Aktualności:
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"

poprzednia następna
Strony: 1 ... 326 327 [328] 329 330 ... 338 Odpowiedz Drukuj
Autor Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"  (Przeczytany 942140 razy)
halo
Skąd: księstwo mazowieckie.




« #9810 : Lipiec 04, 2018, 11:11:50 »
Odpowiedz cytując
ikarina, oceniałam sytuację w świecie muzyki wg klasycznej ścieżki wykształcenia w muzyce klasycznej (wiolonczela, szkoła muzyczna II stopnia).
Oczywiście, że jest wiele sytuacji pośrednich.
Mam znajomych, którzy super sobie radzą na terytorium, mniej lub bardziej, jazzu, jedni po konserwatorium, inni bez formalnego wykształcenia.
Są też oddani nauczyciele muzyki, szefowie powiatowych domów kultury etc.
Jednak każda droga "muzyczna" jest trudna, wyboista, nieoczywista - i dlatego trzeba to Kochać.
Zresztą, gdy się nie kocha - to słychać.
Jeśli dla kogoś muzyka nie jest sensem życia, nie ma co żałować, że nie ładuje się w formalną ścieżkę kształcenia.

lazuryt00, nie zazdroszczę. Ale. Życie nauczyło mnie patrzeć na wpadki finansowe jako na rodzaj nauczki.
Skoro tak - to może zmobilizujesz się do poprawy matury, może Po To to się stało, żeby wywołać refleksję na przyszłość?
Wiem, że to "myślenie magiczne", ale pozwala wyciągnąć korzyść z przykrej sytuacji.
#link
Człowiek kulturalny musi dojść do najwyższego artyzmu w trzech rzeczach: chodzeniu po mieście, ujeżdżaniu konia i elokwencji.
L. Alberti.
Dużo, dużo łatwiej wyrządzić krzywdę człowiekowi czy zwierzęciu niż ją Naprawić.
lillid
Skąd: mazowieckie.




« #9811 : Lipiec 04, 2018, 11:27:58 »
Odpowiedz cytując
faith też mam taki dzień i też minęłyby 3 lata. Pamiętam, jak tego dnia podziwiałam pogodę - ślub miał być plenerowy. Była piękna, a ja miałam jakąś dziwnie kojącą pustkę w głowie.
Zdemontowanie tamtego ślubu a później samego związku to była najlepsza decyzja, jaką podjęłam w życiu. Może z Twojej strony wygląda to na razie inaczej, ale jeśli teraz jesteś tu, a nie tam, to na pewno tak jest dla Ciebie lepiej kwiatek
Po prostu niektóre rzeczy nie mają prawa się udać, nawet, jak się bardzo chce - zwłaszcza, że w perspektywie całego życia lepiej nie bazować na samym chceniu. A na takim nie do końca odwzajemnionym to już w ogóle.
Ale mi łatwo gadać, bo od przeszło miesiąca jestem już jednak szczęśliwą żoną.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2018, 11:37:35 wysłane przez lillid » #link
faith
Global Moderator
Skąd: Szczecin.



Moje ogłoszenia
« #9812 : Lipiec 04, 2018, 14:42:22 »
Odpowiedz cytując
Strzyga  kwiatek ty wiesz uśmiech W końcu to independence day nie? wink

Generalnie jest ok, żal mi tylko dnia który miał być piękny i idealny - a był... różny.
Ale widocznie tak miało być, może przyjdzie taka chwila, ze i do tego dnia zyskam dystans uśmiech

Cala reszta jest już naprawdę w porządku. Czuję się dobrze.


#link
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #9813 : Lipiec 04, 2018, 21:25:12 »
Odpowiedz cytując
faith, nie był idealny, to prawda. Ale prowadził do czegoś fajnego, do nowej Ciebie uśmiech
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Nie ma mnie duży uśmiech

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje

Senior Grafik End Pijar Dizjaner
jagoda1966
Skąd: Łódź/Krzewent.



