lat pracy w zawodzie - nie znam nikogo, kto by nie robił przy okazji czegoś innego, bo by nie wyżył. Niestety, oni też chcą żyć na jakimś poziomie...



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Styczeń 13, 2013, 01:08:18
Odkopuję :)

Nie wiedziałam gdzie to wrzucić, bo wątku stricte poświęconemu psychologii i psychoterapii nie ma, a artykuł warty przeczytania dla zwykłego śmiertelnika.
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/mity-i-fakty-na-temat-psychoterapii,100223,1,1.html


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 17, 2013, 14:13:28
Pojawiam się w tym wątku znów.
Ostatnio moje wypowiedzi na forum nie nastrajają zbyt optymistycznie.
Niestety, nie radzę sobie z problemami osobistymi.
Biorę znowu antydepresanty, powinny niedługo zacząć działać- mija miesiąc, odkąd powróciłam do nich.
Na razie jest kiepsko.
Nie mam siły na nic, dręczą mnie negatywne, smętne myśli. Targają mną złe emocje. Najlepiej to bym uciekła w sen.
Zmuszam się do chodzenia na uczelnię, bo zdaję sobie sprawę, że jeśli zawalę studia (i tak nielubiane) to będzie mój przysłowiowy gwóźdź do trumny.
Moje zachowania w towarzystwie są w większości sztuczne, wymuszone. Śmieję się, ale w duszy chce mi się płakać.
Nie szukam litości ani kopa w tyłek.
Po prostu nie mam się gdzie wyżalić. Każdy ma swoje problemy, a nie chcę nikogo obarczać swoimi, bo sama wiem, co to oznacza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mazazel Styczeń 17, 2013, 20:39:52
Cytuj
jeśli zawalę studia (i tak nielubiane) to będzie mój przysłowiowy gwóźdź do trumny

Nie prawda. Studia w żaden sposób nie przesądzają o Tobie. Ja skończyłam nielubiane i na uj mi sie przydały. Po prostu zrób rachunek sumienia i albo je kontynuujesz- bo COŚ Ci dają- albo nic nie dają, więc rzucasz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 17, 2013, 20:57:23
Mistral, kochana, proszę- idź do terapeuty/ psychiatry. Samymi tabletkami świata nie zbawisz :( Rozwiążą problem fizyczny, ale głowa przecież rządzi się swoimi prawami.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 17, 2013, 21:18:04
Byłam u psychiatry. Zapisała mi leki i powiedziała, że jeszcze za wcześnie na psychoterapię. Myślę, że pokieruje mnie z czasem na terapię-w tym ośrodku odbywa się na NFZ.
Studia to jeden z  moich problemów, ale nie będę ich rzucać, mimo, że przeanalizowałam dogłębnie całą tą sytuację.
Liczę na to, że troszkę wyniosę coś z nich, chociaż dla siebie. Dotrwam jakoś do końca, a na mgr już pójdę na inny, bardziej pożądany przeze mnie kierunek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 17, 2013, 21:19:58
Mistral, ja bym to skonsultowała.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Styczeń 17, 2013, 21:27:37
Mistral,
Właśnie póki chodzisz, funkcjonujesz na studiach - towarzysko jako tako, to chyba warto sie przejść juz na terapie albo co najmniej jeszcze do jednego psychiatry zeby sie upewnić ze na pewno nie możesz jeszcze.
Tabletki to zazwyczaj wyciagaja juz jak leżysz dobę, i siły nie masz na to zeby sie obudzić i wstać. Albo trzęsiesz sie bez przerwy i masz fobie o wszystko.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 17, 2013, 21:32:53
Ja nie neguję samej istoty terapii, ale jednak tabletki nie są tylko dla tych co leżą plackiem w totalnym marazmie. U mnie jeszcze dochodzą sprawy lękowe, wynikające z obecnej sytuacji życiowej.
Dam tym tabletkom jeszcze trochę czasu (powiedzmy 2-3 tygodnie) i jeśli po tym okresie nie zaobserwuję poprawy, to wybiorę się do lekarza (czy tego obecnego, czy innego w celach konsultacji) i poproszę przy okazji o skierowanie do psychoterapeuty.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 17, 2013, 21:35:37
Mistral - trzymaj się cieplutko. Będzie lepiej. Ciężko w to uwierzyć, ale będzie. Niedługo skończy się zima, skończą się złe chwile.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Styczeń 17, 2013, 21:39:50
Mistral,
Cytuj
Albo trzęsiesz sie bez przerwy i masz fobie o wszystko.
No właśnie napisałam ze z fobiami tez ciężko rozpocząć terapie od razu, ( słowo lek mi umknęło  ;) )

W każdym razie obyś wybrnęła z tego wszystkiego cało i jak najszybciej! Będzie dobrze!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: marysia550 Styczeń 17, 2013, 21:46:28
Mistral- a gdzie jest powód?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 18, 2013, 00:11:18
Dziękuję Wam dziewczyny za ciepłe słowa ;)
marysia550, w sprawach osobistych. Ciężka choroba mamy, niepewność i kłopoty w związku, rozterki ze studiami...No i do tego moja melancholijna osobowość...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 18, 2013, 09:08:51
Czy ktoś może coś doradzić na zimową deprechę? Bo mam już naprawdę, ale to naprawdę dość. Nigdy się nie spóźniałam, a teraz rzadko kiedy jestem na czas, bo przeokropnie ciężko mi wstać, a potem zmusić się do czegokolwiek. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka ogólnie. Non stop senność i to taka, że głowa mi opada. Zdecydowanie nie przemęczam się, a czuję się fatalnie zmęczona i totalnie bez kondycji. Wysiłek fizyczny przychodzi mi wyjątkowo ciężko. Do tego nie mam kiedy wyjść na dwór złapać słońca, bo pracuję zwykle 8-16 w pomieszczeniu bez okien. Z drugiej strony tego słońca i tak nie ma zwykle. Zamiar w dzień wolny robić to, co lubię, zostaję w domu, w łóżku najchętniej. Humor fatalny. Nigdy aż tak nie miałam. Fakt, że moja sytuacja nieciekawa się robi, więc to wzmaga deprechę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Styczeń 18, 2013, 10:13:13
magda, moze to glupio zabrzmi, ale... idz na solarium. nawet na 5 min. wygrzejesz sie jak na plazy (i nie spalisz sie - o to sie nie martw) i moze jakos dotrwasz do pierwszych podrygow wiosny :)

i sprobuj jesc kolorowe, wesole potrawy - warzywa, owoce. tak jak latem.
mi ciutke pomaga ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Styczeń 18, 2013, 10:14:55
Do tego cytrynowe zapachy, winogrona.
To może mało, ale zawsze trochę dzień bedzie lepszy :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Tania Styczeń 18, 2013, 10:18:34
Tak. I solarium i kolorowe, pachnące jedzenie. Jem cytrusy hurtowo i mi lżej.
I taką sałatkę: pomidorki koktajlowe+ kiwi. Od razu milej. Wiosenniej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 18, 2013, 10:26:36
O solarium myślałam, właśnie na 5 minut żeby nie spalić się tylko wygrzać. Kolorowe jedzenie? Spróbuję.
Pomidorki odpadają, cytrusów staram się za dużo nie jeść (w PL są chemiczne i wychładzają organizm), ale może co innego wymyślę.
A na obudzenie się? Bo to jest duży problem, w weekend mam w planie wyjazd, ale tak mi się nie chce rano wstawać, że marnie to widzę... a jak nie wstanę to nie pojadę. (kawy nie tykam, nie ma opcji)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Moon Styczeń 18, 2013, 10:32:13
Mi cytrusy nie pomagają, mimo, że uwielbiam i wcinam ostatnio codziennie.
Na solarium muszę się koniecznie wybrać, wygrzać i choć trochę przyrumienić ten bladzioch spoglądający na mnie z lustra jest paskudny...  :S

W ogóle jest mi wiecznie zimno. W pracy, w domu, jak siedzę przy biurku, w samochodzie (nastawiam nawiewy na maxa, jak ktoś ze mną jedzie to po chwili drze się, że pieką go żywcem) o koniach nie wspominając. A chodzę ubrana jak na syberyjskie mrozy.  :(

Magda idź spać o 17, o 5 się obudzisz  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kare_szczescie Styczeń 18, 2013, 10:36:35
magda, też mam zimowe problemy z wstawaniem i jedyne rozwiązanie jakie znalazłam to postawić budzik (głośny) gdzieś daleko na szafie, gdzieś gdzie nie umiem dosięgnąć, a potem zanieść krzesło na korytarz. To durnowaty sposób, ale jedyny który wyciąga mnie z łóżka. Musze z niego wstać, muszę pobiec po krzesło, muszę je przenieść i dzięki temu mój organizm się wybudza. Najgorsze co jest, to budzik w komórce. Z włączoną drzemką. Nie mam żadnego problemu, żeby tą drzemkę wyłączać lub przesypiać.
edit. chodzenie wcześniej spać nie pomaga, bo człowiek, który nie zasypia  17 będzie się przewracał z boku na bok.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Moon Styczeń 18, 2013, 10:38:29
Ehh też fakt, ale znam ludzi, którzt potrafią usnąć w każdej porze dnia i nocy, jak tylko głowę do poduszki przyłożą... Zawsze zazdrościłam takim :P


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 18, 2013, 10:55:00
Jak idę spać o 17-19 to i tak mogę spać do 10-12 dnia następnego. Czasem o 9 się budzę ale i tak jestem nie do życia i oczy mi się zamykają cały dzień.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: marysia550 Styczeń 18, 2013, 11:28:31
Moon- mój mąż zasypia zawsze i wszędzie i gwarantuję Ci, ze jakbyś chodziła na 4 rano do pracy na 10 godzin to też byś tak zasypiała :)

Też mam teraz problem z ogarnięciem siebie- ferie są, nie pracuję, dziecko wysłałam na obóz i dopiero ok 10 budzi mnie kot, jak chce wyjść na dwór. Codziennie w ramach ruchu odśnieżałam podwórko i chodnik ( ale dziś pierwszy dzień nic nie spadlo), odpalałam samochód, szłam do sklepu po gazetę. I jestem zmęczona, ale idę spać o 2 dopiero.

A jutro ram tam tam muszę wstać o 7.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 18, 2013, 13:27:47
Magda, dwa tropy:
1. senność i niedobudzalność to może być tarczyca (tylko to nie jest tak bardzo sezonowe, ale sprawdzić nie zaszkodzi, problem b. częsty, na początek do zerknięcia: http://www.chorobytarczycy.eu/test#0)
2. bardzo sezonowe: niedobory witaminy D. Większość ludzi w naszej szerokości geograficznej je ma, zwłaszcza w niesłonecznych porach roku. Można zbadać i zacząć suplementować. Ale badanie trochę kosztuje, a niedobory pewnie masz ;), więc można zacząć po prostu łykać. Tylko nie 400 jednostek (nawet niemowlaki powinny brać więcej), tylko ze 4 tyś. W aptece dostaniesz bez recepty 1 tyś. jednostek, jak więcej, to albo recepta, albo allegro, albo branie po kilka tabletek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 18, 2013, 14:19:35
Teo, ty mnie zawsze 'straszysz' tą tarczycą a ja (głupia) nadal nie zrobiłam badań w tym kierunku. Ten test dał mi wynik 25 punktów (prawdopodobnie masz niedoczynność...), co mnie mobilizuje do sprawdzenia tego w końcu. Pytanie - czy badania można zrobić bezpłatnie po skierowaniu przez lekarza rodzinnego, czy nie da rady?
Dziś do 12 rozbudziłam się na tyle, by widzieć na oczy. Spać się chce nadal. Masakra  :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Styczeń 18, 2013, 14:20:20
Teodora pewnie ma rację. Mnie też to wygląda na tarczycę, albo jakieś niedobory w organiźmie. Żadna depresja. Wydaje mi się, że ta nazwa zaczyna być nadużywana do określania nie tego, co faktycznie oznacza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 18, 2013, 14:36:05
Rodzinny może dać skierowanie na samo TSH.
Możesz zrobić to państwowo, a sama dołożyć FT3 i FT4.

Dobrze też zrobić USG tarczycy i przeciwciała ATPO i ATG - ale na początek możesz zacząć od tych pierwszych trzech hormonów. Określiłyby, czy jest niedoczynność, a już określenie dlaczego, to kolejny etap. Byle wdrożyć suplementowanie hormonu tarczycy i przestać być zombie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Styczeń 19, 2013, 12:56:36
A ja znowu mam problemy ze sobą... Przez pewien czas (2-3 miesiące) czułam się wspaniale, góry mogłam przenosić, snu wystarczyło 5-6 godzin, byłam pobudzona, chętna do działania i... szczęśliwa? A od grudnia znowu wszystko powoli się sypie. Od kilkunastu dni jest bardzo źle. Dobrze, że od tygodnia mam ferie, bo inaczej pewnie do szkoły bym nie chodziła (a i tak sobie odpuściłam sporo w styczniu). Najgorsze jest to, że znowu zrobiłam się wrażliwa i na wszystko reaguję płaczem. Już myślałam, że to po prostu stan przedokresowy, ale do tego mam jeszcze kilkanaście dni i aż się boję co będzie. Z łóżka prawie się nie ruszam, strasznie się zaniedbałam i boję się wychodzić do ludzi, bo wstyd mi, że nie potrafię panować nad emocjami...
Chyba trzeba się będzie znowu wybrać do psychologa i psychiatry :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 19, 2013, 13:03:39
cavaletti, jak dla mnie to byłaś wcześniej po prostu w fazie manii, która może trwać nawet pół roku. Wiadomo, że taki stan nie jest naturalny. Teraz masz znowu fazę depresji. Niestety łatwo jest wpaść w pułapkę pozornie świetnej formy. wiele osób rezygnuje wtedy z terapii/leków, a niestety depresja tak łatwo nie puszcza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Styczeń 19, 2013, 21:18:24
Averis, no niestety :( Teraz trochę żałuję, że porzuciłam leczenie. Pewnie "pochwalę się" co mi lekarz i psycholog powiedzą - żeby się inni uczyli na moich błędach...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 19, 2013, 22:03:38
Cavaletii - dlatego tak ważne jest, żeby w tej górnej części krzywej nie przerywać leczenia. Pomimo faktu, że czujesz się ok. Nie rób tego, gdy następnym razem poczujesz się jak superman.

Oj, ciemno dziś jakoś.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dementek Styczeń 19, 2013, 22:05:27
Teodora- A czy na badania hormonów tarczycy i przeciwciał trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać? Głodówka, dieta? Badanie raczej będzie robione prywatnie, bo rodzinny nie da mi skierowania na takie badanie (nawet na podstawowe).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Styczeń 19, 2013, 22:15:28
Trzeba się przygotować jak na zwykłe pobranie krwi - czyli tylko 12 godz bez jedzenia i picia


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 19, 2013, 22:33:17
Do podstawowych badań nie trzeba aż tak restrykcyjnie. Można pić, herbatkę rano spokojnie (niesłodzoną), a nie pamiętam czy i zjeść czegoś nie można przypadkiem (pielęgniarka mi kiedyś mówiła, ale już zdążyłam zapomnieć).
Położyłam się wczoraj spać o 22, wstałam 9:30, o 11:30  z powrotem do łóżka i przed 15 wstałam (niechętnie). Jutro miałam iść na rower (normalnie bym zrobiła wszystko by już dziś do ekipy dołączyć), ale nie chce mi się - wolę spać. Ehh.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 19, 2013, 23:28:04
AFAIK - do badania hormonów i przeciwciał nie trzeba być na czczo. Natomiast poziomy hormonów wahają się w ciągu dnia, więc lepiej zrobić badanie rano.

Inna sprawa, jeśli przyjmuje się sztuczny hormon - wtedy trzeba pobrać krew przed wzięciem tabletki, a tabletkę bierze się na czczo. Więc i badanie tak wychodzi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Hexa Styczeń 19, 2013, 23:53:22
Magda mi na brak energii jesienią bardzo pomogło picie herbatki z guaraną. Tylko takie regularne, nie doraźnie.
Takiej o :
(http://www.bohatstvo-prirody.sk/herbalife-produkty/herbalife-guarana/)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dementek Styczeń 20, 2013, 15:15:08
Teodora- Widzę, że jesteś zorientowana, więc jeszcze się zapytam odnośnie tabletek. Biorę tabletki ,,Castagnus" i w ulotce napisane jest, że ,,Poprzez symulację receptorów dopaminergicznych obniżają poziom prolaktyny przez przysadkę, powodują ustępowanie zaburzeń wywołanych przez hiperprolaktynemię.". Jestem słaba z biochemii, ale wiem, że tarczyca i przysadka znajdują się w innych miejscach.  Może mieć to wpływ na wynik badania na TSH ?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 20, 2013, 20:42:52
Teodora- Widzę, że jesteś zorientowana, więc jeszcze się zapytam odnośnie tabletek. Biorę tabletki ,,Castagnus" i w ulotce napisane jest, że ,,Poprzez symulację receptorów dopaminergicznych obniżają poziom prolaktyny przez przysadkę, powodują ustępowanie zaburzeń wywołanych przez hiperprolaktynemię.". Jestem słaba z biochemii, ale wiem, że tarczyca i przysadka znajdują się w innych miejscach.  Może mieć to wpływ na wynik badania na TSH ?
Dementek, ja się opieram jednak przede wszystkim na swoim doświadczeniu - czyli Hashimoto, reszty endokrynologii nie zgłębiam ;)

Nie słyszałam, żeby Castagnus zmieniał wyniki TSH. Jeden związek, o którym wiem, to że przy niedoczynności tarczycy często podnosi się prolaktyna. I czasem wystarczy wyregulować hormony tarczycy, żeby prolaktyna wróciła do normy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dementek Styczeń 20, 2013, 20:45:14
Czyli przed badaniem lepiej nie brać ich przez kilka dni?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 21, 2013, 21:57:07
Mnie czeka jednak wizyta u specjalisty. Mam nadzieje, ze termin nie bedzie zbyt odlegly. Badania w kierunku tarczycowym tez mam zrobic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ChemiK Styczeń 22, 2013, 23:04:14
Mnie znowu cos dopadło:(. Brak ochoty na wyjscia z domu, najchętniej przespała bym cała dobę, ale jak zasypiam budzą mnie koszmary. Nawet do wc niechce mi sie iść. i te myśli autodestrukcyjne:(. Mam chwile gdy jest w miare, ale sa takie jak teraz, gdy siedze i łzy same leca nie wiem co robić z sobą i życiem... Czy żyć, a jak nie żyć to jak je skończyć. I tych chwil jest niestety więcej, i coraz wiecej ostatnio.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 22, 2013, 23:53:05
ChemiK, wiem, że to poważna sprawa, ale... nie przyszło ci do głowy, że zasadniczo wszyscy mają dość ciężko w życiu? Że to nie jest raj? I że, zwyczajnie :), trzeba się nauczyć kontrolować własne emocje (ew. z pomocą specjalisty i farmakologii), żeby nimi rządzić, a nie - żeby one rządziły tobą?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: damarina Styczeń 23, 2013, 12:59:18
Co do badań hormonów tarczycy. Ponieważ robię je regularnie i kilka razy w roku, pragnę wszystkich uspokoić, że nie jest to nic nadzwyczajnie skomplikowanego.

Przed pobieraniem krwi (najlepiej zrobić je rano), ostatni posiłek jem dnia poprzedniego wieczorem (do godz. 19.00). W dniu badania, nie przyjmuję przed pobraniem żadnych leków (w tym żadnych hormonów). Idę na pobranie zupełnie nad czczo (nie piję nic również przed badaniem).  Jem i piję dopiero po pobraniu krwi.
I tyle. Nic skomplikowanego.

Raz w roku mam skierowanie na USG tarczycy, przy stwierdzonej chorobie Hashimoto (rodzaj niedoczynności tarczycy).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Jasnowata Styczeń 23, 2013, 13:20:38
Averis, no niestety :( Teraz trochę żałuję, że porzuciłam leczenie. Pewnie "pochwalę się" co mi lekarz i psycholog powiedzą - żeby się inni uczyli na moich błędach...
A ja tak zrobiłam. To był baaardzo duży błąd. Mój stan manii trwał krótko, ale zdążyłam przyjść do gabinetu i śpiewającym głosem oznajmić pani magistrowi, że "dziękuję za współpracę, czuję się fantastycznie, już wszystko minęło!". Parę tygodni później rozpoczął się koszmar :/ Dopiero w grudniu zaczęłam sobie radzić z emocjami i tłumić wewnętrzne "złe głosy". Tak więc jak tylko nachodzą mnie głupie myśli, podejrzenia, to wychodzę na spacer, wyłączam komputer, włączam film, zmieniam temat, uśmiecham się, wszystko, żeby się tylko szybko zresetować. Póki co działa. Zobaczymy jak długo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 23, 2013, 15:48:35
Też nagle, bez konsultacji z dnia na dzień odstawiłam leki. Jednak po jakichś 2 miesiącach powrócił koszmar.
Było to nierozsądne. Nie polecam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Styczeń 23, 2013, 16:00:24
To i ja się dołączę do tego grona, co odstawiła leki bez konsultacji. W sumie nie miałam tego w planie, tak wyszło. A do dziś żałuję. Dodam, że potem, również bez konsultacji z lekarzem do leczenia powróciłam, bo mi leki zostały. I jakoś dotrwałam po wyboistej drodze do dziś. Również nie polecam i przestrzegam przed tym.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ChemiK Styczeń 23, 2013, 16:41:17
halo łatwo się mówi...........


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 23, 2013, 18:16:49
ChemiK, nie, nawet powiedzieć to sobie nie jest łatwo :) Ale nie ma innego wyjścia - bez przyjęcia na Siebie odpowiedzialności za stan własnych emocji (także uzyskanie właściwej pomocy) nic się nie zrobi. Nie ma antydepresyjnego Św. Mikołaja :).
Czy ktoś nie nazwał kiedyś depresji "wołaniem o pomoc"? Czasem wydaje mi się, że problem na tym polega, na oczekiwaniu, żeby ktoś nam pomógł, "żeby było inaczej". "Czy nikt nie widzi, jak ja cierpię?" A tu gucio. Pomóc można tylko sobie samemu. Podjąć decyzję: wystarczy tego kretyńskiego cierpienia, nic mi to dobrego nie daje, czas z tym skończyć. I poszukać sposobów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 23, 2013, 18:48:42
halo - koszmarne słowa. Naprawdę, mega, mega dołujące.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 23, 2013, 19:01:07
Tylko, chyba niestety, taka prawda...
Jednak, żeby walczyć z sobą, trzeba mieć siły.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 23, 2013, 19:08:31
Podjąć decyzję: wystarczy tego kretyńskiego cierpienia, nic mi to dobrego nie daje, czas z tym skończyć. I poszukać sposobów.

Jasne, że prawda, ale dla mnie to jest zupełne niezrozumienie mechanizmów depresji. Bo depresja nie polega na tym, że ktoś chce się tak czuć, to cierpienie nie jest kretyńskie. Żadne cierpienie z resztą nie jest kretyńskie...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Jasnowata Styczeń 23, 2013, 19:34:31
A ja w pewnym sensie zgadzam się z Halo. Wydaje mi się, że ja tak się troszkę zachowywałam. Tzn, moje stany depresyjne były jak najbardziej prawdziwe i nie wywoływane na siłę (bo to podłe uczucie i miałam serdecznie dosyć swojej osoby), ale to o czym napisałam w poprzednim poście, to "resetowanie się" w chwilach zwątpienia, to właśnie jest to:
Cytuj
Podjąć decyzję: wystarczy tego kretyńskiego cierpienia, nic mi to dobrego nie daje, czas z tym skończyć. I poszukać sposobów.
Czyli "Co mi da, że znów zacznę się nad sobą użalać?", "Co mi da jeśli odetnę się od świata?", "Po co mam psuć humor innym osobom?", "Przecież nie chcę do tego wracać."


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 23, 2013, 20:10:06
Nie doświadczyłam nigdy depresji, ale trudno mi uwierzyć, że rada "weź się w garść" pomoże.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 23, 2013, 20:19:26
Możę komuś to pomoże, ale są też takie osoby, dla których tekst "weź się" w garść jest równoznaczny z "ogarnij się, przestań mieć depresję!"weź odpowiedzialność za stan własnych emocji" oznacza "nie umiesz nawet zapanować nad własnymi emocjami. zrób coś z tym, bo samo się nie zrobi... na co czekasz?", "bezsensowne cierpienie, to ci do niczego nie potrzebne", można odebrać jako "pozbądź się tego, to twoja fanaberia, że masz depresję".

Naprawdę można komuś zaszkodzić takimi tekstami. Rozumiem, że są w dobrej wierze, ale nie znając danej osoby, tego jak reaguje... ja bym się bała, że kogoś jeszcze bardziej zdołuję i zamknę, bo może to odebrać jako przesłanie, że jest nieudacznikiem, ma bezsensowną chorobę i powinien się ogarnąć. Tylko, że depresja polega na tym, że człowiek ogarnąć się nie może. Może się nie wiem jak starać, ale depresja nie odchodzi...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Jasnowata Styczeń 23, 2013, 20:24:21
Strzyga, prawda. Jedyne rady jakie dostawałam od bliższych znajomych w tym przykrym czasie, to takie, o których piszesz. Czułam się wtedy jeszcze gorzej. Wręcz miałam wrażenie, że wszyscy uważają mnie za wariatkę, wieczną pesymistkę, z którą nie warto się zadawać.
 Aż w końcu sama do tego doszłam i jak sama sobie o tym mówię - działa. Jak ktoś mi o tym mówi - nie działa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 23, 2013, 20:26:28
Bo to tak jest niestety, to musi być "Twoje", musisz to czuć i rozumieć. Jak nie czujesz, a ktoś Ci tak powtarza, czujesz tylko ból.  I poczucie winy, że zawodzisz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mistral Styczeń 23, 2013, 20:30:16
To brzmi dla mnie podobnie, jak porady w stylu : wyjdź do ludzi, rozerwij się, złap nowe kontakty, towarzystwo Ci pomoże.
Może i są osoby, którym to pomaga. Mi nie. Wręcz męczy.
Tyle, że ja w obecnym stanie nie mam ochoty na kontakty towarzyskie, które zresztą, ograniczam do minimum.
Jak słyszę teksty o ogarnianiu się i wyjścia z ludźmi, to  :zemdlal:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Styczeń 23, 2013, 20:34:46
Ostatnio znalazłam taką ciekawostkę:
http://www.nerwica.vegie.pl/niedobor_magnezu.html

Naprawdę może być tak, że niedobór magnezu, tudzież innych związków może mieć aż tak kolosalny wpływ na samopoczucie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Styczeń 23, 2013, 20:45:22
Jak się nie jest pewnym czy to już depresja, czy tylko życie jest ciężkie, jak dla każdego, to najlepiej zrobić test: http://www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Heval Styczeń 23, 2013, 20:55:20
zrobiłam ten test z ciekawości i wyszło mi: "Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla Ciebie istotnym zagrożeniem."
Nie wiem jakim cudem, bo w żadnym pytaniu nie zaznaczyłam tej "najgorszej" odpowiedzi.
Ten test chyba trochę przekłamany jest, może i wcześniej byłam w trochę gorszym stanie psychicznym, ale teraz nie czuję, że mam depresje a mam leki brać wg testu? Coś nie tak  :swirek:



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 23, 2013, 20:57:47
To o czym pisze halo, ja uważam, że jest przydatne, ale nie w fazie depresji, tylko w w momencie, kiedy już wychodzimy/wyszliśmy z depresji i skupiamy się na tym, by jej zapobiegać.
Większości osób zaleca się kontakt z psychologiem. Właśnie po to, by znaleźć przyczynę ( o ile jest taka) naszych stanów depresyjnych i postarać się coś zmienić. Czasami to jakaś sytuacja, a czasami właśnie nasze podejście do życia. Czasami nasza osobowość, nasz charakter sprzyja temu, że miewamy obniżony nastrój.
I takie zdenerwowanie się, wzięcie życia we własne ręce ( o którym pisze halo) jest dobre. Ale tak jak mówię- w momencie, kiedy MAMY SIŁĘ NA TO. A siłę mamy NIE w fazie depresji, tylko w momencie kiedy z tej depresji wychodzimy.
Tak myślę.

ps- test NIE jest przekłamany. To test stosowany jako test POMOCNICZY w psychiatrii. Żaden test nie zastąpi rozmowy z lekarzem i diagnostyki. Ale czasami bywają pomocne. Może nie do samej diagnozy, ale np do oceny leczenia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Styczeń 23, 2013, 21:54:47
tunrida, To chyba Ty mi go kiedyś podsunęłaś, prawda?
Myślę, że to jest pomocne w odpowiedzeniu samemu sobie na pytanie czy mam depresję, czy może tylko obniżony nastrój...
i w zależności od tego, czy pomyśleć o spotkaniu z lekarzem, czy nie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Vanilka Styczeń 23, 2013, 21:58:47
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Styczeń 23, 2013, 22:04:32
Julie, no dzieki, wlasnie sie dowiedzialam, ze mam depresje. a test zrobilam z nudow  :zemdlal:
 :wysmiewa:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Styczeń 23, 2013, 22:14:04
Nieeee, Ty i depresja?! Na pewno coś tam oszukiwałaś! ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Styczeń 23, 2013, 22:21:39
Ja też ją mam i to stadium, w którym nie obejdzie się bez farmakologii... Nie robię więcej testów z tego wątku. W ostatnim wyszło mi, że mam chorą tarczycę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kujka Styczeń 23, 2013, 22:22:21
no wiec wlasnie, chyba lepiej isc do specjalisty a nie sie bawic w testy w internecie.

Kurczak, piona! Ja dokladnie tak samo! 18 punktow  :konik:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Styczeń 23, 2013, 22:23:50
kujka, ja miałam 19 :D

Masz rację testy nie na wiele się zdadzą. Sądzę, że gdyby robiły je nastolatki to pewnie z 80% okazała by się ciężko chora.
edit. Mam na myśli testy robione przed komputerem, bo w połączeniu z analizą specjalisty mogą być pewnie przydatne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: trzynastka Styczeń 23, 2013, 22:27:01
Dla mnie gadanie Halo jest zupełnie bezsensowne.
Depresja to choroba, normalna choroba którą się leczy.
Czy mówimy osobie z 40 stopniową gorączką "weź się w garść!"?
Albo czy osobie ze złamaną nogą będzie lepiej jak się dowie, ze ma się "wyzbyć tego bezsensownego bólu"? 
Znaczy, no można powiedzieć ale skutek to będzie miało absolutnie zerowy, gorączka nie spadnie, noga się szybciej nie zrośnie.
Potrzebny jest lekarz, potrzebne są leki i potrzebna jest pomoc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 23, 2013, 22:45:35
Ja też ją mam i to stadium, w którym nie obejdzie się bez farmakologii... Nie robię więcej testów z tego wątku. W ostatnim wyszło mi, że mam chorą tarczycę.
Chora tarczyca czasem podszywa się pod depresję, więc wiesz ;)

A co do testu - nie każdemu wychodzi depresja. Mi nie wyszła ;)

Co prawda polecili porozmawiać z przyjacielem (lub psychologiem), ale do psychiatry nie odesłali. Zresztą to oddaje nieźle mój stan - czuję się dobrze, choć jakieś tam problemy są. Trochę się wadzę ze sobą i światem (ale mało).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Alabamka Styczeń 23, 2013, 22:48:37
Zrobiłam z ciekawości i mam 31 punktów 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 23, 2013, 22:51:43
Łykajcie witaminę D3 ;)

Tzn. piszę do tych internetowo-naddiagnozowanych (choć i przy depresji pewnie lepiej byłoby mieć dobre poziomy witamin i mikroelementów). Jakby co, to ja łykam (aktualnie 5 tys. j.m. dla podtrzymania dobrego poziomu) i żadnych dwucyfrowych wyników w teście nie mam ;).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kurczak Styczeń 23, 2013, 23:36:31
Teodora, to prawda, że mam gorszy okres w życiu, ale depresją bym tego nie nazwała. ;) O witaminach faktycznie myślałam, bo okres zimowy zawsze jest dla mnie męczący.

Ktoś już tu pisał, że ostatnio panuje moda na nadużywanie tego słowa. To prawda. Znam osobę, która średnio trzy razy w miesiącu przechodzi "depresje". Najczęściej trwa ona ok. 2 dni. Oczywiście osoba ta nałyka się wtedy rozmaitych ziołowych pigułek i po dwóch dniach czuje się jak nowo narodzona. Słuchać tego nie mogę, bo ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo poważna jest to choroba i każdą chandrę nazywają w ten sposób.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cavaletti Styczeń 23, 2013, 23:41:36
Rozumiem, że samodzielne branie leków (zostało mi ich całkiem sporo z przed kilku miesięcy) to głupota i powinnam mimo wszystko udać się do lekarza...?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 23, 2013, 23:51:41
Oczywiście, że tak. Koniecznie do lekarza =)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 24, 2013, 06:50:04
Błędem jest, aby młoda osoba brała leki z powodu depresji co kilka miesięcy ( choroba nawraca co i rusz) i żeby nie chodziła systematycznie na terapię!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 24, 2013, 08:59:05
Ja mam 36, ale ze specjalistą już się spotykam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Styczeń 24, 2013, 09:32:45
Mi w teście wyliczyło 1 punkt. To chyba dobrze :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: iga07 Styczeń 24, 2013, 10:07:00
kurcze mi wyszło 40 8|


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bawarka Styczeń 24, 2013, 10:24:23
Co wyście tam pozaznaczały?  8| Mi wyszło 16 a ostatnio czuję się średnio.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 24, 2013, 10:38:12
Po pierwsze zwróćcie uwagę, czy nie przesadzacie w ocenie ( kobiety czasami tak lubią) Po drugie- jeśli ktoś ma "odpowiedni" charakter i kompleksy, to pozaznacza punkty podobne jak osoba z depresją. A depresji jako takiej nie będzie miał.
Tak więc- spokojnie. To tylko test, którego interpretacja wymaga uściślenia z lekarzem poszczególnych odpowiedzi na pytania.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ash Styczeń 24, 2013, 10:46:16
Mi wyszło 8 punktów i że depresji brak.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 24, 2013, 11:04:37
Po pierwsze zwróćcie uwagę, czy nie przesadzacie w ocenie ( kobiety czasami tak lubią) Po drugie- jeśli ktoś ma "odpowiedni" charakter i kompleksy, to pozaznacza punkty podobne jak osoba z depresją. A depresji jako takiej nie będzie miał.
Myślę, że jakby jeszcze dodać na przykład:
- intensywny okres w pracy / sesję (--> poczucie nienadążania, robienie jakichś błędów, co skoro wszystkiego za dużo, to chyba nieuniknione)
- kredyt / zwolnienia grupowe (--> niepokój o przyszłość)
- problemy ze snem wynikające z przyczyn dowolnych
- odchudzanie
To się też trochę punktów uzbiera.
Tylko, Tunrida, pewnie każdy inaczej podchodzi do wyzwań?
I odporność ma inną? I dyskomforty psychiczne inaczej odbiera?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 24, 2013, 11:28:52
Tak, ale co innego kobieta, która ma kompleksy i wysokie wymagania wobec siebie i zaznaczy "jestem gorsza od innych, zaniedbuję wiele spraw, obwiniam się za wiele spraw, schudłam, źle sypiam, martwię się o przyszłość"- i tak naprawdę nie ma żadnej depresji wymagającej farmakologii, a tylko ma przejściowo gorszy okres w życiu- jak wiele z nas.
A co innego osoba w ciężkiej depresji, która leży cały dzień w łóżku patrząc w ścianę i obwiania się za śmierć męża, upadek partii, nie je wcale, w nocy nie śpi wcale, nie myje się itd itp
Dyskomforty psychiczne, zmartwienia, gorsze okresy w życiu nie są równoznaczne z depresją wymagającą leczenia lekami przeciwdepresyjnymi. Czasami bywa, że zacznie się od niewinnego gorszego kresu, który osiągnie poziom depresji. Ale częściej jednak chyba nie osiąga.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Styczeń 24, 2013, 12:01:33
Mi wyszło 24, ale tylko i wyłącznie przez moją pracę. Gdybym nie była podległa osobie, która przy kazdej okazji dopieka mi jak tylko się da, to pewnie miałabym 0 punktów.. Ale w moim przypadku to przejściowe, bo w końcu pęknę i odejdę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 24, 2013, 17:50:09
Chwileczkę. Weźmy osobę z depresją. Prawdziwą. Jest sobie taka osoba w pokoju i cierpi. Cierpi realnie. Załóżmy, że nie ma co liczyć na pomoc otoczenia, że takowego otoczenia - innych ludzi - chwilowo NIE MA. To jakie są wyjścia? Albo ta osoba jednak ruszy dupę(!) i poczołga się po pomoc, albo - sczeźnie. Depresja jest straszna, bo atakuje podstawę bytu - instynkt samozachowawczy. A zwierzak, któremu "poszedł" instynkt samozachowawczy - jest skazany. Ta osoba samotna w pokoju, niestety, zapewne wykrzesze energię na próbę samobójczą (zamiast poczołgania się po pomoc). Teraz - albo ktoś przypadkiem ją znajdzie na czas - albo NIE :(. Jeśli znajdzie - to będzie hospitalizacja i próby pomocy (zewnętrzne). I taka osoba (w niezłym przypadku) będzie siedziała na terapii z oczami w sufit, od czasu do czasu nimi przewracając. Będzie brała leki - do czasu, aż zorientuje się, że - chwilunia - odcinają ją od takiej gamy przeżyć! Że stępiają jej genialną wrażliwość. Wtedy zacznie te leki po kryjomu - zbierać (przydadzą się do następnej próby).
Niestety, jeśli ktoś nie chce żyć ani funkcjonować - to żadne zaangażowanie otoczenia nic mu nie narzuci. Jak z... narkomanem. Pomagać można do oporu - jeśli sam zainteresowany nie wydobędzie z siebie motywacji = dupa blada.
Podstawą wyjścia z depresji jest skończenie z obwinianiem - i siebie, i otoczenia i konstatacja, że "umiesz liczyć, licz na siebie". Wtedy resztki energii można zwrócić na szukanie pomocy. Bo się będzie chciało Pomocy - czyli - Wyjścia, a nie - jedynie użalania i... (brutalne, wiem :() manipulowania innymi.
Rozbroiło mnie: "Prawda, ale dołuje". No o to chodzi, żeby prawda Przestała dołować. I życie (które każdy ma jedno i dalekie od ideału) - przestało dołować. Bo na to nic się nie poradzi. Konstrukcji świata się nie zmieni. Wpływ można mieć jedynie na siebie. Ew. potem - na świat. Własną pracą.
Owszem, uważam, że osobie w depresji NIE MOŻNA zaszkodzić. Taka osoba sama sobie szkodzi, także totalnie - do samounicestwienia. Ale, niestety, wybór jest jej - tylko jej.
Tak, depresja to choroba. Jeśli, np. leżymy w lesie ze złamaną nogą - to albo uda nam się wezwać pomoc, doczołgać po pomoc - albo - zginiemy. Prawo życia.
Osoby w depresji zbyt często oczekują, że pomoc "przyjdzie sama", więcej nawet - oczekują, że inni mają święty obowiązek dostrzec co się dzieje. Nie mają. Mogą - ale nie muszą. I - po x interwencjach, mogą nawet... nie mieć ochoty. Pomagać komuś, kto sobie pomóc nie daje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 24, 2013, 18:00:38
-aż zorientuje się, że - chwilunia - odcinają ją od takiej gamy przeżyć! Że stępiają jej genialną wrażliwość.

-Pomagać można do oporu - jeśli sam zainteresowany nie wydobędzie z siebie motywacji = dupa blada.

- Taka osoba sama sobie szkodzi, także totalnie - do samounicestwienia. Ale, niestety, wybór jest jej - tylko jej.


Nie zgadzam się. Piszesz tylko o pewnym rodzaju depresji. Taka depresja jaką opisujesz wygląda mi najbardziej na depresje tzw reaktywną, sytuacyjną. Kiedy człowiekowi źle w życiu i kiedy ten człowiek poddaje się, oczekując czegoś od innych. Bywają takie sytuacje. I wtedy będziesz miała częściowo rację. Albo na zaburzenia nastroju u osób z nieprawidłową osobowością. Albo u osób współuzależnionych.  ( i w tych przypadkach osoba chora, po wyjściu z dołka MUSI zacząć walczyć, dbać o siebie, zmieniać to co zmienić może. Moim zdaniem- razem z terapeutą)

Ale są TOTALNIE inne depresje. Takie, kiedy leki wyrównują zaburzone proporcje neuroprzekaźników. I uwierz mi, osoby przyjmujące leki czują się tak, jakby dostawały...no nie wiem.....tlen i aminokwasy. Coś, co powoduje, że ich mózg pracuje normalnie. Po prostu normalnie. Odstawiasz leki i masz po książkowej ilości czasu nawrót objawów. Jak tylko skończy się okres działania danego leku.

