Pierwszy odkąd mam Czardasza zostawiłam go komuś w 100% tego słowa. Zostawiłam nie "żeby go ruszyć", "żeby polonżować" tylko zostawiłam go osobie która miała coś dla mnie z nim zrobić, coś popracować, coś porzeźbić. Tak jak nigdy go nikomu nie powierzałam bo on pod obcymi się lenił, próbował ich i im cwaniakował - a mi to w konsekwencji tylko dokładało roboty później - tak w piątek (na bezdechu) zostawiłam go komuś po coś.
I puchnę z dumy, bo dowiedziałam się, że mój koń jest współpracujący, bardzo karny, odważny i pojętny. I że - oczywiście - ma swoje "sztuczki" i potrafi być łajzą 🤣 ale mimo to, osoba ta w 100% zrobiła co zaplanowała a nawet więcej, bo znalazła sposób na jego caplowania 😵
Cieszę się, że wybrałam tą osobę, zaufałam jej umiejętnościom i swojej intuicji. Koń zadowolony, ja zadowolona, osoba też, bo okazało się, że nie taki ten diabeł straszny, jak ja go odmalowuje 😡 Więc wobec tego publicznie odszczekuje: nie taki straszny ten mój koń, całkiem fajny koń się z niego robi, będą z niego ludzie i chyba wreszcie zacząć się ujeżdżać na tyle, że nie strach go komuś sensownemu zostawić. Więc: PUCHNĘ Z DUMY 😡 😜
Zawsze mi się marzyła dla niej woltyżerka i dopiełam swojego 😎 Jak rodzice się dowiedzieli to byli oburzeni dlaczego nie zapiszę ją np. na taniec 😵 Ale jak wczoraj zobaczyli pokaz opadła im szczęka 😁 Mój mąż który też należy do nie ustraszonych stwierdził wczoraj że na tej samej górze chyba by narobił w nachy.. 😁 Ogólnie to ona chyba lepiej się czuje na koniu niż na własnych nogach. 😜
A ja jestem dumna z mojej klaczy która bez dodatkowych suplementów uspokajających jest w stanie normalnie pracowac pod dziećmi a w sumie to pod jedną dziewczynką 🙂
Ja jestem dumna, bo wczoraj zrobiłam cztery lotne zmiany nogi, żadna z nich nie była spóźniona 😍 Czyli mam w tej chwili przerobione wszystkie elementy z klasy C 😵