WWW
« #9814 : Lipiec 05, 2018, 12:27:50 »
Odpowiedz cytując
lazuryt00 aż tak źle Ci poszło? Może to Ty sobie poprzeczkę wysoko ustawiłaś, a wcale tak słabo nie jest uśmiech
faith nie żałuj. Ciesz się, że nie zmarnowałaś więcej czasu, życie jest krótkie  uśmiech
#link
(...) Nigdy nie odpuszczamy - mówił Nocny Wędrowiec. Do końca. Dopóki żyjesz, walczysz. Dopóki możesz myśleć, walczysz. To umysł jest bronią. Reszta to narzędzia. Nie mają znaczenia. Można je zrobić, zdobyć, albo zastąpić" ( "Pan Lodowego Ogrodu" J.Grzędowicz)
Dementek

,,On zmienił mnie..."



« #9815 : Lipiec 10, 2018, 22:56:24 »
Odpowiedz cytując
Bardzo ,,przyjemne" jest  usłyszenie od osoby, która kilka lat nie odzywała się do mnie, że jestem ostatnią osobą, do której zadzwoniła, bo cały dzień wisiała na telefonie, ponieważ nie miała z kim pogadać ,,w realu".
A na koniec proponuje, żebym do niej zadzwoniła następnego dnia.

Niech zapomni, nawet jak byłyśmy przyjaciółkami to mnie tak traktowała  smutek 

Mój dobry humor szybko znikł...
#link
,,Trudno to zrozumieć, lecz nic nie daje siły, by żyć.
Jakaś misterna część w konstrukcji zdarzeń pękła.
Chciałem zreperować świat, a oto widzę, że sam
jestem jednym z tych cholernych drani i świń"

<Coma ,,Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków">
madmaddie

Życie to jednak strata jest



« #9816 : Lipiec 13, 2018, 09:12:14 »
Odpowiedz cytując
zawsze chciałam być fotografem i zarabiać na fotografii. A jak już się w końcu udało, to się okazało, że mnie psychicznie wykańcza ta praca. I pół roku się ze sobą gryzłam i zdecydowałam, żeby się wycofać.
Łyso mi. Wydaje się, że ani zostanie przy tym, ani wycofanie się, nie jest dobrą decyzją.
O rzić roztrzaś to wszystko smutek
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

http://www.podleszanska.com/
http://whitewedding.com.pl
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #9817 : Lipiec 13, 2018, 10:04:40 »
Odpowiedz cytując
madmaddie, ile masz lat?
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Nie ma mnie duży uśmiech

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje

Senior Grafik End Pijar Dizjaner
majek
Skąd: Kent/UK.


zwykle sobie żartuję



« #9818 : Lipiec 13, 2018, 10:32:46 »
Odpowiedz cytując
madmaddie, nos do gory. Dlaczego Cie psychicznie wykancza? Boisz sie, co powie klient? Nie wyrabiasz sie w terminach? Masz za malo zamowien?
#link
sorry, ale nie mam polskich znakow
madmaddie

Życie to jednak strata jest



« #9819 : Lipiec 13, 2018, 11:16:17 »
Odpowiedz cytując
Strzyga, 24.

majek, nie pracuję sama, tylko pod firmą. Nie muszę się martwić o żadne zusy, sprzęt i żadne sprawy związane z prowadzeniem firmy. Robię marketing (bo lubię i chcę) i fotki. Mam superaśnego szefa.
Klienci są zadowoleni, zresztą produkt końcowy jest dobry, więc tym się nie stresuję. W terminach się wyrabiam, bo mam dobrą organizację pracy i tylko w sumie jak chcę wyjechać w dzicz, to przed wolnym siedzę do późna. Rozwijam się, realizuję pomysły, mam do dyspozycji studio i co tam zapragnę.
I jestem coraz bardziej sfrustrowana i zmęczona. Nie mam z tej pracy żadnej satysfakcji i to jest problem.
Bo pracuję też w korpo, przy rekrutacji i czuję się super jak człowiek, którego znalazłam zaczyna u nas pracę. Mam motywację, żeby jechać dalej bo są efekty. A zdjęcia kocham robić, ale nawet jak są dobre efekty, klienci są zadowoleni, ja widzę, że zrobiłam naprawdę zajebiste fotki, to jakoś tak nie umiem odczuć, że fajnie, dobra robota, jedziemy dalej.
 kukunamuniu
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