I jest gama depresji pośrednich. Generalizujesz opisując jakiś jeden, dwa, trzy, osiem przypadków, które znasz. I które bardzo możliwe, że wyglądały tak jak opisujesz. Ale te przypadki nie wyczerpują całej gamy różnych depresji.
Tak uważam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Styczeń 24, 2013, 18:27:53
Niestety, jeśli ktoś nie chce żyć ani funkcjonować - to żadne zaangażowanie otoczenia nic mu nie narzuci. Jak z... narkomanem. Pomagać można do oporu - jeśli sam zainteresowany nie wydobędzie z siebie motywacji = dupa blada.
Podstawą wyjścia z depresji jest skończenie z obwinianiem - i siebie, i otoczenia i konstatacja, że "umiesz liczyć, licz na siebie". Wtedy resztki energii można zwrócić na szukanie pomocy. Bo się będzie chciało Pomocy - czyli - Wyjścia, a nie - jedynie użalania i... (brutalne, wiem :() manipulowania innymi.
Owszem, uważam, że osobie w depresji NIE MOŻNA zaszkodzić. Taka osoba sama sobie szkodzi, także totalnie - do samounicestwienia. Ale, niestety, wybór jest jej - tylko jej.

To prawda. W pierwszej kolejności osoba chora musi chcieć wyjść z tego, inaczej żadne próby pomocy, namawianie, zmuszanie i rozpoczynanie leczenia nie ma sensu. Jednak często stany depresyjne zmieniają myślenie człowieka tak, że on tę pomoc odrzuca i jej nie chce, mimo iż w głębi duszy tego pragnie. Jego prawdziwe "ja" chce normalności, ale depresja mówi mu, że tak jest dobrze. Albo podpowiada, że nic nie ma sensu, leczenie tym bardziej. Że i tak nie przyniesie skutków i tak nic nie poprawi. A zatem po co się starać, skoro i tak nic z tego nie będzie? A olewająca postawa? Nie jest naturalną postawą człowieka, jest postawą wynikająca z depresji. Taki człowiek na wszystko mówi "mam to gdzieś". Czy będzie dalej chory, czy będzie coraz bardziej wgłębiał się w ciemną stronę - jemu to zwisa. Ale to nie jest jego wina, że takie myśli nim kierują i że nie ma na nie wpływu.
Nie wiem jak można powiedzieć, że chora na depresję osoba sama sobie szkodzi. Czarne myśli przychodzą same i człowiek nie ma na nie wpływu! To one nim kierują i podpowiadają co robić i jak się zachowywać.
Musi w życiu chorego pojawić się jakis impuls do leczenia. Coś ważnego w życiu lub osoba, która jest ważna dla nas, ale przede wszystkim my jesteśmy ważni dla niej. Jesli tego brakuje to po co się leczyć? Dla kogo? Na co? Jeśli brak jest perspektyw, to brakuje nadziei na lepsza przyszłość i znika potrzeba leczenia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Styczeń 24, 2013, 18:44:51
gdzie zaczyna się depresja a kończy sieroctwo życiowe/dół z powodu dorosłości itd? bo widzę pewną tendencję, tak jak było z dysleksją tak teraz ludzie mają dys-życie. No kurna jest ciężko, nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nikt nie głaszcze po głowie, ba, jeszcze dołoży kopa w plecy jak sie nadarzy okazja. I zamiast się ogarnąć albo przynajmniej spróbować po prostu żyć to od razu jeden z drugim ciężko chory na depresję. A czemu ja nie mam? chociaż mam mnóstwo powodów i każdy sam w sobie jest wystarczający, żeby powiedzieć "mam to gdzieś", położyć się i czekać na śmierć :/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Teodora Styczeń 24, 2013, 21:28:45
Jest jeszcze taka depresja, która nie ma przyczyn emocjonalnych. Ani "intelektualnych".

Na przykład w ulotce leku, który biorę, jednym z pierwszych punktów na liście możliwych skutków ubocznych jest depresja. Czy jeśli dostałabym depresji od tego leku, to: 1. będzie to moja wina? 2. pomoże mi wzięcie się w garść?

Oczywiście, coś biorę na siebie (decydując się na leczenie tym preparatem). No i mogę się starać zauważyć początki depresji (plus zawczasu uwrażliwić otoczenie na temat). Ale to nie byłaby depresja, którą sama na siebie sprowadziłam, jakaś autodestrukcja, karanie siebie, nieuporządkowane myśli i emocje.

To tak jeszcze a propos wrzucania różnych odmian choroby do jednego worka.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Styczeń 24, 2013, 21:33:47
No i przecież przy braniu niektórych pigułek antykoncepcyjnych ma się "piękne" objawy depresji. Żadne branie się w garść nie daje tu rady.

Depresja ma wiele obliczy. Jest cała masa ludzi świetnie "wziętych w garść", ale z depresją. Ludzi nagle ni z tego ni z owego mających próby samobójcze. Pracują, wychowują dzieci i niby wszystko gra, a na pierwszej rozmowie z psychologiem rozklejają się tak, że nie mogą przestać płakać przez godzinę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 25, 2013, 00:43:48
Ja jestem książkowym przykładem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lunitari Styczeń 25, 2013, 01:30:54
Muszę chyba dołączyć do grona osób zmagających się z depresją.
Czy może ktoś z tu obecnych przyjmował lek Aciprex? Szczerze mówiąc przerażają mnie efekty uboczne. Zdaję sobie sprawę, że na każdy organizm lek działa w inny sposób, niemniej jednak trochę się martwię, ponieważ jest to pierwszy lek, który przyjmuję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 25, 2013, 07:04:48
Escitalopram bardzo rzadko daje jakiekolwiek objawy uboczne.
Jeśli już ludzie się skarżą, to albo na nadmierny niepokój i uczucie podkręcenia na początku, albo na przejściowe objawy z przewodu pokarmowego, które nie są dokuczliwe i szybko ustępują.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lunitari Styczeń 25, 2013, 10:39:03
Dzięki tunrida.
Naczytałam się po prostu opinii o tym leku na różnych forach i trochę się zaniepokoiłam.
Jestem ciekawa po jakim czasie można się spodziewać działania leku. U mnie początek jego przyjmowania zbiegł się z bardzo
pozytywną zmianą w życiu więc widzę światełko w tunelu.
Mam pytanko odnośnie pracy psychiatrów. Czy to normalne że został mi zapisany lek po wypełnieniu testu i niecałych 10 minutach wywiadu?
Miałam wrażenie że lekarz wybiera pierwszy z brzegu (akurat miał bezpłatną próbkę), albo mi się tylko wydaje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Kajula Styczeń 25, 2013, 10:49:06
A ja myslalam, ze u mnie wyjdzie duzo gorzej:
"Wynik to : 16 punktów.
Wydarzyło się w Twoim życiu coś, co spowodowało, że czujesz się chwilami bezradny i zagubiony. Może pomóc Ci rozmowa z bliską osobą lub z psychologiem. Jeżeli to nie pomoże skorzystaj z porady psychiatry - nie musisz mieć skierowania od innego lekarza."

Ostatnio czuje sie naprawde zle, wiele rzeczy mnie przytlacza, malo rzeczy cieszy. Szczegolnie w sprawach finansowych i zawodowych, co jest silnie ze soba powiazane.
Ale czekam na wiosne, bedzie latwiej :)

Do psychologa tez sie nachodzilam, nadenerwowalam, naplakalam. A wychodzac od psychologa wyłam, bo uswiadamial mi, jaki mam charakter i ile pracy mnie czeka nad sama soba. Ale jakby nie patrzec, bardzo mi pomogl...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 25, 2013, 10:57:42
Lunitari -Normalnie wizyta powinna trwać dużo dłużej, ale niestety.... jeśli lekarz przyjmuje na fundusz, to ma tak porejestrowanych chorych, że tak to czasami wygląda.  :S
I teraz napiszę coś, czego może nie powinnam pisać. Ale tak jest. Tak jest, że czasami bywa tak, że po 5 minutach rozmowy wiem jaki lek zlecić.
WIEM, że pacjent oczekuje zainteresowania, wypowiedzenia się, poczucia, że to co mi będzie opowiadał przez 30 minut ma jakiś wpływ na to, jaki lek zlecę. Ale często jest tak, że to nie ma wpływu. Po 5 minutach wiem co mam zlecić i dalsze opowieści pacjenta nie mają wpływu na moją decyzję.
Escitalopram jest bardzo dobrym, nowoczesnym lekiem. Bardzo rzadko daje objawy niepożądane, dość szybko pojawia się efekt po leku. Pacjencie twierdzą, że już po 2 tygodniach widzą poprawę w zakresie ustąpienia lęku, niepokoju i pierwsze symptomy poprawy nastroju.
Wielu psychiatrów zleca escitalopram.

To co mogę ci zalecić to TERAPIA!! Jak tylko poczujesz się lepiej, powinnaś zgłosić się do psychologa. Jeśli twój lekarz nie ma dla ciebie czasu, żeby prowadzić z tobą rozmowy terapeutyczne i skupia się jedynie na leczeniu biologicznym, to TYM BARDZIEJ powinnaś zgłosić się do psychologa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ms_konik Styczeń 25, 2013, 11:02:15
Ostatnio znalazłam taką ciekawostkę:
http://www.nerwica.vegie.pl/niedobor_magnezu.html

Naprawdę może być tak, że niedobór magnezu, tudzież innych związków może mieć aż tak kolosalny wpływ na samopoczucie?

Może, może.
W zeszłym roku jesienią miałam koszmarny spadek aktywności, motywacji do czegokolwiek, masakryczne wręcz zmęczenie,
w skrócie wstanie z krzesła to był wyczyn. Osobowości depresyjnej w ogóle nie mam, takiego samopoczucia
nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
Akurat zbiegło się to z faktycznym zmęczeniem fizycznym, żenującymi wynikami badań krwi i migrenowymi bólami głowy w ilości niestandardowej, no i zaczęłam grzebać w necie.
Głównie z powodu tych migren natknęłam się na magnez.
Zeżarłam i po tygodniu świat wrócił do normalnych kształtów, motywacja, energia, wszystko na swoim miejscu.
Bóle głowy się skończyły.
Teraz sobie wypijam tabletę raz na jakiś czas.

Analizując potem sytuację, doszłam do wniosku, że jeśli tak wygląda depresja to współczuję
osobom dotkniętym :(. I wierzę absolutnie, że "weź się w garść" nie da rady.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lunitari Styczeń 25, 2013, 11:12:03
tunrida - już się zarejestrowałam do psychologa, zdaję sobie sprawę że jest to konieczne i właśnie po to wybrałam się do psychiatry żeby dał mi skierowanie.
A że uznał, że dodatkowo przydadzą mi się leki, to się ie broniłam, w końcu to on jest lekarzem i zna się na rzeczy.

Jak długo zwlekaliście zanim wybraliście się do specjalisty? Długo mieliście nadzieje, że "samo się poprawi"? Ja stanowczo za długo


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 25, 2013, 11:26:53
Lunitari, u mnie to było jakieś 10 lat, ale ja mam też taki charakter, więc trudno mi określić kiedy moja melancholia stała się depresją. Najwazniejszy jest pierwszy krok- Ty już go zrobiłaś i bądź z siebie dumna :kwiatek:.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lunitari Styczeń 25, 2013, 12:04:06
Averis ja podobnie jak Ty długo zastanawiałam się czy to nie jest po prostu wina mojego charakteru. Walczyłam swoimi sposobami, dopiero jak zaczęły pojawiać się stany lękowe to zapaliła mi się czerwona lampka.

Nawet jeśli jest się sceptycznie nastawionym do terapii psychologicznej to warto chociaż spróbować, przynajmniej ma się świadomość, że zrobiło się wszystko co w naszej mocy żeby sobie pomóc. I od razu robi się lżej na duszy.
 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Styczeń 25, 2013, 14:05:45
Może, może.
W zeszłym roku jesienią miałam koszmarny spadek aktywności, motywacji do czegokolwiek, masakryczne wręcz zmęczenie,
w skrócie wstanie z krzesła to był wyczyn. Osobowości depresyjnej w ogóle nie mam, takiego samopoczucia
nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
Akurat zbiegło się to z faktycznym zmęczeniem fizycznym, żenującymi wynikami badań krwi i migrenowymi bólami głowy w ilości niestandardowej, no i zaczęłam grzebać w necie.
Głównie z powodu tych migren natknęłam się na magnez.
Zeżarłam i po tygodniu świat wrócił do normalnych kształtów, motywacja, energia, wszystko na swoim miejscu.
Bóle głowy się skończyły.
Teraz sobie wypijam tabletę raz na jakiś czas.

Analizując potem sytuację, doszłam do wniosku, że jeśli tak wygląda depresja to współczuję
osobom dotkniętym :(. I wierzę absolutnie, że "weź się w garść" nie da rady.

Dzisiaj sobie nagle z jakąś taką zatrważającą pewnością uświadomiłam, że od dobrych kilku miesięcy nie jestem w stanie wstać z łóżka. Że przez dwie godziny potrafię wciskać drzemkę i budzik dzwoni co pięć minut, a ja śpię jak zabita 8| Ciągle jestem zmęczona, senna, przygnębiona, zestresowana. Od poniedziałku po konsultacji ze znajomą lekarką intensywnie suplementuję magnez, może faktycznie to to, mam nadzieję, że coś zadziała. Jeśli nie, chyba czas przestać zwlekać i udać się do specjalisty, w końcu depresja u mnie w rodzinie może być dziedziczna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gillian Styczeń 25, 2013, 14:09:32
Goździk, a z czego żyjesz? skoro tak sobie na luziku leżysz? fajnie masz, zazdroszczę. Może jakbyś się wzięła za jakąś robotę to nie miałabyś po prostu czasu na depresję? nie musisz na siebie zarabiać? żyjesz powietrzem? czy pasożytujesz na rodzicach, którzy głaszczą Cię po główce?

i zanim się wszyscy ciężko obrażą, że nie rozumiem problemu - to są zwykłe pytania, bez złośliwości. Serio. Jestem autentycznie ciekawa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Styczeń 25, 2013, 14:24:46
Ja też. Przez dwie godziny "wciskać drzemkę"? Czyli co, ani szkoła, ani praca?
Też nie złośliwie. No może trochę :diabeł:
Ale z własnego doświadczenia wiem, że jak mało się dzieje w życiu, mało zajęć, jakiś konkretnych celów, zadań - to bardzo łatwo wpaść w doliny. Oczywiście nie mówię tu o kimś kto faktycznie jest chory, ale o dolinach właśnie.
Może dlatego w dawnych czasach panie z dobrego towarzystwa tak często wpadały w melancholię :D nic konkretnego do roboty nie miały.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 25, 2013, 17:51:14
Drogie panie, zaręczam, że nie ma tak pilnych i licznych obowiązków, którym depresja nie mogłaby skutecznie przeszkodzić :( Pożar może wybuchnąć, a człowiek się nie ruszy.
Czarne myśli przychodzą same i człowiek nie ma na nie wpływu! To one nim kierują i podpowiadają co robić i jak się zachowywać.
Musi w życiu chorego pojawić się jakis impuls do leczenia.
Otóż - MA! Ma wpływ. A żaden impuls nie ma obowiązku się pojawiać, to zainteresowany musi w sobie(!) impuls wzbudzić. Człowiek to nie komputer - że jak się zepsuje, to "ktoś" musi naprawić. Człowiek ma w sobie niewyobrażalne moce. Trzeba do nich sięgnąć, właśnie ze świadomością, że NIKT ani NIC z zewnątrz nie pomoże, jeżeli ja nie zacznę.
Schizofrenik np. słyszy głosy. I nic nie poradzi - one po prostu mówią. I będę mówiły, dopóki dręczony nimi osobnik nie uda się do lekarza/nie wywoła akcji po której do szpitala dowiozą.
tunrida, jednak leki - trzeba podać! (zdiagnozować, przepisać, przyjmować). Sory - wymaga to albo (minimalnej) aktywności osoby dotkniętej depresją - albo - jest wynikiem presji(!) wywieranej przez chorego na otoczeniu (WY mnie ratujcie). W tym przykładowym pustym pokoju - albo chory zdobędzie się na aktywność (np. telefon do służb medycznych) albo - zdechnie. W tym pustym pokoju innej opcji nie ma. Przy dowolnym rodzaju depresji.

Inna rzecz, że wiele sił jest zaangażowanych w wychowywanie pokoleń totalnie pasywnych, programowo pozbawianych odpowiedzialności za własny los (i możliwości skutecznego działania).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 25, 2013, 17:55:18
Halo - rozumiem z Twoich postów, że w Twoim bliskim otoczeniu był ktoś z depresją, kto sobie coś zrobił, a Ty nie mogłaś temu zapobiec. Ale to nie zmienia faktu, że na podstawie swoich własnych przeżyć nie da się generalizować CHOROBY jaką jest depresja. Na pewno nie w sposób w jaki Ty to robisz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Styczeń 25, 2013, 18:27:09

Otóż - MA! Ma wpływ. A żaden impuls nie ma obowiązku się pojawiać, to zainteresowany musi w sobie(!) impuls wzbudzić. Człowiek to nie komputer - że jak się zepsuje, to "ktoś" musi naprawić. Człowiek ma w sobie niewyobrażalne moce. Trzeba do nich sięgnąć, właśnie ze świadomością, że NIKT ani NIC z zewnątrz nie pomoże, jeżeli ja nie zacznę.


Ma wpływ na swoje myśli? Można próbować je odgonić, można próbować je zagłuszyć, ale przychodzą mimowolnie. Masz rację. Człowiek musi brać odpowiedzialność za samego siebie. I nie powinien liczyć na to, że wszyscy będą wokół niego skakać, żeby mu polepszyć byt. Mówisz też o świadomości.. Problem jednak w tym, że chorej na depresje osobie tej świadomości brakuje. Może nie tyle wiedzy, że musi radzić sobie sam, co wiary, że jest w stanie to zrobić. Jeśli ktoś myśli, że nie jest niczego wart, na nic nie zasługuje (nawet, a może w szczególności na życie) to skąd ma brać siłę do leczenia? Chory dąży do śmierci, bo chce ulżyć cierpieniu, a nie do leczenia, w którym nie widzi sensu i nie wierzy w lepszą przyszłość. Dopiero jak pojawi się nadzieja, że tak, leczenie pomoże, że odejdą czarne myśli, że pojawią się kolory w życiu, jest w stanie się zrobić krok w przód. Ale skądś ta nadziej musi przybyć. Jeśli ktoś jest w naprawdę złym stanie, to sam w sobie jej nie zasieje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Julie Styczeń 25, 2013, 19:23:38
halo, Ja też odnoszę wrażenie, tak jak Strzyga, że przez Twoje słowa przebija jakaś podejrzana gorycz.
Oczywiście zgodzę się z tym, że osoba dotknięta depresją musi przede wszystkim SAMA chcieć coś zmienić, ale że nie można jej pomóc to chyba przesada w drugą stronę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Styczeń 25, 2013, 22:55:00
gdzie zaczyna się depresja a kończy sieroctwo życiowe/dół z powodu dorosłości itd? bo widzę pewną tendencję, tak jak było z dysleksją tak teraz ludzie mają dys-życie. No kurna jest ciężko, nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nikt nie głaszcze po głowie, ba, jeszcze dołoży kopa w plecy jak sie nadarzy okazja. I zamiast się ogarnąć albo przynajmniej spróbować po prostu żyć to od razu jeden z drugim ciężko chory na depresję. A czemu ja nie mam? chociaż mam mnóstwo powodów i każdy sam w sobie jest wystarczający, żeby powiedzieć "mam to gdzieś", położyć się i czekać na śmierć :/
A co jeśli się "ma" wszystko? Przyzwoitą pracę, studia, rodzinę... ale chęci do życia brak? Radości - zero. I każda czynność staje się coraz trudniejsza i bardziej bez sensu? Wymówka czy choroba?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: edyta Styczeń 25, 2013, 23:48:56
gdzie zaczyna się depresja a kończy sieroctwo życiowe/dół z powodu dorosłości itd? bo widzę pewną tendencję, tak jak było z dysleksją tak teraz ludzie mają dys-życie. No kurna jest ciężko, nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nikt nie głaszcze po głowie, ba, jeszcze dołoży kopa w plecy jak sie nadarzy okazja. I zamiast się ogarnąć albo przynajmniej spróbować po prostu żyć to od razu jeden z drugim ciężko chory na depresję. A czemu ja nie mam? chociaż mam mnóstwo powodów i każdy sam w sobie jest wystarczający, żeby powiedzieć "mam to gdzieś", położyć się i czekać na śmierć :/
A co jeśli się "ma" wszystko? Przyzwoitą pracę, studia, rodzinę... ale chęci do życia brak? Radości - zero. I każda czynność staje się coraz trudniejsza i bardziej bez sensu? Wymówka czy choroba?

To zależy. Jest duże prawdopodobieństwo, że choroba. Jednak znam osobę, która swoją wyimaginowaną "depresją" manipuluje otoczeniem i używa jako wymówki w niewygodnych dla niej sytuacjach. I wiem, ze nie jest to odosobniony przypadek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 26, 2013, 02:18:26
gllosia, Julie, można pomóc, oczywiście, że można. Tylko to dokładnie tak jak z poważnym niszczącym nałogiem: można pomóc, trzeba pomóc, ofiara czuje się bezradna (i inne bez...), bez wsparcia (także medycznego) raczej się nie obejdzie, ale bez woli zmiany ze strony zainteresowanej osoby... no czarne perspektywy. Owszem, pewnie zbyt często miałam do czynienia z sytuacjami, gdy nikt pomóc nie mógł. I różnie było. Jednym się "udało" :(, inni mają dziś szczęśliwe rodziny i fajne życie - ale zrobili wszystko, by siebie ratować, nie mieli siły ani motywacji - ale walczyli. O siebie.
Depresja to śmiertelnie niebezpieczna choroba. Dlatego warto reagować, póki jeszcze ma się resztki sił. Lepiej, żeby się okazało, że to "nic", ot, przemęczenie, obniżenie nastroju niż wleźć w "one way ticket".
Sylwią Plath to zachwycałam się jako nastolatka. Dziś moim wzorem zdecydowanie nie będzie. Ani Stachura, ani nikt taki. U nas za dużo gloryfikacji cierpienia. Szczególnie "dusznych boleści".
I nie - absolutnie nie lekceważę, wręcz przeciwnie. I nie - nie napisałam nigdzie "weź się w garść" - o co innego chodzi, o taki magiczny (mistyczny?) "klik", który zawsze jest w duszy człowieka możliwy - dopóki człowiek ŻYJE. Żadnych "będzie dobrze" (jakie gwarancje?), tylko - nawet jeśli będzie źle - jakie to ma znaczenie, skoro Żyję?! Żyję i zaczynam stopniowo, pomalutku, ogarniać siebie i świat.
Na dnie puszki Pandory jest Nadzieja. Dla każdego człowieka.

Jeszcze pominęłam: absolutnie każde cierpienie uważam za kretyńskie. Cierpienia na tym świecie jest zdecydowanie w nadmiarze. W cierpieniu nie ma nic fajnego (i tu mi bliżej do buddystów niż do katolików).


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Styczeń 26, 2013, 06:50:24
Ja cię halo rozumiem i uważam, że to co mówisz ma sens, ale PO wyjściu z najgłębszego dołka. Najpierw pomoc rodziny i zaciągnięcie do lekarza, potem leki, potem opieka bliskich i czas na zadziałanie farmakologii.
A dopiero kiedy choremu lepiej, wtedy można i należałoby zebrać siły, przetłumaczyć sobie pewne rzeczy i CHCIEĆ powalczyć o siebie.
A po wyjściu z dołka- tym bardziej!- praca nad sobą i nad tym by zapobiec nawrotowi. Zwłaszcza, że leki będziemy próbować za jakiś czas przecież odstawiać.
* należy jednak uwzględnić sytuacje, kiedy mamy do czynienia z depresją endogenną, polekową- gdzie sytuacja wygląda moim zdaniem nieco inaczej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Styczeń 26, 2013, 12:41:39
Goździk, a z czego żyjesz? skoro tak sobie na luziku leżysz? fajnie masz, zazdroszczę. Może jakbyś się wzięła za jakąś robotę to nie miałabyś po prostu czasu na depresję? nie musisz na siebie zarabiać? żyjesz powietrzem? czy pasożytujesz na rodzicach, którzy głaszczą Cię po główce?

i zanim się wszyscy ciężko obrażą, że nie rozumiem problemu - to są zwykłe pytania, bez złośliwości. Serio. Jestem autentycznie ciekawa.

Studiuję. Oczywiście, wiem, że notoryczne zasypianie na zajęcia raczej nie pomoże mi się poczuć lepiej, dlatego zwykle przeciągam proces wstawania do ostatniej minuty, kiedy mam jeszcze jakąkolwiek szansę wyrobić się na zajęcia. Problem mam raczej w takie dni, kiedy na uczelni mam być na przykład od 12:00, a człowiek chciałby wstać wcześniej, coś jeszcze zrobić przed wyjściem, posprzątać, poczytać, powtórzyć sobie jakiś materiał... I się nie da. I fizycznie nie można się podnieść z łóżka, bo nie ma "musu" i kogoś, kto siłą postawi na nogi. Robię tyle, co konieczne, ale już to uważam za swój mały sukces, bo nie zawsze tak miałam. Był moment, kiedy nawet studia nie wydawały mi się wystarczająco ważne, by wyjść z domu i zrobić coś ze sobą. Teraz dojrzałam już do odkrycia, że robienie sobie zaległości w każdej płaszczyźnie życia raczej pogłębia stres, zamiast go redukować. Próbuję "brać się za jakąś robotę" i jednak walczyć z tą bezsilnością. Mam w bliskiej rodzinie przykład osoby z depresją, być może stąd też udało mi się wykrzesać motywację do tego, żeby nie wpakować się w taki sam stan. Rodzice nie "głaszczą po główce", ale są dla mnie ogromnym wsparciem. Jednak - tutaj muszę się zgodzić z halo - to JA musiałam zacząć CHCIEĆ coś zmienić, bo wcześniej byłam absolutnie odporna na sugerowaną pomoc. Teraz tylko szukam dobrego wyjścia z sytuacji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: gllosia Styczeń 26, 2013, 21:27:52
Dlatego warto reagować, póki jeszcze ma się resztki sił. Lepiej, żeby się okazało, że to "nic", ot, przemęczenie, obniżenie nastroju niż wleźć w "one way ticket".


Zdecydowanie. Tylko wiele osób wmawia sobie właśnie, że to nic poważnego, że objawy nie są wynikiem choroby, a zwykłego zmęczenia, że wszystko samo się polepszy, naprawi. Może w tedy, gdy skończą się wyboje na życiowej drodze. Rzecz w tym, że jak się skończą problemy, a nasz stan będzie pogorszony, to nawet nie zauważymy, że jest lepiej i zamiast się cieszyć, będziemy dalej się pogrążać. I właśnie wtedy zaczynają się schody.. Chora osoba już nie zareaguje sama, bo zabraknie jej właśnie tych resztek sił. Dlatego otoczenie powinno zareagować i wyciągnąć pomocną dłoń, nie powinno się takiej osoby zostawiać samej sobie i niech sobie radzi sama, bo jest dorosła i musi brać za siebie odpowiedzialność.

Trzeba umieć odróżnić czy ktoś przesadza ze swoimi problemami czy naprawdę jest w ciężkim stanie i potrzebuje wsparcia. Ja osobiście zauważyłam, że osoby naprawdę cierpiące na depresję ukrywają się z nią. Same nie chcą przyjąć jej do świadomości i wszystkim wokół mówią, że jest ok, a problemy trawią same. Czasem nawołują o pomoc, ale nigdy wprost.
Czas zmienić myślenie społeczeństwa i paniczny strach przed terapią. Bo przecież jestem zdrowy, normalny i wszystko ze mną ok, a problemy znikną same.. Ja potrzebowałam kilku lat, by pogodzić się, że nie jest ze mną dobrze. A to i tak nie wystarczyło, by zgłosić się do lekarza, a ślepi ludzie wokół mnie dobijali mnie jeszcze bardziej. Więc uważam, że przesadna postawa typu "niech sobie radzi sam i jak nie chce pomocy, to jego sprawa" nie jest dobrym pomysłem i jeszcze bardziej kogoś pcha do dołka..


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Styczeń 26, 2013, 22:15:15
tunrida, gllosia, mnie chodzi o to, że PRZED największym dołkiem.
Ale podtrzymuję - mam uraz do wciągania otoczenia w pomoc, bo to jak z tonącym.
I takie zjawisko zauważam - rodziców, którzy zwyczajnie... sp* przed dzieckiem (dorosłym) za granicę najchętniej, a dziecku dziwnie to wychodzi na dobre: zmienia się "konfiguracja", zaczyna Się leczyć, zaczyna funkcjonować.
Nie targanie się z pomocą jest ryzykowne bardzo, ale - ryzyko jest po stronie chorego.
Pomoc to: "do lekarza" (i tu się można pobawić formą). A jeśli nie?
"Konia można doprowadzić do wodopoju, ale nie można zmusić, żeby się napił."
Wolę życia może uruchomić tylko sam chory. Nie to - że samotnie, ale za niego nikt tego nie zrobi.
Zjawisko "dzielnych życiowo na maksa" utrudnia taki ogląd sytuacji, ale niczego nie zmienia.
Nie odciążysz, nie ułatwisz, nie upilnujesz.

Nic, oby to świństwo ani nas, ani bliskich, ani w ogóle nikogo nie dopadło.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 28, 2013, 20:49:43
Byłam dziś na wizycie nazwijmy to wstępnej. 3 minuty - oschłe pytania dlaczego przyszłam, jakie studia skończyłam ( :ke:), dlaczego nie pracuje w zawodzie ( :ke:) i dlaczego jestem na zwolnieniu (z wyrzutem, tym bardziej że lekarz pierwszego kontaktu raczył nie wyręczyć i nie zapisać leków ot tak  :ke:)
Recepta jest i jest postanowienie wzięcia się za siebie. We własnym zakresie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 28, 2013, 20:54:27
gdzie byłaś? U nas w przychodni?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 28, 2013, 21:03:50
Nie, w Nowym Porcie. Do najbliższej przychodni się nie zbliżam na krok, nie spotkałam tam nikogo kto by wzbudził moje zaufanie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 28, 2013, 21:06:13
Nowy Port też już możesz wykreślić :D


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Styczeń 28, 2013, 21:13:59
Zdecydowanie  :icon_rolleyes:
 
Dobrze że 'rodzinną' czy jak ją tam nazwać mam baaardzo ok.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Styczeń 28, 2013, 23:09:27
gdzie zaczyna się depresja a kończy sieroctwo życiowe/dół z powodu dorosłości itd? bo widzę pewną tendencję, tak jak było z dysleksją tak teraz ludzie mają dys-życie. No kurna jest ciężko, nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nikt nie głaszcze po głowie, ba, jeszcze dołoży kopa w plecy jak sie nadarzy okazja. I zamiast się ogarnąć albo przynajmniej spróbować po prostu żyć to od razu jeden z drugim ciężko chory na depresję. A czemu ja nie mam? chociaż mam mnóstwo powodów i każdy sam w sobie jest wystarczający, żeby powiedzieć "mam to gdzieś", położyć się i czekać na śmierć :/
A co jeśli się "ma" wszystko? Przyzwoitą pracę, studia, rodzinę... ale chęci do życia brak? Radości - zero. I każda czynność staje się coraz trudniejsza i bardziej bez sensu? Wymówka czy choroba?
To zależy. Jest duże prawdopodobieństwo, że choroba. Jednak znam osobę, która swoją wyimaginowaną "depresją" manipuluje otoczeniem i używa jako wymówki w niewygodnych dla niej sytuacjach. I wiem, ze nie jest to odosobniony przypadek.

Fakt. Ale tak to można manipulować wszystkim. Nie tylko depresją. Podciągnęłabym to pod szantaż emocjonalny.

Nabyłam dziś lampę antydepresyjną. Chwytam się już wszystkiego...



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 28, 2013, 23:11:39
Podrzucisz linka?

Aromatoterapii próbowałaś?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Lunitari Styczeń 29, 2013, 10:08:00
Czy przy leczeniu depresji korzystacie z usług psychologa czy psychoterapeuty? Czym w zasadzie różnią się te dwa "zawody"?
Ja jestem po pierwszej wizycie u psychologa na nfz, mam wrażenie że pani trochę pobieżnie zabiera się do problemu ale
zobaczę co będzie dalej.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Styczeń 29, 2013, 22:10:58
Strzyga, wybrałam tą: http://www.elmedico.pl/product-pol-556-Lampa-antydepresyjna-Beurer-TL-80.html
Dziś doszła, za 2 tyg. powinny być pierwsze efekty.
Nie, z aromaterapii nie korzystałam. Gdzie znajdę info na ten temat?

Lunitari, jestem w trakcie terapii u psychoterapeuty. A różnicy niestety nie potrafię Ci wyjaśnić. Myślę, że tu jest to sensownie opisane: http://psychoterapia.like.pl/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Łosiowa Marzec 20, 2013, 20:35:36
Mam problem i znajomi mi mówią, że mam problem i, żebym coś z tym zrobiła. Nie radzę sobie z głupią sprawą, z facetem. Jestem strasznie płaczliwa, mam wahania nastrojów, kiepsko sypiam. Nie interesuje mnie poznawanie innych ludzi, ogólnie to się się czuje w nowym towarzystwie, wydaję mi się, że jestem gorsza od wszystkich.
Kilka osób mówiło mi, żebym poszła do psychologa/psychiatry. Bo się zmieniłam, bo ciągle płaczę, bo mam strasznie niską samoocenę.  Z jednej strony bym chciała, bo mam już tak poprzestawiane w głowie wszystko przez tego gościa, że się pogrążam sama. Z drugiej strony, przecież to moje durne problemy przez durnego faceta, któremu daję się wykorzystywać, także po co iść do lekarza, skoro to głupie. Zresztą, co mu powiem?
No bo właśnie, co powiedzieć? Nie jestem osobą, która mówi o tym co w niej siedzi. Bliskim przyjaciołom mogę napisać, powiedzieć mam problem. Więc jakbym miała opisać swoją sytuacje obcej osobie? Co będzie, jak przyjdę do gabinetu i zrobię "dzień dobry, mam taki problem, no chodzi o faceta, więc to strasznie głupie i ja chyba już pójdę"?
Iść do psychologa, psychiatry czy może psychoterapeuty?  Gdzie znaleźć odpowiednią, kompetentną osobę?
I czy iść i czy nie iść? Siedzi we mnie taki człowieczek, który ciągle powtarza, żebym się zastanowiła co powie o mnie taki lekarz, gdy przyjdę z takim błahym problemem. Kto by się facetem przejmował  :icon_redface:

Edit. literówka


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Marzec 20, 2013, 20:41:33
Wątpię, że to tylko facet, a nie coś, co siedziało w Tobie i ten facet to wyzwolił. A to już raczej nie jest błahy powód, co? Jak tak o tym pomyślisz, może będzie Ci łatwiej iść. A powinnaś =)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Łosiowa Marzec 20, 2013, 20:51:34
Może masz racje. Faktycznie i w domu za ciekawej sytuacji nie mam.
A czy psycholog szkolny może pomóc w jakikolwiek sposób? Chociażby taki, aby kogoś polecić? Po co właściwie ten psycholog w szkole jest?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Marzec 20, 2013, 22:06:20
Łosiowa, może spróbuj zgłosić się tu: http://www.mop-poradnia.pl/index.php?pid=2
Przez forum trudno określić czyjej pomocy potrzebujesz.
Powinnaś uzbroić się w cierpliwość i szukać pomocy. Trzymaj się ciepło :)
P.S. Do psychologa nie zaszkodzi pójść i spytać.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: magda Marzec 20, 2013, 23:16:16
Niby mały problem a mówisz że masz problem ze snem i inne ciekawostki. Po co się męczysz? Idź po pomoc, jak trafisz do specjalisty, to żaden błahy problem nie będzie olany. A jak ktoś do kogo trafisz stwierdzi, że to nie problem tylko wymysły, to będziesz wiedzieć, do kogo się więcej nie zbliżać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Łosiowa Marzec 21, 2013, 00:30:26
Dzięki wielkie  :kwiatek: Będę czegoś szukać, tylko kasa, kasa i jeszcze raz kasa  :icon_rolleyes:

Edit: właśnie przeglądam link od yegui i pewnie tam spróbuję się na razie zgłosić, dzięki  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Marzec 21, 2013, 16:28:24
Tak się zastanawiam kiedy następuje ten moment kiedy osoba w gorszym stanie psychicznym się zwrócić do specjalisty. Do jakiego momentu to są gorsze dni, za długa zima i brak słońca a kiedy faktycznie "samo nie przejdzie".
Ostatnio coraz więcej osób korzysta z pomocy psychologów czy psychiatrów i większość zostaje zdiagnozowana i kończy z lekami. Czy faktycznie tylu ludzi przerasta to co się dzieje wokół?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Marzec 21, 2013, 18:34:12
Łosiowa, może spróbuj zgłosić się tu: http://www.mop-poradnia.pl/index.php?pid=2
Przez forum trudno określić czyjej pomocy potrzebujesz.
Powinnaś uzbroić się w cierpliwość i szukać pomocy. Trzymaj się ciepło :)
P.S. Do psychologa nie zaszkodzi pójść i spytać.

Szczerze, to mam z tym miejscem tak okropne doświadczenia, że po dziś dzień panicznie boję się psychologów wszelakich. Wiem, że mają też jakiś swój oddział na Lipowej (?), ale Boryszewskiej nikomu bym nie poleciła.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkaa25 Marzec 21, 2013, 18:52:13
Mnie po konsultacji szanowna pani doktor też zasugerowała leki, takie 'na lepszy humor' i na uspokojenie.
Ale odmówiłam recepty, bo nie chcę faszerować się chemią, jeśli mój stan psychiczny związany jest z tym, co sama sobie 'zgotowałam'.

Czekam na wiosnę, czekam na słońce, czekać będę "aż sama się naprawię" - pozbędę depresji jak i nerwicy.

Byłam u psychiatry, bo tylko do takiej poradni udało mi się dostać 'na szybko'. W trakcie wizyty wiedziałam już, że jestem nie we właściwym miejscu  ;)
Bo ktoś kto o mnie nie wie nic - nie będzie mówić mi jak mam żyć. Wracać do tego co było - nie chcę, bo to zbyt boli, bo pogodziłam się z tym co było - zamknęłam ten rozdział. To co było dla mnie traumatyczne jest nadal, jednak niech czas sam leczy rany  ;)

Na spanie dostałam hydroxyzinum, biorę baaaaaaardzo sporadycznie. Lepszym lekiem jest ruch na świeżym powietrzu i 'wykańczanie się' pracą  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Marzec 21, 2013, 22:20:41
bera7, po pierwsze to myślę, że depresja przestaje być tematem tabu. Po drugie, te dzisiejsze pokolenia są słabsze psychicznie, albo mi się wydaje.
Z innej perspektywy: "Twierdzi się, że aktualnie epidemią XXI stulecia stała się depresja..."
źródło: http://znerwicowani.pl/depresja_xxi/


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Łosiowa Marzec 21, 2013, 23:07:07

Szczerze, to mam z tym miejscem tak okropne doświadczenia, że po dziś dzień panicznie boję się psychologów wszelakich. Wiem, że mają też jakiś swój oddział na Lipowej (?), ale Boryszewskiej nikomu bym nie poleciła.

Mogłabyś rozwinąć?  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Marzec 22, 2013, 10:27:06
Wiecie, z jednej strony wymysł, a z drugiej depresja jest jedną z najczęstszych (o ile już nie najczęstszą, mam badania sprzed paru lat) przyczyną samobójstw.

Strasznie smutne to, co piszecie o spotykanych "specjalistach" :( Mam nadzieję, że młode pokolenie, które się teraz szkoli, będzie wzbudzać większe zaufanie w swoich pacjentach/klientach...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Goździk Marzec 22, 2013, 16:37:15

Szczerze, to mam z tym miejscem tak okropne doświadczenia, że po dziś dzień panicznie boję się psychologów wszelakich. Wiem, że mają też jakiś swój oddział na Lipowej (?), ale Boryszewskiej nikomu bym nie poleciła.

Mogłabyś rozwinąć?  :kwiatek:

Przyszłam na pierwszą konsultację, taką wstępną. Po godzinnej rozmowie, która była dla mnie bardzo trudna, wiadomo, otworzyć się przed kimś obcym nie jest łatwo, kobieta zaproponowała mi termin grupy, który zupełnie mi nie odpowiadał i nie było żadnej szansy, aby się u mnie zwolnił. To był taki wyjątkowy dzień tygodnia, kiedy miałam od lat swoje dodatkowe zajęcia, pozostałe sześć dni byłam tak dyspozycyjna, jak tylko pozwalała mi na to nauka w szkole. Od chwili mojej odmowy kobieta zaczęła mnie traktować bardzo wrogo, powiedziała, że w takim razie nie może mi pomóc, bo to jest jedyna opcja, z jakiej mogłam skorzystać, nie ma dla mnie nic więcej i to bez sensu, że przychodzę po pomoc i "nie mam na nią czasu" :S

Ale to nie było najciekawsze - okazało się, że jednak jest jeszcze jedna grupa terapeutyczna, ale ona ruszyła dwa, trzy tygodnie wcześniej i od jej prowadzących będzie zależało, czy mogę do niej dołączyć. Przyszłam więc na konsultację do dwójki prowadzących, zadali mi parę pytań i kazali mi tu i teraz zadeklarować się, że wezmę udział w obozie terapeutycznym. Powiedziałam zupełnie zgodnie z prawdą, że muszę zapytać o to rodziców, mam raptem naście lat, nie ja rozporządzam finansami w tym domu i nie mogę na sto procent potwierdzić swojego udziału w wyjeździe. No i znowu ta sama sytuacja - "to w takim razie nie pomożemy". Na skutek opowiadania o wszystkim rozpłakałam się, a oni popatrzyli sobie na mnie, nic, ani słowa, facet tylko rzucił bardzo ironicznie "czy potrafię też mówić, jak płaczę" i trwało to dobre pół godziny. Ja płakałam, oni się gapili. Po tym czasie powiedzieli, że oni nie rozumieją, jaki mam problem, że nie mogą mi pomóc i taką zapłakaną, zestresowaną wypuścili mnie do domu. Samą. Bez komentarza.