http://www.podleszanska.com/
http://whitewedding.com.pl
Becia23
Skąd: Królestwo Pozorów (UK).


Permanent verbal diarrhoea



« #9820 : Lipiec 13, 2018, 11:58:04 »
Odpowiedz cytując
madmaddie, ale czemu Ci wlasciwie glupio?
Przeciez to normalne, ze czesto sie okazuje, ze myslelismy, ze cos chcemy, a jak to dostajemy, okazuje sie ze to jednak nie to. Bo dopoki tego nie mamy, to nasze chcenie to tylko domysly i wyobrazenia, jak fajnie bedzie. A faktyczne zycie pozniej swoje. Zwlaszcza satysfakcja. Nigdy nie zgadniesz, co Ci bedzie przynosic satysfakcje, a co nie, dopoki nie sprobujesz.
Jesli jestes pewna, ze nie da sie nic zmienic, zeby praca w tym zawodzie przynosila Ci satysfakcje (nie wiem, inna tematyka, inny styl pracy jako fotograf?) zamiast frustrowac i meczyc, to dlaczego rezygnacja mialaby byc bledem i zlym wyjsciem?

Ja mysle, ze jako spoleczenstwo tworzymy sobie kompletny brak przyzwolenia na powiedzenie: "myslalalm, ze tak bardzo to chcialam, ale jak juz tu jestem, to okazuje sie, ze to jednak nie to, nie uszczesliwia mnie, nie czuje sie tak jak mysslalam - zycie. Ide szukac czegos innego". Tylko sie glupio zakleszczamy, ze jesli cale nasze dotychczasowe zycie bylo o dazeniu do tej jednej rzeczy, ze bylismy tak pewni, ze TO jest naszym zyciowym celem, to trzeba juz zostac do smierci, nawet jesli bedzie meczarnia, bo...? Bo, no wlasnie nie wiem. Jak to sie mowi, tylko krowa nie zmienia zdania wink
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2018, 12:00:54 wysłane przez Becia23 » #link
"Wszystkich zadowolić nie sposób, ale wszystkich wk*ć to już łatwo" lol
madmaddie

Życie to jednak strata jest



« #9821 : Lipiec 13, 2018, 12:26:17 »
Odpowiedz cytując
Becia, ja się z Tobą zgadzam w zupełności jeśli chodzi o wyobrażenia. I raczej miałam też zawsze luźne podejście do tego - popróbowałam wielu rzeczy, jak miałam pragnienie pracy w jakimś obszarze to szłam próbować i często się okazywało, że to nie to, choć bywało, że to coś o czym myślałam długo.
Tylko fotografia to dla mnie zupełnie inne rejestry. Jakoś nie umiem nabrać dystansu, choć próbuję od dawna. I nawet to, że zajmuję się tym, czym lubię tematycznie, nie pomaga.
Wiedziałam, że zarabianie na pasji jest tricky, nie wiedziałam, że aż tak. Ale chyba podchodzę do tego ze zbyt dużym zaangażowaniem i uczuciem, by funkcjonować na takich poziomach.
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

http://www.podleszanska.com/
http://whitewedding.com.pl
Becia23
Skąd: Królestwo Pozorów (UK).


Permanent verbal diarrhoea



« #9822 : Lipiec 13, 2018, 12:34:39 »
Odpowiedz cytując
madmaddie, na szczescie fotografia to jedna z tych karier, do ktorych zawsze mozesz wrocic, nawet po latach uśmiech w miedzyczasie bedziesz sobie na pewno dalej hobbistycznie dlubac i praktykowac, a jakbys za kilka lat chciala wrocic, to mozesz i jako freelance, i do jakiejs firmy znowu, doswiadczenie do CV juz masz, portfolio tez nie rozplynie sie w powietrzu uśmiech

Wiec IMHO pozwol sobie nie czuc zadnego poczucia winy, ze rezygnujesz - pomysl o tym tak, ze na razie odstawiasz na polke, i jesli kiedykolwiek zatesknisz, to wystarczy tylko po to znowu siegnac kwiatek
Taka przerwa dobrze Ci zrobi, pozwoli nabrac troche emocjonalnego dystansu, a zycie i pragnienia pozniej pokaza co wyjdzie dalej
#link
"Wszystkich zadowolić nie sposób, ale wszystkich wk*ć to już łatwo" lol
madmaddie

Życie to jednak strata jest



« #9823 : Lipiec 13, 2018, 12:43:30 »
Odpowiedz cytując
Dzięki  kwiatek lepiej mi nieco jak to przegadałam (przepisałam  lol ).
#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

http://www.podleszanska.com/
http://whitewedding.com.pl
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #9824 : Lipiec 13, 2018, 12:59:38 »
Odpowiedz cytując
A ja byłam prawie 4 tygodnie na urlopie. Jak nigdy. I niby odpoczęłam, ale niestety uświadamiam sobie, że nic mi sie nie chce. Po prostu nie chce mi się wracać do roboty. Ale tak bardzo mi się nie chce, jak jeszcze nie pamiętam kiedy. Nie wiem ile czasu nicnierobienia bym potrzebowała.
Ludzie ode mnie oczekują zaangażowania. A ja czuję wielkie zero.
Nie jestem zdołowana. Ani nie czuje żeby nic mi nie wychodziło, jak w tytule wątku. Raczej uważam, ze prawie wszystko mi wychodzi.
Ale czuje wielkie zero.
Mąż mówi, ze powinnam pizdnąć poradnie. Kolejne. I tak zrobię. W poniedziałek powiem że odchodzę z takiej prywatnej. Rzucam te roboty i rzucam, a ich ciągle jeszcze tyle....
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.


Mam zaświadczenie!



« #9825 : Lipiec 13, 2018, 14:50:42 »
Odpowiedz cytując
Mam 40 i lat i właśnie sobie uświadomiłam, że zostając księgową minęłam się z powołaniem. Po ponad 15 latach. Choć księgową jestem niezłą. Sprytną.
Teraz z musu kieruję produkcją, robię kalkulacje, oferty, pertraktuję z klientami i dostawcami, doradzam, planuję, organizuję, reklamuję, dodatkowo windykuję - wszystko na już, wszystko na wczoraj i ... wreszcie jestem w swoim żywiole, wreszcie robię coś, co mnie rajcuje. Rozmowy, telefony, maile, czasami nawet robota na maszynie - wreszcie się dzieje.

Także madmaddie wszystko przed Tobą. Znajdziesz swoje powołanie.
#link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #9826 : Lipiec 13, 2018, 15:46:52 »
Odpowiedz cytując
tunrida, człowiek moze pracować na wysokich obrotach przez określony czas. Albo sie upału albo umrze.
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Nie ma mnie duży uśmiech

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje

Senior Grafik End Pijar Dizjaner
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #9827 : Lipiec 13, 2018, 15:50:57 »
Odpowiedz cytując
No właśnie nie chcę o tym mówić ani pisać od miesięcy a może i kilku lat i wypieram z głowy tę myśl, ale... Tak uczciwie sprawę stawiając, to nie wiem czy ja się czasem nie wypaliłam zawodowo. Tak naprawdę. Ciekawe czy idzie z takim wypaleniem pracować i jak to w praktyce wygląda.
#link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #9828 : Lipiec 13, 2018, 16:02:14 »
Odpowiedz cytując
ElMadziarra, madmaddie, nigdy nie jest za późno na zmianę pracy uśmiech

tunrida, polecam konsultację ze specjalistą, bo podejrzewam, że Ty nawet nie umiesz odpoczywać, że nigdy się tego nie nauczyłaś, więc wchodząc znów do pracy znów wejdziesz w stare tory.