Może mam złe wyobrażenie o psychologach, ale wydawało mi się, że nie spotkam się z taką wrogością (!) i absolutnym brakiem chęci zrozumienia w ośrodku, który jest skierowany właśnie do ludzi młodych. Żeby nie było, mój problem nie był błahy, nie był jakiś niezrozumiały, dotyczył bardzo obniżonej samooceny, problemów z poczuciem własnej wartości. Potrzebowałam fachowej pomocy i przy wsparciu rodziny szukałam jej, gdzie tylko się dało. Po tym doświadczeniu nie mam najmniejszej ochoty na kontakt z jakimkolwiek innym psychologiem, z resztą, póki co byłby on bezcelowy, bo ciągle boję się, że zostanę tak po prostu zlekceważona. A szkoda, bo nie czuję, aby problem minął, tylko czas upływa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkaa25 Marzec 22, 2013, 18:18:53
Fajnie by było, gdyby specjaliści podchodzili do każdej osoby indywidualnie, bo ja poczułam się jak na wizycie u lekarza rodzinnego z grypą - zestaw leków na gorączkę i ból gardła - następną osobę proszę  ;)
Chciałam z kimś porozmawiać, niekoniecznie od razu ładować w siebie jakieś specyfiki  :icon_rolleyes:

Może jeszcze kiedyś skorzystam z możliwości rozmowy z kimś 'wykształconym" jednakże zniechęciłam się, bo porad w stylu, że wszyscy mają problemy i nie wszystko trzeba od razu brać sobie do serca... nie potrzebuję  ;)
Bardzo daleko mi też od stanu, w którym miałabym myśli samobójcze a wydaje mi się, że głównym celem tej wizyty było "zachęcenie mnie do życia" i uświadomienie, że jednak mam po co żyć  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Marzec 22, 2013, 18:20:08
kasiulkaa25  - skoro chciałaś z kimś porozmawiać powinnaś iść do psychologa/terapeuty, a nie do psychiatry...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkaa25 Marzec 22, 2013, 18:52:13
Dokładnie zapisałam się do Poradni Zdrowia Psychicznego... umówiono mnie na wizytę psychiatryczną, chyba dlatego, że wspomniałam o nerwicy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Marzec 22, 2013, 18:54:04
A psychiatra zwykle daje leki. Czasami zaś pogada i stwierdzi, że "do psychologa proszę"- ale doświadczenie pokazuje, że ludzie zwykle wychodząc od lekarza do którego idą po leki i nie dostając recepty czują się zawiedzeni. Tak więc- różnie to bywa.
kasiulka- jeśli psychiatra nie przeszedł szkoły psychoterapii ( a większość nie przechodzi) to nie oczekuj głębokiej, bardzo satysfakcjonującej rozmowy. Psychiatra to jednak zwykle lekarz od leków. Mówi, to co mu doświadczenie, charakter, wiedza podpowiada. Nie będzie to terapia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkaa25 Marzec 22, 2013, 18:59:42
Mimo wszystko i tak czuję się jakoś... lżej  ;) także w jakimś tam stopniu przydała mi się ta wizyta  :)



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dodzilla Kwiecień 23, 2013, 08:27:21
Już jest dobrze.
W internecie się nie jest anonimowym.
Dziękuję dziewczynom za pomoc z wyjściem z tego gówna, w jakie byłam wplątana.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Kwiecień 23, 2013, 15:54:54
dodzilla trzymaj Ty się  jakoś!
wygląda to bardzo powaznie nawet dla laika którym jestem  :S

życzę światła które mocno zaświeci i znalezienia skutecznej pomocy. Szukasz, działasz, dajesz radę?

ja sama walczę z dołami mniejszymi i większymi, aktualnie jestem na maleńkiej górce, skąd lepszy trochę widok
czego i Tobie życzę!!!!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dodzilla Kwiecień 23, 2013, 20:29:00
Już jest dobrze.
W internecie się nie jest anonimowym.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: sanna Kwiecień 23, 2013, 20:45:10
Dodzilla, chyba sytuacja dala Ci w kosc i troszke Cie przerosla, ale: pieniadze ktore Ci ukradli to, uwierz mi,  tylko pieniadze, jeszcze sie odkujesz. Ale straconego zdrowia i ewentualnych konsekwencji w postaci posypania zwiazku - tfu - tfu przez lewe ramie! - nie odzyskasz. Wiec, Kochana, ja na Twoim miejscu wialabym czym predzej tam gdzie mi dobrze i gdzie moglabym odetchnac, 'wylizac rany', wrocic do siebie pod wzgledem psychicznym i fizycznym. Czy masz taka mozliwosc- wziac swoje manatki, wsiasc w pociag/busa i wrocic do domu lub do chlopaka? Nie obawiaj sie presji rodziny, oni zrozumieja, przytula, ukoja. Piszesz, ze za 2 tygodnie bedziesz widziala sie ze swoim chlopakiem.. Czy masz mozliwosc skontaktowania sie z Nim aby Cie wowczas po prostu zabral z tego syfu? Przytulam i mocno, mocno trzymam kciuki za Ciebie!  :przytul:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dodzilla Kwiecień 23, 2013, 22:10:31
Już jest dobrze.
W internecie się nie jest anonimowym.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Kwiecień 24, 2013, 02:19:27
dodzilla, "my" nie jesteśmy tacy znów najgorsi :) To dobra opcja, takie forum: dla ciebie forma otwarcia możliwa do "łyknięcia" a niezbędna, żeby obejrzeć co się dzieje.
Maszeruj... choćby do lekarza zawodów! Niech cię na cito ratuje na razie.
Kradzież - samo to mogłoby człowieka rozłożyć, a na podkładzie upierdliwego bólu fizycznego, o mamo! Szefową wszak umiesz olewać ile trzeba, kochacie się z "miłym" - będzie dobrze. Dopadło cię, "wygaś stan zapalny", potem - bierz się za przyczyny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: OBIBOK Czerwiec 05, 2013, 18:59:40
sluchajcie, a mial ktos z was do czynienia z czyms takim jak BRAK ODPORNOŚCI NA STRES ?
zdiagnozowane, nie leczone i jest coraz gorzej...
do tego osoba egocentryczna i chyba zakompleksiona, wpadajaca natychmiast w agresywne stany z powodu pierdol, zazdrosna o uwage innych ( mozna sie tylko tą osoba zachwycac, chwalic ja i z nią spedzac czas)
proba brania lekow byla, ale krotko ze wzgledu na efekty uboczne ...
jak  z kims takim rozmawiac, jak z czyms takim zyc?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Lipiec 13, 2013, 21:06:18
wiem ze odkopuje, ale dodzilla straszne to co piszesz ... Jak teraz u Ciebie? Bo troche czasu juz mineło.

Ja niestety znowu tu wróciłam...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: iga07 Luty 23, 2014, 23:30:12
Trochę odkopię wątek.Czy wie może któraś z Was o jakimś dobrym psychologu co prowadzi sesję np.przez skypa?Tu gdzie mieszkam w De niestety nie ma żadnego Polskiego psychologa w obrębie 100km,


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Luty 24, 2014, 00:13:49
iga07, ja znam, prześlę namiary na PW jak zdobędę (jutro pewnie). Trzymaj się.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: iga07 Luty 24, 2014, 08:21:28
Dzionka dziękuję :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dempsey Czerwiec 18, 2014, 08:03:20
Odkopuję bo natrafiłam na filmik o depresji. Dla mnie (jako osoby nie dotkniętej nigdy tym problemem) jest on dość przekonywujący. Może go już znacie.

https://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc&feature=kp


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ksan Czerwiec 18, 2014, 16:33:47
Czy mógłby ktoś może mógłby zeskanować ten artykuł z Polityki?
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1582749,1,depresja--choroba-wstydliwa.read


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cee Luty 22, 2015, 17:11:07
Dziewczyny, mam problem. Sprawa dotyczy osoby z mojego bliskiego otoczenia. Chłopak dwadzieścia parę lat, po rozstaniu (związek 3-4 lata) zrzucił prawie 50 kg, skończył inżyniera, którego ciągnął dwa lata odkładając napisanie pracy inżynierskiej, w trakcie drugich studiów. Niby więc wszystko okey, ale... ma ciągłe wahania nastrojów, od szczęścia do wściekłości i załamania, fochy jak dziecko. Widzi tylko złe strony każdej sytuacji. Osobiście jest mi ciężko z nim rozmawiać - bo ilekroć chce mu się coś pomóc, wytłumaczyć, albo ucieka (dosłownie) wściekły, albo się broni. I nic mu nie przemówisz do rozsądku. Schudł te 50 kilo (ogromnie wszyscy się cieszą i podziwiają), a on widzi tylko to, że mu skóra zwisa (moim zdaniem to jest w jego głowie). Zawsze źle, zawsze nie dobrze, wszyscy się o niego troszczą, a on zachowuje się jak jakiś bachor i nie mogę aż patrzeć jak traktuje ludzi z otoczenia, zwłaszcza rodzinę. Pierwszy jest w winieniu wszystkich dookoła za to co się stało, mówi, że to dlatego, że już siebie nie może winić bardziej. Na prawdę nie wiem jak mu pomóc, bo dla mnie to mu jest potrzebna lekcja dorastania, tylko nie wiem czy on świruje jak gówniarz, bo naglę się ocknął czy to już depresja...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Luty 22, 2015, 17:19:48
Cee, rozumiem, że jak ktoś się o niego troszczy i on nie jest wdzięczny, to reakcja otoczenia nie jest zbyt pozytywna?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cee Luty 22, 2015, 17:41:35
Strzyka Szczerze mówiąc większość się o niego po prostu martwi. On nie zachowuje się tak w stosunku do wszystkich - przed niektórymi to ukrywa i gdy się z nim bawi/imprezuje to wątpię czy ktokolwiek wie jak źle jest. A co z najbliższymi? Stają na głowie, ale wiadomo, czasami nerwy puszczają. Najgorsze to, że on po takiej akcji, gdzie nawet padają jego słowa, że "mógłby się zabić, życie jest bez sensu", nagle zmienia niby zdanie i mówi, że tylko sprawdzał naszą reakcję. Wiem, że tego nie robi, ale i wiem, że do tego się nie posunie. Jest pierwszy do narzekania - a ostatni do zmiany rzeczywistych problemów, czy nawet do próby ich rozwiązania. Zawsze wychodzę z założenia, że jakby się nie próbowało - nie pomożesz osobie, która pomocy nie chce. Ale nie mogę już patrzeć na to jak inni się troszczą o niego i martwią, a on widzi tylko koniec swojego nosa i rani ich dalej. Zdarza mu się czasami wyciągnąć rękę czy przeprosić - ale co z tego jak potem znowu robi to samo? Chwilami mam wrażenie, że powinno się go zostawić na jakiś czas samego, żeby się po prostu otrząsnął, a z drugiej strony zastanawiam się czy to nie jest tak, że on potrzebuje uwagi i świadomości, że ktoś się o niego troszczy i dlatego tak się zachowuje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: cervus Luty 22, 2015, 17:52:18
Cee, obejrzyj https://www.youtube.com/watch?v=2VRRx7Mtep8 . I jeszcze ten znad Twojego pierwszego postu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Luty 22, 2015, 18:10:40
Cee, szczerze? dla mnie taka "pomoc" brzmi... okropnie. Mówię totalnie za siebie, ale takie oczekiwanie konkretnych zachowań, odpowiedniego podejścia, ułożenia i grzeczności, w momencie kiedy ktoś się zmaga z koszmarem we własnej głowie... auć. A zostawienie takiej osoby samej, żeby się "otrząsnęła"... jak? Że jest taki niedobry, że powinien zostać sam? I jak zostanie sam to się złamie i już będzie miły? I wtedy będzie dobrze?

Z tego co czytam, to nie najważniejszy jest on, to co przeżywa i to, co się z nim dzieje, tylko jak to wpływa na jego otoczenie, co on robi innym. I to akcentujesz jako problem. Na to nie możesz patrzyć. Czyli, że trzeba jego naprawić, żeby on się lepiej zachowywał w rodzinie i żeby sobie wszystko ładnie dalej grało.

Czasem tak bywa, że jak ludzie są zagubieni i cierpią, to trudno jest  pomóc. Z doświadczenia wiem, że złość na to, że się pomoc odrzuca nie pomaga ani trochę. To nie jest łatwe i to może być bardzo ciężkie i nieprzyjemne dla osób, które chcą pomóc. Bo nie zawsze w życiu jest tak, że dostaje się za próby pomocy wdzięczność. Czasem się dostaje złość płynącą z bezsilności, zmęczenia, uwięzienia we własnej głowie. I to jest strasznie frustrujące i często krzywdzące. Potrzeba jest bardzo dużo troski, współczucia, zrozumienia i cierpliwości. I słuchania, zamiast narzucania rozwiązań i dobrych rad.
Taka szczera rozmowa o psychiatrze, depresji, terapii.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Luty 22, 2015, 18:14:30
Podłamka.
Co braliście? Seronil podobno nie daje kobietom duzo efektów ubocznych?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cee Luty 22, 2015, 18:49:09
cervus Dzięki, zaraz obejrzę

Strzyga Masz rację. Chyba ja też nie jestem w ogóle w stanie pojąć tego czym jest depresja i w tym też problem. Rzeczywiście, nie mogę patrzeć na jego zachowanie względem innych - ale nie chodzi mi tylko o "naprawienie go", by tylko lepiej zachowywał się w stosunku do nich, ale...  by chociaż sam zaczął chcieć sobie pomóc w inny sposób niż zrzucając winę. Nawet żeby własnie pomyślał o terapii. Dziękuję i tak za ukazanie tego z innej strony, bo nie pomyślałam wcześniej jak on może to odbierać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Luty 22, 2015, 18:50:51
Cee, poszło pw, mam nadzieję, że je zobaczyłaś =)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: flygirl Luty 24, 2015, 12:09:35
Jak wyciągnąć osobę, która cały dzień leży w łóżku i nie robi nic, nawet nie je do psychologa? Z domu wyjść nawet po zakupy nie chce, więc podejrzewam, że na hasło 'psycholog' tym bardziej nie wstanie. Jakieś sposoby, pomysły? To całe leżenie bezpośrednio niestety powoduje kłopoty finansowe i powoli wyczerpującą się wytrzymałość psychiczną syna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Luty 24, 2015, 12:19:06
flygirl, widziałam PW, ale może napiszę tutaj też - taka osoba bardziej kwalifikuje się do psychiatry po leki "na rozpęd" niż do psychologa- żeby korzystać z terapii trzeba mieć własną motywację do niej i siłę żeby w ogóle próbować coś zmieniać. Osoby w tak kiepskim stanie raczej powinny zacząć od leków. Tak więc lekarz, nawet wezwany do domu, bo sytuacja jest poważna. Niestety nie znam nikogo sensownego ze Szczecina :(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: flygirl Luty 24, 2015, 12:24:04
Kurczę, właśnie myślałam, że lepszy będzie psycholog, żeby dotarł do problemu zamiast dawania psychotropów. :( No to w takim razie będziemy kogoś szukać. Takie wizyty domowe to normalna rzecz, wpisująca się w zakres publicznego lekarza, czy to już raczej sprawa, za którą trzeba zapłacić prywatnemu?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Luty 24, 2015, 13:48:06
flygirl, tak, można wezwać psychiatrę na nfz, zadzwoń do przychodni i powiedz jak wygląda sprawa. Psycholog to dobry pomysł, ale często w przypadku osób już tak wycofanych z życia nic z terapii nie wychodzi. Oczywiście możecie spróbować, tak z mojego (krótkiego) doświadczenia i z teorii wiem.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 20, 2015, 08:47:14
Kurczę, złapała mnie franca i nie chce puścić :/

Nie wiem, czy jest sens chodzić do psychologa, bo raz, że wiem, co jest przyczyną mojego stanu i wiem, że raczej tego nie zmienię.
Dwa - jednak, jeżeli jakakolwiek terapia miałaby sens, to musiałabym jednak pójść do polskiego psychologa, a w mojej okolicy takiego nie ma. Anglik jednak nie wyczuje pewnych niuansów i nie zrozumie w pełni rozterek imigranta.

Staram się z tym walczyć, "uciekam" w konie, co weekend próbuję coś robić, żeby się pocieszyć, wychodzę na słońce i staram się otaczać wesołymi ludźmi (choć jest to trochę trudne, bo mąż też ma stany depresyjne i do tego ja pracuję w grupie z osobą bardzo mocno negatywną)

Ktoś siedział za granicą i radził sobie z problemem depresji?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 20, 2015, 09:19:19
ikarina, przez kilka miesiecy bylam na antydepresantach (z tym ze sama z nich zeszlam jak najszybciej, wbrew poleceniom lekarza, zeby byc na nich min. 6 miesiecy, choc pewnie faktycznie nie bylam do konca gotowa - bo to nie jest za mile widziane w mojej docelowej karierze), obecnie chodze do angielskiego psychologa na terapie kognitywno-behawioralna (CBT). Tylko ze moja depresja nie byla spowodowana imigracja sama w sobie, glowna przyczyna byla inna, imigracja (i wszystko, co z nia zwiazane - co juz dyskutowalysmy i sie zgadzamy w naszych odczuciach) tylko dodawala.
IMO angielski psycholog tez warty - wiekszosc i tak stosuje CBT, ktore jest uniwersalne, nie ma zwiazku z tym, czy sie jest imigrantem, bo ma po prostu  zmienic schematy myslenia, odbierania rzeczywistosci i radzenia sobie z zyciem.
Jesli chcialabys wiedziec cos dokladnie to pytaj, tu albo na PW  :kwiatek:
I trzymaj sie! :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 20, 2015, 09:23:59
Becia23, moja depresja też nie jest bezpośrednio związana z emigracją. Do niej głównie przyczynili się ludzie.

A leków nie chcę zażywać, mój mąż brał tabletki, widziałam, jak na niego wpływają i nie, dziękuję.

Tutaj w Anglii mają podział na psychologist i counsellor - i w mojej okolicy nie ma prawie żadnych "psychologistów". Mój mąż chodził do "counsellora" i nie podobało mi się, co ona mu tam doradzała


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 20, 2015, 09:25:58
ikarina, nie wszystkie tabletki są złe. Trzeba tylko dobrać odpowiednie. dziwilabys się jak wiele osób łyka tabsy, a nigdy byś ich nie podejrzewała.

A są polscy terapeuci, którzy robią sesje przez skype. Nie jest to oczywiście rozwiazanie na stałe, ale na kilka sesji, czemu nie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 20, 2015, 09:32:35
"Problem" ze mną polega na tym, że ja ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do tego typu rzeczy - tabletki, leki. Dla mnie rozwiązaniem byłoby zmiana stylu życia, ogólnie pozbycie się elementu, który mi dokucza, bądź zastąpienie czegoś negatywnego czymś pozytywnym. Problem tkwi w tym, że już parę razy takie coś zrobiłam - i podziałało, ale do czasu.

A ci terapeuci na skypie są godni polecenia? Czemu nie jest to rozwiązanie na stałe?



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 20, 2015, 09:37:32
Counsellors sa do d*py, nie wiem dlaczego w ogole istnieja i maja pozwolenie na prowadzenie terapii. Bo oni tylko po jakims kursie sa. No ale w PL tez sa kiepscy psycholodzy, ktorzy nic nie potrafia.
Ja chodze z NHS, organizacja nazywa sie Time To Talk, wygooglaj sobie. Counsellorow omijaj szerokim lukiem. Szukaj ludzi, ktorzy maja certfikaty w konkretnych rodzajach terapii, tak jak cognitive-behavioural therapy, patrz na ich wyksztalcenie, dodatkowe szkolenia. I nie wahaj sie - bo inaczej nigdy sie nie pozbedziesz tego g*wna (depresji) - jesli nawet nie chodzi bezposrednio o emigracje, to nie ma zwiazku, czy terapeuta Anglik bedzie rozumial pelne nuanse. W CBT i innych "scientific" terapiach nie chodzi tyle o to, zeby rozumial, a zeby dal Ci narzedzia do zmiany Twojego myslenia, zachowania i radzenia sobie z problemami. Nie wahaj sie. Ja nie mam problemow na linii innej mentalnosci.

Co do tabletek - ja skutkow ubocznych nie mialam, ale bralam je krotko. Tez bardzo sie balam, w dodatku jak juz powiedzialam, AD w historii medycznej nie wygladaja dobrze w mojej docelowej robocie. Niestety bylam juz na kleczkach i wiedzialam, ze jesli natychmiast czegos nie zrobie, to skonczy sie to dla mnie bardzo zle.
Czasami warto jednak zaryzykowac aby sie uratowac... :(

Aa, i problemem nie jest zycie - jest nim to, co jest w Twojej glowie. Dlatego zmiany zyciowe dzialaja tylko tymczasowo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 20, 2015, 09:40:02
ikarina, ale czytałaś o depresji? To jest choroba. Podobna do zapalenia stawów na przykład. Albo migdałków. Czasem trzeba wziąć tabletkę i tyle. A ludzie od razu myślą, ze to psychotropy i ktoś ich zaraz wsadzi do psychiatryka.

Czemu nie na stałe? Bo czasem w terapii trzeba popracować nad bliskością także fizyczna. Przysunąć/odsunąć się od siebie, dotknąć ręki...

Nie wiem kto jest polecany, bo nigdy nie próbowałam, ale słyszałam, ze tak sobie ludzie radzą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 20, 2015, 09:45:47
Becia23, z tymi counsellorami to w ogóle jakaś masakra, ja miałam ochotę zrobić wycieczkę do babeczki, aby przywalić jej w ryj, bo mój mąż zamiast się wyciszyć i uspokoić - wkurzał się jeszcze bardziej, czuł się jeszcze gorzej. Najlepszy tekst, jaki walnęła, to, że ożenił się z bardzo samolubną i "self - centered" osobą. Normalnie, myślałam, że rzucę czymś przez okno, jak to usłyszałam. Kto mnie zna, ten potwierdzi, ze to chyba najmniej adekwatna i najmniej sprawiedliwa rzecz, jaką można by było o mnie powiedzieć. I tak, na pewno mojemu mężowi i naszemu małżeństwu bardzo to pomogło.

A TTT spboe zaraz wygooglam.

Strzyga, ja dobrze wiem, że to choroba. I wiem również, że z mózgiem i hormonami trzeba bardzo, bardzo uważać. Poza tym, z lekami trzeba u mnie być bardzo ostrożnym. O ile pamiętacie, raz prawie umarłam przez źle dobrane leki, mam prawo się ich teraz bać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ansc Lipiec 20, 2015, 11:06:52
Nie wiem jak jest za granicą ale u nas, zapisałam się do ośrodka terapeutycznego- 3 razy w tygodniu po 4h. Byłam w stanie hmmm... chyba histerii bo nie mogłam określić co się ze mną dzieje. Przepisała mi najpierw leki, żeby się wyciszyć i skupić się na problemie, leki mi bardzo pomogły. Teraz są bardziej nowoczesne leki nie otępiają a pozwalają z dystansem skupić się na problemie. Terapia to już inna bajka, na początku byłam bardzo nastawiona na zmiany ale z biegiem czasu, terapia zaczęła mnie znów dołować. Plusem takiej terapii (grupowa) jest spotkanie się z ludźmi którzy przeszli czasem prawdziwy koszmar i są naprawdę wartościowymi ludźmi, dodaje to otuchy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Lipiec 20, 2015, 19:59:47
ikarina, jeju 8| Takie osoby nie powinny mieć pozwolenia na prowadzenie terapii! (czy też "terapii")
Ale nie zrażaj się i szukaj kogoś dobrego, przeszkolonego, kto używa nieinwazyjnych, sprawdzonych, szeroko używanych metod :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: midwife Lipiec 20, 2015, 21:40:25
Grunt to trafić na naprawdę dobrego specjalistę. Ja niestety trafiłam zupełnie przypadkiem na 'madrego' lekarza który przepisał mi 4 różne leki w ciągu 2 miesięcy. Kiedy przyjaciele zaciągneli mnie do kogoś kompetentnego było już chyba za późno. Skończyło się próba S. Po niej przewinęłam się przez jeszcze 7 (!) psychiatrów i kilku psychoterapeutow. Wreszcie jestem ustawiona na jednym leku, choć nie widzę rezultatów (minęły 3 msce). Od tego czasu bujam się też po różnych placówkach i specjalistach. Wszyscy zgodnie uważają że potrzebna mi terapia indywidualna, natomiast nigdzie nie ma dostępnych terminów. Także jak komuś pozwalają na to warunki finansowe-polecam szukać pomocy w sektorze prywatnym. A może w UK takich pacjentów lepiej się zaopatruje....


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 21, 2015, 12:49:25
Dam swój przykład - depresja, nerwica natręctw, fobia społeczna, bardzo delikatne podejrzenie w kierunku dwubiegunowości. Pierwszy raz do psychologa/psychiatry trafiłam jako 17-latka. Wizyta u psychiatry państwowego skończyła się tak, że gdy poprosiłam o zmianę leków (czułam się po nich fatalnie, m. in. miałam mdłości), to usłyszałam, że na pewno jestem w ciąży. Chwilę leczyłam się u prywatnego psychiatry, leki także bardziej szkodziły, niż pomagały, pogłębiając stan. Z psychologami nie było lepiej. Przestałam próbować się leczyć, próbowałam radzić sobie sama - z miernym skutkiem.

W tym roku trafiłam na człowieka, który patrząc obiektywnie wyjaśnił mi, że tylko okłamuję sama siebie udając, że jest dobrze. Pokazał mi, jak bardzo kierują mną moje choroby. I powiedział, że warto podjąć jeszcze jedną próbę leczenia. Trafiłam na fantastyczną panią psychiatrę, która dobrała mi leki bardzo ostrożnie, celując idealnie - po kilku miesiącach zaczęły działać, a moje wszystkie problemy zniknęły stopniowo, jak ręką odjął. Teraz na chwilę jest trochę gorzej - ale myślę, że już mój organizm przyzwyczaił się do tych niewielkich dawek leków, które biorę, bo daleko im do sugerowanych dawek przy moich schorzeniach (bardzo mocno reaguję na leki tego typu, więc wprowadzaliśmy na początku dosłownie po pół tabletki o najmniejszym możliwym stężeniu). W czwartek kolejna wizyta i myślę, że zwiększymy dawki o pół tabletki i będzie git  ;) W końcu jestem w stanie cieszyć się życiem, funkcjonować normalnie i się rozwijać. A po pierwszych podejściach do leków byłam stanowczo na "nie".

Do psychologów nadal jestem na "nie" - kolejna, obecna próba skończyła się podkopywaniem mojego związku i mojej przyjaźni przez panią psycholog  :icon_rolleyes:

edit: leczę się prywatnie

edit 2: najpierw miałam wprowadzony lek antydepresyjny, po ok. 2 miesiącach doszłyśmy do wniosku, że potrzebny jest jeszcze stabilizator nastroju - te dwa leki grają idealnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Lipiec 21, 2015, 12:59:59
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ile osób do mnie napisało, czy to tu, czy na pw, czy na facebooku. Nawet nie wiecie, jak sam fakt, że ktoś się zainteresował, porozmawiał, opowiedział własną historię - mi pomógł. Za tydzień idę do lekarza, mam głęboką nadzieję, że mnie skieruje do kogoś porządnego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wistra Lipiec 21, 2015, 15:35:45
Ja też chodzę, przez przypadek trafiłam na świetną terapeutkę. A wybralam ją tylko dlatego, ze jest bardzo blisko mojego miejsca pracy.
Jak jej szukałam byłam w takim stanie, że nie pojechałabym nigdzie, bo byłam na etapie, że miałam spazmy na myśl o zmianie drogi z pracy do domu  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Thymos Lipiec 26, 2015, 14:31:05

Do psychologów nadal jestem na "nie" - kolejna, obecna próba skończyła się podkopywaniem mojego związku i mojej przyjaźni przez panią psycholog  :icon_rolleyes:


A nie jest tak, ze podczas rozmowy ona naprowadza Cię na pewne fakty, które dla Ciebie są tak niewygodne, że automatycznie je odrzucasz?
Z tego co wiem, często na wizytach/terapiach pacjęci miewają napady gniewu/złości czy agresji w stosunku do lekarza.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 26, 2015, 14:47:13
Pani psycholog kazała mi zerwać znajomość z człowiekiem, dzięki któremu zaczęłam się leczyć - bo ma borderline i z pewnością mnie zniszczy i będzie mną manipulował itd. itp i nie wiadomo co jeszcze. Nie dała mi nawet dojść do słowa, tylko od razu stwierdziła, że jeżeli nie zerwę znajomości, to się nie wyleczę. Tylko, że dzięki temu człowiekowi zmieniłam się bardzo pozytywnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy - sytuacja wręcz odwrotna, niż przez nią opisywana. Częściowo przez moją niezgrabność, częściowo przez sytuację z psychologiem niestety to on zerwał znajomość, nad czym wciąż bardzo ubolewam - wiele dzięki niej zyskałam, była bardzo budująca. Nigdy nie znałam nikogo tak szczerego i tak obiektywnie oceniającego sytuację - od niego usłyszałam bardzo wiele bolesnych prawd o sobie, których ciężko mi było słuchać i których z początku nie chciałam przyjąć do wiadomości. A ocena Pani psycholog moim zdaniem ewidentnie polegała na jej jakichś osobistych strachach i urazach związanych z zaburzeniem osobowości typu borderline. Zwłaszcza, że nigdy nie widziała tego czlowieka na oczy.

Do tego próbowała podkopywać mi moje zaufanie do męża, i to też zupełnie bez powodu. I też go nie znając, a temat mojego związku ledwo poruszyłyśmy - zwłaszcza, że to szczęśliwe małżeństwo, jesteśmy razem już 9 lat po ślubie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 26, 2015, 21:06:55
Aniapa - to jakis pseudo-terapeuta i szarlatan.
Prawdziwy psycholog terapeuta nie wskazuje ci rozwiązań i na nic nie naciska. Sam swoją terapia doprowadza pacjenta do wniosków i pomaga szukać rozwiązań. Moze zasugerować przemyślenie pewnych kwestii, powiedziec jak tomzrobic, dać kilka ćwiczeń itd.
Trafiłaś na jakiegoś pseudo - nie wiadomo co.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 26, 2015, 21:18:11
 Aniapa abstrahując od watpliwego profesjonalizmu terapeutki: TRZYMAJ SIE Z DALEKA OD CZLOWIEKA Z BRODERLINE!
Dziś jest wspaniałe a jutro cię zniszczy. Teraz ci pomógł a za jakiś czas będzie calkowita dewaluacja ciebie. Wyjdziesz z tego w jeszcze gorszym stanie niż na początku relacji. Uwierz mi na słowo, że dobrze wyszło że nie macie już kontaktu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Lipiec 26, 2015, 22:20:49
kajpo, a borderline to nie jest pewna forma choroby? jak depresja? od ludzi z depresją też trzeba daleko jak od trędowatych? ludzie z borderline powinni być zamknięci w jakimś gettcie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 26, 2015, 23:04:07
Kajpo, gdybym miała możliwość, to bardzo bym chciała naprawić tę znajomość. Właśnie zachowujesz się jak moja była terapeuta  :diabeł:

Człowiek, o którym mowa na początku naszej znajomości lojalnie uprzedził mnie o konsekwencjach swojej choroby. Uświadomił mnie dużymi literami, co się może dziać. Komunikowaliśmy się przez GG,  czy fb (internetowa znajomość). Leczy się od ponad 10 lat i sobie radzi, cały czas pracuje nad sobą. Gdy dostawał napadów agresji, pisał mi o tym, zwykle wychodził pobiegać, by mnie "nie zeszmacić". Uprzedzał,  że w takich chwilach celuje w najsłabsze punkty, takie, by zniszczyć. Jest świadom swojej choroby. Rozmawialiśmy ze sobą kilka ładnych miesięcy i dawałam radę.     Bywało trudno, nie zawsze wiedziałam, jak poprowadzić rozmowę. No i niestety kilka razy odebrał moje słowa, jako atak, mimo, że nim nie były. Potem ta sytuacja z terapeutą,  o której mu napisałam - obiecaliśmy sobie wcześniej szczerość  - przelaał u niego czarę goryczy. Żałuję cały czas, że go już nie ma. Wolę takich fantastycznych, szczerych do bólu ludzi, nawet, gdy nie jest łatwo, niż obecny zakłamany świat, gdzie każdy każdemu obrabia tyłek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Lipiec 27, 2015, 05:38:49
Borderline to nie choroba, a rodzaj osobowości. Leczy się to czasami lekami, ale leki NIE wyleczą osobowości, a jedynie pewne objawy, które mogą dokuczać osobie. Leczymy nie przyczynowo, a objawowo.
Leczenie przyczynowe osobowości, to terapia. Ale terapia osób z borderline, to orka na ugorze i mało kiedy skuteczna.
Ale tak jak są różni psychopaci, tak i mogą być osoby różne z borderline. Jedni bardziej zaburzeni, inni mniej. Oprócz samej osobowości wpływ na nasze zachowanie ma też wykształcenie, środowisko, doświadczenia życiowe, terapie, jakie się przeszło.
Są osoby z borderline, od których lepiej faktycznie trzymać się z daleka, dla własnego dobra, bo wykończą psychicznie. A są osoby, z którymi normalnie się da egzystować.

ps- a internet to inny kontakt niż real. Łatwiejszy, prostszy. Możemy zakończyć rozmowę kiedy chcemy. Możemy pomyśleć zanim coś powiemy. Jesteśmy bezpieczniejsi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 27, 2015, 06:00:19
Aniapa - w sumie po co ci takie rozmowy z obcym człowiekiem (facetem) - jak piszesz już długo trwające... Skoro masz męża i szczęśliwy związek?? Coś mi tu nie pasi...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Lipiec 27, 2015, 06:11:24
A jak by gadała z kobieta, to byłoby spoko? A z facetem nie może, bo facet ma siusiaka?  ;) Weź Dodofon, weź.....

ps- sama mam kumpla poznanego w necie i gadam z nim od lat. Mąż wie i raz nawet się wszyscy spotkaliśmy na wakacjach. ( wraz z jego żoną)  I ostatnią rzeczą, jaką bym chciała od tego faceta to seks.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 06:36:55
Dodofon - po prostu gość to świetny ratownik medyczny, wykładowca anatomii i patofizjologii, pasjonat, który chętnie dzieli się wiedzą. A mnie zawsze interesowała biologia, medycyna, podziwiam zawód ratownika medycznego. Miałam wykłady z anatomii i przepytki z pierwszej pomocy online :)

Poza tym - przy mojej fobii społecznej, gdy nie brałam leków,  najnormalniej w świecie nie potrafiłam rozmawiać. Ba, bywały dni, że przerażało mnie wyjście z domu, a dźwięk telefonu wywoływał panikę. Bałam się kontaktu z ludźmi i jednocześnie go pragnęłam. Do tego ciężko mi czasem powiedzieć wiele rzeczy na głos. Łatwiej pisać z obcą osobą w necie. On mi pisał o swoich problemach, ja o swoich. On wiele rozumiał i wiele widział, z racji zawodu i własnych przejść. Wspieraliśmy się - choć fakt, że ja jego marnie,  on mnie bardzo.

Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, ale z moimi chorobami sobie nie radził, nie umiał ze mną postępować. A ja się zamykałam i oddalałam. I nie chciałam go moimi, często wyimaginowanymi problemami obciążać, bo widziałam jaki ból sprawia mu fakt, że nie wie, jak mi pomóc. Ten człowiek bardzo poprawił także moje małżeństwo, namawiają do otwartości, wyganiając do męża z gadu, gdy czułam się źle.

Wiesz - po prostu przyjaciel. Jakiego nigdy nie potrafiłam znaleźć w realu. A jakiego czasem jak każdy człowiek - potrzebuję.

p.s. mąż wiedział o tych rozmowach ; ) sam mnie przepytywał z tkanek i innych takich :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 27, 2015, 07:28:06
Ja po prostu zrozumiałam ze to bardzo emocjonalna znajomość. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 07:39:13
A bo ja ogólnie podchodzę bardzo emocjonalnie do kontaktów międzyludzkich i przeżywam każdą znajomość - nieważne, czy to mąż, przyjaciel, koleżanka ze stajni czy Pani z warzywniaka :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 27, 2015, 08:12:09
Aniapa zgadza się,  bo bardzo dobrze wiem o czym piszę :) A nie jestem terapeutą wiec pozwolilam sobie na emocjonalne i nieprofesjonalne podejście ;)
"Brodery" tacy są - idealni, taktowni, lojalni, szczerzy. Relacja z nimi jest jakze prawdziwa i głęboka... Maja pasję,  nierzadko duze sukcesy i osiągnięcia za które można ich podziwiac.
Zapewne sama wiesz na czym to polega. To zaburzenie z pogranicza psychozy i nerwicy (sa chyba różne rodzaje ale rzeczywistosc przeplata się z napadami psychozy a border tego niestety nie rozróżnia i jego urojenia wydają mu się rzeczywiste) Mają tez różne "fazy" a relacja z tym człowiekiem to prawdziwa sinosuida. On wykonczy zdrowa, silną sobę, często także otoczenie i najbliższych. Co mnie zawsze zadziwialo, jest prawdziwym profesjonalista w pracy. Moze dlatego ze zaburzenie to dotyka najblizszych z ktorymi ma relacje emocjonalna. Bo gdy ktoś to pokocha, nie odwróci się tak łatwo.
To jest zadziwiający i przerażający mechanizm, ci ludzie w środku bardzo cierpia. Ale nie pomozesz, terapia rzadko kiedy pomaga. Szczególnie jako jednostka wrażliwa musisz trzymać się od niego z daleka.
 Ja dostałam od Bordera rykoszetem. Nie spałam po nocach a jak już zasnelam to miałam takie koszmary że budzilam się z krzykiem. Jeśli chcesz to mogę opowiedzieć więcej na PW.
A jak potrzebujesz powiernika do rozmów o swoich kłopotach,  to znajdź kogoś zdrowego na umysle, a nie najgorsze z możliwych zaburzeń osobowości. ..

Isabelle ale po co ten atak? ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 10:20:05
Kajpo, jeżeli nie jest to dla Ciebie zbyt bolesne, to z chęcią dowiem się więcej  :kwiatek:

Ale i tak uważam, jak tunrida - każdy border jest inny. Nie można oceniać każdego przez pryzmat jednego znanego przypadku. No,  ale dla mnie to już tylko dywagacje - widocznie ten człowiek miał pojawić się w moim życiu tylko na chwilę, by pokazać, co zrobić, by znów odczuwać szczęście.

P.s. Taktowny to on nie był, o nie  :diabeł:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Lipiec 27, 2015, 10:39:21
Ciekawa jestem w jaki sposób ci terapeuci mówią wam, że ktoś jest zły i z kimś należy zerwać znajomość.

Sama mam tak, że chociaż podążam za pacjentem i akceptuję jego wybory, to jednak, aby pozostać autentyczną w tym kontakcie (a nie tylko myśleć sobie: ale masakra, ten człowiek ją wykończy!) mówię swoim pacjentom co mi to robi jak o takiej wg mnie toksycznej znajomości czy relacji mówią. Nie mówię oczywiście: proszę przestać pisać z tym człowiekiem, bo to borderline i panią wykończy. Ale mówię np.: martwię się o panią jak pani opowiada o tej relacji. Albo: wkurzył mnie ten człowiek, nikt nie ma prawa pani zeszmacać ani robić  wielkiej łaski, że tego z panią nie zrobi. Po coś tam siedzę po drugiej stronie pokoju żeby dać jakiś odzew, co mi robią historie, które pacjent opowiada. Nie tylko po to, żeby potakiwać głową i głaskać po główce. Szczególnie, gdy pacjent idzie w stronę autodestrukcji i sam jeszcze tego nie widzi - po to jestem terapeutą żeby to widzieć i mu o tym powiedzieć, a zrobi co zechce i to zaakceptuję.

Miałam nie tak dawno na konsultacjach chłopaka 20-paro letniego, którego dziewczyna tak terroryzowała, a on tak nie widział w tym nic złego (za to miał objawy lękowe tak silne, że o krok od psychozy i szpitala), że MUSIAŁAM mu powiedzieć jak strasznie nie mogę wysiedzieć jak mi o tym mówi. Na 3 spotkaniu zakumał. Nie wiem co się z nim dalej stalo, ale mam poczucie dobrej roboty z nim. Oczywiście, po to są superwizje, żeby nie zalatywać naszymi prywatnymi doświadczeniami (też mnie kiedyś osoba z borderline zraniła, teraz obronię wszystkich moich pacjentów!) i nie przekładać ich bezrefleksynie na pacjentów, ale dzielić się swoimi odczuciami jak najbardziej terapeuta powinien.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Isabelle Lipiec 27, 2015, 10:49:12
kajpo, nie, żaden atak.

Po prostu osoby z wszelkimi zaburzeniami mogą być kłopotliwe w kontaktach. wieczne wyciąganie za uszy depresanta też potrafi wykończyć. i smutno mi czytać, że TRZEBA kogos skreślić tylko przez to, że ma osobowość borderline. jakby ludzie chorzy/ z zaburzeniami to byli trędowaci, których należy unikać za wszelką cenę. Smutno się takie coś czyta.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Lipiec 27, 2015, 10:53:55
Taki terapeuta który mówi "Zrób to lub nie rób tamtego" to do du*y terapeuta, mijający się z zasadami zawodu.
Piszę to z perspektywy osoby która już kilku terapeutów testowała.

Polecam chodzenie do terapeutów z polecenia znajomych/ rodziny. U mnie spośród 6 terapeutów, tylko 2 spośród 3 poleconych okazało się osobami
dobrymi dla mnie.
Bo w terapii ważna jest nie tylko jakość pracy i doświadczenie terapeuty, ale także to, czy 2 osoby potrafią wejść w relację potrzebną dla celów terapeutycznych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 11:06:01
Dzionka, gdybyś przedstawiła mi to w ten sposób, podeszłym do tego inaczej. Bo to brzmi inaczej. Racjonalne podejście. I zapewne najpierw wysłuchałabyś, co mam do powiedzenia na temat tej relacji, a nie zareagowała alergiczne na słowo "borderline". :kwiatek:

Broń boże nie oczekuję głaskania po głowie - od tego mam męża. Za to z moją Panią psychiatrą mam kontakt rewelacyjny - i ona umie prowadzić dyskusję, nie próbować narzucać swoją wolę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 27, 2015, 11:55:41
Macie rację, nie powinnam była tego tak napisać... Ale nie bez powodu zareagowałam ciężką alergią na słowo borderline. Jestem przekonana że jeśli jeszcze kiedykolwiek spotkam w życiu osobę która na to cierpi, bez zastanowienia zawijam manatki i pędzę w swoją stronę. Z obawy o własne zdrowie psychiczne. Bo to tak własnie wygląda: tak dobrze się rozumiecie, tak dużo dobrego wyciągasz z tej znajomości. Ale do pewnego momentu... Wtedy właśnie wynajduje czułe punkt i uderza z największą mocą.
Aniapa pomyśl o tym w ten sposób - może właśnie dlatego ten człowiek uciął z tobą kontakt, bo ma poważne problemy i wie że może cię skrzywdzić więc zawczasu się odciął? To rzeczywiście miło z jego z strony... ;)

Jeśli masz trochę wolnego czasu, usiądź wygodnie i przeczytaj uważnie tę historię http://forum.gazeta.pl/forum/w,35861,152411065,152411065,Maz_przed_slubem_nie_powiedzial_ze_ma_BPD_Pomocy.html


Po prostu osoby z wszelkimi zaburzeniami mogą być kłopotliwe w kontaktach.
Kłopotliwe? Kłopotliwa to może być chandra na jesień. Border może być wręcz cholernie niebezpieczny.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Lipiec 27, 2015, 12:02:26
aniapa, rozumiem, że to w formie leżał problem a nie w tym, że w ogóle terapeuta może wyrazić niepokój o pacjenta, jeśli widzi, że mąż/przyjaciółka/ktokolwiek nie zachowuje się wobec niego fair. Nawet tu na forum można poczytać wpisy osób, które żałują, że tak długo były zaślepione i nie ewakuowały się zawczasu z jakiejś relacji.

kajpo, ja tam cię dobrze rozumiem - jesteś zwykłym człowiekiem a nie czyimś psychoterapeutą :) Ja w realnym życiu też kieruję się zasadą, że z pewnym typem osób nie chcę mieć nic wspólnego i nie wchodzę z nimi w żadne relacje mimo chęci z ich strony. Taki nasz wolny wybór, żeby siebie chronić, i nic w tym złego - nie jesteśmy od zbawiania świata przecież.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 27, 2015, 12:26:53
Poczułam się zobowiązana żeby się z tego wytłumaczyć. Bo ja jako chyba-zdrowa osoba nie udźwignęłam zdarzeń których byłam świadkiem. Aniapa sama napisała że bardzo emocjonalnie przeżywa każdą znajomość, nawet z panią z warzywniaka. Ma lęki, fobię społeczną, bała się wyjść z domu. Przecież to idealna ofiara dla bordera. Dlatego tak się przeraziłam, bo skoro mi (pośrednio) zrobił sieczkę z mózgu, to co zrobi takiej osobie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 12:37:07
Tak, chodziło o formę  :kwiatek: bo przeciw dyskusji i rozsądnym argumentów nie mam nic przeciwko.

Wiesz kajpo, też rozważam taką możliwość. Być może wiedział, że nasza znajomość zbliża się do tej granicy, za którą rozpoczyna się u bordera niszczenie człowieka. Kilka razy wyrażał troskę o to, że jestem wrażliwa, a on nie chce mnie skrzywdzić. Ewidentnie życzył mi dobrze.

Czuję się cały czas niefajnie z myślą, że tyle dla  mnie zrobił, a ja nie zrobiłam nic dla niego. Że nie rozstaliśmy się w zgodzie, że zawiódł się na mnie, a dzięki temu, jak mną pokierował, znów cieszę się życiem, małżeństwem, pasją. No, ale mówi się trudno i płynie się dalej.

Edit: rozwinięcie myśli :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Lipiec 27, 2015, 12:59:45
No tak... Wywoływanie poczucia winy, że za mało od siebie dajesz... Wygląda na to, że mają sprawdzone schematy. Nie oglądaj się za siebie, może jak mu się polepszy to się odezwie i znów będzie dobrze. A potem na zmianę coraz gorzej i coraz lepiej. Ale nigdy nie będzie normalnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Lipiec 27, 2015, 13:06:06
Nie nastawiam się na to, że się jeszcze odezwie - szczerze mówiąc, nie wierzę w to. Było, minęło, żyję dalej w naprawdę fajnym nastroju. I to dla mnie najważniejsze.  :kwiatek:

Z mojej strony EOT na moje prywatne sprawy.  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Murat-Gazon Lipiec 31, 2015, 06:42:31
Dziewczyny, czy któraś z Was byłaby tak miła udzielić mi na PW kilku porad odnośnie postępowania z osobą z podejrzeniem depresji?  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Lipiec 31, 2015, 07:36:00
Aniapa - to była psycholog czy terapeutka?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 31, 2015, 07:42:12
Jestem przekonana że jeśli jeszcze kiedykolwiek spotkam w życiu osobę która na to cierpi, bez zastanowienia zawijam manatki i pędzę w swoją stronę.

ja też


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Sierpień 05, 2015, 00:03:59
Aniapa - to była psycholog czy terapeutka?

Psychoterapeuta


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cariotka Wrzesień 30, 2015, 16:40:18
Dostałam skierowanie do psychoterapeuty. Polecacie jakiegoś bardzo dobrego w Krakowie? Ile mniej trwa i kosztuje wizyta?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 01, 2015, 09:01:58
Polecam terapeutow z instytutu gestalt na Gwarnej :) koszt pewnie 120zl, musialabym sprawdzic.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cariotka Październik 02, 2015, 19:25:20
koszt nie gra roli :) bardziej mi chodzi o kogoś sprawdzonego. będę patrzeć...póki co się przymierzam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Grudzień 08, 2015, 15:38:10
Trochę dzięki Dzionce, trochę z innych powodów postanowiłam spróbować raz jeszcze - jutro wizyta u psychologa klinicznego. Zobaczymy, co wyjdzie, trzymajcie kciuki.

A w zasadzie wpadłam podzielić się z Wami czymś fajnym - https://tacyjakja.pl/ (https://tacyjakja.pl/) - to darmowy dzienniczek pozwalający obserwować, w jaki sposób zmienia się nasz nastrój codziennie. Składa się z kilku prostych, czytelnych ankiet - od kilku dni codziennie wypełniam kwestionariusz samooceny emocji, skalę oceny samopoczucia (i nasłonecznienia), "dziś mi się udało" oraz wypisuję swoje notatki. Można w czytelny sposób wyświetlić wykres dzienniczka, wydrukować go i zabrać do lekarza/psychologa. Polecam do monitorowania swojego stanu  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kajpo Grudzień 08, 2015, 16:01:50
A mogę zapytać jak się rozwinęła sytuacja o której pisałyśmy jeszcze na tej samej stronie przed paroma miesiącami?  :kwiatek: O ile w ogóle się jakoś rozwinęła, czy zostało tak jak było i nic się nie zmieniło?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aniapa Grudzień 08, 2015, 19:13:08
kajpo, poszło pw  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Grudzień 26, 2015, 22:26:14
Mam problem, od dłuższego czasu, z przerwami. Polecicie jakieś tabletki które pomogą mi funkcjonować na codzien? Mogą byc na recepte. Jedyną moją radością jest koń (no i papierosy) a że jest chory i nikomu go nie oddam to wiem, ze musze wstawać codziennie zeby na niego zarabiac. Chcialabym tez podjąć drugą prace no i jestem na studiach, zbliża się sesja. Nie udźwigne tego wszystkiego w takim stanie. Boje sie ze zaczne cos zawalac, mimo ze poczucie odpowiedzialności mam bardzo duże.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Grudzień 27, 2015, 02:11:55
Ja bym jednak poleciła psychologa (psychiatrę?). Ja jeszcze rok temu baardzo chciałam leków, czegos co sprawi ze bede chciała zyc. Dobrze ze ich nie dostałam a to przepracowałam. Teraz choc sa różne momenty i dalej masa rzeczy do poukladania przede mną to przynajmniej chce zyc(a co za tym idzie - chodzić do pracy, itd) i z pełną świadomością. Teraz mi się to wydaje oczywiste ale jeszcze rok temu nie bylo. I tak ze swojej perspektywy - praca nad sobą, nad traumami to praca ciężka, baaardzo. Ale warto, zawsze warto. Tylko trzeba dobrze trafić z psychogiem czy czymkolwiek innym co ma pomóc.
Ja tez 'zaczynalam' od tego ze ot gorzej się funkcjonowalo na co dzien, jedyną radością byla praca czyli konie ale do teraz to odchorowuję bo wpadłam wtedy  w pracoholizm. A potem tylko gorzej było.

Swoja droga tak w temacie (moze nie samej depresji a wychodzenia z niej)  - zawsze nienawidziłam świąt. Te byly chyba pierwsze tak pozytywne. Nie pamiętam kiedy aż tak odpoczęłam, i tak chętnie sie widziałam z rodziną. Az mnie to samą dziwi, ale jest to przyjemne. Ni spodziewałam sie ze szczerość wobec najbliższych moze byc dobrym pomyslem - a okazało sie ze jest :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Grudzień 27, 2015, 11:10:55
Z drugiej strony nie ma co leków demonizować. Czasami sama terapia nie wystarcza, a depresja to choroba jak każda inna. Kiedy mózg nie działa, to trzeba mu czasem pomóc. A obecnie leki są bezpieczne i skuteczne. Inna sprawa, że dla mnie mają one jedynie sens wtedy, kiedy są połączone z terapią. Inaczej po odstawieniu wszystko wróci. No i trzeba mieć zaufanego lekarza.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Grudzień 27, 2015, 11:51:24
No tak znam nawet jedna osobę co dopiero na lekach ruszyla do przodu. Ale to trzeba we współpracy z psychiatrą, on mysi dobrać co i po co i czy nie mozna bez.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Grudzień 27, 2015, 12:03:29
Ależ oczywiście. Nie wyobrażam sobie brać takich leków bez stałego nadzoru lekarza. Tym bardziej, że część z nich w początkowej fazie stosowania zaostrza pierwotne objawy choroby. Nie mówiąc o tym, że pełne działanie rozwijają po 3-4 tygodniach. Z tego powodu mogą niebezpieczne zwłaszcza przy myślach samobójczych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Evson Grudzień 27, 2015, 13:06:44
Averis, branka dziękuję za odzew. Ok, rozumiem, czyli bez wizyty u specjalisty sie nie obejdzie. Myślalam ze moze jednak są cudowne tabletki na poprawę humoru. W terapie w moim przypadku nie wierze.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 27, 2015, 13:17:40
Są cudowne tabletki, ale wypisuje je psychiatra. I lepiej samemu nie kombinować, bo leki przeciwdepresyjne, to jednak z reguły silne leki. Czasami na skutek ich przyjmowania może stan psychiczny się zmienić na tyle, że trzeba koniecznie leki zmienić na zupełnie inne.
Np- nie chcę straszyć, ale można skończyć z ostrą psychozą, albo wywołać sobie stan hipomaniakalny lub maniakalny. Naprawdę lepiej wtedy być pod kontrolą psychiatry, bo samemu można nie zauważyć tego, że mamy do czynienia już z innym zaburzeniem niż wyjściowo.

Możesz sobie bez recepty kupić jakieś preparaty dziurawca, ale moim zdaniem...działa raczej na zasadzie placebo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nostalgia Grudzień 27, 2015, 13:57:22
Evson, z tym specjalistą to nie do końca prawda. Leki przeciwdepresyjne może przepisać lekarz rodzinny, wcale nie trzeba konsultować się z psychiatrą. Wtedy to właśnie rodzinny myśli nad tym, co i jak ma działać, to do niego chodzi się na wizyty kontrolne. Tylko trzeba znaleźć kogoś, kto jest gotowy się tego podjąć.
Co do samej terapii; chodziłam przez prawie rok, próbowałam z trzema różnymi osobami i, szczerze mówiąc, mój stan jedynie się pogorszył. Od ostatniej psychoterapeutki odchodziłam wręcz z hukiem, po czym zdecydowałam, że nie zamierzam znowu ryzykować. W tej chwili, rok później, mimo braku terapii czuję się lepiej niż kiedykolwiek. W dalszym ciągu biorę leki, ale własna praca nad sobą pomogła mi o wiele bardziej, niż wszyscy "specjaliści".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 27, 2015, 14:20:00
Można spróbować u rodzinnego, niektórzy się podejmują, ale...
- jeśli w rodzinie młodej osoby jest problem alkoholowy, baaardzo ważne jest wysłanie pacjenta na terapię. Może rozwijać się syndrom DDA i leki tu nie pomogą na dłuższą metę
- jeśli jest tzw reakcja dezadaptacyjna, czyli jakaś reakcja na jakiś stres, leki stosuje się raczej krótko, wskazane czasami nawet kilka wizyt u jakiegoś terapeuty, bo razem z lekami dają często szybką poprawę
- jeśli przyczyną jest złożony problem osobowościowy, leki mogą nie pomóc. Uspokoją tylko, wyciszą trochę, poprawią samopoczucie, ale kijowy nastrój wróci !!! I tu bez długiej i ciężkiej pracy z terapeutą spektakularnych efektów nie będzie
- jeśli zaś komuś naprawdę rozwija się ciężka depresja ( bywa tak czasami i u młodych osób) leki są jak najbardziej niezbędne

W ogóle młode osoby powinny być odsyłane na terapię, koniecznie. Istnieje zbyt duże niebezpieczeństwo wejścia w leki, pójścia na łatwiznę i próbowanie załatwiania swoich problemów tabletkami. Zamiast popracować nad sobą i swoimi problemami. A istnieje takie niebezpieczeństwo, kiedy to rodzinny zleci leki. On raczej nie będzie napierał na wizyty u terapeuty, bo często nawet nie wie, jak bardzo jest to ważne. Zwłaszcza w przypadku młodych osób.
Ogólnie...psychiatra, przepyta o wszystko i będzie wiedział gdzie i dlaczego pokierować młoda osobę. I będzie wiedział jak długo leczyć lekiem. Rodzinny zwykle przepisze łagodny lek przeciwdepresyjny i nie będzie wnikał w istotę problemu.
I wcale nie musi to być długa i upierdliwa terapia. Czasami młodym ludziom starczy kilka, kilkanaście wizyt. Po to, by właśnie uświadomili sobie, że ich problemy nie znikną i że trzeba coś z nimi zrobić. Pakowanie pigułek w młody organizm jest prosto. Baaardzo prosto. Pytanie co dalej z tym człowiekiem będzie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Grudzień 27, 2015, 14:21:22
Nostalgia, dla mnie lekarze po to mają specjalizacje, by według nich ich dobierać. Tak jak nie pójdę z problemami z sercem do urologa, tak nie powierzyłabym swojego zdrowia psychicznego lekarzowi rodzinnemu. Na upartego każdy z nich może wypisać receptę. Ale według mnie to jest zbyt poważna sprawa. I dla mnie polecanie lekarza rodzinnego w takich sytuacjach jest nieodpowiedzialne. Owszem, może on zdiagnozować i zalecić dalsze postępowania, ale nie wyobrażam go sobie jako lekarza prowadzącego pacjenta z zaburzeniami psychicznymi.

Edit: w całej rozciągłości zgadzam się z tunridą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Grudzień 27, 2015, 14:35:49
Łopatologiczny przykład.
20-parolatka. Ojciec pije, matka nerwowa, nauka idzie słabo, nie ma pomysłu na siebie i jeszcze chłopak ją rzucił. Ma prawo mieć objawy depresyjne. Dostanie tabletki od rodzinnego, pobierze ze 2 miesiące, poczuje się lepiej. Może znajdzie innego chłopaka i przez chwilę będą motylki w brzuchu. Po 2 miechach znów ją rzuci, ojciec nadal będzie pił, matka nadal będzie nerwowa, nauka nadal słabo i co? I znów biegiem po tabletki? Bo ostatnio pomogły? I tak całe życie? Wiadomo, że terapeuta nie zmieni jej sytuacji rodzinnej i nie sprawi, że nagle zostanie omnibusem, ale sama świadomość pewnych problemów, rozmowa o nich, praca nad tym, co można zmienić powoduje, że człowiek się uczy żyć nieco inaczej, patrzeć na wszystko nieco inaczej. Uczy się tego gdzie popełnia błędy, gdzie ma złe myślenie. Wiadomo, że praca nad sobą jest wtedy potrzebna, bo terapeuta nie cudotwórca. Ale pomoże znaleźć miejsca, momenty w naszym życiu, gdzie możemy coś przydziałać.
Czasami leki są potrzebne, by przełamać błędne koło w naszym stanie psychicznym. Ale młoda osoba= zawsze do terapeuty. Choćby na kilka wizyt!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Grudzień 27, 2015, 14:43:37
Moim zdaniem to powinna byc najpierw terapia, potem po konsultacji z terapeuta, wizyta u psychiatry i leki idące jednocześnie z terapia.
Evson, ale masz obniżenie nastroju, czy chcesz coś co pozwoli Ci efektywniej zalierdzielac?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Grudzień 27, 2015, 14:45:10
Strzyga, także według mnie taka powinna być kolejność.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nostalgia Grudzień 27, 2015, 15:39:09
tunrida, Lekarz lekarzowi nierówny, niestety. Bywa tak, że rodzinny się bardzo przejmie i zaleci wizytę u specjalisty + terapię, a psychiatra zignoruje sprawę, wypisze pierwszy z brzegu lek i wyśle człowieka do domu. Zgadzam się z tym, że przy przewlekłych problemach dobrze jest przynajmniej spróbować u psychiatry i psychologa/psychoterapeuty. Chodziło mi głównie o to, że nie jest to jedyny sposób na otrzymanie pomocy, jeśli ktoś sądzi, że jego problem nie jest tak poważny/jest przejściowy, to lekarz rodzinny może się okazać wystarczający.

Averis, Właściwie z każdym problemem zdrowotnym (fizycznym, kwestie zdrowia psychicznego są trudniejsze) powinno się iść najpierw do lekarza rodzinnego, a dopiero po kosultacji z nim ewentualnie wybrać się do specjalisty. Lekarz rodzinny ma posiadać umiejętność radzenia sobie ze wszystkim (choć nie twierdzę, że zawsze tak jest ;) ), jeśli nie wymaga to specjalistycznej wiedzy bądź narzędzi. Wobec tego, jeśli mam problem z sercem, to nie idę do urologa, ale właśnie do rodzinnego, a dopiero gdy on poradzi mi, by zapisać się do specjalisty, bo ten będzie miał możliwość przeprowadzenia szczegółowych badań na miejscu, czy po prostu ma większe doświadczenie z daną chorobą, to do niego pójdę. A podstawowe, częste problemy zazwyczaj nie wymagają interwencji specjalisty. Ale z ostatnim zdaniem w pełni się zgadzam, jeśli ktoś ma poważniejszy problem, faktycznie warto iść z nim do psychiatry.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Grudzień 27, 2015, 16:15:42
Nostalgia, jak nie jest poważny, to po co brać leki? Antydepresanty to nie jest rutinoscorbin.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Grudzień 27, 2015, 17:45:30
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dumkowa Grudzień 27, 2015, 19:22:47
Dziewczyny, sama nie wiem co robić. Chodzę do terapeutki od października. Cały czas czuje się mega spięta i zestresowana gdy wchodzę do gabinetu nie mam tego odczucia takiego bezpieczeństwa czy rozluźnienia ogólnie. W głowie mam milion rzeczy o których chce powiedzieć a potem nic ze mnie nie wychodzi. Ogólnie jestem bardzo zmotywowana do terapii więc tu nie leży problem. Myślicie, że przeczekać jeszcze czy może próbować szukać kogoś z kimś jakoś lepiej złapię kontakt?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Grudzień 27, 2015, 19:41:50
dumkowa, może powiedz o tym tej terapeutce? Często takie wyznanie jest swego rodzaju sprawdzianem - albo praca pójdzie i wejdzie na głębszy poziom albo się okaże, że to nie ta osoba dla Ciebie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cariotka Grudzień 27, 2015, 20:41:04
dumkowa u mnie z terapeutą nie wypaliło ale ja też miałam inne nastawienie. Musiałam iść bo lekarz mi kazał no i rodzina ale ja byłam negatywnie nastawiona. Na Twoim miejscu szukałabym dalej. Ja póki co mam lepszy okres w życiu...póki co :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dumkowa Grudzień 27, 2015, 21:07:44
Dzionka tak zrobię.  Dzięki :)
Cariotka ja się zbierałam od dawna,  ale mam tak okropny czas w życiu teraz ze dopiero to mnie przekonało. Jakby ktoś mi kazał albo skierował to bym nie była chętna pewnie :p


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cariotka Grudzień 27, 2015, 21:14:59
lepszy tzn nie chce się zabić...ale naprawdę cieszę się że jest lepiej bo czuję się tak najlepiej od 1,5 roku :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dumkowa Grudzień 28, 2015, 08:53:14
Cariotka nie wiem czy też tak masz, ale u mnie przeogromną rolę odgrywa pies  - w tym momencie jedyny element który mnie cieszy to właśnie treningi i spacery, gdyby nie to, to chyba bym w ogóle z domu nie wychodziła  :icon_rolleyes:



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Grudzień 28, 2015, 09:01:41
Dziewczyny, sama nie wiem co robić. Chodzę do terapeutki od października. Cały czas czuje się mega spięta i zestresowana gdy wchodzę do gabinetu nie mam tego odczucia takiego bezpieczeństwa czy rozluźnienia ogólnie. W głowie mam milion rzeczy o których chce powiedzieć a potem nic ze mnie nie wychodzi. Ogólnie jestem bardzo zmotywowana do terapii więc tu nie leży problem. Myślicie, że przeczekać jeszcze czy może próbować szukać kogoś z kimś jakoś lepiej złapię kontakt?

nie wiem co zmotywowało Cię do pójścia na terapię,
ale ja chodząc do lekarza - kilka razy dyskutowałam o rodzajach terapii i w ogóle o zasadności terapii
Lekarka mi powiedziała wtedy - jeśli zdecyduję się na terapię to: MUSZE CHCIEĆ, BYĆ DO NIEJ ABSOLUTNIE PRZEKONANA, CHCIEĆ SIĘ ZMIENIĆ, PRACOWAĆ NAD SOBĄ, musze wiedzieć, ze będzie to "babranie" się w psychice, że będę musiała to przepracować, że może być gorzej (aby było lepiej),
Dlatego wybrałam leki i jestem zadowolona.
Terapia to absolutnie nie dla mnie.
Mnie rozmowa nudzi, po 5 minutach jestem myślami gdzieś indziej i osoba dyskutanta wydaje mi się głupawa, zaczynam manipulować, grać. No jaja na kółkach.
Dlatego to nie dla mnie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: dumkowa Grudzień 28, 2015, 09:11:31
chcieć chcę ale właśnie tego absolutnego przekonania brakuje, może też nurt mi średnio pasuje. No nic zobaczymy. Ja na lekach też jestem, tylko ja z tych co wyznaje zasadę że leki to wspomagacz terapii, a terapia ma być tym głównym motorem zmian. Więc chętnie się pobabram tylko chciałabym być przekonana do tej osoby, bo ja ogólnie z tych co nawet z najbliższymi o problemach/uczuciach nie gada.
Ideałem byłoby móc w przyszłości dobrze funkcjonować bez leków


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Grudzień 28, 2015, 10:52:53
dumkowa, spróbuj powiedzieć terapeutce, jak nie dasz rady, powiedz, ze chcesz poszukać kogoś innego. Mądry terapeuta powinien pomoc Ci kogoś znaleźć i pomoc Ci w zmianie.
 Terapia to jest bardzo ciężka sprawa. Także dlatego, ze terapeuta pracuje na tym, co mu sie mowi. Jak sie kłamie, oszukuje i ukrywa, to on na tych kłamstwach bedzie pracował. Z terapeuta nigdy nie bedzie szło jak z płatka. Ale cały myk polega na tym, ze powinnaś umieć z nim stworzyć relacje, bo pokój terapeutyczny to takie laboratorium prawdziwego świata, gdzie można sobie w sterylnych warunkach próbować rożnych rzeczy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cariotka Grudzień 28, 2015, 16:04:02
dumkowa dlatego też mama powiedziała ,,bierzemy psa''. Z wychodzeniem z domu to jedno, mnie znajomi bardzo wyciągają no ale pies też :) Ale z psem mam kontakt...to jest dziwne ale ja lubie ludzi ale boję i nie chcę im zaufać i nie potrafie gadać o wszystkim...a pies to taki mój powiernik  ;) Borykam się już z Tym od 1,5 roku ale u mnie to sprawa złożona bo zaczęło się od tarczycy, później anoreksja, później problemy z przysadką i tak dalej  :hihi: ale dostałam leki i czuję się lepiej nie wpadam w takie obłąkanie jak kiedyś tzn jak 2 msc temu  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Thymos Styczeń 03, 2016, 00:15:33
Dziewczyny, sama nie wiem co robić. Chodzę do terapeutki od października. Cały czas czuje się mega spięta i zestresowana gdy wchodzę do gabinetu nie mam tego odczucia takiego bezpieczeństwa czy rozluźnienia ogólnie. W głowie mam milion rzeczy o których chce powiedzieć a potem nic ze mnie nie wychodzi. Ogólnie jestem bardzo zmotywowana do terapii więc tu nie leży problem. Myślicie, że przeczekać jeszcze czy może próbować szukać kogoś z kimś jakoś lepiej złapię kontakt?

Inny terapeuta.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Naturalsi Styczeń 03, 2016, 00:40:03
Dziewczyny, a jeśli ktoś nie wierzy w terapię? Ani w leki. Inaczej- leki nie zmienią chyba podejścia do życia, mogą zamaskować problem, ale co po odstawieniu?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Styczeń 03, 2016, 00:55:02
Dla mnie branie leków na głowę (;))bez przepracowania źródła problemów, jest jak branie leków na spowodowaną otyłością cukrzycę i jedzenie codziennie czekoladowego tortu na śniadanie. To półśrodek. Bardzo wygodny, nie przeczę - nie bez powodu Prozac zrobił taką karierę. Dzięki niemu można pracować więcej, wydajniej i przy okazji na przyjemnym haju bez potrzeby pracowania nad sobą. Jak kto woli. Mnie szkoda wątroby na wieczną farmakoterapię.

Mnie moja pani doktor powiedziała wprost, że część problemów rozwiąże tylko terapia. Terapeutka powiedziała, że część problemów rozwiążą tylko leki i tak sobie to połączyłam i działa. Pewnych rzeczy sama terapia nie była w stanie zmienić w moim przypadku, np. niezdolności do czytania i skupienia się na tekście. Tak samo jak nie załatała dziur w mózgu i problemów ze znalezieniem odpowiedniego słowa. W pewnym momencie miałam bardzo obniżone zdolności poznawcze. Po lekach mam wrażenie, że ktoś do głowy wpuścił sporo świeżego powietrza. Z drugiej strony traktuję to tylko jako niezbędny element terapii. Nie jako terapię samą w sobie. Trochę jak środki przeciwbólowe, które pozwalają na wykonanie niezbędnej rehabilitacji. Bez wsparcia ze strony psychologa bałabym się momentu odstawienia bardzo mocno, bo nadal czekałyby na mnie stare problemy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ikarina Styczeń 03, 2016, 01:54:07
Mój mąż brał lekarstwa na depresję - i nie powiem, pierwsze dwa miesiące bardzo się uspokoił, przestał się tak wszystkim emocjonować. Ale im więcej czasu je brał, tym gorzej się czuł, w sensie fizycznym i psychicznym. Znam parę osób, które biorą lekarstwa sporo czasu i normalnie żyją z tym i funkcjonują, ale - nie jest to "impreza" dla każdego. Mówiąc tak ogólnikowo, mężowi pomogło głownie wsparcie przyjaciół oraz ucięcie źródła jego problemów. Chociaż od czasu do czasu depresja do niego wraca.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Styczeń 03, 2016, 09:52:17
Naturalsi, dlatego wlasnie jest terapia. Zeby po odstawieniu leków nie było kuku. no jest to smutna prawda. Jak Ci szwankuje psychika, to niestety naprawić ja może terapeuta. Terapeuta to nie święty Mikołaj, nie wiem w co tu można nie wierzyć. Przecież sie idzie i rozmawia z żywym człowiekiem, żadna magia sie nie dzieje.

Co śmieszne. Terapia to dalej mega tabu, jest sie oczywiście nienormalnym i porąbanym jak sie na nia chodzi... Ale antydepresanty to brało juz z 5/6 osób z którymi rozmawiam. Ostatnio mam wrażenie, ze każdy z którym rozmawiam jest lub był na prochach.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Thymos Styczeń 03, 2016, 12:06:43
Dziewczyny, a jeśli ktoś nie wierzy w terapię? Ani w leki. Inaczej- leki nie zmienią chyba podejścia do życia, mogą zamaskować problem, ale co po odstawieniu?

Jak nie wierzy w terapie, to znaczy IMO, ze właśnie jej najbardziej potrzebuje. Wystarczy poznać - dobrego terapeutę.
Zdrowie, to nie tylko ciało; to harmonia ciała z duchem.
Najzdrowiej jest naprawić umysł.
U mnie leki zrobiły jeszcze większe spustoszenie niż same problemy; ciężko się dobiera odpowiednie...
Człowiek tyle się uczy, a i tak głupi umiera ;)


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Styczeń 03, 2016, 13:42:38
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: fin Styczeń 03, 2016, 14:16:39
Leki mogą bardzo zmienić podejście do życia.

Nie mogę się z Tobą zgodzić, chyba że jest to skrót myślowy. Leki nie zmieniają podejścia, tylko uzupełniają odpowiednie ilości związków chemicznych w mózgu (bo owszem, terapia bardzo pomaga spojrzeć inaczej na niektóre kwestie - czego sama doświadczyłam dzięki jednej z forumowych terapeutek - ale nie uzupełni braków chemicznych). Wyrównanie ilości hormonów z kolei, pozwala mózgowi działać lepiej, a dzięki temu człowiek też czuje się lepiej i zaczyna na niektóre rzeczy patrzeć inaczej, bo jest mu zwyczajnie 'lżej na duszy'. Powiedziałabym zatem, że to uzupełnione ilości brakujących związków dają przestrzeń i wewnętrzne przyzwolenie na zmianę podejścia, a nie leki same w sobie. Piszę z własnego doświadczenia, u mnie taką właśnie przestrzeń na pracę nad sobą i nad podejściem stworzyło uzupełnienie ilości serotoniny.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Styczeń 03, 2016, 14:27:05
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Luty 22, 2016, 15:40:46
Brała któraś nexpram? Jak efekty?

Macie moze jakies doraźne srodki, ktore w razie trudnych momentów pomagają sie opanować? Propranolol, hydroksyzyna? Cos innego?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Hexa Luty 22, 2016, 16:18:49
  Rtk, wg moich doświadczeń to propranolol owszem na tachykardię wywołaną stresem tak ale na samo zdenerwowanie sensu stricto nie działał.
 Hydroxyzyna mnie potwornie zamulała.  Tzn małe dawki nic nie robiły a większe uspokajały poprzez otępienie. Ja się nie ruszam bez tzw "benzo"w torebce.  U mnie  akurat alprazolamu ( czyli Xanax i jego zamienniki). Mnie uspokaja bez poczucia senności i otępienia.

 Jedyne co bardzo dobrze na mnie działa właśnie doraźnie. Aczkolwiek trzeba uważać bo  mocno uzależnia. No i to już ciężki kaliber leków.

 Każdy organizm inaczej reaguje - mogę się podzielić jedynie moim doświadczeniem z w/w lekami.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Luty 22, 2016, 16:39:09
rtk, napisałam priv.
Ja benzodiazepin unikam jak ognia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: rtk Luty 22, 2016, 22:49:33
A jakies efekty uboczne po xanaxie? Dam rade prowadzić samochod po nim?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Luty 22, 2016, 22:51:28
każdy reaguje nieco inaczej, musisz spróbować


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: yegua Luty 22, 2016, 23:25:24
Pracując zawodowo za kierownicą (i będąc odpowiedzialna za życie nie tylko swoje, ale także pasażerów) brałabym tylko taki lek, który nie ma przeciwwskazań do prowadzenia pojazdów. Z tego co wyczytałam, to
"Xanax może upośledzać sprawność psychofizyczną, dlatego też nie należy prowadzić pojazdów mechanicznych, ani wykonywać czynności precyzyjnych w trakcie jego stosowania"


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ekhem Luty 23, 2016, 13:20:10
co to znaczy że lek jest przedwiekowy?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Luty 23, 2016, 14:09:37
Dziś światowy dzień Walki z Depresją.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: efeemeryda Luty 23, 2016, 15:02:44
Brała któraś nexpram? Jak efekty?



u mnie były żadne.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Gosia Maj 11, 2016, 09:48:57
rtk, ja po hydro nie mogę utrzymać pozycji pionowej, lecę spać po prostu, ale zwykle taki efekt następuje u mnie dopiero po kilkudziesięciu minutach, czyli tak jak mówi Hexa - zamulacz.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: piotr090980 Maj 19, 2016, 12:01:48
ćięzkie te tabletki bierzecie, nie ma co..  :ke: :ke:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wiorek Maj 19, 2016, 13:16:25
Od jakiegoś czasu myślę o psychoterapi, ale nie mogę się zebrać żeby iść do lekarza. Przede wszystkim nie wiem jak się wziąć za szukanie odpowiedniego psychoterapeuty. Macie jakieś rady? Jeżeli ktoś zna osobę godną polecenia w Warszawie o poproszę o priv.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Maj 19, 2016, 13:24:31
wiorek, przez polecenie. Napisz do Dzionki, ona orientuje sie najlepiej. 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: wiorek Maj 19, 2016, 19:59:54
Strzyga napiszę, dzięki!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 20, 2016, 17:11:56
olorin669, nie jestem chora. Nie wiem jak ty. Osoba chora powinna się leczyć. Czy chora na grypę czy na depresję.
Widze, że nadajesz jak zdarta płyta, to powtórze za Tobą: tak osoba chora powinna się leczyć. Mam nadzieje, że teraz wszystko jasne.

Cytuj
NIGDY nie chciałabym się stawiać na miejscu chorego na depresję - czyli BYĆ CHORĄ na depresję. "Dziękuję, postoję".
Nie trzeba, wystarczy poczytać, posłuchać w odpowiednich miejscach. Nie trzeba od razu chorować aby dowiedzieć się jak to jest. No warto też posiadać empatie, bo bez tego...no cóż, lizaka można też lizać przez szybe.

 
Cytuj
Wystarczy mi tego, czego zaznałam. I nie jestem odosobniona w moim marzeniu - żeby się nie wczuwać Akurat w tę chorobę. Ludzie uciekają od tak chorych jak od zapowietrzonych, choć depresja nie jest zaraźliwa. Uciekają, gdy tylko mają szansę. Ciekawe czemu?
Nie wiem jacy ludzie uciekają, ale odpowiem Ci na podobnym poziomie abstrakcji: uciekają przed odpowiedzialnością za swoje czyny. Najprościej zamknąć oczy i nie widzieć niczego poza sobą - to się nazywa egoizm, który tak chętnie widzisz u osób chorych na depresje.

Cytuj
To ciekawe co piszesz. Ja nie znam ludzi, którzy walczyli i polegli. Znałam. Nie znam - bo nie żyją. Ty znasz?
Tak znam, żyją nadal, w depresji, sami.

Cytuj
Chorego na depresję trudno nie widzieć, skrajnie trudno.
A jednak. Najciekawsze jest to, że widzi się powłokę, a nie widzi człowieka - to też typowe dla oprawców.

Cytuj
Wsparcie jest wtedy, gdy samemu się chce go udzielać.
Tak. Wsparcia jednak powinni udzielać osoby, które mienią się kochającymi (bo rodzina), mienią się przyjaciółmi (bo wiadomo). Najczęściej rodzina, która jest odpowiedzialna za stan chorego (rodzice) umywają ręce, albo pomagają w sposób, którego chory nie potrzebuje, a potem płaczą, że ktoś "wampirzy", ktoś jest egoistą, bo śmie mieć "zły chumor".

Cytuj
Wampirzenie wtedy, gdy się troskę wymusza, wyłudza, manipuluje, szantażuje, łże i oszukuje.
To ciekawe określenie - "wampirzenie" - też typowe dla osób co rączkami oczka zakrywają.

Cytuj
"Najgorzej to nie widzieć swojego okrucieństwa". Właśnie. Dokładnie. Okrucieństwa wobec samego siebie i kochających bliskich.
Tak, dokładnie. Jak złodziej okradnie to trza lać okradzionego, złodziej jest cacy, bo potrzebujący.

Cytuj
To będzie kontrowersyjna hipoteza, ale: W tym właśnie rzecz. Że depresyjny uważa, że jego stan jest Czyjąś winą.
I to jest właśnie sendno problemu. Ty nie masz pojęcia czym jest depresja i co ją powoduje (pomijam skrajne przypadki). Tak właśnie jest, stan chorego jest winą najbliższego otoczenia i dlatego pisałem o tym, że Ci co tak plują na depresyjnych mają "krew na rękach". Choć nie zawsze, bo bywa tak, że i postronna osoba oberwie, albo jest tak zgrumowana przez wychowanie, że postępuje tak jak ją nauczono (patrz: np. rodzeństwo).

Jak to napisał (chyba) John Bradshow (z pamięci): stan depresji to stan podstawowy, gdzie człowiekowi puszczają wszelkie  mechanizmy obronne, które wybudował po to aby chronić siebie przed opresją z zewnątrz.

Cytuj
A dorosły człowiek odpowiada za samego siebie w każdych okolicznościach.
Tak, ale to nie oznacza odpowiedzialności tylko za swoje zachowanie, ale i za jego skutki.
 
Cytuj
Każdy jest zdolny do kierowania się słuszną moralnością.
A jaka to ta słuszna?j Pytam poważnie, bo mnie to ciekawi, jaką moralność w odniesieniu do drugiego człowieka wyznajesz?

Cytuj
Odpowiedzialnością. Każdy. Każdziutki. Niektórzy nie chcą, bo to trudne.
Też tak to widze, tylko obawiam się, że nie tam gdzie Ty.

Cytuj
I "przykre". Nie chodzi mi o heroizm czy świętość, ale o minimum "stosowanej" dobrej woli. Starania. "Smoka ubić trudno, acz starać się trzeba".
Tak, jest wiele różnych przypadków. Różnego sortu  :diabeł: Ludzi wielkiego formatu też, bywa, dopada depresja. Ale POSTĘPUJĄ wtedy inaczej niż ludzie... miałcy i słabi.
Dopada depresja...
Ci, których nazwe heroicznymi to właśnie często ludzie depresyjni, bo musieli znosić przez lata oprawców i nadużycia jakich dokonywano na nich. Pobudowali sobie mury wielkie i grube, ale i one padną drążone przez żywioł dzień za dniem.
Miałcy i słabi to przeważnie oprawcy i Ci, którzy w depresyjnych widzą miałkich i słabych. Tu nie odbieraj tego do siebie, bo Cię nie znam, ale miałem okazje i szczęście poznać dziesiątki osób chorych na depresje i nie znam ani jednego przypadku, w którym za stan danej osoby nie odpowiadało by  otoczenie (rodzina, praca, znajomi). To żaden dowód, ale coś mi potwierdziło, moje własne obserwacje szerszego problemu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 20, 2016, 21:26:43
olorin669, a co na to twój terapeuta?

Dopóki żyją - to nie polegli w walce.