Podrzucam też rozmowę z Wojciechem Eichelbergerem.
https://www.focus.pl/artykul/zmeczenie-wysokiego-ryzyka?page=1
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Nie ma mnie duży uśmiech

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje

Senior Grafik End Pijar Dizjaner
tunrida
Skąd: z puszczy kurpiowskiej.


Passat


WWW
« #9829 : Lipiec 13, 2018, 18:14:53 »
Odpowiedz cytując
Nie zgadzam się z tym, że nie umiem odpoczywać. Umiem. I odpoczywam wtedy.
Problemem jest branie zbyt wielu prac na siebie. I wtedy automatycznie brakuje czasu na wszystko. A biorę je dla pieniędzy, bo przyzwyczaiłam się do poziomu życia i kasy. I ciężko mi zrezygnować z tej kasy. A raczej nie uda mi się mieć ciastka i zjeść ciastka. Muszę pogodzić się z życiem z mniejszą ilością kasy. Bo pracować już nie mogę. Nie chcę tu pisać szczerze co czuję i nie napiszę co czuję. Starczy że ja to wiem.
Decyzja podjęta, jedna poradnia odpada. Być może i pozegnam drugą. Aczkolwiek czuję że przydaloby mi się pół roku nie pracowania w ogóle. Nierealne.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2018, 18:16:57 wysłane przez tunrida » #link
Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą
Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą! uśmiech
madmaddie

Życie to jednak strata jest



« #9830 : Lipiec 13, 2018, 19:46:15 »
Odpowiedz cytując
ElMadziarra, tylko wiesz, ja mam poczucie, że to nie jest kwestia powołania. W sensie - fotografia jest super, bo ja kocham dźwięk migawki, kocham robić zdjęcia, jest sporo biegania, bycia w ruchu, różnorodności, dzieje się, jest mega. I mam też spokojną stronę siebie i sporo czasu trzeba też spędzić przed komputerem - lubię to i fajnie równoważy bieganinę. Tylko ja tej pracy nie umiem udźwignąć psychicznie. To mnie boli.

Ja generalnie jestem taki niespokojny duch - mogę pracować dopóki uczę się nowych rzeczy, mam wyzwania i różnorodność. Sporo mnie interesuje i mam to szczęście, że jestem w stanie ogarnąć dużo różnych rejonów. Pewnie nie raz się przekwalifikuję, co może finansowo najlepsze nie jest - ale życiowo jest mi potrzebne.

#link
„Nie, wolności nie chciałem.
Tylko wyjścia: na prawo, na lewo, dokądkolwiek”

http://www.podleszanska.com/
http://whitewedding.com.pl
Becia23
Skąd: Królestwo Pozorów (UK).


Permanent verbal diarrhoea



« #9831 : Lipiec 13, 2018, 20:54:54 »
Odpowiedz cytując
madmaddie, spoko kwiatek
Co do przekwalifikowania sie - w sumie bardzo dobrze dla Ciebie, ze sie tego nie boisz i nastawiasz sie na to, ze pewnie zrobisz to kilka razy w zyciu. Bo to juz nie te czasy, kiedy siedzialo sie w jednym zawodzie do emeretytury, zycie i rynek pracy teraz wymaga elastycznosci i wlasnie zmieniania kariery/branzy co jakis czas.