Moje zdanie jest oparte na moich doświadczeniach. Nie tylko moich. A jest takie, że osoby z depresją należy traktować podobnie jak narkomanów. Wsparcie (o ile leczenie i dobra wola) i zero "litości". Tak jak "pomoc" narkomanowi może zapewnić specjalista od kuracji odwykowych, tak depresyjnemu - kompetentny psychiatra i specjalistyczna psychoterapia, gdy trzeba to rodzinna.

Słuszna moralność to ta, która służy Dobru.

Nikt nie musi znosić przez lata oprawców. Człowiek musi tylko umrzeć. Resztę wybiera.

W interpretacji osób depresyjnych Zawsze Inni są Winni. W życiu ogólnie jest jasne, że nikt nie żyje na bezludnej wyspie tylko w środowisku. W relacjach. Odpowiedzialność za jakość relacji nigdy nie jest jednostronna. Część psychiatrów uważa, że depresji Nikt nie jest winny. Zaburzenie biochemiczne. Choroba. Jeszcze zależy jaki rodzaj depresji, mam na myśli najpoważniejsze, nie wymysły nastolatka w stylu "jak żyć".

edit: słusznie zauważasz, że mam Zerowe współczucie dla osób w depresji. O ile nie chcą się leczyć. O ile delektują się swoim (i wszystkich wokół) cierpieniem (co bezpodstawnie mi zarzucałeś). A "osobowość depresyjna" to osobowość na maksa toksyczna i z pożytkiem dla niej byłoby, żeby Każdy trzymał się jak najdalej (nie licząc opłacanych specjalistów). Wtedy depresyjny miałby czego chce. Zobaczyłby, jak to jest Naprawdę być samemu. A może i to, że człowiek bez innych - ginie. Co, bywa, budzi instynkt samozachowawczy. Ktokolwiek chce żyć - jest zależny od relacji z innymi. Ten co Nie Chce - niszczy wszelkie relacje. I, bywa, nie przestanie, póki (jak narkomana) ma jakikolwiek dostęp do siania zniszczenia i destrukcji.

Nie mam litości dla nikogo, komu Własne cierpienie przesłania cierpienia, których jest sprawcą.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 20, 2016, 21:45:30
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 20, 2016, 21:57:06
Czy ktoś dołączy do mojej oddolnej akcji ignorowania postów halo i jej idiotycznych i całkowicie bzdurnych postów o depresji, jej podłożu i metodach leczenia? Proszę?



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 20, 2016, 22:01:08
Muchozol, może być, że ktoś tak nie uważa, tego nie da się wykluczyć. Ja nie spotkałam. Przynajmniej wśród tych, których podstawowym zajęciem (a mają na to dużo energii) jest unikanie odpowiedzialności za siebie samego, o odpowiedzialności za innych nie wspominając.
Znałam osoby z depresją świadome własnego stanu. Świadome także tego, że o ile każdemu zdarzały się złe relacje, traumy, "niebajkowość" - to Każdy, żeby nie wiem co go spotkało - nadal ponosi odpowiedzialność za swój los. Od Teraz po Kres. Przeszłości nie da się zmienić, teraźniejszość i przyszłość - da się. Znam też osoby niegdyś w depresji (a może i nadal, tylko nic o tym nie wiem), które się leczyły i prowadzą owocne szczęśliwe życie. Niektóre koleżanki (wbrew wcześniejszym obawom) są świetnymi matkami itd.
Zauważyłam też, że taki "klik" w głowie może zrobić tylko sam chory. Że nieważne co i jak - ale życie nadal jest wartościowe, i można w nim mnóstwo zrobić. Byli tacy, co zupełnie przemodelowali swoje życie.
Dziś był odcinek "Gry o tron". Padło w nim takie zdanie: "Był złym władcą. Pozostawił świat gorszym, niż go zastał. My pozostawimy lepszym." Coś w tym stylu. Każdy z nas jest władcą siebie i własnego życia. Żeby nie wiem co, może je uczynić lepszym lub gorszym. Może też pozostawić po sobie świat lepszy, niż go zastał.

Averis, też jestem za tym, żebyś o depresji rozmawiała wyłącznie z kompetentnym specjalistą.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 20, 2016, 22:24:40
Averis, z jednej strony tak, z drugiej strony bez stanowczego sprzeciwu, ktoś przeczyta i jeszcze sobie do serca weźmie =(


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 20, 2016, 22:56:22
Averis, z jednej strony tak, z drugiej strony bez stanowczego sprzeciwu, ktoś przeczyta i jeszcze sobie do serca weźmie =(


Moje zdanie jest oparte na moich doświadczeniach. Nie tylko moich. A jest takie, że osoby z depresją należy traktować podobnie jak narkomanów.
Spoko. Traktuj ich tak, masz prawo.

Cytuj
Wsparcie (o ile leczenie i dobra wola) i zero "litości". Tak jak "pomoc" narkomanowi może zapewnić specjalista od kuracji odwykowych, tak depresyjnemu - kompetentny psychiatra i specjalistyczna psychoterapia, gdy trzeba to rodzinna.
No toć ja to właśnie powtarzam, tylko z naciskiem na rodzina.

Cytuj
Słuszna moralność to ta, która służy Dobru.
Wiesz co to tautologia?

Cytuj
Nikt nie musi znosić przez lata oprawców. Człowiek musi tylko umrzeć. Resztę wybiera.
Jakie to proste. Wiesz co to wyparcie?

Cytuj
W interpretacji osób depresyjnych Zawsze Inni są Winni.
A przepytałaś wszystkich? To zaczyna zakrawać na paranoje...
Ja twierdze, że w interpretacji tych co się na tym znają winni są "inni". Może Ty nie miałaś do czynienia z depresyjnymi, a narcyzami co?

Cytuj
W życiu ogólnie jest jasne, że nikt nie żyje na bezludnej wyspie tylko w środowisku. W relacjach. Odpowiedzialność za jakość relacji nigdy nie jest jednostronna.
Oczywiście, że jest. Jak się rozwijasz w rodzinie gdzie relacje są przemocowe, to z takim bagażem doświadczeń pójdziesz w życie i będziesz, albo katem, albo ofiarą.
 
Cytuj
Część psychiatrów uważa, że depresji Nikt nie jest winny.
Trzeba by było dodać tej jej rodzajów, która idzie z genów bądź jako skutek uboczny przyjmowania leków. Reszta rodzajów depresji mają podłoże w środowisku.

Cytuj
Zaburzenie biochemiczne. Choroba. Jeszcze zależy jaki rodzaj depresji, mam na myśli najpoważniejsze, nie wymysły nastolatka w stylu "jak żyć".
I jeszcze kilka (nie chce mi się tłumaczyć):

There are a number of factors that may increase the chance of depression, including the following:

    Abuse. Past physical, sexual, or emotional abuse can increase the vulnerability to clinical depression later in life.
    Certain medications. Some drugs, such as Accutane (used to treat acne), the antiviral drug interferon-alpha, and corticosteroids, can increase your risk of depression.
    Conflict. Depression in someone who has the biological vulnerability to develop depression may result from personal conflicts or disputes with family members or friends.
    Death or a loss. Sadness or grief from the death or loss of a loved one, though natural, may increase the risk of depression.
    Genetics. A family history of depression may increase the risk. It's thought that depression is a complex trait, meaning that there are probably many different genes that each exert small effects, rather than a single gene that contributes to disease risk. The genetics of depression, like most psychiatric disorders, are not as simple or straightforward as in purely genetic diseases such as Huntington's chorea or cystic fibrosis.
    Major events. Even good events such as starting a new job, graduating, or getting married can lead to depression. So can moving, losing a job or income, getting divorced, or retiring. However, the syndrome of clinical depression is never just a "normal" response to stressful life events.
    Other personal problems. Problems such as social isolation due to other mental illnesses or being cast out of a family or social group can contribute to the risk of developing clinical depression.
    Serious illnesses. Sometimes depression co-exists with a major illness or may be triggered by another medical condition.
    Substance abuse. Nearly 30% of people with substance abuse problems also have major or clinical depression.



Cytuj
edit: słusznie zauważasz, że mam Zerowe współczucie dla osób w depresji.
I to jest właśnie ciekawe, bo na ogół nie reaguje się tak emocjonalnie na osoby chore.

Cytuj
O ile nie chcą się leczyć. O ile delektują się swoim (i wszystkich wokół) cierpieniem (co bezpodstawnie mi zarzucałeś).
Na szczęście coraz więcej osób ma wiedze o tej chorobie co im pozwala zrobić ten pierwszy krok. Nie znam osób z depresją, które delektują się swoim cierpieniem, ale to nic nie oznacza. Tobie zarzucałem celebrowanie cierpienia w innym temacie więc nie manipuluj.

 
Cytuj
A "osobowość depresyjna" to osobowość na maksa toksyczna i z pożytkiem dla niej byłoby, żeby Każdy trzymał się jak najdalej (nie licząc opłacanych specjalistów).
Nie wiem co to jest osobowość depresyjna, ale jeśli chodzi o osoby chore na depresje to dobrze by było aby jak najszybciej uwolniły się od osób, które to im zrobiły choć to oczywiście nnie jest tak proste jak dokonanie wyboru. Ciekawe czy jakby  Cię tak poddać działaniu np. heroiny przez pare miesięcy to rzuciła byś to z własnego wyboru - skoro już porównałaś depresyjnych do narkomanów. Osoby, które borykają się z depresją w dużej mierze nie miały wyboru, nie wybrały sobie rodziców, otoczenia, a Ty stawiasz takie osoby przed prostym wyborem. To troche chore.

Cytuj
Wtedy depresyjny miałby czego chce. Zobaczyłby, jak to jest Naprawdę być samemu.
Lepiej być samemu (zdrowiej) niż być otoczonym przez ludzi, którzy narozrabiali, a potem opędzają się od osoby, którą zranili jak packą na muchy.

Cytuj
A może i to, że człowiek bez innych - ginie. Co, bywa, budzi instynkt samozachowawczy. Ktokolwiek chce żyć - jest zależny od relacji z innymi. Ten co Nie Chce - niszczy wszelkie relacje. I, bywa, nie przestanie, póki (jak narkomana) ma jakikolwiek dostęp do siania zniszczenia i destrukcji.
On nie ma czego niszczyć, bo te relacje to kpina i tak na prawde nigdy nie istniały, znaczy istniały, ale jako niszczące, takie destrukcyjne.
http://www.mentalhealthamerica.net/co-dependency


Cytuj
Nie mam litości dla nikogo, komu Własne cierpienie przesłania cierpienia, których jest sprawcą.
Nie mam litości dla ludzi opresyjnych, którzy zdemolowali komuś życie, a potem umyli od tego ręce, albo wysyłają na leczenie, a sami o wiele bardziej opieki lekarskiej potrzebują.

Jeszcze jedno apropo egoizmu osób depresyjnych o którym to tak chętnie piszesz. Jest taki moment w depresji, psychoterapii, kiedy osoba depresyjna zaczyna być egoistyczna. Na ogół dzieje się to u osób, które były opiekunami, czy to swojego rodzeństwa, czy to rodziców, czyli nie miała normalnego dzieciństwa. Kiedy pękają mury, takie osoby zaczynają zwracać w końcu uwagę na siebie i swoje potrzeby - wtedy pojawia się egoizm, ale to tylko pewna faza, która mija, szczególnie podczas leczenia.

Averis, z jednej strony tak, z drugiej strony bez stanowczego sprzeciwu, ktoś przeczyta i jeszcze sobie do serca weźmie =(

Dokładnie tak jest. Nie ma co wyżywać się na Halo za Jej pogląd na tą sprawę, bo to tylko pogląd. Emocje zaburzyły Jej trzeźwe myślenie o depresji. Założenie, że każdy odpowiada za swoje życie jest bzdurą, bo żyjemy w pewnym otoczeniu, środowisku, kulturze, choćby tej lokalnej jak rodzina. Przemocowe zachowania ze strony rodziny mają olbrzymią moc - destrukcyjną moc. Najgorsze jest to, że to jest dziedziczone. Jak byłeś wychowywany takie wychowanie najczęściej przenosisz niżej. Ci co sięgną po pomoc to dla mnie bohaterowie, bo są w stanie przerwać ten zaklęty krąg zła. Wyżywanie się na pokrzywdzonych to dla mnie także przemocowe zachowanie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kokakola Czerwiec 20, 2016, 23:29:21
Czy ktoś dołączy do mojej oddolnej akcji ignorowania postów halo i jej idiotycznych i całkowicie bzdurnych postów o depresji, jej podłożu i metodach leczenia? Proszę?


ja dołączam do ignorowania tych postów, a także w innych tematach, ale porady jeździeckie czytam.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2016, 02:01:57
olorin669,
Cytuj
I to jest właśnie ciekawe, bo na ogół nie reaguje się tak emocjonalnie na osoby chore.
Na ogół osoby chore nie są Śmiertelnie groźne, a jeśli są, to nie dlatego, że tak Wybrały i nadal Wybierają. W odróżnieniu od depresyjnych mam sprawnie funkcjonujący instynkt samozachowawczy. O ile potrafię nim zarządzać, gdy trzeba ofiarnie zająć się zagrożonym, to nie dotyczy to (moja rezygnacja z alarmu podnoszonego przez ten instynkt) osób z depresją. Nie dotyczy - na skutek własnych doświadczeń. Chcę żyć, i ten co żyć nie chce, i chce, żeby cały świat cierpiał i sczeznął - niech się buja ode mnie jak najdalej. Niech się pławi w tej ukochanej Prawdziwej Samotności (skoro Wszyscy Tacy Podli).

Czynniki. Czynników jest mnóstwo. Prawdopodobnych, przecież nie pewnych. I o tym właśnie mówię. Że jeden przy tych samych czynnikach ulegnie depresji, a drugi NIE. Mnie interesuje, CO sprawia, że jeden tak, a drugi nie. WSZYSTKO ma podłoże środowiskowe. O czym pisałam, bo nikt nie żyje w oderwaniu od środowiska.

Wiem co to tautologia. A ty wiesz co to Dobro? Nestor pytał cię o źródła moralności. Nie uzyskał jasnej odpowiedzi. Mogę zdefiniować co znaczy dla mnie Dobro, ale to nie będzie po twojej myśli, bo dla mnie Dobro jest Osobowe. Istniejące, żywe, aktywne i Osobowe. Jak i Zło - jest istniejące, żywe, aktywne i Osobowe.

Jeszcze się w życiu przekonasz, co znaczy "musieć tylko umrzeć". I co znaczy Totalna Samotność. Albo... lepiej, żebyś się nie przekonywał.

Kto ci każe "mieć w otoczeniu osoby, które zraniły" a jeszcze się od ciebie opędzają??? Kto? Przecież możesz nie mieć ich w otoczeniu.

Współuzależnienie? Znowu - jedni jakoś sobie dają radę. Inni nie. Żeby wyjść ze współuzależnienia (z każdego uzależnienia) - trzeba Chcieć. Nie tylko chcieć, ale Chcieć trzeba koniecznie.

Podejrzewam, że uzależnienie od heroiny bardzo by mi przeszkadzało, dlatego poczołgałabym się na detoks. I pilnie uczyła się żyć z tym uzależnieniem, ale bez narkotyku.

Jeszcze nigdy "policzenie się z oprawcą" nie pomogło w odbudowaniu zdemolowanego wnętrza ofiary. Może ciut, ale do takiej odbudowy konieczna jest autonomia ofiary. Przywiązanie do krzywd wyklucza tę autonomię.

Człowiek nie jest w stanie Przeżyć bez innych. Musi mieć stado. Nie pasują ci ludzie? Może wilki przygarną?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: jujkasek Czerwiec 21, 2016, 07:26:10
olorin, nie zgadzam się z Tobą w jednej kwestii. W tym, że to "tylko" pogląd. Głoszenie takich poglądów w przestrzeni publicznej jest zwyczajnie społecznie szkodliwe i potwornie krzywdzące, a i tak nasze społeczeństwo kuleje w tej materii dość mocno - co widać zresztą doskonale w tym wątku. Brak wiedzy nie zwalnia z poczucia przyzwoitości, jak widać - nie zawsze. Dlatego mnie osobiście zatrzęsło, bo z tematem mam do czynienia bardziej niż bezpośrednio, choć sobie obiecałam "nigdy więcej", bo to bezproduktywne rzucanie grochem, a na to szkoda mi emocji. Natomiast rozumiem oburzenie Averis, łączę się z Nią w pełni, ale popieram również Strzygę, bo milczenie jest równoznaczne z przyzwoleniem. Nie ma się co dziwić, że ktoś potem okłada człowieka na ulicy, a ludzie przechodzą obojętnie. W końcu osobnik stosujący przemoc w rodzinie też ma swoje ideolo, tylko gdzie jest granica powiedzenia STOP? Dla mnie olorin tu właśnie jest. I nie chodzi tu o wyżywanie się, a o swoisty, w pełni zasłużony ostracyzm.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 21, 2016, 08:58:51
Dzięki Bogu cała masa ludzi z depresja ma wsparcie. Otrzymuje miłość, pomoc, empatię. I jakoś z tego wychodzi :)
Czasem potrzebna jest tylko obecność i akceptacja. Wydaje sie strasznie niewiele. Jak widać przekracza możliwości emocjonalne ludzi. A izolacja człowieka, który czuje sie samotny, opuszczony, bez nadzieji...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 09:28:56
(...)
Ja tylko chciałem przypomnieć, jak to się stało, że ten wątek (o depresji) jest kontynuowany, gdzie jest - tj. po przeniesieniu z innych.

Jest to skutkiem tego, że:

- w wątku o aborcji  pojawiła sie eutanazja jako rozwiązanie problemów cierpienia osoby nieuleczalnie chorej na depresję.
- w wątku "religia..." pojawiło sie zagadnienie zródła norm i też dotarliśmy do momentu, że depresja jest nieuleczalna.

(Podobno to kultura jest tym źródłem norm  - np. aktualna kultura arabska pozwala powiesić pederastę na dźwigu bodowalanym za to tylko, że jest pederastą, kultura brytyjska pozwala przyjąć do Wspólnoty Narodów, której statutowym celem jest szerzenie demokracji i praw człowieka - państwo, w którym jest kara śmierci za niewłaściwe przekonania religijne  - Pakistan)

Dydskutanci sprawnie zwekslowali temat na dywagacje, jak z tą uleczalnością jest, jak jest z oceną i przyczynami - a temat główny - czy prawo ma dawać zgodę na podżeganie, nakłanianie i dostarczanie środków do popełnienia samobójstwa osobie w depresji - gdzieś uciekł.

Pojawił sie natomiast sztandarowy projekt współczesnego lewctwa (następcy ideowi boleszwwików)  tzw. przemoc w rodzinie.
Ta przemoc występuje. gdy matka czy ojciec każe np. odrabiać lekcje, albo coś podobnego.
Przemoc domowa występuje tylko w rodzinie - np. gdy konkubent bije dziecko konkubiny, to nie jest przemoc i nie jest w rodzinie i nie zasługuje na potępienie.
Podobnie przemocą w rodzine nie jest zachowanie homoseksualisty.

Tak oto od zgody na mordowanie ludzi z depresją doszliśmy do tego, że gorszy od morderców jest ten, kto nie darzy zdepresjonowanych sympatią - czyli nie darzenie sympatią jest większym przewinieniem niż pozbawienie cżłowieka życia - i jednocześnie twierdzi się, że życie człowieka to dobro najwyższe, chronione przez kulturę od zawsze.

Nie jest trudno dojść do wniosku, że to nie życie jest chronione, a brak cierpienia - tzn. gdy ktoś cierpi, to można i należy go eksterminować, bo prawo do niecierpienia stoi wyżej niz prawo do życia. Wyżej niż prawo do życia stoi prawo o decydowania o sobie - tzn. życie nie jest dobrem chronionym, dobrem chronionym jest swoboda decydowania.

Nie bez kozery przypomnieć, że głosi to ta sama osoba, która poleca wzorce mądrości z literatury s-f - i skojarzyć to np. z sektą Brama Niebios, gdzie doszło do zbiorowego samobójstwa.

System wierzeń grupy w dużym stopniu był oparty na kulcie UFO. W dniu 26 marca 1997 roku policja odkryła ciała 39 członków grupy, którzy popełnili masowe samobójstwo, gdyż uważali, iż śmierć sprawi, że przeniosą się oni do obcego statku kosmicznego, który miałby się rzekomo znajdować za kometą Hale'a-Boppa, która w tym okresie przeszła przez peryhelium.

O ile chory terminalnie -  często nie może pozbawić się życia ze względów technicznych, o tyle osoba z depresją - na ogół może - ale z jakichś powodów zazwyczaj nie chce.

Dlatego trzeba ludziom mieszać we łbie, że prawo się na to zgadza (lub powinno), a więc to jest dobre - by tłumić wątpliwości.

Prawnie wygląda to tak, że Art 151 kk mówi:

Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


a Art. 150:

Art. 150. § 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


Jak rozumiem,  w ostatnich latach stało sie coś takiego, że wspięliśmy się na wyższy poziom kultury i te praragrafy już nie obowiązują - że jak ci z sekty czekamy, aż zabierze nas UFO.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 09:38:17

... Nie dotyczy - na skutek własnych doświadczeń. Chcę żyć, i ten co żyć nie chce, i chce, żeby cały świat cierpiał i sczeznął - niech się buja ode mnie jak najdalej. Niech się pławi w tej ukochanej Prawdziwej Samotności (skoro Wszyscy Tacy Podli).
Właśnie, na skutek własnych doświadczeń - to dużo mówi. Najgorsze jest to,że rozciągasz swoje doświadczenia z takimi osobami na całą rzesze chorych na depresje, a to zwyczajnie zachowanie przemocowe. Ten temat może czytać sporo takich osób, które zwyczajnie ranisz, ale co Ciebie to obchodzi? To co robisz to projekcja swoich doświadczeń na innych, to niezdrowe i to próbuje tu pokazać. 

Cytuj
Czynniki. Czynników jest mnóstwo. Prawdopodobnych, przecież nie pewnych. I o tym właśnie mówię.
Jest ich dużo, ale jedne się powtarzają i są niemalże cechą danego społeczeństwa i występują w większym natężeniu, a inne występują rzadziej. Nie ma co bagatelizować pisząc np. "prawdopodobnych, przecież nie pewnych". Z takim podejściem do tematu to najlepiej nic nie robić, bo przecież skutki mogą być "nie pewne"

Cytuj
Że jeden przy tych samych czynnikach ulegnie depresji, a drugi NIE
Jeden ulegnie, a drugi nie. Ja mam wrażenie, że Ty to traktujesz jak jakiś eksperyment gdzie masz  dwie jednostki osadzone dokładnie w tych samych warunkach i jedna ulega depresji, a druga nie. Otóż droga halo, tak nie ma i o ile mogą być podobne mechanizmy odpowiedzialne za depreche o tyle to czy jedna osoba ją dostanie a druga nie, będzie zależne jeszcze od mnóstwa innych czynników (np. wsparcie czy brak wsparcia w znajomych, natężenie przemocy, czas jej trwania itd.)

Cytuj
Mnie interesuje, CO sprawia, że jeden tak, a drugi nie.
Z tego co piszesz to wydaje mi się, że Ciebie to nie interesuje, a sprawe podsumowałaś np. tu"Chcę żyć, i ten co żyć nie chce, i chce, żeby cały świat cierpiał i sczeznął - niech się buja ode mnie jak najdalej. Niech się pławi w tej ukochanej Prawdziwej Samotności (skoro Wszyscy Tacy Podli)"

Cytuj
WSZYSTKO ma podłoże środowiskowe. O czym pisałam, bo nikt nie żyje w oderwaniu od środowiska.
Ależ nie WSZYSTKO ma podłoże środowiskowe. Masz tendencje do używania wielkich kwantyfikatorów, a to błąd. Dużą część niesiesz w genach.

Cytuj
Wiem co to tautologia.
To po co sypiesz takimi zdaniami? Czy to coś wnosi do dyskusji?
Cytuj
A ty wiesz co to Dobro? Nestor pytał cię o źródła moralności. Nie uzyskał jasnej odpowiedzi.
Nie uzyskał, bo zachowywał się tak jak zachowywał. Zadawał pytania, a sam na zadawane n ie odpowiadał. Bez sensu się męczyć w takiej dyskusji.

Cytuj
Mogę zdefiniować co znaczy dla mnie Dobro, ale to nie będzie po twojej myśli, bo dla mnie Dobro jest Osobowe.
"Dla mnie" - tu masz podpowiedź co znaczy dla ludzi Dobro.
I nie pisz tego typu rzeczy: "ale to nie będzie po twojej myśli", bo strzelasz ślepakami. Nie znasz mnie i nie wiesz co jest po mojej myśli, a co nie, pytaj, to nie boli.

Cytuj
Istniejące, żywe, aktywne i Osobowe. Jak i Zło - jest istniejące, żywe, aktywne i Osobowe.
Jak osobowe to głupio nazywać taką osobę "to", ale to tak na marginesie. Możesz spokojnie napisać, że źródłem moralności jest Bóg osobowy, a nie motać coś z "dobrem".

Cytuj
Kto ci każe "mieć w otoczeniu osoby, które zraniły" a jeszcze się od ciebie opędzają??? Kto? Przecież możesz nie mieć ich w otoczeniu.
Kto każe narkomanowi ćpać? Są mechanizmy uzależniające, a jak masz do czynienia z uzależnienie to tracisz wolną wolę (nie lubie tego stwierdzenia - to taki oksymoron) w ramach takich zachowań, czynności które wykonujesz niemalże automatycznie.

Widze u Ciebie takie fajne podejście do problemów ludzkich: jak ktoś ma problem to jego sprawa, bo przecież może go nie mieć, kto mu broni? Jezus też powinien tak podejść do ludzi i ich problemów? To jest podejście godne bycia człowiekiem?

Cytuj
Współuzależnienie? Znowu - jedni jakoś sobie dają radę. Inni nie. Żeby wyjść ze współuzależnienia (z każdego uzależnienia) - trzeba Chcieć. Nie tylko chcieć, ale Chcieć trzeba koniecznie.
A to jest ciekawe:)
Co sprawia, że nagle chcesz np. pojeździć konno? Jak sprawiasz, że tego chcesz? Jesteś mi w stanie na takie pytanie odpowiedzieć?

Cytuj
Podejrzewam, że uzależnienie od heroiny bardzo by mi przeszkadzało, dlatego poczołgałabym się na detoks. I pilnie uczyła się żyć z tym uzależnieniem, ale bez narkotyku.
Podejrzewam, poczołgałabym się itd. Wiesz ile młodych osób myśli sobie: "wezme tylko raz aby przekonać się jak to jest, nie uzależnie się, ja? To niemożliwe".Dużo gdybologii, a rzeczywistość okazuje się brutalna.

Cytuj
Jeszcze nigdy "policzenie się z oprawcą" nie pomogło w odbudowaniu zdemolowanego wnętrza ofiary.
A to zależy o czym myślisz pisząc "policzenie się z oprawcą". Czasem powiedzenie "nie" np. opresyjnym rodzicom jest policzeniem się z oprawcą.


Cytuj
Człowiek nie jest w stanie Przeżyć bez innych. Musi mieć stado. Nie pasują ci ludzie? Może wilki przygarną?
Powinnaś stanąć przed lustrem i głośno to pytanie zadać sobie, albo jeszcze inaczej: napisać to pytanie na kartce, stanąć przed lustrem i przeczytać. To dobra rada.

olorin, nie zgadzam się z Tobą w jednej kwestii. W tym, że to "tylko" pogląd. Głoszenie takich poglądów w przestrzeni publicznej jest zwyczajnie społecznie szkodliwe i potwornie krzywdzące, a i tak nasze społeczeństwo kuleje w tej materii dość mocno - co widać zresztą doskonale w tym wątku.
To była tylko taka figura retoryczna, aby pokazać, że pogląd to nie wiedza, a przynajmniej nie taka, którą warto się przejmować czy dyskutować, czasem nie warto.

Cytuj
... W końcu osobnik stosujący przemoc w rodzinie też ma swoje ideolo, tylko gdzie jest granica powiedzenia STOP? Dla mnie olorin tu właśnie jest. I nie chodzi tu o wyżywanie się, a o swoisty, w pełni zasłużony ostracyzm.
Przemoc w rodzinie to temat tabu - powinnaś milczeć o tym i trzymać to....w rodzinie, bo ....tradycja wiesz. A jak z tym wyjdziesz publicznie to spotka Cię zasłużona kara i zostaniesz ukarana, wytknięta palcem, wyzwana od lewaków i bolszewików. To prosty mechanizm obrony idei, w tym przypadku tradycji, polskości. Idea ponad człowieka.
Zobacz jak to działa u obrońców idei: mówisz o tym co jest problemem, ale co ukryte. Wychodzisz z tym do ludzi i natychmiast jesteś przywoływana do porządku poprzez przyszeregowanie Cię do jedynie niesłusznej opcji - lewak, bolszewik. Mechanizm jest wszędzie ten sam. Gdzie byś się nie obejrzała tak to działa.

Nie możesz powiedzieć "STOP", bo dostaniesz po łapkach. Pamiętaj: ważniejsza jest idea, w tym przypadku wartości katolickie, bo tylko za tą ideologią nie czyha zło. Naruszasz świętość rodziny? (pal licho, że to nie ma nić wspólnego z ideą rodziny) To jesteś automatycznie wyrzucany poza nawias "prawych i sprawiedliwych".
Idee bywają jak wirus dla mózgu: w imie "dobra" krzywdzisz innych - dziwne nie?


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 21, 2016, 10:40:27
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 11:05:27
olorin669 nie zawsze da się przetłumaczyć nawet oczywiste rzeczy drugiemu człowiekowi. Czasem po prostu szkoda nerwów i lepiej odpuścić. Świata nie zbawisz, wszystkich nie przekonasz.
Jako osoba wychodząca z depresji rozumiem Twoje wzburzenie, ale czasem szkoda zdrowia :kwiatek:. Zwłaszcza przez internet.
Oczywiście, że nie zawsze się da. Nie taki jest mój cel tej rozmowy. Nie chce Halo przekonywać do czegokolwiek, zaprzestałem tego już jakiś czas temu, ale wydaje mi się pewnego typu podejście, które nazywam sobie na czas tej dyskusji fanatycznym,  krzywdzące, krzywdzące dla człowieka jako jednostki. Taka rozmowa świetnie pokazuje jak ideologia jest w stanie zaślepić człowieka, do tego stopnia, że będzie krzywdził bliźniego. Zauważ jak szybko w takich dyskusjach pojawiają się "ad personam" i sporo staje się jasne.

Depresja ma to do siebie, że rzadko bierze się "znikąd", a większość przypadków jest dość charakterystycznych i ma to samo źródło. Ale weź i o tym wspomnij, to Cię sprowadzą do gleby z taką samą delikatnością jak antyterrorystyczni;)


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 21, 2016, 11:17:03
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 21, 2016, 12:08:55
Strzyga, niby tak, ale to takie pieprzenie od rzeczy, że aż mi życia szkoda. Mówienie o kimś chorym, że się delektuje cierpieniem i nie ma się dla niego współczucia. Wieszają się też na złość światu? Dziękuję, postoję :) Nie po to zostawiam miliony na terapii, by użerać się z halo  :hihi:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 12:10:39
Rozumiem - w takim kontekście faktycznie widać jak na dłoni pewne rzeczy. Można sobie wyrobić zdanie, wysnuć własne wnioski.
A depresja cóż - jest ponoć chorobą częstą, a naprawdę znam bardzo mało osób, które faktycznie wiedzą, albo chociaż próbują takiej osobie nie utrudniać życia (już nie mówię, żeby pomóc).
Powiedziałam w stajni, że mam depresję - żeby przestali mi dogryzać, wyśmiewać się ze mnie czy z konia. Efekt był zupełnie odwrotny. Zebrało się "zebranie", od którego usłyszałam, że powinnam sprzedać konia, nie nadaję się do tego sportu, powinnam się leczyć (a co niby robię?), dać sobie spokój. Oni też mają problemy - tylko jak zapytałam, czy faktycznie od najmłodszych lat byli przez rówieśników wyśmiewani, popychani, a nawet mieli za sobą pobicia (obroniłam się na szczęście), to się okazało, że nie wiedzą co na to odpowiedzieć. Ale kopali dalej.
Ale co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ;). A żyję ;).
Inność, odmienność przeraża i jednocześnie skłania do wywalenia z grupy. Depresja kojarzy się ze słabością, a  sport, no sama wiesz, jest dla silnych. Edukacja jest kluczem, ale u podstaw, bo tych już ulepionych raczej już nie zmienisz, nie uświadomisz, oczywiście statystycznie, bo wyjątki się zdarzają. To szeroki temat, a jak widać skutecznie (przynajmniej u niektórych) spłycany, ale sam mechanizm... Jesteś inny, myślisz odmiennie, to zagrażasz idei, ideologii, to trzeba Cię wytknąć paluchem, zaetykietować (bo oczywiście musisz reprezentować którąś ze stron;), napiętnować, zgnieść. Tak działa kultura w swym rdzeniu (kultura jako zestaw przekonań, idei, tego co wypracowała ludzkość, a od czego tak wyraziście odcina się taki Nestor choć jest jej żołnierzykiem, pionkiem).

p.s. kopią zazwyczaj ci "dobrzy";)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 12:30:14
(kultura jako zestaw przekonań, idei, tego co wypracowała ludzkość, a od czego tak wyraziście odcina się taki Nestor choć jest jej żołnierzykiem, pionkiem).
Zdecydowanie - odcinam się od zamykania ludzi w więzieniach za przekonania - czy wieszania homoseksualistów, za to, kim są - to nie moja bajka.

Idee wypracowane przez ludzkość - to także marksizm, narodowy socjalizm, segregacja rasowa, niewolnictwo, traktowanie kobiet jak zwierzęta, traktowanie autochtonów jak zwierzęta, czy - idee Rewolucji Francuskiej - zdecydowanie mi się nie podobają.

Jest więc tak, że są idee dobre i niedobre - a sam fakt, że jakaś jest uznawana za dobrą w danej chwili i miejscu przez określona grupę nie jest podstawą do oceny.
Pytanie o tę podstawę pozostaje aktualne.

Przypominam ci cwaniaczku - że to ja zanegowałem zabijanie ludzi z depresją, bo się nie da wyleczyć, a ty bronisz "prawa do śmierci dla cierpiących" i  z jakimiś czerskimi komunałami wyskakujesz.

- wrogi stosunek do religii
- internacjonalizm (patriotyzm jest jak rasizm, by Wyborcza)
- wrogi stosunek do rodziny
- propagowanie aborcji, eutanazji

to są jedne z podstawowych wyróżników doktryny lewackiej, czyli bolszewickiej.
Odwracasz kotu ogon i tyle.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 21, 2016, 12:50:43
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 13:09:30
(kultura jako zestaw przekonań, idei, tego co wypracowała ludzkość, a od czego tak wyraziście odcina się taki Nestor choć jest jej żołnierzykiem, pionkiem).
Zdecydowanie - odcinam się od zamykania ludzi w więzieniach za przekonania - czy wieszania homoseksualistów, za to, kim są - to nie moja bajka.
Tak, widze. Ale opluwanie, wytykanie paluchami, wyzywanie to już twoja bajka.

Cytuj
Idee wypracowane przez ludzkość - to także marksizm, narodowy socjalizm, segregacja rasowa, niewolnictwo, traktowanie kobiet jak zwierzęta, traktowanie autochtonów jak zwierzęta, czy - idee Rewolucji Francuskiej - zdecydowanie mi się nie podobają.
Dokładnie. To także: stawianie rodziny ponad jednostkę ludzką, wyzywanie od pederastów, czy też usprawiedliwianie wszelkich zabójstw http://istotne.pl/boleslawiec/wiadomosc/ey4/mordercy-wedlug-ks-oko-moga-byc-zbawieni-jesli-zabijaja-w-zgodzie-z-sumieniem - to wreszcie ogłupianie ludzi, sterowanie nimi w sposób zły.

Cytuj
Jest więc tak, że są idee dobre i niedobre - a sam fakt, że jakaś jest uznawana za dobrą w danej chwili i miejscu przez określona grupę nie jest podstawą do oceny.
Pytanie o tę podstawę pozostaje aktualne.
Są też takie, które są "dobre", a w ich skutkiem jest zło.

Cytuj
Przypominam ci cwaniaczku - że to ja zanegowałem zabijanie ludzi z depresją, bo się nie da wyleczyć, a ty bronisz "prawa do śmierci dla cierpiących" i  z jakimiś czerskimi komunałami wyskakujesz.
Przypominam, że jesteś manipulatorem i fanatykiem, bo ja nie namawiałem do zabijania ludzi z depresją, a do pozwolenia im decydować samemu, a to "delikatna" różnica.

Cytuj
- wrogi stosunek do religii
- internacjonalizm (patriotyzm jest jak rasizm, by Wyborcza)
- wrogi stosunek do rodziny
- propagowanie aborcji, eutanazji
- nie mam nic do religii, ale do instrytucji za nimi stojącymi to i owszem
- nie mam nic do rodziny, zdrowej rodziny - nie takiej, która jest oprawcą dla swoich członków i ich demoluje
- nie propaguje aborcji, eutanazji, a raczej dopuszczam ich stosowalność i głośno rozważam za i przeciw

Jak widać powyżej fanatyzm i manipulacja, tyle sobą reprezentujesz.

Cytuj
to są jedne z podstawowych wyróżników doktryny lewackiej, czyli bolszewickiej.
Odwracasz kotu ogon i tyle.
Oskarżenia, urojenia, manipulacja - na tyle Cię stać.

...
Nie jesteśmy plemieniem koczowniczym, żeby słabsze osobniki, trzeba było usuwać z grupy. Ale niektórzy jak widać jakby się na takim poziomie zatrzymali :).
I to należy głośno mówić - żeby dotarło:)

I nie zrozumieją, bo są napędzani strachem i własnymi słabościami. Jak się nadarza okazja do tego aby odwrócić od siebie uwagę i poczuć się lepiej, to "kopią", aż "dobro" im z nogawek wycieka;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 14:03:30
Cytuj
Jest więc tak, że są idee dobre i niedobre - a sam fakt, że jakaś jest uznawana za dobrą w danej chwili i miejscu przez określona grupę nie jest podstawą do oceny.
Pytanie o tę podstawę pozostaje aktualne.
Są też takie, które są "dobre", a w ich skutkiem jest zło.
Skoro są idee dobre i niedobre, a zło wynika zarówno z jednych, jak i drugich - to nie mają wartości - czyli nie są kryterium odróżniania dobra od zła - tak wynika z twojego wpisu.
Rozumiem, że ty masz certyfikat boskości - i wiesz, co i jak - wiesz które są dobre, a które "niedobre".

Dyskusja teologiczna to w twoim wydaniu bełkot - skoro żadnego zbawienia nie ma, to o czym mówimy? Dla ciebie karą będzie, że cię statek kosmitów nie zabierze - albo, że nie wcielisz się w psa.
Popełnianie zbrodni ze świadomościa ich popełnienia, tj. liczenie na zagwarantowane rozgrzeszenie - nie podlega rozgrzeszeniu (grzech przeciwko Duchowi Św., Mt 12, 30-37) - nie bierz się za coś, do czego nie masz kompetencji domorosły egzegeto.

Nie ma większego znaczenia, czy namawiasz do zabicia, czy tylko dajesz narzędzia - dlatego kk (kodeks karny nie Kościół Katolicki) daje za pomoc w eutanazji tylko 5 lat, niemniej daje.

Samobójcom nie są potrzebne żadne prawa (do samobójstwa) - bo po śmierci postępowanie nie może być prowadzone - żaden z nich nie potrzebuje twojego przyzwolenia czy akceptacji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Luna_s20 Czerwiec 21, 2016, 14:05:56
halo, czytam twoje posty z poprzedniego tematu i nie wierzę. Mówisz że znałaś osoby w depresji.
Jak można winić chorego za to, że zachorował? Niechęć do podjęcia działania jest SKUTKIEM tej właśnie choroby. Niechęć, poczucie beznadziei, niewiara że coś można zmienić. Obwinianie otoczenia to taka "ostatnia deska ratunku" by nie stracić do siebie całkowicie szacunku, by wierzyć że można z siebie coś jeszcze wykrzesać. Że nie wszystko jest własną winą.
Znałam chorego "leczonego" twoją metodą. Rodzina taką powzięła. Też już chłopak nie żyje. Ciekawe dlaczego...

Pierwszym, instynktownym odruchem jednostki chorej w sposób rzutujący na jej skuteczność jest odizolowanie się. Można to obserwować u najprzeróżniejszych stworzeń. Chory gołąbek który napusza się i nie odlatuje ze stadem ale czeka na najgorsze, chora rybka akwariowa która przycupnie pod kamieniem i przestanie jeść. Chory piesek który pozornie spędza czas z innymi pieskami, ale zawsze oddalony, schowany pod jakimś krzaczkiem czy stolikiem. Również w świecie zwierząt znane są choroby które sprawiają, że ich posiadacz dąży do samounicestwienia.

Zachęcenie chorego na depresje do tego, by chciał zmiany na lepsze, wyleczenia to... też część leczenia.

Jak w przypadku każdej choroby, może ona z różną siłą się ujawniać. Może mieć przebieg łagodny lub ostry. Jeśli ktoś sam szuka pomocy przy depresji, to nie jest jeszcze aż tak chory by nie móc normalnie (no, prawie normalnie) funkcjonować. Ale może mieć też przebieg ostry, gdy choremu po prostu wszystko jedno co się z nim stanie.
Instynkt samozachowawczy budzi się czasem i pojawia się myśl "A gdyby tak coś zmienić? Świat przecież jest tego wart". Ale to działa przez chwilę. I nie sposób przewidzieć, którą chwilę.

To tak, jakby powiedzieć, że jak ktoś z anginą spuchł na gębie i nie jest w stanie utrzymać równowagi, to jest za słaby by go szanować - bo np znałam kogoś kogo przy anginie po prostu bolało gardło i sam był w stanie sobie zapewnić pomoc.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 21, 2016, 14:18:23
Ja z jednej strony rozumiem chyba halo. Ale tylko z jednej.
Chodzi mi o to, że są osoby z zaburzeniami depresyjnymi którym ciężko się pozbierać. Mimo leczenia farmakologicznego i mimo ewentualnej terapii, pomocy bliskich. I wszyscy mogą stawać na głowie, a taka osoba nadal będzie chora. I są to takie osoby, które po prosu gdzieś w głębi siebie nie chcą się wyleczyć. Takie które wolą tkwić w swojej chorobie i nie mają w sobie woli walki. Są takie przypadki. I mimo, że mają kilka leków w dużych dawkach nadal czują się źle. I bywa że takie osoby "zatruwają" swoje otoczenie.
Ale to są pojedyncze, specyficzne przypadki!!! A nie jakaś norma


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 14:21:51
Cytuj
Jest więc tak, że są idee dobre i niedobre - a sam fakt, że jakaś jest uznawana za dobrą w danej chwili i miejscu przez określona grupę nie jest podstawą do oceny.
Pytanie o tę podstawę pozostaje aktualne.
Są też takie, które są "dobre", a w ich skutkiem jest zło.
Skoro są idee dobre i niedobre, a zło wynika zarówno z jednych, jak i drugich - to nie mają wartości - czyli nie są kryterium odróżniania dobra od zła - tak wynika z twojego wpisu.
Albo wynika z tego, że te które propagujesz na przykład Ty (bez ich zrozumienia) mogą być w skutkach opłakane, może wynikać z nich zło. Odróżniać zło od dobra można, ale trzeba kryteria przyjąć, założenia, co dobre co złe i to jest stosunkowo proste dla każdego. Gorzej z ideologiami, których doktryna do czyste dobro, a wynika z nich zło.

Cytuj
Rozumiem, że ty masz certyfikat boskości - i wiesz, co i jak - wiesz które są dobre, a które "niedobre".
Certyfikat boskości zarezerwowałeś sobie w początkach naszej znajomości np. jasnowidzenie, nieomylność itp.

Cytuj
Dyskusja teologiczna to w twoim wydaniu bełkot - skoro żadnego zbawienia nie ma, to o czym mówimy?
Nie no - dyskusja teologiczn... czyli np. to? - " Dla ciebie karą będzie, że cię statek kosmitów nie zabierze - albo, że nie wcielisz się w psa." Mistrzostwo, dziękuje, postoje.

Cytuj
Popełnianie zbrodni ze świadomościa ich popełnienia, tj. liczenie na zagwarantowane rozgrzeszenie - nie podlega rozgrzeszeniu (grzech przeciwko Duchowi Św., Mt 12, 30-37) - nie bierz się za coś, do czego nie masz kompetencji domorosły egzegeto.
Ja przytaczam słowa funkcjonariusz Kościoła, który tak wielbisz i chwalisz - zwróć się do niego, nie do mnie. O co ja proszę człowieka, który czytać ze zrozumieniem nie potrafi...;)

Cytuj
Nie ma większego znaczenia, czy namawiasz do zabicia, czy tylko dajesz narzędzia - dlatego kk (kodeks karny nie Kościół Katolicki) daje za pomoc w eutanazji tylko 5 lat, niemniej daje.
Co mnie kodeks obchodzi? Rozmowa była o czym innym, ale pewnie nie pamiętasz - po kiego do dyskusji się zabierasz?

Cytuj
Samobójcom nie są potrzebne żadne prawa (do samobójstwa) - bo po śmierci postępowanie nie może być prowadzone - żaden z nich nie potrzebuje twojego przyzwolenia czy akceptacji.

Nie bełkocz, bo nic z tego nie wynika.


Ja z jednej strony rozumiem chyba halo. Ale tylko z jednej.
Chodzi mi o to, że są osoby z zaburzeniami depresyjnymi którym ciężko się pozbierać. Mimo leczenia farmakologicznego i mimo ewentualnej terapii, pomocy bliskich. I wszyscy mogą stawać na głowie, a taka osoba nadal będzie chora. I są to takie osoby, które po prosu gdzieś w głębi siebie nie chcą się wyleczyć. Takie które wolą tkwić w swojej chorobie i nie mają w sobie woli walki. Są takie przypadki. I mimo, że mają kilka leków w dużych dawkach nadal czują się źle. I bywa że takie osoby "zatruwają" swoje otoczenie.
Ale to są pojedyncze, specyficzne przypadki!!! A nie jakaś norma
Bo leki nie są jedynym lekarstwem Najczęściej to środowisko, w którym żyje chory nie pozwala mu wrócić do zdrowia, tylko bardzo często chory nie zdaje sobie z tego sprawy, albo z różnych względów nie jest w stanie się od tego środowiska odseparować. Czasem pomoc bliskich jest czymś zgoła odmiennym.
Choć oczywiście może zdarzyć się wyjątek, któremu nic nie pomoże;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 14:31:32
(...)
Coś chyba jest nie tak - skoro to choroba, niezależna od pacjenta - i jednocześnie wywołana przez rodzinę (copyright by olorin) - to przypadkiem szczególnym jest oddziaływanie na samego siebie - tj. że ktoś może z własnej woli i działania przyczynić się do stanu własnej depresji.

Ten koncept o chorobie jako zdarzeniu nieżaleznym to nowa moda [....] - która pozwala tłumaczyć różne zdarzenia jako chorobę (np. zabójstwa) - i depenalizować sprawców w opraciu o nowe świeckie kryteria. Winna jest rodzina (najlepiej katolicka), szkoła, złe społeczeństwo - albo geny. Poszukiwania genu zabójcy, podobnie, jak homoseksualizmu trwają.
Kwestia winy nie wystepuje, występują tylko badanie lekarskie i ocena stanu zdrowia.

Olorin pisze, że to rodzina powoduje depresję - a halo, że depresanci maja pretensje do rodziny (obwiniają ją) - więc olorin przyznaje halo rację :)
(tzn. że osoby w depresji sa przekonane i winie rodziny i to deklarują) - przcież olorin też tak pisze, jak ci chorzy - a ty go w tym utwierdzasz, że oni sami są bez winy - to rodzina i choroba są winne.  Generalnie winne chorób są rodziny katolickie.

p.s.
to czy ktoś ma anginę, czy nie też może zależeć od niego samego. Podobnie, jak grzybica.

Skoro KK (kościół, nie kodeks karny) mówi, że chorych należy pocieszać, a olorin pisze, że niekórych należy zabić - i że to tak naprawdę mówi Kosciół, a nie on - to można popaść w depresję.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: jujkasek Czerwiec 21, 2016, 14:37:13
Bo leki są, jak gips na złamaną rękę. Ręka się zrośnie, ale potrzeba jeszcze rehabilitacji. Poza tym... dobranie odpowiednich leków to SZTUKA. Biorąc pod uwagę fakt, że antydepresanty przepisują lekarze pierwszego kontaktu, tym bardziej UTRUDNIONA. Istnieje mega opór społeczny przed leczeniem u psychiatry, a to tak, jakby za zapalenie zęba brał się lekarz ogólny - mimo najszczerszych chęci, słabo. Zatem wizyta u lekarza rodzinnego może być wstępem, a często jest traktowana jako całe leczenie. Depresja jest bardzo złożoną chorobą i nie może opierać się jedynie na łykaniu leków, a nieodzowną częścią leczenia jest terapia, przed którą wielu chorych broni się rękami i nogami.... i kółko się zamyka.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 14:45:52
Bo leki są, jak gips na złamaną rękę. Ręka się zrośnie, ale potrzeba jeszcze rehabilitacji. Poza tym... dobranie odpowiednich leków to SZTUKA. Biorąc pod uwagę fakt, że antydepresanty przepisują lekarze pierwszego kontaktu, tym bardziej UTRUDNIONA. Istnieje mega opór społeczny przed leczeniem u psychiatry, a to tak, jakby za zapalenie zęba brał się lekarz ogólny - mimo najszczerszych chęci, słabo. Zatem wizyta u lekarza rodzinnego może być wstępem, a często jest traktowana jako całe leczenie. Depresja jest bardzo złożoną chorobą i nie może opierać się jedynie na łykaniu leków, a nieodzowną częścią leczenia jest terapia, przed którą wielu chorych broni się rękami i nogami.... i kółko się zamyka.
Często leki mają za zadanie wytłumić emocje, a emocje to nieodzowna składowa bycia człowiekiem. Te emocje powodują określone stany i te niepożądane leki mają za zadanie znieść. Tyle, że to rozwiązanie doraźne (czasem nieodzowne), a problemu trzeba szukać gdzie indziej, ale nie broń boże w rodzinie, to świętość;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 14:55:13
Często leki mają za zadanie wytłumić emocje, a emocje to nieodzowna składowa bycia człowiekiem. Te emocje powodują określone stany i te niepożądane leki mają za zadanie znieść. Tyle, że to rozwiązanie doraźne (czasem nieodzowne), a problemu trzeba szukać gdzie indziej, ale nie broń boże w rodzinie, to świętość;)
Pacjenci zazwyczaj nie chcą, by tłumić ich emocje - wolą wersję, że to rodzina jest winna, a leki im niepotrzebne.

Popadasz w paranoję - rodzina jest winna - pacjent to "stwierdza", halo o tym pisze, że pacjent ma pretensje do rodziny - ale ... tak nie jest, halo źle pisze.
To jak w końcu jest?

Jak nie rodzina, to co - sierociniec czy może Lebensborn-center?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2016, 15:02:08
Luna_s20, chyba przegapiłaś, że wielokrotnie pisałam o WSPARCIU. Dla tych, którzy CHCĄ walczyć z Chorobą, choćby odrobinę, a nie dla tych, co z chorobą nic a nic (bo przecież nie mają siły ani woli) za to dręczyć wszystkich wokół to już tak (na to siła i wola to już jest).

tunrida, jeśli już ktoś się leczy (naprawdę, a nie wtykając leki pod łóżko i aby uzbierać niezbyt niebezpieczną ale szkodliwą i straszącą dawkę) to zakładam, że jest w rękach fachowców, którzy czasem dadzą radę chorobie, przynajmniej do znośnego funkcjonowania, a czasem nie :( Bo to jest straszna i groźna choroba, a nie zawsze z każdą chorobą ludzie dają radę.
Chodzi mi o tych, co poniekąd delektują się własną depresją, głównie jako narzędziem manipulacji otoczeniem (stąd podobieństwo do narkomanów) i wykazują ujemną wolę leczenia, nawet nie zerową. Myślę, że ci do ciebie trafiają wyłącznie po płukaniu żołądka.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 21, 2016, 15:12:35
To jeszcze tylko dam sygnał, że jakby ktoś potrzebował dobrego psychiatry z Warszawy, to znam świetną Panią doktor. To nie jest żadna moja rodzina, ani nie mam zniżek ;) Ale wiem, jak ciężko o dobrego lekarza od głowy, więc służę sprawdzonym źródłem :)
 Polecam ją każdemu :) Jest bardzo uczciwa i profesjonalna. Powiedziała, że same leki pomogą na część dolegliwości, ale resztę załatwi jedynie terapia.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 15:12:44
...

Popadasz w paranoję - rodzina jest winna - pacjent to "stwierdza", halo o tym pisze, że pacjent ma pretensje do rodziny - ale ... tak nie jest, halo źle pisze.
To jak w końcu jest?
...
Tak wygląda sytuacja w polskich rodzinach m.in.:
http://natemat.pl/24195,kosciol-toleruje-przemoc-w-rodzinie-tygodnik-powszechny-przypomina-duchownym-ze-dzieci-bic-nie-wolno

Kościołowi trzeba przypominać o tym, że bicie dzieci to przemoc, ale to rodzina  świętość, a więc temat nie do dyskusji dla fanatyka.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: jkobus Czerwiec 21, 2016, 15:23:34
Nie rozumiem? Jaki niby ma być związek między "biciem dzieci" (cokolwiek to w praktyce oznacza...), a depresją?

I, żeby nie było: jako psychopata, socjopata oraz fanatyk stwierdzam, że rodzina jest dużo ważniejsza od jednostki, państwo od swoich poddanych, naród od ludzi. Dlaczego? Dlatego, że kiedy przyjmujemy odwrotne założenie - nieodmiennie popadamy w odmęty niekwantyfikowalnego subiektywizmu, z którego NIC kompletnie logicznie nie wynika i wyniknąć nie może. Co to jest, na ten przykład "zdrowie"? Kto jest "zdrowy"..? Jeśli mierzyć miarą zdolności do wypełniania obowiązków względem ogółu - coś się da orzec. Jeśli mierzyć miarą "samopoczucia" - nic zgoła pewnego ustalić w tej materii nie sposób.

Generalnie, krzywdzą ludzi ci wszyscy, którzy wmawiają im, że ich "samopoczucie", "samorealizacja" i temu podobne dyrdymały są jakkolwiek ważne, poważne czy istotne. Bo raz - że kompletnie nie są. A dwa - że znakomita większość ludzi i tak zdolna jest co najwyżej do picia piwa przed telewizorem i trzeba ich nielicho motywować (negatywnie rzecz jasna... negatywnie!), żeby czasem, w przypływie desperacji, dali z siebie cokolwiek więcej. Jasne, że wymagając od nich "samorealizacji" można ich tylko w poczucie nieszczęścia wpędzić - a obdarzając "wolnością", mamy gwarancję, że popadną en mass w depresję. Nie ma niczego straszniejszego dla "przeciętnego człowieka" niż "wolność"...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 15:30:35
(...)
Papier jest cierpliwy, wszystko zniesie - Newsweek czy Tygodnik Powszechny to tuby propagandowe dla lewaków - nawet nie zamierzam z tym polemizować.

Jako przykłąd manipulacji podam:

To jest element miłości względem dziecka. Tak się je wychowuje" – mówił przecież niedawno portalowi Fronda.pl poseł PO John Godson.

"Tygodnik Powszechny" cytuje podobnych opinii wiele. Jak rozmowę dziennikarki "Idź pod prąd" z pastorem Pawłem Chojeckim, gdzie duchowny radzi, w jaki sposób zmienić styl bicia w zależności od wieku dziecka. "W stosunku do niemowląt wystarczy lekkie uderzenie w pupę.

W Starym Testamencie jest napisane, że jeżeli kochamy swoje dziecko, to nie będziemy mu żałować rózgi.


Zarówno Godson jak i Chojecki to heretycy -  to, co mówią i piszą nie jest wykładnią KK, tylko poglądami członków sekty. Obaj są celebrytami.
Fronda nie jest pismam katolickim - tak jak katolicki nie był Ozon wydawany przez Palikota.

A tytuł jest:  "Kościół (w domyśle katolicki) toleruje przemoc.

I do tego propagujesz antysemityzm.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 15:37:41
Nie rozumiem? Jaki niby ma być związek między "biciem dzieci" (cokolwiek to w praktyce oznacza...), a depresją?
Chodziło o nienaruszalność bytu jakim jest rodzina. Zaczynasz dyskusje i jesteś jej przeciwnikiem, takie etykietkowanie, ale masz racje, w tej dyskusji to nie ma znaczenia, jak wiele spraw tu poruszanych, jednym słowem sieczka słowna. Niektórzy mają tendencje do niszczenia wątków.

Cytuj
I, żeby nie było: jako psychopata, socjopata oraz fanatyk stwierdzam, że rodzina jest dużo ważniejsza od jednostki, państwo od swoich poddanych, naród od ludzi.
Spoko, możesz mieć takie zdanie i zarazem nie wrzucać sobie na garba;)

Cytuj
Dlaczego? Dlatego, że kiedy przyjmujemy odwrotne założenie - nieodmiennie popadamy w odmęty niekwantyfikowalnego subiektywizmu, z którego NIC kompletnie logicznie nie wynika i wyniknąć nie może. Co to jest, na ten przykład "zdrowie"? Kto jest "zdrowy"..? Jeśli mierzyć miarą zdolności do wypełniania obowiązków względem ogółu - coś się da orzec. Jeśli mierzyć miarą "samopoczucia" - nic zgoła pewnego ustalić w tej materii nie sposób.
I to też jest pole do dyskusji: dlaczego ważniejszy jest byt wirtualny, nazwa, reguły rządzące grupą ludzi niż sam człowiek? Ciekawe.  Ciekawe czy nie dało by się żyć inaczej, tak aby korzyść miała każda jednostka, aby nie trzeba było jej poświęcać w imie "dobra wyższego".

Kto jest zdrowy? A większość zapewne. Ta większość, która stworzyła grupe o wspólnych regułach postępowania. Ta ma zawsze racje. Patrz Nestor.

Cytuj
Generalnie, krzywdzą ludzi ci wszyscy, którzy wmawiają im, że ich "samopoczucie", "samorealizacja" i temu podobne dyrdymały są jakkolwiek ważne, poważne czy istotne. Bo raz - że kompletnie nie są.
A czemu? Kto tak twierdzi? I na jakiej podstawie?

Cytuj
A dwa - że znakomita większość ludzi i tak zdolna jest co najwyżej do picia piwa przed telewizorem i trzeba ich nielicho motywować (negatywnie rzecz jasna... negatywnie!), żeby czasem, w przypływie desperacji, dali z siebie cokolwiek więcej. Jasne, że wymagając od nich "samorealizacji" można ich tylko w poczucie nieszczęścia wpędzić - a obdarzając "wolnością", mamy gwarancję, że popadną en mass w depresję. Nie ma niczego straszniejszego dla "przeciętnego człowieka" niż "wolność"...
Ciekawe czemu tak zalegają? Pewnie się tacy urodzili, bo ludzie rodzą się źli, albo dobrzy, głupi, albo mądrzy, religijni niereligijni, normalni-nienormalni i tak można sobie przylepiać etykietki do bólu.

(...)
Papier jest cierpliwy, wszystko zniesie - Newsweek czy Tygodnik Powszechny to tuby propagandowe dla lewaków - nawet nie zamierzam z tym polemizować.
Wiem wiem, Twój idol Ksiądz Oko też ma podobne zdanie:
http://natemat.pl/86895,ks-dariusz-oko-to-co-tygodnik-powszechny-robi-w-sprawie-gender-to-juz-jawna-zdrada-piata-kolumna

Ta sama narracja. Wszystko co nie po naszej myśli jest be, jest tubą propagandową lewaków. Zapomniałeś jeszcze o bolszewikach;)

Cytuj
Jako przykłąd manipulacji podam:

To jest element miłości względem dziecka. Tak się je wychowuje" – mówił przecież niedawno portalowi Fronda.pl poseł PO John Godson.

"Tygodnik Powszechny" cytuje podobnych opinii wiele. Jak rozmowę dziennikarki "Idź pod prąd" z pastorem Pawłem Chojeckim, gdzie duchowny radzi, w jaki sposób zmienić styl bicia w zależności od wieku dziecka. "W stosunku do niemowląt wystarczy lekkie uderzenie w pupę.

W Starym Testamencie jest napisane, że jeżeli kochamy swoje dziecko, to nie będziemy mu żałować rózgi.


Zarówno Godson jak i Chojecki to heretycy -  to, co mówią i piszą nie jest wykładnią KK, tylko poglądami członków sekty. Obaj są celebrytami.
Fronda nie jest pismam katolickim - tak jak katolicki nie był Ozon wydawany przez Palikota.
Tiaaaaa, kolejna manipulacja. Jak coś nie po mojej myśli to i urzędnik kościelny jest be. Normalnie bogu Ci będę mówić. Monopol na ocenianie i prawde posiadasz. Nie, Tyś jest Prawdą kolo;)

Cytuj
A tytuł jest:  "Kościół (w domyśle katolicki) toleruje przemoc.

...
Wycinaj dalej jakieś urywki dyskusji i okraszaj je swoimi jedynie słusznymi komentami. Tak właśnie robią manipulanci.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Luna_s20 Czerwiec 21, 2016, 15:41:19
Często leki mają za zadanie wytłumić emocje, a emocje to nieodzowna składowa bycia człowiekiem. Te emocje powodują określone stany i te niepożądane leki mają za zadanie znieść. Tyle, że to rozwiązanie doraźne (czasem nieodzowne), a problemu trzeba szukać gdzie indziej, ale nie broń boże w rodzinie, to świętość;)
Ale te emocje powodują też rozpacz, rozżalenie, poczucie poniżenia, i powodują np spontaniczną decyzję o odebraniu sobie życia. Tutaj chyba zależy od rozsądku lekarza, bo nie tak dawno były czasy, gdy z każdym tego typu problemem najłatwiej było przepisać jakieś fajne pigułki i wrócić do picia kawy. Od określenia przez specjalistę bilansu zysków i strat w związku z zażyciem tych leków.

halo, może już to wiesz, że problem często nasila określone środowisko. Są środowiska w których wizyta u psychologa to największa ujma. Taka osoba nie zgłosi się, nie powie nikomu o swoim problemie, bo boi się początkowo że spowoduje to lawinę nowych problemów i utrudnień. I często jest to całkiem podstawny lęk. W takim otoczeniu samo polecenie komuś, że powinien poszukać pomocy, to wielka obraza. W takim środowisku gdy rozniesie się fama że ktoś "leczył się na głowę" - to właściwie towarzysko i zawodowo jest skreślony. Więc w jakimś stopniu rozumiem ludzi którzy boją się lub wstydzą szukać pomocy.

I taka osoba może próbować poradzić sobie sama, ale z depresją jest jak z anemią. Jak już raz się przyklei, to później trzeba dwa razy bardziej uważać, by nie wróciła. A to nie każdy wie. A najczęściej najmniej sobie z tego zdaje sprawę chory.

A depresja może rozwijać się niepostrzeżenie (nawet dla chorego) latami, i nim otoczenie zauważy że coś jest nie tak, jest już w tak skrajnej formie że leczenie to droga przez mękę i dla chorego i dla jego otoczenia.

jkobus , jak dla mnie to za daleko idziesz. To, że ogół jest ważniejszy od jednostki a skuteczność życiowa od jakichś zaburzeń samopoczucia, jest oczywiste. Ale to nie oznacza że jednostka nie ma żadnego znaczenia. Gdyby nie umiejętność pochylenia się ogółu nad problemem jednostki, nasza cywilizacja w obecnej formie by nie istniała. Chorych wyrzucalibyśmy do umieralni, niezdecydowanych zostawiali w środku dziczy, niezdolnych do pracy pozostawiali głodowi.
Dbałość o jednostkę jest również dobra dla ogółu, bo każda taka jednostka może przyczynić się dla ogółu. Jedne w mniejszym, drugie w większym stopniu. Jednak - gdyby jednostka była całkowicie przekonana o prawie dżungli, nie traciłaby swego cennego zdrowia, czasu i samopoczucia dla dobra kogokolwiek prócz własnego potomstwa. I dalej siedzielibyśmy w jaskiniach :P


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 15:50:04
jkobus , jak dla mnie to za daleko idziesz. To, że ogół jest ważniejszy od jednostki a skuteczność życiowa od jakichś zaburzeń samopoczucia, jest oczywiste. Ale to nie oznacza że jednostka nie ma żadnego znaczenia. Gdyby nie umiejętność pochylenia się ogółu nad problemem jednostki, nasza cywilizacja w obecnej formie by nie istniała. Chorych wyrzucalibyśmy do umieralni, niezdecydowanych zostawiali w środku dziczy, niezdolnych do pracy pozostawiali głodowi.
Dbałość o jednostkę jest również dobra dla ogółu, bo każda taka jednostka może przyczynić się dla ogółu. Jedne w mniejszym, drugie w większym stopniu. Jednak - gdyby jednostka była całkowicie przekonana o prawie dżungli, nie traciłaby swego cennego zdrowia, czasu i samopoczucia dla dobra kogokolwiek prócz własnego potomstwa. I dalej siedzielibyśmy w jaskiniach :P
Ale katolicka propaganda ... prawie, ale jednak :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 21, 2016, 16:01:45
Hahaha, tylko ludzie z depresja i zawsze ludzie z depresja sa "upierdliwi dla otoczenia" i "upajają sie w swoim cierpieniu". Komuś by sie przydało na własnej skórze zobaczyc jak człowiek czuje sie zle, jak dopada go to w każdej sekundzie życia i jak pomimo starań, poczuć sie dobrze nie moze. I powinien wtedy bez problemu przyjąć opuszczenie go przez wszystkich najbliższych i z tego czerpać sile do walki z choroba.
Tylko kurde jak ktos ma raka, to wszyscy sa przy nim. A jak ma depresje, to niech spada na drzewo.

Szkoda, ze nie ma możliwości sprawdzenia tych pierdol na sobie. Zaraz by sie inaczej pisało.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 16:55:33
Hahaha, tylko ludzie z depresja i zawsze ludzie z depresja sa "upierdliwi dla otoczenia" i "upajają sie w swoim cierpieniu". Komuś by sie przydało na własnej skórze zobaczyc jak człowiek czuje sie zle, jak dopada go to w każdej sekundzie życia i jak pomimo starań, poczuć sie dobrze nie moze. I powinien wtedy bez problemu przyjąć opuszczenie go przez wszystkich najbliższych i z tego czerpać sile do walki z choroba.
Tylko kurde jak ktos ma raka, to wszyscy sa przy nim. A jak ma depresje, to niech spada na drzewo.

Szkoda, ze nie ma możliwości sprawdzenia tych pierdol na sobie. Zaraz by sie inaczej pisało.
Lepiej zamknąć oczka i niczego nie widzieć, a to co nie pasuje za drzwi wystawić.

p.s. zaraz skończysz jak lewak albo jeszcze gorzej, uwazaj na to co piszesz;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 17:01:08
Lepiej zamknąć oczka i niczego nie widzieć, a to co nie pasuje za drzwi wystawić.
... i dać kwit na eutanazję w ramach współczucia dla cierpienia, jak pigułki nie pomagają.
Jakie współczucie, takie metody.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 17:09:22
Lepiej zamknąć oczka i niczego nie widzieć, a to co nie pasuje za drzwi wystawić.
... i dać kwit na eutanazję w ramach współczucia dla cierpienia, jak pigułki nie pomagają.
Jakie współczucie, takie metody.
i bić żone, dręczyć dzieci, w potem admirować cierpienie i krzyczeć że się jest dobrym katolikiem:)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2016, 20:07:20
Luna_s20, ależ oczywiście. Pełna zgoda. M.in. o to by mi chodziło, żeby chore osoby Mogły się leczyć.
Tu brakuje tego, co pozostało w tamtym wątku (choć już zwątpiłam, że ktokolwiek czyta w komplecie to co piszę, więc to bez różnicy).
A żeby Mogły się leczyć niekiedy potrzebują się wyrwać z toksycznego środowiska. Ale przecież, gdy toksyczne - Nikt za nich tego nie zrobi.
Trzeba nieustannie apelować, że sama troska to za mało. Musi być wsparcie i(!) leczenie. Leczenie w porę dziś nie jest niczym strasznym.
I, jak widzę dookoła, nie jest stygmatyzujące. Z 5 osób z najbliższego otoczenia leczy min. objawy ze spektrum depresji, wszyscy o tym wiedzą, nikomu to nie przeszkadza. Inaczej było te 30 lat wstecz (wtedy to i "leczenie" elektrowstrząsami zachodziło, powszechnie i pochopnie), wtedy, bywało, był to "wstyd". Teraz nie ma powodu żeby nie próbować się leczyć.

Swoją drogą nie rozumiem, jak ktokolwiek może mylić znaczenia 2 słów: "wina" i "odpowiedzialność". Winnym to się jest swoich Złych uczynków (i to jeszcze świadomych), na pewno nie choroby. Odpowiedzialnym jest się za swoje życie (i jeśli kogoś stać, to za innych) - bo nikt inny nie jest. Odpowiedzialny. Za. Nasze. Życie.

olorin669,
Cytuj
Chodziło o nienaruszalność bytu jakim jest rodzina
Mógłbyś rozwinąć? W jakim sensie nienaruszalność? Bo wiesz, tak się głupio składa, że nie da się zmienić matki ani ojca. "Trzeba być bardzo ostrożnym w doborze rodziców" - jak mawiał klasyk. Można powalczyć o zmianę opiekunów prawnych, o objęcie rodziny dodatkową opieką, ale "Matka(,) jest tylko jedna!", jak zauważył Nestor.

Szkoda mi czasu na "rozmawianie" z tobą, oprócz powyższego - dopóki nie zaczniesz być choć minimalnie logiczny. Skoro nie jesteś, to przyjmij, że masz rację.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 20:53:47
olorin669,
Cytuj
Chodziło o nienaruszalność bytu jakim jest rodzina

Mógłbyś rozwinąć? W jakim sensie nienaruszalność? Bo wiesz, tak się głupio składa, że nie da się zmienić matki ani ojca. "Trzeba być bardzo ostrożnym w doborze rodziców" - jak mawiał klasyk. Można powalczyć o zmianę opiekunów prawnych, o objęcie rodziny dodatkową opieką, ale "Matka(,) jest tylko jedna!", jak zauważył Nestor.

Myślę, że to smutne, jeśli dziecko musi spędzić całe życie z jednym rodzicem , 6min 20s :

https://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

To Szwecja, kraj który ma wyższe statystyki przemocy domowej niż Polska, w tym zakończonej zgonem, jedne z najwyższych w Europie.

Jedne z polskich mediów-promotorów szwedzkiego stylu życia (Soros Zeitung):
http://tinyurl.com/jy98ca8


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 21:17:48

Swoją drogą nie rozumiem, jak ktokolwiek może mylić znaczenia 2 słów: "wina" i "odpowiedzialność". Winnym to się jest swoich Złych uczynków (i to jeszcze świadomych), na pewno nie choroby. Odpowiedzialnym jest się za swoje życie (i jeśli kogoś stać, to za innych) - bo nikt inny nie jest. Odpowiedzialny. Za. Nasze. Życie.
"Winnym to jest się swoich Złych uczynków (i to jeszcze świadomych)" - czyli tych nieświadomych nie jest się winnych - bardzo to wygodne, ale też dużo pokazuje.

olorin669,
Cytuj
Chodziło o nienaruszalność bytu jakim jest rodzina
Mógłbyś rozwinąć? W jakim sensie nienaruszalność? Bo wiesz, tak się głupio składa, że nie da się zmienić matki ani ojca. "Trzeba być bardzo ostrożnym w doborze rodziców" - jak mawiał klasyk. Można powalczyć o zmianę opiekunów prawnych, o objęcie rodziny dodatkową opieką, ale "Matka(,) jest tylko jedna!", jak zauważył Nestor.[/quote]
No tak, bo "byt rodzina" to tylko tata i mama... To także najmniejsza komórka społeczna i do tego bytu się odnosiłem, ale widze że Cię przerosło. Bywają rodziny patologiczne i nie mam tutaj na myśli np. alkoholików, a sposób funkcjonowania tej rodziny, który bywa przemocowy w stosunku do członków tej rodziny. Szkoda mi tu przepisywać to co zostało pińcet razy opisane przez mądrzejszych ode mnie, więc jakżeś ciekawa to znajdziesz. Ale jak naruszysz temat tabu jakim jest rodzina w niektórych kręgach (patrz Nestor) to reakcje są zawsze takie same. Przykład masz w tej dyskusji.

Tobie tłumaczyć tego nie zamierzam, bo robiłem to już wiele razy, ale widocznie nie jesteś w stanie zrozumieć rzeczy, które przez innych są łapane w lot. Może to sprawa bystrości, a może zabicia ideologicznego. Człowieka sprowadzasz do robota: jak coś jest nie tak, to należy zrobić to i to, a jak tego nie zrobi, zgodnie z instrukcją Halo, to już jego sprawa, jego wina. Gdyby to było takie proste to ludzie nie mieli by problemów, psychologowie i psychiatrzy nie mieli by prawie pracy i byłby Raj na Ziemi, ale z powodów niepojętych dla Halo tak nie jest, ale zagwostka co?

Cytuj
Szkoda mi czasu na "rozmawianie" z tobą, oprócz powyższego - dopóki nie zaczniesz być choć minimalnie logiczny. Skoro nie jesteś, to przyjmij, że masz rację.
Jak Ci szkoda czasu to po co rozmawiasz? To jakiś rodzaj masochizmu? I co Ty, na wojnie jesteś, jak Twój kumpel Nestor? Weź ochłoń troszke.




Myślę, że to smutne, jeśli dziecko musi spędzić całe życie z jednym rodzicem , 6min 20s :

https://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M
Typowy propagandowy filmik. Lepiej zasięgnąć informacji o tym kraju z bezpośrednich relacji, albo tam pojechać i zobaczyć na własne oczy, ale czego spodziewać się od fanatyka prawicowego i manipulanta?

Cytuj
To Szwecja, kraj który ma wyższe statystyki przemocy domowej niż Polska, w tym zakończonej zgonem, jedne z najwyższych w Europie.

No, tyle że w Polsce o tym co w rodzinie się dzieje trzyma się w ....rodzinie, bo jak naruszysz "dobre imie" rodziny to Cię spotka zasłużona kara. Weź Ty takie statystyki w skarpetke schowaj.
Dla zainteresowanych o statystykach odnośnie Szwecji: http://natemat.pl/152999,internet-znow-robi-ze-szwecji-zachodnia-stolice-gwaltu-jak-sie-narodzila-statystyczna-manipulacja

p.s. i licznik włącz, bo nie na temat piszesz;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2016, 21:23:48
A niech sobie człowiek NIC nie robi. Problem jest wtedy, gdy czyni zło.
Specjalnie dla ciebie:
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2016/06/magda-omilianowicz-bestia-studium-za-on.html (http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2016/06/magda-omilianowicz-bestia-studium-za-on.html)
Nieszczęsny i godny współczucia?

Do wszystkich: proszę powyższego nie łączyć z depresją. To specjalnie dla orolin669, w sprawie upartego przypisywania winy otoczeniu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 21:36:16
A niech sobie człowiek NIC nie robi. Problem jest wtedy, gdy czyni zło.
Specjalnie dla ciebie:
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2016/06/magda-omilianowicz-bestia-studium-za-on.html (http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2016/06/magda-omilianowicz-bestia-studium-za-on.html)
Nieszczęsny i godny współczucia?

Do wszystkich: proszę powyższego nie łączyć z depresją. To specjalnie dla orolin669, w sprawie upartego przypisywania winy otoczeniu.
I co to ma wspólnego z tym o czym pisze? Tobie się już zwoje jarają. Dawaj jakieś objaśnienia, bo trace czas myśląc, że czegoś się dowiem a trafiam na haos. Wiesz, staram się być uprzejmy i nie zlewać czegoś co dla mnie przygotowałaś, ale zaczynasz wykazywać zachowania logiczne inaczej;)

Edit:
żeby było choć troche merytorycznie to zapytam: czy to udowadnia, że wszyscy chorzy na depresje zabijają? Czy że się rodzą chorzy? Czy stają się przestępcami? O Csso chodzi?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 22:17:12
p.s. i licznik włącz, bo nie na temat piszesz;)
Rodzina > opresja > depresja > eutanazja.
Twoje credo.

Wyborcza klamie? Nie spodziewałem się takiej szczerości.

p.s. etykietowanie fanatyzmem na mnie nie działa.
Newsweek to właśnie medium dla zindoktrynowanych baranów - raz już pokazałem jak manipuluje - i wystarczy. Medium o zerowej wiarygodności.
Trupy w Szwecji sa prawdziwe - tego nie da się ukryć manipulując statystykami.
Ja cytuję różne media - ty GW, Newsweek, jest tu jeszcze jeden co jedzie TVNem - to jest własnie dowód indoktrynacji, albo intelektualnej (oby tylko) niemocy.
Co ty być biedaku zrobił bez tych mediów. Nie wiedziałbyś, co masz myśleć.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 22:18:50


p.s. etykietowanie fanatyzmem na mnie nie działa.

A jednak działa, akcja - reakcja:)

p.s. prawda zawsze "boli";)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 21, 2016, 22:27:46
(...) A jednak działa, akcja - reakcja:)

p.s. prawda zawsze "boli";)

Jak nie odpisuję - niedobrze, bo uciekam z odpowiedzią - jak odpisuję, też niedobrze, bo jakoby denerwuje.
To samo można powiedzieć w drugą stronę - to nic nie znaczy, pusta retoryka.

Dopisane:
Widzę, że dalej  brniesz w pustą retorykę (niżej) i słowne przepychanki.
Może to dlatego, że katolicki fanatyk strzelił dla nas bramkę - i musialeś się nawalić ze zgryzoty i na nic więcej cię nie stać - nie wiem i nie zamierzam sie zastanawiać i bawić w słowne przepychanki.

Wyborcza pisze, co pisze - ty powtarzasz to samo - film, na krórym ktoś podaje fakty czy występują żywe, istniejące osoby - przedstawiaja tę sama rzeczywistość -  tekst z Wyborczej, twoje wypowiedzi i film zawierają te same poglądy  - piszesz, że to propaganda. Rozumiem, że jak ty piszesz, to jest prawda, a jak pisze to Wyborcza, to nie jest prawda, albo jak Szwed gada do kamery to też kłamie. Szwed z definicji nie jest katolikiem, tak na marginesie, więc nie spełnia definicji fanatyka.

Trudno, skoro uważasz, że sam kłamiesz - to ja już nic nie mogę na to poradzić, tak widocznie masz.

Nie masz możlwości wyłgać się z eutanazji oferowanej ludziom z depresją - jedyne na co cię stać, to jekieś dywagacje o katolikach bijących żony i dzieci.

Kiedyś był dowcip "w temacie" - jak ruski komputer nie mógł pokonać amerykańskiego - i pojechał  w swej bezsilności legendarnym tekstem: -"a wy Murzynów bijecie" - zupełnie jak ty.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 21, 2016, 22:29:39
(...) A jednak działa, akcja - reakcja:)

p.s. prawda zawsze "boli";)

Jak nie odpisuję - niedobrze, bo uciekam z odpowiedzią - jak odpisuję, też niedobrze, bo jakoby denerwuje.
To samo można powiedzieć w drugą stronę - to nic nie znaczy, pusta retoryka.

I do tego moralność Kalego...



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 21, 2016, 23:19:00
olorin669, naprawdę nie rozumiesz? Zwoje ci się już kompletnie zjarały? (że tak zwrócę się twoim językiem)
Od dawna wywodzisz tezę, że za złe uczynki odpowiada środowisko, szczególnie rodzina. Że gdyby nikt "nie miał pod górkę" to żylibyśmy w raju. To dałam ci przykład osoby, która miała pod górkę. Czy z tego powodu nie powinna siedzieć w więzieniu? Czy fakt ciężkiego dzieciństwa ma tłumaczyć zbrodnie? Jakoś nie wszyscy, którzy mieli (nawet bardziej) ciężkie dzieciństwo mają "na koncie" 67 ofiar.
I nie wszyscy "prześladowani przez rodzinę" popełniają zbrodnię targnięcia się na własne życie (ja - to też człowiek, nie zabijaj to nie zabijaj, i nawet nie waż się mówić, że "wolna wola, to nikogo nie krzywdzi" - bo łzy tych wszystkich zrozpaczonych po utracie bliskiego będą cię prześladować, a jest tych łez na tym świecie wiele).
To jak to jest z tym "środowiskiem"?  Byt kształtuje świadomość czy jednak świadomość ma moc kształtowania bytu? Człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje życie i swoje uczynki, czy zgoła nie? Czy ma być "hulaj dusza piekła nie ma"? Konsekwentnie - także w stosunku do ciebie!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 22, 2016, 06:28:25
olorin669, naprawdę nie rozumiesz? Zwoje ci się już kompletnie zjarały? (że tak zwrócę się twoim językiem)
Od dawna wywodzisz tezę, że za złe uczynki odpowiada środowisko, szczególnie rodzina.
Możesz mi w swej łasce pokazać gdzie wywodziłem tezę o tym, że za złe uczynki odpowiada środowisko, szczególnie rodzina?

WSZYSTKO ma podłoże środowiskowe. O czym pisałam, bo nikt nie żyje w oderwaniu od środowiska.