Z ta pasja jako praca, to troche marzenie scietej glowy chyba, niewielu ludziom sie udaje byc w tym szczesliwym i sukcesywnie wszystko pogodzic. Bo paradoksalnie czescia wiekszosci pasji (tzn. dlaczego sa pasjami) jest to, ze sa odskocznia od reszty zycia codziennego, taka ucieczka, nie?
#link
"Wszystkich zadowolić nie sposób, ale wszystkich wk*ć to już łatwo" lol
rtk
Skąd: Wrocław.




« #9832 : Lipiec 13, 2018, 21:15:58 »
Odpowiedz cytując
Nie zgadzam się z tym, że nie umiem odpoczywać. Umiem. I odpoczywam wtedy.
Problemem jest branie zbyt wielu prac na siebie. I wtedy automatycznie brakuje czasu na wszystko. A biorę je dla pieniędzy, bo przyzwyczaiłam się do poziomu życia i kasy. I ciężko mi zrezygnować z tej kasy. A raczej nie uda mi się mieć ciastka i zjeść ciastka. Muszę pogodzić się z życiem z mniejszą ilością kasy. Bo pracować już nie mogę. Nie chcę tu pisać szczerze co czuję i nie napiszę co czuję. Starczy że ja to wiem.
Decyzja podjęta, jedna poradnia odpada. Być może i pozegnam drugą. Aczkolwiek czuję że przydaloby mi się pół roku nie pracowania w ogóle. Nierealne.

Mam to samo! Coraz więcej dyżurów, coraz więcej na siebie. Człowiek przyzwyczaja się do fajnego poziomu życia. Niebrakujących pieniędzy, fajnego samochodu. Z drugiej strony narastające zmęczenie i potrzeba pomieszkania we własnym domu zachęciła mnie do obcięcia ilości godzin w pracy. I obcięłam na lipiec. Myślałam, że mam świetnie ułożony grafik, ale nagle okazało się, że w jednej pracy są braki i proszono mnie o wzięcie dodatkowych dyżurów. W drugiej pracy kolega miał wypadek samochodowy i chcąc mu pomóc wzięłam jego dyżur.  Dzięki temu wcale nie mam luźniej smutek aaaa!!!
#link
kokosnuss
Skąd: Rotterdam.




« #9833 : Lipiec 13, 2018, 21:37:21 »
Odpowiedz cytując
Dolaczam do kacika zmeczonych i zaoranych psychicznie. Mialam dzisiaj po pracy leciec na caly weekend klinik treningowych do stajni i polecialam az do lozka, bo mi akumulator padl lol No mega szkoda, ale w koncu musze sie wyspac. Odpoczywac chyba nawet umiem, niestety za odpoczywanie mi nie placa. A kasy potrzebuje na wczoraj, bo mi samochod wzial umarl i nie zmartwychwstanie. Na taka sytuacja wink 

I generalnie mam wrazenie, ze wiem co robie, dlaczego i w imie czego, ale co jakis czas przychodzi konkretna kolizja pracy, studiow, koni i pierdyliona pomniejszych rzeczy, na ktorych mi zalezy, i mam takie bolesne zjazdy z pospolitego zmeczenia. Cale 4 tygodnie wakacji spedzone w pracy, bardzo aktywny urlop i zaczynam mocnym uderzeniem 5 dni w tygodniu stazu i 2 dni pracy na pelne dniowki, zeby bylo fajniej to z dojazdami po 100km w jedna strone. Mimo kombinacji chyba musze pozegnac sie z konmi na to pol roku i jest mi zwyczajnie po ludzku smutno smutek Pocieszam sie mysla, ze jak ogarne studia i fajniejsza prace to bede miec kase zeby cisnac treningi na duzo wyzszym poziomie niz teraz i jeszcze bedzie pieknie... sie kurka chcialo byc self made manem to sie ma lol
#link
branka
Skąd: Wrocław.