Gwoli wyjaśnienia, bo znowu myśli Ci latają i plączą w gąszczu informacji, a potem powstaje groch z kapustą: o rodzinie napisałem w kontekście odpowiedzialności za chorobę najbliższej osoby, bo bardzo często jest tak, że za stan w którym ta osoba się znalazła odpowiadają opiekunowie (rodzice). A to było zaraz po tym  jak zrównałaś wszystkich depresyjnych do wampirów energetycznych co to nic innego nie robią jak dołują i zajmują swoją obecnością , chorobą osoby w swoim otoczeniu. Chciałaś aby trzymały się od Ciebie i innych z daleka.  Od tego nasza dyskusja w tym temacie się zaczęła. W ogóle to mam wrażenie, że najpierw rzucasz jakieś hasło, którym walisz wiele osób po łbie, często bogu winnych, a potem raczkiem, niepostrzeżenie się z tego wycofujesz, jak np. tu:


edit: słusznie zauważasz, że mam Zerowe współczucie dla osób w depresji. O ile nie chcą się leczyć. O ile delektują się swoim (i wszystkich wokół) cierpieniem (co bezpodstawnie mi zarzucałeś).
Pojawiły się wykluczenia. Czyli objawiasz jednak współczucie dla depresyjnych..., ale zaraz zaraz, co mamy dalej:


.... A "osobowość depresyjna" to osobowość na maksa toksyczna i z pożytkiem dla niej byłoby, żeby Każdy trzymał się jak najdalej (nie licząc opłacanych specjalistów). Wtedy depresyjny miałby czego chce. Zobaczyłby, jak to jest Naprawdę być samemu. A może i to, że człowiek bez innych - ginie. Co, bywa, budzi instynkt samozachowawczy. Ktokolwiek chce żyć - jest zależny od relacji z innymi. Ten co Nie Chce - niszczy wszelkie relacje. I, bywa, nie przestanie, póki (jak narkomana) ma jakikolwiek dostęp do siania zniszczenia i destrukcji.
A dalej? Znowu walimy na oślep wszystkich w około.

Niech to ocenią inni, bo ja pewnie będę nieobiektywny, bo mi się zwoje popaliły, aż chciałoby się napisać: czy Ty przypadkiem nie dyskutujesz sama ze sobą?

Cytuj
Że gdyby nikt "nie miał pod górkę" to żylibyśmy w raju. To dałam ci przykład osoby, która miała pod górkę. Czy z tego powodu nie powinna siedzieć w więzieniu? Czy fakt ciężkiego dzieciństwa ma tłumaczyć zbrodnie? Jakoś nie wszyscy, którzy mieli (nawet bardziej) ciężkie dzieciństwo mają "na koncie" 67 ofiar.
Dokładnie, nie wszyscy depresyjni to" wampiry energetyczne" żerujące na najbliższych. Jest taka osobowość, którą popularnie nazywa się "wampirem energetycznym" - "celebral narcissist". Mam coraz większe przekonanie, że na takiego typa trafiłaś.

Cytuj
I nie wszyscy "prześladowani przez rodzinę" popełniają zbrodnię targnięcia się na własne życie
Co Ty z tymi "wszyscy", "wszystko", "zawsze"? Weź zluzuj, absolutyzmy to rzadkość w naturze.

Cytuj
(ja - to też człowiek, nie zabijaj to nie zabijaj, i nawet nie waż się mówić, że "wolna wola, to nikogo nie krzywdzi" - bo łzy tych wszystkich zrozpaczonych po utracie bliskiego będą cię prześladować, a jest tych łez na tym świecie wiele).
Czy Ty mnie aby nie straszysz? Po raz kolejny? Mam nadzieje, że uroku na mnie jakiego nie rzucisz? Nie jestem zwolennikiem "wolnej woli", co już Ci pisałem. A już mówienie o "wolnej woli" w przypadku osoby chorej? Twoje ulubione porównanie: narkoman to tej "wolnej woli" ma całe mnóstwo....:D

Cytuj
To jak to jest z tym "środowiskiem"?  Byt kształtuje świadomość czy jednak świadomość ma moc kształtowania bytu?
Jedno oddziaływuje z innym, wzajemne sprzężenia, od dawna o tym wiadomo.
Cytuj
Człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje życie i swoje uczynki, czy zgoła nie?
Wg prawa - owszem. Czy zawsze? Czasem stwierdza się niepoczytalność, więc nie zawsze. Chciało by się zapytać: o czym Ty w ogóle piszesz? Po raz kolejny zresztą...
Cytuj
Czy ma być "hulaj dusza piekła nie ma"? Konsekwentnie - także w stosunku do ciebie!
No ja cały czas pisze o konsekwencjach jakie należy ponosić za swoje czyny, nawet jak się jest tych czynów nieświadomym i tak się zresztą często dzieje, szkoda że kosztem chorego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dava Czerwiec 22, 2016, 06:39:29
olorin669,
Cytuj
Chodziło o nienaruszalność bytu jakim jest rodzina

Mógłbyś rozwinąć? W jakim sensie nienaruszalność? Bo wiesz, tak się głupio składa, że nie da się zmienić matki ani ojca. "Trzeba być bardzo ostrożnym w doborze rodziców" - jak mawiał klasyk. Można powalczyć o zmianę opiekunów prawnych, o objęcie rodziny dodatkową opieką, ale "Matka(,) jest tylko jedna!", jak zauważył Nestor.

Myślę, że to smutne, jeśli dziecko musi spędzić całe życie z jednym rodzicem , 6min 20s :

https://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

To Szwecja, kraj który ma wyższe statystyki przemocy domowej niż Polska, w tym zakończonej zgonem, jedne z najwyższych w Europie.

Jedne z polskich mediów-promotorów szwedzkiego stylu życia (Soros Zeitung):
http://tinyurl.com/jy98ca8

Co za glupoty... Skad masz te statystyki?
Szwecja to kraj w ktorym raczej rodzic sie zastanawia, czy w ogole moze podnies glos na dziecko...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ekhem Czerwiec 22, 2016, 06:51:55
Statystycznie ja i mój pies mamy po 3 nogi. W krajach skandynawskich statystyki pokazują większy odsetetk przemocy domowej, bo więcej przypadków przemocy jest zgłaszanych odpowiednim służbom. W polskim bloku jak słyszymy burde za ścianą to podgłaśniamy telewizor, bo to nie nasza sprawa jak sąsiad traktuje żone lub sąsiadka męża.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Nestor Czerwiec 22, 2016, 10:22:17
Tak tak, w Szwecji jest pięknie i różowo.
Pisałem o dowiedzionej przemocy domowej zakończonej zgonem - specjalnie tak napisałem, by lemingi wpadły w pułapkę.
O ile przemocy zwykłej można nie zglosić - to zabójstwa dokonanego w domu - raczej nie - zarówno w Szwecji, jak i Polsce.

W 75 proc. przypadków do aktów przemocy ze skutkiem śmiertelnym dochodzi pomiędzy osobami, które znały się wcześniej. Najczęściej w domu,
http://www.szwecjadzisiaj.pl/w-szwecji-coraz-bezpieczniej-duzy-spadek-liczby-zabojstw/

W Polsce:
http://www.statystyka.policja.pl/st/informacje/50630,Zabojstwa-raport-statystyczny-za-2009-rok.html

ten wskaźnik wynosi 0,3

Średnia zabójstw na 100 tys. mieszkańców:
http://chartsbin.com/view/1454

Polska 1,21, Szwecja: 0,89.

Mnożymy średnią przez współczynnik domowy - w Szwecji ginie  "w rodzinie" 0,66 osoby na 100 tys mieszkańców rocznie, w Polsce: 0,36 osoby na 100 tys. rocznie.

Czyli w Szwecji prawie dwa razy więcej osób ginie "w domu".

Nawet, gdy przyjąć, że dane są nie za te same okresy, że są błędy, że cośtam - to i tak dane dla Szwecji nie wyglądają rózowo.
Wasze, to warzyszki obserwacje w temacie nie maja zadnego znaczenia - bo to sa wasze projekcje lektur i nic więcej.
Podobnie w Skandynawii od lat tłumaczy się depresję, jakiej ulegają te nacje - że za mało słońca - żeby nie było, że "nie w temacie".

Ci Szwedzi to muszą być wyjątkowo głupi - skoro u nich jest tak fajnie, a budują takie coś:

http://tinyurl.com/njtg6ok
http://tinyurl.com/hxlhhsv

Możecie oczywiście napisać, że polskie sfanatyzowane rodziny ukrywają kilkaset trupów rocznie - proszę bardzo.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 22, 2016, 12:20:39
Brała któraś z Was Paroxinor?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 22, 2016, 13:16:34
Tak tak, w Szwecji jest pięknie i różowo.
Pisałem o dowiedzionej przemocy domowej zakończonej zgonem - specjalnie tak napisałem, by lemingi wpadły w pułapkę.

Napisałeś "w tym" - manipulancie.


To Szwecja, kraj który ma wyższe statystyki przemocy domowej niż Polska, w tym zakończonej zgonem, jedne z najwyższych w Europie.

Wystarczyło podać te statystyki, tak po ludzku, bez manipulacji, a wykazałbyś to co wykazałeś, ale Ty oczywiście musisz wszystko podlewać sosem manipulacji, żeby było wyraźniej. Oj dokopałeś lemingom:)


Cytuj
...

Czyli w Szwecji prawie dwa razy więcej osób ginie "w domu".

Nawet, gdy przyjąć, że dane są nie za te same okresy, że są błędy, że cośtam - to i tak dane dla Szwecji nie wyglądają rózowo.
Wasze, to warzyszki obserwacje w temacie nie maja zadnego znaczenia - bo to sa wasze projekcje lektur i nic więcej.
Podobnie w Skandynawii od lat tłumaczy się depresję, jakiej ulegają te nacje - że za mało słońca - żeby nie było, że "nie w temacie".

Ci Szwedzi to muszą być wyjątkowo głupi - skoro u nich jest tak fajnie, a budują takie coś:

http://tinyurl.com/njtg6ok
http://tinyurl.com/hxlhhsv

Możecie oczywiście napisać, że polskie sfanatyzowane rodziny ukrywają kilkaset trupów rocznie - proszę bardzo.
To prawda, pod względem zabójstw Szwecja raczej nie różni się od przeciętnego Państwa. Fajnie jednak było by dodać, że tam 15% społeczeństwa to imigranci i ci także te przestępstwa popełniają. Druga sprawa to wielkość kraju. Inaczej przestępczość będzie wyglądała w dużych miastach, metropoliach, a inaczej w tych małych. Struktura społeczna jest różna w takich ludzkich skupiskach. To też fajnie było by dodać, ale lepiej pisać w sposób podobny do strony przeciwnej: Raj kontra Piekło, bo teraz Szwecja rodzi się jako państwo do którego strach  pojechać.

Jedni depresji dostaną, bo samotni, bo słońce nie świeci, bo geny spaprane a inni, bo mają przejebaną rodzine. Czynniki bywają różne.

Fajny artykuł, choć z pisma od którego Nestorowi się na wymioty pewnie zbierze;)

http://www.newsweek.pl/zamieszki-w-szwecji--orient-express-do-blokowisk,104913,1,1.html

i tu przyznaje racje Nestorowi. Żadne skrajności nie są dobre. Kompromis - ale to takie straszne słowo;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 22, 2016, 15:51:13
olorin669, jeszcze raz. Nie da się z tobą rozmawiać dopóki nie będziesz odrobinę logiczny.
Od kiedy to "nie wszyscy" jest "absolutyzmem"??? (o ile mogę się domyślać twoich intencji, bo absolutyzm to postawa, a nie rodzaj słowa). Bez minimum logiki nie ma mowy o komunikacji. Tobie miesza się wszystko: zbiory, podzbiory, kwantyfikatory, część wspólna, część rozłączna...
Z tobą tak można punkt po punkcie.
Np. Ja- że człowiek nieświadomy jest niewinny. Ty - że winny. Ale chory jest niewinny (tzn. chory na depresję, bo dziecko z zespołem Downa to już jest winne, tak?). A niewinna rodzina chorego - winna.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 22, 2016, 15:52:53
A możecie sie wreszcie zamknąć? Infantil zadała pytanie i przez was nikt go nie zauważy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 22, 2016, 16:27:07
Ja nie brałam, ale moi pacjenci biorą. Można pytać, może coś pomogę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 22, 2016, 17:18:46
 Ja brałam tylko Asertin, ale jeśli ktoś ma pytania, to służę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 22, 2016, 18:39:47
olorin669, jeszcze raz. Nie da się z tobą rozmawiać dopóki nie będziesz odrobinę logiczny.
Da się da, precyzyjniej: Ty nie dasz rady ze mną rozmawiać dopóki nie będę bardziej logiczny. A logiki bywają różne;)

Ale spoko. Zacznijmy więc od początku:

"Ludzie uciekają od tak chorych (w domyśle wszystkich - dopisek mój) jak od zapowietrzonych, choć depresja nie jest zaraźliwa. Uciekają, gdy tylko mają szansę. Ciekawe czemu?"

"A "osobowość depresyjna" to osobowość na maksa toksyczna i z pożytkiem dla niej byłoby, żeby Każdy trzymał się jak najdalej (nie licząc opłacanych specjalistów). Wtedy depresyjny miałby czego chce. Zobaczyłby, jak to jest Naprawdę być samemu. A może i to, że człowiek bez innych - ginie. Co, bywa, budzi instynkt samozachowawczy. Ktokolwiek chce żyć - jest zależny od relacji z innymi. Ten co Nie Chce - niszczy wszelkie relacje. I, bywa, nie przestanie, póki (jak narkomana) ma jakikolwiek dostęp do siania zniszczenia i destrukcji."

"Że depresyjny (w domyśle "każdy"- dop. mój) uważa, że jego stan jest Czyjąś winą. A dorosły człowiek odpowiada za samego siebie w każdych okolicznościach. Każdy jest zdolny do kierowania się słuszną moralnością. Odpowiedzialnością. Każdy. Każdziutki. Niektórzy nie chcą, bo to trudne. I "przykre". Nie chodzi mi o heroizm czy świętość, ale o minimum "stosowanej" dobrej woli. Starania. "Smoka ubić trudno, acz starać się trzeba"."

"Moje zdanie jest oparte na moich doświadczeniach. Nie tylko moich. A jest takie, że osoby z depresją (w domyśle wszystkie - dop. mój) należy traktować podobnie jak narkomanów."

"W interpretacji osób depresyjnych Zawsze Inni są Winni"

Dlatego podjąłem dyskusje o depresji. I napisałem nawet doś takiego:

"Właśnie, na skutek własnych doświadczeń - to dużo mówi. Najgorsze jest to,że rozciągasz swoje doświadczenia z takimi osobami na całą rzesze chorych na depresje, a to zwyczajnie zachowanie przemocowe. Ten temat może czytać sporo takich osób, które zwyczajnie ranisz, ale co Ciebie to obchodzi? To co robisz to projekcja swoich doświadczeń na innych, to niezdrowe i to próbuje tu pokazać."

Ale przemilczałaś możliwość wytłumaczenia tego co masz na myśli, zakryłaś oczy i sprawy nie ma, jak z wieloma moimi zapytaniami do Ciebie, czy z wątpliwościami jakie miałem czytając Twoje posty. Zamiast tego czepiasz się pierdół i wyzłośliwiasz się na mnie pisząc bzdury.

To jeszcze raz spróbuje: Napisz mi jasno, co miałaś na myśli pisząc to powyżej, o depresyjnych (w domyśle wszystkich)?

Cytuj
Od kiedy to "nie wszyscy" jest "absolutyzmem"???...
A za to przepraszam, źle odczytałem Twoje słowa, choć jak wskazałem powyżej masz tendencje do pisania o "wszystkich, wszystkim itp."

Cytuj
Tobie miesza się wszystko: zbiory, podzbiory, kwantyfikatory, część wspólna, część rozłączna...
A możesz wskazać gdzie mi się miesza? Czy rzucisz oskarżeniem i uciekniesz, jak zwykłaś to robić?
Zachowuj się jak dorosła i bierz odpowiedzialność za to co mówisz, piszesz, robisz. Prosto coś pisać, gorzej zastosować, szczególnie do siebie.

Cytuj
Np. Ja- że człowiek nieświadomy jest niewinny. Ty - że winny. Ale chory jest niewinny (tzn. chory na depresję, bo dziecko z zespołem Downa to już jest winne, tak?). A niewinna rodzina chorego - winna.
Nie mieszaj, rozmawiamy tutaj o depresji, a Ty już zaczynasz dryfować w inne tematy.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 22, 2016, 19:19:52
olorin669, może byś uważał z "domysłami" i "w domyśle"? A zamiast tego czytał uważnie i po kolei?
Przykład:
od "tak chorych" nijak nie znaczy "wszystkich".

"Osobowość depresyjna" wynikła z twojego mącenia, czy depresja jest chorobą, aberracją Wobec osobowości (a ta osobowość, w takim razie, ma coś do powiedzenia), czy też pożera ze szczętem i depresyjny jest "cały bezradny". Jak to drugie - to tak, pomóc może wyłącznie specjalista, leki i przymus. Jak to pierwsze - to zależy od Osoby, osobowości chorego - co dla niego będzie Najlepsze. Nie jak mu się wydaje tu i teraz (jest chory), tylko - co będzie najlepsze na całe (oby długie) życie.

Przecież to ty twierdzisz, że "zawsze winni są inni (rodzina znaczy)". A gdy mówię, że depresyjny Zawsze tak uważa - to się czepiasz o "zawsze".
Ok, to sobie zmieńmy na "niejednokrotnie", "często". Oboje zmieńmy.

Jeśli mówię o własnych doświadczeniach, chyba jest oczywiste, że nie ma mowy o "wszystkie"??? Bogiem ci ja nie jestem.

Ogólnie: jeśli logiki bywają różne, logiki rozmowy - to faktycznie nie jestem w stanie z tobą rozmawiać. Ani z nikim, kto tak twierdzi.
Jeśli (tu dowolne prawo logiczne) nie obowiązuje, to zupełnie nie pojmuję, jak się można komunikować. Magią?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 22, 2016, 20:12:02
olorin669, może byś uważał z "domysłami" i "w domyśle"? A zamiast tego czytał uważnie i po kolei?
Przykład:
od "tak chorych" nijak nie znaczy "wszystkich".
Stosuj swoje rady do siebie przede wszystkim. Dałem Ci cytaty z Ciebie, gdzie piszesz w taki sposób, który wskazuje na "wszystkich", a jak nie na wszystkich to na większość. Do tego dałem Ci cytat z siebie samego gdzie miałaś okazję wyjaśnić o co Ci chodzi. Olałaś. Z tymi zwojami mózgowymi to oczywiście była złośliwość, mogłem to ująć inaczej, ale jak nazwać to co reprezentujesz w tej dyskusji?

Cytuj
"Osobowość depresyjna" wynikła z twojego mącenia, czy depresja jest chorobą, aberracją Wobec osobowości (a ta osobowość, w takim razie, ma coś do powiedzenia), czy też pożera ze szczętem i depresyjny jest "cały bezradny".
Wróć do konkretnych moich postów i wskaż gdzie coś podobnego można było wyczytać. Każdy Twój unik będę traktował jak kolejną manipulacje. Ja na prawde nie wiem z kim Ty dyskutujesz i o czym.

Cytuj
Przecież to ty twierdzisz, że "zawsze winni są inni (rodzina znaczy)".
Po raz kolejny coś twierdzisz i jeszcze wstawiłaś to twierdzenie w cytat. To ze mnie? Weź mi podrzuć dane postu, w którym tak twierdziłem. Jeżeli po raz enty uciekniesz od potwierdzenia tego co piszesz o mnie, to już nie będę pisał, że manipulujesz, a nazwe Cię manipulantką jak Nestora, który robi to nagminnie.

Cytuj
A gdy mówię, że depresyjny Zawsze tak uważa - to się czepiasz o "zawsze".
Ok, to sobie zmieńmy na "niejednokrotnie", "często". Oboje zmieńmy.
Spoko. Tylko weź i odnoś się do moich wątpliwości, bo tak nie mam jak dowiedzieć się co ukrywa się pod danym twierdzeniem, zdaniem.

Cytuj
Jeśli mówię o własnych doświadczeniach, chyba jest oczywiste, że nie ma mowy o "wszystkie"??? Bogiem ci ja nie jestem.
Ale w innych postach twierdzisz co innego i tu przydało by się wyjaśnienie. Sporo osób poczuło się urażone tym co piszesz o depresyjnych, nie bez powodu.

Cytuj
Ogólnie: jeśli logiki bywają różne, logiki rozmowy - to faktycznie nie jestem w stanie z tobą rozmawiać. Ani z nikim, kto tak twierdzi.
Tak, logiki są różne, no cóż, tak jest, ale napisałem to z przymrużeniem oka, czymś takim ";)". Mam nadzieje, że wiesz co to oznacza;)
Cytuj
Jeśli (tu dowolne prawo logiczne) nie obowiązuje, to zupełnie nie pojmuję, jak się można komunikować. Magią?
Tak  gwoli wyjaśnienia: ludzie nie porozumiewają się w języku potocznym logiką (a raczej jej elementami), a dają rade się porozumieć. Magia?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 22, 2016, 21:14:21
olorin669, tobie w głowie (a może i w wielu głowach) "wskazuje na wszystkich". Nie odpowiadam za to, co się dzieje w twojej głowie.

Oczekujesz ode mnie, że będę dowodzić, że nie jestem wielbłądem.
Jedyne co mogę zrobić, to powtórzyć kropka w kropkę co pisałam, tu i w wątku "Religie". Po kolei. Kompletnie.
Co ja zrobię, że ktoś (wielu) nie rozumie? Piszę po polsku. Zgodnie z logiką.
Oj tak, ludzie zawsze się porozumieją, gdy nie ma różnicy zdań, po co logika. Przy różnicy zdań logika wielce się przydaje.

Może zróbmy tak, bo nie poświecę x godzin  na wyjaśnienia, które będziesz w kółko źle interpretował, niezgodnie z moją intencją. Napisz, czego konkretnie nie rozumiesz w tym co piszę. Ew. napisz, że się z czymś nie zgadzasz (gdy dobrze rozumiesz, z całą pewnością, a się nie zgadzasz), ale wtedy nie na zasadzie "co ty w ogóle  :rozga:", tylko podając solidny argument.

Zatem: Co jest niejasne? Najlepiej w liście pytań zamkniętych.

Pomogę ci.
Czy depresja jest chorobą? Tak.

Czy depresja jest ciężką chorobą? Tak. Śmiertelnie groźną.

Czy chory jest winny swojej chorobie? Nie.

Czy jest winny swoim uczynkom pod wpływem choroby? Tak. O ile nadal funkcjonuje mu osobowość. A jeśli nie funkcjonuje - powinien przebywać w miejscu, gdzie inni ponoszą odpowiedzialność za niego. Dopóki posiadamy odpowiedzialność - odpowiadamy.

Czy rodzina jest winna chorobie, swoim oddziaływaniem? Nie. Nikt tego nie udowodnił, ani nawet nie wykazał skutecznie. Zdania co do przyczyn występowania depresji są podzielone. Wiele czynników = nie wiemy. Niewykluczone, że rodzina jest "winna" - zestawem DNA. Owszem, w traumatyzującym środowisku jest łatwiej o depresję, możemy nawet tak założyć, choć nie napotkałam na to dowodów naukowych, a nawet zjawiska w Skandynawii wskazywałyby na coś wręcz przeciwnego, bo tam się (podobno) niezwykle dba o "czynniki środowiskowe" a przypadków depresji jest multum, i samobójstw też. "Wina" rodziny może leżeć ew. w tym, że "ja się na ten świat nie prosiłem", czyli "zrobiliście mi kuku, że żyję". Tu nad interpretuję, ale zazwyczaj z tym się spotykałam. Potem są dalsze "kuku", w mniemaniu chorego. Nie twierdzę, że "nie ma kuku" w wykonaniu rodziny. Wręcz przeciwnie - stanowczo twierdzę, że rodzina Zawsze indukuje jakieś rodzaje "kuku". I że - jednego wzmocni, innego złamie. Spotkałam się z ludźmi, którzy mieli za sobą makabryczne, na maksa toksyczne przeżycia - a skutecznie i szczęśliwie funkcjonują. Spotkałam się też z tymi, którzy nie wahali się rzucać fałszywych, najcięższych oskarżeń na bliskich. Ale i z tymi, którzy doznawali strasznych rzeczy, a to ukrywali.
Historia zna przypadek nastolatka (nie mówię tu o depresji, ale na temat wpływu rodziny), który odstrzelił dubeltówką matkę i ojca (jedno z nich przeżyło strzał w głowę, nie pamiętam które) bo zabronili grać w ulubioną grę komputerową. Zaiste - podli i traumatyzujący. Nie wykluczam, że są chorzy, którzy nie obwiniają ani siebie, ani najbliższych - ale się nie spotkałam.

Czy są różne rodzaje depresji? Tak. Najlepiej różnicują to psychiatrzy.

Czy można się leczyć skutecznie? Z całkowitym skutkiem, zupełnym wyleczeniem, odzyskaniem pełnego zdrowia - chyba nie w każdym przypadku (to lepiej wiedzą psychiatrzy), ale z pewnością można znacząco zminimalizować skutki i objawy choroby. Wiele jest takich osób.

Czy chory powinien się leczyć? Z intencją solidnego poprawienia stanu zdrowia? Powinien. Powinien zwrócić się o fachową pomoc możliwie jak najwcześniej, póki choroba się nie rozwinęła. Dobrze wiem, że tu nie jest różowo. Ani ze strony chorego, ani ze strony środowiska. Ale dla ludzi obficie szerzących zło i cierpienia, a odmawiających podjęcia leczenia, przykro mi - nie mam miłosierdzia (póki nie zmienią postępowania), i tu jest podobieństwo do narkomanów czy innych uzależnień. Bo można być uzależnionym od własnej choroby. Powstało kilka "szkół" jak walczyć z uzależnieniami. Fakt, jestem zwolenniczką tej surowej. Ta surowa też zakłada wsparcie (gdy tylko ma sens), zakłada też różne środki wyprowadzania ze stanu desperacji.

Czy człowiek odpowiada za siebie i swoje akty woli? Odpowiada. Co najmniej w ujęciu prawnym: dopóki rozróżnia dobro i zło. Niezależnie jakie były korzenie zaburzeń, człowiek odpowiada za to co Robi. Nastolatek w ograniczonym zakresie, ale też.

Czy cierpienie jest dobre? Nie.

Czy śmierć jest lepsza od cierpienia? Wg. mnie - nie. Bo jest nieodwracalna i nie mamy Żadnych sposobów minimalizacji jej skutków. Wobec cierpienia nie jesteśmy tak bezradni. Nie jest z tym dobrze, mogłoby być dużo lepiej, ale nie jesteśmy bezradni, a wobec śmierci - jesteśmy.

Co jeszcze jest niejasne?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 22, 2016, 21:44:49
olorin669, tobie w głowie (a może i w wielu głowach) "wskazuje na wszystkich". Nie odpowiadam za to, co się dzieje w twojej głowie.
Z Twoich wpisów tak wynika co pokazałem, ale to olałaś, jak i inne rzeczy związane z manipulacjami cytatami. Nieładnie.

Cytuj
Oczekujesz ode mnie, że będę dowodzić, że nie jestem wielbłądem.
Niczego od Ciebie nie oczekuje poza odpowiadaniem na pytania jeśli już dyskutujemy i bycia rzetelnym, czyli nie cytowanie czegoś co twierdzisz, że jest cytatem z moich postów. Uczciwości jednym słowem.

Cytuj
Jedyne co mogę zrobić, to powtórzyć kropka w kropkę co pisałam, tu i w wątku "Religie". Po kolei. Kompletnie.
Co ja zrobię, że ktoś (wielu) nie rozumie? Piszę po polsku. Zgodnie z logiką.
A może nie piszesz po polsku co? Używasz literek polskich, zdań, ale tworzysz chaos?

Cytuj
Oj tak, ludzie zawsze się porozumieją, gdy nie ma różnicy zdań, po co logika. Przy różnicy zdań logika wielce się przydaje.
Co także zaznaczyłem, ale zawsze warto się czepnąć;)

[/quote]
Ciężko się męczyć dla osoby, która zlewa twoje zapytania.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 22, 2016, 22:35:48
Czy ten wątek może ponownie być dla osób z depresją, a nie dla tych, które pieprzą głupoty o tej chorobie? I którym wydaje się, ze robią to inteligentnie i kogokolwiek obchodzą ich grafomańskie wybryki na temat, o którym nie mają pojęcia? Już ignoruję halo, ignoruję Nestora i obawiam się, że olorina też zaraz zacznę (w ostatnim wypadku głownie chodzi o cytowanie postów wcześniej wymienionych), ale wolałabym np. pogadać z Infantil o leku, o który pyta.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 23, 2016, 01:10:40
Averis, to gdzie można rozmawiać o depresji bez powielania wątków?
Nikt nie broni ci rozmawiać z Infantil o leku.

olorin669, z przedostatniego twojego postu:
Stosuj... Wróć... Po raz kolejny coś twierdzisz... Tylko weź i odnoś się... W innych postach twierdzisz co innego... (ale uzasadnienia na to nie masz, tak ci się wydaje olorin669)
Gdzie są te zapytania? Tryb w najlepszym razie oznajmujący (zarzuty, nieprawdziwe) lub Rozkazujący. Gdzie są zapytania?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: jujkasek Czerwiec 23, 2016, 07:15:00
Averis, zapomnij. Chęć robienia sobie dobrze jest zbyt silna. Grafomania to bardzo trafne słowo. Wyłączam z tego olorina, Jego akurat rozumiem, bo również mam głębokie przekonanie, że przemilczenie pewnych spraw jest przyzwoleniem, a to bywa potwornie szkodliwe społecznie, bo jest wprost proporcjonalne do oklepanego ostatnio hasła "znieczulica". Można by utworzyć taki wątek "Micha z kisielem", albo inny, bo z aborcji również zrobiła się szeroko zakrojona dyskusja "filozoficzna". Rozumiem Twój protest, choć wątpię w jego jakikolwiek skutek. To zastanawiające, MOCNO dorośli ludzie, a zerowe umiejętności komunikacyjne. Głoszenie prawd objawionych, nieważne czy ktoś tego słucha  :icon_rolleyes:

Co do leków, to z moich obserwacji wynika, że w przypadku farmakologii stosowanej przy depresji w wyjątkowo dużym stopniu u ludzi stosujących występuje tolerancja bądź nietolerancja na lek, spectrum skutków ubocznych. Często słyszy się, że ciężko dobrać leki na depresję, myślę, że wiąże się to właśnie z powyższym. Stąd też za poroniony pomysł uważam wrzucenie lekarzom pierwszego kontaktu leczenia depresji. To znowu jest kontrowersyjny temat, bo wielu ludzi na samo słowo "psychiatra" dostaje apopleksji. I tu znowu praca u podstaw.

Averis, skoro masz zaufaną lekarkę i jeśli byś mogła, poproszę namiar. Znalezienie dobrego psychiatry to też nie jest prosta sprawa...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 07:22:18

olorin669, z przedostatniego twojego postu:
Stosuj... Wróć... Po raz kolejny coś twierdzisz... Tylko weź i odnoś się... W innych postach twierdzisz co innego... (ale uzasadnienia na to nie masz, tak ci się wydaje olorin669)
Gdzie są te zapytania? Tryb w najlepszym razie oznajmujący (zarzuty, nieprawdziwe) lub Rozkazujący. Gdzie są zapytania?

I wydaje Ci się,że pisząc cokolwiek bez uzasadnienia prawdziwości cokolwiek wskórasz?
Cytując Nestora - "pusta retoryka."
Przecież nie będę powielał postów, które tu są. Czytać umiesz, wnioskować także (to akurat założenie)- czyli? Dasz rade.

W dyskusji z Tobą trzeba powoli, bo masz tendencje do rozmywania rzeczy istotnych, nie dla Ciebie, a dla mnie. Zarzucasz mnie twierdzeniami, że coś napisałem, coś twierdziłem, a jak zapytam gdzie tak napisałem/twierdziłem (bo znaleźć ni hu hu nie moge), to temat pomijasz. I teraz są 2 opcje: miewasz wyparcia, albo z rozmysłem na pytania nie odpowiadsz, co świadczy o manipulowaniu na rzecz dyskusji. Tak się nie robi. Bierz przykład ze mnie;) - nie nadążałaś, nie obraziłem się, tylko wróciłem spokojnie do początku dyskusji. Co widać u Ciebie? Znowu pośpiech jakby Cię kto batem do tyrki poganiał;)

Najpierw proszę o komentarz odnośnie poniższego:


Cytuj
"Osobowość depresyjna" wynikła z twojego mącenia, czy depresja jest chorobą, aberracją Wobec osobowości (a ta osobowość, w takim razie, ma coś do powiedzenia), czy też pożera ze szczętem i depresyjny jest "cały bezradny".
Wróć do konkretnych moich postów i wskaż gdzie coś podobnego można było wyczytać. Każdy Twój unik będę traktował jak kolejną manipulacje. Ja na prawde nie wiem z kim Ty dyskutujesz i o czym.

Cytuj
Przecież to ty twierdzisz, że "zawsze winni są inni (rodzina znaczy)".
Po raz kolejny coś twierdzisz i jeszcze wstawiłaś to twierdzenie w cytat. To ze mnie? Weź mi podrzuć dane postu, w którym tak twierdziłem. Jeżeli po raz enty uciekniesz od potwierdzenia tego co piszesz o mnie, to już nie będę pisał, że manipulujesz, a nazwe Cię manipulantką jak Nestora, który robi to nagminnie.




Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Czerwiec 23, 2016, 10:35:36
Widzę, że zakłóciłam porządek w wątku.
O Paroxinor pytam, ponieważ po prawie pół roku brania Mozarinu, który przyjął się u mnie bez najmniejszych problemów przeszłam na Paroxinor właśnie. I niestety - skutki uboczne przyćmiewają wszystko inne. Na dobrą sprawę przesypiam cały dzień, senność mnie dopada bez przerwy. Na dodatek, dzięki Strzydze, zwróciłam uwagę na to że zdecydowanie bardziej się pocę. Ogólnie trudno mi funcjonować, pracować itp. na tym leku. Stąd pytanie - czy to klasyczny zestaw skutków ubocznych na Paroxinorze? Zastanawiam się czy przeczekać czy jednak kontaktować się z moją psychiatrą.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 10:43:37
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: jujkasek Czerwiec 23, 2016, 10:44:42
infantil, znajomo zabrzmiała mi nazwa leku. Znam jedną osobę, która brałą paroxinor, skutki miał (bo to był facet) takie same jak Ty, plus kilka dodatkowych - np. totalne uwstecznienie libido. Widziałam też podobne skutki, o których piszesz - z poceniem się na czele, rozszerzeniem źrenic i stanami na przemian POBUDZENIA (caps, bo to było latanie po lamperii) i PADŁ PIES. Znaczy człowiek ;) Nie było stanów pośrednich. Ale nazwy leku za cholerę nie pamiętam.  Najlepsze dotychczas doświadczenia mamy z Setaloftem, w sensie trafienia w zniwelowanie objawów oraz braku skutków ubocznych.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 23, 2016, 11:10:02
jujkasek, pewnie :)

Słuchajcie, może napiszę tutaj, bo niektórzy się wstydzą na PW pytać o takie rzeczy. Najwyżej dostanę ostrzeżenie ;))
Pierwsza wizyta 180 zł, każda kolejna 150 zł, ale ja byłam u niej w sumie trzy razy w czasie półrocznego leczenia. Mnie dobrała lek bardzo dobrze. W razie czego nie ma problemu z krótką konsultacją przez telefon (oczywiście już w czasie leczenia, jeśli np. lek nam nie służy).

https://web.facebook.com/psychomedica/?_rdr

Doktor Zofia Kowalczyk-Kozicka



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 23, 2016, 11:21:20
Paroxinor to paroksetyna. Ja jej nie lubię dawać, właśnie z tego względu że często daje objawy niepożądane. I ponadto podczas odstawiania też pacjenci często i długo cierpią. Aby uniknąć działań niepożądanych lek włączam baaardzo powoli, stopniowo. najpierw 1/4 tabletki kilka dni, potem 1/2. I stopniowo w górę do dawki skutecznej.
Minus tego jest taki, że i na efekt leczniczy wtedy musimy długo czekać. Bo efekt leczniczy pojawi się dopiero przy odpowiednio dużej dawce. A do tej dawki dochodzimy powoli.
Plusem tego leku jest to, że dużo bardziej uspokaja i wycisza w porównaniu do escitalopramu ( czyli tego Mozarinu)
Są niektórzy pacjenci, którym decyduję się włączyć paroksetynę, ale nie jest to dla mnie lek pierwszego, czy nawet drugiego rzutu. Wole do leku dobrze tolerowanego dorzucić drugi lek który będzie miał za zadanie wyciszyć i uspokoić, niż przechodzić na paroksetynę.
Infantil- moim osobistym zdaniem...albo wróć do niższych dawek, tak, by objawy niepożądane złagodziły się i dużo bardziej stopniowo zwiększaj dawki do zalecanej przez lekarza. Albo..idź do lekarza, powiedz o obecności działań niepożądanych i poproś o zmianę leku. SSRI-ów jest całe mnóstwo. Może wcale nie musi to być preparat paroksetyny.  :)
pozdr.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 23, 2016, 11:36:06
Paroxinor jest hardcorowy, w internecie można sie o nim naczytac. Ale jak zaczęłam o nim czytać to trafiłam na dziwne fora na których sie ludzie sami rożnymi rzeczami szprycują. Hardkor.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 23, 2016, 11:38:25
tunrida, o, czyli to taki lek, jak mój Asertin. Przyznam, ze po nim czułam się bardzo dobrze. Pierwszy tydzień był cięższy, ale potem już świetnie na niego szłam. Ale z tego co wiem, to nie jest to mocny lek.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 12:01:09
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 23, 2016, 12:07:49
mogę napisać osobiste moje odczucia ( każdy lekarz ma te odczucia jednak nieco inne, bo zależą od doświadczenia z danym lekiem, od profilu pacjentów, którym dany lek włączał) Wg mnie SSRI: Wszystkie mają działanie przeciwdepresyjne, ale nieco się między sobą różnią. Porządkuję je od najsłabszych, do najsilniejszych. Aczkolwiek...siła leku zależy też od dawki, więc czasami daje się lek niby silniejszy, ale w mniejszej dawce, a czasami słabszy, ale w maksymalnej dawce.

- escitalopram- najsłabszy, ale zarazem najmniej działań niepożądanych, najlepiej tolerowany, skuteczny w depresjach o niewielkim nasileniu, dość szybko daje pierwsze efekty lecznicze. ( no chyba, że depresja jest naprawdę silna, wtedy nie zadziała moim zdaniem i w ogóle go nie daję)
- citalopram- silniejszy, ale nieco gorzej tolerowany, choć nadal dobrze tolerowany lek, można przy nim pić alkohol
- sertralina- mocniejszy przeciwdepresyjny, działania niepożądane zwykle tylko podczas włączania leku, potem już tolerowany dobrze. Czasami włączany tez w zaburzeniach kompulsyjnych, w zaburzeniach lękowych, preferowany u dzieci. Aktywizuje do działania.
-fluoksetyna- najstarszy i przez to najlepiej poznany. Mocny. Tolerowany gorzej, zwłaszcza podczas włączania, czasami niektórym działania niepożądane utrzymują się także później i istnieje konieczność odstawienia leku z tego względu. Aktywizuje mocniej niż sertralina, do tego stopnia, że u niektórych osób może powodować niepokój ruchowy i psychiczny- wtedy trzeba odstawić. Zalecany do leczenia zaburzeń odżywiania. Zalecany w ciąży. Zalecany w zaburzeniach lękowych, kompulsjach, różnego rodzaju nerwicach.
- wenlafaksyna- lek przeciwdepresyjny o dużej sile uspokajającej, wyciszającej. W związku z tym niektórzy lubią go zlecać we wszelkiego rodzaju depresjach z silnym niepokojem, lękiem, albo w ogóle w zaburzeniach lękowych. Tam, gdzie trzeba pacjent wyciszyć a nie aktywizować. Moim zdaniem źle tolerowany, często pacjenci nie są w stanie go brać. Dawkę trzeba zwiększać bardzo stopniowo z tego względu. Więc i na efekt leczniczy długo się czeka.
- paroksetyna- tego to już naprawdę nie lubię, bo i podczas włączania i podczas odstawiania bardzo często jest źle tolerowany. Ale mam pacjentów i na tym leku. Silny. I również ma komponentę wyciszającą, uspokajającą i z tego względu stosowany tak jak i wenlafaksyna.

Uprzedzam jeszcze raz, że duża część to moje osobiste odczucia. Wszystkie z nich mogą, ale nie muszą obniżać popęd płciowy. To sprawa jednak indywidualna


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 23, 2016, 12:09:34
Muchozol, juz tak poza wszystkim, to ogromnie mnie zastanawia, dlaczego masz wokół siebie takich toksycznych ludzi. I jak to jest, że ciągle na takich trafiasz. Czy chodzisz na terapię? Rozumiem, jedna -dwie osoby. Ale mam wrażenie, że Ty walczysz z całym światem.