« #9834 : Lipiec 13, 2018, 22:53:38 »
Odpowiedz cytując
A ja nie wiem co zrobić ze swoim życiem zawodowym.
Pracowałam przez rok w szkólkce, dobra kasa ale nie chce więcej pracować w szkółce, szkoda mi koni. Kopyt teraz robie mniej, bo mnie bola plecy plus z wielu klientów zrezygnowałam jak pracowałam w szkółce, bo nie miałam czasu na to i na to. Teraz jestem w czarnej d, bo jestem bez kasy (jeszcze sie tak zlożyło, że szkólka sie zamkneła tuż przed moim urlopem, pojechałam bo już miałam loty opłacone, ale to jednak 2 tyg bez pracy, przy działaności to jednak 2 tyg bez zarobków, no ale ok miałam odłożoną na to kase... tylko wróciłąm i sie rozchorowałam i tydzień leżałam w domu, teraz jeszcze moja babcia zmarła wiec też kilka dni mam takich, że na pół gwizdka z pracą, bo trzeba różne rzeczy poogarniać i.... no jestem bez kasy. Zero, kurna nie wiem za co ja jutro zatankuje ehh zusu nie zapłaciłam w tym miesiącu jeszcze, wiec znowu mi wygaśnie ubezpieczenie chorobowe. Pożyczyłam troche kasy od rodziców, ale to starczyło na zakupy i opłacenie prądu i konia...).
Myślę, żeby pójść do korpo, pójść do pracy w zoo, albo spróbować dalej sie pałować z tą działnością, ale nie bardzo mam pomysł jak ją teraz rozwjać, w jakim kierunku. to, że ogólnie to smutny okres rodzinnie, nie pomaga mi teraz myśleć kreatywnie, ale musze coś wymyślić na już, rachunki sie same nie zapłacą....
Najgorsze jest to, że ja w zasadzie sama nie wiem co chce... Próbuję się na tym skupić co ja chce, ale no dalej nie wiem. Tzn przebija mi się to, że chciałabym dalej z końmi pracować, ale nie mam pomysłu jak to robić, żeby mi starczało na życie - nie mówię na wielkim poziomie, ale przyzwoitym... I żeby nie było to branie większej ilości koni do strugania, niż mam teraz - niestety moje plecy nie dają rady z takimi obciążaniami...

I przez to, że sie tym wszystkim schizuje, to nawet już nie pamietam, że byłam na urlopie, jestem bardziej zmęczona niż przed nim, pomimo że teraz prawie nic nie robie....
#link
'It's funny how your dreams change as you're growing old,
you don't wanna be no spaceman you just want gold.
All dream stealers are lying in wait,
But if you wanna be a spaceman it's still not too late!!'
Strzyga
Skąd: z defektu (taki sklep).


Życzliwościowy Przodownik Pracy


WWW
« #9835 : Lipiec 14, 2018, 04:58:49 »
Odpowiedz cytując
kokosnuss, człowiek potrzebuje wakacji, oderwania się, nicnierobienia. Ja tez w newralgicznych momentach odkładam konie, bo nie dałabym tego rady fizycznie zrobić. Nie jestem supermenem.

branka, pracowałaś kiedyś w korpo? To nie jest zła praca. Jasne, nie można sobie układać grafiku i mieć zachcianek w stylu „dzis nie pracuje, bo nie”, ale za to ktos ogarnia Zusu, study, podatki, chorobowe jest, co miesiąc na koncie ta sama, stabilna kwota. Na początku trochę boli zamknięcie i brak ruchu, ale człowiek sie przyzwyczaja, zaczyna mieć swoje rytuały i okazuje sie, ze korpo można lubic.
#link
ZŁO Dobro Dobro Strzyga Forester

Nie ma mnie duży uśmiech

Cytat: JARA
Co złego to Strzyga.
Moje prywatne halucynacje

Senior Grafik End Pijar Dizjaner
ElMadziarra
Skąd: Ci to wezmę, skąd?.


Mam zaświadczenie!



« #9836 : Lipiec 14, 2018, 07:15:25 »
Odpowiedz cytując
madmaddie to może dla Ciebie fotografia to fajna pasja, ale niekoniecznie jako praca zarobkowa?