Mnie moja terapeutka powiedziała, że jak sama o siebie nie zawalczę i będę ciągle chciała brać ludzi na litość i podkładać się (np właśnie mówić wszystkim o chorobie licząc, że dadzą mi taryfę ulgową), to będę musiała liczyć się z irytacją z ich strony. Niestety ludzie traktują nas tak, jak sami na to pozwalamy. Nie chodzi mi tu o obwinianie ofiary,  bo dręczenie jest naganne, ale jeśli któraś osoba z kolei robi nam krzywdę, to warto zastanowić się nad sobą (tak jak z kobietami, które stale wchodzą w patologiczne związki). Dlatego terapię zaczęłam od nauczenia się, jak mówić pełnym głosem, nie uciekać wzrokiem i chodzić wyprostowaną. Kiedyś jak negocjowałam wynagrodzenie, to kręciłam się na krześle jak przedszkolak i mówiłam piskliwym głosem. Myślicie, że ją dostawałam ;)?
 Niby nic, ale zmiana, która we mnie zaszła była bardzo duża i ważka. Same leki by mi tego nie dały, bo mój mózg był chory, ale był te nauczony mnóstwa krzywdzących mnie schematów.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Czerwiec 23, 2016, 12:16:17
Jeśli jeden lek nie działa, drugi nie działa.. Po czasie mimo początkowej poprawy są nawroty. Kolejne zmiany leków, modyfikacje.. znaczy, że nie w lekach wyjście i bez porządnej terapii się nie da. Niestety jest baaardzo mało terapeutów, ciężko się dostać na fundusz. Nie dość, że i sama terapia często nie jest łatwa, to jeszcze nie ma do niej dostępu.
Na pewno wysyłam na terapię prawie każdą młodą osobę. Choćby po to, by nauczyła się tego, jak żyć, kiedy zapadnie decyzja o odstawieniu leków.
A oprócz SSRI-ów są jeszcze i inne leki przeciwdepresyjne. Też stosowane. Jest tego cała masa. I dla każdego coś się dobierze. Tylko tak jak mówię...nie zawsze w leku jest sposób na pozbycie się objawów. Czasami tak. Czasami nie. Wszystko zależy.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 12:24:45
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Czerwiec 23, 2016, 12:29:59
Muchozol, ok, rozumiem. Ja z kolei też mówię o swojej depresji, ale wtedy, gdy temat wypłynie w rozmowie. Obcym ludziom tego nie mówię, bo po co? Zwłaszcza takim, którzy mnie krzywdzą. Np. nie wyobrażam sobie powiedzieć mobbingującemu mnie szefowi, by przestał to robić, bo się leczę. To tylko dawanie im oręża. Tak samo jak nie mówię obcym o problemach w związku i braku pieniędzy. Z ludźmi w stajni rozmawiam o koniach ;) Z pracy o pracy a z przyjaciółmi to inna para kaloszy. Nie wstydzę się depresji, ale mimo wszystko jest to dla mnie intymna sprawa, tak jak np. ciąża.

Maz inaczej i ok, tylko właśnie ten wątek mówienia "tym złym" o chorobie. Bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Mało tego, też tak zrobiłam kilka razy i czułam po tym źle, jakbym ich zbytnio wpuściła.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 23, 2016, 12:40:25
Ja rzeczach mowię dosc swobodnie, ale to dlatego, ze podejmuje taka decyzje świadomie, biorąc na bary konsekwencje.
.
Averis, to poczucie przekroczenia swojej granicy? Jakbyś sie rozebrała przed kims obcym? Tez kiedyś miałam taka sytuacje. Od tamtej pory bardzo uwazam jak sie czuje, gdy cos mowię. I jeśli chce powiedzieć to ze złości, poczucia bezradności lub strachu... Zaciskam zęby i kopie sie w kostkę.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 12:50:05
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 12:55:47
Averis ze sporą częścią zerwałam kontakt. Np. mój mąż ze względu na mnie całkowicie zerwał kontakt ze swoją rodziną. Pracę mam fajną. Najgorzej w stajni, ale tu już nic nie poradzę. Chociaż w tym kierunku staramy się o własną stajnie. Ale to spora inwestycja, a nie chcemy brać kredytu.
Inna sprawa, że ja robię trochę na odwrót niż większość ludzi - tzn. publicznie mówię o problemach (np. nie ukrywam swojej depresji, tak mi lepiej), a nie chwalę się jak to mi jest super. To drugie zachowuję dla bliskich. Stąd też może być takie wrażenie. Że w kółko mi źle, bo o tym mówię ;). To co mi wychodzi zostaje dla mnie i bliskich.
Na terapii przerobiłam sporo rzeczy, głównie to, że świata nie zmienię, ale mogę zmienić swoje podejście do świata, np. olać.
Często bywa tak, że po leczeniu, w trakcie, kiedy puszczą wszystkie blokady, to wtedy ludzie dostrzegają ile tej agresji w nas jest. Ciekawie zobaczyć różnicę w mowie werbalnej i mowie ciała, to bardzo często rzuca się w oczy tak od razu. Jeden to będzie tolerował, a drugi postawi granice, a wtedy o konflikt bardzo łatwo.

"Nie pomaga mi, że często najpierw zrobię, później myślę" - a to się nazywa kreatywne myślenie:)
Mówienie wprost to też efekt bardzo pożądany, choć oczywiście nie w społeczeństwie, które postępuje odwrotnie. Przemilcze, ale dołoże w postaci biernej agresji.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 23, 2016, 13:03:28
olorin669, zależy jak sie mowi i co sie mowi. Można powiedzieć cos szczerze, oczywiście w sposób przemyślany i budujący, a można powiedzieć cos szczerze, wlasnie z agresja/złością/krzywdząco. I to wcale, a wcale pożądane nie jest. Szczerze to nie zawsze dobrze. A nauka jak mowić szczerze, zeby nie krzywdzić, to wcale nie jest prosta sprawa.
Co więcej, tak czy siak, trzeba sie przygotować na rozne reakcje, a nie płakać, ze świat jest zły. Bo ma sie wybór i jak sie wybiera cos, to trzeba ponosić tego konsekwencje.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 13:15:41
olorin669, zależy jak sie mowi i co sie mowi. Można powiedzieć cos szczerze, oczywiście w sposób przemyślany i budujący, a można powiedzieć cos szczerze, wlasnie z agresja/złością/krzywdząco. I to wcale, a wcale pożądane nie jest. Szczerze to nie zawsze dobrze. A nauka jak mowić szczerze, zeby nie krzywdzić, to wcale nie jest prosta sprawa.
Co więcej, tak czy siak, trzeba sie przygotować na rozne reakcje, a nie płakać, ze świat jest zły. Bo ma sie wybór i jak sie wybiera cos, to trzeba ponosić tego konsekwencje.
Prawda to. Chodziło mi raczej o to, że można szczerze, bez strachu o reakcje, powiedzieć komuś, że postępuje źle, nieuczciwie, czy narusza nasze granice, choć ma uśmiech na twarzy i z tego co mówi wynika, że chce dobrze. Druga sprawa to ta, że to co dla jednego krzywdzące nie jest, to dla drugiego będzie, bo tak został nauczony, wychowany. Warto mówić szczerze wtedy, gdy bronimy siebie i swoich granic, wszystko inne może być prowadzone na drodze "negocjacji";)


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 13:16:18
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 13:25:18

Oj nie, nie ;). To przynosi więcej szkody niż pożytku. Jak ktoś mnie zna, to nie ma problemu.
Oj tak, tak:D To że przynosi więcej szkody niż pożytku, to jedno, ale tak właśnie działa ta część mózgu, która odpowiada za kreatywne myślenie - jest PYK! Brak analizy, bo druga półkula jest wolniejsza i walisz prosto z mostu co do głowy wpadło, tu brak tylko hamulca;)

Cytuj
Większość uwielbia oceniać, żeby się dowartościować i uwielbia zwracać uwagę i pouczać. Ja tam wolę skupić się na sobie i pracować nad sobą. Oceniać innych jest łatwo, pouczać tak samo. Popracować nad sobą i dostrzec u siebie błędy już trudniej.
:)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Czerwiec 23, 2016, 13:33:16
olorin669, nieprawda. Przyczyn mówienia bez kontroli, moze byc wiele. Większość raczej dobra nie jest.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 13:38:17
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 13:38:58
olorin669, nieprawda. Przyczyn mówienia bez kontroli, moze byc wiele. Większość raczej dobra nie jest.
Mówienia to i owszem. Nawet napisałem coś takiego: " tu brak tylko hamulca";)

... A może w końcu się uda.

Uda się, w końcu. Jak mocniej oberwiesz to i nauka będzie skuteczniejsza;D


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 13:53:48
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 23, 2016, 13:56:14
Jak oberwałam tak, że miałam rozwaloną wargę i nos i tak chodziłam do szkoły, to nie pomogło :hihi:. Widać wolno się uczę.
Albo dodatkowo jesteś masochistką;D


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Czerwiec 23, 2016, 14:11:21
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Czerwiec 24, 2016, 02:06:34
olorin669,
Cytuj
o rodzinie napisałem w kontekście odpowiedzialności za chorobę najbliższej osoby, bo bardzo często jest tak, że za stan w którym ta osoba się znalazła odpowiadają opiekunowie (rodzice).
Cytuj
Najczęściej to środowisko, w którym żyje chory nie pozwala mu wrócić do zdrowia
Cytuj
Cytuj
Część psychiatrów uważa, że depresji Nikt nie jest winny.
Trzeba by było dodać tej jej rodzajów, która idzie z genów bądź jako skutek uboczny przyjmowania leków. Reszta rodzajów depresji mają podłoże w środowisku.
Cytuj
jeśli chodzi o osoby chore na depresje to dobrze by było aby jak najszybciej uwolniły się od osób, które to im zrobiły
Cytuj
Najczęściej rodzina, która jest odpowiedzialna za stan chorego (rodzice)
Cytuj
Tak właśnie jest, stan chorego jest winą najbliższego otoczenia
Cytuj
Za to osoby, które chorują, zazwyczaj łapią depresje przez swoich najbliższych
Cytuj
nie znam ani jednego przypadku, w którym za stan danej osoby nie odpowiadało by  otoczenie (rodzina, praca, znajomi).

Nadal nie wiesz gdzie pisałeś?
Chodzi o to:
Cytuj
Cytuj
Cytuj
Przecież to ty twierdzisz, że "zawsze winni są inni (rodzina znaczy)"
.
Po raz kolejny coś twierdzisz i jeszcze wstawiłaś to twierdzenie w cytat. To ze mnie? Weź mi podrzuć dane postu, w którym tak twierdziłem

To teraz odszczekaj zarzut nieuzasadnionego twierdzenia.

Drugi temat:
Cytuj
Ty ewidentnie mylisz skutki choroby z osobowością człowieka. Chory może postępować właśnie w ten sposób, bo ...bo jest chory.
następnie:
Cytuj
To w takim razie nie, nie modyfikuje osobowości w sposób trwały.
(depresja)
Cytuj
Cytuj
Tak, mogę się mylić, każdy ma do dyspozycji własne doświadczenia, przecież nie cudze - ale jeszcze nie spotkałam osobnika depresyjnego (w nasileniu objawów), który by nie był Totalnym Egoistą.
Bo to jeden z objawów depresji, a raczej faz depresji, ja pierdykam, pomyśl chwile - czy człowiek chory na depresje jest temu winien?
Cytuj
Fajnie pozostawić to osobie decydującej się na krok skończenia ze swoim życiem
Cytuj
Nie wszystkich da się wyleczyć z takich chorób, choćby z depresji do której linkowałeś. Choć jak Cię czytam to wydaje mi się, że Ty jesienną depresje mylisz z zaburzeniem funkcjonowania przekaźników synaptycznych. Czasem pomóc nie można, wyleczyć nie można. Ale, Ty masz ciągoty do więzienia takich osób w świecie cierpienia, bo przecież ono uszlachetnia.
itd.

Czyli, podsumujmy: Chory nie odpowiada za to, co gotuje innym, bo "jest chory", tak? Jednocześnie jest w pełni odpowiedzialny (ale nie za chorobę, ani jej objawy), tak? I dlatego najlepiej, żeby sam decydował, że "chce zakończyć własne cierpienia", tak? Nieistotne, że sprowadza na innych (bliskich) straszny ból, tak? Czyli może krzywdzić, bo jest chory, tak? Jednocześnie depresja nie modyfikuje osobowości w sposób trwały, tak? Czyli chory w depresji ma jednak osobowość, tak? Jednocześnie nie można o nim mówić, że krzywdzi, tak?

Wybacz, to nijak nie jest logiczne. Logiczne to może być wyłącznie wg Kalego.

Jednocześnie:
Cytuj
I nie zrozumieją, bo są napędzani strachem i własnymi słabościami. Jak się nadarza okazja do tego aby odwrócić od siebie uwagę i poczuć się lepiej, to "kopią"
To nadal co do "logiki inaczej". Depresyjni nie są napędzani strachem i własnymi słabościami?

 


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Czerwiec 24, 2016, 08:46:35
Halo,
na prośbę koleżanki Strzygi przeniosłem się tu:
http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,68388.90.html


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: pszczelistka Lipiec 30, 2016, 07:55:10
Odkopię wątek...
Poszukuję dobrego psychoterpeuty w Poznaniu, musi to być kobieta, raczej starsza (około 50tki). I żeby ceny za terapię indywidualną miała przystępne (do 100zl).
Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś z poznaniaków mi kogoś takiego polecił  :kwiatek: Google jest pełne ofert, ale to jak szukanie po omacku, łatwo się sparzyć.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Lipiec 30, 2016, 22:51:42
Odpisze ci w poniedziałek jak będę przy kompie. Znam wydaje mi sie konkretna osobę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: pszczelistka Lipiec 31, 2016, 08:00:26
Ok, dzięki.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Sierpień 25, 2016, 18:00:48
Po pół roku zdecydowałyśmy z moją psychiatrą o zejściu z leków. Jestem ciekawa jak to będzie, trochę się boję  :( Nie wiem czy czuję się gotowa czy nie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: olorin669 Sierpień 25, 2016, 18:38:04
Po pół roku zdecydowałyśmy z moją psychiatrą o zejściu z leków. Jestem ciekawa jak to będzie, trochę się boję  :( Nie wiem czy czuję się gotowa czy nie.
Może być ciężko, mózg musi nauczyć się radzić "sobie" z otoczeniem bez wspomagaczy. Trzymaj się dzielnie. Jakby co, to zawsze można poprosić lekarza o pomoc.


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Sierpień 25, 2016, 19:38:08
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Sierpień 25, 2016, 19:39:16
Nie wpatruj się w siebie, nie wsłuchuj. Bo każde wahanie nastroju, gorsze samopoczucie wyłapiesz i zaraz będziesz się wkręcać, że "choroba wraca". Nie wraca! Myśl sobie, że każdy zdrowy człowiek miewa gorsze momenty, gorsze dni, jakieś doły, niepokoje itd itp. Czuj się zdrowo. Nie myśl o jakichś dolegliwościach. Po prostu żyj, tak jak żyłaś ostatnio. A jakbyś się chwilami gorzej czuła, to olej i pomyśl, że "do leków zawsze zdążysz wrócić jakby co". I nie myśl o tym więcej.
Przy odstawianiu leków, nastawienie gra OLBRZYMIĄ rolę!


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Sierpień 25, 2016, 19:49:13
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Sierpień 25, 2016, 20:16:12
Będę schodzić o 5 mg co dwa tygodnie, więc mam nadzieję że mną nie trzepnie. I oczywiście nadal jestem w terapii, więc wsparcie mam i mieć będę. Chciałabym dać radę! Dzięki dziewczyny za kciuki!


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Sierpień 26, 2016, 05:50:05
Muchozol- masz systematyczną terapię? Czy tylko na lekach jedziesz?


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Sierpień 26, 2016, 07:07:51
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Sierpień 26, 2016, 08:08:11
Muchozol, no ale nie konsultowałaś zmniejszania z nikim?

infantil wcale nie szybko, tylko zwyczajnie. Ja też leki odstawiłam po pół roku i też ciągle jestem w terapii, więc dobrze, że masz taką możliwość. Bez niej pewnie bym wróciła do nich. Moja lekarka też zaznaczyła, że pewne rzeczy mogę wyprowadzić tylko z psychologiem. Same tabletki naprawiły mi działanie mózgu, ale jego zawartości leki nie zmienią. Mnie dały siłę do zmiany a teraz muszę się ogarnąć sama. Nawet chciałam na nie wrócić, ale terapeutka i lekarka nie pozwoliły ;) I miały rację. Wiem, że nie dałyby mi więcej niż do tej pory. Także bądź dobrej myśli i po odstawieniu myśl o sobie jak o kimś zdrowym, komu może przydarzyć się gorszy czas. Mnie też się przydarza, ale to dni lub godziny - nie tygodnie i miesiące. A mózg sobie poradzi, mój w końcu zaczął działać normalnie, super uczucie :)



Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Sierpień 26, 2016, 09:36:14
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Sierpień 26, 2016, 09:46:36
Averis- napisałaś wszystko, co chciałam napisać. Leki regulują te przekaźniki. Tylko tyle. Jeśli ktoś MUSI brać leki dłużej niż kilka lat, to albo a) ma tzw ciężką depresję endogenną i będzie musiał brać leki do końca życia, albo b) ma problemy z osobowością, charakterem, zdarzeniami losowymi,reagowaniem na stresy, świat,bla,bla,bla. I w tym drugim przypadku i pacjentowi i lekarzowi powinno zależeć by maksymalnie skupić sięna TERAPII, bo leki charakteru nie zmienią.
Jeśli jedna terapia jest na tyle nieskuteczna, że nie można odstawić leków, to w interesie chorego powinno być pójście na kolejną terapię.

I moim osobistym zdaniem, nie sztuka dobrać pacjentowi leki przeciwdepresyjne. Sztuką jest leczyć go tak, by móc je w końcu odstawić!


Tytuł: .
Wiadomość wysłana przez: Muchozol Sierpień 26, 2016, 09:58:13
.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Sierpień 26, 2016, 13:10:55
tunrida, to jest za******e uczucie bycia... zdrowym z działająca głową. Bo wcześniej miałam tak, że masę wysiłku kosztowało mnie dojście do stanu, który jest stanem wyjściowym dla ludzi zdrowych. Takim zwykłym, nie euforycznym czy nawet jakoś wyjątkowo radosnym. Takim spokojnym byciem. To sprawiało, że na bycie autentycznie radosnym nie było już siły. Leki sprawiły, że nie schodzę poniżej  pewnego fizjologicznego poziomu smutku, jakbym zamknęła piwnicę i nie mogła już do niej zejść. Z kolei terapia daje mi to, ze nie chcę już siedzieć przy tym zejściu i ale też nie boję się, że tam znowu wpadnę.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: halo Grudzień 29, 2016, 20:49:33
Czy są jakieś turnusy sanatoryjne dla młodych ludzi wychodzących z depresji?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Styczeń 15, 2017, 23:58:37
Potrzebuję osoby, której mogłabym się poradzić w prywatnej wiadomości odnośnie psychoterapii.  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Klaudia. Styczeń 17, 2017, 22:26:27
Poszukuję dobrego psychoterapeuty/psychologa (Trójmiasto i okolice). Byłabym baaardzo wdzięczna za wszelkie podpowiedzi  :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 23, 2017, 08:19:24
 Dzień dobry ;)
 Sama nie wiem co mam sądzić o moim stanie, muszę się chyba wygadać.
 Od dobrych 2 lat(a od urodzenia dziecka z przerwami) dzieje się z moją psychiką coś dziwnego. Na początku przez większość czasu było ok- czułam się fajnie, było w porządku, nic mi nie dolegało. Ale trafiały się okresy, kiedy wszystko było dla mnie powodem do płaczu, każda rzecz dobijała, nie widziałam w niczym sensu.
 Dwa lata temu miałam najgorszy epizod- trwało to ze 3 miesiące, siedziałam w domu i praktycznie nie wychodziłam, nie robiłam nic, siedziałam całymi dniami i oglądałam z dzieckiem bajki. Każda drobna uwaga w moją stronę powodowała mega doła, ciągle czułam się źle, bywały momenty że po prostu zamykałam się w łazience i płakałam. Rozmawianie o czymkolwiek sprowadzało się do poczucia, że w sumie wszystko i tak nie ma sensu. Pamiętam, jak siedziałam z przyjaciółką na kanapie i rozmawiałam o jakiejś totalnej pierdole- po czym spojrzałam się w ścianę i po prostu wybuchłam płaczem 8|
 Teraz mam ten "lepszy" okres. Jestem wesoła, nie płaczę, skupiam się na swoich sprawach, śmieję. Ale nie wiem, ile to potrwa, czy jutro się nie obudzę i nie stwierdzę, że to nie ma sensu. W zeszłym miesiącu było tak źle, że myślałam o odejściu od mojego partnera- teraz czuję, że jest ok i dam radę :swirek: Jednego miesiąca jest spoko, a drugiego mam poczucie, że jestem beznadziejnym człowiekiem, ch**ową matką i powinnam być sama. Nawet jak to piszę to chce mi się wyć. A zaraz zajmę się swoimi sprawami i mi przejdzie.  Nigdy nie byłam bardzo stabilną emocjonalnie osobą, ale nigdy też nie miałam wahań do tego stopnia.
 Chciałam wierzyć, że to kwestia zdrowotna- problemy z tarczycą, hormonami(to paranoja- chciałam wierzyć, że jestem chora!). Ale poszłam do lekarza, zrobiłam badania- jestem zdrowa jak koń. Choruję raz na ruski rok(akurat teraz :lol: ). Śmiech, żart, ironia, wesołe podejście- to zawsze było dla mnie bardzo ważne więc nawet mając doła potrafię to z siebie wykrzesać, zwłaszcza na ekranie- bo mogę wrzucić masę wesołych emotek płacząc przed ekranem i nikt tego nie zobaczy. W realu też zazwyczaj chodzę uśmiechnięta i żartuję- nawet jeśli w środku chce mi się wyć.
 Bardzo długo broniłam się przed stwierdzeniem "depresja". Dalej uważam, że u mnie to są epizody, być może stany depresyjne, ale nie depresja w czystej postaci. Ale nieomal każda z bliskich mi osób ostatnio mi mówi, że coś jest mocno nie tak i słowo "depresja" pojawia się coraz częściej(nieomal- bo najbliższa osoba uważa, że wszystko jest ok i kolejny etat/zajęcie/witamina D mi pomoże...).
 Jestem przerażona. Nie wiem co mam z tym zrobić. Byłam u lekarza, pytałam o pomoc- zasugerowano mi z marszu tabletki szczęścia :zemdlal: Na moją sugestię, że może warto zacząć od jakiejś terapii, rozmowy z psychologiem, bo może da się coś zaradzić bez medykamentów- podano mi numer na Niebieską Linię...
 No... to na razie tyle. Muszę się ogarnąć, wysłać dziecko do szkoły. Nie wiem co mam o tym wszystkim sądzić. Wcześniej to były 2-3 gorsze miesiące w skali roku- teraz to jest kilka dobrych dni i znowu dół.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Anderia Październik 23, 2017, 08:30:26
CzarownicaSa, nie bój się leków. Prawidłowo dobrane naprawdę potrafią mega poprawić jakość życia. Poza tym, jeśli chodzi o terapię, to jedno drugiego nie wyklucza - możesz i na nią chodzić, i leczyć się farmakologicznie. Wiem po sobie, że czasem rozmowa z terapeutą przestaje wystarczać.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Październik 23, 2017, 08:49:39
Zgadzam się, antydepresanty itp. jeżeli sa dobrze i fachowo dobrane nie sa niczym złym - wręcz przeciwnie. A szczególnie w połaczeniu z dobrym terapeutą. Trzeba sobie dać pomóc  ;) Warto jednak zapisać się do naprawdę dobrego psychiatry i terapeuty, sprawdzić i podpasować. Bo niedobrana terapia może bardzo zniechęcić.


A ja szukam dobrego psychiatry w Warszawie - na nfz. Polecacie/znacie kogoś? Odkąd rok temu odstawiłam leki a pół roku temu skończyłam terapię (nie licząc kilku pojedynczych wizyt) obserwuję u siebie dziwne objawy i trochę mi się to zaczyna niepokojąco składać w jedność, chciałabym się skonsultować  :swirek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 23, 2017, 08:54:45
 Nie wiem, czy uzyskam tutaj dobrą pomoc i dobrze dobrane leki. Mam wrażenie, że przepiszą mi coś standardowego, na chybił-trafił... a z psychologiem problemem będzie bariera językowa. Na pewno się dogadam, ale nie wiem czy będę w stanie prawidłowo opisać moje rozterki i czy prawidłowo zrozumiem psychologa. A najbliższego polskiego specjalistę mam chyba w Belfaście albo Dublinie... czyli 3h jazdy w jedną stronę.
 Boję się tych leków. Pojawia mi się taki paniczny lęk ze względu na dziecko- takie "jezu, matka na lekach!". I wiem, że to jest nielogiczne- ale strach jest.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Cricetidae Październik 23, 2017, 09:05:37
CzarownicaSa, a terapia przez Skype?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 23, 2017, 09:07:28
Czarownica, moze sesje przez Skype’a z polskim terapeuta? Moge Ci kogos polecic. A nie bedziecie wracac do PL jakos niedlugo zebys sie i do psychiatry przeszla polskiego po leki?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 23, 2017, 09:09:19
 Nie planujemy na razie wizyty w Polsce.
 Będę wdzięczna za polecenie :kwiatek: Na razie pójdę do swojego GP i spróbuję tutejszych leków, zobaczę czy cokolwiek zmienią. Jeśli nie to będę szukać innych rozwiązań.
 Dzięki za pomoc :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Anderia Październik 23, 2017, 09:14:04
CzarownicaSa ależ ja miałam dokładnie takie same lęki i opory, negatywne konotacje wzbudzały u mnie wszystkie słowa wokół "psycho-": psycholog, psychiatra, leki psychotropowe, psychoterapia... Na terapię się zbierałam o kilka lat za długo, do lekarza o kilka miesięcy. A tu się okazało, że postępowanie jak każde inne, lekarz jak każdy inny, leki jak każde inne. Z matką miałam z tej drugiej strony - co rodzice powiedzą i czy to nie przypał. No nie, nie przypał. Wsparli, pogadali, utwierdzili w przekonaniu, że jak się wymaga leczenia, to trzeba dać sobie pomóc. I pochwalili za dostrzeżenie w sobie problemu. I tak na to patrz - nie, że wydziwiasz, ale że umiesz zareagować na niepokojące objawy zanim jeszcze nie jest za późno.  :kwiatek: Jak paskudnie skręcisz kostkę, to też przecież idziesz do lekarza i nie patrzysz, że matka kaleka. Trzeba to trzeba. :)

A z ciekawości, jak wygląda postrzeganie chorób i zaburzeń psychicznych w Irlandii? Tu w Polsce nadal średniowieczna mentalność u większości i "paaanie, do psychologa to tylko psychole chodzą"...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 23, 2017, 09:20:46
 Tutaj depresję ma chyba co drugi Irlandczyk, traktowane jest to jak normalna choroba. Ale chyba leczy się to głównie lekami, nie terapią- ale nie jestem pewna, nie chcę skłamać.
 Dziękuję wszystkim :kwiatek: Zapiszę się do lekarza, poproszę o leki. Jeśli nie pomogą w ciągu kilku tygodni to będę kombinować z terapią.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Strzyga Październik 23, 2017, 09:23:39
CzarownicaSa, a co złego w matce na lekach, ktora sobie pomaga i dba o siebie i swoje zdrowie?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Arimona Październik 23, 2017, 10:59:12
CzarownicaSa,
Tabletki antydepresyjne chyba tak nie działają ze za dwa tygodnia pomogą, to się zbiera jakis czas na efekt (tunride trzeba pomęczyć) . Zależy pewni tez co dostaniesz, ale uważaj, bym spróbowała na początek z terapia żeby monitorować twój stan, czy nie jest gorzej albo żebyś się nie zniechęciła.



Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: infantil Październik 23, 2017, 12:08:57
Leki zaczynają działać dopiero po 2 tyg. Przez pierwsze dni w ogóle nie czuć różnicy, więc ostrożnie z szybkim zniechęcaniem się  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: ashtray Październik 23, 2017, 12:19:45
Ale przecież CzarownicaSa napisała, że da sobie kilka tygodni, więc nie wiem skąd Wam się wzięło, że kilka=dwa.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 23, 2017, 12:20:35
 Dokładnie- kilka, czyli co najmniej 6-8 ;) Nie oczekuję efektu od razu, nie oczekuję go po miesiącu, wiem że na to potrzeba duuużo czasu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 23, 2017, 12:51:20
Zależy jakie leki przeciwdepresyjne.
Zwykle na efekt poprawy nastroju trzeba te 2-3 tygodnie poczekać, ale przy niektórych lekach już wcześniej są zauważalne inne działania.
Np escitalopram jest świetny, bardzo go lubię. Bo prawie od razu odczuwa się efekt przyjemnej obojętności na rożne bolesne sprawy i denerwujące nas problemy. Nie  jest się przymulonym, sennym, tylko wszystko tak przyjemnie zwisa i powiewa. Oczywiście ma się świadomość problemów, ale jest się w stosunk do nich bardziej obojętnym. I to powoduje, że człowiek od razu odczuwa ulgę. Nie przejmuje się już tak. A dzięki temu, to i humor się szybciej poprawia.
Więc tak naprawdę to różnie jest z tymi lekami. Jedne oprócz poprawy humoru bardzo uspokajają, inne absolutnie wcale. Trzeba wypytać człowieka o kilka spraw i wtedy dobrać lek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Październik 23, 2017, 14:48:35
Dzionka, jak bedziesz miala chwile, moglabys mi rowniez na PW polecic jakichs terapeutow na Skypa? :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 24, 2017, 15:26:25
 Zapisałam się do lekarza, mam wizytę 2-giego. Poproszę o leki.
 Dziś miałam bardzo zły poranek... teraz jest trochę lepiej, ale rano było tragicznie.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: bera7 Październik 24, 2017, 18:32:05
tunrida, a to nie jest trochę tak, że zobojętnienie problemów powoduje, że przestajemy je zwalczać? Chodzi mi o to, czy branie takiego leku nie spowoduje, że osoba martwiąca się np. niezapłaconymi rachunkami nie oleje sprawy "niech się dzieje wola nieba"?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 24, 2017, 18:34:05
To zobojętnienie nie osiąga aż takiego pułapu. Absolutnie nie! Osiąga akurat taki, że człowiek jest w stanie opanować: nerwy, strach, załamanie i jest w stanie podjąć jakieś działanie. To nie jest silny lek.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aszhar Październik 24, 2017, 19:18:17
Czarownica, moze sesje przez Skype’a z polskim terapeuta? Moge Ci kogos polecic. A nie bedziecie wracac do PL jakos niedlugo zebys sie i do psychiatry przeszla polskiego po leki?
Rozwiń proszę. Jak to przez Skype?? I co przelewem za sesje sie płaci?? Dla swojej kumpeli potrzebuje. Siedzi sama za granicą i ostatnio mi cos wpomniała że chetnie by pogadała z psychologiem, bo ma problemy


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 24, 2017, 19:27:25
aszhar, tak, płacisz przelewem. Zazwyczaj wygląda to podobnie jak terapie, tzn. kilka konsultacji i umawiacie się co dalej. Widzisz terapeutę przez kamerkę i on Cię widzi. Wiadomo, ma to swoje ograniczenia, ale lepsze to niż nic.

Becia23, zaraz wysyłam PW :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: aszhar Październik 24, 2017, 19:31:44
Dzionka, a czy w takim razie mozesz dac namiar na takiego terapeute??


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dzionka Październik 24, 2017, 19:40:26
Dobra, w sumie to żadna tajemnica, a może komuś pomoże:
http://dorotagromnicka.pl/
i
http://psychoterapia-w-bialymstoku.pl/

Powodzenia dziewczyny :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Becia23 Październik 24, 2017, 20:24:47
Wielkie dzieki, Dzionka  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Bea1 Październik 24, 2017, 20:41:25
tunrida,ten lek,o którym pisałaś może przepisać tylko psychiatra?


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Averis Październik 24, 2017, 22:10:22
Bea1, ze swojej strony powiem, że nie odważyłabym się leczyć psychiatrycznie u rodzinnego. Tak samo jak nie konsultowałabym się u niego kardiologicznie ani onkologicznie. Jednak po coś te specjalizacje lekarze mają.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 25, 2017, 07:49:19
Nie. Każdy lekarz może przepisać. Tak naprawdę, to każdy lekarz może przepisać każdy lek, jaki mu się tylko zachce przepisać.  :) Już na zniżkę NIE każdy lekarz może napisać wszystko, bo nie jest uprawniony do rozpoznawania schorzeń z nie swojej działki, i pisząc lek na zniżkę, w razie kontroli funduszu sam zapłaci za lek. Ale bez zniżki- można. Ale akurat ten lek i tak jest na 100%, więc w tym przypadku prosta sprawa.
Czasami rodzinni się migają, że "oni nie mogą przepisać". Nieprawda. Mogą. Mogą nie czuć się na siłach leczyć depresję- i ja to akurat świetnie rozumiem. Bo w razie czego pacjent może mieć pretensje. Więc niektórzy rodzinni, nie zechcą sami rozpoznać depresji i nie zechcą jako pierwsi zlecić leku przeciwdepresyjnego. Ale coraz częściej spotykam się z tym, że rodzinni radzą sobie bardzo dobrze. I lek pierwszego rzutu przy niewielkich zaburzeniach depresyjnych, czy lękowych zlecają. I dobrze. Nie wiem jak w wielkich miastach, ale u mnie nie jest łatwo dostać się do psychiatry "od ręki".  Z moich obserwacji rodzinni w moim mieście nie popełniają błędów przy rozpoznawaniu zaburzeń emocjonalnych i przy zlecaniu leków. Nawet jeśli zlecą benzodiazepinę, która uzależnia, to pacjent dostaje informacje, że "ma to pobrać z 2 tygodnie, jak nie minie to więcej nie brać, bo to uzależnia i iść do psychiatry".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Bea1 Październik 25, 2017, 09:22:20
Dzięki. W mojej okolicy nie ma dobrego psychologa ani psychiatry.Dlatego zapytałam.
Jazda kilkadziesiąt km.na terapię średnio mi się podoba.A poza tym chyba jestem "przypadek lekki".


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: smarcik Październik 25, 2017, 17:25:14
Czarownica zanim zaczniesz podejrzewać u siebie depresję i inne tego typu rzeczy, zrób sobie badania hormonalne, bo niestety u nas kobiet często te głupie hormony mają ogromny wpływ na życie  ;)

A potem konsultacja u naprawdę dobrego psychiatry - leki bywają super, ale i mogą wiele pogorszyć jeśli nie są naprawdę dobrze dobrane. Warto wydać więcej ale mieć pewność, że jest się w dobrych rękach  ;)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: CzarownicaSa Październik 25, 2017, 17:34:57
Smarcik w pierwszym poście pisałam, że to było pierwsze co podejrzewałam i sprawdziłam :kwiatek: Wyniki hormonów mam książkowe, wszystko w normie, mam tylko niedobór kwasu foliowego.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Październik 25, 2017, 22:26:23
Nie. Każdy lekarz może przepisać. Tak naprawdę, to każdy lekarz może przepisać każdy lek, jaki mu się tylko zachce przepisać.  :) Już na zniżkę NIE każdy lekarz może napisać wszystko, bo nie jest uprawniony do rozpoznawania schorzeń z nie swojej działki, i pisząc lek na zniżkę, w razie kontroli funduszu sam zapłaci za lek. Ale bez zniżki- można. Ale akurat ten lek i tak jest na 100%, więc w tym przypadku prosta sprawa.
Czasami rodzinni się migają, że "oni nie mogą przepisać". Nieprawda. Mogą. Mogą nie czuć się na siłach leczyć depresję- i ja to akurat świetnie rozumiem. Bo w razie czego pacjent może mieć pretensje. Więc niektórzy rodzinni, nie zechcą sami rozpoznać depresji i nie zechcą jako pierwsi zlecić leku przeciwdepresyjnego. Ale coraz częściej spotykam się z tym, że rodzinni radzą sobie bardzo dobrze. I lek pierwszego rzutu przy niewielkich zaburzeniach depresyjnych, czy lękowych zlecają. I dobrze. Nie wiem jak w wielkich miastach, ale u mnie nie jest łatwo dostać się do psychiatry "od ręki".  Z moich obserwacji rodzinni w moim mieście nie popełniają błędów przy rozpoznawaniu zaburzeń emocjonalnych i przy zlecaniu leków. Nawet jeśli zlecą benzodiazepinę, która uzależnia, to pacjent dostaje informacje, że "ma to pobrać z 2 tygodnie, jak nie minie to więcej nie brać, bo to uzależnia i iść do psychiatry". Może inaczej jest w zaburzeniach nastroju niz np osobowosci, ale i tak moją dużą nieufnośc budzi przepisywanie na wszystko leków na prawo i lewo...



a mnie to trochę przeraża, że lekarz przepisuje leki, bo ktoś ma lekką depresję. Leki na wszystko... Co z tego, ze ktoś je pobieże, jak nie rozwiąże problemów, które sa jego źródłem. To jak ibuprom  czy nimesil jak boli ząb, chwilowo da ulgę, ale trzeba go wyleczyć, żeby przestał boleć długofalowo... Ok doraźnie, jak lekarz doswiadczony i rozpozna trafnie zaburzenia np pod wpływem jakiegoś zdarzenia, że komuś ktoś umarł w rodzinie, dostanie leki, będzie mu trochę łatwiej. Ale jak ktoś ma długotrwałe, nieleczone zaburzenia psychiczne i rodzinny go uspokoi 'prosze to wziąć, będzie lepiej' - trochę to dziwne... powinien wysyłac na psychoterapię a nie dawać leki...


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Mo B. Październik 25, 2017, 22:43:25
branka nie wszystkie zaburzenia nastroju jak np. depresja właśnie są spowodowane jakimś wydarzeniem. Czasem po prostu jakaś osoba ma niedobór niektórych neuroprzekaźników i tyle. I wtedy sama terapia ma marne szanse. Ja akurat jestem już od paru lat na antydepresantach (SSRI), terapia nie pomagała mi ani trochę, a trwała trochę czasu i kosztowała sporo pieniędzy. Probowałam 2 leki z tej grupy i jak na pierwszym zero efektu, tak na drugim wreszcie mogę funkcjonować jak człowiek ;) I na razie nie zamierzam odstawiać. Problemy, które się pojawiają przeżywam jak "normalny" człowiek, nie jestem jakoś nadmiernie szczęśliwa. Po prostu nie jestem już amebą, która istnieje i poza posiadaniem raz na czas ataków paniki to nic więcej nie robi.
A wysłać na psychoterapię - łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Psychoterapia naprawdę sporo kosztuje i trzeba na nią trochę czasu poświęcić. A człowiek, któremu się choć trochę ustabilizuje nastrój lekiem też ma szansę odpowiedzieć na terapię lepiej (bardziej "trzeźwo" na wszystko spojrzy) i nie zakończyć jej po pierwszym spotkaniu.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: branka Październik 25, 2017, 22:50:46
Nie no ok, są zaburzenia nastroju gdzie czasem same leki podziałają ale często mam wrażenie, że sa brane na wyrost. Sama mam dobrą koleżankę, która ma ewidentnie mega problem rodzinny, osobowosciowy, ogólnie problem z wykaraskaniem się z patologicznej sytuacji i po prostu lekarz jej daje leki i tyle. Owszem, nie ma na nich ataków paniki, ale nic to nie rozwiązuje w kwestii jej problemów, jest nieszczęśliwa, poddała się niejako, że 'nie da się nic już zmienić', nikt jej nigdy terapii nie sugerował, poza znajomymi a to taka osoba co by poszła, jakby lekarz podpowiedział. Sama nie pójdzie, bo słucha autorytetów, że leki wystarczą... mnie to mierzi.


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: tunrida Październik 26, 2017, 07:13:38
NIE MA terapii na fundusz od ręki. U mnie czeka się miesiącami. Jest terapia w miarę szybko dostępna dla osób współuzależnionych od alkoholu. Ale jeśli w rodzinie nie ma problemu alkoholowego zapomnij, żebyś się dostała do psychologa. ( prywatnie  kosztuje co najmniej 100 zł i na początku kiedy pacjent naprawdę jest w złej kondycji musiałby chodzić co najmniej raz w tygodniu)
Po drugie- ludzie bardzo często NIE CHCĄ chodzić do psychologa. Bo nie. nawet kiedy to JA wysyłam.
Po trzecie- psycholog dla młodej osoby- i owszem. Prawie każdą wysyłam. Ale dla starszych osób? Czasami to byłaby najnormalniej w świecie strata czasu pracy psychologa. szkoda tego miejsca dla niektórych osób. Rodzinni znają swoich pacjentów i moim zdaniem podchodzą do sprawy rozsądnie. Przynajmniej ci, z którymi ja mam do czynienia. Czasami takie leki starczy pobrać 1- 2 miesiące, człowiek się uspokaja, sytuacja życiowa zaczyna mu się ogarniać. I po wszystkim.
Fajnie by było w cudownym pięknym świecie, gdzie wszystko wszystkim się należy od ręki i na najwyższym światowym poziomie. No ale tak nie jest.  :(

No ale rozumiem, że jesli masz przed nosem przykład koleżanki, której ewidentnie terapia byłaby potrzebna, a lekarz ją trzyma na lekach, to rozumiem twój bulwers.  :)


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: Dodofon Październik 26, 2017, 09:07:12
tunrida,ten lek,o którym pisałaś może przepisać tylko psychiatra?

każdy lekarz może przepisać... mi awaryjnie przepisała... zaprzyjaźniona dentystka  :oczy2:


Tytuł: Odp: Depresja.
Wiadomość wysłana przez: kurczak_wtw Październik 26, 2017, 19:31:41
Czarownica - mam doświadczenie z dwoma substancjami czynnymi - sertralina (3 lata i 25 kg temu) na nerwicę i ataki paniki non stop, oraz aktualnie wenlafaksyna na depresję. MOIM ZDANIEM wcale nie jest tak łatwo dobrać odpowiednie leki ale wysiłek się opłaca bo na dobrze dobrane