Gdy praca wykańcza psychicznie, to jest masakra. Ja sobie w pewnym momencie tyle wzięłam na łeb, tyle przytłoczyło mnie problemów, że się w końcu posypałam jak domek z kart. Powoli wychodzę z dołka i nigdy więcej nie chcę czegoś takiego przeżywać. Żadne pieniądze świata nie są tego warte.
#link
Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby się nie zagląda.
Nazywa się Jeans, Blue Jeans.
Cień na śniegu
Skąd: Dolny Śląsk.




« #9837 : Lipiec 14, 2018, 07:42:01 »
Odpowiedz cytując
branka znam ten ból...
Rok temu rzuciłam w diabły pracę w stajni jako instruktor i strugacz, bo nie dawałam rady fizycznie i psychicznie pracować z ludźmi, dla których liczy się tylko kasa, a dobro koni mają w d... Walczyłam z tym 2 lata ale w końcu nie dałam rady. Siłą rzeczy straciłam 20 koni do strugania, które przejął kowal  smutek  Szkoda mi tych koni, ale szkoda mi też własnego zdrowia i psychiki. Zrezygnowałam też z prywatnych koni i został mi tylko jeden koń do strugania, którego robię w sumie za darmo, bo to koń przyjaciółki.
Znalazłam pracę spokojną, wręcz nudną, w stałych godzinach, z niewielką odpowiedzialnością i po tej harówie w stajni to było jak wybawienie. Myślałam, że złapałam pana Boga za nogi  duży uśmiech
Minął rok, a ja już mam dosyć tej nudnej, monotonnej pracy...
Tak, że wiesz: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma hihi
#link
" Koń jest niebezpieczny z dwóch końców i niewygodny pośrodku"
sienka



« #9838 : Lipiec 14, 2018, 08:29:42 »
Odpowiedz cytując
branka, masz biegły angielski? Jak tak to polecę Ci super korpo na korpo-start uśmiech
#link
Sankaritarina


Moje ogłoszenia
« #9839 : Lipiec 14, 2018, 09:17:00 »
Odpowiedz cytując
Tematem zarzuciły!
Miałam wspaniałe plany pt: "zmienić branżę" i tyle z tego wyszło, że nie zmieniłam. Nie jest łatwo, jeśli się ma trochę doświadczenia (nawet jeśli z różnych obszarów tej samej branży). Czasem wyjdzie na to, że trzeba się zgodzić na śmieszne pieniądze, bo przecież startujemy od zera i tu z kolei pytanie czy determinacja jest AŻ tak duża, a obrana ścieżka AŻ tak właściwa. W moim przypadku nie była. Ale gdybym miała wybierać pomiędzy bolącym kręgosłupem & niestabilnym zarobkiem = "normalną" pracą, wybrałabym wariant drugi.
Tęskno mi do pracy z końmi, ale nie żałuję, że z niej zrezygnowałam - kręgosłup naprawdę odpoczął, a regularna comiesięczna wypłata to jednak stabilne pieniądze.

Tylko teraz się wkurzam, bo spóźniłam się z rejestracją na wymarzone studia, a drugiego naboru nie będzie smutek No i nie wiem.... szarpać się na trochę mniej wymarzone studia czy czekać jeszcze rok... A może one tylko się wydają takie wymarzone?
Za chwilę pójdę gdziekolwiek, żeby zadbać o hmm... jakiś lepszy rozwój, bo ten rok 2018 jest tak monotonny pod kątem zawodowym, że nic, tylko kapcie zakładać i wyglądać emerytury.
#link
W tym szaleństwie jest metoda
Strony: 1 ... 326 327 [328] 329 330 ... 338 Odpowiedz Drukuj 

Re-Volta.pl  |  Forum główne  |  Towarzyskie  |  Wątek: Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"

poprzednia następna
Skocz do:  


Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.7 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.074 sekund z 20 zapytaniami.